jej_maz
08.05.05, 23:30
Nie, nie o jedzeniu, za ktorym nota bene osobiscie nie przepadam. Chodzi mi o
ich madrosci ludowe, z ktorymi ostatnio mam stycznosc poprzez jakies wstretne
zielska (ziola), iglowanie (akupunktura) czy wrecz kamieniowanie (Tuina,
czyli masarz goracymi kamieniami). Jego_zona zaciagnela mnie najpierw na taka
chinska konsultacji, ktora wykazala, ze jestem niezbalansowany i ciemne moce
sily Yang (ogien) opanowaly mnie. Teraz zmusza mnie do picia takiego swinstwa
(przepraszam) z ichszynych wywarow, ze bije to na leb i szyje wszelkie
rekordy smaku nieswierzych towarow ze sklepow "Spolem", plus te igly i
kamienie. A wszystko to dla wyrownania jekiegos tam chinskiego balansu. Czy
macie z tymi sprawami jakies doswiadczenia? Opinie?