Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie)

03.02.12, 10:23
Takie dawniej było znaczenie słowa luty. No i sprawdzieło się w ostatnich dniach. Ale dni juz zancznie dłuższe, słonce wyżej, a za misiąc z kawałkiem zacznie się wiosna. Więc nie narzekajmy, chociaż ja chyba najbardziej narzekam na mrozysmile Opuszki psów pękaja przy takim mrozie ( ale nie wszystkich - na szczęście ! ) .
Obserwuj wątek
    • ewelina10 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 03.02.12, 10:58
      Mammajko cieplutko rozpoczęłaś dzisiejki.

      Fed, tak samo myślę i mogę sobie wyobrazić traumę tej rodziny.

      Awaria gazowa i zerówkę zamknięto. Ale i tak zaraz ruszam po dekoracje urodzinowe dla wnuczęcia na sobotę, bo przyjęcie maluchów musi się odbyć, gdyż zaproszenia były wcześniej dostarczone.
      • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 03.02.12, 11:48
        MM, to u Was o trzy stopnie zimniejsmile
        Ewelino, nie wiem co tam sie naprawdę stało natomiast wiem, że człowiek pod wpływem strachu, paniki, nienawiści, zmęczenia, obłędu może zrobić rzeczy o których nawet mu się nie śniło w najgorszych koszmarach. Pamietam jakim szokiem dla mnie była przeczytana w młodości relacja o rodzicach którzy zjadali własne dzieci w okresie głodu na Ukrainie w latach trzydziestych.
        • bbetka_1 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 03.02.12, 12:09
          Ja też staram się nie oceniać tej matki-myślę że to okropna tragedia dla całej rodziny...a w szoku ludzie robią różne rzeczy, często niezrozumiałe i nieakceptowalne...ale pojąc niestety nijak nie potrafię...

          Fed, jeśli Cię to pocieszy to wieczorem tez idę na kolację towarzyską i tez zamierzam konsumować oczyma jenowink Możemy się wspierać duchowo smile

          U nas tylko -6st, a rankiem było -15 - jak na nasze warunki zima, że uch!!! w nocy ktoś nam nasypał białego i teraz jest pięknie smile w związku z tym Hrabia miał kontakt ze śniegiem, który go mocno zdziwił big_grin
          Pańcia!!! co to jast!!!
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/6vBdGrbcZ4HBoDj2OB.jpg
          Reszta na wątku "zwierzęcym" - po cichutku liczę, że może Lablenka się ucieszy i odezwiesmile
          • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 03.02.12, 12:29
            Wspierajmy sięsmile Co do hrabiowskiego "Pańcia...." to ja raczej słyszę " Ożesz kurza stopa!!!!"wink Synusiostwo dokonało nieoczekiwanej adopcji kocięcia znalezionego w lesie! Wyjatkowo nie przez nich. Synusiowa staneła oko w oko z koteczką przebywajacą na kuracji antybiotykowej u weterynarza do którego została dostarczona w stanie wskazujacym niewiele parametrów zyciowych (żeby nie było wątpliwości, koteczka, nie Synusiowa). Po powrocie do domu (tym razem Synusiowa) powiedziała Synusiowi, że trzeba rozpuścić wici o odopcji. A Synuś, że nie wici trzeba rozpuścić tylko kocie adoptować . Biorą ją jutro.
            Fryszard stoi im kościa w gardle, a że juz dla nich przepadł to.....
            • felinecaline Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 03.02.12, 12:44
              Pamietasz moze, Fedo afere sprzed 28 lat, ktora wiele fermentu poczynila pod strzechami Francji i Nawarry ? Mam na mysli slynna "affaire Gregory" - zaginiecie sprzed domu 5 letniego chlopczyka i rychle odnalezienie Jego zwlok w nurcie pobliskiej Vologne.
              W sledztwie oskarzano kolejno a wlasciwie bez ladu i skladu matke i wszystkich innych czlonkow blizszej i dalszej rodziny, ojciec zostal morderca wlasnego kuzyna a kilku sledczych polamalo sobie kly i mimo to do dzis nie znaleziono winnego.
              Ja w odniesieniu do "aferyMadzi" bylabym bardzo wstrzemiezliwa we wskazywaniu winnego a juz napewno matka jest dla mnie bardziej ofiara, mimo, ze nie wykluczam Jej jako mimowolnej sprawczyni.
              Coraz bardziej jawi mi sie ona jako osoba niedojrzala do macierzynstwa a zaszczuta przez bliskich o najlepszych moze nawet intencjach.
              Trudna ciaza, przedwczesny porod, dziecko przez kilka tygodni w inkubatorze - to wszystko sprzyja powstaniu i przetrwaniu szoku poporodowego ("baby blues'a").
              Co a wlasciwie kto mi sie nie podoba w tym kontekscie? Ano, po kolei: lzawa babunia, swietoszkowaty ojciec a nade wszystko brzydza mnie metody slawetnego "detektywa - gwiazdora", ktory przy okazji wielkiego nieszczescia rodziny piecze swoja autoreklamiarska pieczen.
              No i policja, krecaca sie jakos w pietke jak nie przymierzajac Krowisia za wlasnym ogonem.
              No i media zasypujace spoleczenstwo niesprawdzonymi i wzajemnie sie wykluczajacymi doniesieniami z "frontu".
              I wreszcie samo spoleczenstwo a przynajmniej ta jego czesc, ktora pohopnie i przedwczesnie feruje wyroki.
              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 03.02.12, 15:30
                I to jak pamiętam. Gregory był dokładnie w wieku Synusia Podstawowego, strasznie mną wtedy ta historia i jej konsekwencje wstrząsneły. Rutkowskiego w smole i pierzu bym najchętniej wytarzała bydle cholerne
                • foxie777 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 03.02.12, 23:32
                  Tej sprawy nie znam,ale wiele podobnych.To bylo i bedzie zawsze.
                  Wysle znowu zdjecia bo jak nie praktykuje to zapominam.Bebetko,Hrabia jest taki
                  puszysty i sliczny.
                  U nas pieknie jak zawsze.Ja juz w robocie,ale mi te dni szybko zlecialy.Fakt ze bylo
                  duzo roznych atrakcji no i zalatwilam sporo spraw .
                  Piekna macie i sroga zime w tym roku.Nie wiem czy mam gratulowac?.
                  pozdrawiam tropikalnie
                • jutka1 Ditto za Feline i Fedo ntxt 03.02.12, 23:34

                  • fedorczyk4 Sobota 04.02.12, 10:08
                    Słoneczniesmile Tylko szkoda że mam kaca. Ale w sumie po miesiacu o suchym pysku to jest też mile uczucie. Taka mała odmianawink Spędziłam wspaniały wieczór. Były tańce gadańce i swawole. Strasznie dawno nie tańczyłam, a że tańce odchudzają więc potańczyłam sobie serdecznie z poczucia obowiązkuwink Teraz postaram sie przełamać kaca i mimo wszystko zabrać Wnuczę na cotygodniową ślizgawkę.
                    • en.ej Re: Sobota z frontu robót 04.02.12, 11:47
                      Tak to wygląda smile
                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/uc/vg/so79/jzpq9NsxMbPQVo4QpA.jpg
                      Dzisiaj mam wolne od odwiedzin, bo przez skype mam cały czas na podglądzie'
                      to mam czas na wyczyszczenie gratów w środku, bo o zewnętrznościach nie ma mowy, szkoda zachodu.
                      Piękny weekend mi się zapowiada, ale Wam życzę slizgawkowo-karnawałowego smile
                      • mammaja Re: Sobota z frontu robót 04.02.12, 21:49
                        Wczoraj poszłam do weta z kotkiem, bratem mojej kici. Zaprzyjażniony wet, mieli ją wziąc sobie ze 2 miesiące temu, jak zaczynałam ją oswajać, a on ją wyleczył. Ale potem byli w Indiach, mieli wypadek , i tak sprawa rozeszła sie. Wczoraj powiedzieli, że jednak chcą kotka. Swoją drogą wet był zdziwiony jaki ten mały zdrowy, bez pcheł i chorob, tylko go zaszczepił. No i przyszli dzisiaj i w końcu wybrali... moją kotkę. Zal mi, ale równocześnie wiem, że będzie miała dobry dom a ja zatrzymam narazie tego drugiego kotka, ktory też jest bardzo miły.
                        Poza tym ta mała diablica atakowała bez przerwy Kocika, który zamiast przywalić potężna łapą popadl we frustracje i przestal schodzic na dół. Ten kotek jest jest jakiś spokojniejszy i nie atakuje Kocika. Ale jest mi smutno. Mała podobno w nowym domu popadła w katatonie.
                        No cóz - zawsze mogą ja oddac albo zamienić. To ma być okres próbny. Ale mi jest smutno. Buuuu....
                        I tak zostały mi jeszcze trzy koty ogrodowe do rozdania, więc nie mam co narzekać. Nauczyły się juz przychodzić spac w sieni przy elektrycznym grzejniku. Zobaczymy co będzie dalej.
                        • monia.i Re: Sobota z frontu robót 05.02.12, 01:55
                          Tak szybko się przywiązujemy do zwierzątek. Zrozumiałe, że smutno, skradła ci kawałek serca. Ważne, że w dobre ręce trafiła..
                          Nas plagi nie omijają - oba sprawne kompy "domowe" padły. Z przyczyny nieokreślonej. Chyba niezależnie od siebie i raczej nie wirus. Czyli pogrom. Ostał się stary, wolny rzęch. A i to dopiero od dzisiejszego popołudnia.
                          Ten tydzień będzie emocjonalnie ciężki. Czas rozstrzygnięć, czas..no, trudny. A i z czterołapem źle. Nic to. I ten czas przemimie wreszcie - a potem będzie dobrze.
                          Pozdrowionka
                          • fedorczyk4 Niedziela 05.02.12, 10:41
                            A dałoby Ci się jakoś pomóc Moniu? Mm, doskonale Cię rozumiem i podziwiam Twój altruizm.
                            Poranek dzisiejszy zaczął się późno i grzebliwie. Strasznie się ślamazarnie wygrzebuję z pieleszy. Krowisia musi zaczekać aż ciut się ociepli bo w parku jest -17. Nie chce mi sie nic robić i pewnie właśnie temu się poświęcę temu i odrabianiu lekcji z angielskiego.
                            • jutka1 Re: Niedziela 05.02.12, 12:36
                              Pytanie do Moni takież, jak Fedory.

                              Tutaj spadł śnieg! 2-3 cm, ale i to dużo jak na lokalne warunki. Jest teraz minus siedem, więc jeszcze poleży...
                              Planowałam nie wychodzić dziś z domu, i teraz tym bardziej tak zrobię. Widziałam przez okno ślizgających się (i padających) ludzi, i wcale mi się nie chce ryzykować tego samego.

                              Mam dziś na tapecie dwa główne zajęcia: dokończenie gabinetu, oraz prace przygotowawcze (czyt.: zeskrobywanie syfu, pardon) przed hartowaniem dwóch żeliwnych patelni, o których sobie przypomniałam przy okazji zauważenia żałosnego stanu mojej patelni teflonowej. Powrót do natury, paniedziejku, i do tradycji. smile))

                              Aha, no i zupę pomidorową gotuję. big_grin

                              Jak widać, niedzielę mam miłą, przyjemną i spokojną, czego i Wam życzę. smile
                              • mammaja Re: Niedziela 05.02.12, 13:33
                                A gdzie jest pytanie?
                                Jestem jakaś zdechła psychicznie - nie ma się czym chwalic, chociaż słonko i snieg ładne.
                                Ostatnio nie lubię niedzieli. W kominku paliłam od rana, cieplutko. ak naprawdę wiem co mi psuje humor, ale nie napisze. W dodatku szambo pełne, szambista nie odbiera telefonu - pewno nie chce mu sie rozkuwać lodu, zeby otworzyć. smile Co zrobić na poprawę nasroju (zam.) ?
                                • jutka1 Re: Niedziela 05.02.12, 13:37
                                  Pytanie jest w dzisiejszym wpisie Fedo. smile

                                  Jeśli masz dziś trochę luzu, Mammajko, to siądź przy kominku z jakąś książką, włącz lubianą płytę, i nalej sobie nalewki. smile I nie odbieraj telefonu. smile
                                  • bbetka Re: Niedziela 05.02.12, 14:05
                                    Moniu, też chętnam pomóc, daj tylko znać - na razie pozytywne fluidy przesyłamsmile

                                    Mammajko na poprawę nasroju polecam przytulanie kota/kotów szczególnie tego nowego maluszka. Emocje związane z oddaniem koteczki rozumiem i podziwiam decyzję smile

                                    Jutko, ależ pracowitą -chociaż domową - niedzielę sobie zaplanowałaś!

                                    Ja wczoraj wybrałam się na spacer po zaśnieżonym i zmrożonym osiedlu - może wieczorem wstawia parę zdjęć. Dzisiaj wybieram się na kocią wystawę podziwiać kocie pięknoty i nie (mają być też bezsierściowe, za którymi jakoś nie przepadamwink

                                    Miłego dnia wszystkimsmile
                                    • jutka1 Re: Niedziela 05.02.12, 14:21
                                      Pracowita? Czy ja wiem? W sumie to same przyjemności są, nawet ta praca z patelniami, bo już widzę oczyma duszy mej wink jakie będą cudne po zahartowaniu. smile
                                      Zrobię zdjęcia "before and after".

                                      Co do "gabinetu", to już tak się rozeźliłam na siebie za lenistwo i prokrastynację (przeprowadzka do tego mieszkania była 1.5 roku temu!), że się zaparłam. I skończę dzisiaj, a jutro tylko położę dywan (przez noc go, a właściwie te okropne roztocza, wymrożę na balkonie). smile

                                      Odwalę to wszystko dzisiaj, bo jutro mam trochę pisania i kontrole u lekarza, więc...

                                      Też nie przepadam za kotami bez sierści. smile
                                      • jan.kran Re: Niedziela 05.02.12, 17:39
                                        Mamajko , zycze Ci poprawy nastroju !!!
                                        Co do kotow to poczekalabym troche.
                                        Jezeli kotek lepiej funkcjonuje z Rezydentem to moze go zostawic . A kociczka potrzebuje czasu.
                                        Przyjaciolka Mlodej zaadoptowala dwuletnia kotke , po przejsciach , ze schroniska.
                                        Kotka pierwsze tygodnie byla bardzo niechetna do nowego domy, nastepne kilka zaczela sie bardzo powoli przyzwyczajac a teraz po nastepnych kilku wyglada na szczesliwa.

                                        Podziwiam Ci szczerze za pomom kociaczkom , jestes wielka Mamajko !!!
                                        A w jakim wieku sa kociatka ?
                                        K.
                                      • jutka1 Re: Niedziela - PS :-((( 05.02.12, 19:43
                                        Wszystko miało być tak pięknie, a wyszło tak jak zwykle... uncertain
                                        Owszem, patelnie leżakują w substancji do jutra, pomidorowa wyszła prima sort, i skończyłam porządki w "gabinecie". Końcówka natomiast, hmmm. No więc... (wiem, wiem wink) Na sam koniec mojej gabinetowej marszruty wyjęłam z pudła mój stacjonarny komputer, nieużywany od powrotu do Paryża, czyli 3.5 roku. W pierwszym mieszkanku się nie mieścił i siedział w piwnicy, a teraz wiadomo: saga gabinetowa, prokrastynacja i te rzeczy.
                                        No to go wyjęłam, wyczyściłam (przy okazji uroniłam kilka łez znajdując na nim ślady Koty), podłączyłam wszystkie kable, włączyłam, i doopa. Pardon. Nie pamiętam hasła. Nosz kur....

                                        W Windows 7 (laptok) jest opcja pytania/przypomnienia hasła. W tym (Windows XP) nie ma tej opcji. A mój spec od kompów jest w Skandynawii. No nic, za kilka dni wraca i w przyszły weekend przyjdzie ze swoimi narzędziami i odzyska mi hasło.

                                        No ale poza tym to była wielce relaksująca niedziela. smile))
                                    • monia.i Re: Niedziela 05.02.12, 20:24
                                      Pomagacie - jesteście tu smile Zawsze mogę liczyć na ciepłe słowo i wyrazy otuchy w chwilach marnych. I to jest najważniejsze smile A z resztą jakoś damy radę. Mus i jus smile
                                      Ale jesteście kochane, dzięęęki <uścisk>
                                      • foxie777 Re: Niedziela 05.02.12, 23:20
                                        Moniu,nie dawaj sie,bo syf zawsze przychodzi i nigdy nie wiadomo z ktorej strony.
                                        https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/c3a6dc4a.jpg
                                        • foxie777 Re: Niedziela 05.02.12, 23:24
                                          no i jeszcze kilka
                                          https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/942d5cb6.jpg
                                          https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/79175af3.jpg
                                          https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/a901c112.jpg
                                          • mammaja Re: Niedziela 06.02.12, 01:29
                                            Foxie, czy to jakiś park ? Z tymi pieknymi rózami ?
                                            Jutko, jak czytam twoje posty to zatęskniam za Paryżem - chociaz dawno powiedziałam sobie, że "mojego" Paryza juz nie ma . Czy są jeszcze knajpki z papierem rozkładanym na stolach?
                                            Czy jeszcze zamawia sie "kwaterke" do obiadu? Czy możesz wyobrazić sobie, że przejechałam z Montmartru na Montparnasse na ramie roweru ?
                                            • mammaja Re: Niedziela 06.02.12, 01:37
                                              Dostałam od Pani Oksany, czyli niani moich wnuków bardzo sympatyczna buteleczke przywiezioną " z domu". Ma napisane "klasyczna goriałka". Proszę moje wpisy traktowac jako
                                              " po spozyciu" smile
                                              • fedorczyk4 Poniedziałek 06.02.12, 08:55
                                                Mm, oczywiście że są papierowe obrusy i kwaterka do dania!!!! Owszem Paryż globalizuje sie i zmienia (oczywiście jak wszystko, zmienia się na gorszewink), ale dusza ciagle w nim zyje!!!!
                                                Moniu w razie co wal jak w dymsmile
                                                Foxie niesamowite kwiecie i kocia na innym wątku też. Pięknie się rozwinełaś fotograficzniesmile
                                                A u nas nadal bardzo, ale to bardzo zimno i słonecznie. Idę w ten mróz.
                                                • fedorczyk4 Poniedziałek i p.s. 06.02.12, 08:55
                                                  Jutka, a na cholerę Ci stacjonarny?
                                                  • jutka1 Re: Poniedziałek i p.s. 06.02.12, 09:47
                                                    Bo go lubię? Bo wolę XP od W7? Bo mam na nim sporo zdjęć, tekstów i innych takich?
                                                    Ale przede wszystkich chyba: chcę mieć stacjonarne miejsce bez rozproszeń wszelakich, gdzie netu będzie minimum, a skupienia maksimum, i ten komputer z tym właśnie mi się kojarzy. Nie wiem, czy to ma sens, ale taki mi się imperatyw pojawił. smile))
                                                • jutka1 Re: Poniedziałek 06.02.12, 09:57
                                                  Teraz jest minus pięć stopni, maksymalnie ma być minus dwa. Już sobie wyobrażam tę szklankę na chodnikach - a muszę po południu iść do lekarza, ponad 30 minut piechotą (w tych warunkach pewnie trzeba liczyć co najmniej 45 minut...).
                                                  Miłego poniedziałku życzę. smile
                                                  • mammaja Re: Poniedziałek 06.02.12, 10:48
                                                    Juz nowy dizen, lepszy nasroj, rano -20, kotka wrocila, koty nie zmarzly smile
                                                    Ide spiewac ku pokrzepieniu serca.
                                                    Jutko, "ramowy" przejazd trwal oczywiście pare godzin i skonczyl sie nad ranem. konieczne byly postoje ze wzmocnieniem smile
                                                  • verbena1 Re: Poniedziałek 06.02.12, 11:09
                                                    Mammajko ,spiewanie tak jak malowanie jest lekiem na cale zlo, milego dniasmile

                                                    Ostatnie dni byly troche nerwowe. Wnuczka miala dosc powazna operacje na chirurgii szczekowej, przesuniecie zuchwy,wyrwanie czterech zebow madrosci. Czekalam w napieciu na wiesci. Teraz jest juz w domu, buzia cala spuchnieta, musi byc okladana lodem bo w Australii temperatury powyzej 30 stopni.
                                                    Prze caly ten stres moje bolesci plecowe nasilily sie do tego stopnia ,ze musialam brac silne leki po ktorych bylam lekko "odleciana" przez pol dnia.
                                                    W niedziele bylismy popatrzec jak Holendrzy ciesza sie z niskiej temperatury.

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/Ql1U4uJimNBB1ldePB.jpg
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/ve2hmLI1Wv8ZUf3TRB.jpg
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/5iSG3qfBtJF0DLeULB.jpg

                                                    Kanaly i jeziora zamarzniete, jesli mroz bedzie trzymal jeszcze pare dni to odbedzie sie slynny 200 kilometrowy wyscig po lodzie na polnocnym zachodzie Holandii. Wszyscy czekaja w napieciu.
                                            • jutka1 Re: Niedziela 06.02.12, 09:41
                                              Oczywiście, że są Mammjko, i oczywiście że się zamawia. smile
                                              Wyczyn ramowy podziwiam. smile)) Już nie będę wypytywać, o której to było i po ilu "kwaterkach". smile))
                                              • foxie777 Re: Niedziela 06.02.12, 17:21
                                                Mammajko,te zdjecia sa z "mojego" Fairchild Garden,o ktorym juz kiedys pisalam.
                                                Co roku inny artysta wkomponowuje swoje dziela w cudowny pejzaz parku.W tym roku roze.
                                                Fed,staram sie jak moge .
                                                Verbena zime,a ja tropikiem was racze.
                                                https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/63c039fd.jpg
                                                zime macie niesamowita
                                                pozdrawiam tropikalnie
                                                • mammaja Re: Niedziela 07.02.12, 00:43
                                                  Piekne zestawienie tych fotek ! W Europie wszedzie zima szaleje. Jutro ma być troche cieplejsmile
                                                  Cos cicho na forum przy poniedziałku smile
                                                  • fedorczyk4 Wtorek 07.02.12, 08:33
                                                    Wisła stoi, w powietrzu pachnie śniegiem i pruszy. Wczoraj znowu byłam w kinie i może nie był to najgorszy film jaki widziałam, ale napewno było to najzimniejsze kino w jakim byłam. Temperatura nie przekraczała 8 stopni, jestem tego pewna. Poza tym znowu zaszalałam i kupiłam sobie płaszcz na Allegro. Chyba będę musiała wystapić o pożyczkę u Syna Średniego żeby opłacić to wariactwo, ale jeśli okaże się tak piekny jak na zdjęciach to i tak nie będę miała wyrzutów sumienia. Lecę z Krowisią, a potem na angielskismile
                                                  • bbetka Re: Wtorek 07.02.12, 12:10
                                                    A ja mam "dościa" - co chwilę spadają na mnie rzeczy do załatwienia "na wczoraj" i ogólnie jest do dooopy...Powinnam się walnąć na kozetkę, ale zamierzam zacisnąć zęby i przetrwać smile

                                                    Za oknem słonecznie, mroźno i śnieżnie czyli pięknie!

                                                    Ja idę do kina dziś, bo u nas bilety promocyjne są we wtorki smile

                                                    Trochę ciepła dla wszystkich na dobry dzień
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/2z2a2BrLlJ4paExbaB.jpg
                                                  • ewelina10 Re: Wtorek 07.02.12, 12:16
                                                    Nie daję się drobnej infekcji i nie rezygnuję z codziennych długich marszów. Właśnie wróciłyśmy z sunią z długiej trasy. O dziwo mróz jest straszny tylko na początku, a potem robi się cieplutko i Nieraz chęci brak, zimno daje się we znaki ale tylko na początku, potem robi się cieplutko i czuje się jak poziom endorfin wzrasta z każdym krokiem smile

                                                    Zima dała nam się we znaki. Ostatnio wszystkie urządzenia domowe u nas i u syna dawały o sobie znać, ale katastrofy zostały już zażegnane przy wspólnej pomocy rodzicielstwa i synostwa

                                                • felinecaline Re: Niedziela 07.02.12, 14:21
                                                  Ja nie moge Wqm akurat dzis pokazac zadnych egzotycznosci, choc wlasnie jest eksplozja kwitnienia mimozy i kamelii, ale najblizsze okazy sa zbyt daleko, bym miala ochote wygrzebac sie z pieleszy i spod piernatow i isc fotografowac.
                                                  Ale przesylam Wam kilka paradoksow andegawenskiej zimy.
                                                  Od niedzieli mamy "trzymajacy sie" snieg, pierwszy spadl przed tygodniem a nazajutrz juz go prawie nie bylo. Tym razem zima trzyma big_grin.
                                                  Napadalo nawet na moj balkon (ostatnia fotka).
                                                  A na poprzednich stan klombu sprzed bloku i "ogrod zimowy" w hallu a wlasciwie miejsce "zeslania" dla roslin, ktore "przerosly" hodowcow.


                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/ZmcqjuU8I8jKCjfnUB.jpg

                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/t4ffAkJrveLzRIzwFB.jpg

                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/obi173eSz2Hq0UFwdB.jpg

                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/nP8B0HoYctWtPjNnOB.jpg

                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/sWv1ngryJ0oVmW0YoB.jpg

                                                  • mammaja Re: Niedziela 07.02.12, 22:49
                                                    Pieknie to wygląda smile A ile stopni C ?
                                                    Lablenka dała głos na kozetce - a tu nic. Co tam u ciebie ????
                                                    U mnie ociepliło się, było tylko -8 ! A dzień zakupowo- bankowy i mało ciekawy. Chyba pójde spać !
                                                  • felinecaline Re: Niedziela 07.02.12, 23:10
                                                    O! Wlasnie sonda balkonowa wskazuje najnizsza temperature tej zimy: -4,5°C.I nie tylko tej, jak pamietam to tak zimno bylo w roku mojego przyjazdu tutaj, czyli 28lat temu.
                                                    Moze bylo jeszcze wiecej sniegu a rok pozniej, w roku naszej przeprowadzki powtorka z rozrywki i do tego gololedz, stanela komunikacja miejska.
                                                    Wtedy byla to wylacznie komunikacja autobusowa.
                                                    Dzis rebelotte, jezdzil tylko tramwaj.
                                                  • foxie777 Re: Niedziela 07.02.12, 23:51
                                                    No nie wiem co robie zle,ale zdjecia nie wychodza.Jak robie podglad to sa ok,a potem
                                                    nic.Czy cos sie zmienilo?.
                                                    U nas dzisiaj leje jak z cebra,ale to dobrze bo nam wody potrzeba.
                                                    Zdjecia Feline sliczne.
                                                    Jestem dzisiaj zalatana,czyli normalka.
                                                    pozdrawiam deszczowo
                                                  • fedorczyk4 Środa 08.02.12, 08:57
                                                    Na błękicie trochę baranków, mróz z lekka odpuścił. I tyż pikniesmileZdjęcia andegaweńskiej zimy wzruszajacesmile Przypomniały mi jak to cały podParyż był ogarniety paniką i paraliżem bo spadło pięć cm. sniegu i było -3smile)) Szaleństwo kompletne!
                                                    Foxie ja nic o zmianach nie wiem.
                                                    Dzień przede mną pracowity i naradowy (naradny?) mam ważne oficjalne spotkanie. Ja jak ja. Towarzyszę jeno i mam przykaz nie odzywać się i wszystko zapamiętywać. I mam być przyzwoicie ubranasad To jest to czego nie lubię najbardziej, milczeć wygladając przyzwoicie. Chociaż tyle mojego, że znowu wchodzę bez problemu w nasłonny (dla słonia jak by były wątpliwości) komplet oficjalny. Trzymam tę pierońską dietę od ponad miesiąca. I muszę tak wytrwać jeszcze cztery co najmniej. Chudnę pomalutku i to jest deprymujące, ale chudne i to jest pocieszające. Tyle, że na razie tylko ja o tym wiem, że chudnę. Otoczenie pewnie zauważy dopiero za miesiąc, albo dwa.
                                                  • fedorczyk4 Lablafox/Lablenko! 08.02.12, 09:02
                                                    Wróć!
                                                  • lablenka_x Re: Lablafox/Lablenko! 08.02.12, 19:12
                                                    fedorczyk4 napisała:

                                                    > Wróć!

                                                    Ja nie odeszłam smile.
                                                    Na tamtych wątkach szybko napisałam kilka słów i już.
                                                    Nie odzywam się,bo nie mam czasu na chwilę skupienia , to raz, niewiele się dzieje , to dwa,a powtarzać się ciągle to głupio tak jakos.
                                                    Musiałabym pisac ,ze w świstakowie prawie bez zmian, przewijam, siekam ,zgaduję,ćwiczę głoski ,śpiewam, zabawiam nudzącą się leżącą, i padam na pysk , w międzyczasie staram się nie zdechnąć z bólu i da capo al fine.
                                                    Więc o czymże mam pisac,by Was nie zanudzić.
                                                    Pozdrawiam serdecznie .
                                                    Podczytałam i chciałabym się odnieśc do wpisów,ale własnie mama patrzy na mnie z wyrzutem,że się nią ie zajmuje i cos tam kokokoka ide zgadnąc co .Buziaki.
                                                  • jutka1 Re: Środa 08.02.12, 09:50
                                                    W tej chwili jest minus siedem, śnieg zaleguje wprawdzie, ale groźniejszy jest lód. Paniki wprawdzie nie zauważyłam, ale frustrację paryżan tym stanem rzeczy widać gołym okiem. smile

                                                    Plany na dziś mam proste i nieskomplikowane: szósta i ostatnia sesja hartowania żeliwnych patelni, obiad w postaci dzwonka dorsza w towarzystwie surówki z kiszonej kapusty, telekonferencja o 14:00, a potem laba. Będę czytać i słuchać płyt.

                                                    Wszystko zorganizowałam tak, żeby dziś nie musieć wychodzić. smile

                                                    Andegaweńska zima bardzo mi się podoba. smile

                                                    Miłego dnia życzę. smile
                                                  • jutka1 Re: Środa + fotoreportaż z usprawiedliwieniem :-) 08.02.12, 17:44
                                                    Mało ostatnio się udzielałam, bo byłam zaabsorbowana akcją pt. "Hartowanie żeliwnych patelni". Straszna upierdliwość, 5 dni mi to w sumie zajęło, od traktowania pianką do piekarników, leżakowania w owej, zdzierania do gołego żeliwa, do ostatniego, szóstego hartowania (każde hartowanie: 4 godziny minimum...). Dzisiaj koniec.

                                                    Żeby zakończyć mą sagę... wink Reportaż wizualny. smile

                                                    Przed hartowaniem, po zdarciu s*fu do gołego żeliwa:


                                                    http://i43.tinypic.com/24ozptj.jpg


                                                    http://i43.tinypic.com/15wylub.jpg



                                                    Po drugim hartowaniu:


                                                    http://i44.tinypic.com/w0p5ja.jpg


                                                    http://i42.tinypic.com/2v190s8.jpg


                                                    I dzisiaj, po szóstym hartowaniu. UFFFF. smile


                                                    http://i42.tinypic.com/dfjdwh.jpg


                                                    http://i42.tinypic.com/35lrp6u.jpg


                                                    Przetestuję wieczorem, dorsza będę smażyć. smile
                                                  • verbena1 Re: Środa + fotoreportaż z usprawiedliwieniem :-) 08.02.12, 20:28
                                                    Jutko, odwalilas prawdziwie syzyfowa prace, nie rozumiem dlaczego tyle razy musialas hartowac, kiedys kupowalo sie patelnie i uzywalo. Niech ci sluza jak najdluzejsmile

                                                    Dzien nieciekawy, spedzony w domu na nicnierobieniu. Mroz trzyma nadal, wieje zimny wiatr, trzeba przeczekac.
                                                  • jutka1 Re: Środa + fotoreportaż z usprawiedliwieniem :-) 08.02.12, 20:43
                                                    Tak wyczytałam, i się zastosowałam. Czy warto było, to czas pokaże. smile
                                                  • mammaja Re: Środa + fotoreportaż z usprawiedliwieniem :-) 08.02.12, 22:19
                                                    Lablenko, rozumiem Twoją trudną sytuacje i nie oczekuje opisow niezwykłych przygod. Ale wlasnie chociaz slówko ze jestes - jest potrzebne. Mnie i pewno innym też smile
                                                    Jutencjo, nie rozumem w ogole tych patelni. Ale mam nadzieje, ze beda słuzy doskonale, tak sie ladnie komponuja ze storczykiem smile
                                                    U mnie dzisiaj dzien dobroci dla synowej, wiec zajmowalam sie dzieciakami ( no ne cały czas!) z wielka przyjemnościa. No i ciagle czegoś szukam. Czasem znjduje, czasem nie. Ostatnio płytki ze zdjeciami, ktora dała mi koleżanka. Myslałam, że na zawsze i niebacznie dołaczyłam do innych - teraz mam przeszukiwanie, bo nie była podpisana. Groza ale i okazja do uporządkowania. Co "tak do końca nie jest mozliwe, bo nie mam tyle czasu !
                                                  • gaudia Re: Środa + fotoreportaż z usprawiedliwieniem :-) 08.02.12, 22:55
                                                    Mamajko, zazdraszczam Ci wnuczat. A propos Twojego postu (po moim spotkaniu z Jutencja), ze "to forum tak ma" - zgadzam sie, a Ty jestes glownym dobrym duchem onegosmile
                                                    Lablenko, przytulam, choc wiem, ze taki wirtualny gest to nic.

                                                    Juto, tez nie wiem o co biega z patelniami (kupilas na starociach?), ale poznaje storczykibig_grin

                                                    Ja mam urlop! UPF pojechala na pare dni do szpitala w innym miescie na obserwacje (zadowolona), wiec ja hulam sobie. Dzis odwiedzila mnie tutejsza, mam nadzieje - przyjaciolka i gadalysmy sobie przy dobrej herbacie 4 godziny. Omowilysmy smutki, ale bylo tez smieszno, wiec podladowalam akumulatory.
                                                    W ogole to przeszli mi te moje humory juz pare dni temu, wiec w chalupie pojasnialosmile
                                                  • jutka1 Re: Środa + fotoreportaż z usprawiedliwieniem :-) 08.02.12, 23:28
                                                    Spieszę się wytłumaczyć. smile
                                                    Otóż w zeszłym tygodniu zauważyłam postępujące zniszczenie mojej teflonówki. Po czym sobie przypomniałam o tych żeliwnych, zalegających w kredensie, które mam od wielu lat, ale nie nadawały się do użytku.
                                                    Wzięłam więc i poczytałam o żeliwnych, i zabrałam się do dzieła, coby je zahartować i doprowadzić do stanu używalności. smile
                                                    Upierdliwość, ale też nie było to poświęcaniem się do imentu. Tyle, że czasochłonne. smile
                                                  • jutka1 PS @ Gaudi 08.02.12, 23:29
                                                    Fajnie, że masz urlop. smile I fajnie, że masz tam towarzystwo. smile
    • ewelina10 czwartek po południu 09.02.12, 16:16
      Troszkę żal, że na naszym forum nie ma kliknięcia, więc się ciutkę wpisam (zam.)

      Czwartek to u mnie dzień sprzątania zakamarków naszego całego domu. Jestem już "po" i teraz już pełen luzik. Idę z książką na górę, bo tam jest cieplutko. Niestety zimą otwarta kuchnia połączona z gościnnym pokojem i schodami nie "udamawia" ciepła. Ale i tak z aranżacji otwartej przestrzeni bym nie zrezygnowała.
      • mammaja Re: czwartek wieczorem 09.02.12, 21:07
        Gaudio, przurocza - zupełnie sie nie zgadzam z Twoją tak miłą wypowiedzią - tutaj dobrych duchów cały tlumek - krążą nad Forum i zasilają dobrą energią smile Alei tak dzieki za dobre słowo smile Doskonale że masz kilka dni dla siebie i "pojaśniało". I tak trzymaj !
        Ew. u mnie tez bylo sprżatanie, ale Krasnoludkowe a ja cały dzień w biegu, a właściwie w jeżdzie. Z tego wszystkiego nie zdązyłam wziąć "paliwa" i kiedy pojawił się napis "konieczne uzupłnienie paliwa, kilometrów -
        • monia.i Re: czwartek wieczorem 09.02.12, 22:57
          Co się miało rozstrzygnąć, to się rozstrzygnęło. In plus - ale z chłodnym prysznicem. Tak, żeby za dobrze nie było. Ceszmy się z tego rydza w garści, bo alternatywy chwilowo niet.
          Rany - czemu powietrzem nie można żyć?
          • fedorczyk4 Piątek rano:-) 10.02.12, 09:32
            Moniu, też sie nad tym zastanawiam. Mm też wczoraj jechałam z pustym bakiem. Le Mąż cichcem porwał samochód kiedy byłam z Krowisia na porannym spacerze. Do tego nie zwyczajna , że o tej porze wychodzi i do tego bez opowiedzenia sie, nie wziełam kluczy. I stałyśmy tak jak dwie idiotki pod domem, do tego ja wściekła jak diabli bo spóźniałam się na angielski, a pani od angielskiego też na mnie czekała na zewnatrz. Wezwałam go telefonicznie do natychmiastowego powrotu dajac mu wyraźnie do zrozumienia co myślę o takim zachowaniu. Miałam zamiar powiedzieć mu jeszcze dokładniej, ale na widok jego miny zmełłam w sobie słowa niemiłe. Wyglądał wypisz wymaluj jak mój świętej pamięci pies wilcze echo, kiedy raz jeden jedyny zrobił niechcący kupę na dywanie. Niestety moje autko też było na rezerwie i nie zdążyłam już na stacjię benzynową. Tak jak Ty poruszałam się po mieście na oparach z duszą na ramieniu. W ramach zemsty nie wziełam benzyny (wiedząc, że nastęnym użytkownikiem będzie le Mąż) i takie puste zostawiłam w garażu. Zaczem pomaszerowałam w miasto na piechotę. Wieczorem byłam na przedpremierowym pokazie "Artysty" filmu francusko/amerykańskiego wyreżyserowanego i wymyślonego przez Michela Hasanaviciusa, jak samo nazwisko wskazuje- Francuza. Film jest czarnobiały, niemy i ma 10 nominacji do Oskara. Miły jest. Poczatek i koniec są rewelacyjne, w środku trochę nudno. Cały składa się z cytatów i pastiszów filmów kina niemego, a Jean Dujardin który jak dotąd był poprostu zwariowanym komikiem typowo francuskiego typu filmów komediowych(nie jest to mój ulubiony gatunek) jest po prostu genialny jako zlepek Rudolfa Valentino i Douglasa Fairbanksa.
            Dzisiejszy wieczór na zasadzie kontrastu mam w Operze Kameralnej "Der Kaiser Von Atlantis " Victora Ullmana. Opera napisana na zamówienie Niemców przez więźnia obozu w Terezinie. A teraz oddalam się w słoneczny mrózsmile
            - -
            Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
            • jutka1 Re: Piątek rano :-) 10.02.12, 10:08
              Fedo, znowu się zmęczyłam od czytania Twojego rozkładu zajęć, hahaha smile))

              Za oknem minus pięć stopni. Mówią, że powolutku idzie ocieplenie, i od poniedziałku mamy znowu być na plusie. Hurra.
              Dzień mam dziś trochę naćkany małymi upierdliwościami dnia codziennego, jakieś listy, papióry, telefony. No nic to, damy radę. No i niestety wyjść muszę i przemaszerować spory dystans z braku komunikacji miejskiej na tej akurat trasie. Mam nadzieję, że mi głowy nie urwie.

              Poza tym wszystko w porządku, o czym z niejaką ulgą donoszę. Miłego dnia. smile
              • lablenka_x Re: Piątek rano :-) 10.02.12, 20:37
                U nas kolejny mroźny i słoneczny dzień.Z przyjemnoscia patrze na sypiący się z bezchmurnego nieba diamentowy pył.Leca takie nieme srebrne drobinki i błyszczą w słoncu urzekająco.
                Słońce mimo mrozu z lekka grzeje.Odwiedzil nas grubodziób,pierwszy raz w tym rokusmile
                Gdzies Dado pisała,że mimo zwyciężenia podłości,sama poczuła się podle. Tez tak miałam.W połowie stycznia potrzebowałam 4 godziny wolnego i okazało się,że rodzina nie ma czasu.Wkurzyłam się wówczas niemożebnie.Napisałam memorandum z wykazem ilosci godzin spędzonych z Mamą przez brata i bratanice,ktorym mama własciwie poświęcała życie i zażyczyłam sobie po 2 soboty i 2 niedziele wolne w jakims okresowym cyklu. Wojna i wrzaski były ogromne,po tym wszystkim poczułam sie jak świnia ,która nie pozwala pracującym na wypoczynek, ale... po przetrwaniu awantury skapneło nam się niespodziewanie wolne.W sobote z-20C.Chciałam zrezygnowac ,ale przyjaciółka i mąż stwierdzili,że dla zasady mamy to wolne wziąć i coś z nim zrobićsmile
                Zrobiliśmy sobie wycieczke, połaczoną z pysznym obiadem z okazji naszej 37 rocznicy ślubu i fotkami do pisanej biografii.
                Spotkało nas tez cos niebywale niesłychanego.Robiłam fotki proboszczówki.Otworzyły się drzwi i wyjrzał z niej obecny ks.proboszcz.Przedstawiłam się ,przypomniałam ,że korespondowalismy.W pewnym momencie ks.proboszcz mówi "zapraszam,zapraszam"Pytam ksiadz nas zaprasza?? Spojrzał na nas jak na jakąś padlinę ,powiedział "WAS WPROST PRZECIWNIE" i zatrzasnał drzwi .zapraszał ks.wikarego chyba na obiadeksmilesmilesmile
                • fedorczyk4 Re: Piątek rano :-) 11.02.12, 09:28
                  I jak tu nie kochać klerusmile))) Lx, brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Nareszcie zrozumiałaś, że jak o sibie nie zadbasz to i onikogo nie dasz rady zadbać!!! Tak trzymaj.
                  W Warszawie pogoda nudno słoneczna. Śniegu jak na lekarstwo.
                  Wczorajszy "Kaiser" był rewelacyjny.
                  A propos ptaków to Fryszard nie zdzierżył i skoczył na wróbla. Tyle że wróbla widział jak w chińskim teatrze bo okno było zasłonięte kotarą na której gruby (według le Męża umięśniony) Fryszard zawisł ku swemu zaskoczeniu.
                  Lecę z Krowisią potem na łyżwy, odstawiam Wnucze i czekam na Dado, prasuję, na zakończenie piszę i wysyłam Maćmie listy. Wiczorem nie będę nic robić!!! No chyba żebym jednak zmieniła zdanie i poszła np. do kinasmile
                  • jutka1 Sobota rano :-) 11.02.12, 09:48
                    U mnie za oknem jest -8 C! Brrrrrrr.
                    Ale od poniedziałku ma być na plusie, tylko nie wiem jak długo. Podobno ma nad naszą okolicą przybyć następna fala syberyjska, jasny gwint.

                    Czekam na Młodego, coby przyszedł i dostał się do komputera, zresetował hasło i podłączył maszynę do netu. Potem będę mogła przenieść się i pracować przy biurku, jakcza. smile

                    Reszta planów na dziś jest dość prozaiczna: czytanie, pisanie, prace okołodomowe.

                    Lx, dobrze zrobiłaś, i tak trzymaj. smile

                    Miłej soboty smile
                    • verbena1 Re: Sobota rano :-) 11.02.12, 10:41
                      Lablenko, swietna opowiastka, czlowiek uczy sie przez cale zyciesmile
                      Gratulacje z okazji nastepnej rocznicy slubu i wymuszenia na rodzinie paru chwil wolnosci. Dbaj o swoje plecki i staraj sie je w miare mozliwosci oszczedzac.
                      Sobotnie sprzatanie zakonczone, teraz czas na picie kawy i czytanie prasy.

                      Wczoraj pojechalismy do miasta aby rozejrzec sie za jakims ciuchem dla mnie. Weszlismy do markowego sklepu, zbyt drogiego zazwyczaj, a tam informacja o 70% obnizkach.
                      Nie bylo zadnych klientow a pani sprzedawczyni bardzo chetna do pomocy. Najpierw psychologicznie zaproponowala Rieksowi kawe i posadzila go przy stole a potem rozpoczelysmy buszowanie. Czulam sie jak jakis vip, caly sklep tylko dla mniesmile
                      Trudno bylo zdecydowac sie co wybrac a z czego zrezygnowac.
                      Kupilam pare bluzek, marynarke i dwie pary spodni w cenie jednej sztuki!
                      Ciesze sie jak Fed, kiedy wynajduje cos ciekawego i taniego na Allegrosmile

                      Dzis po poludniu idziemy na wernisaz , chyba nie bede miala juz problemu co na siebie wlozycsmile
                      Poza tym dalej zimowo i mroznie, boje sie o moje roslinki w ogrodzie, zwlaszcza o hortensje, mroz trzyma zbyt dlugo. Kilogramy ptasiego jedzenia sypane do karmnikow znikaja w mgnieniu oka a bazanty przychodza jak kury do jedzenia.

                      • fedorczyk4 Re: Sobota rano :-) 11.02.12, 14:43
                        Jutka, miłego odzyskiwania kompa i spotkania ze zdjęciamismile
                        Verbeno moje gratulacje!!!
                        Lx, jak tylko będę miała chwilke to przetłumaczę kilka fajnych przepisów na bazie mielonego
                        smile
                        • jutka1 Re: Sobota wczesny wieczór :-) 11.02.12, 18:03
                          Młody mi odzyskał hasło od peceta. Hasło to samo zresztą, które od początku podejrzewałam, tylko zapomniałam, że jak je wstukiwałam do kompa i potem używałam, to miałam francuską klawiaturę, hahaha. smile

                          Zanurzyłam się więc we wspomnieniach, bośmy z Młodym uaktualniali/kasowali programy, czyścili czeluści, i potem po jego wyjściu ja już sama patrzyłam na pliki. Ech... Czas się na pececie zatrzymał na początku czerwca 2008 r. smile

                          Ze dwa dni mi pewnie zajmie uporządkowanie plików w komputerze, a potem będę już mogła się skupić, na czym trzeba. Net już podłączony i wszystko gra. smile

                          No, idę robić sos musztardowo-koperkowy do kotletów. smile
                          • gaudia Re: Sobota wczesny wieczór :-) 11.02.12, 18:15
                            bardzo mnie cieszy Lablenka walczaca o swoje, bo czuje wspolnote przezyc
                            takoz ciesze sie, ze Krowisia na tyle zdrowa, ze pomyka na lyzwach. Sprawdzilam - tu nie ma lyzew dla psow, Fedo podeslesz?
                            Jam szczesliwa, bo zapowiedziany na spanie, niechciany bardzo gosc wlasnie sie wymowil! Jupi!
                            Takoz urlop trwasmile
                            Czego i Wam zycze
                            • lablenka_x Re: Sobota wczesny wieczór :-) 12.02.12, 12:05
                              gaudia napisała:

                              > bardzo mnie cieszy Lablenka walczaca o swoje, bo czuje wspolnote przezyc
                              > takoz ciesze sie, ze Krowisia na tyle zdrowa, ze pomyka na lyzwach. Sprawdzilam
                              > - tu nie ma lyzew dla psow, Fedo podeslesz?
                              > Jam szczesliwa, bo zapowiedziany na spanie, niechciany bardzo gosc wlasnie sie
                              > wymowil! Jupi!
                              > Takoz urlop trwasmile
                              > Czego i Wam zycze
                              Pozdrawiam Cie serdecznie Siostro w niedoliwink
          • jutka1 Re: czwartek wieczorem 10.02.12, 09:54
            Moniek, cieszę się razem z Tobą. Lepszy rydz niż gołąb, śfintoprawdo. smile
            • monia.i Re: czwartek wieczorem 10.02.12, 11:25
              Rany...a jeszcze podsmażony na masełku, posolony smile Wyobraźnia mi zadziałała a ślinianki oszalały. smile Muszę coś pożreć, niestety, chyba jedynie twarożek..
              • lablenka_x Sobota rano 11.02.12, 10:35

                Nadal wyż słoneczny i mroźny.
                A propos księdza ,po tej ripoście z trzasnięciem drzwiami ryknęliśmy z mężem radosnym smiechem ,a powiedzenie "was wprost przeciwnie" włączylismy do słownikasmile
                Żeby Was nie oszukac musze napisac,że zdarzają sie nam niesamowite niespodzianki typu Kamfora i jej fantastyczne pierogi ruskie.To znaczy Kamfora umiliła nam monotonię codzienności , a niespodziewane pierogi, które nam przyniosła nie tylko podmasliły nasze podniebienia ,ale zwolniły mnie z robienia 1 obiadu.Jakiez to były pierogi , mniam.
                Mama zjadła 7 szt.z radosnym błyskiem w oku,a my obżarlismy sie do nieprzytomności.
                Przyznam,ze mam problem z wymyslaniem obiadów, bo to co my jadalismy normalnie niekoniecznie lubi mama ,więc odpadło,a to co moge mamie podawac jest cholernie nudne.No i trzeba siekac wszelkie pieczenie na drobno,bo nie pogryzie.
                Moze macie jakies pomysły?
                • foxie777 Re: Sobota rano 11.02.12, 18:40
                  Lablenko,wlasciwie wszystko mozesz robic,chyba ze mama ma jakas okreslona diete,a wtedy
                  problem.Dobrze,ze wywalczylas wolne dni,slowo daje ze rodzinka moze byc wstretna,no ale sie jej nie wybiera niestety.
                  U nas deszczowo co jest w tym czasie nietypowe.Ogrodek jakby ozyl.
                  Wczoraj bylismy na imprezie bluesowej,a dzis robie obiadek rodzinny i tez nie mam pomyslu.
                  Fed,z tym wklejaniem juz sama nie wiem ,bo teraz zdjecia wyszly.
                  [img]http://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/ec8c84b6.jpg[/img]
                  • foxie777 Re: Sobota rano 11.02.12, 18:42
                    teraz inna metoda
                    https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/ec8c84b6.jpg
                    • foxie777 Re: Sobota rano 11.02.12, 18:47
                      Zapomnialam zapytac ,Jutko czy te patelnie nie sa za ciezkie?
                      Ja kiedys chcialam kupic,ale wydaly mi sie zbyt niewygodne z tego powodu.
                      Co do zakupow,Verbeno ja tez uwielbiam kupic cos super na super przecenie.
                      Przede wszystkim buty jak Fed,ale musze przymierzyc wiec internet odpada.
                      pozdrawiam tropikalnie
                      https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/793d0b7a.jpg
                      • jutka1 Re: Sobota rano 11.02.12, 18:57
                        Foxie, moje są małe (największa ma 8 cali średnicy), więc nie są. smile
                      • felinecaline Re: Sobota rano 11.02.12, 19:12
                        Ta fotka z ptaszorem to prawie jak obraz Celnika Rousseau big_grin
                        Dla przeciwwagi przesylam kilka fot podmarznietej Loary, w tym jedna ma dosc perfidny aspekt przedwalentynkowy:

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/TSbxmuLQhzeqy8RKqB.jpg

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/9DSxVwb0PxBgkcEA7B.jpg

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/KbreyjrOBWVSTy0H4B.jpg

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/G9aAqGStjg5WpheaeB.jpg

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/LzcoapuHOMg3DTry2B.jpg
                        • dado11 Re: Sobota rano 11.02.12, 21:33
                          No cóż, Loara wciąż wygląda jak rzeka...
                          Dziś Wisła wyglądała tak:

                          http://images10.fotosik.pl/796/c1c8ac9b84ff4c84.jpg

                          http://images10.fotosik.pl/796/8386330fc600f6ef.jpg

                          A przy robieniu tych zdjęć mało mi nie odpadły paluchi wink było -11st!
                          Spędziłam miłe popołudnie z ładnie "obkurczoną" Fed, na myśl o jej diecie nabyłam górę eklerek z bitą śmietaną, ale już po pierwszej jest mi bleeee... nie lubię słodyczy! mam nadzięję, że gdy miną mrozy, też się zepnę w sobie i trochę się "poobkurczam" wink ale na razie, jutro jedziemy całą grupką ze znajomymi na najlepszą pizzę w mieście, dla uczczenia końca karnawału, który zresztą zleciał jakoś tak niezauważenie...
                          Mam już serdecznie dosyć tego zimna, dom, mimo podkręconego ogrzewania wciąż się wychładza, w sypialni temperatura nie przekracza 14 st, więc jak kania dżdżu czekam ocieplenia. O rachunkach za ogrzewanie wolę na razie nie myślećsad((
                          Poza tym cisza i spokój, pozdrawiam powróconą Lablenkę, trzymam kciuki za zdrowie Mamy i za twoje, bo to nie jest lekkie zadanie...
                          miłej niedzieli, d.
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 11.02.12, 22:54
      A ja będę miała wnusia!!!
      • monia.i Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 11.02.12, 23:11
        Pięknie smile Gratulacje, Małpeczko smile
        • gaudia Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 12.02.12, 01:03
          Malpko - gratuluje i zazdroszcze!
          Foxie - niesamowite te wielkie roze!
          Fotka z ptaszorem niezwykla
          • jan.kran Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 12.02.12, 01:29
            Gratulacje Malpko !!! Powiekszanie Rodziny jest zawsze pozytywnesmile))))
            • bbetka Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 12.02.12, 02:12
              Małpko gratuluję!

              Moniu, jak dziewczyny napisały- lepiej mieć coś i się cieszyć smile dobrze, że się rozwiązało na jakiś plus smile

              Lablenko, miło Cię znowu widzieć mimo domowego kieratu...wspieram Cię duchowo w asertywności i wytupywaniu tego co Ci się słusznie należy, żeby nie zwariować i nie paść z przeforsowania!!!! Historyjka z księdzem boskabig_grin że też ciągle takie sytuacje się zdarzają...

              Jutko, to super, że udało ci się odzyskać komputer i wszystko "cownim". Ja na samą myśl,że kiedyś w końcu odzyskam laptopa utraconego we wrześniu i będę musiała przenieść się z obecnie użytkowanego sprzętu (różnej maści) nie tracąc przy tym żadnych plików (i rozumu..) jestem przerażona...

              Niebieskie kwiaty - szałowe!!! W kwestii zamrożonych rzek to Wisła bije Loarę na głowę grubością pokrywy, a Loara jest urocza w swoim niezdecydowaniu - zamarznąć całkiem, czy nie zamarznąć...oto jest pytanie..

              Jazdy "na oparach" nie cierpię, ale mój mąż wprost przeciwnie więc ja się denerwuję, a on delektuje...ile to jeszcze na tych oparach da radę przejechać...wrrrr....w dodatku duży samochód jest zza zachodniej granicy i w takiej sytuacji natychmiast daje komunikat dźwiękowy (przeraźliwy) oraz wizualny nieznoszący sprzeciwu - "bitte tanken!!!" przyprawiając mnie o zawał nieomal...

              U mnie ostatnio constans czyli pod górę, eh pisać szkoda....
              Z rzeczy weselszych dziś cały dzień trwały przygotowania studniówkowe i w końcu ok 18 nastąpiło wielkie wyjście poprzedzone godzinami spędzonymi w łazience i przed lustrem smile
              Właśnie doczekaliśmy się smsa, że trzeba ją odebrać o 4.30 więc możemy się przespać smile))

              Spokojnej i cieplutkiej niedzieli wszystkim życzę smile
              • jan.kran Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 12.02.12, 03:03
                Kilkanascie minut temu dowiedzialam sie ze Whitney Houston odeszla. Posluchalam Jej piosenki myslac zeby tam gdzie odeszla byla szczesliwsza niz tu na Ziemi.
                Bardzo Ja lubilam...
                • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 12.02.12, 08:57
                  Ano odeszła. 48 lat.
                  Foty świetne. Loara dokładnie taka jak napisała Bbetkasmile I te cyce na sercuwink
                  Małpko gratuluję! Dado dziękuje za dobre słowo na dłuuuga drogę do siebie i normalnego wyglądu.
                  A teraz przekazuję komunikat otrzymany wczoraj od Mm, odcieło ją od wszystkiego, więc pozdrawia z krainy lodów warszawskich.
                  A ja zabieram Krowisię na spacer, Maćmę po zakupy, Synusiową do kina, a na koniec samą siebie do następnego kina. Dwa filmy sobie na dzisiaj zaplanowałam. A co niech mamsmile
                  • lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 12.02.12, 12:16
                    Fedo odczytałam na krzyż- Mamę na spacer,Krowisię na zakupy i żdziebko się zdziwiłamsmile
                    Verbeno, paniusiu ,nonono zamiast kur zwyczjnych masz bażantowe kurki i ta kaczka wyniosła, super.Ponoc wyścigi na kanałach już się odbyły?
                    Małpko gratuluję wnusia.
                    Foxie, mama może jeść wszystko,ale kazde mięsko musze siekac, bo nie pogryzie ,więc wiesz ckokolwiek przygotuje to albo posiekam,albo robię z potrawy cienkie paseczki i dla mnie to jest bez sensu(nie siekanie,ale mdli mnie na widok wiecznie ten sam, na talerzu,ze zmienną jarzynką)
                    Fotka z czapla bardzo mi się podoba.
                    Feline zdjęcia Loary i ddadowea Wisła bardzo mi się podobająsmile
                    Dado,może mysielibyście pomyślec o dociepleniu poddasza,zeby podnieśc temperaturę w sypialni?
                    Bbetce postudniówkowego wyspania się,bo jak sądzę noc spędziliście na oczekiwaniu ,kiedy to transport dla córki odpalić.
                    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 13.02.12, 14:01
                      Lx, nie przejmuj się czasem zdarza mi sie pomylić i na przykład zabieram się do kładzenia farby na krowisinej głowisiwink
                      • mammaja Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 13.02.12, 16:43
                        Dzisiaj po czterech danich odzyskalam net ! Ale z telefonem juz gorzej - podlaczyli mnie fo cudzego numeru, a mój do jekieś miłej ( zresztą) Pani. Zdebiałam, kiedy mżonek zadzwonil na moją komorkę a wyświetlił sie obcy numer. Oddzwoniłam na domowy i wlaśnie ptzyjęła zupełnie obca osoba. Ha,ha! Mam nadzieję, że to rychło usuna. Narazie tylko się zameldowalam - pisac i czytać będę potem !
                        • jutka1 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 13.02.12, 17:10
                          Przepraszam, Mammajko, ale obśmiałam się jak norka. smile))
                          • ewelina10 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 13.02.12, 18:02
                            Mmko nie mam zielonego pojęcia jak możliwe sa takie połączenia telefoniczne. To robi się niebezpieczne

                            Troszkę kataru i maleńki kaszel nocą nie odpuszcza, ale w dzień znośnie się czuję. Rodzina się rozchorowała bardziej i wymaga z mojej strony większego zaangażowania, i inne sprawy też czekają niecierpiące zwłoki. A żeby mało byłego jeszcze tego, kiedy byłam w drodze dostałam telefon o męża, że właśnie wrócił od lekarza z diagnozą zapalenia oskrzeli. W związku z tym, mam jutro również się zbadać, bo pewno to samo mam, bo przecież to ja kaszlę już od ponad miesiąca i z pewnością się ode mnie zaraził

                            Ew.
                            • lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 13.02.12, 18:41
                              Nie wiem czy zapalenie oskrzeli jest zaraźliwe Ewelinko,ale przebadaj się.
                              Mammajko sprawa telefonow i śmieszna i straszna.
                              Jutko podobno u Was odwilz.U nas tez w nocy sypneło śniegiem,w ciągu dnia 0 C, oby już tak było.
                              13 dzień lutego nad wyraz udany.Załatwiłam wymianę rolet w duzym pokoju , na takie z szynami,żeby słonce ,wiosenne i letnie ,szparami ,nie świeciło mamie w oczy.
                              Wczoraj mielismy niedzielę wypadowa- 3 godziny,ale wolni razem. Było super.
                              Pozdrawiam poniedziałkowo,trzynastkowosmile
                              • foxie777 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 13.02.12, 23:52
                                Ciesze sie,ze mozecie moje fotki ogladac,ale dlaczego znikaja?.Niech mi ktos poradzi.
                                U nas zima na calego.Wczoraj ogladalismy Emmys i bylo smutno z powodu Whitney.
                                Niesamowity talent,i przegrane zycie.
                                Lablenko, niestety masz duzo z tym wszystkim roboty,ale co masz zrobic?Przetrwac i tyle.
                                U nas przykre wiadomosci w rodzinie,bo Ciocia mojego syna ze strony ex meza jest
                                w szpitalu w ICU czyli na reanimacji.Nie znam szczegolow,ale sprawa powazna.54 lata.A z
                                innej beczki.
                                Fed,kupilam cudne ,zamszowe, bordowe szpilki na wspanialej przecenie.Pomyslalam o Tobie.
                                Wiem,ze jestem chora psychicznie na tym punkcie.Nie ma lekarstwa i koniec.
                                pozdrawiam tropikalnie
                                • lablenka_x Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 14.02.12, 12:49
                                  Zgadza się ,Foxie , mam dużo z tym roboty i nie ma zmiłuj się.Trzeba przetrwac i już.
                                  Ciocia młoda kobieta jeszcze.Może wyjdzie z tej przypadłości obronną ręką.
                                  Manie bucikową rozumiem w całej rozciagłości, tez tak miałam .Lekarstwo jest jedno, okrutne,ale skuteczne- powazne kłopoty z kręgosłupem i od chodzenia w wysokich szpilkach tzw. płaskostopie poprzeczne, które uniemożliwia Tobie stąpanie li tylko na palcach i sródstopiu.Pozostaje wówczas ,jak już wielokrotnie o tym pisałam, pieszczenie szpilek wzrokim i chociaz wzięcie ich do reki.Booooziu jak ja zazdrosze tym co w szpilkach z lekka suną chodnikiem np.
                                  Czekam na pana z pomiarem nowych żaluzji, no i dziś okazało sie,ze przed nami zakup nowego pieca grzejącego wode i kaloryfery.dziś stary wyczyniał cuda,podczas porannego prysznica zdołałam umyś głowe szamponem i nałożyć odżywkę,a potem poleciał na mnie zimny strumien, szok kurcze okrutny.Po zamknięciu wody temperatura w piecu gwałtownie wzrosła do 80C ,a potem trzasnął i zgasł.Sa to chyba jego ostatnie podrygi.Oby wytrzymał do końca okresu grzewczego.
                                  U nas słonecznie, zaczyna przepachniwac wiosną, oby tak dalej ,choć na jutro zapowiadają zawieje i zamiecie śniezne.
                                  • alfredka1 Re:niech nam będzie ... 14.02.12, 13:10


                                    Święty Walenty nie tak dawno u nas poczęty
                                    już sie rozpanoszył,
                                    wszystkim NAM wszystkiego dobrego zyczę
                                  • ewelina10 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 14.02.12, 14:20
                                    Walentynkę Alfredce posyłam też

                                    Lbx z piecykami gazowymi nie ma żartów.

                                    Ze szpilkami pożegnałam się jakiś czas temu, kiedy ortopeda mi zakazał. I sama się sobie dziwię czemu tak długo nabierałam rozumu. Wyjątek stanowią tylko "okoliczne" wizyty, wtedy zakładam buty ale na tzw. małym "grzybku". Dla mnie osobiście nogi są zgrabniejsze na płaskim obcasie, ale zgodnie z obecnym tryndem (zam.) jestem w tym odosobniona. W butach sportowych spędzam większość dnia, i zero bólu, zero odcisków, zero strachu przed potknięciem i podbiec można szybciej gdy się człek gdzieś śpieszy smile

                                    Lekarz nic poważniejszego u mnie nie stwierdził (odporność po długich marszobiegach czy co). Dostałam tylko jakieś krople do nosa na uporczywy katar. I super, bo już ktoś mi usiłował zakładać jakiś areszt domowy. Ufff ...
                                    • gaudia Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 14.02.12, 17:04
                                      rany, zdalam sobie sprawe, ze NIGDY nie mialam szpilek na nogachsmile

                                      i zyje!
                                      • foxie777 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 14.02.12, 22:27
                                        Gaudio nigdy,to co to za zycie{zartuje}.
                                        Moje Panie ja w szpilkach nie maszeruje tylko wkladam jak idziemy na koncert czy do restauracji, w kazdym razie tam gdzie nie trzeba chodzic,ale fakt ze znam babki co pruja caly czas.Nie te lata.
                                        U nas slicznie i chlodnawo.Robimy sobie Walentynki tak dla zgrywu,dlaczego nie?.
                                        Lablenko,zobaczymy jak sie sprawa wyjasni.Tez mysle co to bedzie jak moja Mama
                                        nie daj Boze zachoruje,a ja tak daleko.Coz,na razie jest ok.
                                        pozdrawiam tropikalnie
                                        • monia.i Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 14.02.12, 23:12
                                          Takich prawdziwych szpilek chyba nigdy na nogach nie miałam, a jeśli - to mierzyłam jedynie i podziwiałam w nich swoją kończynę. Jakieś słupki i inne takie - czasem nosiłam. Jeden z wyższych obcasów założyłam do kiecki ślubnej, się przemogłam, bo faktycznie - lepiej całość wyglądała. Trochę musiałam potrenować przed występem - a i tak omal się nie zwindowałam ze schodów przed ołtarzem, cała rozluźniona - i wówczas to ramię mężowskie wspomogło mnie po raz pierwszy. Od razu rozluźnienie mi przeszło.
                                          Jakoś tak zawsze obcas kojarzył mi się z kobiecą garderobą, a u mnie takowa w wersji szczątkowej. Ale ostatnio przechwyciłam od kumpeli (celem przekazania dalej) but na obcasie, nooo, jak dla mnie bardzo-bardzo wysokim, i żal mi się rozstać smile Więc czasem zakładam i oglądam na sobie smile
                                          • monia.i Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 14.02.12, 23:44
                                            Rany, gdy wspomniałam swoje ślubne obcasy to od razu przypomniała mi się moja ślubna kiecka i incydent z nią związany. Zakupu strojów dokonywałam z siostrą ojca, osobą mimo wieku już wówczas słusznego bardzo konkretną, energiczną i dobrym smakiem obdarzoną. Mami absolutnie nie chciała uczestniczyć. Więc udałyśmy się z ciocią do pierwszego sklepu, który wytypowałam, na Miodowej, weszłyśmy, się rozejrzałam po tych wszystkich śnieżnych pienistościach i stwierdziłam: no, w porządku, byle nie cekiny, koronki i świecidełka, a, no i żadnych aplikacji. Może ta, bo się nie świeci..I to była ta. Pasowała, się nie świeciła, żadnych cekinów. Nic nie trzeba było z nią robić, dopasowywać, skracać..Po kilku latach dopiero zaczęłam myśleć, że wyglądałam, jak puchowy piernat, bo ozdobiona była angielskim haftem. I miała kółko wszyte w spódnicę, jak niemal wszystkie wiszące tam kiecki. Pani udzieliła mi instruktażu odnośnie poruszania się, wsiadania, wysiadania, usiadania...
                                            I tenże właśnie instruktaż próbowałam w życie wcielić u siebie pod domem, wsiadając w owej ślubnej kiecce do eleganckiej limuzyny mającej mnie powieźć ku świetlanej przyszłości. Lekko ruszyłam kółkiem, żeby całość zgrabnie się zmieściła na miejscu dla pasażerów - i tym lekkim w mym mniemaniu ruchem narzuciłam sobie całość tylnej części spódnicy na łeb, demonstrując zgromadzonym tył, obleczony li i jedynie w rajstopki białe (oraz resztę bielizny).
                                            Zupełnie nie rozumem, czemu ludzie najpierw muszą ryć ze śmiechu, a potem dopiero pędzą na pomoc. Ktoś mi zdjął spódnicę ze łba wreszcie, a potem wsiadłam, calkiem obojętna losu gniecionej spódnicy. Dziś bym chyba obstawiła gustowny kostiumik smile
                                            • bbetka Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 15.02.12, 00:07
                                              Moniu, to piękne musiało być!!! Obśmiałam się ze śmiechu jak pszczoła, jak mawiała moja koleżanka ze studiów!!!!
                                              Ja miałam sukienkę do kolan (i bez koła) więc takie niespodzianki na mnie nie czyhały smile
                                              • krowisia1 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 15.02.12, 08:53
                                                Żeby nie było paniki, pod nickiem krowisia jest normalny fedorczyk, tylko nie wiedzieć czemu zjadło mi nick i nie chce oddaćsad
                                                Moniu historia prześliczna!!! Moje kiecka ślubna, ta prawdziwa od ślubu kościelnego (z pierwszym mężem) była zjawiskowej urody w sylu lat dwudziestych, cała była kopertą trzymał ją w jedności szeroki plisowany pas z baskinką. I też miałam małą przygodę. Pod kościołem Wisytek powiał witr i kiecka od bioder w dół poszła sobie i zajeła miejsce obok mnie. Na co baba podkościelna skomentowała; "to ma być panna młoda? Toż to kurwa a nie panna młoda!!!"
                                                Co do szpilek to oczywiście posiadam par kilka, a może nawet kilkanaście różnych wysokości. Innych wysokich (a nawet strzelistych) i średnich obcasów też mnogość w szafie występuje. Kiedyś potrafiłam w nich biegać, teraz juz nie i używam ich do stania i siedzenia. Na codzień noszę płaskie albo klockowe. Mam przyjaciółkę która nasza jedynie szpilki min.10 cm i na płaskich nie umie chodzić. Stopy ją bolą.
                                                • ewelina10 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 15.02.12, 08:59
                                                  Od razu wiedziałam, że ta Krowisia to nasz Fedorczyk smile)) Dlaczego porwano tobie nicka rodzimego, mam nadzieję że ci go przywrócą
                                              • ewelina10 Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 15.02.12, 08:55
                                                Moniu, bardzo zabawne, ale takie rzeczy się pamięta. tiiia te białe długie suknie trudno sobie wyobrazić bez szpilek.

                                                Zdarzyło mi się kilka razy prowadzić autko w szpilkach i było w porządku, dopóki sutyacja na jezdni nie wymagało natychmiastowej reakcji.

                                                Środa, duże mrozy odpuściły, ale śnieg strasznie napadał i zrobiło się biało jak w tych śnieżnych ślubnych pienistościach Moni smile
                                          • bbetka Re: Dzisiejki 284 - lute ( zimne, srogie) 15.02.12, 00:00
                                            A ja akurat jestem z grupy "biegającej" na szpilkach do i w pracy oraz na imprezy wszelakiesmile Im wyższe, tym lepsze-ale bez przesady, bo jak wszyscy wiedzą dla każdej z nas istnieje graniczna wysokość obcasa, powyżej której nie da się wyprostować kolana i tak się na ugiętych nóżkach paradujewink Jeszcze 3-4 lata temu w ogóle nie wychodziłam w innych butach niż na wysokim obcasie, w sytuacjach formalnych oczywiście (a już do pracy w życiu nie poszłabym w spodniach i na płaskim obcasie!!!) bo na inne okazje miałam obuwie płaskie i użytkowałam je z równą radością jak szpilki smile Prowadząc zajęcia w punktach wykładowych (a i u siebie na miejscu) często miewałam wykłady (a nigdy nie zdarzyło mi się usiąść na wykładzie) od 8 do 21 (plus dojazd 100 km, ale tego nie liczę, bo w samochodzie do jazdy woziłam tenisówki - nie dlatego że nie potrafię prowadzić w szpilkach lub jest niewygodnie, ale przez to, że buty się potwornie niszczą!!!) i bez problemów wytrzymywałam w szpilkach. Z liczbą lat (i kilogramów smile moja akceptacja własnej osoby wzrosła i zaczęłam częściej nosić niższe obcasy...a nawet (o zgrozo!!!) zdarza mi się pójść do pracy w spodniach smile)) Ale rzadko i jak nie mam zajęć i żadnych formalnych spotkań...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka