20.11.04, 12:25
Mundur jest widocznym znakiem przynależności do jakiejś grupy
zawodowej. Kiedyś był noszony i w pracy, i po pracy, jak gdyby
utożsamiając człowieka z jego pozycją w społeczeństwie.
Dzisiaj chyba obowiązuje zakaz noszenia munduru po pracy,
(przynajmniej w niektórych zawodach).

Wczoraj miałam okazję uczestniczyć w czymś w rodzaju małej
"imprezy integracyjnej", a dokładniej: spotkaniu koleżeństwa z pracy
w domu jednej z koleżanek. Wiek uczestników bardzo zróżnicowany
- prawdziwe spotkanie pokoleń (na szczęście bez konfliktu wink.
Jedna z koleżanek przyjechała na spotkanie przebrana w strój swojej
mamy - platynowa peruka na głowie i charakterystyczne dla lat
szesćdziesiątych futro. No i...poooszłooo wink Okazało się, że Gospodyni
ma w swoich przepastnych szafach również mnóstwo starych strojów po mamie.
Zaczęło się przebieranie, i odgadywanie "za kogo".
Styl ubierania jest swoistym mundurem - a może to media kształtują
stereotypy? (Młodzież była bezbłędna w odgadywaniu)

Czy potraficie ze sposobu ubierania się odgadnąć człowieka?
Czy swoim strojem chcecie innym ludziom przekazać coś o sobie?
Obserwuj wątek
    • felinecaline Re: mundur 20.11.04, 17:26
      Ja pare lat temu bylam u przyjaciol na wieczorze sylwestrowym urzadzonym z
      taka "mysla przewodnia", ze kazdy przychodzi jakos tam przebrany. Na te
      okolicznosc przywdzialam pieeeeekna nylonowa suknie mojej Mamy z materialu
      kupionego we wczesnych latach 60 od marynarza, ktory ten kupon "z narazeniem
      zycia" przeszmuglowal z Hameryki, zaprzyjazniona krawcowa uszyla istne
      arcydzielo, kopuijac jedna ze slawniejszych kreacji MM, do tego mialam
      niebosiezne szpilki i przyznam sie, ze przez chwile w tym "opakowaniu" poczylam
      sie troche jak...pierwowzor wink)
      A moje stroje na codzien? tzn te prywatne, z pominieciem sluzbowych "pizamek"
      wcale nie trzymaja sie mody, maja MI sie podobac, ewentualnie
      podkresjajac "przetrwale" jeszcze walory a tuszujac slady zebow (czasu). Maja
      byc niekrepujace, niegniotace, za to miekkie i przytulne.
      W jednym jestem rygorystyczna - w doborze kolorow: istnieja 3 moje wersje
      kolorystyczne: brazobeze, lilafiolety i czerwono-czarna wykluczone wszelkie
      niebieskosci i zielonosci (zarezerwowane dla wersji "sluzbowej). Czy cos
      przekazuje strojem? Chyba tylko szacunek dla otoczenia w tym sensie, ze nie
      bywam nigdy "rozhelstana". Czlowieka natomiast oceniam z zawartosci
      (glownie "puszki mozgowej" i "serca") nie zas z "opakowania.
      • jan.kran Re: mundur 20.11.04, 17:34
        Prywatnie wkladam na siebie cokolwiek , bo nigdy nie mam czasu.
        Jak ide na zabawe zakladowa to juz sie ubieram staranniej.

        W fabryce mam mundurek , dyskretnie pomalowane paznokcie i lekki makijaz.
        Nawet jak o o 6.47 musze sie pomalowac to robie to choc z niechecia sad(( K.
      • marialudwika Re: mundur 20.11.04, 17:36
        Moje kolory to beze,kremowy,wogole barwy pastelowe.W ostrych kolorach "gine".
        Fasony casual,naogol spodnie,na wyjscia -do nich marynareczki.
        Czern lubie ,ale u innych..Reasumujac zadnych
        falbaneczek,fintifluszkow.Prostota.
        Nie lubie,jak Feline,rozchelstania,ale uwazam,ze nie suknia zdobi...etc.
        ml
    • warum Re: mundur 20.11.04, 17:34
      Jak musze - dostosowuje sie ubraniem do okazji. Na szczescie w pracy - mam duza
      dowolnosc/ praktykuje wygodne spodnie, najczesciej dzinsy+swetersmile/zadnych
      prasowanych strojow - ale ja nie wygladam tylko jestem do roboty, wiec mi to
      uchodzi. A sama ... staram sie nie czuc zle w towarzystwie gdzie mnie bije po
      oczach elegancjasmile
    • tom_tam Re: mundur 20.11.04, 18:49
      Jako przekonany pacyfista mam "olewajacy" stosunek do munduru - przynajmniej
      w jego militarnym wydaniu.
      Rozumiem iz pracownicy niektorych sluzb cywilnych, korzystajacych z racji
      zawodu ze specjalnych uprawnien, przepisowo sa zobowiazani do jego noszenia
      (Policja, Sluzby Miejskie, Kolejarze, Celnicy, Personel latajacy linii
      lotniczych itp).
      Lekarz-chirurg w sukni balowej czy smokingu przy "robocie" - hmm... chocby ze
      wzgl. higieny nalezy do b.sporadycznych i jednostkowych przypadkow.

      Wiekszosc Pan, bo u panow sa to niestety wyjatki (nie zaliczam sie do nich -
      niestety) posiada bezbledna umiejetnosc dobierania kolorystyki stroju, nawet
      tego b.prozaicznego: codziennego, na ulice czy do pracy.
      Podziwiam to u tych Pan i w glebi ducha doceniam choc czesto sam wysluchuje u
      mojej zony zarzuty w rodzaju: "i znow zalozyles granatowe polo do czarnych
      jeansow", albo (to juz rzadziej, mimo mojego ubraniowego "daltonizmu") -
      brazowe buty smile)
      To powyzsze (buty) zdarzalo mnie sie raczej w czasach kawalerskich, teraz,
      przyznaje udaje mnie sie nieraz wyjsc z domu w butach jednego koloru ale... od
      roznych par (lewy i prawy) choc na pierwszy rzut oka "podobnych".
      Ostatnio zauwazylem to podczas niedawnej tomografii komputerowej kregoslupa -
      bo mialem ca 40 minut czasu lezenia bez ruchu i zajecia, - byla okazja do
      podziwiania tego "fenomenu" u mnie.
      Zrozumialem tez, czemu pomoc medyczna (ladna brunetka) pomagajaca mnie sie
      ulozyc w tej "rurze" patrzyla na mnie "dziwnie podejrzanie" smile))
      Potrzebujemy chyba takiej okazji by zrozumiec czemu, od lat, wlasna
      zona "krytycznie" przyglada sie mnie przed moim wyjsciem do pracy smile.
      Ja, idiota, myslalem ze to u Niej z wewnetrznej potrzeby pozegnania mnie
      i zyczenia "milego dnia".
      Po 30 latach wspolnego zycia - widze jaki jestem naiwny smile))

      Jak Warum, - jestem w pracy (i dzieki Bogu) raczej "od roboty" a nie od
      reprezentowania, wiec do wyjatkow zaliczam okazje kiedy bywam zobowiazany byc
      ubranym "reprezentacyjnie" (garnitur, koszula i krawat).
      Jeansy, polo + marynarka albo nawet sweter (jesien-zima) sa moim normalnym
      i calodziennym odziewkiem. Zona "pilnuje" by to wsystko razem nie bylo
      mieszanina "kolorow teczy" smile.

    • bepeef tak tylko dodam 20.11.04, 19:29
      Zadzwoniła do mnie Agata ( ta koleżanka od peruki). Wyszła wczoraj wcześniej
      z imprezy, bo miała jeszcze zaplanowane trochę pracy w zwiazku
      z dzisiejszą "osiemnastką" córki wyprawianą dla rodziny. Córka
      wczoraj poszła świętować w gronie przyjaciół. Przed domem czekał
      na nią zdenerwowany mąż z nowiną, że córka została pobita na przystanku
      autobusowym i jest w szpitalu. Pojechali tam obydwoje, nie zwracając
      uwagi na taki drobiazg jak strój Agaty. Na szczęście okazało się,
      że mogą zabrać córkę do domu, tylko trochę poobklejaną plastrami i z jednym
      szwem. Agata mówiła, że dopiero dzisiaj zdała sobie sprawę, dlaczego wszyscy
      w tym szpitalu tak dziwnie na nią patrzyli.
      Spojrzałam na zdjęcia z imprezy - wcale im się nie dziwię wink

      • tom_tam Re: tak tylko - Bepeef 20.11.04, 19:44
        przeraza mnie to - Bepeef sad

        Jasna cholera!! - co to za Kraj i cywilizacja, ze ojciec 18-letniej corki musi
        sie denerwowac gdy dzieciak wychodzi wieczorem z przyjaciolmi z domu.
        Jak to "pobili ja na przastanku autobusowym"!? - dziewczyne?, w cywilizowanym
        KATOLICKIM Kraju w centrum Europy?, Kraju Rydzyka, Radyja Maryja, "moralnosci"
        swietojebliwcow na pokaz chodzacych do Kosciola co niedziele i "po katolicku"
        wychowujacych dzieci?.
        Wrrrr.....
        • bepeef Re: tak tylko - Bepeef 20.11.04, 19:50
          Tom_tam, nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Kogo winisz, że ulice
          polskich miast są niebezpieczne?
          • tom_tam Re: tak tylko - Bepeef 20.11.04, 20:00
            sorry Bepeef,-
            "Naturalnie": Zydow, komuchow, masonow, gejow, cyklistow i reszte "polskiego
            nieszczescia" - wrzodu moralnego na ZDROWEJ katolickiej moralnosci Ojczyzny
            JPII i Jego wielbicieli.

            Mieszkam w mniej "moralnym i katolickim" Kraju.
            Tylko tu, w 30 sek. po zajsciu i fakcie byloby 30 radiowozow policyjnych na
            miejscu "zdarzenia" i prawdopodobienstwo iz sprawca(y) by uszedl ten "wystepek"
            na sucho - w granicach 0 (zera!).
            Choc: Zydow, gejow, masonow i cyklistow - tez tu duzo wiecej.
            • bepeef Re: tak tylko - Tom_tam 20.11.04, 20:43
              No i w dalszym ciągu nie rozumiem, co właściwie chcesz powiedzieć.

              Ale na szczęście nie muszę.
              • tom_tam Re: tak tylko - Bepeef 20.11.04, 21:21
                Jesze raz przepraszam,-
                to byla refleksja ojca (na szescie juz doroslej corki) po przeczytaniu Twojego
                1-szego wpisu.
                Nie mozesz mnie zapewnie zrozumiec bo "paranoja" stala sie widocznie tak
                powszechna, ze Ciebie nie razi a "jezeli" to przyjmujesz ja za "normalnosc".
                Nie moja "normalnosc" - stad moj(e) wpis(y).
                Jeszcze raz przepraszam iz zaklocilem Twoj obraz spolecznej normalnosci.
                pozdrawiam,-
                tom
                • bepeef paranoja 20.11.04, 22:31
                  Nie przywykłam do bicia i pewnie nie przywyknę. Mój syn dostał kilka miesięcy
                  temu w tramwaju od tzw dresa pięścią w twarz "za wygląd".
                  Nie wmawiaj mi, że dres działał pod wpływem radia Maryja.

                  Piszesz, że zdajesz sobie sprawę, iż polski katolicyzm jest powierzchowny,
                  że większość ludzi udaje.
                  Jednocześnie oburzasz się, że w tym kraju jest niebezpiecznie na ulicach
                  skoro kraj jest katolicki. Ha - większość Polaków zdaje się na to oburzać,
                  powołując się na katolicyzm kraju i jednocześnie wyłączając siebie z grona
                  tychże. O czym to świadczy?

                  PS Gratuluję wyboru kraju.
                  • tom_tam Re: Bepeef 20.11.04, 23:05
                    przepraszam Cie Bepeef za emocjonalne podejscie do tematu.
                    W zadnym przypadku nie mialem zamiaru obrazac Ciebie czy Twoich (i innych)
                    przekonan religijnych!!.
                    Ja sie wychowalem w Polsce.
                    Inne byly czasy - fakt i ja nie nalezalem do tych co schodzili konfliktom z
                    drogi.
                    Uprawialem dyscypline sportu (hokej n.l.) ktora predystynowala mnie "wrecz"
                    do ciaglego fizycznego treningowego wysilku i jest "agresywna" z samej istoty
                    sportowych regol.
                    Wychowalem sie na Mokotowie a sasiednie Czerniakow i Powisle to byly "miejsca"
                    czestych moich "goscinnych pobytow". Na Woli mialem narzeczona - jak znasz
                    Warszawe (tamtych lat) - nie musze Ci tlumaczyc.
                    Mimo wszystko, - pobicie i to szpitalnej skutecznosci DZIEWCZYNY !! ?.
                    W moich czasach napewno nie bylo "normalnoscia".
                    Ze wszyscy synowie moich znajomych z Warszawy mieli podobne doswiadczenia jak
                    Twoj syn - ok! - jeszcze: "miesci mnie sie to w glowie"!.
                    Ich corki, jak do tej pory takich doswiadczen nie mialy - stad moje oburzenie.
                    Pozdrawiam,-
                    tom

                    ps. nie wybieralem i.. czesto mnie wnerwia iz mieszkam w Kraju "policyjnym".
                    Ale, obiektywnie - sa tez zalety tej sytuacji a "wolnosciom obywatelskim" nie
                    przeszkadza ona zupelnie. To jest bezprzecznie najpierw Kraj PRAWA a potem -
                    Policji.
      • mammaja Re: tak tylko dodam 20.11.04, 19:48
        Pointa zaiscie nieoczekiwana! Gdyby nie okolicznosci byloby nawet bardzo
        smieszne, tylko to pobicie dziewczyny psuje komizm zdarzenia.
        Natomiast moim ukochanym strojem na codzien to polar i wygodne spodnie.Jest to
        moj mundurek zimowo - jesienny,w ktory chodze po domu i w miejsce udomowione.
        Coz - nie wszedzie tak mozna, wiec pare garniturow i garsonek wisi w szafie.
        Kolory - granat, szarosci, fiolet, niestety w zielonym i zoltym wygladam
        zdechle. Niebieska bluzeczka - i zaraz weselej.Acha - no i repertuar bialych
        bluzek do garniturkow - ale naszczescie nie musze za czesto ich wkladac!
        • omeri Re: tak tylko dodam 20.11.04, 20:17
          Niestety takie pobicia to chleb powszedni.
          Co do stroju, to ważne by był wygodny, czyli spodnie, sweter, polar. Do pracy
          raczej garnitury i długie spódnice + żakiet. Mam bzika na punkcie wygodnych i
          dobrych markowych butów. Kolory to czerń,zielenie, beże i brąz, czesem czerwień.
          • lablafox Re: tak tylko dodam 20.11.04, 21:28
            Do pracy chodziłam w kostiumach lub spódniczkach i zakietach.
            pracujac w domu - spodnie , bo były wygodne i bezpieczne.
            Obecnie znowu wróciłam do spodni , choć jeszcze na wiosnę miałam wątpliwości
            typu ja+ spodnie = niemożliwe.
            Wolę spódniczki od sukienek .
            Kolory - granat i wszelkie odcienie zieloności od szałwiowej począwszy po
            seledyn , pastelowy. Dobrze mi w tym kolorze.
            Uwielbiam tez czerń , jako tło do deseni.
            Nie znoszę białych bluzek.
            Kiedyś , w latach 90-tych , też byliśmy na takim sylwestrze, przebierańcowym.
            Przebrałam się za denominację - złota suknia , z głębin szaf , złoty wianuszek
            na lokach , które wówczas zaczynały juz tracić swój skręt, no i 40 lat na
            karku - dla mnie to było skojarzenie wprost- młodość zdenominowana.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka