Dodaj do ulubionych

Zmarnowane lata

20.02.09, 21:53
Tyle lat zmarnowanych przez ciebie - tak skwitowal moj, jeszcze maz
nasze wspolne zycie. Pomijajac brak klasy i frustracje u eksa, mozna
sie nad tym glebiej zastanowic.
Zapodaje Wam ten temat bo jest ciekawy. Kiedy mowimy ,ze lata nam
sie zmarnowaly i z jakiego powodu. Mysle ,ze marnujemy lata, kiedy
sie nie rozwijamy, dojrzewamy, nie uczymy sie czegos nowego.
Dla mnie ten czas spedzony w Holandii byl jak najbardziej tworczy,
ciekawy i bogaty w przezycia.Nawet zycie osobiste ,pelne meandrow,
zawirowan i roznorakich przezyc bylo interesujace.

Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Zmarnowane lata 20.02.09, 22:03
      Fajny temat, Verbenko.
      Jutro się dopiszę, jak pomyślę.

      A Ty się mość. smile))
    • dado11 Re: Zmarnowane lata 20.02.09, 22:08
      Nie martw się Verbeno, przemawia przez niego gorycz, niepewność i
      niezrozumienie... takie mam przekonanie.
      Nie wydaje mi się, aby ktokolwiek mógł powiedzieć, z czystym sercem, że
      zmarnował jakiś czas... a już jeśli, to przecież na własne życzenie, nieprawdaż?
      Bo nawet jeśli: nie miał odwagi, nie mógł, nie potrafił, myślał że jest inaczej,
      i tym podobne... to przecież wykręty, które są tylko mizernymi tłumaczeniami
      samego siebie. Albo próbą zwalenia winy na drugą osobę...
      Niemniej są, były i będą, i tylko od nas zależy, jak dalece nie będziemy
      się czuli winni ichniego poczucia "zmarnowania"...
      Trzymaj się ciepło, nie forsuj się zbytnio przy tej przeprowadzce, jestem
      myślami serdecznymi przy TobiesmileD.
      • mammaja Re: Zmarnowane lata 20.02.09, 22:44
        Mysle, ze poczucie "zmarnowanych lat" rodzi sie w sytuacji, kiedy nam cos nie
        wyszlo - na co zuzylismy duzo wysilku i czasu. Myslimy - ach, gdybym zajal sie
        czym innym napewno bylby sukces - a tak - kiszka sad
        Przypomina to piosenke Mlynarskiego z refrenem ; "Zebym ja kiedys mogl, robic
        to, na co naprawde zasluguje". Ja czasem mam takie poczucie w stosunku do bylego
        ustroju - ktory pozbawil mnie np. mozliwosci posiadania wlasnego wydawnictwa,
        pracy za granica i paru innych rzeczy. Natomiast nie mam poczucia "zmarnowanych
        lat", bo to co mozna bylo wtedy robic - to sie robilo.
        Mysle, ze eks ma poczucie, ze zostal sam - zamiast miec kogos na starosc. Ale -
        nie ma poczucia - dlaczego.
      • fedorczyk4 Re: Zmarnowane lata 20.02.09, 22:48
        Dokladnie tak jak napisala Dado. Nic nie mozna nikomu zmarnowac poza
        roslinka. Sami sobie mozemy zmarnowac, to i owszem, ale wylacznie na
        wlasne zyczenie. Rowniez nie mam poczucia zeby jakikolwiek czas, z
        pierwszym malzenstwem i kretynskimi pierwszymi studiami, byl
        zmarnowany. Ze wszystkiego cos wynika dla reszty czasu jaki mamy. Co
        nie zmnienia faktu ze moj le Maz potrafil mi wmawiac ze nie 10 lat,
        a zycie mu zmarnowalam. I dzieciom podobno tez. Jakby sie czlowiek
        czyms takim przejmowal to by sobie w leb strzelil z kuszy.
        • gaudia Re: Zmarnowane lata 21.02.09, 09:43
          hej

          a ja jestem ciekawa co jest na drugim biegunie "zmarnowania". Sukces? A co to
          ten sukces jest? Bo dla mnie to słowo mogłoby nie istnieć.

          Życie to rzeka, to droga. Idę nią, z sąsiednich, swoich wchodzą na nią inni,
          czasem długo idziemy razem, czasem się rozstajemy. Podczas wspólnej drogi
          poznajemy się, wymieniamy energią i - jeśli pasuje - idziemy dalej razem
          (znajomość, przyjaźń, miłość) - jeśli nie, to ktoś z nas skręca w inną ścieżkę.
          Tak traktowałam moje małżeństwo. Ileś lat razem tych ważnych, lat rozkwitania -
          mysli, namiętności, uczuć. Potem było nie halo, ale skoro mamy syna - starałam
          się, bysmy byli dla siebie serdeczni. Od paru lat eks mnie odrzuca nader
          brzydko. Bo wg jego miary - nie jestem człowiekiem. Człowiek to ten, który
          zrobił karierę i ma kasę. A ja sobie czasem nie radzę zupełnie - więc o gaudii
          zapomnijmy.
          Wczoraj, po paru latach, miałam okazję mu powiedzieć: "wiesz, Twoja postawa
          wobec mnie to plucie sobie samemu w pysk. Bo przezylismy razem wazny kawałek
          zycia, w tym duzo dobrego. Bo mamy syna. Ty zaś głupim zachowaniem przekreślasz
          to ładne co nas kiedyś spotkało. Powodujesz, że muszę się starać zachować o
          Tobie dobre wspomnienia. Zamiast po prostu sie nimi cieszyć".

          a od niego własnie kiedys usłyszalam o zmarnowaniu lat

          Verbenka, ja szczerze współczuję Twojemu mężowi - fatalnie się ustawił myslowo -
          bedzie mu cięzko. A o znalezieniu radosci - przy takiej postawie - może niemal
          zapomniec.

          Bo skoro to świat, w tym Ty - jest winien jego nieszczęściom, to on jest i
          będzie biedny. Wszak świata nie zmieni. W takiej sytuejszyn mozna tylko siąść i
          płakać.
          • mammaja Re: Zmarnowane lata 21.02.09, 12:58
            Gaudio - bardzo latwo powiedziec czym jest dla mnie sukces. Jezeli
            stowarzyszenie, ktore zakladalam i poswiecilam mu kilkanascie lat zycia
            rozwija sie dalej, sa nastepcy, ktorzy "przejeli paleczke", korzystaja z niego
            nowi, mlodzi ludzie - to jest dla mnie sukces.
            I takich przykladow mozna dac wiele. Sukcesem dla mnie jest pewien rododendron
            - byl calkiem zmarnowany - a kwitnie dziesiatkami kwiatow.
            Po latach zasilania. Warto bylo smile
            • fedorczyk4 Re: Zmarnowane lata 21.02.09, 13:03
              Oj no nie wiem Mammajko, dla kazdego sukces jest czyms
              indywidualnym. Dla mnie moim sukcesem jest, ze pomimo nieustajacej
              walki ze soba (czyt. depresja), udalo mi sie stworzyc w sumie
              sympatyczna rodzine i w miare normalnie funkcjonowac w swiecie. Dla
              obserwatora z zewnatrz to zaden sukces, a nawet biorac pod uwage
              super warunki ktore mi zycie dalo na wyjsciu to straszliwa porazka i
              zmarnowane zycie.
              • mammaja Re: Zmarnowane lata 21.02.09, 14:21
                Fed, dlatego napisalam czym jest dla mnie sukces. O rodzinie napisalam tez, ale
                skasowalam.
              • gaudia Re: Zmarnowane lata 21.02.09, 14:32

                Mamajko, gratuluję. Ale czy gdyby nie znaleźli się następcy, a Wy straciłybyście
                siły czy wolę - to te lata byłyby zmarnowane? to byłaby porażka?
                Radość dawał Ci na pewno każdy uczestnik Waszego UTW i innych Twoich działań. I
                to już było super. Chcesz/chcecie więcej? Tym lepiej dla Was, dla innych.

                Ja jestem zadowolona z mojego zycia, Choć wg wielu kryteriów zmarnowałam
                młodość, życie, różne edukacje i kontakty...Nie mówiąc już o obecnej sytuacji.

                Nie lubię słowa sukces, bo dla wielu wiąże się z porównywaniem żyć z założenia
                nieporównywalnych.

                Choć oczywiście każdy z nas ma swoje zwycięstwa i wie najlepiej dlaczego to
                sukcesy są.

                Przepraszam, chyba źle wybrałam drugi biegun "zmarnowania" smile
                • foxie777 Re: Zmarnowane lata 21.02.09, 17:18
                  Ja tez nie uzywam slowa zmarnowalam, bo kazde doswiadczenie w sumie
                  jest pouczajace.Oczywiscie, ze sa sprawy, ktore zalatwilabym inaczej.
                  Na przyklad zaluje, ze nie nauczylam sie jezyka hiszpanskiego w
                  sumie przez zwykle lenistwo.
                  Komentarze w stylu meza Verbeny swiadcza tylko o tym ze on sam
                  sie nie spelnil,i szuka kozla ofiarnego.Mam nadzieje ze sie Verbeno
                  nie obrazisz za takie sformulowanie.czy mam racje?.
                  Ja sama siebie winie za swoje niepowodzenia i nie szukam winnego.
                  Taki juz mam charakter.
                  Co do sukcesu to tez uwazam, ze jest to pojecie bardzo wzgledne
                  bo oznacza dla kazdego cos innego.Dla mnie jednym z moich sukcesow
                  jest fakt, ze wychowalam moje Dziecko na porzadnego czlowieka.
                  Czy to tylko moja zasluga?.Watpie, ale na pewno duza czesc.
                  pozdr

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka