12.07.07, 01:51
Tadam!!!smile To chyba pierwszy wątek przeze mnie założony smile)
Ale nie mogłam sie powstrzymać smile I ciekawość mnie zżera...

Więc tak. Różnimy się na forum w opiniach, poglądach i postrzeganiach. Iskrzy
jak cho...<piiiiip>ra i jest nieprzyjemnie. Bardzo - a nawet bardziej, niż
bardzo.
Ciekawi mnie, jak udaje Wam się różnić - ładnie - nieładnie - nijako - z
przyjaciółmi o odmiennych poglądach na coś tam. Odmiennych w orientacji
politycznej, inaczej myślących o eutanazji, rózniących się w poglądach na
temat i tak dalej...
Żeby nie było, że sama nie chcę się odkryć - nie lubię u siebie pewnej takiej
pasywności powiązanej z uporem - ja wiem, co myślę, inni mogą sobie myśleć
inaczej - nie walczę o swoje zdanie, bo jestem przekonana o jego
słuszności..Wolałabym dyskutowac do upadłego, szczerze mówiąc.
Szef Osobistego jest zdecydowanie odmiennej orientacji politycznej. Kilka
innych poglądów też nam się rozjeżdża. W trakcie ognistych dyskusji jest
czasem nieprzyjemnie. I też czasem się zastanawiam, czy nie pocięliśmy się
bardziej dlatego, bo łączą nas więzi zawodowe - czy też ze względu na
przyjaźń..Bo łaczą nas przyjacielskie więzi.
Jak się różnicie, kochani? I jak radzicie sobie z różnicami istotnymi?
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Istotne roznice czy roznice w rzeczach istotnych? 12.07.07, 02:15
      Moniu, zalozylas ciekawy watek, a mialam zabrac sie do pracy, kurde.
      Pytasz o istotne roznice czy roznice w rzeczach istotnych? Co do tych drugich,
      nie jestem w stanie sie przyjaznic z ludzmi, ktorzy na rzeczy dla mnie wazne
      maja odmienne zdanie. Natomiast poglady polityczne znajomych sa mi obojetne
      (krancowych roznic nie zanotowalam) i nie dyskutuje ich wogole.

      Istotne roznice? Tematy aborcji, walki plci, dyskryminacji, wychowanie dzieci
      itp przewijaja sie w dyskusjach, staram sie jednak unikac starc, zdajac sobie
      sprawe, ze ludzie starsi niz nastolatki sa niezwykle przywiazani do swoich
      pogladow i nie chca ich zmieniac. A ze mnie nie zalezy na tym, zeby kogokolwiek
      nawrocic (nawet jesli mam racje lub uwazam ze mam racje, co na jedno
      wychodzi :oPPP), wiec nie draze, nie kloce sie, zmieniam temat. Pasywny upor
      tez stosuje. Z Buszmenem roznie sie ladnie albo nieladnie, zalezy od tematu.

      PS. "Tada" to nazwa sygnalu dzwiekowego Windowsow, ktory uzywam dla powiadomien
      o nowej poczcie firmowej wiec gdy zaczelas watek od tego slowa, zaraz
      sprawdzilam fimowa skrzynke :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: Istotne roznice czy roznice w rzeczach istotn 12.07.07, 09:35
        Rzeczywiscie ciekawy temat. Po zastanowieniu doszlam do podobnych wnioskow co
        Luiza. Prywatnie w zasadzie nie mam do czynienia z ludzmi z ktorymi roznie sie
        pogladami na sprawy dla mnie wazne. Rozumienie pojecia uczciwosci, obowiazkow
        moralnych, podlosci, eutanazji, wolnosci i telerancji we wszelkich jej
        przejawach. Za to jest mi kompletnie obojetne pod jakim szyldem politycznym
        wystepuja osoby z ktorymi zgadzam sie co do interpretacji tych pojec. Bardzo
        przyjaznie sie z feministka z Polskiej Partii Pracy i potrafimy wyklocac sie
        godzinami, bo mamy wspolne bazy do dyskusji. Dokladnie tak samo z jednym
        ksiedzem, zeby strzelic po krancach. Na gruncie zawodowym nie uprawiam
        prozelityzmu ani dyskusji, pozostaje kompletnie neutralna. Podczas wiekszych
        spedow towarzyskich, jesli jest jakas dyskusja, ale ktos wykazuje sie
        zapienieniem odpuszczam kompletnie. Jesli takich ktorych pogladow nie moge
        przyjac do wiadomosci jest w towarzystwie wiekszosc, to opuszczam dyskretnie
        towarzystwo, raz na zawsze. W ten sposob wykreslilam sie z duzej grupy z ktora
        spotykalam sie co roku na wakacjach i ogromnie ich lubilam. Nagle pojawil sie
        temat semi i anty semityzmu i to byly nasze ostatnie wspolne wakacje. Kazdy ma
        niezbywalne prawo do antysemityzmu, ale ja nie musze tego na szczescie znosic i
        swoja obecnoscia sygnalizowac ze sie na antysemityzm zgadzam. A do nawracania
        nie mam melodii i zdolnosci. Nie mozna dyskutowac jesli nie ma wspolnej
        bazy.Argumentacja sprowadza sie wtedy do: Tak, bo tak, i koniec. Zreszta jak
        wszem wiadomo mam temperament wybuchowy i po cholere mam prowokowac skandale.
        Wole, jak juz musze, odsluchac pokiwac lbem i wycofac sie, jak juz sie wdam w
        dyskusje jakas idiotyczna dyskusje, nie daj Odynie, to potem moge spalic za
        soba mosty.
      • witekjs Re: Istotne roznice czy roznice w rzeczach istotn 12.07.07, 09:51
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        /.../Natomiast poglady polityczne znajomych sa mi obojetne
        > (krancowych roznic nie zanotowalam) i nie dyskutuje ich wogole.

        Wątek rzeczywiście zapowiada się interesująco.
        Uśmiechnąłem się czytając zdanie Luizy na temat poglądów politycznych.
        Widać z tego, że Wy tam na dole naprawdę stoicie na głowie. wink smile)
        Cóż bardziej jest nieobojętne niż te poglądy.
        Marzy się nam Luizo, aby w końcu i u nas można było do tego podchodzić tak, jak
        Ty i Australijczycy.
        Ostatnio polityka, o której większość z nas ma coraz gorsze zdanie, ponownie
        weszła do domów.
        Oczywiście mam na myśli środowiska głownie 40+ i 40++, chociaż w TV widać wielu
        fanatycznych trzydziestolatków.
        Napięcia na tle politycznym o takiej temperaturze, wg mnie były ostatnio w 1980r
        / obecnie również religijno/politycznym /.
        W tamtym czasie stosunek do Solidarności jednoznacznie określał relacje miedzy
        ludźmi.
        Wielokrotnie rozpadały się wieloletnie więzy wśród znajomych i nawet w rodzinach.
        Obecnie doszło do zbliżonych napięć.
        Podobnie jak wtedy ludzie wzajemnie imputują sobie i rzeczywiście obawiają się
        najgorszych intencji.
        Bardzo źle znoszę tę atmosferę i staram się, nie zawsze skutecznie unikać rozmów
        o takich tematach, jednocześnie stają się nazbyt częste.

        Pozdrawiam. Witek /dla Ciebie stojący również na głowie / }:-})=
        • mammaja Re: Istotne roznice czy roznice w rzeczach istotn 12.07.07, 10:42
          Tak sie zlozylo, ze blisko wspolpracuje z osoba, ktora ma diametralnie inna
          przeszlosc polityczna niz ja. Rownoczesnie po kilkuletniej znajomosci, w innych
          poczatkowo niz obecne sytuacjach, mialam wielokroc okazje przekonac sie, ze
          mimo tej "innej przeszlosci" laczy nas wiele wspolnych pogladow na
          terazniejszosc. Laczy nas tez pewien typ ideowosci, ktora w gruncie rzeczy
          zbliza sie do siebie. Szanuje te osobe, jest operatywna, skuteczna w dzialaniu,
          dobrze nam sie pracuje. Nie przekraczamy pewnej granicy kreowania wlasnych
          pogladow, chociaz nie jednokrotnie pozwalam sobie na male zloscliwostki. Znosi
          to dobrze. Tymczasem w czasach, o ktorych wspominal Witek, pewnie nie
          zostalybysmy w jednym pokoju dluzej niz kilka minut.
          Jest to jedyny taki przypadek wspolpracy z kims z kim roznie sie pieknie smile
          Reszta przyjaciol, z ktorymi przyjaznie sie od lat 70 tych to ludzie z ktorymi
          wiele przeszlismy i znamy sie jak lyse konie. Innym poprostu nie daje szans na
          blizsza znajomosc. Po co mi to? Moge najwyzej jak Witkacy wprowadzic hierarchie
          i klasyfikacje stopnia zazylosci, przenoszac ewentualnie znajomych z jedenj
          kategorii do drugiej smile
        • luiza-w-ogrodzie Nieobojetne poglady 13.07.07, 01:35
          witekjs napisał:

          > Wątek rzeczywiście zapowiada się interesująco.
          > Uśmiechnąłem się czytając zdanie Luizy na temat poglądów politycznych.
          > Widać z tego, że Wy tam na dole naprawdę stoicie na głowie. wink smile)
          > Cóż bardziej jest nieobojętne niż te poglądy.

          Jest wiele rzeczy bardziej nieobojetnych dla mnie niz poglady polityczne:
          uczciwosc, traktowanie bliznich (widac to dobrze po traktowaniu rodziny,
          szczegolnie dzieci), zainteresowanie praca dla lokalnej spolecznosci,
          rzetelnosc i tolerancja.

          > Marzy się nam Luizo, aby w końcu i u nas można było do tego podchodzić tak,
          jak Ty i Australijczycy.

          Moze to zabrzmi smiesznie, ale jednym z powodow mojego wyjazdu z Polski bylo
          moje podejscie do polityki. Uwazalam, ze walczenie o ideologie to bzdura, ze
          nalezy zajac sie praca od podstaw: praca spoleczna, edukacja mlodziezy
          nakierowana na wspolprace, organizowanie sie w grupy w celu wykonania czegos
          dla innych - moze to byc zalozenie i utrzymywanie rabatki kawiatowej przy bloku
          albo zbiorka ksiazek dla dzieci z wiejskich szkol. Tymczasem zamiast konkretow
          i wspolpracy trwaly wieczne wojny. Pamietam, jak z szeroko otwartymi oczami
          przysluchiwalam sie licealnym kolegom z podziemia a pozniej poczatkujacej
          wowczas poznanskiej mlodziezowce politycznej, Giertychowi & Ska, nie rozumiejac
          jak mozna robic swinstwa w zyciu prywatnym, a grzmiec na innych w stylu
          pouczajaco-podniosle-patetycznym. Samowladza kosciola, szczegolnie w malych
          miejscowosciach to osobny temat. Przelalo mi sie, gdy w przedszkolu szykanowano
          mojego trzyletniego syna, bo byl jedynym nie chodzacym na religie.

          >Ostatnio polityka, o której większość z nas ma coraz gorsze zdanie, ponownie
          > weszła do domów.

          Polityka nie wchodzi do domow, ludzie ja tam sami wnosza i zapraszaja. A ja sie
          pytam: po co, skoro wiekszosc ma o niej coraz gorsze zdanie? Marzy sie Tobie,
          Witekjs, zeby w Polsce mozna bylo podchodzic do tego jak Australijczycy? Mozna
          juz teraz, i trzeba zaczac od siebie, wlasnego domu i znajomych, bo nikt nie
          wyda dekretu, ze od dzisiaj polityka nie wchodzi do domu. Trzeba wziac
          odpowiedzialnosc za to co sie robi i zaczac zmieniac to, co sie nam nie podoba
          i tyle. Takie jest moje zdanie i moj sposob na zycie :o)

          Pozdrawiam z komfortowej pozycji do gory nogami

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • witekjs Re: Nieobojetne poglady 13.07.07, 13:01
            "Cóż bardziej jest nieobojętne niż te poglądy".
            Napisałem tak pół żartem, pół serio.
            Tak naprawdę zgadzam się z Tobą, że nieobojętne, bardzo ważne to uczciwość,
            takt, empatia, rzetelność i tolerancja.
            O tych sprawach nie dyskutuje się często, a jeśli tak to nazbyt często jako
            negatywne przykłady pojawiają się politycy...smile
            W miejscach gdzie ludzie znają się bliżej, mieszkając w sąsiednich domach, praca
            dla lokalnej społeczności może być ciekawa i absorbująca, niestety jej nie znam.

            Miałem niezbyt długie okresy działalności społecznej. Moja praca i nauka była i
            jest tak absorbująca, że nie miałem na to czasu po dyplomie.
            Już w czasach studenckich obserwowałem, że na niektórych uczelniach była to
            doskonała forma przyspieszania kariery.
            W moim zawodzie w taki sposób niczego, sensownego nie da się przyspieszyć, chyba
            że miałbym po ukończeniu studiów ochotę na "karierę" administracyjno- polityczną.

            Może nie wiesz, ale z powodów takich jak Twoje, obecnie bardzo dużo, nie tylko
            młodych ludzi wyjeżdża.
            Poważnie obawiamy się narastania takich problemów, nie tylko w mniejszych
            miejscowościach.
            Nie pamiętam kto powiedział, że "Jeśli nie interesujesz się polityką, to ona
            zainteresuje się tobą"...
            To co się u nas obecnie dzieje, bombarduje nas wszystkich z radia i TV.
            Bardzo to deprymujące.

            Pozdrawiam serdecznie. Witek
          • joujou Re: Nieobojetne poglady 15.07.07, 00:06
            luiza-w-ogrodzie napisała:
            Przelalo mi sie, gdy w przedszkolu szykanowano
            >
            > mojego trzyletniego syna, bo byl jedynym nie chodzacym na religie.

            Luizo,wydaje mi się,że w czasach,gdy Twój syn miał 3 latka w przedszkolach
            nie było religii i chyba nadal nie ma?


            W życiu piękne są tylko chwile...
            • luiza-w-ogrodzie Re: Nieobojetne poglady 15.07.07, 05:03
              joujou napisała:

              > luiza-w-ogrodzie napisała:
              > Przelalo mi sie, gdy w przedszkolu szykanowano
              > >
              > > mojego trzyletniego syna, bo byl jedynym nie chodzacym na religie.
              >
              > Luizo,wydaje mi się,że w czasach,gdy Twój syn miał 3 latka w przedszkolach
              > nie było religii i chyba nadal nie ma?

              Joujou, niestety derekcja przedszkola do ktorego zapisalam syna (po znajomosci,
              bo wowczas nie bylo latwo dostac miejsce) wprowadzila wowczas obowiazkowe
              lekcje religii dla wszystkich przedszkolakow, od trzylatkow wlacznie. Bylo to w
              1988 roku i jak widzialam w czasie tegorocznego pobytu, przez dwadziescia lat
              niewiele sie w Polsce zmienilo, dzieciaki nie chodzace na religie sa wytykane
              palcami przez kolegow i ich rodzicow, ze o niektorych nauczycielach nie wspomne.

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • joujou Re: Nieobojetne poglady 15.07.07, 10:32
                luiza-w-ogrodzie napisała:
                dzieciaki nie chodzace na religie sa wytykane
                > palcami przez kolegow i ich rodzicow, ze o niektorych nauczycielach nie wspomne

                To niestety smutna prawda,zwłaszcza jeśli chodzi o młodsze dzieci sad
    • jutka1 Re: PREMIERA 12.07.07, 14:02
      Bardzo ciekawy temat, Moniu. Mysle o tym od rana, i sadze, ze po czesci mam tak,
      jak Luiza i Fedorczy: sa rzeczy dla mnie ultra-wazne, w ktorych zdania nie
      zmienie a i dyskutowac z ludzmi, ktorzy maja rownie mocne acz przeciwne poglady
      - nie ma sensu, bo nikt nikogo nie przekona, a argumenty drugiej strony zna sie
      na pamiec. Wyjatek stanowia ludzie, ktorzy sa mi w jakis sposob bliscy, i na
      ktorych chce mi sie pozytkowac energie. Czasem po jakims czasie macham reka.

      W innych tematach, mniej dla mnie fundamentalnych, dyskutuje, i owszem, czasem
      zazarcie. Co nie musi wcale wplywac na przyjazn czy znajomosc, Tez mam znajomych
      i przyjaciol krolika z wilu "opcji": od umiarkowanej prawicy po umiarkowana
      lewice, i jako centrystka scieram sie z nimi czesto - i tak sie scieramy czasem
      od 20+ lat. smile))

      I bardzo lubie dyskusje, po ktorych jestem na tyle zafrapowana czy zaciekawiona,
      ze po przemysleniach zmieniam zdanie. smile))))))
      • fedorczyk4 Re: PREMIERA 13.07.07, 00:23
        Wychodzi na to ze jestesmy niezwykle zgodni w temaciesmile
        • verbena1 Re: PREMIERA 13.07.07, 00:55
          Od 12 lat mieszkam w kraju,gdzie nie rozmawia sie o polityce, przekonaniach
          religijnych i zarobkach. Glownym tematem jest pogoda. Czy mozna spierac sie na
          temat opadow deszczu czy tez temperatuty?
          Innym tematem ,ktory szokowal mnie na poczatku jest otwarte mowienie o
          seksie,zyciu prywatnym,homoseksualizmie. Jesli otwracie sie o tym mowi nie ma
          powodu do sprzeczek czy konfliktow.
          Nauczylam sie zaczynac wywod w dyskusji slowami - moim zdaniem , wedlug mnie..

          Ale nudy - powiecie. Rzeczywiscie, mozna zasnac przy takim wywodzie ale do
          czasu.
          Kiedy przychodza do mnie kolezanki-krajanki odzywa sie w nas polska
          krew,temperament sarmacki i zaczynamy burzliwe dyskusje na temat
          polityki,religii,aborcji itd. Wrzeszczymy jedna przez druga, nie probujemy sie
          zrozumiec tylko uparcie obstajemy przy swoim. Nigdy tez nie dochodzimy do
          wspolnego wniosku bo nie potrafimy sluchac.
          Kiedy emocje juz opadna zastanawiam sie co jest takiego w nas Polakach ,ze
          polityka potrafi rozpalic do bialosci natury tak spolegliwe jak moja skromna
          osoba. Mamy to w genach?
    • ewelina10 Re: PREMIERA 13.07.07, 17:55
      Trudno mi uwierzyć, że tak doskonale umiemy naszą odmienność przyjmować z takim
      spokojem smile

      Nie zawsze udaje mi się „ładnie” różnić w poglądach, ale to w głównej mierze
      zależy od autorytetu osoby, jej racji i argumentów oraz od przedmiotu
      dyskusji. W towarzystwie chyba gorszych tematów od polityki nie można sobie
      wyobrazić.

      Tak po prawdzie bardziej od odmiennego sposobu myślenia razi mnie częściej gdy
      ktoś próbuje ingerować w moje życie. Prywatnie raczej nie ma na to szans, ale
      czasami „przyduszam” się poczynaniami władz i naszego kościoła.
      Chyba świat wyglądałby zbyt pięknie gdyby człowiek Sam mógł decydować o swojej
      śmierci, nie byłby piętnowany za orientację seksualną, a wiara byłaby jego
      osobistą sprawą
      • joujou Re: PREMIERA 14.07.07, 23:59
        W towarzystwie jak zarazy unikam dyskusji na tematy związane
        z Kościołem i oczywiście polityki,bo to potężne ogniska zapalne.
        Poza tym no cóż...raczej muszę wyrazić swoje zdanie na dany temat.
        Nie narzucam swych poglądów innym,po prostu mówię co myślę i tyle.
        Odpuszczam gdy nie jestem obeznana w temacie lub gdy wiem,że mogłabym
        kogoś bardzo zranić.Często odpuszczam również w kontaktach z klientami,bo jest
        to związane z dobrem firmy więc bywam ślepa i głucha na wiele
        spraw.
        Myślę,że potrafię się przystosować do poziomu dyskusji wink,a że naturę mam
        dosyć pokręconą ,to czasami daję się sprowokować i wtedy daleko mi
        do wzoru 'chodzącej łagodności'.


        W życiu piękne są tylko chwile...
      • monia.i Re: PREMIERA 15.07.07, 01:37
        ewelina10 napisała:

        > Trudno mi uwierzyć, że tak doskonale umiemy naszą odmienność przyjmować z
        takim
        >
        > spokojem smile
        >

        Ewelino - myśl mą w słowa ubrałaś smile
        Czytam z zainteresowaniem wielkim Wasze posty smile Wyłania się obraz osób
        niezwykle zrównoważonych, potrafiących dyskutować, ewentualnie potrafiących
        odpuścić wtedy, gdy ewentualna utarczka niczego nie wniesie a wręcz przeciwnie,
        i w sumie nie strzępiących języka po próżnicy smile
        Tyle, że czasem taka niewygodna dyskusja rodzi się w ferworze innej, na całkiem
        banalny temat prowadzonej - i stajemy przed sytuacją, gdy trza niewygodny temat
        pociągnąć.
        Czasem mimowolnie prowokuję takie dyskusje - bo lubię poznawać cudze zdanie...i
        w sumie im bardziej odmienne - tym bardziej lubię. Tyle, że nie znoszę, gdy
        ktoś płynnie przechodzi od przedstawiania swoich racji do narzucenia mi swego
        toku myślenia, swojej argumentacji...
        Osobisty mój i Przyjaciółka Sąsiedzka tną się regularnie, gdy schodzi na
        politykę. No, ostatnio może mniej - bo sytuacja na froncie politycznym jest
        kapeńkę...dziwna, zdaniem obydwojga. Żeby nie powiedzieć gorzej. W dodatku
        obydwoje posiadają temperamenty ogniste i z tych, co to do upadłego i żadne nie
        odpuści. Czasem wychodzę, czasem któreś z nich wychodzi. Zastanawiam się, czy
        fakt, że nie bronię swoich poglądów do krwi ostatniej nie wypływa ze swego
        rodzaju konformizmu...Może i słusznego - tyle, że taka dyskusja też chyba
        rozwija, uczy umięjętności dobrej argumentacji..Z trzeciej strony - dochodzą
        emocje - dyskutujemy nie z obcym, tylko z przyjaciółką, kuzynem,
        współpracownikiem..Łatwiej pewnie jest z obcym - a z nim dyskutujemy rzadziej -
        bo co nas tam odmienna opinia obcego obchodzi.
        • fedorczyk4 Re: PREMIERA 15.07.07, 12:55
          No i wlasnie ze nie, ja wcale odmiennosci ie przyjmuje ze spokojem. Wlasnie
          dlatego starannie unikam konfrontacji. Mam swiadomosc posiadania wybuchowego
          charakteru i niewyparzonej geby, wiec wole unikac skandali. Spokojnie moge
          dyskutowac z na wiele tematow z ludzmi z innych opcji, ale jesli dyskusja
          dotyczy no. ochrony godnosci bytu poczetego, to ja po prostu wycofuje sie
          rakiem. Moje poglady moga szokowac, a ja fatalnie reaguje na opcje Marka Jurka
          no to po cholere sie zrec skoro z gory wiadomo ze sie nie poprzekonywujemy, a
          jedynie skonczymy na miotaniu inwektyw. Zwlaszcza ja. To jest jakies
          tchorzoastwo i wygodnictwo z mojej strony. Musze to przemyslec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka