obiecanki-cacanki

30.04.06, 11:25
jestem juz ze swoim chlopakiem 3,5 roku,mieszkamy 2,5 roku.
powiem krotko i szczerze: ja chce wziäc slub i miec dziecko, on tez tak
twierdzi, ale z jego strony konczy sie na gadaniu. byc moze troche przesadzam,
zbyt czesto o tym wspominajäc i czasem niestety naciskajäc ale ja mam juz 33
lata, mam obsesje ze urodze jakies chore dziecko jak bedzie za pozno, a po
drugie to mieszkamy za granicä i status wiecznej studentki mi nie odpowiada!
specjalnie dostalam sie tu na studia, by miec legalny pobyt. jak widzialam ,
jest tu duzo dziewczyn, ktore mieszkajä poza polskä, wiec one pewnie zrozumiä
moj problem!
co wy na to dziewczyny? czy mam sie nic nie odzywac? jakich argumentow uzyc?
ja po prostu mysle realistycznie!!
    • stookkrootkaa Re: obiecanki-cacanki 30.04.06, 14:46
      a masz odwage wszystko postawic na jedna karte? bo co jesli przycisniesz go do
      muru i on powie, ze jednak nie chce sie zenic, albo dopiero za 10 lat? bedziesz
      wtedy w stanie odejsc od niego i poszukac sobie innego faceta, ktory bedzie
      skory do zalozenia rodziny?
      poza tym, jak chcesz bardzo miec dziecko, a stac Cie na to, zeby sama je
      wychowac i utrzymac i nie ogladac sie na faceta, to moze zdecyduj sie na
      dziecko bez slubu?
      • goniapa Re: obiecanki-cacanki 30.04.06, 16:24
        Nie stac mnie na to by sama wychowac dziecko! a po drugie to nie sztuka przeciez
        zajsc w ciäze, tylko zajsc w ciäze Z NIM swiadomie, zeby on tez tego chcial!
        nie chodzi tez o to , ze ja musze wyjsc za mäz wogole, tylko chce z nim zalozyc
        rodzine!
        poza tym, moim zdaniem zdecydowanie sie na dziecko i nie "danie" mu
        odpowiedniego ojca to jest egoizm czysty!
        ja chce dziecko i pelnä rodzine!
        • nchyb Re: obiecanki-cacanki 30.04.06, 16:41
          > ja chce dziecko i pelnä rodzine!
          no to pogaj z nim i zażądaj konketów, a nie obiecanek cacanek. I potem postepuj
          zgodnie z jego wypowiedziami i swoimi postanowieniami...
          • olenka7958 Re: obiecanki-cacanki 30.04.06, 20:01
            Nie chce sie facet deklarowac, bo i po co...dobrze mu jest jak jest: ty - obok
            niego, pelnisz role zony: czytaj prowadzisz gospodarstwo (tak przypuszczam). No
            to po co zmieniac? Tylko ty chcesz wiecej. Jesli mieszkasz za granica, to masz
            trudniejsza sytuacje (wiem, przeszlam). Skoro nie chcesz byc za granica jako
            studentka, to zapytaj go, co bedzie kiedy skonczysz studia? Wtedy bedziesz do
            niego przyjezdzac w odwiedziny? Tak to sobie wyobraza? Powiedz mu, ze ty z tym
            zle sie czujesz. Chcesz miec jego za meza, byc "na dobre i zle". Zobaczysz co
            ci odpowie. Czy dla twojego spokoju i poczucia bezpieczenstwa sklonny jest
            zmienic stan cywilny? Jedyna rada - to rozmowa, prosba, i jeszcze raz rozmowa,
            skoro wlasnie na nim ci zalezy. Uswiadom go, ze wiza studetska kiedys sie
            konczy i co wtedy?
            Pozdrawiam i trzymam kciuki, zeby on sie okazal dojrzalym facetem:)
        • stookkrootkaa Re: obiecanki-cacanki 30.04.06, 21:02
          rozumiem Cie. tez chcialabym zalozyc rodzine z pewnym konkretym facetem, ale
          jak na razie to nie jest mozliwe (choc ja biore obcje na to, ze moge miec z nim
          dziecko bez slubu, a on bylby dochodzonym tata). ale co bedzie, jesli pomimo
          tego, ze mu wyjasnisz jak sie czujesz, czego oczekujesz od niego, czego
          pragniesz, nie bedzie chcial zakladac rodziny, tylko trwac w takim zaiazku jaki
          teraz tworzycie? zgodzisz sie na to? bo na pewno bylo by Ci bardzo trudno
          odejsc (nie mowie, ze masz to zrobic, jak facet stanie okoniem). tak jak
          wspomniala ktoras z dziewczyn - kiedys skonczysz studia, i co dalej jesli
          bedziesz musiala wyjechac? zwiazek na odleglosc, to zaden zwiazek, jesli nie ma
          widokow na to, ze kiedys nie bedzie zwiazkiem na odleglosc. ale przyszlosc moze
          okazac sie przyjemniejsza - znajdziesz prace tam gdzie jestes zaraz po studiach
          i zostaniesz tam. co jednak nie do konca rozwiazuje sprawe z zalozeniem rodziny
          z tym konkretnym mezczyzna.
          zycze Ci powodzenia. moze jesli dowie sie, jak sie z tym wszystkim czujesz,
          dotrze cos do niego i ustapi. powodzenia :)
          • searena Re: obiecanki-cacanki 30.04.06, 21:44
            A nie możesz z nim założyc rodziny bez papierka?? Taki on jest wazny?? Pogadaj z
            nim o dziecku, jesli nie chce go miec z Tobą to znaczy że nie uwaza Cię za
            kobietę, z która chciałby spędzić życie. Może ma wątpliwości. Faceci często są w
            związkach dla wygody, mimo że już dawno nie czują nic poza przywiazaniem.
            Brutalne ale tak też może być. Ja znam ludzi w związku, którzy razem budują dom,
            starają się o dziecko i żaden ślub nie jest im do tego konieczny - zaczeli od
            tych istotniejszych spraw. A ślub planują pod koniec roku :) Ale nie był on
            priorytetem i raczej nie będzie to huczna uroczystość.
            • olenka7958 Re: obiecanki-cacanki 30.04.06, 21:53
              searena, dziewczyna mieszka za granica, pewnie nie ma wszystkich papierow
              (oprocz wizy dla studenta) na trwaly, legalny podyt tam. Gdyby byla u siebie,
              napewno nie byloby problemow z zamieszkaniem, ale jednak, sytuacja jest taka
              jaka jest i musi byc podstawa na zamieszkanie za granica. Slub jest jednym z
              rozwiazan, zwlaszcza, ze jest to dla niej nie fikcyjny slub, tylko z milosci:)
              A ze przy okazji moze ten slub w czyms pomoc, to czemu nie:)
              • seerena Re: obiecanki-cacanki 04.05.06, 22:20
                Aaaa, no chyba że tak, nie wczytałam się :) W każdym razie trudno tu coś radzić,
                trudno kogoś zmuszać, jak facet nie chce widać ma powód.
    • mikams75 Re: obiecanki-cacanki 02.05.06, 16:42
      bylam w podobnej sytuacji, moj legalny pobyt za granica konczyl sie, bylismy
      zakochani, on mowil o slubie, rodzinie itd ale tez nic nie robil w tym kierunku.
      Wyjechalam do Polski a on natychmiast oprzytomnial. Znalazlam swietna prace i
      wcale nie bylo mi spieszno do wyjazdu za granice. Odwiedzalismy sie,
      dzwonilismy, a on widzac, ze sie urzadzam w Polsce zaczal stawac na glowie zeby
      mnie ponownie zdobyc. Nalegal na wyjazd, ale nadal bez konkretow (a zreszta mi
      niezbyt w tym momencie zalezalo - klopoty rodzinne, zdrowotne itd)
      Facwt jakby nie myslal logicznie, chcial mnie miec przy sobie i jak twierdzil
      jakos to bedzie z moja praca, rodzina itd. Postawilam sprawe jasno - nie
      zgodzilam sie na nielegalny badz wiecznie turystyczny pobyt bez prawa pracy,
      leczenia itp. Milosc miloscia, ale o przyszlosci trzeba myslec i nie w glowie
      bylo mi rzucanie wszystkiego i wyjazd ot tak dla milosci. Kochalam, ale ja z
      tych mocno stojacych na ziemi, wiec facet sie wystraszyl i zaczal konkretniej
      rozmawiac. I teraz jestesmy szczesliwym malzenstwem od 4 lat :-)

      Jesli twojemu facetowi naprawde zalezy, to postawienie wszystkiego na jedna
      karte moze byc rozwiazaniem. Co bedzie jesli on jednak zrezygnuje?

      • goniapa Re: obiecanki-cacanki 03.05.06, 11:13
        to jest mysl!!!
        tez o tym myslalam szczerze mowiäc, by wyjechac do siostry za granicä. tam gdzei
        ona jest polacy mogä pracowac legalnie!
        ale jak go znam, nie dopusci do mego wyjazdu.

        kiedy rozmawialismy o slubie on argumentowal swä niechce do szybkiego slubu tym,
        ze przeciez to nic miedzy nami nie zmieni, ale ja stwierdzilam ze zmieni mä tu
        sytuacje, wszelkie swiadczenia, prawo do pracy itd itp, i ja zyskalabym spokoj.
        a on na to sie zalil znajomym, ze ja chce wyjsc za niego dla papierka, a nie z
        milosc!!

        kiedys bardziej nalegalam na slub , to mowil, ze caly czas o tym mowie ,ze nawet
        on nie moze mi zrobic niespodzianki oswiadczajäc sie, bo ja caly czas o tym
        mowie!! wiec przestalam! ale to nic nie zmienilo. wprawdzie niby caly czas
        mowi o wspolnej przyszlosci , nie tylko mi, lecz normalnie na forum, o
        dzieciach, ale jeszcze sie nie oswiadczyl!

        denerwuje sie, ze w koncu bede musiala podjäc radykalne kroki, ale mam jeszcze
        troche czasu, do do konca wizy mam jeszcze pare ladnych miesiecy!

        pozdrawiam i dziekuje wszystkim
        • conejito13 Re: obiecanki-cacanki 03.05.06, 12:11
          goniapa,
          czy tam gdzie mieszkasz rzeczywiscie nie ma innej mozliwosci znalezienia pracy
          jak tylko wyjscie za maz i tym sposobem uregulowanie sobie dokumentow? hm...
          jakos ciezko mi w to uwierzyc... mieszkam w kraju, w ktorym jeszcze do
          przedwczoraj polacy nie mogli pracowac legalnie a mam co najmniej kilka (jesli
          nie kilkanascie) osob znajomych, ktore pracuja nie wyszedlszy uprzednio za
          maz/ozeniwszy sie z tubylcem. i niekoniecznie zmywaja czy sprzataja:)
          jesli naciskasz faceta nie dajac mu w zasadzie innej opcji, to nie dziwie sie,
          ze ucieka od malzenstwa. gdyby sytuacja byla odwrotna, nie uciekalabys?

          nie pisalas nic o tym, czy probowalas dostac sie do jakies pracy, czy czegos
          szukalas etc. moze postaraj sobie ulozyc swoj swiat nie tylko w oparciu o
          faceta i o jego decyzje, tylko sama. jesli masz wize studencka, moze zalap sie
          na jakies praktyki, na jakas dorywcza prace. czesto z tego wynika potem calkiem
          niezla praca stala. przynajmniej bedziesz miala doswiadczenie. jako 33-letnia
          kobieta bez zadnego doswiadczenia w danym kraju rzeczywiscie moze ci byc ciezko
          wkrotce. no, chyba ze jedyne co chcesz to wyjsc za maz;) wtedy twoj facet ma
          pelne podstawy do obaw, ze chcesz byc jego 'utrzymanka'.
          moze to zabrzmi brutalnie, ale nie popelniaj bledu wielu polek, ktore za
          wszelka cene tylko i wylacznie chca wyjsc za maz nie wiedzac same co potem beda
          robic w danym kraju, czy znajda prace i jak sie odnajda. i to czesto nie zalezy
          wcale od tego, czy masz karte pobytu czy nie. moze sprobuj najpierw pomyslec o
          tobie, o tym miejscu w ktorym jestes, co chcesz tam robic, kim byc, jakie sa
          twoje szanse tam etc. moze masz cos do zaoferowania, czego nie maja tubylcy?
          jesli nie, z papierkiem czy bez bedzie ci ciezko. roznica bedzie taka, ze
          bedziesz wisiala mezowi na szyi. a tego byc moze on nie chce.
          nie wydaje mi sie, zeby stawianie sprawy 'na ostrzu noza' cokolwiek dalo:(
          przypadek autorki jednego z powyzszych postow potwierdza jedynie moja teorie o
          tym, ze kiedy twoj partner zobaczy, ze stajesz sie nieco bardziej niezalezna od
          niego, ze dzialasz, ze cos robisz, byc moze zmieni zdanie co do slubu etc. ale
          nie ma to byc jakis ostentacyjny wyjazd, tylko konkretne podjete przez ciebie
          kroki w celu polepszenia twojego pobytu, poszukania pracy, znalezienia twojego
          miejsca.
          pozdrawiam i powodzenia!
          • mikams75 Re: obiecanki-cacanki 03.05.06, 13:00
            wlasnie, goniapa naciska na faceta a on sie boi, ze chce slubu dla papierka,
            dlatego odwleka jak sie tylko da. Wcale mu sie nie dziwie...
            Tym bardziej ze do zakonczenia wizy jest jeszcze kilka miesiecy, a dziewczyna
            panikuje i facet wystraszony nie wie co robic, zeby pozniej nie zalowac, zeby
            znajomi i rodzina nie gadali, ze sie nabral itd.

            Goniapa, zajmij sie soba, usamodzielnij sie, zajmij sie swoim rozwojem
            zawodowym, bo w obcym kraju nie jest tak latwo, jak Ci sie wydaje majac nawet
            prawo legalnego pobytu. Niech facet zrozumie, ze masz gdzies papierki (no chyba
            ze jest inaczej), bo rownie dobrze mozesz byc szczesliwa gdzie indziej.
            A tak z ciekawosci - w jakim kraju jestes?
            • goniapa Re: obiecanki-cacanki 03.05.06, 16:49
              to co napisalas mikams i Twoja poprzedniczka to SWIETA RACJA!!!;)

              ja nie chce mu wisiec na szyji, dlatego teraz ucze sie zawodu w prywatnej
              szkole, za miesiäc egzamin (trzymajcie kciuki!!!). Jak go zdam to bede miec
              zawod, ktory mozna wykonywac w polsce i w niemczech!
              oprocz tego robie wlasnie praktyki w szkole jezykowej- nauczanie polskiego- w
              polsce studiowalam, i dzieki temu mam przygotowanie pedagogiczne, wiec jednä z
              mozliwych prac jest wlasnie nauczanie polskiego!
              nastepnie- mam kurs pisania na klawiaturze, nie wiem jak to sie fachowo po
              polsku nazywa- pisanie na "slepo", czesto wazny kwit przy szukaniu pracy w biurze.
              poza tym zajmuje sie powoli tlumaczeniami z niemieckiego na polski!
              nastepnie mam niewiele ale jednak prac "sprzätaczkowych", wiec nie musze go
              prosic o kase na drobniejsze wydatki
              ale jako studnetka moge tylko na pol etatu, i to przez pol roku!
              a co z przyszlä rentä, co z tymi wszelkimi ubezpieczeniami, okresami skladkowymi
              itd itp?? a co , jesli nie daj Boze sie rozstaniemy za kilka lat?? wroce do
              rodzicow w wieku prawie 40 lat i powiem ze musze u nich mieszkac bo nie mam sie
              gdzei podziac??
              latwo Wam powiedziec, usamodzilenij sie za granicä. Sprzätania zawsze mozna
              spbie znalezc, ale czy chcialybyscie przez cale zycie sprzätac, by byc
              niezaleznä i samodzielnä?
              bo ja nie!

              dziekuje za wszystkie rady, dziewczyny!!
              • conejito13 Re: obiecanki-cacanki 03.05.06, 17:14
                goniapa napisała:

                > to co napisalas mikams i Twoja poprzedniczka to SWIETA RACJA!!!;)
                > ja nie chce mu wisiec na szyji, dlatego teraz ucze sie zawodu w prywatnej
                > szkole, za miesiäc egzamin (trzymajcie kciuki!!!). Jak go zdam to bede miec
                > zawod, ktory mozna wykonywac w polsce i w niemczech!

                To swietnie!:) Powodzenia!

                > a co z przyszlä rentä, co z tymi wszelkimi ubezpieczeniami, okresami
                skladkowym

                Skladki i inne swiadczenia bedziesz sobie oplacala, jak znajdziesz prace.
                Przeciez po to robisz kurs, konczysz szkole, starasz sie znalezc twoje miejsce
                w tym kraju. Po co martwisz sie, co bedzie za lat 30, kiedy to, najwczesniej,
                bedziesz mogla otrzymac emeryture? Na razie staraj sie zyc tak, aby twoj
                przyszly malzonek nie musial sie wlasnie o to martwic za ciebie. Bo niby
                dlaczego? Mam wrazenie, ze oczekujesz wielkiej wdziecznosci od niego, za to, ze
                chcesz tam z nim byc, ze zostalas na studia etc. A przeciez to twoje decyzje.
                Jesli nie czujesz, ze to twoje miejsce, po prostu znajdz inne. Rozumiem, ze
                mozesz go kochac, tym bardziej powinnas pokazac twoja niezaleznosc i dume.

                a co , jesli nie daj Boze sie rozstaniemy za kilka lat?? wroce do
                > rodzicow w wieku prawie 40 lat i powiem ze musze u nich mieszkac bo nie mam
                sie
                > gdzei podziac??

                a dlaczego niby mialabys 'nie miec sie gdzie podziac'? Przeciez bedziesz
                pracowala przez te kilka lat, moze nawet cos zaoszedzisz? Czy w zwiazku z tym
                interesuje Cie tylko jego np. dom, samochod czy inne tam nieruchomosci lub
                wlasnosci? Przeciez jesli sie z nim rozstaniesz to to, co wypracujecie wspolnie
                bedzie rowniez twoje, nieprawdaz? Na razie, mysle, nie masz co sie martwic tym,
                co bedzie gdyby, bo to sa samospelniajace sie proroctwa. Nie zakladaj z gory
                najgorszego. Mozesz jedynie brac to pod uwage i zabezpieczyc sie.

                > latwo Wam powiedziec, usamodzilenij sie za granicä.

                Nikt nie mowil, ze bedzie latwo. Z pewnoscia o tym wiedzialas wyjezdzajac. Moze
                jednak po cichu liczylas na meza tubylca i tym sposobem unikniecia wszelkich
                problemow zycia. Czyli: wyjde za maz i moje problemy znikna, bo bedzie na mnie
                pracowal kto inny. To byloby nie fair w stosunku do twojego narzeczonego. Moze
                to zbyt daleko idace wnioski, ale tak mi sie wydaje troche, ze 33 lata to dosc
                powazny wiek na to, zeby wiedziec jaki jest swiat i ze gdzies tam za granica
                nikt nie czeka na nas z otwartymi ramionami. No, chyba ze mamy do zaoferowania
                cos bardzo, bardzo interesujacego.

                Sprzätania zawsze mozna
                > spbie znalezc, ale czy chcialybyscie przez cale zycie sprzätac, by byc
                > niezaleznä i samodzielnä?
                > bo ja nie!

                A dlaczego wydaje ci sie, ze bedziesz cale zycie sprzatala?
                Moja odpowiedz jest: Tak, wolalabym sprzatac czy robic inne nie zwiazane z moim
                zawodem rzeczy i miec poczucie samodzielnosci niz uwiesic sie faceta i czekac,
                az laskawie sie zgodzi ze mna ozenic! To byloby dla mnie niehonorowe i nie
                fair. Naturalnie wszystko to pod warunkiem ze naprawde bym go kochala i
                naprawde chciala mieszkac w tym kraju.
      • bez.wyksztalcenia Re: obiecanki-cacanki 10.05.06, 13:06
        no coz, ja mialam identyczna sytuacje jak Mikams75 (i 29 lat skonczone), tez
        postawilam wszystko na jedna karte, w zeszle wakacje wyjechalam do Polski.
        Niestety w naszej sytuacji nic to nie zmienilo, wrecz pogorszylo nasze relacje,
        bo nagle poczul sie wolnym i swobodnym singlem - i pomysl comiesiecznych
        wypadow do Polski bardzo mu sie podobal. Mi mniej, zwiazku juz nie ma
        • bez.wyksztalcenia Re: obiecanki-cacanki 10.05.06, 13:21
          Moze w Hiszpanii bylo mozliwe znalezienie normalnej pracy bez pozwolenia, w
          Niemczech - nie. Mieszkalam tam ponad 4 lata i jedyne prace, ktore moglam
          wykonywac - to dorywcze, bo pozwolenie dla studentow jest na 90 dni w roku.
          Skonczylam tam drugie studia, w Polsce pracowalam w duzej firmie i mialam juz
          dosc sprzatania, pracowania w knajpach niemieckich. Niestety bez slubu nie
          mialam innej mozliwosci, zeby zostac w Niemczech i jednoczesnie sie realizowac.
          Dla mojego bylego partnera nie bylo problemem to, ze bylam sfrustrowana i
          nieszczesliwa. I jesli bylam egoistka w moim mysleniu, to on tym bardziej. W
          efekcie - ja mam prace w Polsce, zajecie, w ktorym sie rozwijam, on w
          Niemczech - konczy swoje studia. Nigdy nie myslalam, ze dojdzie do sytuacji, w
          ktorej samorealizacja bedzie dla mnie wazniejsza niz uczucie.
Pełna wersja