Dodaj do ulubionych

Po latach....

04.10.10, 00:30
Zaczynam taki watek, bo ciekawi mnie, czy macie jakies refleksje na temat spotkan po latach
swoich bylych milosci czy zauroczen. Ja ostatnio spotkalam kogos w kim bylam bliska "zakochac sie na smierc". Ale ze uklady i moje i jego byly juz zafiksowane i nie bylo mowy o "skokach w bok", jakos przebolelismy oboje i postaralismy sie zostac przyjaciolmi.
Postaralismy sie - bo po po dwudziestu z hakiem latach, bez zadnej inicjatywy z ktorej kolwiek strony - spotykamy sie nieoczekiwanie i wiem ze i w nim i we mnie drzemie "niespelnione uczucie", chociaz wlos posiwial i oboje mamy dobre zwiazki malzenskie. Co o tym myslicie? czy zdarzalo sie to komu ? Bo jednak jakby troszeczke zal....
Obserwuj wątek
    • bbetka Re: Po latach.... 04.10.10, 11:18
      Mammajko, to taki trochę -wbrew pozorom- trudny temat jest... żeby nie napisać "śliski" wink
      Ja np kiedyś byłam szaleńczo zakochana, ale z różnych (istotnych nawet dziś) przyczyn nie mogliśmy być razem (chociaż ja byłam zdecydowana na to mimo wszelkich konsekwencji). Podjęłam wtedy decyzję, że najlepsze co mogę zrobić dla tej osoby to pozwolić jej odejść i ułożyć sobie życie po swojemu (co i się stało). Przez ponad rok autentycznie myślałam, że mnie nie ma, nie istnieję, nie żyję, w środku jestem pusta i nigdy nie będzie inaczej - notabene w takim stanie spotkał mnie mój obecny mąż wink Nie przyjaźnię się z tą osobą, ale utrzymujemy luźny koleżeński kontakt. Jak na to patrzę to widzę co uczucie robi z ludźmi - jesteśmy tak kompletnie różni, że nie mam pojęcia jak mogliśmy być w kilkuletnim związku i tak kompletnie się nie znać!!?! I jaką katastrofą zakończył by się nas związek gdybyśmy jednak zostali razem?!

      Z innej bajki wiem, że gdzieś jest osoba, z którą kontakt zawsze wywołuje obustronne drżenie i uczucie miękkich kolan i myślę, że tak już zostanie zawsze...

      Nigdy jednak nie próbowałam myśleć "co by było gdyby jednak..." I dotyczy to wszystkich decyzji życiowych, bo myślę, że to strasznie utrudnia życie takie myślenie "a gdybym zrobiła tak a nie tak, to ...." Nie jest to łatwe, ale staram się też nauczyć tego córkę, że warto rozważać rzeczy, które możemy zmienić/poprawić/naprawić natomiast szkoda czasu na myślenie życzeniowe typu "jakby to było fajnie, gdybym miała starszego brata/siostrę bliźniaczkę". Oczywiście nie mówimy o marzeniach, które do życia są niezbędne smile

      Ale miło jest pomyśleć, że jest gdzieś, ktoś kto też czasami o nas ciepło (bardzo) pomyśli.
    • fettinia Re: Po latach.... 04.10.10, 11:23
      HmmmsmileMoja pierwsza i najwieksza milosc jest wlasnie moim drugim mezemsmileCzyli jednak po latach czasem zdarza sie happy endsmileTemat rzekasmile
      • verbena1 Re: Po latach.... 04.10.10, 20:52
        Fettinio, opowiedz coskolwiek, uwielbiam takie filmowe zakonczenia historii milosnych.
        • fettinia Re: Po latach.... 05.10.10, 12:54
          DobrzesmileW wolnej chwili napisze bo to dluga historiasmileI tak bede musiala drastycznie skrocicbig_grin
      • marguyu Re: Po latach.... 04.10.10, 23:22
        fettina,
        moge sie podpisac pod kazdym slowem, ktore napisalas smile
        Ten wlasciwy jest od 24 lat moim drugim mezem. Nasza historia doprowadzila do lkania cale biuro mojej tesciowej smile
        • mammaja Re: Po latach.... 05.10.10, 00:26
          W gruncie rzeczy chodzilo mi oto, jak niektore uczucia pozostaja zywe, mimo ze sa w sferze calkowitej fikcji. Moze trudno mi to wytlumaczyc, ale zdumialam sie wspomnieniem wlasnych odczuc. No polecialabym na tego faceta gdyby bylo inaczej poukladane. No i wiem ze on na mnie smile A zdumienie mnie ogarnia, ze nic sie nie zmienia mimo uplywu lat i tak pozostanie. Moze w nastepnym zyciu....
    • fedorczyk4 Re: Po latach.... 04.10.10, 11:25
      Niespełnione uczucia czasami pozostawiaja po sobie ulotny aromat mandarynek, w przciwieństwie do tych którym udało się być i po latach wspomnienia i spotkania mają smak piołunu. Takie jest moja refleksja. Nie przeżyłam nigdy czegoś co mogło się stać gdyby było mu to dane, a miłość mojego życia (trwajaca przez kilkanaście lat), kiedy "niekiedy" widuję jej obiekt, wzbudza we mnie wstyd za samą siebie i monstrualną moją głupotę. Bardzo źle ją "ulokowałam"-(
      • goskaa.l Re: Po latach.... 04.10.10, 11:34
        Nie mam jednoznacznego zdania.
        W jednym przypadku, człowiek, którego kochałam, został mi wybity z głowy - a potem tak się potoczyło, że na wszystko byłoby za późno (już nie żyje, a ja do dziś potrafię go wspomnieć). Do dziś żałuję, że pozwoliłam na to (bardzo silne naciski mojej rodziny). Myślę, że to był partner dobrze do mnie dobrany.
        W drugim przypadku, dawna, jeszcze studencka, miłość żyje, ale nie mam z nim kontaktu i wydaje mi się z perspektywy, że dobrze się stało, iż nie jesteśmy razem.
    • joujou Re: Po latach.... 05.10.10, 16:37
      To jest taki temat na 'babiniec' i suto zakrapiane oczyszczanie dusz he,he
      We wspomnieniach zaszufldkowały się raczej te dobre chwile,a bywa,że byle drobiazg nagle wywołuje tęsknotę.
      • mammaja Re: Po latach.... 05.10.10, 22:50
        No smile Czasem nie drobiazgi, calkiem duzy facet tez smile
        • flissy Re: Po latach.... 08.10.10, 17:14
          Było super,,,dzięki,że jest cos takiego jak Nasza Klasa,bo gdyby jej nie było to i by do spotkania(spotkań) nigdy nie doszłosmile
          • lablenka_x Re: Po latach.... 12.10.10, 14:42
            Nie mam juz tego problemu.Moja Jedyna Pierwsza Wielka Milosc od lat nie zyje.Satysfakcji mi nie daje to,ze jego mamuska przezyla jego smierc i doswiadczyla tego co to znaczy zabrac komus ukochana osobe.
            • mammaja re Flissy 13.10.10, 00:39
              I tu cię zmartwię Flissy, chodziłam do żenskiego liceum, wyobraz sobie, ze i takie byly ( i są) smile
              • flissy Re: re Flissy 13.10.10, 17:30
                Ja natomiast do typowo męskiej szkoły smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka