mammaja 01.06.07, 23:19 Witam w pierwszym dniu czerwca, piekny miesiac, dni coraz dluzsze, nadchodzi Noc Swietojanska, ale wczesniej uzyjmy wiosny w pelni Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
verbena1 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 01.06.07, 23:24 Wlasnie przed chwila zamknelam drzwi od ogrodu,piekny sloneczny poczatek czerwca.Mam nadzieje na sloneczne lato. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 01.06.07, 23:46 Uwielbiam tę porę roku. Na podłodze stoi wazon z rozkwitłymi peoniamii ( nie pytajcie, czemu na podłodze )) - pachną po prostu cudownie. W firmowym ogródku róże zaczynają szaleć. Jeden z krzewów jest obsypany niezwykle pachnącym kwieciem. Gdy robię sobie przerwę w pracy - staję pod pergolą (dobrze mówię - to drabiniaste i łukowate - to jest pergola?) i wtykam nos w rozwinięty kwiat. Zamykam oczy - i rozkoszuję się zapachem. A w oczku wodnym rozgościła się żaba. Nie wiem, jakim cudem się do nas przybłąkała...Przysiada czasem na kamykach i łypie czujnym okiem. Gdy ktoś wykona gwałtowniejszy ruch - żabka robi takie "plum" - i znika pod wodą. Ale po chwili wypływa..Lada moment jakoś ją nazwę - daję słowo )) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 10:18 Pieknie opisane Moniu... )) A u nas pada. Nici z planowanego koszenia przez Pana Krasnoludka. Po wczorajszej sielance koty sie rano poklocily o myszke. Teraz sa na siebie obrazone i siedza ostentacyjnie odwrocone do siebie tylem. Mam kino domowe za darmo. )) Kolano powolutku dochodzi do siebie. Jeszcze 10 dni w stabilizatorze, i ponowna kontrola chirurga. Niedlugo przyjezdza rodzicielka, i przywiezie golabki na obiad. I tyle. Milej soboty )) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 10:32 Leje))Ale zanim lunelo zdazylam przespacerowac suke. Zaraz wioze Mac po zakupy do mojego ulubionego sklepu z koncowkami serii firmy Noa Noa. Potem Ojca odbieram z dworca i wioze po prezent urodzinowy dla niej. Potem prasowanie i meza przebieranie na doroczny bal. W tym roku Afryka, potem kolo polnocy odbiore Dzicinke z ogniska (?) pod Warszawa. Ja nie ide ani na bal, ani na popoludniowe garden party organizowne przez producentow Chablis. Mam chandre giganta i postanowilam wlezc w mysia dziure. Wyjde z niej jak mi sie poprawi humor. Nic nie bede robila na sile. Niech mnie swiat ugryzie w nos. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 11:44 Fed., nie wlaz zbyt gleboko, bo Cie trzeba bedzie szczypcami wyciagac! )) A tak powaznie, to trzymaj sie i nie daj sie chandrze. W pysk jom. Joujou, tez sie trzym z tym szefem. Nie znam go, ale nie lubie, dziwne... Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 17:09 Od czasu do czasu popaduje,a właściwie mży.Słońca zero,ale jak już pisałam wcale mi to nie przeszkadza,bo przynajmniej nigdzie mnie nie ciągnie i dobrze mi w domu.Chyba byłam już umęczona całotygodniową bieganiną,a przyszły tydzień zapowiada się podobnie.W czwartek przesadziłam,od rana w pracy,zaraz po pracy poszłam na działkę,gdzie 'dałam sobie w kość' i okazało się,że od porannego wyjścia z domu do powrotu minęło 15 g,w dodatku wszędzie na piechotkę(wieczorem padałam na pysk). Jutko,mój były szef wydaje się bardzo sympatycznym człowiekiem,nie mieliśmy ze sobą większych zatargów,tylko ta jego niesłowność i brak zorganizowania są dobijające-niczego nie można z nim załatwić w normalny sposób.To taki wyrośnięty chłopiec,który już nigdy nie wydorośleje. W czwartek przyjechali całą ekipą.Od rana zanim oni dotarli miałam straszny ruch w interesie,bo klienci dzwonili w urlopie do mnie do domu,a że żal mi się zrobiło,to umawiałam ich na ten ostatni dzień. Zdałam wszystko do końca,rozliczyłam się do zera ,przekazałam kontakty itp. Najważniejsze dokumenty niby mi przywieżli,ale świadectwo pracy od razu zwróciłam do sprostowania.Dzisiaj mi je przywiózł, pozostałe dokumenty wiezie od kilku m-cy więc jeszcze muszę go dopilnować i sprawdzić,czy nie próbuje mnie 'przekręcić'.Dzisiaj trochę mi ulżyło.Na razie przechodzę na tzw.zasiłek i szczerze mówiąc jakiś czas chciałabym posiedzieć w domu(latem nie będę się nudziła).Oczywiście w międzyczasie będę reagować na ciekawsze oferty pracy,a jak mnie przyciśnie(finansowo i psychicznie) to pójdę byle gdzie Ciągle obiecuję sobie,że już nie będę się tak przywiązywać i przeżywać,ale...czas pokaże.Myślę,że prze najbliższy czas nie będę Was już zamęczać tym tematem-zamykam go na 'ketę' jak to u nas kiedyś mówiono. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 10:39 Witam weekendowo U mnie nie pada(jeszcze),ale jest chłodnawo i pochmurno,co mi nawet pasuje.Wczoraj coś mi się znowu przestawiło na markowanie i poszłam spać nad ranem.Jeszcze nie zdążyło się co prawda rozwidnić,ale już jakaś ptaszyna dawała popis swego trele,aż wyjrzałam by sprawdzić,czy to nie jakieś omamy słuchowe Wstałam jak zwykle-ok.6 a teraz ledwo na oczka patrzę,ale nie ma już czasu na drzemkę.Za chwilę idę na spotkanie z moim szefem(kolejne i mam nadzieję,że ostatnie),napiszę jak wrócę z tego przymusowego spacerku. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 10:40 Fed,nie siedż zbyt długo w tej dziurze,ok? Odpowiedz Link
lablafox Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 11:47 Fed , jeśli musisz , posiedź sobie w tym dołku , ale troszeczkę, a potem wyłaź , jak najszybciej. Dziś rano obudziło nas wesołe pogwizdywanie lokomotywy. Wystartowalismy z łóżka jak strażacy na pożar( potem sami podziwialiśmy naszą sprawność i szybkość). Zdążyliśmy dopsaść balkonu , ja przytomnie w locie złapałam aparat i uwieczniłam nasza Piękną Helenę pędząca do Kołobrzegu: img242.imageshack.us/my.php?image=obraz4443ql5.jpg Potem juz z powrotem w łózku , zrobiło nam się nieswojo , bo przypomnielismy sobie ,że w ubiegłym roku ona wiozła nas po dzieciaki do Kołobrzegu i Kasia była jeszcze zupełnie sprawnym , ciekawskim dzieckiem. Cholerny świat. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 12:18 Leje rowno, co mnie nie przeszkadza tak bardzo, jak mlodej, ktora wybiera sie na slub i wesele przyjaciol. To drugie zaplanowane " w plenerze". Fed, zapraszam do mojego dolka, przyjedz, posiedzimy razem popijajac jakis dobry trunek - moze nam obu pomoze ))) Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 12:21 Tereaz dopiero zobaczyla, zdjecie Pięknej Heleny - brawo LX, masz refleks Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 02.06.07, 12:31 Zdjecie fajne, a ja glab dolnoslaski nie wiem, co to "Piekna Helena" i dlaczego "Piekna Helena". Ide pogrzebac w internecie. )) Odpowiedz Link
lablafox Piekna Helena 02.06.07, 13:06 Troche moich zdjęć Pięknej Heleny http//:img209.imageshack.us/my.php?image=obraz855mh0.jpg W oknie z kamera , miośnik parowozów z Niemiec , który słono zapłacił za mozliwośc prowadzenia tejże maszyny http//:img187.imageshack.us/my.php?image=obraz955vt9.jpg Ruszyła maszyna po szynach ospale http//:img209.imageshack.us/my.php?image=obraz858su6.jpg I pędzi i dymi.... http//:img209.imageshack.us/my.php?image=obraz937wv1.jpg Odpowiedz Link
lablafox Re: Piekna Helena 02.06.07, 13:08 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=61556710&a=61556976 Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piekna Helena 02.06.07, 13:24 Dzieki, Lx )) W necie tez pogrzebalam i juz wiem )) Odpowiedz Link
lablafox Re: Piekna Helena 02.06.07, 13:57 Jutuś, net to net, a to sa moje własnoręczne zdjęcia ). Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piekna Helena 02.06.07, 14:37 Ajajajaj... Fopas mi wyszedl - mialam na mysli informacje "co to jest ta Piekna Helena". Odpowiedz Link
lablafox Re: Piekna Helena 02.06.07, 19:59 jutka1 napisała: > Ajajajaj... Fopas mi wyszedl - mialam na mysli informacje "co to jest ta Piekna > Helena". Wybaczam Tobie Aśćka , boś trzepnięta bez(gram zam.) kolano. A co mialaś na myśli to napisałaś i tak jak napisałaś z tak zrozumiałam. Powiedziawszy to ,zasmiałam sie perliście. Polacy wygrali z Azerbejdźanem 3:1. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piekna Helena 02.06.07, 21:26 Biednemu i kontuzjowanemu zawsze wiatr w oczy wieje... ))))))))))) Odpowiedz Link
monia.i Re: Piekna Helena 03.06.07, 00:42 No, wygrali - ale początek mieli kijowy. Boruc fajnym facetem jest - no, ale niech się weźmie za siebie przed następnym meczem. Bo mnie wnerwił dzisiaj Odpowiedz Link
joujou Re: Piekna Helena 02.06.07, 17:13 Lx,też podziwiam Twój refleks i wiem,jak to cieszy kiedy tak niespodziewanie uda się zrobić ciekawe zdjęcie Odpowiedz Link
verbena1 Nalogi 02.06.07, 22:06 Jestem uzalezniona. Nie moge sie opanowac,to jest silniejsze odemnie. Kupilam znow pestki slonecznika a obiecywalam sobie ,ze juz nigdy wiecej.Takie prazone z sola chrupiace i dajace sie latwo rozgryzac. Uwielbiam je chrupac. Problem w tym ,ze jak juz zaczne to musze zjesc cala cwierkilowa pake. Chalupa zasmiecona,jezyk obolaly,brzuch boli. Mam dosyc na jakis czas,poki nie zajde znow do tureckiego sklepu i nie skusze sie znowu. W przerwach miedzy gryzieniem pestek wypralam wszystkie firany i umylam okna.Dla gosci oczywiscie) Dobrze ,ze od czasu do czasu ktos przyjezdza,musze sie zmobilizowac i przegonic cale pokolenia pajakow wiodacych spokojne zycie w moim mieszkaniu. Jutro pozwole sobie odpoczywac i byczyc sie na ogrodzie. Odpowiedz Link
lablafox Re: Nalogi 03.06.07, 07:34 Verbeno , nie szalej , proszę, bo bede miała poczucie winy.Wiesz ,ze pedantką nie jestem i kątów u gospodarzy tez nie mam w zwyczaju przeglądać. Za chwilę wyjeżdżamy na Komunię - szalonej córki , naszego szalonego Piotra.Oj co to bedzie.Mam nadzieje,ze bedzie OK. Na razie pochmurno , mglisto i + 15 stopni. Miłej niedzieli. Odpowiedz Link
jutka1 Deszczowa niedziela 03.06.07, 10:12 Mzy, jest ciemno i szaro. Czas na druga kawe. Wieczorem mam gosci, musze troche ogarnac obejscie (troche, bo przecieZ nie bede nagle sprzatac ). Goscie przychodza ze strawa i napitkami, zebym nie nadwyrezala kolana. Niech ich Niebiosa maja w swojej opiece. No i jest OK. Czlowiek sie potrafi przyzwyczaic do wszystkiego. Milej niedzieli Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 11:37 Bardzo sie ciesze Jutyldo ze jest ok. Verbeno, ja namietnie praze w piekarniku luskane pestki dyni. Potrafie niszczyc to kilogramami! Dzicinka wczoraj pojechala pod Warszawe na ognisko. Kolo polnocy pojechalam po nia i jej przyjaciolke. No i jak ten debil petalam sie po nocnym Kampinosie przez poltorej godziny. Nie dokladnie mi wytlumaczyly gdzie to jest, nie bylo zasiegu telefonicznego i na dodatek ja jestem w nocy slepa jak kura. Malo mnie nagly szlak nie trafil. Ale w koncu jakos na nie trafilam. Padlam spac po 1, a tu koty postanowily uzadzic sobie balange w calym mieszkaniu z punktem ladowania na mnie. Kolo 5 wrocil maz. Wstalam do niego i co sie moim oczom ukazalo w sypilni? Olbrzymie starszawe, ale urocze putto, rozkosznie wygiete w poprzek luzka, w slipkach i sndalkach. Przed chwila mnie pytal czy nie orietuje sie o ktorej i jak wrocil z balu do domu) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 12:32 Fed, łaskawa w ciebie kobieta, że męża samego wysyłasz na bal )) Pestki, a zwłaszcza orzeszki były moim wspomagaczem przy rzucaniu palenia, ale uwaga, radzę z tym nie przesadzać. Ostatnio odkryłam w sprzedaży orzeszki lighty odłuszczone, ale diabelo mają też dużo kalorii. Cóż, obecnie nie mam żadnych problemów z zachowaniem umiaru. Szaro, nie pada ale wilgotno, za oknem smętnie. Na skuter po bezdrożach za ślisko, pójdę chociaż sobie z psicą na długi spacer wzdłuż Kanału Królewskiego Odpowiedz Link
mammaja Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 21:08 Fed, zaluje ze nie sfotografowalas tego putta! Blakania po Puszczy nie zazdroszcze, sama mialam wykonczajaca dobe, wczoraj psy corki nocowaly u nas, bo byla na weselu, jednak kolo 1 w nocy przyjechala, przywieziona przez znajomych i wziela swoje sforke, kolo 3 ciej przyszedl syn, ktory u nas nocowal, bo byl u przyjaciela w sasiedztwie na imieninach, (niby po cichutku)), a rano musialam wstac i pojechac za Zyrardow na spotkanie mojego stowarzyszenia, ktore zakladalam dwadziescia pare lat temu i teraz dostalam tytul czlonka honorowego. Spotkalam wielu przyjaciol z przed lat i bylo bardzo milo, ale jak wrocilam to nie moglam wejsc do domu, bo synek zamknal na taki zamek od ktorego nie mialam klucza. Dalej juz was nie bede nudzic. Padam na nos, (o 17 tej bylam zaproszona do znajomej), poczytam forum i ide spac!! Ale ogolnie niedziela niezmiernie sympatyczna, chociaz klopotliwa Odpowiedz Link
lablafox Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 22:38 No i po komunii i po przyjęciu. Na szczęście odbyło sie ono w gospodarstwie agroturystycznym , więc pewne dydonanse były jakby zamglone,ze względu na przestrzeń i inne atrakcje. Ogólnie było świetnie. Jedna koza zakochała sie w moim mężu ,uśmialiśmy sie bo straciła dla niego głowę.Na jego widok stroiła przezabawne miny , wdzięczyła się do niego i próbowała całować - niestety nie mogę wrzucić fotek bo cos mi image...nie działa. Odpowiedz Link
lablafox Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 22:53 Oto rzeczona koza - 506, kiedy tylko mąz pojawiał sie w pobliżu natychmiast przybiegała img411.imageshack.us/my.php?image=obraz4530mx7.jpg Wydawała przesmieszne dźwiękii próbowała go całowac , fotki te nie maja nic wspólnego z rozpowszechnianiem zoofilii .Niestety ktos dba o morale i 2 zdjęc wkleić mi nie daje. Odpowiedz Link
lablafox Re: Deszczowa niedziela 03.06.07, 23:02 img404.imageshack.us/my.php?image=obraz4576gp6.jpg img404.imageshack.us/my.php?image=obraz4577ve0.jpg Odpowiedz Link
gaudia Re: Deszczowa niedziela 04.06.07, 00:29 heh Fed, putto mnie ubawiło Jutka, jak tam Twoja kończynka biedna? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Szary poniedzialek 04.06.07, 06:47 Mnie Gaudio ubawilo do wypeku, ze zabral kaca na pokaz bolida F1 szalejacego na moscie Swietokrzyskim. Nie bede opisywala w jakim stanie przywlokl sie do domu, zwlaszcza ze mial wejsciowke i byl w pierwszym rzedzie fali ryku silnika. Zczelam tydzien energicznie, ale ciagle z glebi dola, przytargalam 70 peonii dla mojej Maci na urodziny, zaraz z nimi do niej lece zrobic jej pobudke. A potem robota i jazda do sadu do Skierniewic i odbior Malej Czarnej z lotniska i gotowanie na Maci bankiet i takie tam normalne codzienne przyziemne. A mnie sie marzy duszy wzlot ku przestworzom nieskonczonej poezjii.... Odpowiedz Link
joujou Re: Szary poniedzialek 04.06.07, 08:34 Dzieńdoberek Przywitam się i gnam przed siebie,bo też mam dzisiaj dużo do załatwienia:przede wszystkim bieganie po urzędach,a jeszcze mój były szef podrzucił mi swoje papiery i nie potrafiłam odmówić(mżonek mi potem wyśpiewywał:oj naiwna,naiwna Najpierw jednak podskoczę na ryneczek,bo nie mam jeszcze żadnych kwiatów za oknem i może uda się coś kupić. Tak,czy siak jak czytam o rozkładzie dnia naszej Fed,to ciągle mam wrażenie, że ja nic nie robię Chyba czasami warto puścić chłopa samego na imprezę,by móc potem z satysfakcją obserwować jak się męczy Lx ,kózka śliczna i wdzięczy się niesamowicie. Słońce właśnie wyszło zza chmur więc dobrego dnia i całego tygodnia życzę nam wszystkim! Odpowiedz Link
joujou Re: Szary poniedzialek 04.06.07, 08:43 Tak sobie myślę Fed,że Twoja Mać od razu poczuje się jak w raju przy takiej ilości kwiatów Wczoraj przywiozłam kilka z działki i pachną cudnie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Szary poniedzialek 04.06.07, 11:47 U nas tez szaro. I mzy. Nastroj mam odpowiedni do pogody, jakas znizka dzis nastapila. No nic to, przejdzie. Wszystko przechodzi. Poza tym sama dzis sie soba zajmuje - pierwszy dzien bez "dyzurow". I idzie mi w miare sprawnie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Deszczowa niedziela 04.06.07, 11:43 Gaydyjko, konczyna sie goi powolutku, jest okladana altacetem i jakas mieszanka zrobiona na recepte w aptece (arnica i cos tam jeszcze), chodze o kuli i w usztywniaczu kolana, za 8 dni do kontroli. I juz sie nauczylam chodzic (wolno) po schodach, wiec moge juz sama karmic koty. )) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Juz poniedzialek? A gdzie podzial sie weekend? 04.06.07, 11:49 Weekend zapodzial sie w ogrodzie, wsrod rabat obsadzonych australijskimi pieknotami i obficie zasypanych sciolka ze zmielonej kory i lisci. Kopiac slynny niegdysiejszy betonowy pagor (czyli frontowy ogrodek) znalazlam dwie dzdzownice. Cud! Jednym slowem, w weekend naharowalam sie latajac w gore i dol z kublami sciolki, workami nawozu, taczka, roslinami, lopatami etc. Przy okazji odkrylam maly krzak jasminu biblijnego (Jasminum sambac), ktory powedrowal do donicy w celu reanimacji, oraz kilka odrostow drzewek laurowych. W pracy duzo pracy, do tego dzis pracowalam kolo City, wiec zamiast 15 minut samochodem wyszlo 55 minut pociagiem plus dojscie do stacji i ze stacji. Aj, mam dosyc, ide zobaczyc czy skandal na forum Polonia nabrzmial do wybuchu, a potem ide obejrzec ulubiony glupi serial i spac. Dobranoc i pozdrawiam z glebi zalatania, popisze wiecej gdy cos sie bedzie dzialo i jak czas dopisze!! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Re: Juz poniedzialek? A gdzie podzial sie weekend 04.06.07, 14:35 Z przyjemnoscia przeczytalam o waszych dzialaniach, bo mnie jakos sparalizowalo wole, a wlasciwie poplacenie rachunkow z konta wprawilo w humor wisielczy. rachunek za gaz jeszcze w okresie grzewczym przerosl oczekiwania, walka na przykreacanie grzejnikow dala jednak slabe rezultaty. narazie jade do banku i do weta, do poczytania poznej! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Juz poniedzialek? A gdzie podzial sie weekend 04.06.07, 15:10 Weekend przelecial naszym forumowiczkom szybko i niespodziewanie na szalenstwach imprezowych. No i bardzo dobrze. Przeciez to juz czerwiec, czas na grilowanie i harce na trawie. Jou przykro mi z powodu Twoich problemow pracowych. Trzymam kciuki i mysle pozytywnie. Bedzie dobrze) W moim otoczeniu zawirowania,stres i panika. Na szczescie nie dotyczy to mnie bezposrednio. Sasiadka - Armenka wyprowadza sie do wynajetego pokoju a za pare miesiecy wyjezdza do meza do Ameryki.Musi pozbyc sie mnostwa niepotrzebnych a jeszcze w dobrym stanie przedmiotow. Najchetniej wyrzucilaby wszystko na smietnik a ja nauczona oszczednosci wydzwaniam po ludziach i pytam kto ma jakie potrzeby. Mowie tu o prawnie nowych meblach,lodowce ,pralce,serwisach itp. Z latwoscia znalazlam chetnych na wszystko i ciesze sie ,ze ktos sie cieszy)) Odpowiedz Link
mammaja Re: Juz poniedzialek? A gdzie podzial sie weekend 05.06.07, 00:18 Wieczor zezarl mi serial "skazany na smierc", ktorego puscili 3 ostatnie odcinki, a w dodatku skonczylo sie beznadziejnie (c.d. jesienia), stracilam tylko czas. Serwer gazety chodzi mi jakos beznadziejnie, wiec ide spac Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek w pracy, niestety 05.06.07, 01:44 Poczytalam Dzisiejki, usmialam sie nad Fedorczykowym puttem, ucieszylam z poprawy stanu Jutkowego kolana, zapracowanym i zalatanym zycze spokoju i letnich nastrojow a sama oddalam sie wcale nie dystyngowanie do wtorkowych raportow... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek w domu, niestety 05.06.07, 11:17 ... w domu, ale przynajmniej przestalo padac i sie rozjasnilo. Spalam ponad 10 godzin, hurrraaaaaaaaa. Na Trojce leci cohenowe Alleluja w wykonaniu Jeffa Buckley, piekne. Dzis bedzie dobry dzien. Milego wtorku Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek w domu, niestety 05.06.07, 11:48 Piekny dzien sloneczny, a nie za goraco. Czytanie Luizy wprawia mnie w komplesy - skad ty dziewczyno masz sily na takie dzialanie w ogrodzie? Moj ogrodek jakis malo zorganizowany tego roku, powinno sie tez zrobic kilka zasadniczych zmian. Ale pomysle o tym na jesieni Wyruszam w miasto. W Boze Cialo od lat pomagalam Parafialnemu Klubowi Sportowemu przy dekoracji oltarza, jakos wreszcie w tym roku nie zglosili sie, co za ulga! Za to mam zebranie zarzadu UTW - nie znalazl sie zaden inny dzien, zeby 5 osob mialo wolny termin Ewelinko, chyba trzeba to zrobic, bo inaczej koncza sie ropomaciczem, takie ciaze urojone. Znam wiele przypadkow. A tak - swiety spokoj . Sroki awanturuja sie niebywale. Skrzecza i atakuja kota, ktory spokojnie wygrzewa sie na slonku i calkiem je oleawa. Do wieczora! Odpowiedz Link
monia.i Re: Wtorek w domu, niestety 06.06.07, 00:27 A mnie chyba jakieś takie ogólne zmęczenie dopadło I złości mnie - bo tak pięknie za oknem i w ogóle - a ja ze smętną miną...Ehhh.. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek w domu, niestety 06.06.07, 00:42 Ja tez ze smetna mina, Monieczku. Dobranoc Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 05.06.07, 09:32 E tam, ja taka aktywna to jestem tylko co jakis czas, generalnie jestem tylko dosc aktywna. Dzisiaj nie koniecznie. Robota, parasowanie i tyle. No Krowisia, ale to tylko sama radosc. A i rehabilitacja Dziecinki. To norma. Co bedziecie robic w Boze Cialo? Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiajki 227 - czerwcowe ! 05.06.07, 11:00 W Boże ciało ? Nie wiem, może zakupy na wyjazd, chociaż to niechwalebne Wróciłam od weta. Moja sunia ma niewielką alergię i ciążę urojoną. Na razie będziemy zwalczali Galastopem, a potem zobaczymy, najprawdopodobniej bez sterylizacji się chyba nie obejdzie. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda, joga, te klimaty... 06.06.07, 01:05 Sroda zawsze napawa mnie optymizmem, bo po niej juz "z gorki" i na horyzoncie pojawia sie weekend zblizajacy sie jak widziany z dala "Orient Express" - zrelaksowany i pelen niespodzianek. Tym bardziej, ze tym razem nadchodzi dlugi weekend, corka wyjezdza na oboz a my pewnie w sobote popracujemy w ogrodku a potem wezmiemy terenowke, namiot i hajda w busz. Po pracy mam w planie popoludnie spedzone z rocznikami magazynow ogrodniczych i namawianie Buszmena do zrobienia kompostownika z odkrytych w ogrodzie resztek blachy falistej i kilku znalezionych slupkow. Nic tak nie spaja zwiazku jak przewalanie stosu kompostu i wspolne sadzenie drzewek ;o) Lece do pracy, bo mam jej stos, tylko nie tak wonny jak kompost. Niech Wam sluzy pogoda i powoli nadchodzace lato. Luiza-w-Ogrodzie PS "Od zawsze" podziwiam Mammaje za niespozyte sily w organizowaniu, dzialaniu, uczestniczeniu i pomaganiu, a tu nagle okazuje sie ze to ja ciezko pracuje! Doprawy, Mammaju, to co robie to male piwo w porownaniu z Twoja dzialalnoscia. .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda, joga, te klimaty... 06.06.07, 07:02 Mnie tam wsio ryba w sumie, jaki jest dzien tygodnia. Od zawsze mam takie pomerdane zycie ze uklad pieciodniowego tygodnia pracy z sobotnio-niedzielnym wypoczynkiem nigdy mnie nie dotyczyl. Przyznam Ci sie Luizo ze tez Mammajke podziwiam za jej zaangazowanie, energie, optymizm i cala ogromna reszte. Wracajac do tygodnia to my nie mammy wolnego w czwartek, wiec zaden wypad poza dom nie wchodzi w gre. Zreszta co bym zrobila z Krowisia? W tym roku znowu z nia zostaje na cale lato w domu. Wyglada na to ze zreszta nie tylko z nia i ze z calkiem pustego domu skorzystam tylko przez tydzien. Ba, lepsze to niz nic. Odpowiedz Link
joujou Re: Sroda, joga, te klimaty... 06.06.07, 07:56 Jakby co,to jezdem w zasadzie byłam cały czas,tylko gadać mi się nie chciało.W poniedziałkowy wieczór sparaliżowała nas bardzo smutna wiadomość i jakoś trudno było się pozbierać. Niby nie dotyczy bezpośrednio naszej rodziny,ale człek nie potrafi przejść obojętnie wobec ludzkich tragedii.Czasami się zastanawiam ile tego ciężaru może udżwignąć jeden człowiek? No nic,powtórzę za Jutką:ryjem do przodu. Za oknem pochmurno i jakoś tak nijak,ale trzeba mieć nadzieję na poprawę nastroju,czego wszystkim życzę! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda, i niezbyt mile klimaty... 06.06.07, 08:52 Wczoraj wieczorem dowiedzialam sie czegos zadziwiajaco-niesmacznego, i musze to przetrawic. Na szczescie jest slonecznie, nie deszczowo, wiec przynajmniej pogoda sprzyja temu przetrawianiu. Poza tym. Moge juz chodzic bez kuli (po schodach tylko z kula), mam zamiar wyjsc dzis do ogrodu i posiedziec/poczytac, Rodzicielka mi zerwie truskawek i poziomek, i da krupnik na obiad. Nudne zycie rekonwalescentki. Milego dnia Odpowiedz Link
gaudia Re: Sroda, i niezbyt mile klimaty... 06.06.07, 10:02 fajnie, ze padło hasło "joga". Też sobie poćwiczę, coby odpędzić smutki powczorajsze. I sumnienie mnie jakos gryzie, to jest juz niefajne, nie wiem czy joga pomoże. miłej srody, wschód słońca był piekny... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda, i niezbyt mile klimaty... 06.06.07, 10:23 Uprasza sie Gaudie uprzejmie o nieuzywanie ostrych przypraw. (tlum.: pieprzycie, Gaudyjko )) Odpowiedz Link
ewelina10 Środa, i ... mile klimaty... 06.06.07, 20:51 Wróciłam z przejażdżki i jestem cała przesiąknięta lepkim kurzem, zapachem paliwa i wiejskiego powietrza ... Nie miałam nic do gadania i musiałam przetestować nowy skuter, tym razem włoski. Oznajmiono mi, że to już czas na poważniejszą maszynę i mam się nie bać że się zabiję. Niektórym dobrze to mówić ... Nowy skuter jest wyższy, ma większą moc, zryw bardziej dynamiczny, cięższy a co za tym idzie, lepiej się z nim nie obejmować w pozycji horyzontalnej. Jazda była przednia, ale na piaszczyste drogi przydałyby się bardziej szersze opony. Może coś sie da załatwić Odpowiedz Link
joujou Re: Środa, i ... mile klimaty... 06.06.07, 21:32 Brawo Ewelino!!! Szerokich dróg Ci życzę i wrażeń podwyższających poziom adrenaliny(oczywiście w umiarkowanym stopniu Może z czasem wkleisz jakąś fotkę do albumu na nowej maszynie? Fajna jest ta nasza netowa wspólnota.Pisząc wspólnota mam na myśli to,że nawet nie ruszając się z domu możemy wirtualnie pobuszować po polnych drogach,zwiedzać różne kraje,poznawać kultury i obyczaje,posiedzieć w czyimś ogrodzie,a nawet zajrzeć do cudzego garnka Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa, i ... mile klimaty... 06.06.07, 22:14 Splonilam liczko, czytajac pochwaly na swoj temat Nie przesadzajcie dziewczyne, teraz to juz jestem bladym cieniem wlasnej energii. Zwlaszcza, ze zupelnie zniecheca mnie kolejne przesluchanie w ramach "polowania na czarownice", czyli:" samorzadowiec musial ukrasc, a jak nie ukradl to jeszcze gorzej, bo znaczy zrobil cos o czy mne wiemy." Malo zabawne, niestety ! Ewelinko, jestes niesamowita z tymi skuterami. U nas w garazu stoi czyjs motorower "komar", zostawiony na chwile na przechowanie przed paru laty. Może zaczne na nim jezdzic????? ( Odpowiedz Link
gaudia Re: Środa, i ... mile klimaty... 06.06.07, 22:20 ooo poczytałam o Waszych jednosladach i miałam wizję zlotu czarownic na motocyklach, takich wielkich, ciężkich i szybkich, zamiast archaicznych mioteł póki co - polecam joge w plenerze o switku, mam wrażenie, ze Buszmenka mnie poprze aha, dzieki za mobilizacje, czytając o Waszej energii uaktywniam swoją buziak specjalny dla Jutki Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa, i ... mile klimaty... 07.06.07, 00:12 Joge sobie daruje, bo nie umiem, ale w piatek rano wyruszam na marsze norweskie Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Fajna jest ta nasza netowa wspólnota 07.06.07, 04:06 joujou napisała: > Fajna jest ta nasza netowa wspólnota.Pisząc wspólnota mam na myśli > to,że nawet nie ruszając się z domu możemy wirtualnie pobuszować > po polnych drogach,zwiedzać różne kraje,poznawać kultury i > obyczaje,posiedzieć w czyimś ogrodzie,a nawet zajrzeć do cudzego garnka Ladnie napisalas, Joujou. Tez lubie internetowe fora z tego powodu. Spotykamy sie tutaj i zapisujemy male kawaleczki naszego zycia dla rozrywki, wsparcia w ciezkich momentach albo w odpowiedzi innym. Czasem uda sie nam poznac w realu. Piszmy, piszmy tutaj i wiecej. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zalany czwartek 07.06.07, 02:08 O wpol do piatej rano obudzil mnie glosny szum deszczu. Wyjrzalam przez okno werandy na ulice ktora plynely potoki wody i wrocilam do lozka. O osmej nawet troche pogrzmialo. Teraz siedze w domowym biurze i patrze na zielony ogrod, gdzie deszcz pada rowno, raz gesciej, raz mniej, na skoszony trawnik, nowo posadzone krzewy i drzewka, na kupe kompostu... Drewno do pieca na szczescie wczoraj przykrylam. Chyba nie przerzuce dzis kompostu ani nie przekopie klombu pod rosliny lasu deszczowego. I nie tylko dzis - caly dlugi weekend ma byc deszczowy. A ja nawet nie mam kaloszy. Zabieram sie do pracy, mam dzisiaj ciekawe raporty, wnioski do wyciagniecia i rekomendacje, wiec dzien szybko minie. Pozdrawiam z deszczem w tle Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
gaudia Re: Zalany czwartek 07.06.07, 02:45 nadal polska noc smutno choc część zajął bardzo miły telefon od tutejszej forumki szkoda, ae nie mam ogrodu i męża coby donosić na bieżąco ale nie mam i już Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Zalany czwartek 07.06.07, 04:03 Gaudio, czemu sie smucisz? Na zapas, czy cos sie stalo? Donosic na biezaco mozesz nie na temat meza czy ogrodu, na pewno masz duzo innych ciekawych rzeczy do powiedzenia (podgladalam Ciebie na innych forach, wiec wiem :o)) Pozdrawiam i przesylam fluidy - pogody tym razem nie przesylam, bo ciagle pada i jest szaro. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
gaudia Re: Zalany czwartek 07.06.07, 09:58 luiza-w-ogrodzie napisała: > Gaudio, czemu sie smucisz? Na zapas, czy cos sie stalo? nie, czasem takie smuty spadają z nieba z deszczem ale juz ok, przepraszam za marudzenie i fajnie, ze jesteście Odpowiedz Link
jutka1 Sloneczny czwartek 07.06.07, 09:49 No prosze: slonce swieci. Wreszcie. Moze posiedze w ogrodzie - teraz zarosnietym do imentu przez deszcze i moja kontuzje. Poza tym bezet. Milego dnia Odpowiedz Link
joujou Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 11:37 U nas upał,a ja znowu będę się 'poświęcać'-tym razem urodziny teściowej Tak więc nie muszę myśleć dziś o obiedzie,ale zaczynam się zastanawiać nad jakimś skomasowaniem tych majowo-czerwcowych uroczystości rodzinnych,bo niemal co tydzień coś przypada. Poza tym przed chwilą dzwoniła pewna dobra duszyczka z informacją,że właśnie wraca z zawodów i wiezie nam świeże rybki i już mam zajęcie,ale chwała mu za to...no może chwała to nie wszystko,bo przy najbliższej okazji trzeba będzie razem opić te wszystkie jego dobre uczynki(poczciwy i bardzo życzliwy człek ) Odpowiedz Link
lablafox Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 18:19 Oj Joujou , widze ,ze na leniuchowanie liczyć to Ty nie mozesz. Ja mam teraz problemow mase , bo kiedy poustawiałam dzieciaki tak ,że nie jesteśmy im potrzebni to ... No właśnie - to mam problem z kotami. Od 3 miesiecy dokarmiam rudego , niebieskookiego , przypominajacego maikuna( nie wiem jakk to sie pisze , Jutka wie bo ma).Drze sie w niebogłosy i coraz mizerniejszy,tylko ogon jak lisia kita za nim sie ciagnie ,ale nie da sie złapac , choć wczoraj jadł mi z ręki , a gadał , a płakał, musiałam go w zaroślach znaleźć.Trochę sie uspokoił. Wczoraj wywabił mnie na balkon rozpaczliwy płacz kota , myślałam ,ze to rudy znów sie skarży , ale nie pod samochodem siedział inny , szary w cętki jak ocelot . Nakarmiłam - oczywiscie na odległość , bo nie chciał podejść, potem zniknął. Dziś przedpołudniem rudy mu sprawił okropne manto, na terenie parkingu.Nie zdązyłam zleciec z I piętra ,zeby je rozgonić. Szary wreszcie mu sie wyrwał i pobiegł jak szalony w krzaki. No i mam problem - bo żal mi oby dwóch, martwię się czy rudy mu nie zrobił krzywdy. Wzięłabym go do domu , ale za 2 tygodnie wyjeżdżamy .Więc mam kolejną zagwozdke. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 19:59 Lx, rzeczywiscie masz zagwozdke. Rudy broni "swojego" terenu, i nic dziwnego, ze szaremu sprawil manto. Tylko co zrobicie z karmieniem, jak wyjedziecie? Odpowiedz Link
lablafox Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 21:20 Wygląda na to ,ze to rudy dostał manto.Przepadł gdzieś , a szary się panoszy. Szukałam rudego z mlekiem , oblazłam wszystkie krzaki i krzaczory , cicho , nawet piśnięcia nie było Czy to możliwe żeby o tej porze koty miały ruję? Bo szary obchodzi dom sąsiadów , w którym jest kot , czarna gadula z połową ogona straconą w walce.Wydawało mi sie ,że to facet. Zauważyłam,że sąsiadka z parteru też im mleko dzis wystawiła. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczny czwartek 07.06.07, 23:35 Bardzo bylo upalnie, swiatecznie troche, upieklam tarte z poziomkami z ogrodka, popoludniu do pozna spotkanie z moimi kolezankami z zarzadu UTW, koniec roku sie zbliza, mnostwo spraw do zalatwienia, duch ochoczy, ale cialo mdle. I jeden powazny problem z dotacja ktora spoznila sie o 3 miesiace i teraz ksiegowa nie chce wyplacic "wstecz" komus, kto prowadzil za dzrmo zajecia liczac na zwrot. Strasznie glupio wyszlo, ona wyplaci te pieniadze ale duzo pozniej. Cos musze wymyslic. Pozdrawiam wieczornie! Odpowiedz Link
joujou Re: Gudio 08.06.07, 15:10 o 5.30 to Ty wstajesz,czy dopiero idziesz spać? Coś podejrzewam,że to drugie i podziwiam wytrwałość. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiajki 227 - upalne :-) 08.06.07, 00:07 O - widzę, że balują wszyscy w ogródkach i na wyjazdach Miły był dzień - i miły wieczór. Posiedzieliśmy sobie w zaprzyjaźnionym ogródku, wszamaliśmy mnóstwo pieczonego boczku oraz karkówki idealnie zmacerowanej..Nie dalismy się komarom. Wieczór był cudowny - ciepły..pachnący i leniwy. A jaśmin w ogródku po sąsiedzku chyba oszalał - bo pachniał, jak wściekły...Uwielbiam wiosnę )) Odpowiedz Link
jutka1 Piatek, bedzie upal 08.06.07, 09:23 Zapowiada sie upalny dzien. Znow posiedze w ogrodzie, poczytam, pogapie sie na swiat. Pani Krasnoludka przywiezie ingrediencje na rosol i inne zakupy. A jutro pierwszy raz od 2 tygodni pokustykam sama do sklepiku. Monieczku, fajny wieczor mialas, zazdraszczam. Milego dnia wszystkim )) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zalany i wietrzny piatek przed dlugim weekendem 08.06.07, 01:00 Do ulewnego deszczu (zaliczylsmy 70 mm opadow od wczorajszego ranka) dolaczyly silne, porywiste wiatry z poludnia, przewracajace drzewa. Jutro tez tak ma byc, wiec chyba nic z wycieczki do buszu - jak nie utoniemy, to jeszcze sie nam zwali cos na glowe. Na wszelki wypadek zaparkowalam dzisiaj samochod na podziemnym parkingu :o) Wczoraj jadac na joge kupilam piekny, prawie metrowy okaz gigantycznej lilii (Gymea Lily, Doryanthes excelsa) za jedna trzecia ceny i do tego okazalo sie ze u podstawy ma jeszcze z 6 mlodych, wiec posadze je osobno. Jutro bedzie znowu kopanie i wsadzanie :o) a za kilka lat mozna spodziewac sie kwiatow. Strasznie sie ciesze majac przed soba perspektywe trzech dni w ogrodzie i/lub buszu. Chyba raczej w domu, ale za to wreszcie zorganizuje ogrod i dom przed impreza w nastepny weekend. Pozdrawiam w weekendowym nastroju Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
gaudia Re: Zalany i wietrzny piatek przed dlugim weekend 08.06.07, 05:30 wschód słonka zapowiada fajowski dzień juz jest ciepło miłego piątku wszystkim Odpowiedz Link
lablafox Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 09:59 Zapowiadaja tez burze.Od rana chodzę jak żółw , nie znoszę upałów. Koty się mają dobrze , dogadały się ,a ja jak zwykle nadopiekuncza okazałam się. Luizo , ta Twoja lilia to bardziej mi przypomina jakis kwiat z rodziny agawowatych , ale kolos to z niej jest . Dziś musze ruszyc sie z domu , jade wymienic tłumik bo mi brzęczy i warczy i do przymiarki , na drugi koniec miasta - letnią szukienke na moje nowe gabaryty szyję .Materiał śliczny, ale co z niego wyniknie , zobaczymy , myślę o tym z pewnym niepokojem .Może niepotrzebnie? Wolałabym jednak w taki upał to krążyć między prysznicem ,a balkonem, albo na plazy być i owiewaną bryza od morza być. Miłego piątku. Odpowiedz Link
lablafox Komórka ściaga pioruny 08.06.07, 10:03 Po upałach zapowiadają jak zwykle burze , wiec wklejam ku przestrodze.Sama mam zwyczaj gadania przez komorkę .Teraz będe sie powstrzymywac Czy komórka ściąga pioruny: Tak. Jak się okazuje używanie telefonu komórkowego podczas burzy zwiększa ryzyko porażenia piorunem. Chociaż ta kwestia to czyste prawa fizyki i chemii, to jednak nie wszyscy wiedzą w jak wielkim... zagrożeniu się znajdują. Krople wody w chmurach zawierają ładunki elektryczne. W chmurach kłębiastych deszczowych, w których tworzą się szczególnie pokaźne krople wody i sporych rozmiarów kryształki lodu, siła tych ładunków jest wyjątkowo duża. Powstają one na skutek ocierania się, zderzania i rozpadania kropel i kryształów. Prądy wznoszące przenoszą słupki lodowe naładowane dodatnio ku wierzchołkowi chmury, a prądy zstępujące i opady transportują ładunki ujemne ku jej podstawie. Przy czyny takiego rozłożenia ładunków elektrycznych w chmurach, to znaczy ześrodkowania elektryczności o tym samym znaku w jednej części chmury, co powoduje powstawanie olbrzymich napięć pola elektrycznego atmosfery w chmurach oraz między chmurami i ziemią, ciągle nie są całkiem jasne. Rozmieszczenie ładunków w chmurze przyczynia się do powstania różnicy napięć między odmiennie naładowanymi jej częściami. Ziemia reaguje na ujemny ładunek dolnej części chmury zepchnięciem elektronów z powierzchni gruntu i pozostawieniem przy powierzchni naładowanego dodatnio obszaru znajdującego się bezpośrednio pod chmurą Cumulonimbus. Ponieważ powietrze jest bardzo słabym przewodnikiem elektryczności, wyrównanie potencjałów odbywa się nie poprzez długotrwały przepływ ładunków, ale w postaci potężnej iskry zwanej błyskawicą lub piorunem (wtedy, gdy ładunek biegnie z chmury do ziemi). Takie wyładowania elektryczne powtarzają się wielokrotnie. Towarzyszą im ogłuszające dźwięki, czyli grzmoty. Kiedy piorun zacznie się przemieszczać wzdłuż pola elektrycznego wytworzonego przez telefon komórkowy może dotrzeć bezpośrednio do naszego ucha i wniknąć w głąb ciała powodując zatrzymanie akcji serca i zawał. Oprócz telefonów ryzyko porażenia zwiększają również metalowe kolczyki, pierścionki i monety. Kolejny artykuł już w najbliższy poniedziałek, 11 czerwca. Źródło: Twoja Pogoda Odpowiedz Link
joujou Re: Komórka ściaga pioruny 08.06.07, 15:53 Wiedziałam,że w czasie burzy nie powinno się używać komórek(najlepiej wyłączyć),ale o biżuterii nie pomyślałam Odpowiedz Link
mammaja Re: Upal 08.06.07, 17:18 w cieniu bylo prawie 30 stopni, glowa mnie boli, odbylam narade z przyjaciolka, ale przy kawie na chlodnym (w miare) i zacienionym tarasie. Obiad wiosenny i prymitywny - mlode zimniaki, kefir, mizeria, jajka sadzone na pomidorach, byle sie nie narobic. No i tak juz popoludnie, umysl nie pracuje w taki upal., Moze wieczorem ruszy ! Odpowiedz Link
joujou Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 15:03 W czwartkowy wieczór/noc moja kuchnia zamieniła się w prawdziwą przetwórnię ryb-9 kg! świeżej ryby słodkowodnej, z przewagą płotek,okonków,czyli rybek drobnych. Mżonek na początku próbował wymigać się z roboty,ale mu się nie udało. Podzieliłam obowiązki i zasuwaliśmy oboje jak przy taśmie. Pod koniec wszystko już mnie drażniło:w tv reklamy,które nawiązywały do tematów rybnych,mój braciszek-zapalony wędkarz przez telefon kontrolujący przebieg prac,mżonek stękający i marudzący,a przede wszystkim żałosny widok kuchni brrr i szczerze nienawidziłam już te ryby,a nawet w myślach 'odgrażałam się' się darczyńcy Można by rzec:Kto nas tak urządził?(był kiedyś taki program). Oczyszczoną i wymytą rybę,podzieliłam na porcje i zamroziłam.Mam na nią kilka pomysłów,ale w ciągu najbliższych dni na pewno jej nie tknę,gdyż cofa mi się na samą myśl. Wszyscy już smacznie spali,a jeszcze uwijałam się sprzątając kuchnię i dochodziła g.3 jak wchodziłam do wanny Dzisiaj trochę odsypiam,trochę czytam...nie chce mi się ruszać z domu. Za oknem upał.Do wieczora jestem sama więc przede mną c.d. prac domowych. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 17:36 Lubię smażoną rybkę, ale przy 9 kg !, też bym straciła cały apetyt. Darczyńca wędkarz jest egiostą Dużą ma przyjemność z łowienia, ale jakoś trudno mu sobie wyobrazić, że coś trzeba jeszcze z nich zrobić. Joujou, na drugi raz jak ci zadzwonią z rybami, to już wiesz co robić A propos naszych maluczkich ... Mój młodszy syn wyprowadzając się z domu, zapowiedzia l... żadnych zwierzaków bo nie ma czasu, nie ma jak i jest ciągle poza domem. No i co ? Parę dni temu biedne kilkumiesięczne psisko pałętało się w pobliżu jego domu i kiedy groziło mu już schronisko, wziął go do siebie tylko niby na trochę. A teraz psica jest już odrobaczona, odkleszczona, zaszczepiona, wykąpana i czyściutka i ... na całego zadomowiona w jego mieszkaniu Odpowiedz Link
gaudia Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 21:57 joujou napisała: > W czwartkowy wieczór/noc moja kuchnia zamieniła się > w prawdziwą przetwórnię ryb-9 kg! świeżej ryby słodkowodnej, > z przewagą płotek,okonków,czyli rybek drobnych. ależ zazdraszczam! łazi za mna świeża ryba, taka prosto od krowy a te żałosne kawałki lodu w sklepach juz mi sie nawet z rybami nie kojarzą... ps. o 5.30 jeszcze nie spię odsypiam chwilke w najgorszy upał, wolę aktywność nocną Odpowiedz Link
joujou Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 22:30 Mam to już za sobą,okazuje się,że 9 kg to na takich zawodach wędkarskich dopiero 7 miejsce,no ale inni pewnie mieli większe sztuki Dzisiaj zajadam się truskawami z działki(synek pojechał zebrać i podlać,bo strasznie sucho),popijam chłodne piwko i luz-blues. Skończyłam właśnie "Filary ziemi",a jutro z samego rańca planuję wyprawę na działkę. W życiu piękne są tylko chwile... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 22:44 Jou, nawet nie potrafilam sobie wyobrazic Twojego heroizmu przy rybach... Chociaz uwielbiam ryby, to od "zapachu" swiezych-rozbebeszanych mi sie cafa. Uraz z dziecinstwa. Zostaja mi swieze-juz-wybebeszone (trudno dostac w moich stronach), lub te bryly lodu wspomniane przez Gaudie (kupuje, co robic). Poza tym, coz. Spieklam sie na sloncu - mialam siedzie 1.5 godziny na tarasie, siedzialam trzy, bo przyszla gadatliwa sasiadka zza plotu i nie wypadalo pojsc sobie. Na truskawki powoli nie moge patrzec. Koty sie tluka a ja sie nie wtracam, niech sobie miedzy soba ustawia hierarchie. Jutro rano przyjaciele warszawscy w drodze z Pragi zawitaja na sniadanie (to juz sie robi mala tradycja, bo oni do Pragi czesto jezdza). W niedziele przyjdzie psiapsiolka z hamerykanskim bratem i jego hamerykansko-irlandzka narzeczona - zrobimy ognisko. No i na koniec, jaki swiat jest maly. Dzwoni do mnie kumpel z Banku Swiatowego, ze jest akurat we Wroclawiu i wlasnie spozyl kolacje z panem iksinskim (przyjaznilismy sie w podstawowce, po czym stracilismy kontakt), i czy moze mu dac moje namiary. Bosszzzzzz...... Odpowiedz Link
joujou Re: Sobota z burzą w tle 09.06.07, 07:12 Dzień dobry w sobotę.Zaliczam pierwszą kawę,sroki skrzeczą robiąc robiąc na podwórku straszny harmider.Z jednej strony piękne słońce, a z drugiej niebo przybiera granatową barwę i grzmi z oddali.Podobno nad ranem grzmiało mocno,ale chyba nie padało. Niech się ta burza zdecyduje,bo nie wiem czy ona odchodzi,czy też dopiero nadciąga,a mnie jest szkoda lata... Miłego dnia! W życiu piękne są tylko chwile... Odpowiedz Link
joujou Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 15:35 Niedawno mój mżonek wypatrzył na podwórku takiego małego rudego dachowca i tak się nim zachwycił,że dużo nie brakowało,a przytargał by go do domu(rudzielcem opiekuje się trochę jedna z moich sąsiadek).Potem jednak rozważając wszystkie za i przeciw,doszedł do wniosku,że byłby prawdziwy kłopot z opieką podaczas wyjazdów itp. no i na razie nie jesteśmy gotowi na posiadanie zwierzaka w domu.Ja nie naciskałam,bo to poważna decyzja,a też się waham. Chciałabym i boję się.Nie mam w pobliżu,takiej osoby,która mogłaby w razie czego się zająć,a to jest nie tylko przyjemność-przede wszystkim obowiązek, dlatego odpuszczam. Odpowiedz Link
lablafox Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 18:48 Dzizus ,Joujou,9kg ryb , do 3 rano sprzątanie pobojowiska , podziwiam , podziwiam. Ja ew. mogeę smażyć ryby - od patroszenia najlepsza jest nasza Kaska i mąż . Jesli robią to świetnie to po co zabraniać im pochwałza wykonaną prace. Tłumik i rura wymienione .Przy okazji pooglądałam sobie na żywo bocianią rodzine znana nam z internety.dziś wogółe tam sie działo , bo jakiś internauta zauwazył,że jedno z bocianiątek jest zaplatane w żyłke, wiec przywożony jest do Chybow pan ornitolog aż z Ostrowa ( przywozi go społecznie jeden z internautów) przy okazji młode będą obrączkowane.Okazuje sie ,że internauci dzwonią oferuja swoją pomoc , pomoc finansowa i wogółe fajnie jest. Przyjeżdża straz pożarna z drabiną, ale już nie mieliśmy czasu czekac na ten cyrk. Wymiana nastapiła szybko , fachowo i tanio .Polecam poznaniakom ten zakład. Potem bieganina po mieście ,z przerwą na obiad w Swinxsie.Zamówiłam sobie talerz warzyw i obżarłam sie nimido nieprzyzwoitości. Potem przymiarka - jak na razie nie jest źle ,ale tez i nie zachwycająco. Zobaczymy jaki będzie efekt koncowy. Teraz w domu odreagowywujemy upał. Odpowiedz Link
mammaja Re: Upalny piątek, w cieniu +30 08.06.07, 21:19 Ciesze sie , ze jeszcze jeden psi sierota znalazl dom )) Wyczyn JOujou z rybami niesamowity! Lx, to jest wlasciwie dobry pomysl - od lat niczego sobie nie szylam, a materialy jakies leza w szafie od lat, chyba wlasnie "wrocily do mody". Pomysle nad tym Wieczor przyniosl mily chlodek, podlalam ogrodek pracowicie, obejrzalam obu prezydentow, teraz troche odpoczynku Odpowiedz Link
lablafox Sobota - uuupaaaaaałłłłłłłłłłłłłłł 09.06.07, 08:48 O 6 rano + 20C, w cieniu, teraz juz +20C w cieniu. Pot mi po ...ciecze, ale jakas taka robotna jestem , az samam sie sobie dziwię.Jedno pranie już sie suszy na balkonie ,a tam Sahara chyba z 50 będzie (niestety nie mam tam termometru zeby sie nie dołowac). Drugie pranie furkocze w pralce , zrobiłam porządek w butach i część wystawiłam , może sie komuś przydadzą. Róża kwitnie jak szalona i pachnie omdlewająco i karmi sobą rózne pszczoły i trzmiele. Wczoraj wieczorem to nawet pierwszy chrabąszcz czerwcowy ją odwiedził. Jutko,a o kremach z filtrami zapomniałas? Mogę Ci je wysłaćwe wtorek masz je w domu, jakie sobie zazyczysz ,do i po... . Tez sie obżeramy truskawkami,a wczoraj widziałam juz w sprzedazy dorodne czereśnie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota - uuupaaaaaałłłłłłłłłłłłłłł 09.06.07, 09:09 Lx, dziekuje Ci, mam kremy, ale zapomnialam sie posmarowac Nie jest zle, wczorajszy rumien zszedl a wlasciwie sie zabrazowil. Mam juz podklad, wiec i lepiej znosze slonce. U nas tez upal. Za chwile zjada sniadaniowi goscie. Po poludniu nudna papierkowo-finansowa robota, ale jak mus to mus. Moze Pan Krasnoludek wreszcie do mnie dotrze i zrobi porzadek z trawa. Poza tym cisza. Malwy maja juz zalazki kwiatow. Zarozowily sie porzeczki. Tylko tyle. Milego dnia Odpowiedz Link
joujou Re: Sobota - uuupaaaaaałłłłłłłłłłłłłłł 09.06.07, 23:17 Witam wieczornie Calutki dzień spędziliśmy na łonie natury i było pięknie.Pogrzebałam trochę w ziemi,ale nie za dużo, bo słońce szybko mnie wymęczyło i spiekło moje plecki na raczka (nie zabrałam kremu,ale nie jest żle-da się wytrzymać). Dla odpoczynku rozłożyłam koc w cieniu jabłoni i zaległam na nim podziwiając szybowce zataczające kręgi na błękitnym niebie,upajając się zapachem świeżo skoszonej trawy i śpiewem ptaków.Było mi tak fajnie,że usnęłam U nas na działkach wszyściutkie czereśnie wymarzły i owocu niet ale porzeczki też już się czerwienią.Przerwałam po raz pierwszy sałatę i zajadamy już rzodkiewki z własnej uprawy. Szkoda,że nie mieszkamy bliżej siebie,bo mój mżonek tak lubi kosić trawę,że mogłabym ewentualnie Wam go wypożyczać Robi to z przyjemnością i tak dokładnie,że sąsiedzi zatrzymują się i głośno wychwalają nasz trawnik,a jemu skrzydła rosną Dzisiaj też nasza 'działkowa babcia' zwerbowała go do siebie,no... ale ona ma specjalne względy(jesienią pozwoliła nam kopać przez swoją działkę celem podłączenia się do prądu więc teraz może liczyć na naszą pomoc w każdej chwili). Po powrocie do domu z zadowoleniem zasiadłam przed tv i obejrzałam jeden z ulubionych programów "Szansa na sukces"-finał w Kongresowej. Naśmiałam się do łez,naśpiewałam raniąc przy tym wrażliwe ucho mego mżonka i sobota zleciała. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 12:39 Najmniejszy bocianek z Chybow (tzw Ostatek) mial gangrene od zaplatanej lapki, ktora rozeszla sie na tyle daleko, ze nie przezyl operacji amputacji nogi. Filnik z obraczkowania jest na stronce. Odpowiedz Link
mammaja Re: LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 13:55 Po upalnym przedpoludniu troche sie zachmurzylo. Synek wyprosil zawiezienie go do warsztatu gdzie ma przeglad i zostawil wczoarj samochod. A jak sie zanlazl u nas w domu w nocy, to juz tajemnica ))) Pewno jakas dobra dusza go przywiozla Powinnam zkosic trawnik, ale chyba poczekam na jakichs pomocnikow. Luizo, smutna wiadomosc o bocianku. Odpowiedz Link
lablafox Re: LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 17:44 Taki jego los. Rodzice pewnie, jako najsłabszego i tak by go wyrzucili z gniazda.Szkoda jedynie ,ze cierpiał przed śmiercią. Około południa zaczeło grzmiec no i przepięknie przedstawienie na niebie - od zachodu szaro granatowa , trzeszcząca i trzaskajaca chmura burzowa z charakterystyczną smuga opadowa- na wschodzie fantastycznie rosnący i pęczniejący cumuloimbus. Teraz chłodno +25C. Pierwsze pranie wyschło w godzinę, drugie dotrwało do burzy , ale już teraz jest suche , co z trzecim , nie mam pojęcia , w powietrzu dość dużo wilgoci. Ogłaszam koniec pracowitości, mojej ,w dniu dzisiejszym bo jeszcze by mi tak zostało i co wówczas;-( Odpowiedz Link
lablafox Re: LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 18:34 Oto zdjecie obu chmur: img248.imageshack.us/my.php?image=obraz4457qs8.jpg Odpowiedz Link
lablafox Luizo , chyba wszystkie zbiorniki na wodę 09.06.07, 18:40 masz teraz przepełnione. Właśnie wyczytałam,że W Australii potężny sztorm i powodzie (09.06/15:11) - Najsilniejsza w historii Australii susza co jakiś czas przerywana jest potężnymi ulewami. Tym razem przez ostatnie 3 dni nad wschodnim wybrzeżem kontynentu znajdował się ośrodek niskiego ciśnienia, który na wybrzeżach stanu Nowa Południowa Walia przynosił silny sztorm, a na lądzie wichury i ulewy. Na Sydney w tym czasie spadło aż 170 litrów deszczu na metr kwadratowy, czyli znacznie więcej niż powinno normalnie przez cały czerwiec, który jest najbardziej mokrym miesiącem w roku. Jednak zdecydowanie mocniej padało na obszar Mangrove Mountain, około 80 minut na północ od Sydney, gdzie rozlokowane są nowoczesne osiedla domków jednorodzinnych, prawdziwe marzenie wielu Australijczyków. W ciągu 72 godzin na region spadło rekordowe 450 litrów wody na metr kwadratowy, co natychmiast doprowadziło do podtopień. Takie ilości deszczu w Polsce spadają przez 9-10 miesięcy. Według telewizji ABC, ulewy i porywisty wiatr, dochodzący do 120 km/h, które są uważane za najbardziej niszczycielskie od 30 lat, stały się do tej pory przyczyną śmierci 6 osób. Z powodu nawałnic na wiele godzin wstrzymano normalny ruch w portach lotniczych i morskich. Podczas 12-stopniowego sztormu na mieliźnie na wybrzeżu Pacyfiku osiadł statek. Obecnie układ niżowy odsunął się na wschód ku Nowej Zelandii, gdzie przyniesie obfite deszcze, głównie na północnej wyspie. To dobra wiadomość dla tamtejszych rolników, gdyż w ostatnich dniach poinformowali oni, że wielomiesięczna susza jaka nęka ich pola uprawne jest największą od co najmniej 125 lat, czyli od czasu wprowadzenia stałych pomiarów meteorologicznych. W ten sposób każda kropla deszczu jest na wagę złota. Co jednak poradzić, kiedy w Australii susza przerywana jest przez długo wyczekiwane ulewy, które zamiast pomagać, powodują olbrzymie zniszczenia. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe 2 tygodnie na wschodnim wybrzeżu krainy kangurów przyniosą o wiele więcej deszczu, przy niskich temperaturach. www.twojapogoda.pl Odpowiedz Link
jutka1 Re: LX, bocianek nie zyje 09.06.07, 18:45 Dobre! U nas tez burza. PS. Czy wisteria Ci zakwitla? Moja nie. Odpowiedz Link
lablafox Tradycyjnie wpadam na setkę:-) 09.06.07, 20:21 oczywiście konczącą dzisiajki. Nie nie zakwitła i ma na to marne szanse , bo jak mi oznajmił przewodniczacy naszej Wspólnoty Mieszkaniowej , a mój sasiad z góry, z wielką satysfakcją w głosie - "od września nakładamy ocieplenie i tynki na dom więc to pani pnacze będzie ściete". Zaprotestowałam , będę walczyć ale chyba i tak to co mi zarosło balkon to wyciąć trzeba będzie. Patrzę teraz na nią ze smutkiem jak na skazańca przed wyrokiem. Miałam nadzieję,że zakwitnie i zachwyci współmieszkańców.Na razie to tylko żga w oczy. Dobrze ,że róża jest w pojemniku i od niej wara . Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tradycyjnie wpadam na setkę:-) 09.06.07, 20:48 Lx, ale podobno wisteria lubi podcinanie. Verbenka (chyba) pisala. Obciachaj ile sie da, otul, ochraniaj, i w przyszlym roku odrosnie. Odpowiedz Link
jutka1 Sloneczna niedziela 10.06.07, 08:59 Znow zapowiada sie upal, znowu wieczorem beda burze. Przynajmniej tak zapowiadaja. Wieczorem mam miec gosci, o ile nie odwolaja z jakichs powodow, a w dzien luzik. Czytanie, sluchanie muzyki, myslenie. Troche w domu, troche na tarasie. Powoli przestawiam sie na chodzenie bez kuli. Pare razy dziennie wchodze na gore (to juz z kula, na wszelki wypadek, tfu-coz za dobor slowa )) W Polityce jest pare dobrych artykulow. Sprawdze, czy sa juz na necie i ew. wrzuce do prasowki. Milej niedzieli Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 09:53 Grzmiało i grzmiało lecz deszczu niewiele się napadało, a teraz mamy upał. Jestem już po "obchodzie" działkowym. Wrzucam 4 fotki ze skalniaków zrobione dzisiaj rano outdoors.webshots.com/photo/2057479870098859579ZomVrt Mammajko, nie śpij dzisiejki się przelewają Odpowiedz Link
joujou Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 10:56 Poddaję się!:w cieniu już 26 stopni,a na słońcu 42.To przesada,zostaję w domu,chyba że wieczorkiem zdecyduję się na opuszczenie kryjówki. Ewelino,czy to rojnik tak pięknie kwitnie? Akurat jesteśmy w trakcie organizowania skalniaczka,ale u nas to będzie maleństwo Jest co podziwiać,śliczne miejsce macie w ogrodzie. Pozdrawiam życząc miłego wypoczynku. Tak się zastanawiam,że nie tylko Dado gdzieś się zaszyła,ale i Fed przycichła...Co z Wami? W życiu piękne są tylko chwile... Odpowiedz Link
gaudia Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 17:08 brawo Jutka, łazęgo bezkulowa ja trwałam dziś dzięki trójce, lubię niedziele z Mannem, Niedźwiedziem i Kydryńskim, który czasem między Stingami fajne fado wrzuci Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 18:33 Joujou, roślinki kupiliśmy kiedyś w dużych ilościach w ogrodniczym, nie pamiętam nazwy. Teraz wymagają już ciągłego przerzedzania, bo inaczej rozpełzłby się po całej działce. Ach, gdybyśmy miały bliżej do siebie, dałabym ci całą masę sadzonek ... Jutek, cieszę się, że noga już prawie zdrowa, a że "prawie" to jeszcze nie biegaj tak po tych schodkach Oj widać, że niektórym wybyło się gdzieś dalej. Włąśnie zdążyłam wrócić z jazdy, a teraz u nas grzmi i pada Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 18:37 Gaudio, do "lazegi" mi jeszcze duuuuuuuuzo brakuje. Te 100 m. do ogniska z kula przejde, bo sie boje kretowisk i innych dziur. Ew., uwazam na schodach, slowo. Odpowiedz Link
aka10 Re: Sloneczna niedziela 10.06.07, 19:51 No,i znowu wieczor,aczkolwiek,jak wszystkie ostatnio-bardzo sloneczny. Polazilam dzis po wielkim parku,poogladalam troche XVII-wiecznych wystepow,pogadalam z kaczkami w sadzawce (alez piekne "dzieci" te kaczki mialy...)i po 4-rech godzinach wrocilam do domu.Chyba sie dzis wczesniej poloze spac... Odpowiedz Link