mammaja 22.01.15, 00:21 Styczeń jakoś nieciekawie mija, wprawdzie zima nam nie dokucza, ale te mgliste i wilgotne dni nie są przyjemne. Życzę nadejścia słonecznego lutego a przede wszystkim ogólnej poprawy formy, sobie zresztą też Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
verbena1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 22.01.15, 13:41 W ramach wychodzenia z zimowej dziury i przy pieknej, slonecznej, lekko mroznej pogodzie odbylismy ponad godzinna wedrowke. Przy mojej slabej kondycji to wyczyn nie lada. Wrocilismy zmeczeni ale naladowani sloneczna energia. Potem naszla mnie ochota na tosta z duza iloscia czosnku i maslem. Jakie to dobre , teraz smierdzimy obydwoje czosnkiem ale to dla "zdrowotnosci". Wysypalam ziarno ptakom i teraz obserwuje jak walcza o lepsze miejsce w stolowce Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 22.01.15, 14:56 Brawo Verbeno Ja natomiast znowu miałąm stłuczkę ;-( Z mojej winy. Jak ostatnia idiotka wjechałam w feceta. Wolniutko, więc jemu nic, a ja znowu mam pęknięty przedni zderzak i odpadła mi tablica. To we wtorek. Wczoraj zasuwałam cały dzień, a wieczorem obeszlisy urodziny męża. Dzisiaj rano dzielnie złożyłam oświadczenie podatkowe i mam z głowy! Prześladują mnie jakieś senne koszmary. Ot codzienność. Na szczęście psoty dostarczają dużo radości a dzieci rozrywki. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 22.01.15, 15:17 Verbeno, czosnek tylko 'smierdzi' jak sie jedno naje...haha U mnie leje, wciaz i tylko z malymi przerwami. Maz utknal mi dzisiaj na lotnisku, bo wszystkie samoloty byly opoznione z powodu ulew tropikalnych. Zdolalam dojechac szczesliwie na lotnisko by go odebrac mijac po drodze wate z chmur, potoki wody lejacej sie prosto z nieba oraz szalonych kierowcow. Wjechalo mi takie jedno autko na autostrade z rampy, mknace z predkoscia swiatla w warunkach niemalze pol ciemnoty z powodu ulewy i stracilo kontrole tuz przedemna calkowiecie. Patrzylam wiec tylko jak sie slizga robiac obroty wokol osi i wyladowalo mi w poprzek na moim pasie. Zdazylam wyhamowac. Na szczescie Ci za mna tez oraz w miare szybko ruszuc by nastepne stada oszalale na mnie nie wpady. Gdzie Ci ludzie wszyscy kurka wodna tak sie spiesza? Bo jesli na tamten swiat - to rozumiem i prosze bardzo...bez innych tylko. Poza tym - odebralam wczoraj moje autko z naprawy - to rozbite przed nowym rokiem bedace zaparkowanym. Mam jakis moment zyciowy oczywiscie motoryzacyjny...czyli brum brum Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 23.01.15, 00:09 Kanie, już nie chcę myśleć co by było, jakby cie trzasnął taki kretyn ! Niestety ciągle ocieramy sie o takich "zawodników", dobrze, że swoje autko masz naprawione. Teraz opiszę zupelnie niezwykle zdarzenie, jakie zafundowal mi dzisiaj mżonek. Córka pojechała na zakupy dla nas, zostawiając swojego psa pod opieką mzonka. Pies nie znosi obcych wchodzących nagle do domu. Tak ma. Ktoś zadzwonił do drzwi - mzonek nacisnął przycisk do furtki, zostawił otwarte drzwi wejsciowe po czym wrócił do pokoju pilnować szczekającego psa. Ktoś wszedł do domu, zszedł do piwnicy, pobył tam trochę po czy wybiegł. Moj mąż twierdzi, że niósł jego zimowe buty pod pachą . Dopiero wtedy mżonek wyszedł za nim, ale człowiek oddalił się szybkim krokiem. Jest to cudowna opowieść, jak wpuścić złodzieja ( domniemanego) do domu i jeszcze pilnować psa, żeby go nie pogonił. Moja wersja jest inna - to był czlowiek, ktory od lat przychodzi do odczytu wodomierza i zna drogę. Poniewaz leżałam w łózku nie stwierdziłam czy coś rzeczywiście zginęło. Zresztą jest tam tyle butów, które dawno chcialam oddać lub wyrzucić, że w ogóle się nie przejmuję Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 23.01.15, 13:17 Gdzie wszyscy sobie poszli ? A ja juz czuje sie lepiej Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 23.01.15, 16:03 Mm, popłakalam się z radości. I czytając historię dziwnej wizyty i z radości, że już Ci jest lepiej Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 23.01.15, 18:29 W związku z odpadkiem tablicy rejestracyjnej, odbyłam wizytę w Urzędzie Komunikacji. Oczywiście pognałam tam rano nie sprawdziwszy co muszę dostarczyć. Wobec tego musiałam wrócić do domu i wysznupać tudzież zedrzeć. Oczywiście przemieszczając się zbiorkomem. Inna sprawa, że z dużą przyjemnością i radością. Oczywiście chciałam dorobić jedną tablicę, oczywiście okazało się, że moich 10 letnich tablic już nie robią i muszę przerejestrować samochód. Na dodatek okazało się, że urzędniczka która przerejstrowywała mnie jest tą samą która rejestrowała mój samochód 10 lat temu. Chyba naprawdę najwyższy czas na zmianę auta. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 23.01.15, 22:34 Ha, ha, ha niezbadane są wyroki...i tak dalej To napiszę jak to ostatnio odbierałam soczewki kontaktowe, które byłam zamówiłam i opłaciłam w necie z odbiorem w sklepie, w pobliskim centrum handlowym. SMSa, że można je "już" odebrać dostałam oczywiście w wigilię...więc pofatygowałam się w pierwszy poświąteczny dzień, czyli w sobotę. Do centrum (zazwyczaj pustawego) nie można było ani wejść (jedynie się wepchać) ani gdziekolwiek zaparkować!!!! Tłum biegał z rozbieganym wzrokiem objuczony siatami i siateczkami, ale skoro się pofatygowałam postanowiłam mimo wszystko sprawę załatwić. Ale w sklepie oczywiście nie było śladu po moim zamówieniu, a panienka nie gramotna całkowicie ja z kolei nie dysponowałam żadnym papierowym kwitkiem... stwierdziłam, że będę ich monitować mailowo i poszłam oddać do czyszczenia żakiet, bo mi się barszczykiem opryskał, a pani najpierw toczyła ze mną dyskusję, że mi obetnie guziki (!!!???), bo mogą się porysować, a jak nie chciałam się zgodzić obejrzała dokładnie wszywkę i stwierdziła, że w ogóle jest napisane prać ręcznie a nie czyścić chemicznie! Wyszłam z centrum wściekła nic nie załatwiwszy...całość była komentowana w domu szeroko...dwa dni później znowu dostałam info, że soczewki są do odebrania, ale nie miałam czasu, sprawa znowu była komentowana w domu. Kolejnego dnia kompletnie sknonana po pracy oraz innych obowiązkach w potwornej ulewie pojechałam odebrać te soczewki, bo były mi już fest potrzebne, a tam inna panienka mówi do mnie, że mam za nie zapłacić??!! no nie!!!i wszystko od początku ona nie widzi tego zamówienia, ja nie zamierzam zapłacić itp itd Wszystko raczej grzecznie, ale stanowczo -i tu ...cud!!! panienka się ugięła wydała mi moje soczewki i ledwie żywa dotarłam do domu. A tam dla odmiany moja własna córka karmi obiadem rodzinnym swoją ciężarną przyjaciółkę (na zdrowie!) więc od razu zaczynam opowiadać kolejne perypetie z soczewkami i pękam z dumy że jednak udało mi się je odebrać, na co moja córka niewinnym głosem - "mamo, ale ja Ci już dzisiaj odebrałam te soczewki, tam leżą na szafce" no żesz ty!!! w mordę kopany!!!! i musiałam w tę ulewę truchtem lecieć z powrotem żeby oddać dziewczyninie nieprawnie pobrane soczewki, bo jeszcze by miała jakieś kłopoty przez swój dobry uczynek... teraz można się śmiać Mam nadzieję, że jutro będzie trochę słońca to mi trochę oświetli tę pracującą sobotę... Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 23.01.15, 23:02 Rzeczywiście mozna się usmiać, jak juz jest po wszystkim Przed samymi świetami widzialam pania w EMPiKu, której paczka powędrowała nie na Gocław tylko do Złotych Tarasów. Zdaje się, że pani sama trochę namieszała bo za pierwszym razem dostała nie to co chciała i robiła zwrot wraz ze zmianę adresu. Nie mniej to są fatalne sytuacje. Zmiana tablic w dodatku kosztuje, a wiadomo że tablice chodzą parami, a nie tam jedna Przez czas choroby ( od poniedziałku) obiady gotowala moje córka, ktora zwyklych potraw nie uznaje, ale wloskie klopsiki nadziewane salami były boskie. Dzisiaj na odmianę sajgonki. Ponieważ jutro i w niedziele ona pracuje, kupila mi schab i zrobiła kotlety do usmażenia, w nadziei że z tym sobie poradzę A co, poradzę Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 24.01.15, 01:40 Mialam wczoraj swoj cichy moment, ktory dopiero sie mi ujawnil z rana tuz przed praca. Otoz sie rozryczalam jak dziki wol na ramieniu meza. Mozliwosc zakonczenia zywota tydzien po przekroczeniu 50-ciu, jakos do mnie nie dotarla az do nastepnego ranka. Wogole to takie momenty wygladaja jak ogladanie jakiegos filmu z fotela widza z wylaczona fonia. Obejrzalam wiec sobie ten film z samochodem, widzac kolejne sceny, czyli te ktore sie nie odbyly. No i ma czlowiek tutaj jakis czas i 3 sekundy pozniej go moze nie byc. Tyle moim zdaniem mnie dzielilo od cudownego zwolnienia do 70km/h na autostradzie - czego nigdy i w przypadku nawet duzej ulewy nie czynie...wiec sie tez smieje. Co ma wisiec - nie utonie. Pozdrawiam Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 24.01.15, 12:55 Kanie, w wypadkach nie koniecznie traci sie zycie, czasem zostaje kaleką, czego też nie zyczę Ale twoja refleksja jest calkiem zrozumiala, wlaściwie powinno sie cieszyć każdym dniem. Kiedyś rurka od neonu kinowego spadla kilkanascie cm przed moim nosem. Pionowa, ciężka. Wbiłaby się doskonale w moją gołą glowę. Mozna powiedziec - byłam dosłownie krok od katastrofy. Ale albo nie było mi to pisane, albo mialam głupie szczęście. Jak i Ty ! Miłego dnia życzę Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 24.01.15, 20:26 No wlasnie, cieszmy sie zyciem bo nie znamy dnia ni godziny. Dopiero ocierajac sie o smierc zdajemy sobie sprawe jak kruche jest zycie. Nasypalo w nocy sniegu i swiat wypieknial. Niebieskie niebo i olsniewajaco bialy snieg. Wybralismy sie na mala wedrowke. Zalozylam sniegowce ( czy ktos jeszcze uzywa? takie gumowe butki z ociepleniem w srodku) i powedrowalismy polnymi sciezkami w miekkim sniegu. Po powrocie naladowana energia wysprzatalam chalupke , zrobilam obiad i z rozpedu zakrecilam i upieklam czekoladowa babeczke. Stracone kalorie wrocily do kochanego cialka Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 25.01.15, 09:29 Oj tak, nie znamy dnia ani godziny. Zaczynam bardzo leniwą niedzielę. Nie mam w planach żadnych gości, obiad najprostszy na świecie i właściwie już gotowy, zjemy we dwójkę. Zaraz się wygramolę z psem i połazimy ze dwie godziny. Mam szczery zamiar spędzić dzień na kotach, psie i czytaniu. Wczoraj byłam przez cały dzień babcią i poszliśmy z Wnuczęciem na wystawę konstrukcji z klocków Lego. Imponujące. I miedzynami mówiąc trochę sztucznie nadmuchane. Część konstrukcji rzeczywiście zapierająca dech w piersi, ale sporo takich które widywało się na przestrzeni lat we własnym domu i zagrodzie. Widocznie koniecznie chcieli żeby było naprawdę dużo. A może te mniejsze i zdecydowanie banalniejsze mają zachęcać do zakupów w sklepie którym kończy się wystawa? Nieistotne. Kilkanaście makiet naprawdę powalających i to już samo w sobie nobilituje wystawę Miłej niedzieli Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 25.01.15, 10:16 W czasie gdy polnocna polkula uprawia zajecia wystawowo-pomieszczenieniowe, na mojej poludniowej wreszcie wyjrzalo slonce zza grubej warstwy chmur. Bardzo niesmialo z rana, po czym zagoscilo na dobre kolo 9-tej. Szybko wiec korzystajac z okazji zawiezlismy przyczepe pelna ogrodowych odpadow na smietnisko. Zajrzalam tez do rurki mierzacej opady i sie za glowe zlapalam; 1.63 metra spadlo w ostatni tydzien co stanowi polowe sredniej rocznej, ktora w okolicy bedac dosyc wyskoka waha sie gdzies miedzy 2-3 metra na rok. Po tym skonalismy z wyczerpania i zawislismy pod klimatyzacja az do nocy... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 25.01.15, 13:04 Poczułam się półkulą Bardzo miłe uczucie! Co to są ogrodowe odpady i jak się nimi gospodaruje u Was? Verbeno, narobiłaś mi smaku. Nie na spacer bo ten odwaliłam we własnym i psim zakresie, ale na ciasto... W Warszawie pogoda jest paskudna już od dawna, ni to zima, ni to przedwiośnie, ni listopad. Ale dla mnie to ma swoje dobre strony, bo nad Wisłą nie kłębi się tłum, sa pustki, więc spokojnie mogę spuścić psa ze smyczy. A Text puszczony samopas szleje jak piekło i szatani. Psia wersja strumienia świadomości Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 26.01.15, 00:42 Nie wiem jak u was w mieście, ale u mnie na "półwsiu" spadło i lezy Przynajmniej ladnie jest. tez mialam spokojną niedzielę, wprawdzie z wizyta wnuków, ale byli bardzo grzeczni. Rozwiązywałam z Klarą rozmaite zagadki i łamigłówki w pisemku dla przedszkolaków i doskonale sie bawiłam. A przedpołudniem odpłynęłam w świat w świat przeszłości, przeglądając stare bardzo listy i fotki. Muszę z tym robić powoli porządek - póki co Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 26.01.15, 13:06 Fedo - 'ogrodowe odpady' to cala zielenina, galezie, czyli wszystko co zostalo wyciete czy wyrwane, czyli zielone odpady. Wywozimy je na lokalne smietnisko, ktore ma czesc przeznaczona tylko na to. Po jakims czasie wszystkie zielone odpady zostaja przemielone i po odlezeniu paru miesiecy kazdy kto przywozi nastepny 'zielony' ladunek odplatnie, dostaje za darmo ladunek 'mulch', ktory wykorzystuje jako podsciolke pod drzewka owocowe (nie rosna chwasty i trzyma wilgoc), na rabaty z roslinnoscia australijska. Jest to taka inicjatywa lokalnej, gminy Kan Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 26.01.15, 14:00 Warszawianki drogie, mam nadzieję, że nie mieszkacie przy Noakowskiego .... nasi Przyjaciele /Joasia i Janek Kulmowie/ mieszkają obok. Na szczęście wszystko u nich w porządku , -- Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 27.01.15, 03:52 Alfredko, na szczęscie żadna z Forumek nie mieszka na Noakowskiego, ale ogromnie żaluję tych ludzi. A tak lubie ten kawalek starej Warszawy... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 27.01.15, 08:11 Kanie, to jest znakomita inicjatywa. Alfredko, chyba ze wszystkich warszawianek ja mieszkam najbliżej centrum, a i tak od Noakowskiego dość daleko. Ten wybuch jest kolejnym dowodem na słuszność zakazu używania gazu! A teraz ponieważ za oknem widać coś na kształt niebieskiego nieba, lece z psem. Potem reszta normalnego wtorku, czyli kręcenie się po biurach, urzędach, bankach. Wczoraj w gablocie ogłoszeniowej naszego budynku zawisła informacja o dobudowie piętra w przyjegającej kamienicy. I tak sobie wyliczyłam, że akurat jak mi skończą taras to zacznie się budowa i wszystko co z nią związane, czyli hałas, brud, kurz i obecność na rusztowaniach, czyli w tym roku tarasowania nie będzie. Najpierw się wkurzyłam, ale le Mąż słusznie zauważył, że obie oficyny które zostały odzyskane i teraz będą remontowane, po pierwsze były w strasznym stanie, po drugie były zamieszkiwane przez dość straszny element czerniakowski. Taki naprawdę nieciekawy, co to straszliwie ryczał nocami, podpalał śmietniki, ćpał i lał gdzie popadnie. Więc teraz i widok na podwórko będzie lepszy i podwórko spokojniejsze. Tylko bardzo żal kilku barwnych i sympatycznych postaci które wryły się w krajobraz, a zostały przekwaterowane. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 28.01.15, 11:09 Fed, nie mow ,ze taras jeszcze nie skonczony, czekaja na wiosne czy tez licza na samonaprawienie sie tarasu przez zime? Srodkowy dzien tygodnia bez zadnych planow. Krecenie sie po domu bo za oknem wieje i mzy i nie ma checi nawet na krotki spacer. Kanie ,my rowniez wywozimy zielone odpady za darmo, ciensze galezie mielimy na sciolke a resztki warzywne wrzucamy na kompost. W zimie kompostownik jest stolowka dla bazantow i innych zwierzaczkow. Jestesmy nadzwyczaj ekologiczni Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 28.01.15, 12:59 Ano nie skończony. Już nie wierzę że kiedyś skończą. Też nie mam żadnych podniecających planów. Pogoda jest wyjątkowo paskudna, więc nic człowiekowi się nie chce. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 29.01.15, 00:20 Pogoda jest rzeczywiscie beznadziejna, wilgoć wdziera mi sie w stawy i kosci, wgryza sie w nerwy, mglisto, paskudnie. Nie mniej zalatwilam dzisiaj wiele spraw, łacznie z wizyta u lekarza rodzinnego, celem ustalenia cyklu badań i szczepienia dla mzonka przez tym zdejmowaniem zaćmy. Potem dopinałysmy z kolezanką program wykladów w semestrze wiosennym - zaraz idzie do druku. Chyba będzie ciekawie. Narazie tylko tyle. Wczoraj przeogladaliśmy uroczystości w Oświęcimiu z wielkimi emocjami. Brakuje mi slowa na okreslenia tych emocji. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 29.01.15, 03:21 No to sobie tez popsiocze na pogode..haha Spadlo ponizej 20C. Czyli mroz trzaskajacy, bo jest mokro i wietrznie. Organizm nie przyzwyczajony do takiego szoku termicznego, po dlugiej fali upalow. Napalilam wiec wczoraj w kominku - do czerwonosci - coby wilgoc wypedzic z chalupy. Kontempowalam oczywiscie zalozenie dlugich spodni, ale doszlam do wniosku, ze w tropikach nie wypada..hlehle Dzisiaj temperatura podobna ale wilgoci w domu juz nie ma, wiec moge znowu w szortach biegac... Kan Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 29.01.15, 15:01 Mm, jak zwykle i dla odmiany podziwiam Twoją niebywałą wprost aktywność na niwach. Kanie, nie wiem czy już Ci pisałam, ale nienawidzę Cie, dokładnie, albo prawie dokładnie tak samo, jak Luizy!!! To co sie dzieje z pogodą w "Starym Kraju" wywołuje womity, bezsenności, depresyje i stłuczki drogowe. Dzisiaj przejechałam pól miasta i ilość dzwonów i to naprawdę solidnych, napełniła mnie autentycznym lękiem. W związku z tym jechałam "na paluszkach" i tylko minimalnie przekraczałam. Wyjechałam z garażu i udałam się na oddaloną o kilometr stację benzynową. 100 metro od wyjazdu z garażu przejechałam koło pierwszej stłuczki. Delikatnej i bez udziału policji. Następna prawie uniemożliwiła mi podjechanie pod pompę. I tym razem była policja. Na sygnale i na samym zakręcie. Wyjechałam ze stacji, udało mi się przejechać 300 metrów i parwie najechałam na terenową, uzbrojoną Toyotę, która wjechała w kufer czarnemu Mercedesowi. I kufer wjechał Mercedesowi na przednie siedzenie. I tak było aż do powrotu do garażu. Nie pamietam kiedy tak się czołgałam po drodze jak dzisiaj! Tak czy inaczej załatwiłam wszystko Wybiegałam psa i siebie nad Wisłą uparcie udając, że żaden mokry śnieg na nas nie pada. Rozmontowałam kran w łazience. Odebrałam definitywny dowód rejestracyjny, wprowadziłam zmiany w polisie ubezpieczeniowej, kupiłam częsci do kranu. Wymieniłam kurki, uszczelki i jakieś tam inne. Kran w mojej łazience znowu działa! Oczywiście zawodowe, obowiązkowe też odwaliłam. Teraz dalej odwałam Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 29.01.15, 17:47 Dlaczegoz to ludziska tak na siebie wjezdzali? Slisko, depresyjne humory czy tak dla jaj? U nas pogoda podobna , mokry snieg i mokre zimno. Bylam dzis u fryzjera i zanim dobieglam do auta z mojej fryzury juz nic nie zostalo Nic to, chodzilo przede wszystkim o podciecie. Kanie, nie denerwuj ludzi, troche ponizej 20 stopni a Ty rozpalasz w kominku. Chociaz potrafie Ciebie jak i Mammajke zrozumiec, mokre zimno to najgorsza zaraza jaka moze sie przytrafic. Moje kosci i zawiasy bardzo tego nie lubia. Przetrzymamy, za dwa dni luty i to ten krotki, potem bedzie juz tylko lepiej Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 30.01.15, 06:06 Fedo - no, mozna zwymiotowac czytajac o narzekaniu na 19C. Verbeno moja nienaukowa hipoteza nie popatra zadnymi naukowymi faktami w temacie wyglada tak; sa dni gdy ludziska sie wija jak cienie tylko po ulicach. Wtedy nalezy tylko unikac i omijac jak sie da. Dalej nie bede juz rozwijala tej teorii. Zycze udanego weekendu. Kan Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 30.01.15, 08:35 Ano są. Kiedyś dawno takie dni późniejsza chrzestna Dziecinki określała mianem "dzień wampira". Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 30.01.15, 11:18 Ano też zle znoszę te dni.... Ale udalo sie pozbyc z garazu zalegajacego tam od lat motoroweru Komar, co samo w sobie jest sukcesem. Maja go zabrac o 12. Popołudniu udaje sie na benefis przyjaciółki, ktora ma sie prezentowac jako lokalna "ciekawa ludzia" ( cykl ma tytuł "Spotkania z ciekwymi ludzmi". Trudno nie pójśc Troche sie rozjasniło u nie pada. To tez sukces. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 30.01.15, 19:18 Puchowy sniego tren okryl cala wiejska polac. Puchate czapy na drzewach , linka do wieszania bielizny na ogrodzie gruba jak liana, dziki golab probujacy chodzic po sniegu i zapadajacy sie po brzuszek, suche trawy oproszone grubo, pieeeknie! Zdjecia na facebooku (dla tych ,ktorzy wiedza gdzie). Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 30.01.15, 22:47 Młoda dzwoniła, ze popsuły jej sie wycieraczki. Ciekawe jak dojedzie do domu ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 31.01.15, 08:45 Mm, Wowo Bielicki jak mu się popsuły wycieraczki w ulewnym deszczu na drodze z Gdańska do Warszawy doszedł do wniosku, że im będzie szybciej jechał tym bardziej pęd powietrza będzie rozsuwał na szybie. O mało nie umarłam ze strachu. Ale o dziwo dojechaliśmy bezkolizyjnie Spędziłam wczoraj pół dnia na ostrym dyżurze ortopedycznym. Mamie siadł kręgosłup. Ból dziki, było podejrzenie złamania. W końcu, po kilku uroczych godzinach okazało się, że to kręgozmyk w stanie zapalnym, wywołanym przeciążeniem. Ostatnio kilka godzin malowała obraz leżący na podłodze. Uff.... Jeden z lekarzy nie bardzo chyba zrozumiał, że to nie jest amatorska rozrywka emerytki i powiedział żeby jak najbardziej dbała o urozmaicony tryb życia dla dobra podtrzymania aktywności umysłu. Poprosiłam ją szeptem żeby nie brała tego zbyt dosłownie, bo jeśli jeszcze bardziej urozmaici swoje życie, to emigruję za Ocean Za oknem znowu buro i coś pada, ale trudno pies wybiegać się musi, idę. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 31.01.15, 11:31 Dokladnie tak jak Wowo powiedziala moja corka na telefoniczne "jedz powoli" ! Ale dojechala, chociaż trudno bylo MaćTwej serdecznie współczuje ! Niespozyty duch ja nakręca, ale ciało nie zawsze nadąża za tym motorkiem. Wiem, ze trudno ją wyhamować Jadę szukać elektryka czynnego w sobote, bo mój warsztat zamkniety Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 31.01.15, 23:41 Elektryka nie znalazlam, na szczęście do poniedzialku nie mam dużo jeżdzenia Mój mżonek chciał odsniezyc autko, które z jednej stoi dosyc blisko zywopłotu. Ja naogół wyjeżdżam kawałek i dopiero odsnieżam, ale on wlazł za samochód, poczym pośłizgnął się i upadl, wbijając sie calym sobą w kolczaste krzaki, w ktorych usiadl. Nogi mial pod samochodem i żadnej mozliwości wstania. Ślisko i mokro. Z nikąd pomocy. Wreszcie udalo mu sie przekrecic na czworaki i niemal przeczolgac w bezpieczne miejsce. Krew lała sie z głowy, wygladalo strasznie. ( to były tylko zadrapania, ale jak ktos bierze leki rozrzedzajace krew to cieknie ciurkiem ). Mowie wam, zmeczylam się totalnie wyciagajac go z tych krzakow. Wniosek - nie sadzić kolczastych żywopłotów Ale potem pojechalismy na zakupy, tyle, ze ani razu nie wyszedł juz na ulice. Tylko dyrygowal co mam zalatwic. A jeszcze potem przyjechaly dzieci z wnukami i juz buło wesoło Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 01.02.15, 14:22 Mm, ja strasznie Cię przepraszam, zdaję sobie sprawę jaki to był dla Ciebie koszmar, ale mimo wszystko... No nie mogłam nie wybuchnąć śmiechem. Dzisiaj rano o mało nie oszalałam z radości. Słońce!!! W związku z tym poleciałam s psem wzdłuż Wisły do Nowego Miasta. Wracaliśmy górą. 2 godziny niczym nie zmąconego szczęścia. No może gdyby było mniej takich jak my, to mogła bym spuścić go ze smyczy, no ale nie mozna mieć wszystkiego Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 01.02.15, 14:46 Nie moge przestac myslec o Twojej mamie Fed i jej kregoslupie. Nie chce liczyc Jej lat ale jakby nie patrzec nie jest juz mlodziutka i maluje obrazy lezace na podlodze? Sa tak duze ,ze nie mieszcza sie na sztalugach czy to taki styl malowania? Jestem niezmiernie ciekawa tych obrazow, nie moglabys jakos bardziej prywatnie podeslac mi jakichs wskazowek? Piekna sloneczna zima poszla sobie na wschod a nam pozostawila mgly i deszcze. Dobrze ,ze zdazylam zrobic zdjecia. Wczoraj bylismy na jednej imprezie urodzinowej a dzis nastepna. Obydwie w restauracjach, wczoraj przesadzilam z jedzeniem a zwlaszcza z deserem (szwedzki stol, kazdy mogl jesc do woli). Dzis wieczorem musze byc bardziej ostrozna, chyba ,ze bedzie to nowoczesna restauracja ze sladowymi porcjami. Mammajko, czy Twoj maz posluchal Cie kiedys? Po co pytam, wiem dobrze jacy sa mezowie Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 02.02.15, 01:25 Verbeno, karnawal jest, trzeba troche zaszalec, chocby kulinarnie Fed., wszyscy w domu śmialismy sie z tej "przygody" z zywo-płotem, jak juz było "po" Dzisiaj byl rzeczywiscie piekny dzien, niestety nie wykorzystalam go do takiego spaceru jak Fed, ale do malego - tak Lablenko, Ewelino, Moniu ! Co u was ? Goska tez milczy, smutno mi Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 02.02.15, 07:38 Już się melduję , Mammaju. Napisałam, ze to temat na odrębny wątek, ale skoro mnie wzywasz... Pod koniec listopada doznałam bardzo silnych zawrotów głowy, do których dołączyły się uderzenia gorąca i pot na całym ciele - a innego dnia uczucie przenikliwego zimna. OD razu pogotowie dostarczyło mnie do pobliskiego szpitala, gdzie zrobiono mi kompleksowe badania krwi i ekg; zbadał mnie m. in. neurolog i laryngolog. Niczego konkretnego nie stwierdzono, wyszedł wyższy niż powinien poziom TSH, zalecono zbadanie tętnic szyjnych i wręczono (gdyby nie było lepiej) skierowanie na oddział neurologiczny szpitala klinicznego. Następnego dnia i w weekend czułam się normalnie, w poniedziałek poszłam więc do pracy. Było mi tak zimno, że nie zdejmując swetra włożyłam na siebie polarową kamizelę, zostałam w butach i dalej było mi zimno. Kolejne dni już nie miały efektów "cieplnych", ale lekkie uczucie niepewności w ruchach. Dokładnie w tydzień po pierwszym incydencie - powróciły zawroty głowy w takim nasileniu, że nawet do toalety musiała mnie prowadzić koleżanka. Po pracy kolega zwiózł mnie do tej kliniki na izbę przyjęć (skierowanie, wyniki i wypis z tamtej izby przyjęć miałam ze sobą). Neurolog znów niczego nie stwierdził, ale dodatkowo zrobił mi tomografię głowy, która też nie wykazała niczego niewłaściwego. Dostałam kroplówkę, po której mogłam trochę lepiej funkcjonować i to wszystko. Kolejne dni spędziłam w łóżku, wstawałam tylko do toalety trzymając się ścian lub (w najlepszym razie) idąc na szeroko rozstawionych nogach. W kolejny poniedziałek pojechałam do pracy (najgorsze miałam już za sobą) i ustaliłam ze zwierzchnikiem, ze idę na urlop aż do 10 stycznia. W tym czasie postarałam się zrobić wszystkie mozliwe badania, zaliczyłam laryngologa i neurologa, dostałam leki na polepszenie dopływu krwi do mózgu. Nadal nic niczego nie wykazało. Podejrzany jest mój kręgosłup szyjny, bo mam tam zmiany, które mogą to powodować. Jedyne co wyszło i był z tym problem to zbyt wysokie ciśnienie. Nadal nie mam właściwie dobranych lekarstw na to, ale mam nadzieję, że uda się je unormować. Zrobiłam właśnie kompleksowe badanie hormonów tarczycy, w czwartek idę na usg tego gruczołu,a do endokrynologa w połowie maja (to jest bardzo szybko, bo u nas kolejki sięgają ponad pół roku). Od kilku dni nie mam wreszcie tej niepewności w ruchach. W końcu zdeterminowana zaczęłam szukać pomocy z innej strony i pojutrze wybieram się do pani, która zajmuje się chirurgią fantomową. Zobaczymy, co zrobi. W takie rzeczy ja wierzę, ponieważ sama ma pewne możliwości i umiejętności paranormalne. A więc proszę mi życzyć zakończenia tej kołomyjki zdrowotnej. Na szczęście, testy pozwalające na pracę na wysokości przeszłam bez problemu, więc nadal pracuję (mogłabym już przejść na emeryturę, ale byłby to dla mnie cios finansowy). Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 02.02.15, 08:09 Rany, Gośka to jakiś maraton zdrowotnego horroru Serdecznie współczuję i trzymam kciuki! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 02.02.15, 10:29 Rzeczywiscie, horror. Pocieszajaca jest w tym wszystkim szybka reakcja lekarzy i skierowanie do roznych specjalistow. Mam nadzieje ,ze wreszcie uda sie komus wyjasnic przyczyny. Gosiu , jak wyglada sprawa ze sprzedaza domu? Nie stresujesz sie aby z tego powodu? Wczorajszy wieczor bardzo udany, solenizantka , 80 latka, pelna wigoru i humoru. To ta pani, ktora codziennie robi dwugodzinna przejazdzke rowerowa bez wzgledu na pogode. Zazdroszcze jej samozaparcia, choruje od lat na artroze i wlasnie dlatego nie daje sie chorobie. Na imprezie byly tez wnuki Rieksa, chlopcy przejeci wizyta w restauracji z poczatku czuli sie nieswojo ale potem zrobili sie na tyle odwazni ,ze poszli spytac czy jest polaczenie internetowe bo tatus musial cos sprawdzic w swojej komorce Odpowiedz Link
szymeknieslupnik Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 02.02.15, 10:40 Są tutaj Marie Marysie Marysieńki ??? najlepsze życzenia Imieninowe przesyłamy dla wszystkich Marii )) wodnikostwo z wędrowcem ... Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 02.02.15, 12:14 Gosiu, ogromnie współczuje, trzymam kciuki za pomyslna diagnoze ( jaką w końcu uzyskasz). A może pomoże ta medycyna alternatywna, trzeba probować wszystkiego co nie szkodzi. Czy ty pracujesz na wysokości? Na emeryture nie ma co sie spieszyc Własnie znajoma, ktora przeszla ogromnie sie zdziwiła jej wymiarem, bo liczyla na znacznie wiecej. A wcale nie ma najgorzej - 2000 zet netto. Verbeno, podziwiam te panią na rowerze, tak trzymac powinnismy do poznych lat. Alfredko, mamy w domu Marię, ale obchodzi 15 sierpnia Razem z urodzinami. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 02.02.15, 16:55 Moje drugie imie to Maria, wypije kieliszek wina z tej okazji Mammajko, chcialabym miec taka emeryture jak ta znajoma, wiekszosc ma duzo mniej. Wrocilismy od ortopedy, bolesci, ktore nekaja mnie od jakiegos czasu nie sa zwiazane na szczescie z biodrem, nerwy uciskaja jakis miesien i dlatego boli. Dostalam skierowanie do specjalisty od bolu, moze cos pomoze bo ciagly bol jest bardzo irytujacy. Musze wiecej jezdzic na rowerze ale ta pogoda ..... poczekam na bardziej sucha Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 02.02.15, 23:59 Oj tak, Verbeno - zmagam sie tez z bolem w stawie biodrowym - przez jakis czas minął, od paru dni dokucza. To bardzo zniecheca do aktywnosci, niestety. W prywatnej lecznicy gdzie jestem ubezpieczona przez synową dostalam termin do innego specjalisty na kwiecień - zgroza ! Już sama nie wiem czy iść zupelnie prywatnie czy jeszcze probować do ortopedy w naszej przychodni . Ale to nudny temat, wiec z weselszego punktu - mam zaproszenia na dwie imprezy na sobote, a w dodatku dzieci wybieraja sie na bal i powinnam posiedzieć z wnukami. W każdym razie umowili sie z Krasnoludką na nocowanie u nich. Ale jak tu hulać powłocząc nogą ? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 03.02.15, 09:00 Kurujcie sie dziewczyny bo jak u mnie zaczyna powiewac juz jesienno, to byc moze u Was na polnocej polkuli wkrotce zacznie wiosennie. Gosiu - zycze szybkiego powrotu do zdrowia oraz znalezenia rychlego jakiejs skutecznej metody. Mammajo - alez mozna hulac powloczac noga... Sama sie ruszam srednio 3-4 godziny dziennie, solidego wysilku fizycznego i pewnie gdybym przestala, wszystko tez by zaczelo wysiadac. No, ale tutaj wychodzi moje skrecenie wf. Kan Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 03.02.15, 17:16 Kanie, w sumie pogoda dzisiaj nie była najgorsza. Acz nie sądzę żeby miała cokolwiek wspólnego z wiosną. Jeszcze za wcześnie. Co do reszty, to też nie mogę się skarżyć Wszystko sprawnie załatwiłam, robotę odwalilam, kupę książek wypożyczyłam. Tylko szkoda, że nie spotkało mnie nic zabawnego, li podniecającego. Za to też nic mnie nie wkurzyło. Ot typowy dzień starszej pańci Pańci z pieskiem, bo oczywiście odwaliliśmy dłgaśny marszobieg Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 03.02.15, 23:21 A dla równowagi pochwalę się, żem schudła 10 kilo Od października. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 03.02.15, 23:31 Ale jak ? To jest to co poprawiłoby humor mi i mojej nodze Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 04.02.15, 11:12 Prosze natychmiastowo o zdjecie' schudniecia'. No chyba, ze zniknelas po taakiej utracie i jest niemozliwe do wykonania...haha Fedo - nie zabiegaj piesi. U mnie sie jesienic zaczyna. Jeszcze nie widac i powrot lata pewnie jeszcze bedzie ale jesien wisi juz w powietrzu wyrazna. Kan Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 04.02.15, 13:30 Piękny dzień ! Wczoraj obejrzeliśmy na BBC niezwykle dla nas ciekawy film przyrodniczy - m.in. o Australii. Nie będe tu streszczac, ale zachwycajace zdjęcia Oceanu Indyjskiego i wspanialej przyrody, ktorej zagraża zniszczenie z powodu chciwości czlowieka. Zachodnia Australia o której wlasciwie niewiele wie się. Czy wy, Kanie i Luizo jezdzicie czasem w te rejony ? Dzisiaj siedze w domu i probuje zająć sie porządkami. Powolutku Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 04.02.15, 20:45 Zdjęcie zostanie wykonane, kiedy znajdę kogoś, kto mi je zrobi Obiecuję. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 05.02.15, 02:01 Ja powoli wracam do dawnej i wyprobowanej diety. Tez wymaga jedzania 5 razy dziennie małych posiłkow, trudno o tym pamietac, ale postaram się. Chudnie sie wolno, ale skutecznie, tylko czy mi starczy woli ? Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 357 - prawie lutowe :) 04.02.15, 20:17 Niczego sobie specjalnie nie odmawiając (nawet czekoladka i kawałek ciasta bywały), tylko zmniejszając ilości i pilnując odstępów czasowych między posiłkami. Ruchu prawie nie miałam, bo od listopada dokuczały mi silne zawroty głowy, uniemożliwiające ćwiczenia. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Jesienne nastroje wczesnie w tym roku! 05.02.15, 11:26 Lutowe i schorowane te Dzisiejki, mam nadzieje ze z nadchodzaca wiosna wrocicie do zdrowia a tymczasem posylam fluidy. Mnie ogarnal jesienny napad energii, wczesnie w tym roku, bo styczen byl raczej chlodny. Niestety, od niedzieli wraca lato, wiec znowu plaza zamiast ogrodu i znowu niczego nie zrobie, a jest w co rece wlozyc! W ramach jesiennego szalu tesknie za rozkladaniem, rozpakowywaniem i moszczeniem sie. To jest to, co lubie, dlatego zawsze uwielbialam przeprowadzki. Tymczasem mieszkam juz od ponad 8 lat w tym samym domu, co jest rekordem mojego zycia! Jako namiastke przeprowadzki ostatnio przeorganizowuje dom na pieciotygodniowy pobyt dwoch kuzynek, wywalam stare magazyny i rozne papiery, rozdaje ciuchy i ksiazki, od poruszonego kurzu kicham na potege! Jutro chcialabym oproznic werande i zajac sie rozmontowywaniem duzego lozka (ktore sobie w spokoju wyczyszcze i nawoskuje w ogrodzie). Biedny Rupcio jeszcze nie wie, ze zostanie na owa werande wyeksmitowany... Poza tym dostalam parcia na ekran (komputerowy, rzecz jasna) i spiesze sie, zeby skonczyc moja biznesowa strone internetowa, zapdejtowac LinkedIn oraz zrobic nowe konto na Facebooku. Postawilam sobie termin na piatek 13-go. Glownym powodem pospiechu jest oferta, jaka dostalam z lokalnej gminy, zeby poprowadzic serie warsztatow dla lokalnych szkol - pewnie na poczatku przyjma do programu ze trzy szkoly, liczac po dwa warsztaty na kazdy okres szkolny i to, ze program bedzie szedl przez trzy lata, bede miala co nieco pracy. Oraz slawy i chwaly, co wykorzystam do marketingu. Urzednicy gminni beda drukowac i publikowac informacje o tym programie gdzies w drugiej polowie lutego i dla samopromocji chce zeby uzywali w nich mojego nowego adresu internetowego, emajla i fejsa. Cale szczescie, ze od trzech tygodni jest chlodniej a nawet popadalo, inaczej zaniedbany ogrod chyba padlby. Upaly wroca od niedzieli, a na razie dojrzewaja pomidory, ogorki, fasola pnaca i szparagowa, cukinie, chili ostre i lagodne i takie rozne inne... W weekend sie dogadam z synostwem kiedy polece do Polski. Mnie pasowalby sierpien/wrzesien (tym bardziej ze w tym roku odbywajacy sie co dwa lata swiatowy zjazd permakultury jest w Londynie na poczatku wrzesnia). Zobaczymy. Na razie skupiam sie na skonczeniu strony! Jak skoncze i sie odessam od monitora, pewnie znowu sie tu pokaze, na razie zycze Wam kokoszenia sie, moszczenia i generalnie zajmowania przestrzeni. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Forumowi fotografowie, statywu szukam 05.02.15, 11:30 Jest tu kilka osob, ktore zajmuja sie fotografia. Chcialam sie Was zapytac, na co zwracac uwage kupujac statyw. Mam starego Canona 400D i kilka obiektywow, ale moj maly statyw nie utrzyma ani tele (100 mm) ani makro, ani szerokokatnego. Poradzcie mi prosze jak oszacowac ktory statyw jest dobry? Thank you from the mountain Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
mammaja Re: Forumowi fotografowie, statywu szukam 05.02.15, 11:47 Luizo, podziwiam Twoje przedsięwziecia i zycze sukcesow ! Na statywach zupelnie sie nie znam Skąd ty bierzesz siły na to wszystko ? Pewnie z tego pływania i yogi Pozdrawiam i biegnę Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek przed pracujacym weekendem 06.02.15, 00:23 Wstalam, nakarmilam zywine, zaraz ide ogarnac kuchnie a potem pojade na godzinna sesje jogi. Od dzis do konca weekendu bede cala para odgruzowywac i przemeblowywac dom uzywajac sily roboczej, czyli Buszmena. Popoludniami pewnie bede odpoczywac na basenie albo plazy - chyba, ze znowu beda olbrzymie fale zalewajace nawet plazowe baseny o, takie: Pozdrawiam w gumowych rekawicach Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek przed pracujacym weekendem 06.02.15, 11:07 Ale fale ! Cudo ! U nas w Europie wszystko sie pokręciło, śnieg zasypuje Włochy i Hiszpanię, u nas zimy prawie nie ma ( no i dobrze), za to w polityce wrze a ja juz tego mam powyzej uszu. Gdzie mozna przeczytac tę cholerna ustawę przez którą tyle bicia piany ? Od tylu lat mowi sie o eksmitowaniu sprawcow przemocy, a nie wyprowadzaniu ofiar z mieszkania. Czy wreszcie doczekamy się sensownych regulacji tego problemu ? Odpowiedz Link
verbena1 Re: Piatek przed pracujacym weekendem 06.02.15, 11:59 Luizo, za kazdym razem kiedy piszesz o plazy widze te plaze przed oczami. Jak rowniez powiew cieplego wiatru i zapach. Czesto wspominamy z Rieksem te niezwykla wyprawe do Sydney i Twoja goscinnosc Mammajko, cale szczescie, ze Polska jest w Unii i musi dostosowac sie do przepisow unijnych. Dlatego ustawa musiala przejsc. Czytam wypowiedzi niektorych "poslanek" i jestem przerazona ich jadem i nienawiscia do wszystkiego co nowe. Potwornosc. Odpowiedz Link
joujou Re: Sobotni wieczór 07.02.15, 20:07 Kanie,droga przerażająca,a zbiór mango imponujący. Fajnie tak popatrzeć w dół, na ogród z Twojego tarasu Luizie gratuluję współpracy na płaszczyźnie zawodowej-niech Ci się spełnią wszystkie plany! No i razem z Tobą czekamy na wnusia Niesamowite te ogromne fale. Gosi życzę,by jak najszybciej udało się ustalić przyczyny kłopotów zdrowotnych i je wyeliminować.Gosiu,mnie się wydaje,że Ty nie masz z czego chudnąć? Co prawda piszesz ,że ograniczyłaś posiłki,jednak uważaj przy kłopotach z tarczycą,bo utrata wagi jest jednym z podstawowych objawów nadczynności tarczycy(mam nadzieję,że to nie to). Wpadłam na forum,jak po ogień.Czytam Was na bieżąco,ale z pisaniem mam problem. Ogólnie mówiąc miałam trochę problemów i nie bardzo ciągnęło mnie do ludzi-znalazłam sobie metodę przesypiania swoich zgryzot,co oczywiście powoduje kolejne,chociażby z wagą No,ale mam nadzieję,że idzie ku lepszemu. Jutro jadę w odwiedziny do wnusia i to już mnie cieszy,ale jeszcze dzisiaj do pracy. W połowie lutego będę miała kilka dni urlopu więc mam nadzieję odrobić szelakie zaległości. Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Sobotni wieczór 07.02.15, 21:28 Nie martw się, Joujou, o moją tarczycę. Wyniki są ok, jesli chodzi o wszystkie hormony (także dla Hasimoto). Pierwsze wyniki wskazywały raczej na niedoczynność (tu raczej schudnąć trudno), ale jest ok. Tylko usg wykazało jakieś dwa guzki? cysty? w prawym płacie i dlatego wizyta u endokrynologa będzie - w maju. Chudnąć miałam z czego, bo się mocno spasłam przez ostatni rok. Kan zazdroszczę takich mango, bo u nas rzadko mona trafić na tak wielkość, a jeśli już, to kosztuje sporo. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Piatek przed pracujacym weekendem 06.02.15, 18:08 Mammaja napisała: > Gdzie mozna przeczytac tę cholerna ustawę przez którą tyle bicia piany ? A tutaj: amnesty.org.pl/uploads/media/konwencja_przemoc_wobec_kobiet.pdf Czasami podczytuję, tyle się ostatnio dzieje, ale chyba nie tutaj. Pozdr. cieplutko Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek przed pracujacym weekendem 06.02.15, 21:56 Dziekuje, Ewelinko ! Przeczytalam i naprawdę nie wiem o co ten gwałt. Czy o sformułowania "płec spoleczno - kulturowa" - przecież ono ma zupelnie inne znaczenie niz wyobrazaja sobie niektore poslanki Ale ja miałam do czynienia ze sprawcami przemocy i z ofiarami i wiem jak duzo jest do zrobienia w tych sprawach. I tak nie wszystko sie uda, ale trzeba próbowac. Ewelinko, faktycznie tu nie dzieje sie zbyt wiele, dlatego odwiedzaj nas częściej Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Piatek przed pracujacym weekendem 07.02.15, 12:16 Sobota ma sie juz ku koncowi. Jak ten czas szybko leci. Zebralismy troche mango z naszego ogrodu. Drzewa mangowe wciaz bedzie nalezalo przyciac znacznie nizej. Przycielam w zeszlym roku ale sie troche balam aby nie bylo zbyt mocno. Wydaje mi sie, ze w tym roku juz bede wiedziala jak. Ucze sie...haha Troche zdjec z objazdow okolicy, ktora jest pelna takich waskich, kretych drog. Ta na zdjeciu jest akurat tylko jednokierunkowa w godzinach ruchu szkolnego, bo nic juz nie wchodzi obok autobusu dowozacego dzieci do i ze szkoly. Wchodzi tez tylko pol samochodu w godzinach jak ruch dwustronny. Nie bardzo wiec wiem, jak sie lokalni wymijaja. Na szczescie nie korzystam z tej drogi. Odbylam tylko wycieczke turystyczna...hihihi I juz na dole w nastepnej dolinie. Kan Odpowiedz Link
joujou Re: Bbetko 07.02.15, 20:10 Co u Ciebie? Daj znać jak się czujesz,jest jakaś poprawa? Odpowiedz Link
bbetka Re: Bbetko 08.02.15, 00:17 Jou, dzięki za pamięć U mnie niestety stan bez zmian, czyli zombi po prostu...Powoli zaczynam wątpić w poprawę i myśleć w kategoriach oby nie było gorzej (choć wątpiłam, że może...), bo skoro ciągle daję radę wstać z łóżka i oddychać, to chyba nie jest najgorzej ? Odpowiedz Link
mammaja Niedzielnie 08.02.15, 11:31 Fotki i prace ogrodowe naszych "Australijek" maja w sobie coś z pionierstwa, z jakim zawsze kojarze ten kontynent. Bo to plaska działeczka, jak mój i wile innych przydomowych ogrodkow - ten budowanie kamiennych murkow i karczowanie nowycj terenow jest imponujące. A droga nie do wyobrażenia w trakcie mijanki Joujou, naciesz sie wnukiem, tak zmieniaja sie te dzieci szybciutko. W piątek byliśmy na ostatnim z cyklu "dzień babaci i dziadka " wystepie - tym razem grupy Franka - czyli juz zerówki. Bardzo duzy program, a Franio zadziwił mnie wyrazna i głosna deklamacja, bo na codzień raczej tak nie mówi W najbliższym czasie musze przestac czekac, aż "samo przejdzie" i zrobić cos z powrcajacym bólem prawej nodze. Bo przechodzi, ale wraca. Przez to odpusciłam wczoraj dwie imprezy i calkiem wyjdę z obiegu Odpowiedz Link
verbena1 poniedzialek 09.02.15, 16:26 Niech juz ta zima sie skonczy ,moze poczujemy sie lepiej. Wilgoc i zimno nie sprzyja kociom i stawom jak rowniez nastrojowi. Wczoraj poszalalam z "wnuczka" i naladowalam sie dobra energia na troche. Mammajko, Twoje wnuki rosna w zadziwiajacym tempie, juz zerowka? Kanie, przerazaja mnie te murki przy drodze i wariackie zakrety, mam nadzieje ,ze ludzie jezdza tam uzywajac rozumu? Zbior mango zadziwiajacy. Wlasnie niedawno rozmawialam z corka i okazuje sie ,ze mango sa drozsze w Austalii niz u nas. To samo z awokado, dziwne troche. Chorujacym zycze szybkiej poprawy. Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz". Erica Jong Odpowiedz Link
mammaja Re: poniedzialek 10.02.15, 10:16 Juz wtorek, znowu mgła, masz racje Verbeno - czekamy na wiosne Wczoraj obejrzalam wręczenie telekamer i cieszą mnie przyznane zwlaszcza panu Tadeuszowi Szmucowi, za program "1 z dziesieciu", nie myslalam ze widzowie tak wysoka ocenią tego starszego pana, ktorego jestam fanką. No i prezenterzy z TVN 24 - należąło się. A uroczystość miala miejsce w nowo wybudowanym hotelu Hilton w moim "pobliżu". W niedzielę była promocja dla rodzin chcących korzystać z besenu, jacuzzi i atrakcji wodnych i moje wnuki bardzo miło spędziły tam kilka godzin. Cywilizujemy sie, dzielnica bardzo przed laty zaniedbana A popołudniu mam randkę z ortopedą Odpowiedz Link
mammaja Re: poniedzialek 11.02.15, 14:13 Tak doszlismy do srody w której znowu nic sie nie dzieje ? Odpowiedz Link
verbena1 sroda wieczor 11.02.15, 19:42 Mammajko , co powiedzial ortopeda? Dzis dzien troche zwariowany. W poludnie pojechalam do znajomej po jajka (od wlasnych kur). Dostalam dosyc duzo , zadzwonilam wiec do znajomej z malenstwem z pytaniem czy chce pare. Ucieszyla sie bardzo i przyjechala natychmiast po odbior. Jajka w liczbie 6 postawilam w opakowaniu na stole aby nie zapomniec. Obiad byl prawie na ukonczeniu ,zostaly wiec zaproszone na jedzenie. Bylysmy zajete w kuchni i nikt nie patrzyl co robi malenstwo a ono zainteresowalo sie jajkami i prawie juz mialo w raczkach ale nie zdazyla utrzymac i znalazly sie na podlodze. Wszystkie rozbite ale na szczescie nie wylecialy z opakowania. Przelalysmy zawartosc do miseczki ,wylowilysmy skorupki i trzeba bylo zrobic jajecznice. Na obiad byly warzywa z woka i ryz a jajecznica pasowala idealnie do kompletu Odpowiedz Link
monia.i Re: sroda wieczor 11.02.15, 21:34 Nie odzywam się, bo jakoś tak z kłopotami różnymi zaczął się ten rok. Problemy z rodzicami, którym coraz więcej różnych dolegliwości doskwiera. Ja od trzech tygodni nie mogę się na dobre wykaraskać z jakiegoś badziewia, najdłużej kaszel się trzymał - i trochę tak się czuję, jakby mnie walec przejechał Mało energii, od samego rana - to jest strasznie deprymujące. A pogoda, mimo że z ekonomicznego punktu widzenia nie jest najgorsza, jest..taka jakaś malaryczna, szaro-bura i bez radości. Mam nadzieję, że wraz z przybywającym dniem przybędzie i wigoru, bo jak słowo daję, że sama siebie mam dosyć w takim dennym stanie. Sama słyszę, jak brzmię, i się wstydzę ) Odpowiedz Link
verbena1 Re: sroda wieczor 11.02.15, 22:06 Hej Moniu, ciesze sie ,ze sie odezwalas Nie masz sie czego wstydzic, wszyscy czujemy sie podobnie tylko nie wszyscy chca sie do tego przyznac. Poza tym nie stajemy sie ,niestety, mlodsi i odpornosc na rozne chorobska mniejsza. Narzekaniem sytuacji i aury nie poprawimy. Mozemy wejsc do szafy i przeczekac lub probowac polepszyc lub upiekszyc to co mamy. Pozdrawiam wszystkich podduszonych chorobami, smutkami i szaroscia Odpowiedz Link
alfredka1 Re: poniedzialek 11.02.15, 19:54 dzieje się dzieje, tyłko jasko osobnicy dbający o wlasną psyche staramy się udawać, ż e tego nie ma ... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: poniedzialek 12.02.15, 03:09 Dzien leniwy mam dzisiaj, czyli malorobienia. Podpichcilam tylko troche, bo zostalo mi wiele warzyw roznych w lodowce - szkoda by sie zmarnowaly. Napalilam w kominku, bo slonca nie widac zza grubej warstwy chmur a na mojej gorce juz solidnie gwizdzi. Wiem, wiem...nudze. Wstawilam wiec przy okazji pranie zeby wysuszyc...no i juz sie lenie...haha Verbeno - mango i avocado rosnace w Australii sa wg mnie sprzedawane w cenach proporcjonalnych do tutejszych zarobkow. Teoretycznie moglibysmy zaczac sprowadzac z Indii, gdzie pracownik ma 1US/dzien i miec taniej. Tylko, czy chcemy pozbyc sie wlasnych rolnikow? Ci ostatni nie sa dotowani przez rzad zaden. Zlikwidowac tez kupe prac sezonowych, ktore zreszta przy zbiorze owocow to min 15AUS/godzine + spanie, jedzienie i trudno znalesc chetnych. Pracownikow nielegalnych w AU nie ma, a instytucja Meksykanina zbierajacego truskawki w Kalifornii za grosze, czy Polaka w EU podobnie poprostu nie istnieje, co w sumie tez ma swoje plusy. Minusem sa niestety ceny. Sezonowo, na wsi mozna wiec kupic duzo taniej i dobrej jakosci wiele produktow, prosto od rolnikow. Miasta sa niestety skazane na supermarkety, ktore ceny nie opuszcza. Tutaj sie chyba stosuje Twoja obserwacja o ludzkiej zachlannosci - wola wyrzucic. Kan Odpowiedz Link
mammaja Czwartek 12.02.15, 13:05 Moniu, badziewiasto jest ogólnie Trzymaj się i nie daj sie, a weekend ma byc wreszcie sloneczny ! Verbeno - ortopeda umówił się ze mną na zdjęcie roentgenowskie w przyszłym tygodniu, ale "organoleptycznie" nie jest najlepiej. Zobaczymy Luizo, przynajmniej Twoi rolnicy nie są tak roszczeniowi jak nasi. Te przepiekne traktory za ( często) unijne pieniążki robią wrażenie. Masz racje Alfredko. Nie ma co pisać o tragicznych wydarzeniach z za miedzy. Dzisiaj mamy ciekawy wykład, a potem jadę z pączkami do dzieciaków. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Czwartek 12.02.15, 16:37 Nie kazdy moze kupic sobie "ponczki", niektorzy musza sobie sami zrobic Usmazylam dwa kopiaste talerze chrustu czyli faworkow, jeden jest juz prawie pusty. Odkrylam idealna metode walkowania, maszynka do robienia makaronu. I to nie byle jaka maszynka , z przeszloscia komunistyczna! Kupiona w Pewexie za bony! Przechodzaca z matki na corke i przemycona za granice Znajoma pozyczyla mi to cudo i zakochalam sie z miejsca. Mozna sobie dowolnie ustawiac grubosc, ja zrobilam cieniutkie faworki, prawie niewidoczne a jakie smaczne. Wieczorem idziemy z faworkami na kawe i chyba jutro trzeba bedzie zrobic nastepne bo maszynke trzeba za pare dni oddac. Mala rzecz a w tej szarosci cieszy niezmiernie Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Czwartek 12.02.15, 21:13 kUPILIŚMY TAKA CUD-MASZYNKĘ W SKLEPIE JULA - GENIALNA !!! pierwszy raz uzylismy ją w grudniu do wałkowania ciasta na wigilijne pierożki. faworki usmaże w sobotę. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek 12.02.15, 22:51 Miałam kiedys maszynke do makaronu ! Zaginęła w pomroku dziejow, ale nie była aż taka wspaniala. U mnie nie ma blisko sklepu Jula, a rozejrzę się. Albo poszukam w necie Interesujacy wyklad nie odbył sie, wyprobowany wykladowca pierwszy raz "nawalił" bez uprzedzenia, ale były pączki i rodzinka, tak więc przynajmniej połowa programu zrealizowana. A w ogole to musze cos zmienić w swoim zyciu, tylko jeszcze nie wiem co Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Czwartek (tłusty) 13.02.15, 08:04 Tłusty czwartek - to pączki. Smażonego pączka zjadłam jednego (dosłownie). Za to w środę upiekłam (w piekarniku) pączki, okazały się pyszne, co zgodnie stwierdziło co najmniej 10 osób. Z kilograma mąki wyszło 50 pączków, oczywiście nie tak dużych jak z cukierni. Zainteresowanym przepis mogę podać. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek (tłusty) 13.02.15, 08:10 Poprosze, chyba sie skusze i zrobie - bez okazji, bo ta czwartokowa juz minela...haha Mm - moze sobie zrob "dredlocks" - to odnosnie zmian w zyciu...hihi www.google.com.au/search?q=dreadlocks+photos&espv=2&biw=1920&bih=965&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=g6LdVNTiAYnt8AXxxYGwAQ&ved=0CB8QsAQ&dpr=1 Kan Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek (tłusty) 13.02.15, 10:28 Kanie - we wtorek są ostatki - to bardzo dobra okazja A od środy - śledziki góra Gdyby każdy ranek był taki ładny, jak dzisiejszy - alez byłoby przyjemnie wstawać Albo bym przywykła Bardzo szybko zaczęło sie rozjaśniać, pogodne niebo, a że wieczorem była wilgoć a w nocy lekki przymrozek - rano wszystko było jakby obsypane cukrem pudrem z wczorajszych słodkości Każda gałązka, trawka i krzaczek - prześlicznie Do tego bezwietrznie i słonecznie. Z wielką przyjemnością przyglądałam się światu, zdążając na pociąg, nie mogłam się tylko zdecydować, czy delektować się nieśpiesznym spacerem, czy maszerować dziarskim krokiem zgodnie z wewnętrznym rytmem i nieoczekiwaną energią Ten poranek był niczym prezent, w dodatku nieoczekiwany Więc żeby go jeszcze bardziej uprzyjemnić, i jako że było wciąz bardzo wcześnie, zajrzałam na chwilę do Lidla po wino. Od zeszłego tygodnia trwa festiwal win węgierskich, z opinii znalezionych w necie wynika, że całkiem przyzwoitych i w przyjaznej cenie. I nagle - będąc cały czas wielbicielką win czerwonych, wytrawnych - odkryłam w sobie upodobanie do won słodkich. W niewielkich ilościach (nie imprezowo ale do kawy, ciasteczka, deseru..lub zamiast deseru pół kieliszka bardzo mi smakowo podchodzi A nawet do kawałka serka z niebieską pleśnią Czerwonych nie próbowałam, tu wytrawnym chyba jestem wierna..ale korci mnie myśl o nabyciu kilku białych, na zapas Jeśli ktoś odrobinę słodyczy w kieliszku - polecam zajrzeć do Lidla i sie rozejrzeć Stała "winna" oferta wciąż jest na półkach, te węgierskie stroją zkromnie, z boku, i w niewielkich ilościach, podejrzewam, że trochę na próbę i bali się "przestrzelić" Miłego piątku, w dodatku 13-go Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek (tłusty) 13.02.15, 10:44 No widzisz Moniu, energia wróciła wraz ze słońcem Do Lidla dzisiaj zajrzę, kiedys wegierskie wina były u nas stale w repertuarze handlowym i dobrze je wspominam. Zajrzę. Slodkie jakos mnie nie rajcuja, ale kieliszeczkiem dobrego likieru nie pogardzam Kanie dredy piękne, niestety juz zapózno ! za krotkie włosy Gosiu, koniecznie podaj ten wyprobowany przepis na pączki, może jeszcze sie szarpnę na ostatnia niedzielę karnawału. Pogoda rzeczywiście rewelacyjna. Pan Złota Rączka pospieszył na pomoc od rana - wczoraj klamka od drzwi wejściowych zostala mi w rekach - gdyby nie to, ze malżónek był w domu w ogóle bym nie weszła! Ale juz jest nowa i mam nadzieje że pobedzie. Milego dnia zycze i wreszcie będę na piatkowym spotkaniu chórku. Odpowiedz Link
verbena1 piatkowo 13.02.15, 20:28 Dzis czulam sie podobnie jak Monia, pelna energii i checi do dzialania. To za sprawa slonca , ktore przebilo sie przez poranna mgle i swiecilo przez caly dzien. Wybralismy sie do miasta zalatwic pare drobnych spraw ale tak naprawde delektowac sie sloncem. Wstapilismy do galerii ,gdzie byla ciekawa wystawa patchworkowych obrazow, pieknie i precyzyjnie wykonanych. Bajkowe krajobrazy z wplecionymi kawalkami drewna ,sznurka, szkielek, niesamowite. Galeria znajduje sie w kosciele, piekne wnetrze , z gory rozlegaly sie dzwieki organow, widocznie organista przyszedl sobie pograc. No i najwazniejsze, kupilismy maszynke do robienia makaronu! Rieks troche protestowal ze przybedzie nowy sprzet a nie ma juz miejsca w szafach ale powiedzialam ,ze to bedzie nasz walentynkowy wspolny prezent. Nie mial wyjscia Jutro wyprobuje jak dziala. Na targu kupilam 30 jeszcze nie rozwinietych zonkili ,jutro beda juz otwarte i zolciotkie. Wiecej takich dni prosze Odpowiedz Link
mammaja Re: piatkowo 13.02.15, 23:39 A ja juz sie sie ciesze, ze ten piatek 13 - go dobiega końca, bo zadarzaly sie same niemiłe wydarzenia. M.in. pani, ktora za namową corki wzięła ze schroniska suke, niedawno po sterylizacji, po przejsciach, nie pomyslala że ten zdziczaly piesek, nie mający nawet imienia, przeskoczy plot i ucieknie do lasu. Pani zalewala się łzami, zmobilizowani znajomi jezdzili i szukali, ale do wieczora nie udalo sie jej zlapac. Mimo, ze byla widziana z daleka. Przykre, corka mowi, że jak zgłodnieje to się da przywolac, ale nie wiadomo gdzie bedzie. A Franio i Klara mieli bardzo wysoka gorączka, więc musialam wspierać synową i posiedzieć z dziecmi, lekarz mial przyjechac w ciagu kilku godzin. No i mimo pięknej pogody nie byl to udany dzionek, jutro będzie lepiej Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota 14.02.15, 15:39 Przeczytałam wszystko! Pewnie z pamięci nie dam rady odnieść się do każdego postu, ale zdjęcia australijskie jak zwykle wspaniałe. Luizo jesteś oczekiwana Kanie uwielbiam mango! Jou korzystaj z maleństwa! Bbetko trzymaj się. Ew dzieje się, dzieje i to tyle i tak, że trudno się do tego co nas otacza odnosić. Ja tak zgrzytam zębami, że nie jestem w stanie spokojnie pisać, ani o Mińsku 2, ani o podlizujących sie Putinowi różnobarwnych europejskich partiach, a już zupełnie nie o niejakim który tworzy nową partię i zaprasza ukraińskich separatystów na zjazd. Gośka, też czekam na informację co Ci dolega. Verbeno, mimo że nie lubię ciast i słodyczy to zaśliniłam się na myśl o faworkach. Mm Ty jak zwykle w jakimś kołowrocie. Moniu dobrze, że wysunełaś nosek z nory. Mam nadzieję, że jakoś się poprawi. Jeśli kogoś pominełam to bardzo przepraszam. A teraz lecę na kolejny spacer, bo taką pogodę trzeba wykorzystać do imętu Odpowiedz Link
goskaa.l Informacja co mi dolega :) 14.02.15, 19:52 Fed prosi, więc piszę. W tej chwili jest wszystko w jak najlepszym porządku. Jeszcze przed wizytą u pani, która zajmuje się chirurgią fantomową, chrupało mi w szyjnym odcinku kręgosłupa. Ona na pierwsze spojrzenie stwierdziła, ze mam nieoperacyjne uszkodzenie w odcinku lędźwiowym i spytała, czy kiedyś mocno upadłam na pupę. Po potwierdzeniu powiedziała, że w odcinku szyjnym też jest zmiana nieoperacyjna (górny krąg uciska na podstawę czaszki), co z pewnością powoduje te problemy. Pracowała nade mną około trzy kwadranse, wyszłam lekka i rozlućniona, i do tej chwili nie chrupnęło mi w szyi ani razu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Informacja co mi dolega :) 14.02.15, 20:09 I to jest całe zło którego Ci życzę (jak mawiają francuzi). Też zbieram się do zamawiania wizyt. Od początku nowego roku mam w ramach umowy, zamiast podwyżki, opłacony pakiet VIP więc mam zamiar wykorzystać. Le mąż już korzysta, ja jakoś nie miałam jak dotąd czasu Odpowiedz Link
mammaja Re: Informacja 14.02.15, 20:30 Jestem zdumiona pożarem "mojego" mostu ! Dobrze, ze jest Siekierkowski, ale już wyobrażam sobie te korki na pozostałych mostach ! ( Poniatowskiego i Syreny) Że też most może tak się palić! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Informacja 14.02.15, 21:17 Ano, u nas widać może Przykro mi to pisać, ale na moje oko to naprawdę tylko w Warszawie jest możliwe. Niezależnie od bezpośrednich przyczyn. Żenujące i usrywne A dopiero co znowu zaczełam móc z niego korzystać. Odpowiedz Link
mammaja Re: Informacja 15.02.15, 12:39 No i most ugaszony, ale kiedy będzie dostepny - to sie okaże. Mialo byc pelne slońce, a tymczasem znowu pochmurno. Wczoraj otwarlam 8. juz wystawę malarek ( i 2 malarzy) z UTW. Niektore prace zaskakujace. Cala pracownia, mozna powiedzieć, bradzo sie rozwinęła No a satysfakcja artystow wielka i podziw rodzin wart trudów. Odpowiedz Link
bbetka Poniedziałek :-) 16.02.15, 13:47 Wczoraj zrobiłam małą wycieczkę do stolicy Przez 2/3 Polski było pięknie i słonecznie, dopiero 80 km od Warszawy się zachmurzyło, a dzisiaj przyszło do nas Odwoziłam córkę na stancję, która znalazła się zupełnie nagle w wyniku emocji szarpiących moją mamą Córka była w Wwie załatwiła sobie lokum, a bomba wybuchła jak okazało się, że zamierza zamieszkać z zupełnie jej obcym (znalezionym w necie), pracującym facetem ...Babcia dostała nieomal zawału i w ciągu dwóch dni odnowiła kontakt z przyszywaną rodziną i okazało się, że i owszem po sąsiedzku jest super pokój do wynajęcia od zaraz więc córka musiała się pożegnać z nieznajomym i została dostarczona pod czułe skrzydła rodziny. Dodam, że problemy z zakwaterowanie w Wwie trwają od trzech lat i dopiero odpowiedni bodziec spowodował "cudowne" odnalezienie rodziny (przyszywanej ale bardzo serdecznej) Gosiu, zdrowia życzę Luizo, przepraszam, ze się nie odezwałam w sprawie statywu, ale nie mam w tym względzie żadnego doświadczenia, więc nie byłabym pomocna... Zdjęcia australijskie potęgują moją chęć wyjazdu!!! ale przy moich obecnych możliwościach (a raczej ich braku) na tym się kończy...chwilowo mam nadzieję!!! Verbeno, historia z jajkami cudna Fed, wykorzystaj Vipowski pakiet!!! "nie mam czasu" to super zdanko (sama stosuję oczywiście), ale później może go rzeczywiście zabraknąć. Moniu, duuużo słońca życzę Mm nieustająco podziwiam Twój "power" do wszystkiego! Warszawiankom nie zazdroszczę atrakcji komunikacyjnych po wczorajszym pożarze mostu... Dobrego dnia i tygodnia wszystkim życzę i wracam do symulowania działań zawodowych Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek :-) 16.02.15, 18:55 Gratuluję pomyslnego rozwiazania problemu mieszkaniowego ! siedze i czekam na powrot corki z operowana dzisiaj sunią i cala jestem w nerwach. Bo wiem, jak ona sie denerwuje! Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek :-) 16.02.15, 22:37 No i po badaniu histopatologicznym dowiemy sie na ile grozny był guz, w każdym razie był juz gotowy do rozpadu, czyli zdążylo się - albo nie, ale ile mozna było to zrobione. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek :-) 17.02.15, 06:35 No i plynie chyba jakis optymizm z postow, pomimo wszystkich chorob, zdarzen, niedogodnosci. Wszystko jakos wraca na tory - az do nastepnego wykolejenia...haha W razie czego, jakby sie ktos wybral w strone Australii i mojego QLD to zapraszam. Jakos zawsze wszelkiego rodzaju goscie byli zawsze mile widziani. Wyglada, ze bedac za zadupiu-zadupia (whoop-whoop, czyli never-never-land), dobry gosc to nabytek w cenie...hihihi Zamieszcze dzisiaj nastepny selfie. Tym razem ze smietniska z zielenina. Przyczepa z ladunkiem. Rozpinanie paskow zabezpieczajacych ladunek. Rozpinanie 'klatki' i przyczepy. Kan Odpowiedz Link
fedorczyk4 Wtorek 17.02.15, 08:40 Goście w buszu Bbetko też gratuluję znalezionej rodziny i mieszkania. Mm trzymam kciuki. Zrobiliście wszystko tak jak trzeba. Skoro o mieszkaniach to mój Synuś Średni znowu się przeprowadza. Doszedł do wniosku, że trzy nieumeblowane pokoje u diabła na kuliczkach są niewiele warte i za tą samą cenę będzie mieszkał w kawalerce w centrum. Za to umeblowanej. I tylko strasznie narzeka, że nie będzie miał zmywarki. Biedactwo. Dziecinka też będzie się przenosiła, bo właścicielka mieszkania w którym wynajmuje pokój, postanowiła zamieszkać ze swoim facetem. A poza tym nic na działkach się nie dzieje. Idę robić Odpowiedz Link
verbena1 Re: Wtorek 17.02.15, 18:52 Kanie, to zadupie dobrze Ci sluzy, wygladasz kwitnaco Zaproszenie na koniec swiata interesujace, wezme pod uwage kiedy bede wybierac sie znow na antypody. Fed, dobrze, ze dzieci nie chca wprowadzac sie z powrotem do Ciebie. Kiedys w koncu zagniezdza sie gdzies na dobre. Nie nudzisz sie sama w domu? Bbetko, corka cudownie uratowana z lap podejrzanego mezczyzny (jakos skojarzylo mi sie to z Lokatorem Polanskiego) Moze teraz pomieszka dluzej bezpieczna u rodziny. Na zachodzie rowniez bez zmian, czekamy na pierwsze mgnienia wiosny Odpowiedz Link
bbetka Re: Wtorek 17.02.15, 18:56 Kanie, wizyta w buszu zawsze brzmi atrakcyjnie chociaż Twój busz trochę daleko...ale nie ma rzeczy niemożliwych! Mm jak psia? Fed, no właśnie...bez zmywarki...co to za życie??? Moja córka ledwie przeżyła 24 godziny bez netu (nie żeby całkiem, bo przecież miała w telefonie!!!!), bo tam gdzie zamieszkała potrzebny był ruter, nabyła go od razu w poniedziałek i z tatą na drugim końcu telefonu zainstalowała, co natychmiast poprawiło jej komfort życia o 100% Dziś podobno dzień kota - z tej okazji moje koty zapozowały przez pół sekundy razem Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek 17.02.15, 19:44 Kanie, piekna ogrodniczka w zaczarowanym ogrodzie wybiorę sie w marzeniach, b w realu troche trudniej. Ale miło mi byc zaproszoną ! Bebetki koty są kwintesencją kotowatości Problemy mieszkaniowe mlodych to stały problem, wszystko lepsze niż to spotkalo znajomego - trojka calkiem doroslych dzieci ( jedno po rozwodzie) wrociła do domu A zona znajomego znowu gotuje dla 5. osob. Tego bym nie zniosla A o psach i wszystkich innych zdarzenieach napisze w nowych dzisiejkach. Odpowiedz Link