lablafox
28.01.07, 09:18
Najpierw wkleje artykuł
Przeczytaj to w najbliższym czasie
Irena Cieślińska2007-01-26, ostatnia aktualizacja 2007-01-25 19:18
Jest wiele sposobów na to, by nie odnieść w życiu sukcesu. Najpewniejszy z
nich to odkładanie spraw na potem.
ZOBACZ TAKŻE
Niebezpieczne e-maile, czyli jak się nie dać infomanii (11-07-05, 10:11)
Psycholog z Haskayne School of Business Uniwersytetu w Calgary właśnie
opublikował w biuletynie Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego wyniki
swych wieloletnich badań nad fenomenem "odkładania spraw na później". Dr
Piers Steel jest - jak się żartobliwie przedstawia - światowym ekspertem w
dziedzinie odkładania na jutro tego, co ma być zrobione dziś, i przyznaje, że
nie przypadkiem jego badania, zaplanowane na pięć lat trwały blisko dwa razy
dłużej.
Steel żartuje, ale sprawa jest poważna, bowiem "odwlekactwo" jest zmorą
nowoczesnych społeczeństw. Z jego analizy wynika, że chroniczne odkładanie na
potem unieszczęśliwia, pogarsza samopoczucie, obniża odporność, przyczynia
się do kłopotów gastrycznych powoduje bezsenność i pośrednio jest jedną z
ważniejszych przyczyn otyłości.
Maniana, czyli pojutrze
Znacie ich? Na pewno. Niemal nigdy nie płacą rachunków w terminie i spóźniają
się na każde spotkanie. Prezenty pod choinkę kupują w wigilię po południu.
Sami sobie rzucają kłody pod nogi, sabotują własne działania. Mówią "mam
wrażenie, że jutro ta praca zdecydowanie lepiej mi pójdzie", "najlepiej
pracuje mi się pod presją" albo "pod presją jestem bardziej kreatywny". Robią
wszystko, by jak najpóźniej zacząć pracę i stale wyszukują sobie zajęcia
zastępcze niepozwalające skupić się na zasadniczej robocie. Najlepszym
przykładem takich rozpraszających działań jest notoryczne sprawdzanie poczty
elektronicznej. To nałóg podobny do podjadania czy palenia.
Psychologowie wyróżniają trzy typy odwlekaczy:
Poszukiwacz emocji. Czeka do ostatniej chwili i rzuca się w gorączkowy wir
pracy.
Unikacz. Boi się wszystkiego: i porażki i sukcesu. Jest niemal sparaliżowany
obawą, co inni mogą o nim pomyśleć. Woli sprawiać wrażenie, że się nie dość
przykłada niż że brak mu talentu.
Antydecydent. Unika odpowiedzialności, więc nie podejmuje żadnych decyzji.
Nałogowi odkładania na potem ulegają nieco częściej mężczyźni niż kobiety i
zdecydowanie częściej młodzi niż starsi. Do chronicznego ociągania się i
zawalania terminów przyznaje się trzy czwarte studentów.
Saper podkłada bombę
Chroniczne odwlekactwo staje się społecznym problemem, ale wciąż nie jest
traktowane serio. - Ta idiotyczna gra komputerowa "saper" kosztowała
społeczeństwo miliony dolarów - grzmi dr Steel. Ocenia, że dochód narodowy
Stanów Zjednoczonych wzrósłby o 50 mld, gdyby z komputerów znikły ikonki
powiadamiania o nachodzących e-mailach. Kary, jakie Amerykanie płacą za
opóźnienia w składaniu zeznań podatkowych, wynoszą średnio 400 dol. na osobę.
W 1978 r. do chronicznego odkładania spraw na potem przyznawało się 5 proc.
Amerykanów, dziś jest to już ponad jedna czwarta. A jak jest u nas? Trudno
powiedzieć, bo nikt nie prowadzi podobnych badań. Ba! W języku polskim brak
nawet jakiegokolwiek odpowiednika dla angielskich słów "procrastination", czy
potocznego "dillydallying", oznaczających ni mniej ni więcej tylko zasadę "co
masz zrobić dziś, zrób jutro".
Elektroniczne kuszenie
"Wszędzie dookoła czyha pokusa goła", narzekały Elektryczne Gitary i
faktycznie, właśnie w dostępności pokus dr Steel upatruje przyczyn epidemii
odkładania. Telewizor stoi dziś już niemal w każdym pomieszczeniu. Internet,
gry, Ipody, You Tube czekają gotowe na jedno kliknięcie, dostępne łatwiej niż
kiedykolwiek przedtem. - Nasze miejsca pracy są toksyczne dla motywacji.
Skupić się na pracy jest prawie niemożliwością, podobnie jak zachować ścisłą
dietę w sytuacji, gdy wokół głowy unoszą ci się łyżeczki z lodami
waniliowymi - ocenia naukowiec.
Wiliam Knaus, psycholog, autor kilku książek na temat ociągania się, ocenia,
że pozbyć się tego nałogu jest niemal równie trudno, jak rzucić picie czy
palenie. Knaus wspomina, że jednym z jego pacjentów był biznesmen, który
potrafił przez 40 godzin wynajdywać sobie najrozmaitsze niepotrzebne zajęcia
tylko po to, by odwlec moment podjęcia pracy, której wykonanie zajęło mu w
końcu jedynie pięć minut.
To dlatego nasze noworoczne postanowienia najczęściej diabli biorą, zanim
nadejdzie wiosna.
Wzór na odkładanie na jutro
Po dziesięciu latach prac dr Steel znalazł ścisłą matematyczną formułę
pozwalającą precyzyjnie wyliczyć nasze chęci do pracy. Zapał do podjęcia
pracy = EV/?D, gdzie E jest miarą tego, jak oceniamy swe szanse na sukces, V -
stopniem zaawansowania pracy, ??to miara bliskości celu i D - osobista
podatność na wszelkiego rodzaju opóźnienia.
Na przykład: moja chęć skończenia tego tekstu zależy od tego, jak oceniam
swoje pisarskie możliwości i perspektywy uzyskania wierszówki, jak bliski
jest ostateczny termin i jak mocno czuję chęć zakończenia pracy w piątkowy
wieczór i wybrania się w końcu do domu.
Większość zwlekających to ludzie impulsywni. Tacy, co cenią sobie wyżej to,
co mają dziś, od mglistych obietnic tego, co mogą mieć jutro, a w restauracji
zwykle opychają się czekadełkami, zanim podane im zostanie zasadnicze danie.
Dr Steel chwali sobie wybór dziedziny badań: - Jeśli wezmę dzień wolny, mogę
zawsze tłumaczyć, że robię to w ramach praktyki zawodowej.