Dodaj do ulubionych

miłość, sex i inne przyjemności

24.10.03, 12:07
Koniec z marudzeniem, utyskiwaniem i smutnymi tematami. Jak to mówi polskie
przysłowie kijem Wisły nie zawrócisz.
Za to jak jakiś młodzik przypadkiem wpadnie na tą stronę to się biedactwo za
głowę złapie. Nic tylko tu mnie boli, tam mnie strzyka, jak nie mnie to moje
stworzonko a przecież ludzie po 40 też przeżywają swoje uniesienia, miłości,
zauroczenia i inne takie. Ponoć takie dojrzałe uczucia są najpiękniejsze.
Nie ważne czy jest ciągle ten sam stary mąż, kochany wciąż od nowa, czy
jakieś nowe zafascynowanie. Najgorzej mnie wkurza jak małolaty, wypowiadają
kwestie „tacy starzy to już tylko kapcie i przed telewizor”. Wiem, że to
urok młodości. Sama kiedyś wyśmiałam faceta, który miał 35 lat, że ja ze
staruszkami się nie zadaje. Dopiero z czasem człowiek nabiera dystansu, wiek
przestaje mieć znaczenie dopkąd dusza młoda.
Obserwuj wątek
    • foxal Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 15:33
      >kijem Wisły nie zawrócisz.<syla63

      Ale komus stara gitare napewno mozna zawrocic.

      Ciekaw jestem, czy ten temat chwyci, bo zwykle towarzystwo mlodziezowe 40+ na
      salonach o takich sprawach nie prowadzi dyskusji.

      Jesli chodzi o krytyke ludzi mlodszych wiekeim do starszych jest rowniez
      zmienne i przesuwa sie w miare dojrzewania.

      Kiedys moja mama majac 70 lat postanowila wyjsc zamaz, chco my dzieci
      odradzalismy takie rzedsiewziecie, wlasnie z tego powodu o ktrym syla63 pisze.
      Wiec jak pan Bog przykazal slub sie odbyl - chyba cywilny,bo mnie tam nie bylo.
      Narzeczony mial 72 lata. W pierwszym polroczu zainwestowali swoje oszczednosci
      we wspolny grob na cmentarzu. Minelo jakies 8 a moze 9 miesiecy jak otrzymalem
      list od mamy, ze sie z "nim" rozwiaodla. Na moje pytanie dlaczego -
      odpowiedzaila, "a to taki stary dziad. Dzieci nim kreca - nic nie ma, ja
      zaplacilam za ten grob, a oni chca, zeby na nagrobku wypisac imie i nazwisko
      ich matki" Mamo mowila, a ja przeciez zaplacilam za to wszystko - wiec niech
      sobie go trzymaja i wyrzucila go ze swojego mieszkania. Tak sie skonczyla
      milosc trwajaca niespelna roku.

      Nie wiem jak jest w PRL2, ale tutaj to swiadomosc "mlodziezy 40+" ze seniorzy
      maja swoje potrzeby w tym zakresie jest popularyzowana, z dosc dobrym skutkiem,
      bo sa domy dla seniorow koedukacyjne a dawniej bywaly tylko podzielone na
      plcie.
    • marialudwika Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 16:13
      Najgorzej jak "duch mlody,ale cialo mdle".....
      Wiek ludzki,jak wiemy znacznie sie wydluzyl i czasy kiedy kobiety w wieku
      balzakowskim byly juz staruszkami/zdaje sie ok.30-tki/ tez minely bezpowrotnie.
      A czy jest sens omawiac tajemnice alkowy na forum puplicum to niech juz kazdy
      decyduje sam..Pozdrawiam
      Ml
      P.S. Foxal niezbyt mi sie podoba nazywanie Polski PRL2!!!!!A pozatym nie
      gniewaj sie,ale troche mnie zezlosciles bo Polska nie jest jakims
      zasciankiem!!!Czyzbys nie czytal i nie slyszal,ze "idziemy z duchem czasu"???
      Nawet az za szybko??
      • syla63 Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 16:43
        Nie chować się pod kołderką, nie gasić światła. Nikt nie wymaga szczegółowych
        opisów. Zresztą jak widzicie w tytule najpier jest miłość potem seks a także
        inne przyjemności.
        Może właśnie ktoś po 40 zaczął realizować jakieś swoje przyjemności, skacze ze
        spadochronem albo robi inne dziwne rzeczy. Głównie chodzi mi o to, że może
        ktoś by chciał ale się wstydzi, kiedy jednak przeczyta, że inni mimo
        statecznego wieku robi różne szaleństwa to sam też się zdecyduje.

        I ta miłość!!! Większość z was jak zauważyłam jest w stałych związkach już
        wiele, wiele lati ja chętnie bym się dowiedziała co robicie żeby się sobą
        nawzajem nie znudzić, żeby wciąż kochać tak jak dwadzieścia lat temu.

        Podoba mi się historia opisana przez Foksal. Twoja mama zachowała się cudnie.

        Co samego seksu, cóż ciało może już nie to ale to nie znaczy, żeby już tylko
        ziółka i ciepłe bambosze jednak wiem, że dla wielu osób pisanie o t y c h
        sprawach jest jakby zastrzeżone tylko dla młodych a nam to już nie wypada.

        A poflirtować też już nam nie wypada? Pomrugać, puścić do tego lub owego oko
        czy słodki uśmiech. Wszak flirt to sama słodycz życia i w dodatku bez
        konsekwencji.

        • marialudwika Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 17:04
          Qrcze mialo byc PUBLICUM a wyszlo cos glupiego...nie na spadochronie skakac
          nie zamierzam,ale sakala moja kolezanka i miala super wrazenia..kto wie,kto
          wie moze i mnie cos "odbije"?Choc watpie bo mam lek wysokosci.
          A co do staruszkow to w Holandii sluby "dziadkow" i "babc"/po osiemdziesiatce/
          nikogo nie dziwia!!!!No i konkubinat tez.Ohydne slowo.Wogole tutaj chyba
          wszystko wolno,nawet przesadnie..
          ml
        • jej_maz Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 17:26
          hahaha... dobre; temat ze hmhmhm a juz drugi wpis o problemach malzenskich i to
          na dodatek zwiazanych z cmentarzem... smile)))
          Wracajac jednak do tematu zamierzonego przez autorke, to mysle, ze w ostatnich
          dziesieciolecial zmienilo sie nastawienie do tych spraw rowniez. Kiedys, osoba
          40+ zwiazana w zwiazku nieformalnym, a juz nie daj Boze otwarcie przyznajaca
          sie i cieszaca sie swoja aktywnoscia seksualna byla uwazana za conajmniej...
          rozwiazla, stara costam. Dzisiaj jest wrecz nienaturalne odstawic sie na boczny
          tor oczekiwania na wspolny grob (i te przyslowiowe robaki co maja zjesc) tylko
          ze wzgledu a wiek. Powiem wiecej; mamy tutaj dodatkowy kanal kablowy pt. sex
          tv. Nie porno, ale obok frywolnych sa tez i powaznie reporterze traktujace o
          tych sprawach (mam subskrypcje! a jakze wink). Okazuje sie, ze jest coraz wieksze
          zapotrzebowanie na rozrywke o i dla 40+. Nagle okazuje sie, ze ten przedzial
          wiekowy jest silnym motorem ekonomii i chce miec troche przyjemnosci z zycia.
          Te dwudziestolatki... ok; fajne, ale przygody 40+ moga tez byc bardzo ciekawe,
          tym bardziej, ze jej/jemu sie tez one naleza. Jak juz kiedys przedstawilem, mam
          moze "niedzisiejsze" podejscie do tzw; wiernosci malzenskiej, co wcale nie
          oznacza ze nie lubie wink)

          PS. Na pytanie Syli co robicie aby sie nie znudzic po tylu latach razem.... no
          coz... uzywamy wyobrazni.... bylo juz na wszystkim... no ... oprocz kaktusa i
          zyrandola wink))))
          • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 18:20
            Kiedy się z obecną żoną "poznawaliśmy" wiele służbowo podróżowaliśmy. Teraz
            mamy frajdę kiedy czasem możemy nocować w którymś z hoteli z tamtych czasów.
            Wiele się zmieniło. Pokojowe już nie muszą nas wyganiać bo "doba" się skończyła
            ale jak przyjemnie przypominać sobie co wtedy dokazywaliśmy.
    • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 18:23
      A nowe pary w rodzinie po 60-tce to mam aż dwie. I tylko jedna kontraktowa.
      Więc nie ustępujemu Europie chyba w niczym. Pozdrawiam.
      • marialudwika Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 19:11
        Dodam do powyzszego,ze niektorzy po 40-tce maja dzieci!!!Wiec nie robmy z tego
        wieku tylko pantofli i narzekan.Bo to lekka przesada.Mam w bliskiej rodzinie
        kogos,kto urodzil drugie dziecko w wieku 45 lat.Pozdrawiam
        ml
      • felinecaline Re: miłość, sex i inne przyjemności 24.10.03, 19:19
        Mnie sie wydaje, ze my, pokolenie "40i+" po prostu wychowalismy sie jeszcze w
        okresie, kiedy seks byl tematem "tabu", nawet pomiedzy "prawowitymi malzonkami"
        tematow "grzesznych nie poruszano, co zreszta wielu malzenstwom na dobre nie
        wyszlo - poniewczasie "wychodzilo" natomiast przyslowiowe "szydlo z worka":
        pary malzenskie dozywaly ze soba (albo obok siebie) dlugich lat, punktowanych z
        poczatku jak nalezalo (wlasciwie tez powinnam to umiescic w
        cudzyslowie ) "owocami". Nikt nie wiedzial, ze te "owoce" czasami bywaly nie
        tyle efektem milosci malzonkow, co wrecz gwaltu popelnianego w majestacie
        malzenskiego prawa.
        O milosci mowiono i wiedziano niewiele - a jezeli juz to o jej aspekcie
        uczuciowym. Seks natomiast niosl za soba won siarki piekielnej a conajmniej
        powiew skandalu.
        Sama, zmieniajac srodowisko i przenoszac sie do kraju o innej kulturze
        przezylam - moze nie az "szok", ale wielkie zdumienie, ze o "tych sprawach"
        mozna rozmawiac w tonie nie majacym nic wspolnego z lubieznoscia, ze sa slowa
        na okreslenie "tych" narzadow nie majace ani konotacji wulgarnej ani zbyt
        anatomicznej. Wyznam tu nawet, ze z moim najukochanszym mezczyzna mialam
        problem rozmawiac w przyslowiowe "4 oczy", nazywac rzeczy "po imieniu. I nie
        dziwie sie, ze temat rzucony przez Mysze spotkal sie z powiedzialabym pewna
        rezerwa. Do "takich" rozmow zapewne potrzeba wan (nam) pewnego "sztafazu":
        nastroju, zaprzyjaznionego towarzystwa, takiego, co to "konie mogloby ze soba
        krasc", moze kropli alkoholu, pelgajacego swiatelka swiecy czy plomienia
        kominka.
        Ale czasami warto a nawet powinno sie o tym mowic - w pierwszym rzedzie z
        tym "kims" - dla rozproszenia watpliwosci: nie chowajac sie za laitmotiv "bolu
        glowy - moze kepiej powiedziec: kochanie, owszem, ale sprobujmy dzisiaj zrobic
        to troche inaczej, wiesz, mialabym ochote, zebys...
        przeciez rzadko nasz partbner jest jasnowidzem, dajmy mu szanse - dajmy sobie
        szanse.
    • popaye Sodoma & Gomora :( 24.10.03, 19:14
      Jaki sex? - o czym Wy piszecie?
      Po katolicku to aby ????

      Uciskaskany, stlamszony w swobodnym rozwoju osobowosci, udreczony (psyche
      i cialo!) przez prawie 30 lat przez ta sama BABE-Hetere tylko "glupot" mnie
      jeszcze potrzeba sad.
      Brazylijski serial w TV, bambosze, paciorek i ciepla kolderka - to wszystko
      czym jeszcze moge sie cieszyc!.
      Balangi, sex-exscesy, wspolne hopla-hopla i Viagra po kolacji - tfuj!sad.
      Ze takich w tresci wpisow na tym Forum dozyje - wrrrr...
      Boze - widzisz, slyszysz i nie grzmisz?
      Dziwny jest ten Swiat - no, no!
      pE

      ps. Samiec - to byl Expert w tych sprawach, ale Jego wpisow juz dawno tu nie
      widzialem -sad
      • mammaja Re: Sodoma & Gomora :( 24.10.03, 20:59
        Wierzcie czy nie, mnie sie temat seksu poprostu
        przejadl.Co nie znaczy ,ze przejadl mi sie seks, ale
        wypisywanie na ten temat poprostu mnie nudzi.Nie napisze
        tu nic odkrywczego ,wszystko juz bylo.Moze klimat mojej
        uczelni (ASP) sprawial,ze seks nigdy nie byl tabu,a
        kontakty z kultura francuska dosc wczesnie przekonaly
        mnie i "roznicach kulturowych ".Moze za duzo teraz tego
        seksu na kazdym kroku
        w kazdej gazecie,TV itd.Chetnie poczytam , ale piszc wole
        o przyjemnosciach podrozy,nart czy stolu.I dobrze ze
        wreszcie ci wszyscy faceci przestali mnie ciagle
        zaczepiacsmile)))))))
        • bodzio49 Re: Sodoma & Gomora :( 24.10.03, 21:02
          No.... w to ostatnie zdanie to już nie uwierzę wink)
          • mammaja Re: Sodoma & Gomora :( 24.10.03, 21:47
            Jestes uroczysmile)))))
        • jej_maz Re: Sodoma & Gomora :( 24.10.03, 21:14
          mammaja napisała:

          > Wierzcie czy nie, mnie sie temat seksu poprostu
          > przejadl.

          To w jakich forach Ty uczesniczysz? Tutaj tego tematu nie byo za duzo wink))))
        • popaye Re:do MM 24.10.03, 21:38
          Mammajko - Sympatio Moja,-

          wlasnie dlatego, ze ja na tych sprawach chyba wogole sie nie znam - liczylem
          bardzo na Twoja "znajomosc przedmiotu" i na to iz podzielisz sie z nami Twoja
          na ten temat wiedza i...doswiadczeniami smile)))))).

          Juz sobie wyobrazalem jak z wypiekami na twarzy (sic!) czytam Twojego autorstwa
          rozprawe pt: "Doswiadczenia i wrazenia seksualne ze styku dwoch kultur polskiej
          i francuskiej na kanwie doznan i przezyc wlasnych autorki" -smile)))).
          Zawiodlas mnie BARDZO! -smile))))

          buziak
          pE
          • mammaja Re:do Pop.. 24.10.03, 21:46
            Tak, POp. , wiem ze Cie zawiodlam i nie napisze tego
            eseju.Co nie znaczy,jak powiedzialam, ze nie jestem ciekawa
            opinii innych.No ,dalej - zacznijmy od piosenki :w starym
            piecu daibel pali,w nowym garku woda wre ,jak dziadulo do
            babuli ,to babula: he,he,he!
            • popaye Re:do MM 24.10.03, 22:22

              Cmmmoook! -smile))

              pE
        • ewelina10 Takie tam sobie byle co o seksie :) 24.10.03, 21:55
          mammaja napisała:
          > Wierzcie czy nie, mnie sie temat seksu poprostu
          > przejadl.Co nie znaczy ,ze przejadl mi sie seks, ale
          > wypisywanie na ten temat poprostu mnie nudzi.

          Popieram.
          W czasach, kiedy zaczęła być "moda" mówienia w sposób otwarty o seksie....
          "chłonęłam"tych rozmów. Uważałam.... nareszcie przyszedł czas mówienia o
          tych sprawach bez ogródek.... bez fałszywej wstydliwości... nic co ludzkie i
          tak dalej.....
          Dziś temat nie wywołuje już żadnego szoku. Jest jeszcze na tapecie... choć
          myślę, że już w niedalekiej przyszłości niestety nie smile W tandetny sposób
          wykorzystywany przez niektórych do robienia kariery. Niektórzy mający z tego
          dyży szmal, muszą się spieszyć, aby wykorzystać swój czas. A statystyki są
          nieubłagane....coraz mniejsze jest zainteresowanie seksem u mężczyzn. Stawiają
          oni coraz częściej na swoją pracę i zainteresowania.
          Może w przyszłości seks będzie się traktować jako zwykły zabieg kosmetyczny.
          W filmie Śpioch Sleeper z Diane Keaton przedstawiony przez Woody Allana
          futurystyczny świat z kabiną "do orgazmu" może być cakiem realistyczny smile))
        • marialudwika Re: Sodoma & Gomora :( 24.10.03, 22:25
          Jestem jednomyslna z Mamajka.Nawet mojej wnuni nic nie zadziwi poniewaz ma
          teorie w malym palcu -z prasy kobiecej i mlodziezowej...
          Pozdrawiam
          ml
          • foxal Re: Milosc na stare lata 25.10.03, 04:54
            >P.S. Foxal niezbyt mi sie podoba nazywanie Polski PRL2!!!!!A pozatym nie
            gniewaj sie,ale troche mnie zezlosciles bo Polska nie jest jakims
            zasciankiem!!!Czyzbys nie czytal i nie slyszal,ze "idziemy z duchem czasu"???
            Nawet az za szybko??<Ml

            Szanowna MarioLudwiko,

            Czy masz zastrzezenia do tej nazwy, czy do tego, ze ja to zrobilem. Z mojego
            punktu widzenia specjalnie nie widze wielkiej roznicy a raczej wielkie
            podobienstwo - przeciez w kilku rzadach pod rzad, sa ci sami ludzie z dawnych
            struktur. Ponadto, ta nazwa jest dosc czesto uzywana przez wielu ludzi, ktorzy
            ta Polska i jej przemianami sie interesuja. Czyzby ta nazwa byla obrazliwa dla
            tych ludzi co przeszli z dawnych struktur, czy mieszkancow tego Kraju.

            Ja nigdzie nie uzylem slowa "zascianek" - wiec nie rozumiem dlaczego mi to
            przypisujesz. Jesli chodzi polski marsz z postepem czasu, to nie kazdy to widzi
            w jednakowym swietle. Wedlug mojej oceny to jeszcze duzo wyboistych drog przed
            nami, zanim bedzie mozna powiedziec: a jednak powiodlo/udalo sie, ale to
            oddzielny temat, na ktory tutejsze gremium niechetnie prowadzi rozmowy.

            Widze wyraznie, ze za krotko tu jestem, zeby poznac niuanse uczuc do dawnej i
            obecnej Polski - mysle, ze jesli zagrzeje tu troche dluzej, to uda mi sie
            wychwycic politycznego ducha kazdego z uczestnikow tego forum.

            Tymczasem pozdrawiam z za wielkiej wody, gdzie robi sie coraz zimniej.
            • warum Re: Milosc na stare lata 25.10.03, 09:24
              O polityce i "PRL-Bis" nie probujemy rozmawiac, bo szybko temperatura wrzenia
              panuje na forum. Sa tu i Ci co byli zawsze "za" i Ci co zawsze byli "przeciw"
              czerwonym, czarnym etc. Wiec lepsze sa tematy neutralnesmilePozdrawiam i dalej
              twierdze,ze..." z daleka" lepiej widac.Ale "z bliska" bardziej raza wszystkie
              bledy. No i na miejscu trzeba za nie placicsad.
            • bodzio49 Re: Milosc na stare lata 25.10.03, 09:34
              Witam w ten mroźny (na zachodzie Polski) poranek. Ale słoneczko już nieśmiało
              zerka zza chmurek. Może uda się spacer. Jeśli chodzi o PRL2 to według mnie,
              zatwardziałego tubylca, dobrze ilustruje to co się teraz dzieje. Żeby jeszcze
              ci dziennikarze nie byli tacy wścibscy. Byłoby super, wicie, rozumicie.
              Co do postępu to jestem optymistą. Ale efekt będzie chyba dopiero kiedy
              następne pokolenie będzie miało coś do powiedzenia. Te, które teraz zaczyna
              poznawać naszą rzeczywistość. W każdym razie u mojego syna obserwuję zdrowy
              racjonalizm. Pomagam mu jak umiem. Jeśli takich jak on będzie więcej to jestem
              spokojny. A nasze pokolenie? Chyba za wiele przeszło, zbyt często nas
              oszukiwano. Brak wiary, że coś można zmienić. Szkoda.
              Niewiele mają te słowa wspólnego z miłością. Chyba że do naszego kraju, czy
              tych umęczonych ludzi. Pozdrawiam moi kochani.
              • marialudwika Re: Milosc na stare lata 25.10.03, 10:07
                Przepraszam tych,ktorych urazilam "gorszac" sie nazwa PRL2-nienawidze nazwy PRL
                bo kojarzy mi sie ona z wszystkim paskudnym-nazwa PRL.Mam do tego prawo bo
                dziecinstwo spedzilam w epoce stalinizmu a reszte lat w innych niemilych
                okresach,wliczywszy do tego "propagande sukcesu"...w zwiazku z tym litery PRL
                sa dla mnie obrzydliwe.
                I mnie wkurza Miller odwiedzajacy to i tamto..to tak jak Gierek i wkurza mnie
                dziennik "na" "Polonii" i widze wszystko,co sie dzieje i mam w Polsce rodzine
                i przyjaciol..Pozdrawiam
                ml
              • popaye do Bodzio49 25.10.03, 10:35
                Ja tez p.Bogdanie jestem "spokojny" o los naszych dzieci.
                Jestem przekonany iz dadza sobie rade i uksztaltuja stosunki w naszej Ojczyznie
                na miare Ich potrzeb, celow i zyciowych osiagniec.
                To juz sa prawdziwi Europejczycy, wyksztalceni, wychowani w realiach prawie-
                normalnosci i bez balastu przezyc i wydarzen kolejnych "zakretow historycznych"
                oraz (co tu duzo mowic) - powszechnej biedy i pewnej zasciankowosci naszego
                pokolenia.
                Wpisuje sie nieraz z mocno dyskusyjnymi tezami i czesto zamierzenie-prowokujaco
                i zdaje sobie z tego sprawe.
                Tylko - prosze mnie wierzyc, bedac dlugo poza krajem i obserujac zdarzenia
                i przemiany zachodzace w Polsce mam nieodparte wrazenie iz ja - tutaj na
                Obczyznie juz to wszystko przezylem rzed 25,20,15 czy 10 laty i z wlasnej
                praktyki wiem JAK to sie konczy - bo w dobie globalizacji i podobnych warunkow
                spolecznych nie ma "innej drogi" - o ktorej marza nasi niektorzy "genialni"
                politycy.
                To wszystko: problemy finansow panstwowych, slabosc Panstwa, niskie renty
                i emerytury czy caly korowod problemow zwiazanych z bezrobociem i braku
                perspektyw na szybkie rozwiazanie tego problemu - "inni" (inne spolecznosci -
                duzo dluzej uczestniczace w tym systemie) - dawno przerabiali i walcza ze
                skutkami blednych roztrzygniec - do dzisiaj.
                To nie chec "dokuczenia" komukolwiek czy bagatelizowania personalnej zlej
                sytuacji byla motorem moich jakichkolwiek "krytycznych" wpisow - tylko ciagle
                mam wrazenie iz czesc zyjacych w kraju Rodakow ( w tym rowniez moja rodzina) -
                nie bardzo sobie zdaja sprawe JAK polityczne cwaniactwo i kombinatorzy
                wszelkiej masci OKRADAJA ich z dorobku calego zawodowego zycia.
                Personalnie i osobiscie, nawet tym jednostkowym przypadkom - ciagle
                mnie "wychowujacych" - zycze wszystkim i z calego serca najlepszej pomyslnosci
                i spelnienia wszelkich marzen i nadzieji.
                Wydawalo mnie sie iz wszyscy jestesmy juz dorosli.
                Z uszanowaniem,-
                pE
                • wywrot53 Re: do Popaye 25.10.03, 13:31
                  Wiem, wiem to do Bodziosmile)))
                  Ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie odnieść się do znowu winkdo jednego
                  zdaniasmile

                  "JAK polityczne cwaniactwo i kombinatorzy wszelkiej masci OKRADAJA ich z
                  dorobku calego zawodowego zycia."

                  Ależ my dokładnie to wiemy, że większość społeczeństwa od zarania dziejów
                  miała szczęście być okradana. Przed wojną dzisiatki parobasów zapitalało na
                  jednego paniczyka, po wojnie na komunę , teraz cwaniastwo wzięło wszystko. W
                  każdym okresie jest tak, że 20 % żyje z 80% plebsu. Tylko, jest taka różnica
                  że paniczyk dawał strawę, komuna ukryte bezrobocie, a teraz zostawione jest te
                  80% samym sobie. Młodzi, piękni i zdolni jakoś sobie radzą, dla nich wystarcza
                  pracy, ale reszta jest skazana. Nawet tego wegetacją nie można nazwać.
                  Spotykam się z sytuacjami, kiedy jedynym mięsnym pożywieniem jest złapany
                  bezpański pies. Wiem, że to oburzy naszych miłośników, ale takie są realia. Co
                  niby Ci ludzie maja zrobić? A jakże wybierają co 4 lata z nadzieją, że coś się
                  odmieni, że w końcu ktoś da im szansę. A ta szansa po wyborach wygląda tak, ze
                  zamiast zajać się ludźmi nowe władze fundują np. iluminacje kościołów. Oni nie
                  chcą nic za darmo. Z chęcią wzięli by kredyt i rozpoczęli jakąś działalność,
                  tylko kto im da? Przecież nie są wypłacalni. Są poza nawiasem. A przecież oni
                  byli całym sercem za zmianami proponowanymi przez solidarność. Mieli właśnie
                  dość okradania. Chcieli poczuć się pełnowartościowymi obywatelami a zostali
                  pariasami, niejednokrotnie mającymi na głowie rodzinę.

                  Nie piszę tutaj o sobie. Ja mam to szczęście, że żyję na średnim poziomie a
                  to, że biorę rentę nie uważam za łaskę. Jeżeli mi zabiorą to 5 dzieciaków
                  zostanie bez obiadu i kilkoro żebrzących na ulicy bez datków. Dlatego nie mogę
                  sobie pozwolić na to. Moje szczęście nie ma miękkkiego serca i na
                  dobroczynność pozwala na tyle na ile wystarcza renta.
                  • popaye Re: do Wywrot53 25.10.03, 14:01

                    Mila Wywrot,-
                    no to dziwisz sie jeszcze mojemu zdaniu o polityce i poltykach - wszelkiej
                    masci i koloru - ktorych ja osobiscie uwazam generalnie za lobuzow i wrecz
                    kryminalny element?.
                    Ze "krytykuje" oszukujaca wiernych Hierarchie Kosciola i ze sam - nie dam sie
                    NABRAC na piekne slowka i czule "buzi-buzi"?.
                    Nazywam sprawy po imieniu, bo my wszyscy i wszedzie - jestesmy dotknieci tym
                    samym problemem: bezsilnosci jednostki wobec systemu tego lobuzerstwa.
                    Brak mnie tej powszechnej swiadomosci i rozwagi wsrod wspolobywateli, a slyszac
                    powszechne narzekania - moge sie najwyzej dziwic ludzkiej naiwnosci.

                    Rente ktora otrzymujesz - przeciez Ty jej nie "kradniesz" - tylko Tobie jakis
                    wlasciwy do tego organ ja PRZYZNAL!.
                    Co ja - nie majacy pojecia o Twojej sytuacji moge powiedziec o slusznosci czy
                    nieslusznosci tej decyzji?.
                    Nawet nie mam takiego zamiaru ani prawa!.
                    To samo: pod pojeciem "armia emerytow w wieku 55 lat" - nie mialem NIKOGO
                    konkretnego na mysli tylko SYSTEM decyzji politycznych "zalatwiajacych"
                    spoleczne problemy w ten sposob i nieswiadomosc obywateli - naprawde
                    niezdolnych do pracy, poszkodowanych i w ciezkiej sytuacji spolecznej na
                    ktorych to KOSZT takie polityczne decyzje podejmuja politycy -sad.
                    Nie mam takiego prawa, bo wlasnie nie mieszkam w Polsce, ale gdyby - napewno
                    bym zasilil grupe tych co sie pytaja DLACZEGO? - takie skor...kojadztwo sie
                    dzieje decyzjami przeze mnie m.in wybranego Posla czy radnego!.
                    Pozdrowienia
                    pE
    • olga55 Re: miłość, sex i inne przyjemności 25.10.03, 09:40
      No na początek logując sie wpisałam olga44-w tym wypadku dodając sobie az 11
      latsad((Za to z przyjemnosci-jade dzis na Hubertusa, czyli tradycyjną pogoń za
      lisem.Na szczęście lis tylko na koniu z lisia kitą (ja generalnie nienawidze
      polowń i myśliweczków).Moja konina chyba niestety nie wystartuje-zgubila nam
      sie wczoraj podkowa, a kowal nie zdążył.Za to będę pić grzane winko co
      uwielbiam, i pospiewamy sobie przy ognisku.TO WCALE NIE JEST ZAMIAST...smile))
      • foxal Re: miłość, sex i inne (nie)przyjemności 25.10.03, 15:47
        Mnie sie ten temat zaczyna nawet podobac, bo popatrzcie, ze jest w nim wszystko
        co albo chcielibysmy miec, albo jest nam szczodrze ofiarowane:

        - milosc - kazdy zywi cos do kogos lub do samego siebie i czy mozna sie
        sprzeciwiac takim jednostkom, ze chca kochac i byc kochanym po swojemu?

        - sex - jest przeciez czescia skladowa naszego jestestwa czy chcemy go uprawiac
        czy tez sie wstrzymujemy. Jesli sie tak dobrze zastanowic to swiat jest tak
        urzadzony, ze nie ma i nie moze byc ludzi stojacych z boku, bo kazdy musi brac
        udzial. Jesli ty nie robisz tego koms, to ten ktos robi to tobie a jesli oboje
        sie tego wyrzekacie, to rzad przejmuje paleczke i dyma kazdego po kolei i z
        osobna - zdarza sie ze wszystkich naraz. I to wszystko sie dzieje w imie
        milosci blizniego i w imie Boga.

        Jedn z moich kolegow obracajacy sie w kregach filmowych w Warszawie, kiedys
        mawial: ja nie mam nic przeciwko milosci, ale nie lubie jak mnie ktos dmucha
        przez siedzenie w krzesle, bo to ani wygodne, ani przyjemnie, a jeszcze kaza mi
        za to placic.

        - inne (nie)przyjemnosci - to sa wlasnie takie dyskusje, gdzie jedni nie sa tak
        dokladnie obrazeni i nie wiedza czy juz sie nalezy obrazic, czy jeszcze
        paoczekac chwile, az on/ona mnie bardziej wkurzy - choc tak naprawde to nie ma
        powowdu do obrazy - biorac pod uwage, ze dyskusja toczy sie bez osobistych
        wycieczek.

        Czy mozna dyskutowac o sprawach drazliwych? Mysle ,ze nie tylko mozna, ale
        nalezy, aby nie byly drazniace, bo tylko po przez otwarte rozmowy mozna dosjc
        do jakiegos wzajemnego zrozumienia sie - jesli to jest intencja podobnych
        dyskusji.

        Zamiatanie wszystkiego pod dywan, nie czyni Wielkanoacnego sprzatania a
        historia nas poucza, ze bywaly czasy, ze robiono to przez kilkadziesiat lat -
        stad mamy problemy mowic o tych sprawach dzis w otwarty sposob. Ponadto zawsze
        i wszedzie skorumpowane rzady nie chca dopuscic do tego, aby obywatele
        prowadzili dyskusje na drazliwe tematy, bo wiadomo,ze o nich mowa.

        Gdzie jest taki kraj i jak sie nazywa, gdzie takie obyczaje - milczenia bo
        niewygodnie - daja sie ludziom we znaki. Krytyka to silna bron, jesli nie jest
        tlumiona, bo sie zle kojarzy z jakimis przykrosciami z przeszlosci. Wlasnie te
        przykrosci sa wynikiem ztlumionej krytyki.

        Zatem na poczatek kochajmy sie przez monitor komputera.
        • bodzio49 Re: miłość, sex i inne (nie)przyjemności 25.10.03, 16:39
          No i zaczyna się atmosfera oczyszczać. I mi to się podoba. Tak naprawdę to
          każdy pogląd da się obronić z jakiegoś punktu widzenia. Tak, jesteśmy wszyscy
          dorośli więc proszę nie obrażajmy się, nie grzmijmy z góry jeśli ktoś się
          zagalopuje i niechcący urazi. Przy tylu punktach widzenia to nieuniknione. Ale
          kto jak nie ci po 40 z plusem może się opanować i zareagować ze spokojem. I nie
          oddawać byka za indyka. Wywrot ma rację. Dokładnie wiemy co wyprawiają z nami
          elity. I mamy więcej powodów od ciebie popayu by nas to bolało.
          A czy nic nie robimy? Nie zauważyłe ilu w ostatnim czasie bonzów ma kłopoty.
          Jak myślisz, co mają na celu ci co organizują przecieki obnażające wstydliwą
          dla rządzących prawdę. To dla przykładu. Każdy sposób jest dobry. Osobiście
          jestem wielkim optymistą. Strzelcy już tak mają. Myślę, że dzięki wspólnej
          Europie nie będziemy musieli powtarzać wszystkich błędów społeczności nas
          wyprzedzających. Swobodny przepływ ludzi i kapitałów powinien to załatwić. Na
          pewno nie będzie miał tego problemu mój syn. Mimo, że nie uczyłem go
          cwaniactwa, lizusostwa itp. Uczciwa praca może dać i godziwą zapłatę i
          satysfakcję. Są już w kraju takie przypadki drogi popayu.
          Pozdrawiam wszystkich.
          • syla63 Re: miłość, sex i inne (nie)przyjemności 28.10.03, 08:53
            Najlepszym lekarstwem na wiele dolegliwości, np. ból głowy czy skołatane
            nerwy. Kochajmy się dla zdrowia!!!!!

            Nie wiem, może ja jestem jakaś inna, ale czasem zapominam ile mam lat i np.
            jak uczennica podskoczę z radości, poszaleje na koncercie. Denerwuje mnie jak
            mi wiecznie rodzina przypomina, jaka to już powinnam być zrównoważona i
            poważna a z drugiej strony traktują jak małolatę, choć mam w końcu dwoje
            dzieci i jakoś sobie radzę w życiu bez ich pomocy. To ponoć syndrom młodszego
            rodzeństwa, które do późnej starości jest postrzegane przez pryzmat
            dzieciństwa. Choć z drugiej strony zawsze to może być dobra wymówka do
            niekonwencjonalnego zachowania.

            Czasem czuję się psychicznie stara, bo swoje w życiu przeszłam, jednak właśnie
            dlatego próbuje się nie dać, nie tyle przemijającym latom bo to mi jakoś
            specjalnie nie przeszkadza, ale tej w Polsce niezwykle tradycyjnej, smutnej,
            poważnej dorosłości.
            Ktoś napisał, że u nas też się pozmieniało. No nie wiem, może w dużych
            miastach. Gdzieś na prowincji dalej panuje zaściankowość, pseudo katolicyzm,
            nietolerancja dla zachowań innych niż ogólnie przyjęte normy.
          • popaye Re: do Bodzio 49 28.10.03, 17:48
            Trudno mnie nie przyznac Tobie racji.
            Moje dzieci (corka z mezem) mieszkaja i pracuja w Polsce a standard Ich zycia
            napewno nie rozni sie od (jezeli nie przewyzsza!) ich rowiesnikow
            (statystycznych) w Ameryce czy Zachodniej Europie.
            Tylko hmm.. mily Bogdanie - Polska to nie tylko wielkie miasta i mlodzi,
            rzutni, przedsiebiorczy i swietnie wyksztalceni ludzie.
            O tych - to ja rowniez jestem "spokojny" smile.
            Ja znam (bo mam b.czeste osobiste kontakty) rowniez tzw.: Polske "B" - Mazury,
            Roztocze czy Suwalszczyzne - tereny gdzie sytuacja nawet mlodych ludzi - nie
            wyglada juz tak "rozowo", a o naszym pokoleniu - lepiej nie wspominac.
            O tych myslalem w moim wpisie.
            45-50 letni fachowiec (nasz rowiesnik) z dorastajacymi dziecmi "na karku",
            mieszkajacy w takiej mazurskiej Nidzie gdzie zlikwidowano jedyny wiekszy zaklad
            przemyslowy w promieniu ca: 50 km (Zaklady Plyt Wiorowych) nie ma "szans" na
            poprawienie swoich warunkow bo w odleglosci 20-25 km znajdujace sie miasteczka
            Pisz, Mragowo czy Mikolajki - same maja ca.: 20-30% bezrobocie, a
            najblizsze "wieksze" Miasto to jest Olsztyn w odleglosci "drobiazg" 100 km!.
            O mlode, otwarte na Swiat i dobrze przygotowane do zycia w NORMALNYCH warunkach
            pokolenie, szczegolnie z wielkich osrodkow miejskich - obaw nie mam zadnych -smile.
            Pozdrowienia
            pE.
    • andulka7 Re: miłość, sex i inne przyjemności 28.10.03, 10:32
      Mam 40 z duuuużym +, prawie 50, wyglądam ma 10-15 mniej i tak się też czułam
      psychicznie, a teraz czuję się na 25 najwyżej. Od pół roku mam przyjaciela i
      bardzo mi z tym dobrze. Moja córka też jest zadowolona - jestem pogodniejsza i
      mniej się na nią wydzieram, chi, chi.
      Z moim byłym połówkiem jestem bardzo zaprzyjaźniona, nawet mieszkamy po
      sąsiedzku. On się "sprawdza" inaczej. Od dwóch lat jeździ na motorze (czasem
      razem z naszą córką czternastoletnią) a nawet sobie ze spadochronem skoczył.
      Byłam na lotnisku, widziałam, kibicowałam. Mówi , że może się na kurs zapisze i
      będzie skakał, jeśli mu tylko czasu wystarczy bo praca, motor, ryby i sport
      samochodowy...
      • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 28.10.03, 19:32
        Wiem, wiem jak ciężko może być w małych ośrodkach. Mam rodzinę w białostockiem
        w małej wiosce. Nieprędko tam się zmieni. Bardzo to smutne.
        A jeśli chodzi o przyjemności to chciałbym (i zrobię to) spróbować
        szybownictwa. Latać, ale bezszelestnie i tylko dzięki własnym umiejętnościom.
        Podobnie jak windsurfing. Na krawędzi ryzyka. To uprawiam od dawna choć niezbyt
        często. Nawet żeglarstwo nie daje tej satysfakcji. A w ogóle polecam wszystkim
        jak najwięcej ruchu. To najlepsze i najbardziej uniwersalne lekarstwo.
        Nie wiem czy wiecie, że w naszym wieku ćwiczenia fizyczne dają najbardziej
        spektakularne rezultaty. I to w każdej sytuacji. Sam dosyć dużo i regularnie
        ćwiczę. Organizm wprawdzie już tak szybko się nie regeneruje jak kiedyś ale
        sprawność dochodzi do poziomu sprzed kilkunastu lat. Niesamowita frajda, kiedy
        uciera się nosa o 20 lat młodszym mądralom. Niektórzy uważają nawet,że
        przesadzam ale mam to gdzieś.
        Przestrzegam przed uleganiem opiniom co nam przystoi. Szczególnie dzieci lubią
        mieć coś do powiedzenia na ten temat. Nie dawajcie się. Pozdrawiam.
        • syla63 Re: miłość, sex i inne przyjemności 29.10.03, 08:14
          Przepraszam panowie ale przenieście się z tymi ogólnospołecznymi rozmowami na
          inny temat. Bardzo chciałam, żeby choć jeden temat na tym forum był wolny od
          utyskiwań, rozważań politycznych, ekonomicznych i społecznych.

          • marialudwika Re: miłość, sex i inne przyjemności 29.10.03, 09:56
            Sylu niestety realia zyciowe odbieraja czesto ochote na wszystko.Pozwolilam
            sobie odezwac sie "w temacie" choc nie jestem panem,hi,hi.Pozdro
            ml
          • popaye Re: miłość, sex - "technika przedmiotu" :) 29.10.03, 11:06
            Najmocniej Cie Syla63 PRZEPRASZAM smile
            ZASKOCZ nas "czyms"! - powiedz COS - co w tej TEMATYCE bedzie dla
            nas "niedoroslych" 40-50 latkow nowoscia lub odkryciem - rpwnie "szokujacym" -
            co sam TEMAT dla nastolatkow-mlodszych! smile.
            Z przyjemnoscia dam sie zaskoczyc osobie "bieglej w temacie" i skorej do
            wynurzen.
            Pozostaje w oczekiwaniu jak (prawie) "usmarkane towarzystwo" czytelnikow
            rubryki "Porady dr.Sommer" w periodyku mlodziezowym BRAVO i im podobne smile.

            Masz racje! - koniec z perwersyjnym politykowaniem - 40-latki do lozek (wszyscy
            razem?) i...."szable w dlon"!.
            Syla63 - poda nam (zapewne) TECHNICZNE szczegoly tej zabawy!.
            Z zapartym tchem - czekamy!

            pozostajacy w "podnieceniu i napieciu" smile))))
            pE
            • mammaja Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 29.10.03, 11:13
              Jak pisala Michalina Wislocka 30 lat temu - dajmy
              mlodziezy czyste przescieradla i radosny seks !
              • syla63 Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 29.10.03, 12:54
                Nie wiem, albo ja jestem taka tempa, że nie umiem wytłumaczyć o co mi chodzi
                albo …

                Popaye uczepiłeś się seksu jak rzep psiego ogona. Czy to jedyna przyjemność
                jak ci w życiu była dana.
                Instrukcji nie będzie bo nie o to chodzi ale widać jestem wyjątkową ryczącą
                czterdziestką, która pomimo szarości życia codziennego, dość poważnej choroby
                ma jeszcze ochotę na choćby małe przyjemności i małe szaleństwa jak podróż
                pociągami osobowymi po Polsce na ten przykład i mieszkania pod namiotem pomimo
                reumatyzmu, całowania się pod gwiazdami, noszenia mini
                spódniczek, „wyrykiwania” szantowych pieśni przy kuflu piwa czy czytania
                dobrej książki, o której można później pogadać z przyjaciółmi,
                zarekomendować. Miałam cichutką nadzieję, że zrobi się z tego wątek swobodnych
                rozmów o tym co nas bawi, co nas interesuje, co kochamy.

                A seks, ważny, bardzo ważny przynajmniej dla mnie na całe szczęście – może
                dzięki temu ciągle nie wyglądam na swoje lata. I modlę się do Boga, żeby nie
                odebrał mi ochoty na tą przyjemność do śmierci, choćbym miała żyć 100 lat.

                • mammaja Re: miłość, sex - ' 29.10.03, 13:28
                  Mila Sylo,nie bierz tego tak powaznie - starsi niz 40
                  tez lubia sobie pozartowac i troche
                  porobic"zgrywy".Oczywiscie ze mamy mnostwo przyjemnosci i
                  wreszcie (jak ja) troche wiecej czasu na ich realizacje.I
                  tez juz planuje jakies narty na nadchodzaca zime.Tylko
                  wydaje mi sie ,ze juz o tym pisalam na roznych innych
                  watkach i zostawiam miejsce innym. Potem skoncze.
                • popaye do Syla63 29.10.03, 14:52
                  Syla - prosze - nie bierz zbyt powaznie
                  To byl ZART smile

                  buziak,-
                  pE
                • nokiw Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 29.10.03, 19:28
                  syla63 napisała:

                  > Nie wiem, albo ja jestem taka tempa, że nie umiem wytłumaczyć o co mi chodzi
                  > albo …
                  >
                  > Popaye uczepiłeś się seksu jak rzep psiego ogona. Czy to jedyna przyjemność
                  > jak ci w życiu była dana.
                  > Instrukcji nie będzie bo nie o to chodzi ale widać jestem wyjątkową ryczącą
                  > czterdziestką, która pomimo szarości życia codziennego, dość poważnej choroby
                  > ma jeszcze ochotę na choćby małe przyjemności i małe szaleństwa jak podróż
                  > pociągami osobowymi po Polsce na ten przykład i mieszkania pod namiotem
                  pomimo
                  > reumatyzmu, całowania się pod gwiazdami, noszenia mini
                  > spódniczek, „wyrykiwania” szantowych pieśni przy kuflu piwa czy czy
                  > tania
                  > dobrej książki, o której można później pogadać z przyjaciółmi,
                  > zarekomendować. Miałam cichutką nadzieję, że zrobi się z tego wątek
                  swobodnych
                  > rozmów o tym co nas bawi, co nas interesuje, co kochamy.
                  >
                  > A seks, ważny, bardzo ważny przynajmniej dla mnie na całe szczęście – mo
                  > że
                  > dzięki temu ciągle nie wyglądam na swoje lata. I modlę się do Boga, żeby nie
                  > odebrał mi ochoty na tą przyjemność do śmierci, choćbym miała żyć 100 lat.
                  >

                  Witam serdecznie

                  Chciałoby się rzec 100 lat, i jeden piątek?
                  Seks jest "napędem" w każdym wieku, uprawiający
                  seks są osobami bardziej pogodnymi, życzliwymi dla otoczenia
                  i .... nie mantyczą!
                  Zaliczam się do starszej! młodzieży (grubo, oj, grubo po 40-tce)
                  ale seks jest nadal moim "narkotykiem" życiowym, może już nie tak
                  pierwszoplanowym ale obecnym, nawet w dniu codziennym.
                  Miło być lub móc adorować, zachwycać się kobietą, widzieć te walory,
                  które kiedyś nam umykały naszej percepcji, ukierunkowane na ciało
                  i aparycję.
                  Głód seksu!? został przytłumiony przez postrzeganie walorów
                  duchowych, cech charakteru i innych cech tak samo mało uchwytnych
                  jak drzewiej bywało.
                  Aparycja i ciało, ważne przecież, w myśli ulega w wybranej
                  sytuacji stałej modyfikacji i aktualizacji do siebie samego.
                  I chociaż oko widzi te wartości, które ongiś były
                  nadrzędne dzisiaj one może przyblakły, wymagają dużego zachodu
                  a przede wszystkim są bardzo niepewne.
                  Te późne lato wymaga i chce spokoju, stabilizacji
                  pewności graniczącej z wiarą.
                  Nie odpowiadam wprost w tym wątku
                  bo myślę, że on się rozwinie a wówczas
                  będzię można rozszerzyć przemyślenia i dopisać.
                  Z szelmowskim pozdrowieniem. ikon

              • marialudwika Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 29.10.03, 13:42
                Podobno w USA jest plaga mlodocianej prostytucji.Zajmuja sie nia dziewczynki z
                tzw. dobrych domow.Granice wiekowe 12-18 lat.Kto jest winien?Oczywiscie
                rodzice,ktorzy trzymali je "za krotko",zadali by chodzily do szkoly etc.,etc.
                Panienki majac dosc tych" rodzicielskich kajdanow",ciaglego nie wolno i
                stawiania ultimatum w rodzaju:"albo nauka albo z domu wynocha"-przenosily sie
                pod opieke "milych panow",ktorzy im kupowali,co chcialy-fajne ciuszki np.A
                wymagali jedynie wiadomych uslug.
                Mam nadzieje,ze ta "moda" nie dotrze do Polski
                Pozdrawiam
                ml
                • lablafox Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 29.10.03, 21:18
                  W 100% zgadzam się z Nokiw"em ( tak to się odmienia?) i dołączam się do życzeń
                  Syli . Oby jak najdłużej .
                  Pozdrawiam lablafox
                  • syla63 Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 30.10.03, 12:09
                    Ciało niedoskonałe, ze śladami przeżytych lat a dusza ciągle ma dwadzieścia
                    lat. Wszystko jest fajnie dopóki starzejemy się razem, przyzwyczajamy się do
                    własnego widoku, na co dzień. Każda zmarszczka, każda fałdka staje się po
                    prostu częścią kochanej osoby. To piękne, ale nie każdy ma tyle szczęścia by
                    poznać tą swoją drugą połówkę we wczesnej młodości i razem z nią się
                    zestarzeć. Dość często właśnie w wieku dojrzałym zostajemy sami, a to rozwód,
                    a to śmierć współmałżonka, i tu zaczynają się schody. Załóżmy nawet, że w
                    sercu nam drgnie, jednak pozostają dylematy stricte cielesne.
                    Z tego, co zauważyłam faceci mają z tym mniej problemów (wiem, że nie
                    wszyscy). Jakoś nie krępuje ich wystający brzuszek, łysinka, czy zmarszczki,
                    ale kobiety z natury uczulone na punkcie swojego wyglądu często mają obawę
                    przed rozczarowaniem, szczególnie, jeśli obiektem wzdychań jest młodszy
                    mężczyzna. Bo dookoła młode, zgrabne, z jędrnymi piersiami, wypiętymi
                    pośladkami a tu, po kilku porodach to już nie to.

                    • felinecaline Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 30.10.03, 12:45
                      W tej sytuacji nalezy zadac sobie pytanie: "o co chodzi"? o szybki seks bez
                      zobowiazan i "ciagu dalszego"? Wtedy chyba nalezy sobie odpuscic (oczywiscie,
                      jezeli potencjalny partner niespecjalnie "goreje checia" - zapewne chetniej
                      poszuka sobie takiego wlasnie "mlodego ciala" nienadgryzionego ani zebem czaasu
                      ani alea zyciowymi.
                      Ale jesli jakiekolwiek znaki na niebie i ziemi pozwalaja przypuszczac, ze
                      tegoz "potencjalnego interesuje cos innego niz tylko jeden "celny strzal" to z
                      autopsji moge ci powiedziec, ze zadne Twoje defekty, obwisly brzuch czy nie
                      pierwszej jedrnosci biust ani te pare widocznych na pierwszy rzut oka
                      zmarszczek go nie zniecheca. Pytanie: czego chce? na co sie decyduje? na te
                      pierwsza wersje i nieuniknione rozczarowanie a moze i niesmak, czy na to drugie
                      i byc moze druga albo "enta" mlodosc w perspektywie.
                      • bodzio49 Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 30.10.03, 20:17
                        Wydaje mi się, że mimo wszystko, mimo świadomości własnej niedoskonałości
                        (faceci też je mają i zdają sobie z nich sprawę)w każdym wieku warto próbować.
                        Szkoda, że u nas tak niewiele kobiet zdobywa się na odwagę żeby zaryzykować.
                        Czasami zastanawiam się, która płeć bardziej instrumentalnie traktuje te
                        sprawywink
                        Kto nie gra ten nie wygrywa. To jest pewne.
                        • syla63 Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 02.11.03, 18:19
                          Tak mi sie wydaje Bodziu, że kobiety bardziej są wrażliwe na punkcie swojego
                          wygląduwink, zresztą u nas ciągle jakoś dziwnie postrzegane są pary o znacznie
                          zróżnicowanym wieku podobnie jak związki starszych ludzi czy związki
                          homoseksualne. Szkoda, bo miłość wszak nie zna granic.

                          • marialudwika Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) c.d. 02.11.03, 19:39
                            ........ i nie jedno ma imie!!!
                            ml
                          • bodzio49 Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 02.11.03, 19:46
                            Ale patrząc wstecz i tak wiele się u nas zmieniło. Przynajmniej w dużych
                            miastach. Pewnie i internet ma w tym swój udział.
                            • syla63 Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 03.11.03, 09:39
                              Wczoraj mnie tak zwany szlag trafił. Znajoma, wykształcona, obyta i zdawałoby
                              się bardzo nowoczesna 27 latka stwierdziła, że w zasadzie po czterdziestce to
                              już nic się życiu człowieka nie zmienia. Oczywiście warknęłam na nią, bo
                              choćby ja osobiście jestem przykładem, że wiek nie ma nic do rzeczy. No cóż
                              usłyszałam, że jestem wyjątkiem, bo wśród jej znajomych większość jej
                              znajomych ma już poukładane życie i właściwie teraz to już tylko wygodny
                              fotel, ciepłe kapcie i pilot w ręku. Po prostu się we mnie zagotowało. Dałam
                              jej kilka przykładów z życia moich przyjaciół, którzy w wieku tych
                              czterdziestu lat radykalnie zmienili zawód (grafik komputerowy został
                              psychologiem – bo właśnie niedawno ukończył studia z tej dziedziny i jest w
                              tym naprawdę dobry) … i nic kamień w wodę, dla niej to dalej wyjątki, bo ja
                              niby jestem wyjątkowa i mam takich samych znajomych a przeciętny człowiek to w
                              wieku jej rodziców (nieco ponad pięćdziesiątkę) to już staruszkowie.
                              Zgrozzzzzzzza
                              • ewelina10 Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 03.11.03, 10:30
                                Jeśli potraktuję tego "pilota od telewizora" jako przenośnię ... to nie widzę
                                nic w nim złego. Dla mnie >>pilotem od telewizora<< są moje podróże, ale tylko
                                takie, które wymagają ode mnie wysiłku i inicjatywy. .
                                Po 40-stce mój sposób myślenia uległ radykalnej zmianie. Upatrywanie sensu
                                życia w ciągłym niekończącym się paśmie >>od studiów do studiów<<, praca
                                przedkładana nad życie rodzinne, walka o awanse, strach przed konkurencją, cała
                                ta szarpanina .... to już prawie przeszłość.
                                Po 40-stce nie widzę najmniejszego powodu, abym brała czynny udział w tym
                                wyścigu szczurów. Szkoda tego krótkiego życia na bezsensownego działania. To
                                jest rzeczywiście dobre dla 20-30-latków. Oni jeszcze nie rozumieją, że są w
                                pułapce życiowej. Im się jeszcze wydaje, że będą żyć wiecznie, a okres po 40-
                                sce to jakaś abstrakcja.
                                Obecnie dążę do ułożenia sobie tak interesów, aby pozwoliły mi chociażby na
                                okres 3-ch miesięcy bez obawy o katastrofę finansową wyjechać z kraju i troszkę
                                się "powłóczyć" po świecie.
                                • mammaja Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 03.11.03, 11:51
                                  Nawiazujac do listu Syli - ta znajoma jest poprostu mloda i ....nie chcialabym
                                  uzyc slowa glupia, wiec niech bedzie - niedoswiadczona. Pozbawiona rowniez
                                  zmyslu obserwacji - poniewaz w zyciu i spolecznym i politycznym przewazaja
                                  kobiety dojrzale, ktore moga mowic o jakims doswiadczeniu zyciowym.W tym wieku
                                  zdobywa sie rowniez wyzsze stopnie naukowe ,czy rozpoczyna bardziej ekspansywne
                                  zycie po odchowaniu dzieci. Ale nie przejmuj sie ,ze jej nie przekonasz.Sama sie
                                  przekona za kilkanascie lat,ze wcale jeszcze nie ma ochoty na cieple kapcie i tv
                                  (wylacznie).To poprostu przychodzi a czasem. Natomiast bardzo zle jest
                                  zrezygnowac w wieku 40 tu lat z jakiejs nowej drogi, bo wtedy w wieku 50 ciu
                                  dopiero ocenia sie, ze to nie bylo za pozno.Ale nikt za nikigo zycia nie przezyje.
                                  • monia.i Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 03.11.03, 12:08
                                    Jako osoba w połowie drogi między 30-ką a 40-ką pozwolę sobie stwierdzić, że
                                    wspomniana dziewczyna zbyt wielką wagę do wieku przywiązuję. Posiadam spore
                                    grono znajomych bliższych i dalszych - większość z nich jest po czterdziestce i
                                    przy niektórych czuję się po prostu jak jakaś nieruchawa plazma i leniwiec
                                    kanapowy. Jedną z tych znajomych osób jest pani starsza ode mnie o jakieś
                                    dziesięć lat - pełna jest zapału, energii i chęci "robienia czegoś"..Uwielbia
                                    brać udział w różnych imprezach, wyjazdach, ogniskach i karnawałowych "balach
                                    przebierańców"..No i rónocześnie pracuje, prowadzi normalne życie, dokształca
                                    się, czyta, gotuje, pierze, wychowuje syna, "dogląda" męża...i tylko trochę
                                    narzeka, że więzi międzyludzkie zanikają i wszystkim przestaje się chcieć
                                    cokolwiek..no i jak tak można - ona tego nie rozumie..smile Uwielbiam ją! smile
                                    • marialudwika Re: miłość, sex - 'technika przedmiotu' :) 03.11.03, 13:03
                                      Zgadzam sie z powyzszym !!! Zawsze mialam i mam przyjaciol i znajomych w
                                      bardzo szerokim przedziale wiekowym.No powiedzmy od lat -dziestu do -sieciu!!
                                      Przyjaznie sie z kilkoma naprawde MLODYMI dziewczynami,majacymi po dwadziescoa
                                      pare lat,ale rowniez z kilkoma prababciami /dobrze po osiemdziesiatce/,ktore
                                      nie tetryczeja a wrecz przeciwnie!!Uzywaja chetnie internetu,jezdza
                                      samochodami,odwiedzaja dalekie kraje,badz realizuja sie w osiedlowym klubie
                                      55+!!Urzadzaj wieczorki taneczne itp.
                                      Mam kontakt z kilkoma tzw."mlodymi starcami",ktorzy nie robia nic,siedza na
                                      kanapie z kotem na kolanach i patrza bezmyslnie na ekran
                                      tv.Poprostu "pasozytuja" na rodzicach...
                                      Tak wiec,wiek,choc wazny nie jest NAJwazniejszy.Pozdrawiam
                                      ml
    • terem Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 11:50
      Po 40 nic się nie zmienia?Tak faktycznie mogła powiedzieć tylko b. młoda
      osoba.Dla niej ten wiek jawi się pewnie jako zgrzybiała starość, ciekawe, jakie
      będzie miała poglądy (i doświadczenia) za 13lat? to wbrew pozorom już
      niedługo.Nie ma się co przejmować takimi opiniami, są przywilejem wieku tej
      osoby, i tyle.smile)
      • syla63 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 14:01
        Przejmować się nie warto na pewno. Powiedziałam jej, że jak dożyję to pogadamy
        za te kilkanaście lat.
        Tak naprawdę to chyba zależy od człowieka, każdego z osobna. Znam
        siedemdziesięciolatki pełne życia, energii i wciąż ciekawe nowych przeżyć.
        Całkiem niedawno dałam do przeczytania mojej starszej siostrze książkę
        Agnieszki Perepeczko „Babie lato, czyli bądź szczęśliwa całe życie”
        nawrzeszczała na mnie, że na takie fanaberie mogą sobie pozwolić tylko bogate
        baby. A ja się jej pytam
        – jakie fanaberie?
        Ona na to:
        - jakieś balsamy, spacerki, sałatki, maseczki – kto ma na to czas i ochotę

        Powaliła mnie na łopatki. Rodzona siostra takie herezje wygaduje. Mówię jej,
        że ja mam czas i ochotę na używanie różnych rodzajów balsamów, robienie sobie
        maseczek od czasu do czasu, długie spacery zamiast jazdy samochodem, diety od
        czasu do czasu żeby się za mocno nie roztyć, na piwo z factem lubię sobie
        czasem wyskoczyć – a ona matka polka, poświęcająca się dla dzieci, męża i
        rodziny czego oczywiście nikt nie doceni, wiecznie zmęczona nie mająca na nic
        ochoty, bliska ciężkiego załamania nerwowego.

        I wiecie co tak najbardziej mnie boli … to ona w domu była zawsze tą bardziej
        towarzyską osobą. Ja raczej prowadziłam dość osobniczy tryb życia, w pewnym
        sensie uczepiona mojej starszej siostry. Teraz ze zgrozą patrzę na ten kłębek
        nieszczęścia, który w dodatku nie pozwala sobie pomóc, uważając, że taka jest
        rola kobiety. Rezygnacja z samej siebie. Zresztą mają tak nie tylko kobiety.
        Pewien mój znajomy ocknął się po kilkunastu latach małżeństwa, uderzył pięścią
        w stół i … odszedł bo dość już miał nijakiego życia, które toczyło się wokół
        domu, zakupów, telewizora i dziecka.
        • warum Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 17:59
          syla63 napisała:

          > Pewien mój znajomy ocknął się po kilkunastu latach małżeństwa, uderzył
          pięścią
          > w stół i … odszedł bo dość już miał nijakiego życia, które toczyło się wo
          > kół
          > domu, zakupów, telewizora i dziecka.
          Nie pisz wiecej... bo poprosze o nr tel tego facetasmile)))))
          • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 18:35
            Dlaczego nie. Śmiało warum.
            Niedawno spotkałem się z rodziną z całej Polski na pogrzebie. Potem w
            restauracji rzuciłem pomysł żebyśmy się spotkali choć raz w jakimś innym celu
            niż zazwyczaj. Żeby się lepiej poznać i zabawić. Nasze dzieci niemal się nie
            znają. Znam kilka fajnych miejsc gdzie takie rodzinne zjazdy ludzie organizują.
            Zobowiązałem się wszystko zorganizować. Właściciel jest moim dobrym znajomym.
            Niemal wszyscy entuzjastycznie przyklasnęli. Kiedy po kilkunastu dniach
            rozeznałem temat i powiadomiłem wszystkich których mogłem o możliwych terminach
            i kosztach (były minimalne) wyobraźcie sobie, że do dzisiaj (dwa miesiące) nie
            dostałem nawet odpowiedzi. Nie chce im się, czy się namyślają? Koszmar.
            • mammaja Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:04
              A ja mam wielu przyjaciol ktorzy z czworkaczy piatka
              dzieci jezdza na nartach, plywaja na zaglowkach
              itd.Trudno o bardziej radosne towarzystwo. Jezeli twoja
              siostra uwaza, ze poswieca sie dla rodziny - to jest w
              wielkim bledzie. Dla rodziny to ona powinna byc
              atrakcyjna i majaca wiele ciekawych sposobow spedzania
              czasu w zanadrzu. Chyba, ze ten jej facet zrobil z niej
              darmowa pomoc domowa a nie matke swoich dzieci. To jest
              ciagle jakies nieporozumienie.Ale to chyba albo kobieta
              daje sie "stlamsic", albo jej takie zycie
              odpowiada.Wspolczuje!
            • lablafox Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:04
              Bodzio , nie załamuj się brakiem odpowiedzi. Ludzie są przyzwyczajeni do
              takich haseł rzucanych na kolejnych pogrzebach i spotykania się na kolejnych.
              Też proponowałam bliższe kontakty i sprowadziło się to do tego ,że gdy my
              wpadamy do kogoś z wizytą to znaczy ,że utrzymujemy kontakt .Reszcie nie chce
              się tyłków ruszyć.
              Mam natomiast przyjaciółkę , o 10 lat starszą (jakoś tak ciągnęłyśmy do siebie
              od lat 30 -tu) ona zorganizowała już 2 zjazdy rodzinne, wydała z tej okazji 2
              biuletyny rodzinne. Napracowała się za każdym razem bardzo . Pierwszy zjazd
              nakręcała prawie rok , następny w 2 m-ce.
              Tak więc cierpliwością kropli drążącej skałę może i Ty zrealizujesz swoje
              plany.
              Pozdrawiam lablafox
              • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:15
                To jest myśl lablafox. Biulety rodzinny. Trochę zdjęć mam, trochę się dorobi
                lub poprosi, trochę wspomnień i może coś się zacznie. To wstyd, żeby nasze
                dzieci się nie znały.
                • marialudwika Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:21
                  Zjazdy rodzinne to pomysl z pewnoscia dobry,ale moja rodzina/w dodatku
                  nieliczna/ jest rozrzucona pomiedzy W-wa,Nowym Jorkiem,Colorado,Amsterdamem i
                  Londynem....To wszystko zgrac graniczyloby z cudem
                  ml
                  • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:24
                    No, to masz problem marioludwiko gdybyś chciała to zorganizować. Ja mam za to
                    jeszcze w Kijowie , Mińsku i Czerkasach. Ale za bardzo na nich nie liczę. Sam
                    boję się ich odwiedzić, choć ich lubię.
                    • marialudwika Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 20:16
                      A ja mam pociotkow w Moskwie!!! Jeden z braci mego dziadka byl komunista i
                      nawet zostal pulkownikiem Armii Czerwonej,hm a moze i doszedl do wyzszej
                      rangi.Raz odswiedzil rodzine,ale dziadek byl bardzo oschly...a on/te "rodzinny
                      Kacap" /zdaje sie poszedl za glosem serca bo zakochal sie w Rosjance..a tak
                      to "drzewiej" bywalo..
                      ml
                  • ewelina10 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:37
                    Oj szwankują, szwankują te kontakty rodzinne.
                    Częściej spotykam się ze swoimi szkolnymi przyjaciółkami niż z moim bratem,
                    chociaż koło mnie przejeżdza na swoją działkę. Jadąc tam nie może wpaść, bo
                    przed nim trasa, a wracając stamtąd też nie może, bo zmęczony jest po pracach
                    działkowych smile))
                    A reszta rodziny .... drzewiej, to były zabawy do białego rana, a teraz jakoś
                    wszyscy jesteśmy tak zapracowani, że nie mamy na to czasuwink Te wymówki o
                    zapracowaniu należą już do powszechnego tonu. Prawda jest taka, że dawniej
                    byliśmy bardziej zajęci niż dziś, ale dziś każda wymówka jest dobra na
                    wymówienie się od wizyty.
                    Szczytem niechęci towarzyskiej i jakiejś ironii jest zapraszanie typu
                    >>koniecznie musimy się kiedyś spotkać<< smile)), nie biorąc od osoby zapraszanej
                    aktualnych namierów i z góry wiadome jest To, że >>kiedyś<< w ogóle nie
                    następi, albo oddala się w daleką przyszłość.
                    • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:40
                      Jeśli to są wymówki to jaka jest prawdziwa przyczyna tej niechęci?
                      • ewelina10 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 20:09
                        Prawdziwa przyczyna ??? A jak sądzisz ??? Boję się stawiać jakieś tezysmile
                        Kiedyś .... gorzałka na kartki a wężyki podpięte do kranu i barek na bieżąco
                        był uzupełniany, byle jaka zagrycha, czasami tylko paczka paluszków i ....jeden
                        papieros kursujący z ust do ust....
                        • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 20:43
                          Sugerujesz, że wzrost poziomu życią zaszkodził rodzinnym stosunkom?
                          Aż tak źle u mnie nigdy nie było zeby dzielić się papierosem. Bimber czasem się
                          piło joko uzupełnienie menu albo jako "specjanlość gospodarza" odpowiednio
                          przyprawiony. Nie. Bardziej mi to wygląda na jakąś nerwowość życia , niepewność
                          jutra itp. sprawy. Więcej różnic, więcej zazdrości, coraz bardziej pogmatwane
                          sprawy osobiste.
                          No właśnie a jak to jest na zachodzie?
                          Czy tubylcy w Kanadzie czy Francji robią takie szerokie zjazdy rodzinne?
                          Czy spotykają się tylko okazjonalnie w najbliższej rodzinie.
                          • ewelina10 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 20:53
                            Ja nic nie sugeruję, ale jeśli już, to, to, to..... ej, wstydam się....no dobra
                            nie będę kręcić... tylko nie krzyczcie na mnie...chyba dlatego.....chyba
                            dlatego, że już nie jesteśmy młodzieżą, a ludziom zaczęło to i owo szkodzić na
                            żołądeksmile))
                            • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 21:10
                              Chyba nie rozumiem. Co ma szkodzić? Przecież nikt nie zmusi mnie do picia czy
                              jedzenia tego czego nie chcę czy nie mogę. Zresztą na takim spotkaniu nie o to
                              chodzi. Nawet po tym pogrzebie nie piłem bo wracałem na drugi dzień raniutko
                              samochodem. A parę lampek dobrego wina czy piwo nikomu chyba nie zaszkodzi.
                              Pozdrawiam.
                              • ewelina10 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 21:38
                                Jestem osobą nie pijącą, lub symbolicznie pijącą. Nie ma to wpływu na to, że
                                lubię się bawić i tańczyć i nawet w obecnych "trendach" jestem na bieżąco.
                                Atmosfera spotkań typu pogrzeb - ślub to jest zupełnie inna sytuacja. W nich
                                musisz uczestniczyć raczej z obowiązku rodzinnego i nawet nie zastanawiasz się,
                                że mogłaby być inna alternatywa.
                                Temat spotkań to bardzo obszerny nowy wątek. Spotkania tzw. dla przyjemności,
                                bo o nich tu mowa, mogą być różnego rodzaju, począwszy od zwykłych spotkań face
                                to face aż po spotkania bankietowe.
                                Rzeczywistość jest taka, że kiedyś wystarczył byle jakiś pretekst, często z
                                tzw. marszu ... i już z gronem przyjaciół "balowaliśmy", a dzisiaj coraz
                                rzadziej udaje nam się dopasować czy śmieszniej brzmiąco .... znaleźć wolny
                                termin, aby zarezerwować czas na spotkanie z naszymi przyjaciółmi.
                                Nie docierają do mnie argumenty w stylu.... >>dziś mamy więcej problemów<<. To
                                są kolejne wymówki.
                • lablafox Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:28
                  W biuletynie tym były zawarte równiez wspomnienia o Tych Którzy Odeszli przez
                  tych , Którzy Jeszcze Ich Pamiętają , anegdoty, zdjęcia ,po to by młodzież
                  rozwijała miedzy innymi szacunek do swojej rodziny. Młodziez ( Od 40 w dół)
                  nawiązała bardzo bliskie i serdeczne kontakty , a o to i pamięć przede
                  wszystkim mojej przyjaciółce chodziło.
                  Lx
                  • bodzio49 Re: miłość, sex i inne przyjemności 03.11.03, 19:34
                    Dzięki za wskazówki lablafox. Przydadzą się z pewnością. A już chciałem
                    się "załamać" wink)
                    • syla63 Re: miłość, sex i inne przyjemności 04.11.03, 11:51
                      Myślę, że zanik towarzyskich spotkań to nie wynik wieku. Kiedyś nikt nie
                      dzwonił z pytaniem czy można wpaść tylko szedł na chybił trafił. Pamiętam swój
                      dom rodzinny i wczesne lata swojego małżeństwa, czasami trzeba było udawać, że
                      nikogo nie ma w domu, żeby odsapnąć. Nie przeszkadzały dzieci, brak miejsca
                      czy kasy. Teraz sama łapię się na tym, że dzwonię do swojej mamy z pytaniem
                      czy mogę przyjść ją odwiedzić.
                      Zjazdy rodzinne odbywały się kiedyś latem u mojej prababci na wsi, ale i w
                      ciągu roku rodzinka z całej Polski odwiedzała się wzajemnie. Teraz jakoś tak
                      to wszystko się rozpadło, i chyba nie chodzi tu o brak czasu. Fakt, kiedyś
                      zarówno podróż jak i utrzymanie nie było problemem, teraz jakoś tak człowiek
                      się krępuje, że komuś na głowę spada. Muszę jednak przyznać, że starsza
                      rodzinka, pomimo mocno zaawansowanego wieku nadal się odwiedza. Jadą przez pół
                      Polski, żeby odwiedzić się nawzajem.

                      • marialudwika Re: miłość, sex i inne przyjemności 04.11.03, 16:48
                        W dobie wyscigu szczurow zanika niestety spontanicznosc!!!! Mam tutaj kilka
                        sasiadek,starszych pan,ktore wala do nas jak w dym,bez umawian itp. oraz jedna
                        mloda Polke/ ona to nawet o 12-tej w nocy "wpada" na chwile../
                        Pozdro
                        ml
                      • jej_maz Re: miłość, sex i inne przyjemności 09.11.03, 04:10
                        Hmmm, mam mysl; przekaz im link na strone do Twoich nog, a beda Ci sie zwalac
                        na glowe co tydzien... mnie na przyklad korci aby stary kraj po tylu latach
                        odwiedzic wink)
                        • mysza63 Re: miłość, sex i inne przyjemności 09.11.03, 17:58
                          z uwagi na te wszystkie nogi depczące polską ziemię?
                          • jej_maz Re: miłość, sex i inne przyjemności 09.11.03, 19:42
                            wlasnie wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka