Dodaj do ulubionych

po co ludzie mają dzieci

07.06.06, 07:45
Tak sobie obserwuję coniektórych rodziców. Owszem, wśród większości z moich
znajomych panuje przekonanie, że skoro mają dziecko, to jest ono cześcią ich
życia. Czyli jak idą na zakupy, biorą dzieciaka z sobą, jak na spacer także,
jak robią obiad, załatwiają sprawy to również dziecko jest przy nich. Normalne
chyba. Niepokoi mnie jednak zjawisko "podrzucania" dziecka i angażowania
caaałej rodziny bliższej i dalszej w jego wychowanie. Oto przykład: rodzice
sami z dzieckiem nie pójdą na zakupy, bo to kłopot; sami nie zajmą się
maluchem dłużej niż parę godzin, bo się nie da. Sami wykąpią od czasu do
czasu, bo dziecko się wierci... wiele, wiele innych. Ja rozumiem, ludzie są
zapracowani, zabiegani. Ale jeśli rodzicielstwo tak mało zmienia w życiu to
chyba przesada? Albo jeśli rodzice są tak nieporadni? A może to zwykłe
wygodnictwo? Zaczynam sądzić, że niektórzy mają dziecko, bo "tak wypada", "są
w odpowiednim wieku", "bo trzeba mieć dzieci". Tylko po co? Czy ktoś spotkał
się z takim zjawiskiem?
Obserwuj wątek
    • astreja Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 07:55
      ja się z tym spotkałam, znajoma podłożyła się facetowi, bo chciała go złapac na
      dziecko, wżenić się w "bogatą"(nie taka bogatą ale ona ma swój rozumek)
      rodzinkę, teraz jest po rozwodzie, i biedaczka musi zajmawać się córką,
      podrzucała ją jeszcze dużo wcześńiej komu się dało.
      • ulka32 Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 08:54
        Moj brat citeczny sie tak własnie ożenił ze panienka 30-latek niestety
        zaplanowała wpadke bo był czas na małzeństwo,znali sie 4 miesiace i pewnie
        chetnych na nia nie było wiec trafił sie brat ,facet
        poukładany,wykształcony,nawiasem z dobrego domu,nie pije ,nie pali,zarabia
        itd.Teraz w domu ma horror,zaczął chorowac na serce (ma 32 lata) dostał silnej
        nerwicy choc dusi to w sobie,żona kursuje miedzy
        praca,fryzjerem,dentysta,kosmetyczka i butikami a w domu do południa niania a
        po południu brat.Obiad zdarza sie rzadko,mama jego podrzuca obiady dla dziecka
        bo pewnie by nie jadło a jak juz sa to mrozone zupy na tydzień no naprawde
        horror.On musi prasowac,kąpac dziecko a jak trzeba cokolwiek zrobic w domu to
        dziecko zabiera jego matka.To trzeba by zobaczyc bo piszac to nie mozna tego
        oddac jak to wyglada naprawde.Mój mąz powiedział ze puścił by ja wolno a dziecko
        sobie zostawił.Tak jak napisała Oliwka ze niektorzy rodza dzieci bo tak wypada.
    • conejito13 Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 09:35
      rodzisz sie, dojrzewasz, rozmnazasz i umierasz. powod jak kazdy inny;)
      • ulka32 Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 10:10
        conejito13 napisała:

        Rozmnażać sie wolno a nawet powinno pod warunkiem ze dla siebie a nie przekładac
        wtedy obowiazki na wszystkich.Jesli powodem jest rozmnazanie bo tak wypada no to
        wybacz ale to jakies nieporozumienie w mysleniu.
        • conejito13 Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 12:42
          wiesz, co to jest ironia i ton przesmiewczy?
    • aiczka załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 10:12
      Nie zastanawiałam się nad kwestią "podrzucania dzieci" itp., Ale chciałabym
      powiedzieć, że nie jestem pewna, czy ciągnięcie dziecka wszędzie ze sobą jest
      dla niego takie super ciekawe i przyjemne. Na przykład nie wyobrażam sobie
      zmuszania malucha, żeby łaził ze mną przez dwie godziny po centrum handlowym,
      żebym mogła sobie kupić spodnie. Wydaje mi się, że nie można przesadzać w żadną
      stronę.

      > życia. Czyli jak idą na zakupy, biorą dzieciaka z sobą, jak na spacer także,
      > jak robią obiad, załatwiają sprawy to również dziecko jest przy nich.
      • aiczka załatwianie n/t 07.06.06, 10:13
      • malgorzata_i_mistrz Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 10:49
        > Na przykład nie wyobrażam sobie zmuszania malucha, żeby łaził ze mną przez dwie
        > godziny po centrum handlowym, żebym mogła sobie kupić spodnie.
        I ta feeria barw i dźwięków. A jak mamy jeszcze w planie supermarket spożywczy -
        zapachów. Brr. W życiu nie będę ciągać dziecka po takich miejscach.
        ___________________________

        Twoja matka była chomikiem.
        • daria_nowak Re: załatwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 14:15
          mam uczulenie na "podrzucantów", zrobili to mają. Inni maja swoje życie, a nie
          obowiązek wspierania radosnych rodziców. Irytuje mnie to dziko. Ale szlajanie
          się z małym dzieckiem po sklepach, marketach i takich tam to tragedia...
          Dzieciak sie nudzi, biega, wrzeszczy, ryczy... Nie zniosłabym tego psychicznie.
          Jasne, ze czasem nie ma wyjścia, ale w 99% wyjść "zakupowych" dziecko nie
          powinno (do pewnego momentu swojego życia) uczestniczyć. Przeszkadza rodzicom i
          innym kupującym.
      • ilekobietamalat Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 11:28
        no zdecydowanie lepiej podrzucic dziecko babci, ktora nie ma w zyciu nic
        ciekawszego do roboty?:>

        mam w rodzinie taka urocza mloda mame, ktora uwaza ze obowiazkiem jej mamy jest
        opiekowanie sie wnukiem. ba, nie dosc ze babcia sie dzieckiem zajmuje,to
        jeszcze musi po nie przyjsc zeby je zabrac do siebie, bo dama ma 'tyle pracy',
        ze sama dziecka nie zaprowadzi nawet. a jak przychodzi co do czego, i sa obie,
        to jest tylko awantura a dzieckiem nikt sie nie zajmuje, bo kazda ma inne
        poglady;>

        z dwojga zlego, w przyszlosci jak bede miala dziecko, wole je ciagac za soba do
        sklepow, niz angazowac cala rodzine w wychowanie. bo tego nie zniose;)
        • malgorzata_i_mistrz Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 11:43
          > z dwojga zlego, w przyszlosci jak bede miala dziecko, wole je ciagac za soba
          > do sklepow, niz angazowac cala rodzine w wychowanie. bo tego nie zniose;)
          Ale po co od razu popadać w skrajności? Myślę, że można to jakoś pogodzić,
          przynajmniej zazwyczaj:
          - dzisiaj zakupy robię ja, ty siedzisz z dzieckiem, za tydzień zmiana;
          - opłacona niania
          - robienie zakupów w czasie, gdy dziecko jest w złobku/przedszkolu.
          Pewnie coś jeszcze wymyślę, kiedy zacznie mnie to interesować praktycznie, a nie
          tylko teoretycznie. Rodzinie nie podrzucę, bo kilkaset km to trochę za dużo,
          żeby się nimi wysługiwać ;)
          ___________________________

          Twoja matka była chomikiem.
          • ilekobietamalat Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 11:48
            niania jasne, niemaz oczywiscie,w koncu to jego psi obowiazek;), przedszkole
            owszem, ale przez podrzucanie rozumiem wlasnie wyslugiwanie sie rodzina,a temu
            jestem zdecydowanie przeciwna:)
            • malgorzata_i_mistrz Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 11:53
              Widzisz, ja też :) ale to jeszcze nie oznacza, że będę zabierać dziecko na
              zakupy, zwłaszcza w centrach handlowych. Może mam takie podejście dlatego, że
              sama ich po prostu nie znoszę, przed każdymi zakupami czuję się chora, zła i
              nieszczęśliwa, i jakbym jeszcze miała jeździć z dzieckiem, to chyba bym się w
              ogóle w domu zamknęła ;)
              ___________________________

              Twoja matka była chomikiem.
              • ilekobietamalat Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 12:32
                wiesz, ja mieszkam na wsi, tu sie zakupy robi w malych sklepikach, piekarni..
                tak swojsko wiejsko i cudownie:)
                przyzwyczailam sie do tych malych sklepikow, i moze juz mi wyobraznia nie
                dziala tak dobrze w zwiazku z dziecmi w duzych sklepach:)
                • daria_nowak Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 14:18
                  Wierz mi, nie da sie tego znieść. Przy czwartym rozwszeszczanym dziecku, które
                  staram sie ominać koszykiem mam ochotę znależć rodziców (cholera zawsze jest
                  ich dwoje, a nie np. samotna matka...) i strzelic w ryja!
          • oliwka117 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 11:58
            Mąż, niania-ok, to dobre rozwiązania. Ale wysługiwanie się wszystkimi dookoła to
            porażka i wygodnictwo, zmuszanie, aby ktoś podporządkował swoje życie rodzicom
            malucha. A kto ma obowiązki wobec dziecka? Rodzice czy cała familia?
            • malgorzata_i_mistrz Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 12:13
              Oliwko, już tłumaczyłam - rodzice.

              Ale to nadal nie znaczy, że trzeba dziecko do sklepów ze sobą targać. Nie jest
              to przyjemne ani dla dziecka, ani dla rodziców (jak widzę w sklepie mamuśki
              absolutnie nie panujące nad płączącym, rozbieganym potomstwem, co chwilę
              ściągającym coś z półek i beztrosko pakującym się pod wózki, to mój instynkt
              macierzyński kuli się w kłębek i wyjeżdża do ciepłych krajów na urlop), a już na
              pewno nie dla innych klientów (a ja w sklepie wymagam komfortu, i sama staram
              się nie naruszać komfortu innych).

              Z drugiej strony - moja mama poszła do pracy jak miałam rok i od tego czasu
              zajmowali się mną dziadkowie, z którymi mieszkaliśmy. Wiem, inne czasy, inny
              światopogląd, nie przystające do nowej rzeczywistości... ale nie można
              wykluczyć, że tacy dziadkowie gdzieś jeszcze są. Moim przyjemność sprawiało
              zajmowanie się wnuczką, nigdy niczego moim rodzicom nie wypomnieli, a wręcz
              przeciwnie - twierdzili, że dłużej zostali przez to młodzi. Kwestia umowy w
              rodzinie i postronnym nic do tego.
              ___________________________

              Twoja matka była chomikiem.
              • oliwka117 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 12:53
                Oczywiście jest to kwestia uzgodnień. Ale ja się sotkałam z totalnym brakiem
                szacunku dla czyichś planów-tu babć, cioć i reszty rodziny. Dziecko po prostu
                jest podrzucane i już, bo rodzicom nie chce się nawet zajmować nim jednego
                całego dnia. Nudzą się czy co? Myśleli, że bycie rodzicem polega na postaraniu
                się o dziecko? Nie rozumiem, bo jak dla mnie rodzicem zostaje się ze wszystkimi
                tego konsekwencjami.
              • silgna Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 13:55
                dziwię się, ze pomoc ze strony rodziców i rodziny rozpatrujecie wyłącznie w
                kategoriach wysługiwania sie. Moze ja mam jakąś "dziwną" rodzinę, ale wszyscy
                chetnie sie opiekują dziećmi siostry, która także ma prawo wyjść z domu:) Po co
                ma placić za nianie ktora właczy telewizor, a sama zajmie sie czytaniem gazety?
                A rodzinie zawsze sie bardziej ufa, ze dziecko będzie pod opieką ludzi, którzy
                je kochają.
                • oliwka117 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 14:03
                  Ponieważ "pomoc" 24h/dobę przy udziale rodziców w wychowaniu równym 10% to po
                  prostu wysługiwanie się.
      • judith79 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 11:31
        ciaganie dzieci po sklepach to jakis horror i nie mowie tu o dobrym
        samopoczuciu dziecka tylko o dobrym samopoczuciu ludzi dookola.
        • ilekobietamalat Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 11:33
          a tak. bo sa jeszcze tacy radosni rodzice co to mysla ze sklep, to plac zabaw
          dla dzieci. rodzice w swoja strone, dzieci w swoja. raz takie jedno bieglo
          przez sklep, ja nie zauwazylam i sie o mnie potknelo. to szanowny rodzic
          nawyzywal mnie, ze mu dziecko krzywdze;)
          • judith79 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 12:05
            kiedys w decatchlonie, pelna para, wiechal mi bachor na rowerku w nogi (dodam,
            ze w gole bo to latem bylo) zostawiajac mi natychmiastowy czarny siniol, tatus
            tego czegos przygnal kiedy bachor rozdarl ryj i popatrzyl na mnie jak by mi
            chcial przylutowac, on puszcza bachora na sklepowym rowerze wiec ja mam
            obowiazek zachodowac oczy w dupie, wrrrrr. inna historyjka to mamusia z ca 3
            latkiem spacerujaca po budowlanym supermarkecie, maciora gdzies polazla,
            dzieciak uwiesil sie na umuwalce i ja rozbil (na szczescie nic mu sie nie
            stalo) maciora zrobila afere, bo przeca caly swiat ma obowiazek pilnowac jej
            potomstwa, bo w sklepie nie przewidzieli, ze krowa zostawi dzieciaka a ma prawo
            sie powspinac...
            • popea1 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 12:38
              Moja znajoma pracuje w sklepie z ciuchami, w którym bardzo głośno gra muzyka.
              Pewnego dnai jakaś młoda matka zrobiła jej awanturę, ze ta muzyka gra tak
              głośno i dziecko się jej obudziło. Oczywiścei była to wina pracowników sklepu,
              który robią złosliwości klientom.
              • ilekobietamalat Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 12:49
                ja pracowalam w smyku.. o tym o co matki maja pretensje to mozna by ksiazke
                napisac;)
                ale przede wszystkim to wygladalo tak, ze mamusie zostawialy dziecko pod moja
                opieka i zwiedzaly smyka same. raz sie zdazyla taka co zostawila 3 latke przy
                jakiejs zabawce i sobie poszla. kobitki z godzine nie bylo, to zaczelysmy
                panikowac, jak wrocila to wyjasnila ze dziecko potrafi sie tak dlugo bawic to
                ona je zostawila, i poszla zwiedzac oscienne sklepy.
                myslalam wtedy ze ta kobiete rozszarpie:>
            • oliwka117 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 12:49
              Może "mamusia" pierwszy raz w życiu zajmowała się swoim dzieckiem, bo babcie,
              ciocie itp w końcu się zbuntowały? Może stąd ta nieporadność?:) Tak serio, to
              zależy też od wychowania czy dzieciak zachowuje się w sklepie grzecznie czy też
              przebojowo z potężną inwencją twórczą. Nie oszukujmy się, nie każde dziecko jest
              małym potrworem. Ale skoro rodzice nie potrafią nad nim zapanować, bo zajmują
              się raz na jakiś czas a resztę odwalają inni...Widziałam kiedyś taki obrazek:
              lezą dwie krowy: mamusia z babcią, dzieciak leci na ulice a te rajdają aż miło.
              W pewnym momencie przed dzieciakiem zatrzymał się z piskiem samochód.
              "Opiekunki" zerwały się i dały dziecku potężnego klapa wrzeszcząc wniebogłosy.
              Niektórzy nie powinni mieć dzieci i już. Po co na siłę?
              • marvel_maid Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 14:25
                Jeżeli dziecko jest małym potworem to wyłącznie za sprawą "potwornych"
                rodziców:) Ja kiedyś przymierzałam ciuchy w sklepie, kilka przymierzalni dalej
                młoda matka robiła to samo, a jej 4-letnia córcia odsłaniała po kolei wszytskie
                zasłony i mówiła "a kuku". Po "wizycie" w mojej odechciało jej się bo zdrowo
                zaklęłam.
      • ulka32 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 07.06.06, 14:48

        Odpowiadasz na :

        aiczka napisała:

        Zgadza sie ale gdybys nie miała nikogo komu mozesz podrzucic dziecka to co wtedy?
        • aiczka Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 08.06.06, 09:34
          No to bym pewnie musiała zabrać ze sobą. Nie mówię, że nie można tego robić,
          tylko że jeśli można uniknąć męczenia dzieciaka w kolejce na poczcie to lepiej
          wykorzystać tę możliwość. No, chyba że jest się pomysłowym rodzicem, zawsze ma
          pod ręką ksiażeczkę albo w głowie masę pomysłów na proste zabawy ze zgadywaniem,
          wypatrywaniem etc.
          • judith79 Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 08.06.06, 10:32
            mozna chyba na te 2 czy 3 godziny, ktore ma sie lazic po sklepach czy odstawac
            w urzedzie, wynajac opiekunke.
            • aiczka Re: załątwianie z punktu widzenia dziecka 08.06.06, 11:03
              No, to już indywidualne kwestie, prawda? To zależy od wieku dziecka, stosunku
              rodziców do możliwości powierzenia go w tym wieku opiece obcej osoby w ogóle,
              tego, czy generalnie ma się jakąś znajomą opiekunkę, z której usług się
              korzysta, czy trzeba by specjalnie poświęcić tydzień na znalezienie jakiejś
              godnej zaufania etc. etc. Pewnie to się różnie zdarza i różnie rozwiązuje.
    • caysee Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 12:09
      Szczerze mowiac, to sie nie spotkalam z takimi ludzmi, ktorych opisujesz :)
      • kaktus20 Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 16:10
        Witam!Jak przeczytałam wszystkie poprzednie posty to zastanawiam się jak można
        nazywać matkę- maciorą i inne jeszcze takie"miłe" określenia.Życzę aby nikt
        osobie, która tak określa innych nie powiedzial kiedyś tego samego.
        Nie wiem po co ludzie mają dzieci, ja mam dziecko i stanowi ono sens mojego
        życia, napęd do pracy i osiągania zamierzonych celów, jest naszym największym
        szczęściem i osiągnięciem.Nie podrzucam dziecka do wszystkich naokoło, ale
        opiekuje się nim moja mama, która nie musi tego robić, bo stać mnie na nianię,
        tylko, że nie muszę się martwić, czy mojej córce nikt nie robi krzywdy, gdy ja
        pracuję. Wiem, że z babcią jest jej równie dobrze a może lepiej niż z rodzicami
        (mam nadzieję, że nie). Nigdy nie chodzę z moim dzieckiem do hipermarketów czy
        sklepów.Jest wiele innych miejsc gdzie można zabrać dziecko park, plac zabaw
        itp.A co do dzieci kręcących się w sklepach, które czasmi płaczą czy łobuzują
        proponuję więcej tolerancji, gdyż nikt z nas nie wie jak się zachowywał w
        dzieciństwie, może dokładnie tak samo.Pozdrawiam i myśle, że posiadanie dzieci
        to sprawa indywidualna i nikomu do tego czy ktoś je ma czy nie.Jeśli zaś ktoś
        obarcza innych odpowiedzialnością za swoje dziecko to wystarczy asertwynie
        odmówić.
        • ilekobietamalat Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 16:14
          "Wiem, że z babcią jest jej równie dobrze a może lepiej niż z rodzicami"
          pytanie tylko czy babci tez jest tak z tym dobrze;>
          • kaktus20 Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 16:25
            Rozumiem, że dorośli ludzie ze sobą rozmawiają.Ja tego zostalam nauczona w domu
            i teraz również tak jest. Moja mama wie, że są inne alternatywy i wtedy gdy nie
            może lub jest zmęczona organizujemy z mężem nianię. Ale wiem też że dla mojej
            mamy jej wnuczka jest "całym światem". Wiem, że nie musi się nią opiekować, ale
            chce, a ja troszczę się, żeby to nie było ponad jej siły. Myślę, że to bardzo
            zależy od charakteru.Moja mama zawsze była i jest bardzo aktywna i lubi być
            potrzebna. We wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Niestety nie chcę być mamą
            w domu, nie odpowiada mi to, choć oczywiście miałam dylematy po zakończeniu
            urlopu macierzyńskiego. Poszłam do pracy jak Zosia miała 7 miesięcy i choć
            wiem, że mocno za mną tęskni to chyba lepiej żeby miała mamę troche niedospaną
            (jescze karmię ją piersią) i zmęczoną, ale zadowolona ze swojego życia.
            Pozdrawiam i życzę wszystkim dziewczynom, żeby wiedziały po co mają dzieci, to
            bardzo ubogaca życie. Sama jestem mamą po 30 więc wiem, bo miałam szansę
            się "wyszaleć":)
            • apple19 Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 22:08
              . Sama jestem mamą po 30 więc wiem, bo miałam szansę
              > się "wyszaleć


              Mama z racji pokolenia nie szalała i już nie bedzie szalec no chyba ze za wnuczką.
        • tomoe Re: po co ludzie mają dzieci 07.06.06, 22:57
          "Nie wiem po co ludzie mają dzieci, ja mam dziecko i stanowi ono sens mojego
          > życia, napęd do pracy i osiągania zamierzonych celów, jest naszym największym
          > szczęściem i osiągnięciem."

          Współczuję dziecku. bycie największym osiagnięciem mamusi przez całe życie bywa
          naprawdę męczące....
          • kaktus20 Re: tamoe 08.06.06, 09:52
            A ja mojemu dziecku nie współczuję, bo dla mnie to że jestem dyrektorem,
            zarzadzam 100 osobami w jednej z największych korporacji na świecie, mam
            skończone dwa kierunki studiów w tym MBA na SGH i wiele jeszcze innych
            zawodowych i nie tylko zawodowych osiągnięć nie powoduje iż uważam te rzeczy za
            bardziej ważne od mojej córeczki. A to kim jestem będzie dla niej na pewno
            powodem do dumy. Tak jak ona jest dla mniej największym szczęściem jakie mnie
            i mojego męża spotkało.
          • titicaka Re:po co ludzie mają dziec NIE JESTEM MATKA POLKA 08.06.06, 10:01
            Ja nie jestem Matka Polka,ktora wlasne dziecko ciaga ze soba wszedzie itp... ja
            mam dziecko,bo chcialam go miec,bo pojawil sie u mnie tzw. instynkt
            macierzynski,bo znalazlam wspanialego ojca, z milosci ... ale to nie oznacza,ze
            moje dziecko bedzie teraz pepkiem swiata.Mysle ,ze jestem dobra mama, moje
            dziecko szaleje za mna a ja za nim, ale mam swoja szkole,moje reklamy,mam
            przyjaciol,wychodze z mezem i zyje bardzo wygodnie.Dziecka nikomu nie podrzucam
            mam wspaniala nianie na stale ,ale to nie oznacza ,ze syn mnie nie widuje i
            jest nieszczesliwy ... kiedy z nim jestem poswiecam sie mu w 100 % i lepsze 5
            godzin prawdziwej zabawy z dzieckiem niz zabieranie go wszedzie i zajmowanie
            sie w tym czasie wlasnymi sprawami a nie nim/nia ...
            Dziecko w restauracji na kolacji to dla mnie pomylka,podobnie jak w banku itp...
            Ps. A obiadow dla meza NIGDY nie gotuje ... tylko niania dla malego ... prosze
            ukamieniujcie mnie.
            • titicaka Re:po co ludzie mają dziec NIE JESTEM MATKA POLKA 08.06.06, 10:06
              Ps.Oczywiscie jest wiele mam,ktore nie maja wielkiego wyboru i musza siedziec
              24h ze swoimi dziecmi,choc mysle ,ze zawsze mozna cos zmienic ...
              • oliwka117 Re:po co ludzie mają dziec NIE JESTEM MATKA POLKA 09.06.06, 07:49
                Widzę, że dyskusja zabrnęła w najmniej oczekiwane obszary. Absolutnie nie
                chodzio mi o udowadnianie, że rola "Matki polki" jest jedyną właściwą i cudowną
                rolą. Po prostu potępiam rodziców, którzy mają dziecko niby z wyboru a nie
                przykładają większej wagi do opieki nad nim i chcą tym faktem "uszczęśliwić"
                całą rodzinę. Jest naturalne, że czasami dziecko trzeba z kimś innym zostawić.
                Ok, wtedy można albo grzecznie poprosić kogoś z rodziny-nie zakładając, że ten
                ktoś musi się zgodzić, albo za żywą gotówę wynająć nianię. Nie jest sprawą całej
                familii, że oto ktoś postarał się o dzidzię. Czy przyszli rodzice pytają o zgodę
                rodzinę przy prokreacji? To dlaczego potem wciskają dziecko na siłę komu się da?
                Niektórzy nie mają dzieci, mają czas na inne sprawy i wcale nie muszą brać
                czynnego ucdziału w wychowaniu czyjegoś dziecka. Ja spotkałam się z takim
                właśnie postępiwaniem rodziców. Mają w sumie zero kontaktu z dzieckiem, bo go
                nie nawiązują. Zajmują się potomkiem sporadycznie, nie potrafią tego robić, bo
                nie chce im się nabrać wprawy. Każde wyjście z dzieckiem, załatwianie własnych
                obowiązków to dla nich gigantyczny problem, więc wysługują się kim się da a
                jeśli ktoś zgłasza sprzeciw to jest wielkie oburzenie. Jak dla mnie to żenada i
                zastanawiam się po co tacy ludzie mają dziecko?
        • judith79 Re: po co ludzie mają dzieci 08.06.06, 10:38
          Pozdrawiam i myśle, że posiadanie dzieci
          > to sprawa indywidualna i nikomu do tego czy ktoś je ma czy nie
          oczywiscie nikomu nic do tego, o ile oczywiscie rozkoszni rodzice nie zachowuja
          sie jak w w wyzej opisanych przypadkach przypadkach.
          w kwestii "maciory" to wzgledem coponiektorych matek jest to zdecydowanie zbyt
          delikatne slowo.
          A co do dzieci kręcących się w sklepach, które czasmi płaczą czy łobuzują
          > proponuję więcej tolerancji,
          nie po to nie mam wlasnych dzieci, zeby uzerac sie albo wysluchiwac codzych i
          nie widze powodu dla ktorego miala bym wykazywac tolerancje dla ludzi bez
          wyobrazni.
        • dwazera Re: po co ludzie mają dzieci 08.06.06, 11:21
          A co do dzieci kręcących się w sklepach, które czasmi płaczą czy łobuzują
          > proponuję więcej tolerancji, gdyż nikt z nas nie wie jak się zachowywał w
          > dzieciństwie, może dokładnie tak samo.

          a nie dostrzegasz różnicy między taką sytuacją,kiedy rodzice przepraszają za
          psoty dziecka (zrzucenie czegoś,potrącenie rowerem) i taką,kiedy to do ciebie
          mają pretensje,bo cały świat przecież powinien stać na baczność przed dzieckiem?
    • popea1 Re: po co ludzie mają dzieci 08.06.06, 10:55
      Czesto słyszę, że trzeba mieć dzieci, "bo kto się tobą będzie na starośc
      opiekował?". Mnie ten egistyczny powód nie odpowiada.
      pozdr.
      • aiczka Re: po co ludzie mają dzieci 08.06.06, 11:12
        W tym ujęciu rzeczywiście nie brzmi najlepiej.
        Ale jeśli na przykład żyjesz w kochającej się i zgodnej rodzinie, obserwujesz
        jak w naturalny sposób następuje w niej pokolenie po pokoleniu i ile dają sobie
        nawzajem jej członkowie, widzisz, jaką przyjemność daje rodzicom obcowanie z
        dziećmi (zarówno gdy są małe jak i gdy dorosną) i że dzieci również mogą lubić
        czas spędzany z rodzicami, to nie chcesz tego przerywać. Między innymi oznacza
        to, że chcesz mieć rodzinę również wtedy, kiedy odejdą Twoi rodzice, chcesz ją
        mieć również na starość. Ale przecież chcesz przy tym stworzyć nowych ludzi i
        dać im szczęśliwy dom, dobre wychowanie etc.
    • viinga Re: po co ludzie mają dzieci 08.06.06, 11:34
      Nie sądze by zabieranie dzieci wszędzie ze sobą było dobrym pomysłem, sklepy ,
      koscioły, sluby czy wesela nie są dla małych dzieci.
      Moja mama czy tesciowa z checią zostałaby przy dziecku. Ja równiez nie
      miałabym nic przeciwko by popilnować siostry dziecko gdy ta chciałaby gdzieś
      wyjść wieczorem razem z mężem.
      Napewno moja teściowa obraziłaby się gdym na jeden wieczór wynajęła opiekunkę,
      a nie poprosiła jej o pomoc.
      • martagrz Re: po co ludzie mają dzieci 08.06.06, 12:40
        może to i nie jest dobrym pomysłem ale czasami nie ma innego wyjscia, nie każdy
        ma na miejscu mamę, tęsciową lub inną osobę, która może się dzieckiem
        zaopiekować. Mój mąż jest kierowcą międzynarodowym i zawsze robie zakupy z moim
        dzieckiem tak jak i nim chodze do koscioła i nie widzę w tym problemu. W
        czerwcu mamy wesele na które nie idziemy bo nie chcę umęczyć tym mojego dziecka
        a nie czuję się jeszcze gotowa aby ją zostawić np. u mojej mamy.
        Bardzo łatwo jest tłumaczyć, że np. sklepy nie są dla małych dzieci jeżeli ma
        sięz kim zostawić to dziecko a co np. z samotnymi matkami??? któraś z was o tym
        pomyślała?
        po za tym nie po to decydowałam się na urodzenie mojej Gabryś aby teraz ją
        gdzieć podrzucać, zostawiać itp.
        • viinga Re: po co ludzie mają dzieci 08.06.06, 12:51
          nie chodziło mi zupełnie o to ze dziecka nie mozna wziąśc tu i tam , czasami
          oczywiscie tak, w miare rozsadku, znałam dziewczynkę która w kosciele
          zachowywała sie jak aniołek nikomu nie przeszkadzała, ale znałam tez matke
          która miała tak niegrzeczne dziecko, które wrzeszczało w niebogłosy i wszystkim
          przeszkadzało
          W tym wątku raczej chodziło mi o to ze nieraz babcie czy ciocie same chca
          zostac przy dzieciach, przeciez nie jest to od razu wykorzystywanie znajomych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka