21.08.09, 09:43
Ostatnio usłyszałam takie zdanie: myślałby kto, że nic tylko krzywda
ci się dzieje. To nie było do mnie ani do nikogo znajomego. Ot tak
na ulicy ktos do kogoś, ale zastanowiło mnie pojęcie krzywdy. I
poczucie krzywdy. Nie jest mi bliskie. Nigdy nie czułam sie
skrzywdzona, ani przez los, ani przez ludzi. Wydaje mi się też że
raczej nikogo nie skrzywdziłam. Oczywiście świadomie, bo
nieświadomie to już inna sprawa. Zresztą od którego momentu kończy
się bląd, a zaczyna się krzywdzenie? Czy nie zapisując syna na piłkę
nożna skrzywdziłam go? Czy rzucając jednego bardzo zakochanego
faceta, 100 lat temu, zrobiłam mu krzywdę? Jak u Was z poczuciem
krzywdy i krzywdzeniem?
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Krzywda 21.08.09, 10:08
      U Nas roznie.
      Ja sie dzisiaj, odreagowalam - 'krzywdzac' mechanika
      samochodowego.hahaha

      Spakowalam dzisiaj samochod rano na wyjazd. Wyjechalismy, po czym
      musielismy wrocic. Smrod palonego oleju oraz dym spod maski pokazal,
      ze samochod jest niesprawny...pomimo servisu...

      No wiec, mechanik dostal fax tresci niemilej. Pewnie bedzie sie czul
      skrzywdzony. Ze tak powiem - 'speirdalaj chooju, ktory od lat
      liczyles mnostwo i goowno robiles'

      Taka jest tresc faxu, bez wyrazen oczywiscie.

      Nie czuje sie pokrzywdzona, pomimo, ze musilismy zawrocic z drogi.
      Jesli 'ciec'bedzie sie czul 'skrzywdzony' a bedzie, bo kazdy serwis
      dawal mu 800 dolarow - to niech sie buja...piss off skrzywdzony
      nierobie...hahaha

      Rozum chlopski, czyli jak Ci serce dyktuje - bez przesady z tym
      krzywdzeniem 100 lat temu...chociaz to tez moglo byc.

      Kan
      • mammaja Re: Krzywda 21.08.09, 11:33
        Trudno napisac calkiem, ze nigdy nie doznalismy krzywdy. Bo gdzies
        tam tkwia w nas poczucia ze bylismy wielkokrotnie wykorzystywani, ze
        nas zawiedziono - tyle, ze nasza "szlachetnosc" nie pozwala nam
        nazywac tego "skrzywdzeniem". Ot, przechodzimy duzymi krokami dalej.
        Napewno nie pielegnowalabym w sobie poczucia krzywdy, bo to by mnie
        tylko oslabilo. Czy wszystkie dziejowe zawieruchy niosace za soba
        utraty tak materialne i niematerialne nie sa ogolna krzywda? kazdego
        z nas to jakos dotyka.
        Twoj mechanik zasluzyl na wiecej niz fax - to normalny lobuz i
        naciagacz - on nie ma prawa do poczucia nawet malutkiej
        krzywdeczki smile On zasluzyl na normalne danie mu w ryja, ale tego sie
        nie praktykuje, niestety. A w dodatku znam wiecej takich mechanikow!
        • verbena1 Re: Krzywda 21.08.09, 14:08
          Mysle ,ze kazdy inaczej pojmuje krzywde, jak ja stopniowac, wedlug
          przyczyn ,skutkow lub uczuciowosci skrzywdzonego.
          Np. moj byly maz rozpowiada wszystkim ,ze bardzo go skrzywdzilam
          odchodzac nagle i bez przyczyny ,a ja mysle ,ze zostajac
          skrzywdzilabym jego i siebie bardziej. No i kto ma racje? Pewnie
          nikt ,tylko krzywda blaka sie gdzies pomiedzysmile
          • gaudia Re: Krzywda 21.08.09, 18:58
            Jeśli ktoś mi robi źle, tak specjalnie - to nie czuję się skrzywdzona tylko
            skacze mi poziom wkurwieliny. Teraz jestem w takiej sytuejszyn z jedna taką w
            robocie. Ale juz jak to pisze, to mi opada. Co ja się będę przejmować babą,
            która zamiast mózgu ma kłąb różowej waty.
            Z tejże roboty: kolega chcąc usprawiedliwić swoje nieróbstwo - nagadał na mnie
            brzydko i niesłusznie. Akurat na tę scenę weszłam i mnie zatkało. Nie miałam
            poczucia krzywdy. Za to w scenie, która urządziłam mu pod biurowcem wykazałam
            iście włoski temperament. Teraz ów pan służy mi do wyładowania frustracji, jeśli
            mi jakaś narośniebig_grin

            Może są w ojczyźnie rachunki krzywd, w moim sercu niet.
            • gaudia Re: Krzywda 21.08.09, 19:02
              dodam jeszcze, że od kiedy mój mąż ruszył pocieszać pania redaktor, to wielu
              ludzi (łacznie z Wysokim Sądem) usiłowało zrobić ze mnie ofiarę "tego skur...,
              który tak skrzywdził mnie i syna",
              Nie dałam się przekonać.
              • gaudia Re: Krzywda 21.08.09, 19:04
                to jest kur.a krzywda
                miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,6952807,Maltretowane_konie_u_szefa_radia_Parada.html
                zagotowałam się
                • jutka1 Re: Krzywda 21.08.09, 19:12
                  Poziom wkurwieliny - BOSKOŚĆ!!! Kupuję smile))))))
                  • jan.kran Re: Krzywda 22.08.09, 07:58
                    Temat jak dla mnie ...
                    Znajomy bardzo skrzywdził mnie i moich przyjaciół , a przede wszystkim rodzicow
                    swojej żony która była ukochaną jedynaczką.
                    Z odejściem przyjaciółki godzę się z trudem i powoli. Natomiast mam ogromny
                    problem żeby mu wybaczyć i nie czuć że nas skrzywdził.
                    Nie jestem wierząca sensu stricto tzn. nie czuję się związana z żadną konkretną
                    religią.
                    Ale sensu late wierzę w Istotę która kieruje naszym życiem.

                    Poczucie krzywdy i niechęci do niego mnie wykańcza ...
                    Rozmawiałam z przyjaciółkami , wierzącymi i praktykującymi katoliczkami, im jest
                    latwiej wybaczyć.
                    Ja się bardzo staram ale nie jest lekko bo poczucie krzywdy trwa w
                    podświadomości ...
                    K.
                    • fedorczyk4 Re: Krzywda 22.08.09, 12:07
                      Czyli że właściwie myślimy o krzywdzie w odniesieniu do innych. My
                      nie mamy takiego poczucia. Przejrzałam swój życiorys starannie i pod
                      kątem. I doszłam do wniosku że owszem zostałam kilkakrotnie
                      skrzywdzona. Wrednie i paskudnie, ale pycha nigdy mi nie pozwoliła
                      na traktowanie siebie jako skrzywdzonej, bo to jest redukujące i
                      upokarzające.
                      • jan.kran Re: Krzywda 22.08.09, 13:55
                        Fed ,ja ogólnie jestem zadowolona z życia i potrafię wiele wybaczyć.
                        I jestem dumna z tego że mając pół wieku na karku wybaczyłam wiele i nie mam
                        poczucia krzywdy.
                        Ale jak wieloletni sympatyczny znajomy zastrzelił moją ukochaną przyjaciółkę
                        i sam sobie strzelił w łeb to mam że tak powiem pewne problemy z poczuciem
                        krzywdy i wybaczenia...
                        Pracuję nad tym żeby mu wybaczyć .... nie jest lekko
                        K.
                      • zyta2003 Re: Krzywda 22.08.09, 13:56
                        Juz tu pisywalam, wiec prosze mnie nie strofowac, ze bez zyciorysu.
                        Piszesz obok w innym watku Fedorczyk, ze od lat regulujesz swoja
                        depresje lekami, ktora wlasciwie towarzyszy Ci zawsze. A tu piszesz,
                        ze nie masz i nie mialas powazniejszego problemu z poczuciem, ze
                        kogos skrzywdzilas.
                        Zazdroszcze Ci takiej depresji, ktora pozwalala i pozwala ci na
                        zycie bez poczucia winy. W depresji, niezaleznie od srodkow
                        farmakologicznych, terapii,ktore w roznych okresach roznie
                        pomagaja, wini sie siebie za wszystko: za postepowanie z dziecmi,
                        kiedy byly pod nasza opieka, za cechy charakteru, czy genetyczne,
                        ktore im sie przekazalo za to, ze im sie cos nie powiodlo
                        chociazby, ze samemu jest sie takim nieudacznikiem...
                        Zapewne "skrzywdzic" brzmi delikatniej niz "miec poczucie winy", ale
                        sens ten sam.
                        Uczucie krzywdy tez nie jest naogol latwo wyeliminowac,
                        zwlaszacza w depresji. Inna rzecz, ze akurat to uczucie po latach
                        mozna skutecznie od siebie odsuwac kiedy nachodzi, ( z roznych
                        powodow, np. dla swietego spokoju), a nawet zamienic w zupelnie
                        przyjemne dywagacje dlaczego on, czy ona tak postapili.
                        Historie o wybaczeniu przez zony skandalicznego zachowania meza,
                        zwlaszcza kiedy wszystko jest ciagle swieze sa dla mnie bajka, lub
                        oszukiwaniem siebie. Piekne opowiesci z chrzescijanstwa nijak sie
                        maja do codziennosci, gdzie nie tylko uczucie krzywdy, ale i chec
                        odwetu jest czyms naturalnym i starym jak dzieje ludzkosci.
                        • gaudia Re: Krzywda 22.08.09, 14:00
                          zyta2003 napisała:
                          W depresji, niezaleznie od srodkow
                          > farmakologicznych, terapii,ktore w roznych okresach roznie
                          > pomagaja, wini sie siebie za wszystko: za postepowanie z dziecmi,
                          > kiedy byly pod nasza opieka, za cechy charakteru, czy genetyczne,
                          > ktore im sie przekazalo za to, ze im sie cos nie powiodlo
                          > chociazby, ze samemu jest sie takim nieudacznikiem...

                          Całe życie miewam depresje. Ostatnia trwała ponad dwa lata. Wyjete z zycia.
                          Nie miałam ŻADNEGO z wymienianych przez Ciebie objawów.
                        • jan.kran Re: Krzywda 22.08.09, 14:02
                          Proszę odróżnić stany depresyjne od depresji klinicznej . Tak się na narginesie
                          wcinam ale wiem o czym piszę ...
                        • warum Re: Krzywda 22.08.09, 19:25
                          Calkowicie zgadzam sie z tym co napisala Zyta2003 / pozdrawiam serdecznie/.
                          Dodam,ze 1 x zostalam skrzywdzona /"nieobiektywnie"/, co
                          "zaoowocowalo"...pewnymi zmianami charakteru/ czy jak kto woli "osobowosci"/, na
                          ktore nie mialam zadnego wpywu, a ponosilam konsekwencje. Poczucie krzywdy z
                          pewnoscia jest subiektywne, ale od razu skojarzyl mi sie ten watek z wpisem
                          dawno tu na forum o "zyciowych ofiarach" /na wlasne zyczenie- zdaniem jednej/go
                          z forumowiczow/, i calej ideologii - "asertywnosci" tj. bronienia swojego
                          interesu, czyli dbaniu o swoj tylek.
                          Depresja z czegos wynika, najczesciej wlasnie z poczucia beznadziei wskutek
                          doznanej krzywdy. Ale akurat tego tematu nie chce poruszac bo to temat Niagara.
                          "Piekne opowiesci z chrzescijanstwa nijak sie
                          maja do codziennosci, gdzie nie tylko uczucie krzywdy, ale i chec
                          odwetu jest czyms naturalnym i starym jak dzieje ludzkosci."
                          ....
                          "kto przestrzega reguł, ten umiera", "Samuel Pisar mówi, że w jego duszy wciąż
                          mieszka udręczone, zdziczałe dziecko, które wyśmiewa wszystkie jego eleganckie
                          garnitury, szykowne meble i doczesne zdobycze"
                          http://wiadomosci.onet.pl/1570930,1292,1,dziecko_z_auschwitz_krzyczy_do_boga,kioskart.html
                          Dyskusja o krzywdzie to gadanie slepego z gluchym, ale przynajmniej kazdy ma cos
                          do powiedzenia. Na temat.




    • witekjs "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski 22.08.09, 14:35
      "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski
      /lub - najlepsza formą rewanżu jest sukces/
      Przy okazji, ogromne pokłady "wkurwieliny" we wspaniały sposób pomagają
      realizacji jakiegoś sukcesu.
      Odwracają również uwagę, od poczucia obniżonej wartości.

      Witek

      • zyta2003 Re: "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski 22.08.09, 15:03
        Nie bedziemy gaudio sie klocic.. cytujac Mleczke: "ach twoja
        depresja jest przy mojej depresji niczym..."
        Oczywiscie obnizenie nastroju, zwane potocznie depresja to nie
        depresja kliniczna. Na to pierwsze rzeczywiscie wystarczy dawkowanie
        wkurwieliny. Ale lek ten nie dziala, kiedy problemem ponad sily
        jest np. wstanie z lozka, zrobienie sniadania dzieciom, czy wyjscie
        z domu....i w zwiazku z tymi i innymi problemami wlasnie wielkie
        poczucie winy. Wystarczy poczytac zwierzenia tych, co jeszcze nie
        wiedza, ze sa chorzy. Ciekawe, ze wlasnie ta niemoznosc wyprawienia
        dzieci do szkoly przewija sie w tych opisach. No, ale tu nie miejsce
        na taki temat, niepotrzebnie sie wtracam.
        I znow zacytuje klasyka: "Ach, biedny nie zrozumie bogatego..."
        • gaudia Re: "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski 22.08.09, 16:13
          Na to pierwsze rzeczywiscie wystarczy dawkowanie
          > wkurwieliny.

          o hormonie wkurwieliny pisałam w temacie poczucia krzywdy

          depresję leczę lekami i terapią
          żal mi, że mój syn przezył co przeżył ze mną, wiele o tym rozmawialismy
          Ale nie hoduję sobie poczucia winy, bobym musiała strzelić sobie w głowę. Jedni
          maja raka, inni depresję. Nikt nie powinien czuć sie winny z powodu choroby.
          • foxie777 Re: "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski 22.08.09, 16:56
            Ja natomiast swinstwa nie potrafie i nie chce nikomu wybaczac.
            Mowie tu o "powaznych" swinstwach.Kilka razy mialam do czynienia
            z ludzmi "wstretnymi"i ci przestaja dla mnie istniec literalnie.
            Sama krzywdy nikomu nie robie,ale nie wykluczam takiej ewentualnosci
            jesli ktos mi zrobi cos powaznego.Nigdy nie wybaczylabym morderstwa,
            chyba ze w obronie wlasnej.
            pozdr
      • kamfora Re: "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski 24.08.09, 09:33
        witekjs napisał:

        > "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski

        Niestety - często na drogę do tego sukcesu wkracza się ze słowami:
        "Ja ci/wam pokażę!", co skutkuje przeświadczeniem, że brak tego sukcesu będzie
        równoznaczny z klęską.
        • witekjs Re: "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski 24.08.09, 11:22
          Nie koniecznie.
          Wybierając jakiś cel, nawet bardzo odległy i trudny, mamy po drodze szansę na
          spotkanie nieoczekiwanych, niewyobrażalnych osiągnięć.
          Zdarza się to, często w nieuświadamianym mechanizmie substytucji.
          Oczywiście nie zawsze jesteśmy w stanie podjąć, od razu jakieś sensowne działania.
          Wówczas bywa potrzebne nam jakieś wsparcie...
          "Ja ci/wam pokaże" bywa niezłą motywacją, jeśli nie myślimy, że jedyną
          możliwością satysfakcji jest "zniszczenie wroga".
          Sukces na różnych polach, nawet niewielki bywa wystarczającą gratyfikacją.
          Wiemy przecież, że krzywdzący nas tego nie oczekiwał.
          Przy okazji, nie rzadko dowiadujemy się po drodze, że ta krzywda nie była taka
          straszna i ten ktoś już nic dla nas nie znaczy... smile

          Pozdrawiam Was serdecznie. Witek

          PS. Znam to nie tylko z książek wink

          • kamfora Re: "Najlepszą zemstą jest sukces"-Skolimowski 24.08.09, 23:57
            witekjs napisał:

            > "Ja ci/wam pokaże" bywa niezłą motywacją, jeśli nie myślimy,
            > że jedyną możliwością satysfakcji jest "zniszczenie wroga".

            Nie tyle chodzi o "zniszczenie wroga" co o udowodnienie mu,
            na co nas stać (a w chwili wzburzenia wydaje się, że stać
            na wiele). Bywa różnie - czasem nie wychodzi - a tu: "przymus sukcesu" (no bo
            "mus" udowodnić temu...).

            Dobrze jest wtedy spotkać kogoś, kto powie,
            że sukces nie jest obowiązkowy smile
    • jan.kran Re: Krzywda 22.08.09, 19:39
      Foxie , właśnie słowo morderstwo nie dochodzi mi do mózgu.
      Może w ramach terapii powinnam powiedzieć to głośno i wyraźnie i się mi polepszy.

      Nie wiem...
      K.
      • fedorczyk4 Re: Krzywda 22.08.09, 20:20
        Kranie, to o czym piszesz jest rzeczywiście niewyobrażalnym
        koszmarem i straszliwą krzywdą.
        Zyto, moja depresja wynika z niedoboru serotoniny, jest leczona od
        16 lat, jest całkowicie kliniczna i "chemiczna". Nie miewam stanów
        depresyjnych i nie jestem pacjentem terapeutycznym. Ja wiem że teraz
        wszyscy wszystko wiedza o depresji, ale pozwólcie drogie Panie że w
        temacie mojej przychylę sie do zdania własnego, oraz leczacych mnie
        specjalistów. Mój organizm nie wytwarza i już. To się nijak ma do
        winy, krzywd i innych, bo w przeciwnym przypadku mozna by uznać że
        cukrzycę tez mogą powodować traumy tego typu.
        Równiez nie miałam opisywanych przez Ciebie objawów. Miewałam za to
        (zanim zostałam definitywnie zdiagnozowana) częściowe, krócej lub
        dłużej trwające paraliże, czasowe utraty wzroku, stany lękowe
        doprowadzajace na skraj obłędu, niekontrolowana gospodarke wodną,
        napady 40 stopniowej gorączki z utratami świadomości, konwulsje i
        takie tam jeszcze różne. I tak dziwnie się składa że konsultowani
        medycy zawsze w pewnj chwili stwierdzali to samo. Pani nie ma
        żadnych problemów natury psychologicznej. Pani ma wszystko świetnie
        ułożone i tylko NIE WYTWARZA. Do końca zycia bedę jechała na
        prochach. I ja ich nie biorę sporadycznie. Ja je biorę codziennie i
        nieprzerwanie. Tak więc nijak się Twój post ma do mojego wpisu o
        krzywdziesmile
        • gaudia Re: Krzywda 22.08.09, 20:52
          Warum
          depresja nie zawsze z czegoś wynika, patrz post Fedorczyk.
          Nie jestem specjalistą, ale wiem ,że u mnie się miesza: braki w chemii jak u
          Fedo i dziwaczne dzieciństwo, z którego być może wynika część problemów.
          Długo miałam poczucie krzywdy. I to było bez sensu. Osłabiało mnie,
          pozbawiało nadziei (wszak byłam na całe zycie "naznaczona"), potegowało znacznie
          paraliże woli (tak, znam "niemozność wysłania dziecka do szkoły"), pomagało
          budować poczucie winy wobec syna i innych. Wkurzona, rozliczyłam się z tym i
          ruszyłam do przodu. Sama.I jestem dumna, że pozbyłam się niemal całkiem
          epilepsji, która mi towarzyszyła jako bonusik 30 lat. A syn też odetchnął, gdy
          przestałam mieć wobec niego poczucie winy. Bo paradoskalnie jakoś go przytłaczało.

          Niestety, miewam nawroty niemocy. Może tylko przez chemię, nie wiem.

          I nadal ciężko mi wytłumaczyć znajomym, czemu mam taka pracę, czemu nie
          wykorzystuję zdolności i doświadczenia. I cieszę się, że oni nie rozumieją, choć
          byłoby mi łatwiej.

          Moja babcia przezyła w Ravensbruck 4,5 roku. Dwukrotnie szła do komory gazowej,
          zdarzyły się cuda i nie doszła. Przestała wierzyć w Boga, ale depresji nigdy nie
          miała. Te straszne doświadczenia przekuła w straszną siłe.
          • monia.i Re: Krzywda 22.08.09, 23:27
            Gaudio - dzielna baba jesteś smile
            Jak sobie pomyślę, co ludzi spotyka, to mi od razu poczucie
            czegokolwiek zdycha, i myślę, że marudzę.
            Ale duszę mi rozdarło spojrzenie psa, porzuconego w lesie,
            trzymającego się blisko, żeby powtórnie się nie zgubić, pokazującego
            brzuch - żeby nie bili - czołgającego się do ręki.
            Takie psie nieszczęście może mieć poczucie krzywdy..
            • monia.i Re: Krzywda 22.08.09, 23:31
              A bydlę, które psinę skazało na cos takiego to generalnie za jaja
              bym powiesiła.
          • mammaja Re: Krzywda 22.08.09, 23:31
            Wpis Gaudii przypomina znane powiedzenie "co cie nie zabije, to cie
            wzmocni". Ja calkiem nie zgadzam sie z tym powiedzeniem. Bywa ze
            raczej oslabi, mimo pozornego wyjscia na prosta. poprostu czest
            odbiera zdrowie po cichu.
            I mam jeszcze pytanie: a co z tzwn. "skrzywdzonymi przez los" ?
            Czy tak widza ich inni, czy tez sa osoby ktore maja podstawy, zeby
            sie za takich uwazac?
            • foxie777 Re: Krzywda 22.08.09, 23:50
              Mammajo,oczywiscie ze jesli kogos np sparalizuje w wypadku
              samochodowym,lub jako skutek MS,MD,czy jakiejkolwiek innej
              zarazy ,to chyba normalne by bylo poczuc sie pokrzywdzonym przez los
              Oczywiscie kazdy czlowiek reaguje inaczej,ale los ciezki tak samo.
              JanKran,Ty nic nie musisz wybaczac,bo to bylo MORDERSTWO i nie
              ma zadnego wytlumaczenia i koniec.
              Moniu,jak slysze o krzywdzeniu zwierzatek,to krew mnie zalewa.
              Karalabym - takich "ludzi" bez litosci.
              pozd


              • jan.kran Re: Krzywda 23.08.09, 03:55
                Foxie , morderstwo nie morderstwo Joanny nie nie ma i koniec.

                Teraz jest dużo problemów ale trzymamy się razem i moje życie po raz kolejny
                zrobiło fikołek ...

                Mam nadzieję że następny rok będzie lepszy bo rok temu mój syn miał zagrożenie
                życia takie że nie wiedziałam czy dożyje jutra.
                Tymi rękoma wyszarpałam Go z trombocytopenii , miał 3000 trombocytów w
                najgorszym momencie a teraz około 60 000smile

                Myślałam że to najgorsze co się moze zdarzyć ale jak się okazuje życie jest
                niespodziewane i pełne zasadzeksmile
                Junior ma zaburzenie autystyczne , ZA , mój ex jest idiotą , mamusia jest po
                wylewie , ukochana Bratowa odeszła, córka trzeci rok leży na sofie u
                psychoterapeutki za to bez leków nie działa.
                Nocne telefony z Monachium , pogotowie zbierające corke z zajęć na uni i inne
                rozkosze dziecka z problemami mam na tapecie ciągle.

                Czemu ja nie mam depresji i jestem taka dzielna i zadowolona
                nie wiem tongue_outPPP

                Może dlatego ze moja Młodzież jest świetna , mam super Braci i wielu przyjaciół ...
                To kapitał na który pracowałam całe życie ...
                K.
                • fedorczyk4 Re: Krzywda 23.08.09, 18:23
                  No i zatkałaś nam Kranie paszcze. Krzywd Cię spotkało multum, ale
                  walczysz. Z tym ze to juz jakby nie pozostawia pola do dyskusji.
                  Jedynie do szacunku i zadumy.
                  • foxie777 Re: Krzywda 23.08.09, 18:54
                    Mnie tez zatkalo i mysle tak samo jak Fed.
                    Trzymaj sie mocno.
                    pozdr
                    • jan.kran Re: Krzywda 23.08.09, 20:06
                      Nie miałam takiego zamiaru , słowo honoru.
                      I ogólnie nie jestem taka wylewna na forach otwartych aleście mnie poruszyły to
                      coś pisknęłamsmile

                      Na razie przebieram nogami bo za trzy tygodnie lecę do domu:o)
                      K.
          • jan.kran Re: Serotonina. 23.08.09, 20:17
            Ciągle wracam do Twojego wpisu Fed bo bardzo mnie poruszył.
            Często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo nasz organizm jest delikatnym
            urządzeniem i niewiele wystarczy żeby go zepsuć ale też można go naprawić.
            Ja jestem niezbyt przychylna wobec leków i farmakologii jak chodzi o mnie samą
            bo bardzo mocno na jakąkolwiek chemię reaguję.

            Natomiast wierzeę że wiele zaburzeń i chorób można złagodzić lekami.
            Dobrze że spotkałaś mądrych i pomocnych lekarzy ...

            Moja córka ma o wiele lepszA jakość życia od kiedy bierze leki.

            Ja ptrzebowałam blisko dwa lata żeby zrozumieć że Asperger to nie do końca
            choroba dzuszy ale też mózgu.
            Na razie nie ma lekarstwa na zaburzenia autystyczne ale są badania w tym
            kierunku i wychodzi na to że autyści mają inaczej zbudowany mózg.
            K.

            • foxie777 Re: Serotonina. 23.08.09, 22:52
              Nic tak nie moze zdolowac matki,jak choroba dziecka.Wiem cos o tym
              bo moj syn jak byl maly chorowal na asthme w bardzo ciezkiej
              formie.Ten fakt zadecydowal o moim zyciu,chocby to ze
              nie chcialam miec wiecej dzieci.Cala energia byla dla niego.
              Doskonale rozumiem co przechodzisz JanKran i zycze Ci slonca
              w sercu.
              pozdr
              • kan_z_oz Ale sie wylalo??? 24.08.09, 07:29
                i dobrze - bo nic gorszego jak trzymac 'kocura' pod dywanem i
                udawac, ze wszystko jest w porzadku.

                U mnie na ogol jest ok. Gdy jednak nie jest, to cale domostwo wie...
                oraz Forum - przepraszam jest zbyt mocno bylo...

                W kwestii formalnej i wyjasnienia oraz coby innym pomoc moglo;
                Energia aktywna; uczucie nienawisci, agresji, czy frustracji
                ogromnej???
                Wymagaja aktywnego dzialania;
                najlepiej wybiegac, wyplywac, wypocic...zrobic, co nalezy.

                I nie ma z nimi nic zlego - te emocje sa czescia Nas. Nalezy sie
                tylko przyzwyczaic i zaakceptowac fakt ich istnienia. Jestesmy
                caloscia; miloscia, radoscia ktora odczuwac tez moze nienawisci,
                frustracje, agresje, chec zranienia innych lub siebie...

                Jesli komus zaworek puscil - jak mnie z mechanikiem???
                Oh well, fax wciaz byl umiarkowany...dzisiaj juz mnie nie trzyma...i
                to jest caly sekret - uwolnic sie od tej zmory w mozliwie
                najkrotszym czasie...i cokolwiek to znaczy.

                Jakosc zycia sie poprawia, jakosc somopoczucia samego z soba - bez
                wzgledu na poziom serotoniny tez. haha
                Przeprowadzilam nawet wlasne badania; puls zawodnika pod
                ekstremalnym wysilkiem fizycznym przy oddychaniu, wraca do normy w
                ciagu kilkudziesieciu sekund, co z punktu fizlologii czlowieka jest
                niemozliwe o ile takowy nie jest olimpijskim wyczynem...hahaha

                Puls zawodnika na tzw 'braku tlenu' w dyscyplinach np;
                triatlonowych - to samo, zaczyna spadac gwaltownie, co mam na
                wykresach - pomimo, ze nie ma na to wyjasnienia fizloligcznego.
                Oddech spowolniony i glegszy niz zwykle...

                Moje wlasne - moj 'skwarek' pospolity czy opryszczka - zaczyna
                zniakac natychmiastowo w momencie gdzy zaczynam oddychnie - mowie
                wiec o fizycznym obumieraniu bombla na ustach...w kwestii godzin.

                oddech reguluje mi wage natychmiastowo...oraz poziom kondycji
                fizycznej nie obserwowanej od 20 lat - pomimo malego w sumie dbania
                o takowa.

                Sugeruje wiec mocno oddychania - bez koniecznosci przerywania
                medycznych obecnych leczen, oraz innych. Nikt nie powiedzial, ze
                musi byc cos za cos - bzdura.

                kan
                • fedorczyk4 Re: Ale sie wylalo??? 24.08.09, 09:15
                  Bardzo mądrze Kaniesmile)
                  Znam ogólne zasady regulacji oddechu. Przy jego pomocy panuję nad
                  sobą w sytuacjach dramatycznych. Zasypiam, jeśli cierpie na
                  bezsenność, chodzę i biegam (jak już muszę). Przy wszystkich
                  ćwiczeniach fizycznych, a zwłaszcza rozciąganiu się oddycham z
                  uporem muła, zwalniając całą grupę. Ale napisz prosze o chudnięciu
                  przez oddychanie. Jestem zywo zainteresowana tematemsmile
                  Cała reszta Twojego wpisu jest bardzo słuszna.
                  Kranie, trzymaj sie. Zresztą nie masz wyboru. Teraz może być juz
                  tylko lepiej, bo diagnozy są postawione i mozna skupic sie na
                  leczeniu.
                  • kan_z_oz Re: Ale sie wylalo??? 26.08.09, 06:40
                    fedorczyk4 napisała:
                    > Znam ogólne zasady regulacji oddechu. Przy jego pomocy panuję nad
                    > sobą w sytuacjach dramatycznych. Zasypiam, jeśli cierpie na
                    > bezsenność, chodzę i biegam (jak już muszę). Przy wszystkich
                    > ćwiczeniach fizycznych, a zwłaszcza rozciąganiu się oddycham z
                    > uporem muła, zwalniając całą grupę. Ale napisz prosze o chudnięciu
                    > przez oddychanie. Jestem zywo zainteresowana tematemsmile

                    ODP:Wessalo mnie na pare dni...hehehe...w cos...

                    Jesli znasz ogolne zasady oddychania to ulatwia sprawe.

                    Widzisz, oddychanie to nie tylko fizjologiczna funkcja naszego
                    organizmu. Moze byc tylko takowa i nic wiecej, ale moze byc duzo
                    wiecej. W trakcie zycia wszyscy tracimy z czasem nasza wrodzona
                    umiejetnosc embrionicznego czyli przeponowego glebokiego oddechu.
                    Tak wiec, naprawde nie jest to nauka niczego nowego, tylko powrot do
                    korzeni...hahaha

                    Klopoty z waga, to klopoty z akceptacja siebie samego. Konkretnie -
                    z kochaniem siebie samego. Fakt braku tej akceptacji powoduje
                    wewnetrzny bol, ktory musimy zrekompensowac w jakis sposob aby nie
                    oszalec...czesc z Nas rekompensuje wiec to poprzez niekontrolowane
                    jedzenie.
                    To jest mechanizm - nie ma wiele wspolnego z madroscia, oczytaniem,
                    wyksztalceniem lub jego brakiem. Czesc ludzi kontroluje ta sklonnosc
                    poprzez posiadanie ekstremalnej dyscypliny i kosztem ogromnego
                    wysilku energetycznego. Prawie walka o to, by nie zatonac...przy
                    czym czuje sie niemalze wyczerpania - jak to zwykle przy walce bywa.

                    Oczywiscie, brak akceptacji siebie samego nie musi u kazdego objawic
                    sie jako klopoty z waga, czy nadwaga...moze wyjsc gdzie
                    indziej...pomine aby nie gmatwac.

                    ddech w takim ukladzie to narzedzie, sluzace do okielznania tejze
                    emocji.
                    Z innego punktu widzenia - inaczej tylko opakowane - to balansowanie
                    lewej i prawej polkuli naszego mozgu.
                    Naszego intelektu i racjonalizmu wychodzacego z lewego plata w
                    stosunku do naszego kreatywnego, cichego i najczesciej nie
                    slyszanego prawego...

                    Umiejetnosc balansowania tych dwoch, to kontrola nad wlasnym
                    umyslem, co z tym idzie - umiejetnosc wyrzucania emocji do zrodla -
                    nie na innych lub siebie (np; otylosc oraz wpisz wszystkie inne) i
                    tym samym calkowita kontrola nad soba samym. Bez koniecznosci
                    dokonywania tejze 'walki' energetycznej aby sie utrzymac niejako na
                    powierzchni.

                    Bycie w stanie balansu - nie jest to stan staly. Raczej
                    przypominajacy mycie zebow. Dopoki czyste, dopoki czegos nie
                    zjemy...hihihi i znowu nalezy myc.

                    Dlatego pytanie jak chudnac??? dla mnie jest pytaniem - jak
                    oddychasz? - oczywiscie w proporcji do rozsadnej diety i pewnej
                    ilosci ruchu fizycznego.
                    Nie ma stalej receptury; oddychanie pomaga odkryc wlasna i
                    dostosowana indywidualnie do potrzeb.

                    Oddychanie lub wstep do niego opisalam tutaj;

                    forum.gazeta.pl/forum/w,12248,98963686,99059125,Re_Co_robicie_z_bluesem_depresja_czy_smutkiem.html

                    Nie ma naprawde nic wiecej do dodania na poczatek. Poczatek to
                    praktyka. Czytanie o tym to rowijanie dalsze intelektu, czyli dalsze
                    rozwijanie inteligencji intelektualnej, ktora wiekszosc z Nas ma
                    rozbudowana do poziomu absurdalnego...
                    Inteligencja emocjonalna, to troche wiecej zaglebiania sie nad soba
                    i wlasneym stylem zycia i te dwie sa detrminowane poprzez trzecia -
                    nadrzedna - inteligencje spirutualna...tak jest to sprzedawane w
                    korporacjach.

                    Najlatwiejszym sposobem rozwijania inteligencji spirytualnej jest
                    poprzez oddech - i tak sie kolko zamyka...

                    Napisze wiecej o oddechu pozniej - bo to i tak zbyt dlugo...

                    Kan


                    • fedorczyk4 Re: Ale sie wylalo??? 26.08.09, 08:09
                      Kanie, jesteś wielka. Muszę przepracować to o czym napisałaś.
                      Przeoddychać i chyba zmienić moje podejście do oddychania. Co nie
                      znaczy ze traktowałam to jako czynność czysto fizjologiczną. Tyle że
                      uzywałam "oddechu" jak laski, deski ratunku, przy wysiłku,
                      problemie, czy bólu. Zapomniałam ze to może być pociecha i
                      przyjemnośćsmile
                      Ściski poranne.
    • kamfora Re: Krzywda 24.08.09, 09:15
      fedorczyk4 napisała:

      > Ostatnio usłyszałam takie zdanie: myślałby kto, że nic
      > tylko krzywda ci się dzieje. To nie było do mnie ani do nikogo
      > znajomego. Ot tak na ulicy ktos do kogoś, ale zastanowiło
      > mnie pojęcie krzywdy. I poczucie krzywdy.

      Mnie się wydaje, że z krzywdą jak ze szczęściem: inne jest jej postrzeganie
      (poczucie) przez skrzywdzonego inne przez krzywdzącego a jeszcze inne przez
      "niezależnego obserwatora". Generalnie chyba można przyjąć, że krzywda to jakaś
      strata. Poczucie straty można mieć tylko wtedy, gdy się przedtem miało poczucie
      posiadania czegoś.
      I ten stan posiadania miał trwać wiecznie (cokolwiek to wieczniemiałoby
      znaczyć).
      Wyrazem poczucia krzywdy jest płacz. I wskazywanie kogoś/czegoś
      (w ostateczności: Losu)jako sprawcy krzywdy.
      Poczucie krzywdy (czy to doznanej, czy uczynionej) potrafi zmienić życie w
      piekło. Dość powiedzieć, że można mieć poczucie krzywdy na skutek straty dobrego
      mniemania o sobie, że się nikogo nie krzywdzi
      (gdy ktoś powie, że czuje się przez nas skrzywdzony)

      No to się teraz możecie pośmiać - ale ja się naprawdę napracowałam,
      żeby dojść wreszcie do takich wniosków smile
      • fedorczyk4 Re: Krzywda 24.08.09, 09:48
        Wprawdzie nie do końca sie z Tobą zgadzam, ale śmiać sie nie będęsmile
        Nie zgadzam sie z tym że podstawą poczucia krzywdy jest stan
        posiadania. I że można ja zdefiniować jako stratę. Owszem poczucie
        straty jest możliwą składową poczucia krzywdy, ale nie sądzę żeby
        była jedyną. Z resztą wywodu generalnie zgadzam się. Zwłaszcza z tym
        ze w przypadku poczucia krzywdy musi zaistenieć ktoś (coś) za nią
        odpowiedzialny. Ten paskudny sprawca. Krzywdziciel.
        Pozdro Kamforosmile
        • kamfora Re: Krzywda 24.08.09, 23:35
          fedorczyk4 napisała:

          > Nie zgadzam sie z tym że podstawą poczucia krzywdy jest stan
          > posiadania. I że można ja zdefiniować jako stratę. Owszem poczucie
          > straty jest możliwą składową poczucia krzywdy, ale nie sądzę żeby
          > była jedyną.

          Od początku tego roku sporo czasu poświęcałam na roztrząsanie tego tematu. Tak
          wyszło. Wydawało mi się, że poznanie przyczyny takiej
          a nie innej reakcji na to, co nas spotyka jest podstawą do "powrotu do
          normalności".
          Jeśli nie jakaś strata - to co, według Ciebie, wywołuje poczucie krzywdy?
          • fedorczyk4 Re: Krzywda 25.08.09, 09:27
            Kamforo, nie zastanawialam się aż tak głęboko nad zgadnieniem jak
            Ty. Niemniej od najmłodszych lat towarzyszy mi w zyciu przkonanie ze
            nic, albo niewiele do mnie należy, jeśli coś "mam" to przeważnie
            chwilowo, jest mi wyporzyczone i napewno w jakiejś, oby jak najmniej
            drastycznej formie, zostanie zabrane. Dla mnie jest to normalny stan
            życia. Dlatego krzywda nie kojarzy mi się ze stratą, a z głębokim
            bólem, niemocą, bezsilnością i upokorzeniem, związanymi z czymś złym
            doznanym od kogoś, po kim czegoś takiego nie spodziewałam się.
            Dlatego np. nie mogłabym stwierdzić że skrzywdził mnie miniony
            ustrójwinkAni były mąż. Natomiast na pewno skrzywdziła mnie
            (nieświadomie) w dzieciństwie, kochająca nad zycie, jedna z babć.
            • fedorczyk4 pożyczone, a nie porzyczone:-( przepraszam. n/t 25.08.09, 09:28

      • kliwia2 Re: Krzywda 24.08.09, 20:38
        I co z tym chudnięciem przez oddychanie?Piszcie ,bo ciekawa jestem.Ja tak w nawiązaniu do krzywdy.Też z autopsji.Tez schudłam,żeby pokazać jaka to laska ze mnie.A co. Niech prawie były wie i widzi.Zemściłam się.Bedę lepiej wyglądac niż jego młodsza flama.Zostało mi jeszcze parę cm.Efekty już są:mam zdecydowanie lepszą samoocenę i nowe życie.(to tak na wesoło oczywiście,trudno ciągle tylko rozpamiętywać co było i dlaczego,prawda?)
      • witekjs Krzywda i wyrzuty sumienia 24.08.09, 21:43
        kamfora napisała:
        Dość powiedzieć, że można mieć poczucie krzywdy na skutek straty dobrego
        mniemania o sobie, że się nikogo nie krzywdzi
        (gdy ktoś powie, że czuje się przez nas skrzywdzony)

        Myślę, że masz rację co do tego, że nasze poczucie winy wynikające z wyrzutów
        sumienia, może być szczególnie bolesne dla człowieka.
        Jesteśmy dla siebie najbardziej bezwzględnymi sędziami i z trudnością potrafimy
        sobie wybaczyć...

        Pozdrawiam. Witek
        • gaudia Re: Krzywda i wyrzuty sumienia 24.08.09, 22:19
          Kranie, współczuję. Jesteś dzielna. Nie wiem, czy warto pracować nad
          wybaczeniem. Niewykluczone, że samo przyjdzie, jak zakończysz pare procesów. A
          jak nie przyjdzie, to i cóż...Trzymam kciuki za spokój u Ciebie.

          Kamforo, niegłupio godocie. Dodam, że ja jestem dla siebie samej największym
          krzywdzicielem.

          Witek, jestem za sukcesem w imię "zemsty za krzywdy". Sprawdza się smile Choć nie
          zawsze się da ten sposób stosować.

          Kan - dzieki za przypomnienie w tym i innych watkach elementów pranajamy smile
          Pomocne bardzo.

        • mammaja Re: Krzywda i wyrzuty sumienia 24.08.09, 22:37
          Witek napiasal:
          "Myślę, że masz rację co do tego, że nasze poczucie winy wynikające
          z wyrzutów
          sumienia, może być szczególnie bolesne dla człowieka.
          Jesteśmy dla siebie najbardziej bezwzględnymi sędziami i z
          trudnością potrafimy
          sobie wybaczyć...

          Witku, znam twielu zadufanych w sobie egocentrykow, ktorym nawet na
          moment nie przyszlo do glowy ze maja sobie cokolwiek do wybaczenia.
          Niestety to prawda. Nie chce tu podawac przykladow - ale swiat nosi
          takich tez.
          • witekjs Re: Krzywda i wyrzuty sumienia 24.08.09, 23:39
            Psychopaci są wśród nas...
            Ci ludzie nie wiedzą co to poczucie winy lub wstydu, nierzadko czują się
            skrzywdzeni nie rozumiejąc, czym zasłużyli sobie na nieżyczliwe potraktowanie.
            Oni też, bywają najczęściej źródłem krzywd, które spotykają nas w życiu.
            Niestety, niemało z nich zdobywa władzę i krzywdzi nie tylko ludzi z
            najbliższego środowiska.

            Pozdrawiam. Witek

            www.wiadomosci24.pl/artykul/robert_d_hare_psychopaci_sa_wsrod_nas_87868.html
    • jan.kran Re: Krzywda 25.08.09, 13:04
      Dziękuje za slowa miłesmile

      **** Zespół Aspergera to wygrany los na loterii autyzmu.


      To jest moje motto życiowe smile)) Podsyłam Wam jeden z najlepszych artykułów jakie
      przeczytałam o ZA a przeczytałam tyle w kilku językach że mogę konferencje
      prowadzićsmile


      charaktery.eu/charaktery/2007/11/1251/Na-imie-mam-Aspie/

      A tu macie aspie genialnegosmile

      www.youtube.com/watch?v=qB76jxBq_gQ

      Poza tym poczucie krzywdy w stosunku do męża J. mi odeszło bo miałam wizjęsmile))
      Rozmawiałam ze znajomą która się zajmuje parapsychologią od lat ...
      Może mi się śniło a może to była rzeczywistość ale czuję się o wiele swobodniej...

      Na razie załatwiam mojemu aspie dalszy ciąg lekcji trąbki i chyba Mu kupię
      keyboardsmile)

      Kran
      • witekjs Do Jan.Kran 25.08.09, 14:03
        Witaj Nasza Miła.
        Imponujesz nam wszystkim, z przyjemnościa czytam jak z miłoscia piszesz o swojej
        Młodzieży.
        Rzeczywiście to prawda, że **** Zespół Aspergera to wygrany los na loterii autyzmu.
        Nie wiem czy znasz Forum Inny Świat, od kilku lat prowadzony przez Roseanne
        forum.gazeta.pl/forum/f,10034,Inny_Swiat.html
        Pozdrawiam Cię serdecznie. Witek smile
        • mammaja Re Krzywda 25.08.09, 19:08
          Przyznam, ze blizsza mi jest proba zdefiniowania "krzywdy" w
          wersji Fedorczyk, ktora nie szuka jej definicji , tylko opisuje czym
          ona jest dla niej. Krzywda jest bowiem stanem subiektywnym, nie
          istnieje bez podmiotu, tak wiec sluszniejsze jest definiowanie
          krzywdy za pomoca pojec zwiazanych z emocjami.
          Definiowanie krzywdy jako straty to "ignotum per ignotum".
          Poczucie krzywdy moze byc wywolane np. obrazoburczym przedstwianiem
          symboli naszych priorytetowych wartosci. Czy doznajemy przy tym
          straty?
          • kamfora Re: Re Krzywda 25.08.09, 21:04
            mammaja napisała:

            > Krzywda jest bowiem stanem subiektywnym, nie
            > istnieje bez podmiotu, tak wiec sluszniejsze jest definiowanie
            > krzywdy za pomoca pojec zwiazanych z emocjami.

            Nie miałam zamiaru tworzyć jakiejś obiektywnej definicji krzywdy -
            chciałam się podzielić swoją, do której doszłam nie bez trudu smile
            Tworzyłam ją nie teoretycznie tylko w odniesieniu do konkretnego wydarzenia.

            > Poczucie krzywdy moze byc wywolane np. obrazoburczym
            > przedstwianiem symboli naszych priorytetowych wartosci.
            > Czy doznajemy przy tym straty?

            Myślę, że tak. Jeśli oczywiście jest to autentyczne poczucie krzywdy, a nie
            tylko "święte oburzenie pod publikę".
            Myślę, że broni się symboli nie dlatego, że ich obrazoburcze przedstawianie
            szkodzi samym wartościom, tylko dlatego, że szkodzi innym ludziom - przede
            wszystkim młodzieży/dzieciom. Strata kontroli nad tymi, których miało(chciało)
            się wokół tych wartości utrzymać (może nawet ich przyłączenie się do
            "obrazoburców?) powoduje poczucie krzywdy ze wskazaniem jako winnych tychże
            obrazoburców.

            (To powyżej to rezultat moich prób zrozumienia istoty "obrazy uczuć religijnych"
            wink
            • mammaja Re: Re Krzywda 25.08.09, 22:27
              Myslalam ze staramy sie zdefiniowac. Ale lepiej pozostawac przy
              wlasnych odczucich.
              Napisalam wiecej, ale nie wiem co nacisnelam, ze sie skasowalo.
              Widoczne tak musial byco sad
        • jan.kran Re:Witekjs 26.08.09, 22:05
          Znam to forum i tam pisujęsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka