mammaja 30.07.10, 22:50 Piekny miesiac - sierpien! Jeszcze lato w pelni, ale juz czas zbiorow, dojrzewania i przekwitu. Zycze pieknej pogody - slonecznej, bez szalonych upalow, z deszczykiem przelotnym, grzybami i jagodami Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 30.07.10, 22:59 To wklejam ostatni post Fed: " Re: P.S. Autor: fedorczyk4☺ 30.07.10, 22:52 monia.i napisała: > Czy już zaczynam być wścibska czy jeszcze cały czas jedynie > drobiazgowo dociekliwa? Uprzejmie zainteresowana Pasuje? Szalotkę kupuję w Auchan, li Carrefourze. Kubitenerek to jest, jak słusznie prawisz, kilkulitrowy karton z kutasikiem do spuszczania Tylko trzeba wiedzieć co w nim jest. To co kupuję to jest odkrycie Dado, Fuetesecca (albo jakoś tam), 4 litry zacnego wina za 49 PLNów " To ja sie teraz zapytuje, gdzie te kubitenerki dają ???? Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 30.07.10, 23:03 Przerzucam odpowiedź: fedorczyk4 napisała: > monia.i napisała: > > > Czy już zaczynam być wścibska czy jeszcze cały czas jedynie > > drobiazgowo dociekliwa? > > Uprzejmie zainteresowana > Pasuje? Tak. Lubię Treść zgrabnie ubraną w słowa )) > Szalotkę kupuję w Auchan, li Carrefourze. Kubitenerek to jest, jak > słusznie prawisz, kilkulitrowy karton z kutasikiem do spuszczania:- ) > Tylko trzeba wiedzieć co w nim jest. To co kupuję to jest odkrycie > Dado, Fuetesecca (albo jakoś tam), 4 litry zacnego wina za 49 PLNów > Ciekawe, czy mię się wydaje, czy coś takiego widziałam ostatnio w Carref. Oglądałam ostatnio ze wszystkich stron jakiś kartonik na Wileńskiej, zaintrygowana zawartością. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 30.07.10, 23:30 Nie kupuj kubitenerków w supermarketach. Jakość zawartego w nich wina zależy w dużej mierze od sposobu transportu. A supermarkety wszystko czniają. Jestem stałą klientką Winarium należącego do Kondrata i sółki. Uprawiam sklep przy Wierzbowej, ale wiem że maja filie Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 30.07.10, 23:37 Mają A w supermarketach kupuję flaszki Kubitenerek oglądałam, bo mnie zaintrygował. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 31.07.10, 10:19 No mnie dziś zdecydowanie taki kubicośtam by się przydał Ale nie wiem czy dam radę nabyć...w razie niepowodzenia użyję innych znieczulaczy )) Dzięki za wsparcie, impreza odbędzie się zgodnie z planem. Chwilowo towarzystwo wybyło na jazdę konną - ja wybrałam chwilę samotności z praniem oraz innymi domowymi obowiązkami, chociaż też chętnie pogłaskałabym duże i małe zwierzaki, ale w zaistniałej sytuacji każda własna chwila jest bezkonkurencyjna Miłej soboty życzę - u mnie piękna pogoda, słońce+chmurki+niezbyt gorąco Odpowiedz Link
jutka1 Sobota... 31.07.10, 11:55 Przejaśnia się. Na razie słońce raz jest, raz się chowa za chmurami, ale gadają, że od jutra ma być słonecznie i ciepło ( a w porywach gorąco). Dzisiaj zrobiłam sobie dzień bez żadnych obligacji rodzinnych czy towarzyskich. Siedzę na de i będę sobie czytać prasę kobiecą i nie tylko. Zaraz idę do ogrodu, czytać i opalać gębę. Aaaaaa, słuchajcie, dwie rewelacje. Jedna to nowa sycylijska knajpa "w powiecie", założona przez 2 facetów, siostra jednego z nich gotuje, a ojciec drugiego "dogląda". Jedzenie palce lizać. Chyba to będzie od teraz moja stołówka. )) Druga rewelacja: psiapsiółka dizajnerka ze swoją koleżanką zamówiły naszej trójce Panią Spa na cały dzień. Pani przyjedzie do mnie i będzie nam "robić dobrze" - masaże, gębusie, pedikiury, błotne okłady, no wszystko. Wyjdzie po 250 zeta na głowę. Niby wydaje się że dużo, ale każda taka rzecz z osobna, jak się zsumuje, wychodzi dwa razy tyle. A i jeździć nigdzie nie trzeba, można w prywatności - i jeszcze popijając wino i babeczkując w lubianym towarzystwie. Tyle donosów ze wsi dolnośląskiej. Miłej soboty życzę Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota... 31.07.10, 22:43 Swietny pomysl, Jutko z tym domodwym spa! A o knajpe bede pytac, jka wyrusze w twoje strony! Bylam dzisiaj na Powazkach Wojskowych, posprzatac po ulewach u rodzicow meza ,w tej samej kwaterze zolnierze Zoski, zawsze przewalaja sie tlumy. Dawniej zawsze chodzilismy 1 sierpnia, ale ze wzgledu na nadmiar uroczystosci wole teraz w przeddzien (czy to sie pisze razem?). No i zlalo mnie , parasolke zostawilam w samochodzie, dobieglysmy z corka do auta totalnie mokre. Po drodze ledwo wycieraczki nadazaly zbierac wode. Po "mojej " stronie Wisly padalo coraz mniej, dojezdzamy do domu corki - suchutko! A mnie podobno troche pokropilo! teraz wreszcie spokoj i cisza, slucham sobie Mozarta. Tak to Wisla jest wyznacznikiem opadow ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota... 31.07.10, 23:01 Ponysł z domowym SPa, genialny. Tylko pozazdrościć. Znam ceny dziennych SPA w Warszawie i to istotnie wychodzi tanio, niezaleznie od tego jaką wartość ma "piniądz". Mm, w deszcz nie nalezy biegać. Idąc godnie moknie się mniej Bbetko, kubitenerek niechcący uszkodziłam i teraz się z niego leje, muszę wszystko szybko wypić Rodzina właśnie mnie opuściła, jedna zmywarka już sie zmyła, rano wstawie resztę. Obżarli się do wypęku i to do tego stopnia że "młodzież" odwołała rezerwacje w klubie i poszła trawić do Dziecinki (cuzamen do kupy). Generalnie powinam być dumna z siebie i atmosfery domowej, bo zostali od 18, do prawie teraz, a mieli tylko pożreć i opuścić. Ciut jestem zmęczona. Ale było warto. Synusiowa, osoba oszczędna w wyrażaniu, wycałowała mnie i nazwała "cudowną mamusią", co biorąc pod uwagę jej relacje z własna matką, jest komplementem najwyższych lotów. Resztki, zeby mnie nie kusiły wydałam. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota... 01.08.10, 00:17 Wiedzialam, ze przyjatko bedzie pyszne Fed ! Jak zawsze u Ciebie.... Odpowiedz Link
verbena1 Sloneczna niedziela 01.08.10, 21:48 Bardzo mila, wypoczynkowa niedziela. Najpierw pojechalismy zwiedzac otwarte prywatne ogrody, gdzie napatrzylam sie na roznokolorowe rabaty, nabylam pare doniczek roznorakiego zielska i odgapilam pare pomyslow na zmiany w ogrodzie. Potem pojechalismy do corki Rieksa ,zabralismy piecioletniego malucha do nas na nocleg. Najpierw rozpalilismy w ogrodzie wspaniale ognisko polaczone z pieczeniem kielbasek, patrzeniem w plomienie i dorzucaniem galezi. Potem kapiel w wannie, bo tylko u dziadka jest wanna, czytanie bajki na dobranoc i wreszcie czas na spokojne posiedzenie przed komputerem. Dobrze jest byc babcia,nawet przyszywana Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczna niedziela 01.08.10, 22:22 Verbeno, milo poczytac! To prawda z wnukiem, dzieci wnosza bardzo wiele radosci. Truizm ? Ale fakt No a ja zrobilam prawie sto pierogow z jagodami, na ktore zaprosilam dzieci i wnuki Corka przygotowala mistrzowska papryke faszerowana - ona ma naprawde talent i pomysly! Tak, ze byl pyszny obiad, po ktorym padlam na drzemke dwu godzinna Dzieci pojechaly do miasta, a ja wspaniale wypoczelam. Ot i taka niedziela - niezbyt tworcza, ale sympatyczna ! Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Sloneczna niedziela 02.08.10, 18:41 Ale się dzieje.Jakież macie plany. Ewelino, zdjęcie wylinki ważki niesamowite ze wzgledu na uchwycony moment. Czekamy na deszcz.Chmurzy się.Opiekujemy się ,jak co roku kotem,sąsiadem, fajnie jest. . Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczna niedziela 02.08.10, 23:34 Dzien przyniosl nieoczekiwane emocje! Moj mzonek pojechal do naszego uniwersalnego sklepu, ale on zawsze cos wykreci! Wjechal na studzienke nie wiem czy od kanalizacji czy od wody, wpadl w dół o srednicy prawie 70 cm, tak że akurat zmieściło sie koło od samochodu. Wyciągneli go jakims ciagnikiem i pod wrażeniem zdarzenia zadzwonił po policje. A ja byłam w domu, kiedy zatelefonowal nasz zaprzyjazniony lekarz i poinformował mnie, ze mąż czeka pod sklepem na policje. No i czekał 3 godziny! A ja razem z nim. Policja powiedziała, że nie ma tu powodu do ścigania właściciela terenu, bo to nie parking tylko pobocze ( na ktorym wszyscy parkują z braku miejsca). Potem jeszcze spisywali go długo, kazali dmuchać w balonik, jakby byl winien, a nie ci co niedokladnie połozyli pokrywę. Upał był koszmarny, na szczęście auto jeżdzi, może nic nie urwał. Tak, że mam dosyć Ale nie takie mialam plany na popoludnie Tyle, ze policja zadzwonila po MPWiK, zeby zabezpieczyli tę potworna dziure ! Odpowiedz Link
lablenka_x Deszczowy wtorek 03.08.10, 12:18 Oj Mammaju, Ty to masz problemy, albo Mąż taki pechowiec. W nocy burza i kilka razy lunał descz.Teraz pada.Mama przed TV - przezywa warszawską walke o krzyz.Wkurzaja je te "święte pituchy'jak je nazywa na maksa, ale dzięki temu zapomina trochę o chorobie. My mamy chwilke dla siebie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Deszczowy wtorek 03.08.10, 19:49 Zbierało sie zbierało, aż jak nie runie, zagrzmi, lunie. Cichutko miałam nadzieje, że rąbnie w ten krzyż niezgody. To byłaby taka piękna poina. Rano o 8 byłam u Opla, co to miał mi zając godzinę, a zajął 2, miał skasować na 300 stówki a skasował na 385. No i ujadł mi godzinę z życiorysu. Odstawiłam SŚ i Lemurka na lotnisko i jakimś cudem go nie udusiłam (Synka, nie Lemurka. Wczoraj wieczorem zrobił sobie pranie rzeczy do spakowania na dzisiaj. I oczywiście wrócił późną nocą. Wprawdzie miałam go nie obsługiwać, ale w przystępie matczynej dobroci wywaliłam z pralki do miednicy celem rozwieszenia. Nie rozwiesiłam, za to zjadłam procha uspokajającego. Z bębna jako pierwszy wyleciał biper do bramy garażowej. Delikatne to są zwirzątka i pranie na 50 stopni w programi bawełna, niekoniecznie im służą, no i Spółdzielnia kasuje za nie po 5 stuwek, a mamy ich 2. Atak przegryzłam proszkiem, prania nie rozwiesiłam, miednicę celnym kopem posłałam mu do pokoju. A dzisiaj na szychcie odrabiałam i spuźnienie i goującą furię. U.P. wróciła z Kazimierza, zawiozłmam ja do dentyski, po zakupy i odstawiłam do niej do domu, bo ma tam jeszcze do roboty jakoweś rzeczy. Zabiorę ja sobie jutro. A teraz pływam w meandrach umów prawnych w językach obcych. Chociaż z tego spadnie grosik. Niewielki, ale każdy jest mile widziany I tak jest dorze, bo poza komputerem i fuchą nikt nic, ode mne nie chce, no jesze musiałam wpaść do Maćmy uruchomić jej worda, bo zapomniała jak to sie robi i wywlec Krowisię na spacer, zanim pioruny zaczna polować na duze żółte psy. Gdzieś tam jeszcze w ciągu dnia zawiozłam szefową i jedną panią na Saską Kępę i kiedy one tam były, podjełam wysiłek odnalezienia banku do którego miałam wpłacić pieniądze Synusia, bo jego poranna próba spaliła na panewce. Ta świnia Bank otwierał sie dopiero 10, a oni musieli być na litnisku o 11. No to odwiozłam ich, banku (według nadzwyczaj folklorystycznych opisów) syneczka nie zlokalizowałam. Wezwałam na pomoc jego Polluksa, który, kiedy ja rozwoziłam starsze panie, już czekał pod moim domem żeby przejąć ode mnie misję. Święty zasite młódy człowiek! Teraz w ciszy, nawe przetłumaczenie:...zarejesrtrowanym w Krajowym Rejestrze Sądowym prowadzonym przez Sąd Rejonowy dla Mista Stołecznego Warszawa w Warszawie, w XII Wydział Krajowego rejestru Sadowego.....może mi naskoczyć. Pigułeczkowy luz jest boski. Chaupa jest wysprzątana, pokój Syna Środkowego doprowadzony do stanu idealngo dla U.P. Mogę sobie dziubać po trzy zdanak, nigzdie mi sie nie spieszy) --- - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot Odpowiedz Link
dado11 Re: Deszczowy wtorek 03.08.10, 22:53 Przy Twoich moja kochana Kuzyneczko opowieściach, powszedni dzień szarego człowieka wydaje się nudny jak flaki z olejem... zatem jako rzekłam, poza obsługą chorej mamusi mojej przyjaciółki (wyjechanej na stałe poza kraj), walką o należne mi finanse, pakowaniem niespiesznym, koszeniem ogrodu przed burzą, zliczaniem minionego szczęśliwie miesiąca i użeraniem się z nieterminowym wykonawcą, prasowaniem, zakupami na najbliższy tydzień i gotowaniem obiadu, to właściwie luuuzik i nuuuda... nic się nie dzieje...))) tzw. normalka... przede mną tydzień wałęsania się po Berlinie i okolicach, duuużo cichej samotności po drodze, i oby tylko pogoda dopisała postaram się notować wrażenia i wiedzę, to po powrocie walnę jakiś reportażyk pozdr.d. Odpowiedz Link
mammaja Re: Deszczowy wtorek 03.08.10, 23:05 Buirza straszyla nas cale popludnie, wreszcie po spacerku z dzieciakami czyli kolo 20. lunelo. Nie dlugo, ale rzesiscie, wiec ogodek podlany. Codziennie wieczorem chodzimy godzine szybkim krokiem z synowa i dwoma wozkami - przynajmniej mam zapewniony ruch niezbedny do zycia. potem "dobranocka" z plytki u nas w domu. Tak sie utarlo, jezeli nie ma nic innego w planie. Bardzo sympatycznie. Dado, wspaniale plany! mam nadzieje ze nie ominiesz Muzeum Pergamonskiego - robi wrazenie. A wogole warto pozwiedzac Berlin, po zjednoczeniu ma dwie Opery Narodowe, dwie Filharmonie itd. Fajnie A ja w piatek jade na koloejna wycieczke trzydniowa - tym razem szlakiem wakacji mlodego Chopina i zobacze m.in. zamek w Golubiu - Dobrzynie. Tez sie ciesze Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 08:40 Po deszczu, zrobiło się chłodniej. Jestem spragniona lasu i mam w zamyśle przejechać się zaraz po leśnych drogach nad Bugiem Ew. Odpowiedz Link
mammaja Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 12:06 Brawo, Ewelinko! A ja wreszcie umowilam sie z fryzjerka To tez sukces, bo w tamte upaly nie moglam o tym myslec MIlego dnia ! Odpowiedz Link
foxie777 Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 17:06 U mnie upaly i duchota,wlasnie dzis rano lalo jak z cebra. Mam wolny dzien wiec mi dobrze,a ogrodek wyglada super i nie musze na razie nic robic. U was rzeczywiscie duzo sie dzieje,ale ja musze przyznac tez zyje w duzym tempie i jestem szczesliwa jak nie musze nic robic.Rzadko sie to zdarza. Mamajko,czy masz teraz fryzure w jakiej Ciebie poznalam?. Wczoraj bylam u Veta z 17 kociem mojej tesciowej.Biedactwo bardzo chudziutkie.Czekam na wyniki krwi.Jest mozliwosc choroby tarczycy, ktora mozna dosc dobrze opanowac.W kazdym razie najwazniejszy jest komfort zwierzatka .Oczywiscie ja jestem od lekow itp. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
verbena1 Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 21:53 Nie wiem czy ktos jest w stanie przebic Fed iloscia niesamowitych wydarzen, planow, niespodzianek i obowiazkow. Strach probowac Po przyjsciu z pracy polazilam po ogrodzie, zebralam plon ogorkowy i mialam w planie przesadzic floksy, kiedy zaczelo padac. Rozlozylam wiec fotel na werandzie i przy wtorze kropel deszczu smacznie zasnelam. Po obiedzie przyszli sasiedzi powroceni z wakacji we Francji i w podziekowaniu za pilnowanie dobytku w postaci kur i kotow przywiezli w prezencie francuskie sery i wina. W zamian dostali torbe swiezo zebranych ogorkow. Obie strony byly zadowolone Odpowiedz Link
bbetka Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 23:08 Z mojej ograniczonej przestrzeni poczytuję o waszych przygodach różnorodnych W temacie przygód mężowskich napiszę, że mój wybrał się był na rower i od razu policja kazała mu dmuchać )) nie wiem czy jechał od krawężnika do krawężnika i to ich sprowokowało? a może limit jakiś mają??? bo nic nie wykazało.... W temacie imprez rodzinnych melduję, że od sobotniej byłam jeszcze na dwóch, ale mam nadzieję teraz odpocząć nieco. Za to na imprezie grilowej moja spolegliwość została nagrodzona-na działkę przyplątało się cud piękności kocię, bardzo spragnione kontaktów towarzyskich i miałam z kim pogadać wzrok błagalny no dawaj tą kiełbaskę!!! i mamy teraz stałego bywalca Odpowiedz Link
mammaja Re: Deszczowy wtorek 05.08.10, 00:35 Bbetko, czy to cudne kocie zostanie z wami, czy tylko byl a wizyta? Foxie, chyba mam taka fryzure, ale swiezo obciete wlosy i swietny kolor, to zupelnie inna jakosc. Poczucie samo znacznie sie poprawia Tyle, ze dzien minal jak z bicza trzasnal, nawet nie mialam kiedy tu zajrzec Odpowiedz Link
mammaja Re: Deszczowy wtorek 05.08.10, 00:36 Verbeno, moje ogorki malosolne wyszly doskonale ! Zalewalam letnia woda. Rodzina sie zajada, z Frankiem na czele Odpowiedz Link
lablenka_x To już czwartek 05.08.10, 15:40 Wczoraj urodziny mojej Mamy i królowej angielskiej. Od rana Mama słabła i umierała,więc pojechalismy z nią do szpitala- na oddziale obserwacyjnym potrzymano ją 4 godziny,mnie 4 godziny na krzesle w korytarzu ,a po nich wypuszczono Mamę z diagnoza,że biegunki sa charakteru bakteryjnego i skierowaniem do szpitala zakaxnego. Mama całkiem radosna,że zeszła z łóżka - mając do wyboru jazde do zakaxnego czy umówionego wczesniej fryzjera - wybrała?????.....oczywiście fryzjera. W drodze powrotnej zażyczyła sobie paczke lodów algida o smaku krówki.Wrzuciła 1/3 paczki w siebie i ...pojechałyśmy do szptala zakażnego bo tenże przyjmuje cała dobę. Spędziłysmy tam 2 godziny i sympatyczna pani doktór stwierdzila,że to nie zakaźne ale powinien zająć się tym problemem gastroerentolog.Do domu wróciłysmy ok22:00. Dzis od rana w domu histeria, bo Mama niezdazyła do wc no i się pobrudziła.teksty ,że "lepiej umrzec niz byc starym", "jak ona wygląda taka pomarszczona" itp itd oraz płacz i kopanie pampersa, któego jej przyniosłam do przymiarki - choćby na nic,żeby nie miała stresu.Nie załozy go bo"jak będzie w tym wyglądać. Bo najważniejszy w życiu jest wyglad itp. Potem jazda do szpitala - i ca capo al fine- ona na łóżku , my na korytarzu.po godzinie weszłam do lekarki i na jej głupie gadanie powiedziałam co mysle o ich myśleniu na temat starych ludzi i zjawił sie po tym jakis konsultant.Ze szpitala wyszliśmy po 15, bo oddział od poniedziałku zamkniety, ale dostałyśmy skierowanie do chirurga. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: To już czwartek 05.08.10, 15:43 Babetko taki kot ,to kot mich marzeń, ehhh, na razie dokarmiamy kota sasiadów. Zanosi sie na deszcz. Pozdrawiam.serdecznie tych do których wpisów sie nie odniosłam ,ale i tak za duzo rozpisałam się w poprzednim poscie.Teraz ide jeść obiad. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: To już czwartek 05.08.10, 17:53 Rany "kota" Lx, masz anielska cierpliwość. Jestem pełna podziwu (jak zwykle) i zrozumienia. Ech te chore estetki, sybarytki!!! Bbetko kicisius przesliczny, teraz jest ciepło, na "działkach" tłumy, ale co będzie z nim później? Ja oczywiscie mam kręcioła zwierzęcego, ale wiem, że nie każde "wierzatko" da się uratować. Zagrałam dzisiaj w Lotto, jeśli wygram te 13 milionów, a nawet znacznie mniej, to słowo daję że założe schronisko dla zwierząt jakiego ten kraj nie widział!!! Cały plan architektoniczny, prawny i organizacyjny mam we łbie od lat Cholera jasna Odpowiedz Link
bbetka Re: To już czwartek 05.08.10, 19:38 Uzyskałam chwilę spokoju w domu, bo moja córcia właśnie zorientowała się że absolutnie niezbędnie MUSI posiadać przy wyjeździe na obóz zaświadczenie od lekarza-wyjazd o g.22.00. Ja dostałam szału - pytałam ostatnio wczoraj czy wszystko jest załatwione!!! a wyjazd był załatwiony z pół roku temu!!! lekarza w rodzinie posiadamy owszem, ale w Holandii więc zdobycie pieczątki do 22 nierealne. Więc latorośl sama znalazła koleżankę posiadającą na stanie mamę-internistkę, wybłagała pieczątkę, a teraz jeżdżą z tatusiem po mieście żeby uzyskać ją fizycznie... ja mam "wolną chatę" i komputer Kocio działkowy jest chudy, ale ma piękne błyszczące futerko i jest ufny w stosunku do ludzi, co pozwala mi sądzić że ktoś go tam regularnie karmi. Na razie co 2-3 dni przychodzi do nas i zawsze czeka na niego picie i jedzenie oraz głaskanie jeśli ktoś z nas jest na miejscu. Na zimę z pewnością nie pozostanie bez opieki, najprawdopodobniej wyląduje u kogoś z rodziny w domuwiem nawet u kogo Dwa dni przed kotem na działce pojawił się gołąb - niby nic dziwnego, ale on sam był dziwny i zachowywał się dziwnie- odwaliłam cały serwis foto a on nic, podeszłam na wyciągnięcie reki - postawiłam picie i trochę ziaren i chleba - nic. Daliśmy mu spokój to się sam obsłużył żywieniowo i spróbował odlecieć, ale nie dał rady i przez starą czereśnię spadł nam nieomal na grilla! Na szczęście wylądował na trawie i przeniósł się na cembrowinę od studni - nie przeszkadzało mu że bierzemy wodę czy myjemy ręce-troszkę się odsuwał. Reagował na gwizdanie, ale nie umiałam odpowiednio zagwizdać... Po paru godzinach odleciał Sprawdziłam w internecie, że to gatunek listonosz polski i że jest ich w Polsce ok 200 sztuk. Przeszukałam fora gołębie, ale nikt go nie szuka więc chyba wrócił do domu? Ale martwię się, bo był zmęczony i wyglądało, że ma uszkodzoną szyję. Z drugiej strony nie chciałam go łapać na siłę, żeby mu większej krzywdy nie zrobić... Fed - wygraj wygraj - będę u Ciebie pracować w tym schronisku, może być w ramach wolontariatu! Lx - podziwiam cierpliwość, ale też to już przerabiałam... Mammajko - gratuluję fryzury i samopoczucia! Jutko tylko pozazdrościć tego SPA... Ja dzisiaj "zrobiłam dobrze" swoim dłoniom i stopom i teraz moje paznokcie są w kolorze głębokie czerwieni. No to zdobyli pieczątkę - i po mojej wolności listonosz polski Odpowiedz Link
foxie777 Re: To już czwartek 05.08.10, 21:54 Lx,zawsze twierdze,ze nie ma nic gorszego niz choroba,nawet jak urojona.Niestety im dalej tym gorzej.Mam podobna sytuacje,z tym wyjatkiem ze choroba jest prawdziwa a pacjentka nigdy nie narzeka. Wczoraj uspilismy kocia Tesciowej wiec jestem zdolowana.Wiem,ze to byla decyzja najwlasciwsza,ale mi smutno. Bbetko,ten kotek jest sliczny. Mammajo ,twoja fryzurka jesli pamietam byla b.ok. Fed,ja tez pomagam zwierzatkom ile moge,a w razie jakiejs powaznej wygranej pojde Twoim sladem. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
mammaja Re: To już czwartek 06.08.10, 09:00 Lablenko, brak mi słów ! Co tu napisac? Przyklady zachowan innych starych ludzi, z ktorymi mialam doczynienia? Bywaja calkowicie irracjonalne i przyczyniaja nam umeczenia. Nie wiem co bedzie dalej, ale wspolczuje z calego serca i wspieram cie w myslach. Moja droga, przez jakis czas mialam u siebie w domu nianię mojego męża, ktora odchowala jego i trzy znacznie starsze siostry. Losy sprawily, ze jej rodzina zostala "za Bugiem", tak wiec piastowala kolejne pokolenie przychodzace na swiat. Kiedy sie okazalo, ze juz nie moze mieszkac sama ( calkowite odwodnienie, niekontrolowane branie lekow)wyladowala u nas, bo siostry nawet tygodnia nie mogly z nia wytrzymac ! A obudzil sie w niej atawizm z bialoruskiej wioski i jak tylko jej sie udalo chodzila zalatwiac sie do ogrodu. Lato czy zima. Potam juz nas nie poznawala i probowala kilkakrotnie mnie pobic. A byla to dla mnie osoba w gruncie rzeczy obca. Niestety - starosc bywa straszna i opieka nad wlasna matka niesie przynajmniej jakas sprawiedliwosc losu. Ale nie mozesz poddawac sie jej wszystkim decyzjom bo sie wykonczysz! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Rzeski piatkowy poranek 06.08.10, 03:02 Za oknem widze kilka chmur daleko na poludniu i jaskrawe slonce. Jacaranda juz zzolkla, ci oznacza ze wiosna przyszla miesiac wczesniej - a razem z nia wiosenne porzadki. W poniedzialek jest "wystawka", co oznacza ze weekend spedzimy porzadkujac ogrod i wyrzucajac co niepotrzebne (stary piecyk tez!). Przewiduje pojedynek z Buszmenem, ktory broni swoich przydasiow jak skarbca Inkow. Maly wiosenny remont powoli przenosi sie na tyl domu, do pralni, toalety i dzielacego je korytarzyka. Zlota Raczka polozyl tam juz nowe gipsowe sufity, jeszcze tylko wypelni szczeliny miedzy nimi a scianami i jak to wyschnie, bedzie mozna je malowac. Mam tez przed soba szlifowanie dwoch scian o farbie zniszczonej wilgocia, szlifierka i maski przeciwpylowe juz narychtowane. Na szczescie sciany sa wykafelkowane do wysokosci 1.2 metra, wiec bedzie mniej szlifowania i malowania. Sciany pomaluje na bezowo, zeby pasowaly do kafelkow (sa w bezowo-biale plamy, wzor popularny w latach 80-tych) a ramy drzwi i okien beda biale. Toaleta 2-in-2 zamowiona, bedzie za niecale 2 tygodnie. Pisalam ze w zeszly weekend kupilismy z ogloszenia w pracy uzywany dwuletni piecyk kuchenny, bo nasz ma jakies 30 lat i ani nie jest piekny, ani nie dziala jak powinien. Piecyk jest od tygodnia w naszej terenowce, bo Buszmen mial jakis paraliz decyzyjny :o) Bedzie walczyl w weekend z jego instalacja zas stary piecyk pojdzie precz. Przelecialam forum szybko i po lebkach, przepraszam za brak komentarzy, ale jestem zajeta (choc nie tak jak Fed! Fed, trzymaj sie i nie daj zdolowac). LX, Foxie, wspolczuje rodzinnych chorob prawdziwych i urojonych, sprobujcie sie jakos do nich zdystansowac. Dado, Twoje plany wakacyjne wygladaja swietnie! Tez tak lubie jezdzic gdzie mnie droga poniesie :o) Ew, bedziesz miala jakies zdjecia z nadbuzanskich przejazdzek? Jeszcze tylko podrzuce Wam krotki filmik z YouTube na temat Czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety i zmykam do platnej pracy, pozdrawiajac w przelocie. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
monia.i Wieczór z nawałnicą 06.08.10, 22:53 Ok. 20-tej zrobiło się czarno, cicho...a potem żywioł się rozszalał. Coś mnie tknęło i minutę przed pozamykałam okna - z zamknięciem balkonu już mieliśmy problem. W Ząbkach podobno pozrywało dchy i daszki, połamało drzewa. Miejscami nie było prądu. Mammaju, mam wrażenie, że o Twoje okolice też żywioł zahaczył. Daj znać, czy wszystko ok. No i pozdrowienia dla forumowiczów. Jakoś nie mam weny na pisanie, chyba faktycznie najwyższy czas na urlop. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 02:00 Bylo groznie Stalam w oknie jak urzeczona sciana wody za oknem i niesamowitym gnaniem chmur, o rozmaitych odcieniach szarosci. Potem zgaslo swiatlo. Zadzwonilam do synowej, ktora byla sama z dziecmi, czy ma swiece lub inne zrodlo swiatla. Powiedziala, ze wlasnie wielkie drzewo zlamalo sie u nich i maja pol ogrodu zawalone tym drzewam. Pobieglam na I p. - popatrzec przez okno. Niesamowity widok! No i syn jaks dojechal przez ten deszcz. Corka przyjechala po burzy i podobno trudno przejechac ulicami, tyle polamanych galezi lezy na ulicach. Jutro zobacze Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 09:17 U mnie burza była niezwykle zjawiskowa ale i niebezpieczna. Niejednokrotnie koo domu z kabli leciały iskry. Teraz nie mamy jednej fazy i tylko część gniazdek jest czynnych, hydrofor 3-fazowy też nie działa. Chyba trzeba będzie wreszcie sobie wodociągiem doprowadzić wodę do chałupy, chociaż niektórzy narzekają, że nie jest taka smaczna jak ze studni głębinowej Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 10:49 Przed siódmą byłam na Międzynarodowej, żeby zabrać U.P. do siebie. Ale ona strasznie się gramoliła, prponowała posiedzenie u niej, nie była spakowana. A ja z uporem, zmuszałam ją do aktywności. Ubierania sie, pakoawania, etc. Co i raz wyjmowałam jej z rąk "tematy zastępcze" i goniłam jak dziki poganiacz mułów. Cały czas jak mantrę powtarzając że ja chcę do domu, tera i już! No i wyruszyłyśmy pod pierwszymi kroplami deszczu, pod sklep okołodomowy już pod ulewą, jak wjeżdżałyśmy do garażu szalało panemoinium. W suchym ciepłym mieszkanku właączyłyśmy TV, i obok bardzo spektakularnie zalanej Trasy Toruńskij pokazywali Międzynarodową na której powyrywało z korzeniami drzewa i miotneło nimi o samochody. W tle, za mówiącą dziennikarką było takie dzrewo, a za drzewem dom U.P.!!!Nie twierdzę że właśnie pod tym drzewem byłam zaparkowana, ale napewno niedaleko. Kolejny raz dostałam dowód na to że mam sie siebie słuchać i już. Jak mnie bez racjonalnych powodów gna i ciągnie, to mam posłusznie się poddać, bo tylko dobrze na tym wyjdę. Jak mi nogę podnosi samo z gazu, znaczy zaraz będzie radar, jak staję jak wryta na chodniku, to tylko czekać lotu doniczki,etc.... Odpowiedz Link
mammaja Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 13:53 A garazu Ci nie zalalo tym razem ? Ta Medzynarodowa byla grozna U mlodej nie ma swiatla i jak poinformowalo pogotowie elktr. naprawy moga potrwac do poznych godzin wieczornych. Drzewo w ogrodzie sfotografuje i wkleje ! Odpowiedz Link
bbetka Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 14:19 Intuicja to rzecz bezcenna...i należy się jej słuchać U mnie w tym roku jak u Pana Boga za piecem, mimo zapowiedzi omijają nas burze i ulewy-odpukać! Po prostu sobie leje lub nie, ale bez dodatkowych atrakcji. Mam dziś w planie oglądanie regat na Odrze oraz jakiś super pokazów fajerwerków w nocy. Życzcie mi mało deszczu! Udanego weekendu bez pogodowych szaleństw! Odpowiedz Link
mammaja Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 18:30 Wyjezdzam na trzy dni na wycieczke. Moze tu jeszcze zajrze, ale uwazajcie moje milczenie za usprawiedliwione Jakby Dzisiejki przelewaly sie, to prosze otwierac Odpowiedz Link
monia.i Re: Wieczór z nawałnicą 09.08.10, 00:16 Fedo - czyli masz już pewność, że głos wewnętrzny jest jedynym słusznym głosem i dobrze robisz, że się mu poddajesz. Pochwal go czasem, bo dobrą robotę robi. W w piątek nie do końca dotarła do nas cała okropność żywiołu w Ząbkach. Naoczni świadkowie twierdzą, że to była najprawdziwsza trąba powietrzna, w co łatwo mi uwierzyć, bo widziałam zniszczenia. Pozrywane dachy, powyrywane z korzeniami drzewa, które w dodatku poprzemieszczały się o kilkaset metrów, powyrywane słupy. Styropian ze składu budowlanego fruwał po całym mieście. Wczoraj, gdy przejeżdżałam przez pragę do centrum, z niedowierzaniem przyglądałam się więdnącym zielonym chaszczom - to były fragmenty drzew - i całe drzewa też. Wyrwane z korzeniami. Ale gdy słucham tego, co się dzieje - to mieliśmy szczęście. Cały czas mamy gdzie mieszkać. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela po nwałnicy. 09.08.10, 02:38 Zasapałam, oczywiście, ale wygramolilam się na obiecne babciwanie. Zgarnłam Wnuczę na XXX piętro PKINu i popoodladzliśmy sobie panoramę miasta, potem zaliczyliśmy wystewę o Ziemi. Nastęne w kooejce było Muzeum Techniki. Ogropnie badzienie wyesponowane, ak\l bardzo ciekawe eksponaty. No i miasteczko z klocków Lego i panarama bitwy pod Gruwaldem, też z lego Dookoła stała pomniejsz twórczość miłośnikó klockow. Fajne i ciekawe, potk pierwsze maszyny liczące, komputery, pralki, magle, motory, radia, a na koniec wystawa o i z meteorytami. Dziecię zadowolone, nie zmęczone dotało po prawie 4 godzinach zwiedzani do mamusi i obwieściło ze bardzo dużo się dowiedział. Chciałam jeszcze zabrać go na plac zabaw, żeby już było do sytu i bez grzechu, ale U.P. nie odpowiadała na telefony, ani komurkowy, ani na stacjonarny, więc nie byłam spokojna. Jak okazało się słusznie, bo zaplątała się w łazience i nie dawała rady wstać sama. W sumie dzień bez większych wstrząsów. Raczej spokojny Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela po nwałnicy. 09.08.10, 03:15 Fed, ta nawalnica chyba spadla na Twoja klawiature :o) Ale to i tak nic w porownaniu z drzewem spadajacym na samochod... Intuicja to rzecz niezmiernie pozyteczna i powinna byc starannie kultywowana i doceniana. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Po weekendzie... podpierajac sie nosem 09.08.10, 05:11 Przez caly weekend byla piekna pogoda, z Buszmenem rzucilismy sie w wir zwany ogrodem i wessalo nas na dobre. Kopalam, przesadzalam, sadzilam, pielilam, przycinalam, sciolkowalam i malowalam. Buszmen skrecil lawke ogrodowa, zainstalowal nowy piecyk, przywiozl 8 workow sciolki (50 kg kazdy) i dwie przyczepy galezi do zmielenia na wiecej sciolki. Tyle njusow z zadupia swiata, na wiecej nie mam sily :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Po weekendzie... podpierajac sie nosem 09.08.10, 08:34 A wiesz że chyba tak)) Chyba ani jedno słowo nie oparło sie "tfurczopści". A trzewa byłam jak świnia. Słowo! No to lete do roboty, potem uzależniam się od woli i chęci U.P. Miłego dnia i tygodnia Odpowiedz Link
bbetka Re: Po weekendzie... podpierajac sie nosem 09.08.10, 13:46 A u mnie cały weekend lało, nie żeby jakieś nawałnice, ale równo i gęsto sobie padało. W tej sytuacji postanowiłam olać pogodę - co mi tu jakiś deszcz będzie bruździł!!! i obejrzałam w ulewnym deszczu regaty - bardzo ciekawiło mnie jak na takim małym akwenie i niewielkiej odległości może ścigać się ok 25 jachtów, całkiem sporych? Okazało się, że może i to jeszcze emocjonująco, bo było ciasno i momentami nawet mocno wiało. Plusem było to, że pożywić można się było w spokoju i bez kolejki, bo publika jakoś nie dopisała, naprawdę nie wiem czemu? Wieczorem może niezbyt chętnie, ale dałam się namówić na pokaz fajerwerków, też w ulewnym deszczu - ludzi był tłum i nie wiadomo po co używali parasoli - chyba żeby innym zasłaniać!!! bo i tak wszystko było mokre... No i było warto - dwa 20 minutowe pokazy, jakiś światowych guru fajerwerków (przedstawili ich, ale już zapomniałam) w części zgrane z muzyką Chopina - super pokaz! Potem część rodziny zabrałam do siebie na rozgrzewkę, co skończyło się nocnym Polaków gadaniem i noclegiem Niedzielę jakoś mało pamiętam, bo znowu padało, co z pozycji wyra i/lub szklaneczki nie było dolegliwe )) Od dzisiaj zamierzam porządkować zaległości zdjęciowe, bo mam już dwuletnie zaległości...Pierwsze co stwierdziłam to brak albumów do wklejania... no i jak tu człowiek może się zabrać do pracy?!?!! Pogodnego dnia wszystkim życzę Odpowiedz Link
verbena1 Re: Po weekendzie... podpierajac sie nosem 09.08.10, 19:36 Dzialo sie u Was sporo, regaty ,fajerwerki i Fed przewiana wichura Czytam o kolejnej nawalnicy deszczowej na Dolnym Slasku, cos potwornego, ludzie pozbawieni w jednej chwili wszystkiego, miasto doszczetnie zniszczone. Znam te tereny, mieszkalam nieopodal. Pechowy, pelen nieszczesc jest ten rok dla Polski, niechby juz sie to skonczylo. W Holandii lekko popaduje, jest cieplo i przyjemnie. W sobote poszlismy na 10 km wedrowke lesnymi sciezkami, po drodze zabladzilismy i nie moglismy odnalezc auta. Pomyslalam, jaki czlowiek jest bezradny jesli nagle zabraknie oznaczen ,wskazowek,nawigacji. Przestajemy kierowac sie intuicja, patrzec na kierunek slonca. Na szczescie Rieks potrafil wyprowadzic nas z lasu i wszystko skonczylo sie dobrze Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Po weekendzie... podpierajac sie nosem 10.08.10, 09:24 Widzę bbetko, żeśmy z jednego miasta. W sobotę odgruzowywałam mieszkanie, za to w niedzielę uczestniczyłam w wyścigach smoczych łodzi (zajęliśmy zaszczytne ostatnie miejsce, ale zabawa była! Po powrocie do domu i szybkim obiedzie pojechaliśmy do przyjaciół wodniaków, którzy mieszkają w wieżowcu na Dubois i stamtąd oglądaliśmy pierwszą część drugiego dnia festiwalu fajerwerków. na drugą część nie mogliśmy zostać, bo w poniedziałek trzeba rano do pracy... Odpowiedz Link
bbetka środa nawet słoneczna 11.08.10, 11:55 O to miło! ja z prawobrzeża od 20 lat Wczoraj w ramach spotkania towarzyskiego byłam na cmentarzu )) umawiając się z dawno nie widzianą osobą "do pomilczenia i pogadania" okazało się, że obie mamy potrzebę odwiedzenia właśnie cmentarza (tak to już pewnie z bratnimi duszami bywa...) i zamiast na kawę czy lody poszłyśmy odwiedzić groby bliskich i pogadać przy okazji. Po raz kolejny zachwyciłam się naszym cmentarzem, a właściwie olbrzymim przepięknym parkiem, z duża liczbą wiewiórek, ptaków, motyli. Niestety dopuszczony ruch samochodowy (kto na to wydaje zgodę?!) powoduje, że spokój to pojęcie mocno względne... Miłego dnia! Ja dziś zajmuję się wyłącznie domem i zdjęciami - dla radości oka wkleję dzisiaj upolowane skrzydełko ważki i ogonek, a'la świderek Odpowiedz Link
mammaja Re: środa nawet słoneczna 11.08.10, 14:03 Witajcie po trzydniowej absencji! Bylam na barzo udanej wycieczce, w bardzo malo znanym mi rejonie Polski. Wrocilam zachwycona zabytkami, trafili nam sie doskonali przewodnicy - zpelnie przypadkowo - oraz zwiedzilam ciekawe miejsca wakacyjnych pobytow Fryderyka Ch. Ze nie wspomne zamku Golub-Dobrzyn, ktory od lat chcialam zobaczyc. Ale zaskoczyla mnie wspaniala fara w Brodnicy, zamek Anny Wazowny i wystawa...Chagalla w miejscowym muzeum. Teraz mam do przesiania i obrobienia ok.200 fotek - jest co robic! Jeszcze dodam bardzo wygodne noclegi, pokoje z lazienkami, doskonale jedzenia i ulewny deszcz ktory zdarzyl sie dwa razy - kiedy zwiedzalismy katedre we Wloclawku i dwor w Szafarni - czyli laskawie wybral dobra pore. Wycieczka uzupelniona zostala szlonymi tancami w rytm muzyki latnowskiej pod hasle "Chopin na Karaibach" Panie szlaly mimo wsladowej obenosci panow, a moze wlasnie dzieki temu No to zabieram sie do fotek! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Czwartek 12.08.10, 11:03 Zapowiadaja kolejne opady plynu z nieba. Jestem zalatana, zapracowana i na nic nie mam czasu. A jak mam, to staram sie odsypiac. Czuje sie jak przezuta guma ktora po wypluciu przylepila sie do kilku rzeczy na raz i teraz jest ciagnieta w rozne strony! Powinnam w niedziele zlapac troche oddechu, bo U.P.wylatuje w sobote rano. Niestety jest w takim stanie, ze zalatwiamy jej powrot "sanitarny", czyli w asyscie, na wozku, i z odbiorem przez ambulans z lotniska w Paryzu. Ambulans odstawi ja do domu. Francja to jednak wspanialy kraj! Wszystko jest organizowane przez ubezpieczenie. Nie do konca i nie wszystko panstwowo, ale przy udziale prywatnego i panstwowego ubezpieczyciela. Psia doszla do siebie koncertowo, koty calkiem juz sa "pozaprzyjazniane", a Frys doprowadza mnie swoimi wybrykami do lez ze smiechu. Bbetko, Twoje zdjecia jak zwykle oszalamiajace. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek 12.08.10, 21:45 Czwartek byl upalny, a musialam dwa razy jechac w miasto Naprawde na nic nie mam juz sily. Od zeszlotygodniowej burzy nie mamy prądu w czesi domu juz drugi elektryk byl dzisiaj - jutro przyjedzie z jeszcze lepszym fachofcem, nie moga znależc miejsca gdzie jest zwarcie. Na szczescie sa to gniazdka w scianie na dolem, ale podtraszona nas, ze moze byc niebezpiecznie - wiec szukamy. Moze jutro bede w stanie napisac cos wiecej! Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek 12.08.10, 21:53 Na pocieche urocze fotki corkipt. "jak tu wypic do dna? " Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek 13.08.10, 09:21 Mm, zdjęcia boskie. Rozumiem Twoje zmęczenie! Idę "robić" Odpowiedz Link
lablenka_x Piątek - 13 sierpnia 13.08.10, 11:17 Mammaju,rozumiem Cię doskonale.Zdjęcia cudne jak zwykle.Mamie się lekko polepszyło więc pojechala do siebie, a my jutro z rana starujemy do przyjaciół na łono natury- jezioro,las, cisza, oni wyjada w niedzielę a my zostajemy sami do wieczora w poniedziałek.Ciesze się na gwiazdy na wyciągnięcie reki i niebo noca czarne i wogóle się ciesze. A propos gwiazd - podnieście głowy ,bo wysyp Perseidow jest na niebie,czyli spadajacych gwiazd a przy księżycu , właściwie trochę w lewo nad jego paznokietkiem , prawie układajac się w V, widac Marsa ,Wenus i Saturna. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piątek - 13 sierpnia 13.08.10, 22:56 Mam przyjaciół którzy postanowili poświęcic week-end na obserwacje wydarzeń astralnych, ja niestety nie mam na to czasu Lx, ciesze sie że stan Twojej Mamiy poprawił się. Życze Ci jak najpiękniejszych widoków i jak najlepszego wypoczynku! Jak mawia moja przyjaciółka, należy Ci się jak psu zupa!!! (bez obrazy) Odpowiedz Link
mammaja Re: Piątek - 13 sierpnia 14.08.10, 00:41 Dzien duszny i goracy, dom wyjedzony do szczetu, wiec jakies konieczne zakupy - a potem zestawienie zbiorcze z czterech lat dotacji - to nie jest mile zajecie. mam nadzieje, ze jutro bedzie ciekawiej! Sciskam, Lx - serdecznosci i zdriwia dla Mamy. Fed, to jeszcze pochwale sie Antosiem Odpowiedz Link
verbena1 sloneczna sobota 14.08.10, 14:03 Usmiech piekny no i spojrzenie zniewalajace, Franek pulchniutki jak cherubinek, pieknych chlopakow masz Mammajko, az zazdrosc bierze Bbetko, jestem pod wrazeniem, wazka uchwycona mistrzowsko, umiesz patrzec. Sobota zapracowana kuchennie. Wieczorem przychodza holenderscy znajomi i chce jak zwykle pochwalic sie wlasnorecznie wykonanymi potrawami. Biszkopt z brzoskwiniami wlasnie siedzi w piekarniku, jajka faszerowane pieczarkami juz gotowe, mini kotleciki z kurczaka upieczone do tego jakies szybkie salatki i gotowe. Lubie od czasu do czasu postac w kuchni i rozwinac fantazje. Moja zupa-krem z cukini robi kariere, kazdy sie nia zachwyca a to tylko ugotowane jarzyny zmiksowane z dodatkiem smietany i cytryny. Pomidory dojrzewaja wszystkie jednoczesnie, jemy je na okraglo i obdzielamy wszystkich chetnych. Na ogorki i cukinie nie moge juz patrzec. Na szczescie wysyp juz wkrotce sie skonczy i odetchniemy nieco Milego weekendu zycze Odpowiedz Link
mammaja Re: sloneczna sobota 14.08.10, 14:20 Dzisiaj upał ponad miarę! Rano chcialam popisć na forum, ale nie mogłam "odnależć strony" - nie wiem czemu. Verbeno, pyszne jedzonko - az sie oblizuje! Ja tez czesciowe nierobstwo zamieniam w gotowanie - kuchnia jest od polnocy i da sie wytrzymac Zrobilam gołąbki z wloska kapusta - tak mi sie zachciało Resztę dnia spędze na sluchaiu muzyki, czytaniu, itp. Moze cos napisze..... MIlej soboty wszystkim PS. Te fotki wnuków to pewno z tęsknoty - juz od niedzieli ich nie widzialam i pewno wroca za pare tygodni Dobrze im u "drugich dziadkow", ktorzy tez chca sie nacieszyc chlopakami. Odpowiedz Link
joujou Re: sloneczna sobota 14.08.10, 17:56 W lesie podobno pojawiły się grzyby,ale po upałach znowu będzie za sucho-nie wiem,czy zdążę się wybrać. Miałam kilkudniową przerwę z powodu awarii internetu-pan mechanik wszystko posprawdzał i okazało się,że trzeba wymienić modem. Jak coś się psuje,to przeważnie w weekend więc trochę trwa zanim ktoś się zjawi i usunie usterkę. Czytelniczo nadrobiłam wszystkie zaległości,ale na pisanie już czasu nie starczało Zaangażowałam się w zorganizowanie imprezki na Złote Gody moich teściów,które przypadają 27.08 Było trochę bieganiny,bo to już mało czasu i wszystko na ostatni gwizdek. Najpierw marudzili,że nic nie będą wyprawiali,tylko skromny poczęstunek dla tych,którzy będą pamiętali i przyjdą. Wyczułam jednak,że chcieliby,a boją się...No i teraz,jak się namyślili,to będzie imprezka na ponad 20 osób.W końcu 50 lat,to nie w kij dmuchał,jakie to ich wspólne życie by nie było Nie było łatwo znależć jakiś lokal z wolnym terminem,ale się udało,tylko nogi bolały Obiad i zakąski zamówiliśmy w tej 'knajpce',torty upiecze sąsiadka z dołu,bo wyczaiłam,że piecze na takie imprezy i ma coraz większy ruch w interesie Resztę ciast rozdzieliłam po rodzinie hi,hi Do żadnych urzędów teściowie iść nie chcą,ale na skromną mszę w ich intencji się zgodzili więc już załatwiliśmy. No to tyle z pola walki-lubię,jak coś się dzieje Odpowiedz Link
joujou Re: środa nawet słoneczna 14.08.10, 18:13 Bbetko podziwiam Twoje zdjęcia Mammaju maluchy super,skomentowałam zdjęcia w Fotosiku. Czekam jeszcze na reportaż fotograficzny z ostatniej wycieczki.Ja przez Brodnicę i Golub Dobrzyń zawsze przejazdem. W Golubiu,byłam tylko na dziedzińcu zamku,gdyż to był już wieczór.Trzeba się wybrać specjalnie,w końcu to niedaleko. Brodnicę kojarzę tylko z ładnym jeziorem więc dzięki za podpowiedż. Lx,odpoczywaj! W gwiazdy popatrzę dzisiaj.Wybieram się wieczorem na koncert Marka Bilińskiego z cyklu "Światło i dżwięk",który odbędzie się na dziedzińcu naszego ratusza.Lubię to miejsce,nad głową rozgwieżdżone niebo,a i akustycznie nieżle. Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Jutko,co u Ciebie? Odpowiedz Link
mammaja Re: środa nawet słoneczna 14.08.10, 21:49 Joujou, kosciol farny, zbudowany przez Krzyżaków w XIII w jest niezwykły - ale poznaliśmy jego tajemnice dzieki fantastycznemu przewodnikowi - wikaremu a zarazem historykowi sztuki. Opowiedzial o calej symbolice tej architektury, a sluchalismy go z otwartymi ustami! Poza tym swietna przewodniczka - kustosz (pani Ola)w Muzeum - zamku Anny Wazówny. W piwnicy ( bo wlasciwie tylko piwnice i wieża sa zachowane) wygodna sala z projekcją i ekspozycją. Bardzo polecam! A na trójkątnym rynku, jedynym w swoim rodzaju zobaczyliśmy wystawę Chagalla, jakiej nie powstydziło by sie zadne miasto Warto zobaczyc to wszystko! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela 15.08.10, 09:28 Czeka na mnie mega sprzątanie, bo muszę wysprzątać mieszkanie U.P. i swoje. U.P. dojechała bez przeszkód. W Warszawie na lotnisku, pan z Lotu który "chekował" był młody, przystojny, niezwykle uprzejmy i życzliwy, natychmiast załatwił następnego miłego, młodego, przystojnego i uprzejmego z wózkiem, który zajął się nią delikatnie i skutecznie uwożąc w dal. Tylko musiałam ją jeszcze przepakować, bo nie uwierzyła mi że 10 kilo nadwagi w walizce, nie przejdzie żadną miarą. Ja wściekle klnąc wyciągałam kolejne bzdety z walizki i usiłowałam upchnąć w torbie podręcznej, a ona stała nade mną jak kat, warcząc: wywalaj księżki, żarcie ważniejsze! A samych pierogów ruskich i z mięsem, robionych przez panią Ulę z knajpy Synów (czyli ex męża) było prawie 4 kilo. W sumie bagaż ważył prawie 50kg, i właściwie pozbyłam sie kręgosłupa manewrując nim przy samochodzie, na parkinnach, etc... Nic to, ważne ze dojechała do samego domu jak "hrabini" bo w Paryżu też już na nią czekali, do taryfy (na koszt ubezpieczenia) załadowali i na południowy zachód kraju powieźli. I tylko na wspomnienie jej rozpaczliwego i nagłego szlochu, kiedy juz ją facet wiózł do odprawy paszportowej, gula staje mi gardle i odejść nie chce. To pewnie był jej ostatni przyjazd. Od jutra wszystko wraca do nudnej normy. Synuś Średni (to już nie jest nudna norma) wraca we wtorek, le Mąż w sobotę. A potem to już tylko czekac na Świeta Bożonarodzeniowe Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela 15.08.10, 10:24 Fed, Ty juz pewnie chodzisz przygieta do samej ziemi, tyle obowiazkow przyjelas na siebie. Dziwie sie ,ze jeszcze funkcjonujesz.Wiesz co powinnas zrobic? Wsiasc do pociagu byle jakiego, nie dbac o bagaz ,nie dbac o bilet i wyjechac w sina dal na pare dni. Na przyklad do mnie. Za niecale dwa tygodnie bede juz w Polsce wiec moglabym Cie odstawic spowrotem Wczorajszy wieczor udany, siedzielismy do pozna na tarasie przy swietle swiec i gwiazd. Znajomi opowiadali o swojej podrozy po Europie przez Niemcy, Polske, Czechy i Austrie. Z przyczepa kampingowa. Zdziwieni bardzo ,ze w Polsce kampingi puste. Wytlumaczylam ,ze Polacy maja wreszcie moznosc wyjezdzac w swiat i wola smazyc sie gdzies w Turcji lub Grecji za podobna cene. Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 15.08.10, 12:09 Fed, podziwiam cie nieustannie! Jeszcze ten dzisiejszy upal - mnie poprostu powala A pierogi mnie nie dziwia, ale czy dojada w dobrym stanie? Verbeno, jakie macie plany podrozy po Polsce? czy tylko zachodnia jej częśc? czy może bliżej centrum? Pamietaj, że zawsze sie ucieszę z Twojej i Reksia wizyty Snuje sie i pocę! dzisiaj corki urodziny i imieniny, przygotowala jakis deser niespodzianke, ale tylko nas troje w W-wie. O 7. rano przyszli dwaj elektrycy, szukac zwarcia w scianach, ale nie mieli jakiegos przyrzadu, ktory pozwoli znależć zwarcia bez rozwalania boazerii na dole, wiec c.d.n. Pozdrawiam wszystkich obecnych i nie! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela 15.08.10, 16:43 To zupełnie nie jest tak. Nic we mnie z męczennicy. Tyle daję i robię, ile mogę. Fakt że jestem bardziej dyspozycyjna niż inni, nie robi ze mnie bohatyrki. Do tego wobec choroby potrafie być zdrowo asertywna, jakoś nie mam poczucia winy, co pozwala mi na w miare konstruktywne działania. Jestem do szpiku kości cyniczna i wredna. I wyłazi to ze mnie nieustannie. U.P. jest moja siostrą z wyboru, bardzo ją kocham, i ma różne rzeczy w "pakiecie", tak jak i ja od niej zawsze miałam. To po prostu nie podlega mysleniu, dyskusjom i innym, tak jest i już... To nie jest coś ponad moje siły, owszem co jakiś czas muszę to z siebie ulać, bo to boli, bo jest nienormalne, niesprawiedliwe, ale nie wobec mnie, wobec niej. Jest natomiast cos co mnie wzrusza nisłychanie, to sa nasze (jej przyjaciół) dzieci, córka naszych "adwokatów", dziewczyna 25 letnia, która pomimo ciężkiej dyslekcji ukończyła prawo i zaparła się na aplikaturę, która gdzie by nie była w Europie i na jakim by nie była stażu, niustająco odpowiada: obecna. Jest specjalistka od załatwiania absolutnie wszystkiego i w każdej chwili. Jako siła robocza dyspozycyjna w każdej chwili. Obecni, odpowiadają zawsze synowie pary milionerów,noszą przewożą, niczego się nie czepiają, tak samo reaguja moje dzieci. Synuś Podstawowy na mój tekst że czegoś tam dla niego nie mogę w tej chwili zrobić (a nawet nie dla niego, a dla syna jego, a wnuka mego) natychmiast zareagował mówiąc: nie ma sprawy, ona jest najważniejsza. I przez czas jej pobytu dostarczył mi tony pierogów za friko. To znaczy, one są za friko dla mnie, ale on za nie płaci. Mnie w tych rachunkach nie ma, po prostu U.P. zawsze była i jest, człowiekiem nieprawdopodobnie dobrym i otwartym (głównie) na innych. Zbiera co zasiała. A córka naszych "adwokatów" zupełnie niechcący powiedziała mi jeden z najpiękniejszych komplementów (grupowych) jakie w życiu usłyszałam. Powiedziała: tak nas wychowaliście. Odpowiedz Link
joujou Re: Fed 15.08.10, 17:37 Fed i to jest piękne,że ona w tej chwili,gdy najbardziej tego potrzebuje ma Was-Ukochanych Przyjaciół w liczbie mnogiej. Zastanawiam się,czy u siebie,we Francji może liczyć na jakąś pomoc np. dochodzącą opiekunkę? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Fed 15.08.10, 18:05 U siebie we Francji to ona ma znakomitą opiekę społeczną. To jest zupełnie inny kraj.Francuzi nie są tak ubezwłasnowolnieni rodziną jak Polacy. We Francji wszystko opiera się na państwie które, w przciwieństwie do naszego, ma bardzo daleko posunięte obowiązki wobec obywatela, jeśli tenże obywatel spełniał swoje obowiązki wobec niego. Jeżeli człek pracował, podatki odprowadzał, na ubezpiecznie płacił, to psim obowiązkiem państwa jest zapewnienie mu minium opieki. Przy czym farncuskie minimum, to jest polskie maksimum. To za co u nas płaci sie prywatnie straszne pieniadze, odpowiada temu co zapewnia państwo francukie bezdomnym, którzy maja obywatelstwo. Za sam fakt jego posiadania. Stara Starej, czyli babcia mojego le Męża, miała w ramach swojego ubezpieczenia, plus opłata dodatkowa z renty, (nikt z rodziny nie musiał więcej dopłacać) kawalerkę w domu opieki. Ze stałą obsługą salowych, pielęgniarek i codziennym obchodem lekarskim! Ja sie nie boję o U.P. z czysto "technicznego" punktu widzenia, ja sie boję, bo francuscy przyjaciele, jakby nie byli w sumie wspaniali, to pięt nam nie dorastają. Wiem o czym piszę, miałam i mam we Francji super przyjaciół, ale nikogo z nich nie chciałabym widzieć przy moim łożu boleści. Tych kilka osób które teoretycznie dopuściłabym do siebie, to są moi polscy przyjaciele. Liczbowo moje towarzystwo internacjonale było górą nad polskim, ale wśród tych naj, naj w sytuacji kryzysowej, byłoby góra trzy Francuski na co najmniej 15 Polek, takich od zawsze i zawsze. Że nie wspomnę o 3 Polakach bardzo bliskich memu sercu, o których wiem że jeden telefon i ze skraju świata natychmiast się zjawią, ale ja dla nich też, i tych pci żeńskiej i tych pci męskiej. Tak wszyscy mamy od lat i tak zawsze nam się sprawdzało Odpowiedz Link
joujou Re: Fed 15.08.10, 19:07 hmm, my nigdy nie dojdziemy do normalności.Myślę,że mało kto zdaje sobie sprawę,że może być inaczej.Z prognozowaną wysokością mojej emerytury,jeśli w ogóle jej doczekam,to chyba pod most jakby co.Smutne. Dobrze,że chociaż o te,jak je nazywasz, sprawy techniczne nie musicie się martwić,bo to bardzo istotne. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Fed 15.08.10, 20:32 Fed, to o czym piszesz jest jak coś z bajki wyjęte, po prostu niewiarygodne i aż trudno uwierzyć, że taką opiekę może mieć zwykły śmiertelnik. Od trzech dni zmagam się ze służbą zdrowia. Moja mama miała wczoraj poważny kryzys, który na szczęście wydaje się już teraz zażeganany. Przesiaduję przez wiele godzin w szpitalu i wiele się napatrzyłam. Ale o warunkach, traktowaniu pacjentów, próbach uzyskania jakiś informacji nawet nie chce mi się wspominać. Może ja natrafiłam teraz na taki szpital rodem z PRL-u, który zupełnie odbiega od warunków jakie miał mój ojciec 10 lat temu w szpitalu na Saszerów. Odpowiedz Link
mammaja Re: Fed 15.08.10, 21:18 Ewelino, bardzo wspolczuje kontaktow ze sluzba zdrowia! I coraz bardziej widze, ze szpital szpitalowi nie rowny - ale nie wiem od czego to zalezy, moze jednak od dyrektora? Mam nadzieje, ze mamie lepiej! Fed, czytam z przyjemnoscia, juz nie bede komentowac twojej osoby, bo ci sie w glowie przewroci! Ale widocznie ci przyjeciele "cos" w tobie widzą Joujou, to ladne o Chinczykach ze "srednoego" miasta Dzien zakonczyla kolejna nawalnica, po ktorej młoda znowu nie ma swiatła a gigantyczne kałuze rozlały sie po ulicach. Na szczescie tym razem nie zlamalo wielkiego drzewa ani u nas, ani u sasiadow! A glowa mnie i tak boli, niestety! Tez sie pytam co z Jutencją ???? Odpowiedz Link
joujou Re: Niedziela 16.08.10, 00:38 Musiałam przerwać,bo niedziela to u nas dzień telefoniczny,czyli długie pogawędki z rodziną i znajomymi.Właśnie mam cztery za sobą W międzyczasie przeszła niezbyt gwałtowna burza z dość intensywnym deszczem i się uspokoiło,ale też przyjemnie ochłodziło(może uda się spokojnie przespać noc,bez wędrówek po mieszkaniu i szukania ochłody). Wracając do sobotniego wieczoru.Było już około północy,mżonek oglądał jakiś film w łóżku,ja też rozsiadłam się wygodnie w fotelu,a tu jakieś krzyki pod oknami.Słyszałam,że gdzieś w bloku jest impreza i nie od razu zareagowałam.Hałas się nasilał więc w końcu wyjrzałam przez okno,a tam czterech młodzieńców,z których większość wyglądała na 15-latków okłada pięściami niezbyt wyrośniętego,szczuplutkiego chłopaczka. Walą go po twarzy,kopią więc zaczęłam się wydzierać przez okno,żeby go zostawili, strasząc policją.Z naprzeciwka krzyczała inna kobieta,ale całe towarzystwo nieżle podchmielone nie reagowało. Rozkwasili chłopakowi twarz tak,że cały zalał się krwią.W końcu tak mu dokopali,że chłopaczek padł na chodnik waląc głową w krawężnik. To trwało chwilę.Mżonek w międzyczasie wyskoczył z łóżka,narzucił ubranie i zbiegł na dół.Zadzwoniłam na policję,która już była w drodze,bo inni też dzwonili.Mój pan nie wygląda na ułomka więc chwycił dwóch za chabety i rozdzielił,ale inny z tego towarzystwa, młody osiłek zaczął się do niego stawiać.Usłyszałam,jak mżonek z pełnym opanowaniem i ironicznym uśmiechem(dla niego charakterystycznym w stresowej sytuacji)wysyczał do osiłka:"tylko mnie tknij".W sekundzie byłam na dole,bo zaczęłam się bać. Zanim policja dotarła,kolesie uciekli do mieszkania solenizanta (bo to urodziny były i wspólnie je obchodzili) i ten poszkodowany też próbował czmychnąć wykorzystując chwilę nieuwagi.Mój chłop go jednak złapał,bo on wymagał opieki lekarskiej,a poza tym ci jego kumple raczej by mu nie odpuścili.W tym czasie doszły inne osoby z osiedla do pomocy,ale właściwie nie było już w czym pomagać. Policja próbowała wejść do tego mieszkania,ale ich nie wpuszczono więc bez nakazu nic nie zrobią.Zabrali pobitego do szpitala,bo wyglądał strasznie i dopiero zaczynał jęczeć z bólu. Wróciliśmy do domu,mżonek całe ubranie usmarowane krwią tego chłopaka,ja dygocąca z nerwów.Gdy sobie uświadomiłam,że właściwie on tak wybiegł sam,bez pomocy to noc miałam z głowy(przecież gnojki mogli mieć przy sobie noże,albo co innego).Dopiero dzisiaj się przyznał,że nie jest pewny,czy poradziłby sobie z tym osiłkiem. Po chwili spokoju wznowiono imprezę,która trwała do godz.2 Policja po godz.3 znowu była w tej klatce,ale nie wiem po co. Problem w tym,że ich nie znamy,bo jeden z tych młodziaków wprowadził się niedawno z matką na wynajęte mieszkanie. To jakiś szajbus,podobno niedawno wyrzucił swojego psa przez okno z 1-ego piętra(pies chyba wyszedł bez szwanku).Pewnie nie obędzie się bez interwencji dzielnicowego,gdyż to nie pierwszy raz: razem piją i potem się biją,Nie chciałabym się już jednak w to mieszać,bo i tak mżonek stara się co wieczór odprowadzać mnie na przystanek,a wkrótce ranki też będą ciemne. No i tak czar sympatycznego wieczoru prysł w jednej chwili. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela 17.08.10, 10:48 Jou, taka upiorna gówniarzeria, jeśłi od początku nie dowie sie że nie ma przyzwolenie na ich hopsztosy, eczywiście jest w stanie zastraszyć całą dzielnicę. W takim przypadku należy usiąść na karku policji i nie odpuszczać. Wzywać do najmniejszego wandalizmu, krzywego spojżenia, hałasu po 22 etc. Umówić sie z sąsiadami, tak żeby wezwania nie pochodziły od "pieniaczy" a od "mieszkańców". Wrobić administrację w tę zabawę, (nie wiem co tam macie)lub wspólnotę, machnąć pozew grupowy, etc....Ruszyć tyłki urzędasów. Znudzi sie obu stronom i albo policja zrobi z nimi pożądek, albo oni się uspokoją. Odpowiedz Link
mammaja Wtorek - juz wieczor 17.08.10, 23:09 Nareszcie normalna temperatura, wraca chec do zycia Wieczorem poszlam na spacer z corka i psami - dawno nie bylam w tamtym lesie, ale juz bylo ciemnawo i grzybow trudno bylo wypatrywac. Moze sie pokażą! Jakos obecna sytuacja nie zacheca do pisania - na watku o krzyzu juz mi sie nawet nie chce! Swoja droga mam zupenie nowe refleksje na temat "spoleczenstwa" - ale narazie jeszcze nie przetrawione Odpowiedz Link
joujou Re: Ewelino 16.08.10, 00:50 życzę Twojej mamie szybkiego powrotu do zdrowia. Też myślę,że warunki w szpitalu zależą od dyrektora,a przede wszystkim od ordynatora oddziału. Odpowiedz Link
jutka1 Się melduję 16.08.10, 09:00 Sobotę spędziłam w drodze, dotarłam bez szwanku, razem z siostrą wizytującą mnie na 5 dni. Wczoraj łaziłyśmy po mieście. Lało jak z cebra, ale uzbrojone w dwa wielkie parasole jakoś dałyśmy radę. Dzisiaj ja do pracy, po pięciotygodniowej nieobecności, i wcaaaale mi się nie chce. Miłego dnia życzę Odpowiedz Link
joujou Re: Niedziela 15.08.10, 18:07 Koncert mogę zaliczyć do udanych,choć muzyka elektroniczna nie zawsze działa na mnie pozytywnie. Wczoraj widocznie byłam w odpowiednim nastroju więc im więcej ciekawych efektów dżwiękowych ,wwiercających się w mózgownicę,tym lepiej.Wychodzi na to,że potrzebowałam takiej odskoczni od codzienności Do tego równie ciekawe i odpowiednio dopasowane do muzyki efekty świetlne.Wszystko mi pasowało. Mżonek miał mieszane uczucia,a najbardziej rozśmieszyły mnie dwie mocno starszawe panie,które wychodząc,machnęły ręką komentując:a idżta,co to za muzyka,przecież on tylko udawał,że gra he,he Wśród licznie zgromadzonej publiczności była kilkuosobowa delegacja z Chin.Przyjechali w ramach współpracy partnerskich miast,czy coś takiego.Jako ciekawostkę podano iż jest to miasto średniej wielkości i liczy zaledwie 9 mln mieszkańców,a prowincja 46 mln W przyszły weekend wybieramy się na Festiwal Smaków do Gruczna, gdzie już kiedyś byłam.Zapowiedziałam już mojej przyjacióle,że ma rezerwować sobie wolny dzień. Wczorajszy, dobry nastrój szybko się ulotnił,ale o tym może za chwilę. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela 15.08.10, 20:21 Pieknie napisalas Fed o tych dzieciakach oferujacych pomoc bez zastanawiania sie czy to sie oplaci i co z tego bede mial. Dobre wychowanie to podstawa na cale zycie. Juz jestem spokojna o Ciebie Mammajko, moja wizyta w Polsce to tylko 10 dni wypelnionych po brzegi. Jedziemy przez Slubice, zabieramy moja mlodsza siostre do mamy i starszej siostry, potem musze zalatwic pare spraw urzedowych, odwiedzic moja tesciowa w Walbrzychu i nastepnie trzy sisters plus Rieks jako kierowca ruszamy na dwa dni w Gory Stolowe. Na zakonczenie robimy u Mamy impreze z okazji jej urodzin. Powinnam sie wyrobic W kazdym razie dziekuje za zaproszenie. Moze w przyszlym roku wybierzemy sie na parotygodniowa wedrowke po Polsce, jesli zahacze o Warszawe to dam znac Jou ,co to jest Festiwal Smakow? Odpowiedz Link
joujou Re: Verbenko 15.08.10, 23:29 Wklejam link z krótkim opisem i programem dotyczący Festiwalu Smaku. Byłam na takiej imprezie dwa lata temu z przyjaciółką i bardzo nam się podobało.Można było popróbować potraw regionalnych,jak i np.z Podlasia:kartacze,kiszkę ziemniaczaną,zakupić różne rodzaje miodu, nalewek, swojskie wyroby wędliniarskie z gospodarstw ekologicznych. visitkujawsko-pomorskie.pl/festiwal-smaku-w-grucznie-,178,2,639.html Kiedy będziesz w Polsce? Życzę,by pogoda dopisała Odpowiedz Link
bbetka poniedziałek słońce i chmury 16.08.10, 12:28 Witajcie w poniedziałkowe południe Mammajko, dzieciaki słodkie i śliczne! właśnie porządkuję zdjęcia z okresu dzieciństwa mojej córci i przyległych dzieciaków- no cóż wszystkie maluszki są jak cukiereczki Joujou - normalnie koszmar!!! właściwie nie wiadomo czy człowiek rzeczywiście powinien reagować w takich sytuacjach narażając siebie i bliskich. Tzn wiadomo, że powinien ale w dzisiejszych czasach czy to ma sens? Mam taką sytuację w klatce obok, gdzie awantury rodzinne odbywają się regularnie na forum całego bloku, bo żona albo nie chce wpuścić męża do domu, albo nie chce mu dać kluczyków od samochodu albo jakieś tam inne rzeczy (on regularnie jest pijany)- awanturują się metodą komunikacji parking-balkon stawiając na nogi pół osiedla...wizyty policji nic nie dają...a jakakolwiek bezpośrednia interwencja kończy się rękoczynami... Fed, to naprawdę największy komplement jest! "tak mnie wychowaliście" w sytuacji gdy robi się rzeczy właściwe i największe oskarżenie jeśli wręcz przeciwnie... Ja tak odpowiadam tacie jak ma do mnie pretensje, że czegoś nie umiem "załatwić", wywalczyć sobie łokciami, wyrwać siłą i w ogóle "ustawić się w życiu" w sensie żeby leżeć i pachnieć a inni żeby na mnie pracowali )) Ja to traktuję jako komplement, ale tato niekoniecznie Ewelino, mam nadzieję, że Mama czuje się lepiej. Szpitale i opieka lekarska to niestety temat rzeka...w dodatku kręta i burzliwa Verbeno, widzę że jedziesz w moje ukochane okolice! zazdroszczę pozytywnie Ja też zapraszam w przypadku penetracji Polski zachodniej! Dziękuję za miłe słowa o moich zdjęciach-cieszę się, że się podobają Miłego dnia i tygodnia wszystkim pracującym i nie A ja wracam do archiwizacji zdjęć sprzed 20 lat... Odpowiedz Link
mammaja Re: poniedziałek słońce i chmury 16.08.10, 13:08 Nie pomogla wczorajsza burza - znowu gorąco i parno! dzisiaj jeszcze moge posiedziec w domu, krzatając się z Krasnoludka, ktora wlaśnie wzięła sie za prasowanie ( uwielbia to w przeciwieństwie do mnie . Joujou, okropne przeżycie, malzonek dzielny - ale rzeczywiście ryzykowne dzialanie. Ale jezeli nikt nie bdzie reagowal do do czego dojdziemy! Bebetko, nie komentowałam twoich ostatnich zdjęć, ale są doskonałe! Jutko - przemknęłaś i juz Cie nie ma Czy chociaz odpoczęlaś? Wszystkim dobrego tygodnia, nieco chłodniejszych temperatur! Odpowiedz Link
joujou Re: poniedziałek słońce i chmury 16.08.10, 16:18 To prawda,że jeśli damy się zastraszyć,to taka grupka opanuje spokojne dotąd osiedle. Jutko,szybko zleciało,aż trudno uwierzyć. Zapowiadają,że za dwa tygodnie zaczną się jesienne temperatury,czyli o 10-15 stopni niższe niż obecnie. Jutro w końcu idę do fryzjera.Nie mogę się już doczekać,bo strzecha na głowie.Dwa tygodnie czekałam w kolejce,bo fryzjer,do którego ostatnio chodzę ma takie terminy.Młody chłopak z kilkuletnim stażem pracy,ale ma dobrą rękę do strzyżenia i pomysły więc warto czekać. Pozdrawiam życząc spokojnego tygodnia. Odpowiedz Link
mammaja Re: poniedziałek słońce i chmury 17.08.10, 00:05 Młoda urządziła urodziny u mnie na tarasie, na szczęście z miłymi dziewczynami - deszcz zapędził nas do domu, ale dobrze że juz poszły! Dzień stracony przez nieznośnie duszny klimat ! Odpowiedz Link
dado11 poniedziałek upalny i burzowy... 17.08.10, 00:06 witam po dłuższej przerwie wprawdzie wróciłam z mojej wyprawy już tydzień temu, ale za to przed terminem i na gwałtu rety.. mój szanowny małżonek tak "tęsknił" za moją skromną osobą, że wylądował w podskokach w szpitalu w poniedziałek, a we wtorek trafił pod skalpel szczęśliwie diagnoza była szybka i prawidłowa, reakcja lekarzy też, więc bez większych komplikacji odebrałam go już we czwartek ze szpitala przy okazji, muszę wspomnieć, że takiej opieki, jak na Stępińskiej, nie widziałam do tej pory nawet w prywatnych placówkach... coś niesamowitego, miłe, serdeczne wręcz pielęgniarki, uprzejmi, choć zapracowani po łokcie lekarze, czysto, fachowo, gały mi wychodziły ze zdumienia...! ale wracając do wyprawy nach Berlin... muszę skrótowo, bo już padam na dziób, ale może jeszcze się poprawię wyruszyłam w czwartek w południe i bez większych korków, ani przeszkód dotarłam jeszcze przed zmierzchem do B. Moja przyjaciółka mieszka w pięknym osiedlu z lat 20-tych ubiegłego wieku (klasyczny Bauhaus), blisko centrum, ale otoczonym parkami i ogrodami, cicho i sympatycznie wieczór spędziłyśmy na winnych pogaduchach, ustaliłam plan i rano następnego dnia, po wywietrzeniu główki, wsiadłam do metra (automat biletowy na stacji gadał do mnie po polsku!) i wyruszyłam na Wyspę Muzeów... gdy dotarłam na miejsce, z punktu powalił mnie obraz niekończącej się kolejki do głównej atrakcji, czyli Muzeum Pergamońskiego. Nie tracąc jednak zapału podeszłam do pierwszej, anglojęzycznej pary w środku kolejki i usłyszałam, że stoją ok. 15 min. Ale coś chyba się przesłyszłam... po pół h stania pokonałąm zaledwie pierwsze schodki przed placem otaczającym muzeum(( ale zaparłam się, odstałam do końca, 2,5 godziny w koszmarnym upale i gdy dotarłam do kasy oświeciło mnie - kupiłam bilet do wszystkich pięciu atrakcji wyspy. Zbiory PM są rzeczywiście imponujące, wiele razy już widziałam na zdjęciach i ołtarz pergamoński i bramę Isztar i inne cuda starożytności, ale wrażenie spotkania z tą monumentalną sztuką jest niezapomiane... szwędałam się, przez nikogo nie poganiana, wśród niezwykłych dowodów ludzkiej kreatywności, megalomanii i pracowitości, po kilku godzinach przeniosłam się do Altes Nationale Galerie, wypełnionej po brzegi przyzwoitym malarstwem niemieckim (głównie realizm i romantyzm), ale wśród tego morza grzecznych krajobrazów i portretów wyszukałam moich ukochanych impresjonistów niewielu, ale jednak... następny krok, już w ulewie i urywającym łeb wietrze, to DOM, wielka katedra berlińska i Altes Museum ze wspaniałymi zbiorami sztuki etruskiej. Po tym maratonie nogi właziły mi w tyłek po samą szyję, więc powolutku, niespiesznie ruszyłam Aleją Unter den Linden w kierunku Bramy Brandenburskiej. Deszcz wciąż popadywał, nogi w przewiewnych sandałkach powoli sztywniały z chłodu, jeszcze kilka godzin temu zbyt ciepła bluzeczka wydawała się przezroczysta jak mgiełka... brrr, ale zmarzłam... Ratunek przyszedł ze strony niezawodnego ulicznego "chińczyka" z pudełka (uwielbiam!) odpczęłam, ogrzałam, wysuszyłam stopy i ruszyłam dalej... pod Bramą B. tłum, pod Rechstagiem tłum, obeszłąm więć dookoła i potuptałąm do najbliższej stacji metra, pod samym domem, przy ulicy na skraju parku spotkałam dzikiego liska, który za nic miał sobie moją obecność czy przejeżdżające samochody... , następne dwa dni spędziłyśmy trochę nad wodą poza Berlinem (zwiedzanie czegokolwiek w mieście w weekend jest bez sensu), przy okazji mogłam zobaczyć jak niesamowite zmiany na plus nastąpiły w byłym NRD, pieczołowicie odrestaurowane miasteczka, uprzejmi i uśmiechnięci ludzie, baardzo pozytywnie, a trochę szwędając się po mieście pozaturystycznym. Na poniedziałek miałam zaplanowaną wystawę poświęconą Fridzie Kahlo, ale już od soboty trąbili w tv że kolejki!!! tak, tak, minimum 6 godzin stania!!! dałam sobie spokój i w zamian obeszłam dookoła słynny Kudamm oraz okolice to na pewno nie to samo, ale też warto zobaczyć. Dzień skończył się alarmującymi wiadomościami z domu trzeba było schować resztę planów do teczki i wracać... foto reportaż tutaj: dado11.fotosik.pl/albumy/778777.html to tyle, dziś mój małżonek już zdrów prawie, dziecko przywiozło moją Daduczkę, której nie widziałam już ponad 2 tygodnie, no i oczywiście dstałam małego bzika na jej punkcie jest przesłodka! właśnie odkryła, że stopy są przepyyyszne acha, jeszcze jedno... pierwsze grzybki pojawiły się w naszym ogródku, a to oznaczać może urodzaj tej jesieni! pozdrawiam, d. Odpowiedz Link
mammaja Re: poniedziałek upalny i burzowy... 17.08.10, 09:04 Dado, dzięki za wieści, zdrowia i szybkiej rekonwalescencji dla malzonka! Usciski dla slodkiej Daduczki o wielkich oczach Lece w miasto - po powrocie obejrze galerie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: poniedziałek upalny i burzowy... 17.08.10, 10:37 Dadusia ma gwiazdy w oczętach Arturowi zdrowia! Odpowiedz Link
monia.i Re: poniedziałek upalny i burzowy... 17.08.10, 23:52 Daduczka przesłodka Wróciliśmy - ale jednak nigdy więcej takiej podrózy, bez spania po drodze. Pod koniec miałam wrażenie, że zejdę. No, ale się opłaciło - usłyszeliśmy mazurka )) Odpowiedz Link
mammaja Re: poniedziałek upalny i burzowy... 18.08.10, 11:32 Moniu! Gratuluje serdecznie To wzruszajace uslyszec mazurka w takich okolicznosciach - tylko jakos mi umknelo gdzie to bylo Pochmurny dzien, teraz pada deszcz - po upalach rozkoszuje sie tym chlodem. Jakos mi refleksyjnie w srodku tygodnia Odpowiedz Link
foxie777 Re: poniedziałek upalny i burzowy... 18.08.10, 17:30 Dado,jak to dobrze slyszec ze jednak mozna miec dobra opieke w Polsce.Czasami mysle,ze to po prostu sprawa szczescia gdzie sie trafi no i oczywiscie rekomendacji{np Mammajki}. Zdjecia urocze ,moze i ja sie kiedys doczekam. U nas dalej upal,ale woda w oceanie jak w wannie, fantastyczna. Fed,ciekawe co piszesz o systemie we Francji.Czy to jest mozliwe dla wszystkich obywateli,oczywiscie mowie o tych legalnych?. U nas jest roznie,ale w przypadku mojej tesciowej ma ona fenomenalna opieke.Oczywiscie wplywaja na to rozne fakty,miedzy innymi to ze ja mam dojscie do wszystkiego.Teraz mojego meza czeka nastepna operacja ortopedyczna.Poniewaz mozna poczekac,czekamy az minie sezon huraganowy no i troszke sie ochlodzi. Boze,jak czytam o takich potworach co potrafia wyrzucic psa przez okno to krew sie burzy.Zaraza. U nas jest to karane wiezieniem.Fed ma racje,tylko zgromadzic sasiadow bo w liczbie jest sila.Zycze powodzenia. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
verbena1 Juz sroda 18.08.10, 20:16 Dziewczyny powrocone z wojazy pelne wrazen i pewnie nieco zmeczone. Moniu, podziwiam Was, non stop z Amsterdamu do Warszawy to wyczyn nie lada. A nie mowilam ,zeby do mnie na chwilke Dado, opowiadasz tak ciekawie, ze az chce sie to wszystko zobaczyc, chociaz Berlin mnie jakos nie pociaga. Wszystko zalezy od tego jak patrzymy i co chcemy zobaczyc. Pozdrowienia dla rekonwalescenta i usciski dla pieknej Daduczki. Spokojnie szykuje sie do krotkiego pobytu w kraju, hotelik w gorach zaklepany, pogoda tez zamowiona, teraz tylko czekac. Poza tym na wsi nic sie nie dzieje, juz po zniwach, pola traca barwy, pajeczyny zasnuwaja artystycznie ogrod i okolice a zielone kasztanowe jezyki robia sie coraz wieksze. Czyzby juz koncowka lata? Odpowiedz Link
mammaja Re: Juz sroda 18.08.10, 22:36 Verbeno, kapitalne zdjecie! Foxie, dziękuje - mam nadzieję, ze mama czuje sie dobrze No tak - Moniu, z Amst. do W-wy to troche daleko! Wprawdzie moja przyjaiolka do Paryza jeżdzi jednym cięgiem, ale to męczące! Najdalej do polnocno - zachodnich Niemiec dojechalam i padlam przy drodze! Nic sie nie dzieje na dzialkach, poza tym, ze syn nie zamknal lufcika i w nocy mialam afery z ochrona, ktorej sie raz po raz wlaczal sygnal alarowy i dzwonila wlascicielka domu do mnie z Peru, gdzie przebywa na wakacjach! powiedzialam, zeby wylazyli alarm i spalam dalej Rano zrobilam obchod - no i rzeczywiscie znalazlam przyczyne. Nie zrobilam tego co zaplanowalam i mam stos tekturowych teczek do przejrzenia porozkladanych po pokoju. Trudno! Odpowiedz Link
monia.i Re: Juz sroda 18.08.10, 23:12 Verbenko - daję słowo, że mieliśmy wielką ochotę Cię odwiedzić, ale mieliśmy zarezerwowane jedynie 4 noclegi i nie dało rady przedłużyć pobytu. Może jeszcze kiedyś będzie okazja - bardzo mi się w Holandii podobało, Amsterdam został obejrzany jedynie "z wierzchu", nie mieliśmy czasu na żadne muzea, delektowałam się łażeniem po mieście Szwagierka starsza bardzo żałowała, że nie mogła się razem z nami zabrać, a że Amsterdam na zdjęciach ją też zauroczył, więc kto wie - może będzie szansa na drugą, wspólną wyprawę. Mammaju - na pewno są osoby , dla których dalsze dystanse autkiem nie stanowią problemu - nam jednak, z jednym kierowcą na pokładzie było ciężko. W tamtą stronę jechaliśmy jednym ciągiem i z mniejszą ilością przystanków - Smok chciał zdązyć na trening na wyznaczoną godzinę, nie załatwiliśmy sobie noclegu po drodze - jakoś poszło, szczęśliwie jechaliśmy w dwa samochody, na jakieś 200 km "wypożyczyliśmy" sobie kierowcę od znajomych - u nich było ich trzech. Z powrotem wracaliśmy całkiem sami, ale bez presji czasu, były częste postoje, w tym dwa na dwugodzinną drzemkę, i dwa na godzinny popas. I jechaliśmy dobę. Było bezpiecznie - ale pod koniec mieliśmy serdecznie dość siedzenia w samochodzie... Odpowiedz Link
mammaja Czwartek 19.08.10, 11:35 No jak tam? Gdzie jestescie? U mnie slonecznie z zachmurzeniem, przedzieram sie przez papiery, materialy z rozmaitych konferencji - inne "przydasie" i pamiatki. Trudno! Zabiera strasznie dużo czasu! Juz powinnam wychodzic! Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartek 19.08.10, 12:34 Ja przedzieram się przez zdjęcia... Stosy papierów i przydasiów czekają w gabinecie nie wiadomo na co - chyba na nowy rok akademicki, który przyniesie nowe papierzyska. W sprzątaniu papierów i różności nie cierpię najbardziej tego, że dzień po ich wyrzuceniu okazuje się, że właśnie są potrzebne/przydałyby mi się...a bezużytecznie zalegały np 5 lat... W porządkowaniu zdjęć jest chociaż jakaś przyjemność - jaki człowiek był kiedyś młody i piękny )) a dziecię grzeczne i malutkie )) ale zeskanowanie i uporządkowanie w komputerze 15 lat jest niestety czasochłonne, bo zdjęć ci u nas dostatek... Poza tym usiłuję czytać doktorat, który mam w recenzji, bo termin zaczyna się niepokojąco zbliżać. Oraz wyprawiłam imieniny męża, na które przybyła całość rodziny, odebrałam córcię która wróciła z obozu młodzieżowego i wysłuchałam wielu wrażeń - w godzinach od 3 do 5.30 rano, bo to absolutnie nie mogło poczekać... dodam, że nie kładliśmy się spać, bo godzina odbioru -3 rano- temu nie sprzyjała. Aha, nakarmiłam też znajomych, którzy od prawie 5 tygodni mają remont generalny i pozostają baz kuchni i łazienki, i okazało się, że normalnego obiadu to nie jedli...poza fast foodem itp co można zamówić. No rodzinę - w sensie rodziców w dobrej formie oraz rodzeństwo posiadają, ale jakoś nikomu nie przyszło do głowy...Trochę opadły mi ręce, bo moje układy rodzinne są różne, ale raz w tygodniu to obiad by mi dali )) i vice versa u mnie wietrznie i słonecznie - wracam do archiwów zdjęciowych Odpowiedz Link
foxie777 Re: Czwartek 19.08.10, 16:25 Uwazam,ze sa na tym naszym pieknym swiecie ludzie uzyteczni i gotowi pomoc,oraz wielka czesc nieuzytkow i egoistow.Najgorsze jest to,ze czasami wystarczy zrobic bardzo malo,a dla drugiej osoby moze to byc wybawieniem. 5tygodni fastfoodow doprowoadzilyby mnie do rozpaczy. Dzis mam dzien jak to sie tu mowi very busy.Vet,mala konferencja w pracy,bank,poczta itp.Oczywiscie odwiedze tez Tesciowa,ale to juz jest przyjemnoscia.U nas tez Verbeno czuje sie cos jakby nadchodzaca jesien.Oczywiscie nadal goraco,ale kolory juz inne. Moniu,u nas aby wyjechac z FL jedzie sie caly dzien.Zrobilam to kilka razy ale tu przestrzen jest jedna za wielka na samochod. Pozostaje niestey samolot,albo emerytura. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek 19.08.10, 22:30 Bo wszystko w Stanach macie takie duże Foxie, a po co do weta? Bbetko, podziwiam takie niespanie ! Kiedys moglam przetanczyc cała noc - jak w piosence - ale kiedy to było Burze przeszly, wichura przyginala modrzewie do ziemi, ze strachem patrzylam czy wytrzymaja. Potem czwartkowe posiedzenia, ale z drugiego juz sie urwalam. Jak to milo ze piatek jutro, moze pojdziemy z młodą do kina! Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartek 19.08.10, 22:57 No właśnie te Stany to mało tego, że tak daleko to jeszcze takie wielkie ale nie będę tego roztrząsać, bo brat (z rodziną) zdaje się, że rozważa opcję zmiany miejsca zamieszkania... i w razie czego będę się zastanawiać... Wybrnęłam z części zadań "zdjęciowych", które postawiłam przed sobą - czeka mnie dosłownie za chwilę rocznica ślubu (20!???!!! - sama w to nie wierzę) i uparłam się zrobić taką retrospektywę zdjęciową (w tajemnicy oczywiście). Wymagało to sporo wysiłku, bo do cyfrowego aparatu przekonałam się ledwie 5 lat temu więc resztę trzeba było zeskanować, a jeszcze przez jakiś czas robiliśmy tylko slajdy... Poza tym mimo mnóstwa zdjęć okazało się że trudno znaleźć takie gdzie jesteśmy tylko my...a jak już to mamy wielkie okulary psun, o minach i grymasach nie wspominając no ale mam to już sobą,reszta należy do profesjonalistów. Przez to udało mi się całkowicie zaniedbać obowiązki służbowe, co zamierzam nadrobić jutro. Dobrze, że już piątek Verbeno-piękne zdjęcie i cudna pajęczyna! udanego wyjazdu i wypoczynku Odpowiedz Link
goskaa.l A ja hurtem 20.08.10, 07:43 Nie mam czasu pisać codziennie, więc sprawozdaję o poniedziałku. TŻ popłynął z zaprzyjaźnioną duszą do Niemiec (w każdym razie mają nadzieję tam dotrzeć), zostałam sama z psem na gospodarstwie. W związku z powyższym obowiązek dłuższego spaceru spada na mnie. W poniedziałek po spacerze odwiedziłam przyjaciółkę, która co prawda mieszka w pobliżu, ale ostatnio mamy obie tyle zajęć, że na spotkania się nie składa. We wtorek doprowadzałam do jako takiego ładu (daleko do tego, co bym chciała) mieszkanie po wyjeździe, i poszłam na ABT. Środa była dniem wariackim; szybki obiad po przyjściu do domu (jak dobrze mieć kolegów, którzy jeżdżą do pracy samochodami i mieszkają niedaleko), psa na smycz i marsz na zebranie. Stamtąd do pobliskich delikatesów, a potem na pocztę (ułamał mi się element łączący korpus ciśnieniomierza z wężykiem, aparat jest niemiecki, jedyny w Polsce serwis w Łodzi - trzeba wysłać). Potem powrót do domu i biegiem na pilates. Około 21. do przyjaciółki o której była już mowa. Ona uziemiona matką z demencją, całe wakacje siedziała w domu, teraz pomoże brat. Po raz pierwszy się cieszy powrotem do szkoły, bo choć na kilka godzin będzie musiała zająć się czymś innym. Wczoraj po pracy szybki obiad i spacer z psem i niedowidzącą sąsiadką. Potem przygotowałam farsz do kabaczków i ugotowałam podstawę do psiego jedzenia. Sunia jest na diecie wątrobowej, zbankrutowała bym kupując karmę weterynaryjną. Na szczęście jest to małe zwierzę, więc to, co ugotuję, wystarcza na prawie tydzień. Potem wymarsz do ogrodu, gdzie przygotowywałam miejsce do przesadzenia piwonii, czyli kopałam, usuwałam chwasty (w tym perz, który się zalągł prawdopodobnie za życia mojej mamy), poprawiałam krawężnik otaczający ścieżkę. Po 20. do sąsiadki - na spacerze zauważyłam, że ma bardzo długie paznokcie u nóg, więc zaproponowałam jej obcięcie - po to do niej poszłam. Powrót do domu, wizyta koleżanki (miała być wcześniejsza, ale ona z kolei musiała pomóc chrzestnemu bez nogi), ustalenia niedzielnego wyjazdu do Niemiec. Późno jeszcze doprawienie psiego jedzenia, przygotowanie kabaczków, nafaszerowanie i ugotowanie. Na szczęście, mam garnki, które "gotują same" - pogotowałam tylko 15 minut, a rano dno jeszcze było ciepłe, zaś jedzonko gotowe do konsumowania. Położyłam się tuż przed 24. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: A ja hurtem 20.08.10, 09:33 Gośka, czytając Cię dostałam zadyszki. Mm, kocham alarmy. U nas w budynku jest ich kilka, w tym jeden na mojej klatce schodowej. Odkąd w mieszkaniu zaalarmowanym zaistniało biuro, co i rusz ktoś go niechcący włącza. A wyłączyć bydlątko wcale nie jest łatwo Moniu, fajnie mieliście Verbeno miłego pobytu. Zdjęcie trochę już nostalgicze, nie da się ukryć. U mnie zakwitł niebieski hibiskus! Bbetko, sama wiesz że są ludzie i ludziska. Też się czasem dziwię obserwujac niektóre rodziny. Co sie dzieje z Luizą, czy ktoś wie? Może meldowała o jakimś wyjeździe, a ja niedoczytałam? Odpowiedz Link