Dodaj do ulubionych

Dzisiajki 227 - czerwcowe !

01.06.07, 23:19
Witam w pierwszym dniu czerwca, piekny miesiac, dni coraz dluzsze, nadchodzi
Noc Swietojanska, ale wczesniej uzyjmy wiosny w pelni smile
Obserwuj wątek
    • verbena1 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 01.06.07, 23:24
      Wlasnie przed chwila zamknelam drzwi od ogrodu,piekny sloneczny poczatek
      czerwca.Mam nadzieje na sloneczne lato.
      • monia.i Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 01.06.07, 23:46
        Uwielbiam tę porę roku. Na podłodze stoi wazon z rozkwitłymi peoniamii ( nie
        pytajcie, czemu na podłodze smile)) - pachną po prostu cudownie. W firmowym
        ogródku róże zaczynają szaleć. Jeden z krzewów jest obsypany niezwykle
        pachnącym kwieciem. Gdy robię sobie przerwę w pracy - staję pod pergolą (dobrze
        mówię - to drabiniaste i łukowate - to jest pergola?) i wtykam nos w rozwinięty
        kwiat. Zamykam oczy - i rozkoszuję się zapachem.
        A w oczku wodnym rozgościła się żaba. Nie wiem, jakim cudem się do nas
        przybłąkała...Przysiada czasem na kamykach i łypie czujnym okiem. Gdy ktoś
        wykona gwałtowniejszy ruch - żabka robi takie "plum" - i znika pod wodą. Ale po
        chwili wypływa..Lada moment jakoś ją nazwę - daję słowo smile))
        • jutka1 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 10:18
          Pieknie opisane Moniu... smile))
          A u nas pada. Nici z planowanego koszenia przez Pana Krasnoludka. sad
          Po wczorajszej sielance koty sie rano poklocily o myszke. Teraz sa na siebie
          obrazone i siedza ostentacyjnie odwrocone do siebie tylem. Mam kino domowe za
          darmo. smile))
          Kolano powolutku dochodzi do siebie. Jeszcze 10 dni w stabilizatorze, i ponowna
          kontrola chirurga.
          Niedlugo przyjezdza rodzicielka, i przywiezie golabki na obiad. big_grin

          I tyle. smile

          Milej soboty smile))
          • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 10:32
            Lejesmile))Ale zanim lunelo zdazylam przespacerowac suke. Zaraz wioze Mac po
            zakupy do mojego ulubionego sklepu z koncowkami serii firmy Noa Noa. Potem Ojca
            odbieram z dworca i wioze po prezent urodzinowy dla niej. Potem prasowanie i
            meza przebieranie na doroczny bal. W tym roku Afryka, potem kolo polnocy
            odbiore Dzicinke z ogniska (?) pod Warszawa. Ja nie ide ani na bal, ani na
            popoludniowe garden party organizowne przez producentow Chablis. Mam chandre
            giganta i postanowilam wlezc w mysia dziure. Wyjde z niej jak mi sie poprawi
            humor. Nic nie bede robila na sile. Niech mnie swiat ugryzie w nos.
            • jutka1 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 11:44
              Fed., nie wlaz zbyt gleboko, bo Cie trzeba bedzie szczypcami wyciagac! wink))

              A tak powaznie, to trzymaj sie i nie daj sie chandrze. W pysk jom. big_grin

              Joujou, tez sie trzym z tym szefem. Nie znam go, ale nie lubie, dziwne... wink
              • joujou Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 17:09
                Od czasu do czasu popaduje,a właściwie mży.Słońca zero,ale
                jak już pisałam wcale mi to nie przeszkadza,bo przynajmniej
                nigdzie mnie nie ciągnie i dobrze mi w domu.Chyba byłam już
                umęczona całotygodniową bieganiną,a przyszły tydzień zapowiada
                się podobnie.W czwartek przesadziłam,od rana w pracy,zaraz
                po pracy poszłam na działkę,gdzie 'dałam sobie w kość' i okazało się,że
                od porannego wyjścia z domu do powrotu minęło 15 g,w dodatku wszędzie na
                piechotkę(wieczorem padałam na pysk).

                Jutko,mój były szef wydaje się bardzo sympatycznym człowiekiem,nie
                mieliśmy ze sobą większych zatargów,tylko ta jego niesłowność i brak
                zorganizowania są dobijające-niczego nie można z nim załatwić w normalny
                sposób.To taki wyrośnięty chłopiec,który już nigdy nie wydorośleje.
                W czwartek przyjechali całą ekipą.Od rana zanim oni dotarli miałam
                straszny ruch w interesie,bo klienci dzwonili w urlopie do mnie do domu,a
                że żal mi się zrobiło,to umawiałam ich na ten ostatni dzień.
                Zdałam wszystko do końca,rozliczyłam się do zera ,przekazałam kontakty itp.
                Najważniejsze dokumenty niby mi przywieżli,ale świadectwo pracy od razu
                zwróciłam do sprostowania.Dzisiaj mi je przywiózł, pozostałe dokumenty
                wiezie od kilku m-cy więc jeszcze muszę go dopilnować i sprawdzić,czy
                nie próbuje mnie 'przekręcić'.Dzisiaj trochę mi ulżyło.Na razie przechodzę
                na tzw.zasiłek i szczerze mówiąc jakiś czas chciałabym posiedzieć
                w domu(latem nie będę się nudziła).Oczywiście w międzyczasie będę reagować
                na ciekawsze oferty pracy,a jak mnie przyciśnie(finansowo i psychicznie)
                to pójdę byle gdzie winkCiągle obiecuję sobie,że już nie będę się tak
                przywiązywać i przeżywać,ale...czas pokaże.Myślę,że prze najbliższy czas
                nie będę Was już zamęczać tym tematem-zamykam go na 'ketę' jak to u nas
                kiedyś mówiono.
          • joujou Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 10:39
            Witam weekendowo smile U mnie nie pada(jeszcze),ale jest chłodnawo
            i pochmurno,co mi nawet pasuje.Wczoraj coś mi się znowu przestawiło
            na markowanie i poszłam spać nad ranem.Jeszcze nie zdążyło się co
            prawda rozwidnić,ale już jakaś ptaszyna dawała popis swego trele,aż
            wyjrzałam by sprawdzić,czy to nie jakieś omamy słuchowe smile
            Wstałam jak zwykle-ok.6 a teraz ledwo na oczka patrzę,ale nie ma już
            czasu na drzemkę.Za chwilę idę na spotkanie z moim szefem(kolejne i mam
            nadzieję,że ostatnie),napiszę jak wrócę z tego przymusowego spacerku.
            • joujou Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 10:40
              Fed,nie siedż zbyt długo w tej dziurze,ok?
              • lablafox Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 11:47
                Fed , jeśli musisz , posiedź sobie w tym dołku , ale troszeczkę, a potem
                wyłaź , jak najszybciej.
                Dziś rano obudziło nas wesołe pogwizdywanie lokomotywy.
                Wystartowalismy z łóżka jak strażacy na pożar( potem sami podziwialiśmy naszą
                sprawność i szybkośćsmile).
                Zdążyliśmy dopsaść balkonu , ja przytomnie w locie złapałam aparat i
                uwieczniłam nasza Piękną Helenę pędząca do Kołobrzegu:
                img242.imageshack.us/my.php?image=obraz4443ql5.jpg
                Potem juz z powrotem w łózku , zrobiło nam się nieswojo , bo przypomnielismy
                sobie ,że w ubiegłym roku ona wiozła nas po dzieciaki do Kołobrzegu i Kasia
                była jeszcze zupełnie sprawnym , ciekawskim dzieckiem.
                Cholerny świat.
              • mammaja Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 12:18
                Leje rowno, co mnie nie przeszkadza tak bardzo, jak mlodej, ktora wybiera sie
                na slub i wesele przyjaciol. To drugie zaplanowane " w plenerze".
                Fed, zapraszam do mojego dolka, przyjedz, posiedzimy razem popijajac jakis
                dobry trunek - moze nam obu pomoze smile)))
                • mammaja Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 12:21
                  Tereaz dopiero zobaczyla, zdjecie Pięknej Heleny - brawo LX, masz refleks smile
                  • jutka1 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 12:31
                    Zdjecie fajne, a ja glab dolnoslaski nie wiem, co to "Piekna Helena" i dlaczego
                    "Piekna Helena". Ide pogrzebac w internecie. smile))
                    • jutka1 Juz wiem :-)))))) ntxt 02.06.07, 12:53

                      • lablafox Piekna Helena 02.06.07, 13:06
                        Troche moich zdjęć Pięknej Heleny
                        http//:img209.imageshack.us/my.php?image=obraz855mh0.jpg
                        W oknie z kamera , miośnik parowozów z Niemiec , który słono zapłacił za
                        mozliwośc prowadzenia tejże maszyny
                        http//:img187.imageshack.us/my.php?image=obraz955vt9.jpg
                        Ruszyła maszyna po szynach ospale
                        http//:img209.imageshack.us/my.php?image=obraz858su6.jpg
                        I pędzi i dymi....
                        http//:img209.imageshack.us/my.php?image=obraz937wv1.jpg
                        • lablafox Re: Piekna Helena 02.06.07, 13:08
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=61556710&a=61556976
                          • jutka1 Re: Piekna Helena 02.06.07, 13:24
                            Dzieki, Lx smile))
                            W necie tez pogrzebalam i juz wiem smile))
                            • lablafox Re: Piekna Helena 02.06.07, 13:57
                              Jutuś, net to net, a to sa moje własnoręczne zdjęcia wink).
                              • jutka1 Re: Piekna Helena 02.06.07, 14:37
                                Ajajajaj... Fopas mi wyszedl - mialam na mysli informacje "co to jest ta Piekna
                                Helena". smile
                                • lablafox Re: Piekna Helena 02.06.07, 19:59
                                  jutka1 napisała:

                                  > Ajajajaj... Fopas mi wyszedl - mialam na mysli informacje "co to jest ta
                                  Piekna
                                  > Helena". smile

                                  Wybaczam Tobie Aśćka , boś trzepnięta bez(gram zam.) kolano.
                                  A co mialaś na myśli to napisałaś i tak jak napisałaś z tak zrozumiałam.
                                  Powiedziawszy to ,zasmiałam sie perliście.
                                  Polacy wygrali z Azerbejdźanem 3:1.
                                  • jutka1 Re: Piekna Helena 02.06.07, 21:26
                                    Biednemu i kontuzjowanemu zawsze wiatr w oczy wieje... wink)))))))))))
                                  • monia.i Re: Piekna Helena 03.06.07, 00:42
                                    No, wygrali - ale początek mieli kijowy. Boruc fajnym facetem jest - no, ale
                                    niech się weźmie za siebie przed następnym meczem. Bo mnie wnerwił dzisiaj smile
                        • joujou Re: Piekna Helena 02.06.07, 17:13
                          Lx,też podziwiam Twój refleks i wiem,jak to cieszy kiedy
                          tak niespodziewanie uda się zrobić ciekawe zdjęcie smile
                          • verbena1 Nalogi 02.06.07, 22:06
                            Jestem uzalezniona. Nie moge sie opanowac,to jest silniejsze odemnie.
                            Kupilam znow pestki slonecznika a obiecywalam sobie ,ze juz nigdy wiecej.Takie
                            prazone z sola chrupiace i dajace sie latwo rozgryzac. Uwielbiam je chrupac.
                            Problem w tym ,ze jak juz zaczne to musze zjesc cala cwierkilowa pake.
                            Chalupa zasmiecona,jezyk obolaly,brzuch boli. Mam dosyc na jakis czas,poki nie
                            zajde znow do tureckiego sklepu i nie skusze sie znowu.

                            W przerwach miedzy gryzieniem pestek wypralam wszystkie firany i umylam
                            okna.Dla gosci oczywisciesmile) Dobrze ,ze od czasu do czasu ktos przyjezdza,musze
                            sie zmobilizowac i przegonic cale pokolenia pajakow wiodacych spokojne zycie w
                            moim mieszkaniu. Jutro pozwole sobie odpoczywac i byczyc sie na ogrodzie.
                            • lablafox Re: Nalogi 03.06.07, 07:34
                              Verbeno , nie szalej , proszę, bo bede miała poczucie winy.Wiesz ,ze pedantką
                              nie jestem i kątów u gospodarzy tez nie mam w zwyczaju przeglądać.
                              Za chwilę wyjeżdżamy na Komunię - szalonej córki , naszego szalonego Piotra.Oj
                              co to bedziesmile.Mam nadzieje,ze bedzie OK.
                              Na razie pochmurno , mglisto i + 15 stopni.
                              Miłej niedzieli.
    • jutka1 Deszczowa niedziela 03.06.07, 10:12
      Mzy, jest ciemno i szaro.
      Czas na druga kawe.
      Wieczorem mam gosci, musze troche ogarnac obejscie (troche, bo przecieZ nie bede
      nagle sprzatac wink ). Goscie przychodza ze strawa i napitkami, zebym nie
      nadwyrezala kolana. Niech ich Niebiosa maja w swojej opiece. smile

      No i jest OK. Czlowiek sie potrafi przyzwyczaic do wszystkiego.

      Milej niedzieli smile
      • fedorczyk4 Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 11:37
        Bardzo sie ciesze Jutyldo ze jest ok. Verbeno, ja namietnie praze w piekarniku
        luskane pestki dyni. Potrafie niszczyc to kilogramami! Dzicinka wczoraj
        pojechala pod Warszawe na ognisko. Kolo polnocy pojechalam po nia i jej
        przyjaciolke. No i jak ten debil petalam sie po nocnym Kampinosie przez
        poltorej godziny. Nie dokladnie mi wytlumaczyly gdzie to jest, nie bylo zasiegu
        telefonicznego i na dodatek ja jestem w nocy slepa jak kura. Malo mnie nagly
        szlak nie trafil. Ale w koncu jakos na nie trafilam. Padlam spac po 1, a tu
        koty postanowily uzadzic sobie balange w calym mieszkaniu z punktem ladowania
        na mnie. Kolo 5 wrocil maz. Wstalam do niego i co sie moim oczom ukazalo w
        sypilni? Olbrzymie starszawe, ale urocze putto, rozkosznie wygiete w poprzek
        luzka, w slipkach i sndalkach. Przed chwila mnie pytal czy nie orietuje sie o
        ktorej i jak wrocil z balu do domusmile)
        • ewelina10 Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 12:32
          Fed, łaskawa w ciebie kobieta, że męża samego wysyłasz na bal smile))

          Pestki, a zwłaszcza orzeszki były moim wspomagaczem przy rzucaniu palenia, ale
          uwaga, radzę z tym nie przesadzać. Ostatnio odkryłam w sprzedaży orzeszki
          lighty odłuszczone, ale diabelo mają też dużo kalorii. Cóż, obecnie nie mam
          żadnych problemów z zachowaniem umiaru.

          Szaro, nie pada ale wilgotno, za oknem smętnie. Na skuter po bezdrożach za
          ślisko, pójdę chociaż sobie z psicą na długi spacer wzdłuż Kanału Królewskiego
          • mammaja Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 21:08
            Fed, zaluje ze nie sfotografowalas tego putta! Blakania po Puszczy nie
            zazdroszcze, sama mialam wykonczajaca dobe, wczoraj psy corki nocowaly u nas,
            bo byla na weselu, jednak kolo 1 w nocy przyjechala, przywieziona przez
            znajomych i wziela swoje sforke, kolo 3 ciej przyszedl syn, ktory u nas
            nocowal, bo byl u przyjaciela w sasiedztwie na imieninach, (niby po
            cichutkusmile)), a rano musialam wstac i pojechac za Zyrardow na spotkanie mojego
            stowarzyszenia, ktore zakladalam dwadziescia pare lat temu i teraz dostalam
            tytul czlonka honorowego. Spotkalam wielu przyjaciol z przed lat i bylo
            bardzo milo, ale jak wrocilam to nie moglam wejsc do domu, bo synek zamknal na
            taki zamek od ktorego nie mialam klucza. Dalej juz was nie bede nudzic. Padam
            na nos, (o 17 tej bylam zaproszona do znajomej), poczytam forum i ide spac!!
            Ale ogolnie niedziela niezmiernie sympatyczna, chociaz klopotliwa smile
            • lablafox Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 22:38
              No i po komunii i po przyjęciu.
              Na szczęście odbyło sie ono w gospodarstwie agroturystycznym , więc pewne
              dydonanse były jakby zamglone,ze względu na przestrzeń i inne atrakcje.
              Ogólnie było świetnie.
              Jedna koza zakochała sie w moim mężu ,uśmialiśmy sie bo straciła dla niego
              głowę.Na jego widok stroiła przezabawne miny , wdzięczyła się do niego i
              próbowała całować - niestety nie mogę wrzucić fotek bo cos mi image...nie
              działa.
              • lablafox Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 22:53
                Oto rzeczona koza - 506, kiedy tylko mąz pojawiał sie w pobliżu natychmiast
                przybiegała
                img411.imageshack.us/my.php?image=obraz4530mx7.jpg
                Wydawała przesmieszne dźwiękii próbowała go całowac , fotki te nie maja nic
                wspólnego z rozpowszechnianiem zoofilii .Niestety ktos dba o morale i 2 zdjęc
                wkleić mi nie daje.
                • lablafox Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 23:02
                  img404.imageshack.us/my.php?image=obraz4576gp6.jpg
                  img404.imageshack.us/my.php?image=obraz4577ve0.jpg
                  • gaudia Re: Deszczowa niedziela 04.06.07, 00:29
                    heh Fed, putto mnie ubawiłosmile

                    Jutka, jak tam Twoja kończynka biedna?
                    • fedorczyk4 Szary poniedzialek 04.06.07, 06:47
                      Mnie Gaudio ubawilo do wypeku, ze zabral kaca na pokaz bolida F1 szalejacego na
                      moscie Swietokrzyskim. Nie bede opisywala w jakim stanie przywlokl sie do domu,
                      zwlaszcza ze mial wejsciowke i byl w pierwszym rzedzie fali ryku silnika.
                      Zczelam tydzien energicznie, ale ciagle z glebi dola, przytargalam 70 peonii
                      dla mojej Maci na urodziny, zaraz z nimi do niej lece zrobic jej pobudke. A
                      potem robota i jazda do sadu do Skierniewic i odbior Malej Czarnej z lotniska i
                      gotowanie na Maci bankiet i takie tam normalne codzienne przyziemne. A mnie sie
                      marzy duszy wzlot ku przestworzom nieskonczonej poezjii....
                      • joujou Re: Szary poniedzialek 04.06.07, 08:34
                        Dzieńdoberek smilePrzywitam się i gnam przed siebie,bo też
                        mam dzisiaj dużo do załatwienia:przede wszystkim bieganie po
                        urzędach,a jeszcze mój były szef podrzucił mi swoje papiery i
                        nie potrafiłam odmówić(mżonek mi potem wyśpiewywał:oj naiwna,naiwna wink
                        Najpierw jednak podskoczę na ryneczek,bo nie mam jeszcze żadnych kwiatów
                        za oknem i może uda się coś kupić.
                        Tak,czy siak jak czytam o rozkładzie dnia naszej Fed,to ciągle mam wrażenie,
                        że ja nic nie robię smile
                        Chyba czasami warto puścić chłopa samego na imprezę,by móc potem z
                        satysfakcją obserwować jak się męczy big_grin
                        Lx ,kózka śliczna i wdzięczy się niesamowicie.
                        Słońce właśnie wyszło zza chmur więc dobrego dnia i całego tygodnia
                        życzę nam wszystkim!
                      • joujou Re: Szary poniedzialek 04.06.07, 08:43
                        Tak sobie myślę Fed,że Twoja Mać od razu poczuje się
                        jak w raju przy takiej ilości kwiatów wink Wczoraj przywiozłam kilka
                        z działki i pachną cudnie.
                        • jutka1 Re: Szary poniedzialek 04.06.07, 11:47
                          U nas tez szaro. I mzy.
                          Nastroj mam odpowiedni do pogody, jakas znizka dzis nastapila. No nic to,
                          przejdzie. Wszystko przechodzi.

                          Poza tym sama dzis sie soba zajmuje - pierwszy dzien bez "dyzurow". I idzie mi w
                          miare sprawnie. smile
                    • jutka1 Re: Deszczowa niedziela 04.06.07, 11:43
                      Gaydyjko, konczyna sie goi powolutku, jest okladana altacetem i jakas mieszanka
                      zrobiona na recepte w aptece (arnica i cos tam jeszcze), chodze o kuli i w
                      usztywniaczu kolana, za 8 dni do kontroli.
                      I juz sie nauczylam chodzic (wolno) po schodach, wiec moge juz sama karmic koty.
                      smile))
    • luiza-w-ogrodzie Juz poniedzialek? A gdzie podzial sie weekend? 04.06.07, 11:49
      Weekend zapodzial sie w ogrodzie, wsrod rabat obsadzonych australijskimi
      pieknotami i obficie zasypanych sciolka ze zmielonej kory i lisci. Kopiac
      slynny niegdysiejszy betonowy pagor (czyli frontowy ogrodek) znalazlam dwie
      dzdzownice. Cud! Jednym slowem, w weekend naharowalam sie latajac w gore i dol
      z kublami sciolki, workami nawozu, taczka, roslinami, lopatami etc. Przy okazji
      odkrylam maly krzak jasminu biblijnego (Jasminum sambac), ktory powedrowal do
      donicy w celu reanimacji, oraz kilka odrostow drzewek laurowych.
      W pracy duzo pracy, do tego dzis pracowalam kolo City, wiec zamiast 15 minut
      samochodem wyszlo 55 minut pociagiem plus dojscie do stacji i ze stacji. Aj,
      mam dosyc, ide zobaczyc czy skandal na forum Polonia nabrzmial do wybuchu, a
      potem ide obejrzec ulubiony glupi serial i spac.
      Dobranoc i pozdrawiam z glebi zalatania, popisze wiecej gdy cos sie bedzie
      dzialo i jak czas dopisze!!
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • mammaja Re: Juz poniedzialek? A gdzie podzial sie weekend 04.06.07, 14:35
        Z przyjemnoscia przeczytalam o waszych dzialaniach, bo mnie jakos sparalizowalo
        wole, a wlasciwie poplacenie rachunkow z konta wprawilo w humor wisielczy.
        rachunek za gaz jeszcze w okresie grzewczym przerosl oczekiwania, walka na
        przykreacanie grzejnikow dala jednak slabe rezultaty.
        narazie jade do banku i do weta, do poczytania poznej!
        • verbena1 Re: Juz poniedzialek? A gdzie podzial sie weekend 04.06.07, 15:10
          Weekend przelecial naszym forumowiczkom szybko i niespodziewanie na
          szalenstwach imprezowych. No i bardzo dobrze. Przeciez to juz czerwiec, czas na
          grilowanie i harce na trawie.
          Jou przykro mi z powodu Twoich problemow pracowych. Trzymam kciuki i mysle
          pozytywnie. Bedzie dobrzesmile)

          W moim otoczeniu zawirowania,stres i panika. Na szczescie nie dotyczy to mnie
          bezposrednio. Sasiadka - Armenka wyprowadza sie do wynajetego pokoju a za pare
          miesiecy wyjezdza do meza do Ameryki.Musi pozbyc sie mnostwa niepotrzebnych a
          jeszcze w dobrym stanie przedmiotow. Najchetniej wyrzucilaby wszystko na
          smietnik a ja nauczona oszczednosci wydzwaniam po ludziach i pytam kto ma jakie
          potrzeby.
          Mowie tu o prawnie nowych meblach,lodowce ,pralce,serwisach itp.
          Z latwoscia znalazlam chetnych na wszystko i ciesze sie ,ze ktos sie cieszysmile))
          • mammaja Re: Juz poniedzialek? A gdzie podzial sie weekend 05.06.07, 00:18
            Wieczor zezarl mi serial "skazany na smierc", ktorego puscili 3 ostatnie
            odcinki, a w dodatku skonczylo sie beznadziejnie (c.d. jesienia), stracilam
            tylko czas. Serwer gazety chodzi mi jakos beznadziejnie, wiec ide spac smile
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek w pracy, niestety 05.06.07, 01:44
      Poczytalam Dzisiejki, usmialam sie nad Fedorczykowym puttem, ucieszylam z
      poprawy stanu Jutkowego kolana, zapracowanym i zalatanym zycze spokoju i
      letnich nastrojow a sama oddalam sie wcale nie dystyngowanie do wtorkowych
      raportow...
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Wtorek w domu, niestety 05.06.07, 11:17
        ... w domu, ale przynajmniej przestalo padac i sie rozjasnilo. smile
        Spalam ponad 10 godzin, hurrraaaaaaaaa. big_grin
        Na Trojce leci cohenowe Alleluja w wykonaniu Jeffa Buckley, piekne.
        Dzis bedzie dobry dzien.

        Milego wtorku smile
        • mammaja Re: Wtorek w domu, niestety 05.06.07, 11:48
          Piekny dzien sloneczny, a nie za goraco. Czytanie Luizy wprawia mnie w
          komplesy - skad ty dziewczyno masz sily na takie dzialanie w ogrodzie? Moj
          ogrodek jakis malo zorganizowany tego roku, powinno sie tez zrobic kilka
          zasadniczych zmian. Ale pomysle o tym na jesieni smile Wyruszam w miasto.
          W Boze Cialo od lat pomagalam Parafialnemu Klubowi Sportowemu przy dekoracji
          oltarza, jakos wreszcie w tym roku nie zglosili sie, co za ulga! Za to mam
          zebranie zarzadu UTW - nie znalazl sie zaden inny dzien, zeby 5 osob mialo
          wolny termin smile Ewelinko, chyba trzeba to zrobic, bo inaczej koncza sie
          ropomaciczem, takie ciaze urojone. Znam wiele przypadkow. A tak - swiety
          spokoj . Sroki awanturuja sie niebywale. Skrzecza i atakuja kota, ktory
          spokojnie wygrzewa sie na slonku i calkiem je oleawa. Do wieczora!
          • mammaja Re: Wtorek w domu, niestety 05.06.07, 23:00
            No to juz wieczor mija, dobranoc!
            • monia.i Re: Wtorek w domu, niestety 06.06.07, 00:27
              A mnie chyba jakieś takie ogólne zmęczenie dopadło sad I złości mnie - bo tak
              pięknie za oknem i w ogóle - a ja ze smętną miną...Ehhh..
              • jutka1 Re: Wtorek w domu, niestety 06.06.07, 00:42
                Ja tez ze smetna mina, Monieczku. sad

                Dobranoc
    • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 05.06.07, 09:32
      E tam, ja taka aktywna to jestem tylko co jakis czas, generalnie jestem tylko
      dosc aktywna. Dzisiaj nie koniecznie. Robota, parasowanie i tyle. No Krowisia,
      ale to tylko sama radosc. A i rehabilitacja Dziecinki. To norma. Co bedziecie
      robic w Boze Cialo?
      • ewelina10 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 05.06.07, 11:00
        W Boże ciało ? Nie wiem, może zakupy na wyjazd, chociaż to niechwalebne

        Wróciłam od weta. Moja sunia ma niewielką alergię i ciążę urojoną. Na razie
        będziemy zwalczali Galastopem, a potem zobaczymy, najprawdopodobniej bez
        sterylizacji się chyba nie obejdzie.
    • luiza-w-ogrodzie Sroda, joga, te klimaty... 06.06.07, 01:05
      Sroda zawsze napawa mnie optymizmem, bo po niej juz "z gorki" i na horyzoncie
      pojawia sie weekend zblizajacy sie jak widziany z dala "Orient Express" -
      zrelaksowany i pelen niespodzianek. Tym bardziej, ze tym razem nadchodzi dlugi
      weekend, corka wyjezdza na oboz a my pewnie w sobote popracujemy w ogrodku a
      potem wezmiemy terenowke, namiot i hajda w busz. Po pracy mam w planie
      popoludnie spedzone z rocznikami magazynow ogrodniczych i namawianie Buszmena
      do zrobienia kompostownika z odkrytych w ogrodzie resztek blachy falistej i
      kilku znalezionych slupkow. Nic tak nie spaja zwiazku jak przewalanie stosu
      kompostu i wspolne sadzenie drzewek ;o)

      Lece do pracy, bo mam jej stos, tylko nie tak wonny jak kompost. Niech Wam
      sluzy pogoda i powoli nadchodzace lato.
      Luiza-w-Ogrodzie

      PS "Od zawsze" podziwiam Mammaje za niespozyte sily w organizowaniu, dzialaniu,
      uczestniczeniu i pomaganiu, a tu nagle okazuje sie ze to ja ciezko pracuje!
      Doprawy, Mammaju, to co robie to male piwo w porownaniu z Twoja dzialalnoscia.

      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: Sroda, joga, te klimaty... 06.06.07, 07:02
        Mnie tam wsio ryba w sumie, jaki jest dzien tygodnia. Od zawsze mam takie
        pomerdane zycie ze uklad pieciodniowego tygodnia pracy z sobotnio-niedzielnym
        wypoczynkiem nigdy mnie nie dotyczyl. Przyznam Ci sie Luizo ze tez Mammajke
        podziwiam za jej zaangazowanie, energie, optymizm i cala ogromna reszte.
        Wracajac do tygodnia to my nie mammy wolnego w czwartek, wiec zaden wypad poza
        dom nie wchodzi w gre. Zreszta co bym zrobila z Krowisia? W tym roku znowu z
        nia zostaje na cale lato w domu. Wyglada na to ze zreszta nie tylko z nia i ze
        z calkiem pustego domu skorzystam tylko przez tydzien. Ba, lepsze to niz nic.
        • joujou Re: Sroda, joga, te klimaty... 06.06.07, 07:56
          Jakby co,to jezdem wink w zasadzie byłam cały czas,tylko
          gadać mi się nie chciało.W poniedziałkowy wieczór sparaliżowała
          nas bardzo smutna wiadomość i jakoś trudno było się pozbierać.
          Niby nie dotyczy bezpośrednio naszej rodziny,ale człek nie
          potrafi przejść obojętnie wobec ludzkich tragedii.Czasami się
          zastanawiam ile tego ciężaru może udżwignąć jeden człowiek?
          No nic,powtórzę za Jutką:ryjem do przodu.
          Za oknem pochmurno i jakoś tak nijak,ale trzeba mieć nadzieję na
          poprawę nastroju,czego wszystkim życzę!
          • jutka1 Re: Sroda, i niezbyt mile klimaty... 06.06.07, 08:52
            Wczoraj wieczorem dowiedzialam sie czegos zadziwiajaco-niesmacznego, i musze to
            przetrawic. Na szczescie jest slonecznie, nie deszczowo, wiec przynajmniej
            pogoda sprzyja temu przetrawianiu.

            Poza tym. Moge juz chodzic bez kuli (po schodach tylko z kula), mam zamiar wyjsc
            dzis do ogrodu i posiedziec/poczytac, Rodzicielka mi zerwie truskawek i
            poziomek, i da krupnik na obiad.
            Nudne zycie rekonwalescentki.

            Milego dnia smile
            • gaudia Re: Sroda, i niezbyt mile klimaty... 06.06.07, 10:02
              fajnie, ze padło hasło "joga". Też sobie poćwiczę, coby odpędzić smutki
              powczorajsze.

              I sumnienie mnie jakos gryzie, to jest juz niefajne, nie wiem czy joga pomoże.

              miłej srody, wschód słońca był piekny...
              • jutka1 Re: Sroda, i niezbyt mile klimaty... 06.06.07, 10:23
                Uprasza sie Gaudie uprzejmie o nieuzywanie ostrych przypraw.
                (tlum.: pieprzycie, Gaudyjko wink))
                • ewelina10 Środa, i ... mile klimaty... 06.06.07, 20:51
                  Wróciłam z przejażdżki i jestem cała przesiąknięta lepkim kurzem, zapachem
                  paliwa i wiejskiego powietrza ... Nie miałam nic do gadania i musiałam
                  przetestować nowy skuter, tym razem włoski. Oznajmiono mi, że to już czas na
                  poważniejszą maszynę i mam się nie bać że się zabiję. Niektórym dobrze to
                  mówić ... Nowy skuter jest wyższy, ma większą moc, zryw bardziej dynamiczny,
                  cięższy a co za tym idzie, lepiej się z nim nie obejmować w pozycji
                  horyzontalnej. Jazda była przednia, ale na piaszczyste drogi przydałyby się
                  bardziej szersze opony. Może coś sie da załatwić
                  • joujou Re: Środa, i ... mile klimaty... 06.06.07, 21:32
                    Brawo Ewelino!!! Szerokich dróg Ci życzę i wrażeń
                    podwyższających poziom adrenaliny(oczywiście w umiarkowanym stopniu smile
                    Może z czasem wkleisz jakąś fotkę do albumu na nowej maszynie?

                    Fajna jest ta nasza netowa wspólnota.Pisząc wspólnota mam na myśli
                    to,że nawet nie ruszając się z domu możemy wirtualnie pobuszować
                    po polnych drogach,zwiedzać różne kraje,poznawać kultury i
                    obyczaje,posiedzieć w czyimś ogrodzie,a nawet zajrzeć do cudzego garnka big_grin
                    • mammaja Re: Środa, i ... mile klimaty... 06.06.07, 22:14
                      Splonilam liczko, czytajac pochwaly na swoj temat smile Nie przesadzajcie
                      dziewczyne, teraz to juz jestem bladym cieniem wlasnej energii. Zwlaszcza, ze
                      zupelnie zniecheca mnie kolejne przesluchanie w ramach "polowania na
                      czarownice", czyli:" samorzadowiec musial ukrasc, a jak nie ukradl to jeszcze
                      gorzej, bo znaczy zrobil cos o czy mne wiemy."
                      Malo zabawne, niestety ! Ewelinko, jestes niesamowita z tymi skuterami. U
                      nas w garazu stoi czyjs motorower "komar", zostawiony na chwile na przechowanie
                      przed paru laty. Może zaczne na nim jezdzic?????
                      (
                      • gaudia Re: Środa, i ... mile klimaty... 06.06.07, 22:20
                        ooo
                        poczytałam o Waszych jednosladach i miałam wizję zlotu czarownic na motocyklach,
                        takich wielkich, ciężkich i szybkich, zamiast archaicznych mioteł big_grin

                        póki co - polecam joge w plenerze o switku, mam wrażenie, ze Buszmenka mnie poprzesmile

                        aha, dzieki za mobilizacje, czytając o Waszej energii uaktywniam swoją

                        buziak specjalny dla Jutki
                        • mammaja Re: Środa, i ... mile klimaty... 07.06.07, 00:12
                          Joge sobie daruje, bo nie umiem, ale w piatek rano wyruszam na marsze
                          norweskie smile
                    • luiza-w-ogrodzie Fajna jest ta nasza netowa wspólnota 07.06.07, 04:06
                      joujou napisała:

                      > Fajna jest ta nasza netowa wspólnota.Pisząc wspólnota mam na myśli
                      > to,że nawet nie ruszając się z domu możemy wirtualnie pobuszować
                      > po polnych drogach,zwiedzać różne kraje,poznawać kultury i
                      > obyczaje,posiedzieć w czyimś ogrodzie,a nawet zajrzeć do cudzego garnka big_grin

                      Ladnie napisalas, Joujou. Tez lubie internetowe fora z tego powodu. Spotykamy
                      sie tutaj i zapisujemy male kawaleczki naszego zycia dla rozrywki, wsparcia w
                      ciezkich momentach albo w odpowiedzi innym. Czasem uda sie nam poznac w realu.
                      Piszmy, piszmy tutaj i wiecej.

                      Pozdrawiam
                      Luiza-w-Ogrodzie
                      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                      Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Zalany czwartek 07.06.07, 02:08
      O wpol do piatej rano obudzil mnie glosny szum deszczu. Wyjrzalam przez okno
      werandy na ulice ktora plynely potoki wody i wrocilam do lozka. O osmej nawet
      troche pogrzmialo. Teraz siedze w domowym biurze i patrze na zielony ogrod,
      gdzie deszcz pada rowno, raz gesciej, raz mniej, na skoszony trawnik, nowo
      posadzone krzewy i drzewka, na kupe kompostu... Drewno do pieca na szczescie
      wczoraj przykrylam. Chyba nie przerzuce dzis kompostu ani nie przekopie klombu
      pod rosliny lasu deszczowego. I nie tylko dzis - caly dlugi weekend ma byc
      deszczowy. A ja nawet nie mam kaloszy.
      Zabieram sie do pracy, mam dzisiaj ciekawe raporty, wnioski do wyciagniecia i
      rekomendacje, wiec dzien szybko minie.
      Pozdrawiam z deszczem w tle
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • gaudia Re: Zalany czwartek 07.06.07, 02:45
        nadal polska noc


        smutno

        choc część zajął bardzo miły telefon od tutejszej forumki

        szkoda, ae nie mam ogrodu i męża coby donosić na bieżąco

        ale nie mam i już
        • luiza-w-ogrodzie Re: Zalany czwartek 07.06.07, 04:03
          Gaudio, czemu sie smucisz? Na zapas, czy cos sie stalo?
          Donosic na biezaco mozesz nie na temat meza czy ogrodu, na pewno masz duzo
          innych ciekawych rzeczy do powiedzenia (podgladalam Ciebie na innych forach,
          wiec wiem :o))
          Pozdrawiam i przesylam fluidy - pogody tym razem nie przesylam, bo ciagle pada
          i jest szaro.
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • gaudia Re: Zalany czwartek 07.06.07, 09:58
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > Gaudio, czemu sie smucisz? Na zapas, czy cos sie stalo?

            nie, czasem takie smuty spadają z nieba z deszczemsmile

            ale juz ok, przepraszam za marudzenie
            i fajnie, ze jesteściesmile
      • jutka1 Sloneczny czwartek 07.06.07, 09:49
        No prosze: slonce swieci.
        Wreszcie.
        Moze posiedze w ogrodzie - teraz zarosnietym do imentu przez deszcze i moja
        kontuzje.

        Poza tym bezet.

        Milego dnia smile
        • joujou Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 11:37
          U nas upał,a ja znowu będę się 'poświęcać'-tym razem
          urodziny teściowej smileTak więc nie muszę myśleć dziś o obiedzie,ale
          zaczynam się zastanawiać nad jakimś skomasowaniem tych majowo-czerwcowych
          uroczystości rodzinnych,bo niemal co tydzień coś przypada.
          Poza tym przed chwilą dzwoniła pewna dobra duszyczka z informacją,że
          właśnie wraca z zawodów i wiezie nam świeże rybki smile i już mam zajęcie,ale
          chwała mu za to...no może chwała to nie wszystko,bo przy najbliższej
          okazji trzeba będzie razem opić te wszystkie jego dobre uczynki(poczciwy
          i bardzo życzliwy człek smile)
          • lablafox Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 18:19
            Oj Joujou , widze ,ze na leniuchowanie liczyć to Ty nie mozesz.
            Ja mam teraz problemow mase , bo kiedy poustawiałam dzieciaki tak ,że nie
            jesteśmy im potrzebni to ...
            No właśnie - to mam problem z kotami.
            Od 3 miesiecy dokarmiam rudego , niebieskookiego , przypominajacego maikuna(
            nie wiem jakk to sie pisze , Jutka wie bo ma).Drze sie w niebogłosy i coraz
            mizerniejszy,tylko ogon jak lisia kita za nim sie ciagnie ,ale nie da sie
            złapac , choć wczoraj jadł mi z ręki , a gadał , a płakał, musiałam go w
            zaroślach znaleźć.Trochę sie uspokoił.
            Wczoraj wywabił mnie na balkon rozpaczliwy płacz kota , myślałam ,ze to rudy
            znów sie skarży , ale nie pod samochodem siedział inny , szary w cętki jak
            ocelot .
            Nakarmiłam - oczywiscie na odległość , bo nie chciał podejść, potem zniknął.
            Dziś przedpołudniem rudy mu sprawił okropne manto, na terenie parkingu.Nie
            zdązyłam zleciec z I piętra ,zeby je rozgonić.
            Szary wreszcie mu sie wyrwał i pobiegł jak szalony w krzaki.
            No i mam problem - bo żal mi oby dwóch, martwię się czy rudy mu nie zrobił
            krzywdy.
            Wzięłabym go do domu , ale za 2 tygodnie wyjeżdżamy .Więc mam kolejną zagwozdke.
            • jutka1 Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 19:59
              Lx, rzeczywiscie masz zagwozdke. Rudy broni "swojego" terenu, i nic dziwnego, ze
              szaremu sprawil manto.
              Tylko co zrobicie z karmieniem, jak wyjedziecie? uncertain
              • lablafox Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 21:20
                Wygląda na to ,ze to rudy dostał manto.Przepadł gdzieś , a szary się panoszy.
                Szukałam rudego z mlekiem , oblazłam wszystkie krzaki i krzaczory , cicho ,
                nawet piśnięcia nie było
                Czy to możliwe żeby o tej porze koty miały ruję?
                Bo szary obchodzi dom sąsiadów , w którym jest kot , czarna gadula z połową
                ogona straconą w walce.Wydawało mi sie ,że to facet.
                Zauważyłam,że sąsiadka z parteru też im mleko dzis wystawiła.
                • mammaja Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 23:35
                  Bardzo bylo upalnie, swiatecznie troche, upieklam tarte z poziomkami z ogrodka,
                  popoludniu do pozna spotkanie z moimi kolezankami z zarzadu UTW, koniec roku
                  sie zbliza, mnostwo spraw do zalatwienia, duch ochoczy, ale cialo mdle. I jeden
                  powazny problem z dotacja ktora spoznila sie o 3 miesiace i teraz ksiegowa nie
                  chce wyplacic "wstecz" komus, kto prowadzil za dzrmo zajecia liczac na zwrot.
                  Strasznie glupio wyszlo, ona wyplaci te pieniadze ale duzo pozniej. Cos musze
                  wymyslic. Pozdrawiam wieczornie!
            • joujou Re: Gudio 08.06.07, 15:10
              o 5.30 to Ty wstajesz,czy dopiero idziesz spać?
              Coś podejrzewam,że to drugie big_grin i podziwiam wytrwałość.
    • monia.i Re: Dzisiajki 227 - upalne :-) 08.06.07, 00:07
      O - widzę, że balują wszyscy w ogródkach i na wyjazdach smile
      Miły był dzień - i miły wieczór. Posiedzieliśmy sobie w zaprzyjaźnionym
      ogródku, wszamaliśmy mnóstwo pieczonego boczku oraz karkówki idealnie
      zmacerowanej..Nie dalismy się komarom. Wieczór był cudowny - ciepły..pachnący i
      leniwy. A jaśmin w ogródku po sąsiedzku chyba oszalał - bo pachniał, jak
      wściekły...Uwielbiam wiosnę smile))
      • jutka1 Piatek, bedzie upal 08.06.07, 09:23
        Zapowiada sie upalny dzien.
        Znow posiedze w ogrodzie, poczytam, pogapie sie na swiat.
        Pani Krasnoludka przywiezie ingrediencje na rosol i inne zakupy.
        A jutro pierwszy raz od 2 tygodni pokustykam sama do sklepiku.

        Monieczku, fajny wieczor mialas, zazdraszczam. wink

        Milego dnia wszystkim smile))
    • luiza-w-ogrodzie Zalany i wietrzny piatek przed dlugim weekendem 08.06.07, 01:00
      Do ulewnego deszczu (zaliczylsmy 70 mm opadow od wczorajszego ranka) dolaczyly
      silne, porywiste wiatry z poludnia, przewracajace drzewa. Jutro tez tak ma byc,
      wiec chyba nic z wycieczki do buszu - jak nie utoniemy, to jeszcze sie nam
      zwali cos na glowe. Na wszelki wypadek zaparkowalam dzisiaj samochod na
      podziemnym parkingu :o)

      Wczoraj jadac na joge kupilam piekny, prawie metrowy okaz gigantycznej lilii (Gymea Lily, Doryanthes excelsa) za jedna trzecia ceny i do tego okazalo
      sie ze u podstawy ma jeszcze z 6 mlodych, wiec posadze je osobno. Jutro bedzie
      znowu kopanie i wsadzanie :o) a za kilka lat mozna spodziewac sie kwiatow.
      Strasznie sie ciesze majac przed soba perspektywe trzech dni w ogrodzie i/lub
      buszu. Chyba raczej w domu, ale za to wreszcie zorganizuje ogrod i dom przed
      impreza w nastepny weekend.

      Pozdrawiam w weekendowym nastroju
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • gaudia Re: Zalany i wietrzny piatek przed dlugim weekend 08.06.07, 05:30
        wschód słonka zapowiada fajowski dzień

        juz jest ciepłosmile

        miłego piątku wszystkim
        • lablafox Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 09:59
          Zapowiadaja tez burze.Od rana chodzę jak żółw , nie znoszę upałów.
          Koty się mają dobrze , dogadały się ,a ja jak zwykle nadopiekuncza okazałam się.
          Luizo , ta Twoja lilia to bardziej mi przypomina jakis kwiat z rodziny
          agawowatych , ale kolos to z niej jest .
          Dziś musze ruszyc sie z domu , jade wymienic tłumik bo mi brzęczy i warczy i do
          przymiarki , na drugi koniec miasta - letnią szukienke na moje nowe gabaryty
          szyję .Materiał śliczny, ale co z niego wyniknie , zobaczymy , myślę o tym z
          pewnym niepokojem .Może niepotrzebnie?
          Wolałabym jednak w taki upał to krążyć między prysznicem ,a balkonem, albo na
          plazy być i owiewaną bryza od morza byćwink.
          Miłego piątku.
          • lablafox Komórka ściaga pioruny 08.06.07, 10:03
            Po upałach zapowiadają jak zwykle burze , wiec wklejam ku przestrodze.Sama mam
            zwyczaj gadania przez komorkę .Teraz będe sie powstrzymywacsmile

            Czy komórka ściąga pioruny: Tak.
            Jak się okazuje używanie telefonu komórkowego podczas burzy zwiększa ryzyko
            porażenia piorunem. Chociaż ta kwestia to czyste prawa fizyki i chemii, to
            jednak nie wszyscy wiedzą w jak wielkim...
            zagrożeniu się znajdują. Krople wody w chmurach zawierają ładunki elektryczne.
            W chmurach kłębiastych deszczowych, w których tworzą się szczególnie pokaźne
            krople wody i sporych rozmiarów kryształki lodu, siła tych ładunków jest
            wyjątkowo duża. Powstają one na skutek ocierania się, zderzania i rozpadania
            kropel i kryształów. Prądy wznoszące przenoszą słupki lodowe naładowane
            dodatnio ku wierzchołkowi chmury, a prądy zstępujące i opady transportują
            ładunki ujemne ku jej podstawie. Przy czyny takiego rozłożenia ładunków
            elektrycznych w chmurach, to znaczy ześrodkowania elektryczności o tym samym
            znaku w jednej części chmury, co powoduje powstawanie olbrzymich napięć pola
            elektrycznego atmosfery w chmurach oraz między chmurami i ziemią, ciągle nie są
            całkiem jasne. Rozmieszczenie ładunków w chmurze przyczynia się do powstania
            różnicy napięć między odmiennie naładowanymi jej częściami. Ziemia reaguje na
            ujemny ładunek dolnej części chmury zepchnięciem elektronów z powierzchni
            gruntu i pozostawieniem przy powierzchni naładowanego dodatnio obszaru
            znajdującego się bezpośrednio pod chmurą Cumulonimbus. Ponieważ powietrze jest
            bardzo słabym przewodnikiem elektryczności, wyrównanie potencjałów odbywa się
            nie poprzez długotrwały przepływ ładunków, ale w postaci potężnej iskry zwanej
            błyskawicą lub piorunem (wtedy, gdy ładunek biegnie z chmury do ziemi). Takie
            wyładowania elektryczne powtarzają się wielokrotnie. Towarzyszą im ogłuszające
            dźwięki, czyli grzmoty. Kiedy piorun zacznie się przemieszczać wzdłuż pola
            elektrycznego wytworzonego przez telefon komórkowy może dotrzeć bezpośrednio do
            naszego ucha i wniknąć w głąb ciała powodując zatrzymanie akcji serca i zawał.
            Oprócz telefonów ryzyko porażenia zwiększają również metalowe kolczyki,
            pierścionki i monety. Kolejny artykuł już w najbliższy poniedziałek, 11
            czerwca. Źródło: Twoja Pogoda
            • joujou Re: Komórka ściaga pioruny 08.06.07, 15:53
              Wiedziałam,że w czasie burzy nie powinno się używać
              komórek(najlepiej wyłączyć),ale o biżuterii nie pomyślałam big_grin
              • mammaja Re: Upal 08.06.07, 17:18
                w cieniu bylo prawie 30 stopni, glowa mnie boli, odbylam narade z
                przyjaciolka, ale przy kawie na chlodnym (w miare) i zacienionym tarasie. Obiad
                wiosenny i prymitywny - mlode zimniaki, kefir, mizeria, jajka sadzone na
                pomidorach, byle sie nie narobic. No i tak juz popoludnie, umysl nie pracuje w
                taki upal., Moze wieczorem ruszy !
                • ewelina10 Re: Upal 08.06.07, 17:37
                  Mammajko, pyszne i w sam raz jedzonko na ten upał smile
          • joujou Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 15:03
            W czwartkowy wieczór/noc moja kuchnia zamieniła się
            w prawdziwą przetwórnię ryb-9 kg! świeżej ryby słodkowodnej,
            z przewagą płotek,okonków,czyli rybek drobnych.
            Mżonek na początku próbował wymigać się z roboty,ale mu się nie udało.
            Podzieliłam obowiązki i zasuwaliśmy oboje jak przy taśmie.
            Pod koniec wszystko już mnie drażniło:w tv reklamy,które nawiązywały
            do tematów rybnych,mój braciszek-zapalony wędkarz przez telefon kontrolujący
            przebieg prac,mżonek stękający i marudzący,a przede wszystkim żałosny
            widok kuchni brrr i szczerze nienawidziłam już te ryby,a nawet w myślach
            'odgrażałam się' się darczyńcy winkMożna by rzec:Kto nas tak urządził?(był
            kiedyś taki program).
            Oczyszczoną i wymytą rybę,podzieliłam na porcje i zamroziłam.Mam na nią
            kilka pomysłów,ale w ciągu najbliższych dni na pewno jej nie tknę,gdyż
            cofa mi się na samą myśl.
            Wszyscy już smacznie spali,a jeszcze uwijałam się sprzątając kuchnię i
            dochodziła g.3 jak wchodziłam do wanny sad
            Dzisiaj trochę odsypiam,trochę czytam...nie chce mi się ruszać z domu.
            Za oknem upał.Do wieczora jestem sama więc przede mną c.d. prac domowych.
            • ewelina10 Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 17:36
              Lubię smażoną rybkę, ale przy 9 kg !, też bym straciła cały apetyt. Darczyńca
              wędkarz jest egiostą smile Dużą ma przyjemność z łowienia, ale jakoś trudno mu
              sobie wyobrazić, że coś trzeba jeszcze z nich zrobić. Joujou, na drugi raz jak
              ci zadzwonią z rybami, to już wiesz co robić smile

              A propos naszych maluczkich ... Mój młodszy syn wyprowadzając się z domu,
              zapowiedzia l... żadnych zwierzaków bo nie ma czasu, nie ma jak i jest ciągle
              poza domem. No i co ? Parę dni temu biedne kilkumiesięczne psisko pałętało się
              w pobliżu jego domu i kiedy groziło mu już schronisko, wziął go do siebie tylko
              niby na trochę. A teraz psica jest już odrobaczona, odkleszczona, zaszczepiona,
              wykąpana i czyściutka i ... na całego zadomowiona w jego mieszkaniu smile
            • gaudia Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 21:57
              joujou napisała:

              > W czwartkowy wieczór/noc moja kuchnia zamieniła się
              > w prawdziwą przetwórnię ryb-9 kg! świeżej ryby słodkowodnej,
              > z przewagą płotek,okonków,czyli rybek drobnych.

              ależ zazdraszczam!

              łazi za mna świeża ryba, taka prosto od krowy

              a te żałosne kawałki lodu w sklepach juz mi sie nawet z rybami nie kojarzą...

              ps. o 5.30 jeszcze nie spięsmile odsypiam chwilke w najgorszy upał, wolę aktywność
              nocnąsmile
              • joujou Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 22:30
                Mam to już za sobą,okazuje się,że 9 kg to na takich
                zawodach wędkarskich dopiero 7 miejsce,no ale inni pewnie
                mieli większe sztuki smile
                Dzisiaj zajadam się truskawami z działki(synek pojechał zebrać i
                podlać,bo strasznie sucho),popijam chłodne piwko i luz-blues.
                Skończyłam właśnie "Filary ziemi",a jutro z samego rańca planuję
                wyprawę na działkę.


                W życiu piękne są tylko chwile...
                • jutka1 Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 22:44
                  Jou, nawet nie potrafilam sobie wyobrazic Twojego heroizmu przy rybach...
                  Chociaz uwielbiam ryby, to od "zapachu" swiezych-rozbebeszanych mi sie cafa.
                  Uraz z dziecinstwa. Zostaja mi swieze-juz-wybebeszone (trudno dostac w moich
                  stronach), lub te bryly lodu wspomniane przez Gaudie (kupuje, co robic).

                  Poza tym, coz. Spieklam sie na sloncu - mialam siedzie 1.5 godziny na tarasie,
                  siedzialam trzy, bo przyszla gadatliwa sasiadka zza plotu i nie wypadalo pojsc
                  sobie.
                  Na truskawki powoli nie moge patrzec. smile
                  Koty sie tluka a ja sie nie wtracam, niech sobie miedzy soba ustawia hierarchie.

                  Jutro rano przyjaciele warszawscy w drodze z Pragi zawitaja na sniadanie (to juz
                  sie robi mala tradycja, bo oni do Pragi czesto jezdza). W niedziele przyjdzie
                  psiapsiolka z hamerykanskim bratem i jego hamerykansko-irlandzka narzeczona -
                  zrobimy ognisko.

                  No i na koniec, jaki swiat jest maly.
                  Dzwoni do mnie kumpel z Banku Swiatowego, ze jest akurat we Wroclawiu i wlasnie
                  spozyl kolacje z panem iksinskim (przyjaznilismy sie w podstawowce, po czym
                  stracilismy kontakt), i czy moze mu dac moje namiary. Bosszzzzzz...... smile
                  • joujou Re: Sobota z burzą w tle 09.06.07, 07:12
                    Dzień dobry w sobotę.Zaliczam pierwszą kawę,sroki skrzeczą robiąc
                    robiąc na podwórku straszny harmider.Z jednej strony piękne słońce,
                    a z drugiej niebo przybiera granatową barwę
                    i grzmi z oddali.Podobno nad ranem grzmiało mocno,ale chyba nie padało.
                    Niech się ta burza zdecyduje,bo nie wiem czy ona odchodzi,czy też dopiero
                    nadciąga,a mnie jest szkoda lata... big_grin
                    Miłego dnia!

                    W życiu piękne są tylko chwile...
          • joujou Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 15:35
            Niedawno mój mżonek wypatrzył na podwórku takiego
            małego rudego dachowca i tak się nim zachwycił,że dużo
            nie brakowało,a przytargał by go do domu(rudzielcem opiekuje
            się trochę jedna z moich sąsiadek).Potem jednak rozważając wszystkie
            za i przeciw,doszedł do wniosku,że byłby prawdziwy kłopot z opieką
            podaczas wyjazdów itp. no i na razie nie jesteśmy gotowi na posiadanie
            zwierzaka w domu.Ja nie naciskałam,bo to poważna decyzja,a też się waham.
            Chciałabym i boję się.Nie mam w pobliżu,takiej osoby,która mogłaby w razie
            czego się zająć,a to jest nie tylko przyjemność-przede wszystkim obowiązek,
            dlatego odpuszczam.
            • lablafox Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 18:48
              Dzizus ,Joujou,9kg ryb , do 3 rano sprzątanie pobojowiska , podziwiam ,
              podziwiam.
              Ja ew. mogeę smażyć ryby - od patroszenia najlepsza jest nasza Kaska i mąż .
              Jesli robią to świetnie to po co zabraniać im pochwałwinkza wykonaną prace.
              Tłumik i rura wymienione .Przy okazji pooglądałam sobie na żywo bocianią
              rodzine znana nam z internety.dziś wogółe tam sie działo , bo jakiś internauta
              zauwazył,że jedno z bocianiątek jest zaplatane w żyłke, wiec przywożony jest do
              Chybow pan ornitolog aż z Ostrowa ( przywozi go społecznie jeden z internautów)
              przy okazji młode będą obrączkowane.Okazuje sie ,że internauci dzwonią oferuja
              swoją pomoc , pomoc finansowa i wogółe fajnie jest.
              Przyjeżdża straz pożarna z drabiną, ale już nie mieliśmy czasu czekac na ten
              cyrk.
              Wymiana nastapiła szybko , fachowo i tanio .Polecam poznaniakom ten zakład.
              Potem bieganina po mieście ,z przerwą na obiad w Swinxsie.Zamówiłam sobie
              talerz warzyw i obżarłam sie nimido nieprzyzwoitości.
              Potem przymiarka - jak na razie nie jest źle ,ale tez i nie zachwycająco.
              Zobaczymy jaki będzie efekt koncowy.
              Teraz w domu odreagowywujemy upał.
              • mammaja Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 21:19
                Ciesze sie , ze jeszcze jeden psi sierota znalazl dom smile)) Wyczyn JOujou z
                rybami niesamowity! Lx, to jest wlasciwie dobry pomysl - od lat niczego sobie
                nie szylam, a materialy jakies leza w szafie od lat, chyba wlasnie "wrocily do
                mody". Pomysle nad tymsmile
                Wieczor przyniosl mily chlodek, podlalam ogrodek pracowicie, obejrzalam obu
                prezydentow, teraz troche odpoczynku smile
                • lablafox Sobota - uuupaaaaaałłłłłłłłłłłłłłł 09.06.07, 08:48
                  O 6 rano + 20C, w cieniu, teraz juz +20C w cieniu.
                  Pot mi po ...ciecze, ale jakas taka robotna jestem , az samam sie sobie
                  dziwię.Jedno pranie już sie suszy na balkonie ,a tam Sahara chyba z 50 będzie
                  (niestety nie mam tam termometru zeby sie nie dołowac).
                  Drugie pranie furkocze w pralce , zrobiłam porządek w butach i część
                  wystawiłam , może sie komuś przydadzą.
                  Róża kwitnie jak szalona i pachnie omdlewająco i karmi sobą rózne pszczoły i
                  trzmiele.
                  Wczoraj wieczorem to nawet pierwszy chrabąszcz czerwcowy ją odwiedził.
                  Jutko,a o kremach z filtrami zapomniałas?
                  Mogę Ci je wysłaćsmilewe wtorek masz je w domu, jakie sobie zazyczysz ,do i
                  po... .
                  Tez sie obżeramy truskawkami,a wczoraj widziałam juz w sprzedazy dorodne
                  czereśnie.
                  • jutka1 Re: Sobota - uuupaaaaaałłłłłłłłłłłłłłł 09.06.07, 09:09
                    Lx, dziekuje Ci, mam kremy, ale zapomnialam sie posmarowac sad
                    Nie jest zle, wczorajszy rumien zszedl a wlasciwie sie zabrazowil. Mam juz
                    podklad, wiec i lepiej znosze slonce.

                    U nas tez upal. Za chwile zjada sniadaniowi goscie. Po poludniu nudna
                    papierkowo-finansowa robota, ale jak mus to mus.
                    Moze Pan Krasnoludek wreszcie do mnie dotrze i zrobi porzadek z trawa.
                    Poza tym cisza.
                    Malwy maja juz zalazki kwiatow.
                    Zarozowily sie porzeczki.
                    Tylko tyle.

                    Milego dnia smile
                    • joujou Re: Sobota - uuupaaaaaałłłłłłłłłłłłłłł 09.06.07, 23:17
                      Witam wieczornie smile Calutki dzień spędziliśmy na łonie
                      natury i było pięknie.Pogrzebałam trochę w ziemi,ale nie za dużo,
                      bo słońce szybko mnie wymęczyło i spiekło moje plecki na raczka
                      (nie zabrałam kremu,ale nie jest żle-da się wytrzymać).
                      Dla odpoczynku rozłożyłam koc w cieniu jabłoni i zaległam na
                      nim podziwiając szybowce zataczające kręgi na błękitnym niebie,upajając
                      się zapachem świeżo skoszonej trawy i śpiewem ptaków.Było mi tak fajnie,że
                      usnęłam big_grin
                      U nas na działkach wszyściutkie czereśnie wymarzły i owocu niet sad
                      ale porzeczki też już się czerwienią.Przerwałam po raz pierwszy sałatę
                      i zajadamy już rzodkiewki z własnej uprawy.
                      Szkoda,że nie mieszkamy bliżej siebie,bo mój mżonek tak lubi kosić
                      trawę,że mogłabym ewentualnie Wam go wypożyczać smile Robi to z przyjemnością
                      i tak dokładnie,że sąsiedzi zatrzymują się i głośno wychwalają nasz trawnik,a
                      jemu skrzydła rosną winkDzisiaj też nasza 'działkowa babcia' zwerbowała go
                      do siebie,no... ale ona ma specjalne względy(jesienią pozwoliła nam kopać
                      przez swoją działkę celem podłączenia się do prądu więc teraz może liczyć
                      na naszą pomoc w każdej chwili).
                      Po powrocie do domu z zadowoleniem zasiadłam przed tv i obejrzałam jeden
                      z ulubionych programów "Szansa na sukces"-finał w Kongresowej.
                      Naśmiałam się do łez,naśpiewałam raniąc przy tym wrażliwe ucho mego mżonka
                      i sobota zleciała.
              • luiza-w-ogrodzie LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 12:39
                Najmniejszy bocianek z Chybow (tzw Ostatek) mial gangrene od zaplatanej lapki,
                ktora rozeszla sie na tyle daleko, ze nie przezyl operacji amputacji nogi.
                Filnik z obraczkowania jest na stronce.
                • mammaja Re: LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 13:55
                  Po upalnym przedpoludniu troche sie zachmurzylo. Synek wyprosil zawiezienie go
                  do warsztatu gdzie ma przeglad i zostawil wczoarj samochod. A jak sie zanlazl u
                  nas w domu w nocy, to juz tajemnica smile))) Pewno jakas dobra dusza go
                  przywiozla smile Powinnam zkosic trawnik, ale chyba poczekam na jakichs pomocnikow.
                  Luizo, smutna wiadomosc o bocianku.
                  • lablafox Re: LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 17:44
                    Taki jego los.
                    Rodzice pewnie, jako najsłabszego i tak by go wyrzucili z gniazda.Szkoda
                    jedynie ,ze cierpiał przed śmiercią.
                    Około południa zaczeło grzmiec no i przepięknie przedstawienie na niebie - od
                    zachodu szaro granatowa , trzeszcząca i trzaskajaca chmura burzowa z
                    charakterystyczną smuga opadowa- na wschodzie fantastycznie rosnący i
                    pęczniejący cumuloimbus.
                    Teraz chłodno +25C.
                    Pierwsze pranie wyschło w godzinę, drugie dotrwało do burzy , ale już teraz
                    jest suche , co z trzecim , nie mam pojęcia , w powietrzu dość dużo wilgoci.
                    Ogłaszam koniec pracowitości, mojej ,w dniu dzisiejszym bo jeszcze by mi tak
                    zostało i co wówczas;-(
                    • lablafox Re: LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 18:34
                      Oto zdjecie obu chmur:
                      img248.imageshack.us/my.php?image=obraz4457qs8.jpg
                      • lablafox Luizo , chyba wszystkie zbiorniki na wodę 09.06.07, 18:40
                        masz teraz przepełnione.
                        Właśnie wyczytałam,że
                        W Australii potężny sztorm i powodzie

                        (09.06/15:11) - Najsilniejsza w historii Australii susza co jakiś czas
                        przerywana jest potężnymi ulewami. Tym razem przez ostatnie 3 dni nad wschodnim
                        wybrzeżem kontynentu znajdował się ośrodek niskiego ciśnienia, który na
                        wybrzeżach stanu Nowa Południowa Walia przynosił silny sztorm, a na lądzie
                        wichury i ulewy. Na Sydney w tym czasie spadło aż 170 litrów deszczu na metr
                        kwadratowy, czyli znacznie więcej niż powinno normalnie przez cały czerwiec,
                        który jest najbardziej mokrym miesiącem w roku. Jednak zdecydowanie mocniej
                        padało na obszar Mangrove Mountain, około 80 minut na północ od Sydney, gdzie
                        rozlokowane są nowoczesne osiedla domków jednorodzinnych, prawdziwe marzenie
                        wielu Australijczyków. W ciągu 72 godzin na region spadło rekordowe 450 litrów
                        wody na metr kwadratowy, co natychmiast doprowadziło do podtopień. Takie ilości
                        deszczu w Polsce spadają przez 9-10 miesięcy. Według telewizji ABC, ulewy i
                        porywisty wiatr, dochodzący do 120 km/h, które są uważane za najbardziej
                        niszczycielskie od 30 lat, stały się do tej pory przyczyną śmierci 6 osób. Z
                        powodu nawałnic na wiele godzin wstrzymano normalny ruch w portach lotniczych i
                        morskich. Podczas 12-stopniowego sztormu na mieliźnie na wybrzeżu Pacyfiku
                        osiadł statek. Obecnie układ niżowy odsunął się na wschód ku Nowej Zelandii,
                        gdzie przyniesie obfite deszcze, głównie na północnej wyspie. To dobra
                        wiadomość dla tamtejszych rolników, gdyż w ostatnich dniach poinformowali oni,
                        że wielomiesięczna susza jaka nęka ich pola uprawne jest największą od co
                        najmniej 125 lat, czyli od czasu wprowadzenia stałych pomiarów
                        meteorologicznych. W ten sposób każda kropla deszczu jest na wagę złota. Co
                        jednak poradzić, kiedy w Australii susza przerywana jest przez długo
                        wyczekiwane ulewy, które zamiast pomagać, powodują olbrzymie zniszczenia.
                        Wszystko wskazuje na to, że najbliższe 2 tygodnie na wschodnim wybrzeżu krainy
                        kangurów przyniosą o wiele więcej deszczu, przy niskich temperaturach.
                        www.twojapogoda.pl
                      • jutka1 Re: LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 18:45
                        Dobre!
                        U nas tez burza.

                        PS. Czy wisteria Ci zakwitla? Moja nie. sad
                        • lablafox Tradycyjnie wpadam na setkę:-) 09.06.07, 20:21
                          oczywiście konczącą dzisiajki.
                          Nie nie zakwitła i ma na to marne szanse , bo jak mi oznajmił przewodniczacy
                          naszej Wspólnoty Mieszkaniowej , a mój sasiad z góry, z wielką satysfakcją w
                          głosie - "od września nakładamy ocieplenie i tynki na dom więc to pani pnacze
                          będzie ściete".
                          Zaprotestowałam , będę walczyć ale chyba i tak to co mi zarosło balkon to
                          wyciąć trzeba będzie.
                          Patrzę teraz na nią ze smutkiem jak na skazańca przed wyrokiem.
                          Miałam nadzieję,że zakwitnie i zachwyci współmieszkańców.Na razie to tylko żga
                          w oczy. Dobrze ,że róża jest w pojemniku i od niej wara .
                          • jutka1 Re: Tradycyjnie wpadam na setkę:-) 09.06.07, 20:48
                            Lx, ale podobno wisteria lubi podcinanie. Verbenka (chyba) pisala.
                            Obciachaj ile sie da, otul, ochraniaj, i w przyszlym roku odrosnie.
    • jutka1 Sloneczna niedziela 10.06.07, 08:59
      Znow zapowiada sie upal, znowu wieczorem beda burze. Przynajmniej tak zapowiadaja.
      Wieczorem mam miec gosci, o ile nie odwolaja z jakichs powodow, a w dzien luzik.
      Czytanie, sluchanie muzyki, myslenie. Troche w domu, troche na tarasie.
      Powoli przestawiam sie na chodzenie bez kuli. Pare razy dziennie wchodze na gore
      (to juz z kula, na wszelki wypadek, tfu-coz za dobor slowa wink))

      W Polityce jest pare dobrych artykulow. Sprawdze, czy sa juz na necie i ew.
      wrzuce do prasowki.

      Milej niedzieli smile
      • ewelina10 Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 09:53
        Grzmiało i grzmiało lecz deszczu niewiele się napadało, a teraz mamy upał.

        Jestem już po "obchodzie" działkowym. Wrzucam 4 fotki ze skalniaków zrobione
        dzisiaj rano outdoors.webshots.com/photo/2057479870098859579ZomVrt

        Mammajko, nie śpij dzisiejki się przelewają smile
        • joujou Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 10:56
          Poddaję się!:w cieniu już 26 stopni,a na słońcu 42.To przesada,zostaję
          w domu,chyba że wieczorkiem zdecyduję się na opuszczenie kryjówki.
          Ewelino,czy to rojnik tak pięknie kwitnie? Akurat jesteśmy w trakcie
          organizowania skalniaczka,ale u nas to będzie maleństwo smile
          Jest co podziwiać,śliczne miejsce macie w ogrodzie.
          Pozdrawiam życząc miłego wypoczynku.

          Tak się zastanawiam,że nie tylko Dado gdzieś się zaszyła,ale i Fed
          przycichła...Co z Wami?


          W życiu piękne są tylko chwile...
          • gaudia Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 17:08
            brawo Jutka, łazęgo bezkulowasmile

            ja trwałam dziś dzięki trójce, lubię niedziele z Mannem, Niedźwiedziem i
            Kydryńskim, który czasem między Stingami fajne fado wrzucibig_grin
            • ewelina10 Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 18:33
              Joujou, roślinki kupiliśmy kiedyś w dużych ilościach w ogrodniczym, nie
              pamiętam nazwy. Teraz wymagają już ciągłego przerzedzania, bo inaczej
              rozpełzłby się po całej działce. Ach, gdybyśmy miały bliżej do siebie, dałabym
              ci całą masę sadzonek ... smile

              Jutek, cieszę się, że noga już prawie zdrowa, a że "prawie" to jeszcze nie
              biegaj tak po tych schodkach smile

              Oj widać, że niektórym wybyło się gdzieś dalej. Włąśnie zdążyłam wrócić z
              jazdy, a teraz u nas grzmi i pada
              • jutka1 Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 18:37
                Gaudio, do "lazegi" mi jeszcze duuuuuuuuzo brakuje. smile Te 100 m. do ogniska z
                kula przejde, bo sie boje kretowisk i innych dziur.

                Ew., uwazam na schodach, slowo. smile
                • aka10 Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 19:51
                  No,i znowu wieczor,aczkolwiek,jak wszystkie ostatnio-bardzo sloneczny.
                  Polazilam dzis po wielkim parku,poogladalam troche XVII-wiecznych
                  wystepow,pogadalam z kaczkami w sadzawce (alez piekne "dzieci" te kaczki
                  mialy...)i po 4-rech godzinach wrocilam do domu.Chyba sie dzis wczesniej poloze
                  spac...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka