alabama_slamma
26.06.06, 14:25
Cześć dziewczyny! Leżeliśmy wczoraj rano z moim kochaniem w łóżko. Trochę
gadaliśmy, trochę żartowaliśmy. Było fajnie. Aż on w końcu powiedział, że ma
na mnie straszną ochotę. Ponieważ z powodów zdrowotnych nie możemy mieć
przytulanka (od tygodnia) chciałam wszystjo obrócić w żart i powiedziałam coś
w stylu a wielkie, metafizyczne uczucie gdzie? I wtedy on prychną i
powiedział, ze ma to wielkie metafizyczne uczucie w du..., ma po prostu ochotę
mnie zerznąć. Nic mu nie odpowiedziałam, ale poczułam się jak rzecz. Przez
cały dzień miałam zły humor i w końcu wieczorkiem powiedziałam mu, że nie
chcę, żeby tak mówił, bo mam potem glupie myśli, a przecież nie mam powodów,
prawda, a on nazwał mnie głuptasem, pocałował w czoło i poszedł oglądać mecz.
A ja dalej się źle czuję. Przedtem mnie też przeszkadząło, że nie mozemy, ale
teraz straciłam całą oichotę. Nie chce panikować, ale trochę się zaczełam
wkręcać, że on mnie tak naprawdę nie kochai zależy mu tylko na fajnej lasce w
łóżku. Co myślicie????????????