Dodaj do ulubionych

Druga polowka jablka

10.01.06, 21:09
Opowiem wam pewna historie.
Moi znajomi, wiek 40+, bezdzietne malzenstwo. Znaja sie, jak sami mowia
prawie od zawsze, juz od dziecinstwa. Razem wyjezdzaja na urlopy, razem
remontuja mieszkanie, planuja zakupy itd.
W grudniu ona musiala miec przeprowadzona operacje, byla dwa tygodnie w
szpitalu. On jezdzil do niej dwa razy dziennie, czesto zachodzil do nas
opowiedziec jak ona sie czuje.
Pytalam jak sobie sam radzi z gotowaniem i pracami porzadkowymi w domu.
Mowil ,ze sobie nie radzi, nie wie co gdzie sie znajduje i czuje sie bardzo
samotnie. Byl coraz bardziej zdesperowany.
Ktoregos ranka zadzwonil ,zeby mu pomoc, nie moze sie ruszyc,kregoslup ma
zablokowany. Bylismy u niego caly dzien ,dostal jakies srodki rozkurczajace i
gdy tylko poczul sie lepiej prosil aby go zawiezc do zony do szpitala.
Po paru dniach zona wrocila a on wyzdrowial momentalnie.
Byl zadowony, usmiechniety i spokojny.
Nurtuje mnie pytanie.
Czy mozna sie tak bardzo uzaleznic od drugiej osoby,ze chwilowe nawet
rozstanie jest nie do zniesienia?
Czy zwiazek dwoch ludzi moze przerodzic sie z calkowite zespolenie?
Nie mowie tu o milosci, oni sa ze soba prawie 30 lat ale o zaleznosci od
siebie.
Obserwuj wątek
    • bodzio49 Re: Druga polowka jablka 10.01.06, 21:35
      Ja jestem pewny, że można.
      To jest aż dziwne jak bardzo nasze zdrowie fizyczne jest zależne od stanu
      naszej psychiki. Często problemy w życiu codziennym, stres od razu odbijają się
      na zdrowiu. Sam ostatnio nad tym pracowałem. Książkowy przykład to rozstroj
      żołądka u wielu osób zdających ważne egzaminy. A co dopiero rozstanie i
      niepokój o kogoś kto jest niemal dosłownie połową życia.
      • mammaja Re: Druga polowka jablka 10.01.06, 22:04
        ja tez uwazam, ze mozna.Moja znajoma stracila meza, wlasciwie z powodu zaniedban
        lekarki, ktora zbagatelizowala sprawe.Minelo juz trzy lata, a niedawno zwierzyla
        mi sie, ze absolutnie nie moze sie pogodzic z jego nieobecnoscia.Mimo ze obok sa
        corki i wnuczki, ma dobra rodzine - pustka jest nie do wypelnienia.
        Ja tez nie wyobrazam sobie domu bez mojego meza, chociaz wiele czasu zpedzamy
        obok siebie, zajeci swoimi sprawami.Ale jestesmy juz tyle lat razem, ze coraz
        bardziej "uzalezniamy sie", chociaz nieraz mnie wkurza!
    • skrzydlate Re: Druga polowka jablka 10.01.06, 22:35
      moja prababcia i pradziadek to bylo modelowe malzenstwo, slyneli z tego na cala
      okolicę, po smierci męża prababcia zmarla kilka dni poźniej, nie mogla bez
      niego.....
      • verbena1 Re: Druga polowka jablka 10.01.06, 22:50
        Ciekawi mnie czy taki scisly zwiazek dwoch osob, to bycie ciagle razem nie
        powoduje ,ze zatracamy swoja osobowosc? Przestajemy istniec jako osobna
        jednostka?
        Tracimy przez to niezaleznosc i wolnosc. Troche mnie to przeraza.
        • dan8 Re: Druga polowka jablka 11.01.06, 11:59
          Nie mysle,ze jest to zatracanie osobowosci,kazdy czlowiek jest inny,ma inne
          zainteresowania a ta bliskosc to swiadomosc,ze druga osoba jest obok,ze mozna z
          nia porozmawiac,podzielic sie wrazeniami z obejrzanego filmu,przeczytanej
          ksiazki,opowiedziec swoje mysli,podyskutowac o rodzinie itp.
          Mam samotne przyjaciolki i jak mowia tego im najbardziej brakuje,wlasnie tej
          obecnosci.
        • skrzydlate Re: Druga polowka jablka 11.01.06, 18:05
          moze przeraza cie bliskosc?

          a moze nie zatraca sie wlasnej osobowosci a ubogaca sie siebie o to co daje nam
          drugi czlowiek, wzajemne dawanie sobie siebie nawzajem, mnie wydaje sie to
          fantastyczne... osobiscie uwazam ze slowa zaczynajace sie na "współ..." sa
          lepsze dla ludzi niż te, ktore zaczynaja sie na "samo..."... więc: wspólnota i
          samotnosc, współodpowiedzialność i samodzielność... wspóistnienie i samotność smile
    • szfedka Re: Druga polowka jablka 11.01.06, 19:00
      Mialam takich sasiadow kiedys...Ona schorowana byla bardzo, on bardzo silny
      zajmowal sie nia do konca. W koncu zmarla a on skapcial natychmiast i po kilku
      miesiacach zmarl.

      Mam w rodzinie taka pare. On 80 ona 77 i...zakochani nadal. Na wszelkich
      zdjeciach oni sa zapatrzeni w siebie. To jest naprawde cudowne patrzec na nich
      jak ze soba rozmawiaja, jak zartuja i przekomarzaja sie ze soba. Totalne
      porozumienie. Kuzyn mowi, ze oni tak zawsze. Dwoje staruszkow ktorzy siedza
      kazdy na swoim fotelu i trzymaja sie za reke...Nie powiem...zazdraszczam im.
      • lablafox Re: Druga polowka jablka 11.01.06, 19:36
        Znam też takie pary, które nie wytrzymały rozstania się i poszły za sobą.
        Takim przykładem najbliższym to szwagrostwo .
        Gdy zmarła jego ukochana Stynka - Geniuszek przestał żyć, choć był żywym - on
        liczył dni, które minęły od jej odejścia, aż wreszcie poszedł po 7 miesiącach
        robienia wszystkiego by śmierć wzięła go w swoje ramiona.
        A 2 połówki jabłka to się zdarza - bardzo często moim zdaniem i uwazam że to
        faktycznie ubogacanie siebie - to ... e tam nie umiem powiedzieć co czuję .
        To takie szersze widzenie świata , słuchanie muzyki , doświadczanie,
        przeżywanie, obcowanie.
        • szfedka Re: Druga polowka jablka 11.01.06, 19:54
          lablafox napisała:

          > A 2 połówki jabłka to się zdarza - bardzo często moim zdaniem i uwazam że to
          > faktycznie ubogacanie siebie - to ... e tam nie umiem powiedzieć co czuję .
          > To takie szersze widzenie świata , słuchanie muzyki , doświadczanie,
          > przeżywanie, obcowanie.

          Nie wiem, nie zdalo sad
          Zdawalo mi sie przez moment...ze jest, ze cos - okazalo sie ze nic nie bylo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka