mammaja 19.02.13, 00:28 No wiem, że jeszcze luty, ale miło pomysleć że rzeczywiście za miesiąc już prawie będzie Zresztą w poprzednich dzisiejkach Feline ogrzała nas widokim błekitnego nieba i andegaweńskiej wiosny, radzę wrocic i popatrzeć ! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiejki 310 - już troche bliżej wiosny ... 19.02.13, 00:33 Przepraszam, że spózniłam sie z dzisiejkami, ale byl to czarny dzień - po kilku godzinach pracy i prawie jej skończeniu komputer "wywinął mi numer" - oczywiście sama jestem sobie winna - nie zapisywalam w czasie pracy - i nagle wszystko zniknęło . A że było to sprawozdanie wypełnianie on line - nie bylo szans na odzyskanie. Poprostu wsciekłam się na siebie i poszlam sobie. Ale wieczorem trzeba było zrobic jeszcze raz to samo i moja wścieklica zżera mnie dokladnie. Wyslalam i odchodze, bo patrzec nie moge na ekran. Ale jutro wrocę Odpowiedz Link
joujou Re: Dziękując Mammajce za nowy wątek 19.02.13, 00:50 pociągnę dalej już tu W ostatni weekend odbywał się u nas festiwal polsko-kaukaski "Świat bez granic" pod patronatem Polskiej Akcji Humanitarnej.Niestety w całości nie mogłam uczestniczyć więc wybrałam się na pokaz ludowych tańców kaukaskich zaprezentowany przez dzieci z pobliskiego ośrodka dla uchodżców,a przy okazji załapałam się na polsko-kaukaski poczęstunek .Dzieci w swoich strojach narodowych,tylko obuwie nie bardzo pasowało,ale pewnie tańczą w tym,co mają.Tańce żywiołowe szczególnie w wykonaniu chłopców robiły wrażenie,natomiast dziewczynki tańczyły lekko,zwiewnie.Upatrzyłam sobie najmłodszą z dziewczynek,słodka jak aniołek,tyle,że troszkę wstydliwa.Natomiast mnie upatrzył sobie chłopiec w białych adidasach i wyrażnie miał parcie na mój aparat.W ogóle chłopcy bardziej odważni,chętnie rozmawiali,ale to pewnie częściowo związane z ich wychowaniem i religią.Potrawy bardzo smaczne,ale też bardzo kaloryczne. No i tak przyjemnie spędziłam niedzielne popołudnie. Ze względu na ciasnotę trudno było robić zdjęcia,ale kilka cyknęłam: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3359529,5,1,70420,P2174972.html Felne,również przed chwilą zagłosowałam na Ciebie i koleżankę i niech Wam się uda! Bbetko,wspólczuję i obyś jak najszybciej odzyskała pełną sprawność,a Alfredce dobrego wyniku życzę! Odpowiedz Link
joujou Re: Wtorek 19.02.13, 00:55 Wszystkich pozdrawiam i podrzucam moje kwitnące orchidee,wszystkie różowiaste No,to się nagadałam,dziękuję za uwagę i przyjemnego wtorku życzę! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 19.02.13, 01:11 Wszystkie orchidee piękne! Bbetko, ręce do kitu, a pani doktor na urlopie. Muszę doczekać do przyszłego tygodnia, albo pójde do innego lekarza, jesli będzie bardzo źle. Na razie jest tylko do kitu. )) Odpowiedz Link
bbetka Re: Wtorek 19.02.13, 01:14 Współczuję Raczej bym poszła do innego lekarza, bo szkoda czekać...ale tak tylko gadam, bo sama chodziłam 5 miesięcy do jednego bez skutku .... Odpowiedz Link
joujou Re: Wtorek 19.02.13, 01:18 Ja też współczuję i poprawy Ci Jutko życzę,jak i wszystkim niedomagającym. Moniu,a co u Ciebie? bo jakoś przycichłaś. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek 19.02.13, 14:02 Joujou, piekny album zrobiłaś, rzeczywiście sliczne stroje, dziewczynki ja księżniczki z bajki Jutko wspólczuje bardzo U nas sypie caly czas, pewno auto trzeba będzie wygrzebać, juz mam tego dosyc! Co bedzie dalej - zaspy po dach, bo z poprzednich opadow jeszcze leżą wielkie kopce na chodnikach. Ech, tylko sie upić Odpowiedz Link
monia.i Re: Wtorek 19.02.13, 20:16 Jou - dzięki za pamięć Przycichłam - bo nie mam sumienia marudzić, każda z Was ma swoje problemy, z papierzyskami różnymi, z rodziną..A my aktualnie z mamunią mamy problemy, 3 tyg. temu miała zabieg zdejmowania zaćmy - no i niestety, coś jej się paprze w tym oku. Zaczynam podejrzewać, że ma rację, twierdząc, że jest pechowa. Albo po prostu zapesza. Poza tym gołębie jej skrzeczą a po chałupie prusaki grasują. Te ostatnie nie tylko u niej - cały budynek narzeka, czymś spryskują, ale średnio działa, no i nie wszyscy do mieszkań wpuszczają. Należałoby mami remoncik zrobić, ale nie mamy kasy..I tak się ciągnie łańcuszek od jednego do drugiego, brrr Ale za to dzień już coraz dłuższy, i za miesiąc wiosna. Jakoś to będzie! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wtorek 19.02.13, 20:32 Moniu, spotkało mnie to samo przy usuwaniu pierwszej zacmy. Paprało się i zaczęłam widzieć dopieropo paru miesiącach. Pomogły dopiero zastrzyki bezpośrednio w gałke oczną. powolutku powolutku i zaczęłam widzieć. Dopiero na jesieni zdecydowałam na drugie oko. Widziałam już na drugi dzień. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek 20.02.13, 10:48 Piwo to dobry środek także na slimaki ( podobno) Miałam kiedys mrówki faraona, juz nie pamietam czym je zlikwidowalam. A karaluchy sa obrzydliwe, współczuję. napewno na jakichs forach mozna znależć porady. Dalszy ciag zasnieżenia - tkwimy w tej bieli jak wacie Ulice, ktorymi jeżdżą autobusy sa odsniezane, ale na odewsiu trzeba samemu sie przekopać. Powinnam pojechac do wnucząt, tylko trzeba najpierw wyjść z domu. pozdrawiam z zaspy ! Nie napisałam, że przesliczne te storczyki, jedne i drugie. Moje przekwitły - przyciełam i mam nadzieję że znowu kiedyś zakwitną Odpowiedz Link
monia.i Re: Wtorek 20.02.13, 21:21 Na robactwo różne odstraszacze już stosowaliśmy, cały czas leżą jakieś kostki, mieszkanie okresowo opryskujemy "domowymi" specyfikami. Ale to wszystko nieszczególnie pomaga, to jest duży, 11 p blok, ze zsypami śmieciowymi w budynku oraz ze sklepem spożywczym oraz mini garkuchnią obiadową na parterze. A blok to małe mieszkanka z mieszanymi mieszkańcami, reszta emerytów mieszkających "od początku" oraz mnóstwo powynajmowanych. Większość niechętnie udostępnia. Mamunia wściku dostaje, zapasów w domu nie trzyma, jedzenia bez przykrycia na 5 minut nie zostawi, talerze w kredensie trzyma poopatulane w reklamówki. To jak walka z wiatrakami - no, ale próbujemy różnych sposobów... Z okiem, Alfredko, też się pocieszamy, że może jeszcze wszystko się unormuje, mama jest pod dobrą opieką, coś tam kombinują z kroplami, kolejna wizyta kontrolna 28. Staramy się nie upadać na duchu, mamie to idzie gorzej, bo co i rusz ktoś jej mówi "zaćma, aaa, to banał, już miałam/em, od razu po zabiegu było super". I dobija nam rodzicielkę..Twój przykład - może to nie najlepiej zabrzmi - jest w tej sytuacji pocieszający Nas zaś kropnął dziś kolejny problem, ale jeszcze do mnie na dobre nie dotarł i nie chce mi się pisać.. Za to zima za oknem bardzo piękna, przynajmniej dla oka Uściski dla wszystkich! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Wtorek 20.02.13, 21:48 Moniu, to problem wszystkich wielkich zbiorowisk mieszkalnych, ale stosunkowo latwo jest go zlikwidowac. Sama to przezywalam wtutaj (!!!) w latach '80 az mnie "wscieklo" i zazadalam u syndyka (administratora) bloku przeprowadzenia ogolnej, dokladnej dezynsekcji od piwnic(garazy) az po taras, oczywiscie lacznie zsypy i bezwarunkowo wszystkie mieszkania. Przyjechali panowie ze smiesznie malymi aparacikami pssst-pssst, zrobili psst-psst doslownie po kropelce we wszystkich pomieszczeniach z odplywami i wywietrznikami i...cud sie stal, od 25 lat nie widzialam w bloku karalucha. Ale tez panowie pssst-psssiterzy przyjezdzaja co pol roku i przeprowadzaja rzeczona operacje. Warunek powodzenie: musi byc przeprowadzona na raz absolutnie wszedzie, wiec ludzie odpowiednio wczesnie uprzedzeni o terminie maja do wyboru: byc w domu albo powierzyc klucze osobom zaufanym lub konsjerzce, ktora szczesliwie do takich nalezy. Pogadaj z sasiadami i administratorem. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wtorek 20.02.13, 21:52 wodnikowi dzisiaj wyznaczyli termin na usunięcie niewielkiej zaćmy na 17 stycznia !!! Nawet ucieszył się. Uściski dla Mamusi Odpowiedz Link
monia.i Re: Wtorek 20.02.13, 22:12 Uścisnę, Alferdko, dzięki - Ciebie też ściskam - a za Wodnika będę trzymała kciuki w stosownym czasie - żeby tych głupich problemów pozabiegowych nie miał, bo to dżaźni człeka (pisownia zamierzona). Feline - nie wiem, czy aby na pewno wspólnota może domagać się wejścia celem opryskania do mieszkania własnościowego. Chyba już próbowała, bo to nie jest świeży problem. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Wtorek 20.02.13, 22:21 U mnie moze i przypuszczam, ze to jest "moznosc uniwersalna", jako, ze operacja jest ze wzgledow sanitarnych. Odpowiedz Link
monia.i Re: Wtorek 20.02.13, 22:27 Podejrzewam, Feline, że u nas to może troszeczkę inaczej wyglądać. Z prusakowym problemem wspólnota się buja od kilku lat, nie udostępniono im lokali. No, ale spróbuję się raz jeszcze rozeznać. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Wtorek 20.02.13, 22:44 Moniu, a ile w ogole tam jest mieszkan? W moim bloku jest przeszlo setka, wystarczy twardo wymagac tak od administracji jak i od wspolmieszkancow (macie chyba doroczne zebrania????) Jak sobie wspomne, za jaka "wiedzme" mnie uwazano, kiedy zaczelam sie domagac a kiedy ludzie mieli gniazda prusakow we wnetrzach magnetowidow np (cieplutko im tam bylo, przytulnie ) a jak jest teraz i ci sami , wtedy niezadowoleni sasiedzi sami sie domagaja dezynsekcji... Odpowiedz Link
mammaja Już czwartek 21.02.13, 14:11 Przestało sypać. To ważne ! Wczoraj warunki do jazdy były fatalne, omal mnie nie rizjechal jakis palant. Wlasnie zadzwonił dostawca drewna kominkowego że przywiezie. Przyda sie, wys tarczy na nastepne dwa lata . Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Wtorek 21.02.13, 17:50 Aj, nie jest tak łatwo wejść do cudzego mieszkania, nawet policji. A Wspólnoty tak już mają że lokator już zawsze musi być przeciw lokatorowi. Moniu pewno robisz wszystko co tylko możliwe, to draństwo jest trudne do zniszczenia. Jeszcze trzeba pamiętać o osłonkach w wszystkich występujących szczelinkach i wentylacjach ale czy zamknie to im drogę, przecież pozostają jeszcze okna, drzwi 10-letni termin paszportu nam minął w zeszłym roku i złożyliśmy dzisiaj wniosek o wydanie nowego. Zeskanowano nam odciski i za miesiąc mamy otrzymać paszport tzw biometryczny. Teraz już bez wątpliwości nasze informacje będą dostępne. W przyszłym roku w systemie Ewuś mają się znaleźć wszystkie informacje o naszych chorobach. W pierwszej chwili pomyślałam, że to bardzo ułatwi szybką pomoc, zwłaszcza kiedy pacjent może być nieprzytomny. Ale po ostatnim wydarzeniu z lekarką i dzieckiem adoptowanym rodzą się wątpliwości czy to tych informacji będą mieli dostęp wszyscy lekarze, pielegniarze a co z tzw. tajemnicą lekarską. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek 21.02.13, 21:46 Ja wyrabialam nowy paszport w zeszłym roku, Te nowe fotografie sa okropne! A co do informacji o zdrowiu to mam wątpliwości. Ja na wszelki wypadek mam karteczkę, że jestem uczulona na penicylinę. Zapaśc miałam po próbie, drugą po jakimś leku w ktorym byla syntetyczna penicylina, na szczęście pogotowie przyjechalo natychmiast, pan doktór powiedział, że trzeciej raczej nie przezyję Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 22.02.13, 00:31 Miałam dziś pierwsze zabiegi na przeguby, i bolą mnie bardziej (zgodnie z zapowiedzią rehabilitanta zresztą), stąd też ograniczam klikanie. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Piatek. 22.02.13, 08:22 Ruszylam pare spraw i od razu lepiej sie poczulam)))) Troche zniedbalam aktywnosc fizyczna bo sie zle czulam psychicznie ale teraz bede nadrabiac , mam zamiar cwiczyc trzy dni pod rzad Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek. 22.02.13, 22:46 Szczęśliwie piątek nastał, a z nim weekend i nadzieja na drobną poprawę nastroju. Jakoś mi ten tydzień dał w kość, czuję się nieco zmemłana. Jutro rano drobna krzątaninka okołodomowa, po południu jedziemy z obiadem do mamuni a wieczorem wpada do nas zaprzyjaźniona para na kolację ze śniadaniem. Zamierzam odreagować, a przynajmniej spróbować Cichutko na forum.. Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek. 23.02.13, 05:14 No własnie, Moniu, ostatnio dialogujemy Odpoczniesz w weekend, przynajmniej od codziennosci. Fajnie mieć gości od kolacji do śniadania Ja mam w planie wizytę dzieciakow połaczoną ze spacerkiem, no i jeszcze nie wiem co. Żeby tylko było słonecznie ! Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piatek. 23.02.13, 11:27 Mammaju,ale z Ciebie skowronek, ja o tej porze śpię w najlepsze,bom sowa jest. Tydzień zalatany urzędowo,ZUS,PZU i wymeldowanie maminego telefonu ,nieużywanego od 1,5 roku,ale abonament 32 co miesiąc,co stanowi połowe kosztów miesiecznych pieluch.Facet próbował mnie zbyć tłumacząc ,że powinnam Mamę ubezwłasnowolnić,bo pisma napisanego przeze mnie nie może przyjąć.Zaparłam się, kazałam sobie podyktowac własciwą treść i załatwiłam. Zmęczona coraz bardziej jestem i tyle. Pozdrawiam Monię i resztę towarzystwa Odpowiedz Link
verbena1 juz sobota 23.02.13, 12:05 Nastroj na forum nieszczegolny, problemy zdrowotne , prusaki ,ZUS i snieg, oj, kiedy zjawi sie wreszcie Pani Wiosna i przegoni te niedogodnosci? Jutko, Bbetko, wspolczuje bardzo, wiem jak moze taki nekajacy, nieustajacy bol zdolowac. Chodze z takim czyms juz dwa lata, wyglada na to ,ze musze wkrotce zoperowac biodro bo wykorzystalam juz wszystkie alternatywne mozliwosci i nic. Zobaczymy co pan doktor powie za tydzien. Probuje zyc w miare normalnie, okazuje sie ,ze nawet do bolu mozna sie przyzwyczaic Dzis zaprosilam na obiad milych znajomych, zazyczyli sobie czerwonej kapusty z jablkami i cynamonem, kiedys im zrobilam i prosza o jeszcze, no dobra, niech im bedzie. Nie obedzie sie tez bez jablecznika na co Rieks juz teraz sie oblizuje Mam w kuchni specjalny stoleczek na kolkach , nie zmecze sie zbytnio. Przy gotowaniu relaksuje sie prawie tak jak przy malowaniu, lubie to Pozdrawiam i milego weekendu zycze Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Piatek. 23.02.13, 12:10 Zus-u i U.S tych instytucji nie lubię bardzo. Urząd w zeszłym roku nieźle mną "szargał" za sprawy odległe, a to że nie ten numer pit-a i chociaż podatki się zgadzały trzeba było robić kłopotliwe korekty, mieliśmy też kontrolę półroczną, która nie powinna tyle trwać a trwała i chociaż wiedzieliśmy że mamy wszystko "w porządku" to znając realia "państwa w państwie", przyprawiała mnie o ból głowy i bezsenne noce. Nie jest łatwo z tą samodzielną działalnością, oj nie. Kap, kap, kap za oknem idzie wiosna. Jedziemy w sprawach do miasta a potem gdzieś się trochę poszwędamy, pójdziemy na gotowe danko, kafkę albo cuś Odpowiedz Link
bbetka Re: Piatek. 23.02.13, 14:38 Myślę, że nikt ich nie lubi Jutku współczuwam serdecznie, mnie też powiedzieli, że po zastrzykach będzie bardziej bolało...i boli. To domowe uziemnienie mnie kompletnie dobija, niby -w moim odczuciu- mogę chodzić (ból jest do wytrzymania), jednocześnie zalecenia lekarskie są ciągle takie same "mało/wcale nie chodzić", no ileż można????to już prawie 1/2 roku!!!!! Mogłabym prawdopodobnie rzucić się na jakąś pracę o charakterze domowym/pisarskim/naukowym, ale niestety to (przynajmniej w moim przypadku, już nie działa....) Wczoraj było u nas trochę słońca więc Hrabia się wylegiwał w swojej ulubionej tubie (prezent gwiazdkowy dla obu kotów) a sikorki nadal szukały jedzenia gdzie te ziarenka??? dziś znowu pochmurno, planów wyjściowych brak, zrobię mężowi kartkę "zakupową" a potem coś sobie upichcimy w domu Uśmiechniętego weekendu wszystkim życzę! Odpowiedz Link
mammaja Sobota 23.02.13, 15:48 Lablenko, ja posiedzialam miedzy 2. a 5. a potem jeszcze poszlam spać tak bywa, jak usnę wieczorem przy jakims filmie oczywiście sobota przyniosla nowe kłopociki, ale o tym napiszę pozniej . Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Sobota 23.02.13, 20:03 Fakt ,że do bólu można się przyzwyczaić, ja cierpię od dobrych kilkunastu lat(od 95r)i pamietacie może jak kiedys powiedziałam,że marzy mi się dzień bez bólu, ostatnio tak mam i cieszę się,bo tabletki antybólowe łykam czasami,a nie 3x dziennie i mam nadzieję na dalsze polepszenie się. Ewelina powiedziała,że wiosna idzie,oj nie były to prorocze słowa ,oj nie nie,u nas od 15 znowu sypie,gęsty mokry,oblepiajacy śnieżek. Mieliśmy dzis wolne popołudnie, pojechaliśmy do dziewczynek pomóc im w lekcjach . Przez 2 godziny zasypało nam samochód całkowicie i na ok 15 cm. na ulicach ślsko, włączały się abs-y. Zadymka taka,że świata nie widać i sypie nadal. Hrabia zblazowany bardzo,a sikoreczka śliczna. Verbeno niegdy nie robiłam modrej kapusty z cynamonem(modrej czyli czerwonej) Kupiłam Mamie takie dzieciece kolorowanki z ponumerowanymi kolorkami, namówiłam,żeby spróbowała,bo to nic,że dla dzieci,leży przecież i się nudzi.Spróbowała i zaskoczyłą i koloruje namiętnie. Pozdrawiam zadymkowo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela 24.02.13, 11:12 Bardzo wspolczuje Wam Jutko i Bbetko. Z Verbena i Lx lacze sie w bolu. Tez mi towarzyszy od lat i tez chyba bede musiala cos z tym zrobic, ale zawsze pamietam to co mi powiedzial sto lat temu jeden chrurg "twardy". Poki dajesz rade stac i chodzic nie placzac z bolu to nie daj sie nikomu dotknac do kregoslupa. Na razie wiem, ze po kilku latach nieubezpieczenia, musze sobie zrobic przeglad, ale juz wiem ze to poczeka. Tylko przyjaciolke od spraw babskich odwiedze jak tylko wroci z Indii (nienwidze jej niech mi sie zajmie staroscia. Reszta po powrocie. A powrocie z Francji. Wyobrazcie sobie, ze rodzina uznala ze tylko ja moge zajac sie Tesciowa! W sumie to zakrawa na jakis zart, znalezli sobie wolna od obowiazkow osobe . Tesciowa byla tydzien temu operowana (nota bene na kregoslup). Rok temu zrobili jej te sama operacje, udala sie ale nastepne kregi polecialy. Do polowy marca bedzie w szpitalu i sanatorium, ale pozniej nadal nic nie wolno jej bedzie robic, ani sie ruszac, i nie nalezy zapominac o jej wieku, w koncu ma juz dobrze dzwieknieta osiemdziesiatke. No i okazuje sie, ze z trojki dzieci tylko synowa moze sie nia zajac. Oczywiscie nikt mnie nie zmusza i le maz z pewna niesmialoscia zapytal mnie czy ewentualnie bym sie zgodzila i poswiecla. Laskawie wyrazilam. Poinformowana o mojej dobroci Tesciowa eksplodowala entuzjazmem. W sumie moze to jest rzeczywiscie najlepsze rozwiazanie dla nas obu? Uwielbiamy sie z Tesciowa, potrafimy egzystowac calkowicie bezkolizyjnie w zyciu codziennym i znakomicie sie dogadujemy, mamy ogromna tolerancje i zrozumienia dla swoich wad i przywar. Ona nie bedzie sie stresowala, jakby stresowala sie przy swoich corkach, ja nie "narobie" sie tak jak zasuwam przy wlasnej rodzinie i zagrodzie, a zwodowe bede odwalala "on line". Bede mogla w week endy zostawiajac ja z wnuczkiem lub wnuczka i korzystajac z samochodu, odwiedzac U.P. bo dzieli je poltorej godzny autostrady. No i bedzie to znakomity egzamin dla mojego najblizszego otoczenia. Tak jeszcze nie bylo, zeby przy pelnym oblozeniu zawodowym zabraklo mnie na tak dlugo do zalatwiania wszystkim caloksztaltu pozapracowego. Klamka jeszcze nie zapadla, ale jesli zapadnie to nie bedzie mnie prawdopodobnie okolo poltora miesiaca. Zaczem wyszedlszy z moim psem, Macmy psem, wstawiwszy pranie, odprasowawszy kilka koszul i zrobiwszy kilka rzeczy dla Macmy lezacej jeszcze ciagle, jade na Stegny samotnie wyjezdzic na torze lyzwiarskim "wkurw" moj ogolny ktory znowu mnie dopadl w polowie tygodnia i nie chce odpuscic. Milej niedzieli Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 24.02.13, 12:33 Istotnie dosyć sensacyjna wiadomość ! najbardziej będe współczula opuszczonej Krowisi, bo nie wiem kto będzie z nią ganiał nad Wisłę trzy razy dziennie ? Le mąż ? Nie mowiąc o MaćTwej, ktorą wspierasz nieustannie. No ale wiesz co robisz, Fed - a sam wyjazd może byc calkiem przyjemny Jak wspominalam, synek wysiadająć za pociągu w Aninie trafil na podśnieżną dziurę i skręcił nogę. Toteż kochane wnuczęta zostaly przywiezione do mnie, a "młodzi" udali sie do chirurga, co zajęło im ok. 6. godzin - łacznie z rentgenem i dobraniem "stabilizatora" - bo noga na szczęście nie jest pęknięta, tylko zwichnieta. Tak więc mogłabym tylko opisać kolejne zajęcia przedszkolne i niemowlęce jakie podejmowalam. Dzisiaj spokoj i cisza. Narazie! Odpowiedz Link
mammaja Re: lablenko 24.02.13, 12:35 To świetne ćwiczenie dla mamy - i znak wielkiej poprawy. Nastepnym etapem może będa duże puzzle, na pewno sobie poradzi ! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela 24.02.13, 12:41 Fed, Twoje zwroty zyciowe sa chyba dla Ciebie samej niezwykle, nie umrzesz z nudow Nie wyobrazam sobie jak rodzinka poradzi sobie sama ze zwierzyna, praniem, gotowaniem itd. to bedzie prawdziwa szkola przetrwania. Jedz i korzystaj z polowicznej wolnosci. Wlasnie mialam spytac co slychac u UP, dawno nic nie pisalas. Jest w domu czy w jakims osrodku? Lablenko, modra kapusta po holendersku smakuje zupelnie inaczej niz nasza polska. Przyprawia sie ja gozdzikami i cynamonem, do tego jablka ,rodzynki, ocet i cukier. Holendrzy juz od XVI wieku byli potega w handlu wschodnimi przyprawami, na czym sie ogromnie wzbogacili. Pare dni temu ogladalam ciekawy program na tv kuchnia na temat pochodzenia przypraw, kiedys za worek galki muszkatalowej mozna bylo kupic piekna kamienice w Amsterdamie. Majac dostep do przypraw Holendrzy uzywali ich do wszystkiego, do dzis wedliny maja posmak gozdzikow i cynamonu a galka muszkatalowa uzywana jest czesto do przyprawiania gotowanych warzyw. Dlatego polskie wedliny suto naszpikowane czosnkiem nie odpowiadaja Holendrom Wczorajsza wieczor bardzo udany, znajomi byli tydzien w Hiszpanii, ogrzali sie nieco w poludniowym sloncu, pilismy Malage i sluchalismy opowiesci. Dzis rano obudzila nas biel sniegu, poprzedni ledwo co zdazyl stopniec, zima nie chce odpuscic. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Niedziela 24.02.13, 12:57 Po wczorajszych obfitych opadach śniegu,dziś zapowiadana przez Ewelinę odwilż, kap,kap,kap leci z dachów +4 i śnieg znika w oczach. Mammaja ubiegła mnie z pytaniem co z Kwrowisią, reszta to sobie da radę ,chyba,że psica pohauka po francajsku,gdy Fedo ją ze sobą zabierze. Verbeno ciekawa jestem tych smaków,a pobytu w Hiszpanii po cichu znajomym zazdroszczę.Nasz kolega święta i Nowy Rok spędził na Kanarach i wygląda pięknie,zdrowo z lekką opalenizną i mowił ,że wygrzał się,a najważniejsze bez naszych zimowych barchanów mógł się poruszać Od wczoraj wiem,że 20.04.13 jedziemy do Drezna - na 1 dzień,ale jedziemy i już się cieszę i obiecałam sobie,że codziennie spacery będę robić, aby kondycję podnieść, bo ta berlińska mnie dobiła. Poprosiłam T. aby wyciągał mnie na nie nawet wbrew mej woli. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Niedziela 24.02.13, 13:49 Lbx to dobry pomysł takie proste zajęcia dla rąk a i umysł też nie śpi Mmko przykra sprawa z tą nogą i to na koniec zimy, no i co byłoby nie mówić bez babci to ani rusz. . Fed te same pytania mi się rodzą w głowie a co z krowisią, mamą, ale z drugiej strony czeka ciebie i tu robota i tam, zaś zmiana na "francię" to zawsze coś i monotonia się nie "zagnieżdża" w człowieku. Lbx idzie wiosna, ja ją słyszę i czuję, chociaż przez okno widać ciągle białe czapy na jałowcach i innych iglakach Odpowiedz Link
fedorczyk4 Lx, 24.02.13, 16:15 zajeta wlasnym czubkiem nosa nie napisalam, ze uwazam Twoj pomysl z kolorowankami za absolutnie genialny!!!Jestes absolutnie fenomenalna w rehabilitowaniu czlonkow rodziny!!!! Verbeno opis holenderskiej "modrej kapusty" wstrzasnal mna doglebnie. Bardzo lubie galke muszkatulowa, pieprz i inne przyprawy, ale gozdzik i cynamon w kapuscie budza we mnie szczery sprzeciw Mm, dopilnuj Syna swego i skrecenia nogi potraktowania powaznego. W wielu przypadkach, "skrety" leczy sie dluzej, trudniej i mniej skutecznie od zlaman. Nie wolno tego zlekcewazyc! Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Lx, 24.02.13, 17:37 Fedo, bez przesady, wymyślam bo mi zal -ile można oglądac tv i ile patrzeć przez okno , za którym czasami nic się nie dzieje. Mammajka podpowiedziała puzzle, będzie trudnoukładac na łóżku,ale w odpowiednim czasie wykorzystam,dziękuję. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Niedziela 24.02.13, 13:18 Mamajko , serdecznie synowi wspolczuje. Dobrze ze jestes na podoredziu !!! Fed , jedz , Rodzina doceni jak Cie zabraknie i z pewnoscia dadza sobe rade. A Ty naladujesz baterie z dala od nich. Fajnie ze sie rozumiesz z Tesciowa. Moje obydwie Bratowe dogadywaly sie swietnie z moja Mamusia. Pisze w czasie przeszlym bo jedna Bratowa nie zyje. Natomiast druga kilka lat temu wziela dobrowolnie moja Mamusiepod dach nowo wybudowanego domu i sie Nia zajmuje za co jestem Jej dozgonnie wdzieczna. Ja natomiast jestem w nastroju rewolucyjnym , wzielam se wreszcie za mojego ex, mentalne kciuki potrzebne bo to branie sporo nerwow mnie kosztuje... Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Niedziela 24.02.13, 17:35 Kranie podrzucam czarodziejską kulę Zaczaruj nią swego exa,Moze pomoże Verbeno , a moze wrzucisz przepis na obiadki?? Dziś oglądałam na tv france sposób pozyskiwania szafranu przez francuzki z okolic Pirenejów- zbierają one kwiaty krokusów i obrywaja pręciki , które susza w suszarkach do warzyw i maja swój własny pachnący szafran.Wiosna idzie więc może i któras z nas wypróbuje te metodę Ewelinko dziś to ja tez wiosenkę zaczynam słyszeć i czuć Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Niedziela 24.02.13, 18:27 Pomysł na malowanki świetny, to koordynacja ręki i oczu. Bardzo mi się podoba perspektywa wyjazdu FED, "chłopcy" będą się musieli zorganizować, i zapewne poradzą sobie także z prasowaniem koszul. Bardzo wychowawcze. Gorzej z Krowisią - kto będzie z nią wychodzić? Janie, siły w walce z exem życzę - sama miałam dziwne sytuacje z moim, na szczęście to już zamierzchła przeszłość. Wszystkim życzę jak najmniej bólu w każdej postaci. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Niedziela 24.02.13, 19:50 Dziekuje za dobre slowo Wczoraj pukladalam filmy DVD w dwoch szafkach , dzis ruszam zaraz do ksiazek i papierow.. Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 25.02.13, 14:28 Brawo, Kranie! Ja też wezmę sie za porządki w papierach, ktore ostatnio nagromadzily sie nadmiernie, potem poszukam plytki z fotkami, ktore chcialam odbić. Zrobiłam sobie dzisiaj przyjemność - kupiłam w Lidlu deske do prasowania - jest super, wlacza sie do kontaktu, a zelazko do kontaktu w desce, sznur od żalazka się nie plącze, jest szeroka i śliczna, Starą chyba sprezentuję córce i wszyscy będa zadowoleni Odpowiedz Link
goskaa.l już coraz bliżej wiosny ... 24.02.13, 18:23 Melduję powrót z Korytnicy i Drawy. Miałyśmy wczoraj przymusową kąpiel w Drawie, nawet nie przebierałyśmy się zbytnio (wylałyśmy wodę z butów i zmieniłyśmy dolną odzież). U mnie jedynym śladem jest niewielki siniak na udzie, u koleżanki tuż pod kolanem - zdobyte podczas opuszczania kajaka. Nic się nie utopiło, dopłynęłyśmy szczęśliwie do celu. Sprawdziła się zarówno odzież termiczna jak dobrze dopasowane kamizelki. Wszystko wczoraj wysuszone, dziś uprane, schnie. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: już coraz bliżej wiosny ... 25.02.13, 20:21 Czytając o Twoich wodnych wyczynach, zwłaszcza zimowych, Gosiu, zawsze mi zimno,ale podziwiam ,podziwiam. Dziś nawet +8 C było w okolicach południa. Wyjątkowo cichy dzień,spokojnywięc lenię się Odpowiedz Link
alfredka1 Re: już coraz bliżej wiosny ... 25.02.13, 21:37 [b]Gdy Gosia wchodzi w progi naszego domu, to taki "goronc" od niej bije, że trza grzejniki -zakręcać... )- Lablenko, jak czuje się Mamusia? często myślę o Tobie i o Niej. Pozdrawiamy serdecznie Odpowiedz Link
mammaja Re: już coraz bliżej wiosny ... 25.02.13, 23:27 I już nowy tydzień biegnie, troche za szybko nawet nie chce mi sie mówić o tym. Jutro będę pisac Odpowiedz Link
mammaja Re: już coraz bliżej wiosny ... 27.02.13, 00:51 No i nie pisałam, bo tu nikogo nie było Odpowiedz Link
jan.kran Re: już coraz bliżej wiosny ... 27.02.13, 10:04 Ja rez sie zdziwilam pustkami... Lece na zakupy , dzis zrobie po raz drugi risotto pomidorowe, poprzednie wyszlo pierwsza klasa. Jest slonecznie , chyba ta wiosna wreszcie przyjdzie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: już coraz bliżej wiosny ... 27.02.13, 15:27 Mnie nie bylo bo glownie siedzialam w szpitalu pod kroplowka W poniedzialek o 6 rano skrecilo mnie z bolu. Kolo 10 Synus zawiozl mnie do szpitala. Zrobili mi USG i inne badania. Okazalo sie ze mam ostry atak kamicy zolciowej. Walneli mi przez kroplowke rozkurczowe i przeciwbolowe wypisali skierowanie do chirurga. Wrocilam do domu i wieczorem znowu zaczelam chodzic po scianch. Wezwalam nocnego lekarza ktory walnal mi zastrzyk, ktorego glownym rezultatem byla gula na tylku ktora teraz jest gigantycznym sincem. O 2 w nocy poddalam sie i znowu wyladowalam w szpitalu. Teraz powoli dochodze do siebie i szukam mozliwosci przyspieszenia operacji, ktora jest niezbedna, a niestety terminy ktore mi zaproponowali koliduja z wyjazdem do Tesciowej. A wolalabym jednak zalatwic to przed wyjazdem. To zeby sie wytlumaczyc z nieobecnosci. Odpowiedz Link
bbetka Re: już coraz bliżej wiosny ... 27.02.13, 15:42 Fed współczuwam (zam) bardzo... Ja się nie odzywam, bo nic wesołego nie przychodzi mi do głowy Chociaż, nie -dziś stwierdziłam, że stopa jakoś mnie nie boli, co oznacza że ostatnia terapia skutkuje!!! po czym przypomniało mi się (trochę jestem "przymulona"), że w poniedziałkową noc obudził mnie potworny ból głowy i od tamtej pory jestem na prochach...i nic (poza głową) mnie nie boli Poza tym moja mama popadła w czarną rozpacz, bo nagle garściami (dosłownie) zaczęły jej wychodzić włosy. Po wizycie u (znajomego) specjalisty - który w mojej opinii miał ją uspokoić- zrobiło się jeszcze gorzej powiedział, że musi liczyć się z całkowitą utratą włosów??? nie wie dlaczego??? dał refundację na perukę!!! no to od razu mama poczuła się lepiej... Wczoraj dla odmiany (tani wtorek) spóźniliśmy się do kina (w życiu nam się to nie zdarzyło!), bo utrwaliłam sobie że seans jest na 19.30, a był pół godziny wcześniej...pierwszy raz doceniłam ilość reklam przed filmem No to już wszystko wesołe co mnie spotkało dalej jest już tylko gorzej... Miłego popołudnia Odpowiedz Link
verbena1 Re: już coraz bliżej wiosny ... 27.02.13, 17:41 Oj, oj, same przykrosci, utrata wlosow bez przyczyny i specjalista nie wie dlaczego? To kto ma wiedziec? Biedna mama. Dla odmiany cos innego. Wlasnie wrocilam ze spotkania gotujacego. Jak juz chyba pisalam co dwa tygodnie spotyka sie grupka kobiet roznych narodowosci i za kazdym razem gotuje inna osoba. Dzis gotowala Amerykanka pochodzenia meksykanskiego. Dziwne to troche bylo, ziemniaki z cebula i pomidorami zawijane w tortillas, inny rodzaj plackow z papryka ,znow cebula i serem do tego ryz i oczywiscie cebula Po tym gotowaniu zostal stos garnkow ,patelni i talerzy ,kotre trzeba bylo umyc i posprzatac kuchnie. Nastepnym razem gotuje Somalijka, juz jestem ciekawa co przygotuje. Chyba naleje sobie kielonka wina zeby splukac ten smak cebuli Odpowiedz Link
dado11 Re: już coraz bliżej wiosny ... 27.02.13, 20:40 Lx, śliczna kropelka no i wciąż trzymam kciuki za postępy twojej Mam u mnie zasadniczo niente... czyli nic nowego, ale właściwie niefajnie... pobrałam kolejny antybiotyk, który rozwalał mnie bardziej niż groch z fasolą i boczkiem, jak przestałam, to po 24h znów zaraza mnie wzięła w objęcia, ale już po 5 dniach sprzeciwu, aspiryny, i innych domowych metod, no... prawie jestem zdrowa... jak długo? Poza tym, moja kochana korpo, zmienia coś tam w systemach, no i pogubiła płatności należne od grudnia... jadę na resztkach wylizywanych skrupulatnie z różnych narzędzi finansowania, ale dłużej niż tydzień nie pociągnę... nabywszy TV mojej Mam, odbyłam kilka sesji odwołujących histeryczne pociągnięcia Maman, i w końcu, mimo że wszyscy się starali, TV działa a ja już tylko marzę o ciepłku, które za chwilę przebije się zza brudnych szyb, i da mi kopa do działania szczęśliwie najmłodsze pokolenie siedzi sobie gdzieś w górach wysokich, wchłania zdrowe, krystaliczne powietrze i nie zawraca mi głowy może zdążę się wychorowaćod poniedziałku wkracza na mój teren Mr Ed, i po raz kolejny, odświeży ściany chałupy, przed przybyciem nowych kanap będzie BIAŁO, OJ)))) Odpowiedz Link
goskaa.l Re: już coraz bliżej wiosny ... 27.02.13, 21:54 Dziewczyny, co się dzieje? Pomór jakiś na was padł? Przecież to ja się kąpałam w zimnej wodzie Drawy. I jak ręką odjął odeszły mi zaczynające się właśnie problemy z zatokami. Wprost nie wiem, której z was należy się większe współczucie - tak różne historie się was czepnęły. Najbardziej mi chyba szkoda Fed, bo widziałam jak to silny ból (przyjaciel i koleżanka). Werbena już trochę przywykła do swojego bolesnego biodra, a Bbetce ból nogi jakoś mija, choć migrena to rzecz straszna (nie potrafię sobie wyobrazić, bo bóli głowy nie miewam). Powrotu do zdrowia wszystkim życzę! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: już coraz bliżej wiosny ... 28.02.13, 08:57 Dzieki Goska Dobrze jest wiedziec, ze to nie histeria byla z mojej strony, zawsze podejrzewa sie o przesade. Powoli doczolguje sie do siebie. Na dzisiaj mam juz plany bogate, ale ze strasznie jeszcze jestem slaba to zrobie ile sie da, a reszta nawyzej poczeka. Od poniedzialku rano polecialm 4 kilo w dol. Ale Bogiem a prawda wole nie powatzac takiej kuracji odchudzajacej Nic to do roboty i dobrego dnia P.S. Bbetko Verbena ma racje moze rzeczywiscie to skutek uboczny tabletek? W kazdym razie trzymam kciuki za Twoja stope i glowe. Odpowiedz Link
jutka1 Re: już coraz bliżej wiosny ... 28.02.13, 10:10 O matko, Fedo! Koszmar! Współczuję serdecznie. A nie mogą Ci tych kamieni rozgonić farmakologicznie jakoś? Muszą operować? (pewnie tak, i głupio pewnie pytam, w końcu to profesjonaliści, cokolwiek by nie powiedzieć o PL służbie zdrowia). Dado też, bidulu, te grypska w tym sezonie grypnym podobno tak mają, że ciągną się i ciągną. Trzymam kciuki! Ja też z lazaretu zapodaję, że pierwsze trzy sesje zabiegów na przeguby spowodowały bóle większe, niż przed zabiegami. Ale podobno to normalne i tak ma być. Jutro czwarta sesja, zobaczymy, jak będzie. A poza tym jestem przywalona papierologią FR biurokracji, dnie spędzam na pisaniu pism, odpisywaniu na pisma, wypełnianiu formularzy, wysyłaniu czeków opłat, podatków, składek itp. Jeśli tak wygląda wspieranie przedsiębiorczości, to nie dziwię się, że Francja jest w sytuacji gospodarczej takiej, w jakiej jest. O podwyżce podatków już nie będę, bo mnie jasna krew zaleje. No, upuściłam sobie frustracji i pary. Wracam do papierów, pozdrawiam i miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: już coraz bliżej wiosny ... 28.02.13, 12:05 Fed współczuję, dobrze że tego nie zlekceważyłaś. Rzeczywiście zabieg lepiej byłoby przeprowadzić przed wyjazdem, "licho" nie wiadomo kiedy może wrócić. To strasznie dokuczliwe i bolesne, podobnie jak przy kolce nerkowej. Bbetko, mama powinna zbadać przyczynę, może brak w organizmie jakiegoś składnika. Verbenko, siostra mojej mamy 20 lat temu miała operację i biega jak "fryga". Dzisiaj mam u siebie synusia z jego zwierzakiem amstafem. Wizyta nie jest taka towarzyska, bo terminy go gonią i musi popracować na laptopie podczas gdy jego auto jest poddawane zabiegom "leczniczym" u naszego zaufanego pobliskiego warsztatowca. Ale nie zabraknie czasu do pogawędki i zrobienia kotletów z indyka z dodatkiem cukinii i tostów. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: już coraz bliżej wiosny ... 28.02.13, 12:09 Oj, francuska administracja odkad zastapila arystokracje panoszy sie rownie ostro Biedne te Twoje lapki. Straszna cene placisz za targanie. Mussz zapatrzyc sie w eleganckie wozki na kazda okazje! Macma ma nawet jeden wieczorowy I rzeczywiscie nie ma innej metody na te kamienie jak wyciac razem z pojemnikiem ktory je zawiera Odpowiedz Link
jutka1 Re: już coraz bliżej wiosny ... 28.02.13, 12:42 Fedo, już nabyłam wdzięczny wózek na zakupy w kolorze jebood pomarańczowym. )) Co do wycinania, czy czasem teraz nie załatwiają tego przez laparoskopię, zamiast wielkie dziury w kadłubku poczyniać? Dopiero doczytałam o Bbetkowej mamy problemie z włosami... Ewelina dobrze pyta, a może niech mama jeszcze do jakiegoś lekarza pójdzie, zrobi badania na różne niedobory? Idę pichcić szukszukę. Odpowiedz Link
mammaja Re: już coraz bliżej wiosny ... 28.02.13, 12:50 Fed, a czy można to zrobic laparoskopowo ? Mam nadzieje, że tak - to jednak znacznie mnijsza inwazyjność. Moja corcia miala usuniety woreczek w wieku lat chyba 18. nie wiadomo skąd w tym wieku kamienie, ale laparoskopowo i zagoiło sie predziutko. wszystkim chorującym wspólczuje, a sama tez cos kwękam. nadzieja, ze w przyszlym tygodniu bedzie ladna pogoda dodaje ducha. no i spiesze teraz do zajęć, bo przedpołudnie prawie przespalam Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ostatni czwartek lutego -już troche bliżej jesieni 28.02.13, 13:07 Dzisiaj z okazji ostatniego dnia lata (kalendarzowego) zrobiło się lodowate 22 stopnie i pada. Zaglądam na forum a tu zdrowotne chorrory i horoby czy odwrotnie, ale bardzo podobnie... Dado, po mojej rodzinie w Europie właśnie teraz chodzą takie przewlekłe grypy, leż w łóżku i porządnie się wychoruj bo komplikacje moga byc groźne! Współczuję boleści Verbenie, Bbetce, Jutce i Fed - przewlekłe bóle też przerabiałam, rozumiem, współodczuwam i pocieszam, że różnymi metodami można się ich pozbyć. Rwa kulszowa powoli ze mnie schodzi (bez pomocy lekarskiej, ino joga, pływanie w oceanie i akupunktura), ale uważam, żeby nie podnosić niczego cięższego niz 5 kg. No nie zawsze uważam, bo jak można pracowac w ogrodzie z takim ograniczeniem? Jutro pewnie więcej popiszę, bo ma nadal padać a temperatura spadnie do mroźnych 19 stopni, co oznacza że po obrobieniu trzody będę siedziała kamieniem przed komputerem i pisała dwa kolejne zaliczenia na rozpoczęty kilka tygodni temu roczny kurs na ogrodniczy certyfikat. A mam trochę do zeznawania, od kompletnie zdziczałej pogody tego lata począwszy. PS. LX, Ty jestes czampion i tyle, Twoja rodzina ma szczęście że Ciebie ma! Dbaj o siebie! Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
bbetka Re: Ostatni czwartek lutego -już troche bliżej je 28.02.13, 15:54 Zeżarło mi całego długiego posta!!!! Więc streszczam: Dado, Luiza ma rację- trzeba leżeć! aż się wyleży - taka mądra jetem, bo nie mnie to dotyczy Fed, przychylam się do pytań o laparoskopowe usunięcie wora z zawartością? też mam rodzinny odsłuch, że tak to się odbywa? co do histerii na własnym punkcie, to zdaje się, że żadnej z forumek tu nie grozi Gosiu, bo Ty zahartowana jesteś! I dlatego nawet kąpiele rzeczne -w lutym!!!-Ci nie straszne podziwiam nieustannie. Melduję, że mama od ponad tygodnia robi badania wszechstronne i na wszystko, najpierw podstawowe a teraz pogłębione. Wszystkie wychodzą ok, co mnie cieszy, bo poprzednie -ze względu na rodzinną niechęć do lekarzy - były robione z 1000 lat temu. Na razie mama popadła w drugą skrajność, że wyłysieje i będzie łysa do końca życia, który (z tego powodu) niechybnie nastąpi natychmiast...więc jej już wszystko jedno.... Jeśli o mnie chodzi nie biorę żadnych leków, ani paraleków aninic (zam). Jak jakiś czas temu rodzina mnie przymusiła do leczenia się "na głowę"-co trwało prawie rok- zostałam przebadana gruntownie, co wykazało, że żaden guz mi nigdzie nie rośnie a wnętrze mojej czaszki nie odbiega od normy zaprzestałam leczenia, które polegało na podawaniu mi prochów różnorodnych, działających różnie, ale nie na ból głowy...po ostatnich miałam wrażenie, że ja jestem "tu" a moje życie płynie sobie zupełnie bez mojego udziału "gdzie indziej"...Teraz jak napada mnie taki ból, a nie mogę zostać w ciemnym i głuchym pomieszczeniu, biorę leki przeciwbólowe, które pozwalają mi nie krzyczeć i nie chodzić po ścianach oraz z "grubsza" kontaktować o czym się do mnie mówi...działają, bo nic -nawet stopa mnie nie boli (oczywiście poza głową, która utrzymuje się nadal na poziomie stanów bólu wysokiego) i pozwalają mi przetrwać te dni... A!!! miałam napisać, że u nas dziś wyszło słońce! I od razu jakoś na forum się ludniej zrobiło i chęci do życia przybyło Luizo raportuj ogrodowo i nie tylko, co tam za oceanem! Pogodnego dnia! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Ostatni czwartek lutego -już troche bliżej je 28.02.13, 16:29 Po pierwsze zgadzam sie w stu procentach z Luiza ze Lx, jest absolutna chempionka wszech kategorii i rodzina powinna nosic ja na ramionach od rana do wieczora!!!! Po druge oczywiscie, ze laparoskopowo! Po trzecie, Bbetko trzymam mocno kciuki za Twoja Mame rowniez! Odpowiedz Link
bbetka Re: Ostatni czwartek lutego -już troche bliżej je 01.03.13, 04:00 Dziękuję bardzo Właśnie skończyłam pisać recenzję i idę spać Taki mech znalazłam dziś na balkonie Dobrego dnia wszystkim. Słonecznego!!! Odpowiedz Link
goskaa.l pierwszy dzień marca 01.03.13, 07:19 Bbetko, mech śliczny, chociaż jego ilość w moim ogrodzie mnie przeraża. Walka z nim jak praca Syzyfa. Wczoraj udało mi się z pomocą koleżanki (a plany miałam całkiem inne, wrrr) zgrabić prawie wszystkie liście, których nie zdążyłam jesienią. 10 worków się uzbierało, a chyba jeszcze dwa dojdą. Ilość mchu, która ujrzała światło dzienne przeraża, może jutro posypię wapnem, bo podłoże jest ładnie wilgotne. Próbowałam z nim walczyć preparatami żelaza, ale pomogło tylko na trawniku. Może Luiza zna jakiś radykalny sposób nie łączący się z likwidacją tego co jest i zakładaniem nowego ogrodu? Odpowiedz Link
goskaa.l do Bbetki 01.03.13, 07:22 Kochanie, możemy się spotkać podczas trwania Twojego bólu głowy - spróbuję pomóc, bo jestem małą czarownicą Odpowiedz Link
jan.kran Re:Piatek. 01.03.13, 07:54 Sledze Wasze perypetie zdrowotne i trzymam kciuki zeby wszyscy wyszli na prosta. Ja dzis musze podjac wazne decyzje i kompletnie nie wiem co zrobic... Kciuki mentalne wskazane... A z rzeczy pozytywnych dzis zaczynam trening w nowym fitness nie moge sie doczekac Odpowiedz Link
jan.kran Re:Piatek. 01.03.13, 08:13 Tak sobie mysle o wodzie o pogodzie i o moich wyborach)) Jestem wegetarianka od roku , wczesniej jadlam mieso w ilosciach sladowych. Nie lubie zapachu i wdoku miesa ale nikogo nie nawracam. Natomiast jakes 99 % populacji slyszac ze jestem wege zada ode mnie wytlumaczenia czemu) Odpowiedz Link
bbetka do Goski 02.03.13, 15:00 Pewnie, ze możemy Ale raczej nie w stanie wskazującym na problemy z głowa, bo wtedy jestem w ogóle niekomunikatywna oraz niemobilna... Odpowiedz Link
jan.kran Re: Tryfidy :) 02.03.13, 21:24 Czytam i mam ochote skomentowac Wasze posty ale nie moge sie zwlec z kozetki narzekan , jak wygryze to co mam na glowie to dam na msze Ale fragment postu Luizy mnie poruszyl bo mi przypomnial pewna ksiazke i pewne zdarzenie z mojej mlodosci. Nie wiem czy Luiza akurat te ksiazke miala na mysli ale mi sie skojarzylo i jakims cudem szybko dzieki Wujkowi Gugle znalazlam))) ¤¤¤ Zaczynam niespokojnie patrzeć w okna - a nuż coś zapuka zieloną macką w szybę, wedrze się do środka, zje nas i zarośnie dom od wewnatrz? Widziałam taki horror w dzieciństwie i niestety teraz mi się przypomniał. I jak ja będę dzisiaj mogła zasnąć? en.wikipedia.org/wiki/The_Day_of_the_Triffids Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Tryfidy :) 02.03.13, 23:42 Jan, nie czytałam książki, ale to ten film z 1962 roku! Nie dziękuję, bo teraz na bank będę miała koszmary... ;o) Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
goskaa.l do Bbetki 02.03.13, 23:00 Ja muszę uderzyć w "jądro" Twojego bólu. I właśnie wtedy, kiedy Ciebie męczy. Nie dam rady inaczej. Odpowiedz Link
mammaja Sobotnio 02.03.13, 23:32 Opowiadania Luizy przenosza mnie w zupelnie inny świat, moj ogrodek wydaje się byc zupelnie niezadbanym plachetkiem ziemi, z ktorego jakies badylki ledwo wystają. Swiat ktorego nie poznam i troche mi żal. Dobrze, że chociaż fotki są do popatrzenia. A w ogole każda z was cos zrobila, a ja tylko zakupy na bazarku i potem popoludnie z wnukami - bardzo zreszta mile. Dziadek powiedzial do Frania - daj mu balonik, jesteś przeciez jego braciszkiem. Franio oburzony - to Antos jest braciszkiem, a nie ja. Widocznie nie załapał jeszcze, że to dziala w dwie strony zapachy waszych ciast dotarly i do mojego domku, a ja niczego ostatnio nie piekę Obejrzalam wczoraj w komputerze film"Argo" jaki przyniosla mi coreczka - trzyma w emocji i zrobiony bardzo dobrze. Czy mu sie należy Oscar - czy ja wiem, ale jest do obejrzenia na pewno. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Bbetko... 01.03.13, 08:02 Czy nie doczytałam, czy też nie napisałaś co właściwie jest z Twoja głową? Czy powodem może być coś co jesz? Może niewłaściwa pozycja, coś z kręgosłupem? Współczuję, bo żyć z takimi bólami to jak bez głowy... Życzę pozbycia się problemu a osobiście polecam akupunkturę. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzień kalendarzowej jesieni 01.03.13, 08:48 Od wczoraj leje i jest zimno (dzis tylko 19 stopni), więc siedzę w domu. Byłam na jodze, dodałam kilka kubłów różności do kompostownika, nakarmiłam kury, narwałam trawy dla królików i zaszyłam się w domu. Uff, nie chce mi się odrabiać lekcji, zamiast tego chętnie się Wam streszczę z tego, co robiłam, gdy mnie nie było. Wspominałam zdziczałą pogodę. Mieliśmy suszę od lipca i jechaliśmy już na wodzie miejskiej, bo w połowie grudnia opustoszały nasze zbiorniki deszczówki. Do tego zrobiło się strasznie gorąco i padł rekord upałów dla Australii jako kontynentu i dla naszej okolicy i większości Sydney też. Po czym pod koniec stycznia zaczęło popadywać i lać, az za duzo, bo przyszły powodzie i nagle z suszy zrobiło się najbardziej mokre lato od 5 lat - ale wszystkie deszcze spadły właściwie w lutym. Przy temperaturach około 30 stopni było miło jak w saunie... Wszystko, czego nie zdołały zniszczyć katastrofalne upały zaczęło kiełkować i rosnąć jak dzikie. W sumie najlepiej wyszły na tym rośliny, które posadziłam wiosną z jedno-dwumiesięcznym opóźnieniem, bo te posadzone na czas dostały w łeb w czasie upałów. Ogórki w szale rośnięcia, największa roślina wysiała się z kompostu, zajmuje w tej chwili 3 m kw. i ma pędy po 3- 4 m. Jesteśmy na diecie ogórkowej! 5 dyń przejęły dużą część ogrodu, wspinaja sie na płoty drzewka i masowo wysypały się na nich owoce. Ta dynieczka ze zdjęcia zrobionego tydzień temu ma teraz 15 cm średnicy. Chyba będzie klęska dyniowa... Postanowiłam, ze tym razem zima nie zaskoczy drogowców - pardon, ogrodników - i wysiałam 10 dni temu zimowe warzywa do sadzenia w ogrodzie pod koniec marca (jak na zdjęciu). Od tego czasu wszystkie pięknie wykiełkowały, ale jest tak szaro, że nie chce mi się robić fotek - może jutro, jeśli się rozjaśni. Co poza tym? Dziecko wróciło z rocznego pobytu w Danii, narobiło w domu zamieszania (wszystkie koleżanki odwiedzały ją falami przez miesiąc). Po czym zdecydowała się zmienić uniwersytet, przy okazji znalazła na nim pracę (co najmniej 16 godzin tygodniowo) i zacznie zajęcia w przyszłym tygodniu. W czwartek poleciała do Brisbane do znajomego z wymiany studenckiej, wróci w niedzielę, więc korzystam z ciszy i robię lekcje. No właśnie, lekcje. Zdecydowałam się robić zaoczny roczny kurs permakultury (certyfikacja IV poziomu) i teraz czytam książki i artykuły na tematy związane oraz piszę różne zaliczenia. Jestem zadowolona, bo mam przed sobą cały rok uczenia się i testowania teorii w moim ogrodzie. Od lutego życie w Australii wraca do normy i zaczynają się dziać różne rzeczy. Wznowione zostały zebrania i zajęcia grupy Permakulturowej, do której należę i w tym roku będę prowadzić i koordynować warsztaty z praktycznych acz lekko zapomnianych umiejętności: zaprawy, szycie, robienie mydeł, budowanie słonecznej suszarki do owoców i warzyw, wyprawy na grzyby itp, itd. Nadciągnęła jesień, moja ulubiona pora roku, znowu będę się napawać ogrodem i życiem w ogólności, czego i Wam życzę, oddalając się do obiadu (grillowane plastry łososia w marynacie, ziemniaki w mundurkach i mizeria) Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Pierwszy dzień kalendarzowej jesieni 01.03.13, 09:11 Luizo, Twoj post to bylo to czego mi bylo trzeba na rozpoczecie dnia Tchnelas w moja obolala jazn wiosne, lato, i australijska jesien. To co piszesz o permakulturze brzmi fascynujaco. Musze poszukac literatury na ten temat w dostepnych mi jezykach. W Warszawie szroburo, kot Ranyboskie w ramach okazywania nam milosci znowu nasikala na lozko le Meza co doprowadzilo mnie do szalu bo nie jestem w stanie (bom ciagle obolala jeszcze) manipulowac materacem pod prysznicem. Na razie piore koldry, pokrowce i posciel i starm sie zlagodzic moje uczucia do niej. Kranie kciuki trzymam. W ramach "doscia" ogolnego doszlam do wniosku ze ma dosc wroniego gniazda na glowie i w ramach pierwszego wyjscia z domu ide sie ostrzyc. O! P.S. Spuchlam z dumy, Malej Czarnej przyznano tytul Kustosza Dyplomowanego. Brzmi skromnie, a posiada go w Polsce tylko kilkanascie osob!!!! Strasznie wysokie wymagania i kryteria!!! Taka mam przyjaciolke. Nie dosc ze doktor nauk to jeszcze K.D. Odpowiedz Link
mammaja Re: Pierwszy dzień kalendarzowej jesieni 01.03.13, 10:47 No tak, kiedy forum ożywa i we mnie duch wstepuje jednak te lata współzycia robia swoje ! Luizy zawsze mi brakuje na forum, niezmiernie ciekawe wszystko co napisałaś. Zupełnie inne zycie i to jest fascynujace. Bebbetki mech przedziwny i w jakim świetle wspaniałym Dzisiaj trochę sie przejaśnia, wczoraj wysłuchałam bardzo ciekawego wykladu o Tuwimie - niby sie wie, a zawsze cos zupełnie nowego. Wykladowcą był autor książki "Twarz Tuwima" - polecam. Ide pospiewać , to mój ulubiony relaks Zwłaszcza że zbliża sie jakis wystep. Chorujacym zyczę poprawy, a pokonując niechęć i słabość zapisalam się wczoraj do dwu specjalistów na przebadanie, potem pociagnę dalej. Synowa wciągnęła mnie na ubezpieczenie w pracy, płacąc 100 zet miesiecznie mam dostep do bardzo wielu lekarzy i badąń za darmo, więc wreszcie zaczne korzystać. W dodatku lecznica W Mariocie ( dobry dojazd kolejka) i krotkie terminy. Zobaczymy jak będzie. Pozdrawiam nucąc Trubadura ! Odpowiedz Link
mammaja Re: Pierwszy dzień kalendarzowej jesieni 01.03.13, 10:53 www.youtube.com/watch?v=EJKYHhxKPAA Żanućcie ze mną Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Pierwszy dzień kalendarzowej jesieni 01.03.13, 12:14 Heeej, kamieniarko nasza. Zabieg laserowy szybki łatwy i przyjemny. Dwa dni w szpitalu i do domu. Własnie Wodnika kuzynka jest po zabiegu, czuje sie świetnie. Aha, i moja b.Krasnoludka młoda dziewczyna też po takiej operacji. Zrób to jak najszybciej. Na pocieszenie dodam, że Wodnika też to czeka.... nie przeczytałam wszystkich wpisów bo oczy trochę sie buntują, dopiero po południu bedę czytała. Plecki ściskamy i lekki masaż robimy-. - Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Pierwszy dzień kalendarzowej jesieni 01.03.13, 14:07 Ja wiem Alfredko jedyny, problem jaki mam z zabiegiem to przyblizenie jego daty Kamieniarke kupuje ) Mm, zazdroszcze jak zwykle. Zawsze ciagnelo mnie do spiewu Moja Dziecinka tez mi proponuje wciagniecie na ubezpieczenie. Nawet taniej i tez doskonala lecznica. Pewnie po powrocie zdecyduje sie na to, bo NFZ doprowadza mnie do ciezkiego "wkurwu". Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sobota i ciągle pada 02.03.13, 12:27 Kurczę, ciągle pada a miało zelżeć. Nic nie wyszło z planowanych na dzisiaj robót ogrodowych, bo co robić, gdy nogi się ślizgają i woda leje na twarz? Poza tym ogród tak zarósł po deszczach i w ciepełku, że strach tam wejść i serio myślę o kupnie maczety (są w sklepie militarno-turystycznym ;o)) albo przynajmniej o naostrzeniu wszystkich sekatorów i nożyc. Wszystkie, nawet najmłodsze cytrusy są tak obwieszone zielonymi owocami, że jutro koniecznie podeprę gałęzie, bo się połamią. Oto grejfrut w deszczu: Deszcze dobrze robią kasztanom wodnym, w przyszłym roku znajdę dla nich większy zbiornik. A na razie szykuję się do żniw! Odkąd napisałam o gigantycznym ogórku, podwoił zajęty obszar. Dynie przypominają coś z dżungli amazońskiej. Trawa sięga do kolan. Zaczynam niespokojnie patrzeć w okna - a nuż coś zapuka zieloną macką w szybę, wedrze się do środka, zje nas i zarośnie dom od wewnatrz? Widziałam taki horror w dzieciństwie i niestety teraz mi się przypomniał. I jak ja będę dzisiaj mogła zasnąć? Tydzień temu nie tylko katastrofalnie lało, ale i wiało, włącznie z mini-tornadami na południe i na północ od Sydney. Strach pomyśleć co mogłoby się wówczas stać z nasza spróchniałą jacarandą. Na szczęście już została całkowicie usunięta a na jej miejsce posadzimy równiez brazylijską jaboticabę. Ale o czym to ja miałam mówić? Aha, wiatr! Jego ofiarą padła tyczona fasola oraz pięciometrowa palma, która przechyliła się w niedzielę i w rozmiękłej od deszczu ziemi skłaniała się coraz niżej, az wreszcie wczoraj oparła się o płot. Buszmen dzisiaj się jej pozbył przy pomocy drabiny, linki do wspinaczki i piły ręcznej. Chyba posadzę w tym miejscu franżypan. Z innych kłód rzucanych pod nogi naszym planom ogrodniczym, wysiadła nam ciepła woda i trzeba było przeprowadzić śledztwo co sie właściwie stało. Buszmen wziął miernik, wlazł pod dach i zbadał kable do grzałki oraz zawory i uszczelki i doszedł do wniosku, że coś się sfrąknęło w kablach między nowoczesnym elektronicznym miernikiem prądu a grzałką do wody. Jutro o siódmej rano przyjdzie elektryk z firmy energetycznej i zobaczymy czy znajdzie przyczyne. A na razie będzie trzeba brać prysznic w ogrodzie, tyle, że dopóki banany nie podrosną, należy wówczas uważać na sąsiadów... No to tyle z mojej dżungli. Jutro ciąg dalszy, oczywiście jeśli w nocy nie zarosnę! Pozdrawiam bujnie i zielono PS. Fed, streszczenie o Permakulturze w polskiej Wikipedii jest OK (choć nie umywa się do artykułu w wersji angielskiej), możesz spokojnie przeczytać pl.wikipedia.org/wiki/Permakultura Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
verbena1 Sobota i ciągle zimno 02.03.13, 13:43 Zainteresowaly mnie te kasztany wodne, ta naziemna czesc przypomina mi chwast rosnacy w moim ogrodku ale to nie to. Masz Luizo iscie tropikalny ogrod , grejfruty prosto z drzewa, czy one dojrzewaja zupelnie? Wiosna budzi sie bardzo powoli ,temperatury w okolicach zera nie sprzyjaja pracom ogrodowym. Rieks ogolil wczoraj dwie akacje, wyrwal z korzeniami pare krzaczorow ,przez co powiekszyla mi sie grzadka na pomidory. Probowalam poscinac suche badylki, poschylalam sie troche a wieczorem nie moglam sie ruszac, prawie ryczalam z bezsilnosci. Niestety , na razie ogrod moge ogladac z daleka. Dzis wieczorem idziemy z wizyta do naszej dobrej znajomej czterdziestki bedacej w bardzo oczekiwanej ciazy. Traktuje ja prawie jak druga corke i jak matka przejmuje sie ta dosyc pozna ciaza. Wczoraj dowiedzialam sie ,ze bedzie coreczka i poza tym wszystko przebiega dobrze. Z tej okazji dzis mala imprezka i ciasto makowo-jablkowe, siedzace wlasnie w piekarniku. Zapach roznoszacy sie po kuchni bardzo obiecujacy Odpowiedz Link
bbetka Re: Sobota i ciągle zimno 02.03.13, 14:58 Luizo, Twój ogród w postaci buszu absolutnie mnie relaksuje! Podobnie jak ogrom prac do wykonania w nim Verbeno, zapachniało aż u mnie! Moja ciocia ulubiona urodziła szczęśliwie córkę w wieku lat -chyba-43. Teraz z moją córką są równolatkami, chociaż niby pokolenie różnicy )) Fed gratuluję przyjaciółki! to rzeczywiście wyczyn nie lada!!! Wszelkie pomysły na przebadanie popieram w całej rozciągłości Miło mi że się mech spodobał, wiem wiem Gosiu, ze dla posiadaczy trawników to "ciężki krzyż pański", ale ja go sobie specjalnie hołubię na balkonie, bo bardzo fotogeniczny jest U mnie kolejny dzień świeci słońce, chyba już trzeci!!!! Co zdecydowanie wpływa na chęć do życia i bycia Wczoraj dosłownie po czterech godzinach snu mąż mnie wywlókł z łóżka i zabrał do Niemiec na jakiś piknik motoryzacyjny... Nie wiadomo skąd w godzinach przedpołudniowych w niemieckim centrum handlowym było mnóstwo tubylców??? więc nawet spokojni nie dało się zrobić zakupów!!! Za to przejazd przez słonecznie rozświetlona pola i lasy był cudny. Po powrocie musiałam się szybko 'ogarnąć", bo wieczorem przyjeżdżała córcia, więc porządki i pieczenie najprostszego-czytaj najszybszego- ciasta, na szczęście to jej ulubione. na deser zostało mi przygotowanie zajęć na dziś i przeczytanie 13 prac (średnio po 2 rozdziały, ok 40 stron każda). na szczęście nie musiałam się wysilać na gotowanie, bo mamy dziś okazjonalny obiad u teściów dziś do 16 pracuję, a potem idę się "rozrywać rodzinnie" Na szczęście słońce świeci więc nastrój do wszystkiego pozytywny! Przerwa mi się kończy więc miłego popołudnia wszystkim życzę! Odpowiedz Link
lablenka_x Sobota słoneczna,wreszcie 02.03.13, 21:55 To był cudny dzień, ciepły i słoneczny. Dzień jakiego mi brakowało zimą,ze słoncem i niebieskim niebem. Po wariackim tygodniu dzień relaksacyjny Wybraliśmy się na spacer(w ramach podnoszenia kondycji przed Dreznem,codziennie spacerujemy) do parku Sołackiego.Na Bogdance(rzeczce płynącej parkiem i tworzącej 2 stawy) nie ma lodu a kaczory walczą o swe partnerki do wyrywania piór. Stawy jeszcze zamarznięte.Na leszczynach już zółte spiralki kwiatów pojawiły się.Żałowałam,że nie wzięłam aparatu.Mama została z kolorowankami w domu, sama i nawet nie zauważyła naszego powrotu. Z przyjemnością odczytałam informacje Luizy (przyjemnośc dot.czytania, a nie zjawisk pogodowych, których Jej nie zazdroszczę). Ilość pracy w ogrodzie odstraszajaca. Verbeno nasza przyjaciółka też urodziła jako 'stara pierworódka", hahaha 2 dni po czterdziestce( gdyby o te 2 dni ,wczesniej byłaby jeszcze młodą pierworódką), jej córka właśnie kończy Uniwersytet Artystyczny i w Arsenale wystawia swoje prace jako dyplom. Bbetko rozumiem,że sezon motorowy rozpoczęty To tyle i znikam,bo spacer i nadmiar świezego powietrza mnie osłabił Pozdrowienia dla Wszystkich- wiosenne,słoneczne Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota i ciągle pada 03.03.13, 23:57 luiza-w-ogrodzie napisała: > Odkąd napisałam o gigantycznym ogórku, podwoił zajęty obszar. Dynie przypominaj > ą coś z dżungli amazońskiej. Trawa sięga do kolan. Zaczynam niespokojnie patrze > ć w okna - a nuż coś zapuka zieloną macką w szybę, wedrze się do środka, zje na > s i zarośnie dom od wewnatrz? Widziałam taki horror w dzieciństwie i niestety t > eraz mi się przypomniał. I jak ja będę dzisiaj mogła zasnąć? > To chyba był "Gabinet grozy doktora Zgrozy" A pamiętasz, Luizo, dłoń krytyka wędrującą po oparciu fotela? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Szara niedziela 02.03.13, 23:57 Chmury wiszą nisko, wieje wiatr, ale na razie nie pada, zatem zaraz wskakuję w kalosze i idę w ogród. Przyszły tydzień ma być wilgotny i ciepły (od czwartku 27 stopni), więc jeśli dziś - jutro nie ogarnę wariackiego wzrostu na grządkach, za tydzień mogę już nie być zdolna wyjść do ogrodu z powodu biomasy blokującej drzwi ;o) albo wyjdę i coś mnie capnie, jak te nieszczęsna blondynkę na zdjęciu: Cytrusy dojrzewają zimą, mniej więcej od czerwca, ale już widziałam pierwszego dojrzewającego grejfruta z żółta skórką. Dobra, dość tego lenistwa, sekator w dłoń i do boju! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Szara niedziela 03.03.13, 00:40 Wspomnienia mnie ogarnely... www.youtube.com/watch?v=P45x_rN_rM0 Odpowiedz Link
jan.kran Re: Szara niedziela 03.03.13, 00:48 www.youtube.com/watch?v=C2AeQxt40lA Nie wiedzialam ze oprcz ksiazki jest tez film... Odpowiedz Link
mammaja Re: Szara niedziela 03.03.13, 13:59 No nie, nie będę tego ogladać narazie duszę udziec indyczy i zalatwiam jeszcze jakieś budżetowe niedorobki. Bylo slońce, ale sobie poszło Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Szara niedziela 03.03.13, 15:55 A u nas jeszcze jestsłoneczko oczywiście. Mąż pojechał na imieniny mojego ojca.Ja zostałam w domu,bo na dość długo nie odważyłabym się Mamy zostawić. Horrorów nie lubię,bo się normalnie boję,i po co mam się straszyć się na własne życzenie Odpowiedz Link
monia.i Re: Szara niedziela 04.03.13, 00:00 Równo pięć lat temu stałam się pełnoprawną uczestniczką tego forum Matko - jak ten czas leci... Odpowiedz Link
foxie777 Re: Szara niedziela 04.03.13, 00:27 Dziewczyny znowu mam przerwe choc nie z wlasnego wyboru. Moja b bliska kolezanka ma raka z przerzutami i duzo czau jej poswiecam,wizyty u lekarzy i po prostu pomoc moralna.Zajmuje mi to duzo czasu a przy tym jestem zdolowana. Moze powinnam sie cieszyc bo rodzinka przylatuje juz za chwile,ale ta sprawa mnie przygnebia. U nas zimnawo i cudownie ,oby tak dalej.W eekend przylatuje kuzynka meza z NY i spedzimy milo czas.W moim ogrodzie bedzie festival orchidei wiec moze porobie jakies zdjecia. Moniu czas leci strasznie,ja tez tu juz jestem dlugo pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
goskaa.l Piękny weekend 04.03.13, 08:30 Słońce i ogólnie piękna pogoda były w piątek, sobotę i niedzielę. W piątek po południu była druga część "odliściania" ogrodu, zostawiłam sobie jeszcze trochę na dziś. W sobotę zamieniłam kajak na kijki i chodziliśmy 2,5 h z kolegą po "jego" lesie (to po prostu las który zna jak własną kieszeń, z pozycji pieszego i woźnicy). Niedzielę przeznaczyłam na niezbędne sprzątanie mieszkania. Po moim małym (8 kg) krótkowłosym psie kudełków mnóstwo - mam odkurzacz wodny, widzę co z wody wyciągam). Odpowiedz Link
jutka1 Monieczku :-) 04.03.13, 09:04 "Pełnoprawną" jak pełnoprawną, ale piszesz tutaj od 2004r., 8.5 roku pi razy oko. )))))))) Odpowiedz Link
jutka1 PS. Monieczku!!! :-)))) 04.03.13, 09:18 Dopiero załapałam. Wszystkiego najlepszego! Ściskam mocno i najserdeczniejsze życzenia ślę! ))) Odpowiedz Link
verbena1 Slonce ! 04.03.13, 10:19 Po dwoch miesiacach ciemnosci, szarosci i wilgoci dzis wreszcie mamy niebieskie niebo i ostro swiecace slonce, jaka zmiana i radosc. Swiat zrobil sie calkiem znosny a moje bolesci jakby zelzaly Zaraz wyjde na ogrod pochodzic i porobic plany na wiosne, Rieks bedzie grabil liscie. Foxie, przykra wiadomosc, i ta bezradnosc bo nic nie mozna zrobic aby pomoc chorej. Na pocieszenie bedziesz miala swoich bliskich przy sobie. Milego ,slonecznego dnia zycze Odpowiedz Link