19.06.06, 11:04
Nie wiem od czego zaczac aby nie zabrzmiec banalnie i glupio, mam wrazenie,
ze nawet jak zaczynam o tym mowic, to opisana sytuacja naprawde brzmi
banalnie.
Poznalismy sie w styczniu, na jednym z treningow fitness (wieeeem, hehe).
Trafilam na jego zajecia przypadkiem: niezbyt atrakcyjny facet, o
niesamowitym temperamencie, bardzo inteligentym, dosc frywolnym poczuciu
humoru, aktor niemalze, absolutnie swiadomy swojego talentu. I oczywiscie
tlumy kobiet wielbiacych dookola. Swoja droga to niesamowite, jak niezbyt
atrakcyjny mezczyzna ale majacy ‘to cos’, moze miec takie powodzenie.
Bardzo cenie jego zajecia, jego profesjonalizm, uwielbiam jego charakter,
podoba mi sie rowniez jako facet. Nigdy natomiast nie dalam mu tego odczuc,
po pierwsze dlatego, ze jestem mezatka, po drugie z czystej przekory. Wprost
przeciwnie: na jego zlosliwe komentarze, odpowiadalam rownie zlosliwie:
wszystko jednakze w ramach dobrego smaku, zartu i odbijania pileczki. To
zbudowalo baaardzo fajna, specyficzna relacje miedzy nami, jakkolwiek
pozwolilo zachowac nalezyty dystans.
Od samego poczatku wydawalo mi sie jednak, ze zwrocil na mnie wieksza uwage:
czesciej do mnie mowil, podchodzil, wital mnie inaczej niz reszte, ale nigdy
nic wiecej, zadnej rozmowy. Kiedys rozbolalo mnie kolano podczas cwiczen i po
zajeciach zapytalam go o rade. Mialam wrazenie, ze ten dialog ze mna sprawil
mu trudnosc, rozmowa sie nie kleila, mimo, ze z kazda inna osoba rozmawia
bardzo rezolutnie.
Od jakiegos czasu widze zmiane w jego zachowaniu: zauwazylam jak obserwuje
mnie w lustrze, probujac to ukryc, jak szuka pretekstu, aby podejsc do mnie
podczas cwiczen, nachylic sie, dotknac, a jego gesty sa bardzo czule.
Niedawno opuscilam miesiac cwiczen z powodu pracy, kiedy pojawilam sie
ponownie podszedl do mnie i tak zeby nikt nie slyszal, zapytal: ‘gdzie bylas,
bo tesknilem’. Widzialam tez jak obserwowal moja reke, na ktorej nosze
obraczke, natomiast jego zachowanie nigdy nie bylo ani nahalne ani wulgarne.
Watpie aby on kiedykolwiek zdobyl sie na rozmowe, a tu rozmowa jest
niezbedna.

No i jest problem. Co myslicie? Bede wdzieczna za uwagi.
Obserwuj wątek
    • to_ja76 Re: ten drugi 19.06.06, 11:07
      zmień zajęcia lub prowadzącego
      • gruszenka76 Re: ten drugi 19.06.06, 11:14
        To malenki klub i tak czy siak bede go widywac, a takie unikanie problemu nie
        jest dobrym rozwiazaniem. Facet prowadzi swietne zajecia i troche mi tego
        szkoda, bo w koncu za cos place. Chcialabym moc to rozwiazac z kasa ale bez
        drastycznych posuniec.
        • annb troska o klienta 19.06.06, 11:19
          skoro mały klub to każda klientka cenna
          i nalezy jej słodzic i uwodzic
          • chiara76 Re: troska o klienta 19.06.06, 11:23
            annb napisała:

            > skoro mały klub to każda klientka cenna
            > i nalezy jej słodzic i uwodzic
            >

            :)) o to to , te słowa panie doktorze...
    • sol_bianca Re: ten drugi 19.06.06, 11:17
      ale jaki jest problem?
      tak ci sie podoba, ze nie wytrzymujesz? no to decyzja nalezy do ciebie: albo go
      bzyknij, albo zmien trenera.
      • gruszenka76 Re: ten drugi 19.06.06, 11:25
        sol_bianca napisała:

        > ale jaki jest problem?
        > tak ci sie podoba, ze nie wytrzymujesz? no to decyzja nalezy do ciebie: albo
        go
        > bzyknij, albo zmien trenera.


        Jasne, na to nie wpadlam.
    • g0sik Re: ten drugi 19.06.06, 12:09
      Nie bardzo rozumiem gdzie jest ten problem.... Piszesz, że facet nie narzuca Ci
      się, a jego zachowanie nigdy nie było ani nachalne ani wulgarne. O czym Ty
      chcesz z nim rozmawiać? Może się okazać, że widzisz coś, czego nie ma, a
      uprzejmość bierzesz za zainteresowanie, albo, że facet wszystkiego się wyprze i
      wtedy dopiero będzie Ci głupio. Założę się, że nie jesteś jedyna w tym klubie,
      która ma uczucie wyróżnienia i "wyjątkowej" adoracji. Nie rób nic dopóki facet
      jasno nie da Ci do zrozumienia, że jest Tobą zainteresowany....
      • gruszenka76 Re: ten drugi 19.06.06, 12:32
        Jasne, ze nie mam na nic dowodow, po prostu mam oczy i jakos tam intuicyjnie
        czuje, ze jest inaczej niz bylo. Przedtem fajny, spontaniczny flirt, jakas tam
        adoracja i ok, nastomiast to wlasnie sie zmienilo, cala otoczka, napiecie z
        jego strony, nie chce mi sie opisywac szczegolow. Pewnie, ze jest to wszystko
        pozawerbalnie i nie do udowodnienia i na pewno z niczym glupim nie wyskocze.
        Napisalam tylko, ze trudno mi zniesc to napiecie, a szkoda mi tej fajnej
        relacji, ktora byla oraz swietnych zajec.
      • konika5 Re: ten drugi 19.06.06, 12:57
        Ja równiez nie wiem na jakiej płaszczyźnie leży problem. Określ go sama bo nie
        wiadomo o co chodzi.
        1 Czy chodzi o to, że przeszkadza Ci to ze adoruje Cie bardziej niż inne
        kobiety w sytuacji gdy Ty tego nie chcesz, rzuca texty i spojrzenia jak Romeo
        pod adresem Juli patrząc wymownie na obrączke. Ty czujesz sie niezręcznie bo
        kochasz męza, nie chcesz romansować, nie mówiac o zdradzie, ale jednocześnie
        nie chcesz zmieniac klubu bo lubisz ten klub i jego jako trenera ? Nie zmieniaj
        klubu ani trenera, tylko sugestywnie daj mu znać ze obrączka na Twoim palcu
        zobowiązuje Cie do czegoś i bedziesz wdzieczna jesli nie bedzie Cie wiecej
        stawiac w takiej sytuacji. Jeśli jest dojrzały emocjonalnie, ma takt i klase to
        chyba pojmie ze mezowi rogów przyprawiac nie zamierzasz i sam odpuści.Jesli
        jednak klimat nie bedzie zjadliwy bądź on okarze sie osobnikiem, który nie jest
        w stanie tego uszanować i nadal bedzie uwodził to sam sobie w moim przekonaniu
        wystawi negatywna cenzurke i nie wtedy pozostaje nic innego jak zmiana klubu.
        Chyba ze lubisz byc adorowana przez natreta któremu nie przeszkadza ani Twoja
        obrączka ani Twoja postawa w tej materii.

        2 Czy tez moze nosisz sie z zamiarem niezobowiązujacego skoku w bok, pewnie
        kilku lub kilkunasto razowego bo dłuższe niezobowiązujace romanse z takimi
        panami raczej w gre nie wchodzą. Tylko patrzec jak majac taka prace i taki
        klimat zawiesi oko na innej, bądź sam zostanie ustrzelony. To musisz sama
        przekalkulować czy Ci sie chce, opłaca, co masz do stracenia, czy masz
        sumienie, czy bedziesz umiałą spojrzeć mężowi w oczy, jaki masz klimat w domu,
        jakie potrzeby, czy nie masz braków w łóżku czy na jakiejkolwiek innej
        płaszczyźnie , sama to wiesz najlepiej.
        • konika5 Re: ten drugi 19.06.06, 13:00
          Nosz wreszcie w ostatnim poście naświetliłaś to wyraziściej
          • gruszenka76 Re: ten drugi 19.06.06, 13:20
            Konika, dzieki :-)

            Chyba za bardzo sie staralam, aby to wyjasnic.

            Skok w bok nie wchodzi w gre, to dla mnie oczywiste.

            Mnie sie wydaje (ale to tylko moje przypuszczenia), ze na poczatku byl sobie
            fajny flirt intelektualny i ok, po czym pan zaczal sie bardziej angazowac
            (tutaj cale mnostwo sytuacji do przytoczenia), ale moje stanowisko w tej
            materii jest oczywiste i pan to uszanowal. Jednak widze, ze facet sie meczy, no
            widze to cholera, jak przychodze, te ukryte spjrzenia zbolale, piesni smetne,
            wplecione komentarze i caly wianek innych przykladow. Bardzo go lubie, dlatego
            napisalam, ze fajnie byloby pogadac, ale tylko zamotalam sie.


            • gruszenka76 Re: ten drugi 19.06.06, 13:38
              Dodam jeszcze, ze ten obrot spraw wydaje mi sie strasznie zalosny, tym
              bardziej, ze opinie na temat panow trenerow w klubach pelnych pan mam dokladnie
              taka sama jak Wy, i dlaczego to mialabym byc akurat ja ta 'wybrana' a nie pani
              Zosia z cycem DD. Fajny flirt podczas terningu prosze bardzo i tyle, i tak bylo
              poczatkowo, natomiast teraz, no wlasnie, tak jak napisalam wyzej.
            • konika5 Re: ten drugi 19.06.06, 15:38
              Widzisz, to tylko głupi klub fitness w którym nigdy wiecej mozesz sie nie
              pokazac a takiego zgryza doświadczyłaś .. ach te flirty, intelektualne czy
              nieintelektualne zwał je cholera jak zwał wszytsko i tak w podtekście zawsze
              sprowadza sie do jednego !!!! Pomyśl sobie o ile gorszą sytuacje miałabys
              gdybys pozwoliła sobie na takie "intelektualizowanie" w miejscu pracy i miała
              świadomośc ze nie mozesz sie tak poprostu obrócić na pięcie i wyjść z tamtąd
              tak jak w przypadku tego klubu. Ja mimo powodzenia( przepraszam za
              skromnośc:) ) trzymam dystans wobec obcych chłopów i mam to szczęście, ze nie
              odczuwam w sobie potrzeby bycia adorowaną przez obcych facetów, którzy choroba
              wie kim tak naparwde sa i co soba reprezentują.
              Jesli facet jest rzeczywiście dojrzały i na poziomie to bez zadnych dąsów i
              fochów o wszystkim za jakiś czas nie bedziecie pamietać. Poczekaj na jego
              bardziej zdecydowany ruch i daj mu to jakos wyraźnie do zrozumienia - nie masz
              wyjścia, bo Ty sama swoim zachowaniem i niewerbalnymi komunikatami musiałąś
              udowodnić ze taki flircik Ci odpowiada, do czego zreszta się przyznajesz ....:)
    • caysee Re: ten drugi 19.06.06, 15:53
      Hej:)

      Ja mam pomysl jak ukrocic jego ewentualne nadzieje, nie wyglupiajac sie w razie
      gdyby on zadnych nadziei nie mial.

      Popros meza, zeby odebral cie ze dwa razy z tych zajec, tak zeby trener mogl go
      zobaczyc. Pozwol, by zobaczyl, ze jestescie ze soba bardzo blisko. Jesli jest w
      porzadku, powinien przestac "wysylac sygnaly".
    • koni42 Re: ten drugi 19.06.06, 16:31
      A zapytałaś siebie, co Ty byś chciała? Czuję, że szukasz na tym forum
      przyzwolenia. Ja Cię rozgrzeszam.
    • gruszenka76 Re: ten drugi 19.06.06, 17:18
      Heheh, oczywiscie, ze sie przyznaje. Zdrowy i mily (podkreslam zdrowy i mily)
      flirt nie jest zly i mysle, ze kazda kobieta to lubi, a jesli mowi, ze nie lubi
      to klamie. Bez wzgledu na stan zaangazowania uczuciowego, to zwyczajnie
      poprawia samopoczucie i tyle, gorzej jak sie zaczyna komplikowac, jak u mnie.
      Mnie sie ta granica wydawala oczywista, ale pewnie nie byla i biore za to pelna
      odpowiedzialnosc. Bardzo podoba mi sie pomysl z mezem, mysle, ze to dobre
      rozwiazanie. W ostatecznosci zrezygnuje z jego zajec, bedzie mi szkoda, ale
      trudno, nie mozna mniec wszystkiego i tyle.
    • mateusiowa Re: ten drugi 21.06.06, 14:38
      daj namiar na klub, moze znajdzie sie chętna zeby wybic mu Cię z głowy :)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka