fedorczyk4
21.08.09, 09:43
Ostatnio usłyszałam takie zdanie: myślałby kto, że nic tylko krzywda
ci się dzieje. To nie było do mnie ani do nikogo znajomego. Ot tak
na ulicy ktos do kogoś, ale zastanowiło mnie pojęcie krzywdy. I
poczucie krzywdy. Nie jest mi bliskie. Nigdy nie czułam sie
skrzywdzona, ani przez los, ani przez ludzi. Wydaje mi się też że
raczej nikogo nie skrzywdziłam. Oczywiście świadomie, bo
nieświadomie to już inna sprawa. Zresztą od którego momentu kończy
się bląd, a zaczyna się krzywdzenie? Czy nie zapisując syna na piłkę
nożna skrzywdziłam go? Czy rzucając jednego bardzo zakochanego
faceta, 100 lat temu, zrobiłam mu krzywdę? Jak u Was z poczuciem
krzywdy i krzywdzeniem?