fedorczyk4
25.01.09, 18:07
Syn Podstawowy poprosil mnie dzisiaj o pomoc dla przyjaciol. Chodzi
o zone przyjaciela ktory nagle dowiedzial sie ze jego piec lat temu
poslubiona zona jest alkoholiczka. Wrocil w Mikolajki wczesniej z
delegacji i zastal zone z 2 promilami we krwi.I zareagowal uroczo.
Wezwal do niej policje, ktora wezwala pogotowie. Potem wystawil ja
za drzwi. Potem na powrot przyjal.
W sumie ta historia o tyle nie ma znaczenia, ze ja nie widze jak
mialabym pomagac ludziom tego typu. Ona twierdzi ze on za malo
zarabia, a ona z czego jak z czego, ale z tipsow nie zrezygnuje, a
on jak wyzej, najpierw przez piec lat niczego nie widzi a potem
wzywa policje. Jedyne co moge Synusiowym poradzic to zmiane
przyjaciol.
Ale wracajac do tematu. Kazdy jest w jakims, wiekszym czy mniejszym
stopniu uzalezniony od czegos. Papierosow, slowa pisanego,
informacji, zycia towarzyskiego. Nie wszystkie uzaleznienia sa
prohibowane spolecznie. Niktore, tak jak uzaleznienie od pracy
zarobkowej, wrecz popierane. Inne uznawane i sznowane. Bywaja takie
na ktore, jak na meski (podkreslam meski!)alkoholizm, spoleczenstwo
przymyka szowinistyczne oko.
Czy jestescie, a jesli tak do od czego, w jakim stopniu i dlaczego
uzaleznione. No, przez grzecznosc w stosunku do ew. i domniemanych,
dopisze uzaleznieni.