terem 26.09.04, 19:31 Wątek jest o tym, co widzimy z naszych okien i co chcemy z nich zobaczyć.A także o tym, co możemy dostrzec, gdy trochę uważniej popatrzymy. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
terem Re: Okno 26.09.04, 19:38 Z mojego okna widzę rząd drzew: kilka lip,klonów, kasztanowce; chyba stuletnie. Za nimi kościółek, na prawo, w oddali łąki, miedze,na horyzoncie gruba krecha lasu, ponad nimi niebo, najczęściej z obłokami.Uliczką w dole, przechodzą ludzie. Właśnie, o nich chciałabym napisać. O mężczyżnie w szarym kapeluszu i o kobiecie karmiącej bezdomne psy.I o innych, pozornie zwyczajnych, ale niezwykłych. Chcecie? Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno 26.09.04, 19:41 Siedzac za biurkiem widze z mojego okna wysokie topole,bardzo wiele, a za nimi niebo.Topole izoluja osiedlowy park od drogi. Niebo zmienia sie nieustannie i podobno nigdzie nie jest tak malownicze jak w Holandii Gdy sie nieco przez okno wychyle widze podjazd pod dom,gdzie czesto parkowane sa samochody.Nie wolno tego robic,kara wynosi 25 euro,ale sa tacy,ktorzy sobie na przepisy bimbaja... Pomiedzy podjazdem a topolami jest wiele przeroznych drzew i krzewow,spora sadzawka,w lecie pelna zab.Goszcza w niej dzikie kaczki i czaple... A psy chetnie sie kapia! ml Odpowiedz Link
glodn_y Re: Okno 26.09.04, 19:47 Widok z... dwie rachityczne tuje,za nimi siatka ogrodzeniowa(troszke przerdzewiala) najwyższy czas ją (siatke) wymienic. A dalej ,sosny,sosny,sosny, i te cholerne sosny Odpowiedz Link
terem Re: Okno 26.09.04, 20:12 glodn_y napisał: > Widok z... > dwie rachityczne tuje,za nimi siatka ogrodzeniowa(troszke przerdzewiala) > najwyższy czas ją (siatke) wymienic. > A dalej ,sosny,sosny,sosny, i te cholerne sosny Nie lubisz sosen? A takie ładne są i tak miło pachną... Odpowiedz Link
terem Re: Okno,Człowiek w szarym kapeluszu 26.09.04, 19:56 Czasem go widzę, idzie powoli, wygląda na dość ubogiego, czasem niesie darmowy obiad do domu.Ale nie jest upodlony biedą, ma swoją godność.Idzie powolnym, długim krokiem, z atencją pozdrawiając napotkane osoby.I my kłaniamy się mu z szacunkiem. Gdy potrzebuje pieniędzy - wyplata koszyki: jeden lub dwa. I idzie z tym zielono-białym koszykiem przez wieś, niespiesznie, spokojnie. Wie,że go sprzeda,że komuś taki koszyk jest potrzebny.Niektórzy tutaj mają całą kolekcję jego koszy: na ziemniaki, na marchew, na jabłka...On nigdy nie przyjmuje jałmużny, zarabia na swoje potrzeby, sprzedając swoje koszyki.Patrząc na niego, zastanawiam się,czy naprawdę człowiek potrzebuje do życia tyle, co ja, co moja rodzina. Te telefony komórkowe,te zakupy w supermarketach, jakieś nowe, modne ubrania,samochód, paliwo do niego,filmy dvd,gry komputerowe, perfumy, etc.I w związku z tym praca: od rana do nocy, bo abonamenty, bo czynsz, bo gotowce na obiad... A tu, obok: facet wyplata koszyki i już... Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wyplatanie koszykow. 12.10.04, 22:27 terem napisała: > Czasem go widzę, idzie powoli, wygląda na dość ubogiego, czasem niesie darmowy > obiad do domu.Ale nie jest upodlony biedą, ma swoją godność.Idzie powolnym, > długim krokiem, z atencją pozdrawiając napotkane osoby.I my kłaniamy się mu z > szacunkiem. Gdy potrzebuje pieniędzy - wyplata koszyki: jeden lub dwa. I idzie > z tym zielono-białym koszykiem przez wieś, niespiesznie, spokojnie. Wie,że go > sprzeda,że komuś taki koszyk jest potrzebny.Niektórzy tutaj mają całą kolekcję > jego koszy: na ziemniaki, na marchew, na jabłka...On nigdy nie przyjmuje > jałmużny, zarabia na swoje potrzeby, sprzedając swoje koszyki.Patrząc na niego, > > zastanawiam się,czy naprawdę człowiek potrzebuje do życia tyle, co ja, co moja > rodzina. Te telefony komórkowe,te zakupy w supermarketach, jakieś nowe, modne > ubrania,samochód, paliwo do niego,filmy dvd,gry komputerowe, perfumy, etc.I w > związku z tym praca: od rana do nocy, bo abonamenty, bo czynsz, bo gotowce na > obiad... A tu, obok: facet wyplata koszyki i już... Piekny watek i sobie go bede powoli czytac i myslec. Ale wlasnie ten wpis mnie najbardziej poruszyl. Problem posiadania ciagle nowych gadzetow , wiecej pracy , wiecej dorobku, nowa komorka , lepszy komputer , podroz do coraz bardziej egzotycznych miejsc , ubrania , lepsze mieszkanie... i tak ad infinitum. A mozna tez usiasc w kacie i jak potrzeba na chleb, maslo i czynsz cos uplesc ) Kran Wyrobnik Koszykowy. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wyplatanie koszykow. 12.10.04, 22:45 I to jest pocieszjace, bo kazdy znas mysli o starosci, ktora jak Bog da,nadejdzie i naprawde nie potrzeba wiele....Tylko zdrowie jest wazne - jezdzac teraz na zabieki fizykoterapii widze ile osob ma problemy z chodzeniem, z kregoslupem - slucham rozmow w poczekalni i widze ,ze to naprawde najwazniejsze. Nie umiem plesc koszykow , ale cos tam zawsze sie wymysli! Odpowiedz Link
mammaja Re: O ptakach 12.10.04, 22:49 Chcialam jeszcze napisac, ze kupilismy nowy karmnik,tamten bardzo juz byl zdewastwany - wkladamy do niego cale sloneczniki i ptaki maja radoche przylatuja od rana, sojki parami, sikorek wychowalismy chyba kilka miotow, tyle ich teraz, jakos mniej ostatnio bywa dzieciol - ale pewno wroci! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wyplatanie koszykow. 12.10.04, 22:55 mammaja napisała: > I to jest pocieszjace, bo kazdy znas mysli o starosci, ktora jak Bog > da,nadejdzie i naprawde nie potrzeba wiele....Tylko zdrowie jest wazne - > jezdzac teraz na zabieki fizykoterapii widze ile osob ma problemy z chodzeniem, > z kregoslupem - slucham rozmow w poczekalni i widze ,ze to naprawde > najwazniejsze. Nie umiem plesc koszykow , ale cos tam zawsze sie wymysli! Ja spedzam wiekszosc mojego czasu z osobami w wieku od 70 lat i dalej , duzo dalej. Najstarsza podopieczna dobiega 105 urodzin )) I to mi daje taki dystans do zycia, ze nic mnie nie rusza )) K. Odpowiedz Link
terem Re: Okno, Kobieta w granatowym żakiecie 26.09.04, 20:07 Wiek: więcej niż średni. Ubrana bardzo skromnie.Co jakiś czas widzę ją z okna, gdy w zaciszu kościelnego muru karmi bezdomne psy.Zwierzaki zbiegają się, zapalczywie merdając ogonami, a ona powoli, spokojnie obdziela wszystkie jedzeniem.I nie robi tego w oczekiwaniu na ich wdzięczność.Nigdy nie widziałam, aby psy lizały jej ręce. Ona tego nie oczekuje.Sama też ich nigdy nie głaszcze.Po prostu karmi głodną psiarnię, a gdy znikają ostatnie okruchy, powoli strzepuje niebieską torebkę,metodycznie ją składa, chowa do kieszeni i niespiesznie odchodzi. I tyle. I aż tyle. Do następnego razu... Odpowiedz Link
no_no Re: Okno, Kobieta w granatowym żakiecie 27.09.04, 12:17 Ładnie piszesz...Terem. Tak czysto, po polsku Twoje wnikliwe obserwacje, znamionują wrażliwą i refleksyjną duszę... Lubię cię czytać. No Odpowiedz Link
mammaja Re: Okno, Kobieta w granatowym żakiecie 28.09.04, 00:22 Ja tez chcialam - ze bardzo mi sie podobalo, Terem! Odpowiedz Link
terem Re: Okno, Kobieta w granatowym żakiecie 02.10.04, 17:17 Mammaju i No_no, dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam, T. Odpowiedz Link
bepeef Re: Okno 26.09.04, 20:21 Moje okno wychodzi na wschód. Widać z niego szkołę i szkolne boiska, zza dachu szkoły wygląda mała wieżyczka równie małego kościółka. Dookoła stoi wieżowców, i kilka niskich bloków, a w dali widać osiedle, gdzie jeszcze niedawno mieszkała Lx Czasem na osiedlowej drodze pojawia się starsza kobieta ubrana na biało. Wszyscy nazywają ją Biała Dama. "Znam" ją już 20 lat, bo bywała i na poprzednim "moim" osiedlu. Pięć lat temu nasze drogi się, w pewnym sensie, "skrzyżowały". Ale to już inna historia. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno 26.09.04, 20:41 Okna wschodnio-poludniowe i taras wychodza na park i duze trawniki a raczej laki,polozone wsrod drzew,plac zabaw dla dzieci i szkole dla dzieci trudnych,ktore w czasie dwoch pauz,w tym jednej dlugiej krzycza i biegaja jak szalone.Hustaja sie na galeziach drzew,czesto je lamia..Nauczyciele ledwo sobie z nimi radza,a czesto udaja ,ze nie widza.. Dziewczynki sa naogol spokojniejsze,mowia zawsze "dag"i sa mile.Wiekszosc dzieci jest surinamska. ml Odpowiedz Link
mammaja Re: Okno 26.09.04, 21:27 Z okna mojej "pracowni" widze piekne drzewa i iglaki - srebrne swierki,modrzew,duze iglaki i ciesze sie, bo wszystkie posadzilismy sami.Przez przeszlo 25 lat tak wyrosly.A dalej dachy sasiadow tez w ogrodkach i malownicze,piekne stare sosny. A z okna na polnocny-zachod widze moja mala uliczke,brzozy,akacje i te niezrownane mazowieckie sosny,ktore tez bardzo wyrosly.Uliczka przechodza dzieci, starsi i jezdza samochody.Ale na ogol jest cicho i spokojnie.Mam swoich znanych z widzenia spacerowiczow z psami, a takze znajome psy, wsrod ktorych rej wodzi mlody bokser.Nazywamy go Michalczeswki.Widzialam jak wczoraj pogonil faceta na motorowerze - a jest psem milym i towarzyskim,ktory nikomu nie robi krzywdy. Odpowiedz Link
omeri Re: Okno 26.09.04, 21:34 Parter, żaluzje, ale przed balkonem pieknie mi rosnie żółta róza ogrodowa, za 5 zł Z kuchni widok na niezabudowany teren zielony i nowe domy w oddali. Odpowiedz Link
dado11 Re: Okno 26.09.04, 22:10 Ucieklismy z miasta, i kazde okno w naszym domu pokazuje nieco chaotyczna, nieco zamknieta w przestrzeni, przyrode, pelna koloru, zywiolowej zieleni, ruchliwa jak stadko sikorek... Ale moje nastepne okna beda patrzec w piekna, pofaldowana przestrzen, chmurne niebo, krajobraz polodowcowych pagorkow, przecietych powierzchniami spokojnych rzek i jezior, i lasy chlodne, ciemnozielone, bezludne, pachnace tajemnica... I beda bardzo sloneczne, i bez ludzi na horyzoncie, moze jakies sarenki, lub zajace, to mi sie marzy.... Pozdr. D Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Okno w domu 27.09.04, 09:57 Siedze na oszklonej werandzie i stukam na klawiaturze. Tuz pod okienna sciana rosnie rzad dwudziestoletnich bialych kamelii, ktore wlasnie przekwitaja. Zostaly na nich pojedyncze kwiaty. Za nimi jest grzadka truskawek i ogrodek ziolowy, trawniki otoczone roznymi krzewami i mniejszymi drzewami. W srodku ogrodu stoi siedemdziesiecioletni eukaliptus, na ktorym husta sie popychana wiatrem hustawka mojej corki. Na najwyzszych galeziach szaleje stadko papuzek lori - zielonych z pomaranczowo-czerwonymi gardlami. Nie wiem, czego tam szukaja, chyba nie jedzenia, bo drzewo jeszcze nie kwitnie, wiec moze wiosenna pogoda uderzyla im do glowek? Na tarasie pod hamakiem przechadza sie szaro- rozowy czubaty golab, za chwile odleci ze znalezionymi nasionami do gniazda w ogrodzie sasiadow, gdzie od trzech dni jego towarzyszka cierpliwie wysiaduje jajka. Widze, ze klon w ogrodzie sasiadow sie zazielenil, tak jak drzewo, na ktorym maja gniazdo golebie. Bylo widoczne jeszcze tydzien temu, teraz zaslaniaja je mlode liscie. Zaczelo sie sciemniac, trwa cisza przed burza, w ktorej slychac glownie ptaki a czasem samochod przejezdzajacy przed frontem domu. Pozdrawiam wieczornie Luiza-w-Ogrodzie ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> .·´¯`·.. ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Odpowiedz Link
maryna04 Re: Okno w domu 28.09.04, 01:36 Zazdroszcze wam tego co widzicie przez swoje okna, w doroslym zyciu dwukrotnie mialam widok na sasiedni blok z jednej strony, a z drugiej strony raz bardzo marniutkie, za drugim razem sporo lepsze miejsce podblokowe, gdzie szalaly dzieci, w tym i moje. Prze pewien okres z kuchennego okna w drugim mieszkaniu widac bylo spora gorke zarosnieta sosnami, ktora ogrodzilo sobie MPGK i po dwoch latach wycieto sosny mimo mojego alarmowania w tej sprawie, po kolejnych latach gorke zniwelowano i wybudowano dalsze szeregi garazy. Amen. Moze gdyby mnie i innym dane bylo miec dluzej te sosny, to nie bylabym taka spieta do tego swiata. Teraz wiadomo, po amerykansku nie mam firanki, a za oknem mam olbrzymie drzewo, ktore usycha ze starosci i chyba go niedlugo wytna w kazdym razie zlamana galaz wybila mi juz szybe w aucie, ale jak sie wychyle do widze naprzeciwko kilka nieatrakcyjnych domow i znow garaze. Baaardzo mi brakuje mozliwosci zawieszenia oka na czyms, dlatego nie zblizam sie do okna i patrze zdaleka namoje drzewo. Czy na tym forum nikt juz nie ma widoku na sasiedni blok? Odpowiedz Link
antyproton Re: Okno w domu 28.09.04, 01:59 poniedzialek - z mojego okna widac zywoplot.Jest juz wysoki.Najwyzszy czas zeby go podciac. wtorek - nadal widac zywoplot.Trzeba by go podciac. sroda - widze zywoplot.Powiniennem go podciac. czwartek - przechodzac obok okna rzucilem okiem na zewnatrz.Pomyslalem : ale mamy wysoki zywoplot . piatek - nie bylo mnie w domu . Nie wiem co bylo widac z okna. sobota - postanowilem , spogladajac przez okno - w niedziele podetne zywoplot. niedziela - spalem dlugo. Boli mnie glowa . W poniedzialek jedziemy do sklepu . Musimy kupic firanki . Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Meskie traktowanie zywoplotu 28.09.04, 03:03 ada296 napisała: > Anty - to takie "męskie" )))) Wcale nie "meskie" - ktory mezczyzna pojechalby po firanki? Raczej wylalby trutke pod zywoplot, albo zlapal pile i przycial go przy samej ziemi zeby tak szybko nie odrosl ;oD Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> .·´¯`·.. ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Odpowiedz Link
kanoka Re: Okno w domu 28.09.04, 10:13 Z moich okien widzę blokowisko ursynowskie.... Nie jest ono moęe takie brzydkie, bo miedzy blokami rosną dwudziestoparoletnie drzewa, przed blokami trawniczki i ogródki, a ja mieszkam na parterze, więc zieleni widzę wokół dużo. Ale sama obecnośc tych bloków i świadomość natłoku ludzi, ich spraw, problemów, codziennego życia,głosy dzieci i ich matek z przyblokowej piaskownicy, szczekanie psów, pokrzykiwania młodych gniewnych płci obojga, szum aut i hamowanie autobusu na pobliskim przystanku... Teraz jest wiecej ciszy, bo okna szczelnie zamkniete przed jesiennym chłodem, ale wiosną i latem mam wrażenie, że żyję na środku ulicy lub podwórka... Dlatego, kiedy tylko mogę, uciekam na wieś, na działkę... Tam są lasy i ukochane sosny i brzozy, pola, łąki i rzeka, wiejskie chaty i zwierzęta dzikie i udomowione....sielanka.... A i ludzie w ilości niewielkiej...odpowiedniej jak dla mnie...spokojni, stateczni, nigdzie się nie spieszą, każdemu mówią "dzień dobry". Odpowiedz Link
jutka1 Re: Okno 28.09.04, 08:57 Jak klikam stad, to za oknem widze przyslowiowe dachy Paryza. Na dolnym Slasku komputer jest w pokoju, za oknami ktorego mam 3 duze sosny, czarne porzeczki, przy plocie gaszcz leszczyny, roze, gladiole i astry (to wersja sprzed miesiaca-dwoch). Budze sie z widokiem na lipe (patrz album). Odpowiedz Link
verbena1 Re: Okno 28.09.04, 13:12 Z pokoju ,gdzie jest komputer widze kawalek mojego ogrodka, kwitnie jeszcze duzo kwiatow,czasem przyfrunie motyl lub ptaszek. Z boku widze kawalek brzydkiego plotu i sasiedni dom, plot omijam wzrokiem jakby go nie bylo. Z drugiej strony domu jest waska ulica i dalej rosnie wielki wspanialy dab. Jest on siedliskiem wielu ptakow, dzikie golebie robia mi rano pobudke swym czasem meczacym, jednostajnym gruchaniem, sroki kloca sie zawziecie. Sa to jedyne odglosy w poblizu ,poniewaz uliczka jest slepa i rzadko przejezdzaja auta. Stalym punktem programu jest starsza pani z pieskiem, spaceruje zawsze ta sama trasa wzdluz trawnika.Czasem zerka w nasze okna ( bez firanek) i widzac nas macha reka. Odpowiedz Link
terem Re: Okno, do Jutki 14.10.04, 20:58 Piszesz, dachy Paryża. Ja za te widoki jestem gotowa oddać kilka lat z mego życia...Naście lat temu byłam w Paryżu...To się nie da opowiedzieć. Te wędrówki po mieście, gdy w plecaku tylko bagietka i "kamamberek" i jakaś woda min.I te nogi spuchnięte, wskutek tzw. zwiedzania.I niedosyt, bo chciałoby się jeszcze i jeszcze...O , ale bym chciała znależć się tam jeszcze raz.Może się uda, ale... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Okno, do Jutki 14.10.04, 21:06 Terem, Ertes potwierdzi bo tu byl... bardziej przyslowiowego widoku chyba trudno znalezc.. Tez mi go bedzie brakowac, jak wyjade.. I Paryza w ogole brakowac bedzie.. Rozumiem wiec. pozdrawiam - Jutka (jeszcze z Paryza )))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Okno, do Jutki --- korekta bledu gramatycznego 14.10.04, 21:08 mialo byc "bardziej przyslowiowy widok trudno znalezc" pokitlasilo mi sie z "ze swieca szukac" glowa debatowala, a palce napisaly... ))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
terem Re: Okno 28.09.04, 20:12 Coraz więcej kolorów na zaokiennych drzewach, coraz częściej wieje silny wiatr. Wciąż chłodniej i chłodniej. Pani "od piesków" chyba się przeziębiła. Psy dziś czekały na nią nadaremno... Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Okno 28.09.04, 20:51 Właściwie z obu stron mieszkania mam widok na sasiednie bloki 4 piętrowe. Na pocieszenie mam to, że odległość jest spora (70-80m) i rośnie pomiędzy nimi sporo dużych drzew. Czerwone już jarzębiny i inne nieznane mi. Więc widać głównie drzewa i trawę. Pomiędzy blokami biega sporo kotów i piesków. Niektórzy je same wypuszczają. Są miłe i towarzyskie. Ale nie lubię patrzeć przez okno. Jak mam czas i chęć to wychodzę z domu z Reksiem. Osiedle jest niewielkie i otoczone terenami zielonymi. Kilka parków mam do wyboru. Ale bardzo ciekawego człowieka spotykam koło sklepu w którym robimy zakupy. Około 80 lat, siwy w wielkim kapeluszu i bardzo słabym wzroku. Siedzi i prosi pod sklepem o jałmużnę. Bardzo barwna postać. Kiedyś wrzuciłem do tacki 2 złote a on poprosił w bardzo grzecznych słowach o kupienie mu śledzika gdyż ma taką wielką ochotę. Myślałem, że chce mnie naciągnąć na więcej ale on wyjął z kapelusza kilka złotych i wyciągnął rękę w niemal błagalnym geście. Wziąłem od niego te pieniądze (chyba ze 3 złote ale tylko z zaskoczenia) i wróciłem do sklepu. Kupiłem słoiczek śledzi w śmietanie i świeżą bułkę. Postarałem się też o plastikowy widelec. Poznaje mnie zawsze i pozdrawiamy się. Spróbuję zrobić mu zdjęcie i wkleić do albumu. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Okno w pracy 29.09.04, 00:18 Wlasciwie nie okno, tylko oszklona sciana. Wychodzi na las posadzony dookola calego kompleksu budynkow jakies dwadziescia lat temu. Las jest pelen swiatla, ukladajacego sie w zmienne wzory na suchych lisciach zascielajacych jego dno. Dominuja blekitne eukaliptusy o gladkiej, szaroniebieskiej korze, sa tez terpentynowce z szorstkimi, czarnymi pniami, box tree o zoltawej korze spekanej w malenkie, regularne prostokaciki i angofory, odmiana eukaliptusa o gladkich jak skora czerwonorudych pniach. Nizej widac drzewiaste paprocie i krzewy golden wattle (na ktorych zywia sie miodojady zawisajace przy kwiatach jak kolibry). Czasami przelatuja currawongs i czarno-biale magpies albo na galezi przyczai sie kookaburra szukajac jaszczurek, przemykajacych wsrod szeleszczacych opadlych lisci. Dzis jest goraco, ptaki umilkly, tylko jaszczurki i wielkie mrowki bullants biegaja z nieslabnaca energia wsrod galazek i lisci. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> .·´¯`·.. ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Odpowiedz Link
maryna04 Re: Okno w pracy 29.09.04, 02:32 Luizo, czy ty tak ladnie opisujesz, czy tam jest naprawde tak niebiansko? Mysle, ze obydwie sprawy trzeba wziac pod uwage. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Okno w pracy 29.09.04, 04:25 maryna04 napisała: > Luizo, czy ty tak ladnie opisujesz, czy tam jest naprawde tak niebiansko? > Mysle, ze obydwie sprawy trzeba wziac pod uwage. Ladnie opisuje niebianski widok z okna ;oD Widok naprawde jest taki jak opisalam, a ze chodze na spacery po lesie i mam w domu ksiazke, w ktorej sprawdzam gatunki drzew, stad wiem na co patrze a potem moge napisac co widze. Pozdrawiam i zmykam na joge Luiza-w-Ogrodzie ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> .·´¯`·.. ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Odpowiedz Link
felinecaline Re: Okno w pracy 29.09.04, 18:23 Zamiast okna na spora czesc dzisiajszego popoludnia bede musiala kontentowac sie mlecznobialym "lufcikiem" w suficie - gabinety konsultacyjne usytuowane sa w parterowym pawilonie usytuowanym w kwadracie, ktory formuja dawne, wyzsze budynki sklasyfikowane jako zabytkowe i w zwiazku z tym "nietykalne". A rano, kiedy podnosze rolety w mojej sypialence wychodzacej na wschod (jak i wszystkie inne "otwory zewnetrzne" mojego mieszkania) pierwszy widok, ktory ukazuje sie moim zazwyczaj mocno jeszcze zaspanym oczom to feeria barw na niebie, tym piekniejsza...im wiecej jest na nim chmur. Im wyzej wznosi sie slonce i jasniejszy staje sie dzien te barwy z nasyconych, intensywnych staja sie bardziej pastelowe az wreszcie - to juz z balkonu moge dostrzec korony topoli, brzoz, klonow , ktore ostatnio z zielonych staja sie coraz bardziej zlociste. Sa tez jakies inne drzewa, ktorych nazwy nie pomne, ale ktorych listowie - od najwczesniejszej wiosny, zaraz po kwitnieniu przybiera barwe fioletowobordowa. Sa i cisy i cedry i bardziej pospolite roznych odmian swierki, ktorych zywica daje taki swoisty zapach budzacemu sie porankowi. Potem, w ciagu dnia ten zapach staje sie trudniej wyczuwalny, najintensywniejszy jest noca, w mieszance z jodem nawiewanym ku nam przez wiatry od Oceanu. Nizej rosna roznorakie krzewy z ktorych rozpoznaje liguster, bukszpan, pigwowce a nie rozpoznaje niezliczonych innych wymyslnych gatunkow np w rodzaju "pomaranczowca ...meksykanskiego" obsypanego jak rok "okragly" kisciami bialych kwiatow. Na tych krzewach, na ktorych dojrzaly wlasnie kiscie roznokolorowych owocow uwijaja sie chmary przeroznego ptactwa: wroble, sikoreczki, kosy, szpaki, wytworne czarno-biale sroki i "zgrzebne" szare turkaweczki (w tym zapewne i 3 , ktore wykluly sie na :moim balkonie). W ciagu dnia przez caly rok na polozonych na srodku skweru miedzy naszymi blokami - "termitierami" kortach tenisowych odbywaja sie mecze towarzyskie a w okresie turnieju Roland-Garros , kiedy 80% Francuzow dotknietych jest tenisowa gorczka prawdziwe turnieje Kaleid (nasze bloki nazywaja sie "les Caléïdes"). Tenisisci maja swoja wierna "kibicke" w osobie mojej Pitki, ktora siada na swoim dywaniku na brzezku balkonu i wzrokiem sledzi lot pileczki a glowka jej wykonuje ruch zegarowego wahadla zgodnego z odglosami tik - tak uderzanej rakieta pileczki. Alejkami wolol kortow spaceruja mamusie ze swoimi brzdacami, starszawe panie i panowie przysiadaja z nimi na lawkach i ciesza sie towarzystwem, ktorego tak brak im na codzien. Maluchy baraszkuja na hustawkach, zjezdzalniach, w rozmaitych urzadzeniach do wspinania sie (i spadania), buduja zamki (jakzeby inaczej w tej krainie zamkow) z piasku w piaskownicach. Psiarze regularnie prowadzaja swoje zwierzaki na spacerki, z okien mieszkania na parterze bloku naprzeciw wyskakuje sobie kilka kotow i swoim zwyczajem laza wlasnymi sciezkami nie przejmujac sie ani odrobine psia czereda. Wieczorami zas na skwer wychodzi mlodziez - w wakacje i w-endy siedza dlugo w noc na kamiennych laweczkach miedzy krzewami, graja na gitarach, nie da sie ukryc - sacza piwko czy przerozne "sody" (ale bez whisky, na szczescie) - potem rano konsjerzka ma sporo roboty ze zbieraniem oproznionych puszek i buteelek - nie da sie ukryc, czesto rzuty do kosza nie sa zbyt celne. A 2 razy w tygodniu mam tez taki widok: wysadzona platanami alejka, tuz pod oknem kolejne dzielo ogrodnika - klomb sezonowej zieleniny zaslaniajacy wyasfaltowany podjazd. O zmroku ten podjazd czesto rozblyskuje niebieskimi swiatlami "kogutkow" karetek, ktore przy akompaniamencie "ti-ti taa – ti-ti- taa" dostarczaja nam kolejnych "delikwentow". Bardzo czesto z tym "ti-ti-taa" wpada w rezonans moj beeper i popiskujac natarczywie wygania mnie z wzglednego zacisza mojego biura na "dziedziniec cudow" troche Wam znany z serialu ER. Odpowiedz Link
lablafox Re: Okno w pracy 02.10.04, 11:46 Widok z okna komputerowego w chwili gdzy siedze przy tej aparaturze jest następujący: prawie całe okno zasłania mi kremowa , boczna ściana domku jednorodzinnego, z drugiej strony , narożnik mojego bloku, kiedyś biały. W tej ścianie jest 1 plus. W szczycie , pod dachem zagnieździły się szpaki. Całe lato ich głosy towarzyszyły nam od rana do późnego wieczora , a jakie obserwacje ornitologiczne. Między tymi ścianami jest prześwit z dość daleką perspektywą - nasyp kolejowy w kształcie zielonego , porośnietego drzewami pagórka . Starodrzew Podolan i dom z czerwonym dachem i daszkami. W połowie tej przestrzeni druty elektryczne , na których zbierają się ptaki - jaskółki i szpaki gromadnie , inne pojedynczo lub parami. gdy stanę przy oknie to widze częściowy plac budowy domków jednorodzinnych , częściowo juz zagospodarowane ogródki.. na dole , na tle tej kremowej ściany właśnie jesiennieją krzewy , których nazwę musze poszukac , bo zapomniałam. Odpowiedz Link
terem Re: Okno i nie okno, droga do sklepu 12.10.04, 19:54 Żeby dojść do sklepu, mijam porośnięty trawą i brzozami mały kwadracik ziemi. W mieście nazywałoby się to skwer lub jakoś tak...Tutaj, to nawpół dziki zakątek, z którego można wyjŚć na rynek.Idąc, po lewej mijam staruteńki, drewniany domek. Przez pewien czas mieszkała tam samotna, starsza kobieta.Miała w oknach kwiatki i firanki, sadziła kwiaty i warzywa w malutkim ogródku. Niedawno odeszła. W domku mnieszka jej syn. kompletnie nie zwraca uwagi na kwiatki i warzywa. Dziś, wracając z zakupami, zerknęłam za ogrodzenie.Rosną tam aksamitki i dalie , pełno chwastów i czegoś, co wygląda jak przerośnięte warzywa. Dalie, porządnie powiązane białymi sznurkami, kwitną i pną się ku górze. Możecie się śmiać, ale te sznurki, ta troska o rośliny, sprawiły,że pomyślałam, co tak naprawde po mnie (po nas) zostanie. i na jak długo. Czy tylko białe sznurki? Ja bym chciała, żeby coś więcej. Ale kwiatki też mogą być... Odpowiedz Link
lablafox Re: Okno i nie okno, droga do sklepu 12.10.04, 20:06 Wiesz to samo pomyslałam będąc we wrześniu w moim poprzednim mieszkaniu. W skrzynkach balkonowych pusto , a właściwie pełno petów, a były kwiaty. Pelargonie w donicach - piękne z ogromnymi czeronymi kulami kwiatów - uschnięte, dogorywająca róża. Kwiaty doniczkowe - też dożywają swych dni - 5 osób i nie ma nikogo kto je podlałby . W tym mieszkaniu żyją wszyscy ,ci których staraliśmy się wychować, oprócz nas. Zastanawiałam się czy tylko takie są ich potrzeby , minimum i pierwotne w ramach 1 układu sygnałowego. Nic ponad? Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno 12.10.04, 20:15 Z mojego okna w salonie,tu zwanym woonkamer i slusznie bo wiele sie w nim przebywa widac taras,z roslinami w doniczkach i donicach.Wiekszosc jest mrozoodporna a inne tez sie ostaja bo zima tu lagodna.Polozylam nacisk na zielen caly rok,daja ja bukszpany,bambus i choinka etc. Taras jest krolestwem ptakow,poczawszy od golebi,ktore co rana czekaja na sniadanie,poprzez wrobelki/ich jest zatrzesieniesa calorocznie dokarmiane/,sikorki,kawki,sojki,sroki a nawet wrony.Smiejemy sie,ze taras to nasza woliera. Ptactwo mozna obserwowac godzinami i nie nudzic sie,sluchajac jego odglosow. ml Odpowiedz Link
terem Re: Okno - woliera 12.10.04, 20:26 Ml, u mnie też , na parapetach, w czasie jesienno-zimowym jest woliera. Karmimy ptaki, wszystkie, które zainteresuje nasze menu. Bywalcami stałymi są wróble, mazurki, sikorki i jeszcze takie duże ptaki, które przyczepione pazurkami do tynku, złażą głową w dół.Zapytam syna, jak się nazywają) Ja za nic nie mogę zapamiętać. Ptaszki się dosyć przyzwyczajają i gdy nie ma na czas karmy, po prostu bezczelnie budzą nas ze snu , domagając się jedzenia. A umieją to zrobić, i to bardzo skutecznie ))) Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno - woliera 12.10.04, 20:36 He,he ta woliera to jest u mnie caloroczna,wrobelki to moga jesc,nie do wiary ile!!! Kawki,sroki i sojki bezczelnie domagaja sie orzeszkow,wie jak im odmowic No imaja zawsze swieza wode do picia i kapieli tez! A budza owszem,bardzo skutecznie i skrzeczaco! ml Odpowiedz Link
terem Re: Okno 12.10.04, 20:11 LX! Ech i tylko eeech... Kiedyś odwiedziłam mój "tajemniczy ogród", z lat dzieciństwa. I wolałabym cofnąć czas. I nie pamiętać tego powrotu w czas, który dawno przestał istnieć.Nooo.... Odpowiedz Link
lablafox Re: Okno 12.10.04, 20:39 Tak Terem , eeeeeech i pomyśleć, że na to starczyło tylko 84 dni. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Okno 13.10.04, 20:45 Pare dni temu jechalam pociagiem do Amsterdamu. Holandia z okna pociagu...... Zielone jeszcze laki poprzedzielane rowami z woda, czarno-biale krowy, baranki. Biale obloki na niebieskim niebie,to slynne holenderskie swiatlo odbite od wody, schludne domki i zadbane ogrody. No i oczywiscie wiatraki,bez nich ani rusz. Kicz prawie. Ten blogi swiat poprzez swoja czystosc i porzadek daje poczucie bezpieczenstwa, pewnosc ,ze nic zlego nie moze sie przytrafic. Wrocilam do domu,wlaczylam telewizor i... poczucie bezpieczenstwa zniknelo. Odpowiedz Link
mammaja Re: Okno 13.10.04, 20:48 Tak, Verbeno - masz racje.Minelo 40 dni od tragedii w Bieslaniu..... Odpowiedz Link
terem Re: Okno do LX 13.10.04, 21:49 Taak, tobie 84 dni, mnie parę lat...Ale podobne doznania...Cóż, co można z tym zrobić? Chyba dalej żyć i tyle.Jeszcze wiele ogrodów przed nami, taką mam nadzieję. Odpowiedz Link
lablafox Re: Okno do LX 14.10.04, 08:13 Ja zapamiętałam tylko ten smutny obraz , natomiast na nowym miejscu natychmiast posadziłam pnace pelargonie , które rozwinęły sie pięknie i cały czas , jeszcze teraz, mimo przymrozku , który je dotkął swoim zimnym tchnieniem , kwitną nadal. Pocieszające jest to ,że nasze "stare dzieci" te różnicę tam , zaraz wychwyciły i stwierdizły ,że kwiaty poszły za mamą, a tamte to chyba padły z tęsknoty. Odpowiedz Link
a.erie Dziekuje 14.10.04, 14:47 Moje okno dawno nie widzialo Windoxa. Moze dlatego taki szary widok? Odpowiedz Link
terem Re: Okno 31.10.04, 14:43 Za oknem wydarzyło się cos ważnego. Ale napiszę o tym po swięcie, bo to inny klimat... Odpowiedz Link
kornikuno Re: Okno 31.10.04, 16:42 ...MR Hitchkock sie klania...."La finestra sul cortile"...po polsku nie pamietam... Prawda jest,ze to sport ulubiony samotnych raczej osob.... Pozdrawiam..;zza kurtyny IzaBella Odpowiedz Link
terem Re: Okno 01.11.04, 19:24 "Widok z okna", po polsku. Ani to sport, ani samotnych, w moim przypadku- po prostu pewna przypadłość: że patrzę i widzę. Nie znaczy to, że mam poduszkę na parapecie i tak spędzam swoje dnie. Przeciwnie: na tyle rzadko bywam w domu, że widoki zaokienne wydają mi się niezwykłe, czemu daję wyraz w tym wątku.A kto chce, ten z tego kpi. Powodzenia! Jeszcze nie raz wystawię się na strzał. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Okno 01.11.04, 20:04 Terem, temat )0KNO jest tematem rzeką i nie trzeba siedzieć z poduszeczką aby widzieć i przeżywać. Podzielę się z Wami, jakie ma znaczenie dla mnie moje /?/ okno i jakie wyzwalą uczucia: po przyjeżdzie z gór widzę- z lewej stron-y zamiast Koszystej i Zółtej Turni - lewy śmietnik, z prawej zamiast Kasprowego - prawy śmietnik, a na wprost zamiast Nosala - budę z kebabem. Z prawej i lewej strony grzebią zbieracze. To wszystko wyzwala we mnie i smutek i tęsknotę a wreszcie refleksję, że właściwie nie jest mi żle, bo i mieszkałam pięknie i widziałam "piknie" a więc dziękuję Ci za ten temat i pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
tom_tam Re: Okno 01.11.04, 19:53 Ooo! jaki fajny watek! Mam okna z 3-ch stron budynku - mieszkam na parterze 1-no pietrowego domu (4-ry mieszkania + 2 apartamenty na facjatowym poddaszu). Widok z okien: strona 1-sza: trawnik (zadbany) w odleglosci ca: 10 m zywoplot ca:2m wysoki. strona 2-ga: trawnik (zadbany), altana ogrodowa, w odleglosci ca: 30 m zywoplot 2m wysoki. strona 3-cia: trawnik (zadbany), w polowie jego szerokosci ulozona z klinkieru sciezka do altany, w odleglosci ca: 5 m - zywoplot: 2m wysoki. Zima nie ma tu "wielkich mrozow" wiec raczej wszystko jest "podobne" od stycznia do konca grudnia!. Zielono mi! pozdrawiam,- tom Odpowiedz Link
tom_tam Re: Okno 01.11.04, 20:26 nie.. - centrum Europy Sasiednich domow nie widac (trzeba sie "wysilac" by z mojego parteru dojrzec ich dachy). Wiem, bo nie tylko siedze w domu, ze wszystkie one (domy) przy uliczce ktorej mieszkam sa b.podobne w stylu, ten w ktorym mieszkam jest jednym z wiekszych a wiekszosc pozostalych - jednorodzinne. Dzialki podobne i ich otoczenie - tez!. Cisza, spokoj, ptaszki i ..wiewiorki. Do b. ruchliwej, glowniejszej ulicy ca: 200 m. Odpowiedz Link
oqo Re: Okno 01.11.04, 20:30 zieleni zazdroszczę szczerze - odległosci mniej , ale to jest mój punkt widzenia z dziś i tutaj (Tychy, Polska), lecz nie jest to stan ostateczny i nie zmienialny . Odpowiedz Link
oqo Re: Okno 01.11.04, 20:52 to dlaczego śnieg nie pogarsza w sosób znaczny twego samopoczucia? Odpowiedz Link
tom_tam Re: Okno 01.11.04, 21:11 bo.. tutaj jak pada snieg to zanim zdazy "polezec" - juz topnieje Zima - to raczej deszcz, lato - tez, Wiosna/jesien podobnie! ). Roznica: to co pada jest zima chlodniejsze ale nie az tak by na trwale zmienilo swoj stan skupienia. Mieszkam w Düsseldorf i ostatnio "duzy" i dlugotrwale lezacy snieg (ze 3-tygodnie) pamietam przed ca. 20 laty (83 albo 84 rok). Zamiast sniegu moje "samopoczucie" doskale umie pogorszyc moja p.Malzonka. Wole "snieg" ale jak to w zyciu... zonaty jestem "od zawsze" a snieg - wyjatek ))) pozdrawiam tom Odpowiedz Link
mammaja Re: Okno 01.11.04, 21:27 Terem! To jest bardzo ciekawy watek i mialas napisac co sie wydarzylo! Czekam! Odpowiedz Link
terem Re: Okno 01.11.04, 21:39 W sumie nic nadzwyczajnego, Mammaju. Bo chyba mało kogo obchodzi bezdomna suka i jej dzieci? Tyle tego się zdarza wszędzie. Może jestem nienormalna, że mnie to poruszyło. Hmm, mam parę piesków więcej do karmienia, ot i wszystko. Ale żeby zaraz pisać o tym na forum...Fakt, nie ma tu suspensu, jak i nie ma okna na podwórze... Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno 01.11.04, 22:26 To,ze nie ma suspensu to nie znaczy,ze wielu z nas sprawa nie ciekawi,pamietaj Terem,ze tutaj jest mnostwo psiarzy!!A jesli nie psiarzy to sympatykow tych wspanialych zwierzakow!!Czekam w NAPIECIU na opowiesc!!! ml Odpowiedz Link
mammaja Re: Okno 01.11.04, 23:03 To jest bardzo trudne przygarnac suke ze szczeniakami! Jestes bardzo dzielna i opowiedz o tym! Odpowiedz Link
terem Re: Okno 01.11.04, 21:11 Witam "oknowiczów". Alfredkę ściskam szczególnie, bo ja też wolałabym mieć za oknem wielobarwną buczynę (bukowinę) a nie zakurzoną ulicę, na której czasem zdarzają się ciekawe sytuacje ; widzę je, bez poduszek pod łokciami(hi, hi).Nie mam widoku na podwórze, nie widzę więc szalonych, morderczych artystów; zresztą artystów tu jak na lekarstwo...A za horrorami jakoś nie tęsknię... Życie toczy się tu leniwie, czasem tuż pod oknem oszczeni sie bezdomna suka. Nosimy jej jedzenie i picie. Ot i wszystko. Jakie tam "Okno na podwórze"... Odpowiedz Link
terem Re: Okno - Stara szopa, po prawej 09.11.04, 11:04 (To jest tekst "archiwalny", sprzed paru dni, ale wrzucam go.) Pod tą szopą, tuż przy drodze, trzy dni temu oszczeniła się bezdomna suka.Ciepło jest, więc nie kopała jamy, nie próbowała dostać się do wnętrza szopy.Zrobiła swoim szczeniakom gniazdo pod żółknącym klonem i bezlistnym dzikim bzem, wśród pokrzyw, perzu i suchych badyli.Szczeniaczki są dwa:czarne, lśniące, kluchowate ciałka.Karmimy sukę, która na początku nieufna i warcząca, teraz pozwala podać sobie jedzenie i picie. Suka, gdy jest głodna, wybiega na ulicę i zaczepia przechodniów.Oni podchodzą, oglądają szczeniaki, głaszczą ją i idą w swoją stronę.Dziś znowu widziałam, jak suka wychodzi na drogę i zaczepia ludzi, wykonując swój psi taniec: skłon, warowanie,ogon zapalczywie merda.Różne były reakcje przechodniów; widziałam, jak jeden z nich puścił się pędem przed siebie, aby ją "zgubić", obawiał się najwyrażniej, że psina pójdzie za nim do domu, no i byłby kłopot. A ona tymczasem żebrała o jedzenie... Zaniosłam jej trochę suchej karmy, na początku warczała grożnie,ale pokazałam jej, co przyniosłam, więc pozwoliła się nakarmić.Nie miała picia, więc wróciłam z butelką wody - znowu to samo: warczenie, szczeniaki osłaniała własnym ciałem; pokazałam, co mam, wylałam trochę wody przed nią, wtedy pozwoliła napełnić miskę.Piła zachłannie. Będziemy się nią opiekować.Ale wkrótce nadejdą chłody, jak ona sobie poradzi? Jedno jest dobre w tym wszystkim: dużo ludzi widziało jej szczenięta, może jakieś dziecko uprosi rodziców, aby zabrali do domu szczeniaka.Oby... P.S.Wcale nie uważam się za dzielną, bo i nią nie jestem. Tylko karmię głodne psy. Zabrać ich do domu nie mogę, bo mieszkanie małe, a w nim troje ludzi i dwa psy.Ale postaram się dopilnować, aby psiaki znalazły swój dom.Zresztą, suka wykonała doskonały(moim zdaniem; jej wyszło to mimochodem) "chwyt marketingowy" prezentując swoje potomstwo tuż przy drodze do kościoła.Sporo ludzi widziało tę psią rodzinkę. Stety i niestety... Jak każda sytuacje i ta ma dobrą i niezbyt dobrą stronę - ostatnio ktoś ukradł suce miskę(zanieśliśmy jej taką, czerwoną, plastikowa, z dwoma pojemnikami), bo niby czemu bezdomny pies ma coś mieć... Cóż, są ludzie i są stwory ludziopodobne.Teraz suka ma poidło z przeciętej na pół pięciolitrowej butli po wodzie mineralnej.Jest nadzieja, że nikomu to się nie przyda. Szczeniaki rosną zdrowo, sunia też ma się dobrze.Acha, w tej starej szopie jest między zmurszałymi deskami dziura, a za nią piękne miejsce dla psiaków: dużo słomy i dach nad głową, raczej nie stanie im się krzywda - suka przenosi tamswoje pieski, gdy jest zimno i deszczowo. To tyle , na razie, wieści zza okna. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno - Stara szopa, po prawej 09.11.04, 11:15 Nie wiem,gdzie mieszkasz terem,ale moze ten link Ci sie przyda? www.psianiol.org.pl/ ml Odpowiedz Link
terem Re: Okno - Stara szopa, po prawej, ML 09.11.04, 11:29 Ale świetnie, że mi ten link podesłałaś, ML ! Przynajmniej wiem, gdzie dać ew. ogłoszenie o pieskach do wzięcia. Mam też nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo może ktoś weżmie szczeniaki, w końcu na wsi pies się przydaje, no i liczę na dzieciaki, które oglądają te pieski.Pozdrawiam, T. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno - Stara szopa, po prawej, ML 09.11.04, 11:33 Aniol bardzo pomogl mojej przyjaciolce!Umiescil znaleziona przez nia suke w dobrych rekach!!Nie odrazu,bo to trwa,ale udalo sie.Przyjaciolka ma dwa psy,znajdy ale trzeci byl dla niej zbyt energiczny i finansowo tez juz "nie wyrabiala" z emerytury.Pozdrawiam i zycze by sie psiunki trafily do dobrych ludzi!! Takich,jak Ty! ml Odpowiedz Link
mammaja Re: Okno - Stara szopa, po prawej, ML 09.11.04, 15:00 Terem,przejmujaco opisalas smutna historie suki.Mam nadzieje, ze znajdzie sie opieka dla pieskow. Pelno dookola nas biednych zwierzat.My dokarmialismy miot kociakow,ktore wylegly sie w lecie,ale naszczescie znalazly opiekunow. Odpowiedz Link
terem Re: Okno - parapet wewnnętrzny 12.11.04, 22:22 Dzień mglisty, od rana do wieczora.Za oknem biała monotonia.Mimo gipsu(a raczej,wbrew niemu), wykatulkałam się na dwór, wieczorem.Lubię mgliste wieczory, gdy swiatło latarni ulicznych daje takie rozproszone, ciepłe swiatło. I ta cisza.Bo podczas mgły jest cicho i tak spokojnie.Wtedy bezlistne drzewa nabierają jakiejś łagodności. W tej wilgoci, w tym wytłumionym, gęstym powietrzu wszystko wydaje się miękkie i przyjazne.Tak, lubię mgłę. A parapet wewnętrzny? Mój ulubiony parapet, to ten w kuchni. Mam na nim pokażny krzaczek bazylii (szkoda mi jej jeść, więc sobie rośnie), koszyczek z ciętymi kwiatami i świece.Lubię je zapalać, gdy nadejdzie zmrok.Dziś uzupełniłam zapasy: jak szalona kupowałam swiece stołowe, świeczki do podgrzewaczy, wreszcie: kolorowe, okazałe świece, które paląc się długo, zamieniają się w końcu w lampiony.Odpakowując jedną z nich (szczególnie okazałą:duży pomarańczowy stożek), przeczytałam na etykiecie taki oto wierszyk, od producenta: "żaden komar nie przyleci, kiedy nasz świeczka świeci"... Taaak, kupiłam sobie w listopadzie świeczkę na komary...))))))) Odpowiedz Link
mammaja Re: Okno - parapet wewnnętrzny 12.11.04, 22:29 Moze znalazlby jakis zablakany komar listopadowy? Przechowal sie w szparze - a ty mu teraz swieczke? A powanie - ja tez ratuje sie przed ciemnosciami zewnetrznymi swiatlem swiec,a takze lampkami oliwnemi,ktore daja mile swiatlo. Odpowiedz Link
terem Re: Okno - parapet wewnnętrzny Mammaja 12.11.04, 22:36 Też myślałam o lampkach oliwnych, nigdy takich nie miałam, ale może dłużej się palą niż świeczki? A z pewnością nie kapią. No i mają ciekawe kształty. Może sobie kupię jakąś, na początek. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno - parapet wewnnętrzny a komary!! 12.11.04, 22:37 Tutaj komarow jest teraz bardzo duzo!! Kilka lat ich nie widzialam a o dziwo pojawily sie teraz i tna!! ml Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno - parapet wewnnętrzny 12.11.04, 22:35 Witaj Terem! Na moich parapetach wewnetrznych mam "ogrod zimowy".Na nich i kolo nich stoja moje donice i doniczki a nawet doniczuszki z roslinami.W pokoju dziennym jest cala sciana okien,a poniewaz wychodza one na pd-wsch to rosliny rosna jak na drozdzach.Pod jednym z parapetow nie ma kaloryfera,na nim stoi moja "kolekcja" storczykow.Jest ich 7 i aby nie zapeszyc juz dwa razy kwitly "w niewoli".Kolo okna na maly balkonik stoi woliera z papuzkami,ktore obserwuja przylatujace na balkon sikorkii sie z nimi po swojemu kloca . Na parapecie w oknie zach. mam tez swiece i szklane wazony w kolorze wina.. ml Odpowiedz Link
jutka1 Re: Okno - parapet wewnnętrzny 14.11.04, 11:59 Terem, a propos komarow - w zeszlym tygodniu obudzilam sie z wielkim sladem po jego ukaszeniu. Znalazlam gada nastepnego dnia i utluklam ))) Elena ;-D Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Okno - parapet wewnnętrzny 14.11.04, 12:40 parapet w pokoju wąziutki, marniutki. więc trochę na nim roślinek karłowatych i minifiołków . Ale w kuchni to już parapecisko, więc przede wszystkim zioła przyprawowe, szczypiorek /tzn cebula w wodzie w kamiennym naczynku/ i takiż czosnek, który rośnie tak szybko, że nie wiem co z nim robić - z tym "szczypiorkiem czosnkowym". Ależ skleroza... przecież miałam zapytać terem o świece, czy są takie, które pachną gdy "płoną" a nie gdy leża i tak sobie pachną ,a po zapaleniu ot świeca jak to świeca miło że się pali ale dlaczego wonności nie wydziela?? ) Odpowiedz Link
terem Re: Okno - parapet wewnnętrzny, do Alfredki 14.11.04, 14:43 Witaj !Ze świecami zapachowymi jest dokładnie tak, jak napisałaś: pachną, zanim się je zapali, a potem, jakby mniej, lub wcale.Bywają też takie, pachnące, po zapaleniu, ale trzeba trochę szczęścia, żeby na nie trafic.Mam jedną taką, kupiłam w Galerii Centrum (to nie reklama!), pachnie i po zapaleniu i bez.I kształt ma ładny:taka kula,prążkowana,żółta, przypomina mi pszczele gniazdo...Poza tym, mam parę świeczek pachnących, jak należy: orchidea, wanilia, wszystkie ze sklepu j.w.Pozdrawiam, t. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno - SUNIA 14.11.04, 14:51 Terem,mam pytanko!Co slychac u suni z szopy? ml Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Okno - parapet wewnnętrzny, do Alfredki 14.11.04, 15:26 dziękuję za pachnące wyjaśnienia.Galeria Centrum to warszawska ? poszukam w szczecińskiej /ale się nawącham/pozdrawiam. Odpowiedz Link
terem Re: Okno, Ml 12.11.04, 22:46 Gratuluję storczyków i...zazdroszczę.Ja od paru miesięcy oglądam storczyki i orchidee w kwiaciarniach i nie śmiem ich kupić, bo boję się, że nie sprostam i że u mnie nie będą rosły... Odpowiedz Link
mammaja Re: Okno, Ml 12.11.04, 22:53 Lampki oliwne sa bardzo mile - dostalam taka z trzema "plomyczkami" - wart kupic oliwe zapachowa, bo przyjemnie pachnie. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Okno, Ml 12.11.04, 23:00 Terem,zachecam do kupna.One wcale nie sa takie trudne w "obsludze".Moja pierwsza dwa lata nie kwitla,ale ,jak zakwitla to nacieszalam oczy pare miesiecy!! ml Odpowiedz Link
terem Re: Okno, do ML 14.11.04, 15:14 W szopie wszysto w porządku, jak mi melduję mój mąż, bo to on karmi sukę i jej dzieci, podczas mego zagipsowania.Suka wygląda kwitnąco, szczeniaki rosną, już otworzyły oczy. Co i rusz wypadają(wyłażą z gniazda).Są dwa psiaki, jak pisałam, jeden, jak to zwykle bywa jest mocniejszy i bardziej przebojowy, robi dużo szumu wokół siebie, drugi cichy, nawet nie wiem, czy to on, czy ona.Dziś niedziela, znowu ludzie idący do kościoła , oglądali szczenięta.Może ktoś je weżmie? Nadzieję na to mam coraz większą. Odpowiedz Link