Tak myślę i myślę od lat, co tu by ze sobą zrobić żeby i innym
pożytek z tego był, a i sobie bólu nie zadać.
I wymyśliłam sobie że podejdę do opracowania długofalowego pogramu
defrustryzacji społeczeństwa polskiego. Chciałabym za unijne
pieniądze zrealizować mój pomysł w współpracy z profesjonalistami w
zawodach zaczynających się na psy..... Myślę opracować program dla
szkół, mediów i tym podobnych, ktory w miare wdrażania uczyłby lud
nasz nadwiślański, zadowolenia z życia, z siebie, sympatii do
bliźniego, życzliwości do żywiny. Ale głównie szacunku do samego
siebie i zadowolenia z siebie i swoich dokonań. Chciałabym oduczyć
ludzi pojmowanie życia jako doli którą się znosi i na którą się
złorzeczy. Chciała bym zanieść tę ideę pod strzechy i plafony oraz
rozprzestrzenić w cyber przestrzeni. Oczywiście nie tutaj, bo tutaj
krzewimy ekumeniczną miłość do zwierzoczłekoupiora