fedorczyk4
04.05.07, 09:03
Na fali przemowien i deklaracji postanowilam zaglebic sie w temat. Do mnie
najbardziej przemawia definicja prof. Letowskiej ktora powiedziala ze dla
niej to jest praca. Nie pamietam dokladnie jak to ujela, ale to jest slowo
klucz jej wypowiedzi. Mna trzacha od nieustannego powtarzania przez
niektorych slow: OJCZYZNA, POLSKA, PATRIOTYZM. Flaga, godlo, symbole,
swietosci. Dla mnie wszystko to jest kompletnie niestrawne w popatycznej
napuszonej formie soc-partaitagow. Ale male drewniane krzyze z nazwiskami i
zapalone swieczki ktore towarzysza od 2 lat obchodom rocznicy Powstanai
Warszawskiego, powoduja gule w gardle. Duma Narodowa i poczucie
przynaleznosci do Narodu, dla mnie to jest tak odlegle od codziennosci w
ktorej z calym bagazem historycznym jestem owszem polka, ale i europejka. nie
czuje sie w sumie bradziej dumna z Konstytucji 3 Maja niz z Eifflowej
Wezyczki, albo katedry w Kolonii.