26.09.04, 19:31
Wątek jest o tym, co widzimy z naszych okien i co chcemy z nich zobaczyć.A
także o tym, co możemy dostrzec, gdy trochę uważniej popatrzymy.
Obserwuj wątek
    • terem Re: Okno 26.09.04, 19:38
      Z mojego okna widzę rząd drzew: kilka lip,klonów, kasztanowce; chyba stuletnie.
      Za nimi kościółek, na prawo, w oddali łąki, miedze,na horyzoncie gruba krecha
      lasu, ponad nimi niebo, najczęściej z obłokami.Uliczką w dole, przechodzą
      ludzie. Właśnie, o nich chciałabym napisać. O mężczyżnie w szarym kapeluszu i o
      kobiecie karmiącej bezdomne psy.I o innych, pozornie zwyczajnych, ale
      niezwykłych. Chcecie?
      • marialudwika Re: Okno 26.09.04, 19:42
        Oczywiscie,ze chcemy!
        ml
    • marialudwika Re: Okno 26.09.04, 19:41
      Siedzac za biurkiem widze z mojego okna wysokie topole,bardzo wiele, a za nimi
      niebo.Topole izoluja osiedlowy park od drogi.
      Niebo zmienia sie nieustannie i podobno nigdzie nie jest tak malownicze jak w
      Holandii smile
      Gdy sie nieco przez okno wychyle widze podjazd pod dom,gdzie czesto parkowane
      sa samochody.Nie wolno tego robic,kara wynosi 25 euro,ale sa tacy,ktorzy sobie
      na przepisy bimbaja...
      Pomiedzy podjazdem a topolami jest wiele przeroznych drzew i krzewow,spora
      sadzawka,w lecie pelna zab.Goszcza w niej dzikie kaczki i czaple...
      A psy chetnie sie kapia!
      ml
      • glodn_y Re: Okno 26.09.04, 19:47
        Widok z...
        dwie rachityczne tuje,za nimi siatka ogrodzeniowa(troszke przerdzewiala)
        najwyższy czas ją (siatke) wymienic.
        A dalej ,sosny,sosny,sosny, i te cholerne sosny
        • terem Re: Okno 26.09.04, 20:12
          glodn_y napisał:

          > Widok z...
          > dwie rachityczne tuje,za nimi siatka ogrodzeniowa(troszke przerdzewiala)
          > najwyższy czas ją (siatke) wymienic.
          > A dalej ,sosny,sosny,sosny, i te cholerne sosny
          Nie lubisz sosen? A takie ładne są i tak miło pachną...
          • glodn_y Re: Okno 26.09.04, 20:15
            lubię zapach sosen.
            nie znoszę szyszek i igielek.
    • terem Re: Okno,Człowiek w szarym kapeluszu 26.09.04, 19:56
      Czasem go widzę, idzie powoli, wygląda na dość ubogiego, czasem niesie darmowy
      obiad do domu.Ale nie jest upodlony biedą, ma swoją godność.Idzie powolnym,
      długim krokiem, z atencją pozdrawiając napotkane osoby.I my kłaniamy się mu z
      szacunkiem. Gdy potrzebuje pieniędzy - wyplata koszyki: jeden lub dwa. I idzie
      z tym zielono-białym koszykiem przez wieś, niespiesznie, spokojnie. Wie,że go
      sprzeda,że komuś taki koszyk jest potrzebny.Niektórzy tutaj mają całą kolekcję
      jego koszy: na ziemniaki, na marchew, na jabłka...On nigdy nie przyjmuje
      jałmużny, zarabia na swoje potrzeby, sprzedając swoje koszyki.Patrząc na niego,
      zastanawiam się,czy naprawdę człowiek potrzebuje do życia tyle, co ja, co moja
      rodzina. Te telefony komórkowe,te zakupy w supermarketach, jakieś nowe, modne
      ubrania,samochód, paliwo do niego,filmy dvd,gry komputerowe, perfumy, etc.I w
      związku z tym praca: od rana do nocy, bo abonamenty, bo czynsz, bo gotowce na
      obiad... A tu, obok: facet wyplata koszyki i już...
      • jan.kran Re: Wyplatanie koszykow. 12.10.04, 22:27
        terem napisała:

        > Czasem go widzę, idzie powoli, wygląda na dość ubogiego, czasem niesie
        darmowy
        > obiad do domu.Ale nie jest upodlony biedą, ma swoją godność.Idzie powolnym,
        > długim krokiem, z atencją pozdrawiając napotkane osoby.I my kłaniamy się mu z
        > szacunkiem. Gdy potrzebuje pieniędzy - wyplata koszyki: jeden lub dwa. I
        idzie
        > z tym zielono-białym koszykiem przez wieś, niespiesznie, spokojnie. Wie,że go
        > sprzeda,że komuś taki koszyk jest potrzebny.Niektórzy tutaj mają całą
        kolekcję
        > jego koszy: na ziemniaki, na marchew, na jabłka...On nigdy nie przyjmuje
        > jałmużny, zarabia na swoje potrzeby, sprzedając swoje koszyki.Patrząc na
        niego,
        >
        > zastanawiam się,czy naprawdę człowiek potrzebuje do życia tyle, co ja, co
        moja
        > rodzina. Te telefony komórkowe,te zakupy w supermarketach, jakieś nowe, modne
        > ubrania,samochód, paliwo do niego,filmy dvd,gry komputerowe, perfumy, etc.I w
        > związku z tym praca: od rana do nocy, bo abonamenty, bo czynsz, bo gotowce na
        > obiad... A tu, obok: facet wyplata koszyki i już...


        Piekny watek i sobie go bede powoli czytac i myslec.

        Ale wlasnie ten wpis mnie najbardziej poruszyl. Problem posiadania ciagle
        nowych gadzetow , wiecej pracy , wiecej dorobku, nowa komorka , lepszy
        komputer , podroz do coraz bardziej egzotycznych miejsc , ubrania , lepsze
        mieszkanie... i tak ad infinitum.

        A mozna tez usiasc w kacie i jak potrzeba na chleb, maslo i czynsz cos uplesc
        smile)

        Kran Wyrobnik Koszykowy.
        • mammaja Re: Wyplatanie koszykow. 12.10.04, 22:45
          I to jest pocieszjace, bo kazdy znas mysli o starosci, ktora jak Bog
          da,nadejdzie i naprawde nie potrzeba wiele....Tylko zdrowie jest wazne -
          jezdzac teraz na zabieki fizykoterapii widze ile osob ma problemy z chodzeniem,
          z kregoslupem - slucham rozmow w poczekalni i widze ,ze to naprawde
          najwazniejsze. Nie umiem plesc koszykow sad, ale cos tam zawsze sie wymysli!
          • mammaja Re: O ptakach 12.10.04, 22:49
            Chcialam jeszcze napisac, ze kupilismy nowy karmnik,tamten bardzo juz byl
            zdewastwany - wkladamy do niego cale sloneczniki i ptaki maja radoche
            przylatuja od rana, sojki parami, sikorek wychowalismy chyba kilka miotow, tyle
            ich teraz, jakos mniej ostatnio bywa dzieciol - ale pewno wroci!
          • jan.kran Re: Wyplatanie koszykow. 12.10.04, 22:55
            mammaja napisała:

            > I to jest pocieszjace, bo kazdy znas mysli o starosci, ktora jak Bog
            > da,nadejdzie i naprawde nie potrzeba wiele....Tylko zdrowie jest wazne -
            > jezdzac teraz na zabieki fizykoterapii widze ile osob ma problemy z
            chodzeniem,
            > z kregoslupem - slucham rozmow w poczekalni i widze ,ze to naprawde
            > najwazniejsze. Nie umiem plesc koszykow sad, ale cos tam zawsze sie wymysli!


            Ja spedzam wiekszosc mojego czasu z osobami w wieku od 70 lat i dalej , duzo
            dalej. Najstarsza podopieczna dobiega 105 urodzin smile))

            I to mi daje taki dystans do zycia, ze nic mnie nie rusza smile)) K.
    • terem Re: Okno, Kobieta w granatowym żakiecie 26.09.04, 20:07
      Wiek: więcej niż średni. Ubrana bardzo skromnie.Co jakiś czas widzę ją z okna,
      gdy w zaciszu kościelnego muru karmi bezdomne psy.Zwierzaki zbiegają się,
      zapalczywie merdając ogonami, a ona powoli, spokojnie obdziela wszystkie
      jedzeniem.I nie robi tego w oczekiwaniu na ich wdzięczność.Nigdy nie widziałam,
      aby psy lizały jej ręce. Ona tego nie oczekuje.Sama też ich nigdy nie
      głaszcze.Po prostu karmi głodną psiarnię, a gdy znikają ostatnie okruchy,
      powoli strzepuje niebieską torebkę,metodycznie ją składa, chowa do kieszeni i
      niespiesznie odchodzi. I tyle. I aż tyle. Do następnego razu...
      • no_no Re: Okno, Kobieta w granatowym żakiecie 27.09.04, 12:17
        Ładnie piszesz...Terem. Tak czystosmile, po polskusmile

        Twoje wnikliwe obserwacje, znamionują wrażliwą i refleksyjną
        duszę...
        Lubię cię czytać.

        Nosmile
        • mammaja Re: Okno, Kobieta w granatowym żakiecie 28.09.04, 00:22
          Ja tez chcialam - ze bardzo mi sie podobalo, Terem!
          • terem Re: Okno, Kobieta w granatowym żakiecie 02.10.04, 17:17
            Mammaju i No_no, dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam, T.
    • bepeef Re: Okno 26.09.04, 20:21
      Moje okno wychodzi na wschód. Widać z niego szkołę i szkolne boiska,
      zza dachu szkoły wygląda mała wieżyczka równie małego kościółka.
      Dookoła stoi wieżowców, i kilka niskich bloków, a w dali widać
      osiedle, gdzie jeszcze niedawno mieszkała Lx smile

      Czasem na osiedlowej drodze pojawia się starsza kobieta ubrana na biało.
      Wszyscy nazywają ją Biała Dama. "Znam" ją już 20 lat, bo bywała i na
      poprzednim "moim" osiedlu. Pięć lat temu nasze drogi się, w pewnym sensie,
      "skrzyżowały". Ale to już inna historia.
      • marialudwika Re: Okno 26.09.04, 20:41
        Okna wschodnio-poludniowe i taras wychodza na park i duze trawniki a raczej
        laki,polozone wsrod drzew,plac zabaw dla dzieci i szkole dla dzieci
        trudnych,ktore w czasie dwoch pauz,w tym jednej dlugiej krzycza i biegaja jak
        szalone.Hustaja sie na galeziach drzew,czesto je lamia..Nauczyciele ledwo sobie
        z nimi radza,a czesto udaja ,ze nie widza..
        Dziewczynki sa naogol spokojniejsze,mowia zawsze "dag"i sa mile.Wiekszosc
        dzieci jest surinamska.
        ml
        • mammaja Re: Okno 26.09.04, 21:27
          Z okna mojej "pracowni" widze piekne drzewa i iglaki - srebrne
          swierki,modrzew,duze iglaki i ciesze sie, bo wszystkie posadzilismy sami.Przez
          przeszlo 25 lat tak wyrosly.A dalej dachy sasiadow tez w ogrodkach i
          malownicze,piekne stare sosny. A z okna na polnocny-zachod widze moja mala
          uliczke,brzozy,akacje i te niezrownane mazowieckie sosny,ktore tez bardzo
          wyrosly.Uliczka przechodza dzieci, starsi i jezdza samochody.Ale na ogol jest
          cicho i spokojnie.Mam swoich znanych z widzenia spacerowiczow z psami, a takze
          znajome psy, wsrod ktorych rej wodzi mlody bokser.Nazywamy go
          Michalczeswki.Widzialam jak wczoraj pogonil faceta na motorowerze - a jest psem
          milym i towarzyskim,ktory nikomu nie robi krzywdy.
          • omeri Re: Okno 26.09.04, 21:34
            Parter, żaluzje, ale przed balkonem pieknie mi rosnie żółta róza ogrodowa, za 5
            smile
            Z kuchni widok na niezabudowany teren zielony i nowe domy w oddali.
    • dado11 Re: Okno 26.09.04, 22:10
      Ucieklismy z miasta, i kazde okno w naszym domu pokazuje nieco chaotyczna,
      nieco zamknieta w przestrzeni, przyrode, pelna koloru, zywiolowej zieleni,
      ruchliwa jak stadko sikorek...
      Ale moje nastepne okna beda patrzec w piekna, pofaldowana przestrzen, chmurne
      niebo, krajobraz polodowcowych pagorkow, przecietych powierzchniami spokojnych
      rzek i jezior, i lasy chlodne, ciemnozielone, bezludne, pachnace tajemnica...
      I beda bardzo sloneczne, i bez ludzi na horyzoncie, moze jakies sarenki, lub
      zajace, to mi sie marzy....
      Pozdr. D
    • luiza-w-ogrodzie Re: Okno w domu 27.09.04, 09:57
      Siedze na oszklonej werandzie i stukam na klawiaturze. Tuz pod okienna sciana
      rosnie rzad dwudziestoletnich bialych kamelii, ktore wlasnie przekwitaja.
      Zostaly na nich pojedyncze kwiaty. Za nimi jest grzadka truskawek i ogrodek
      ziolowy, trawniki otoczone roznymi krzewami i mniejszymi drzewami. W srodku
      ogrodu stoi siedemdziesiecioletni eukaliptus, na ktorym husta sie popychana
      wiatrem hustawka mojej corki. Na najwyzszych galeziach szaleje stadko papuzek
      lori - zielonych z pomaranczowo-czerwonymi gardlami. Nie wiem, czego tam
      szukaja, chyba nie jedzenia, bo drzewo jeszcze nie kwitnie, wiec moze wiosenna
      pogoda uderzyla im do glowek? Na tarasie pod hamakiem przechadza sie szaro-
      rozowy czubaty golab, za chwile odleci ze znalezionymi nasionami do gniazda w
      ogrodzie sasiadow, gdzie od trzech dni jego towarzyszka cierpliwie wysiaduje
      jajka. Widze, ze klon w ogrodzie sasiadow sie zazielenil, tak jak drzewo, na
      ktorym maja gniazdo golebie. Bylo widoczne jeszcze tydzien temu, teraz
      zaslaniaja je mlode liscie. Zaczelo sie sciemniac, trwa cisza przed burza, w
      ktorej slychac glownie ptaki a czasem samochod przejezdzajacy przed frontem
      domu.

      Pozdrawiam wieczornie
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • maryna04 Re: Okno w domu 28.09.04, 01:36
        Zazdroszcze wam tego co widzicie przez swoje okna, w doroslym zyciu
        dwukrotnie mialam widok na sasiedni blok z jednej strony, a z drugiej strony
        raz bardzo marniutkie, za drugim razem sporo lepsze miejsce podblokowe, gdzie
        szalaly dzieci, w tym i moje. Prze pewien okres z kuchennego okna w drugim
        mieszkaniu widac bylo spora gorke zarosnieta sosnami, ktora ogrodzilo sobie
        MPGK i po dwoch latach wycieto sosny mimo mojego alarmowania w tej sprawie, po
        kolejnych latach gorke zniwelowano i wybudowano dalsze szeregi garazy. Amen.
        Moze gdyby mnie i innym dane bylo miec dluzej te sosny, to nie bylabym taka
        spieta do tego swiata. Teraz wiadomo, po amerykansku nie mam firanki, a za
        oknem mam olbrzymie drzewo, ktore usycha ze starosci i chyba go niedlugo wytna
        w kazdym razie zlamana galaz wybila mi juz szybe w aucie, ale jak sie wychyle
        do widze naprzeciwko kilka nieatrakcyjnych domow i znow garaze. Baaardzo mi
        brakuje mozliwosci zawieszenia oka na czyms, dlatego nie zblizam sie do okna i
        patrze zdaleka namoje drzewo. Czy na tym forum nikt juz nie ma widoku na
        sasiedni blok?
        • antyproton Re: Okno w domu 28.09.04, 01:59
          poniedzialek - z mojego okna widac zywoplot.Jest juz wysoki.Najwyzszy czas zeby
          go podciac.
          wtorek - nadal widac zywoplot.Trzeba by go podciac.
          sroda - widze zywoplot.Powiniennem go podciac.
          czwartek - przechodzac obok okna rzucilem okiem na zewnatrz.Pomyslalem : ale
          mamy wysoki zywoplot .
          piatek - nie bylo mnie w domu . Nie wiem co bylo widac z okna.
          sobota - postanowilem , spogladajac przez okno - w niedziele podetne zywoplot.
          niedziela - spalem dlugo. Boli mnie glowa .
          W poniedzialek jedziemy do sklepu .
          Musimy kupic firanki .
          • ada296 hmmmm 28.09.04, 02:09
            Anty - to takie "męskie" smile))))
            • luiza-w-ogrodzie Meskie traktowanie zywoplotu 28.09.04, 03:03
              ada296 napisała:

              > Anty - to takie "męskie" smile))))

              Wcale nie "meskie" - ktory mezczyzna pojechalby po firanki? Raczej wylalby
              trutke pod zywoplot, albo zlapal pile i przycial go przy samej ziemi zeby tak
              szybko nie odrosl ;oD

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        • kanoka Re: Okno w domu 28.09.04, 10:13
          Z moich okien widzę blokowisko ursynowskie....
          Nie jest ono moęe takie brzydkie, bo miedzy blokami rosną dwudziestoparoletnie
          drzewa, przed blokami trawniczki i ogródki, a ja mieszkam na parterze, więc
          zieleni widzę wokół dużo.
          Ale sama obecnośc tych bloków i świadomość natłoku ludzi, ich spraw, problemów,
          codziennego życia,głosy dzieci i ich matek z przyblokowej piaskownicy,
          szczekanie psów, pokrzykiwania młodych gniewnych płci obojga, szum aut i
          hamowanie autobusu na pobliskim przystanku...
          Teraz jest wiecej ciszy, bo okna szczelnie zamkniete przed jesiennym chłodem,
          ale wiosną i latem mam wrażenie, że żyję na środku ulicy lub podwórka...
          Dlatego, kiedy tylko mogę, uciekam na wieś, na działkę...
          Tam są lasy i ukochane sosny i brzozy, pola, łąki i rzeka, wiejskie chaty i
          zwierzęta dzikie i udomowione....sielanka....
          A i ludzie w ilości niewielkiej...odpowiedniej jak dla mnie...spokojni,
          stateczni, nigdzie się nie spieszą, każdemu mówią "dzień dobry".
    • jutka1 Re: Okno 28.09.04, 08:57
      Jak klikam stad, to za oknem widze przyslowiowe dachy Paryza.

      Na dolnym Slasku komputer jest w pokoju, za oknami ktorego mam 3 duze sosny,
      czarne porzeczki, przy plocie gaszcz leszczyny, roze, gladiole i astry (to
      wersja sprzed miesiaca-dwoch). Budze sie z widokiem na lipe (patrz album).
      • verbena1 Re: Okno 28.09.04, 13:12
        Z pokoju ,gdzie jest komputer widze kawalek mojego ogrodka, kwitnie jeszcze
        duzo kwiatow,czasem przyfrunie motyl lub ptaszek. Z boku widze kawalek
        brzydkiego plotu i sasiedni dom, plot omijam wzrokiem jakby go nie bylo.
        Z drugiej strony domu jest waska ulica i dalej rosnie wielki wspanialy dab.
        Jest on siedliskiem wielu ptakow, dzikie golebie robia mi rano pobudke swym
        czasem meczacym, jednostajnym gruchaniem, sroki kloca sie zawziecie.
        Sa to jedyne odglosy w poblizu ,poniewaz uliczka jest slepa i rzadko
        przejezdzaja auta.
        Stalym punktem programu jest starsza pani z pieskiem, spaceruje zawsze ta sama
        trasa wzdluz trawnika.Czasem zerka w nasze okna ( bez firanek) i widzac nas
        macha reka.
      • terem Re: Okno, do Jutki 14.10.04, 20:58
        Piszesz, dachy Paryża. Ja za te widoki jestem gotowa oddać kilka lat z mego
        życia...Naście lat temu byłam w Paryżu...To się nie da opowiedzieć. Te wędrówki
        po mieście, gdy w plecaku tylko bagietka i "kamamberek" i jakaś woda min.I te
        nogi spuchnięte, wskutek tzw. zwiedzania.I niedosyt, bo chciałoby się jeszcze i
        jeszcze...O , ale bym chciała znależć się tam jeszcze raz.Może się uda, ale...
        • jutka1 Re: Okno, do Jutki 14.10.04, 21:06
          Terem,
          Ertes potwierdzi bo tu byl... bardziej przyslowiowego widoku chyba trudno znalezc..
          Tez mi go bedzie brakowac, jak wyjade..
          I Paryza w ogole brakowac bedzie..
          Rozumiem wiec.

          pozdrawiam - Jutka (jeszcze z Paryza smile))))))
          • jutka1 Re: Okno, do Jutki --- korekta bledu gramatycznego 14.10.04, 21:08
            mialo byc "bardziej przyslowiowy widok trudno znalezc"

            pokitlasilo mi sie z "ze swieca szukac"

            glowa debatowala, a palce napisaly...
            smile)))))))))))))))))))
    • terem Re: Okno 28.09.04, 20:12
      Coraz więcej kolorów na zaokiennych drzewach, coraz częściej wieje silny wiatr.
      Wciąż chłodniej i chłodniej. Pani "od piesków" chyba się przeziębiła. Psy dziś
      czekały na nią nadaremno...
      • bodzio49 Re: Okno 28.09.04, 20:51
        Właściwie z obu stron mieszkania mam widok na sasiednie bloki 4 piętrowe. Na
        pocieszenie mam to, że odległość jest spora (70-80m) i rośnie pomiędzy nimi
        sporo dużych drzew. Czerwone już jarzębiny i inne nieznane mi. Więc widać
        głównie drzewa i trawę. Pomiędzy blokami biega sporo kotów i piesków. Niektórzy
        je same wypuszczają. Są miłe i towarzyskie. Ale nie lubię patrzeć przez okno.
        Jak mam czas i chęć to wychodzę z domu z Reksiem. Osiedle jest niewielkie i
        otoczone terenami zielonymi. Kilka parków mam do wyboru.
        Ale bardzo ciekawego człowieka spotykam koło sklepu w którym robimy zakupy.
        Około 80 lat, siwy w wielkim kapeluszu i bardzo słabym wzroku. Siedzi i prosi
        pod sklepem o jałmużnę. Bardzo barwna postać. Kiedyś wrzuciłem do tacki 2 złote
        a on poprosił w bardzo grzecznych słowach o kupienie mu śledzika gdyż ma taką
        wielką ochotę. Myślałem, że chce mnie naciągnąć na więcej ale on wyjął z
        kapelusza kilka złotych i wyciągnął rękę w niemal błagalnym geście. Wziąłem od
        niego te pieniądze (chyba ze 3 złote ale tylko z zaskoczenia) i wróciłem do
        sklepu. Kupiłem słoiczek śledzi w śmietanie i świeżą bułkę. Postarałem się też
        o plastikowy widelec. Poznaje mnie zawsze i pozdrawiamy się. Spróbuję zrobić mu
        zdjęcie i wkleić do albumu.
    • luiza-w-ogrodzie Okno w pracy 29.09.04, 00:18
      Wlasciwie nie okno, tylko oszklona sciana. Wychodzi na las posadzony dookola
      calego kompleksu budynkow jakies dwadziescia lat temu. Las jest pelen swiatla,
      ukladajacego sie w zmienne wzory na suchych lisciach zascielajacych jego dno.
      Dominuja blekitne eukaliptusy o gladkiej, szaroniebieskiej korze, sa tez
      terpentynowce z szorstkimi, czarnymi pniami, box tree o zoltawej korze spekanej
      w malenkie, regularne prostokaciki i angofory, odmiana eukaliptusa o gladkich
      jak skora czerwonorudych pniach. Nizej widac drzewiaste paprocie i krzewy
      golden wattle (na ktorych zywia sie miodojady zawisajace przy kwiatach jak
      kolibry). Czasami przelatuja currawongs i czarno-biale magpies albo na galezi
      przyczai sie kookaburra szukajac jaszczurek, przemykajacych wsrod
      szeleszczacych opadlych lisci. Dzis jest goraco, ptaki umilkly, tylko
      jaszczurki i wielkie mrowki bullants biegaja z nieslabnaca energia wsrod
      galazek i lisci.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • maryna04 Re: Okno w pracy 29.09.04, 02:32
        Luizo, czy ty tak ladnie opisujesz, czy tam jest naprawde tak niebiansko?
        Mysle, ze obydwie sprawy trzeba wziac pod uwage.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Okno w pracy 29.09.04, 04:25
          maryna04 napisała:

          > Luizo, czy ty tak ladnie opisujesz, czy tam jest naprawde tak niebiansko?
          > Mysle, ze obydwie sprawy trzeba wziac pod uwage.

          Ladnie opisuje niebianski widok z okna ;oD

          Widok naprawde jest taki jak opisalam, a ze chodze na spacery po lesie i mam w
          domu ksiazke, w ktorej sprawdzam gatunki drzew, stad wiem na co patrze a potem
          moge napisac co widze.

          Pozdrawiam i zmykam na joge
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • felinecaline Re: Okno w pracy 29.09.04, 18:23
            Zamiast okna na spora czesc dzisiajszego popoludnia bede musiala kontentowac
            sie mlecznobialym "lufcikiem" w suficie - gabinety konsultacyjne usytuowane sa
            w parterowym pawilonie usytuowanym w kwadracie, ktory formuja dawne, wyzsze
            budynki sklasyfikowane jako zabytkowe i w zwiazku z tym "nietykalne".

            A rano, kiedy podnosze rolety w mojej sypialence wychodzacej na wschod (jak i
            wszystkie inne "otwory zewnetrzne" mojego mieszkania) pierwszy widok, ktory
            ukazuje sie moim zazwyczaj mocno jeszcze zaspanym oczom to feeria barw na
            niebie, tym piekniejsza...im wiecej jest na nim chmur.
            Im wyzej wznosi sie slonce i jasniejszy staje sie dzien te barwy z nasyconych,
            intensywnych staja sie bardziej pastelowe az wreszcie - to juz z balkonu moge
            dostrzec korony topoli, brzoz, klonow , ktore ostatnio z zielonych staja sie
            coraz bardziej zlociste. Sa tez jakies inne drzewa, ktorych nazwy nie pomne,
            ale ktorych listowie - od najwczesniejszej wiosny, zaraz po kwitnieniu
            przybiera barwe fioletowobordowa. Sa i cisy i cedry i bardziej pospolite
            roznych odmian swierki, ktorych zywica daje taki swoisty zapach budzacemu sie
            porankowi. Potem, w ciagu dnia ten zapach staje sie trudniej wyczuwalny,
            najintensywniejszy jest noca, w mieszance z jodem nawiewanym ku nam przez
            wiatry od Oceanu.
            Nizej rosna roznorakie krzewy z ktorych rozpoznaje liguster, bukszpan, pigwowce
            a nie rozpoznaje niezliczonych innych wymyslnych gatunkow np w
            rodzaju "pomaranczowca ...meksykanskiego" obsypanego jak rok "okragly" kisciami
            bialych kwiatow. Na tych krzewach, na ktorych dojrzaly wlasnie kiscie
            roznokolorowych owocow uwijaja sie chmary przeroznego ptactwa: wroble,
            sikoreczki, kosy, szpaki, wytworne czarno-biale sroki i "zgrzebne" szare
            turkaweczki (w tym zapewne i 3 , ktore wykluly sie na :moim balkonie).
            W ciagu dnia przez caly rok na polozonych na srodku skweru miedzy naszymi
            blokami - "termitierami" kortach tenisowych odbywaja sie mecze towarzyskie a w
            okresie turnieju Roland-Garros , kiedy 80% Francuzow dotknietych jest tenisowa
            gorczka prawdziwe turnieje Kaleid (nasze bloki nazywaja sie "les Caléïdes").
            Tenisisci maja swoja wierna "kibicke" w osobie mojej Pitki, ktora siada na
            swoim dywaniku na brzezku balkonu i wzrokiem sledzi lot pileczki a glowka jej
            wykonuje ruch zegarowego wahadla zgodnego z odglosami tik - tak uderzanej
            rakieta pileczki.
            Alejkami wolol kortow spaceruja mamusie ze swoimi brzdacami, starszawe panie i
            panowie przysiadaja z nimi na lawkach i ciesza sie towarzystwem, ktorego tak
            brak im na codzien. Maluchy baraszkuja na hustawkach, zjezdzalniach, w
            rozmaitych urzadzeniach do wspinania sie (i spadania), buduja zamki (jakzeby
            inaczej w tej krainie zamkow) z piasku w piaskownicach. Psiarze regularnie
            prowadzaja swoje zwierzaki na spacerki, z okien mieszkania na parterze bloku
            naprzeciw wyskakuje sobie kilka kotow i swoim zwyczajem laza wlasnymi sciezkami
            nie przejmujac sie ani odrobine psia czereda. Wieczorami zas na skwer wychodzi
            mlodziez - w wakacje i w-endy siedza dlugo w noc na kamiennych laweczkach
            miedzy krzewami, graja na gitarach, nie da sie ukryc - sacza piwko czy
            przerozne "sody" (ale bez whisky, na szczescie) - potem rano konsjerzka ma
            sporo roboty ze zbieraniem oproznionych puszek i buteelek - nie da sie ukryc,
            czesto rzuty do kosza nie sa zbyt celne.
            A 2 razy w tygodniu mam tez taki widok: wysadzona platanami alejka, tuz pod
            oknem kolejne dzielo ogrodnika - klomb sezonowej zieleniny zaslaniajacy
            wyasfaltowany podjazd. O zmroku ten podjazd czesto rozblyskuje niebieskimi
            swiatlami "kogutkow" karetek, ktore przy akompaniamencie "ti-ti taa – ti-ti-
            taa" dostarczaja nam kolejnych "delikwentow". Bardzo czesto z tym "ti-ti-taa"
            wpada w rezonans moj beeper i popiskujac natarczywie wygania mnie z wzglednego
            zacisza mojego biura na "dziedziniec cudow" troche Wam znany z serialu ER.
            • lablafox Re: Okno w pracy 02.10.04, 11:46
              Widok z okna komputerowego w chwili gdzy siedze przy tej aparaturze jest
              następujący: prawie całe okno zasłania mi kremowa , boczna ściana domku
              jednorodzinnego, z drugiej strony , narożnik mojego bloku, kiedyś biały.
              W tej ścianie jest 1 plus.
              W szczycie , pod dachem zagnieździły się szpaki.
              Całe lato ich głosy towarzyszyły nam od rana do późnego wieczora , a jakie
              obserwacje ornitologiczne.
              Między tymi ścianami jest prześwit z dość daleką perspektywą - nasyp kolejowy w
              kształcie zielonego , porośnietego drzewami pagórka . Starodrzew Podolan i dom
              z czerwonym dachem i daszkami.
              W połowie tej przestrzeni druty elektryczne , na których zbierają się ptaki -
              jaskółki i szpaki gromadnie , inne pojedynczo lub parami.
              gdy stanę przy oknie to widze częściowy plac budowy domków jednorodzinnych ,
              częściowo juz zagospodarowane ogródki..
              na dole , na tle tej kremowej ściany właśnie jesiennieją krzewy , których nazwę
              musze poszukac , bo zapomniałam.
    • terem Re: Okno i nie okno, droga do sklepu 12.10.04, 19:54
      Żeby dojść do sklepu, mijam porośnięty trawą i brzozami mały kwadracik ziemi. W
      mieście nazywałoby się to skwer lub jakoś tak...Tutaj, to nawpół dziki zakątek,
      z którego można wyjŚć na rynek.Idąc, po lewej mijam staruteńki, drewniany
      domek. Przez pewien czas mieszkała tam samotna, starsza kobieta.Miała w oknach
      kwiatki i firanki, sadziła kwiaty i warzywa w malutkim ogródku.
      Niedawno odeszła. W domku mnieszka jej syn. kompletnie nie zwraca uwagi na
      kwiatki i warzywa.
      Dziś, wracając z zakupami, zerknęłam za ogrodzenie.Rosną tam aksamitki i
      dalie , pełno chwastów i czegoś, co wygląda jak przerośnięte warzywa.
      Dalie, porządnie powiązane białymi sznurkami, kwitną i pną się ku górze.
      Możecie się śmiać, ale te sznurki, ta troska o rośliny, sprawiły,że pomyślałam,
      co tak naprawde po mnie (po nas) zostanie. i na jak długo. Czy tylko białe
      sznurki? Ja bym chciała, żeby coś więcej. Ale kwiatki też mogą być...
      • lablafox Re: Okno i nie okno, droga do sklepu 12.10.04, 20:06
        Wiesz to samo pomyslałam będąc we wrześniu w moim poprzednim mieszkaniu.
        W skrzynkach balkonowych pusto , a właściwie pełno petów, a były kwiaty.
        Pelargonie w donicach - piękne z ogromnymi czeronymi kulami kwiatów -
        uschnięte, dogorywająca róża.
        Kwiaty doniczkowe - też dożywają swych dni - 5 osób i nie ma nikogo kto je
        podlałby .
        W tym mieszkaniu żyją wszyscy ,ci których staraliśmy się wychować, oprócz nas.
        Zastanawiałam się czy tylko takie są ich potrzeby , minimum i pierwotne w
        ramach 1 układu sygnałowego.
        Nic ponad?
      • marialudwika Re: Okno 12.10.04, 20:15
        Z mojego okna w salonie,tu zwanym woonkamer i slusznie bo wiele sie w nim
        przebywa widac taras,z roslinami w doniczkach i donicach.Wiekszosc jest
        mrozoodporna a inne tez sie ostaja bo zima tu lagodna.Polozylam nacisk na
        zielen caly rok,daja ja bukszpany,bambus i choinka etc.
        Taras jest krolestwem ptakow,poczawszy od golebi,ktore co rana czekaja na
        sniadanie,poprzez wrobelki/ich jest zatrzesieniesa calorocznie
        dokarmiane/,sikorki,kawki,sojki,sroki a nawet wrony.Smiejemy sie,ze taras to
        nasza woliera.
        Ptactwo mozna obserwowac godzinami i nie nudzic sie,sluchajac jego odglosow.
        ml
        • terem Re: Okno - woliera 12.10.04, 20:26
          Ml, u mnie też , na parapetach, w czasie jesienno-zimowym jest woliera. Karmimy
          ptaki, wszystkie, które zainteresuje nasze menu. Bywalcami stałymi są wróble,
          mazurki, sikorki i jeszcze takie duże ptaki, które przyczepione pazurkami do
          tynku, złażą głową w dół.Zapytam syna, jak się nazywająsmile) Ja za nic nie mogę
          zapamiętać.
          Ptaszki się dosyć przyzwyczajają i gdy nie ma na czas karmy, po prostu
          bezczelnie budzą nas ze snu , domagając się jedzenia. A umieją to zrobić, i to
          bardzo skutecznie smile)))
          • marialudwika Re: Okno - woliera 12.10.04, 20:36
            He,he ta woliera to jest u mnie caloroczna,wrobelki to moga jesc,nie do wiary
            ile!!!
            Kawki,sroki i sojki bezczelnie domagaja sie orzeszkow,wie jak im odmowicsmile
            No imaja zawsze swieza wode do picia i kapieli tez!
            A budza owszem,bardzo skutecznie i skrzeczaco!
            ml
    • terem Re: Okno 12.10.04, 20:11
      LX! Ech i tylko eeech... Kiedyś odwiedziłam mój "tajemniczy ogród", z lat
      dzieciństwa. I wolałabym cofnąć czas. I nie pamiętać tego powrotu w czas, który
      dawno przestał istnieć.Nooo....
      • lablafox Re: Okno 12.10.04, 20:39
        Tak Terem , eeeeeech i pomyśleć, że na to starczyło tylko 84 dni.
        • verbena1 Re: Okno 13.10.04, 20:45
          Pare dni temu jechalam pociagiem do Amsterdamu.
          Holandia z okna pociagu...... Zielone jeszcze laki poprzedzielane rowami z
          woda, czarno-biale krowy, baranki.
          Biale obloki na niebieskim niebie,to slynne holenderskie swiatlo odbite od
          wody, schludne domki i zadbane ogrody. No i oczywiscie wiatraki,bez nich ani
          rusz. Kicz prawie.
          Ten blogi swiat poprzez swoja czystosc i porzadek daje poczucie bezpieczenstwa,
          pewnosc ,ze nic zlego nie moze sie przytrafic.
          Wrocilam do domu,wlaczylam telewizor i... poczucie bezpieczenstwa zniknelo.
          • mammaja Re: Okno 13.10.04, 20:48
            Tak, Verbeno - masz racje.Minelo 40 dni od tragedii w Bieslaniu.....
    • terem Re: Okno do LX 13.10.04, 21:49
      Taak, tobie 84 dni, mnie parę lat...Ale podobne doznania...Cóż, co można z tym
      zrobić? Chyba dalej żyć i tyle.Jeszcze wiele ogrodów przed nami, taką mam
      nadzieję.
      • lablafox Re: Okno do LX 14.10.04, 08:13
        Ja zapamiętałam tylko ten smutny obraz , natomiast na nowym miejscu natychmiast
        posadziłam pnace pelargonie , które rozwinęły sie pięknie i cały czas , jeszcze
        teraz, mimo przymrozku , który je dotkął swoim zimnym tchnieniem , kwitną nadal.
        Pocieszające jest to ,że nasze "stare dzieci" te różnicę tam , zaraz wychwyciły
        i stwierdizły ,że kwiaty poszły za mamą, a tamte to chyba padły z tęsknoty.
    • a.erie Dziekuje 14.10.04, 14:47
      Moje okno dawno nie widzialo Windoxa.
      Moze dlatego taki szary widok?
    • terem Re: Okno 31.10.04, 14:43
      Za oknem wydarzyło się cos ważnego. Ale napiszę o tym po swięcie, bo to inny
      klimat...
      • kornikuno Re: Okno 31.10.04, 16:42
        ...MR Hitchkock sie klania...."La finestra sul cortile"...po polsku nie
        pamietam...
        Prawda jest,ze to sport ulubiony samotnych raczej osob....
        Pozdrawiam..;zza kurtynywink
        IzaBella
        • terem Re: Okno 01.11.04, 19:24
          "Widok z okna", po polsku. Ani to sport, ani samotnych, w moim przypadku- po
          prostu pewna przypadłość: że patrzę i widzę. Nie znaczy to, że mam poduszkę na
          parapecie i tak spędzam swoje dnie. Przeciwnie: na tyle rzadko bywam w domu, że
          widoki zaokienne wydają mi się niezwykłe, czemu daję wyraz w tym wątku.A kto
          chce, ten z tego kpi. Powodzenia! Jeszcze nie raz wystawię się na strzał.wink
          • alfredka1 Re: Okno 01.11.04, 20:04
            Terem, temat )0KNO jest tematem rzeką i nie trzeba siedzieć z poduszeczką aby
            widzieć i przeżywać. Podzielę się z Wami, jakie ma znaczenie dla mnie moje /?/
            okno i jakie wyzwalą uczucia: po przyjeżdzie z gór widzę- z lewej stron-y
            zamiast Koszystej i Zółtej Turni - lewy śmietnik, z prawej zamiast Kasprowego -
            prawy śmietnik, a na wprost zamiast Nosala - budę z kebabem. Z prawej i lewej
            strony grzebią zbieracze. To wszystko wyzwala we mnie i smutek i tęsknotę a
            wreszcie refleksję, że właściwie nie jest mi żle, bo i mieszkałam pięknie i
            widziałam "piknie" a więc dziękuję Ci za ten temat i pozdrawiam serdecznie
        • terem Re: Okno 01.11.04, 19:33
          chyba raczej "Okno na podwórze", ale co za różnica...
        • tom_tam Re: Okno 01.11.04, 19:53
          Ooo! jaki fajny watek! smile

          Mam okna z 3-ch stron budynku - mieszkam na parterze 1-no pietrowego domu (4-ry
          mieszkania + 2 apartamenty na facjatowym poddaszu).
          Widok z okien:
          strona 1-sza: trawnik (zadbany) w odleglosci ca: 10 m zywoplot ca:2m wysoki.
          strona 2-ga: trawnik (zadbany), altana ogrodowa, w odleglosci ca: 30 m zywoplot
          2m wysoki.
          strona 3-cia: trawnik (zadbany), w polowie jego szerokosci ulozona z klinkieru
          sciezka do altany, w odleglosci ca: 5 m - zywoplot: 2m wysoki.

          Zima nie ma tu "wielkich mrozow" wiec raczej wszystko jest "podobne" od
          stycznia do konca grudnia!.

          Zielono mi!

          pozdrawiam,-
          tom
          • oqo Re: Okno 01.11.04, 20:01
            czyżbyś nadawał z RPA?
            • tom_tam Re: Okno 01.11.04, 20:26
              nie.. - centrum Europysmile
              Sasiednich domow nie widac (trzeba sie "wysilac" by z mojego parteru dojrzec
              ich dachy).
              Wiem, bo nie tylko siedze w domu, ze wszystkie one (domy) przy uliczce ktorej
              mieszkam sa b.podobne w stylu, ten w ktorym mieszkam jest jednym z wiekszych a
              wiekszosc pozostalych - jednorodzinne. Dzialki podobne i ich otoczenie - tez!.
              Cisza, spokoj, ptaszki i ..wiewiorki.
              Do b. ruchliwej, glowniejszej ulicy ca: 200 m.
          • oqo Re: Okno 01.11.04, 20:30
            zieleni zazdroszczę szczerze - odległosci mniej , ale to jest mój punkt
            widzenia z dziś i tutaj (Tychy, Polska), lecz nie jest to stan ostateczny i nie
            zmienialny .
            • oqo Re: Okno 01.11.04, 20:52
              to dlaczego śnieg nie pogarsza w sosób znaczny twego samopoczucia?
              • tom_tam Re: Okno 01.11.04, 21:11
                bo.. tutaj jak pada snieg to zanim zdazy "polezec" - juz topnieje sad
                Zima - to raczej deszcz, lato - tez, Wiosna/jesien podobnie! smile).
                Roznica: to co pada jest zima chlodniejsze ale nie az tak by na trwale zmienilo
                swoj stan skupienia.
                Mieszkam w Düsseldorf i ostatnio "duzy" i dlugotrwale lezacy snieg
                (ze 3-tygodnie) pamietam przed ca. 20 laty (83 albo 84 rok).

                Zamiast sniegu moje "samopoczucie" doskale umie pogorszyc moja p.Malzonka.
                Wole "snieg" ale jak to w zyciu...
                zonaty jestem "od zawsze" a snieg - wyjatek smile)))

                pozdrawiam
                tom
                • oqo Re: Okno 01.11.04, 21:17
                  małżonki mamy identycznesmile(dobrze że moja nie czyta)
                  • mammaja Re: Okno 01.11.04, 21:27
                    Terem! To jest bardzo ciekawy watek i mialas napisac co sie wydarzylo! Czekam!
                    • terem Re: Okno 01.11.04, 21:39
                      W sumie nic nadzwyczajnego, Mammaju. Bo chyba mało kogo obchodzi bezdomna suka
                      i jej dzieci? Tyle tego się zdarza wszędzie. Może jestem nienormalna, że mnie
                      to poruszyło. Hmm, mam parę piesków więcej do karmienia, ot i wszystko. Ale
                      żeby zaraz pisać o tym na forum...Fakt, nie ma tu suspensu, jak i nie ma okna
                      na podwórze...
                      • marialudwika Re: Okno 01.11.04, 22:26
                        To,ze nie ma suspensu to nie znaczy,ze wielu z nas sprawa nie ciekawi,pamietaj
                        Terem,ze tutaj jest mnostwo psiarzy!!A jesli nie psiarzy to sympatykow tych
                        wspanialych zwierzakow!!Czekam w NAPIECIU na opowiesc!!!
                        ml
                        • mammaja Re: Okno 01.11.04, 23:03
                          To jest bardzo trudne przygarnac suke ze szczeniakami! Jestes bardzo dzielna i
                          opowiedz o tym!
    • terem Re: Okno 01.11.04, 21:11
      Witam "oknowiczów". Alfredkę ściskam szczególnie, bo ja też wolałabym mieć za
      oknem wielobarwną buczynę (bukowinę) a nie zakurzoną ulicę, na której czasem
      zdarzają się ciekawe sytuacje ; widzę je, bez poduszek pod łokciami(hi, hi).Nie
      mam widoku na podwórze, nie widzę więc szalonych, morderczych artystów; zresztą
      artystów tu jak na lekarstwo...A za horrorami jakoś nie tęsknię...
      Życie toczy się tu leniwie, czasem tuż pod oknem oszczeni sie bezdomna suka.
      Nosimy jej jedzenie i picie. Ot i wszystko. Jakie tam "Okno na podwórze"...
    • terem Re: Okno - Stara szopa, po prawej 09.11.04, 11:04
      (To jest tekst "archiwalny", sprzed paru dni, ale wrzucam go.)

      Pod tą szopą, tuż przy drodze, trzy dni temu oszczeniła się bezdomna
      suka.Ciepło jest, więc nie kopała jamy, nie próbowała dostać się do wnętrza
      szopy.Zrobiła swoim szczeniakom gniazdo pod żółknącym klonem i bezlistnym
      dzikim bzem, wśród pokrzyw, perzu i suchych badyli.Szczeniaczki są dwa:czarne,
      lśniące, kluchowate ciałka.Karmimy sukę, która na początku nieufna i warcząca,
      teraz pozwala podać sobie jedzenie i picie.
      Suka, gdy jest głodna, wybiega na ulicę i zaczepia przechodniów.Oni podchodzą,
      oglądają szczeniaki, głaszczą ją i idą w swoją stronę.Dziś znowu widziałam, jak
      suka wychodzi na drogę i zaczepia ludzi, wykonując swój psi taniec: skłon,
      warowanie,ogon zapalczywie merda.Różne były reakcje przechodniów; widziałam,
      jak jeden z nich puścił się pędem przed siebie, aby ją "zgubić", obawiał się
      najwyrażniej, że psina pójdzie za nim do domu, no i byłby kłopot.
      A ona tymczasem żebrała o jedzenie...
      Zaniosłam jej trochę suchej karmy, na początku warczała grożnie,ale pokazałam
      jej, co przyniosłam, więc pozwoliła się nakarmić.Nie miała picia, więc wróciłam
      z butelką wody - znowu to samo: warczenie, szczeniaki osłaniała własnym ciałem;
      pokazałam, co mam, wylałam trochę wody przed nią, wtedy pozwoliła napełnić
      miskę.Piła zachłannie.
      Będziemy się nią opiekować.Ale wkrótce nadejdą chłody, jak ona sobie poradzi?
      Jedno jest dobre w tym wszystkim: dużo ludzi widziało jej szczenięta, może
      jakieś dziecko uprosi rodziców, aby zabrali do domu szczeniaka.Oby...


      P.S.Wcale nie uważam się za dzielną, bo i nią nie jestem. Tylko karmię głodne
      psy. Zabrać ich do domu nie mogę, bo mieszkanie małe, a w nim troje ludzi i dwa
      psy.Ale postaram się dopilnować, aby psiaki znalazły swój dom.Zresztą, suka
      wykonała doskonały(moim zdaniem; jej wyszło to mimochodem) "chwyt marketingowy"
      prezentując swoje potomstwo tuż przy drodze do kościoła.Sporo ludzi widziało tę
      psią rodzinkę. Stety i niestety...
      Jak każda sytuacje i ta ma dobrą i niezbyt dobrą stronę - ostatnio ktoś ukradł
      suce miskę(zanieśliśmy jej taką, czerwoną, plastikowa, z dwoma pojemnikami), bo
      niby czemu bezdomny pies ma coś mieć... Cóż, są ludzie i są stwory
      ludziopodobne.Teraz suka ma poidło z przeciętej na pół pięciolitrowej butli po
      wodzie mineralnej.Jest nadzieja, że nikomu to się nie przyda.

      Szczeniaki rosną zdrowo, sunia też ma się dobrze.Acha, w tej starej szopie jest
      między zmurszałymi deskami dziura, a za nią piękne miejsce dla psiaków: dużo
      słomy i dach nad głową, raczej nie stanie im się krzywda - suka przenosi
      tamswoje pieski, gdy jest zimno i deszczowo.

      To tyle , na razie, wieści zza okna.
      • marialudwika Re: Okno - Stara szopa, po prawej 09.11.04, 11:15
        Nie wiem,gdzie mieszkasz terem,ale moze ten link Ci sie przyda?

        www.psianiol.org.pl/
        ml
        • terem Re: Okno - Stara szopa, po prawej, ML 09.11.04, 11:29
          Ale świetnie, że mi ten link podesłałaś, ML ! Przynajmniej wiem, gdzie dać ew.
          ogłoszenie o pieskach do wzięcia. Mam też nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo
          może ktoś weżmie szczeniaki, w końcu na wsi pies się przydaje, no i liczę na
          dzieciaki, które oglądają te pieski.Pozdrawiam, T.
          • marialudwika Re: Okno - Stara szopa, po prawej, ML 09.11.04, 11:33
            Aniol bardzo pomogl mojej przyjaciolce!Umiescil znaleziona przez nia suke w
            dobrych rekach!!Nie odrazu,bo to trwa,ale udalo sie.Przyjaciolka ma dwa
            psy,znajdy ale trzeci byl dla niej zbyt energiczny i finansowo tez juz "nie
            wyrabiala" z emerytury.Pozdrawiam i zycze by sie psiunki trafily do dobrych
            ludzi!! Takich,jak Ty!
            ml
            • mammaja Re: Okno - Stara szopa, po prawej, ML 09.11.04, 15:00
              Terem,przejmujaco opisalas smutna historie suki.Mam nadzieje, ze znajdzie sie
              opieka dla pieskow. Pelno dookola nas biednych zwierzat.My dokarmialismy miot
              kociakow,ktore wylegly sie w lecie,ale naszczescie znalazly opiekunow.
    • terem Re: Okno - parapet wewnnętrzny 12.11.04, 22:22
      Dzień mglisty, od rana do wieczora.Za oknem biała monotonia.Mimo gipsu(a
      raczej,wbrew niemu), wykatulkałam się na dwór, wieczorem.Lubię mgliste
      wieczory, gdy swiatło latarni ulicznych daje takie rozproszone, ciepłe swiatło.
      I ta cisza.Bo podczas mgły jest cicho i tak spokojnie.Wtedy bezlistne drzewa
      nabierają jakiejś łagodności. W tej wilgoci, w tym wytłumionym, gęstym powietrzu
      wszystko wydaje się miękkie i przyjazne.Tak, lubię mgłę.
      A parapet wewnętrzny? Mój ulubiony parapet, to ten w kuchni. Mam na nim pokażny
      krzaczek bazylii (szkoda mi jej jeść, więc sobie rośnie), koszyczek z ciętymi
      kwiatami i świece.Lubię je zapalać, gdy nadejdzie zmrok.Dziś uzupełniłam
      zapasy: jak szalona kupowałam swiece stołowe, świeczki do podgrzewaczy,
      wreszcie: kolorowe, okazałe świece, które paląc się długo, zamieniają się w
      końcu w lampiony.Odpakowując jedną z nich (szczególnie okazałą:duży
      pomarańczowy stożek), przeczytałam na etykiecie taki oto wierszyk, od
      producenta: "żaden komar nie przyleci, kiedy nasz świeczka świeci"...
      Taaak, kupiłam sobie w listopadzie świeczkę na komary...smile)))))))
      • mammaja Re: Okno - parapet wewnnętrzny 12.11.04, 22:29
        Moze znalazlby jakis zablakany komar listopadowy? Przechowal sie w szparze - a
        ty mu teraz swieczke?
        A powanie - ja tez ratuje sie przed ciemnosciami zewnetrznymi swiatlem swiec,a
        takze lampkami oliwnemi,ktore daja mile swiatlo.
        • terem Re: Okno - parapet wewnnętrzny Mammaja 12.11.04, 22:36
          Też myślałam o lampkach oliwnych, nigdy takich nie miałam, ale może dłużej się
          palą niż świeczki? A z pewnością nie kapią. No i mają ciekawe kształty. Może
          sobie kupię jakąś, na początek.
        • marialudwika Re: Okno - parapet wewnnętrzny a komary!! 12.11.04, 22:37
          Tutaj komarow jest teraz bardzo duzo!! Kilka lat ich nie widzialam a o dziwo
          pojawily sie teraz i tna!!
          ml
      • marialudwika Re: Okno - parapet wewnnętrzny 12.11.04, 22:35
        Witaj Terem!
        Na moich parapetach wewnetrznych mam "ogrod zimowy".Na nich i kolo nich stoja
        moje donice i doniczki a nawet doniczuszki z roslinami.W pokoju dziennym jest
        cala sciana okien,a poniewaz wychodza one na pd-wsch to rosliny rosna jak na
        drozdzach.Pod jednym z parapetow nie ma kaloryfera,na nim stoi moja "kolekcja"
        storczykow.Jest ich 7 i aby nie zapeszyc juz dwa razy kwitly "w niewoli".Kolo
        okna na maly balkonik stoi woliera z papuzkami,ktore obserwuja przylatujace na
        balkon sikorkii sie z nimi po swojemu kloca smile.
        Na parapecie w oknie zach. mam tez swiece i szklane wazony w kolorze wina..
        ml
      • jutka1 Re: Okno - parapet wewnnętrzny 14.11.04, 11:59
        Terem, a propos komarow - w zeszlym tygodniu obudzilam sie z wielkim sladem po
        jego ukaszeniu. Znalazlam gada nastepnego dnia i utluklam wink)))

        Elena ;-D
      • alfredka1 Re: Okno - parapet wewnnętrzny 14.11.04, 12:40
        parapet w pokoju wąziutki, marniutki. więc trochę na nim roślinek karłowatych
        i minifiołków . Ale w kuchni to już parapecisko, więc przede wszystkim zioła
        przyprawowe, szczypiorek /tzn cebula w wodzie w kamiennym naczynku/ i takiż
        czosnek, który rośnie tak szybko, że nie wiem co z nim robić - z
        tym "szczypiorkiem czosnkowym". Ależ skleroza... przecież miałam zapytać terem
        o świece, czy są takie, które pachną gdy "płoną" a nie gdy leża i tak sobie
        pachną ,a po zapaleniu ot świeca jak to świeca miło że się pali ale dlaczego
        wonności nie wydziela?? smile)
        • terem Re: Okno - parapet wewnnętrzny, do Alfredki 14.11.04, 14:43
          Witaj !Ze świecami zapachowymi jest dokładnie tak, jak napisałaś: pachną, zanim
          się je zapali, a potem, jakby mniej, lub wcale.Bywają też takie, pachnące, po
          zapaleniu, ale trzeba trochę szczęścia, żeby na nie trafic.Mam jedną taką,
          kupiłam w Galerii Centrum (to nie reklama!), pachnie i po zapaleniu i bez.I
          kształt ma ładny:taka kula,prążkowana,żółta, przypomina mi pszczele
          gniazdo...Poza tym, mam parę świeczek pachnących, jak należy: orchidea,
          wanilia, wszystkie ze sklepu j.w.Pozdrawiam, t.
          • marialudwika Re: Okno - SUNIA 14.11.04, 14:51
            Terem,mam pytanko!Co slychac u suni z szopy?
            ml
          • alfredka1 Re: Okno - parapet wewnnętrzny, do Alfredki 14.11.04, 15:26
            dziękuję za pachnące wyjaśnienia.Galeria Centrum to warszawska ? poszukam w
            szczecińskiej /ale się nawąchamsmile/pozdrawiam.
    • terem Re: Okno, Ml 12.11.04, 22:46
      Gratuluję storczyków i...zazdroszczę.Ja od paru miesięcy oglądam storczyki i
      orchidee w kwiaciarniach i nie śmiem ich kupić, bo boję się, że nie sprostam i
      że u mnie nie będą rosły...
      • mammaja Re: Okno, Ml 12.11.04, 22:53
        Lampki oliwne sa bardzo mile - dostalam taka z trzema "plomyczkami" - wart
        kupic oliwe zapachowa, bo przyjemnie pachnie.
      • marialudwika Re: Okno, Ml 12.11.04, 23:00
        Terem,zachecam do kupna.One wcale nie sa takie trudne w "obsludze".Moja
        pierwsza dwa lata nie kwitla,ale ,jak zakwitla to nacieszalam oczy pare
        miesiecy!!
        ml
    • terem Re: Okno, do ML 14.11.04, 15:14
      W szopie wszysto w porządku, jak mi melduję mój mąż, bo to on karmi sukę i jej
      dzieci, podczas mego zagipsowania.Suka wygląda kwitnąco, szczeniaki rosną, już
      otworzyły oczy. Co i rusz wypadają(wyłażą z gniazda).Są dwa psiaki, jak
      pisałam, jeden, jak to zwykle bywa jest mocniejszy i bardziej przebojowy, robi
      dużo szumu wokół siebie, drugi cichy, nawet nie wiem, czy to on, czy ona.Dziś
      niedziela, znowu ludzie idący do kościoła , oglądali szczenięta.Może ktoś je
      weżmie? Nadzieję na to mam coraz większą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka