syla63
24.10.03, 12:07
Koniec z marudzeniem, utyskiwaniem i smutnymi tematami. Jak to mówi polskie
przysłowie kijem Wisły nie zawrócisz.
Za to jak jakiś młodzik przypadkiem wpadnie na tą stronę to się biedactwo za
głowę złapie. Nic tylko tu mnie boli, tam mnie strzyka, jak nie mnie to moje
stworzonko a przecież ludzie po 40 też przeżywają swoje uniesienia, miłości,
zauroczenia i inne takie. Ponoć takie dojrzałe uczucia są najpiękniejsze.
Nie ważne czy jest ciągle ten sam stary mąż, kochany wciąż od nowa, czy
jakieś nowe zafascynowanie. Najgorzej mnie wkurza jak małolaty, wypowiadają
kwestie „tacy starzy to już tylko kapcie i przed telewizor”. Wiem, że to
urok młodości. Sama kiedyś wyśmiałam faceta, który miał 35 lat, że ja ze
staruszkami się nie zadaje. Dopiero z czasem człowiek nabiera dystansu, wiek
przestaje mieć znaczenie dopkąd dusza młoda.