Dodaj do ulubionych

Kuchnia Mamusi - wrrrr

08.06.06, 12:10
Myślałam, że tego nie napiszę, ale cóż. Mam problem z M, a raczej jego
umiłowaniem do maminej kuchni. szystko, co gotuje jego mamusia jest naj, naj.
Ja nie gotuję super, ale też nie tak, że jeść nie można. Umiem gotować i
lubię, ale spotykam się ze stwierdzeniem, np. maja mama to dopiero robi
kotlety, pojdziemy i sprobujesz, to zobaczysz! Albo - bigos mojej mamy nie ma
sobie równych! Powoduje to, ze odechciewa mi się gotować, uczyć sie potraw.
mamusi i tak przecież nie dorównam. Mój M został wychowany na tej kuchni,
innej w zasadzie nie zna ( ja od 18 r.ż jadałam albo w stołówkach, albo sama
pichciłam) Doszło do tego, ze ostatnio po podobnym tekście obraziłam się.
Miałam ochotę powiedzieć, jak ci moja kuchnia nie smakuje, to od tej pory u
mamusi jadaj. Albo ją polubisz, albo nic nie bedzie do jedzenia.
czy mam rację? Może przewrażliwiona jestem.
Obserwuj wątek
    • spamkiller7 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 12:14
      Ja przestałabym mu przygotowywać posiłki, niech je u mamusi. Gotuj tylko dla siebie... - wersja pierwsza

      Pogadaj z nim, powiedz, że wkurzają Cię tego typu teksty, że jest Ci przykro i nie zamierzasz tego tolerować. Czy ja wiem...może niech on zacznie gotować, skoro ma takie wrażliwe podniebienie? - wersja druga
      • anula52 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 12.06.06, 22:12
        zgadzam się z spamkiller! niech mu mamusia gotuje!Ja po ślubie nie umiałam w
        ogóle gotować ale na szczęście mąż był za mną. Krytykowali natomiast teściowie,
        stali nade mną, komentowali co i jak gotuję, koszmar! :( Nie pozwól się
        porównywać do mamusi! mama to mama a Ty jesteś żoną i nie musisz gotować jak
        Twoja teściowa! trzymaj się!
    • annb nie powtrzymuj się 08.06.06, 12:37
      powiedz swojemu m zeby jadał u mamusi
      a ty popatrz jaka oszczednosc gazu.wody.czasu i czego tam jeszcze chcesz :)
    • aiczka Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 12:39
      Może nie gotuj tego, co Mamunia. Może niech opowiada "a tortilla mojej żony to
      dopiero jest..." albo "ale musi mama do nas kiedyś przyjść na spaghetti". A w
      ogóle to czy gotowanie jest tylko Twoją dziedziną? Bo może Ty też możesz na
      niego powybrzydzać? ^_^
      • martagrz Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 12:41
        ja napewno bym nie gotowała
      • ciotka.stefana Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 12:50
        No tak jest, ze ja raczej gotuję takie potrawy, jakich mama nie robi - pesto,
        które uwielbia, chińszczyznę, makarony z sosami, itp. Jego mama preferuje
        kuchnie tradycyjną - kotleciki, bigosik, gołabki, zraziki itp. Lubie, ale
        raczej za bardzo nie praktykowałam w tej kuchni ( w akademikach zazwyczaj
        jadało się fajne dania, albo proste i szybkie) Ostatnio chciałam nauczyć się
        robić gołąbki. Nie są trudne, tak. Ale mamusia - ona to robi gołąbki! Ręce
        opadają.
        Nie jest tak, że nie smakuje mu, lu nie chwali mojej kuchni. Lubi, smakuje mu,
        chwali, zjada ze smakiem, to widać. Ale czasem te jego komentarze...
        jego mama ma dużo czasu, aby gotować, przygotowywać pracochłonne dania. My
        pracujemy do późna, jest jeszzce wiele innych zajęć - aerobik, języki, itp.
        czasem wieczorem padam na twarz i jak mam robić pierożki? Staram się odrobić to
        w weekendy - wtedy gotuje jakieś cudeńka.
        Ech, pogadałam sobie, już mi lepiej.
    • triss_merigold6 Nie tłum emocji!! 08.06.06, 12:52
      Nie wolno tłumić emocji. Skoro panu pasuje kuchnia mamusi to niech się tam żywi
      albo przyuczy do gotowania.
    • chiara76 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 12:53
      współczuję...wiesz, to może rzeczywiście, niech on tam u mamuni się stołuje, a
      Ty spokojnie, co tam wtedy wolisz sobie przygotujesz. Mniej stresu, a wiesz, że
      jedzenie w stresie szkodzi, więc tylko wyjdziesz na plus.
    • ilekobietamalat Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 12:56
      nie smakuje, to niech mu mamusia w sloiczkach przynosi:>
      ja sie obrazam smiertelnie jak ktos chce dosolic moje jedzenie, albo jakiejs
      przyprawy dodac, a co dopiero takie komentarze:> za drzwi bym wyrzucila. co jak
      co,ale na punkcie kuchni jestem bardzo wrazliwa:)
    • uwaga_tramwaj Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 13:05
      trenuj kochaniutka, trenuj całymi nocami bo jak nie nauczysz się kuchni mamuni
      to szanowny pan mężuś będzie niepocieszony.
    • ciotka.stefana Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 13:09
      Dzięki za wszystkie wpisy, tego mi trzeba było :-))
      Jeszcze jeden taki komentarz, to warknę - do mamusi na obiadek!
      Kiedyś, gdy zachwalał ciasto mamy, powiedziałam, że takie dobre, nie muszę się
      uczyć, bo mamy nie przebiję. A on na to, próbuj, próbuj. Nasze kuchnie się
      uzupełniają - ona ziemniaczana, ja ryżowo - makaronowa. Jej mięsna - moja
      bardziej warzywna. Kurcze, ten mój chłop ma jak w niebie.
      • annubis74 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 13:26
        A mnie sie zdaje ze przesadzasz... po co chcesz rywalizowac z teściową na tym
        polu, niech ona mu pichci te kotelciki i pierożki, a Ty gotuj to co Tobie
        wychodzi najlepiej i co on lubi. mnie sie zdaje ze to normalne, ze każdemu
        najbardziej smakuje taka kuchnia jaką miał w domu, te smaki sie wynosi z domu i
        pamieta. Mój maż np. b. lubi to co ja gotuje (czest mi to mówi, poza tym widze,
        jak zajada), ale czasem wzdycha do potraw, których ja nie robie (nie umiem, nie
        chce mi sie), a które gotowała mu mamusia, i trudno, zebym sie o to obrażała.
        Ponadto wychwala pod niebiosa kuchnie mojej mamy (która gotuje fenomenalnie) I
        co mam mu powiedziec : to idz na obiad do tesciowej!
    • chicarica Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 13:32
      Szczerze, to bardzo mnie dziwi że tak się tym przejmujesz i starasz. Gdybym z
      ust mojego narzeczonego coś takiego usłyszała, to żarło poleciałoby przez okno,
      a od następnego dnia miś dostałby karnet do baru albo bilet miesięczny na
      autobus do mamusi, a ja zapisałabym się na jakiś hiszpański czy taniec brzucha
      tak, żeby zajęcia wypadały akurat w porze gotowania obiadu.
      Na szczęście mój docenia cokolwiek zrobię - a robię rzadko, może dlatego docenia ;)
      • bea711 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 13:43
        A ja myślę,że żadne obrażanie nie jest wskazane.Po kolejnej uwadze męża zapytaj
        go,czy nie widzi ile pracy i starania wkładasz,żeby mu smakowało to co
        ugotujesz i czy nie widzi też,że ciągłe porównywanie twojej kuchni do kuchni
        mamy sprawia ci przykrosc.I,skoro tak bardzo to przeżywasz (a skoro przezywasz
        musisz mieć uzasadniony powód),to powiedz mu,że nie chcesz żeby kiedykolwiek
        więcej robił podobne uwagi.Niech zachowa je dla siebie.
        A najlepiej wieczorkiem albo w weekendy weź go do kuchni,ugotujcie coś
        razem.Coś pracochłonnego. Podzielcie sie obowiązkami. Niech zobaczy,że
        gotowanie to wcale nie taka prosta sprawa i ile trzeba się natrudzić żeby
        wyszło coś pycha:)
        I nie kłóć się.Szkoda twoich nerwów;)
        Pozdrawiam!
    • oliwka117 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 13:41
      Współczuję Ci i rozumiem. Ja miałam podobne historie, tylko, że mój nie
      komentował a po prostu nie jadł tego co ja zrobiłam, bo"nie był przyzwyczajony
      do innego smaku". Gdyby jeszcze kuchnia mamusi była zdrowa, ale nie: non stop
      pierożki i tłuste naleśniczki tak żeby synusiowi samara rosła a im większa tym
      lepiej. Jeszcze do niedawna teściowa usilnie robiła nam zakupy, aby chociaż
      pośrednio decydować o naszym jadłospisie. Kupowała synkowi osiem słoiczków
      dżemików, itp. A ja dbałam o zdrowe jedzenie. Zdarzało się nawet mojemu, że
      próbował z obrzydzeniem i odstawiał to co ja ugotowałam. Było mi potwornie
      przykro i miałam ochotę wywalic mu na głowę to żarcie... Jestem stanowcza, nie
      gotuję tego co mąż lubi, tylko dobre, zdrowe potrawy a jak mu nie smakuje to
      niech nie je-wyjdzie mu na zdrowie.
      • ciotka.stefana Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 14:12
        Nie, tak źle nie mam. Zjada wszystko co zrobię, ale czasem, gdy mu coś nie
        bardzo smakuje (czytaj- inny smak niż u mamy)to powie, mama inaczej to
        przyprawia. Czasem powie, dobre, ale nie powala. No a czasem krzyczy - ile jest
        jeszcze na dokładkę i dlaczego tak mało!
        Nie przejmuję sie aż tak bardzo, bo nie są to złośliwe komentarze, po prostu
        kuchnia mamy to jedyny dla niego odnośnik do porownania. Tylko czasem tak mnie
        ukłuje, bo gdy ja tyle pracy włożę, a u mamy lepiej...
    • chicarica Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 13:57
      W ogóle to odnoszę wrażenie, że całe to forum to jakaś oaza patriarchatu - pełno
      lasek, które chyba nie mają nic do roboty i spełniają się w podsuwaniu mężusiowi
      talerza pod nos, i to jeszcze trzęsąc stryngami czy księciu małżonkowi będzie
      smakowało i czy noska nie daj Bozia nie zmarszczy. Dżizas...
      • annb Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 14:19
        chicarica ja bym ujęła to inaczej
        tutaj jest pełno osób które powinny udać się na szkolenie do wujka staszka
    • beautiful_joanna Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 14:37
      Hehe, na szczescie ja nie mam nic takiego...
      jak cos czasem ugotuje albo zrobie wlasnorecznie (a robie to rzadko, ale moze
      zaczne czesciej), to moj misiek mowi, ze w zyciu czegos tak dobrego nie jadl.
      Nawet jak raz ziemniaki ugotowalam (z czyms tam byly, nie pamietam), to
      powiedzial, ze jego mama sie powinna u mnie uczyc, bo jej nigdy takie nie wyszly
      :P :P
      • panisiusia Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 15:04
        Hehe :) Mój przez kilka dni robił obiady. Wczoraj ja ugotowałam makaron, taki z
        paczki. Wychwalał mnie i mój talent kulinarny pod niebiosa. Nareszcie ze smakiem
        zjadł obiad i takie tam. Pytam, o co chodzi(bo ja czułam, że trochę za długo
        gotowałam i myślałam, że on po prostu lubi nie all dente, ale to nie to:) ) -
        doszliśmy do tego, że ja solę wodę zaraz po wstawieniu jej, a on tuż przed
        wrzuceniem makaronu i on uważa, że to była ta wielka różnica w smaku makaronu:)
    • anusia29 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 14:42
      heh, odnosze wrażenie, że niektórtzy mężowie to mają dobrze... może 'za'? Ja
      nie gotuję w ogóle, bo nie lubie i nie umiem. I to było wiadome od
      początku :))) czasem (jak nie było jeszcze dziecka) to zdarzało mi się coś
      ugotowac raz na dwa tygodnie. Zawsze wychwalane pod niebiosa :))) Od czasu
      urodzenia się dziecka nie gotują już nic. no chyba, że podgrzeje mrożonkę lub
      pierozki tortellini. jak mamy ochotę zjeśc coś dobrego- idziemy do restauracji -
      z dzieckiem lub bez.
      z kolei mama męża wyżywa się w kuchni. To sens jej zycia. Nie cierpimy tam
      chodzić...
      • ex-m Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 18:47
        Anusiu az sie dziwie ze nie znalazł sobie jeszcze cosik na boczku.Nie musisz
        miec zamiłowania do gotowania ale co to za kobieta ktora mało ze nie gotuje to i
        jeszcze nie potrafi.Naucz sie choc i gotuj temu malenstwu ktore potrzebuje zjesc
        ale ty preferujesz słoiki tzw.gotowce.Te twoje tortellini to to dla pieska a nie
        faceta.Napisz zatem co jest twoim sensem zycia i czy wyzyjesz na tych mrożonkach
        jak cie facet pusci kantem.Na restauacje trzeba zarobic!a krzywy tam nie dają.
        • chicarica Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 21:46
          No cóż, niektórzy zatrudniają sobie kucharkę, ci których na to nie stać, muszą
          się z nią ożenić ;)
          Twojego widocznie nie było stać ;)
          Ja na przykład potrafić potrafię, ale gotuję jak mi się zachce. Czasem mi się
          chce często, czasem rzadziej, na szczęście nie wychodzę za niemowlaka ;)
          • ex-m Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 10:05
            Nie,jestes w błedzie,nikt sie nie musi żenic zeby pojesc bo sa bary
            ,restauracje.Jak sie kogos kocha to zakłada sie z nim rodzine.MOżna by rownie
            dobrze powiedziec ze chcac szklanki mleka trzeba krowe kupić.
            Facet tez moze powiedziec ze odda wypłate jak mu sie zechce.Przeciez kobieta tez
            moze sobie zarobic .Każdy sobie rzepkę skrobie.Czyżby w związku nikt nie
            odpowiadał za nic.To po co sie wiązać ołtarzem.
            • chicarica Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 11:12
              Jak się kocha żonę, to nie opuszcza się jej dlatego że nie umie gotować. Nie
              każda kobieta MUSI gotować, nie każda lubi i chce. Ty najwyraźniej spełniasz się
              przy garach, szkoda że ze strachu że mąż cię zostawi... nie próbuj jednak
              wmawiać tego strachu innym dziewczynom.
              • ex-m Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 12:45
                Coś ci sie po,,,ło w tym malutkim móżdżku bo jesli juz to nie rozumiesz
                tekstu.Wcale sie zreszta nie dziwie skoro nie rozrozniasz kto pisze facet czy
                baba.Nie wiem kto to bersik czy jakis inny jedno wiem ze ty jestes z tych
                walnietych .Ty masz racje ze nie zatruwasz facetowi i lep sobie te nedzne
                pierozki bo i tak cie zaden nie zechce chocbys ulepiła ich tonę. Do dziewczyn
                sie nie zaliczasz tylko do starych przeżytków ktorych nikt pewnie nie chce i tu
                wyżywasz sie na facetach.
                • chicarica Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 13:16
                  Buehehe ;)
                  Niunia, w październiku wychodzę za mąż ;) I nie musiałam robić pierogów, żeby
                  skusić amantów ;)
                  • ex-m Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 13:33
                    Jeśli już to niuniuś.
                    Takie stare baby maja jeszcze wzięcie?Pewnie facet załapał sie na wiano.
                    • ex-m Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 13:34
                      Ile mama dadza w posagu za stara pannę
                      • chicarica Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 13:36
                        [ZIEW]
                  • anusia29 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 17:40
                    Chica! Gratulacje, a powyżej mamy chyba trolla, któremu przyjemność sprawia
                    obrażanie kogoś... takie złosliwości znad żelazka :)
                    • anusia29 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 17:41
                      ooo ex-m to facet ooo majteczki za ciasne i ciśnienie w jąderkach myśleć nie
                      daje :P
                • caysee Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 18:00
                  ex-m,
                  Przystopuj troche z tymi wyzwiskami :)
        • anusia29 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 21:47
          Zarabiamy oboje, o finanse się nie martw! Dziecko chowa sie nieźle, a mój m od
          począku wiedział, że kuchnia nie jest moim atutem.
          Jest ze mna nie dlatego, że dobrze gotuję. mam - mysle - wiele innych zalet. O
          kobiecości nie świadczy umiejętność gotowania. To coś więcej
          Jesli twój partner jest z Toba dlatego, ze dobrze gotujesz, pierzesz lub
          (gdybyś okazał się mężczyzną) dobrze wbijasz gwoździe - gorąco wspólczuję
          tak "głębokiej" relacji z partnerem.
        • malgorzata_i_mistrz Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 22:56
          > Anusiu az sie dziwie ze nie znalazł sobie jeszcze cosik na boczku.Nie musisz
          > miec zamiłowania do gotowania ale co to za kobieta ktora mało ze nie gotuje to
          > i jeszcze nie potrafi.
          :)))
          Tak, tak, moje panie, taka jest prawda, nasi panowie kochają w nas kucharki i
          sprzątaczki, nie kobiety :) Choć w sumie, może to na to samo wychodzi, skoro o
          kobiecości mają decydować umiejętności kulinarne? :D

          > Te twoje tortellini to to dla pieska a nie faceta.
          Wnioskuję, że koleżanka nie jadła nigdy prawdziwych, włoskich tortellini albo
          ravioli? Szczerze współczuję.

          PS. Po znakach przestankowych zawsze dajemy spację - taki długi przycisk na dole
          klawiatury. To nie boli, naprawdę :)
          ___________________________

          Twoja matka była chomikiem.
          • chicarica Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 23:18
            Toż to przecież nasza stara, dobrze znana bersi vel apple19 vel jeszcze masa
            innych nicków. Maskuje się, ale jej to nie idzie. Zwykły troll, kuchara i baba z
            magla.
            • ex-m Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 10:11

              chicarica napisała:

              Ty to pewnie stara panna,brzydka,głupia,msciwa,podła leworęczna i na dodatek z
              kompleksami.
              • chicarica Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 11:10
                Pewnie :)
                Zapomniałaś dodać, że zezowata i kulawa ;)
                Pozdrówka, bersi - słonecznego weekendu :D
        • caysee Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 23:33
          Z jednym sie zgodze - dlugotrwale zycie na gotowym zarciu nie jest dobrym
          pomyslem, szczegolnie jak trzeba wyzywic tez dziecko.

          Ale wkurza mnie takie podejscie, ze kobieta ktora nie umie gotowac to zla
          kobieta, ktora maz z tego powodu kiedys "pusci kantem"! Rany, co za bzdury. O
          wartosci kobiety (ani zadnego czlowieka!) nie swiadczy umiejetnosc gotowania,
          prania czy prasowania. W normalnym partnerskim zwiazku ludzie dziela sie
          obowiazkami, bo niby dlaczego obydwoje mieliby wracac z pracy, ona do garow a on
          przed telewizor?

          Acha, zaintrygowalo mnie ostatnie zdanie twojego posta "Na restauacje trzeba
          zarobic!a krzywy tam nie dają." Co to te krzywy i czemu ich nie daja, bo nie lapie?
        • popea1 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 13:12
          az sie dziwie ze nie znalazł sobie jeszcze cosik na boczku

          myslisz, ze faceci szuka kochanki bo żona obaidów nie gotuje?
          hahahha, byłoby wspaniale na tym świecie, gdyby to właśnie było powodem
          małżeńskich zdrad.
        • arieska Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 12.06.06, 01:24
          ex-m napisał:

          > Anusiu az sie dziwie ze nie znalazł sobie jeszcze cosik na boczku.Nie musisz
          > miec zamiłowania do gotowania ale co to za kobieta ktora mało ze nie gotuje to
          > i
          > jeszcze nie potrafi.Naucz sie choc i gotuj temu malenstwu ktore potrzebuje zjes
          > c
          > ale ty preferujesz słoiki tzw.gotowce.Te twoje tortellini to to dla pieska a ni
          > e
          > faceta.Napisz zatem co jest twoim sensem zycia i czy wyzyjesz na tych mrożonkac
          > h
          > jak cie facet pusci kantem.Na restauacje trzeba zarobic!a krzywy tam nie dają.

          A o partnerstwie slyszales? Pewnie nie, gdyz facetow uwazajacych,ze kobieta to
          gosposia majaca stac przy garach nie brakuje. I nigdy im do glowy nie
          przyjdzie,ze sami mogliby nauczyc sie gotowac pyszne jedzonko dla zony-wiekszosc
          znanych kucharzy to faceci, wiec chyba jednak macie predyspozycje do pichcenia.
          Ale zawsze znajdzie sie jakis "macho" o ciasnych pogladach, ktory oczekuje
          codziennego gotowania mu obiadkow (najlepiej z dwoch dan plus deser),a do tego
          przyniesienia mu z zebach kapci i puszki piwa. Samemu nie łaska o siebie
          zadbac?A swoja droga kobiety bez "powołania" do garow nie wiaza sie z facetami o
          Twoich pogladach, wiec Ci "poszkodowani" faceci musza kochac je za cos wiecej
          niz podstawiany pod nos obiadek.I jak widac swietnie im sie uklada.
      • popea1 A ja nie gotuję 09.06.06, 13:09
        Nie gotuje, bo nie lubię. umiem, ale nie lubię. i od początku było to
        poweidziane jasno: chcesz mieć ugotowany obiad-gotuj (przyznaje- pomagam
        czasem). I mój partner gotuje i jest z tego zadowolony, bo to lubi.
        A gdyby mi kiedykowiek poweidział, że jedzenie u mamy jest lepsze (gdybym już
        coś ugotowała)to więcej by gotowego jedzonka nie dostał. Ja chwalę zawsze
        obiady, bo potrafie docenić czyjąś prace, której sama robic nie lubie.
    • caysee Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 15:40
      Mnie by chyba szlag trafil jak by mi facet takimi tekstami rzucal. On lubi jesc
      i dla niego nauczylam sie porzadnie gotowac, duzo satysfakcji daje mi jak widze,
      ze mu smakuje i jak mnie pochwali. Jakby mi marudzil, ze to nie takie, tamto nie
      takie, mama robi lepsze, to w ogole nie mialabym ochoty mu gotowac i z pewnoscia
      nie nauczylabym sie tylu nowych potraw.

      Acha, owszem, czasami mu sie zdarzy powiedziec, ze mama albo babcia robi costam
      rewelacyjnie, ale nigdy w porownaniu z moja potrawa i zawsze jest to obiektywny
      fakt - np. leczo tesciowej albo faworki omy sa niepowtarzalne:)

      Na twoim miejscu postepowalabym podobnie jak radza dziewczyny, nie pozwalaj
      sobie na cos takiego. Mozesz zastosowac tez podobna technike w stosunku do tego
      co on robi. Np. jak on cos ugotuje to powiedz ze TWOJA mama robi to duuzo lepiej
      i rozplyn sie nad tym. Po paru razach chyba zrozumie jaka sprawia ci przykrosc.
      Podobnie mozesz postepowac w innych dziedzinach zycia, chociaz chwilowo brak mi
      pomyslow. (np. Oo, a moj tato to dopiero umie wbijac gwozdzie!;))
      • panisiusia Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 15:46
        Albo: moje koleżanki opowiadają, że ich mężowie wspaniale gotują...
        • caysee Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 16:19
          panisiusia, rewelacyjny pomysl :)))
          • panisiusia Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 16:28
            Jako materiał poglądowy proponuję zdjęcie obiadu, który mnie powitał, gdy
            wróciłam z pracy na Paradzie Smoków :) Tak uratować potencjalną paciaję...;)Aż
            musiałam zdjęcie strzelić :)
            img446.imageshack.us/my.php?image=0606041745208pv.jpg
            • malgorzata_i_mistrz Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 22:46
              Genialne!!! :)
              ___________________________

              Twoja matka była chomikiem.
              • caysee Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 23:03
                Hehe :) Widze, ze masz utalentowanego faceta ;)
                • panisiusia Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 23:41
                  Rumienię się w jego imieniu :)
            • fanfaroni Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 14:22
              hmmm za apetycznie to to nie wygląda ...
        • conejito13 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 16:26
          panisiusia napisała:

          > Albo: moje koleżanki opowiadają, że ich mężowie wspaniale gotują...

          Ja nie wyobrazam sobie innej sytuacji:)
    • pandora_ Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 19:18
      Olej. Moj tez tak mial na poczatku, ze mamusi rosolek to jest pyszny, a zup
      warzywnych on jesc nie bedzie. Teraz nie marudzi, a po kilku latach na "mojej"
      diecie mamusine obiadki nosem mu wychodza, bo plywaja w tłuszczu :)
      Po prostu każdy człowiek przyzwyczaja się do smaków wyniesionych z domu i tyle.
      Ja na przykład za Boga żywego nie zjem potrawki wielkanocnej mojej teściowej,
      bo daje do niej dwudniowe jajka na twardo, a zimnej jajko na twardo to cos,
      czego nie dam rady przełknąć :D
      Jak chce - niech je u mamy raz w tygodniu, a Ty wtedy sie ciesz, że masz wolne!
    • jayamez Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 20:30
      Pociesze was, drogie panie: bywa odwrotnie :)
      Ja cale zycie nie znosilem kuchni mojej matki choc na niej sie wychowalem -
      dopiero w pozniejszych latach nastoletnosci chadzalem do fastfoodow i pizzerii
      byleby tylko w domu nie jadac :) A potem ozenilem sie i moja zona gotuje
      niesamowicie. No po prostu nie ma potrawy ktorej by nie zrobila, czy to cos
      tradycyjnego czy wykwintnego. Do tego piecze swietne ciasta. Wynosze ja wiec pod
      niebiosa za jej gotowanie, a jak musimy isc do mojej matki na obiad to musze sie
      zawsze nastawic na meke i przy okazji jeszcze dosladzam zonie :) Wasze opowiesci
      z tego watku brzmia dla mnie jak SF ;))
    • mikams75 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 08.06.06, 22:29
      nie konkuruj z tesciowa, bo to nie ma sensu - szkoda czasu i zdrowia, lepiej
      zajac sie czyms innym.
      Powiedz facetowi wprost, ze tego typu porownania nie lubisz.
      A podczas wizyty u tesciowej pochwal jej dania a przy okazji wymus na mezu
      publiczna pochwale czegos co ty ostatnio gotowalas. Obie musicie sie oswoic z
      tym, ze w zyciu faceta sa dwie kobiety i kuchnie - mamy i zony.

      A tesciowa jak tak uwielbia gotowac i ma na to czas a synek uwielbia jesc, to
      niech daje na wynos i tyle. Bedziesz miala wiecej czasu dla siebie :-)
      Przy wzmagajacych sie komentarzach, moze zawsze jadac u mamusi!
      • natalya20 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 06:48
        ja nie mam tego problemu bo u mnie to on gotuje bo uwielbia, nie sa to jednak
        polskie tradycyjne potrawy, ja bylam strasznie kiepska w kuchni ale ostatnio
        cos mnie nachodzi ochota zeby cos upichciac i musze przyznac ze mi to niezle
        wychodzi, a moja zupe cebulowa to uwaza za najlepsza na swiecie i zawsze
        powtarza ze w zadnej restauracji takiej dobrej jeszcze nie jadl:)
    • ciotka.stefana Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 09:40
      Dzięki za rady. M chyba cos zaskoczył, bo wczoraj telefonicznie wychwalał
      mamusi obiad przeze mnie zrobiony :-)
      Jeśli chodzi o jadanie u mamay, to jadamy czasem oboje, tzw. obiadek proszony.
      Często też dostajemy wałowkę na kilka dni. Jedzonka nam mama nie szczędzi,
      tylko ja się czuję tak, jakbym dwie lewe rece miała i nie potrafiła gotować a
      mój M ciagle głodny chodził. Jak odmowię, to komentarze itp.
      Nie jest moim jedynym celem w życiu gotowanie i dogadzanie chłopu, ale do
      cholery, to moj chłop i ja mam go żywić!
      Irytuje mnie ingerencja w jadlospis,oraz teksty w stylu - to?(np. kapusta)
      przecież on tego nie je! Ciekawe, bo wlaśnie ze mną je.

      A tak w ogóle to jakiś bojowy nastrój mam ostatnio :-)
      • chiara76 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 09:56
        ciotka.stefana napisała:

        > Dzięki za rady. M chyba cos zaskoczył, bo wczoraj telefonicznie wychwalał
        > mamusi obiad przeze mnie zrobiony :-)
        > Jeśli chodzi o jadanie u mamay, to jadamy czasem oboje, tzw. obiadek
        proszony.
        > Często też dostajemy wałowkę na kilka dni. Jedzonka nam mama nie szczędzi,
        > tylko ja się czuję tak, jakbym dwie lewe rece miała i nie potrafiła gotować a
        > mój M ciagle głodny chodził. Jak odmowię, to komentarze itp.
        > Nie jest moim jedynym celem w życiu gotowanie i dogadzanie chłopu, ale do
        > cholery, to moj chłop i ja mam go żywić!
        > Irytuje mnie ingerencja w jadlospis,oraz teksty w stylu - to?(np. kapusta)
        > przecież on tego nie je! Ciekawe, bo wlaśnie ze mną je.
        >
        > A tak w ogóle to jakiś bojowy nastrój mam ostatnio :-)

        Eee, tam, wałówka dobra rzecz, bo masz spokój na kilka dni, zwłaszcza, jeśli w
        kuchni tylko Ty działasz.

        Bojowy nastrój z czegoś konkretnie wynika???:)
    • ciotka.stefana Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 10:13
      Z czego wynika mój bojowy nastrój? Dobre pytanie.

      Jak baba ma za dobrze, to jej się w d..ie przewraca :-)

      Tak, wątpliwości wszelakie mnie nachodzą, być może myślę za dużo ostatnio, być
      może już czas na urlop... a może to "te dni" :-)
      • annubis74 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 09.06.06, 10:20
        skad ja to znam - taka mała skłonnośc do dzielenia włosa na czworo... chyba to
        tak ze jak sie nie ma problemów, to sie szuka tematów zastepczych (i dobrze ze
        sie tylko takie znajduje)
        nie traktuj tego jak przytyk... ja tez tak czasem mam... chyba zresztą każdy...
        • ulka32 Re: Może zapytajmy 09.06.06, 10:38
          Może zapytajmy nasze mamy ktore wychowały nas i nasze rodzeństwo,jak sobie
          radziły i czy nasi ojcowie prowadzali nas po restauracjach.Czy gdyby nie nasze
          ukochane mamy prowadzac dom ,gotujac obiady?Czy byłybysmy teraz tu na
          pogawędce.Swiat sie zmienił.Kobiety dorownuja juz teraz facetom.One własnie
          wbijaja gwożdzie z powodu braku kobiecosci a faceci zniewiesciali lepia pierogi.
          • chicarica Re: Może zapytajmy 09.06.06, 11:13
            Moja kobiecość nie polega na lepieniu pierogów (chociaż nie ukrywam, robię
            bombowe pierożki z kapustą i grzybami).
            Dajecie sobie wmawiać, że prawdziwa kobieta MUSI gotować, a faceci tylko łapki
            zacierają.
            • caysee Re: Może zapytajmy 09.06.06, 11:16
              chicarica, a powiedz jak robisz farsz do tych pierozkow :)
              • chicarica Re: Może zapytajmy 09.06.06, 11:28
                Na oliwie podsmażam cebulkę, jak się podsmaży to dodaję drobno posiekaną kapustę
                kiszoną i pokruszone suszone podgrzybki (sporo, ale u mnie ojciec jest zapalonym
                grzybiarzem więc mam ich pod dostatkiem). Podgrzybki nie muszą być wcześniej
                namoczone, bo zmiękną dusząc się w kapuście. Dorzucam jeszcze 1 listek laurowy i
                1 ziele angielskie (wyciągam je w trakcie nakładania farszu), ew. trochę kminku
                i tartej marchewki, o ile w kapuście nie było. Doprawiam pieprzem - lubię dość
                ostry farsz, i ew. solą w zależności od tego czy kapusta była słona. Całość
                duszę pod przykryciem na małym gazie godzinę albo i dłużej. Potem oczywiście
                studzę. Na dole garnka jest trochę wody z kapusty, powinno się tak nakładać
                farsz żeby ją odsączyć, bo się pierogi rozkleją.
                Farsz nadaje się do łazanek, pierogów, krokietów, wszystko to najlepiej smakuje
                z czystym barszczem w filiżance. Można go też podać jako taki wege-bigosik, jest
                pyszny.
                • chicarica Re: Może zapytajmy 09.06.06, 11:32
                  PS. Nie dodawać bułki tartej ani mąki do farszu! Niektórzy dodają, ale moim
                  zdaniem to tylko psuje smak, robią się takie gastronomiczne pierogi z
                  "wypełniaczem". No i istotne jest ciasto, ja robię 0.5 kg mąki, 1 jajko, pół
                  łyżeczki soli i woda na oko tak, żeby ciasto było zwarte (nie za miękkie) i dało
                  się dobrze rozwałkować.
                • ciotka.stefana Re: Może zapytajmy 09.06.06, 11:59
                  Wątek gastronomiczny się zrobił.
                  Co do pierogów z kapustą - moj M je uwielbia, a mamusia robi tylko raz w roku,
                  na Wigilie.
                  Tutaj mam pole do popisu, he, he. Wypróbuje przepis.
                • caysee Re: Może zapytajmy 09.06.06, 17:54
                  Hej! :) Dzieki za przepis, bardzo lubie pierogi i ostatnio nauczylam sie robic
                  ruskie, ale chcialabym tez inne, a moja mama nie robi pierogow takze sprawdzone
                  przepisy sa w cenie :)
                  A powiedz jeszcze ile tej kapusty, cebuli i podgrzybkow?
                  • chicarica Re: Może zapytajmy 09.06.06, 18:00
                    Na 1 kg kapusty grzybów tak ze 2 garście. Jak będzie mniej albo więcej to też
                    się nic nie stanie, to jest przepis tak na oko.
                    Kapusty przeważnie daję 1 kg i jeśli trochę zostanie, to najwyżej zjadam jako
                    bigosik. Pyszna jest, taka klasyczna wigilijna kapusta z grzybami, więc na pewno
                    się nie zmarnuje.
                    Z 2 kilo kapusty i 0.5 kilo mąki pierogów wychodzi potężna ilość, więc
                    przeważnie obdzielam jeszcze braciszka (bo bardzo lubi pierogi) i zamrażam część
                    na później. Takie pierogi to cała akcja, praktycznie 3 godziny roboty, ale za to
                    potem można sobie odmrozić i zjeść innego dnia, więc w sumie opłaca się
                    poświęcić raz więcej czasu żeby potem mieć obiad w 5 minut.
                    • chicarica Re: Może zapytajmy 09.06.06, 18:02
                      > Z 2 kilo kapusty i 0.5 kilo mąki pierogów wychodzi potężna ilość

                      yyyy error oczywiście. 2 kg kapusty to porcja na 1 kg mąki (z tym, że jajko
                      wtedy nadal jedno). Ale to już jest porcja na pułk wojska ;)
                      • caysee Re: Może zapytajmy 10.06.06, 09:58
                        Taa, juz sobie wyobrazam te 3 godziny lepienia pierogow :) Dzieki jeszcze raz za
                        przepis:)
                        Ja ostatnio kupilam sobie takie cudo w Geancie, plastikowa foremka o srednicy
                        okolo 20cm, na ktora kladzie sie rozwalkowane ciasto, potem w zaglebienia farsz,
                        na to znowu ciasto i chyba sie to walkuje zeby pierozki sie zlepily i wychodzi z
                        tego naraz chyba 9 sztuk. Nie wiem jak to bedzie dzialac, bo jeszcze nie
                        wyprobowalam (w lodowce ciagle czeka zapas ruskich), ale prawde mowiac jestem
                        sceptyczna. No ale kto wie, moze rzeczywiscie bedzie duzo szybciej i latwiej.
                        • chicarica Re: Może zapytajmy 11.06.06, 18:38
                          3 h to ja liczę z gotowaniem ;)
                          Do lepienia chłopa zatrudnij, we dwójkę lepiej idzie.
            • ex-m Re: Może zapytajmy 09.06.06, 12:48

              > Moja kobiecość nie polega na lepieniu pierogów

              ty i kobiecośc! hi hi hi

              • chicarica Re: Może zapytajmy 09.06.06, 13:16
                Znać rękę eksperta! hi hi hi
          • ulka32 Re: Może zapytajmy 09.06.06, 12:57
            ulka32 napisała:


            I co cisza,nikt nie podejmuje sie dyskusji ?
            • malgorzata_i_mistrz Re: Może zapytajmy 09.06.06, 13:12
              Przecież się toczy?
              ___________________________

              Twoja matka była chomikiem.
              • ulka32 Re: Może zapytajmy 09.06.06, 13:29
                Wiem że sie toczy i kazdy ja prowadzi tak jak chce.Ja zadałam konkretne pytanie
                dotyczace naszych rodzinnych domów.Czy ktos ma wzory właśnie z nich i jak
                wyglądało życie naszych matek?
                • malgorzata_i_mistrz Re: Może zapytajmy 09.06.06, 13:39
                  > Czy ktos ma wzory właśnie z nich
                  Każdy, aczkolwiek...
                  > i jak wyglądało życie naszych matek?
                  ... te dwie rzeczy nie muszą mieć ze sobą wiele wspólnego.
                  Moja matka prawie nie gotuje (choć lubi), bo utrzymuje męża z mizerną rentą i
                  córkę-gimnazjalistkę i w domu jest raczej gościem. Robi za to karierę w swoim
                  zawodzie.
                  Ojciec nie zabierał nas do restauracji i zazwyczaj nie narzeka na brak
                  obiadków.
                  Ja odkąd skończyłam 14 lat, sama przygotowywałam sobie obiady z
                  półproduktów, teraz to samo robi moja siostra.

                  Co do wzorców - gotuję, kiedy mam ochotę, co akurat w moim przypadku oznacza
                  dość często.
                  Tylko co to ma do rzeczy?
                  ___________________________

                  Twoja matka była chomikiem.
                • annb moja mama pracowała 09.06.06, 13:47
                  i pracuje
                  i gotowała
                  mój tata jest antytalentem kulinarnym
                  na poczatku małzeństwa próbował sugerowac ze mamusia robi lepsze
                  mama go spacyfikowała
                  mój mąz jest talentem kulinarnym -z tym ze CZĘSCIEJ TO ja gotuję bo wczesniej
                  wracam z pracy
                  nie próbuje sugerowac ze mamusia robi lepiej bo wyjechałby z obiadem na głowie
                  z kuchni
                  i chwali to co zrobię :)ZAWSZE
                • annubis74 Re: Może zapytajmy 09.06.06, 14:14
                  moi rodzice pracowali - oboje, obowiązki domowe typu gotowanie itp. wykonywało
                  to z nich, które aktualnie miało wiecej czasu, jako dziecko (od podstawówki)
                  musiałam uczestniczyc w prostych obowiązkach domowych, min. gotowania prostych
                  posiłków z półproduktów, okresowo uczeszczałam tez do stołówek, a moi rodzice
                  do barów mlecznych. Jesli chodzi o obecny związek, to próbuje zaszczepic te
                  wyniesione z domu wzorce - gotuje (jak mam ochote) czasem robie jakies danie na
                  2 dni, a czasem wogóle - zawsze mozna iść na pizze, czasem wykorzystuje talenty
                  kulinarne, a czasem makaron zalewam sosem ze słoiczka (Łowicz produkuje kilka
                  smaków - od biedy tydzien mozna przezyc) Innymi obowiązkami sie dzielimy, ale
                  jak mam dużo pilnej pracy to nie sprzatam domu na wysoki połysk (albo wogóle
                  nie sprzatam), mąż jest bardziej pednatyczny wiec jak mu kurz zaczyna
                  przeszkadzac to zawsze posprzata.
    • stefania31 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 11.06.06, 20:01
      Mojego kolegi babcia jak się kiedyś za podobny komentarz obraziła, to juz nigdy
      obiadu nie ugotowała. Mąż jadł w barach i stołówkach, aż zszedł na raka
      żołądka.
      • annb Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 12.06.06, 23:05
        stefania31 -gotowanie nie boli
        mógł się nauczyc gotowac
      • caysee Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 12.06.06, 23:31
        No tak. Od obiadow w stolowkach prosta droga do raka!
      • triss_merigold6 Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 13.06.06, 11:33
        A nie prościej było nauczyć się gotować?
        • malgorzata_i_mistrz Re: Kuchnia Mamusi - wrrrr 13.06.06, 11:37
          To by było niemęskie ;)))
          ___________________________

          Twoja matka była chomikiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka