Dodaj do ulubionych

szantaż vs terror...

08.01.05, 11:33
Z Wikipedii, wolnej encyklopedii:

Terror (łac., dosł. strach, groza), stosowanie przemocy, gwałtu, ucisku,
okrucieństwa w celu zastraszenia, zniszczenia przeciwnika; okrutne, krwawe rządy;

Szantaż wymuszanie czegoś (zwł. pieniędzy) na kimś przez zastraszenie go,
zwł. groźbą ujawnienia kompromitujących postępków, faktów, dokumentów.


Czy wszystkie relacje międzyludzkie oparte są na strachu?
Obserwuj wątek
    • warum Re: szantaż vs terror... 08.01.05, 12:26
      Odp. na pyt.- Nie wszystkie. Ale wiele wzajemnych relacji opartych jest na
      zaleznosci. Nie ma rownowuprawnieniasmile jest tylko konkurencjasmile
      • kamfora Re: szantaż vs terror... 08.01.05, 12:32
        warum napisała:

        > Odp. na pyt.- Nie wszystkie.

        Które nie?
    • tom_tam Re: wszystkie nasze "przyjemnosci" :) 08.01.05, 14:14
      Kamforo,-
      Dla kogos komu ilustracja "relacji miedzyludzkich" kojarzy sie w pierwszym
      rzedzie z terrorem, szantazem, przemoca i wyzyskiem - faktycznie trudno bedzie
      wyobrazic iz inne, mniej agresywne, moga miec wogole miejsce.

      Podobnie mozna zilustrowac np. malzenstwo: wyzysk kobiety przez partnera
      i ...dzieci, albo chec posiadania potomstwa jako szczegolna okazje dla
      sadystow do "lojenia bezbronnej istocie skory" smile)

      hmmm...

      pozdrawiam,-
      tom
      • kamfora Re: wszystkie nasze "przyjemnosci" :) 08.01.05, 14:46
        tom_tam napisał:

        > Kamforo,-
        > Dla kogos komu ilustracja "relacji miedzyludzkich" kojarzy sie w pierwszym
        > rzedzie z terrorem, szantazem, przemoca i wyzyskiem - faktycznie trudno bedzie
        > wyobrazic iz inne, mniej agresywne, moga miec wogole miejsce.

        Może nie tyle trudno jest to sobie wyobrazić, co doświadczyć/zaobserwować.

        Miłość podszyta strachem - prowokuje do tego, aby ulegać przemocy.
        Pragnienie bycia akceptowanym przez otoczenie budzi strach przed sytuacją
        odwrotną - a ten strach zmusza do działań "pod publiczkę".

        -
        • tom_tam Re: wszystkie nasze "przyjemnosci" :) 08.01.05, 15:00
          Kamforo,-
          dzieki za otwarcie mnie oczu!

          Twoj wpis "otworzyl" mnie oczy i widze jak na dloni iz przez czas naszego
          malzenstwa bylem WYZYSKIWANY i UCISKANY przez moja malzonke!.
          Ciegle Jej uwagi: wynies smieci, zarowka w lazience sie przepalila - wymien,
          zobacz co z moim autem - "cos" chrobocze w nim! i prosze natychmiast zmienic ta
          koszule na inna - masz wystarczajaco duzo czystych w szafie! doprowadzaja mnie
          do rozpaczy! sad((
          Tak wlasciwie... przeciez ja nie slysze od Niej NIC innego jak: zadania, uwagi
          i pretensje!.
          Masz racje! to jest 30 lat... terroru polaczonego z...szantazem!sad

          Jaki ja jestem biedny! ale milo, ze nie odosobniony w moich "cierpieniach" smile)
          pozdrawiam,-
          tom
          • kamfora Re: wszystkie nasze "przyjemnosci" :) 08.01.05, 17:11
            Nie rozumiem Twojego wpisu - więc lepiej nic nie powiem.
    • jan.kran Re: szantaż vs terror... 08.01.05, 22:49
      Za bardzo nie rozumiem skad sie wzial pomysl tego pytania ale mowie za siebie:-
      )))

      Moje relacje z innymi ludzmi nie sa oparte na strachu.
      Spedzilam wiele lat z czlowiekiem , ktory wszedzie widzial zlo ,podstep i to ze
      kazdy Go chce oszukac i wykorzystac.
      Strzelilam drzwiami i sie uwolnilam od strachu.
      A teraz nawet jemu jest lepiej w tej sytuacji, bo odzyskuje zaufanie do swiata.

      Zycie czlowieka sparalizowanego strachem i nieufnoscia do innych jest okropne.
      Juz wole byc naiwna i dac sie wykorzydstywac smile)) K.
      • tom_tam Re: szantaż vs terror... 09.01.05, 08:22
        Podzielam Twoje Janie K. zdanie co do niezrozumienia intencji postawionego
        pytania. Jezeli Ty jednak tak odpowiedzialas to i ja mam uwage.

        Nie zetknalem sie z tym w Polsce - tej, ktora znam z autopsji (pszenno-
        buraczanej) gdzie gromadzilem doswiadczenia mojej mlodosci.
        Dzisiaj, spotykam sie sie czesto z reakcja, ze czesc mojego otoczenia
        zawodowego mimo posiadanych argumentow i obiektywnej "racji" w sporach z
        pracodawca: "nie puszcza pary z geby" ze ... strachu smile

        Argument: "ja mam dwoje dorastajacych dzieci, zone i raty za dom do splacania",
        czesto zezwala "silniejszemu" bo niezaleznemu pozycja pracodawcy "szantazowac
        i terroryzowac" podleglych jemu pracownikow.
        Pozycje takiego "szantazysty i terrorysty" wzmacnia naturalnie sytuacja na
        rynku pracy - duze bezrobocie i niepewnosc jutra.

        Sami sobie troche jestesmy "winni".
        Moda na rozpasana konsumpcje i posiadanie rzeczy ktore (Bogiem a prawda) czesto
        nie sa nam potrzebne do "szczescia" - stawia nas w sytuacji tych
        terroryzowanych i szantazowanych.
        Satysfakcje posiadania "racji" polaczona z ewentualna konsekwencja "pustego
        talerza" - zamieniamy w ten sposob na ... kotlet z dodatkami w
        postaci "rodzinnego szczescia" i poczucie bycia terroryzowanym i szantazowanym.
        pozdrawiam,-
        tom

        • kamfora Re: szantaż vs terror... 09.01.05, 13:49
          A co z kpiną (i jej mocniejszym bratem - szyderstwem?)
          Czego wyrazem jest kpina? Używasz jej często tu, na forum. W jakim celu?
          Czy w tzw realu też jest nieodłącznym elementem Twoich wypowiedzi?
          Czy reakcja ludzi na kpinę jest zgodna z Twoimi oczekiwaniami?
          Jak Ty reagujesz na ludzi, którzy kpią z Ciebie/Twoich wypowiedzi?
          (o ile tacy są?)
          • tom_tam Re: Kamfora 09.01.05, 23:04
            Kamforo,-
            wbrew pozorom unikam zbytnich "intymnosci" w moich wpisach, ale (tez wbrew
            pozorom) zarowno tematy jak i moich rowiesnikow traktuje powaznie i z
            szacunkiem.
            Na Twoje pytanie:
            To obrona mojej niezaleznosci - jezeli nawet nieudolna i naciagana.
            Sam popelnilem w zyciu sporo bledow i uczynilem niesamowita ilosc glupstw.
            Zdaje sobie jednak sprawe iz ten fakt zawdzieczam wylacznie sobie i nie szukam
            "winnych" wsrod mojego otoczenia czy usprawiedliwien w postaci sytuacji ktorych
            te (subiektywnie) bledne decyzje byly wynikiem.
            Z wiekiem i doswiadczeniem zyciowym nabralem tzw. "grubej skory" na reakcje
            osob spoza kregu moich najblizszych bo wiem, ze w kazda niewygodna dla mnie
            sytuacje wmanewrowalem sie sam.
            Zachowawszy resztki zdrowego rozsadku - raczej nie doprowadzam do sytuacji by
            dla mnie "niewygodne" rownalo sie z "bez wyjscia".
            Jedyna osoba ktorej interes postawie zawsze i bezkrytycznie ponad moim jest
            moja Malzonka z wdziecznosci za fakt Jej gotowosci do kompromisu przez 30 lat
            wspolnego ze mna zycia i swiadomosc faktu, ze nie przychodzilo to Jej latwo bo
            to osoba o b.niezaleznych pogladach i silnej osobowosci.
            Do calej "reszty" nie mam praktycznie zobowiazan i traktuje "ICH" podobnie
            powaznie jak Oni traktuja mnie smile
            Wiem iz jestem w tej korzystnej (dla mnie) sytuacji iz niewiele juz "musze"
            moge najwyzej "chciec", z zastrzezeniem iz zdaje sobie sprawe iz musze kiedys
            umrzec.
            Jestem minimalista potrzeb i do szczescia nie sa mnie potrzebne zadne dobra
            materialne ponad (subiektywne) minimum.
            Nie uczyni mnie szczesliwszym ani willa z basenem ani ferrari i fakt spedzenia
            urlopu na wyspach Fidzi czy noc spedzona w Kasynie w Monte Carlo smile.
            pozdrawiam,-
            tom
      • kamfora Re: szantaż vs terror... 09.01.05, 11:35
        jan.kran napisała:

        > Za bardzo nie rozumiem skad sie wzial pomysl tego pytania ale mowie za
        > siebiesmile))

        No cóż...widocznie zbyt pośpiesznie chciałam i poszłam na skróty wink


        > Moje relacje z innymi ludzmi nie sa oparte na strachu.
        > Spedzilam wiele lat z czlowiekiem , ktory wszedzie widzial zlo ,podstep i to
        > ze kazdy Go chce oszukac i wykorzystac.
        > Strzelilam drzwiami i sie uwolnilam od strachu.

        Czyli dopiero teraz nie są oparte na strachu?

        > A teraz nawet jemu jest lepiej w tej sytuacji, bo odzyskuje zaufanie do
        > swiata.

        Czy mogłabyś rozwinąć? Dlaczego dopiero po rozstaniu z Tobą odzyskuje zaufanie?
        Czy to znaczy, że był ufny zanim się z Tobą związał, w czasie trwania zwiazku
        bardzo podejrzliwy i po rozstaniu znowu ufny? Co należy rozumieć w tym przypadku
        przez "świat"?

        > Zycie czlowieka sparalizowanego strachem i nieufnoscia do innych jest okropne.
        > Juz wole byc naiwna i dac sie wykorzydstywac smile))

        No właśnie: okropne. Więc czego i dlaczego się boimy?
    • josarna Re: szantaż vs terror... 12.01.05, 17:24
      A ja myślę, że masz jakiś poważny problem, a do tego powoli zagłębiasz się w
      depresję. Na tę drugą polecam niezawodny środek: słońce od października do
      marca, zawsze, gdy uda się je dorwać. To pierwsze jest zbyt trudne...

      "Czy wszystkie relacje międzyludzkie oparte są na strachu?"
      O, rany - a skąd takie straszne myśli?! Skupiam się, skupiam i nie potrafię
      znaleźć osoby, której bym się bała; jedyna, która spaskudziła mi dzieciństwo
      nie żyje. Boję się: choroby kogoś bliskiego i braku zamówień dla firmy - to
      chyba wszystko... A, jeszcze zapomniałam o pająkach!! Jeśli jest podejrzenie,
      że w filmie może być pająk, to rodzina sprawdza, czy mogę obejrzeć, (bo kiedyś
      w nocy o mało nie udusiłam się ze strachu).

      Szantaż... Najlepiej nie dawać nikomu powodów, czyli nie robić niczego
      kompromitującego, ale jeżeli już się zrobiło, to może znaleźć "haka" na
      szantażystę? Nic mądrzejszego nie przychodzi mi do głowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka