Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 244 - u progu sierpnia!

30.07.10, 22:50
Piekny miesiac - sierpien! Jeszcze lato w pelni, ale juz czas
zbiorow, dojrzewania i przekwitu. Zycze pieknej pogody - slonecznej,
bez szalonych upalow, z deszczykiem przelotnym, grzybami i
jagodami smile
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 30.07.10, 22:59
      To wklejam ostatni post Fed:
      " Re: P.S.
      Autor: fedorczyk4☺ 30.07.10, 22:52

      monia.i napisała:

      > Czy już zaczynam być wścibska czy jeszcze cały czas jedynie
      > drobiazgowo dociekliwa?

      Uprzejmie zainteresowana
      Pasuje?
      Szalotkę kupuję w Auchan, li Carrefourze. Kubitenerek to jest, jak
      słusznie prawisz, kilkulitrowy karton z kutasikiem do spuszczania
      Tylko trzeba wiedzieć co w nim jest. To co kupuję to jest odkrycie
      Dado, Fuetesecca (albo jakoś tam), 4 litry zacnego wina za 49 PLNów "
      To ja sie teraz zapytuje, gdzie te kubitenerki dają ????

      • monia.i Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 30.07.10, 23:03
        Przerzucam odpowiedź:
        fedorczyk4 napisała:

        > monia.i napisała:
        >
        > > Czy już zaczynam być wścibska czy jeszcze cały czas jedynie
        > > drobiazgowo dociekliwa?
        >
        > Uprzejmie zainteresowana
        > Pasuje?
        Tak. Lubię Treść zgrabnie ubraną w słowa ))

        > Szalotkę kupuję w Auchan, li Carrefourze. Kubitenerek to jest, jak
        > słusznie prawisz, kilkulitrowy karton z kutasikiem do spuszczania:-

        )
        > Tylko trzeba wiedzieć co w nim jest. To co kupuję to jest odkrycie
        > Dado, Fuetesecca (albo jakoś tam), 4 litry zacnego wina za 49
        PLNów
        >
        Ciekawe, czy mię się wydaje, czy coś takiego widziałam ostatnio w
        Carref. Oglądałam ostatnio ze wszystkich stron jakiś kartonik na
        Wileńskiej, zaintrygowana zawartością.
        • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 30.07.10, 23:30
          Nie kupuj kubitenerków w supermarketach. Jakość zawartego w nich
          wina zależy w dużej mierze od sposobu transportu. A supermarkety
          wszystko czniają. Jestem stałą klientką Winarium należącego do
          Kondrata i sółki. Uprawiam sklep przy Wierzbowej, ale wiem że maja
          filiesmile
          • monia.i Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 30.07.10, 23:37
            Mają smile A w supermarketach kupuję flaszki smile Kubitenerek oglądałam,
            bo mnie zaintrygował.
            • bbetka Re: Dzisiejki 244 - u progu sierpnia! 31.07.10, 10:19
              No mnie dziś zdecydowanie taki kubicośtam by się przydał wink
              Ale nie wiem czy dam radę nabyć...w razie niepowodzenia użyję innych
              znieczulaczy wink))

              Dzięki za wsparcie, impreza odbędzie się zgodnie z planem. Chwilowo towarzystwo
              wybyło na jazdę konną - ja wybrałam chwilę samotności z praniem oraz innymi
              domowymi obowiązkami, chociaż też chętnie pogłaskałabym duże i małe zwierzaki,
              ale w zaistniałej sytuacji każda własna chwila jest bezkonkurencyjna wink

              Miłej soboty życzę - u mnie piękna pogoda, słońce+chmurki+niezbyt gorąco
              • jutka1 Sobota... 31.07.10, 11:55
                Przejaśnia się. Na razie słońce raz jest, raz się chowa za chmurami, ale gadają,
                że od jutra ma być słonecznie i ciepło ( a w porywach gorąco).

                Dzisiaj zrobiłam sobie dzień bez żadnych obligacji rodzinnych czy towarzyskich.
                Siedzę na de i będę sobie czytać prasę kobiecą i nie tylko. Zaraz idę do ogrodu,
                czytać i opalać gębę. smile

                Aaaaaa, słuchajcie, dwie rewelacje. Jedna to nowa sycylijska knajpa "w
                powiecie", założona przez 2 facetów, siostra jednego z nich gotuje, a ojciec
                drugiego "dogląda". Jedzenie palce lizać. Chyba to będzie od teraz moja
                stołówka. smile))
                Druga rewelacja: psiapsiółka dizajnerka ze swoją koleżanką zamówiły naszej
                trójce Panią Spa na cały dzień. Pani przyjedzie do mnie i będzie nam "robić
                dobrze" wink - masaże, gębusie, pedikiury, błotne okłady, no wszystko. Wyjdzie po
                250 zeta na głowę. Niby wydaje się że dużo, ale każda taka rzecz z osobna, jak
                się zsumuje, wychodzi dwa razy tyle. A i jeździć nigdzie nie trzeba, można w
                prywatności - i jeszcze popijając wino i babeczkując w lubianym towarzystwie.

                Tyle donosów ze wsi dolnośląskiej. Miłej soboty życzę smile
                • mammaja Re: Sobota... 31.07.10, 22:43
                  Swietny pomysl, Jutko z tym domodwym spa! A o knajpe bede pytac,
                  jka wyrusze w twoje strony!
                  Bylam dzisiaj na Powazkach Wojskowych, posprzatac po ulewach u
                  rodzicow meza ,w tej samej kwaterze zolnierze Zoski, zawsze
                  przewalaja sie tlumy. Dawniej zawsze chodzilismy 1 sierpnia, ale ze
                  wzgledu na nadmiar uroczystosci wole teraz w przeddzien (czy to sie
                  pisze razem?). No i zlalo mnie , parasolke zostawilam w samochodzie,
                  dobieglysmy z corka do auta totalnie mokre. Po drodze ledwo
                  wycieraczki nadazaly zbierac wode. Po "mojej " stronie Wisly padalo
                  coraz mniej, dojezdzamy do domu corki - suchutko! A mnie podobno
                  troche pokropilo! teraz wreszcie spokoj i cisza, slucham sobie
                  Mozarta.
                  Tak to Wisla jest wyznacznikiem opadow !
                  • fedorczyk4 Re: Sobota... 31.07.10, 23:01
                    Ponysł z domowym SPa, genialny. Tylko pozazdrościć. Znam ceny
                    dziennych SPA w Warszawie i to istotnie wychodzi tanio, niezaleznie
                    od tego jaką wartość ma "piniądz".
                    Mm, w deszcz nie nalezy biegać. Idąc godnie moknie się mniejsmile
                    Bbetko, kubitenerek niechcący uszkodziłam i teraz się z niego leje,
                    muszę wszystko szybko wypićwink
                    Rodzina właśnie mnie opuściła, jedna zmywarka już sie zmyła, rano
                    wstawie resztę. Obżarli się do wypęku i to do tego stopnia
                    że "młodzież" odwołała rezerwacje w klubie i poszła trawić do
                    Dziecinki (cuzamen do kupy). Generalnie powinam być dumna z siebie i
                    atmosfery domowej, bo zostali od 18, do prawie teraz, a mieli tylko
                    pożreć i opuścić.
                    Ciut jestem zmęczona. Ale było warto. Synusiowa, osoba oszczędna w
                    wyrażaniu, wycałowała mnie i nazwała "cudowną mamusią", co biorąc
                    pod uwagę jej relacje z własna matką, jest komplementem najwyższych
                    lotów. Resztki, zeby mnie nie kusiły wydałam.
                    • mammaja Re: Sobota... 01.08.10, 00:17
                      Wiedzialam, ze przyjatko bedzie pyszne Fed ! Jak zawsze u Ciebie....
                      • verbena1 Sloneczna niedziela 01.08.10, 21:48

                        Bardzo mila, wypoczynkowa niedziela. Najpierw pojechalismy zwiedzac
                        otwarte prywatne ogrody, gdzie napatrzylam sie na roznokolorowe
                        rabaty, nabylam pare doniczek roznorakiego zielska i odgapilam pare
                        pomyslow na zmiany w ogrodzie.
                        Potem pojechalismy do corki Rieksa ,zabralismy piecioletniego
                        malucha do nas na nocleg. Najpierw rozpalilismy w ogrodzie wspaniale
                        ognisko polaczone z pieczeniem kielbasek, patrzeniem w plomienie i
                        dorzucaniem galezi. Potem kapiel w wannie, bo tylko u dziadka jest
                        wanna, czytanie bajki na dobranoc i wreszcie czas na spokojne
                        posiedzenie przed komputerem.
                        Dobrze jest byc babcia,nawet przyszywanasmile
                        • mammaja Re: Sloneczna niedziela 01.08.10, 22:22
                          Verbeno, milo poczytac! To prawda z wnukiem, dzieci wnosza bardzo
                          wiele radosci. Truizm ? Ale fakt smile
                          No a ja zrobilam prawie sto pierogow z jagodami, na ktore
                          zaprosilam dzieci i wnuki smile Corka przygotowala mistrzowska papryke
                          faszerowana - ona ma naprawde talent i pomysly! Tak, ze byl pyszny
                          obiad, po ktorym padlam na drzemke dwu godzinna smile Dzieci pojechaly
                          do miasta, a ja wspaniale wypoczelam. Ot i taka niedziela - niezbyt
                          tworcza, ale sympatyczna !
                          • lablenka_x Re: Sloneczna niedziela 02.08.10, 18:41

                            Ale się dzieje.Jakież macie plany.
                            Ewelino, zdjęcie wylinki ważki niesamowite ze wzgledu na uchwycony
                            moment.
                            Czekamy na deszcz.Chmurzy się.Opiekujemy się ,jak co roku
                            kotem,sąsiadem, fajnie jest.
                            .
                            • mammaja Re: Sloneczna niedziela 02.08.10, 23:34
                              Dzien przyniosl nieoczekiwane emocje! Moj mzonek pojechal do
                              naszego uniwersalnego sklepu, ale on zawsze cos wykreci! Wjechal na
                              studzienke nie wiem czy od kanalizacji czy od wody, wpadl w dół o
                              srednicy prawie 70 cm, tak że akurat zmieściło sie koło od
                              samochodu. Wyciągneli go jakims ciagnikiem i pod wrażeniem zdarzenia
                              zadzwonił po policje. A ja byłam w domu, kiedy zatelefonowal nasz
                              zaprzyjazniony lekarz i poinformował mnie, ze mąż czeka pod sklepem
                              na policje. No i czekał 3 godziny! A ja razem z nim. Policja
                              powiedziała, że nie ma tu powodu do ścigania właściciela terenu, bo
                              to nie parking tylko pobocze ( na ktorym wszyscy parkują z braku
                              miejsca). Potem jeszcze spisywali go długo, kazali dmuchać w
                              balonik, jakby byl winien, a nie ci co niedokladnie połozyli
                              pokrywę. Upał był koszmarny, na szczęście auto jeżdzi, może nic nie
                              urwał. Tak, że mam dosyć smile Ale nie takie mialam plany na
                              popoludnie sad Tyle, ze policja zadzwonila po MPWiK, zeby
                              zabezpieczyli tę potworna dziure !
                              • lablenka_x Deszczowy wtorek 03.08.10, 12:18

                                Oj Mammaju, Ty to masz problemy, albo Mąż taki pechowiec.
                                W nocy burza i kilka razy lunał descz.Teraz pada.Mama przed TV -
                                przezywa warszawską walke o krzyz.Wkurzaja je te "święte pituchy'jak
                                je nazywa na maksa, ale dzięki temu zapomina trochę o chorobie. My
                                mamy chwilke dla siebie.
                                Pozdrawiam.
                                • fedorczyk4 Re: Deszczowy wtorek 03.08.10, 19:49
                                  Zbierało sie zbierało, aż jak nie runie, zagrzmi, lunie. Cichutko
                                  miałam nadzieje, że rąbnie w ten krzyż niezgody. To byłaby taka
                                  piękna poina.
                                  Rano o 8 byłam u Opla, co to miał mi zając godzinę, a zajął 2, miał
                                  skasować na 300 stówki a skasował na 385. No i ujadł mi godzinę z
                                  życiorysu. Odstawiłam SŚ i Lemurka na lotnisko i jakimś cudem go nie
                                  udusiłam (Synka, nie Lemurka. Wczoraj wieczorem zrobił sobie pranie
                                  rzeczy do spakowania na dzisiaj. I oczywiście wrócił późną nocą.
                                  Wprawdzie miałam go nie obsługiwać, ale w przystępie matczynej
                                  dobroci wywaliłam z pralki do miednicy celem rozwieszenia. Nie
                                  rozwiesiłam, za to zjadłam procha uspokajającego. Z bębna jako
                                  pierwszy wyleciał biper do bramy garażowej. Delikatne to są
                                  zwirzątka i pranie na 50 stopni w programi bawełna, niekoniecznie im
                                  służą, no i Spółdzielnia kasuje za nie po 5 stuwek, a mamy ich 2.
                                  Atak przegryzłam proszkiem, prania nie rozwiesiłam, miednicę celnym
                                  kopem posłałam mu do pokoju. A dzisiaj na szychcie odrabiałam i
                                  spuźnienie i goującą furię. U.P. wróciła z Kazimierza, zawiozłmam ja
                                  do dentyski, po zakupy i odstawiłam do niej do domu, bo ma tam
                                  jeszcze do roboty jakoweś rzeczy. Zabiorę ja sobie jutro. A teraz
                                  pływam w meandrach umów prawnych w językach obcych. Chociaż z tego
                                  spadnie grosik. Niewielki, ale każdy jest mile widzianysmile
                                  I tak jest dorze, bo poza komputerem i fuchą nikt nic, ode mne nie
                                  chce, no jesze musiałam wpaść do Maćmy uruchomić jej worda, bo
                                  zapomniała jak to sie robi i wywlec Krowisię na spacer, zanim
                                  pioruny zaczna polować na duze żółte psy. Gdzieś tam jeszcze w ciągu
                                  dnia zawiozłam szefową i jedną panią na Saską Kępę i kiedy one tam
                                  były, podjełam wysiłek odnalezienia banku do którego miałam wpłacić
                                  pieniądze Synusia, bo jego poranna próba spaliła na panewce. Ta
                                  świnia Bank otwierał sie dopiero 10, a oni musieli być na litnisku o
                                  11. No to odwiozłam ich, banku (według nadzwyczaj folklorystycznych
                                  opisów) syneczka nie zlokalizowałam. Wezwałam na pomoc jego
                                  Polluksa, który, kiedy ja rozwoziłam starsze panie, już czekał pod
                                  moim domem żeby przejąć ode mnie misję. Święty zasite młódy człowiek!
                                  Teraz w ciszy, nawe przetłumaczenie:...zarejesrtrowanym w Krajowym
                                  Rejestrze Sądowym prowadzonym przez Sąd Rejonowy dla Mista
                                  Stołecznego Warszawa w Warszawie, w XII Wydział Krajowego rejestru
                                  Sadowego.....może mi naskoczyć. Pigułeczkowy luz jest boski. Chaupa
                                  jest wysprzątana, pokój Syna Środkowego doprowadzony do stanu
                                  idealngo dla U.P. Mogę sobie dziubać po trzy zdanak, nigzdie mi sie
                                  nie spieszysmile)

                                  ---
                                  - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                  • dado11 Re: Deszczowy wtorek 03.08.10, 22:53
                                    Przy Twoich moja kochana Kuzyneczko opowieściach, powszedni dzień szarego
                                    człowieka wydaje się nudny jak flaki z olejem... zatem jako rzekłam, poza
                                    obsługą chorej mamusi mojej przyjaciółki (wyjechanej na stałe poza kraj), walką
                                    o należne mi finanse, pakowaniem niespiesznym, koszeniem ogrodu przed burzą,
                                    zliczaniem minionego szczęśliwie miesiąca i użeraniem się z nieterminowym
                                    wykonawcą, prasowaniem, zakupami na najbliższy tydzień i gotowaniem obiadu, to
                                    właściwie luuuzik i nuuuda... nic się nie dzieje...wink))) tzw. normalka...
                                    przede mną tydzień wałęsania się po Berlinie i okolicach, duuużo cichej
                                    samotności po drodze, i oby tylko pogoda dopisałasmile
                                    postaram się notować wrażenia i wiedzę, to po powrocie walnę jakiś reportażyksmile
                                    pozdr.d.
                                    • mammaja Re: Deszczowy wtorek 03.08.10, 23:05
                                      Buirza straszyla nas cale popludnie, wreszcie po spacerku z
                                      dzieciakami czyli kolo 20. lunelo. Nie dlugo, ale rzesiscie, wiec
                                      ogodek podlany. Codziennie wieczorem chodzimy godzine szybkim
                                      krokiem z synowa i dwoma wozkami - przynajmniej mam zapewniony ruch
                                      niezbedny do zycia. potem "dobranocka" z plytki u nas w domu. Tak
                                      sie utarlo, jezeli nie ma nic innego w planie. Bardzo sympatycznie.
                                      Dado, wspaniale plany! mam nadzieje ze nie ominiesz Muzeum
                                      Pergamonskiego - robi wrazenie. A wogole warto pozwiedzac Berlin, po
                                      zjednoczeniu ma dwie Opery Narodowe, dwie Filharmonie itd. Fajnie smile
                                      A ja w piatek jade na koloejna wycieczke trzydniowa - tym razem
                                      szlakiem wakacji mlodego Chopina i zobacze m.in. zamek w Golubiu -
                                      Dobrzynie. Tez sie ciesze smile
                                      • ewelina10 Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 08:40
                                        Po deszczu, zrobiło się chłodniej. Jestem spragniona lasu i mam w zamyśle przejechać się zaraz po leśnych drogach nad Bugiem
                                        Ew.
                                        • mammaja Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 12:06
                                          Brawo, Ewelinko! A ja wreszcie umowilam sie z fryzjerkasmile To tez
                                          sukces, bo w tamte upaly nie moglam o tym myslec smile
                                          MIlego dnia !
                                          • foxie777 Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 17:06
                                            U mnie upaly i duchota,wlasnie dzis rano lalo jak z cebra.
                                            Mam wolny dzien wiec mi dobrze,a ogrodek wyglada super i nie musze
                                            na razie nic robic.
                                            U was rzeczywiscie duzo sie dzieje,ale ja musze przyznac tez zyje w
                                            duzym tempie i jestem szczesliwa jak nie musze nic robic.Rzadko
                                            sie to zdarza.
                                            Mamajko,czy masz teraz fryzure w jakiej Ciebie poznalam?.
                                            Wczoraj bylam u Veta z 17 kociem mojej tesciowej.Biedactwo bardzo
                                            chudziutkie.Czekam na wyniki krwi.Jest mozliwosc choroby tarczycy,
                                            ktora mozna dosc dobrze opanowac.W kazdym razie najwazniejszy jest
                                            komfort zwierzatka .Oczywiscie ja jestem od lekow itp.
                                            pozdrawiam tropikalnie
                                            • verbena1 Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 21:53
                                              Nie wiem czy ktos jest w stanie przebic Fed iloscia niesamowitych
                                              wydarzen, planow, niespodzianek i obowiazkow. Strach probowacsmile
                                              Po przyjsciu z pracy polazilam po ogrodzie, zebralam plon ogorkowy i
                                              mialam w planie przesadzic floksy, kiedy zaczelo padac.
                                              Rozlozylam wiec fotel na werandzie i przy wtorze kropel deszczu
                                              smacznie zasnelam.
                                              Po obiedzie przyszli sasiedzi powroceni z wakacji we Francji i w
                                              podziekowaniu za pilnowanie dobytku w postaci kur i kotow przywiezli
                                              w prezencie francuskie sery i wina. W zamian dostali torbe swiezo
                                              zebranych ogorkow. Obie strony byly zadowolonesmile
                                              • bbetka Re: Deszczowy wtorek 04.08.10, 23:08
                                                Z mojej ograniczonej przestrzeni poczytuję o waszych przygodach różnorodnychwink

                                                W temacie przygód mężowskich napiszę, że mój wybrał się był na rower i od razu
                                                policja kazała mu dmuchać wink)) nie wiem czy jechał od krawężnika do krawężnika
                                                i to ich sprowokowało? a może limit jakiś mają??? bo nic nie wykazało....

                                                W temacie imprez rodzinnych melduję, że od sobotniej byłam jeszcze na dwóch, ale
                                                mam nadzieję teraz odpocząć nieco.

                                                Za to na imprezie grilowej moja spolegliwość została nagrodzona-na działkę
                                                przyplątało się cud piękności kocię, bardzo spragnione kontaktów towarzyskich i
                                                miałam z kim pogadać wink

                                                wzrok błagalny
                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/NziisG9Jfgb5lP2avB.jpg

                                                no dawaj tą kiełbaskę!!!
                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/lqQxQ31HBkHMdBaYQB.jpg

                                                i mamy teraz stałego bywalca wink
                                                • mammaja Re: Deszczowy wtorek 05.08.10, 00:35
                                                  Bbetko, czy to cudne kocie zostanie z wami, czy tylko byl a wizyta?
                                                  Foxie, chyba mam taka fryzure, ale swiezo obciete wlosy i swietny
                                                  kolor, to zupelnie inna jakosc. Poczucie samo znacznie sie
                                                  poprawia smile Tyle, ze dzien minal jak z bicza trzasnal, nawet nie
                                                  mialam kiedy tu zajrzec sad
                                                  • mammaja Re: Deszczowy wtorek 05.08.10, 00:36
                                                    Verbeno, moje ogorki malosolne wyszly doskonale ! Zalewalam letnia
                                                    woda. Rodzina sie zajada, z Frankiem na czele smile
                                                  • lablenka_x To już czwartek 05.08.10, 15:40
                                                    Wczoraj urodziny mojej Mamy i królowej angielskiej.
                                                    Od rana Mama słabła i umierała,więc pojechalismy z nią do szpitala-
                                                    na oddziale obserwacyjnym potrzymano ją 4 godziny,mnie 4 godziny na
                                                    krzesle w korytarzu ,a po nich wypuszczono Mamę z diagnoza,że
                                                    biegunki sa charakteru bakteryjnego i skierowaniem do szpitala
                                                    zakaxnego.
                                                    Mama całkiem radosna,że zeszła z łóżka - mając do wyboru jazde do
                                                    zakaxnego czy umówionego wczesniej fryzjera -
                                                    wybrała?????.....oczywiście fryzjera. W drodze powrotnej zażyczyła
                                                    sobie paczke lodów algida o smaku krówki.Wrzuciła 1/3 paczki w
                                                    siebie i ...pojechałyśmy do szptala zakażnego bo tenże przyjmuje
                                                    cała dobę.
                                                    Spędziłysmy tam 2 godziny i sympatyczna pani doktór stwierdzila,że
                                                    to nie zakaźne ale powinien zająć się tym problemem
                                                    gastroerentolog.Do domu wróciłysmy ok22:00.
                                                    Dzis od rana w domu histeria, bo Mama niezdazyła do wc no i się
                                                    pobrudziła.teksty ,że "lepiej umrzec niz byc starym", "jak ona
                                                    wygląda taka pomarszczona" itp itd oraz płacz i kopanie pampersa,
                                                    któego jej przyniosłam do przymiarki - choćby na nic,żeby nie miała
                                                    stresu.Nie załozy go bo"jak będzie w tym wyglądać. Bo
                                                    najważniejszy w życiu jest wyglad itp.
                                                    Potem jazda do szpitala - i ca capo al fine- ona na łóżku , my na
                                                    korytarzu.po godzinie weszłam do lekarki i na jej głupie gadanie
                                                    powiedziałam co mysle o ich myśleniu na temat starych ludzi i zjawił
                                                    sie po tym jakis konsultant.Ze szpitala wyszliśmy po 15, bo oddział
                                                    od poniedziałku zamkniety, ale dostałyśmy skierowanie do chirurga.
                                                  • lablenka_x Re: To już czwartek 05.08.10, 15:43

                                                    Babetko taki kot ,to kot mich marzeń, ehhh, na razie dokarmiamy kota
                                                    sasiadów. Zanosi sie na deszcz.
                                                    Pozdrawiam.serdecznie tych do których wpisów sie nie odniosłam ,ale
                                                    i tak za duzo rozpisałam się w poprzednim poscie.Teraz ide jeść
                                                    obiad.
                                                  • fedorczyk4 Re: To już czwartek 05.08.10, 17:53
                                                    Rany "kota" Lx, masz anielska cierpliwość. Jestem pełna podziwu (jak
                                                    zwykle) i zrozumienia. Ech te chore estetki, sybarytki!!! Bbetko
                                                    kicisius przesliczny, teraz jest ciepło, na "działkach" tłumy, ale
                                                    co będzie z nim później? Ja oczywiscie mam kręcioła zwierzęcego, ale
                                                    wiem, że nie każde "wierzatko" da się uratować.
                                                    Zagrałam dzisiaj w Lotto, jeśli wygram te 13 milionów, a nawet
                                                    znacznie mniej, to słowo daję że założe schronisko dla zwierząt
                                                    jakiego ten kraj nie widział!!! Cały plan architektoniczny, prawny i
                                                    organizacyjny mam we łbie od latsad
                                                    Cholera jasna
                                                  • bbetka Re: To już czwartek 05.08.10, 19:38
                                                    Uzyskałam chwilę spokoju w domu, bo moja córcia właśnie zorientowała się że
                                                    absolutnie niezbędnie MUSI posiadać przy wyjeździe na obóz zaświadczenie od
                                                    lekarza-wyjazd o g.22.00. Ja dostałam szału - pytałam ostatnio wczoraj czy
                                                    wszystko jest załatwione!!! a wyjazd był załatwiony z pół roku temu!!! lekarza w
                                                    rodzinie posiadamy owszem, ale w Holandii więc zdobycie pieczątki do 22
                                                    nierealne. Więc latorośl sama znalazła koleżankę posiadającą na stanie
                                                    mamę-internistkę, wybłagała pieczątkę, a teraz jeżdżą z tatusiem po mieście żeby
                                                    uzyskać ją fizycznie... ja mam "wolną chatę" i komputer wink

                                                    Kocio działkowy jest chudy, ale ma piękne błyszczące futerko i jest ufny w
                                                    stosunku do ludzi, co pozwala mi sądzić że ktoś go tam regularnie karmi. Na
                                                    razie co 2-3 dni przychodzi do nas i zawsze czeka na niego picie i jedzenie oraz
                                                    głaskanie jeśli ktoś z nas jest na miejscu. Na zimę z pewnością nie pozostanie
                                                    bez opieki, najprawdopodobniej wyląduje u kogoś z rodziny w domuwinkwiem nawet u
                                                    kogo wink
                                                    Dwa dni przed kotem na działce pojawił się gołąb - niby nic dziwnego, ale on sam
                                                    był dziwny i zachowywał się dziwnie- odwaliłam cały serwis foto a on nic,
                                                    podeszłam na wyciągnięcie reki - postawiłam picie i trochę ziaren i chleba -
                                                    nic. Daliśmy mu spokój to się sam obsłużył żywieniowo i spróbował odlecieć, ale
                                                    nie dał rady i przez starą czereśnię spadł nam nieomal na grilla! Na szczęście
                                                    wylądował na trawie i przeniósł się na cembrowinę od studni - nie przeszkadzało
                                                    mu że bierzemy wodę czy myjemy ręce-troszkę się odsuwał. Reagował na gwizdanie,
                                                    ale nie umiałam odpowiednio zagwizdać... Po paru godzinach odleciał Sprawdziłam
                                                    w internecie, że to gatunek listonosz polski i że jest ich w Polsce ok 200
                                                    sztuk. Przeszukałam fora gołębie, ale nikt go nie szuka więc chyba wrócił do
                                                    domu? Ale martwię się, bo był zmęczony i wyglądało, że ma uszkodzoną szyję. Z
                                                    drugiej strony nie chciałam go łapać na siłę, żeby mu większej krzywdy nie zrobić...

                                                    Fed - wygraj wygraj - będę u Ciebie pracować w tym schronisku, może być w ramach
                                                    wolontariatu!

                                                    Lx - podziwiam cierpliwość, ale też to już przerabiałam...

                                                    Mammajko - gratuluję fryzury i samopoczucia!
                                                    Jutko tylko pozazdrościć tego SPA...
                                                    Ja dzisiaj "zrobiłam dobrze" swoim dłoniom i stopom i teraz moje paznokcie są w
                                                    kolorze głębokie czerwieni.

                                                    No to zdobyli pieczątkę - i po mojej wolności

                                                    listonosz polski
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/Y2Q4b5DYCL4b2rhKyB.jpg
                                                  • foxie777 Re: To już czwartek 05.08.10, 21:54
                                                    Lx,zawsze twierdze,ze nie ma nic gorszego niz choroba,nawet jak
                                                    urojona.Niestety im dalej tym gorzej.Mam podobna sytuacje,z tym
                                                    wyjatkiem ze choroba jest prawdziwa a pacjentka nigdy nie narzeka.
                                                    Wczoraj uspilismy kocia Tesciowej wiec jestem zdolowana.Wiem,ze to
                                                    byla decyzja najwlasciwsza,ale mi smutno.
                                                    Bbetko,ten kotek jest sliczny.
                                                    Mammajo ,twoja fryzurka jesli pamietam byla b.ok.
                                                    Fed,ja tez pomagam zwierzatkom ile moge,a w razie jakiejs powaznej
                                                    wygranej pojde Twoim sladem.
                                                    pozdrawiam tropikalnie
                                                  • mammaja Re: To już czwartek 06.08.10, 09:00
                                                    Lablenko, brak mi słów ! Co tu napisac? Przyklady zachowan innych
                                                    starych ludzi, z ktorymi mialam doczynienia? Bywaja calkowicie
                                                    irracjonalne i przyczyniaja nam umeczenia. Nie wiem co bedzie dalej,
                                                    ale wspolczuje z calego serca i wspieram cie w myslach.
                                                    Moja droga, przez jakis czas mialam u siebie w domu nianię mojego
                                                    męża, ktora odchowala jego i trzy znacznie starsze siostry. Losy
                                                    sprawily, ze jej rodzina zostala "za Bugiem", tak wiec piastowala
                                                    kolejne pokolenie przychodzace na swiat. Kiedy sie okazalo, ze juz
                                                    nie moze mieszkac sama ( calkowite odwodnienie, niekontrolowane
                                                    branie lekow)wyladowala u nas, bo siostry nawet tygodnia nie mogly z
                                                    nia wytrzymac ! A obudzil sie w niej atawizm z bialoruskiej wioski
                                                    i jak tylko jej sie udalo chodzila zalatwiac sie do ogrodu. Lato czy
                                                    zima. Potam juz nas nie poznawala i probowala kilkakrotnie mnie
                                                    pobic. A byla to dla mnie osoba w gruncie rzeczy obca. Niestety -
                                                    starosc bywa straszna i opieka nad wlasna matka niesie przynajmniej
                                                    jakas sprawiedliwosc losu. Ale nie mozesz poddawac sie jej wszystkim
                                                    decyzjom bo sie wykonczysz!
    • luiza-w-ogrodzie Rzeski piatkowy poranek 06.08.10, 03:02
      Za oknem widze kilka chmur daleko na poludniu i jaskrawe slonce. Jacaranda juz zzolkla, ci oznacza ze wiosna przyszla miesiac wczesniej - a razem z nia wiosenne porzadki. W poniedzialek jest "wystawka", co oznacza ze weekend spedzimy porzadkujac ogrod i wyrzucajac co niepotrzebne (stary piecyk tez!). Przewiduje pojedynek z Buszmenem, ktory broni swoich przydasiow jak skarbca Inkow.

      Maly wiosenny remont powoli przenosi sie na tyl domu, do pralni, toalety i dzielacego je korytarzyka. Zlota Raczka polozyl tam juz nowe gipsowe sufity, jeszcze tylko wypelni szczeliny miedzy nimi a scianami i jak to wyschnie, bedzie mozna je malowac. Mam tez przed soba szlifowanie dwoch scian o farbie zniszczonej wilgocia, szlifierka i maski przeciwpylowe juz narychtowane. Na szczescie sciany sa wykafelkowane do wysokosci 1.2 metra, wiec bedzie mniej szlifowania i malowania. Sciany pomaluje na bezowo, zeby pasowaly do kafelkow (sa w bezowo-biale plamy, wzor popularny w latach 80-tych) a ramy drzwi i okien beda biale. Toaleta 2-in-2 zamowiona, bedzie za niecale 2 tygodnie.

      Pisalam ze w zeszly weekend kupilismy z ogloszenia w pracy uzywany dwuletni piecyk kuchenny, bo nasz ma jakies 30 lat i ani nie jest piekny, ani nie dziala jak powinien. Piecyk jest od tygodnia w naszej terenowce, bo Buszmen mial jakis paraliz decyzyjny :o) Bedzie walczyl w weekend z jego instalacja zas stary piecyk pojdzie precz.

      Przelecialam forum szybko i po lebkach, przepraszam za brak komentarzy, ale jestem zajeta (choc nie tak jak Fed! Fed, trzymaj sie i nie daj zdolowac).

      LX, Foxie, wspolczuje rodzinnych chorob prawdziwych i urojonych, sprobujcie sie jakos do nich zdystansowac.

      Dado, Twoje plany wakacyjne wygladaja swietnie! Tez tak lubie jezdzic gdzie mnie droga poniesie :o)

      Ew, bedziesz miala jakies zdjecia z nadbuzanskich przejazdzek?

      Jeszcze tylko podrzuce Wam krotki filmik z YouTube na temat Czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety i zmykam do platnej pracy, pozdrawiajac w przelocie.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • monia.i Wieczór z nawałnicą 06.08.10, 22:53
        Ok. 20-tej zrobiło się czarno, cicho...a potem żywioł się rozszalał.
        Coś mnie tknęło i minutę przed pozamykałam okna - z zamknięciem
        balkonu już mieliśmy problem. W Ząbkach podobno pozrywało dchy i
        daszki, połamało drzewa. Miejscami nie było prądu.
        Mammaju, mam wrażenie, że o Twoje okolice też żywioł zahaczył. Daj
        znać, czy wszystko ok.
        No i pozdrowienia dla forumowiczów. Jakoś nie mam weny na pisanie,
        chyba faktycznie najwyższy czas na urlop.
        • mammaja Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 02:00
          Bylo groznie smile Stalam w oknie jak urzeczona sciana wody za oknem i
          niesamowitym gnaniem chmur, o rozmaitych odcieniach szarosci. Potem
          zgaslo swiatlo. Zadzwonilam do synowej, ktora byla sama z dziecmi,
          czy ma swiece lub inne zrodlo swiatla. Powiedziala, ze wlasnie
          wielkie drzewo zlamalo sie u nich i maja pol ogrodu zawalone tym
          drzewam. Pobieglam na I p. - popatrzec przez okno. Niesamowity
          widok! No i syn jaks dojechal przez ten deszcz. Corka przyjechala po
          burzy i podobno trudno przejechac ulicami, tyle polamanych galezi
          lezy na ulicach. Jutro zobacze smile
          • ewelina10 Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 09:17
            U mnie burza była niezwykle zjawiskowa ale i niebezpieczna. Niejednokrotnie koo domu z kabli leciały iskry. Teraz nie mamy jednej fazy i tylko część gniazdek jest czynnych, hydrofor 3-fazowy też nie działa. Chyba trzeba będzie wreszcie sobie wodociągiem doprowadzić wodę do chałupy, chociaż niektórzy narzekają, że nie jest taka smaczna jak ze studni głębinowej
            • fedorczyk4 Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 10:49
              Przed siódmą byłam na Międzynarodowej, żeby zabrać U.P. do siebie.
              Ale ona strasznie się gramoliła, prponowała posiedzenie u niej, nie
              była spakowana. A ja z uporem, zmuszałam ją do aktywności. Ubierania
              sie, pakoawania, etc. Co i raz wyjmowałam jej z rąk "tematy
              zastępcze" i goniłam jak dziki poganiacz mułów. Cały czas jak mantrę
              powtarzając że ja chcę do domu, tera i już!
              No i wyruszyłyśmy pod pierwszymi kroplami deszczu, pod sklep
              okołodomowy już pod ulewą, jak wjeżdżałyśmy do garażu szalało
              panemoinium. W suchym ciepłym mieszkanku właączyłyśmy TV, i obok
              bardzo spektakularnie zalanej Trasy Toruńskij pokazywali
              Międzynarodową na której powyrywało z korzeniami drzewa i miotneło
              nimi o samochody. W tle, za mówiącą dziennikarką było takie dzrewo,
              a za drzewem dom U.P.!!!Nie twierdzę że właśnie pod tym drzewem
              byłam zaparkowana, ale napewno niedaleko. Kolejny raz dostałam dowód
              na to że mam sie siebie słuchać i już. Jak mnie bez racjonalnych
              powodów gna i ciągnie, to mam posłusznie się poddać, bo tylko dobrze
              na tym wyjdę. Jak mi nogę podnosi samo z gazu, znaczy zaraz będzie
              radar, jak staję jak wryta na chodniku, to tylko czekać lotu
              doniczki,etc....
              • mammaja Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 13:53
                A garazu Ci nie zalalo tym razem ? Ta Medzynarodowa byla grozna smile
                U mlodej nie ma swiatla i jak poinformowalo pogotowie elktr.
                naprawy moga potrwac do poznych godzin wieczornych.
                Drzewo w ogrodzie sfotografuje i wkleje !
              • bbetka Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 14:19
                Intuicja to rzecz bezcenna...i należy się jej słuchać smile

                U mnie w tym roku jak u Pana Boga za piecem, mimo zapowiedzi omijają nas burze i
                ulewy-odpukać! Po prostu sobie leje lub nie, ale bez dodatkowych atrakcji.

                Mam dziś w planie oglądanie regat na Odrze oraz jakiś super pokazów fajerwerków
                w nocy. Życzcie mi mało deszczu!

                Udanego weekendu bez pogodowych szaleństw!
                • mammaja Re: Wieczór z nawałnicą 07.08.10, 18:30
                  Wyjezdzam na trzy dni na wycieczke. Moze tu jeszcze zajrze, ale
                  uwazajcie moje milczenie za usprawiedliwione smile Jakby Dzisiejki
                  przelewaly sie, to prosze otwierac smile
                  • monia.i Re: Wieczór z nawałnicą 09.08.10, 00:16
                    Fedo - czyli masz już pewność, że głos wewnętrzny jest jedynym
                    słusznym głosem i dobrze robisz, że się mu poddajesz. Pochwal go
                    czasem, bo dobrą robotę robi.
                    W w piątek nie do końca dotarła do nas cała okropność żywiołu w
                    Ząbkach. Naoczni świadkowie twierdzą, że to była najprawdziwsza
                    trąba powietrzna, w co łatwo mi uwierzyć, bo widziałam zniszczenia.
                    Pozrywane dachy, powyrywane z korzeniami drzewa, które w dodatku
                    poprzemieszczały się o kilkaset metrów, powyrywane słupy. Styropian
                    ze składu budowlanego fruwał po całym mieście. Wczoraj, gdy
                    przejeżdżałam przez pragę do centrum, z niedowierzaniem przyglądałam
                    się więdnącym zielonym chaszczom - to były fragmenty drzew - i całe
                    drzewa też. Wyrwane z korzeniami.
                    Ale gdy słucham tego, co się dzieje - to mieliśmy szczęście. Cały
                    czas mamy gdzie mieszkać.
                    • fedorczyk4 Niedziela po nwałnicy. 09.08.10, 02:38
                      Zasapałam, oczywiście, ale wygramolilam się na obiecne babciwanie.
                      Zgarnłam Wnuczę na XXX piętro PKINu i popoodladzliśmy sobie panoramę
                      miasta, potem zaliczyliśmy wystewę o Ziemi.
                      Nastęne w kooejce było Muzeum Techniki. Ogropnie badzienie
                      wyesponowane, ak\l bardzo ciekawe eksponaty. No i miasteczko z
                      klocków Lego i panarama bitwy pod Gruwaldem, też z lego
                      Dookoła stała pomniejsz twórczość miłośnikó klockow. Fajne i
                      ciekawe, potk pierwsze maszyny liczące, komputery, pralki, magle,
                      motory, radia, a na koniec wystawa o i z meteorytami. Dziecię
                      zadowolone, nie zmęczone dotało po prawie 4 godzinach zwiedzani do
                      mamusi i obwieściło ze bardzo dużo się dowiedział. Chciałam jeszcze
                      zabrać go na plac zabaw, żeby już było do sytu i bez grzechu, ale
                      U.P. nie odpowiadała na telefony, ani komurkowy, ani na stacjonarny,
                      więc nie byłam spokojna. Jak okazało się słusznie, bo zaplątała się
                      w łazience i nie dawała rady wstać sama.
                      W sumie dzień bez większych wstrząsów. Raczej spokojnysmile
                      • luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela po nwałnicy. 09.08.10, 03:15
                        Fed, ta nawalnica chyba spadla na Twoja klawiature :o) Ale to i tak nic w
                        porownaniu z drzewem spadajacym na samochod... Intuicja to rzecz niezmiernie
                        pozyteczna i powinna byc starannie kultywowana i doceniana.

                        Pozdrawiam
                        Luiza-w-Ogrodzie
                        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
                        się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Po weekendzie... podpierajac sie nosem 09.08.10, 05:11
      Przez caly weekend byla piekna pogoda, z Buszmenem rzucilismy sie w wir zwany
      ogrodem i wessalo nas na dobre. Kopalam, przesadzalam, sadzilam, pielilam,
      przycinalam, sciolkowalam i malowalam. Buszmen skrecil lawke ogrodowa,
      zainstalowal nowy piecyk, przywiozl 8 workow sciolki (50 kg kazdy) i dwie
      przyczepy galezi do zmielenia na wiecej sciolki.
      Tyle njusow z zadupia swiata, na wiecej nie mam sily :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • fedorczyk4 Re: Po weekendzie... podpierajac sie nosem 09.08.10, 08:34
        A wiesz że chyba taksmile)) Chyba ani jedno słowo nie oparło
        sie "tfurczopści". A trzewa byłam jak świnia. Słowo!
        No to lete do roboty, potem uzależniam się od woli i chęci U.P.
        Miłego dnia i tygodniasmile
        • bbetka Re: Po weekendzie... podpierajac sie nosem 09.08.10, 13:46
          A u mnie cały weekend lało, nie żeby jakieś nawałnice, ale równo i gęsto sobie
          padało.
          W tej sytuacji postanowiłam olać pogodę - co mi tu jakiś deszcz będzie
          bruździł!!! i obejrzałam w ulewnym deszczu regaty - bardzo ciekawiło mnie jak na
          takim małym akwenie i niewielkiej odległości może ścigać się ok 25 jachtów,
          całkiem sporych? Okazało się, że może i to jeszcze emocjonująco, bo było ciasno
          i momentami nawet mocno wiało.
          Plusem było to, że pożywić można się było w spokoju i bez kolejki, bo publika
          jakoś nie dopisała, naprawdę nie wiem czemu? wink

          Wieczorem może niezbyt chętnie, ale dałam się namówić na pokaz fajerwerków, też
          w ulewnym deszczu - ludzi był tłum i nie wiadomo po co używali parasoli - chyba
          żeby innym zasłaniać!!! bo i tak wszystko było mokre... No i było warto - dwa 20
          minutowe pokazy, jakiś światowych guru fajerwerków (przedstawili ich, ale już
          zapomniałam) w części zgrane z muzyką Chopina - super pokaz! Potem część rodziny
          zabrałam do siebie na rozgrzewkę, co skończyło się nocnym Polaków gadaniem i
          noclegiem wink Niedzielę jakoś mało pamiętam, bo znowu padało, co z pozycji wyra
          i/lub szklaneczki nie było dolegliwe wink))

          Od dzisiaj zamierzam porządkować zaległości zdjęciowe, bo mam już dwuletnie
          zaległości...Pierwsze co stwierdziłam to brak albumów do wklejania... no i jak
          tu człowiek może się zabrać do pracy?!?!!

          Pogodnego dnia wszystkim życzę
          • verbena1 Re: Po weekendzie... podpierajac sie nosem 09.08.10, 19:36
            Dzialo sie u Was sporo, regaty ,fajerwerki i Fed przewiana wichurasmile
            Czytam o kolejnej nawalnicy deszczowej na Dolnym Slasku, cos
            potwornego, ludzie pozbawieni w jednej chwili wszystkiego, miasto
            doszczetnie zniszczone. Znam te tereny, mieszkalam nieopodal.
            Pechowy, pelen nieszczesc jest ten rok dla Polski, niechby juz sie
            to skonczylo.
            W Holandii lekko popaduje, jest cieplo i przyjemnie.
            W sobote poszlismy na 10 km wedrowke lesnymi sciezkami, po drodze
            zabladzilismy i nie moglismy odnalezc auta. Pomyslalam, jaki
            czlowiek jest bezradny jesli nagle zabraknie
            oznaczen ,wskazowek,nawigacji. Przestajemy kierowac sie intuicja,
            patrzec na kierunek slonca. Na szczescie Rieks potrafil wyprowadzic
            nas z lasu i wszystko skonczylo sie dobrzesmile
          • goskaa.l Re: Po weekendzie... podpierajac sie nosem 10.08.10, 09:24
            Widzę bbetko, żeśmy z jednego miasta.
            W sobotę odgruzowywałam mieszkanie, za to w niedzielę uczestniczyłam w wyścigach
            smoczych łodzi (zajęliśmy zaszczytne ostatnie miejsce, ale zabawa była! Po
            powrocie do domu i szybkim obiedzie pojechaliśmy do przyjaciół wodniaków, którzy
            mieszkają w wieżowcu na Dubois i stamtąd oglądaliśmy pierwszą część drugiego
            dnia festiwalu fajerwerków. na drugą część nie mogliśmy zostać, bo w
            poniedziałek trzeba rano do pracy...
            • bbetka środa nawet słoneczna 11.08.10, 11:55
              O to miło! ja z prawobrzeża od 20 lat wink
              Wczoraj w ramach spotkania towarzyskiego byłam na cmentarzu wink)) umawiając się
              z dawno nie widzianą osobą "do pomilczenia i pogadania" okazało się, że obie
              mamy potrzebę odwiedzenia właśnie cmentarza (tak to już pewnie z bratnimi
              duszami bywa...) i zamiast na kawę czy lody poszłyśmy odwiedzić groby bliskich i
              pogadać przy okazji. Po raz kolejny zachwyciłam się naszym cmentarzem, a
              właściwie olbrzymim przepięknym parkiem, z duża liczbą wiewiórek, ptaków,
              motyli. Niestety dopuszczony ruch samochodowy (kto na to wydaje zgodę?!)
              powoduje, że spokój to pojęcie mocno względne...

              Miłego dnia!
              Ja dziś zajmuję się wyłącznie domem i zdjęciami - dla radości oka wkleję dzisiaj
              upolowane skrzydełko ważki

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/6pyTLAP0QVBc6SMUhB.jpg

              i ogonek, a'la świderek wink

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/ZtbUV8aa5genD5PMuB.jpg
              • mammaja Re: środa nawet słoneczna 11.08.10, 14:03
                Witajcie po trzydniowej absencji! Bylam na barzo udanej wycieczce,
                w bardzo malo znanym mi rejonie Polski. Wrocilam zachwycona
                zabytkami, trafili nam sie doskonali przewodnicy - zpelnie
                przypadkowo - oraz zwiedzilam ciekawe miejsca wakacyjnych pobytow
                Fryderyka Ch. Ze nie wspomne zamku Golub-Dobrzyn, ktory od lat
                chcialam zobaczyc. Ale zaskoczyla mnie wspaniala fara w Brodnicy,
                zamek Anny Wazowny i wystawa...Chagalla w miejscowym muzeum.
                Teraz mam do przesiania i obrobienia ok.200 fotek - jest co robic!
                Jeszcze dodam bardzo wygodne noclegi, pokoje z lazienkami,
                doskonale jedzenia i ulewny deszcz ktory zdarzyl sie dwa razy -
                kiedy zwiedzalismy katedre we Wloclawku i dwor w Szafarni - czyli
                laskawie wybral dobra pore. Wycieczka uzupelniona zostala szlonymi
                tancami w rytm muzyki latnowskiej pod hasle "Chopin na Karaibach" smile
                Panie szlaly mimo wsladowej obenosci panow, a moze wlasnie dzieki
                temusmile No to zabieram sie do fotek!
                • fedorczyk4 Czwartek 12.08.10, 11:03
                  Zapowiadaja kolejne opady plynu z nieba. Jestem zalatana,
                  zapracowana i na nic nie mam czasu. A jak mam, to staram sie
                  odsypiac. Czuje sie jak przezuta guma ktora po wypluciu przylepila
                  sie do kilku rzeczy na raz i teraz jest ciagnieta w rozne strony!
                  Powinnam w niedziele zlapac troche oddechu, bo U.P.wylatuje w sobote
                  rano. Niestety jest w takim stanie, ze zalatwiamy jej
                  powrot "sanitarny", czyli w asyscie, na wozku, i z odbiorem przez
                  ambulans z lotniska w Paryzu. Ambulans odstawi ja do domu. Francja
                  to jednak wspanialy kraj! Wszystko jest organizowane przez
                  ubezpieczenie. Nie do konca i nie wszystko panstwowo, ale przy
                  udziale prywatnego i panstwowego ubezpieczyciela.
                  Psia doszla do siebie koncertowo, koty calkiem juz
                  sa "pozaprzyjazniane", a Frys doprowadza mnie swoimi wybrykami do
                  lez ze smiechu.
                  Bbetko, Twoje zdjecia jak zwykle oszalamiajace.
                  Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.
                  • mammaja Re: Czwartek 12.08.10, 21:45
                    Czwartek byl upalny, a musialam dwa razy jechac w miasto sad
                    Naprawde na nic nie mam juz sily. Od zeszlotygodniowej burzy nie
                    mamy prądu w czesi domu juz drugi elektryk byl dzisiaj - jutro
                    przyjedzie z jeszcze lepszym fachofcem, nie moga znależc miejsca
                    gdzie jest zwarcie. Na szczescie sa to gniazdka w scianie na dolem,
                    ale podtraszona nas, ze moze byc niebezpiecznie - wiec szukamy.
                    Moze jutro bede w stanie napisac cos wiecej!
                    • mammaja Re: Czwartek 12.08.10, 21:53
                      Na pocieche urocze fotki corkipt. "jak tu wypic do dna? "

                      https://images49.fotosik.pl/325/501da8f1dae7589cmed.jpg

                      https://images50.fotosik.pl/325/843d8f63ac6e9ec1med.jpg
                      • fedorczyk4 Re: Czwartek 13.08.10, 09:21
                        Mm, zdjęcia boskie. Rozumiem Twoje zmęczenie! Idę "robić"
                        • lablenka_x Piątek - 13 sierpnia 13.08.10, 11:17

                          Mammaju,rozumiem Cię doskonale.Zdjęcia cudne jak zwykle.Mamie się
                          lekko polepszyło więc pojechala do siebie, a my jutro z rana
                          starujemy do przyjaciół na łono natury- jezioro,las, cisza, oni
                          wyjada w niedzielę a my zostajemy sami do wieczora w
                          poniedziałek.Ciesze się na gwiazdy na wyciągnięcie reki i niebo noca
                          czarne i wogóle się ciesze.
                          A propos gwiazd - podnieście głowy ,bo wysyp Perseidow jest na
                          niebie,czyli spadajacych gwiazd a przy księżycu , właściwie trochę w
                          lewo nad jego paznokietkiem , prawie układajac się w V, widac
                          Marsa ,Wenus i Saturna.
                          • fedorczyk4 Re: Piątek - 13 sierpnia 13.08.10, 22:56
                            Mam przyjaciół którzy postanowili poświęcic week-end na obserwacje
                            wydarzeń astralnych, ja niestety nie mam na to czasusad
                            Lx, ciesze sie że stan Twojej Mamiy poprawił się. Życze Ci jak
                            najpiękniejszych widoków i jak najlepszego wypoczynku! Jak mawia
                            moja przyjaciółka, należy Ci się jak psu zupa!!! (bez obrazy)
                            • mammaja Re: Piątek - 13 sierpnia 14.08.10, 00:41
                              Dzien duszny i goracy, dom wyjedzony do szczetu, wiec jakies
                              konieczne zakupy - a potem zestawienie zbiorcze z czterech lat
                              dotacji - to nie jest mile zajecie. mam nadzieje, ze jutro bedzie
                              ciekawiej! Sciskam, Lx - serdecznosci i zdriwia dla Mamy. Fed, to
                              jeszcze pochwale sie Antosiem smile
                              • mammaja Re: Piątek - 13 sierpnia 14.08.10, 00:48
                                Ach, ten uśmiech smile
                                https://images38.fotosik.pl/321/23ae8ad4a1e91d05med.jpg
                                • verbena1 sloneczna sobota 14.08.10, 14:03

                                  Usmiech piekny no i spojrzenie zniewalajace, Franek pulchniutki jak
                                  cherubinek, pieknych chlopakow masz Mammajko, az zazdrosc bierzesmile

                                  Bbetko, jestem pod wrazeniem, wazka uchwycona mistrzowsko, umiesz
                                  patrzec.
                                  Sobota zapracowana kuchennie. Wieczorem przychodza holenderscy
                                  znajomi i chce jak zwykle pochwalic sie wlasnorecznie wykonanymi
                                  potrawami. Biszkopt z brzoskwiniami wlasnie siedzi w piekarniku,
                                  jajka faszerowane pieczarkami juz gotowe, mini kotleciki z kurczaka
                                  upieczone do tego jakies szybkie salatki i gotowe.
                                  Lubie od czasu do czasu postac w kuchni i rozwinac fantazje.
                                  Moja zupa-krem z cukini robi kariere, kazdy sie nia zachwyca a to
                                  tylko ugotowane jarzyny zmiksowane z dodatkiem smietany i cytryny.

                                  Pomidory dojrzewaja wszystkie jednoczesnie, jemy je na okraglo i
                                  obdzielamy wszystkich chetnych. Na ogorki i cukinie nie moge juz
                                  patrzec. Na szczescie wysyp juz wkrotce sie skonczy i odetchniemy
                                  niecosmile
                                  Milego weekendu zyczesmile
                                  • mammaja Re: sloneczna sobota 14.08.10, 14:20
                                    Dzisiaj upał ponad miarę! Rano chcialam popisć na forum, ale nie
                                    mogłam "odnależć strony" - nie wiem czemu.
                                    Verbeno, pyszne jedzonko - az sie oblizuje! Ja tez czesciowe
                                    nierobstwo zamieniam w gotowanie - kuchnia jest od polnocy i da sie
                                    wytrzymacsmile Zrobilam gołąbki z wloska kapusta - tak mi sie
                                    zachciało smile Resztę dnia spędze na sluchaiu muzyki, czytaniu, itp.
                                    Moze cos napisze.....
                                    MIlej soboty wszystkim smile
                                    PS. Te fotki wnuków to pewno z tęsknoty - juz od niedzieli ich nie
                                    widzialam i pewno wroca za pare tygodni sad Dobrze im u "drugich
                                    dziadkow", ktorzy tez chca sie nacieszyc chlopakami.
                                    • joujou Re: sloneczna sobota 14.08.10, 17:56
                                      W lesie podobno pojawiły się grzyby,ale po upałach znowu będzie
                                      za sucho-nie wiem,czy zdążę się wybrać.
                                      Miałam kilkudniową przerwę z powodu awarii internetu-pan mechanik
                                      wszystko posprawdzał i okazało się,że trzeba wymienić modem.
                                      Jak coś się psuje,to przeważnie w weekend więc trochę trwa zanim
                                      ktoś się zjawi i usunie usterkę.
                                      Czytelniczo nadrobiłam wszystkie zaległości,ale na pisanie już
                                      czasu nie starczało smile
                                      Zaangażowałam się w zorganizowanie imprezki na Złote Gody
                                      moich teściów,które przypadają 27.08 Było trochę bieganiny,bo
                                      to już mało czasu i wszystko na ostatni gwizdek.
                                      Najpierw marudzili,że nic nie będą wyprawiali,tylko skromny
                                      poczęstunek dla tych,którzy będą pamiętali i przyjdą.
                                      Wyczułam jednak,że chcieliby,a boją się...No i teraz,jak się
                                      namyślili,to będzie imprezka na ponad 20 osób.W końcu 50 lat,to
                                      nie w kij dmuchał,jakie to ich wspólne życie by nie było smile
                                      Nie było łatwo znależć jakiś lokal z wolnym terminem,ale się
                                      udało,tylko nogi bolały winkObiad i zakąski zamówiliśmy w tej
                                      'knajpce',torty upiecze sąsiadka z dołu,bo wyczaiłam,że
                                      piecze na takie imprezy i ma coraz większy ruch w interesie smile
                                      Resztę ciast rozdzieliłam po rodzinie hi,hi
                                      Do żadnych urzędów teściowie iść nie chcą,ale na skromną mszę
                                      w ich intencji się zgodzili więc już załatwiliśmy.
                                      No to tyle z pola walki-lubię,jak coś się dzieje wink
              • joujou Re: środa nawet słoneczna 14.08.10, 18:13
                Bbetko podziwiam Twoje zdjęcia smile

                Mammaju maluchy super,skomentowałam zdjęcia w Fotosiku.
                Czekam jeszcze na reportaż fotograficzny z ostatniej
                wycieczki.Ja przez Brodnicę i Golub Dobrzyń zawsze przejazdem.
                W Golubiu,byłam tylko na dziedzińcu zamku,gdyż to był już
                wieczór.Trzeba się wybrać specjalnie,w końcu to niedaleko.
                Brodnicę kojarzę tylko z ładnym jeziorem więc dzięki za podpowiedż.

                Lx,odpoczywaj! W gwiazdy popatrzę dzisiaj.Wybieram się wieczorem
                na koncert Marka Bilińskiego z cyklu "Światło i dżwięk",który
                odbędzie się na dziedzińcu naszego ratusza.Lubię to miejsce,nad
                głową rozgwieżdżone niebo,a i akustycznie nieżle.

                Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

                Jutko,co u Ciebie?
                • mammaja Re: środa nawet słoneczna 14.08.10, 21:49
                  Joujou, kosciol farny, zbudowany przez Krzyżaków w XIII w jest
                  niezwykły - ale poznaliśmy jego tajemnice dzieki fantastycznemu
                  przewodnikowi - wikaremu a zarazem historykowi sztuki. Opowiedzial o
                  calej symbolice tej architektury, a sluchalismy go z otwartymi
                  ustami! Poza tym swietna przewodniczka - kustosz (pani Ola)w Muzeum -
                  zamku Anny Wazówny. W piwnicy ( bo wlasciwie tylko piwnice i wieża
                  sa zachowane) wygodna sala z projekcją i ekspozycją. Bardzo polecam!
                  A na trójkątnym rynku, jedynym w swoim rodzaju zobaczyliśmy wystawę
                  Chagalla, jakiej nie powstydziło by sie zadne miastosmile Warto
                  zobaczyc to wszystko!
                  https://images50.fotosik.pl/326/4e776a28e6e94951med.jpg
                  • fedorczyk4 Niedziela 15.08.10, 09:28
                    Czeka na mnie mega sprzątanie, bo muszę wysprzątać mieszkanie U.P. i
                    swoje. U.P. dojechała bez przeszkód. W Warszawie na lotnisku, pan z
                    Lotu który "chekował" był młody, przystojny, niezwykle uprzejmy i
                    życzliwy, natychmiast załatwił następnego miłego, młodego,
                    przystojnego i uprzejmego z wózkiem, który zajął się nią delikatnie
                    i skutecznie uwożąc w dal. Tylko musiałam ją jeszcze przepakować, bo
                    nie uwierzyła mi że 10 kilo nadwagi w walizce, nie przejdzie żadną
                    miarą. Ja wściekle klnąc wyciągałam kolejne bzdety z walizki i
                    usiłowałam upchnąć w torbie podręcznej, a ona stała nade mną jak
                    kat, warcząc: wywalaj księżki, żarcie ważniejsze! A samych pierogów
                    ruskich i z mięsem, robionych przez panią Ulę z knajpy Synów (czyli
                    ex męża) było prawie 4 kilo.
                    W sumie bagaż ważył prawie 50kg, i właściwie pozbyłam sie kręgosłupa
                    manewrując nim przy samochodzie, na parkinnach, etc... Nic to, ważne
                    ze dojechała do samego domu jak "hrabini" bo w Paryżu też już na nią
                    czekali, do taryfy (na koszt ubezpieczenia) załadowali i na
                    południowy zachód kraju powieźli. I tylko na wspomnienie jej
                    rozpaczliwego i nagłego szlochu, kiedy juz ją facet wiózł do
                    odprawy paszportowej, gula staje mi gardle i odejść nie chce. To
                    pewnie był jej ostatni przyjazd.
                    Od jutra wszystko wraca do nudnej normy. Synuś Średni (to już nie
                    jest nudna norma) wraca we wtorek, le Mąż w sobotę.
                    A potem to już tylko czekac na Świeta Bożonarodzeniowewink
                    • verbena1 Re: Niedziela 15.08.10, 10:24
                      Fed, Ty juz pewnie chodzisz przygieta do samej ziemi, tyle
                      obowiazkow przyjelas na siebie. Dziwie sie ,ze jeszcze
                      funkcjonujesz.Wiesz co powinnas zrobic? Wsiasc do pociagu byle
                      jakiego, nie dbac o bagaz ,nie dbac o bilet i wyjechac w sina dal na
                      pare dni. Na przyklad do mnie. Za niecale dwa tygodnie bede juz w
                      Polsce wiec moglabym Cie odstawic spowrotemsmile
                      Wczorajszy wieczor udany, siedzielismy do pozna na tarasie przy
                      swietle swiec i gwiazd. Znajomi opowiadali o swojej podrozy po
                      Europie przez Niemcy, Polske, Czechy i Austrie. Z przyczepa
                      kampingowa. Zdziwieni bardzo ,ze w Polsce kampingi puste.
                      Wytlumaczylam ,ze Polacy maja wreszcie moznosc wyjezdzac w swiat i
                      wola smazyc sie gdzies w Turcji lub Grecji za podobna cene.
                      • mammaja Re: Niedziela 15.08.10, 12:09
                        Fed, podziwiam cie nieustannie! Jeszcze ten dzisiejszy upal - mnie
                        poprostu powala sad A pierogi mnie nie dziwia, ale czy dojada w
                        dobrym stanie?
                        Verbeno, jakie macie plany podrozy po Polsce? czy tylko zachodnia
                        jej częśc? czy może bliżej centrum? Pamietaj, że zawsze sie ucieszę
                        z Twojej i Reksia wizytysmile
                        Snuje sie i pocę! dzisiaj corki urodziny i imieniny, przygotowala
                        jakis deser niespodzianke, ale tylko nas troje w W-wie. O 7. rano
                        przyszli dwaj elektrycy, szukac zwarcia w scianach, ale nie mieli
                        jakiegos przyrzadu, ktory pozwoli znależć zwarcia bez rozwalania
                        boazerii na dole, wiec c.d.n.
                        Pozdrawiam wszystkich obecnych i nie!
                        • fedorczyk4 Re: Niedziela 15.08.10, 16:43
                          To zupełnie nie jest tak. Nic we mnie z męczennicy. Tyle daję i
                          robię, ile mogę. Fakt że jestem bardziej dyspozycyjna niż inni, nie
                          robi ze mnie bohatyrki. Do tego wobec choroby potrafie być zdrowo
                          asertywna, jakoś nie mam poczucia winy, co pozwala mi na w miare
                          konstruktywne działania. Jestem do szpiku kości cyniczna i wredna. I
                          wyłazi to ze mnie nieustannie.
                          U.P. jest moja siostrą z wyboru, bardzo ją kocham, i ma różne rzeczy
                          w "pakiecie", tak jak i ja od niej zawsze miałam. To po prostu nie
                          podlega mysleniu, dyskusjom i innym, tak jest i już...
                          To nie jest coś ponad moje siły, owszem co jakiś czas muszę to z
                          siebie ulać, bo to boli, bo jest nienormalne, niesprawiedliwe, ale
                          nie wobec mnie, wobec niej.
                          Jest natomiast cos co mnie wzrusza nisłychanie, to sa nasze (jej
                          przyjaciół) dzieci, córka naszych "adwokatów", dziewczyna 25 letnia,
                          która pomimo ciężkiej dyslekcji ukończyła prawo i zaparła się na
                          aplikaturę, która gdzie by nie była w Europie i na jakim by nie była
                          stażu, niustająco odpowiada: obecna. Jest specjalistka od
                          załatwiania absolutnie wszystkiego i w każdej chwili. Jako siła
                          robocza dyspozycyjna w każdej chwili. Obecni, odpowiadają zawsze
                          synowie pary milionerów,noszą przewożą, niczego się nie czepiają,
                          tak samo reaguja moje dzieci. Synuś Podstawowy na mój tekst że
                          czegoś tam dla niego nie mogę w tej chwili zrobić (a nawet nie dla
                          niego, a dla syna jego, a wnuka mego) natychmiast zareagował mówiąc:
                          nie ma sprawy, ona jest najważniejsza. I przez czas jej pobytu
                          dostarczył mi tony pierogów za friko. To znaczy, one są za friko dla
                          mnie, ale on za nie płaci. Mnie w tych rachunkach nie ma, po prostu
                          U.P. zawsze była i jest, człowiekiem nieprawdopodobnie dobrym i
                          otwartym (głównie) na innych. Zbiera co zasiała.
                          A córka naszych "adwokatów" zupełnie niechcący powiedziała mi jeden
                          z najpiękniejszych komplementów (grupowych) jakie w życiu
                          usłyszałam. Powiedziała: tak nas wychowaliście.
                          • joujou Re: Fed 15.08.10, 17:37
                            Fed i to jest piękne,że ona w tej chwili,gdy najbardziej tego
                            potrzebuje ma Was-Ukochanych Przyjaciół w liczbie mnogiej.

                            Zastanawiam się,czy u siebie,we Francji może liczyć na jakąś
                            pomoc np. dochodzącą opiekunkę?
                            • fedorczyk4 Re: Fed 15.08.10, 18:05
                              U siebie we Francji to ona ma znakomitą opiekę społeczną. To jest
                              zupełnie inny kraj.Francuzi nie są tak ubezwłasnowolnieni rodziną
                              jak Polacy. We Francji wszystko opiera się na państwie które, w
                              przciwieństwie do naszego, ma bardzo daleko posunięte obowiązki
                              wobec obywatela, jeśli tenże obywatel spełniał swoje obowiązki wobec
                              niego. Jeżeli człek pracował, podatki odprowadzał, na ubezpiecznie
                              płacił, to psim obowiązkiem państwa jest zapewnienie mu minium
                              opieki. Przy czym farncuskie minimum, to jest polskie maksimum. To
                              za co u nas płaci sie prywatnie straszne pieniadze, odpowiada temu
                              co zapewnia państwo francukie bezdomnym, którzy maja obywatelstwo.
                              Za sam fakt jego posiadania. Stara Starej, czyli babcia mojego le
                              Męża, miała w ramach swojego ubezpieczenia, plus opłata dodatkowa z
                              renty, (nikt z rodziny nie musiał więcej dopłacać) kawalerkę w domu
                              opieki. Ze stałą obsługą salowych, pielęgniarek i codziennym
                              obchodem lekarskim!
                              Ja sie nie boję o U.P. z czysto "technicznego" punktu widzenia, ja
                              sie boję, bo francuscy przyjaciele, jakby nie byli w sumie
                              wspaniali, to pięt nam nie dorastają.
                              Wiem o czym piszę, miałam i mam we Francji super przyjaciół, ale
                              nikogo z nich nie chciałabym widzieć przy moim łożu boleści. Tych
                              kilka osób które teoretycznie dopuściłabym do siebie, to są moi
                              polscy przyjaciele. Liczbowo moje towarzystwo internacjonale było
                              górą nad polskim, ale wśród tych naj, naj w sytuacji kryzysowej,
                              byłoby góra trzy Francuski na co najmniej 15 Polek, takich od zawsze
                              i zawsze. Że nie wspomnę o 3 Polakach bardzo bliskich memu sercu, o
                              których wiem że jeden telefon i ze skraju świata natychmiast się
                              zjawią, ale ja dla nich też, i tych pci żeńskiej i tych pci męskiej.
                              Tak wszyscy mamy od lat i tak zawsze nam się sprawdzałosmile
                              • joujou Re: Fed 15.08.10, 19:07
                                hmm, my nigdy nie dojdziemy do normalności.Myślę,że mało kto
                                zdaje sobie sprawę,że może być inaczej.Z prognozowaną wysokością
                                mojej emerytury,jeśli w ogóle jej doczekam,to chyba pod most jakby
                                co.Smutne.

                                Dobrze,że chociaż o te,jak je nazywasz, sprawy techniczne nie
                                musicie się martwić,bo to bardzo istotne.
                              • ewelina10 Re: Fed 15.08.10, 20:32
                                Fed, to o czym piszesz jest jak coś z bajki wyjęte, po prostu niewiarygodne i aż trudno uwierzyć, że taką opiekę może mieć zwykły śmiertelnik. Od trzech dni zmagam się ze służbą zdrowia. Moja mama miała wczoraj poważny kryzys, który na szczęście wydaje się już teraz zażeganany. Przesiaduję przez wiele godzin w szpitalu i wiele się napatrzyłam. Ale o warunkach, traktowaniu pacjentów, próbach uzyskania jakiś informacji nawet nie chce mi się wspominać. Może ja natrafiłam teraz na taki szpital rodem z PRL-u, który zupełnie odbiega od warunków jakie miał mój ojciec 10 lat temu w szpitalu na Saszerów.
                                • mammaja Re: Fed 15.08.10, 21:18
                                  Ewelino, bardzo wspolczuje kontaktow ze sluzba zdrowia! I coraz
                                  bardziej widze, ze szpital szpitalowi nie rowny - ale nie wiem od
                                  czego to zalezy, moze jednak od dyrektora? Mam nadzieje, ze mamie
                                  lepiej!
                                  Fed, czytam z przyjemnoscia, juz nie bede komentowac twojej osoby,
                                  bo ci sie w glowie przewroci! Ale widocznie ci przyjeciele "cos" w
                                  tobie widzą smile
                                  Joujou, to ladne o Chinczykach ze "srednoego" miasta smile
                                  Dzien zakonczyla kolejna nawalnica, po ktorej młoda znowu nie ma
                                  swiatła a gigantyczne kałuze rozlały sie po ulicach. Na szczescie
                                  tym razem nie zlamalo wielkiego drzewa ani u nas, ani u sasiadow!
                                  A glowa mnie i tak boli, niestety!
                                  Tez sie pytam co z Jutencją ????
                                  • joujou Re: Niedziela 16.08.10, 00:38
                                    Musiałam przerwać,bo niedziela to u nas dzień telefoniczny,czyli
                                    długie pogawędki z rodziną i znajomymi.Właśnie mam cztery za sobą smile
                                    W międzyczasie przeszła niezbyt gwałtowna burza z dość intensywnym
                                    deszczem i się uspokoiło,ale też przyjemnie ochłodziło(może uda się
                                    spokojnie przespać noc,bez wędrówek po mieszkaniu i szukania ochłody).

                                    Wracając do sobotniego wieczoru.Było już około północy,mżonek
                                    oglądał jakiś film w łóżku,ja też rozsiadłam się wygodnie w
                                    fotelu,a tu jakieś krzyki pod oknami.Słyszałam,że gdzieś w
                                    bloku jest impreza i nie od razu zareagowałam.Hałas się nasilał
                                    więc w końcu wyjrzałam przez okno,a tam czterech młodzieńców,z
                                    których większość wyglądała na 15-latków okłada pięściami
                                    niezbyt wyrośniętego,szczuplutkiego chłopaczka.
                                    Walą go po twarzy,kopią więc zaczęłam się wydzierać przez okno,żeby
                                    go zostawili, strasząc policją.Z naprzeciwka krzyczała inna
                                    kobieta,ale całe towarzystwo nieżle podchmielone nie reagowało.
                                    Rozkwasili chłopakowi twarz tak,że cały zalał się krwią.W końcu
                                    tak mu dokopali,że chłopaczek padł na chodnik waląc głową w krawężnik.
                                    To trwało chwilę.Mżonek w międzyczasie wyskoczył z łóżka,narzucił
                                    ubranie i zbiegł na dół.Zadzwoniłam na policję,która już była
                                    w drodze,bo inni też dzwonili.Mój pan nie wygląda na ułomka więc
                                    chwycił dwóch za chabety i rozdzielił,ale inny z tego towarzystwa,
                                    młody osiłek zaczął się do niego stawiać.Usłyszałam,jak mżonek
                                    z pełnym opanowaniem i ironicznym uśmiechem(dla niego charakterystycznym w
                                    stresowej sytuacji)wysyczał do osiłka:"tylko
                                    mnie tknij".W sekundzie byłam na dole,bo zaczęłam się bać.
                                    Zanim policja dotarła,kolesie uciekli do mieszkania solenizanta
                                    (bo to urodziny były i wspólnie je obchodzili) i ten poszkodowany
                                    też próbował czmychnąć wykorzystując chwilę nieuwagi.Mój chłop
                                    go jednak złapał,bo on wymagał opieki lekarskiej,a poza tym ci jego
                                    kumple raczej by mu nie odpuścili.W tym czasie doszły inne osoby z osiedla do
                                    pomocy,ale właściwie nie było już w czym pomagać.
                                    Policja próbowała wejść do tego mieszkania,ale ich nie wpuszczono
                                    więc bez nakazu nic nie zrobią.Zabrali pobitego do szpitala,bo
                                    wyglądał strasznie i dopiero zaczynał jęczeć z bólu.
                                    Wróciliśmy do domu,mżonek całe ubranie usmarowane krwią tego
                                    chłopaka,ja dygocąca z nerwów.Gdy sobie uświadomiłam,że właściwie
                                    on tak wybiegł sam,bez pomocy to noc miałam z głowy(przecież gnojki
                                    mogli mieć przy sobie noże,albo co innego).Dopiero dzisiaj się
                                    przyznał,że nie jest pewny,czy poradziłby sobie z tym osiłkiem.
                                    Po chwili spokoju wznowiono imprezę,która trwała do godz.2
                                    Policja po godz.3 znowu była w tej klatce,ale nie wiem po co.
                                    Problem w tym,że ich nie znamy,bo jeden z tych młodziaków
                                    wprowadził się niedawno z matką na wynajęte mieszkanie.
                                    To jakiś szajbus,podobno niedawno wyrzucił swojego psa przez okno
                                    z 1-ego piętra(pies chyba wyszedł bez szwanku).Pewnie nie
                                    obędzie się bez interwencji dzielnicowego,gdyż to nie pierwszy
                                    raz: razem piją i potem się biją,Nie chciałabym się już jednak
                                    w to mieszać,bo i tak mżonek stara się co wieczór odprowadzać
                                    mnie na przystanek,a wkrótce ranki też będą ciemne.
                                    No i tak czar sympatycznego wieczoru prysł w jednej chwili.
                                    • fedorczyk4 Re: Niedziela 17.08.10, 10:48
                                      Jou, taka upiorna gówniarzeria, jeśłi od początku nie dowie sie że
                                      nie ma przyzwolenie na ich hopsztosy, eczywiście jest w stanie
                                      zastraszyć całą dzielnicę. W takim przypadku należy usiąść na karku
                                      policji i nie odpuszczać. Wzywać do najmniejszego wandalizmu,
                                      krzywego spojżenia, hałasu po 22 etc. Umówić sie z sąsiadami, tak
                                      żeby wezwania nie pochodziły od "pieniaczy" a od "mieszkańców".
                                      Wrobić administrację w tę zabawę, (nie wiem co tam macie)lub
                                      wspólnotę, machnąć pozew grupowy, etc....Ruszyć tyłki urzędasów.
                                      Znudzi sie obu stronom i albo policja zrobi z nimi pożądek, albo oni
                                      się uspokoją.
                                      • mammaja Wtorek - juz wieczor 17.08.10, 23:09
                                        Nareszcie normalna temperatura, wraca chec do zycia smile Wieczorem
                                        poszlam na spacer z corka i psami - dawno nie bylam w tamtym lesie,
                                        ale juz bylo ciemnawo i grzybow trudno bylo wypatrywac. Moze sie
                                        pokażą! Jakos obecna sytuacja nie zacheca do pisania - na watku o
                                        krzyzu juz mi sie nawet nie chce! Swoja droga mam zupenie nowe
                                        refleksje na temat "spoleczenstwa" - ale narazie jeszcze nie
                                        przetrawione smile
                                  • joujou Re: Ewelino 16.08.10, 00:50
                                    życzę Twojej mamie szybkiego powrotu do zdrowia.

                                    Też myślę,że warunki w szpitalu zależą od dyrektora,a przede
                                    wszystkim od ordynatora oddziału.
                                  • jutka1 Się melduję 16.08.10, 09:00
                                    Sobotę spędziłam w drodze, dotarłam bez szwanku, razem z siostrą wizytującą mnie
                                    na 5 dni.
                                    Wczoraj łaziłyśmy po mieście. Lało jak z cebra, ale uzbrojone w dwa wielkie
                                    parasole jakoś dałyśmy radę.
                                    Dzisiaj ja do pracy, po pięciotygodniowej nieobecności, i wcaaaale mi się nie
                                    chce. smile
                                    Miłego dnia życzę smile
                          • joujou Re: Niedziela 15.08.10, 18:07
                            Koncert mogę zaliczyć do udanych,choć muzyka
                            elektroniczna nie zawsze działa na mnie pozytywnie.
                            Wczoraj widocznie byłam w odpowiednim nastroju więc im
                            więcej ciekawych efektów dżwiękowych ,wwiercających się
                            w mózgownicę,tym lepiej.Wychodzi na to,że potrzebowałam takiej odskoczni od
                            codzienności smile
                            Do tego równie ciekawe i odpowiednio
                            dopasowane do muzyki efekty świetlne.Wszystko mi pasowało.
                            Mżonek miał mieszane uczucia,a najbardziej rozśmieszyły mnie
                            dwie mocno starszawe panie,które wychodząc,machnęły ręką
                            komentując:a idżta,co to za muzyka,przecież on tylko udawał,że
                            gra he,he

                            Wśród licznie zgromadzonej publiczności była kilkuosobowa
                            delegacja z Chin.Przyjechali w ramach współpracy partnerskich
                            miast,czy coś takiego.Jako ciekawostkę podano iż jest to
                            miasto średniej wielkości i liczy zaledwie 9 mln mieszkańców,a
                            prowincja 46 mln smile

                            W przyszły weekend wybieramy się na Festiwal Smaków do Gruczna,
                            gdzie już kiedyś byłam.Zapowiedziałam już mojej przyjacióle,że
                            ma rezerwować sobie wolny dzień.

                            Wczorajszy, dobry nastrój szybko się ulotnił,ale o tym może
                            za chwilę.
                            • verbena1 Re: Niedziela 15.08.10, 20:21
                              Pieknie napisalas Fed o tych dzieciakach oferujacych pomoc bez
                              zastanawiania sie czy to sie oplaci i co z tego bede mial. Dobre
                              wychowanie to podstawa na cale zycie.
                              Juz jestem spokojna o Ciebiesmile
                              Mammajko, moja wizyta w Polsce to tylko 10 dni wypelnionych po
                              brzegi. Jedziemy przez Slubice, zabieramy moja mlodsza siostre do
                              mamy i starszej siostry, potem musze zalatwic pare spraw urzedowych,
                              odwiedzic moja tesciowa w Walbrzychu i nastepnie trzy sisters plus
                              Rieks jako kierowca ruszamy na dwa dni w Gory Stolowe. Na
                              zakonczenie robimy u Mamy impreze z okazji jej urodzin. Powinnam sie
                              wyrobicsmile
                              W kazdym razie dziekuje za zaproszenie.
                              Moze w przyszlym roku wybierzemy sie na parotygodniowa wedrowke po
                              Polsce, jesli zahacze o Warszawe to dam znacsmile
                              Jou ,co to jest Festiwal Smakow?
                              • joujou Re: Verbenko 15.08.10, 23:29
                                Wklejam link z krótkim opisem i programem dotyczący Festiwalu Smaku.
                                Byłam na takiej imprezie dwa lata temu z przyjaciółką i bardzo nam
                                się podobało.Można było popróbować potraw regionalnych,jak i np.z
                                Podlasia:kartacze,kiszkę ziemniaczaną,zakupić różne rodzaje miodu,
                                nalewek, swojskie wyroby wędliniarskie z gospodarstw ekologicznych.

                                visitkujawsko-pomorskie.pl/festiwal-smaku-w-grucznie-,178,2,639.html
                                Kiedy będziesz w Polsce? Życzę,by pogoda dopisała smile
    • bbetka poniedziałek słońce i chmury 16.08.10, 12:28
      Witajcie w poniedziałkowe południe smile

      Mammajko, dzieciaki słodkie i śliczne! właśnie porządkuję zdjęcia z okresu
      dzieciństwa mojej córci i przyległych dzieciaków- no cóż wszystkie maluszki są
      jak cukiereczki wink

      Joujou - normalnie koszmar!!! właściwie nie wiadomo czy człowiek rzeczywiście
      powinien reagować w takich sytuacjach narażając siebie i bliskich. Tzn wiadomo,
      że powinien wink ale w dzisiejszych czasach czy to ma sens? Mam taką sytuację w
      klatce obok, gdzie awantury rodzinne odbywają się regularnie na forum całego
      bloku, bo żona albo nie chce wpuścić męża do domu, albo nie chce mu dać
      kluczyków od samochodu albo jakieś tam inne rzeczy (on regularnie jest pijany)-
      awanturują się metodą komunikacji parking-balkon stawiając na nogi pół
      osiedla...wizyty policji nic nie dają...a jakakolwiek bezpośrednia interwencja
      kończy się rękoczynami...

      Fed, to naprawdę największy komplement jest! "tak mnie wychowaliście" w sytuacji
      gdy robi się rzeczy właściwe i największe oskarżenie jeśli wręcz przeciwnie...
      Ja tak odpowiadam tacie jak ma do mnie pretensje, że czegoś nie umiem
      "załatwić", wywalczyć sobie łokciami, wyrwać siłą i w ogóle "ustawić się w
      życiu" w sensie żeby leżeć i pachnieć a inni żeby na mnie pracowali wink)) Ja to
      traktuję jako komplement, ale tato niekoniecznie wink

      Ewelino, mam nadzieję, że Mama czuje się lepiej. Szpitale i opieka lekarska to
      niestety temat rzeka...w dodatku kręta i burzliwa

      Verbeno, widzę że jedziesz w moje ukochane okolice! zazdroszczę pozytywnie smile
      Ja też zapraszam w przypadku penetracji Polski zachodniej!

      Dziękuję za miłe słowa o moich zdjęciach-cieszę się, że się podobają

      Miłego dnia i tygodnia wszystkim pracującym i nie smile
      A ja wracam do archiwizacji zdjęć sprzed 20 lat...
      • mammaja Re: poniedziałek słońce i chmury 16.08.10, 13:08
        Nie pomogla wczorajsza burza - znowu gorąco i parno! dzisiaj
        jeszcze moge posiedziec w domu, krzatając się z Krasnoludka, ktora
        wlaśnie wzięła sie za prasowanie ( uwielbia to w przeciwieństwie do
        mnie smile.
        Joujou, okropne przeżycie, malzonek dzielny - ale rzeczywiście
        ryzykowne dzialanie. Ale jezeli nikt nie bdzie reagowal do do czego
        dojdziemy!
        Bebetko, nie komentowałam twoich ostatnich zdjęć, ale są doskonałe!
        Jutko - przemknęłaś i juz Cie nie ma smile Czy chociaz odpoczęlaś?
        Wszystkim dobrego tygodnia, nieco chłodniejszych temperatur!
        • joujou Re: poniedziałek słońce i chmury 16.08.10, 16:18
          To prawda,że jeśli damy się zastraszyć,to taka grupka opanuje
          spokojne dotąd osiedle.

          Jutko,szybko zleciało,aż trudno uwierzyć.

          Zapowiadają,że za dwa tygodnie zaczną się jesienne temperatury,czyli
          o 10-15 stopni niższe niż obecnie.

          Jutro w końcu idę do fryzjera.Nie mogę się już doczekać,bo strzecha
          na głowie.Dwa tygodnie czekałam w kolejce,bo fryzjer,do którego
          ostatnio chodzę ma takie terminy.Młody chłopak z kilkuletnim
          stażem pracy,ale ma dobrą rękę do strzyżenia i pomysły więc
          warto czekać.

          Pozdrawiam życząc spokojnego tygodnia.
          • mammaja Re: poniedziałek słońce i chmury 17.08.10, 00:05
            Młoda urządziła urodziny u mnie na tarasie, na szczęście z miłymi
            dziewczynami - deszcz zapędził nas do domu, ale dobrze że juz poszły!
            Dzień stracony przez nieznośnie duszny klimat !
    • dado11 poniedziałek upalny i burzowy... 17.08.10, 00:06
      witam po dłuższej przerwiesmile wprawdzie wróciłam z mojej wyprawy już tydzień
      temu, ale za to przed terminem i na gwałtu rety..sad mój szanowny małżonek tak
      "tęsknił" za moją skromną osobą, że wylądował w podskokach w szpitalu w
      poniedziałek, a we wtorek trafił pod skalpelsad
      szczęśliwie diagnoza była szybka i prawidłowa, reakcja lekarzy też, więc bez
      większych komplikacji odebrałam go już we czwartek ze szpitalasmile przy okazji,
      muszę wspomnieć, że takiej opieki, jak na Stępińskiej, nie widziałam do tej pory
      nawet w prywatnych placówkach... coś niesamowitego, miłe, serdeczne wręcz
      pielęgniarki, uprzejmi, choć zapracowani po łokcie lekarze, czysto, fachowo,
      gały mi wychodziły ze zdumienia...!
      ale wracając do wyprawy nach Berlin...
      muszę skrótowo, bo już padam na dziób, ale może jeszcze się poprawięwink
      wyruszyłam w czwartek w południe i bez większych korków, ani przeszkód dotarłam
      jeszcze przed zmierzchem do B. Moja przyjaciółka mieszka w pięknym osiedlu z lat
      20-tych ubiegłego wieku (klasyczny Bauhaus), blisko centrum, ale otoczonym
      parkami i ogrodami, cicho i sympatyczniesmile wieczór spędziłyśmy na winnych
      pogaduchach, ustaliłam plan i rano następnego dnia, po wywietrzeniu główki,
      wsiadłam do metra (automat biletowy na stacji gadał do mnie po polsku!) i
      wyruszyłam na Wyspę Muzeów... gdy dotarłam na miejsce, z punktu powalił mnie
      obraz niekończącej się kolejki do głównej atrakcji, czyli Muzeum Pergamońskiego.
      Nie tracąc jednak zapału podeszłam do pierwszej, anglojęzycznej pary w środku
      kolejki i usłyszałam, że stoją ok. 15 min. Ale coś chyba się przesłyszłam... po
      pół h stania pokonałąm zaledwie pierwsze schodki przed placem otaczającym
      muzeumsad(( ale zaparłam się, odstałam do końca, 2,5 godziny w koszmarnym upale
      i gdy dotarłam do kasy oświeciło mnie - kupiłam bilet do wszystkich pięciu
      atrakcji wyspy. Zbiory PM są rzeczywiście imponujące, wiele razy już widziałam
      na zdjęciach i ołtarz pergamoński i bramę Isztar i inne cuda starożytności, ale
      wrażenie spotkania z tą monumentalną sztuką jest niezapomiane... szwędałam się,
      przez nikogo nie poganiana, wśród niezwykłych dowodów ludzkiej kreatywności,
      megalomanii i pracowitości, po kilku godzinach przeniosłam się do Altes
      Nationale Galerie, wypełnionej po brzegi przyzwoitym malarstwem niemieckim
      (głównie realizm i romantyzm), ale wśród tego morza grzecznych krajobrazów i
      portretów wyszukałam moich ukochanych impresjonistówsmile niewielu, ale jednak...
      następny krok, już w ulewie i urywającym łeb wietrze, to DOM, wielka katedra
      berlińska i Altes Museum ze wspaniałymi zbiorami sztuki etruskiej. Po tym
      maratonie nogi właziły mi w tyłek po samą szyję, więc powolutku, niespiesznie
      ruszyłam Aleją Unter den Linden w kierunku Bramy Brandenburskiej. Deszcz wciąż
      popadywał, nogi w przewiewnych sandałkach powoli sztywniały z chłodu, jeszcze
      kilka godzin temu zbyt ciepła bluzeczka wydawała się przezroczysta jak
      mgiełka... brrr, ale zmarzłam... Ratunek przyszedł ze strony niezawodnego
      ulicznego "chińczyka" z pudełka (uwielbiam!) odpczęłam, ogrzałam, wysuszyłam
      stopy i ruszyłam dalej... pod Bramą B. tłum, pod Rechstagiem tłum, obeszłąm więć
      dookoła i potuptałąm do najbliższej stacji metrasmile, pod samym domem, przy ulicy
      na skraju parku spotkałam dzikiego liska, który za nic miał sobie moją obecność
      czy przejeżdżające samochody... , następne dwa dni spędziłyśmy trochę nad wodą
      poza Berlinem (zwiedzanie czegokolwiek w mieście w weekend jest bez sensusad),
      przy okazji mogłam zobaczyć jak niesamowite zmiany na plus nastąpiły w byłym
      NRD, pieczołowicie odrestaurowane miasteczka, uprzejmi i uśmiechnięci ludzie,
      baardzo pozytywniesmile, a trochę szwędając się po mieście pozaturystycznym. Na
      poniedziałek miałam zaplanowaną wystawę poświęconą Fridzie Kahlo, ale już od
      soboty trąbili w tv że kolejki!!! tak, tak, minimum 6 godzin stania!!! dałam
      sobie spokój i w zamian obeszłam dookoła słynny Kudamm oraz okolicesmile to na
      pewno nie to samo, ale też warto zobaczyć. Dzień skończył się alarmującymi
      wiadomościami z domusad trzeba było schować resztę planów do teczki i wracać...
      foto reportaż tutaj:
      dado11.fotosik.pl/albumy/778777.html
      to tyle, dziś mój małżonek już zdrów prawie, dziecko przywiozło moją Daduczkę,
      której nie widziałam już ponad 2 tygodnie, no i oczywiście dstałam małego bzika
      na jej punkciesmile jest przesłodka!

      http://images8.fotosik.pl/425/28cf06c3e5692015.jpg

      właśnie odkryła, że stopy są przepyyysznesmile
      acha, jeszcze jedno... pierwsze grzybki pojawiły się w naszym ogródku, a to
      oznaczać może urodzaj tej jesieni!
      http://images8.fotosik.pl/425/75db20121e76e281.jpg
      pozdrawiam, d.
      • mammaja Re: poniedziałek upalny i burzowy... 17.08.10, 09:04
        Dado, dzięki za wieści, zdrowia i szybkiej rekonwalescencji dla
        malzonka! Usciski dla slodkiej Daduczki o wielkich oczach smile
        Lece w miasto - po powrocie obejrze galerie smile
        • fedorczyk4 Re: poniedziałek upalny i burzowy... 17.08.10, 10:37
          Dadusia ma gwiazdy w oczętachsmile Arturowi zdrowia!
          • monia.i Re: poniedziałek upalny i burzowy... 17.08.10, 23:52
            Daduczka przesłodka smile
            Wróciliśmy - ale jednak nigdy więcej takiej podrózy, bez spania po
            drodze. Pod koniec miałam wrażenie, że zejdę.
            No, ale się opłaciło - usłyszeliśmy mazurka smile))
            • mammaja Re: poniedziałek upalny i burzowy... 18.08.10, 11:32
              Moniu! Gratuluje serdeczniesmile To wzruszajace uslyszec mazurka w
              takich okolicznosciach - tylko jakos mi umknelo gdzie to bylo sad
              Pochmurny dzien, teraz pada deszcz - po upalach rozkoszuje sie
              tym chlodem. Jakos mi refleksyjnie w srodku tygodnia smile
              • foxie777 Re: poniedziałek upalny i burzowy... 18.08.10, 17:30
                Dado,jak to dobrze slyszec ze jednak mozna miec dobra opieke w
                Polsce.Czasami mysle,ze to po prostu sprawa szczescia gdzie sie
                trafi no i oczywiscie rekomendacji{np Mammajki}.
                Zdjecia urocze ,moze i ja sie kiedys doczekam.
                U nas dalej upal,ale woda w oceanie jak w wannie, fantastyczna.
                Fed,ciekawe co piszesz o systemie we Francji.Czy to jest mozliwe
                dla wszystkich obywateli,oczywiscie mowie o tych legalnych?.
                U nas jest roznie,ale w przypadku mojej tesciowej ma ona fenomenalna
                opieke.Oczywiscie wplywaja na to rozne fakty,miedzy innymi to ze ja
                mam dojscie do wszystkiego.Teraz mojego meza czeka nastepna operacja
                ortopedyczna.Poniewaz mozna poczekac,czekamy az minie sezon
                huraganowy no i troszke sie ochlodzi.
                Boze,jak czytam o takich potworach co potrafia wyrzucic psa przez
                okno to krew sie burzy.Zaraza.
                U nas jest to karane wiezieniem.Fed ma racje,tylko zgromadzic
                sasiadow bo w liczbie jest sila.Zycze powodzenia.
                pozdrawiam tropikalnie
                • verbena1 Juz sroda 18.08.10, 20:16

                  Dziewczyny powrocone z wojazy pelne wrazen i pewnie nieco zmeczone.
                  Moniu, podziwiam Was, non stop z Amsterdamu do Warszawy to wyczyn
                  nie lada. A nie mowilam ,zeby do mnie na chwilkesmile
                  Dado, opowiadasz tak ciekawie, ze az chce sie to wszystko zobaczyc,
                  chociaz Berlin mnie jakos nie pociaga. Wszystko zalezy od tego jak
                  patrzymy i co chcemy zobaczyc.
                  Pozdrowienia dla rekonwalescenta i usciski dla pieknej Daduczki.

                  Spokojnie szykuje sie do krotkiego pobytu w kraju, hotelik w gorach
                  zaklepany, pogoda tez zamowiona, teraz tylko czekac.
                  Poza tym na wsi nic sie nie dzieje, juz po zniwach, pola traca
                  barwy, pajeczyny zasnuwaja artystycznie ogrod i okolice a zielone
                  kasztanowe jezyki robia sie coraz wieksze. Czyzby juz koncowka lata?

                  • verbena1 Re: Juz sroda 18.08.10, 20:31

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/3gwdsp5RmBU9qhbsSB.jpg
                    Tak bylo dzis rano w ogrodzie.
                    • mammaja Re: Juz sroda 18.08.10, 22:36
                      Verbeno, kapitalne zdjecie!
                      Foxie, dziękuje - mam nadzieję, ze mama czuje sie dobrze smile
                      No tak - Moniu, z Amst. do W-wy to troche daleko! Wprawdzie moja
                      przyjaiolka do Paryza jeżdzi jednym cięgiem, ale to męczące!
                      Najdalej do polnocno - zachodnich Niemiec dojechalam i padlam przy
                      drodze!
                      Nic sie nie dzieje na dzialkach, poza tym, ze syn nie zamknal
                      lufcika i w nocy mialam afery z ochrona, ktorej sie raz po raz
                      wlaczal sygnal alarowy i dzwonila wlascicielka domu do mnie z Peru,
                      gdzie przebywa na wakacjach! powiedzialam, zeby wylazyli alarm i
                      spalam dalej smile Rano zrobilam obchod - no i rzeczywiscie znalazlam
                      przyczyne. Nie zrobilam tego co zaplanowalam i mam stos tekturowych
                      teczek do przejrzenia porozkladanych po pokoju. Trudno!
                      • monia.i Re: Juz sroda 18.08.10, 23:12
                        Verbenko - daję słowo, że mieliśmy wielką ochotę Cię odwiedzić, ale
                        mieliśmy zarezerwowane jedynie 4 noclegi i nie dało rady przedłużyć
                        pobytu. Może jeszcze kiedyś będzie okazja - bardzo mi się w Holandii
                        podobało, Amsterdam został obejrzany jedynie "z wierzchu", nie
                        mieliśmy czasu na żadne muzea, delektowałam się łażeniem po
                        mieście smile Szwagierka starsza bardzo żałowała, że nie mogła się
                        razem z nami zabrać, a że Amsterdam na zdjęciach ją też zauroczył,
                        więc kto wie - może będzie szansa na drugą, wspólną wyprawę.
                        Mammaju - na pewno są osoby , dla których dalsze dystanse autkiem
                        nie stanowią problemu - nam jednak, z jednym kierowcą na pokładzie
                        było ciężko. W tamtą stronę jechaliśmy jednym ciągiem i z mniejszą
                        ilością przystanków - Smok chciał zdązyć na trening na wyznaczoną
                        godzinę, nie załatwiliśmy sobie noclegu po drodze - jakoś poszło,
                        szczęśliwie jechaliśmy w dwa samochody, na jakieś 200
                        km "wypożyczyliśmy" sobie kierowcę od znajomych - u nich było ich
                        trzech. Z powrotem wracaliśmy całkiem sami, ale bez presji czasu,
                        były częste postoje, w tym dwa na dwugodzinną drzemkę, i dwa na
                        godzinny popas. I jechaliśmy dobę. Było bezpiecznie - ale pod koniec
                        mieliśmy serdecznie dość siedzenia w samochodzie...
                        • mammaja Czwartek 19.08.10, 11:35
                          No jak tam? Gdzie jestescie? U mnie slonecznie z zachmurzeniem,
                          przedzieram sie przez papiery, materialy z rozmaitych konferencji -
                          inne "przydasie" i pamiatki. Trudno! Zabiera strasznie dużo czasu!
                          Juz powinnam wychodzic!
                          • bbetka Re: Czwartek 19.08.10, 12:34
                            Ja przedzieram się przez zdjęcia...

                            Stosy papierów i przydasiów czekają w gabinecie nie wiadomo na co - chyba na
                            nowy rok akademicki, który przyniesie nowe papierzyska. W sprzątaniu papierów i
                            różności nie cierpię najbardziej tego, że dzień po ich wyrzuceniu okazuje się,
                            że właśnie są potrzebne/przydałyby mi się...a bezużytecznie zalegały np 5 lat...
                            W porządkowaniu zdjęć jest chociaż jakaś przyjemność - jaki człowiek był kiedyś
                            młody i piękny wink)) a dziecię grzeczne i malutkie wink))
                            ale zeskanowanie i uporządkowanie w komputerze 15 lat jest niestety
                            czasochłonne, bo zdjęć ci u nas dostatek...

                            Poza tym usiłuję czytać doktorat, który mam w recenzji, bo termin zaczyna się
                            niepokojąco zbliżać.

                            Oraz wyprawiłam imieniny męża, na które przybyła całość rodziny, odebrałam
                            córcię która wróciła z obozu młodzieżowego i wysłuchałam wielu wrażeń - w
                            godzinach od 3 do 5.30 rano, bo to absolutnie nie mogło poczekać... dodam, że
                            nie kładliśmy się spać, bo godzina odbioru -3 rano- temu nie sprzyjała.

                            Aha, nakarmiłam też znajomych, którzy od prawie 5 tygodni mają remont generalny
                            i pozostają baz kuchni i łazienki, i okazało się, że normalnego obiadu to nie
                            jedli...poza fast foodem itp co można zamówić. No rodzinę - w sensie rodziców w
                            dobrej formie oraz rodzeństwo posiadają, ale jakoś nikomu nie przyszło do
                            głowy...Trochę opadły mi ręce, bo moje układy rodzinne są różne, ale raz w
                            tygodniu to obiad by mi dali wink)) i vice versa

                            u mnie wietrznie i słonecznie - wracam do archiwów zdjęciowych
                            • foxie777 Re: Czwartek 19.08.10, 16:25
                              Uwazam,ze sa na tym naszym pieknym swiecie ludzie uzyteczni i gotowi
                              pomoc,oraz wielka czesc nieuzytkow i egoistow.Najgorsze jest to,ze
                              czasami wystarczy zrobic bardzo malo,a dla drugiej osoby moze to byc
                              wybawieniem.
                              5tygodni fastfoodow doprowoadzilyby mnie do rozpaczy.
                              Dzis mam dzien jak to sie tu mowi very busy.Vet,mala konferencja w
                              pracy,bank,poczta itp.Oczywiscie odwiedze tez Tesciowa,ale to juz
                              jest przyjemnoscia.U nas tez Verbeno czuje sie cos jakby nadchodzaca
                              jesien.Oczywiscie nadal goraco,ale kolory juz inne.
                              Moniu,u nas aby wyjechac z FL jedzie sie caly dzien.Zrobilam to
                              kilka razy ale tu przestrzen jest jedna za wielka na samochod.
                              Pozostaje niestey samolot,albo emerytura.
                              pozdrawiam tropikalnie
                              • mammaja Re: Czwartek 19.08.10, 22:30
                                Bo wszystko w Stanach macie takie dużesmile Foxie, a po co do weta?
                                Bbetko, podziwiam takie niespanie ! Kiedys moglam przetanczyc cała
                                noc - jak w piosence - ale kiedy to było smile
                                Burze przeszly, wichura przyginala modrzewie do ziemi, ze strachem
                                patrzylam czy wytrzymaja. Potem czwartkowe posiedzenia, ale z
                                drugiego juz sie urwalam. Jak to milo ze piatek jutro, moze
                                pojdziemy z młodą do kina!
                                • bbetka Re: Czwartek 19.08.10, 22:57
                                  No właśnie te Stany to mało tego, że tak daleko to jeszcze takie wielkie wink ale
                                  nie będę tego roztrząsać, bo brat (z rodziną) zdaje się, że rozważa opcję zmiany
                                  miejsca zamieszkania... i w razie czego będę się zastanawiać...

                                  Wybrnęłam z części zadań "zdjęciowych", które postawiłam przed sobą - czeka mnie
                                  dosłownie za chwilę rocznica ślubu (20!???!!! - sama w to nie wierzę) i uparłam
                                  się zrobić taką retrospektywę zdjęciową (w tajemnicy oczywiście). Wymagało to
                                  sporo wysiłku, bo do cyfrowego aparatu przekonałam się ledwie 5 lat temu więc
                                  resztę trzeba było zeskanować, a jeszcze przez jakiś czas robiliśmy tylko
                                  slajdy... Poza tym mimo mnóstwa zdjęć okazało się że trudno znaleźć takie gdzie
                                  jesteśmy tylko my...a jak już to mamy wielkie okulary psun, o minach i grymasach
                                  nie wspominając smile no ale mam to już sobą,reszta należy do profesjonalistów.

                                  Przez to udało mi się całkowicie zaniedbać obowiązki służbowe, co zamierzam
                                  nadrobić jutro. Dobrze, że już piątek wink

                                  Verbeno-piękne zdjęcie i cudna pajęczyna! udanego wyjazdu i wypoczynku
                                  • goskaa.l A ja hurtem 20.08.10, 07:43
                                    Nie mam czasu pisać codziennie, więc sprawozdaję o poniedziałku.
                                    TŻ popłynął z zaprzyjaźnioną duszą do Niemiec (w każdym razie mają nadzieję tam
                                    dotrzeć), zostałam sama z psem na gospodarstwie.
                                    W związku z powyższym obowiązek dłuższego spaceru spada na mnie. W poniedziałek
                                    po spacerze odwiedziłam przyjaciółkę, która co prawda mieszka w pobliżu, ale
                                    ostatnio mamy obie tyle zajęć, że na spotkania się nie składa. We wtorek
                                    doprowadzałam do jako takiego ładu (daleko do tego, co bym chciała) mieszkanie
                                    po wyjeździe, i poszłam na ABT. Środa była dniem wariackim; szybki obiad po
                                    przyjściu do domu (jak dobrze mieć kolegów, którzy jeżdżą do pracy samochodami i
                                    mieszkają niedaleko), psa na smycz i marsz na zebranie. Stamtąd do pobliskich
                                    delikatesów, a potem na pocztę (ułamał mi się element łączący korpus
                                    ciśnieniomierza z wężykiem, aparat jest niemiecki, jedyny w Polsce serwis w
                                    Łodzi - trzeba wysłać). Potem powrót do domu i biegiem na pilates. Około 21. do
                                    przyjaciółki o której była już mowa. Ona uziemiona matką z demencją, całe
                                    wakacje siedziała w domu, teraz pomoże brat. Po raz pierwszy się cieszy powrotem
                                    do szkoły, bo choć na kilka godzin będzie musiała zająć się czymś innym.
                                    Wczoraj po pracy szybki obiad i spacer z psem i niedowidzącą sąsiadką. Potem
                                    przygotowałam farsz do kabaczków i ugotowałam podstawę do psiego jedzenia. Sunia
                                    jest na diecie wątrobowej, zbankrutowała bym kupując karmę weterynaryjną. Na
                                    szczęście jest to małe zwierzę, więc to, co ugotuję, wystarcza na prawie tydzień.
                                    Potem wymarsz do ogrodu, gdzie przygotowywałam miejsce do przesadzenia piwonii,
                                    czyli kopałam, usuwałam chwasty (w tym perz, który się zalągł prawdopodobnie za
                                    życia mojej mamy), poprawiałam krawężnik otaczający ścieżkę. Po 20. do sąsiadki
                                    - na spacerze zauważyłam, że ma bardzo długie paznokcie u nóg, więc
                                    zaproponowałam jej obcięcie - po to do niej poszłam. Powrót do domu, wizyta
                                    koleżanki (miała być wcześniejsza, ale ona z kolei musiała pomóc chrzestnemu bez
                                    nogi), ustalenia niedzielnego wyjazdu do Niemiec. Późno jeszcze doprawienie
                                    psiego jedzenia, przygotowanie kabaczków, nafaszerowanie i ugotowanie. Na
                                    szczęście, mam garnki, które "gotują same" - pogotowałam tylko 15 minut, a rano
                                    dno jeszcze było ciepłe, zaś jedzonko gotowe do konsumowania. Położyłam się tuż
                                    przed 24.
                                    • fedorczyk4 Re: A ja hurtem 20.08.10, 09:33
                                      Gośka, czytając Cię dostałam zadyszki. Mm, kocham alarmy. U nas w
                                      budynku jest ich kilka, w tym jeden na mojej klatce schodowej. Odkąd
                                      w mieszkaniu zaalarmowanym zaistniało biuro, co i rusz ktoś go
                                      niechcący włącza. A wyłączyć bydlątko wcale nie jest łatwosad
                                      Moniu, fajnie mieliściesmile
                                      Verbeno miłego pobytu. Zdjęcie trochę już nostalgicze, nie da się
                                      ukryć. U mnie zakwitł niebieski hibiskus!
                                      Bbetko, sama wiesz że są ludzie i ludziska. Też się czasem dziwię
                                      obserwujac niektóre rodziny.
                                      Co sie dzieje z Luizą, czy ktoś wie? Może meldowała o jakimś
                                      wyjeździe, a ja niedoczytałam?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka