Dodaj do ulubionych

jak reagowac - prosba o porade

19.10.04, 14:41
Juz byl dyskutowany na tym forum problem spolecznej wspolodpowiedzialnosci
za niezawinione przypadki losowo-chorobowe czy rodzinno-spoleczne oraz
naszych osobistych zachowan i podejscia "do tematu"

W watkutongue_outrosba o pomoc
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=16812865
sprawa wraca.
Tym razem jednostkowa, dla dotknietej nieszczesciem dziewczyny i jej rodziny
- tragedia, dla wiekszosci z nas ktorzy przeciez nie odczuja wydatku kilku
czy kilkunastu € jest to .....

Wlasnie,-
poradzcie (serio): mamy miec wyrzuty sumienia - jezeli nie przeslemy nawet
tych kilku zlotych i zostaniemy przy obowiazku-zwyczaju finanasowego
wspierania jednorazowo (w roku) wieksza wplata organizacji ktora statutowo
zajmuje sie rozwiazaniami "problemowymi" z tego zakresu np:UNICEF, CARITAS,
WOSP, Fundacje itp - nie wnikajac w "jednostkowe" przypadki.
Czy moze moralniej i skuteczniej jest wspieranie jednostkowych przypadkow jak
ten poruszony w watku "Prosba o pomoc".

Na "widok" ludzkiego nieszczescia, wiekszosc z nas reaguje checia "wsparcia"
a jednoczesnie nikt nie jest w stanie pomoc wszystkim potrzebujacym.

Odpowiedz: "rob jak uwazasz" (w tym, konkretnym przypadku) - zalatwia sprawe
ale nie rozwiazuje problemu.
W ciagu 10 min. jestem w stanie zgromadzic ca. 100 wezwan -apeli o pomoc w
podobnych sprawach publikowanych tylko na stronach polskojezycznych forow.
Ten co ma taka "porade" - niech sie podejmie "klasyfikacji nieszczescia" sad.
Eeeeh...

pozdrawiam,-
tom
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: jak reagowac - prosba o porade 19.10.04, 15:33
      W dodatku w jednym watku znalazly sie odrazu dwie prozby i to mnie toche
      zmylilo.Ta osoba - Malgosia - rzeczywiscie jest w tragicznej
      sytuacji.Postanowilam jakos tam poomoc.Przelew internetowy to pare minut.Kwota
      niewielka.No wlasnie.Mam swiadomosc, ze z takich niewielkich kwot moze sie
      uzbierac duza - a moze nie?
      Ostatnio maz przeslal jakas kwote na konto fundacji do Krakowa, ktora tez
      rozpaczliwie prosila o wsparcie.Po jakims czasie dostal juz wydrukowane na
      swoje nazwisko formularze do dalszych wplat.To nas troche zmrozilo.(ale nie
      dotyczy to Malgosi - zaznaczam!)
    • la.felina Re: jak reagowac - prosba o porade 19.10.04, 15:52
      Pozwolę sobie wtrącic swoje trzy grosze jako "sprawczyni zamieszania"

      Tom_tamie,
      czy jeśli ktoś powie Ci "tak, masz mieć wyrzuty sumienia" lub "nie, nie ma
      powodu do robienia sobie wyrzutów " to zastosujesz się do jego/jej opinii???..

      Każdy z nas ma inną wrażliwość, każdy też ma inne możliwości finansowe.
      Myślę, że apele takie jak ten który z mojej "winy" pojawił się na tym forum nie
      powinny wywoływać wyrzutów sumienia. Są po prostu adresowane do osób które w
      danej chwili MOGĄ pomóc. Tak przynajmniej ja je odbieram.

      Jak słusznie zauważasz "nikt nie jest w stanie pomoc wszystkim potrzebujacym".
      Wydaj mi się jednak, że zbyt często usprawiedliwiamy w ten sposób
      własne "niechcenie".
      Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje od nas rozdania majątku ubogim i
      położenia się w łachmanach pod progiem własnego domu...
      Jeśli jednak udzielenie komuś pomocy nie powoduje finansowych tarapatów, lub
      jest wręcz neutralne dla czyjejś sytuacji finansowej, to chyba nie ma się nad
      czym zastanawiać. Przecież nie mówimy o dużych kwotach.
      Jak pisałam na "moim" forum 100 osób które NIE wpłacą po 10 zł, to aż 1.000zł
      który NIE wpłynie na konto potrzebującego.

      Sądzę, że najlepiej przyjąć zasadę, że wtedy kiedy możesz pomagasz komuś kto
      akurat prosi o pomoc. Najlepiej temu kto nie budzi wątpliwości czy naprawdę
      pomocy potrzebuje. Tylko tyle i aż tyle...

      Pozdrawiam,
      F.
      • jan.kran Re: jak reagowac - prosba o porade 19.10.04, 20:10
        Rzeczywiscie temat trudny , bo potrzebujacych pomocy wszedzie jest wielu, nie
        tylko w PL.

        Ja zeby uspokoic swoje sumienie wplacam co miesiac niewielka kwote na UNICEF ,
        a moja corka na Amnesty International.

        Jezeli moje plany zawodowe sie poukladaja a dzieci beda samodzielne to chce
        pomoc fizycznie i bezposrednio tam gdzie ta pomoc jest bardzo , bardzo
        potrzebna , w Afryce.

        Niestety mam wrazenie, ze w PL jeszcze dlugo bedzie trwalo zanim panstwo
        zapewni minimum pomocy najbardziej potrzebujacym. Kran.
      • tom_tam Re: jak reagowac - la.felina 19.10.04, 22:33
        la.felina napisała:

        "..Tom_tamie, czy jeśli ktoś powie Ci "tak, masz mieć wyrzuty sumienia"
        lub "nie, nie ma powodu do robienia sobie wyrzutów " to zastosujesz się do
        jego/jej opinii???.."

        Felino,-
        Jest tutaj kilka Osob-"nickow" ktorych wypowiedzi, stanowiska i postawy
        poznalem w czasie od poczatku istnienia tego forum.
        Rozne sa historie znajomosci "z forow" - tutaj tez, jak i zapewne tego gdzie Ty
        jestes uczestnikiem.
        Tych ktorych od dawna "znam" (z ich wypowiedzi) szanuje i uwazam za powaznych
        odpowiedzialnych i doroslych (rowniez zyciowo) ludzi.
        Cenie Ich zdanie choc nie musze podzielac wszystkich ich pogladow.
        Dlatego zalozylem ten watek.

        Nie wpisalem sie na "twoim" z prosba o pomoc, bo mnie nie o TEN - zapewne
        tragiczny, konkretny przypadek chodzi.

        pozdrawiam,-
        tom
      • warum Re: jak reagowac - prosba o porade 20.10.04, 20:21
        Tu sie podepne, bo Felinecaline napisala najwazniejsza dla mnie rzecz:-" jesli
        mozesz? pomoz!" I wszystko byloby ok, gdyby nie te uwagi o wrazliwosci. Ktos
        inny /przepraszam ,ze nie cyt.kto/ podkreslil,ze " kazdy ma sie czym
        podzielic..."I to tez prawda. Tylko jak teraz pogodzic jedna racje z druga? Bo
        te apele o pomoc sa adresowane do jak najwiekszej ilosci osob, a reaguja na nie
        ludzie wrazliwsi, ew, tacy , ktorzy lubia miec "czyste" sumienie - cos komus
        dali, wplacili i maja spokoj. Ale co z sumieniem, tych ktorzy szczerze
        wspolczuja, rozumieja idee zrzutki malych kwot urastajacych do duzych sum/
        wystarczajacych na leczenie, sprzet, rehabilitacje/, ale sa przed wyborem bo
        potrzebujacych znaja wiecej? Poki czlowiek nie wie/imiennie/, ze ktos
        potrzebuje i prosi o wsparcie - mozna powiedzic - nie dalem, bo nie wiedzialem.
        A jak sie juz wie - trudno przestac o tym myslec. I wcale nie jest tak, ze to
        czyjs nakaz - to zwykly ludzki odruch - tylko,ze jednemu, szybko zniknie w
        natloku codziennych spraw z glowy, a ktos inny bedzie mial wyrzuty,ze
        wiedzial , a nie pomogl. Kilka dni temu byly zapisy na przyszle akcje PKO BP. w
        ciagu ok kilku godzin zalozono ok. 65.000 lokat o sredniej wartosci 17.000 PLN
        kazda. I jeszcze wielu ludzi odeszlo nieusatysfakcjonowanych / nie zalozyli/.
        Czy nie nalezaloby lepiej popularyzowac w mediach akcje sponosrowania "dobrych
        uczynkow" przy okazji zawierania tego typu umow? kwota 10 zl od kazdej zawartej
        lokaty dalaby 650.000 zl. Niewiele lub jak duzo. Bo to jest kwota - pochodzaca
        z "nadwyzki" /skoro nie przeznaczona na przezycie tylko na lokate/. Swiadomie
        nie chce mowic o osobach z zagranicy, ale czesto mam wrazenie,ze na tego rodzju
        apele w kraju odpowiadaja czesto ci, dla ktorych to jest "wydatek"...Czy tak
        powinno byc? Ani kolejno zakladane fundacje, ani tego rodzaju apele/ w
        internecie, w gazetach / nie sa rozwiazaniem /systemowym/ dla wszystkich
        potrzebujacych. Czym kierowac sie przy wyborze - komu pomoc? Znajomoscia czy
        skala utrudnien w zyciu, a moze % szans na poprawe? Przeciez kazdy z tych
        chorych chce zyc,byc sprawny i szuka iskierki nadziei, a jak ja znajdzie to
        okazuje sie,ze ...przeszkoda jest "prozaiczny" brak pieniedzy. Sadze,ze
        nalezaloby zmienic system nie tylko opieki spolecznej i zdrowotnej w Polsce,
        ale własnie podatkowy. Skoro teraz mozna 1 % przeznaczyc na fundacje pozytku
        publicznego - niech bedzie mozna wplacac na wspolne konto dla wymagajacych
        leczenia / operacji, protez, lekarstw /tylko niechze to nie bedzie
        intytucja "panstwo w panstwie" tylko mala grupa osob o czystych rekach i
        czystej historii- i posiadajaca przejrzyste zasady i ksiegowosc do wgladu dla
        kazdego!. Wiem,ze w przypadku zdrowia - pojecie "kolejka" nie powinno
        odpowiadac "nr" na poczcie/ bo sa rozne zaskakujace sytuacje/ ale moze wtedy
        kazdy czlowiek nawet oczekujacy na przeszczep bedzie wiedzial,ze ma szanse. I
        ten, ktory ma znanych znajomych/ np. piosenkarz/ i ten w jakims powiatowym
        szpitalu, gdzie mowia, mu ze....limit kasy z NFZ sie wyczerpal.I ma czekac do
        przyszlego roku. Strasznie sie rozpisalam, ale gdy widze skutecznosc akcji
        przeprowadzonej np. w jakims programie tv, przez sms-y lub w internecie- to
        zadaje sobie pytanie- dlaczego tylko tylu / albo tylko tych?/spotkalo to
        szczescie? Czy inni , bez tej "zaradnosci" zyciowej w swoim nieszcesciu musza
        wegetowac? czasem to tylko wozek jest potrzebny za 4-5 tys. a czasem wystarczy
        komputer. Niby drobiazgi, ale dajace poczucie,ze cos jeszcze mozna zmienic w
        tym zyciu i motywujace do pierwszych malych staran. Wiem,ze to nie jest proste
        i madrzejsi ode mnie glowkowali, ale mysle,ze caly klopot to w tym,ze panstwo
        sie nie sprawdzilo, a przyzwoici ludzie sa chwytani za serce - a to trzeba
        chwytac za grubszy portfel.
        • felinecaline Re: jak reagowac - prosba o porade 20.10.04, 21:38
          Zasadnicza poprawka: jak dotad NIE NAPISALAM W TYM TEMACIE ANI SLOWA, NIE
          POCHODZI ON ODE MNIE.
          Pomagam na codzien moze nie, ale nader czesto wspolpracujac z tzw "lancuchem
          nadziei "chaide de l'éspoir" organizujacym i przeprowadajacym leczenie dzieci z
          krajow, gdzie z jakichs powodow jest to niemozliwe. Pieniedzy nie daje, moj
          czas i praca to tez pieniadz. kazdy pomaga jak chce jesli chce i jesli
          moze...albo i nie. Wolna wola
          Powtarzam: apel, o ktorym mowa na forum NIE POCHODZI ODE MNIE.
          • felinecaline Re: jak reagowac - prosba o porade 20.10.04, 21:40
            Z wscieklosci popelnilam literowke: nazwa "lancucha w oryginalnej wersji
            jezykowej brzmi "Chaine de l'espoir".
            • mammaja Re: jak reagowac - prosba o porade 20.10.04, 22:00
              Znam przypadek,dla ktorej kupno maszyny do szycia z tzwn. overlockiem bylo
              warunkiem przezycia. Naszczescie znalazla sie mozliwosc kupienia jej tej
              maszyny i mogla podjac prace chalupnicza, ktora zapewnila chleb jej i dzieciom.
              Wiec czasem nie trzeba bardzo duzo - i podoba mi sie post Warum!
              • warum Re: jak reagowac - prosba o porade- do Feline 20.10.04, 22:22
                Feline, spodziwalam sie,ze bardzo sie oburzysz moim postem. Ale... moze
                nieumiejetnie to przekazalam, ja rozumiem piekna idee,byc moze nieumiejetnie
                skrocilam mysl przewodnia z Twojej odp. do Tom-tam-a ale...kazdy z nas w cos
                sie angazuje. Jesli okreslisz to ,ze wiecej zaszkodzilam dla opisanej przez
                Ciebie sprawy, tez przyznam Ci po czesci racje. Co nie zmienia faktu, ze
                problem, o ktorym napisalam jest dalej nierozwiazany w Polsce.I dotyczy wielu
                ludzi. A forum powinno sluzyc do wymiany roznych pogladow.Pozdrawiam
                • felinecaline Re: jak reagowac - prosba o porade- do Feline 20.10.04, 22:51
                  Nie oburzylam sie Twoim postem, ktory jak wszystkie twoje posty uwazam za
                  gleboki, premyslany oraz sluszny. Zabolala mnie juz wczesniej
                  zbieznosc "nickow", zwlaszcza w tym aspekcie. Moj "nick" nie jest tylko i
                  wylacznie takowym, jako "f" zna mnie wiekszosc ludzi w realu a niektorzy nawet
                  nie wiedza, ze to nie jest moje rzeczywiste imie. Niby to irracjonalne, ale
                  mnie zabolalo, nie bierz do siebie, przepraszam.
    • omeri Re: jak reagowac - prosba o porade 19.10.04, 20:20
      Zastanawiałam się często, kto reaguje na takie apele. Wspieram z zasady
      zwierzaki i PAH. Indywidualne prośby mnie nie przekonują, chyba że znam osobę.
      • bodzio49 Re: jak reagowac - prosba o porade 19.10.04, 20:55
        Nie jestem nieczuły ale przyznaję, że już nieml nie reaguję na takie prośby.
        Chyba za granicą nie jest to tak widoczne jak tutaj. Nawet nie wypada
        przytaczać tu przykładów inwencji potrzebujących. Znacie to przecież. Gdzieś od
        roku także w pracy dostaję często takie meile. W firmie gdzie pracuje kilka
        tysięcy osób wciąż ktoś jest w potrzebie.A dyrektorstwo pozwala i chyba im to
        pasuje. Regularnie wysyłamy z wcale nie małą kwotę dla niepełnosprawnych
        artystów i czasem coś sporadycznie osobom, które znamy. To wszystko.
        • jan.kran Re: Pomoc inaczej. 19.10.04, 21:04
          Oczywiscie , ze kazdy pojedynczy los jest tragedia.
          Ale czesto , zbyt czesto czytam ze nie mozna komus pomoc , bo nie ma sprzetu w
          PL.

          Polscy lekarze sa znakomici. Czy nie moznaby sprobowac zorganizowac pomocy w
          otrzymaniu sprzetu , ktory jest potrzebny do wykonywania operacji ratujacych
          zycie ?

          To co czesto na tzw. zachodzie jest przestarzale i laduje na smietniku w PL
          mogloby pomoc wielu ludziom. Kran.

          • jowoj Re: Pomoc inaczej. 19.10.04, 21:09
            Oczywiście. Mozna by jeszcze importować z tzw zachodu zużyte pampersy, lekko
            wyszczerbione skalpele. Na tzw. zachodzie na śmietnik, w Polsce, do sali
            operacyjnej. Jak szaleć, to szaleć wink
            • ewelina10 Re: Pomoc inaczej. 19.10.04, 21:20
              Przypomniał mi się taki kawał z długimi wąsami, ale usłyszany przeze mnie
              niedawno przy okazji wspomnień z odległej epoki:
              Zaczepia przechodzień faceta idącego ulicą
              w owiniętym na sznurku papierem toaletowym ...

              - Panie, gdzieżeś pan zdobył ten papier;
              - Ja go przed chwilą odebrałem z pralni.

              ... chyba go nie spaliłam. Swądu nie czuję.
              • jowoj Re: Pomoc inaczej. 19.10.04, 21:23
                Jest dobrze Ewelino wink)Aluzju poniał smile
          • ewelina10 Re: Pomoc inaczej. 19.10.04, 21:11
            jan.kran napisała:
            > To co czesto na tzw. zachodzie jest przestarzale i laduje na smietniku w PL
            > mogloby pomoc wielu ludziom. Kran.

            ... hmmm ... nie wiem jak jest na zachodzie, ale u nas śmietniki są zamykane.
            Na niektórych osiedlach mieszkańcy pilnują, aby nikt z zewnątrz nie miał do
            nich dostępu ... hmmm ... kłopot niesamowity ...
            • instant Re: Pomoc inaczej. 19.10.04, 21:45
              Wierzyc takim apelom, czy nie? Nie wiem, ale raczej jestem sceptycznie do nich
              nastawiona. Zwlaszcza, po tym, jak ostatnio przeczytalam z pewnej gazecie o
              zbiorce pieniedzy dla jakiegos chlopca na operacje oczu w Stanach. Schorzenie,
              ktore wymieniono w ogloszeniu (po lacinie) jest dokladnie tym samym, ktore
              mialam i ktore znakomicie mi zoperowal polski specjalista, natomiast kwota,
              jaka rzekomo jest potrzebna na ten zabieg przekracza dziesieciokrotnie kwote,
              jaka zaplacilam za przeprowadzenie identycznej operacji w jednej z klinik
              prywatnych w Polsce. Takie "kwiatki" budza moja nieufnosc, wiec zazwyczaj
              nie "zrzucam sie" w takich przpadkach, chyba, ze dowiem sie o nich czegos
              wiecej od znajomych, a nie tylko z prasy, czy ze skrzynki pocztowej nieustannie
              zasypywanej takimi prosbami o wsparcie.
              P.S. Smietnik tez mam zamykany na klucz i czasami jest to ból, bo zapominam
              tegoz klucza zabrac, co zmusza mnie do podrzucania mojego worka do smietnika
              pobliskiego sklepu w charakterze kukulczego jaja smile)
              • jan.kran Re: Pomoc inaczej + smietnik. 19.10.04, 21:59
                Nie znam do konca niemieckich realiow choc sie staram sledzic.
                Jak opuscilam DE w 1998 roku to znakomity sprzet w zasadzie nowy byl
                zastepowany nowszym. Mojemu exowi serce sie krajalo na widok tego co laduje
                na smietniku bez sensu.

                Na realiach Norge znam sie srednio. Ale ex jak zobaczyl jaki sprzet porasta
                kurzem i pajeczyna w kraju za rubieza , bo nie ma kto go uzywac w Norge sie
                zalamal calkowicie.
                Super urzadzenia, kupa kasy i stoi , bo nie ma komu obsluzyc.

                To jest to co wiem. I nie wiem co z tym zrobic. Kran.
    • tom_tam Re:dzieki 19.10.04, 22:07
      Jestesmy "w domu" smile
      tzn - nasza dyskusja przebiega m/w tak jak watek na ten temat sprzed ca. roku.

      Pozostane przy swoim przekonaniu iz slusznym jest oddac "sprawe" do decyzji
      profesjonalnych Organizacji i je "wspierac" a nie indywidualne przypadki.
      Wiem iz rowniez na tym rynku jest sporo przekretow i prywatnego "interesu"
      ale ... hmmm kazdy moze sam wybrac.

      tom

      ps. nasze-emigrantow (w tym moje) "wyobrazenia i wiedza" o tym "jak jest w
      Polsce" nieraz mnie samego smiesza w konfrontacji z niektorymi realiami.
      • verbena1 Re:dzieki 19.10.04, 23:18
        Instant poruszyla sprawe zagranicznych operacji. Zadziwia mnie przekonanie o
        cudownych uzdrowieniach za granica a przeciez w Polsce sa naprawde dobrzy
        specjalisci. Mieszkam 10 lat za granica i mam porownanie. To prawda ,jest tu
        lepszy sprzet ale mam wrazenie ,ze lekarze sa jacys niedouczeni ,nie potrafia
        podjac decyzji a na diagnoze trzeba czekac w nieskonczonosc.
        Kiedy tylko jestem w Polsce robie wszystkie potrzebne badania. Tutaj decydujace
        slowo ma lekarz domowy,ktory przewaznie nie widzi potrzeby przeprowadzania
        profilaktycznych badan.

        Odbieglam od tematu.
        Do listow o pomoc pieniezna podchodze z dystansem. Nie daje pieniedzy
        ludziom ,ktorych nie znam. Pomagam w miare moich mozliwosci rodzinie i znajomym
        w Polsce. W rozny sposob.
        Ostatnio wyslalam do Polski dwa komputery otrzymane od znajomych,na wysylke
        czeka drukarka i kopiarka. To nie jest zaden zlom, wszystko sprawdzone i
        udoskonalone przez mojego meza.
        To tyle w ramach autoreklamy.
        • marialudwika Re:dzieki 19.10.04, 23:28
          Masz racje Verbeno sa niedouczeni,niestety sad(((
          ml
          • marialudwika Re:dzieki 19.10.04, 23:31
            Postanowilam jakos pomoc malej dziewczynce Michasi.
            Ziarnko do ziarnka...
            ml
            • maryna04 Re:dzieki 20.10.04, 04:24
              Temat straszliwie delikatny. Trudno wyrazac jakies ostateczne sady, co
              najlepiej zrobic aby pomoc. Naduzycie zaufania ofiarodawcow zdarza sie zarowno
              w razie indywidualnej pomocy, jak i w fundacjach, organizacjach. Trudno mi
              sobie wyobrazic, ze jest ktos w stanie zalatwic sobie prosta operacje za
              granica za zbierane pieniadze, skoro jest to mozliwe do przeprowadzenia w
              kraju. Wszelkie takie sprawy poprzedzone sa bardzo szczegolowymi konsultacjami
              pomiedzy specjalistami z Polski, prowadzacymi chorego i zagranicznym
              osrodkiem, kompletna dokumentacja, dodatkowe badania, wyjasnienia. Nie
              wyobrazam sobie, zeby przyjeli banalny przypadek, zwlaszcza, ze omal regula
              jest, ze lekarze skoro juz uznaja, ze warto operowac operuja za darmo.
              Pozostale koszty sa i tak horrendalne, do tego dochodzi podroz, mieszkanie i
              utrzymanie osoby towarzyszacej, nastepnie pobyt z rekonwalescentem. To sa
              tygodnie, nierzadko nie konczy sie na jednym pobycie. Troszeczke sie orientuje
              od strony "zza wody", bo bliska mi osoba pracuje w bardzo spejalistycznej
              klinice i przyjezdzaja tu dzieci z Polski tez (fakt, ze bardzo rzadko). Moge
              powiedziec, ze zawsze dochodzi do jakis spiec miedzy fundatorami,
              organizatorami, ministerstwem, polskimi lekarzami, prasa (jesli w tym
              pomogla), w sprawie podzialu zaslug, o sprawach finansowych nie wspominajac.
              ale czy to znaczy, ze nie nalezy pomagac? Kazdy sposob jest dobry, chyba, ze
              naprawde czujemy sie naciagani. Nie watpie, ze nasi lekarze sa zdolni i umieja
              wiele, ale wyposazenie szpitali nie tylko w wielu wypadkach nie pozwala na
              wiele, ale rowniez niesie ryzyko powiklan. We wspomnianych przeze mnie
              przypadkach wysilek amrykanskiego zespolu jest niweczony brakiem odpowiedniej
              rehabilitacji, ktora nie wymaga juz nadzwyczajnej aparatury, ale ktora wymaga
              fachowej opieki omal prze 24 godzin na dobe.
        • tom_tam Re:Verbena 20.10.04, 07:03
          verbena1 napisała:
          "..Tutaj decydujace slowo ma lekarz domowy,ktory przewaznie nie widzi potrzeby
          przeprowadzania profilaktycznych badan."

          Verbeno,-

          subiektywnie - nie jestem pewny czy wynika to wynika z niedouczenia lekarzy czy
          raczej finansowo-ubezpieczeniowych srodkow.

          Koszty w nowoczesnej medycynie to najczesciej temat malo interesujacy chorych
          (co zrozumiale) ale sprawa spedzajaca sen z oczu odpowiedzialnych za
          ekonomiczna strone polityki placowek Sluzby Zdrowia czy refundacji kosztow
          prywatnych przecie uslug tzw. Lekarza Domowego.
          Szczegolnie widoczne to jest w krajach powszechnej dostepnosci uslug medycznych
          na najwyzszym swiatowym poziomie.
          Na polityce "beztroski" w tym zakresie kolejno "polamaly zeby" Rzadow krajow
          tzw: demokracji spolecznych, w Europie najpierw Szwecji a teraz ze szczegolna
          ostroscia Niemiec.
          USA - gdzie nie ma ustawowego obowiazku zdrowotnych Ubezpieczen Spolecznych
          (nawet dla malych dzieci) - to juz ekstremalny przypadek.
          Niech Bog strzeze Ameryke ale i powaznie chorych chorych obywateli ktorych na
          przewlekle chorowanie "nie stac".

          W Polsce jest inna sytuacja.
          Nic nie ujmujac kwalifikacjom polskich lekarzy, bo zapewne nie sa od swoich
          zagranicznych kolegow "glupsi" - nigdy nie bylo powszechnie dostepnej medycyny
          na najwyzszym poziomie "dla wszystkich" - byla tylko polityczna propaganda
          i zludzenia iz tak "jest".

          Mieszkancy "prowincjonalnych" Wsi i Miasteczek dotknieci ta "ekonomiczna
          rzeczywistoscia" nawet sie nie skarzyli bo (w przeszlosci) pokornie umierali a
          pozostalej rodzinie wystarczalo stwierdzenie Proboszcza : "Bog tak chcial".

          Dzisiaj tez nie jest wiele lepiej tylko.. powszechna swiadomosc Obywatelska
          wzrosla i zwiazane z tym rozczarowanie.
          Coraz mniej nieswiadomych na "prowincji" smile

          pozdrowienia,-
          tom
    • warum Re: jak reagowac - prosba o porade 20.10.04, 07:18
      Niestety zdazylam tylko przeczytac,jako ta z prowincji chetnie sie odezwe, ale
      jak wrocesad.I nie tylko o sluzbie zdrowia ale i o szczesciu jakie maja jedni-
      ktorzy maja kogos znajomego i "zarazdnego" za granica, lub dojscia do mediow i
      o calej bez szans reszcie. Pozdrawiam.
      • tom_tam Re: -----> Warum 20.10.04, 07:45
        milego dnia i w pelnym zdrowiu "prowincjonalna" Warum smile)))
        z usmiechem,-
        tom

        ps: "usmiech przez lzy" - bo polamany, pokluty zastrzykami i "napompowany"
        srodkami przeciwzapalnymi i przecowbolowymi (ofiara przypadku ostrej rwy
        kulszowej smile)).
        Mieszkam w kraju "powszechnie dostepnych badan i uslug medycznych" wiec zarowno
        wizyta u Lekarza "domowego", pozniej- Ortopedy, badania (w tym tomografia
        komputerowa odcinka kregoslupa), diagnoza i zabiegi - 2,5 godz. wczorajszego
        popoludnia.
        Fajnie sie (chyba) "siedzi w domu" jak... mozna (swobodnie) siedziec, lezec,
        chodzic itp smile)
      • marialudwika Re: jak reagowac - prosba o porade P.S 20.10.04, 11:07
        W przypadku malej Michasi nie chodzi o leczenie za granica a o pomoc w naprawie
        sprzetu,w kraju,ktory sie zepsul!!!
        ml
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka