Rodzinne obowiązki

17.09.06, 21:29
Jesteśmy w dziwnym wieku. Z jednej strony rodzice jeszce nas zapraszaja na
świateczne obiadki, ale to już nasze dzieci i wnuki na nie przychodzą, więc
już my zaczynamy przejmować ten niedzielny obowiązek. Moja Teścściowa wiele
lat temu namaściła mnie na "bożonarodzeniową". To dotyczy obowiązków zebrania
rodziny przy jednym stole, ale są inne rodzinne obowiązki które cichcem
łagodnie na nas spadają, wraz ze spadajacymi liśćmi i wypadającym męskim
włosem. Co spadło na Was z waszej, straszej rodziny?
    • jutka1 Re: Rodzinne obowiązki 17.09.06, 22:01
      Coz...
      Od 3 lat Wigilia jest przemiennie u mnie lub u siostry, dla calego scalonego
      klanu, czyli my, Mama, dzieci siostry i jej maz, dzieci meza siostry, i jej
      tesciowie plus brat szwagra.
      W tym roku u mnie.

      Poza tym jeszcze nie przejelysmy innych obowiazkow.
      smile
      • lablafox Re: Rodzinne obowiązki 18.09.06, 19:26
        Wigilie to ja spędzam poza Rodziną , bo z "Rodziną" i w sumie to chyba jest
        mentalnie bardziej moja rodzina.
        W ubiegłym roku po raz pierwszy od 30 lat zaprosiłam na 2 święto moją rodzinę ,
        mąż już jest sierotą, była mama , ojciec z żoną , brat z żoną i było ogólne
        zdziwienie - ,że w 2 święto dzieciaki nie moga przyjechac do nas , bo sie nie
        zmieszczą a rodzina ,że ma zaproszenie , przyjęte zresztą z ochotą.
        Jeśli chodzi o spadanie obowiązków to ja ,że względu na moją Mamusię , która
        nie miała głowy dla spraw przyziemnych od koncówki szkoły podstawowej bylam
        taką "starą malenką" opiekujaca sie domem i mamusią , ktorej trzeba
        pomagać.Takie polskie odwrócenie ról.
        Zawsze też spadały na mnie wszystkie sprawy urzędowe , bo "potrafię je
        załatwic".
        W tym roku się zbuntowałam i powiedziałam koniec - jesteście dorośli ,
        potraficie , macie czas - zróbcie coś dla siebie i innych.
        Był szok i oburzenie , ale teraz mam na głowie tylko siebie , męża
        i "dzieciory", starczy.
      • joujou Re: Rodzinne obowiązki 24.09.06, 07:54
        Odkąd nie ma moich rodziców,Wigilię zazwyczaj przygotowuje
        teściowa.Staram się wnieść swój wkład i zabieram ze sobą
        coś z tradycyjnych wigilijnych potraw,by choć trochę przypominało
        mi to kolację w moim rodzinnym domu,bo u niej zazwyczaj prosto i
        nijak sad
        Na mnie spadł inny obowiązek.
        Cała moja rodzina jest rozrzucona po kraju.Moi rodzice znależli się
        tu z powodów służbowych,gdy byłam małym dziecięciem i tak zostali.
        Rodzeństwo jakby z tych samych powodów dawno temu wyjechało i teraz
        po śmierci rodziców tylko ja się ostałam.Tak więc na mnie spoczywa
        obowiązek dbania o ich nagrobek oraz goszczenia rodziny zjeżdżającej się
        na Wszystkich Świętych. Jest to tak naturalne,że nikt nie musi się specjalnie
        zapowiadać,ani pytać, a ja jestem zawsze na to przygotowana.Co roku pokonują
        klikaset kilometrów w jedną stronę i są razem ze mną przy Ich grobie w tym
        dniu.
        • skir.dhu Re: Rodzinne obowiązki 24.09.06, 21:14
          Moi tesciowie maja 9 dzieci, kazde z tych dzieci ma jakiegos partnera choc nie
          co roku tego samego wink Sa dzieci tych dzieci i juz u niektorych wnuki.
          Calo-rodzinnie spotykamy sie tylko na Christmas, bo wszyscy rozsiani od Oceanu
          do Oceanu do Oceanu wiec tylko raz do roku mozna sie zjechac w komplecie glownie
          po to zeby sie przekonac, ze 4 lazienki w domu tesciow to zdecydowanie za malo
          na nas wszystkich wink)) Christmas jest zawsze u tesciow choc byly juz "potajemne"
          rozmowy co to bedzie, gdy tesciowa ustanie.
          U nas jest od lat kanadyjskie Thanksgiving dla niekompletnego kompletu - zawsze
          jest 1 szwagier ze zmiennymi partnerami, 1 szwagier ze stala zona i dziecmi, 2
          szwagierki z roznymi okolicznosciami plus bywaja inne dodatkowe zestawy
          szwagrostwa ale te sa juz zmienne w zaleznosci od roku. Urzadzam wiec za 2
          tygodnie pol-rodzinny Thanksgiving, na ktory "laskawie" przyleci z Bostonu moja
          pociecha. Dla Niej to jakis tam problem logistyczny, bo ma mid-terms, musi sie
          uczyc a tu rodzinne obowiazki wzywaja smile Ale przyleci na weekend, nie moze
          zostac na poniedzialek, ktory my bedziemy miec wolny wiec ja wielki obiad
          rodzinny przyszykuje na niedziele. Potem my odwiedzimy dziewczynke na
          amerykanski Thanksgiving w listopadzie kiedy jest juz ponuro i melancholijnie, i
          dziekowac jest trudno za cokolwiek wink))
          Poniewaz rodzina jest duza, co jakis czas jest powod zeby sie zjechac do kogos
          na slub, shower, nowy dom, graduation, roznego rodzaju ceremonie religijne
          dotyczace dzieci itp.
          Skir Dhu
Pełna wersja