Dodaj do ulubionych

Być może znalazłam swoje powołanie.

12.03.09, 19:39
Tak myślę i myślę od lat, co tu by ze sobą zrobić żeby i innym
pożytek z tego był, a i sobie bólu nie zadać.
I wymyśliłam sobie że podejdę do opracowania długofalowego pogramu
defrustryzacji społeczeństwa polskiego. Chciałabym za unijne
pieniądze zrealizować mój pomysł w współpracy z profesjonalistami w
zawodach zaczynających się na psy..... Myślę opracować program dla
szkół, mediów i tym podobnych, ktory w miare wdrażania uczyłby lud
nasz nadwiślański, zadowolenia z życia, z siebie, sympatii do
bliźniego, życzliwości do żywiny. Ale głównie szacunku do samego
siebie i zadowolenia z siebie i swoich dokonań. Chciałabym oduczyć
ludzi pojmowanie życia jako doli którą się znosi i na którą się
złorzeczy. Chciała bym zanieść tę ideę pod strzechy i plafony oraz
rozprzestrzenić w cyber przestrzeni. Oczywiście nie tutaj, bo tutaj
krzewimy ekumeniczną miłość do zwierzoczłekoupiorasmile
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 12.03.09, 20:11
      Bardzo by mi sie przydal taki program Fed smile Zwlaszcza dzisiaj!
      program musi byc bardzo wieloletni, bo zaczynac nauje trzeba od kolyski, a wiec
      najpierw nalezy wyedukowac rodzicow wychowujacych dzieciny! Gdyby dalo sie przy
      okazji zmienic pare rzeczy, jak np. bieg historii, polozenie geograficzne,
      klimat, wiekowe nawyki - byloby calkiem latwo!
    • dado11 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 12.03.09, 21:09
      Jest pewien problem, który wprawdzie powolutku, ale sam się rozwiązuje...
      mianowicie nauka KK, która mówi o krzyżu, czyli o ogólnie przyjętym za
      oczywistą-oczywistość, ciężkim życiu... szczególnie w małych społecznościach,
      gdzie często kobiety mają tę wątpliwą przyjemność "krzyż" dźwigać, nawet jeśli
      nie chcą... Bo przecież życie ma być ciężkie, smutne i biedne, i tylko wtedy,
      jako ucięmiężeni, mamy szanse na zbawienie??? Zdecydowanie łatwiej by było w
      społeczności np. protestanckiej, gdzie praca "ku chwale" jest prawdziwą
      wartością, a i zadowolenie ze spełnienia świętego obowiązku daje radośćsmile
      niemniej będę wspierać jeśli zechcesz, a jako pierwsze zadania dla naszego
      społeczeństwa widzę EMPATIĘ, UPRZEJMOŚĆ i UŚMIECH, NA CODZIEŃ!!! Potem przyjdzie
      czas na bardziej skomplikowane, pozytywne relacje społecznesmile
      Tyle, że tu trzeba oceanu samozaparcia i patrzenia na trzy pokolenia w
      przyszłość, by taki program zaczął przynosić efekty!
      Sorry za pesymizmwink
      • mammaja Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 12.03.09, 21:27
        To jest jakas sredniowieczna wizja KK, Dado! Juz Sw. Franciszek radowal sie
        zyciem, to jest kretynska interpretacji klechow i dewotek, a nie nauka
        ewangelii, az mnie skreca jak czytam - Jezus mowil - kochaj, a reszte dodali
        glupi ludzie!
        • fedorczyk4 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 12.03.09, 21:45
          Się zgadza Mm, tyle ze ta ponura wersja znowu jest w modzie. A ja
          nie chcę żeby przypływy i odpływy Watykanu decydowały o samoocenie i
          poczuciu szczęścia tak zawanych rzesz. Chciałam napisać "moich
          dzieci, mojej rodziny", ale się samo z siebie pisanie powstrzymało.
          Nie chcę żeby ludzie byli pozbawiani poczucia radości płynącego z
          prostego faktu że żyją. Życie mamy jedno. I bardzo żałuję że nikt
          nie uczy nas tego że mamy je jedno i jedyne i że tylko od nas zależy
          czy będziemy w nim szcęśliwi czy nie. I że ze wstydem mówi się że
          istnieja techniki wdrażające do szczęśliwego życia, szczęśliwego
          seksu, szczęśliwych wszystkich innych.

          Tiaa, dojrzałam do "korłdły" i poduszki. Dobounocz pane Hawraneczki:-
          )
        • dado11 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 12.03.09, 21:51
          Kochana Mm, wszak św. Franciszek żył w średniowieczu, a o dźwiganiu "krzyża"
          prowadziłam długie rozmowy (2 lata temu, na Warmii) z prostą i jednocześnie
          "uwolnioną" kobietą, która wychowała sama dwójkę dzieci, w tym jedno niesprawne
          mentalnie... pracowała jako sprzątaczka i po "uwolnieniu" wyglądała na jakby
          szczęśliwszą...
          to nie średniowiecze, Mammaju, niestety...
          • dado11 ps. 12.03.09, 21:54
            zapomniałam dodać, że wymieniona pani nie była jedyną, która mi takie historie
            opowiadała, podobno mam dar słuchania...smile
            • fedorczyk4 Re: ps. 12.03.09, 21:58
              Nie podobno, tylko masz. A to w co wirzymy i co wprowadzamy w
              życie "życiowe" zależy od tego czego się nasłuchaliśmy i nauczyli.
              Nauczyło nas znosić, cierpieć, złorzeczyć, nie nauczyło cieszyć.
              Chciałabym wypromować dydaktykę cieszalstwa!
              • mammaja Re: ps. 12.03.09, 22:38
                No wlasnie, moze akurat udalo mi sie wychowac w rodzinie, ktora cholernie
                umiala sie cieszyc zyciem. Wbrew wszystkiemu co ja spotykalo. Zawsze mnie to
                podtrzymuje na duchu, kiedy mam dola smile
                Staram sie nawet zapamietywac takie chwile radosci - na potem smile
    • luiza-w-ogrodzie Fed, piekny, godny wsparcia i nierealny plan 12.03.09, 22:47
      Fed, jakze piekny i godny wsparcia plan! Szkoda, ze nierealny...
      Poziom satysfakcji kazdego spoleczenstwa zalezy od uwarunkowan
      historycznych, poziomu dobrobytu i panujacej filozofii zycia. W
      Polsce zyciu spolecznemu (i politycznemu tez) nadaja ton:
      historyczna izolacja i nietolerancja, bieda i konsumeryzm oraz KK i
      filozofia Kalego. Ludzi, ktorzy nie ufaja jedni drugim (o zaufaniu
      do prawa, urzednikow i politykow nie wspominam), ktorzy mysla ze sa
      lepsi niz inni (Zydzi, masoni, Murzyni i cyklisci), ktorzy
      przyszlosc widza w kategorii czegos co im sie zdarza (czesto z woli
      Bozej) a nie cos, nad czym trzeba pracowac, ktorzy sa nauczeni
      grabic do siebie, pogardzac slabszymi, szukajacych winy na zewnatrz -
      takich ludzi nie przekonasz nawet wprowadzajac radosc z zycia w
      programy szkolne.

      PS. Czy mowilam Wam, ze to forum jest BARDZO niepolskie na tle
      polskiego spoleczenstwa i wiekszosci forow GW, jakie znam (a znam
      ich kilkadziesiat)?

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • bodzio49 Re: Fed, piekny, godny wsparcia i nierealny plan 13.03.09, 00:18
        No to tradycyjnie już pozwolę sobie mieć inne zdanie niż pozostali.
        Myslę, że to jest realne i to nawet bez pomocy tych z zawodami na
        psy.. i bez unijnych ojro. Wystarczy że w to uwierzymy. Ale jak
        widać na tym bardzo polskim forum nie jest to jeszcze blisko.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Fed, piekny, godny wsparcia i nierealny plan 13.03.09, 00:25
          bodzio49 napisał:

          > Wystarczy że w to uwierzymy.

          Ze w to uwierzymy jako spoleczenstwo? Bodziu, Bodziu, zeby uwierzyc
          trzeba miec motywacje do tego. Jak zmotywowac spoleczenstwo zeby
          uwierzylo ze moze polubic swiat i przestac byc agresywne bez zmiany
          prawa, poziomu polityki, ekonomii i przestepczosci? Niemniej chwali
          sie ze wierzysz iz dzialania jednej osoby moga zmienic spoleczenstwo.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • bodzio49 Re: Fed, piekny, godny wsparcia i nierealny plan 13.03.09, 00:37
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > bodzio49 napisał:
            >
            > > Wystarczy że w to uwierzymy.
            >
            > Ze w to uwierzymy jako spoleczenstwo? Bodziu, Bodziu, zeby
            uwierzyc trzeba miec motywacje do tego. Jak zmotywowac spoleczenstwo
            zeby uwierzylo ze moze polubic swiat i przestac byc agresywne bez
            zmiany prawa, poziomu polityki, ekonomii i przestepczosci? Niemniej
            chwali sie ze wierzysz iz dzialania jednej osoby moga zmienic
            spoleczenstwo.
            Zadne działanie osoby nie zmieni społeczeństwa jeśli ona sama się
            nie zmieni. Ale jeśli takich osób co zaczną od siebie bedzie wiele?
            • dado11 no, pięknie... 13.03.09, 00:47
              Bodziu, miło, że wpadasz i miło, że jesteś...taaaakim idealistąsmile
              pozdrawiam i życzę dobrej nocy, D.
              ps. Luizo, słonko, miłego piątku ci życzę!
              • bodzio49 Re: no, pięknie... 13.03.09, 00:54
                dado11 napisała:

                > Bodziu, miło, że wpadasz i miło, że jesteś...taaaakim idealistąsmile
                > pozdrawiam i życzę dobrej nocy, D.
                > ps. Luizo, słonko, miłego piątku ci życzę!
                -------------------------------
                Może i idealistą choć nie uważam że aż taaaakim smile
                To że świat można zmienić zmieniając siebie jest bardzo starą
                prawdą. Starszą niż Polska.
            • skiela1 Re: Fed, piekny, godny wsparcia i nierealny plan 13.03.09, 05:09
              "Zadne działanie osoby nie zmieni społeczeństwa jeśli ona sama się
              nie zmieni.? "

              a nawet jak sie sama zmieni, to jest poryw z motyka na slonce.

      • skiela1 Re: Fed, piekny, godny wsparcia i nierealny plan 13.03.09, 05:13
        "W
        Polsce zyciu spolecznemu (i politycznemu tez) nadaja ton:
        historyczna izolacja i nietolerancja, bieda i konsumeryzm oraz KK i
        filozofia Kalego. Ludzi, ktorzy nie ufaja jedni drugim (o zaufaniu
        do prawa, urzednikow i politykow nie wspominam), ktorzy mysla ze sa
        lepsi niz inni (Zydzi, masoni, Murzyni i cyklisci), ktorzy
        przyszlosc widza w kategorii czegos co im sie zdarza (czesto z woli
        Bozej) a nie cos, nad czym trzeba pracowac, ktorzy sa nauczeni
        grabic do siebie, pogardzac slabszymi, szukajacych winy na zewnatrz - "


        Tobie tez zadam to samo pytanie...
        a gdzie jest taki raj i tacy krysztalowi ludzie?
        bo na pewno nie w Austarlii czy Kanadzie....
        Farmazony Luizo wypisujesz.
    • luiza-w-ogrodzie Ogrodnictwo jako sztuka defrustryzacji 13.03.09, 00:17
      Trawilam Fedowy watek przez jakis czas, az do mnie dotarlo, ze w
      sumie moja koncepcja pracy spolecznej (ach, kiedy to sie stanie,
      kiedy?) rowniez obejmuje defrustryzacje i uszczesliwianie, tyle ze
      przez ogrodnictwo. Zgodnie z zasada Konfucjousza: "Chcesz być
      szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie?
      Załóż ogród."

      A konkretnie, chcialabym sie doedukowac i zaczac dzialac przy
      zakladaniu ogrodow komunalnych (community gardens) i szkolnych.
      Istnieje u nas nawet organizacja spoleczna, ktora sie zajmuje
      promowaniem takich ogrodow oraz poradami: Australian City Farm's and Community Gardens Network Zalozyli ja ludzie z
      ogrodu komunalnego polozonego obok torow wyscigow konskich w
      sydnejskiej dzielnicy Randwick. Zreszta jest tego mnostwo -
      wystarczy wrzucic "community garden" w wyszukiwarke.

      Takie ogrody zaspokajaja potrzebe kontaktu z innymi (w dodatku o
      podobnych zainteresowaniach), uczestnicy spedzaja czas na swiezym
      powietrzu, hoduja wlasne warzywa, owoce i kwiaty, ucza sie
      cierpliwosci i szacunku dla pracy rak, sil przyrody, doceniania
      zycia w wolnym tempie. W przypadku ogrodow szkolnych dzieciom wpaja
      sie powyzsze plus uczy sie je atutow przyslowiowego "pobrudzenia
      raczek" i odrozniania zywnosci wyhodowanej we wlasnym ogrodzie
      od "sklepowej" (niektore szkoly uzywaja produktow szkolnego ogrodu w
      szkolnych stolowkach i kuchniach).

      Dobra, schodze z watku bo mialo byc o planie Fed a ja jak zwykle
      wsiadlam na swojego zielonego konika (polnego?) i zasuwam wymachujac
      szabelkiem :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • skiela1 Re: Ogrodnictwo jako sztuka defrustryzacji 13.03.09, 05:02
        "Chcesz być
        szczęśliwy (...) Całe życie?
        Załóż ogród."

        w moim przypadku, chyba za kare wink
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ogrodnictwo jako sztuka defrustryzacji 13.03.09, 05:49
          skiela1 napisała:

          > w moim przypadku, chyba za kare wink

          Och, jestem calkowicie tego pewna ;o[+]

          Moze powinnam wymyslic kurs przysposabiania do ogrodnictwa dla
          "miastowych". Oczami duszy widze juz tytuly zajec: "Dzdzownice nie
          gryza", "Sadzimy zielonym do gory", "Rekawiczki chroniace lakier
          Chanel" i tak dalej :oP

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • skiela1 Re: Ogrodnictwo jako sztuka defrustryzacji 13.03.09, 13:54
            Moj ogrod to dywan zielonej trawy,kilka drzewek,tuje,jakis krzaczek...
            Raz w tygodniu przyjezdza ekipa i o to dba.

    • skiela1 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 04:59
      Dlaczego chcesz uszczesliwiac ludzi na sile?
      w dodatku za unijne pieniadzesmile)))
      Siebie -owszem-mozna zmienic,ale nigdy drugiego czlowieka.


      "ktory w miare wdrażania uczyłby lud
      > nasz nadwiślański, zadowolenia z życia, z siebie, sympatii do
      > bliźniego, życzliwości do żywiny. Ale głównie szacunku do samego
      > siebie i zadowolenia z siebie i swoich dokonań. Chciałabym oduczyć
      > ludzi pojmowanie życia jako doli którą się znosi i na którą się
      > złorzeczy"

      To sa fantazje.
      Taki raj na ziemi nie istnieje.
      • fedorczyk4 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 11:01
        skiela1 napisała:

        > Dlaczego chcesz uszczesliwiac ludzi na sile?
        > w dodatku za unijne pieniadzesmile)))
        > Siebie -owszem-mozna zmienic,ale nigdy drugiego czlowieka.
        > To sa fantazje.
        > Taki raj na ziemi nie istnieje.


        Dlaczego uważasz że to byłoby uszczęśliwianie na siłę?
        Ja nie chcę zmieniać ludzi, ja chciałabym dać im do rąk narzędzia
        umożliwiające łatwiejsze, przyjemniejsze życie, pokazać jak
        patrztrzeć na szklankę żeby widzieć ją na wpół pełną.
        Co oni z nimi zrobią, czy z nich skorzystają to już ich sprawa.
        • ewelina10 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 12:20
          Fed: Co oni z nimi zrobią, czy z nich skorzystają to już ich sprawa.

          Ot i o to chodzi. Gdyby jeszcze można było dzieciakom, już od najmłodszych lat, wprowadzić taką naukę do szkół, i to obowiązkowo. Ech, chyba to jak z motyką na księżyc
        • skiela1 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 13:47
          Fed
          Polki w ksiegarniach az sie uginaja od takich publikacji.
          • foxie777 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 14:55
            Jako osoba mieszkajaca za granica od wielu lat, musze z przykroscia
            stwierdzic ze Rodacy maja jakas niepojeta dla mnie tendencje do
            krytykowania i narzekania tak ogolnie.Zastanawialam sie nad tym od
            dawna.Dlaczego?Polozenie geograficzne, bieda?, a juz zupelnie nie
            rozumiem co ma do tego religia.Znam ludzi tutaj przyjezdzajacych
            z roznych stron swiata,i prawdziwej biedy i rzadko sie slyszy
            tego typu biadolenia.
            Fed, nie znam sytuacji w Polsce ale jesli masz takie plany
            to zycze powodzenia.
            pozdr

            • skiela1 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 18:13
              "Jako osoba mieszkajaca za granica od wielu lat, musze z przykroscia
              stwierdzic ze Rodacy maja jakas niepojeta dla mnie tendencje do
              krytykowania i narzekania tak ogolnie."

              Szczerze?
              wole skrzywionego Polaka,ktory na pytanie jak leci, odpowiada,ze fatalnie,od
              falszywego usmiechu Amerykanina czy Kanadyjczyka dla ktorego wszystko jest
              suuupeeer.

              Zauwaz,ze rzadko narzeka ktos, kto ma prawdziwe powody do narzekania.
              To taka cecha narodowa,ze jak Polak sobie nie ponarzeka to chorywink
              • jan.kran Re: Gaudio. 13.03.09, 20:46
                Zgadzam się z Tobą jeżeli chodzi o szkołę.
                Szkolnictwo jest wypaczone i przegięte na całym swiecie , mniej lub bardziej a
                nauczyciele bardzo często nie nadają się do zawodu.
                Nie wiem jak to zmienić , sama jestem pedagogiem ale nie podejmuję się pracować
                w dziesiejszych szkołach , próbowałam ...
                W DE toczy się gwaltowna dyskusja po kolejnej tragedii , ja słyszę po raz
                pierwszy raz trochę inne tony niż dotąd.
                Nie gry komputerowe i sataniczna muzyka tylko szkoła i dom rodzinny są winne.
                I społeczeństwo które człowieka bez matury nie uważa za zdolnego do życia ...
                Tak jest przynajmniej w DE.
                Po dziesięciu latach w Norwegii zaczynam sobie doceniać tutejszy spokój.
                Nie kazdy musi mieć maturę i wyższe studia żeby żyć godnie i spokojnie.
                Na poczatku mnie to raziło po niemieckim wyścigu szczurów , teraz zaczynam
                doceniać...
                Może Fed tu trzeba zacząć pracę od podstaw , pomyśleć o szkołach z ludzką
                twarzą i nauczycielach z prawdziwego zdarzenia?
                Kran
          • fedorczyk4 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 15:02
            skiela1 napisała:

            > Fed
            > Polki w ksiegarniach az sie uginaja od takich publikacji.

            Tyle że nikt ich nie czyta, a ja bym chciała żeby to był właśnie
            program dla szkoły, przedszkola, kółka gospodyń wiejskich.
            • gaudia Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 15:46
              1. Jak lubię Luizę, to jej post podsumowujący Polskę mnie wkurwił jak każdy post
              wyjechanego, co ocenia. Luizo, z całym szacunkiem, wiem co nieco o relacjach
              międzyludzkich w Au i - sorry - daleko im do ideału. A Ty nie masz za bardzo
              prawa do ocen. Olałaś wszak - wyjeżdżając.

              2. Bodzio, jak zawsze, mnie wzrusza chłopięcością ( nie chciałam uzyć brzydkiego
              słowa "infantylizm")

              3. Nie jestem za uczeniem ludzi radości zycia. Natomiast jestem za uczeniem
              zycia w ogóle. Może nawet zamiast rozmnażania okrytozalążkowych....
              Uczyłam w szkole. 4 lata. Zwykła podstawówka (wówczas 8-letnia). Byłam
              przerażona poziomem grona. Z 30-stu osób szanowałam cztery. Restza, to
              alkoholicy, biurwy, sfrustrowane panny itd....Tylko czterem zależało, jak mnie,
              na dzieciakach. O katechetkach moznaby książkę napisac (horror).
              Jak ja marzyłam, by móz z dziećmi jechać do Warszawy legalnie (a nie umówiona
              potajemnie z rodzicami....)
              Szkola nie uczy. Ona szufladkuje i niszczy. Nie wierze, by od moich czasów coś
              sie zmieniło. A nauczeciele z koszem na smieci na głowie budzą we mnie żałość...

              Jestem za ideą Fed, ale zacząć nalezy od nauczycieli na studiach zaczynajacych
              sie na "psych". Marzę, by byli to ludzie, którzy z młodziezą rozmawiali, nie
              tylko o o niej czytali i pisali....
              • monia.i Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 21:42
                gaudia napisała:

                > 1. Jak lubię Luizę, to jej post podsumowujący Polskę mnie wkurwił
                jak każdy pos
                > t
                > wyjechanego, co ocenia. Luizo, z całym szacunkiem, wiem co nieco o
                relacjach
                > międzyludzkich w Au i - sorry - daleko im do ideału. A Ty nie masz
                za bardzo
                > prawa do ocen. Olałaś wszak - wyjeżdżając.
                >
                Gaudio - z tego, co piąte przez dziesiąte pamiętam, to
                określenie "wyjechany" też zostało nienajlepiej odebrane wink
                Co prawda mnie również bodą czasem boleśnie takie mocno krytyczne
                opinie Luizy o Polsce - to jednak czemu zaraz odbierać prawo do
                oceny? Można co najwyżej żałować, że Luiza egoistycznie pozbawiła
                kraj nasz ukochany obecności jednostki radosnej, cieszącej się
                życiem i zarażającej optymizmem. I uszczupliła w ten sposób i tak
                ubogie zasoby. Brak zwiększej ilości takich zasobów rzutuje na
                wizerunek kraju smile No i tak kółko się zamyka smile
                • gaudia Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 14.03.09, 16:47
                  Monia

                  ja nie wiem, czy w polskich warunkach Luiza byłaby rówie radosnym stworzeniem. I
                  to nie przytyk do Luizy, ale wynik doświadczenia - warunki naprawdę kształtują
                  świadomość. Oczywiście, z serca zyczę Luizie, by w każdej sytuacji zarażała
                  optymizmemsmile
                  • skiela1 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 14.03.09, 17:32
                    warunki ksztaltuja swiadomosc,ale tez nie do konca.
                    Jezeli Luiza jest osoba radosna z usposobienia,jestem pewna,ze i w Polsce bylaby
                    radosna.
                    Czlowiek pogodny, w kazdych warunkach zachowuje swoje 'ja'.To mamy w genach.
                    Tego zadna ksiazka nie nauczy,ani warunki w jakich sie przebywa.
                    • gaudia Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 14.03.09, 17:35
                      skiela1 napisała:
                      > Czlowiek pogodny, w kazdych warunkach zachowuje swoje 'ja'.To mamy w genach.
                      > Tego zadna ksiazka nie nauczy,ani warunki w jakich sie przebywa.

                      sorry, to kompletna bzdura
                      • skiela1 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 14.03.09, 17:46
                        gaudia napisała:

                        > sorry, to kompletna bzdura

                        Uwielbiam uargumentowana krytykesmile
                      • misia_46 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 14.03.09, 18:40
                        Zgodze sie ze skela.
                        Sa ludzie urodzeni optymisci,nic nie zburzy ich radosci,nawet jakies
                        niepowodzenia zyciowe.
                        Przeciez sa ludzie (niekoniecznie w Polsce)zyjacy we wspanialych warunkach i sa
                        nieszczesliwi, zgniusniali.Wiecznie im czegos brak.
                        Szczescie nie jest do kupienia.Czlowiek radosny bedzie takim, bez wzgledu na to
                        gdzie przebywa i w jakich warunkach.

                        Ps.ciekawy wateksmile
                        • mammaja Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 14.03.09, 20:13
                          No to nie wytrzymam i zacytuje slowa piesni z muzyka Stanislawa Moniuszki - ze "Spiewnika domowego" :

                          " Piesn o wesolosci

                          Gdy sloneczko nam zaswita, zablysnie w ozdobie,
                          nie jeden je lzami wita, a jam wesol sobie.

                          Zawsze czas mi szybko minie, bawie sie czy robie,
                          nie jednemu lza poplynie, a jam wesol sobie.

                          Czasem cierpiec Bog przeznaczy w niedoli, w chorobie,
                          inny umarl by z rozpaczy, a jam wesol sobie.

                          Innych mysl przenika sroga gdy wspomna o grobie,
                          ja wtedy westchne do Boga i wesolym sobie. "

                          Przyznam, ze o paroksyzm smiechu przyprawila mnie ta piesn, wyobrazajac sobie owego wesolka, w kazdej sytuacji tryskajacego radoscia. No ale moze Moniuszko w ten sposob chcial nauczyc Polakow
                          tego samego co Fedorzcyk? Wszak "Spiewnik domowy" byl w zamierzeniu
                          pedagogika przez spiewanie smile Niestety nie znam autora tekstu smile
                          Jednak bardziej przemawia do mnie cytat "ciesz sie z cieszacymi, placz z placzacymi". Czyli nawolywanie do empatii, wlasnie smile
                          • fedorczyk4 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 14.03.09, 20:27
                            Supersmile)))
                            Vivat Moniuszko!!!!
            • skiela1 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 13.03.09, 17:45
              Jak bys nazwala taki program?
    • dha_tomciaj Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 15.03.09, 14:58
      fedorczyk4 napisała:
      Oczywiście nie tutaj, bo tutaj
      > krzewimy ekumeniczną miłość do zwierzoczłekoupiorasmile

      I jak Was koleżanko nie kochaćsmile)
      Mimo wszystko pozrawiam serdecznie i cieszę się,że jesteście jak
      zwykle odmienne w poglądach ode mnie..
      Całuski!smile
      • bodzio49 wszelki duch ...... 15.03.09, 15:20
        Witaj tomciaj. Kupe lat. Widzę, że i Ciebie ta "trudna" miłość do
        40+ przyciągnęła smile
        Całuski.
        • gaudia Re: wszelki duch ...... 15.03.09, 15:36
          skiela1 napisała:
          > Czlowiek pogodny, w kazdych warunkach zachowuje swoje 'ja'.To mamy w genach.
          > Tego zadna ksiazka nie nauczy,ani warunki w jakich sie przebywa.


          no dobra, sorry za napisanie, że to bzdura.

          1. Jeśli ktoś, totalnie bez względu na warunki, jest pogodny to dochodze do
          wniosku, ze bozia dała mu "szczęśliwą" chemię w mózgu. Na dodatek na stałe. Aero
          więc zasług onego, zero pracy nad sobą - ot tak ma. Po długim czasie
          współprzebywania optymizm onego zmęczyłby mnie okrutnie. Jako jednak nieco
          bezmyslny.

          2. Szanuje ludzi, którzy mimo warunków wewnętrznych i zewnętrznych potrafia, gdy
          tego wymaga dobro innych, schować swoje emocje i dzielić się usmiechem.


          Bo "człowiekiem pogodnym" bywają chocby chorzy na CHAD - i naprawde chetnie
          zamieniliby sie z mniej "pogodnymi".....
          • gaudia Re: wszelki duch ...... 15.03.09, 15:37
            Aero=ale zero
            • foxie777 Re: wszelki duch ...... 15.03.09, 15:55
              Teraz ja sie wkurze, a dlaczego stwierdzenie ze podroz jest ok
              musi byc falszywa Skielo? Widocznie male masz pojecie o Amerykanach.
              Po prostu nie wylewaja swoich zolci i frustracji do osob obcych.
              Ja osobiscie nie wypowiadam sie o Polsce negatywnie nigdy.
              Moj komentarz to zwykla obserwacja Rodakow tutaj, szczegolnie
              nowoprzybylych.Jak to sie teraz mowi bezinteresowna zlosliwosc.
              Geny genami, po prostu nie ma tu zwyczaju narzekania ot tak sobie.
              pozdr


              • skiela1 Re: wszelki duch ...... 15.03.09, 17:59
                foxie777 napisała:

                > Teraz ja sie wkurze, a dlaczego stwierdzenie ze podroz jest ok
                > musi byc falszywa Skielo?

                jaka podroz? bo sie pogubilamsmile


                Widocznie male masz pojecie o Amerykanach.

                30 lat pobytu na tym kontynencie wyrobilo moje zdanie na temat
                Amerykanach tezsmile
                • skiela1 R 15.03.09, 18:00
                  na temat Amerykanow*
              • joujou Re:Fed 15.03.09, 18:16
                należą Ci się gratulacje za ten wątek-forum odżyło,
                pojawia się coraz więcej osób dawno nie widzianych.
                Pozdrawiam serdecznie i tych bardziej i tych mniej
                'kochanych',bo w końcu do dyskusji są potrzebne
                różne opinie i poglądy.
                Lubię takie tematy,które 'żyją prawdziwie'-w nich bowiem
                obnażamy się mimo woli,a nie w moim zdaniem trochę
                sztucznych wątkach dotyczących tolerancji itp.-tam,jak
                poczytać, wszyscy jakoś tak pewnie też mimo woli zbliżamy
                się do ideału smile

                Trochę zagmatwałam,ale mam nadzieję,że zrozumiecie,co
                autor miał na myśli.
                • foxie777 Re:Fed 15.03.09, 19:15
                  Skielo, jesli zyjesz na tym jak wyzej napisalas kontynencie juz
                  tyle lat to nie rozumiem twojego postu.{napisalas, ze Amerykanie i
                  Kanadyjczycy odpowiadaja falszywie.].Stad sie zrodzila we mnie
                  potrzeba odpowiedzi na tak mylne stwierdzenie.To tyle.
                  pozdr
                  • skiela1 Re: 15.03.09, 20:32
                    foxie777 napisała:

                    > Skielo, jesli zyjesz na tym jak wyzej napisalas kontynencie juz
                    > tyle lat to nie rozumiem twojego postu.

                    Prosze napisz czego nie rozumieszsmile

                    pogubilam sie w odpowiedziach, poniewaz nie odpowiadasz 'pod moja
                    wypowiedza',tylko pod ostatnim postemsmile
      • joujou Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 15.03.09, 19:17
        >Właśnie wiele minut przegadałam z moim nynusiem przez
        telefon.W ostatnim czasie toczymy wiele takich rozmów,
        podczas jego przyjazdów do domu lub przez telefon,gdy
        czuję,że coś go gnębi.Krótko mówiąc,staram się naprawić to,co
        spieprzyliśmy oboje z mężem w tzw. procesie wychowawczym.
        Trochę póżno zorientowaliśmy się,że przez lata systematycznie
        zaniżaliśmy jego samoocenę stawiając chyba dość często zbyt
        wygórowane wymagania.Popełniałam błędy mojego ojca,od których
        jako młoda i zbuntowana tak bardzo się odżegnywałam.
        Czasami nie zdajemy sobie sprawy z prawdziwości przysłowia:
        czym skórka za młodu...
        Dlatego czytając Wasze wypowiedzi uważam,że każdy z Was ma
        po części racje.Stwierdzenie Bodzia iż należy zaczynać od
        siebie i swojej rodziny nie wydaje mi się wcale naiwne,a
        że jest to proces długotrwały,to już inna bajka.
        Ktoś jednak powinien pomóc rodzinom i tu pole do popisu
        dla pedagogów,by zebrania w szkole nie ograniczały się do
        odczytania wyników nauczania i odsłuchania przez głośniki
        prelekcji na ten lub tamten temat,bo kto tak naprawdę tego
        słucha? Pedagog,to dla większości rodziców ktoś zupełnie
        obcy.Zastanawia mnie ile wychowawca klasy wie o swoich
        uczniach,o ich rzeczywistych zainteresowaniach? Chodzi
        mi szczególnie o tych przeciętniaków,którzy specjalnie
        niczym się nie wyróżniają.Nikt nie ma na to czasu,a
        ciągle dąży się do obniżania wieku szkolnego.
        Pamiętacie jeszcze,że kiedyś wychowawca klasy
        przychodził do domu,by zapoznać się z warunkami bytowymi
        ucznia,porozmawiać z rodzicami?
        Może pomysł Fed nie jest aż tak nierealny,tyle,że
        obszar działania bardzo rozległy.
        Tak sobie myślę,że na początek może by jakieś teściki
        robić rodzicom na zebraniu dotyczące ich dzieci i
        rozdawać im po wywiadówce-może chociaż co dziesiąty(nawet jeżeli
        nie do końca uczciwie go wypełnił) załapałby,że u niego
        w domu coś nie gra,albo odkryłby talenty swego dziecka.

        Starych i ich myślenia już raczej nic nie zmieni.Więcej
        zadowolenia wykazywaliby,gdyby wystarczało im na
        podstawowe potrzeby i na godne życie.

        Tyle nagryzmoliłam,ale nie bardzo już wiem,czy na pewno
        na temat smile
        • fedorczyk4 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 15.03.09, 19:51
          Jou, całkiem na temat. Dopiszę sie pożądnie jutro, bo dzisiaj nie
          mam już siłysmile
          • foxie777 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 16.03.09, 20:41
            Skielo, to w sumie nic waznego.Napisalas w ktorymstam watku, ze
            wolisz negatywne odpowiedzi Rodakow od rzekomo falszywych
            odpowiedzi Amerykanow czy Kanadyjczykow stad moja odpowiedz.
            Chodzilo chyba o lot samolotem.Po prostu mam zupelnie inne
            doswiadczenia i stad moja odpowiedz.
            pozdr
    • poor_kitty Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 21.03.09, 00:03
      fedorczyk4 napisała:


      > I wymyśliłam sobie że podejdę do opracowania długofalowego pogramu
      > defrustryzacji społeczeństwa polskiego. Chciałabym za unijne
      > pieniądze zrealizować mój pomysł w współpracy z profesjonalistami w
      > zawodach zaczynających się na psy..... Myślę opracować program dla
      > szkół, mediów i tym podobnych,

      Przeczytałam i wciąż czekam, bo obiecałaś Fed, że porządnie opiszesz problem ( a
      raczej pomysł na jego rozwiązanie) - jak sądzę- dość ciekawy. I mnie nieobcy....
      • fedorczyk4 Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 21.03.09, 00:14
        Doceniam podejście. Czuję się zasczycona całkiem poważnie. Ale
        jednak potrzebuję trochę czasu. Niemniej podejmuje nie rzucone
        wyzwanie. Bardzo poważnie postaram się opracować program. Ale to już
        będzie poza forumowo. Pisz pani. Reszta na priva proszę
        • poor_kitty Re: Być może znalazłam swoje powołanie. 21.03.09, 00:30
          fedorczyk4 napisała:

          Pisz pani. Reszta na priva proszę

          Pańcia napisze, ale jutro. Srana wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka