Dodaj do ulubionych

Kryzys finansowy

12.10.08, 11:34
Czytam i staram sie rozumiec przyczyny i skutki. Nie idzie mi to
latwo. Nigdy nie zajmowalam sie problemami bankowosci. Czy obawiacie
sie, ze dotknie i nas? W jakim stopniu, zwyklych ludzi, bez jakichs
wielkich interesow, z jakiemis tam oszczednosciami "na czarna
godzine". Czy ona juz nadeszla?
Obserwuj wątek
    • foxie777 Re: Kryzys finansowy 12.10.08, 19:43
      Nie , nie nadeszla.Oczywiscie mamy teraz duzy problem z Wall Street
      w USA, ale to bylo do przewidzenia i zajmie troche czasu aby
      sytuacja sie uregulowala.Nie znam szczegolowo problemow
      europejskich,ale czytalam o wielkim "krachu" w Islandi.
      Musimy chyba sie nauczyc aby wydawac tyle na ile nas stac, a nie
      na kredyt, ktorego potem nie jestesmy w stanie splacac.
      Ciekawe ile bede musiala zaplacic za bilet do Polski w Kwietniu?.
      pozd
    • verbena1 Re: Kryzys finansowy 12.10.08, 19:46
      Mammaju, nie chce sie wypowiadac i wymadrzac na ten temat bo malo z
      tego rozumiem.
      Holenderskie banki zagwarantowaly bezpieczenstwo oszczednosci do 100
      tysiecy euro ale akcje spadaja na leb na szyje. Moje, wlozone na
      czarna godzine rowniezsad Nie jest tego duzo ale zawsze cos,szkoda.
      • foxie777 Re: Kryzys finansowy 12.10.08, 20:00
        Ja tez sie nie chce wymadrzac,obserwuje sytuacje od dawna i
        takie sa moje skromne spostrzezenia.Zreszta nawet najwieksi
        specjalisci od tych spraw, tez sie"drapia" w glowe.
        pozdr
        • fedorczyk4 Re: Kryzys finansowy 15.10.08, 08:39
          Jako i przedpiszczynie nie będąc specjalistką od finansów, wygłaszam
          jedynie własne zdanie. Mammajko, w Polsce nie ma kryzysu, a
          właściwie jest ale nie ten. Cień kryzysu amerykańskiego dotknął
          jedynie kilka banków, oraz na własne życzenie, inwestorów
          indywidualnych nie znających się na rzeczy, a ulegających przesji
          psychicznej politykierów i niektórych idiotycznych mediów. Nas
          obgryza cichutko i bez rozgłosu krach OFE, ale o tym mówi się
          jedynie półgębkiem. Oczywiście w związku z fluktuacją kursów
          walutowych, kredytobiorcy walutowi ucierpią, a w związku ze spadkiem
          zaufania finansowego, banki będą udzielać mniej rączo kredytów, ale
          to nie jest coś co można byłoby nazwać kryzysem.
          • mammaja Re: Kryzys finansowy 24.10.08, 11:03
            No i doczekalismy sie jednak odbicia swiatowej sytuacji. Sluchalam
            w Radiu TOK FM pana Kolodki i innych madrych. I dalej jestem glupia.
            jak mi mowia, ze za trzy lata wszystko sie wyrowna, ro mnie nie
            cieszy, bo ja zawsze dostane i tak w kosc. Taka karma. trzeba
            spokojnie patrzec na to, jak sie sytuacja odbije na rynku
            mieszkaniowym, akurat teraz synek potrzebuje troche naszej pomocy.
            Kurde, nie mogl wczesniej??????
            • lablenka_x Re: Kryzys finansowy 24.10.08, 12:39
              No własnie, Mammako, nie mógł wczesniej?
              Nas kryzys finansowy dopadł w roku 2004/5 i teraz każdy inny nam nie
              jest straszny. Oszczędności niet więc i strat niet.
    • jej_maz Re: Kryzys finansowy 25.10.08, 03:47
      Wpadajac przelotem kilka dni temu z racji przypadkowego odswiezenia "starego" i
      przemilego kontaktu, temat ten od razu rzucil mi sie w oczy wink Ci, ktorzy znaja
      mnie troche dluzej, z pewnoscia nie sa zaskoczeni - przypominam tu temat "Bursa"
      i "Money". Tak czy inaczej przyszlo to, o czym pisalem kilka lat temu: koniec
      amerykanskiego imperium... no... przynajmniej w formie, jaka znalismy do tej
      pory. Nie ze uwazam sie za madrego, ale uwazam sie interesuje sie tematem
      finansow na tyle, ze zdolalem przez kilkanascie lat poznac, kto ze specjalistow
      i komentatorow wie co mowi, a kto jest po prostu dobrze znanym idiota (tu - dla
      tych co z Ameryki Polnocnej - mysle tu o Kudlow & Company, czy Cramer z Mad
      Money). Pamietacie Panstwo: dolar byl chyba w okolicach 350 US$ za uncje a ja
      powtarzalem, ze dojdzie niebawem do tysiaca? Doszedl do...1033.90! Ropa w owych
      czasach krazyla w okolicach (chyba) 40 US$ za barylke a ja pisalem o 150? Doszlo
      do 147.90! Hmm... nie moge znalesc tematu "Money", ale znalazlem pierwszy z
      serii pt: "Bursa"... szkoda... na "Money" bylo wiele ciekawych informacji
      porownawczych to obecnej sytuacji. Raz jeszcze: nie jestem prorokiem, ale z
      doswiadczenia wiem, gdzie szukac rzetelnej informacji i jak omijac propagande.

      Przede wszystkim Fed: nawet nie wiesz, jak bardzo bym chcial zebys miala racje!
      Obecny kryzys dosiegnie kazdego i to w kazdym zakatku ziemi. Juz pomijam US i
      moja kochana Canade, gdzie wiadomosci o zwolnieniach liczonych tysiacami
      pracownikow sa na porzadku dziennym (dzisiaj Chrysler). Przyznam, ze sam
      przezylem nieciekawe momenty, gdzie moja firma oglosila redukcje 2500 samych...
      managerow. Zostalem, ale z mojej grupy 12 zostalo nas 8 w tym dwoch kolegow z
      ktorymi besposrednio wspolpracowalem. To jest dopiero poczatek! Nie jest to cykl
      gospodarczy: to jest katastrofa gospodarcza na miare stulecia. Nie bede wnikal w
      szczegoly dlaczego i jak do tego doszlo, ale to tsunami (jak porownal to
      Greenspan) rozpoczete wybuchem wulkanu na Wall Street (juz 110 tysiecy osob
      stracilo prace w sektorze finansowym a mowi sie o 200 tysiacach!), zmiecie swoja
      sila wszystko i wszedzie. Juz nie ze "banki beda udzielac kredytow mniej raczo",
      ale nie beda udzielac kredytow w ogole. To zas zablokuje tysiace firm i
      zakladow, ktore bazuja na krotkoterminowych pozyczkach aby po prostu dzialac.
      Jak nie ma jak dzialac, zwalnia sie ludzi. Jak ludzi sie zwalnia, to ci nie maja
      pieniedzy na zakupy i... mamy kolo zamkniete. Tak czy inaczej jezeli przezyjemy
      2009 i poczatek 2010 to bedziemy zyc wink))

      Co ja robie? No coz... ja sprzedalem wszystko w maju, w czerwcu (27go) kupilem
      duzy dom, wpakowalem sie w pozyczke hipoteczna w czasach, gdzie jeszcze ja
      dawali i to na tzw: zmienny kurs. Jest to istotne, poniewaz dla ozywienia
      gospodarki, oprocentowanie pozyczek spada i ja ciesze sie teraz z 3% a ma byc
      jeszcze nizej. Pisze to nie aby sie chwalic, ale powiedziec, ze wlasnie teraz,
      jak ktos moze dostac pozyczke (i wie ze bedzie mial jak ja splacac), to gdzies
      do polowy przyszlego roku (moze pare miesiecy dluzej), bedzie najlepsze (czyt:
      najnizsze) oprocentowanie a wielu ludzi bojac sie kryzysu, beda spieszyc sie ze
      sprzedaza i tym samym ceny nieruchomosci powinny pojsc troche w dol. Inaczej
      mowiac; idealny czas na zakup na przyklad... domu, czy innego mieszkania.
      Zaczalem rowniez kupowac z powrotem zloto i niektore firmy, zajmujace sie jego
      wydobyciem. Dalczego? O tym ponizej.

      Pamietam pisalem tez wowczas Mammaji, ze ja uciekam z dolarem amerykanskim w
      kanadyjski... z 65 pentow doszedl do... 1.10! Teraz znowu moj "loonie" dostaje
      po tylku, podobnie jak Wasze Euro i... madrzy ludzie mowia, ze US$ bedzie szedl
      do gory przez jakis okres czasu, aby z powortem spasc na leb i szyje (koniec
      2009/poczatek 2100. Co to oznacza? Stock market dostanie kopa i bedzie pial sie
      w gore przez kilka miesiecy. Bedzie to tzw: "dead cat bounce", czyli ostatnia
      szansa na pozbycie sie tego... bezwartosciowego w przyszlosci kawalka papieru.
      Jak sie zabezpieczyc? Czy ktos mi dzisiaj uwierzy, ze jak mamy rope teraz na
      poziomie 64 US$ za barylke to w 2010 bedzie on po 200 US$? Zloto dzisiaj jest
      chyba po 730 US$ za uncje a ja mysle, ze zobaczymy 2000 (dwa tysiace dolarow
      amerykanskich!) za uncje wiosna 2010 jezeli nie predzej. Zobaczymy - jak dozyje,
      to Panstwa odwiedze i spytam sie jak uklada sie zycie wink))

      Z uklonem dla Wszystkich - Mark

      PS - Podaje pare ciekawych linkow. Przepraszam, ze wszystkie po angielsku:

      Swietny komentarz do faktu, jak to Rzad USA "wydrukowal" 700 miliardow dolarow
      aby pomoc bankom: www.youtube.com/watch?v=lYuFZ04l460

      Tu ze nie przesadzam z tymi zwolnieniami na Wall Street:
      ap.google.com/article/ALeqM5h_5yBHNpuzJ6X6VhNDxV2LIRrPYgD940D5G00
      A tu, co mowia naprawde madrzy ludzie:
      www.cbsnews.com/video/watch/?id=2534935n%3fsource=search_video
      To samo tylko w tresci;
      www.cbsnews.com/stories/2007/03/01/60minutes/main2528226.shtml
      • jej_maz PS 25.10.08, 03:50
        Oczywiscie swiat sie nie zawali tak samo jak sie nie zawalil w dobie Wielkiej
        Depresji lat 1929/1930, ale nam, "mlodziezy" po czterdziestce (a w niektorych
        przypadkach nawet dalej), taka sytuacja moze powaznie zagrosic spokojnej,
        bezpiecznej starosci.
        • fedorczyk4 Ba, 25.10.08, 12:19
          obawiam sie Marku że byłam nadmierną optymistką. Nie przewidziałam
          krachu węgierskiego i jego odbicia o ścianę inwestorów, dla których
          Polska, Węgry, Rumunia, czy Czechy, to jeden pies. Ale i tak uwazam
          że nas ten potwór jeno omiecie ogonem.
          • mammaja Re: Ba, 25.10.08, 23:36
            Witaj Marku, cenie sobie twoje uwagi, ciesze sie ze w pore kupiles
            dom. mam nadzieje, ze poza tym tez u ciebie w porzadku, pozdrawiam.
            • jej_maz Re: Ba, 26.10.08, 17:47
              Dziekuje - wszystko jest fajnie. Ciesze sie, ze udalo mi sie w pore sprzedac
              poprzedni, poniewaz w dwa miesiace ceny nieruchomosci w pewnych rejonach Toronto
              spadly raczej dramatycznie. Ten dom to juz chyba docelowy: troche sie
              przeprowadzalem z zyciu i juz mam dosyc wink Jest on w przeslicznej, starej
              dzielnicy, i jezeli kiedys, ktos zorganizuje jakis kolejny "widok z okna", to
              bede mial sie czym pochwalic - zwlaszcza teraz, gdzie kanadyjska jesien w pelni
              wink)) Tak a propos: w moim profilu mam zdjecie z corka z widokiem na jedna strone
              "mojego" neighborhood.

              Nie znam sytuacji w Polsce, ale w Stanach i w Kanadzie daje sie w pelni
              zrozumiec jak wyglada prawdziwy kryzys. Tutaj wszystko opiera sie na papierach
              wartosciowych: emerytury, oszczednosci, dzialalnosc gospodarcza od
              jednoosobowych rzemieslikow do ogromych korporacji i zwlaszcza US przechodzi
              straszna dewastacje gospodarcza. U Was to nie zlotowka gwaltownie spada, to
              dolar gwaltownie idzie do gory i jezeli mialbym jakiekolwiek oszczednosci
              ulokowane w tej walucie - uciekalbym, sprzedawal, zamienial na... dolara
              kanadyjskiego! Jest to sztuczna zwyzka w kursie US$ i krotkotrwala. Dolar
              amerykanski poleci na leb i szyje i to juz niebawem. Kryzys w Stanach potrwa
              przynajmniej dekade o ile nie dwie. My w Kanadzie tez to czujemy, ale z racji
              gospodarki opartej na surowcach, nasza ekonomia bedzie zdecydowanie bardziej
              "zdrowa". Dla Stanow najgorsza rzecza jaka teraz moze sie im przytrafic to
              Prezydent Obama, ale niestety wszystko na to wskazuje. Mysle, ze Fed ma duzo
              racji mowiac ze w Polsce tez nie bedzie az tak tragicznie. Mam kontakt z Bodziem
              a to jego dzialka - moze da sie namowic tu na jakis "polski" komentarz.

              Uklony
              • bodzio49 Re: Ba, 27.10.08, 21:12
                Tak, Ba.. to dobry tytuł
                Witam przyjaciół i nowe osoby na forum.
                Mark wywołał mnie do tablicy pisząc do mnie i zapraszając do
                podzielenia się uwagami na temat aktualnej sytuacji na rynkach
                finansowych. Jeśli chodzi o Marka to muszę dodać, że dobrze wygląda,
                zgubił sporo kilogramów -dostałem filmik smile i mam nadzieję że mam w
                tym może jakiś niewielki ale zawsze udział. Dosyć namolnie
                namawiałem go do ćwiczeń i chwaliłem się swoimi osiągnięciami.
                Nawet zastanawiałem się czy się nie obraził bo długo nie odpisywał.
                Ale wiadomo jak to jest z czasem. Co do naszej finansowej sytuacji
                to jestem większym optymistą niż Mark. Może dlatego, że i nasza
                sytuacja w kraju jest lepsza. Cóż, od dawna nasza giełda „małpuje”
                ruchy rynków USA i Europy. A ostatnio spotkały nas (w kraju) niemal
                wszystkie możliwe plagi.
                Upadek potęgi największych banków USA był tak spektakularny, że dla
                ludzi spoza branży trudny nawet do zrozumienia. To właśnie jest
                powodem takiego braku zaufania na naszym ( i nie tylko) rynku
                międzybankowym.
                Nie będę się silił na analizy. Nikt nie może przewidzieć jak to się
                rozwinie. Panika rządzi się swoimi prawami. Zacznie rosnąć kiedy
                ostatni panikarze pozbędą się akcji i funduszy akcyjnych. Nic
                wiecznie nie rośnie ani wciąż nie spada. Wystarczy przeczekać. Ale
                jakąś strategię trzeba mieć i jej się trzymać.
                Ale coś mi mówi, że już najgorsze za nami. W mojej ocenie złotówka
                jest teraz bliższa rozsądnego poziomu jak wcześniej, surowce
                podobnie. Ceny surowców wzrosną ale chyba niewiele.
                Lokatom w bankach raczej nic nie grozi, w funduszach inwestycyjnych
                tym bardziej. Jeśli chodzi o emerytalne (II filar) to też szybko
                wrócą na poprzednie poziomy. Stracą tylko ci co teraz sprzedają za
                bezcen. A więc spokojnie drogie czterdziestki plus. Świat kręci się
                coraz szybciej i ten kryzys przeminie też znacznie szybciej niż nam
                się wydaje. Trochę jestem niespokojny jaki będzie ten następny, bo
                że będzie to się z Markiem zgadzam. Amplituda wahań rośnie. A w co
                teraz inwestować? Nie mam zdania. Za duża zmienność. To ustalą
                między sobą możni tego świata. Może w kaczki smile Pozdrawiam. Bodzio.
                • mammaja Re: Ba, 28.10.08, 00:27
                  Witaj Bodziu, lezka sie w oku kreci, ze az trzeba kryzysu zeby cie
                  poczytac smile Ciesze sie ze spokojnie podchodzisz do sprawy, a sprawa
                  zakupu mieszkania ( wiekszego) przez syna, co sie z tym wiaze
                  sprzedanie mniejszego, moze troche poczekac, byle nie za dlugo.
                  Twoja wnuczka juz pewno jest sliczna panienka smile pozdrawiam!
                  • fedorczyk4 Re: Ba, 28.10.08, 07:35
                    Serwus Bodziu, też cieszę się mogąc Cię czytać. Tym bardziej że w
                    sumie potwierdzasz moją, jakże laicką, analizę sytuacji. Natomiast,
                    osobiście gdybym miała pieniądze to zainwestowałabym w kamień.
                    Jeszcze nie teraz, za jakieś pół roku. Ceny nieruchomości juz lecą,
                    a poleca jeszcze bardziej. To będzie ciężki okres (na moje oko ze
                    dwa lata)dla sprzedających i raj dla majętnych kupujących. Tych
                    którzy dysponuja dużym wkładem własnym i od banku nie chca nic albo
                    nie wiele.
                • jej_maz Re: 28.10.08, 16:53
                  Witaj Bodzio! Milo Cie czytac. Dzieki za dobre slowo: co prawda
                  nigdy nie bylem gruby, ale rzeczywiscie "wytopienie" 15 kilogramow
                  tluszczu i uformowanie tego co zostalo wplynelo bardzo pozytywnie
                  nie tylko na moj wyglad, ale przede wszystkim na samopoczucie. Nie
                  wspomne tu o cudownym mrowieniu gdy spotykam sie z zainteresowaniem
                  pan o dziesiec - pietnascie lat mlodszych wink)) Nie, nic z tych
                  rzeczy: ciagle stoje za swoim nickiem, a zona, majac teraz meza w
                  swietnej formie, ani mysli dzielic sie prawem wlasnosci wink)) Tak czy
                  inaczej slyszac o osiagnieciach sportowych Bodzia, od lutego cwicze
                  regularnie i kazdego namawiam na to samo, poniewaz benefity
                  zdrowotne (zwlaszcza w naszym wieku) sa wrecz fenomenalne.

                  Wracajac do tematu, to moja ostroznosc jest spowodowana...
                  polozeniem geograficznym. Tu sie mowi, ze gdy USA kicha, to Canada
                  lapie grype... tym razem USA ma powazne zapalenie pluc. Zwlaszcza
                  Ontario dostaje niezle po tylku, poniewaz cos okolo 80% aktywnosci
                  gospodarczej jest zwiazanych z poludniowym sasiadem. Ja, jak wiesz,
                  mialem fenomenalna jazde ze zlotem, ropa i innymi surowcami w
                  ostatnich trzech latach. Na dokladke "zamknalem" zysk, sprzedajac
                  wszystko w maju, tuz przed krachem. Co dalej? Uwazam, ze dolar US$
                  poleci na twarz o 25-30% w stosunku do Euro i dolara Canadyjskiego i
                  to bardzo niedlugo. Nie ze to dla mnie jakis wiekszy problem, ale
                  pisze to tutaj, poniewaz kompletnie nie rozumiejac tej Pani w
                  czerwonym piszacej o racie kredytu we frankach ktory rosnie (u nas
                  nie ma takich finansowych opcji i kompletnie nie wiem o co chodzi),
                  to wlasnie wczoraj dzwonilem do rodziny, aby zmienili konto
                  oszczednosciowe dolarowe na Euro. Ciagle wierze w zloto za 2000 US$
                  za uncje do dwoch lat i rope 200 US$ za barylke. Czego zas
                  najbardziej sie boje, to wzrostu oprocentowania na miare Islandii:
                  18% jest zabojstwem, inflacja rosnie w tempie zastraszajacym i moze
                  nie az tyle, ale koszt pieniedzy poljdzie do gory.

                  Tak jak piszesz: zdrowie najwazniejsze, pozbyc sie dlugow jak
                  najszybciej i... kozystac z zycia smile

                  Do nastepnego!
                  • petromin Re: 31.10.08, 00:40
                    Witajcie wszystkie miłe Panie oraz Bodzio i Marku.
                    Wpadłem tylko z pozdrowieniami. Nie jest źle.
                    Częściej jestem na forum o Podróżach (zdjęcia).
                    • mammaja Re: 31.10.08, 11:22
                      Pozdrowienia dla Petrominasmile
                      Marku, dla mnie zloto - to to, ktore mozna "nosic" ! Nie mam
                      pojecia o inwestowaniu w zloto sad Kupuje sie te sztabki i co?
                      Trzyma "w banku ziemskim" czyli zakopane? czy w sejfie ? moja
                      sasiadka, ktora od lat inwestuje w zloto przestala w ogole wychodzic
                      z domu i zyje obsesja zlodzieji smile
                      • ewelina10 Re: 31.10.08, 15:15
                        Mammaja: > pojecia o inwestowaniu w zloto sad Kupuje sie te sztabki
                        i co? Trzyma "w banku ziemskim" czyli zakopane? czy w sejfie ?

                        W garncu ? W ziemi ? Przyjdą, przypalą żelazkiem i właściciel
                        wszystko wyśpiewa.

                        Można wynająć jako depozyt kasetę, skrytkę bankową, ubezpieczyć i
                        dać pełnomocnictwo bliskiej osobie. Jest bezpieczna i całą dobę
                        monitorowana. No, ale co, jeśli zastaniemy zamknięte drzwi banku bo
                        sobie zbankrutował, zaś pozostałe na czarną godzinę tam złoto, nie
                        może nam służyć tak szybko i od ręki.
                      • jej_maz Re: 31.10.08, 16:01
                        Czolem Petromin - kopa lat! smile)

                        Jest bardzo wiele sposobow investycji w zloto i kazdy zalezy od
                        potrzeb danej osoby czy sytuacji: jezeli jestesmy w przededniu
                        wybuchu wojny czy innej invazji, z pewnoscia posiadanie paru
                        Krugerrand'ow jest wskazane... zawsze kupisz chleb. Podczas jednak,
                        gdy mowimy o zabezpieczeniu sie przed nadchodzaca inflacja w
                        relatywnie spokojnych czasach, to trzymanie fizycznego zlota jest...
                        wlasnie... Twoja sasiadka jest przykladem dlaczego nie jest to
                        najlepszym rozwiazaniem. Oprocz ewidentnych uciazliwosci natury
                        psychologicznej (strach przed byce okradzionym) to sama tzw:
                        plynnosc, czyli mozliwosc szybkiej wymiany czegos na obiegowa
                        walute, jest bardzo problematycznia. Inaczej mowiac; w cholere
                        zabiegow i klopotu aby to spieniezyc.

                        Nie wiem jak w Polsce, ale tutaj samo, czyste zloto mozemy kupic na
                        gieldzie papierow wartosciowych jako udzial w ETF (Exchange-Traded
                        Funds). Tutaj uwaga: ja nie mam pojecia jak pewne rzeczy nazywaja
                        sie lub jak wyjasnic to po Polsku - przepraszam. Symbol tego ETF
                        jest GLD, ktorego cena jest 1:10 ceny bulionu w danym momencie.
                        Inaczej: kupujac 10 akcji tego ETF, kupujemy uncje zlota. Jest to
                        bardzo konserwatywna investycja w kruszec - to samo co kupic sztabke
                        i zakopac pod drzewem, z tym, ze sprzedac to to mozna w pare sekund
                        i nie nikt nas z tego nie okradnie. To ETF nie jest wlasnoscia
                        zadnego banku, ktory moze pasc: jest to Trust (cholera... nie wiem
                        jak to przetlumaczyc... Fundusz?), ktorego wklady sa gwarantowane
                        przez Rzad.

                        Zaznaczam, ze nigdy nie nalezy wrzucac "wszystkich jajek do jednego
                        koszyka", powinno sie miec poczucie wlasnego komfortu w tym co sie
                        robi i edukowanie sie lub po prostu zainteresowanie tym, co dookola
                        sie dzieje (czyt: czytanie gazet ze zrozumieniem).

                        Nie pozostaje nic innego, jak zorientowac sie, czy cos takiego jest
                        dostepne w kraju. Tutaj mam pytanie: czy Panstwo macie w kraju cos
                        takiego jak brokera investycyjnego, gdzie zakladajac konto sami
                        mozecie dokonywac transakcji na gieldach?

                        Mam nadzieje, ze troche wyjasnilem.

                        Mark

                        PS - Pare ciekawych linkow ale znowu; nic nie wpadlo mi na szybko w
                        oko po Polsku.

                        Sposoby investowania w zloto:
                        en.wikipedia.org/wiki/Methods_of_investing_in_gold
                        Niezykle ciekawy, poniewaz pokazuje, dlaczego wielu wierzy dzisiaj w
                        zloto: en.wikipedia.org/wiki/Gold_as_an_investment

                        A tutaj wyciag z obecnej "akcji" na gieldzie - ETF GLD:
                        finance.yahoo.com/q?s=GLD
                        • mammaja Re: 31.10.08, 20:23
                          Dziekuje Marku, troche mi rozjasniles smile Linki poczytam smile
      • skiela1 Re: Kryzys finansowy 05.11.08, 04:16
        " wlasnie teraz,
        jak ktos moze dostac pozyczke (i wie ze bedzie mial jak ja splacac), to gdzies
        do polowy przyszlego roku (moze pare miesiecy dluzej), bedzie najlepsze (czyt:
        najnizsze) oprocentowanie "

        Marku
        z szacunkiem....ale chyba musialabym na glowe upasc.

        Rozumiem dom w USA,ktory sam jako inwestycja by sie splacal.
        Ale w Kanadzie???
        • jej_maz Re: Kryzys finansowy 05.11.08, 16:05
          Czesc sasiadka!

          Nie ma kraju na swiecie, gdzie dom "sie sam splaca" wink) Nigdy nie
          lubialem nieruchomosci jako investycji: za mala plynnosc jak na moj
          gust i co mialem na mysli to to, ze jest to dobry okres na kupno
          domu dla siebie lub upgrade. W koncu gdzies trzeba mieszkac i
          dlaczego nie wykorzystac faktu, ze teraz mozna mieszkac lepiej za
          mniejsze pieniadze? Tak a propos ciagle jestesmy sasiadami, tylko ze
          teraz "z drugiej strony": jestem w Oakville, okolice Lakeshore Rd.
          and Ford Dr. Zapraszam na lampke wina smile
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Kryzys finansowy 28.10.08, 08:18
      Taaa, mnie dotknął! Rata mojego kredytu we frankach wzrosła o 400 zł! Szlag....
    • luiza-w-ogrodzie Nie jest zle 28.10.08, 09:26
      Kryzys dotknal mojego obowiazkowego firmowego funduszu emerytalnego, jako ze wybralam ryzykowna opcje, gdzie wiekszosc wplat bylo inwestowanych w akcje. Ale do emerytury zostalo mi jeszcze z jakies dwie dekady (a moze i wiecej, patrzac na to jak wszedzie podwyzsza sie wiek emerytalny :o)), wiec sie tym nie martwie. Dlugoterminowo rynek akcji sie odbije. Poza tym pracuje w AU dopiero przez kilkanascie lat i zaczynalam od dolu firmowej drabinki co znaczy ze duzo sie nie nazbieralo. W naszej sytuacji nalezy rowniez inwestowac w inne rzeczy, na emeryture nie ma co patrzec.

      Pozyczek juz nie mamy. Wydajemy jak zawsze niewiele, najwiecej na ulepszenia domu i ogrodu; nastepnym wydatkiem bedzie podlaczenie instalacji do zbioru deszczowki i zaplacenie za drewniane zaluzje, jakie beda zainstalowane pojutrze. Odkladamy teraz gotowke, zeby zainwestowac gdy sytuacja sie jeszcze pogorszy, gdy ceny i oprocentowania pozyczek spadna (w 2010?). Prawdopodobnie wsadzimy wowczas pieniadze nasze i pozyczone w ziemie i zloto. Ale co bedzie w przyszlych latach, jak bedzie wygladac rynek pracy i ceny podstawowych artykulow, tego nikt nie wie. Wygrywaja ci, ktorzy maja ogrody :o)

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • bodzio49 Re: Nie jest zle 28.10.08, 10:41
        Zgadzam się tu z Luizą że warto inwestować w ziemię a jeśli ktoś ma
        dom i kawałek ziemi to w infrastrukturę a jest teraz wiele róznych
        możliwości. Co do złota to nie jest to już tak pewne jak kiedyś. A
        na emeryturę oczywiście obowiązkowo należy oszczędzać. No i unikać
        jeśli można kredytów. Wiem, rady są "mądre" tylko żeby tak jeszcze
        wszyscy mogli skorzystać. Ale jeśli ktoś ma dużo kasy to ma problem
        jeszcze większysmile radziłbym jak najbardziej zdywersyfikować
        inwestycje. Nie bardzo wierzę, że mieszkania jeszcze więcej
        zdrożeją. Może wystąpią wahania. Uważam, ze jako inwestycja bardzo
        problematyczna. Ale do spadku cen też nie ma dobrych powodów.
        Deweloperzy praktycznie nie inwestują z wielu powodów i mieszkań
        będzie przez jakiś czas coraz mniej.Potem, trudno zgadnąć. Wiec
        jeśli chodzi o zamianę na większe mieszkanie Mamajko (z powodów
        życiowych nie inwestycyjnych)to nie za bardzo jest na co
        czekać.Pozdrowienia.
        • mammaja Re: Nie jest zle 28.10.08, 11:35
          Dzieki za linkasmile Piekne zdjecia z Portugalii! Co do kupna-
          sprzedazy mieszkania, to przynajmniej z kupnem nie ma co czekac, z
          mojego punktu widzenia. Ale to egoistyczny punkt widzenia, bo czeka
          mnie pare miesiecy mieszkania "w dwie rodziny". A moze bedzie fajnie?
          Dla mnie najwazniejsza jest teraz gwaranacja banku, ze nie stracimy
          forsy uzyskanej ze sprzedazy. Chyba mozna na to liczyc, nieprawdaz?
    • migreniasta Minęły kolejne dni i widać 02.11.08, 08:22
      Kryzys już wycina pasmo spustoszenia.Mimo dobrych wskaźników Polska solidarnie
      pogrąży się w odchłani gorszego jutra. Dostaliśmy rykoszetem za słabszych bo
      sami zbyt silni nie jesteśmy.
    • skiela1 Nie przesadzacie troche z ta cenzura? 11.11.08, 15:01
      ot takie moje 5 groszy.

      a dyskusja byla ciekawa,a ze niepoprawna ...no coz...
      nie my mamy sie wstydzic.

      • jutka1 Re: Nie przesadzacie troche z ta cenzura? 11.11.08, 15:18
        Jaka cenzura?
        Jeśli chodzi Ci o dyskusje o Obamie, to jest na wątku obok...
        • skiela1 Re: Nie przesadzacie troche z ta cenzura? 11.11.08, 15:41
          \coz slepemu po oczachtongue_out

          Przepraszam.
          • jutka1 Nie ma za co, Elzbieto :-))) ntxt 11.11.08, 16:21

    • jej_maz No to... 25.11.08, 22:16
      ...zapinac pasy bezpieczenstwa! Przede wszystkim tutaj: w Ameryce
      Polnocnej, ale nie wierze, ze Europie ujdzie plazem. Co mam na
      mysli? Przede wszystkim niesamowita ilosc drukowanego papieru pt:
      dolar amerykanski!
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69866,5989181,USA__Rzad_i_Fe
      d_oglaszaja_gigantyczny_pakiet_pomocowy.html

      Zycze powodzenia i Szczesliwego Nowego Roku 2009 - wiem, ze
      wczesnie, ale bedziemy naprawde potrzebowac duzo szczesia na drugi
      rok.
      • skiela1 Re: No to... 26.11.08, 00:03
        Zeby tylko dobre zdrowie nas nie opuszczalo,a reszta .....

        jak to nasz bliski znajomy mowi g...o z wyjatkiem moczu.
        • jej_maz Re: No to... 26.11.08, 00:19
          smile)) a czy ten Twoj znajomy ma dom, ktory bedac jeszcze obciazony hipoteka, zmusza go do pracy? A ma dzieci, ktore chca sie uczyc i musza placic po szesc tysiecy rocznie (minimum) za samo czesne? Co bedzie, jak on straci prace? Czytalas dzisiejsze wiadomosci? www.ctv.ca/servlet/ArticleNews/story/CTVNews/20081125/auto_industry_081125/20081125?hub=TopStories Moze stracic wtedy zdrowie sad
          Te pietnascie tysiecy straconych miejsc pracy w sektorze samochodowym, to bardzo powazna sprawa dla calego rejonu Toronto. To sa miejsca pracy, ktore juz tu nie wroca, bo Demokraci w US walczac ze swoim gospodarczym szambem, beda protegowac swoja ekonomie. Tak czy inaczej ja mam hipoteke do splacania, mam dwojke dzieci na wyzszych uczelniach i... obawiam sie o przyszlosc.
          • skiela1 Re: No to... 26.11.08, 01:57
            "Tak czy inaczej ja mam hipoteke do splacania, mam dwojke dz
            > ieci na wyzszych uczelniach i... obawiam sie o przyszlosc."

            A to juz jest Twoj problem spowodowany brakiem przewidywalnosci.

            Miales 18 lat na inwestowanie na rejestrowany fundusz edukacyjny.
            Inwestycja w edukacje moich dzieciakow byla najlepsza z najlepszych.

            W hipoteke sam sie wkreciles na wlasne zyczenie.
            To jest dobry czas na kupowanie nieruchomosci,ale dla tych ktorzy dysponuja
            kapitalem.Niestety nie dla tych,ktorzy pakuja sie w nastepna kosmiczna
            pozyczke.Wizja stracenia pracy tez nie sprzyja dobremu samopoczuciu.

            Ja hipoteki nie mam, a wiekszy dom nie jest mi potrzebny.

            Zeby mi tylko zdrowie dopisalo, a o przyszlosc sie nie martwie.


            smile)) a czy ten Twoj znajomy ma dom, ktory bedac jeszcze obciazony hipoteka,
            zmusza go do pracy? A ma dzieci, ktore chca sie
            uczyc i musza placic po szesc tysiecy rocznie (minimum) za samo czesne? Co
            bedzie, jak on straci prace?

            Znajomy jest lekarzem w Stanach i uwierz mi...on wie co mowi.
            W ostatecznosci spakuje manatki i wroci do Kanady.Na dalekiej polnocy lekarzy
            brak...

    • luiza-w-ogrodzie Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycje 26.11.08, 01:00
      Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycje - zadluzenie ponad
      moznosc splacania i watpliwe inwestycje.
      Latwosc uzyskania kredytu spowodowala ze brano kredyty zeby zyc
      ponad stan. Kto nie ma kredytu, lub ma niewielki, moze spac
      spokojnie, nie bojac sie utraty pracy. Zle zainwestowane fundusze
      emerytalne to druga przyczyna zlej sytacji finansowej przecietnego
      czlowieka, szczegolnie kogos kto niedlugo spodziewal sie zakonczyc
      zycie zawodowe.
      Poza tym jak mowi Skiela, najbardziej sie liczy zdrowie a na
      zapobieganie chorobom i utrzymanie zdrowia wcale nie trzeba duzo
      pieniedzy.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • monia.i Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 26.11.08, 01:09
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > > Poza tym jak mowi Skiela, najbardziej sie liczy zdrowie a na
        > zapobieganie chorobom i utrzymanie zdrowia wcale nie trzeba duzo
        > pieniedzy.
        >
        > Pozdrawiam
        > <
        Pozwolę sobie dopowiedzieć, że z tym zapobieganiem i utrzymaniem to
        zależy jak i gdzie.

        • luiza-w-ogrodzie Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 26.11.08, 01:36
          monia.i napisała:

          > luiza-w-ogrodzie napisała:
          >
          > > > Poza tym jak mowi Skiela, najbardziej sie liczy zdrowie a na
          > > zapobieganie chorobom i utrzymanie zdrowia wcale nie trzeba duzo
          > > pieniedzy.
          > >
          > > Pozdrawiam
          > > <
          > Pozwolę sobie dopowiedzieć, że z tym zapobieganiem i utrzymaniem
          to zależy jak i gdzie.

          No to doprecyzuje, Moniu: mam na mysli ludzi, ktorzy nie maja
          powazniejszych/ przewleklych problemow zdrowotnych. Wystarczy im
          znajomosc skomponowania zdrowej diety, umiejetnosc gotowania (zeby
          nie jesc byle jak byle czego) i para sportowych butow/ wrotek/
          kostium kapielowy (niepotrzebne skreslic).

          Pozdrawiam
          Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
        • skiela1 Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 26.11.08, 02:00
          Moniusmile

          profilaktyka tansza od leczenia,tak mowia....ale roznie z tym bywa.
        • jej_maz Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 26.11.08, 04:12
          Uwazam, ze prewencja jest rowniez kosztowna: dobre odzywianie, wypoczynek,
          higiena... to wszystko kosztuje. Jak sie straci prace, to nie sadze, ze nagle
          bedzie sie myslalo o wypoczynku. Nie bede sie tu rozwodzil nad uwarunkowaniami
          klimatycznymi jak u nas za oknem minusowe temperatury i tu zgadzam sie z Monia,
          ze zalezy jak i gdzie... czasami ta "para sportowych butow/ wrotek/
          kostium kapielowy (niepotrzebne skreslic)" nie wystarcza i trzeba wydac pare
          zlotych na wyjazd w miejsce, gdzie mozna to zalozyc.

          Kazdy robi co chce i dlatego, dla mnie nie ma juz sensu ciagnac tego tematu.
          Uwazam jednak, ze w naszym wieku, po latach pracy, nie bardzo mozemy sobie
          pozwolic na rozpoczynanie raz jeszcze od nowa a widok topniejacego w oczach
          dorobku zycia nie za dobrze wplywa na zdrowie, prawda? wink No... chyba ze sie w
          zyciu nic nie dorobilo oprocz tego stoju kompielowego wink))

          A tak przy okazji najlepszego wszystkim i to juz z okazji SBN. Za pare dni lece
          do Europy, pozniej wyjazd Swiateczny, pozniej... wlasnie: po zdrowie gdzies na
          karaibskie sloneczko, a pozniej to kto wie, moze przyjme pewna oferte i wyladuje
          blizej Was, aby uczestniczyc w jakis forumowych zlotach wink) Wiem, wiem... na
          takowe potrzebne zaproszenie a ktoz by mnie tam chcial wink) Tak czy inaczej
          wychodzi na to, ze nie bede wam tu bruzdzil przez dluzszy okres.

          Najlepszego i powodzenia!
          • skiela1 Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 26.11.08, 04:32
            >Za pare dni lece
            do Europy, pozniej wyjazd Swiateczny, pozniej... wlasnie: po zdrowie gdzies na
            karaibskie sloneczko, a pozniej to kto wie, moze przyjme pewna oferte i wyladuje
            >blizej Was, aby uczestniczyc w jakis forumowych zlotach wink)

            -------------
            a to takie dlugie urlopy w Kanadzie sa?smile)))
            czy juz zyjesz z ....tych poinwestowanych pieniedzy,bo dopiero co pisales ,ze
            martwi Cie przyszlosc no i ta nieszczesna hipoteka....studia dzieci...

            ale Ty bajdurzysz,ze az smutno czytac.
          • bodzio49 Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 11.02.09, 22:51
            jej_maz napisał:
            A tak przy okazji najlepszego wszystkim i to juz z okazji SBN. Za
            pare dni lece do Europy, pozniej wyjazd Swiateczny, pozniej...
            wlasnie: po zdrowie gdzies na karaibskie sloneczko, a pozniej to kto
            wie, moze przyjme pewna oferte i wyladuje blizej Was, aby
            uczestniczyc w jakis forumowych zlotach wink) Wiem, wiem... na takowe
            potrzebne zaproszenie a ktoz by mnie tam chcial wink) Tak czy inaczej
            wychodzi na to, ze nie bede wam tu bruzdzil przez dluzszy okres.
            Najlepszego i powodzenia!
            ----------
            Ależ ten czas zasuwa. Odszukałem wątek i przez chwilę zastanawiałem
            się nad SBN a tu zaraz W smile No, Marku więcej wiary w siebie.
            Zagladasz tu jeszcze?
            Masz tu wciąż paru przyjaciół, jadnego na pewno. Mam nadzieję, że tu
            jeszcze zaglądasz. Fajnie by było się spotkać. Jak tam nastroje
            inwestorów w Kanadzie? Może trochę optymizmu. Dla interesujących się
            giełdą bardzo ciekawy link. Niestety po angielsku ale bardzo
            profesjonalny.
            Pozdrawiam wszystkich przyjaciół.
            www.financialsense.com/fsu/editorials/ciovacco/2009/0210.html

            • bodzio49 Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 11.02.09, 22:52
              Nie działa. Może jeszcze raz.
              www.financialsense.com/fsu/editorials/ciovacco/2009/0210.html
              • dado11 Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 12.02.09, 00:22
                nawet jeśli...
                miło Bodziu, że wpadłeś, ale i tak, pewnie masz milion spraw na
                głowie..., ale czasem zajrzyj do nas, choćby niezobowiązująco, tak po
                prostusmile
                nie mniej, pozdrawiam, D.
                • fedorczyk4 Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 12.02.09, 08:11
                  Witaj Bodziusmile))
                  • bodzio49 Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 12.02.09, 09:29
                    Milion to pewnie nawet włosów na głowie już nie zostało smile ale
                    kilkadziesiąt (spraw) to może bym się doliczył. Poza tym to że nie
                    piszę nie znaczy, że nie wpadam. Na forum ma się rozumieć.
                    • mammaja Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 12.02.09, 13:35
                      Ja tez cie pozdrawiam Bodziu !
                      • monia.i Re: Najwieksze problemy to zadluzenie i inwestycj 13.02.09, 00:27
                        Pozdrawiam Bodzia i Marka, jeśli zagląda.
                        Nie wiem, czy to, co nas teraz dotyka, to kryzys - bardzo
                        prawdopodobne - koszta wszelakie rosną a płace ni hu hu. Starcza na
                        przeżycie, na szczęście, ale cośkolwiek więcej budzi wewnętrzny
                        opór, nerwowość i przeliczanie. Trzeba pooszczędzać. Jakie to
                        szczęście, że mieszkanie już spłaciliśmy...I że nie żylismy ponad
                        stan z kart kredytowych. Może to pora na lata chude? Z nadzieją, na
                        przyszłe tłuste?smile Pozdrowionka smile
                        • jej_maz Dziekuje... 24.02.09, 00:47
                          ...Moniu za pamiec i Bodziowi za mile slowa - bardzo mi milo smile

                          I jak leci? Nie najlepiej, prawda? GW dwa dni temu (chyba) drukowala na
                          pierwszej stronie zestawienie ile osob stracilo prace w poszczegolnym
                          wojewodztwie - nie wiem, co sie u Was dzieje, ale nie byl to artykul z ktorego
                          wialo optymizmem. Mam ciagle nadzieje, ze "ten potwor jeno Was omiata ogonem" wink

                          Nie jest to zwykla recesja, ktora jak inna bedzie trwala pare kwartalow i
                          wszystko wroci do normy: jest to "matka" wszystkich recesji, po ktorej nic nie
                          bedzie tak jak poprzednio. Zaczelismy 2009 od najgorszych wynikow gospodarczych
                          od dekad a bezrobocie rosnie doslownie z miniuty na minute. Pisalem gdzies
                          tutaj, ze najgorzej bedzie przezyc 2009 rok - boje sie, ze potrwa to dluzej a
                          juz w US jest to juz kwestia kilku lat: tam nie jest to male "zawalenie sie
                          dachu szpy", to juz "powazne pekniecie fundamentow glownego budynku" i potrzeba
                          bedzie wlasnie kilku lat, aby je naprawic, czyli odbudowac system bankowy. Innym
                          problemem jest to, ze drukowanie miliardow dolarow jest jedynie leczeniem
                          objawowym i jeszcze bardziej doklada do sterty problemow ekonomicznych: to
                          drukowanie skonczy sie nie tylko juz i tak ogromym zadluzeniem US, to jeszcze za
                          rogiem czeka inflacja, gdzie nie jest to kwestja "czy", ale "kiedy" zacznie
                          szalec, powodujac dalsze zniszczenia.

                          Co robic? Juz trabie o tym od lat:

                          Zloto. W piatek bylo juz na poziomie 1002.25 US$ za uncje. Teraz troche "zlapie
                          oddech" i... pojdzie dalej. Do konca roku 1500 US$ za uncje a na wiosne 2010
                          2000 US$. No... moze te 2000 bedzie ciut pozniej, ale nie wiecej niz wiosna 2011.
                          Ropa. Dzisiaj 39.53 US$ za barylke - juz tej poznej wiosny bedzie przynajmniej
                          60 a kto wie czy nie nawet 80US$ za ta sama barylke. Wiosna 2010, najpozniej
                          2011 - 150 US$
                          US dolar. Koniec imperium! Kawalek papieru. Niestety ucieczka w Euro tez nie
                          jest najlepszym rozwiazaniem, poniewaz problemy Europy Wschodniej mocno oslabia
                          i ta walute. Najlepszym rozwiazaniem jest... dolar kanadyjski. Dzisiaj za
                          jednego US$ mamy 0.7994 CD$ - kwestia tylko czasu jak bedzie powyzej 1:1.

                          Jak kogos interesuje, co ja robie aby wykorzystac te informacje aby nie
                          "poplynac" jak wiekszosc, prosze o kontakt, zaznaczam jednak, ze beda to akcje,
                          fundusze powiernicze i inne srodki investycyjne dostepne na tej polkuli - po
                          prostu nie znam sie na europejskich. Dla tych co maja raczej pewna prace, zrodla
                          dochodu lub po prostu duzo gotowki to u nas nastapily piekne czasy:
                          oprocentowanie hipoteki beznadziejnie niskie (2.25% a ma zejsc za dwa tygodnie
                          do 1.75%), ceny nieruchomosci niskie, sklepy przescigaja sie w wyprzedazach...
                          nie bedzie lepszego czasu na zakup samochodu, domu, czy po prostu telewizora.
                          Powodzenia!

                          Dziekuje za uwage,

                          Mark
                          • fedorczyk4 Re: Dziekuje... 24.02.09, 00:57
                            Marku, to jest jednak ciagle ogon bestii, z tym ze coraz bardziej
                            bolesnie smaga. Malo kto u nas ma kapital ktory moze przenosic na
                            inne inwestycje. W Polsce kryzys glownie dotyka osob z kredytami.
                            Historie zwolnien sa nieco rozdmuchane. Niestety parasa wszelaka jak
                            hiena zywi sie lekami i slabosciami ludzkimi. Pisze o tym o czym
                            ludzie chca czytac. Czasami o zbrodniach. Teraz o kryzysie.
                            Pozdrowienia ode mnie tez
                            • fedorczyk4 P.S. 24.02.09, 01:04
                              Oczywiscie zgadzam sie calkowicie z Markiem jesli chodzi o to ze ten
                              kryzys, to nie jest jakis tam kryzys. To jest przelom i to niestety
                              potrwa. A tak generalnie to ja sie na tym nie znam i ide spacwink
                              • bodzio49 kryzys 24.02.09, 01:57
                                Obserwując giełdy mam nieodparte wrażenie, że kryzys ten nie tylko
                                został wywołany ale i podsycany jest przez światowych spekulantów
                                jak żaden wcześniejszy. Ktoś robi na tym duże pieniądze. Być może
                                nigdy nie dowiemy się kto. Cały czas mam nadzieję, że nas tutaj
                                stosunkowo mniej dotknie. Jest taka szansa. Pozdrawiam.
                                • jej_maz Re: 26.02.09, 03:53
                                  Oczywiscie Bodziu, ale my nie mamy na to wplywu, ale mozemy to wykorzystac.
                                  Dzisiaj (25 luty) ropa zaczela isc do gory i bedzie szla do 9 maja (trend
                                  obliczony na danych z kilkudziesieciu lat plus obserwacja obecnej sytuacji
                                  rynkowej). Zobaczymy: wlasnie kupilem 1000 akcji HOU na TSX (Toronto Stock
                                  Exchange) po 5 CD$ sztuka. Ciekawe ile bedzie 9 maja warta moja investycja...

                                  PS - Czesc Fed smile
                                  • fedorczyk4 Re: 26.02.09, 08:52
                                    Czesc Marksmile
                                    Zycze spokojnego przyrastania Twoim Akcjom. Zdawaj sprawe ze stanu.
                                    • dan8 Re: 26.02.09, 13:27
                                      Ciekawe opinie na temat powstania kryzysu , warto zajrzec na te
                                      adresy
                                      urbas.blog.onet.pl/2,ID366213234,DA2009-02-24,index.html
                                      www.youtube.com/watch?v=pEn9R3K2kdA&feature=channel_page
                                      • bodzio49 Re: 26.02.09, 13:54
                                        To jest możliwe.
                                        • ewelina10 Re: 26.02.09, 15:50
                                          kolejna teoria spiskowa dziejów
                                      • jutka1 Re: 26.02.09, 19:11
                                        Dan, kryzys zaczął się jakiś rok temu, a szydło wyszło z worka w połowie
                                        zeszłego roku.
                                        Nie "powstał" we wrześniu 2008.

                                        --
                                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                                        • bodzio49 Re: 26.02.09, 21:45
                                          Spadki na giełdach zaczęły się jeszcze w 2007 roku. Wrzesień,
                                          październik 2008 to czas kiedy "smrodek" zaczął się rozchodzić i
                                          spadki na giełdach przyśpieszyły. Niektórzy znacznie wcześniej
                                          wiedzieli, że kredyty hipoteczne w USA i związane z nimi derywaty to
                                          monstrualny balon, który musi pęknąć. Obligacje zabezpieczone tymi
                                          papierami, wielokrotnie lewarowane, były narzędziem kreacji
                                          ogromnych ilości wirtualego pieniądza. Teraz trzeba się z tego
                                          rozliczyć. Pytanie tylko kto będzie końcowym płatnikiem a kto
                                          beneficjentem tych należności.
                          • jej_maz Jeszcze nie koniec. 10.05.09, 01:26
                            Tak czytam co pisalem pod koniec lutego i rzeczywiscie: ropa prawie 60U$ za barylke (sprzedane HOU z 50% zyskiem), hipoteka zeszla mi do 1.5%, dolar kanadyjski juz 0.87 w stosunku do US$ i pewnie kroczy w kierunku 1:1, zloto lapie oddech i zacznie droge w kierunku 1300-1500 US$ za uncje do konca roku, a kryzys... ciagle rozwija sie. Nie jest prawda, ze ostatnie zwyzki sa oznaka jego konca: juz w najblizszych dniach zacznie sie spadek, ktory w koncu czerwca/poczatek lipca osiagnie poziomy nizsze niz w marcu a nastepna poprawka bedzie w pazdzierniku. O cym mowie? Powiedzmy "moj", kanadyjski TSX index; jest na poziomie 10,237.99, mysle, ze spadnie do okolo 7000, czyli... kolejna 30% korekta rynku. Osobiscie bede w pelni na rynku dopiero od pazdziernika, a tak dla zabawy: w poniedzialek kupie tysiac akcji HXD (Horizons BetaPro S&P/TSX 60 Bear Plus ETF) w obecnej cenie 17.82 C$. Jest to fundusz, investycja w korego zaklada spadek na gieldzie Toronto - tu licze na 100% zysku pod koniec czerwca... zobaczymy.

                            Oczywiscie wszystko zalezy od wlasnego punktu widzenia, ale jest to powazna recesja, ktorej fala zniszczenia jest ogromna - tutaj ciekawe zdjecia. Ciekawie jak to jest w kraju.

                            Uklony wiec do lipca - Mark

                            PS - Kto/co to jest Polikot? Strasznie go duzo wszedzie jak tylko zagladam na jakies Polskie strony...
                            • mammaja Re: Jeszcze nie koniec. 10.05.09, 01:39
                              Witaj Marku, zycze zebys zyskal 100 albo i 200 %. Zdjecia bardzo ciekawe, ale
                              nie wesole smile Pozdrawiam !
                              • fedorczyk4 Re: Jeszcze nie koniec. 10.05.09, 09:55
                                palikot jest posłem PO. Jednym z najbogatszych Polaków i strasznym
                                kabotynem. Non stop różne cyrki odstawia, ale nie jest kretynem i
                                metodami błazeńskimi trafia w sedno problemusmile To takie antidodum
                                na Kuskich i Gosiewskich.
                                A co do kryzysu w kraju, to pomimo znajonmych strat pracy, ja nadal
                                uważam ze omija nas w znacznym stopniu, a nawet doberze robi
                                niektorym sektorom.
                                • jutka1 Re: Jeszcze nie koniec. 10.05.09, 10:04
                                  Kabotynem? Czemu?
                                  • fedorczyk4 Re: Jeszcze nie koniec. 10.05.09, 10:26
                                    Może ma to w genach, nie wiem. Ale jego potrzeba wyskakiwania za
                                    wszelką cenę przed szereg jest przemożna.
                                    • jej_maz Re: Jeszcze nie koniec. 10.05.09, 10:38
                                      Dzieki Fed. Znalazlem ciekawa wyszukiwarke w GW i juz nie bede Wam zawracal glowe pytaniami kto jest kto w kraju wink A czytajac o polskich politykach, to naprawde musze podziekowac opatrznosci za ten pomysl z wyjazdem na emigracje... za wesolo tam macie jak na moj gust wink
    • jej_maz Re: Kryzys finansowy 08.06.09, 04:02
      Kryzys ciagnie sie i jeszcze da popalic. Ropa i zloto ida do gory, ale tym razem
      nie chce na ten w sumie nudny temat. Za kilka godzin (mojego czasu) trace...
      moralne prawo pisania na forum dla takich malolatow jak czterdziestki wink) Moj
      licznik przesuwa mi piatke z przodu. Nie, nie pisze tego aby sprowokowac
      zyczenia czy inne wyrazy wspolczucia wink, ale chcialem z podzielic sie jedna
      uwaga z tymi, co zaczynaja tu zagladac bo ich licznik jest dekade mlodszy: nie
      spartaczcie najbliszych lat! O ile kazdy okres byl/jest wazny, to osobiscie
      uwazam, ze ta piata dekada jest absolutnie najwazniejsza w zyciu. Wchodzi sie w
      nia ciagle z wrazeniem, ze wszysto jeszcze przed nami i mozna zmienic swiat, a
      wychodzi sie z niej z pelna swiadomoscia, ze... powyzej pasa juz sie nie
      podskoczy. OK - duzo jeszcze "przed", ale pod warunkiem, ze podstawy do tego
      zrobilo sie predzej. Tak wiec - zabawa skonczona, w latach czterdziestych trzeba
      juz powazniej wink) Powodzenia!

      Nie, nie mysle o zalozeniu 50+, aczkolwiek uaktualnilem swoje zdjecie w profilu
      wink) W ogole "uaktualnia" mi sie bardzo duzo spraw i o ile troche mi smutno, to
      jednak chyba sie juz pogodzilem (a nie bylo mi latwo) i jestem przygotowany do
      roli "starszego pana" wink)

      Uklony dla Wszystkich!
      • fedorczyk4 Re: Kryzys finansowy 08.06.09, 08:18
        Marku, wszystkiego najlepszego. W zyciu każda dekada jest
        najwazniejsza, a ta która nadchodzi zawsze nawazniejsza i najlepsza
        ze wszystkichsmile)
        • monia.i Re: Kryzys finansowy 09.06.09, 14:30
          O - no to spełnienia marzeń i kolejnej udanej dekady!smile
          • jej_maz Re: Kryzys finansowy 03.01.10, 03:58
            Przegapilem to i dziekuje smile Przy okazji protestuje, poniewaz w "wizytowce" GW
            stoi, ze mam juz 51 a to dopiero nastapi za pol roku!

            Tak czy inaczej Fed mialas racje z tym "machaniem ogonem" w Polsce a mnie sie
            udalo z "ciezkimi czasami" tutaj. No i zloto bylo 1300 US$ za uncje... no i US$
            leci na leb i szyje... no i... ale co tam, najwazniejsze, ze zdrowi jestesmy,
            prawda? smile Co bedzie dalej? Osobiscie stawiam ciagle na zloto, ktorego uncje za
            1500 US$ mozemy zobaczyc juz wiosna. Tak czy inaczej jedno jest pewne: jakbym
            zaczynal piata dekade i wchodzil wlasnie w 40+, to zdecydowanie powazniej
            podszedlbym do tematu zabezpieczenia sie na starosc niz to zrobilem dziesiec lat
            temu.
            • mammaja Re: Kryzys finansowy 03.01.10, 12:38
              A mnie sie wydawalo, ze jestes niezwykle zapobiegliwy, Marku smile
              • jej_maz Re: Kryzys finansowy 03.01.10, 18:24
                Jestem, ale... mam dwie dziewczyny w domu a one (jak kazde dziewczyny) potrafia
                wykorzystac owoce meskiej zapobiegliwosci wink Powazniej, to lekcewazylem szybko
                biegnacy czas, myslac, ze majac 39, 40 to jeszcze zdaze. Powaznie przeliczylem
                sie z kosztami nauki dzieci, ktore sa tutaj przeogromne, zwlaszcza, ze syn
                studiowal w innym miescie. Nie jest zle, ale jeszcze troche bede musial
                popracowac. Tak na marginesie to jak slysze o ciagle darmowej edukacji i
                czterdziestokilkuletnich emerytach w Polsce to podziwiam w jak strasznie bogatym
                kraju mieszkasz wink
                • mammaja Re: Kryzys finansowy 03.01.10, 20:47
                  Sama sie dziwie smile
                  • fedorczyk4 Re: Kryzys finansowy 04.01.10, 10:18
                    My sie też Marku bardzo temu dziwimy. Zwłaszcza jak się człowiekowi
                    przypomina co jakiś czas, że utrzymujemy i leczymy wielotysięczne
                    rzesze bogatych rolników. Napisałam wielotysięczne, a nie
                    wielomilionowe, bo nie wszyscy są bogaci, ale za to wszyscy żyja na
                    specjalnych warunkach.
                    • bodzio49 Re: Kryzys finansowy 10.01.10, 16:13
                      Witam.
                      Myślę, że jest wiele sytuacji bardziej zasługujących na zdziwienie.
                      Ja tam rolnikom nie zazdroszczę. Tak mówią przeważnie ci co nie
                      znają tego "chleba". Fed prawdopoobnie ma na myśli tych, których ja
                      nie nazwałbym rolnikami. Ale cóz to za nutka pesymizmu Marku. Że
                      świata nie zmienisz? To już dawno powinno być dla nas oczywiste. Ale
                      siebie wciąż możesz. Że nie podskoczysz powyżej pasa? To też tylko
                      sprawa nazewnictwa. Pomimo kilku lat więcej, wciąż robię to na co
                      mam ochotę i co mnie kręci (i nie chodzi mi o sprawy damsko-męskie)
                      Rola starszego, poważnego pana jest mi równie daleka jak 20 lat
                      temu. Ale o zabezpieczeniu finansowym się należy pomyśleć wcześniej.
                      Chociaż z tym jednym się zgadam.
                      A ta przeglądarka rzeczywiście jest wredna. 57 bądę miał dopiero w
                      listopadzie smile
                      • mammaja Re: Kryzys finansowy 10.01.10, 17:10
                        Pewnie, ze trzeba myslec wczesniej Bodziu. Ale nie wszyscy
                        (zwlaszcza w poprzednim systemie) mieli i maja mozliwosci. jak ma to
                        robic rodzina, ktora splaca jakies kredyty i wystarcza jej na
                        utrzymanie, ale juz na nic poza tym. Uwazam, ze mnie udalo sie z
                        wykupem pracowni, bedacej w gruncie rzeczy dwupokojowym mieszkaniem,
                        tyle, ze ma sporo "skosow" bo jest na poddaszy dwupietrowej willi.
                        No i moge wynjamowac i jeszcze zostawic dzieciom, lub sprzedac.
                        Natomiast na gieldzie nie znam sie niestety,
                        a oprocentowanie lokat w tym roku jest znacznie gorsze niz w
                        zeszlym. Samo myslenie nie wystarcza, bez srodkow. Serdecznie
                        pozdrawiam smile
                        • monia.i Re: Kryzys finansowy 11.01.10, 00:36
                          Na pewno byłoby lepiej myśleć wcześniej. Tylko faktycznie - nie było
                          łatwo. Przez kilka dobrych lat spłacaliśmy kredyt mieszkaniowy i
                          mniejszy - na samochód. Gdy kredyty się skończyły - ja niemal się
                          popłakałam z nagłej ulgi, bo ostatni rok spłacania był naprawdę
                          ciężki. Potem była chwila ulgi i oddechu - a potem stanęły płace, a
                          ceny niestety, nie.
                          Wyrzucam sobie trochę swoja beztroskę owego okresu pokredytowego,
                          można było parę groszy próbować odłożyć, ale chęć odreagowania była
                          większa.
                          No a w kwietniu minionego roku przeżyliśmy stres utraty pracy przez
                          jedno z nas. Pisałam w innym wątku, że dobrze jest mieć taki bufor
                          bezpieczeństwa - myśmy taki mały, maleńki mieli - gdzieś kole
                          stycznia coś mnie tknęło i zaczęłam oszczędzać - daję słowo, że
                          nawet te kilka zaoszczędzonych złotych dało pewien minimalny komfort
                          psychiczny - i obiecałam sobie nie zapomnieć tej nauczki.
                          • monia.i Re: Kryzys finansowy 11.01.10, 00:43
                            No i napisałam o doraźnej sytuacji - a trzeba myśleć
                            perspektywiczniej, tak? Perspektywiczniej - to wpłacamy na dwa
                            fundusze - jakieś niewielkie pieniądze, i nijak nie mogę uwierzyć,
                            że te właśnie niewielkie ułatwią mi starość. Pewnie, że lepiej
                            niewielkie, niż żadne - ale...
                            Robimy, co możemy, na miarę naszych niewielkich możliwości - ale to
                            jest mało. Z pustego to i Salomon nie naleje. To jak zabawa z
                            przykrótką kołdrą. Mamy za małe płace.
                            • en.ej Re: Kryzys finansowy 11.01.10, 01:39
                              Oszczędzać i planować to można jak się żyje w normalnym kraju.
                              Przez 30 lat małżeństwa zaciskamy ciągle pasa a na starość jest wielkie G.
                              Książeczki systematycznego oszczędzania a jakże były. Po denominacji można za to
                              kapcie kupić a miały być meble smile
                              Samochodowa i owszem też była, tylko cały czas było na koło. Już była całość a
                              tu puk i zaś podwyżka smile
                              To samo z mieszkaniową. Tutaj chociaż udało mi się uciec z całą gotówką, którą
                              wpłaciłam zanim zaczęli mieszać.
                              Z posagowej dla czarowniczki zamiast 25 tys. odzyskało się 18 i tak jest ze
                              wszystkim. Teraz koniec, finito. Nie ma oszczędzania jest tylko ubezpieczenie,
                              żeby dziecina nie musiała swoich na urnę wydawać. Ile dadzą musi wystarczyć. A
                              jak nie to pod płotem rozsypie smile
                              • jej_maz Re: Kryzys finansowy 11.01.10, 02:01
                                Masz bardzo duzo racji, ale w oszczedzaniu - podobnie jak we wszystkim innym
                                potrzebny jest zdrowy rozsadek. Trudno zalowac sobie wszystkiego dzisiaj z mysla
                                o jutrze. Po prostu uwazam, ze mala kwota, ktora nie jest odkladana kosztem
                                jakis przeogromnych wyrzeczen, przez lata moze okazac sie calkiem pokazna kwota.
                                Tak czy inaczej przestan mi tu negatywnie nastrajac Monie bo jeszcze sie
                                rozmysli, przestanie w ogole i wszystko to bedzie Twoja wina wink
                                • en.ej Re: Kryzys finansowy 11.01.10, 09:27
                                  Jak Monia ma wyjść na tym oszczędzaniu tak jak ja i chyba większość drobnych
                                  ciułaczy,to szkoda każdej złotówki.
                                  Jeżeli już to lepiej od razu inwestować w coś co nawet po latach ma jakąkolwiek
                                  wartość.
                                  Ja np kupiłam działkę, kiedy córa była mała a nie było placu zabaw żeby z nią wyjść.
                                  Zapłaciłam 10 tys. Teraz mogę wziąć koło 30. Mieszkanie za stówę a teraz warte
                                  jakieś 350.
                                  Do tego kilka pierścinków, bo mama kazali smile
                                  Zawsze powtarzała, że w razie wojny za pieniądze nie dostanę kromki chleba, a za
                                  złoto zawsze.
                                  I się nie myliła. Kupowałam od przemytników z Sojuza.
                                  Teraz nawet jakby policzyli jako złom to i tak na swoje wyjdę smile
                                  • fedorczyk4 Re: Kryzys finansowy 11.01.10, 21:38
                                    Jak na dla mnmie En Ejko jesteś w Polsce najmądrzejszym inwestorem.
                                    Generalnie (na moje krzywe oko), jednak ciągle nieruchomości są
                                    najpewniejsze. Ale pod warunkiem ze inwestuje się samemu i na własny
                                    osąd. Obserwowałam kilkanaście inewstycji w które włożyłabym
                                    pieniądze gdybym je miała. I szlag mnie nagły trafił, bo gdybym
                                    miała możliwości kredytowe rzędy miliona, to byłabym w zeszłym roku
                                    mocno do przodu. Polski rynek nieruchomosci jest niezwykle
                                    przewidywalny! Tylko ciężko jest przekonać uczestników rynku. Mogłam
                                    w momencie boomu sprzedać kilka świetntych mieszkań, niestety
                                    właściciele nie wierzyli ze to jest ten właściwy moment. Przegapili
                                    go i teraz mają do mnie pretensje, bo nie wlazłam im na mózgi kledy
                                    trzeba było. A ja wlazłam tylko tam nic nie było. Ani mózgów, ani
                                    kredytów!
                            • jej_maz Re: Kryzys finansowy 11.01.10, 01:54
                              Moniu gratuluje! Najwazniejsze zaczac. Kwota jest praktycznie na poczatku nie
                              wazna, sam fakt sie liczy. Poza tym czy wiesz, ze 100zl miesiecznie przez 25 lat
                              na 10% (realne!) daje 103.077? Teraz przed Toba najtrudniejsza przeszkoda i
                              drugi etap: nie ruszac tych pieniedzy jak juz sie troche nazbiera! Zadne
                              "wakacje a pozniej oddam", zadne "potrzebuje na meble" czy inne takie! Wierz mi
                              - mowie z wlasnego doswiadczenia, ze to niszczy caly system a pozniej ma sie
                              takiego kaca moralnego ze nie pytaj. Trzecim etapem bedzie odpowiednio te
                              pieniedze lokowac, aby osiagnac zamierzone rezultay (te 10%). Powodzenia!

                              Bodzio - absolutnie brak jakiegokolwiek pesymizmu! Wrecz przeciwnie: jestem w
                              fizycznej, emocjonalnej, zdrowotnej, finansowej i zawodowej formie zycia! Po
                              prostu walke o lepszy swiat pozostawiam mlodszym wink Ja juz sie dosyc nawalczylem
                              a swiat szedl i tak w swoja strone wink Podobnie jak Ty robie to na co mam ochote
                              i mnie kreci i o ile kiedys mowilo sie ze zycie zaczyna sie po czterdziestce, to
                              gdzies tu na watku obok wyjasnilem swoje zdanie, dlaczego teraz uwazam, ze
                              zaczyna sie dopiero po piecdziesiatce wink

                              Powodzenia, bo jak Jackie Joyner-Kersee powiedziala: It is better to look ahead
                              and prepare than to look back and regret - Jest lepiej patrzyc do przodu i
                              przygotowac sie niz patrzec do tylu i zalowac.
                              • bodzio49 Re: Kryzys finansowy 11.01.10, 23:04
                                Dla mnie Marku zaczęło się po pięćdzisiątce smile
                                No tak, nie da się ukryć, że młodość minęła więc pozostaje pilnować
                                się by (jak w sygnaturce verbeny)dobrze wyglądać smilePo zdjęciu
                                widzę, że tobie się udaje. Co do inwestycji to wiem, że nie wszyscy
                                są w stanie cokolwiek odkładać. Ale znam też wielu co mogłoby a nie
                                robią tego. Co do trafności inwestycji to poniosłem niestety klęskę
                                we współpracy ze swoimi klientami. Z kilkunastu moich klientów tylko
                                1 dał się przekonać na początku roku, że to już koniec kryzysu i
                                należy zmienić bezpieczne fundusze na akcyjne. Ten co to zrobił jest
                                już na plusie pomimo kilknastu % strat w 2008 roku. No i oczywiście
                                swoje pieniądze też wtedy zainwestowałem. Pozostali albo nie zrobili
                                żadnego ruchu do dzisiaj albo wycofali się ze sporymi stratami i
                                pewnie już nie wrócą. Tak już jest, że łatwiej wierzyć panience w
                                okienku dużego banku, która musi polecać i sprzedawać to co
                                najkorzystniejsze dla banku żeby wykonać plan niż niezależnemu
                                doradcy, który może pozwolić sobie na luksus wolnego wyboru. Nie
                                mówiąc już o wiedzy merytorycznej. Ale tak już jest i trudno z tym
                                walczyć.
                                • em_em Re: Kryzys finansowy 12.01.10, 07:06
                                  po tak niezachęcającym tytule - taki piękny wątek smile
                                  tylu starych - przepraszam, wiecznie młodych - znajomych w jednym miejscu big_grin -
                                  jakże miło Was czytać

                                  a co do kryzysu - zamknęłam oczy, zatkałam uszy, nabrałam powietrza i jak długo
                                  się da udaję że mnie nie ma wink
                                  • mammaja Re: Kryzys finansowy 12.01.10, 11:39
                                    Witaj em_emko! Jak milo, ze sie odzywasz! Serdecznosci posylam smile
                                  • jej_maz Re: 14.01.10, 04:45
                                    Oh - jak milo! Kope lat Gosiu smile Mam nadzieje, ze wszystko w najlepszym
                                    porzadku? Napisz co slychac u Ciebie i naszych "starych" znajomych. Ja tutaj tak
                                    przelotem - jak zwykle cos niechcacy narozrabiam i znowu bede musial uciekac,
                                    chociaz staram sie byc poprawny wink)

                                    Bodziu - mysle, ze mimo iz NJ napisala to dosadnie, to jednak miala duzo racj:
                                    to zalezy od kraju. Mam tu na mysli pewna tradycje, kulture nie tylko
                                    investycyjna, ale tez mentalnosc pracy z kapitalem. Polska (z tego co czytam)
                                    potrzebuje przynajmniej dwoch pokolen w spokojnych warunkach
                                    polityczno-ekonomicznych pod patronatem Europy, aby wyrobic sobie nie tylko
                                    nawyki, ale tez i zrozumienie mechanizmow rynkowych. Tak czy inaczej jeden to
                                    wiecej niz nic - bedzie dobrze! smile
    • jej_maz Zloto 21.01.10, 20:21
      Nie wszystko co sie swieci nim jest a to prawdziwe fascynuje ludzi od zarania
      dziejow. Dlaczego? Moze dlatego, ze jest go malo: gdyby wszystkie zloto wydobyte
      przetopic w jeden szescian, to zmiescilby sie on pod Wieza Eiffel'a. Mysle
      jednak, ze przede wszystkim dlatego, ze jego wydobycie wymaga wiele potu i
      wysilku a jednoczesnie jest otoczony aureloa, ktora wyzwala tyle emocji i pasji.
      Ciekawe spojrzenie na zloto
      tutaj.
      • mammaja Re: Zloto 21.01.10, 20:42
        Rzeczywiscie ciekawa stronka smile Przydalby mi sie taki posazek,
        chocby ten z Mao smile
        • monia.i Re: Zloto 22.01.10, 22:51
          Do mnie magia złota jakoś nie przemawia. Zdecydowanie bardziej
          fascynują mnie ładne kamyki wink
          Marku - nie po to szczypałam się z kasą przez kilka miesięcy, żeby
          teraz swój buforek maleńki zamienić na szafę wink Szczególnie, że
          sytuacja cały czas daleka jest od komfortowej, na tę chwilę
          posiadamy równowagę - ale mi się zmienił sposób myślenia, więc
          pozostaję czujna. Niestety, tempo oszczędzania "po stówce" uległo
          nieco zaburzeniu - ale to taka poświąteczna czkawka. Poza tym
          zaczęłam spłacać kredyt, który pobrałam na wykup mieszkania, więc
          znów zrobiło się cienko - ale te raty traktuję również jako jakąś
          tam formę oszczędzania, czy może raczej inwestycji.
          Paradoksalnie - teraz momentami muszę się pilnować, żeby w drugą
          stronę nie przegiąć. Bo majątku w rok czy dwa z tego oszczędzania
          się nie dorobię - a stracę tyle niewinnych radostek ważnych w
          życiu smile
          Na dzień dzisiejszy wiem, że trzeba zachować równowagę.
          No i porządek w papierach - a my mamy nieuregulowaną kwestię
          działki. Na wiosnę trza się zająć sprawą.

          • jej_maz Re: Zloto 27.01.10, 04:42
            Moniu - jestes bardzo madra dziewczynka! Mnie zajelo piecdziesiat lat na
            uswiadomienie sobie czegos, co Ty wiesz jako mloda osoba: w zyciu wazne sa
            chwile, te male "radostki", ktore sa jego trescia. We wszystim potrzebny jest
            balans, ale na pewno "pod koniec" nie bedzie istotne ile zlota mamy w kuferku,
            ale jakimi ludzmi bylismy i jakie zycie przezylismy...

            Pozdrawiam serdecznie.
            • monia.i Re: Zloto 29.01.10, 23:51
              Zadna to mądrość, Marku, jedynie chyba wrodzona predyspozycja do
              robienia sobie dobrze wink nawet w trudnych warunkach. Może być i tak,
              że posiadam ją, bo pętla nie zacisnęła się nazbyt mocno. Więc na
              pochwały nie zasługuję, ale dzięki.
              A po Twoim wpisie szacując to masz jakieś 80 lat a ja ok. 20.
              Kurtuazją żeś mnie powalił smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka