mammaja 10.07.15, 03:26 Po strasznych upałach przyszło raptowne ochłodzenie, ale dla mojej aktywności to lepsze. Odsyłam do poprzednich dzisiejek gdzie Ewelina uraczyła nas piekną Chorwacją - prosimy o więcej ! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
joujou Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 10.07.15, 05:59 Pozdrawiam z Myczkowa (ok.2 km od Polanczyka ).Bieszczady powitaly nas dość chłodno i deszczowo. Na niebie wisiały ciężkie, ołowiane warstwy chmur.Poranek jest rzezki, ale słoneczny. Mamy bardzo przyjemne warunki noclegowe i piękny widok za oknem.Musimy się zorientować, co należałoby zobaczyć, bo tu plan nie dopracowany. Wczoraj dotarliśmy do Zalipia, na czym bardzo mi zależało i tu mzonek miał prawdziwy sprawdzian cierpliwości he,he Niemal przy każdej zagrodzie musiał się zatrzymywać, a ja nie mogłam oderwać wzroku od tych malowanych chalup. Dużo z nich utrwalilam na fotkach.Oczywiście mieliśmy mały zgrzyt, bo mzonek miał świadomość, że przed nami jeszcze kawał drogi do przejechania, a ja miałam świadomość,że prawdopodobnie nie będę miała okazji być tam po raz drugi więc muszę na maksa wykorzystać dany mi czas. Więcej szczegółów i fotki wrzucę po powrocie do domu. Fajnie mi się czyta Wasze wspomnienia związane z miejscami, które my teraz odwiedzamy -dziękuję i proszę o więcej Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 10.07.15, 06:22 Fed,mam nadzieję, że udało Ci się wyrwać od salonu wszystko, co możliwe, a jak już zakupisz to się chwal i nie zapomnij opic, coby nie rdzewialo; -) Ewelinko piękne zdjęcia z Chorwacji, a sunia urocza Teraz masz z kim zaliczać długie spacery.Jeśli dobrze pamiętam ta rasa musi codziennie porządnie sie wybiegac? Mammaju ,glaski współczucia dla Was. Pozdrawiam wszystkich życząc przyjemnego dnia z przyjemną temperaturą za oknem! Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 10.07.15, 06:41 Jou, potrzebuje wybiegać i to jeszcze jak. Niektórzy zalecają drugiego pieska dla towarzystwa pierwszego, ale mnie się ledwo udaje zapanować nad jedną sunią. wiem, że pieskie są stadne, ale dla mnie co to to to nie Normalny dzień, wymoczona w wodzie morskiej ale spragniona jestem basenu. Małżonek mówi gdzie ciebie tak gna z rana, przecież tutaj na miejscu masz basen Carrigtonów, ale mnie ciągnie na "stare" śmieci. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 10.07.15, 08:46 Ew, Jou ma rację. Dwa psy, to dwa razy mniej kłopotów! Mieliśmy tak wiele lat temu. Dostałam od rodziców wymarzonego dalmatyńczyka, a przez zupełny przypadek trafił do nas PON. I to był rewelacyjny układ. Mebli nie gryźli bo obgryzali siebie na wzajem. Ganiali razem, bronili się razem i atakowali razem Kochali się strasznie! Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 10.07.15, 20:25 Pewno to nie to samo, ale odwiedzające gościnno rodzinne stado jest, dla jednej suni też łatwiej znaleźć opiekunów na czas mojego wyjazdu. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 10.07.15, 20:35 Trzymamy kciuki Fed, a czerwien pasuje do Ciebie idealnie. Boje sie jedynie ,ze ten kolor spoteguje jeszcze Twoj temperament i wtedy - ratuj sie kto moze na ulicy Ewelino, ladne zdjecia, to z kotami i staruszka jest niezwykle nastrojowe. Wlasnie przypomnialo mi sie ,ze musze nakarmic koty sasiadow, sasiedzi na urlopie a koty podworkowe, radza sobie sami, trzeba tylko dac im wode i troche jadla. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 10.07.15, 22:46 Verbenko, ależ ja jestem spokojna jak chomik w styczniu Czerwieni nie lubię, to zdecydowanie nie jest mój kolor, ale w porównaniu z pozostałymi stanie się nim Trzymajcie za mnie bardzo mocno kciuki. I nawet nie za kredyt, który miał być przyznany dzisiaj, a pani w banku nie odezwała się, czyli jest problem, ale za całkiem inną sprawę. Otóż mam szansę dostać dzięki konkubinie mojego przyjaciela (takiego od 32 lat), 600 kilo karmy dla schroniska. To wielka rzecz, bo "moje" schronisko nie ma żadnych państwowych dotacji i żyje wyłącznie z cołaski i emerytury założycielki karmicielki, psiej mamuśki Krysi Sroczyńskiej. Więc proszę o ściskanie! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 11.07.15, 12:42 Fed, trzymam kciuki, żeby sie udalo ! Sobota jakos mi nie pasuje Do niczego... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 11.07.15, 13:55 Udało się !!!! Przyjaciel zajmie się transportem i nawet go za sponsoruje, a w razie gdyby to było zbyt drogie to się podzielimy. 3 może 4 palety i na dodatek to może zostać na stałe, czyli regularnie co kilka miesięcy. JESTEM SZCZĘŚLIWA!!!!!!! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 11.07.15, 19:06 Fed, zlituj sie , konkubina brzmi okropnie a z tekstu wynika ,ze to calkiem przyjemna osoba. Nie lepiej brzmi - partnerka lub przyjaciolka? Gdyby ktos nazwal mnie konkubina byloby mi przykro. Nie wiem kto jest bardziej zadowolony, Ty czy pieski, chyba jednakowo obydwie strony Wrocilismy z kolejnego kiermaszu artystycznego, pogoda dopisala, publicznosc rowniez, cos tam sprzedalam, nic wielkiego ale jednak. Teraz przerwa w dzialaniach artystycznych, czas na byczenie sie na lezaku Moze przesadzam ,poniewaz trzeba w przyszlym tygodniu zerwac czarne porzeczki ,zrobic przetwory i zajac sie wreszcie troche zaniedbanym domem. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 11.07.15, 23:02 Verbeno, może kiedyś brzmialo okropnie, teraz jest normalne. Używane we wszystkich sprawach prawnych - wlaśne konkubent czy konkubina maja prawa do dziedziczenia np. mieszkania, jeżeli iles tam czasu sa razem. Normalka Ciesze sie, że udal sie kiermasz. Fed, gratuluje Tobie i wszystkim nakarmionym w przyszłości pieskom! Na działkach nic godnego opisu, dzisiaj córka była z oboma pieskami na obiedzie, bo bardzo są poruszone nieobecnością swojej trzeciej "siostry". Pytają co z nią. Staja przy jej poslanku i patrzą na córke bardzo pytająco Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 12.07.15, 11:25 Serce mi się pokroiło na talarki Mm Co do konkubiny, to chciałam napisać to samo Teraz to już jest po prostu status. Przyjaciółka, partnerka, nie odpowiadają stanowi rzeczy A dziewczyna to już nie w naszym wieku Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 10.07.15, 08:54 Joujou, co do samochodu, to Nynuś załatwił mi 25% zniżki!!!!!! W związku z czym oczywiście wybrałam lepszy model. Hm... powiedzmy modelik I ustąpiłam mu przy wyborze koloru. Będę od października jeździła płomienną czerwienią Jak szaleć to szaleć! Jeszcze jedne dropsy proszę! Miałam do wyboru: czarny, szary, srebrnobiały i właśnie płomiennie czerwony. Teraz tylko trzymajcie kciuki, żeby mi ten kredyt przyznali, bo jest niestety malutkie "ale" w moich dokumentach, a raczej jego brak. Le mąż nie posiada peselu. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 12.07.15, 23:31 Melduje, że najwyższy szczyt polskich Bieszczad, czyli Tarnica (1346 m.n.p.m)zaliczone. Jednak dzisiejsze plany musiały ulec zmianie,bo na samą myśl o jakichkolwiek wzniesieniach, nogi odmawiały posłuszeństwa.Zatem dzisiaj byly Bieszczady objazdowe, za to te bardziej dzikie jak Komańcza,Baligrod,Cisna. Jutro ptzemieszczamy się w okolice Przemyśla, Łańcuta. Pozdrowionka dla wszystkich Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 13.07.15, 00:04 Właśnie wyszłam 'dotlenic się 'na taras,a tu środkiem drogi zapierdziela sobie zajac,wczoraj w tym samym miejscu kurka bazanta, o innych dużych, drapieżnych jak sądzę ptaszorach,widzianych po drodze juz nie wspominam. Szczęście, że nie spotkaliśmy niedźwiedzia, bo w Wolosatej ,gdzie byliśmy wczoraj i on może się zdążyć Dobranoc Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 13.07.15, 07:56 Oj tak, w Bieszczadach można napatrzyć się cudów natury! Zazdroszczę Ci Jou szalenie, bo Bieszczady to moja wielka miłość. Zresztą będę tam jesienią. Niestety ze smutnego powodu. Umarł nasz wieloletnie przyjaciel. Człowiek legenda Staś Rusin. W listopadzie będzie rozsypanie prochów, więc cała Polska i pół świata będzie go zegnała. Odpowiedz Link
mammaja W biegu 13.07.15, 10:35 Joujou, przełazilam te bieszczadzkie szlaki, teraz juz mogę tylko wspominac. Ale dzielna jestes, bo "zaprawy gorskiej"raczej nie mialas, więc tym wiekszy wyczyn ! A widoki niezapomniane. Fed, dzięki za dobre slowa, a kiedy będzie nowe autko ? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: W biegu 13.07.15, 11:01 Na razie czekam na przyznanie kredytu. A poza tym le Mąż i SŚ tak mi zamotali we łbie, że już wiem, że nic nie wiem. No ale jeśli dostanę (tfu, tfu, tfu!) pieniądze to i tak nie przed połową października. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 14.07.15, 15:45 Dzisiaj na spacerze, w czasie kiedy jeszcze słońce było schowane za chmurami. Mocno wiało, a niebo było "ołowiane". Przy pogłębianie rzeki u ujścia Bugu i Narwi. Teraz zrobiło się cieplej i wygląda na to, że upały powracają. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 15.07.15, 01:04 Ewelino tzn.że wrociliscie do domu Nas wczoraj Bieszczady pozegnaly deszczem. Przenieśliśmy się w okolice Łańcuta. Po drodze zahaczlismy o sżak architektury drewnianej, oglądając cerkwie w małych miejscowościach oraz zwiedzając Przemyśl, który zaskoczyl nas bardzo pozytywnie, a dworzec kolejowy niemal powalił na kolana.Dzisiaj zwiedzalismy Łańcut. Pogoda trochę nam dokuczala, bo co chwilę padało,no ale pogody się nie wybiera. Jutro jeszcze też pokrazymy po okolicy, a potem jedziemy na Lubelszczyzne, gdzie mamy rodzinne spotkanie. Może jeszcze uda się zjechać do Sandomierza,bo mzonek nie był. Pozdrowionka dla wszystkich ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 15.07.15, 08:34 Widzę i czytam, że wakacje w pełni No i fajnie! U nas jest wakacyjny przełom w bulwie. Maćma zabiera Wnuczę na 2 tygodnie na Warmię i Mazury. Wrednie chichoczemy z le Mężem. Po pierwsze mama jak żyje nie była nigdzie z żadnym dzieckiem na wakacjach, a jeśli już to w dużej grupie Krewnych i Znajomych (i to bywało 50 lat temu), po drugie generalnie ma zerowe doświadczenie opiekuńcze A po trzecie widzieliśmy na Google street view jak wygląda to miejsce. Mam poważne wątpliwości.... Le Mąż twierdzi że to będzie przedłużony weekend No ale może oboje całkiem nie mamy racji i mama dozna objawienia a Wnucze nie umrze z nudów! Znowu jakaś franca zjada mi taras i zupełnie nie wiem co z tym zrobić. Odgrzybiałam, odmszyczyłam. A taras zaczyna powoli wyglądać jak Pustynia Błędowska Może to dlatego że jest terenem łowów tej małej piekielnicy Ninki. W tym sezonie zaliczyła już trzy wróble, które na ich szczęście udało mi się wydrzeć jej z paszczy żywe i nie specjalnie naruszone. A w wczoraj przeszła samą siebie. Złapała srokę. Tyle, że Ninka jest naprawdę malutka, szczuplutka i leciutka, więc sroka okazała się zwyczajnie większa i silniejsza. Sama się wyrwała. Potem przez dobry kwadrans słychać było w całej dzielnicy jej wściekłe złorzeczenia. Muszę na tą małą zołzę (Ninkę) bardzo uważać, bo duch w niej iście tygrysi. No to idę. Najpierw Wisła z psem, potem robota, a później krótkie spotkani z koleżanką "z dzielnicy". Wyjechała do Kanady tuż przed stanem wojennym. Spotkałyśmy się pierwszy raz w poniedziałek i dzisiaj spotykamy się na pożegnalne "buzi-buzi". Strasznie fajny człowiek I do tego absolutnie prześliczna, bez widocznych śladów wspomagania Miło jest odnowić znajomość z pleistocenu i stwierdzić, że jest nam po drodze Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wciaz jeszcze sroda 15.07.15, 13:17 Alez piekne kawalki Polski zobaczylam na forum! Zaiste wakacje w pelni. Fed, ciekawa jestem jak Mactwa dasobie rade U mnie wakacje jeszcze nie nastapily, ale juz niedlugo, no i dobrze, bo jestem zmeczona lataniem jak kotek z piorkiem w rewersie. Dzis odbylam sesje u fryzjera, zrobilam kilogram mydla, wywloklam z garderoby wszystkie ciuchy zimowe i letnie, ktore zalegaja w stosach w salonie podczas gdy ja przed kominkiem nacieram olejkiem kokosowym rame antycznego lozka (przed kominkiem, bo w innych pokojach jest ponizej 25 stopni i olejek mi gestnieje). Juz sie nie moge doczekac europejskiego lata. Jutro czeka mnie wizyta u ulubionej lekarki, spakowanie i odlozenie ciuchow zimowych (poza kilkoma, ktore bede nosic do wyjazdu), zlozenie lozka oraz spakowanie waliz na dwa miesiace, wiec nie tylko ubrania i buty letnie ale i jesienne. Jak sie spakuje, nie mam pojecia, tym bardziej, ze biore tez czesc rzeczy corki, ktora przenosi sie na rok studiow do Szkocji. Mam nadzieje ze limit 30 kg wystarczy no i 7 kg w stewardesce oraz "torebka podreczna" czyli jak zwykle, nastepne 5 kg. Plany co do wizyty w Polsce mam ale nie do konca ustalone, na pewno bede w Poznaniu i okolicach w drugiej polowie sierpnia, ale na 5 wrzesnia musze sie stawic na Morawach na chrzciny wnuka. Wpadlabym do Warszawy albo w drodze na Morawy (ale wtedy byloby to w dni pracujace 3-4 wrzesnia) albo w weekend 22-23 sierpnia. Oczywiscie jezeli beda chetni na spotkania a co najwazniejsze, chetni obecni w stolicy, a nie na wakacjach Wracam do nacierania lozka czego i Wam zycze Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
mammaja Re: Wciaz jeszcze sroda 15.07.15, 22:14 No i pewnie, nawet moje stare kośći jestem gotowa ruszyc "ze wsi" na myśl o spotkaniu Luizy ! Joujou, koniecznie wstapcie do Sandomierza! Szlak podrózny imponujacy Udało sie dzisiaj czyli w ostatnim dniu wysłać sprawozdanie do Ministerstwa z dzialalności OPP ( czyli orgznizacji pozytku publicznego - to informacja dla zagrniczanek ), ale nie jest to latwe, bo ten program w który sie wpisuje wyrabia rozmaitości i nieraz 5 razy w kółko trzeba wpisywac, żeby łyknął. Oczywiście piszę tak żeby wklejac, a nie na nowo. I znowu obiecuję że to juz ostatni raz ja to robię! I dopilnuję! Zawieruszyl mi sie kot, ale mam nadzieje, że jeszcze wroci. I tak smutno Odpowiedz Link
joujou Re: Wciaz jeszcze sroda 16.07.15, 07:31 Wcoraz zaliczylismy Leżajsk, Przeworsk i Sieniawe. Dzisiaj wyruszamy juz do Wujka. Mój brat z bratowa już tam są i na dzisiejszy wieczór zaplanowali urodzinowego grilla więc będzie mała imprezka rodzinna ,bo braciszek się postarzal Po drodze Sandomierz. Odmeldowuje się aż do powrotu do domu, bo tam chyba już będę odcięta od netu. Luizo szczęśliwej i pięknej podróży! Pozdrawiam wszystkich życząc słońca ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wciaz jeszcze sroda 16.07.15, 07:53 Jak już będę miała czas, samochód i trochę grosza to poproszę Cię żebyś zrobiła dla mnie trasę wycieczki po Polsce, z wyłączeniem Bieszczad bo tam sama mogę oprowadzać Mówię całkiem poważnie! (o tej trasie). Ufff... kredyt przyznany! Oczywiście po krótkiej walce samej ze sobą, spłaciłam windykację U.P. Żeby nie blokować własnych spraw. Ale wyegzekwuję od jej syna co do grosika. Raczej nie jestem małostkowa, ale to przez niechlujstwo, lenistwo i egoizm szczeniaka znalazłam się w takiej sytuacji. Od roku wykonawca testamentu doprosić się nie może o akt zgonu! A w między czasie już zdążył być w Polsce trzy razy (syn, nie wykonawca). Psia mać, smarkacz odziedziczył po matce w sumie ponad milion PLN (absolutnie mnie to nie bije po oczach, ona o to walczyła), a ciągle wisi nam u gardeł Nic to. Ważne, że tfu, tfu, tfu... pieniądze powinny spłynąć słodko szemrząc już jutro! Ale akcja była wczoraj mocno nerwowa Bankierka zadzwoniła o 15 że już natychmiast trzeba podpisywać bo ona idzie na urlop. W pracy miała być do 16. Więc ja w auto i po le Męża. W lekkich korkach. W drodze po niego zobaczyłam że "nazad" Grochowska stoi całkiem, całkowicie. Więc już z nim opłotkami Pragi do mostu Poniatowskiego. Dojechaliśmy na ścisku pośladków, ale na czas Potem już tylko trzysta podpisów, parafek i (mam nadzieję) po wszystkim. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartkowy wieczor 16.07.15, 14:03 Oblecialam co mialam (lekarka, sklad materialow ogrodowych, vet, sklep z chemikaliami). Lekarka sprawdzila wyniki - bede zyla, BMI mam w porzo, mam sie pokazac jak wroce. Ze skladu wrocilam terenowka wypelniona pasza dla kur i i balem slomy, u veta dodalam zapasy kroliczego jedzenia. Wyczyscilam sypialnie, tylko trzeba jutro zlozyc nawoskowana rame lozka i zaczac z powrotem wypelniac szafy garderobiane ubraniami. Wieczorem prowadzilam warsztat z robienia zapraw, towarzystwo podniecone babraniem sie w buraczkach rozeszlo sie do domu, a ja dojechalam, zjadlam kolacje i nic mi sie nie chce robic, zatem siedze tutaj. Przede mna "jedynie" kilka stosow ciuchow do posortowania. Mam robotke do polnocy Na jutro zapowiadaja najzimniejszy dzien w Sydney od 20 lat, solidne deszcze i silne wiatry. Tymczasem mam w planach joge i akupunkture, wiec sie moze rozgrzeje, ale wolalabym troche slonca. Nic to, spadam do tej ciuchowej zabawy... dobranoc Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartkowy wieczor 16.07.15, 16:08 Na wstępie przeproszę za zdecydowanie zbyt długi forumowy niebyt...i podziękuję, że mnie jeszcze przywołujecie (szczególnie Jou i Verbenie co mnie mobilizuje do sklecenia zdań kilku U mnie po prostu życie się toczy, szkoda że jak walec po mnie ;-( w tzw międzyczasie zdążyłam przygotować i obronić ćwierć setki magistrów i licencjatów, zrecenzować trzy doktoraty (obrony odbyły się między innymi we Wrocławiu i Lublinie, gdzie moja obecność była niezbędna), moja córka została pierwszym licencjatem w rodzinie! bo różne stopnie i tytuły posiadamy, ale licencjata akurat ani jednego nie było Tatuś mój zaszalał, bo ubezpieczalnia wypłaciła mu pieniądze za leczenie i rehabilitację i zażądał organizacji wyjazdu "na fiordy" -zorganizowałam, wysłałam, a teraz mam pod opieką ich zwierzyniec działkowy i domowy, oraz zmagam się z plagą nadmiaru czereśni nie do przerobienia i przejedzenia... Dziś w proteście przeciwko przedłużającym się obowiązkom zawodowym (no kto to słyszał, żeby w połowie lipca trzeba było zasuwać na uczelni???!!!) piorę firany, czyszczę srebra rodowe (na szczęście nie mam ich zbyt dużo oraz upiekłam krambla z truskawkami A....i dostałam dodatkową pracę prawie 400 km od domu no szczęśliwa jestem...a raczej mam ambiwalentne zdecydowanie odczucia ;-( Fed, super że samochodzik będzie i to ślicznie czerwony! Luizo, pamiętaj, że do Szczecina to tylko "mały skok" z Poznania Ewelino - piękne zdjęcia i podróż pewnie też! Verbeno, jak tam przetwórstwo owocowe? Jou -podziwiam Twoje wyczyny podróżnicze! U mnie niedaleko był Festiwal Rzeźby wybraliśmy się na przejażdżką motorem -festiwal to nadużycie, bo rzeźb było słownie sześć, ale za to solidnie duże i ładne miłego popołudnia wszystkim życzę Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartkowy wieczor 18.07.15, 08:45 Poczytałam o Waszej nadaktywności i tak się zmęczyłam, ze musiałam poodpoczywać Ja mam sporo roboty, ale to jest nic w porównaniu z Luizą i Bbetką, zwłaszcza w sferze intelektualnej w której ewoluuje Bbetka! Maćma wyjechana i ja mam na głowie jej dom. I po raz pierwszy od kilkunastu lat powiedziałam sobie, że nie nie chcę mieć tak zarośniętej i wymyślnej puszczy na tarasie jak mam mama ma. Podlewanie tego wykwitu w kwieciu, listowiu i pnączach zajęło mi wczoraj godzinę, do tego jeszcze doszła roślinność wewnętrzna, czyli spędziłam na laniu wody chyba półtorej godziny A teraz idę tup, tup do banku i wysyłam przelew na autko. P.S. Nie będzie czerwone a popielato kremowe, ale za to będzie za tydzień! W związku z możliwością przyspieszenia dostawy zrezygnowałam z klimy elektrycznej i lusterek bocznych. No chyba jakoś przeżyję z klimą manualną i uda mi się znieść ręczne składanie lusterek Swoją droga ostatni raz zdarzyło mi się złożyć lusterka w myjni czyli tak na oko z rok temu Lecę z psem, potem bank, potem robota, prasowanie a wieczorem kolacja u rodziców chłopaka Dziecinki Gotuje ON! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartkowy wieczor 18.07.15, 10:18 Gratuluje Fedo. Kolor samochodu to dla mnie ostatnia rzecz. Byle nie byl ciemny bo latem w Australii mozna sie w takim ugotowac zanim sie schlodzi. Mnie sie marzy zreszta kupienie takiego samochodu, gdzie byloby zero elektryki. Wychodzi, ze musialabym nabyc jakis z lat 80-tych i sama wyremontowac. Z tym remontem wiec tylko problem...haha U mnie Zima. Na poludniu mojego stanu spadl wczoraj snieg. Pierwszy od 1984. U mnie temperatury w nocy pomiedzy 2-5C. Musielismy wiec dokupic drewna na opal oraz rozladowac pod dom. Przywiozl Nam rolnik z farmy polozonej jakas godzine w glab ladu, siedzacy na 245 hektarach. Przybyl starym u-tem w podkoszulce, szortach, klapakach z 9-cio letnim synem do pomocy. Australia wciaz mnie fascynuje i zaskakuje, chociaz teoretycznie powinnam sie juz dawno temu przyzwyczaic. Kan Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartkowy wieczor 18.07.15, 12:01 No, no, to Wam się zima trafiła! Wyobrażam sobie tego rolnika Odpowiedz Link
mammaja Sobota 18.07.15, 21:43 Przeczytałam wszystko z wielka przyjemnościa, ale nie będe teraz komentować, bo jestem tarapatach, ktorych sama arobiłam gubiąc jedyny klucz od pracowni na Kepie. Co gorsa ja wiem, że on jest i przeszukuję cały swój dobytek, bo jest koniecznie potrzebny. I wogóle wpadłam w spiralę niepowodzeń. Więc tylko krociutki znak zycia - i najważniejsze - Burek wrocił, podejrzewam, że był zamkniety w gospodarstwie sąsiadow. Nie było ich dwa dni. A jak przyjechali kotek natychmiast przypędził do domu zgłodniały jak wilk. Dobrze, że to tylko dwa dni ! Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota 18.07.15, 23:40 Ufff, ulżyło mi - martwiłam się, co z kociem. A klucz wiadomo, że jest. Na pewno się znajdzie - pewnie leży w miejscu, o którym myślałaś, że będzie oczywiste. Trzymam kciuki za szybkie odnalezienie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota 19.07.15, 09:37 Odetchnęłam z ulgą bo mi też Burek sen z powiek spędzał! Mm użyj metody z naszego dzieciństwa. Poproś o pomoc św Antoniego obiecaj mu coś dla biednych. Weź ołówek, zamknij oczy, zakręć się kilka razy i upuść ołówek. Szukaj tam gdzie wskaże czubek ołówka! Zaczem udaję się z psem nad Wisłę, wykorzystać chwilowe unormowanie temperatury Odpowiedz Link
verbena1 niedzielnie 19.07.15, 19:41 Goscie przed chwila pojechali, brat z bratowa byli z wizyta trzydniowa. Wiekszosc czasu przebywalismy w ogrodzie , grillujac, gadajac, pijac, jedzac i jescze raz jedzac. Na powietrzu wszystko smakuje trzy razy bardziej Panowie dogadali sie swietnie rozmawiajac po niemiecku a nam babom buzie sie nie zamykaly bo moglam do woli mowic po polsku. Bylo milo i rodzinnie. Mammajko, przestan szukac to sie klucz znajdzie w zupelnie niespodziewanym miejscu, powodzenia. Fed, Ty jak chcesz to ziemie poruszysz i bedziesz miala Fajnie ,ze tak szybko zalatwilas kupno autka. Czekam na relacje z jazdy probnej Bbetko, mysle ,ze lubisz znajdowac sie w srodku cyklonu, chociaz podobno w samym jadrze jest nadzwyczaj spokojnie, czego Tobie bardzo zycze. Pogubilam sie w marszrucie Jou , jak wrocisz wypisz w punktach gdzie bylas i co widzialas, jestes nie do zdarcia dziewczyno Pozostalych i niewymienionych pozdrawiam goraco, szczegolnie zmarznieta Kanowa Odpowiedz Link
goskaa.l Odwróć kubek 20.07.15, 07:32 Jak najpoważniej - działa lepiej niż święty Antoni. Odwróć kubek do góry dnem a wkrótce zguba się znajdzie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek 20.07.15, 08:04 Po wczorajszej burzy doznajemy chwilowej ulgi A w czasie, przed i po burzy natura zafundowała nam widowisko Za tęczą nie latałam z aparatem, bo uznałam, że jest banalna Odpowiedz Link
bbetka Re: Poniedziałek 20.07.15, 15:25 I słusznie, bo to mgnienie Księżyca jest tysiąc razy lepsze!!! Piękne zdjęcia Mammajko, świetnie że kocio "się wróciło"! Verbeno, ja to już sama nie wiem co ja lubię Faktem jest,że im więcej mam na głowie i dookoła tym więcej robię jak nic mnie nie "dusi" to jakoś czuję się do niczego nie zobowiązana i czas przepływa mi przez palce... Super, że wizyta się udała - ja w tym roku "rozminę" się z bratem....Jak on będzie w Polsce to ja akurat będę poza.... Kanie, a mnie do Australii jakoś nic nie zniechęca nawet niewielka liczba kotów na prowincji )) Miłego popołudnia Odpowiedz Link
fedorczyk4 Wtorek 21.07.15, 07:56 Verbeno, czasem zazdroszczę "posiadającym" rodzeństwo (a czasem nie ). Myślę, że moje dzieci też będą, będąc w naszym wieku, odwiedzały się i spędzały czas na gadaniu o wszystkim. Choć im są starsze tym bardziej widać jak są kompletnie różni od siebie. Bbetko dziękuję za dobre słowo Wczoraj zrobiłam przelew na samochód. Przy okazji pogadałam sobie z panią kasjerką o "psotach". Bardzo lubię mój bank! I to wbrew pozorom wcale nie ze względu na udzieloną pożyczkę. Przez rok byłam w Getin Banku, bo tam zostaliśmy automatycznie oddani po tym jak nasz bank zrezygnował z klientów indywidualnych. I znienawidziłam ich serdecznie. Załatwienie czegokolwiek było istną katorgą, popełniali niezliczoną ilość błędów, oczywiście na moją niekorzyść, liczyli sobie za wszystko jak za zboże, dezinformowali... Piany na pysku dostawałam za każdym razem jak musiałam do nich iść. Aż pewnego dnia zadzwoniła do mnie młoda osoba która ładnych kilka lat temu była opiekunem klienta w naszym pierwszym w Polsce banku i zapytała czy nie zechcielibyśmy do niej wrócić bo ona teraz jest w P.K.O. S.a. I chwilę w której powiedziałam tak, błogosławię do dzisiaj. Bank mam o rzut beretem, nigdy nie ma kolejek bo jest odpowiednia ilość otwartych stanowisk, są mili, uprzejmi i sprawni. Żeby ich tylko za to nie zlikwidowali Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 21.07.15, 11:17 Melduje,że jestem już w domu.Wróciliśmy wczoraj,późnym wieczorem i jakoś nie mogę dojść do siebie. W domu wielki pierdolnik po rozpakowaniu auta, a ja siedzę i nie wiem w co ręce włożyć. Wszystko opowiem i opiszę. Ogólnie było pięknie. Mam całą masę zdjęć, ale to wszystko później. Na pierwszy rzut poszła teściowa i jej sprawy (mzonek już od rana z nią załatwia ),a po południu wnusio, bo boję się, że nas zapomniał. Bbetko , Moniu w końcu jesteście Fed, gotujacy zięć? no,no tylko pozazdrościć Autko już widzę oczyma wyobraźni i bardzo podoba mi się takie zestawienie kolorów, zwłaszcza jeśli to autko kobiece. Mammaju klucze się znalazły? Mój brat tez szukał dwa dni,a one spokojnie czekały w kieszeni bluzy,którą pozostawił u wujka w czasie wcześniejszego pobytu. Znalazł je ,gdy chciał pochwalić się zakupem owej bluzy Na szczęście długi czas żył w nieświadomości, że nie leżą one w swoim stałym miejscu więc tylko dwa dni nerwowki Sposoby na znalezienie zagubionego trzeba zapamiętać. Pozdrawiam i biorę się za robotę. Niebo super. Tęcza choć banalna, zawsze kojarzy mi się z uśmiechem z nieba, nadzieją na lepsze Skutki ostatnich nawalnic były dostrzegalne po drodze, bo bardzo dużo powalonych drzew. To na razie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 21.07.15, 22:06 Dziewczyny, dzięki za rady. niestety klucza jak narazie nie znalazlam, bede jutro wupróbowywac sposoby - Sw. Antoni wiele rzy mi dopomogł i wrzucalam potem naleznośc do puszki dla biednych. Kubek tez wyprobuję Dwa dni bylam bez netu i bez telefonu, Akurat kiedy mialam terminowe platności, a nie poszlam skorzystac z bankowego kompa, bo mieli naprawić w ciagu 8. godzin. Minęło prawie 48 ! Cieszę się z dobrych wiadomości, Verbeno, to ja zaczne może powtarzać moj kulawy niemiecki z nadzieją , że kiedys Was odwiedzę Joujou czekam na fotki ! Bbetko , wyluzuje wreszcie ! Moj syn wrocił z nad morza, do dzieci dojechał krakowski dziadek na resztę pobytu i powrót samochodem. Mieli świetny urlop. A ja tułam sie po tarasie i nic mi sie nie chce. Ale to skomplikowany problem, więc ni beda go rozwijać. Narazie serdecznie pozdrawiam ! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 22.07.15, 11:20 Przegladajac bagaznik samochodu, znalazlam dzisiaj w nim caly pek kluczy zagrzebany w roznosci, ktore woze. Musze wiec jutro podrzucic, bo naleza do bylego klienta. No wiec Mm jakby odwrotnosc Twojego problemu. Zimno nieco puscilo. Za to przelewa kilka razy dziennie. Czyli, jak nie urok to sraczka - jak moja babcia zwykla onegdaj mawiac. Zaopatrzylam sie w Aldim w kiszona kapuste, prosto z Holandii. Podobno. Ciekawa jestem Verbeno, czy znasz HAK, czy tez to wyrob jak tutajsze polskie salami, ktorego w zyciu w Polsce nie widzialam. Niemniej, smakuje mi i jest to chyba najtrudniejszy do zakupu w moim stanie produkt...haha...tuz obok europejskich suszonych grzybow. Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 22.07.15, 22:24 To zabawne z kapustą A czy nie probowalas sama zakisić ? Czy moze nie udaje się ? Kapusta jakoa taka chyba u was gdzieś rosnie Przezylismy kolejny parny i upalny dzień. Najprzyjemniej bylo rano. Z życia wzięte: odpadł mi kawal tynku na rogu garazu, od strony ogrodu, gdzie był kran do mocowania szlauchu. Wiadomo było, że trzeba ten tynk skuć i połozyć nowy, żeby zamontowac kran. Robota niewielka, nie udawalo mi sie w natłoku innych spraw zalatwic murarza - wreszcie dzisiaj polecony przez znajomych młody Ukrainiec, dobrze mowi ju z po polsku, dla niego to nie jest za mała robota, zrobi to za jedyne 150 zet + materiały, więc ja cala w skowronkach. Małżonek popadł w przerażenie ! Taki młody ? ( conajmniej ma dwadzieścia kilka lat ). Czy on to potrafi ? Czy on to zrobi? itp. itd. Ile to będzie kosztować ? na wszelki wypadek powiedzialam, że 500 zet, bo by sie jeszcze martwił, ze jak tak tanio to napewno spieprzy. No to mam przechlapane, bo zalatwilam sprawę Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 22.07.15, 23:10 Mammaju! Coraz bardziej mam wrazenie, ze mentalnosc naszych mezow jest bardzo zblizona, wspolczuje Ci.Czego ja nie zrobie, nie zalatwie, nie napisze, nie wysle to na pewno Jean sie nie tknie a jak juz widzi efekt to znajdzie powod zeby ponarzekac i wykonanie uznac za zle. Nie daj sie "wrobic" tak jak ja sie dalam i to jeszcze pomagajac w tym "wabianiu", daj mezoi obowiazki, chocby najbanalniejsze i przesrtrzegaj bezwzglednie ich wykonania , inaczej w krotkim terminie dochowasz sie bezwolnego ...starca bez inicjatywy i checi dzialania. Z roznych powodow nie moge wstawic tu zdjecia na przestroge ale w jednym "bioderma" miala racje; mam starego duchem)meza. Nie gniewaj ie za te "dobre rady ciotki Ady ale nie zycze ani Tobie ani nikomu takiego schylku malzenstwa. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 22.07.15, 23:14 A jesli ktos z Was kiedys zastanawial sie, ze tak rzadko i niewiele pisze - po prostu czuje sie koszmarnie zmeczona fizycznie i zdruzgotana moralnie (kropla drazy skale). Wstyd mi powiedziec, ale od wczoraj wieczora oddycham troche latwiej - musialam Jeana hospitalizowac w wyniku jego braku rozsadku i uporu - typowe dzialanie w stylu "zrobie na zlosc matuli". Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 01:03 Oj, Feline, rozumiem Cie doskonale. Niestety nie wiele da się zrobić, a po wiosennym upadku i peknieciu kregu wszyscy w rodzinie sa zachwyceni, że go wogóle uruchomilam. Ale te upory są koszmarne i tez sam sobie szkodzi. No trudno... Rano stawiam parasol na tarasie, a i tak siada zupelnie gdzie indziej na słońcu i musze lecieć z czapeczką, bo wystawianie sie na slońce jest absolutnie zabronione. Ale jemu, jak mowi, nie przeszkadza Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 07:53 Biedne jesteście. Za kilka lat i mnie czeka przepychanka bo le Mąż coraz bardziej podobny jest do swojego ojca. Wprawdzie bardzo lubiłam teścia i strasznie mnie śmieszył, ale na myśl o życiu z takim człowiekiem pod jednym dachem włos mi się na karku jeży. Upór muła, wybuchowość supernowy, fleksyjność starego dębu, przekonanie o własnej racji, jedynej słusznej.... Chyba pójdę do niego i w ramach uprzedzania i zapobiegania, walnę go w łeb Mamotaty z Wnuczęciem wróciły z Warmii po kilku dniach zamiast po 2 tygodniach. Mama bardzo źle się czuje. Ma jazdy z ciśnieniem, zawroty głowy i kilka razy była na skraju utraty przytomności. Od jutra zaczyna badania. Nie jestem spokojna. Wprawdzie mam przekonanie, że w pewnym stopniu jej dolegliwości są spowodowane nadmiernym somatyzowaniem, ale to nie zmienia realnych skutków zdrowotnych. Nic, na razie idę zepsem i zabieram się do roboty. Od przyszłego tygodnia będę się wdrażała w dodatkowe obowiązki, bo le Mąż wyjeżdża jak zwykle na cały sierpień do Francji, a ja tradycyjnie wznawiam remont. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 09:00 Właśnie się cieszę, że mój były TŻ jest byłym... Nie wiem dlaczego, większość panów na stare lata robi się zrzędliwa, upierdliwa, uważająca się za pępek świata, zapadająca się w choroby i niczego nie robiąca żeby żyć łatwiej z tymi chorobami albo je wyeliminować. Tenże wymieniony zawsze pultał się i nabzdyczał, kiedy podsuwałam mu wiadomości na temat cukrzycy (ma i sam sobie nabruździł), sposobów na zrzucenie masy ciała (bezpośredni związek) itp. W końcu wylądował w szpitalu, gdzie wysikał ponad 14 litrów wody (nawet w płucach miał płyn), ustawiono lekarstwa na krążenie i cukrzycę, poddano szkoleniu związanemu z cukrzycą. Wydawałoby sie, że wreszcie wie, i będzie się stosować. Gdzie tam! Teraz dopiero hulaj dusza! Ma dwa rodzaje insuliny, więc co za problem zjeść dwie porcje deseru (przecież się zmarnuje) a otwarte ciastka wyschną, więc zjada się wszystkie. Jest potwornie łakomy i uzależniony od słodyczy. Nie pali od ponad 3 lat, więc zastąpił jeden nałóg drugim. Na szczęście, widuję go nie za często i uczucia dawno odleciały w niebyt, więc nie czuję potrzeby uświadamiać to stare dziecko. W końcu jest świadomy, co sobie robi. Trudno. Obserwując otoczenie, zauważam ogólnie (wyjątki to tylko potwierdzają), że kobiety potrafią myśleć o sobie i reagować odpowiednio do sytuacji. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 10:01 dobrze, ze mozesz sie cieszyc. Ja moge powiedziec tyle: wyszlam za maz za faceta, ktory byl wesoly, czuly, ciekawy zycia, lubil towarzystwo i "imprezy", lubil wyjazdy, zwiedzanie, a wiec mniej wiecej to, co lubilam ja, ale lubil tez wygode, zdac sie na mnie praktycznie we wszystkim. Ale yznajac zasade "wiedialy galy..." wytrymywalam z poczatku z nadzieja, ze sie zmieni (a guzik, ze "dojrzeje" - bo to byl zatwardzialy mamin synek, ze stanie sie mezczyzna. No i wiedzac, ze w jakis sposob mam wobec niego" dlug" bo to przeciez dzieki niemu moglam zaczac "nowa ere" we Francji skwapliwie ten dlug splacalam. Mimo wszystko staralam sie wypelniac przysiege zlozona w dniu slubu (ale wiecie, ze z jednym wyjatkiem, poniewaz przytrafila mi sie milosc od pierwszego wejrzenia, milosc szalona i nieokielznana. Kiedy trwal moj zwiazek z MMZ wlasciwie Jean nie tylko, ze nie cierpial (bo byl nicego nieswiaom) ale wrecz korzystal, bo puszczalam mu wszystko albo prawie ) plazem, opancrzylam sie, zobojetnialam na wszystko, co owa szalona miloscia nie bylo. No i skutki sa takie jakie sa, Jean doszedl do przekonania, ze jest "pepkiem swiata " i ze wszystko mu wolno i korzysta z tego "ad libitum" a ja juz nie mam sily oponowac ani sie bronic. Wiec przynajmniej sobie pofolguje i odpoczne przez okres jego hospitalizacji... wiem, ze jest dobrych rekach - moich staran nigdy nie docenial. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 10:15 Mysle, ze smutne to w tym wszystkim tylko byloby Nasze poczucie winy czy wstydu. Cale szczescie, ze mozna sobie mysli powymieniac bez owijania w sreberka...hihi Zycie ma to do siebie, ze zawsze ustawi jakas zapore tak, ze czlowiek czuje sie jak osiolek krecacy sie wogol wlasnego ogona. No coz, rad nie ma, bo nie ma...haha Moj chop nie ma nadwagi, nie jest 'stary w duszy', nie trzeba Go pilnowac. Ugotuje, posprzata. Nie ma tylko glowy do $$ wcale. Jak sie uparl na prowadzenie biznesu, to nie bylo upros. Poszly wiec wszystkie oszczednosci oraz fundusz emerytalny co mnie doprowadzilo do skrajnej rozpaczy...haha Nie zreszta, ze poszlo, tylko, ze poszlo 'glupio'. Do tego skarbowka dopiela sie, ze brak bylo kwitow i grozila Nam dwa latemu wiezieniem przez pol roku. Jak ktos takiego cwiczenia nie przeszedl, to tez nie zycze najgorszemu wrogowi. No wiec nie poszlam do pierdla (maz tez nie) za naruszenie wlasnych pieniedzy, tylko musielismy zasuwac by splacic jakas bajonska kare pieniezna, nalozona dzieki wlasnej naiwnosci - czytaj, upor chlopa - przez Pana/I Boga, czyli skarbowke....hlehle Musze chyba napisac druga ksiazke na ten tylko temat. Nie wiem, moze wiec bezpieczniej miec chlopa w komie? Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 12:50 No to sobie panie troszke poopowiadały i bardzo mnie sie to podoba ! Niestety zjawisko "kiepskiego starzenia się" jest dosyc powszechne u panów. A np moj brat - wręcz przeciwnie. Tylko trzeba by zapytć bratową - na pewno by była innego zdania Ale przynajmniej intelektualnie jest na poziomie Poza tym jest znacznie młodszy od mojego mzonka. Dzisiaj od rana szukamy kluczy od kłódki do kraty na drzwiach tarasowych i tym razem naprawde to nie ja je ukrylam. Dobrze, że mogłam otworzyc drugie drzwi. A i tak jest za ciepło żeby wychodzić. Dzieci wróciły dzisiaj w nocy z nad morza - wreszcie je zobaczę Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 13:11 Mamma, cprosze, zajrzyj do poczty za jakies minut Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 14:33 Straszliwie ciężkie powietrze sprawiło, że wczoraj ok.21 padłam, jak kawka. Zatem dziś wstałam ok.4 rano. Akurat zaczęła się wielką ulewa i burza trochę straszyla. Lało cały poranek, a nadal jest bardzo parno więc to nie koniec. Jestem na 'służbie ' u wnuczka.Siedzę cichutko jak myszka i obserwuję jak śpi. Tak to ja mogę go pilnować he,he.Z nim jest teraz dość upierdliwie, bo od kiedy sam chodzi, to trzeba za nim biegać. Koniec z noszeniem, koniec z kolankami i przytulaniem.On wie, czego chce i już zaczyna pokazywać fochy . Na szczęście poznał nas po powrocie. No nic przeżyłam dzisiejszą jazdę rozklekotanym PKS -em , to i z wnusiem damy radę, tym bardziej, że na krótko i zaraz mama wróci z pracy. Tematy dot. zwiazkow bardzo mi bliskie i zawsze człowiekowi lżej, gdy widzi, że nie tylko on tak ma Spokojnego dnia! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 20:00 Joujou, ciesz sie maluchem póki maly. Bylam przywitać wnuki po powrocie, uścisnęły mnie i zaraz pobiegli do koleżanki z parteru - ot, bardziej atrakcyjna Feline, dziekuję - odpisalam. Zjadacz kluczy jeszcze nie zidentyfikowany ! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 20:44 W temacie leniwy maz. Wizyta brata i bratowej, my kobiety gotujemy obiad, podajemy na stol. Po obiedzie mowie do bratowej - idziemy na taras odpoczac a panowie sprzataja. Ona lekko zdziwiona ale nie protestuje. Potem okazuje sie ,ze Rieks sprzatal ze stolu a brat siedzial bo ,jak powiedzial, nie domyslil sie zeby pomoc. Ideal? Nie, tak zostal wychowany przez poprzednia partnerke, jednakowy podzial obowiazkow. Dlugo nie moglam przyzwyczaic sie do mezczyzny domowego, cieszylo mnie to a jednoczesnie caly czas pilnowalam sie aby tego nie zepsuc, nie probowac wyreczac ,poprawiac. Wiem ,ze w pewnym wieku trudno juz cokolwiek zmienic a na starosc stajemy sie zgryzliwi, marudni i wygodni. Feline, wspolczuje , pozycie z domowym tyranem nie jest przyjemnoscia, masz chyba jakas odskocznie? Mammajko, jakas klatwa nad Toba wisi, trzeba sprowadzic pewnie babke na odczynienie Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 21:49 Droga Verbeno! dziekuje, oczywiscie, ze mam: Kilka nawet wspolnych z Toba.Na "tyrana" juz sie opancerzylam - przynajmniej bylam przekonana, ale jednak mi sie "ulalo". Mammaju, dziekuje.Szukalam cie juz dawno temu i nawet z rozpedu "zaprosilam" jakas inna Terese, wiedzac, ze takie jest Toje imie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 22:41 No proszę jaki się na dzisiejkach zrobił ruch Mm, ja też zaczynam szukać. Gdzieś udało mi się wtrynić kameę po prababci Verbeno uśmiałam się czytając o obsługiwanym Bracie. Od razu przypomniał mi się dziadek le Męża który wyciągając przed siebie dłoń, gestem ślepca, rzucał w przestrzeń - Małgorzato podaj mi proszę sól - Małgorzata która siedziała po przeciwnej stronie długiego stołu natychmiast przestawał jeść, zrywała się, obiegała stół, łapała solniczkę i umieszczała w oczekującej dłoni. Nie muszę chyba dodawać, że pan i władca nie był ani ślepy, ani chromy, solniczka stała 8 cm od jego talerza, a Małgorzata był jego zoną. A upór z jakim panowie potrafią sobie i przy okazji nam szkodzić (jak ex Goośki, li Kanowy mąż) pomimo próśb i tłumaczeń, musi być jakąś drugorzędną cechą płciową zakodowaną genetycznie. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 23.07.15, 23:07 Przypomnialas mi dawnego sasiada, "dziadka Ziutka" (père Jojo), konkubenta mojej ulubionej niegdys sasiadki, ktora mi bardzo matkowala. W odruchu przyzwoitosci, kiedy sie postarzeli ja ich wspieralam i czesto bywalam wiadkie takich scenek: - Michele, gdzie jest moja szczeka? gdzie sie podzialy moje okulary (czesto mial je jak pan ilary na wlasnym nosie) i jeszcze:podaj mi chustecke do nosa! albo podaj mi laske. Nezmordowana Michele byla na kazde zawolanie i zachcianke. Jesli przysiadla na dluzej niz 5 minut Jojo pogrzmiewal: "nooo, ty to zniszczysz te kanape do cna"... Jakos dziwnie mi sie zrobilo, jak niedawno uslyszalam to samo na temat naszej kanapy (a wlascicwie mojej, kupionej za osobista krwawice. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 24.07.15, 08:18 Feline, chyba jednak powinnaś przepracować całą sytuację Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 24.07.15, 09:10 Powinnam...byla ja prepracowac po powiedzmy pierwszyh 2 latach i upeieniu sie co do bezwartosciowosci moch staran, oooora po 8 latach, kiedy zapowiedzialam rozwod i "wymieklam" swiadoma absolutnej niesamodzielnosci Jeana a teraz juz na pewno zadne przepracowanie nie wchodzi w gre, przeprowadenie ubezwlasnowolnienia to jest cos wiecej niz wszystkie "prace Herkulesa" do kupy, przepisy bardzo chronia ludzi chorych "psy" (a Jean jest niewatpliwym paranoikiem, ktory za nic sie do teo nie przyzna a eczenie "psy" jeo zdaniem jest dla psow (to oczywiste, nieprawdaz? a idac dalej tokiem jego rozumowania "psy"chiatrzy to szarlatani (niedawno byl autentycznie zdumiony, ze sa to ludzie po pelnych studiach lekarskich (tu sie narzuca oena poziomu intelektualnego Pana F ale to inna para kaloszy). W stanie, w jakim jest w tej chwili od strony "psy" moge co najwyzej blaagac opatrznosc, zeby mu sie pogorsylo, ale zostawic go w stnie somatycznym, z milionem chorobsk od stop do glow - na to sie nie zdobede! Jesli mozna, prosze moderatora o usuniecie mojego postu po kilku nastepnych postpisciach. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 24.07.15, 09:55 Sa rozne wersje przepracowywania. Ja wyznaje tzw 'twarda milosc'. Otoz w ramach takowej, nie mam zbyt wiele wyrzutow sumienia z powodu co, kto i ile robil w przeszlosci. W zwiazku z czym nie mam dlugow do splacania w zwiazku. Jest wiec prosta formula dnia obecnego, czyli podzial obowiazkow, bo 'dzieci' juz nie ma, oboje pracujemy, oboje jestesmy ze soba bo chcemy i w miejscu oraz domu, ktory wymaga sporego nakladu pracy. Nie wiem, ale z moich obserwacji to jest to jakos zupelnie przewidywalne, ze w zwiazku ktoras strona w jakims momencie robi sie leniwa. Jest to wiec tylko kwestia na jak dlugo oraz jak bardzo, czyli na ile do zniesienia dla drugiej strony. Wszystko do uzgodnienia. Po przekroczeniu tejze granicy Ja kopie w ramach tej 'twardej milosci' ostro i mocno, i tam gdzie boli. Maz ma podobnie. Jakos to na koniec dziala, chociaz osobiscie wolalabym wersje 'peace & love' tylko, ze to dla mnie nie dziala...haha Natomiast nigdy nie spotkalam sie z wersja 'poswiecenia sie dla', ktora by dzialala dla kogokkolwiek dlugoterminowo. Poswiecenie krotko terminowe, zawsze kojarzylo mi sie z naglym wybuchem i cala gama zalu, wynikajaca z faktu, ze ktos sie poswiecil dla kogos. Dziele sie tylko, bo 'poswiecenie sie' jest bardzo edyfikowane w zachodniej kulturze, robiac ludziom 'wode z mozgu'. Korzenie poswiecenia pochodza wg mojego zrozumienia z chrzescijanskiego slabo zrozumialego bycia 'humble' czyli pokornego ale nie w rozumieniu tzw wycieraczki do drzwi, tylko pokornego i dumnego (takie jest znaczenie 'humble' w aglo). Przyslowiowe 'nastawienie policzka do bicia' w ramach tej pokory, to tez ogromny brak zrozumienia w ramach chrzescijanskiego wychowania. Jest to tylko wg mojego zrozumienia wykazanie gotowosci na przyjecie przeciwnosci losu. Na stawienie im czola z godnoscia i zachowaniem wlasnej integralnosci - pomimo. Jest to tez wbudowana i integarna czescia zycia kazdego z Nas. Jest to spojrzenie na wyzwania zycia zachowujac podstawowe wartosci; jak empatia, zrozumienia, dystans, czyli milosc i przekonanie, ze wszystko to minie i na koniec MY i nasze wartosci tylko pozostana. Poswiecanie sie jest wiec bardzo niezdrowe i niszczace. Akceptowane w naszej kulturze od czasu do czasu i najlepiej na krotkie okresy czasu, by nie zaczelo niszczyc zdrowia fizycznego i mentalnego. Z partnerem, ktory nie ma checi do zycia - jest prosta rzecz - zyc swoje wlasne, tak bogate i piekne zycie o ile mozliwe. Albo dociagnie, albo nie. Kan Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 24.07.15, 17:21 Feline, osoby chore psychicznie maja niesamowita zdolnosc do manipulowania partnerem. Nawet sie nie obejrzysz, kiedy wpadniesz w depresje i bedziesz szukac wysokiego domu ,zeby z niego skoczyc. Twoj partner poradzi sobie bez Ciebie bardzo dobrze, znajdujac szybko nastepna ofiare. Zyj swoje zycie - jak radzi Kan. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 24.07.15, 17:52 Verbeno, dziekuje za przestroge. Szczesliwie natura stworzyla mnie niezlomna optymistka nie sklonna do depresji a bardzo sklonna do ironii, co jest bardzo skuteczna bronia Jak juz tez wspomnialam nie jestem skonna do umartwiania sie bez dania sobie szansy "kompensacji". Mysle, ze jeszcze pozyje. I to byc moze calkiem szczesliwie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 24.07.15, 18:55 Całkiem, całkowicie zgadzam się z przedpiszczyniami (jak by to nie brzmiało)! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 24.07.15, 23:11 Narazie nie będe pisąc o chłopach, tylko o szczęśliwie zrobionym remoncie naroznika tarasu. Daj panowie ( czyli jednak faceci !) zachowali się nadzwyczajnie, szybko i sprawnie zrobili swoje, jeszcze zamocowali karnisz wyrwany ze ściany przez kota kiedy rzucił sie na specjalnie atrakcyjna ćmę i zawisł na zasłonie. Od jutra będę mogła podlewac ogródek bez pomocy konewki ! Zjadacz klucz oddal te kraty tarasowej, to juz postep! Pozdrwaiam i ide odpocząć Felince zycze dalszego odpoczynku od partnera Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 24.07.15, 23:34 Dzieki serdeczne Mammaju, wlasnie okolo 13.00 odebralam "podrzutka" w domowe pielesze; radosny jak skowronek, wypoczety a nawet poieziala bym ybyczony. Stwierdzil na przywitanie, ze brakowalo mu ...mnie i kocicy. Troche pozniej dowiedzialam sie a wlasiwie upewnilam dlaczego. Ale tu sie rozcza rowal, bo kompletnie "olalam" - tez bez konewki. Aktulnie jestem po seansie "pieszczoty ian" i za chwile przytule sie do Morfe-...lozka.Tyle na dzis - Wasza wyuzdana kotowata. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 25.07.15, 00:05 "Podrzutek" ma farta, bo ma Ciebie, Feline Dobrze, że jest weekend - mam wrażenie, że wysokie temperatury pozbawiły mnie energii - i tak nie mam jej w nadmiarze. Rozgrzane ściany oddają ciepło, trudno o ochłodę. Rozmyślam ostatnio nad..nie wiem, czy to dobre słowo - nietrwałością współczesnej mody. Kiedyś dobrze uszyty żakiet dobrze leżał po kilku latach, płaszcze trzymały fason, skórzana torebka, ponadczasowa w fasonie, dobrej firmy, służyła latami. W tej chwili kolekcje się mnożą, jesienna pojawia się w lipcu, we wrześniu już są wyprzedaże. Tkaniny są liche, tracą kolor, wygląd, barwa płowieje. Nie mówię, że nie ma ładnych rzeczy - ale te ładne też są liche. Oczywiście, mówię o tej powszechnej modzie dostępnej zwykłym śmiertelnikom. Są rzeczy o wiele droższe - tyle, że patrząc na ich wygląd - też się zastanawiam, na ile są trwałe. Czy trwałość przestała być zaletą? Przyglądam się na ten przykład torebkom Vuittona, czy jak go zwał - czy one są ponadczasowe? Podobno tak, ale do mnie to wzornictwo nie trafia.Czy to kwestia wieku? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 25.07.15, 08:51 Moniu, ja nigdy nie mogłam zrozumieć tego zachwytu Vuittonem! Pamiętam moje pierwsze spotkanie z marką jeszcze na początku lat osiemdziesiątych i zadziwienie że takie pretensjonalne brzydkie, ciężkie, pozbawione wyobraźni, coś może być ikoną luksusu. Fakt, że teraz bardzo trudno jest znaleźć jakość przez duże J. Dlatego zawsze poluję na przecenione rzeczy firm do których od lat mam zaufanie Ale i tu zdarzają się przykre niespodzianki. No cóż żyjemy w epoce pośpiesznej konsumpcji. Narzuca się nam diabelski rytm kupowania wymieniania na nowe. Kto teraz zostawi w spadku prawnukom współcześnie wykonane meble? Mm zazdroszczę możliwości podlewania bezkonewkowego. 80 litrów konewkowania dziennie daje mi w kość. A raczej w kręgi Feline, A może to Ty powinnaś odwiedzić "psy", bo Kan i Verbena mają rację, najwyraźniej masz objawy "współuzależnienia" . Jeśli czegoś nie zrobisz to czarno to widzę Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 25.07.15, 09:59 Kochana Fedo i kochane wszystkie moje "podpory moralne"!!!!!!!! Alez oczywiscie, mam "syndrom sztokholmski i wcale sie tego nie wypiram a "psy" uzywam zgodnie z przeznaczeniem. Inaczej nawet nie musiala bym szukac wysokiego budynku, wystarczylo by mi wyjechac na XV p. a moje ostatnie wpisy to tez...czesc terapii - taki osobisty "zawor bezpieczenstwa". Vuitton jest wzorniczo obrydliwy, dla mnie to symbol stricte mieszczanskiego gustu osob, ktore "chca miec za swoje pieniadze" , bo to cholernie solidny towar.Tyle solidny co paskudny. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 25.07.15, 10:33 Trzymaj sie Felinecaline. A jesli ktos nie mial w jakims punkcie swego zycia tego syndromu, to chyba tylko dlatego, ze zbyt krotko jeszcze zyje. Mielismy niespodziewana wieczorna wizyte z jedna z naszych kuku w szpitalu zwierzecym. Zostala w nim i jutro sie dowiemy co z jej lapka. Reszta wygladala ok wiec zdecydowanie juz to samo znaczy o niezlym stanie. Maz wylawil ja z chaszczy zaplatana w liany w czasie koszenia trawy. Tez bede miala znowu maly remont w domu. Wypadnie chyba juz w sierpniu. Odnosnie mody i garderoby; mam obecnie tzw eklektyczna kolecje rzeczy ktorych juz chyba nikt i nigdzie nie nosi. Gdyby nagle przyszloby mi sie stawic w jakims europejskim miescie, to doslownie mozna byloby mnie wskazac palcem jak egzemplarz odbiegajacy. Punku wariacji na punkcie torebek nigdy nie bylam w stanie zrozumiec. Natomiast na punkcie dobrego plecaka juz tak...haha Milego weekendu zycze. Kan Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 25.07.15, 12:03 Kanie ,jak smakowala holenderska kapusta? Mnie nie powala smakiem ani kolorem. Holendrzy dodaja do kiszonej kapusty ocet ,dlatego kupuje taka najbardziej naturalna bez dodatkow ale to nie to co swojej produkcji. Trzeba bedzie ukisic na jesien mala beczulke Sobota bez planow, przelotny deszcz nie zacheca do dalszych wypadow. Rieks bedzie ogladal ostatni dzien Tour de France, ja pochodze po ogrodzie z nozycami do wycinania zeschlych kwiatow. Biszkopt upieczony,przeloze potem serkiem waniliowym i truskawkami. Takie drobne przyjemnosci wystarcza na wekend Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 363 - lipcowe. 25.07.15, 15:01 Verbeno, smakowala mi bardzo i dalej smakuje, bo zrobilam spory zapas. W tej kupionej zamiast octu jest wino...haha Kan Odpowiedz Link
fedorczyk4 Masakra ;-) 25.07.15, 17:40 Pojechałam dzisiaj do znajomego sklepu ogrodniczego bo farnca mi zżera rośliny, a tam jest rewelacyjna fachmenka od francy. Zabrałam ze sobą Maćmę, bo jej też zżera no i chciałam przewieźć ją nowym autkiem (odebrałam w czwartek i ciągle nie mogę jeszcze się uspokoić, boskie jest i tyle) kupiłyśmy co trzeba i wróciły do domu. Godzinę później rozpaczliwy telefon. Mama zalała wanną z której się wylewała przez 40 minut kąpiel, pół swojego mieszkania i fasadę budynku!!!!. Jak do niej wpadłam to na ok 40 m. kw. woda stała na około 5 cm. Najpierw usuwałyśmy same, potem dojechał S.Ś. i Matka Jego Dziecka, a na koniec le Mąż. Przez trzy godziny zbieraliśmy wodę, usuwali meble, obrazy, blejtramy... Za fatygę dostałam w prezencie absolutnie boski olejny szkic! Nie wiem czy sama nie zacznę cichcem odkręcać kranów u Mamy Oprawię i powieszę zanim Mama się opanuje i wydrze mi swoje dziełko! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Masakra ;-) 25.07.15, 18:46 Śliczne rzeczy opisanie ..... nie ma tego złego ... a poważnie, to współczuję Wam, ciężko pracującym i Mamie co ją teraz gnębią wyrzuty sumienia. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Masakra ;-) 25.07.15, 19:18 Szczescie w nieszczesciu (dodatkowe, oprocz zkicu) to fakt, ze w tym upale fasada momentalnie wyschnie i TwojaMac nie zostanie "pociagnieta za konsekwencje" przez "wefspolnote". gorzej z wnetrzem. Francy wspolczuje, moj balkon polegl z powodu suszy, tez musze sie przejechac do Panstwa Marionnaud (fb). Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Masakra ;-) 25.07.15, 19:35 Dziękuję Alfredko Feline, jeszcze tak nie było żeby nie mogło być gorzej I prawdą jest, że wszystko wysycha w mgnieniu oka. Na francę mam chemię której nie zawaham się użyć jak tylko przestanie lać na noc całą. No i jak się ciut ochłodzi bo ze względu na koty będę musiała odciąć się od opryskanego tarasu. Psa to prawie nie dotyczy bo na tarasie bywa rzadko, z podwórkowego schroniskowca stał się koszykowym poduszkowcem. Zleniwiał, złagodniał, jest błyszczącym tłuściutkim sybarytą A niech ma! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Masakra ;-) 25.07.15, 19:43 Od dawna jestem wyznawczynia prawy zawartej w pierwszym zdaniu Twojego postu . Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Masakra ;-) 25.07.15, 20:07 No tak, ale nie należy wywoływać wilka z lasu. My, jako rodzina pomijając ubezpieczenia, mamy jeszcze jeden argument żeby nie opłakiwać masakry. W sumie strasznie nas to wszystko rozśmieszyło. Mam nadzieję, że Mama jutro nie będzie śmiała się "na żółto". W języku bla-bla. żółty śmiech to jest śmiech przez zaciśnięte zęby i łzy. Mało radosny Odpowiedz Link
monia.i Re: Masakra ;-) 25.07.15, 23:17 "W sumie strasznie nas to wszystko rozśmieszyło" to zdanie świetnie opisuje nastrój po-zdarzeniowy ) I śmieszno, i straszno..no, może nie straszno, ale męcząco na pewno. Mam nadzieję, że straty nie są mocno dotkliwe. A szkic trafił w najlepsze z możliwych miejsc..więc nie ma tego złego Odpowiedz Link
verbena1 Re: Masakra ;-) 26.07.15, 17:08 Mysle ,ze dzis juz Wam nie jest smieszno, zalane mieszkanie i meble, nie wspominajac o obrazach, tylko plakac. Mam nadzieje ,ze mama nie zalala sasiadow. Fed, my tu czekamy na przeciecie wstegi na autku a tu czytam ,ze juz jezdzisz i tylko dzieki zalaniu mieszkania wspomnialas o nim mimochodem Na mszyce stosuje oprysk z nawozu z pokrzywy ale dla Ciebie to nieosiagalne bo gdzie w Warszawie zdobedziesz pokrzywe nie wspominajac o potwornym smrodzie tego nawozu. Po wczorajszych ulewach i wichurze dzisiejszy dzien wstal rzeski i wymyty. Zrobilismy dwugodzinna wycieczke rowerowa i odwiedzilismy dawo nie widzianych znajomych, ktorzy mieszkaja za miastem z konmi, psami , roznorakimi ptakami i wielka przestrzenia dokola. Sa tak zwariowani na punkcie zwierzat ,ze zrezygnowali z jakichkolwiek wyjazdow na dluzej jak dwa dni. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Masakra ;-) 26.07.15, 20:50 Verbenko, bo to w końcu nie uchodzi żeby się tak okropnie chwalić Mam je od czwartku i jestem sczęśliwa Odpowiedz Link
mammaja Re: Masakra ;-) 27.07.15, 01:36 No to sie porobiło u was ! Fed, gratuluje nabytku i wspólczuje zalania Maci, ale zalanie juz pewno wyschlo, a obrazek zostanie ! Feline, trzymaj sie co zreszta masz opanowane ( jak widać z poprzednich postów), Makiu piekny podjełas temat, tez mi bliski, a Verbenie niczego nie zycże więcj, bo chyba ma wszystko Sobota i niedzila były zdominowane odwiedzinami, wczoraj w trakcie wizyty dzieci przewlal się burza i zgasło światło wobec czego był miły wieczór przy świecach bez żadnych próśb o film w TV. Bardzo mi to odpowiada Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek 27.07.15, 09:42 Mm, jak na razie wygląda na to że akcja ratownicza była tyle szybka co skuteczna, a Maćma jakby nawet odżyła. Nie ma to jak adrenalina Mm, czasem bardzo bym chciała przez jeden wieczór pobyć bez elektryczności, ale z rodziną. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Poniedziałek 27.07.15, 10:20 Wywieź ich wszystkich do zaprzyjaźnionego lasu pod namiot Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Poniedziałek 27.07.15, 14:19 Fed, no to wreszcie się doczekałaś swoich 4-ch kółek. Cieszę się razem z tobą, bez autka to ani ani rusz i co za wygoda Współczuję zalania mieszkania, ale podziwiam pogodę ducha w takim momencie. Dzisiaj zrobiłam ostatnie szczepienie Bigli, tym razem przeciwko wściekliźnie i będzie można odsapnąć na rok. Do veta poszłyśmy sobie pieszo 10 km. Niestety poza działką małej nie można spuścić ze smyczy bo mogłaby za tropem uciec w siną dal. Wnuczę ze swoją mamą wraca niespodziewanie znad morza, bo nabawiło się jakiejś infekcji, a syn nie może się doczekać że wreszcie w domu zapełni się rodziną. A ja na trochę to lubię taki cichy spokojny nastrój w domowych pieleszach Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek 28.07.15, 02:02 Rozumiem Cię Ew. I troszeczke zazdraszczam nowej suni ! Zaczynam odczuwać potrzebę posiadania swojego pieska, zwłaszcza w takim formacie a Twoj. Do spacerów. Ale to nie pora na nową zwierzyne, a pieski córki i tak nas odwiedzają niemal codziennie. W sierpniu będę miała najstarszą pod opieka conajmniej przez tydzień - to sobie z nią pochodzę Przed południem urwalam sie na bridża do koleżanki - jak na wagary. Muszę to robić częściej ! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek 28.07.15, 13:21 Fedo - dobrze, ze z zalanego mieszkania woda zeszla tak szybko. Autka gratuluje i prosze sie nie 'krygowac', tylko zdawac relacje z uzytku...haha Ciesze sie widzac niki mniej mi znane piszace tutaj - witajcie. U mnie dzieje sie duzo. Mam za pare tygodni maly remont. Maz jest nieobecny juz od 10 dni i bedzie az do konca tygodnia. Mam zamiar zamowic dwa ule i ustawic na dzialce...haha Wiosna sie juz tutaj nieomalze zrobila, wiec mam pracy w brod w ogrodzie. Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek 28.07.15, 21:39 Bardzo męczący dzień! Kanie, masz juz inne pszczoły ? Zaliczyłam po - imieninowy obiad z braterstwem, młoda zrobiła fantastyczny deser - Pawłowa z najlepszym, wydaniu. Teraz znowu małżonek mnie zanudza i nawet napisac więcej nie mogę Odpowiedz Link
monia.i Re: Poniedziałek 28.07.15, 22:43 Pavlowa, mmmm )) A z jakimi owocami? Uwielbiam bezę Słodyczowa jestem wybiórczo - jakieś ciasteczka, ciasta czy inne takie - mogę, ale bez wielkiego entuzjazmu. Okazjonalnie i wstrzemięźliwie. Ale przy utworach bezowych, słodko-lepko czasem ciągliwych - entuzjazm mi wraca. W sieciowej kafejce Costa na ten przykład jest tort bezowy bodaj z mascarpone i fryżuliną wiśniową ew. czymś tam pomarańczowym - i pożeram cały, wielki trójkącik, pomrukując błogo. Pod koniec jestem totalnie zasłodzona i nasycona. Na jakiś czas wystarcza Smok na zagramanicznych zawodach - a raczej w drodze na zawody, w domu cisza ze spokojem, zero polityki w tivi... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Środa 29.07.15, 08:35 Zero polityki w TV to brzmi fantastycznie Mm,w całej rozciągłości popieram urywanie się na brydża! Ew, o takim psie marzył mój le Mąż, zresztą ja też uwielbiam beagle, a Text właśnie w beaglowej panience zakochał się po uszy. Kanie będziesz miała własny miód? Moniu, opis tortu bezowego przepełniony miłością zrobił na mnie wrażenie Co do mnie, to mam kaca jak stąd do Krakowa. I to raptem po kilku kieliszkach wina Maćma urządziła wczoraj improwizowaną kolację rodzinną. Były wszystkie moje dzieci z przyległościami. Przyglądałam się towarzystwu z nieukrywaną przyjemnością A poza tym szykuję się do przejęcia na miesiąc firmy i do remontu. No i nie ukrywam, że szukam absolutnie każdego pretekstu żeby usiąść za kółkiem. Motoryzacja zrobiła ogromny skok od czasu kiedy mój Opel był młody! Nadal bardzo go lubię i myślę o nim jak najlepiej, ale miękkość, ekonomiczność,łatwość prowadzenia "re-nówki" są niesamowite! No to na tyle idę leczyć kaca Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 29.07.15, 10:07 Ja mam ogromna slabosc do Pavlowej. Chyba tez dlatego, ze bezy uwielbialam. Mm, nie widzialam wokol domu zbyt wiele pszczol. A moze tylko sie zbytnio za nimi nie rozgladalam. Fedo, mam wlasnie nadzieje, ze bede miala 'swoj'. Oczywiscie w tym momencie jestem w temacia hodowli pszczol zielona jak trawka na wiosne...haha Bede wiec miala do pomocy na poczatek lokalnego specjaliste, czyli znajomego, ktory sam hoduje. Dopiero na wiosne - tak zarzadzil spec, by pszczol zbytnio nie stresowac zimowymi przeprowadzakami. Nie moge nic skomentowac, bo nic nie wiem...hihihi...tylko sie ciesze jak glupia, pomimo, ze puchne niezle po ukaszeniu. Boze - wlasne ule...haha Kan Odpowiedz Link
bbetka Re: Środa 29.07.15, 10:32 Fed, gratulacje motoryzacyjne i samych przyjemności! Kaca nie zazdraszczam... Samochodowo zdecydowanie mi brakuje przejazdów "trasowych" do których przywykłam przez 15 lat prowadząc zajęcia w punktach wykładowych, co oznaczało zrobienie co weekend 400-500 kilometrów. Tylko ja i droga (no czasami jeszcze pasażer) bosko!!!! Od Pawłowej jestem uzależniona ostatnio zrobiłam w zeszłym tygodniu na małe spotkanie w pracy, właściwie ostatnie przed wakacjami, można powiedzieć że talerzyki zostały wylizane do czysta Odkąd musiałam porzucić gluten to właściwie jedyna słodycz, którą uwielbiam. W kwestii pożycia małżeńskiego się dyplomatycznie nie wypowiem ale napiszę że mój ślubny wczoraj wyrzucając śmieci wyrzucił również reklamówkę z zakupami, które zrobił chwilę wcześniej...zorientował się jak się okazało, że nie ma pieczywa na kolację Z rzeczy śmiesznych byłam ostatnio świadkiem takiej scenki - siedziałam w samochodzie konsumując śniadanie (bułeczka z kefirkiem, bo byłam po badaniach i musiałam być na czczo), a na wprost mnie do śmietnika podeszło dwóch chłopców (10-12 lat) i wyrzuciło reklamówkę do kosza na szkło. Zamiast odejść, chwilę podebatowali i mniejszy zaczął się wspinać do śmietnika, większy trzymał go za nogi, a ten mniejszy z głową w śmietniku w nim grzebał i w końcu wyciągnęli reklamówkę, którą przed chwilą tam wrzucili??? wyjęli z niej szklane butelki, wrzucili do kosza, a reklamówkę wrzucili do pojemnika na plastik ?!?!? No coś podobnego?!?!? byłam w szoku -pozytywnym oczywiście dodam, że nikogo w pobliżu nie było, nikt się nie gapił itp itd Kanie, własne ule mmmm ciekawe czy z pszczołami można się zaprzyjaźnić? Moniu, korzystaj z "wolności" Miłego dnia wszystkim Odpowiedz Link
verbena1 Re: Środa 29.07.15, 12:45 Skonczylam malowac woz. No wlasnie, jaki woz? Trudno byloby wytlumaczyc dlatego wklejam fotke. To jest cos w rodzaju przyczepy ciagnionej przez traktor. Na gorze beda siedzialy dzieciaki z roznokolorowymi wiatraczkami a na przodzie bedzie umocowany wielki wiatrowy wiatrak. Dlaczego? Raz na 5 lat nasza wies organizuje festyn dla dzieciakow szkolnych. Kazda ulica ma za zadanie wymyslic temat i zrobic projekt ciagniony przez traktor. Wszystkie wozy beda dostojnie przejezdzac przez wies, ulice beda pieknie udekorowane a najladnieszy projekt dostanie nagrode. Juz od paru tygodni mieszkancy naszej ulicy zajeci sa przygotowaniami. Wszystko w tajemnicy przed innymi ,zeby potem byl wiekszy efekt. Festyn odbedzie sie w polowie wrzesnia. Na wozie namalowalam widok z przed domu , baranki to juz moja fantazja. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 29.07.15, 12:54 Wlal, lub woo, wlal. Zaparlo mnie i nie wiem co dalej powiedziec. Piekne. Kan Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Otwarta droga 29.07.15, 14:34 Ja uwielbiam jazde samochodem przed siebie. Poniewaz mam tutaj okazje do niesamowitych podrozy, z ktorych korzystam jak tylko sie da...to sie podziele...bo w EU troche jest ciasno na takowe. No wiec; podroz a Adelaidy do Perth, poprzez Nullabor Rowniny. Widok na rownine. Widok na droge. 2000km dalej. Pomiedzy tym - jazda samochodem. I widoki, ktorych nie da sie opisac. Bardzo bym sobie zyczyla pokazac, czy przekazac doswiadczenie. Nie ma absolutnie sposobu aby sobie wyobrazic. Kan Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Otwarta droga 29.07.15, 16:34 Verbeno, ten namalowany widok sprzed okna to u ciebie najprawdziwsza wieś Nie wiedziałam, że mieszkasz w takim swojskim klimacie. Pewno cicho spokojnie i bez pośpiechu Kan twoje zdjęcia mnie poruszyły. Te przestrzenie do przebycia, dzikie a jednocześnie przejezdne. Ach, tak chciałoby się jeszcze raz powłóczyć samochodem. Przypomniało mi się, jak kiedyś lat temu ileś jeździliśmy w wakacje busocamperem po Europie najpierw we czwórkę, potem we dwójkę i było bardzo ciekawie Jednego razu w miesiąc zrobiliśmy 10 tys, km po Europie zachodniej. Ach było ciekawie Potem "przerzuciliśmy" się na łódkę, bo na europejskich trasach było zbyt nerwowo i za ciasno zaś po norweskich zbyt melancholijnie. Ale do tego morza ciepłego tez trzeba teraz jakoś dojeżdżać a ja nie mam uprawnień na ciągnięcie przyczepy. Kiedy patrzy się na te zdjęcia ma się ochotę od razu wskoczyć za kierownicę. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Środa 29.07.15, 17:17 Tego nie ma !!! to mi się chyba śni ..... Pociągnęło mnie hen daleko ... aż za pola malowane. Śliczne. Gratuluję angażowania się w życie sąsiedzkie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa 29.07.15, 22:59 Pejzaż Verbeny przepieknosciowy ! Brawo, Halinko ! Kanie, nie do wiary, ze to ten sam świat na którym mieszkam Uwielbialabym takie jazdy, byle przed siebie Fed, rozumiem Twoja radośc i najwyzsza pora przejechac na druga stronę rzeki Pawlowa byla z malinami i borowkami amerykańskimi, a beza wspaniala, lekko miększa w środku. Duza, a i tak zniknęla bezpowrotnie. Dzisiaj bylam na czwartych urodzinach Klary, dzieci wakacyjnie rozbrykane, niestety mamusia "broni" swoich piskląt przed wychowawczymi akcjami tatusia. Troche bez sensu. Wróciłam do domu ok.20.30 - dom ciemny, zamknięty na głucho, nawet drzwi wewnętrzne z sieni do przedpokoju, od ktorych nie noszę kluczy - bo sie prawie nigdy nie zamyka. Po dluższym waleniu w te drzwi wyszedl moj malżonek i oświadczył mi, że przeciez powiedzialam że wrocę za dwa tygodnie. Na moje bezgraniczne zdumienie przyznal, że bardzo sie cieszy, że wrociłam wcześniej Nie wiem co mu sie przysniło ! Wycieraczki naprawione ! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Środa 29.07.15, 23:27 Podla jestem, ale mnie rozsmeszyls! I on sie tak, biedaka zamknal na 2 tygodnie? W "ladnym" stanie bys go zastala po powocie! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Środa 29.07.15, 23:29 Verbeno, stworzylas a racej odtorzylas kawalek mojego "raju utraconego" - toz to plamka w plamke widok z okna chalupki moich "Dziadostwa" Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Środa 30.07.15, 13:05 Pejzaż przypomina nieco płaskie Mazowsze; ja wolę jednak to, co utworzył kiedyś lodowiec - czyli morenę. Ale podziwiam zacięcie Werbeny. Jak długo to malowałaś? I czy jest coś po drugiej stronie wozu? Odpowiedz Link
verbena1 czwartek 30.07.15, 16:36 Gosiu ,po drugiej stronie jest podobny pejzarz ale z krowkami i wiatrakiem namalowany przez moja sasiadke. Wies ,jak widac, bardzo artystyczna. Dziekuje za mile slowa, sasiadom ulicznym tez sie podoba i to nawazniejsze. Jak juz woz bedzie zupelnie gotowy wrzuce nastepna fotke. Feline, takiego widoku nie chcialabym zamienic na miejski, juz mam porownanie. Odpowiada mi rowniez krajobraz australijski jednak odleglosci sa zbyt duze. Kanie, mysle ,ze Ty rowniez, mimo wielu pozytywow nie wrocilabys do miasta? W pewnym wieku zmieniaja sie w czlowieku wartosci i wybiera spokoj i cisze. W takich warunkach mozna bardzo wyraznie slyszec swoje mysli Mammajko, jestem madra babcia bo starasz nie nie ingerowac w wychowanie wnukow chociaz nie wszystko Ci sie podoba. Jak zwykle rodzice wiedza najlepiej Twoj malzonek zaczyna coraz czesciej zapominac o swiecie, zrob sobie jeszcze jeden zestaw kluczy ,tak na wszelki wypadek. Odpowiedz Link
felinecaline Re: czwartek 30.07.15, 19:07 Wobec tego, Verbeno jestesmy podobnego zdania, ja tez - moze nie widoku z okna ale widoku na Stare Miasto i Loare tez bym na nic nie zamienila (z wyjatkiem chocby tygodnia w moim "raju utraconym" ( i wciaz mam nadzieje ze utrata nie jest definitywna). Odpowiedz Link