30.12.04, 17:53
Widze, ze slowo to stoi co niektorym oscia w gardele. No coz, kolejny dowod w
roznicy miedzy sposobem myslenia miedzy Ameryka Polnocna i Europa (zwalszcza
srodkowa i wschodnia). Tutaj mowi sie glosno i wyraznie o swoich sukcesach i
przedstawia sie je z duma jako resultat wlasnej pracy. Pamietam szok jaki
przezylem na pierwszym interview o prace, gdy moj przyszly szef zapytal mnie
o moje pozytywne i najmocniejsze cechy. Sprobojcie sami; przed lustrem mowcie
plynnie do siebie o sobie pozytywnie. Trudne prawda? (no, moze sa wyjatki wink)
Jest to wynikiem naszego wychowania w skromnosci - ktos kiedys tu wspomnial
(bardzo dawno) ze my Polacy mamy loser's attitude (przepraszam, nie wiem jak
to po naszemu... charakter przegranca zyciowego?) i ze patrzymy aby nie
przegrac zamiast jak wygrac. Ciekawe czy to sie kiedys zmieni? A moze wcale
nie powinno? Ale jakia wowczas zostanie alternatywa... ciagle przegrywac?
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Sukces 30.12.04, 18:11
      Hej,Marku - to juz masz wyobrazenia z minionej epoki! Przeczytalam ostatnio CV
      mlodej osoby zamierzajacej szukac pracy. Wszystkie tzwn. mocne strony
      wypunktowane bardzo dokladnie, nawet np. kurs wychowacy kolonijnego i praca z
      mlodzieza - tez atut, bo wiadomo uczy pracy w zespole, odpowiedzialnosci itd.
      Juz dawno przestalismy byc skromni, zwlaszcza mlodzi ktorzy chca do czegos
      dojsc. A kazdy sukces jest na wage zlota bo w spoleczenstwie konsumpcyjnym
      jakim sie stajemy (stalismy?) jest przekladalny na wymierne korzysci materialne.
      Skromnie pozdrawiam smile
      • ord Re: Sukces 30.12.04, 18:19
        A wiec jednak. I masz racje; widze, ze to juz przepasc wink

        Tutaj uznaje sie status materialny jako logicznym wykladnikiem sukcesu. Jezeli
        ktos uzna, ze dla niego sukcesem jest skonczenie studiow, to w naturalnej
        kolejnosci znajduje lepsza i lepiej platna prace, stac go na lepsze ubranie czy
        mieszkanie w lepszej dzielnicy. Nie ma czegos takego jak chwalenie sie nowym
        samochodem, ale wszyscy w sposob naturalny uznaja dana osobe za taka, ktora
        odniosla jakistam sukces, jak podjezdza np BMW.
    • em_em Re: Sukces 30.12.04, 19:23
      w kontekście rozmowy o sukcesie - gorąco wszystkim polecam przeczytanie tej
      rozmowy:

      polityka.onet.pl/162,1188247,1,0,2470-2004-38,artykul.html
      • lablafox Re: Sukces 30.12.04, 19:49
        No to wklejam , "ku pamięci" Przykazania Leszka Kołakowskiego
        PO PIERWSZE PRZYJACIELE.
        A POZA TYM:
        CHCIEĆ NIEZBYT WIELE.
        WYZWOLIĆ SIĘ Z KULTU MŁODOŚCI.
        CIESZYĆ SIĘ PIĘKNEM.
        NIE DBAĆ O SŁAWĘ.
        WYZBYĆ SIĘ POŻĄDLIWOŚCI.
        NIE MIEĆ PRETENSJI DO ŚWIATA.
        MIERZYĆ SIEBIE SWOJĄ WŁASNĄ MIARĄ.
        ZROZUMIEĆ SWÓJ ŚWIAT.
        NIE POUCZAĆ.
        IŚĆ NA KOMPROMISY ZE SOBĄ I ŚWIATEM.
        GODZIĆ SIĘ NA MIERNOTĘ ŻYCIA.
        NIE SZUKAĆ SZCZĘŚCIA.
        NIE WIERZYĆ W SPRAWIEDLIWOŚĆ ŚWIATA.
        Z ZASADY UFAĆ LUDZIOM.
        NIE SKARŻYĆ SIĘ NA ŻYCIE.
        UNIKAĆ RYGORYZMU I FUNDAMENTALIZMU.
        • ord Re: Sukces 30.12.04, 20:21
          smile) Czyli jednym zdaniem;

          ..."nasze życie jest nieprzerwanym ciągiem zgniłych kompromisów"...

          Majac powyzsze na uwadze, ludzi mozna podzielic na tych, ktorzy widza szklanke
          do polowy napelniona i na tych, co sadza ze jest do polowy pusta. Zaliczam sie
          do tych pierwszych i dzieki temu moj balans kompromiow jest sukcesem, podczas
          gdy ktos nie lubiac samego siebie, ten sam balans uzna za porazke - kwestia
          oczekiwan. Za moj najwiekszy sukces uwazam posiadanie takiej wspanialej rodziny
          i glebokie uczucia jakie ja cementuja. Majac takia podstawe, reszta wydaje sie
          prosta.
          • ewelina10 Re: Sukces 30.12.04, 20:59
            Poczytałam sobie Kołakowskiego.
            Świat much bez skrzydeł programem wprawdzie bez olśnienia ale wykonalnym albo
            przez miernotę do dobrego życia ... jako możliwość zmniejszenia ryzyka
            unieszczęśliwiania ...

          • piotr-61 Re: Sukces 31.12.04, 11:55
            ord napisał:

            > Majac powyzsze na uwadze, ludzi mozna podzielic na tych, ktorzy widza
            > szklanke do polowy napelniona i na tych, co sadza ze jest do polowy pusta.

            O nie! Jest jeszcze trzecia kategoria. To sa ci, ktorzy patrzac na owa
            szklanke, dochodza do konstruktywnego wniosku, iz owo naczynie zostalo blednie
            zaprojektowane aby spelnic swoj cel. Wystarczylaby przeciez szklanka dwa razy
            mniejszasmile

            robert
      • ewapf Re: Sukces 30.12.04, 20:20
        Piekne slowa, piekny Czlowiek, piekna madrosc...
        Dziekuje Em-em
        • bodzio49 Re: Sukces 30.12.04, 20:52
          Wydaje mi się, że i pod tym względem doganiamy juz "czołówkę światową". Młodzi
          ludzie szybko się uczą. Potrafią się "sprzedać" i coraz częściej oceniają po
          tych właśnie "atrybutach sukcesu" innych ludzi. Tylko czy uważasz Marku, że to
          jest takie dobre dla naszej młodzieży, kultury, naszego rozwoju. Mój system
          wartości jest nieco inny choć nie jestem specjalnie skromny a kompromisy są dla
          mnie bardzo trudne do strawienia. Najkrócej mówiąc korzystam z tych pięknych
          chwil tutaj jak umiem i uczę się, uczę. Sukcesy zawodowe, gadgety, owszem ale
          tylko jako środki do celu głównego. Ale chyba zagalopowałem się.
          • omeri Re: Sukces 30.12.04, 20:59
            Odwieczny spór być czy mieć. A tak w rzeczywistości to ci, co maja naprawdę
            duże pieniądze ich nie pokazują smile
            • skynews Sukces - ord 30.12.04, 21:16

              loser's attitude - postawa(wiecznego) przegranego

              Zgadza sie,juz kiedys napisalem: brak mentalnosci zwyciezcy!
              • ord Re: Sukces - ord 30.12.04, 21:26
                Teraz pamietam; przy temacie o olimpiadzie byla rozmowa w ktorej podkreslies
                zadowolenie naszych atletow ze nie zajeli ostatniego miejsca. Rzeczywiscie stoi
                to ostro w zestawieniu z amerykanami, ktorzy sa wsciekli jak zajma drugie.
                Roznica tez polega, ze pierwsi w zadowoleniu wrocili do kraju i pija piwko a
                drudzy wrocili do swoich sal treningowych, dokladajac dwie godziny zajec
                dziennie. Efekt nastepnych zawodow do przewidzenia. To tak troche tez i
                metaforycznie.
          • ord Re: Sukces 30.12.04, 21:15
            Mam wrazenie, ze slowo "sukces" ma dla wielu takie same znaczenie
            jak "pieniedz". Dzieki Bogu tego drugiego nie mam iz za wiele smile) W tym
            kontekscie nie bardzo rozumiem; dlaczego jak ktos, kto nauczyl sie grac na
            fortepianie i glosno powiedzial ze wlasnie odniosl sukces, wszyscy dookola
            mowia ze sie chwali ze sobie kupil instrument? Czy jak teraz powiem, ze znam
            biegle i operuje na co dzien piecioma jezykami, to znaczy ze co? Chwale, sie?
            Stwierdzam fakt? Przyznaje sie do winy i prosze o kare? Czy uwazasz ze taka
            znajomosc jest zla dla naszej kultury, dla naszej mlodziezy, dla naszego
            rozwoju? A moze ta gra na fortepianie jest zla dla naszej kultury?

            Moim zdaniem sukces jest wynikiem pracy dobrze zrobionej, a ze pieniadze
            przychodza po nim niejako "przy okazji" to co w tym zlego? To nie powinno sie
            wynagradzac dobrej, ciezkiej pracy?

            PS. Nie, nie umiem grac na fortepianie i nie mam tego instrumentu.
            • bodzio49 Re: Sukces 30.12.04, 21:24
              Ani gra ani inne sukcesy nie sa złe. Są godne podziwu. Wątpliwe jest ocenianie
              (i traktowanie) ludzi po samochodzie jakim przyjechali, Czy po grubości
              portfela. Mam nadzieję, że nie muszę jaśniej tłumaczyć.
              • ord Re: Sukces 30.12.04, 21:33
                Pokazujesz tu ogromna roznice w mentalnosci o ktorej pisalem na poczatku miedzy
                Polska a Kanada czy US; tu grubosc portfela jest jest produktem ubocznym
                odniesionego sukcesu i wlasnie tak to jest tu odbierane, gdy w kraju odbiera
                sie ten dobry samochod jako sukces sam w sobie. Sprobuje jasniej; podjezdzajac
                dobrym samochodem, inni tu pytaja czy dostales podwyzke (wiadomo ze za dobra
                prace bo za nic innego tu sie podwyzek nie dostaje), albo; czy skonczyles jakas
                szkole lub kurs (bo to jest logiczna doroga do lepszych zarobkow), podczas gdy
                tam mam wrazenie, ze po prostu sie jedynie zazdrosci samochodu.
                • bodzio49 Re: Sukces 30.12.04, 21:40
                  podczas gdy tam mam wrazenie, ze po prostu sie jedynie zazdrosci samochodu
                  ----
                  Coś mi się zdaje, że Twoje wrażenia trącą nieco myszką smile
                  • ord Re: Sukces 30.12.04, 21:46
                    smile))) to juz po raz kolejny dzisiaj smile))) tym bardziej nie rozumiem dlaczego
                    slowo "sukces" stoi co niektorym oscia w gardele a Omeri pisze tu o pokazywaniu
                    pieniedzy?
                    • bodzio49 Re: Sukces 30.12.04, 21:51
                      Więc sprawiam wrażenie, że słowo sukces stoi mi.. ? Dziwna sprawa. W mojej
                      rodzinie jestem raczej pod tym względem wzorem dla młodych smile)) Mówiłem, że
                      skromnością nie grzeszę.
                      • ord Re: Sukces 30.12.04, 22:10
                        Nie, nie mialem CIebie na mysli, ale na dwa fragmenty wpisow popaye jakie
                        wpadly mi w oczy, w obu widzialem w cudzyslowiu i duzymi literami
                        slowo "sukces" ewidentnie zwiazanych z jego woreczkiem zolciowym i moja osoba -
                        stad tez idea tego tematu, bo... o co w koncu chodzi? wink)
            • jutka1 Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 21:35
              Marku,
              jesli ty mowisz, ze odniosles sukces na fortepianie, albo ze znasz 5 jezykow
              • ord Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 21:43
                Oczywiscie masz jak najbardziej racje; BS is BS, ale jak chcesz sie dostac do
                filcharmonii, musisz zanc nuty. Wyslanie ladnie sprewparowanego CV to jedna
                sprawa ale dostanie angzu to juz cos innego smile Rozmawiamy tu o pojeciu sukcesu
                a kazdy ma inne o nim wyobrazenie. Strona polska ewidentnie kojarzy go z
                sytuacja materialna (tylko!) gdy ja uznaje to jako pochodna i w PEWNYM SENSIE
                wykladniekiem.

                • jutka1 Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 21:51
                  smile)))
                  Marku, do filharmonii trzeba nuty znac i technike po-mis-trzows-ku a nie tylko znac nuty wink))
                  I zadne opisywanie w CV swojego stanowiska asystenta dosprawjakichstam jako "project
                  manager" czy "program coordinator" nie pomoze. Dwa pytania na interview i wiadom o, czy BS
                  czy nie. Niestety, najpierw dostajemy CVs a potem robimy short-list, i zapraszamy na
                  rozmowy.... ( z tym, ze.... sprzedam sekret.... CV kandydatow z USA i Kanady czyta sie z
                  przymruzeniem oka, bo wiadomo, ze upiekszaja smile)

                  To mialam na mysli ...
                  smile
                  • ewapf Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 21:53
                    jutka1 napisała:

                    > smile)))
                    > Marku, do filharmonii trzeba nuty znac i technike po-mis-trzows-ku a nie tylko
                    > znac nuty wink))
                    > I zadne opisywanie w CV swojego stanowiska asystenta dosprawjakichstam jako "pr
                    > oject
                    > manager" czy "program coordinator" nie pomoze. Dwa pytania na interview i wiado
                    > m o, czy BS
                    > czy nie. Niestety, najpierw dostajemy CVs a potem robimy short-list, i zaprasz
                    > amy na
                    > rozmowy.... ( z tym, ze.... sprzedam sekret.... CV kandydatow z USA i Kanady
                    > czyta sie z
                    > przymruzeniem oka, bo wiadomo, ze upiekszaja smile)
                    >
                    > To mialam na mysli ...
                    > smile



                    Dlaczego "short" droga Kumo????smile
                    • jutka1 Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 21:56
                      Droga kuzynko,
                      szortlista ( ortzam) smile)) - lista paru z wielu, ktorych sie bierze pod uwage po przejrzeniu CV...
                      (ale to, to wiesz)

                      nic wspolnego z gabarytami, hahahahahahahahahaha smile))
                      poplakalam sie ze smiechu!!! wink))

                      przepraszam za skrecenie na tory wiadome smile))
                      • ewapf Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 22:01
                        jutka1 napisała:

                        > Droga kuzynko,
                        > szortlista ( ortzam) smile)) - lista paru z wielu, ktorych sie bierze pod uwage
                        > po przejrzeniu CV...
                        > (ale to, to wiesz)
                        >
                        > nic wspolnego z gabarytami, hahahahahahahahahaha smile))
                        > poplakalam sie ze smiechu!!! wink))
                        >
                        > przepraszam za skrecenie na tory wiadome smile))
                        >



                        Jak slysze "short" droga Muzo, to mnie zniechecasmile))))
                  • ord Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 22:13
                    Jutek - moze nie wypowiedzialem sie jasno; masz racje - czasami te CV sa
                    nagiete, ale nie CV jest gwarantem pracy a umiejetnosci, wiedza i
                    doswiadczenie. Niekt nie zatrudni nikogo tylko dlatego, ze ma ladne CV
                    • jutka1 Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 22:42
                      Uffff..... no to sie zgadzamy...
                      Jedno ale. W zyciu sie zdarza, ze ktos nam mowi, nie za posrednictwem CV, ze to ze tamto, ze
                      taki kurna mundry i taki successful, i 5 jezykow, i gra na harfie, a dzieci genialne, zycie
                      seksualne jak na filmie, i do tego jeszcze gourmet chef i rocket scientist.
                      BS, I say.

                      Tak jak milionerzy i milarderzy ubieraja sie skromnie (choc z klasa za duzy piniondz za design
                      wink))), tak ludzie, ktorzy rzeczywiscie cos wiedza i znaja, i dzieci maja genialne..... nie musza sie
                      tym obnosic. bo po co?

                      ps. Lubie Jutek wink)))
                      • ord Re: Sukces -- Ord 30.12.04, 22:57
                        jutka1 napisała:

                        > Tak jak milionerzy i milarderzy ubieraja sie skromnie (choc z klasa za duzy
                        pi
                        > niondz za design
                        > wink))), tak ludzie, ktorzy rzeczywiscie cos wiedza i znaja, i dzieci maja
                        genia
                        > lne..... nie musza sie
                        > tym obnosic. bo po co?


                        Szkoda ze ja nie mam nic z tych wyzej wymienionych rzeczy, co nie znaczy, ze
                        zle sie czuje myslac o sobie wink)


                        > ps. Lubie Jutek wink)))


                        Ciesze sie, bo juz sie balem!
    • omeri Re: Sukces ad ord 30.12.04, 21:48
      Proponuję ci przyjazd na rok do kraju, wtedy dopiero zrozumiesz nasze
      wypowiedzi. Nie kupuje się lepszego samochodu, bo ryzykuje sie jego utratą. Im
      mniej sie rzucasz w oczy tym lepiej.
      • em_em Re: Sukces ad ord 30.12.04, 21:50
        omeri napisała:

        > ... Nie kupuje się lepszego samochodu, bo ryzykuje sie jego utratą. Im
        > mniej sie rzucasz w oczy tym lepiej.

        święte słowa smile
      • ord Re: Sukces ad ord 30.12.04, 21:59
        Rozumiem. Temat ten nie uwazam za dyskusyjny i nie chodzi mi o przekonywanie, a
        bardziej o przedstawienie wlasnej i poznaniu innych, interpretacji pojecia
        sukcesu. Mam wrazenie ze jest duza roznica w interpretacji i mowieniu o sobie
        lub innych jako o ludziach, ktorzy odnosza sukcesy. Poza tym, widze, ze takich
        roznic jest wiele i wynikaja one wlasnie z roznej interpretacji pewnych pojec.
        • glodn_y Re: Sukces ad ord; Co to jest sukcces i cena tegoż 30.12.04, 22:07
          Czy aby osiągnąć "sukces" można wszystko?
          tak też
          sport.gazeta.pl/lekkoatletyka/1,35569,2428466.html
          Przecież ,złote medale to mega sukces, więc....???
          • glodn_y Re: Sukces???? 30.12.04, 22:10
            Myśle ,że dążenie do niego za wszelką cenę ,musi prowadzić do rożnych patalogi
            • ord Re: Sukces???? 30.12.04, 22:17
              Nie mowimy tu o patologii, chociaz temat (jak nawet widac) sam sie nasuwa. Ja
              wierze w balans we wszystkim.
          • ewapf Re: Sukces ad ord; Co to jest sukcces i cena tego 30.12.04, 22:10
            glodn_y napisał:

            > Czy aby osiągnąć "sukces" można wszystko?
            > tak też
            > sport.gazeta.pl/lekkoatletyka/1,35569,2428466.html
            > Przecież ,złote medale to mega sukces, więc....???



            Glodny_, nigdy nie mozna wszystkiegosad Ale po coz takie potrzeby?????

            Podpisano: radosna minimalistkasmile
            • glodn_y Re:sukces -definicja :poproszę. 30.12.04, 22:29
              Co dla kogo jest sukcesem?
              czy zdrowe wnuki, nie bogate to sukces ,czy porazka?
              • ord Re:sukces -definicja :poproszę. 30.12.04, 22:36
                sukces

                --------------------------------------------------------------------------------

                pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia, jakiejś imprezy itp.; osiągnięcie,
                powodzenie, triumf
                <fr. succès, z łac. successus podejście>


                swo.pwn.pl/haslo.php?id=26028
                To tez moje zdanie, a zdrowe wniuki to szczescie, nie sukces.
                • glodn_y Re:sukces -definicja :poproszę. 30.12.04, 22:42
                  ord napisał:

                  > sukces
                  >
                  > -------------------------------------------------------------------------------
                  > -
                  >
                  > pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia, jakiejś imprezy itp.; osiągnięcie,
                  > powodzenie, triumf
                  > <fr. succès, z łac. successus podejście>
                  >
                  >
                  > swo.pwn.pl/haslo.php?id=26028
                  ---------------------------------------------------------------

                  > To tez moje zdanie, a zdrowe wniuki to szczescie, nie sukces.<
                  I tu się mylisz,
                  Jak się dzieci nie miało to wielki sukcessmile))))))
                  • ord Re:sukces -definicja :poproszę. 31.12.04, 15:16
                    glodn_y napisał:

                    > I tu się mylisz,
                    > Jak się dzieci nie miało to wielki sukcessmile))))))


                    NIE! To juz jest niesamowite szczescie wink)))
    • kamfora Re: Sukces 30.12.04, 22:37
      ord napisał:

      > Tutaj mowi sie glosno i wyraznie o swoich sukcesach i
      > przedstawia sie je z duma jako resultat wlasnej pracy.

      Przeczytałam dowcip rodem z "The New Yorker". Psychiatra mówi do pacjenta:
      "Najpierw dobra wiadomość - pańskie ego jest w znakomitej formie. A teraz zła -
      nie ma ono żadnego związku z rzeczywistością"

      Naprawdę cieszę się z sukcesów innych ludzi, szczególnie bliskich mi w jakiśtam
      sposób smile Ale (wybacz, Marku) jestem bardzo sceptyczna jeśli chodzi o
      potępianie w czambuł "wychowania w skromności" i jednocześnie wychwalania pod
      niebiosa amerykańskiego mitu, że pewność siebie poparta szerokim uśmiechem i
      poprawnością językową (a właściwie pewnymi manipulacjami językowymi) zapewnią
      każdemu sukces, który mu się "naturalnie" należy.
      To taki sam mit, jak każdy smile)

      Ale to tylko moja osobista uwaga i nie wygłaszam jej w niczyim imieniu,
      oprócz swojego,( żeby nie było wink
      • ord Re: Sukces 30.12.04, 22:53
        A kto tu potepia wychowanie w skromnosci? Szkola ta w tutejszych warunkach musi
        jednak byc uzupelniona dodaktowymi elementami (jak np; wieksza wiedza) inaczej
        skazana jest na porazke w konfrontacji z amerykanskim, bardziej agresywnym
        systemem. Przyznam, ze wychowalem dzieci na "stary" sposob, ale tez upewnilem
        sie ze maja duzo zajec pozalekcyjnych, ktore podnosza podstawowe lub nawet daja
        dodatkowe umiejetnosci.

        Mit mitem, ale jest udowodnione, ze ci ktorzy maja ladny usmiech i dar
        poprawnosci jezykowej maja tez latwiej w zyciu - ale to juz inny temat smile
        • kamfora Re: Sukces 30.12.04, 23:02
          ord napisał:

          > Mit mitem, ale jest udowodnione, ze ci ktorzy maja ladny usmiech i dar
          > poprawnosci jezykowej maja tez latwiej w zyciu - ale to juz inny temat smile

          No wiesz...ale to "przez trudy do gwiazd" a nie w lektyce wink
        • piotr-61 Re: Sukces 31.12.04, 11:41
          ord napisał:

          > A kto tu potepia wychowanie w skromnosci?

          Np. Ty. Cytat:

          " Sprobojcie sami; przed lustrem mowcie
          plynnie do siebie o sobie pozytywnie. Trudne prawda? (no, moze sa wyjatki wink)
          Jest to wynikiem naszego wychowania w skromnosci"


          Zarzucasz innym, ze utozsamiaja sukces z pieniedzmi... Dla mnie takim typowym
          mieszaniem tych dwoch pojec jest wlasnie np. "podjechanie BMW" jako dowod
          sukcesu. I wybacz ale tlumaczenie, ze w Ameryce nikt nie bedzie patrzyl na to
          auto jako na przedmiot, tylko bedzie prowadzil skomplikowane przewody myslowe
          aby dojsc do tego dlaczego jest to BMW a nie jakis rozklekotany Ford jest
          troche na wyrost.
          Sukces to pojecie bardzo plynne. Moze ono znaczyc dla kazdego cos innego.
          Sprowadzanie go tylko do poziomu "wyniku w gonitwie szczurow" (o lepsza prace,
          lepszy statut itp.) jest absolutnie zawezaniem tematu.
          Czy zdobywanie nowych umiejetnosci, coraz wiekszej ilosci dobr materialnych
          etc. powinno miec na celu tylko wzbudzenia zazdrosci innych? Chyba nie. To
          oczywiscie tylko moje, prywatne zdanie, z ktorym jakos do tej pory niezle mi
          sie przez zycie idzie.

          robert

          PS
          Mam nadzieje, ze Twoj uklad kostno-stawowy wrocil juz do normy? Robie sobie
          wyrzuty, ze moja skromna osoba spowodowala Twoje problemy zdrowotnesmile
          • em_em Re: Sukces 31.12.04, 12:02
            piotr-61 napisał:

            > Sukces to pojecie bardzo plynne. Moze ono znaczyc dla kazdego cos innego.

            w moim absolutnie subiektywnym odczuciu liczą się dwa:
            - poczucie, że to co się robi ma sens
            - świadomość, że są ludzie (rodzina, czy przyjaciele) "sprawdzenie" - czyli
            tacy na których napewno możemy liczyć w trudnych chwilach
    • witekjs Re: Sukces 31.12.04, 10:23
      Witaj Marku, fundatorze wątku i witajcie Wszyscy XLPLUS.
      Poruszyłeś, jak widać ciekawy temat sam w sobie.
      Nie tylko w kontekście porównań USA/Wsch.Europa...
      Odwiecznym kłopotem człowieka sukcesu, jest konieczność istnienia punktu
      odniesienia. sad
      Poważnym problemem staje się to, że zawsze istnieje ktoś, kto mówi sześcioma
      językami albo gra na saksofonie i jeszcze do tego ma swoją pannę Lewinski...
      Co najgorsze, sukces jawi się nam jako coś odległego na horyzoncie, który stale
      oddale się na tę samą odległość.
      Jeśli nie dalej, jako że po drodze zdobywamy rozliczne wzgórki, z których widać
      znacznie więcej, niż w pukcie wyjścia... smile
      Nie bardzo jest się komu pochwalić swoim sukcesem, gdy w koło wszyscy mają
      samochody z szoferem i jedwabne skarpetki.
      Jedyne co można, to wysłać kolorowe zdjęcia, obecnie video, do swoich źródeł w
      Europie Środkowo-wschodniej.
      Oni tam, nawet nie będą wiedzieli, że to BMW jest konieczną inwestycją dla
      prawidłowego prowadzenia biznesu... wink
      Okazuje się, że jakby nigdy nie osiągamy, w pełni zadawalającego sukcesu.
      Takiego, który nie wymagałby stałego potwierdzania i utwierdzania wszystkich
      dokoła, że jest on sukcesem trwałym.
      Ni, jedynie bardzo relatywnym, uśmiechem - kaprysem fortuny.
      Chyba, że sukcesem jest dla nas coś zupełnie innego, niż to o czym, do tej
      pory mówiliśmy...

      Pozdrawiam Was i życzę wszystkim w Nowym Roku, Prawdziwych Sukcesów. smile smile)


      Witek }:-})=

      • ord Re: Sukces 31.12.04, 15:14
        Zaczne od Piotra... nie - od Roberta wink Moj przyklad o lustrze jaki podajesz
        jest tym czym jest; ciekawostka i przykladem na to, ze trudno jest mowic o
        sobie pozytywnie - przynajmniej ja mialem takie problemy. Reszty nie bardzo
        rozumiem; nie zawezam pojecia sukcesu do statusu a nawet podkreslam, ze za swoj
        najwiekszy uwazam posiadanie tak wspanialego gniazda rodzinnego jakie
        stworzylismy i pielegnujemy z zona. Reszta jest praca, planowaniem i raz
        jeszcze praca nad realizacja zamierzen, w ktore wierze i uwazam ze maja sens.
        Zaraz, zaraz; czy ja przypadkiem nie powtarzam slow Em-Em? Co do patrzenia na
        auto w Ameryce jako na przedmiot, to chyba kazdy rozumie, ze w kazdym
        spoleczenstwie sa rozni ludzie i tu tez nie ma szablonu na jednakowe podejscie
        do zagadnienia. Sa jednak pewne poglady charakterystyczne dla wiekszosci. Jaki
        uklad kostno stawowy? Nie rozumiem.

        Witku - usmialem sie szczerze przy tych jedwabnych skarpetkach i masz duzo
        racji z tym BMW jako konieczna inwestycja dla prowadzenia biznesu, ale musisz
        przyznac, ze o ile to BMW nie jest sukcesem, to mozna powiedziec, ze stworzenie
        i odpowiednie prowadzenie takiego biznesu, ktory pozwala na oplate tego BMW
        jest. Przyznam, ze podoba mi sie sucha, slownikowa definicja jaka znalazlem dla
        Glodnego; "pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia". Przy takim zalozeniu,
        jezeli wierzy sie w jakas idea, to po odpowiednim przygotowaniu i wlozonej
        pracy ma sie pozytywne rezultaty tegoz przedsiewziecia - a wiec odnosi sie
        sukces. Wszystko. Przykladem moze byc wlasnie ten biznes o ktorym piszesz, a
        BMW jest jedynie mala czescia EFEKTU, WYPADKOWA danego sukcesu. Zreszta dla
        rekordu; nie mam BMW a tym bardziej samochodu z szoferem, nie gram na zadnym
        instrumencie (mam sluch absolutny; absolutnie go nie mam) ani nie mowie (tym
        bardziej biegle) ilomastam jezykami. Pracuje ciezko robiac to w co wierze i
        niezle mi to wychodzi - przynajmniej ja jestem z siebie zadowolony. Czy nie
        wolno mi wiec powiedziec ze uwazam sie za czlowieka sukcesu? W moim wlasnym
        mniemaniu jestem a wiec powinno byc mi wolno wink Gdybym jednak napisal, ze
        jestem uwazany, wowczas mialbym problem.
        • meg_s Re: Sukces 31.12.04, 15:29
          ord napisał:

          > Jaki uklad kostno stawowy? Nie rozumiem.

          chiba chodziło o kręgosłup wink)

        • piotr-61 Re: Sukces 31.12.04, 16:36
          ord napisał:

          > Zaczne od Piotra... nie - od Roberta wink Moj przyklad o lustrze jaki podajesz
          > jest tym czym jest; ciekawostka i przykladem na to, ze trudno jest mowic o
          > sobie pozytywnie - przynajmniej ja mialem takie problemy.

          Ja (przynajmniej przed lustrem) takich problemow nie mam. Zupelnie co innego
          gdy nie jest to lustro smile Tu sytuacja jest juz bardziej zlozona. Gdzie lezy
          granica miedzy opowiadaniem o swoim sukcesie a zwykla checia imponowania? Tym,
          ktorzy o moich zaletach czy sukcesach wiedziec powinni (np. przytaczany tu
          przyklad starania sie o prace), jestem bez zenady w stanie o swoich
          osiagnieciach opowiadac. Z cala reszta jest inaczej. Czy opowiadajac komus, dla
          kogo np. celem jest "zaliczanie" coraz to nowych partnerek, o wlasnym szczesciu
          rodzinnym (ktore ja rowniez uwazam za sukces) spotka sie w ogole z jego
          zrozumieniem? Wiec znowu plynnosc pojecia "sukces".
          Kiedys slyszalem taka, (prawdopodobnie zmyslona) historyjke. Przy wspolnym
          stole spotyka sie towarzystwo, w ktorym nie wszyscy sie znaja. Jest wsrod nich
          miedzy innym czlowiek, ktory wspial sie zima, samotnie na Mount Everest. Jest
          tam rowniez gosciu, ktory przez dwie godziny opowiada w dramatyczny sposob jak
          to udalo mu sie ubieglego lata wspiac na Gubalowkesmile Jako co ocenilbys
          milczenie tego pierwszego? Zle pojeta skromnosc, wyssana z mlekiem matki na
          wschodnich rubiezach Europy czy moze po prostu takt a moze jeszcze cos innego?

          Wlasnie ta wzglednosc pojecia "sukces" powstrzymuje mnie czesto w kontaktach z
          nieznanymi mi osobiscie osobami, o swoich sukcesach (lub tylko przeze mnie jako
          takie postrzeganych) rozmawiac.



          > Jaki uklad kostno stawowy? Nie rozumiem.

          Mialem na mysli Twoja opadnieta szczekesmile))


          Piotr
          • ord Re: Sukces 31.12.04, 18:01
            Twoj przyklad o zdobywaniu przez jednego Mount Everest a drugiego Gubalowki
            jest rowniez swietnym obrazem mojego punktu widzenia; czy skaczac do gory z
            radosci i krzyczac dookola ze odniosl wlasnie sukces wdrapujac sie w koncu na
            ta Gubalowke, ten ktos swoim zachowaniem obraza tego pierwszego? Czy pomniejsza
            osiagniecie pierwszego? Nie sadze. Gdyby ten pierwszy powiedzial; phi, to nic -
            ja wlazelm na Mt Everst zima, z pewnoscia bylby uznany za palanta i jerk'a nie
            dlatego ze opowiada o swoim, bezpowownania wiekszym sukcesie, ale ze mowiac to
            odbiera radosc z osiagniecia tego drugiego. Inaczej mowiac; gdyby ktos przede
            mna powiedzial np; ze wlasnie nauczyl sie drugiego jezyka obcego a ja bym
            wskoczyl ze to nic bo znam dziesiec i TO a nie TAMTO jest sukcesem - macie
            prawo sie mnie czepiac i zarzucac mi brak taktu i skromnosci, ale poniewaz w
            swoim malym swiecie udalo mi sie pomyslnie zakonczyc pewne projekty i glosno z
            tego sie ciesze a nie chwale, nie sadze abym robil cos niewlasciwego. OK:
            obiecuje, ze juz nie bede dzieli sie z Wami moja radoscia - bede natomiast
            baaardzo uwazal co pisze.

            Aaaaa - z ta szczeka smile)) Przyznam, ze zdziwienie bylo dosyc wysokiego stopnia;
            liczylem na powazny komentarz, bo w koncu powazna sprawa, tym bardziej ze to
            Sky, a tu grom z jasnego nieba. Przy okazji; fantastyczny przyklad roznic w
            interpretacji slowa pisanego bez slyszenia intuicji glosu! Po wyjasnieniu Sky
            zrobilem wielkie aaahhhaaa, aczkolwiek przyznam, ze uzycie takich zworotow jest
            bardzo trudne do wlasciwego zinterpretowania. Juz piszac "Are you kidding me?
            Get out of town!" byloby (moim zdaniem) bardziej na miejscu i nie
            pozostawiajace zadnych watpliwosci.
            • piotr-61 Re: Sukces 31.12.04, 18:47
              ord napisał:

              > Przy okazji; fantastyczny przyklad roznic w
              > interpretacji slowa pisanego bez slyszenia intuicji glosu!

              Fakt! Zupelnie opacznie ta Twoja "szczeke" zrozumialem.
              Czyz nie jest to jednak kolejny przyklad jak niedoskonalym medium jest internet
              i jak bardzo przemyslane musza byc nasze posty aby byly wlasciwie zrozumiane.
              Moze dotyczy to tez dyskusji o sukcesiesmile

              Piotr
      • kanoka Re: Sukces 31.12.04, 15:35
        Ord wywołał temat i podał encyklopedyczną definicje słowa "sukces", Em-em
        przypomniała nam poglądy L. Kołakowskiego, na to co w życiu jest ważne, Witek
        zwrócił uwagę na fakt, że sukces musi mieć punkt odniesienia. Czyli tak,
        jakbyśmy sukces odnosili dla innych nie dla siebie? Czy odnosimy sukcesy, aby
        podnieść swój obraz/prestiż w oczach innych? Sukces nie jest w znaczeniu
        definicji tożsamy ze szczęściem. Sukces może być jednym z czynników
        sprzyjajacych poczuciu szcześcia, ale też chyba - niekoniecznie....Ale po co nam
        sukces, jak nie daje szczęścia?
        Obecnie mówi się coraz więcej o "toksycznym działaniu" sukcesu, a właściwie
        wszechpotężnej presji odnoszenia sukcesu www.gwp.pl/, co nie zapewnia
        szczęścia, a często - wręcz przeciwnie.....
        I znowu, poradniki, hi, hi, hi, wink
        Czyli wracamy do początku: "sukces a szczęście", czyli: poczytajmy
        Kołakowskiego, Tatarkiewicza i ....może Zen? Może nie odniesiemy sukcesu, ale
        znajdziemy jakieś tam swoje szczęście.....

        "DEKALOG ZEN
        WEDŁUG THICH NHAT HANH'A I JACKA SANTORSKIEGO
        1. Nie przywiązuj się bałwochwalczo do żadnej doktryny, teorii, czy ideologii.
        Wszystkie systemy teoretyczne są jedynie drogowskazami; żaden nie objawia prawdy
        absolutnej. Unikaj ciasnego myślenia. Ucz się nie przywiązywać do aktualnie
        obowiązujących poglądów, abyś mógł zachować otwartość wobec cudzego punktu
        widzenia. Prawda tkwi w życiu, nie w doktrynach. Bądź gotów uczyć się przez całe
        życie, stale obserwując rzeczywistość w sobie i otaczającym cię świecie.
        2. Nie zmuszaj nikogo - także dzieci - do wyznawania twoich poglądów.
        Nie posługuj się w tym celu groźbą, pieniędzmi, propagandą ani wychowawczym
        autorytetem. Poprzez współczujący dialog pomagaj innym odrzucać fanatyzm i
        ciasnotę poglądów.
        3. Nie unikaj kontaktu z cierpieniem.
        Niech nie opuszcza cię świadomość, jak wiele cierpienia istnieje na świecie.
        Staraj się docierać do cierpiących na wszelkie możliwe sposoby: poprzez kontakty
        osobiste, odwiedziny, działania na rzecz innych. Nie trzeba daleko szukać...
        4. Nie gromadź bogactw ponad miarę, gdy miliony głodują.
        Nie rób ze sławy, zysku, zamożności, czy przyjemności zmysłowych głównego celu
        twojego życia. Żyj prosto, dzieląc czas, energię i dobra materialne z tymi,
        którzy są w potrzebie.
        5. Nie podsycaj gniewu i nienawiści.
        Naucz się wykrywać i transformować złe uczucia, póki są tylko ziarnem w twojej
        świadomości, zanim wykiełkują. Gdy czujesz pierwsze oznaki nienawiści lub złości
        - skupiaj uwagę na oddechu, aby postrzec i pojąć naturę tych uczuć oraz
        uwarunkowania osób, które je wywołały.
        6. Nie rozpraszaj się.
        Obserwuj uważnie swoje oddychanie, aby stale powracać do tego, co się dzieje w
        chwili obecnej. Bądź w kontakcie ze wszystkim, co jest cudowne, odradzające i
        uzdrawiające w tobie samym i wokół ciebie. Zasiewaj w sobie ziarno radości,
        pokoju i zrozumienia, które sprzyja zachodzącym w głębi twojej świadomości
        procesom transformacji.
        7. Nie mów rzeczy niezgodnych z prawdą - ani dla osobistej korzyści, ani po to,
        żeby wywrzeć wrażenie na słuchaczach.
        Nie wypowiadaj słów, które wywołują konflikty i nienawiść. Nie rozpowszechniaj
        niesprawdzonych wiadomości. Zawsze wypowiadaj się uczciwie i konstruktywnie.
        Miej odwagę zabrać głos, gdy dostrzegasz niesprawiedliwość, nawet wtedy, gdy
        może się to dla ciebie okazać niebezpieczne.
        8. Nie wykonuj takiego zawodu, którego efekty są szkodliwe dla ludzkości bądź
        przyrody.
        Nie inwestuj w towarzystwa i spółki pozbawiające innych szansy na życie. Wybierz
        sobie zajęcie, które pomoże ci wyrazić twą troskę o innych.
        9. Nie przywłaszczaj sobie rzeczy, które powinny należeć do kogoś innego.
        Szanuj cudzą własność, jednak nie dopuszczaj, by inni ludzie bogacili się na
        ludzkim cierpieniu, czy cierpieniu jakichkolwiek istot.
        10. Szanuj własne ciało i obchodź się z nim jak najlepiej.
        Gromadź energie życiowe dla realizacji swoich ideałów. Nie podejmuj życia
        płciowego bez miłości i płynących z niej zobowiązań. Wkraczając w związki
        seksualne bądź świadom przyszłych cierpień, jakie możesz spowodować. Bądź w
        pełni świadom odpowiedzialności związanej z powołaniem nowego istnienia. Medytuj
        nad kształtem świata, do którego powołujesz nowe życie."

        Z życzeniami szczęścia w Nowym Roku - Kanoka
        • kanoka Re: Sukces 31.12.04, 15:38
          www.gwp.pl/
          • kamfora Re: Sukces 31.12.04, 16:47
            Sukces postrzegam jako dotarcie do zamierzonego celu.
            Miarą sukcesu nie jest jednak sam cel, ale sposób, w jaki ten cel został
            osiągnięty. Czyli owe starożytne aspera, przez które dociera się ad astra wink
            (Albo biblijne "komu więcej dano - od tego więcej wymagać będą")

            Moim sukcesem życiowym jest mój Syn. Chociaż nie czuję się oczywiście w stu
            procentach autorem tego sukcesu wink, to jednak współtwórcą na pewno.
            Szczególnie, gdy otwieram książeczkę zdrowia dziecka i czytam te wszystkie
            diagnozy lekarskie, które miały mnie pozbawić złudzeń co do jego szans na
            normalne życie...

            A zresztą, może to nie sukces - tylko... cud?
            • kanoka Re: Sukces 31.12.04, 17:08
              Rozumiem Cię....też odniosłam taki sukcessmile))
              Miałyśmy SZCZĘŚCIE, bo nie wszystkim się zawsze udaje, a nie śmiem twierdzić, że
              to JA najbardziej się starałamwink...a może to był cud....?...ale ja nie wierzę w
              cudasad
              Nieważne, jak to nazwiemy - liczy się efekt ostateczny - finis coronat opussmile))!
              pozdrawiam noworocznie
              knk
              • lablafox Re: Sukces 31.12.04, 17:13
                Kamiński i Mela zdobyli Biegun Południowy



                Polarnicy Marek Kamiński i niepełnosprawny Janek Mela oraz towarzyszący im
                operator telewizyjny Wojciech Ostrowski zdobyli w piątek Biegun Południowy.


                R E K L A M A czytaj dalej







                16-letni Janek Mela jest najmłodszym w historii człowiekiem i pierwszym
                niepełnosprawnym, który w jednym roku zdobył dwa bieguny Ziemi. Marek Kamiński
                jest pierwszym człowiekiem, który dwukrotnie stanął na obydwu biegunach w
                jednym roku.

                Marsz w kierunku Bieguna Południowego polarnicy rozpoczęli w sobotę 17 grudnia.
                W trakcie marszu obejmującego prawie 200 km zmagali się z temperaturą
                dochodzącą do minus 30 st. C oraz wiatrami o prędkości do 200 km/h

                To jest też sukces.
                • ord Re: Sukces 31.12.04, 18:05
                  Co masz na mysli; zdobycie tych nieszczesnych biegunow, czy pokonanie slabosci?
                  Cholera, jak tak dalej pojdzie, to zrobimy niezla konkurencje "Kawiarence
                  Filozoficznej" wink))
                  • verbena1 Re: Sukces do Kanoki 31.12.04, 19:12
                    Podoba mi sie Dekalog Zen, jest bliski mojemu mysleniu.
                    W miare uplywu lat zaczynam zmieniac poglad na zycie,sukces i zdobywanie dobr
                    materialnych.
                    Ucze sie pokory. Zauwazam piekne rzeczy w poblizu i nie chce mi sie juz
                    zdobywac swiata. Jednoczesnie jestem ciekawa nowosci i chce sie jeszcze wielu
                    rzeczy nauczyc.
                    Kanoko, dziekuje za piekny tekst, w nadchodzacym roku postaram sie pare punktow
                    zastosowac w zyciu.
                    • bodzio49 Re: Sukces do Kanoki 31.12.04, 19:23
                      Chyba jednak coś zaczęło się zmieniać w mentalności ludzi. Czy mi się zdaje czy
                      coraz więcej ludzi zaczyna myśleć zupełnie innymi kategoriami. Kiedy większość
                      zacznie tak myśleć i wyzbędzie się lęku, nienawiści ... Mówią, że niebo będzie
                      wtedy tu na Ziemi.
            • witekjs Re: Sukces 31.12.04, 19:05
              Przypomniałaś mi, o chyba najpiękniejszym sukcesie Matki, która wbrew
              wszystkiemu jest w stanie wychować dziecko !
              Ze szczęściem patrzeć na Jego sukcesy i z radością wspierać Go we wszystkich
              trudach, darowanego życia.
              Maja Mama również opowiadała, jak bez leków walczyła o moje przeżycie, gdy
              mając kilka miesięcy przechodziłem trzykrotne zapalenia płuc.

              Podrawiam serdecznie Ciebie Kamforo i uosobienie Twojego sukcesu. smile)

              Witek
              • witekjs Re: Sukces 01.01.05, 20:34
                Kamfora na chwilę oderwała mnie od meritum sprawy, czyli rozmyślań o innych,
                niż ten bezdyskusyjny, sukcesach.
                Ciekawe to dla nas wszystkich.
                Bez wzgledu na to, ile razy w życiu czuliśmy, że odnosimy sukces, a jak często
                odbieraliśmy to, co nas spotyka jako coś zwykłego, oczywistość lub
                niepowodzenie, a nawet klęskę...
                Patrzący na nas z boku najczęściej oceniają to inaczej niż my.
                Wielokrotnie nie ma to znaczenia, szczególnie gdy coś dla nas mało ważnego,
                postrzegają jako sukces.
                Nasz problem w tym, że nie jest to dla nas sukces i satysfakcji nie daje.
                Zgodzicie się, że może być również problemem zawiść obserwatorów , o nasz
                realny lub domniemany sukces.
                Wówczas nawet nie wiemy, dlaczego się zmienili...
                Wspomniałem o tych "wzgórkach", na których wdrapywanie się, nieopatrznie
                uświadomia nam, że sukces może być jeszcze dalej.
                Znacznie dalej...
                Zdobywanie ich / różnych wzgórków wink /, bywa zawsze bardzo ekscytujące, często
                trudne lecz przyjemne, pouczajace acz nie zawsze kończące się satysfakcją...
                Zawsze jednak ukazuje nam nowe horyzonty, obnaża nasze słabości i uświadamia
                nieoczekiwane przewagi.
                Nie wiem czy się zgodzicie ale uważam, że chyba mają prawo patrzeć na swoje,
                POMYŚLNE życie za granicą, jak na SUKCES, Ci wszyscy, którzy zdecydowali się na
                emigrację.
                Nie powinni jednak uważać, tym bardziej dawać odczuć tym, którzy pozostali, że
                są oni, być może nieudacznikami, w "nieudanum" Kraju...
                Czy nie sądzicie, że niekoniecznie jest to prawda i zawsze, niepotrzebnie
                wprowadza, zamiast zainteresowania i atencji, atmosferę rywalizacji w naszych
                spotkaniach.
                W realu i wirtualu.
                Może warto również pamiętać, że tak na prawdę, mało o sobie wiemy...

                Pozdrawiam. Witek

                • jutka1 Re: Sukces 01.01.05, 21:24
                  witekjs napisał:

                  > Patrzący na nas z boku najczęściej oceniają to inaczej niż my.
                  > Wielokrotnie nie ma to znaczenia, szczególnie gdy coś dla nas mało ważnego,
                  > postrzegają jako sukces.
                  > Nasz problem w tym, że nie jest to dla nas sukces i satysfakcji nie daje.
                  > Zgodzicie się, że może być również problemem zawiść obserwatorów , o nasz
                  > realny lub domniemany sukces.
                  > Wówczas nawet nie wiemy, dlaczego się zmienili...
                  *************
                  Witku, jak ze wszystkim na linii subie- (obie-) ktywne, tak i sukces postrzegany a odbierany nie
                  musi byc tym samym. I rzeczywiscie, zawisc obserwatorow istnieje swiadomie, czy nie, a zmiana
                  w nich jest wyczuwalna - czasem nawet namacalna.

                  Bo przeciez definicja sukcesu, jak sama dyskusja na tym watku pokazuje, jest najrozniejsza w
                  zaleznosci od czlowieka. Przepraszam, ze wkrocze na teren nieco osobisty, ale ktory ilustruje.

                  Dla niektorych to, ze kupilam wiejska chalupe na Dolnym Slasku, wyremontowalam ja i
                  doprowadzilam do stanu uzywalnosci, jest sukcesem. Zawisc odczulam w paru przypadkach,
                  wiec tez teza sie sprawdza. Natomiast ci ludzie powyzej jakos nie przyjeli do wiadomosci, ze a)
                  chalupe kupilam, zeby siostra i jej syn mieli gdzie mieszkac, a ja gdzie sie zatrzymywac, jak
                  przyjezdzam (mieszkanie mamy jest male); b) ze fundusze wzielam tylko czesciowo z
                  oszczednosci, a reszte kredytowalam..., i wreszcie c) dom nie jest dla mnie miara mojego
                  sukcesu, patrz nizej..

                  > Wspomniałem o tych "wzgórkach", na których wdrapywanie się, nieopatrznie
                  > uświadomia nam, że sukces może być jeszcze dalej.
                  > Znacznie dalej...
                  > Zdobywanie ich / różnych wzgórków wink /, bywa zawsze bardzo ekscytujące, często
                  > trudne lecz przyjemne, pouczajace acz nie zawsze kończące się satysfakcją...
                  > Zawsze jednak ukazuje nam nowe horyzonty, obnaża nasze słabości i uświadamia
                  > nieoczekiwane przewagi.
                  > Nie wiem czy się zgodzicie ale uważam, że chyba mają prawo patrzeć na swoje,
                  > POMYŚLNE życie za granicą, jak na SUKCES, Ci wszyscy, którzy zdecydowali się na
                  > emigrację.
                  **************
                  Za moj osobisty, i podkreslam - osobisty, sukces uwazam nie to, ze zawsze gdzies jeszcze chce
                  zrobic i na jakas nastepna gore wejsc. Moj sukces to to, ze zrobilam rzecz szalona moze, ale
                  ktora byla mi potrzebna - rezygnacja z pracy, o ktora bija sie tysiace ludzi, powrot do korzeni,
                  danie sobie czasu na przemyslenie zycia i czasu dla siebie. Potem? Zobacze. Nie bede zdobywac
                  gor, ale chce robic to, co umiem, ale tez w sposob, ktory daje mi przyjemnosc. Sterem,
                  zeglarzem, okretem. Jest zawisc? Jest. Zwracam uwage? Nie.

                  Czy to, ze 18-letnia emigracja, a raczej pobyt zagranica, powiodly mnie droga akademicko-
                  zawodowa do przodu, bylo sukcesem? Czy to, ze i w USA i we Francji czulam sie dobrze,
                  niewyobcowana, akceptowana - to sukces? Nie sadze. Lut szczescia, okolicznosci, osobowosc. A
                  sukces moj to: patrz wyzej.

                  > Nie powinni jednak uważać, tym bardziej dawać odczuć tym, którzy pozostali, że
                  > są oni, być może nieudacznikami, w "nieudanum" Kraju...
                  **************
                  Nigdy nie dzielilam ludzi w tych kategoriach. Nie oceniam w tych kategoriach. Wiecej: wrocilam,
                  swiadomie, planowanie. "Nieudany" kraj? Nie. Kraj pelen potencjalu, rozwijajacy sie
                  gospodarczo mimo tego-czy-owego, kraj z perspektywami i kraj europejski. I mimo
                  polaryzacji, mimo rzeczy, ktore mnie irytuja - moj kraj, moj bardak, i co mnie obchodzi
                  korupcja we Francji? Obchodzi mnie TU. smile

                  Pozdrawiam serdecznie
                  jutka smile)
                  • em_em Re: Sukces 01.01.05, 21:32
                    jutka1 napisała:
                    > "Nieudany" kraj? Nie. Kraj pelen potencjalu, rozwijajacy sie
                    > gospodarczo mimo tego-czy-owego, kraj z perspektywami i kraj europejski.
                    > I mimo polaryzacji, mimo rzeczy, ktore mnie irytuja - moj kraj, moj bardak, i
                    > co mnie obchodzi korupcja we Francji? Obchodzi mnie TU. smile

                    Jutko - wychylam za te słowa i za Ciebie sylwestrowego szampana smile))
                    (został bo byłam kierowcą wink
                    • mammaja Re: Sukces 01.01.05, 22:12
                      Wpisy powyzsze sa bardzo ciekawe i dotykaja spraw trudnych.
                      To prawda co napisal Witek - czesto to co inni uwazaja za sukces, a bywa
                      efektem naszej wieloletniej pracy my widzimy jako "kolej rzeczy", dosc pokornie
                      patrzac na wlasna droge.
                      Bardzo podziwiam Jutke za jej decyzje - a koncu 18 lat to kawal zycia.Ale
                      mysle,ze zrobila dobry wybor.
                      A nawiazujac do emigracji, na ktorej calkiem nie z wlasnej woli znalezli sie
                      np. bracia mojego ojca,kiedy jako zupelnie jeszcze mlodzi ludzie nie mogli tu
                      wrocic po wojnie i ulozyli sobie zycia mozna powiedziec z duzymi sukcesami -
                      odbylismy wiele "nocnych Polakow rozmow" (kiedy juz moglismy sie spotykac) na
                      tematy emigracyjne.I mysle,ze mimo sukcesow i materialnych i intelektualnych
                      mieli poczucie zycia jakos wykrzywionego.Moze dlatego,ze nie podejmowali
                      decyzji o emigracji z wlasnej woli?
                      • witekjs Re: Sukces - Mammaja 02.01.05, 12:10
                        Znam również trochę te problemy, jako reemigrant, po krótkim pobycie u Ojca.
                        Mój ojciec i stryj, urodzeni w Chinach Polacy, wnukowie Powstańca Styczniowego,
                        który nigdy nie wrócił do domu, zmarli w USA, jako szanowani obywatele tego
                        kraju.
                        Mój Ojciec nigdy nie otrzymał wizy turystycznej do PRL...
                        Zawsze za Polską tęsknili.
                        Pewnie za Harbinem, miastem młodości, także... wink

                        Pozdrawiam. Witek
                    • jutka1 Re: Sukces -- Em_em :-))) 01.01.05, 22:20
                      stukam sie czerwoncem...
                      za "moj" bardak smile)))

                      ps. wreszcie moge krytykowac bez wyrzutow sumienia, ze z zagranicy krytykuje.. smile))
                  • witekjs Re: Sukces - Jutka i Em-em 02.01.05, 12:09
                    Jutko, Twój przykład w zupełnie naturalny sposób wyjaśnia dlaczego mogłaś się
                    spotkać z jawnymi objawami, nie tylko zazdrości, bywającej inspiracją do
                    działań, lecz zawiści.
                    To ten domek, "z oszczędności i kredytu", a co może najgorsze, twoja
                    MOŻLIWOŚĆ / również mentalna/ dokonania tak niezwykłego wyboru, jak porzucenie
                    imponującej ludziom, kariery akademickiej za granicą i zamieszkanie "gdzie się
                    chce", celem podsumowania swoich dokonań. smile
                    Takich możliwości nie daje przeciętnemu inteligentowi, nawet naukowcowi
                    polskiemu, uczciwy sukces w Kraju.
                    On zamartwia się o to, jak będą wiązać z żoną, koniec z końcem na emeryturze,
                    lub co gorsza, gdy Ona zostanie sama...
                    Miarą Twojego sukcesu jest również to, że będąc za granicą nie musiałaś
                    przeżywać upokorzenia degradacji społecznej, tak częstej u większości
                    cudzoziemców, we wszystkich krajach.
                    Również w Polsce.
                    Są sukcesem Twoje kwalifikacje, zainteresowania i możliwości intelektualne,
                    które pozwolą Ci robić, to co będziesz chciała i to bez deprymujacych
                    zależności od, nie zawsze kompetentnego szefa.
                    Jest NIM również i to, że możesz swoim bliskim realnie pomóc i cieszyć się
                    razem z nimi z tego, że po latach będziecie razem.
                    I TO W NASZYM WSPÓLNYM, KOCHANYM BARDAKU... smile smile)

                    Dołączam się do toastu EM-Em za Ciebie.
                    Takie postawienie sprawy, pozwala Ci z nami razem, psioczyć na te wszystkie
                    niedociągnięcia, idiotyzmy, chamstwo i nieuczciwość elit, z którymi musimy się
                    U NAS borykać.
                    Ty to doskonale, jak widzę rozumiesz i mówisz z pozycji Rodaka, z nami
                    troszczącego się o Naszą niezwykle, mimo wszystko, rozkwitającą Polskę.
                    Mówisz zupełnie innym językiem od wielu, spotykanych w forach, pełnych niechęci
                    do wszystkiego, byłych Polaków...

                    Pozdrawiam serdecznie. Witek
                • tom_tam Re: Sukces??? - Witekjs 01.01.05, 21:28
                  Szanowny p.Witekjs

                  pozwole sobie polemizowac z ...panskim stwierdzeniem: "... chyba mają prawo
                  patrzeć na swoje, POMYŚLNE życie za granicą, jak na SUKCES, Ci wszyscy, którzy
                  zdecydowali się na emigrację."

                  Nie jest to polemika skierowana osobowo ani zwiazana z osobista pozycja
                  (spoleczna czy materialna) kogokolwiek z emigrantow.

                  Emigracje (jej fakt) nie uwazam za zaden "sukces" to jest porazka!.
                  Wylaczajac wyjatki gdy stale zycie poza Krajem ojczystym jest podyktowane
                  skutkami "wyboru serca" (np. zyciowego partnera/ki - cudzoziemca) czy
                  przypadku gdy "emigrantem" jest male dziecko (emigrujace z rodzicami) - nie
                  dokonujace sila rzeczy takiego wyboru swiadomie.

                  Nie bede sie tu silil na przyklady literackie popierajace moja teze
                  jak: "Litwo - Ojczyzno moja...", losy "Latarnika" czy wspaniale i do dzis
                  niezbyt odbiegle klimatem przyklady z "Kundlizmu" M.Wankowicza.

                  Losy i wybory M.Wankowicza sa zreszta najlepszym przykladem na ilustracje mojej
                  tezysmile.
                  Normalnosc i oczywistosc naszej narodowej przynaleznosci jest tak banalna iz
                  dokad zyjemy w Kraju, jest to ostatnia rzecz ktora specjalnie zawraca nam glowe.
                  To... staje sie "problemem" i codziennym atrybutem naszej egzystencji gdy
                  stajemy sie EMIGRANTAMI!.
                  Zaden, w miare normalny, rodzic nie plodzi potomstwa w celu wychowania ich "na
                  emigrantow", zadne dziecko w normalnej rodzinie nie podaje jako swego
                  wymarzonego celu zyciowego: "byc emigrantem".
                  Zadne spoleczenstwo i wypracowane przez nie cele i metodyka wychowania
                  przedszkolnego czy edukacji szkolnej nie ma na celu przygotowania do
                  zycia "emigrantow" i zadna Uczelnia Swiata nie posiada kierunku studiow:
                  Emigracja smile)

                  Zarowno zewnetrzna jak i "wewnetrzna" emigracja jest przejawem PORAZKI, -
                  nigdy SUKCESEM!.

                  Ulozenie sobie pomyslnie zycia zagranica jest wylacznie konsekwencja faktu iz
                  wiekszosc "przegranych" ktorzy wybrali droge emigracji - ma jeszcze na tyle
                  zdrowego pomyslunku iz nie wybiera celu (panstwa, regionu) przyszlego,
                  emigracyjnego zycia, gdze bedzie im gorzej niz tam skad wyjechali! smile

                  Wsrod tych ktorzy emigrowali ze wzgl. politycznych malo jest takich ktorzy
                  wybrali jako cel Kube, Koree Polnocna, czy Kazachstan.
                  Milosnicy podwyzszenia "standartu ekonomicznego" tez nie wybierali Afganistanu,
                  Albanii czy Rumunii, a zaden z tych ktorzy uciekali przed skutkami ew.katastrof
                  atomowych nie przeniosl sie z rodzina do...Czernobyla smile.
                  Jednym sie udalo lepiej innym gorzej.
                  To nie byla wielka "sztuka": osiagnac powodzenie czy stabilizacje materialna
                  emigrujac z PRL-u do Krajow Zach.Europy czy za Ocean.
                  Zapewne - bardziej obiektywne, bedzie porownanie sytuacji tych ktorzy DZISIAJ
                  postanawiaja emigrowac z Polski i porownanie ich sytuacji za kilka lat :
                  powodzenia materialnego, pozycji spolecznej i sukcesow zawodowych
                  z odpowiednimi grupami tych ktorzy nie-emigruja.

                  Jedno jest pewne!.
                  Zaden, ze spotkanych przeze mnie "emigrantow" nie przestal byc Polakiem.
                  Obojetnie czy sie do tego przyznawal czy nie!.
                  Jesli sie nie przyznawal - tym gorzej dla Niego samego i wieksza "zabawa" dla
                  innych, szczegolnie otoczenia aboryginow Kraju do ktorego emigrowal smile.

                  Dotyczy to tez i wbrew pozorom,- tych - ktorzy historycznie
                  i kulturowo "przynalezeli" do grup narodowosciowych zyjacych w wiecznej
                  diasporze - np. przewazajacej grupy polskich Zydow.

                  z uszanowaniem,-
                  tom


                  • witekjs Re: Sukces??? - Tom_Tam 02.01.05, 12:10
                    Witaj Tom, jeśli pozwolisz. Jestem Witek smile
                    Nie oceniałem "emigracji", jako że jest ich wiele rodzajów.
                    W tym, wieloletni wyjazd do pracy w swoim zawodzie lub na studia, co bywa
                    ewidentnum sukcesem.
                    Przed 89 r. prawie każdy, przedłużający się pobyt za granicą stawał się, często
                    nielegalną emigracją i już przez to klęską.
                    Równiez takie, będące swego rodzaju porażką, wyjazdy bardzo wielu przekuwało w
                    sukces.
                    Nawet, adorowany przez wszystkich, międzynarodowy.
                    W takich sytuacjach, nasz obcy akcent i trochę staroświeckie, europejskie
                    maniery bywały odbierane jako coś uroczego...
                    Przeciwieństwem tego, jest "zagraniczny" akcent w wydaniu Polaka, który już po
                    kilku latach, "zapomina" polskiego języka... wink
                    Masz rację, że Polakami, jeśli się nimi zawsze czuliśmy, nie przestajemy być
                    nigdzie w świecie.
                    Nawet gdy śnimy już w innym języku, liczymy najczęściej po polsku. smile)
                    Wielkim sukcesem, w moim odczuciu jest jeśli udaje się "emigrantowi" stworzyć
                    warunki dla dzieci, w których nie czują się one, nadmiernie wyobcowane i mają
                    pełną możliwość rozwoju swoich zdolności.
                    Dodam jeszcze, że bywają wyjazdy z Ojczyzny do kraju, w którym przez wiele
                    pokoleń, za wszelką cenę stara się utrzymać swoją inność i odrębność.
                    Przykładem Polacy na Syberii...
                    Masz chyba rację, że taka (j/w ) emigracja wewnętrzna, jest rodzajem porażki.
                    Jednostki z odrażającym systemem.

                    Pozdrawiam. Witek
    • luiza-w-ogrodzie Jaki piekny watek 02.01.05, 02:09
      I tyle ciekawych postow. Zgadzam sie z minimalistyczna definicja ze sukces
      to "pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia". I Santorskiego wyznaje i osobisty
      post Jutki o zamianie francuskiej pracy na wiejska chalupe podziwiam.

      Moje trzy grosze: uwazam ze sukces jest straszliwa kleska jezeli odnieslismy go
      tylko po to zeby innych kluc w oczy. Sukces po to, zeby czuc sie lepszym od
      innych, zeby miec sie czym chwalic, jest nic nie warty - jest tylko zgoda na
      wyscig szczurow. Sukcesem jest osiaganie celu, ktory wzbogaca nas albo ludzi
      nam bliskich. Wszystko inne to targowisko proznosci.

      Pozdrawiam informujac ze osiagnelam sukces: osiem dni pod rzad codziennego
      plywania w oceanie (skutkiem ubocznym przepiekna rzezba miesni ;oPPPPPPPP)

      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
    • zakochana13 Re: Sukces 02.01.05, 22:57
      jestem szczesliwa i to jest moj najwiekszy sukces.
      • mammaja Re: Sukces - re Witek 02.01.05, 23:23
        Witku, masz racje co do tego,ze losy emigrantow byly niezmiernie skomplikowane,
        zwlaszcza tej emigracji "nie z wlasnej woli". W Londynie spotykalam tych,
        ktorzy wiele lat spedzili w Afryce gdzie wyladowali z armia Andersa a potem
        musieli uciekac przed nadciagajacymi tam zmianami ustrojowymi, tych ktorzy po
        Jalcie nie widzieli dla siebie miejsca w PRL i tych ktorzy poprostu uciekli -
        bo inaczej wtedy nie dawalo sie wyjechac na dluzej.Dziwne to bylo towarzystwo,
        nieraz dla mnie mlodej dziewczyny (kobiety) ich problemy zupelnie byly nie do
        pojecia. Nie mniej - nawiazujac do tytulu wątku - zapadło mi w pamięci
        opowiadanie jednej osoby, która przyzywszy wojne w Anglii jakos tam juz sie
        ustawila i pewnego razu kupujac jakiś większy przedmiot w sklepie zorientowala
        sie,ze osobą "pakujaca paczki" byl jeden z przywodcow Powstania Warszawskiego,
        dowodca jednego z okregów warszawskich. Tylko ze poczucie ogromnego wstydu
        ogarnelo nie pakujacego,ale tego zasiedzialego juz Londynczyka. No ale to
        pokolenie naszych rodzicow, ich rowiesnikow czy nieco starszych odeszlo - a
        przed mlodymi otwarla sie wreszcie mozliwosc legalnych wyjazdow do pracy. Mam
        nadzieje, ze potrafia to docenic. Pozdrawiam!
        • tom_tam Re: Sukces - Mammaja 03.01.05, 09:22
          Mammajko,-
          Sorry, ale idac droga rozumowania niektorych zwolennikow "sukcesu" -
          Pan "pakujacy paczki" - osiagnal napewno SUKCES, conajmniej finansowy.
          Wystarczy porownac (bezwzglednie) Jego owczesny dochod (w $ czy Funtach)
          z zarobkami tzw. Elit w owczesnym PRL-u smile

          Sukces (obiektywnie) to jest wtedy gdy porownujemy owczesnego EMIGRANTA i jego
          zawodowa oraz spoleczna pozycje ze srednia Kraju tej "kariery" i osiagnal w tym
          rankingu wyrozniajaca pozycje.
          Jednostki ktore realnie osiagnely ten status, gwarantuje Tobie, jak do tej
          pory, nie dokonaly ani jednego wpisu na tym forum! smile

          Dla mnie to troche zenujace iz jako SUKCES okresla sie oczywistosc iz dorosly
          czlowiek ma jakies mieszkanie (dom), wykonuje jakies zajecie, posiada rodzine
          i jezdzi (wiekszym lub mniejszym) autem oraz stac go na "wywczasy".
          No to... WSZYSCY tutaj piszacy (emigranci i tubylcy) osiagnelismy zyciowy
          SUKCES! smile

          Niebywale! smile)

          pozdrawiam,-
          tom
          ...........
          zawsze moze (moglo by) byc gorzejsmile
          • mammaja Re: Sukces - Mammaja 03.01.05, 12:16
            Przepraszam - przez chwile nawiazalam do watku o pracy, pomylilam sie gdzie
            pisze!Stad ta uwaga.
          • kamfora Re: Sukces - Mammaja 03.01.05, 20:39
            tom_tam napisał:

            > Sukces (obiektywnie) to jest wtedy gdy porownujemy owczesnego EMIGRANTA
            > i jego zawodowa oraz spoleczna pozycje ze srednia Kraju tej "kariery"
            > i osiagnal w tym rankingu wyrozniajaca pozycje.

            Nie ma czegoś takiego jak "sukces - obiektywnie". To co podałeś - to sukces
            według Twojego (subiektywnego!) kryterium.
            • tom_tam Re: Sukces -kamfora 03.01.05, 21:56
              Kamforo,-

              bede wdzieczny gdy Ty podasz "obiektywna" formule OBIEKTYWNEGO sukcesu.
              W obiektywnych badaniach statystycznych stosuje sie Tabele Liczb Zelaznych,
              zapewne znasz taka definicje w odniesieniu do kategorii pojec spolecznych.
              Skoro zwrociles/as mnie uwage - bede wdzieczny za kazda naukowo podbudowana
              wskazowke.
              Inaczej hmmm.... pozwol, ze potraktuje Twoj wpis jako subiektywna ocene mojej
              subiektywnej definicji obiektywizmu smile
              pozdrawiam,-
              tom
              • kamfora Re: Sukces -kamfora 03.01.05, 22:37
                tom_tam napisał:

                > Inaczej hmmm.... pozwol, ze potraktuje Twoj wpis jako subiektywna ocene
                > mojej subiektywnej definicji obiektywizmu smile

                A jakże inaczej mógłbyś ocenić mój wpis? Teraz to już naprawdę nic
                nie rozumiem sad
                • tom_tam Re: Sukces -kamfora 04.01.05, 06:27
                  Kamforo,-

                  Ja zrozumialem Twoja uwage - "polemika" z nia to zart! smile
                  Masz racje iz krytykowane przez Ciebie zdanie jest zle.
                  Zarowno jego gamatyka jak i forma logiczna.
                  Wynika to z niezamierzonego skrotu myslowego falszujacego intencje oraz faktu,
                  ze pisze bez brudnopisu i sprawdzania.
                  Zamierzone bylo:
                  "Bardziej obiektywna ocena sukcesu bedzie porownanie zawodowej i spolecznej
                  pozycji emigranta w odniesieniu do Kraju w ktorym sie osiedlil, oraz zajecie
                  przez niego wyrozniajacej pozycji w takim rankingu."
                  pozdrawiam,-
                  tom
          • mammaja Re: Sukces - re TT 03.01.05, 23:47
            TT napisal:
            Dla mnie to troche zenujace iz jako SUKCES okresla sie oczywistosc iz dorosly
            czlowiek ma jakies mieszkanie (dom), wykonuje jakies zajecie, posiada rodzine
            i jezdzi (wiekszym lub mniejszym) autem oraz stac go na "wywczasy".
            No to... WSZYSCY tutaj piszacy (emigranci i tubylcy) osiagnelismy zyciowy
            SUKCES
            Otoz obserwując pewną mloda dziewczyne z glebokiej wsi, ktora o wlasnych
            silach pracujac studiuje wydzial prawa i nie ma nic (mieszka w kilkuosobowym
            wynajetym pokoju) - otoz jezeli ta dziewczyna osiagnie chocby ten dom,
            mieszkanie samochod itd - to bedzie dla niej sukces i dla jej rodziny w ktorej
            jeszcze nikt nie studiowal.
            I trzeba troche patrzec jak sie startuje.Dlatego sukces emigranta jest
            trudniejszy nieraz do osiągniecia niz kogoś posiadajacego pokoleniowe zaplecze
            i materialne i socjalne. Nieprawdaz?
            • tom_tam Re: Sukces - Mammajka 04.01.05, 06:45
              Mammajko,-
              Nie negujac slusznosci Twoich argumentow - jedna uwaga, jesli pozwolisz.

              Nasze wpisy (jak pamietam) dokonujemy na forum 40+ gdzie sklad socjalny
              uczestnikow jest taki iz poslugiwanie sie "argumentem" posiadanych tytulow
              magisterskich (lub jeszcze "lepszych") jest bardziej powszechne niz doniesienia
              o fakcie iz ktorykolwiek z forumowiczow znajdujacy sie w skrajnym niedostatku
              nareszcie zjadl posilek w taniej jadlodajni! smile
              Inicjator watku, na moje wyczucie, tez nie mial chyba na celu zakomunikowac nam
              iz, z wielkim trudem, poswieceniem i wysilkiem, udalo sie Jemu wniesc oplaty za
              jego lacze internetowe.

              A tak wogole to ... serdecznie Ciebie pozdrawiam "o poranku",-
              tom
              • jan.kran Re: Sukces 09.01.05, 00:51
                Jak chodzi o ladne pisanie CV ( bylam JEDYNA osoba na kursie ktora umiala to
                slowo napisac poprawnie:-ppp ) to mnie duzo nauczyl kurs szukania pracy jaki
                odbylam w Norge.

                Napisanie porzadnego CV to jest wyzsza szkola jazdy. Wywazyc co jest warto
                napisac a co jest niepotrzebne to sztuka.
                Wiadomo , ze to co sie napisze bedzie potem sprawdzone. Ale trzeba miec
                swiadomosc co jest czego czym.
                Np. moja znajomosc jezykow w wielu krajach europejskich moze byc uznana za
                lekko polsrednia natomiast w N. jestem swietna i moge to dowiesc na kazdym
                interwju...

                Mysle , ze dla wielu ludzi jest problemem ocenic wlasciwie swoja wiedze i
                umiejetnosci i umiec je sprzedac.
                Ja mialam przez kilka miesiecy zajecia z komunikacji i to otworzylo mi oczy jak
                wazne jest to jak sie siedzi , mowi , zachowuje w czasie rozmowy z pracodawca
                in spe.

                Zauwazylam , ze w PL coraz czesciej gdy sie szuka pracy odgrywa role to jak
                sie umiemy zaprezentowac i zareklamowac to co za nami stoi.
                Wiem , ze wiele osob ma problemy z pokazaniem swoich dobrych stron. Nie jest
                latwo mowic o sobie dobrze.
                Ale z drugiej str... jak cos umiemy naprawde , wlozylismy w to wiele wysilku i
                mamy efekty to czemu tego nie pokazac? K.

    • rudakitka1 Re: Sukces 03.01.05, 12:16
      Bardzo ciekawa dyskusja i wiele wypowiedzi pasujacych do mojego obrazu
      autorówsmile.
      Mnie chyba najbardziej pasuje w tym temacie "filozofia" Bodzia chociaż nie do
      końca.Moze i ja się kiedyś wypowiem,ale jakoś zraziłam się do powaznych tematów
      na tym forumwink.Mój sukces jest zawsze przede mną, a najbardziej cenię skromnych
      ludzi sukcesu i kilku takich znam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka