Dodaj do ulubionych

Telefon komorkowy-uzaleznienie?

26.03.04, 22:21
Na kazdym kroku spotykamy reklamy telefonow komorkowych.Wmawiaja nam ,ze jest
niezbedny,ze musimy go miec koniecznie.
Mozna nim robic zdjecia, przesylac wiadomosci ,sama juz nie wiem co jeszcze.
Ciekawa jestem ,czy czesto uzywacie to najnowsze cudo techniki, czy moze jest
to juz uzaleznienie.
Obserwuj wątek
    • verbena1 Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 26.03.04, 22:30
      Telefon komorkowy kupilam dopiero niedawno, no bo juz nie wypadalo nie miec.
      Najpierw dlugo meczylam sie ze zrozumieniem instrukcji obslugi no i co?
      Nic ,lezy sobie spokojnie a ja mam tylko problem z ladowaniem co jakis czas
      baterii.
      Niech sobie lezy i czeka ,moze go kiedys uzyje.
    • bepeef Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 26.03.04, 22:31
      W moim przypadku można mówić o takim samym "uzależnieniu" od telefonu
      komórkowego, co od zegarka na rękę - po prostu jest niezbędnym
      wyposażeniem, ale...bez niego też można by spokojnie smile
      (Co innego internet wink

      B.
      • marialudwika Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 26.03.04, 22:39
        Jesli o mnie chodzi to nie uzaleznil,uzywam jak jest potrzeba,nosze w torebce
        lub kieszeni.Natomiast doprowadza mnie do szalu,jak jestem w
        kawiarni,restauracji etc. i slysze jego/nie mojego,bo wylaczam/ dzwonienie i
        glosne przez ten telefon rozmowy,wrrrrr!!!POzdro
        ml
      • ada296 Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 26.03.04, 22:41
        ja też telefon i zegarek stawiam w jednym rzędzie

        pozdrawiam
        Beata
      • warum Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 26.03.04, 22:49
        Whwale wszem i wobec telefony komorkowe. Wrecz uwazam je za kolejny cud
        techniki. Lubie miec to poczucie bezpieczenstwa,ze jak potrzebuje to moge
        zawsze od reki zadzwonic i to mi wystarcza... najczesciej mam wylaczonysmile A
        wlaczam tylko kiedy chce dzwonic. Ostatecznie w pracy pracuje, a w pozostalych
        miejscach jestem uchwytna pod telefonem stacjonarnym. W domu zaopatrzeni sa
        wszyscy, i jednoczesnie pouczeni,ze ble ble z tego urzadzenia jest nie na
        prywatna kieszensmile zreszta dzieci po zachwycie sms-ami wola komputery, bo
        wygodniejsza klawiaturka i duzy ekran. Jak ze wszystkim co uzaleznia- sa
        bardziej i mniej podatni na nalogi, ale czasem to wspolczuje tym, ktorzy
        nieopatrznie daja swoj numer wszystkim jak leci... bo ich telefon dzwoni non
        stop, niekoniecznie w waznych sprawach. A znam i takich, ktorzy nerwowo
        sprawdzaja czy wszystko w porzadku jak troszke dluzej nie dzwonismile))I tych mi
        autentycznie zal...
    • bet-ka Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 26.03.04, 22:43
      Mam komórkę, dostałam ją w prezencie, ale jej niemal nie używam. Sms-y wolę
      wysyłać przez Internet, bo nie muszę stukać klawiszami bez końca. Nie lubię
      rozmawiać będąc np. na ulicy lub w autobusie. Drażni mnie także przymus
      wysłuchiwania cudzych rozmów prowadzonych bez żenady na keżdy temat w każdym
      niemal miejscu i czasie. Naturalnie rozumiem, że czasem trzeba, że są zawody, w
      których...itd. Denerwuje mnie tylko przesada.
      Natomiast moją Mamę denerwuje moje stałe łącze z komputerem, ale to temat na
      zupełnie inny wątek smile
    • bepeef no tak... 26.03.04, 22:44
      verbena1 napisała:

      > Na kazdym kroku spotykamy reklamy telefonow komorkowych.Wmawiaja nam ,ze jest
      > niezbedny,ze musimy go miec koniecznie.

      Ale ja jestem zupełnie nieczuła na reklamy wink
      Myślę, że ludzie czują się po prostu samotni - a telefon komórkowy zwiększa
      (przynajmniej teoretycznie) szanse na kontakty z innymi. Czasem ulegamy
      złudzeniu(przy wielkim udziale reklam ), że wystarczy m i e ć coś
      interesującego(np komórkę) by b y ć interesującym...

      B.



      • wedrowiec2 Re: no tak... 26.03.04, 22:49
        Telefon komórkowy mam od sześciu lat. Ciągle ten samsmile Ciężki okrutnie, ale nie
        będe wymieniać go na inny egzemlarz - w razie nagłej konieczności może być
        użyty do samoobrony. Noszę go bardzo rzadko, na szczęście życie nie zmusza mnie
        do bycia uchwytną cały czas. Nawet sms-ów nie umiem wysyłaćsmile
        • dado11 komorka 26.03.04, 23:04
          Mam od 8 lat, najnowszy dostal sznurek, zeby latwiej go bylo wyciagac z torebki.
          Bez niego nie mialabym pracy, dziecko by mialo klopoty, nie trafilabym na czas gdzie trzeba...
          To nie jest uzaleznienie, ale niemalze koniecznosc.
          Ogromna wygoda i poczucie bezpieczenstwa.
          W domu nie uzywam, ale poza domem bez komorki odczuwam lekki dyskomfort!
        • liloom a u mnie to tak... 26.03.04, 23:09
          A ja nie traktuje komorki w sensie uzaleznienia tylko jako kolejnego przedmiotu
          codzinnego uzytku, bez ktorego mozna sie obejsc, ale z NIM jest duzo wygodniej.
          Tak jak zegarek.
          Mialam faze wysylanie milionow smsow, teraz juz przeszlo. Ale jest to jednak
          najtansza forma szybkiego kontaktu (sms). Zaczynam sie tez juz przyzwyczajac do
          faktu posiadania przez wiele osob 2 komorek - prywatnej i firmowej.
          W pracy komorke mam wlaczana - dzwonia na nia niektorzy znajomi, ktorzy nie
          znaja mojego telefonu firmowego - ale zwykle mnie to prawde mowiac denerwuje -
          taka mala niekonsekwencja...
          • verbena1 Re: uzaleznienie 26.03.04, 23:34
            To ciekawe,jak latwo uzalezniamy sie od przedmiotow, otaczamy sie nimi i po
            jakims czasie to one nami rzadza. 10 lat temu ,jeszcze w Polsce ,nie mialam w
            domu telefonu ,bo nie bylo w naszej dzielnicy linii. Radzilam sobie bez.
            Kto by pomyslal ze za 10 lat bede siedziala przy komputerze i kontaktowala sie
            z calym swiatem.
            Dzisiaj caly dzien komputer byl naprawiany i czulam sie dziwnie, bez dostepu do
            poczty, internetu. Denerwowalam sie bo moze corka byla na gg,moze cos ciekawego
            w poczcie....
            Jednym slowem ,zyjemy w dziwnych ale ciekawych czasach, co jeszcze ludzie moga
            wymyslic?
            • liloom 100 lat... 26.03.04, 23:40
              Ja wlasnie dzisiaj opowiadalam corce jak wygladal swiat przed ca. 100-laty i ze
              sama jako dziecko nie mialam telewizora, dopiero potem by czarno-bialy, ze
              telefon nie wszyscy mieli itd itp. Strasznie sie dziwila.
              A potem myslalysmy co moze byc za nastepne 100 lat... Hm... Kto to wie?
              • bet-ka Re: 100 lat... 26.03.04, 23:46
                Noworodki będą miały telefon w postaci chipa wszczepionego pod skórę! Do tego
                wniosku doszłam patrząc na moją córę wiszącą na telefonie całymi dniami
                (naturalnie równocześnie gada przez g-g)
          • kanoka Re: a u mnie to tak... 26.03.04, 23:48
            Mam, starą "po mężu" - on ma nową. Dzieci oczywiście też mają.
            Dzieci korzystają w 100 procentach, mąż w 50, a ja tylko wtedy, kiedy wyjeżdżam
            w głuszę.
            Ale ogólnie jestem za, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci i męża - zawsze pod
            kontrolą wink),
            knk
    • em_em Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 27.03.04, 00:11
      nie uzależnienie, ale w pewnym sensie wymóg - klient życzy sobie mieć
      mnie "dostępną" - a wbrew pozorom trudno mnie zastac pod numerem stacjonarnym
    • wywrot53 Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 27.03.04, 00:53
      W sobote kupiłam sobie nowy z aparatem wink) Lubie nowinki smile
      Po to ktos nad tym pracuje, zeby nam ułatwiac życiesmile Traktuję na równi z
      odkurzaczem czy telewizorem, tak jak każda inną rzecz przydatną na codzień. W
      domu jest 5 aparatów czyli mamy komórke od 10 lat, chociaż pierwszą kupiłam
      córce. Byłam spokojniejsza jak zaczeła jeździć do Wawy na Stawki do szkoły.
      Nigdy nie wyłączam ( nie mam pamięci do pinówwink z tym że mam wyłaczony dzwonek
      a włączona wibrację. Tym sposobem nikomu nie przeszkadza jak dzwoni. Poza tym
      słuzy mi jako zegarek, którego na ręku nigdy nie nosiłam. Uzależnienie w moim
      wypadku jest niemozliwe.
      • monia.i Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 27.03.04, 01:59
        Telefon komórkowy nabyłam parę lat temu - w trakcie ciężkiej choroby ojca -
        bałam się, że COŚ się stanie - a ja będe nieuchwytna...między jedną przesiadką
        a drugą, w drodze do pracy...COŚ sie stało - ale wówczas byłam uchwytna
        pod "normalnym" telefonem....Cóż - telefon sie ostał...Jest przydatny - nie
        powiem - najczęściej jako podręczny czasomierz ("naęcznego" zegarka nie
        posiadam) no i oczywiście jako "kontakt" ze mną...Nie mam potrzeby
        posiadania "nowszego modelu" - zwłaszcza że te zmieniają się w tempie
        niesamowitym. Ma być wygodny w obsłudze, z czytelnym menu - zdecydowanie bez
        radia i aparatu fotograficznego...nie przepadam za sprzętem typu:"3 w 1"
    • omeri Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 27.03.04, 18:24
      Z racji zawodu najczęściej wylaczony.
      • lablafox Re: Telefon komorkowy-uzaleznienie? 27.03.04, 19:09
        Dla mnie to poczucie bezpieczeństwa i łatwość kontaktu z rodziną.
        Sms-y wysyłam rzadko. Wolę rozmowę bezpośrednią.
        Komórkę mam od 1995 roku i nie uzależniłam się.Jest to niesamowita wygoda.
        Od Komputera i internetu już się uzależniłam , mimo ,że minął dopiero rok i
        miesiąc od posiadana intenetu.
        Lx
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka