Dodaj do ulubionych

Przegrany wieczoru...

06.03.06, 21:46

ledwo rozpoczela sie 78' ceremonia rozdania Oscarów a juz zlota statuetke
trzymal w rece George Clooney - calkowita porazka - Clooney otrzymał Oscara
za... drugoplanową rolę w filmie "Syriana".
Liczyl ze film "Good Night, and Good Luck", ktory rezyserowal,
jest wspolautorem scenariusza i zagral w nim jedna z glownych rol,
zostanie jednak wyrozniony,
tym bardziej ze film mial 6 nominacji miedzy innymi w kategoriach najlepszy
film, rezyser i aktor.
Jego "usmiech" zawodu pozostal widocznyjuz do konca tego niedzielnego wieczoru:
m.onet.pl/_m/1060c5cfa9b00c6a7b54858bd9444e39,14,1.jpg
Fascynujace byly jak zwykle hollywoodzkie dekolty, ale to juz taka tradycja
i inaczej byc nie mozesmile

Enjoy !
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Przegrany wieczoru... 06.03.06, 22:55
      Sky, piszesz tak, jakbys w jego glowie siedzial i mysli znal.
      Wcale nie "najwiekszy przegrany", ale "wygrany", bo dostal Oscara. Oscar to
      "calkowita porazka"?
      Role drugoplanowe nie sa gorsze, a wrecz wspoltworza film - glowny aktor, nawet
      gwiazda, nic bez innych aktorow nie wskora. Jesli drugoplanowe role sa zle
      obsadzone, to klada caly film, bez wzgledu na glowne role.
      • skynews Re: Przegrany wieczoru... 06.03.06, 23:26

        Jutka,
        masz calkowita racje odnosnie rol drugoplanowych, ale... to tylko role
        drugoplanowe, zwlaszcza w kontekscie wyroznien i nagrod.
        To mogl by byc sukces, ale dla tzw. Newcomer, poczatkujacych w branzy.

        Ogladalas live ceremonie rozdania nagrod ?
        Jego mysli mozna bylo odczytac tego wieczoru bezposrednio z wyrazu jego twarzy:
        przed rozpoczeciem imprezy usmiechal sie i wymachiwal lapka do kamery
        pozdrawiajac radosnie wszystkich, ale kiedy zostal wywolany jako pierwszy
        mina mu sie zmienila, jakby wiedzial ze tego wieczoru juz nic nie wygra, ze ten
        wieczor jest juz dla niego zakonczony - pozniej usmiech byl juz bardzo sztuczny
        i niejako wymuszony - byl bardzo zawiedziony, to bylo wyraznie widac.

        Enjoy !

        • jutka1 Re: Przegrany wieczoru... 06.03.06, 23:34
          Ogladalam na angielskojezycznym kanale, i nic takiego nie wyczulam.

          Role drugoplanowe to nie "tylko" role drugoplanowe, i nie tylko dla
          poczatkujacych w branzy. Ty jako swiatowiec powinienes to wiedziec.
          • skynews Re: Przegrany wieczoru... 06.03.06, 23:47

            Od drugiej nad ranem do piatej naszego czasu trwala cala impreza - ogladalas
            wszystko ?

            Wydaje mi sie ze George Clooney liczyl na wieksze uznanie dla swojego
            filmu "Good Night, and Good Luck", ale odczekajmy komentarzy i wywiadow
            po Oscarach za 2005 r, moze on sam sie wypowie na ten temat.

            Zgadzam sie ze niekiedy role drugoplanowe mialy decydujace znaczenie dla
            sukcesu filmu.

            Enjoy !
            • jutka1 Re: Przegrany wieczoru... 06.03.06, 23:52
              Zaczelo sie po pierwszej, dotrwalam prawie do czwartej po czym padlam.
          • jutka1 Re: Przegrany wieczoru... PS 06.03.06, 23:51
            Na przyklad role drugoplanowe:
            Jessica Tandy jako Ninny Threadgoode w Fried Green Tomatoes
            Jeremy Irons jako Alex w Stealing Beauty
            Harvey Keitel jako Hal Slocumb w Thelma and Louise czy jako Winston Wolfe (Mr.
            Wolfe.. I solve problems) w Pulp Fiction...

            Etc. etc. etc.
            • skynews Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 00:18

              Tak,
              zgadza sie,
              te role drugoplanowe zadecydowaly o wartosci atrystycznej filmow, ale i tak
              chyba marzeniem wiekszosci wykonawcow jest rola glowna.

              Enjoy !
              • jutka1 Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 00:30
                Wolalabym dostac Oscara za role drugoplanowa, niz nic nie dostac za glowna role
                smile)
            • skir.dhu Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 00:27
              Masz racje, Sky - wszyscy dzis komentuja "nagrode pocieszenia" dla G.C.
              Jutko, nikt nie kwestionuje wartosci roli drugoplanowej, chodzi tylko o to, ze
              piekny George zrobil film, ktory kandydowal do kilku innych Oscarow lacznie z
              tymi dwoma najcenniejszymi - rezyser i film. No i nic z tego sad "W zamian"
              Akademia docenila Jego role w "Syrianie", co najwyrazniej On sam ceni duzo
              nizej niz cala swoja prace na "Good night, and good luck". Tu nie chodzi
              o "obiektywna" wartosc Oscara za role drugoplanowa tylko o otrzymanie tej
              nagrody w kontekscie wczesniejszych marzen o otrzymaniu Oscara za rezyserie i
              film. Jak zwykle, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia wink
              Skir Dhu
              • jutka1 Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 00:30
                SD,
                Ja nie odebralam tego jako nagroda pocieszenia, ale to tylko moja percepcja smile
                • skir.dhu Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 00:40
                  jutka1 napisała:

                  > SD,
                  > Ja nie odebralam tego jako nagroda pocieszenia, ale to tylko moja percepcja :-
                  )
                  >

                  Ale On to tak odebral i to bylo widac. Zreszta wszystkie wywiady z Nim przed
                  Oscarami byly jasne i oczywiste - liczy sie to, co robi jako rezyser i On
                  wlozyl spore pieniadze w oscarowa promocje "Good night, and good luck"
                  (podobnie zreszta jak kanadyjski producer "Crash" - 4 miliony poszly na przed-
                  oscarowa promocje i zadzialalo!). I stad to wszystko. Zapewne gdyby kandydowal
                  do jednego tylko Oscara - tego za "Syriane" - bylby szczesliwy do granic
                  rozsadku. Ale mial duzy apetyt i tak sie to skonczylo wink Czemu zreszta nie
                  mozna sie dziwic, bo Ang Lee jest naprawde wybitnym rezyserem a "Good night,
                  and good luck" jest waznym ale tez i raczej nudnawym, meczacym filmem.
                  Aczkolwiek sam G.C slusznie zauwazyl, ze sam pomysl porownywania tworczosci
                  artycznej jest czyms dziwnym i trudnym do uzasadnienia smile
                  Skir Dhu
                  • jutka1 Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 00:42
                    Zgoda. Racja.
                    Ja bronilam statusu Oscara za drugoplanowa big_grin
                  • skynews Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 01:01

                    Jacek Bromski prezes Związku Filmowców Polskich, reżyser, powiedzial "Dobrze, że
                    nagrody dostają mądre filmy" - nie jest on zdziwiony werdyktem Amerykańskiej
                    Akademii Filmowej i uznaniem za najlepszy film roku "Crash" (USA,Niemcy).

                    "Nie zdziwiło go też, że żadnej statuetki nie dostał faworyzowany "Good Night,
                    and Good Luck" George'a Clooneya. Film miał 6 nominacji, m.in. w kategoriach
                    najlepszy film, reżyser i aktor.
                    Akcja "Good Night, and Good Luck" oparta jest na faktach i rozgrywa się w latach
                    50. w USA. Reporter telewizyjny Edward R. Murrow prowadzi dziennikarskie
                    śledztwo w sprawie senatora Josepha McCarthy'ego, który kierował komisją
                    zwalczającą komunistów.
                    "Film jak film. Zwłaszcza na nas, Polakach, nie robi wrażenia, ponieważ sami
                    doświadczyliśmy o wiele większych represji i ostrzejszej cenzury niż Amerykanie
                    w opisywanych w filmie czasach McCarthyzmu. Oglądamy go z zainteresowaniem, ale
                    bez emocji" - podkreślił Bromski."

                    Enjoy !
                • skynews Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 00:42

                  SD,
                  nagroda pocieszenia - wlasciwie to okreslilas.


                  Wieczor ten jednak nie byl dla niego calkiem nieudany,
                  Clooney byl takze bohaterem wystapien innych laureatow:
                  wspomniala go takze laureatka Oscara Corinne Marrinan w kategorii najlepszy
                  krotkometrazowy dokument, ktora podziekowala swojej rodzinie, stacji HBO i...
                  Akademii za to, ze posadziła ja koło Clooney'a podczas lunchu, wydanego na czesc
                  nominowanych.

                  Enjoy !
                  • ertes Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 04:05
                    Ale sie przyczepiliscie do biednego chlopa a on nawet na czerwonym dywanie mowil
                    ze dla niego nie ma znaczenia czy dostanie oskara czy nie gdyz same nominacje za
                    tyle pracy sa wystarczajace.
                    A wedlug mnie najwiekszym przegranym jest Joaquin Phoenix, tym bardziej ze jego
                    partnerka odniosla sukces a jednak ten film jakby stworzyl wlasnie on.
                    • fan-j23 Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 09:59
                      A podobno największą wygraną jest Dorota Gawryluksmile))
                      • fan-j23 Re: Przegrany wieczoru... PS 07.03.06, 12:43
                        fan-j23 napisała:

                        > A podobno największą wygraną jest Dorota Gawryluksmile))
                        Oczywiście chodziło o Ewę ,za dużo siedzę w politycesmile)

                        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3197952.html
                    • skynews Re: Przegrany wieczoru... PS 08.03.06, 00:59
                      ertes napisał:

                      "Ale sie przyczepiliscie do biednego chlopa a on nawet na czerwonym dywanie
                      mowil ze dla niego nie ma znaczenia czy dostanie oskara czy nie gdyz same
                      nominacje z tyle pracy sa wystarczajace.
                      Wedlug mnie najwiekszym przegranym jest Joaquin Phoenix, tym bardziej ze jego
                      partnerka odniosla sukces a jednak ten film jakby stworzyl wlasnie on."

                      To co mowil to bylo przed rozdaniem Oscarow czy po ?
                      Wydaje mi sie ze aktualnie dobre czasy dla aktorow-amantow skonczyly sie,
                      przynajmniej na jakis okres.
                      George Clooney rezyserujac probuje przekonac ze jest jednak artysta
                      wszechstronnym, udalo mu sie to, mysle, tylko czesciowo - moze nastepnym razem
                      bedzie lepiej.
                      Ostatnie rozdania Oscarow swiadcza o tym ze Hollywood rezygnuje aktualnie
                      z kosztujacych milony filmow-flopow takich jak np. "Aleksander Wielki",
                      ukierunkowujac sie na filmy o aktualnej tematyce spolecznej.

                      Enjoy !


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka