ciotka.stefana
08.06.06, 12:10
Myślałam, że tego nie napiszę, ale cóż. Mam problem z M, a raczej jego
umiłowaniem do maminej kuchni. szystko, co gotuje jego mamusia jest naj, naj.
Ja nie gotuję super, ale też nie tak, że jeść nie można. Umiem gotować i
lubię, ale spotykam się ze stwierdzeniem, np. maja mama to dopiero robi
kotlety, pojdziemy i sprobujesz, to zobaczysz! Albo - bigos mojej mamy nie ma
sobie równych! Powoduje to, ze odechciewa mi się gotować, uczyć sie potraw.
mamusi i tak przecież nie dorównam. Mój M został wychowany na tej kuchni,
innej w zasadzie nie zna ( ja od 18 r.ż jadałam albo w stołówkach, albo sama
pichciłam) Doszło do tego, ze ostatnio po podobnym tekście obraziłam się.
Miałam ochotę powiedzieć, jak ci moja kuchnia nie smakuje, to od tej pory u
mamusi jadaj. Albo ją polubisz, albo nic nie bedzie do jedzenia.
czy mam rację? Może przewrażliwiona jestem.