mammaja
04.10.10, 00:30
Zaczynam taki watek, bo ciekawi mnie, czy macie jakies refleksje na temat spotkan po latach
swoich bylych milosci czy zauroczen. Ja ostatnio spotkalam kogos w kim bylam bliska "zakochac sie na smierc". Ale ze uklady i moje i jego byly juz zafiksowane i nie bylo mowy o "skokach w bok", jakos przebolelismy oboje i postaralismy sie zostac przyjaciolmi.
Postaralismy sie - bo po po dwudziestu z hakiem latach, bez zadnej inicjatywy z ktorej kolwiek strony - spotykamy sie nieoczekiwanie i wiem ze i w nim i we mnie drzemie "niespelnione uczucie", chociaz wlos posiwial i oboje mamy dobre zwiazki malzenskie. Co o tym myslicie? czy zdarzalo sie to komu ? Bo jednak jakby troszeczke zal....