Dodaj do ulubionych

mieszkac u niego.

14.08.06, 21:56
mieszkanie, w którym mieszkamy obecnie nalezy do meza. kupil je przed slubem.
ja i dziecko jestesmy zameldowani u mojej mamy w innym miescie. maz nie
zgodzil sie na nasz meldunek w jego mieszaniu.
mieszkanie ma 50 m - 2 pokoje. wiekszy pokoj jest pokojem goscinnym, a zarazem
sypialnia i dziecinny, a mniejszy to gabinet meza zamykany przez niego na
klucz. taki podzial funkcjonuje od poczatku, od kiedy sie do niego
wprowadzilam. tlumaczy to tym, ze po pierwsze to jego dom, wiec on decyduje, a
po drugie on potrzebuje spokoju bo pracuje naukowo. od poczatku ja spalam w
pokoju, ktory za dnia jest goscinnym, on przychodzil kiedy chcial seksu. teraz
spie tam razem z dzieckiem, a on juz calkim przeniosl sie do gabinetu.
w dzien ten pokoj jest telewizornia, stolowy, goscinny. strasznie trudno jest
mi teraz utrzymac tam ciagle porzadek, przechodzi jego rodzina w odwiedziny i
komentuje jaki tu burdel, a maz robi mi awantury ze nie dbam o dom i straszy,
ze zmieni zamki i mnie nie wposci, bo to jego dom. chcialam przerobic gabinet
na pokoj dziecinny, a jemu oddac ten duzy, ale powiedzial ze skoro nie jestem
u siebie to nie bede sie rzadzic. z reszta w pokoju goscinnym nie mialby
warunkow do pracy, ale ja i tak tego nie zrozumiem.
nie wiem co robic bo macierzynski mi sie konczy i chcialabym wynajac opiekunke
do dziecka. do zlobka nie moge go oddac, gdyz pracuje do poznych godzin
wieczornych. gdzie ja mam te opiekunku ulokowac..../
maz mowi zebym cos wymyslila, bo on i tak duzo dla mnie zrobil zapewniajac mi
dach nad glowa. niby ma racje, ale z deugiej strony......
mysle o tym aby wywiezc malego do mojej mamy. maz ten pomysl popiera, mowi ze
wtedy wreszcie mialby spokoj. moglabym jezdzic do dziecka w weekendy - 350 km.
boje sie ze maly sie oddzwyczai, no i czy on na pawde moze nas tak wypedzic.
sama nie wiem....;/

p.s. przepraszam za brak shifta, ale mam lewa rekr zajeta spiacym niemowleciem
Obserwuj wątek
    • awsr Re: mieszkac u niego. 14.08.06, 22:07
      eeeeeeeeeeee wiesz kochana, ale to nie tak funkcjonuje malzenstwo. nie na
      zasadzie, ze to moje to rzadze i to w glupi sposob.

      podziwniam cie bo ja bym stamtad uciekala. naprawde.
    • oxygen100 Re: mieszkac u niego. 14.08.06, 22:15
      ja tez pracuje naukowo i mamy 2 pokoje. Ale jakos nie udalo mi sie przechwycic
      tego drugiego pokoju na swoj buduar:PPP Ja durna no!!!
    • kiecha3 Re: mieszkac u niego. 14.08.06, 22:15
      a jakim cudem dałas się wmanewrowac w ten "związek" ???

      obyś okazała sie nędznym trollem... Po pierwsze to małżeństwo jest jakies
      dziwne.. to nie twój mąż tylko pan i władca... skoro ma i ciębie i dziecko..to
      niech się łaskawie zajmie swoja rodzina... nie masz obowiązku mu usługiwać..
      jeżeli masz mozliwość usamodzielnienia się od męża.. zrob to..
      zrób to czeg potrzebujesz ty i twoje maleństwo.. a goscia olej.. To nie jest
      prawdziwy facet.. zeby zabawek własnego dziecka nie mógł sprzątnąć za ciebie...
      nie jesteś sprzątaczką, niańką, kucharka i prostytutką w jednym.. przeraza mnie
      że kobiety dają sie tak wmanipulowac.. i jeszcze sprowadzają w taki układ nowe
      życie.. czy to dziecko ma ojca???!!!!?!?!? NIE !!!!!!! a jego matka się
      zastanawia czy go nie pozucić ze względu na jakiegos typa który nie umie/nie
      chce zająć sie własnym dzieckiem.. uciekaj z maluchem pod pacha i zakładaj
      sprawe o alimenty.. więcej będziesz miała pożytku z tego faceta w ten sposób..

      brrrrrrrrrr.... az mnie zmroziło od twojego postu........
      • maszkarona Re: mieszkac u niego. 14.08.06, 22:29
        To nie zupelnie jest tak, jak piszesz. Mąż jest całkowicie skoncentrowany na
        swojej karierze naukowej. Z dużym powidzeniem obronił doktorat, pracuje nad
        habilitacją, pisze artykuły, ksiązki. On na prawdę potrzebuje spokoju. Praca
        jest dla niego najważniejsza na świecie. Jako adiunkt nie zarabia zbyt wiele, w
        każdym razie kilkakrotnie mniej, niż ja. Jednak nie zawsze zarabiałam dużo.
        Kiedy przyjął mnie do siebie zrabiałam jeszcze bardzo mało i gdyby nie on, nie
        wiem jak bym sobie poradziła. Niestety mam też znaczne wydatki - pomagam
        finansowo mamie oraz dwum ciotkom na emeryturze - z tego też względu mąż uważa,
        że moja rodzina powinna to jakoś odpracować, np. przejmując opiekę nad dzieckiem.
        Sytuacja jest skomplikowana, bo moj mąż ma trudny charakter - najwazniejszy jest
        dla niego jego spokój i możliwość nizakłóconej niczym pracy, a dopiero potem
        wszystko inne, w tym ja i dziecko. W sumie to wiedziałam jaki jest kiedy się z
        nim wiązałam i miałam mocne postanowienie, że niedługo sama kupie mieszkanie do
        którego przeniose się z dzieckiem, a on będzie miał swoje jako miejsce do pracy.
        Wtedy myślałam jednak, że będę pomagać tylko mojej mamie, a nie jeszcze jej
        dwum siostrom. Sytuacja sie jednak zmieniła z powodu ich złego stanu zdrowia.
        Pochodzę z bardzo biednej rodziny, w której dzieci zawsze utrzymywały rodziców,
        tym bardziej więc doceniam pomoc mojego męża. Boję się jednak, że on na pradwdę
        juz nie wytrzyma nerwowo i nie będę miała dokąd pójść razem z dzieckiem.
        • deodyma Re: mieszkac u niego. 14.08.06, 22:38
          to wcale nie tlumaczy jego zachowania. bez przesady.
        • paula.anna to żart, prawda? 15.08.06, 12:31
          maszkarona napisała:
          Praca
          > jest dla niego najważniejsza na świecie.

          Kiedy przyjął mnie do siebie...

          CO ?!?

          z tego też względu mąż uważa,
          > że moja rodzina powinna to jakoś odpracować, np. przejmując opiekę nad
          dzieckie
          > m.

          naprawdę nie wierzę, że to może być prawda. jeśli to żart, to mało śmieszny.
          a jeśli to jednak prawda, a Ty zarabiasz więcej niż on, to mimo kredytów itp
          uciekaj z dzieckiem jak najdalej- z tego co piszesz ani Ty ani dziecko i tak
          nie macie z tego faceta żadnych "korzyści". nie jest ani mężem ani ojcem, więc
          po co to ciągnąć?
        • santorsola Re: mieszkac u niego. 17.08.06, 14:15
          ciekawe jak to jest, że tylko facet może mieć tyle egoizmu, by bezgranicznie
          poświęcić się pracy naukowej. Potrzebuje ciszy i spokoju... a kobieta nie? Sama
          jestem po "z powodzeniem obronionym doktoracie". Też pracujęnad habilitacją. Do
          tego jeszcze na zmianę z mężem wychowujemy dziecko i prowadzimy dom. Oboje
          wiedzą, że czasem "mama pracuje" i nie wolno jej przeszkadzać, ale nie popadam w
          przesadę i nie wyrzucam ich z domu (no chyba że są za głośno, to "wylatują" na
          spacer albo na zakupy).

          Twój mąż to tyran w stylu śrtedniowiecznych władców, którzy dzieci odsyłali na
          wieś by okrzepły. Spakuj się i uciekaj, zanim braknie ci odwagi by to zrobić.
          Ciekawe po jakim czasie zapracowany naukowiec zauważyłby brak żony i dziecka?
    • deodyma Re: mieszkac u niego. 14.08.06, 22:32
      wiesz co, ta cala sytuacja jest chora! jak moglas sie zgodzic na takie
      traktowanie??? zastanow sie nad tym, czy zycie z takim czlowiekiem ma jakis
      sens.
    • mikams75 Re: mieszkac u niego. 14.08.06, 22:46
      jak potrzebuje ciszy i spokoju to niech idzie do biblioteki popracowac.
      Najlepszym rozwiazaniem byloby wydzielenie kata do pracy w pokoju goscinnym,
      przerobienie jego gabinetu na pokoj dziecka i ustalenie jego godzin pracy w
      domu. Ty w tym czasie moglabys wyjsc na spacer czy byc pokoju dziecka, czy kuchni.
      Ale jak jest uparty i czuje sie wladca sytuacji, to niech dalej kroluje ale
      sobie samemu, bo ty powinnas dac sobie z nim spokoj. Jedz do rodzicow,
      usamodzielnij sie, on na dziecko musi placic. A jak Cie odwiedzi w weekend to
      niech spi w przedpokoju, bo w koncu nie jest u siebie.
      Naprawde jakas chora sytuacja...
      Bo ja tez mieszkam w mieszkaniu meza, czesto pracuje w domu i mam polowe stolu
      na laptopa i pare polek na papiery, to wszystko. A od meza nigdy glupich tekstow
      nie slysze.

    • annb powinnas się cieszyc ze 14.08.06, 23:51
      nie wyznaczył ci metra kwadratowego w kuchni
      miedzy koszem a zmywakiem

    • czekolada_orzechowa co za kosmiczny idiota... 15.08.06, 01:34
      bez urazy, moja droga, gdzie ty miałaś oczka, jak go brałaś? Zabieraj dzieciaka
      i spadaj, na do widzenia proponuję zostawić mu gdzies przebite jajo, za 3
      tygodnie będzie musiał się wyprowadzić.
      Ale i tak zalatuje trollem faktycznie.
    • prawie.normalny.facet Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 02:13
      maszkarona napisała:

      > To nie zupelnie jest tak, jak piszesz. Mąż jest całkowicie skoncentrowany na
      > swojej karierze naukowej. Z dużym powidzeniem obronił doktorat, pracuje nad
      > habilitacją, pisze artykuły, ksiązki. On na prawdę potrzebuje spokoju. Praca
      > jest dla niego najważniejsza na świecie.


      ja tez jestem po doktoracie i tez pracuje naukowo (przy czym nie w Polsce a w
      Stanach), prowadze badania, pisze i publikuje artykuly ale mimo to nie
      wyobrazam sobie jak mozna byc takim egoista jak Twoj maz. Przeciez nawet zwykla
      przyzwoitosc, nie mowiac juz o jakims glebszym uczuciu nakazuje, zyby okazywac
      wiecej szacunku swojej zonie i dziecku. Trudno mi pojac, ze nie masz nic do
      powiedzenia w tym mieszkaniu i ze w zasadzie skazana jestes na tulaczke razem z
      dzieckiem w tym jednym, "wielofunkcyjnym" pokoju, podczas gdy Twoj maz ma
      wlasny gabinet, ktory na dodatek zamyka przed Toba na klucz. A jego radosny
      pomysl, zeby wyslac dziecko do Twojej mamy i zebys mogla odwiedzac je tylko w
      weekendy juz zupelnie zwala mnie z nog. A czy on zamierza je takze odwiedzac?
      Bo jesli niezbyt, to chyba tez nie sprawdza sie jako ojciec.

      Nie chce ingerowac w Twoje zycie dlatego, powstrzymam sie od udzielania rad i
      jedynie jeszcze raz podkresle, ze wedlug mnie Twoj maz nie jest w porzadku,
      zarowno w stosunku do Ciebie jak i w stosunku do Waszego dziecka. Pozdrawiam.
      • happiest1 Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 04:16
        Ja na Twoim miejscu pojechalabym do mamy razem z dzieckiem. Sama mam male
        dziecko i nie wyobrazam sobie je zostawic nawet na caly dzien gdzies a co
        dopiero na tydzien. Mysle ze to sie moze na dziecku zle odbic, nie krzywdz go w
        ten sposob.
        A postawa Twojego meza ktory tak latwo godzi sie na rozstanie z wlasnym
        dzieckiem ... bez komentarza.
        • s.dominika Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 07:48
          Ja też pracuję naukowo i nie mogę czytać tego co napisałaś.Piszesz,ze mąż jako adiunkt nie zarabia dużo - dokładnie 2700 brutto - przy czym nie placi podatków (jak to na uczelni-50%kwota wolna) więc na rekę ma ok 2200.To jest mało?
          Po pierwsze ja na pomysł,ze mam się z 6 miesięcznym dzieckiem widywać w weekendy - skwitowałabym spakowaniem walizki i wyjazdem wraz z dzieckiem - co on jest chory jakiś? Klepki od książek mu się poprzewracały?
          Moja rada uciekaj od neigo póki możesz!
          Znam środowisko naukowców - ale tego co on robi nie można tłumaczyć pracą - on poprostu jest nienormalny.Uwierz mi, że nie wszyscy naukowcy są tacy.
          • aiczka Re: mieszkac u niego. 17.08.06, 10:45
            > adiunkt nie zarabia dużo - dokładnie 2700 brutto - przy czym nie placi podatków
            > (jak to na uczelni-50%kwota wolna) więc na rekę ma ok 2200.
            No, nie wiem. Przypuszczam, że akurat adiunkt ma zwyczajną umowę o pracę i płaci
            od swojej zwyczajnej pensji zwyczajne podatki. Dopiero kiedy uda mu się np.
            podpisać umowę o dzieło z przenoszeniem praw autorskich, to od tych pieniędzy
            odlicza 50% na koszty uzyskania przychodu i wtedy płaci od nich podatek.

            > Znam środowisko naukowców - ale tego co on robi nie można tłumaczyć pracą - on
            > poprostu jest nienormalny.Uwierz mi, że nie wszyscy naukowcy są tacy.
            Przede wszystkim ci, których znam, pracują w pracy. Mają swoje laboratoria,
            biurka, pokoje na uczelni/w instytucie.
            • santorsola Re: mieszkac u niego. 17.08.06, 14:09
              a tu akurat się mylisz - sama jestem pracownikiem naukowym, który nie płaci
              "zwykłych podatków"
    • caysee Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 08:23
      Ciezko uwierzyc, ze to co piszesz mialoby nie byc trolowaniem, ale jezeli nie
      jest, to uwazam ze twoj maz jest nienormalny i w ogole nie przywiazuje wagi do
      tego, ze stanowicie rodzine. Pomysl o oddaniu dziecka do babci jest chory i to
      on przesadza o tym, ze nie moge w to wszystko uwierzyc :)

      I jeszcze zakladajac ze to wszystko jest prawda, proponuje ci zaproponowac
      mezowi kupno wiekszego mieszkania. Juz wiemy ile zarabia jako adiunkt, ty
      piszesz ze zarabiasz duzo wiecej, wiec majac do tego 2-pokojowe mieszkanie nie
      powinniscie miec najmniejszych problemow z wzieciem kredytu na wieksze mieszkanie.

      Poza tym zastanawia mnie czemu on wlasciwie pracuje w domu, skoro ma etat na
      uczelni - na mojej uczelni wszyscy normalni pracownicy mieli swoje gabinety,
      zwykle do spolki z kim innym, ale mimo wszystko je mieli i napewno nie bylo tak,
      ze przesiadywali calymi dniami w domu tylko musieli sie na tej uczelni troche
      pokazac.
      • awsr to zalezy jak ma zajecia poukladane. 15.08.06, 10:16
        Maszakrona
        moja Tata jest naukowcem z dwudziestoosiomoletnim stazem, pracuje duzo(bo i
        zaoczni i dzienni, i swoje publikacje, konferencje, recenzje, obrony, egzaminy
        wstepne itp), ale zawsze mial czas dla mojej Mamy, dla nas, dla swojeje Rodziny
        i Rodziny moeje Mamy, dla naszego tlumu zwierzat. teraz na dodatek zajmuje sie
        jeszcze dwuletnia wnuczkom

        gdy bylismy mali zawsze mielismy 2 miesieczne wakacje tylko z Rodzicami
        nigdy Jego praca naukowa nie byla wazniejsza od problemow Brata i moich
        razem z Mama stowrzyli dom i rodzine gdzie wzjemnie sie troszcy o siebie.


        masz szanse stowrzyc cos takiego dla swojego dziecka, ale na litosc boska
        postaw sie ty temu swojemu mezowi.

        i co to za sforulowanie:
        gdy przyjal mnie do siebie?????
        na sluzbe jeszcze dodaj :(
    • maszkarona Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 10:07
      Dziekuje za odpowiedzi, ale nie do konca się zrozumieliśmy.

      1. Nie mogę jechać do mamy, bo tam nie mam pracy, poza tym mama ma jednopokojowe
      mieszkanie, za które kredyt splacam ja.
      2. Mąż zarabia mniej, niż piszecie. Na uczelni nie ma swojego gabinetu. W jego
      pokoju są jeszcze 4 osoby. Do instytutu chodzi 2 razy w tygodniu na 2-4 godziny.
      Reszte czasu spędza wdomu i tu pracuje.
      3. Mieszkanie w części należy do teściowej (dala polowe kasy), ona broni
      gabinetu syna jak niepodleglości. Teściowa ma do mnie pretensje, że nie oddalam
      jej tej polowy, którą ona wylożyla na mieszkanie. Spodziewala sie, że kiedy syn
      sie ożeni odzyska swoje pieniądze.
      4. Na początku nasz uklad funkcjonowal dobrze - mąż pracowal w domu (w swoim
      pokoju), a ja w pracy. Pokój goscinny byl nasza sypialnia. Nie bylo problemów.
      Sytuacja się skomplikowala po przyściu na świat dziecka.
      5. Nie mamy tak dużo pieniędzy jak sugerujecie - polowe swojej pensji wydaje na
      pomoc rodzinie, mimo wszystko zdlolalibysmy zorganizowac srodki na zakup
      3-pokojowego mieszkania, najpierw musialabym jednak oddac pieniądze teściowej.

      Sytuacja jest taka cieżka, dla niektorych nieprawdopodobna, ze względu na
      uwiklanie w relacje z rodzianmi z których pochodzimy.
      • kiecha3 Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 16:34
        > 3-pokojowego mieszkania, najpierw musialabym jednak oddac pieniądze teściowej.

        a za co jej chcesz oddawać.. . zameldowali cię chociaż?? NIE czyli tam nie
        mieszkasz... a kto cię zmusi.... a ciotki z matką twoją nie moga razem
        zamieszkac skoro taka biede klepią?? zmniejszyłoby to koszty ich utrzymania.. a
        poza tym ciotki nie maja własnych dzieci, renty, emerytury że ty im musisz
        pomagac...

        dziewczyno.. zreformuj się.. nie możesz pozwolic by ten prostak ( chociaz z
        tytułem przed nazwiskiem) traktował cię jak rzecz, jak własność.. jak szmate
        która wzioł..ale mu się znudziła bo powiła wrzeeszczącego bachora..i on biedny..
        naukowiec od 200 bolesci nie może pracowac.. no to niech sie wynosi do tego
        swojego pokoju w instytucie skoro JEGO dziecko mu przeszkadza...

        a jak przyjdzie rodzina i stwierdzi że brudno..to możesz im spokojnie powieziec
        że nie jestes u siebie ... i nie masz obowiązku sprzątac... ewentualnie
        powiedziec że ten twój mąż to taka cipa że nawet szklanki nie wyniesie do
        zlewu.. a o zmywaniu to on nawet nie wie ze istnieje coś takiego..
        • maszkarona Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 17:57

          > a za co jej chcesz oddawać.. . zameldowali cię chociaż?? NIE czyli tam nie
          > mieszkasz... a kto cię zmusi.... a ciotki z matką twoją nie moga razem
          > zamieszkac skoro taka biede klepią?? zmniejszyłoby to koszty ich utrzymania.. a
          > poza tym ciotki nie maja własnych dzieci, renty, emerytury że ty im musisz
          > pomagac...
          >

          Wiem, ze relacje w mojej rodzinie nie są normalne. Tak jest co najmniej od 2
          pokolen, o tym co bylo wczesniej nic nie wiem. Dzieci utrzymuja rodziców.
          ciotki są starymi pannami, kazda ma wlasne mieszkanie jedna 50 druga 60 metrowe.
          Nie myslalam, ze bede smuszona im pomagac. Jedna z nich poki pracowala i
          zarabiala dosc dobrze jako ksiegowa pomagala tej drugiej, ktorej z emerytury
          pielegniarki nie stac nautrzymanie 60 m mieszkania. Niestety ona powaznie sie
          rozchorowala i obowiazek ten przeszedl na mnie. Chorej pomagam oplacać pomoc
          domową. Mama i jej siostry nie chca mieszkac razem, uwazaja ze na starosc maja
          prawo do spokoju. One też utrzymywaly swoich rodziców, babcie w 100% bo nie
          miala emerytury jako niepracująca. Pomogly mi też skonczyć studia, byla to
          znaczna pomoc finansowa. Mama nie pracowala i po rozwodzie z ojcem zostalismy
          calkowicie z niczym, nie mieslismy z czego placic cznymszu, wiec mama sprzedala
          mieszkanie i zamieszkala u siostry, ktora teraz jest chora, mialo to byc
          tymczasowe rozwiazanie. Pieniądza zlozyla na koncie, ale inflacja je calkowicie
          zezarla, obowiazek zpewnienia mamie mieszkania i utrzymania spadl na mnie.
          Wiem, że to jest chore, ale ja nic na to nie poradzę. Jedyne pocieszenie, to ze
          mieszkanie mamy jest moja wlasnościa i nasza cókra je odziedziczy. Kiedyś.
          Najbardziej bruździ mi pomaganie tym ciotkom, ale co ja mam zrobic? Proponowalam
          zeby zamienily mieszkania na mniejsze, na takie na jakie je stac, ale wynikla z
          tego tylko awantura. Teściowa uważa, ze skoro mam pieniądze dla swojej rodziny
          to dla niej też powinnam mieć, skoro mieszkam w jej mieszkaniu, ale ja nie mam
          tyle gtówki żeby jej oddać.
          Mylse, ze gdyby nie te problemy z moja rodzina i tesciowa to jakies rozwiazanie
          bysmy z mezem wypracowali. Problemy z choroba ciotki zwalily sie na nas w tym
          samym czasie, co ciąza (tez nieplanowana) i on jest o to wszystko zly, a jego
          mama jeszcze to wzmacnia. Dlatego pomysl zeby moja rodzina odpracowala to, co
          dostaje opieka nad dzieckiem. Gdyby mieszkali w Warszawie to bylby dobry pomysl,
          niestety jest daleko.
          • kiecha3 Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 19:06
            przeraża mnie to co piszesz....

            > Wiem, ze relacje w mojej rodzinie nie są normalne.
            tego nie da sie ukryć, ale da sie naprawić....

            > ciotki są starymi pannami, kazda ma wlasne mieszkanie jedna 50 druga 60 metrowe
            no to fajnie...

            Chorej pomagam oplacać pomoc
            > domową.
            to ładnie z twojej strony.. chorym nalezy pomagac.. skoro nie są w stanie zadbac
            o siebie...

            Mama i jej siostry nie chca mieszkac razem, uwazaja ze na starosc maja
            > prawo do spokoju.
            Fajnie... ale nie pomyslały o tym ze ciebie nie stać na utrzymywanie 3 dorosłych
            osób??? trochę samolubne...

            Proponowala
            > m
            > zeby zamienily mieszkania na mniejsze, na takie na jakie je stac, ale wynikla z
            > tego tylko awantura.
            Powinnaś, moim zdaniem, zebrać trzy panie ( mamę i dwie ciotki) i powiedziec, że
            jeżeli one nie zainteresują sie swoją przyszłościa to nie będziesz w stanie ich
            utrzymywac.. masz własna rodzine i dziecko, które jest teraz dla ciebie
            priorytetem..i albo zdecydują sie na mieszkanie razem, albo kończysz swoją pomoc
            finansowa... bo zwyczajnie cię nie stać.

            Teściowa uważa, ze skoro mam pieniądze dla swojej rodziny
            > to dla niej też powinnam mieć, skoro mieszkam w jej mieszkaniu, ale ja nie mam
            > tyle gtówki żeby jej oddać.
            Ta kobieta sie akurat nie przejmuj.. ona jest najmniej wazna... Nic nie musisz
            jej oddawac... nie jestes tam zameldowana !!! wbij to sobie do głowy.. nie
            zmusiłas jej do wydania tych pieniędzy, nie prosiłaś.. nie na ciebie jest
            zapisane mieszkanie w którym mieszkacie.. nic jej się nie nalezy z twoich
            pieniędzy...

            w sprawie meża.. mam jedno pytanie.. czy on z tej swojej pensji jest w stanie
            utrzymac siebie i mieszkanie??
          • me_mme Re: mieszkac u niego. 16.08.06, 21:15
            Samotna osoba na 60 metrach kwadratowych - to naprawdę luksus, naprawdę mało
            kogo na to stać, chyba tylko bardzo bogatych.
            Czy u Ciebie w rodzinie jest standardem obowiązek zapewnienia luksusowych
            warunków wszystkim starszym członkom rodziny???!!!
            O ile dobrze zrozumiałam Twoje ciotki i matka utrzymywały kiedyś babcię,
            wychodzi więc na to, że skoro musisz im oddać to co one dały babci, to babcia
            mieszkała chyba w 120 metrowym mieszkaniu,o ile nie większym ???
            Przecież ciotki mogą mieszkać razem w jednym z mieszkań, a drugie wynająć, to
            mniejsze (50 metrowe)!!! Dwie starsze osoby w 60 metrowym mieszkaniu - nie muszą
            sobie wchodzić w drogę, ani nawzajem sobie przeszkadzać!!!
            Ja bym na Twoim miejscu myślała przede wszystkim o dziecku, bo ono nie ma nic, a
            widzę, że nawet zwykłej codziennej miłości może mu też zabraknąć.
          • burza4 Re: mieszkac u niego. 20.08.06, 19:21
            ta cała sytuacja jest po prostu chora, bezwzględny egoizm starych ciotek jest
            chyba jeszcze większy niż twojego męża! Musisz pomyśleć przede wszystkim o
            sobie, na miłość boską - nie masz obowiązku ich utrzymywania, pomogłaś - na ile
            byłaś w stanie, one muszą niestety zadbać o siebie we własnym zakresie!

            One NIE POTRZEBUJą pomocy, one na tobie żerują - bazując na poczuciu winy i
            dobrym sercu! obie mają mieszkania - mogą zamienić na mniejsze, i same sobie
            opłacić opiekunkę, mogą je sprzedać i przenieść się do prywatnego domu opieki,
            mogą podnając jeden pokój w zamian za opiekę, mogą zamieszkac razem, a drugie
            mieszkanie wynająć - tyle możliwości, ale po co - skoro wystarczy wyciągnąć
            rękę? Masz poświęcać swoje życie w imię ich komfortu??? a co z tobą??? masz
            dziecko o którym musisz PRZEDE WSZYSTKIM myśleć. To jest twój priorytet. Dawno
            powinnaś powiedzieć wprost - ciociu, niestety nie stac mnie na dalszą pomoc,
            muszę myśleć o dziecku, mogę pomóc jedynie organizując jakieś sensowne
            rozwiązanie, które pomoże ci ułożyć sprawy jak najdogodniej dla ciebie.

            Niech cię ręka boska broni przed oddawaniem kasy teściowej - mieszkanie zostało
            kupione przed ślubem, więc jeśli jej oddasz kasę - nadal nie będziesz miała do
            niego żadnych praw. Przykre, ale z tym facetem rodziny nie tworzysz - i nie
            stworzysz. Z takim egoistą się nie da. Ty i dziecko po prostu mu przeszkadzacie,
            gdyby mógł - dawno by was się pozbył, bo jesteście mu kulą u nogi.
            Pomysł z oddaniem dziecka jest po prostu koszmarny, nie wiem jak w ogole możesz
            to brac pod uwagę?????

            musisz myśleć o tym, jak zabezpieczyć siebie i dziecko w tej sytuacji - bo na
            nikogo nie możesz liczyć. Tylko na siebie, a twoje małżeństwo nie przetrwa.
            Pewnego dnia zostaniesz na lodzie - i już teraz powinnaś mieć to zakodowane i
            przewidująco zadbać o to jak sobie w takiej sytuacji poradzisz.

      • deodyma Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 20:42
        nie bron go ani nie tlumacz. naprawde nie widzisz, ze on nie zachowuje sie w
        stosunku do ciebie i do dziecka normalnie?
    • kinggaaa Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 10:36
      > mysle o tym aby wywiezc malego do mojej mamy. maz ten pomysl popiera, mowi ze
      > wtedy wreszcie mialby spokoj. moglabym jezdzic do dziecka w weekendy -

      to po cholere on się żenił?! miałby wieczny spokój a nie wrzeszczącego bachora i
      zrzędzącą żonę

      chyba nie dałabym się uwikłać w takie dziwne relacje i zobowiązania z rodziną
      przecież to wszystko jakieś chore

      nie obraź się ale tego wszystkiego nie mogę pojąć, dziwna sytuacja.
      nie dalłabym się tak traktować.
      przecież nie jesteś piątym kołem u wozu.
      • horpyna4 Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 10:49
        No i mamy tu piękny przykład udanego prania mózgu, skoro żona jest wdzięczna
        mężowi, że ją łaskawie "przyjął do mieszkania". Okropność.
        • kanaviosta Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 12:15
          czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, że posiadasz skłonności do nadmiernego poświęcania się. chciałabys wszystkim pomóc: rodzinie, mężowi, dziecku.. ale przecież niemożliwe jest rozwiązanie wszystkich problemów Twoich bliskich. jesteś pozbawiona egoizmu, masz duże poczucie odpowiedzialności. ale naprawdę, nie można żyć zapominając o sobie, a staranie się, by ułatwić zycie męzowi może kosztowac Cię trudne dzieciństwo Twojego dziecka. mężczyzna, który Cię kocha wymaga od Ciebie wdzięczności za pomoc, której Ci udzielił, wymaga od ciebie poświęceń, przez które jesteś nieszczęśliwa? tak się nie zachowuje osoba, która kocha. czy Twój mąz chciał Waszego dziecka? może macie inne oczekiwania wobec zycia?
          Twoja obecność w jego zyciu i miłóść powinna byc dla niego wystarczająca nagrodą za pomoc. pomyśl o sobie i własnych pragnieniach, oczekiwaniach, bo jeżeli tego nie zrobisz całe zycie będziesz nieszczęśliwa.
          • santorsola Re: mieszkac u niego. 17.08.06, 14:23
            kanaviosta napisała:

            mężczyzna, który Cię kocha

            a nie zdziwiło cię, ze słowo "miłość" w wypowiedziach autorki tego postu anie
            razu nie pada?
            • kanaviosta Re: mieszkac u niego. 17.08.06, 22:44
              ja myślę, że aby wytrzymać z taką osobą potrzebna jest wiara w uczucie. inaczej jaki miłoby to sens? zauważ, że autorka postu pisze o pomocy, której obecny mąż jej udzielił. poza tym usprawiedliwia go: że ma trudny charakter itp.
    • aga_ta_78 Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 15:01
      Jezu, dziewczyno! Jak możesz żyć z takim facetem? To musi być CHORY człowiek!
      Przestań go usprawiedliwiać i zmień swoje życie...
    • czekoladka_84 Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 20:37
      Znam podobne małżeństwo. Oni mieli dwa pokoje, dwójke dzieci, a pan i władca
      musiał mieć swój gabinet. Na dodatek jak ktoś wszedł do tego pokoju i coś
      poruszał to była koszmarna awantura. Są już dawno po rozwodzie...
    • letra Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 21:05
      Maszkarona,
      jeśli to wszystko co piszesz to prawda, to problem masz głównie Ty, a nie Twój
      mąż. Przeczytaj jeszcze raz to wszystko to, co napisałaś. Wszystkim jesteś coś
      winna? Mamie, mężowi, ciotkom i teściowej? To jest chore! Zacznij myśleć o sobie
      i o swoim dziecku! Oczywiście, że trzeba pomagać krewnym w potrzebie, ale
      sytuacje, które tu opisałaś (samotne osoby mieszkające na 60 metrach, Ty
      gnieżdząca się w jednym pokoju z małym dzieckiem) do takich nie należą.
      Proponuję więcej odwagi w myśleniu o sobie i swojej przyszłości. Czy tak chcesz,
      żeby wyglądało Twoje życie? Chcesz do starości myśleć o wszystkich dookoła a na
      emeryturze dopominać się "spłaty" od swoich dzieci? Czas przełamać toksyczną
      tradycję! Życzę powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki!
      • kinggaaa Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 21:10
        zgadzam się z letra, przecież jak wszystkim w koło będziesz chciała pomagać to
        na własne dziecko ci nie starczy. dorośli z twojej rodziny powinni sie troszczyć
        o siebie samych. jeżeli są chorzy to chyba mają rentę.
        • malgorzata_i_mistrz Re: mieszkac u niego. 16.08.06, 13:17
          No co Wy, przecież to idealny układ! On skrajny, patologiczny wręcz, egoista i
          ona, która z takim egoizmem stykała się w domu rodzinnym. Dla obojga więc
          sytuacja jest wymarzona - ona porusza się w znanym sobie środowisku, on żyje jak
          kawaler, tyle że ma za friko obiad, porządek i rżnięcie. Dziecko im co prawdo
          trochę tę idyllę zburzyło, ale co tam, dziecko można sprzedać rodzinie. I znowu
          będzie "żyć nie umierać". Zazdrośćmy, dziewczyny, zazdrośćmy ostro, bo jest
          czego... a drugiej takiej pary nie spotkamy. A w każdym razie taką mam nadzieję.

          ___________________________

          Twoja matka była chomikiem.
          • cantatea malgorzata_i_mistrz 16.08.06, 15:15
            Celniej ująć się chyba nie da...
            Od jakiegoś czasu czytuję Twoje wypowiedzi z przyjemnością, ale ta powyższa to
            po prostu mistrzostwo świata.
            Może Twój fanclub założę? :D
            • malgorzata_i_mistrz Re: malgorzata_i_mistrz 17.08.06, 16:12
              A dziękuję bardzo :)
              Fanclub to nienajlepszy pomysł, jestem zwierzem niemedialnym ;))) Może zamiast
              tego jakiś Klub Zdrowego Rozsądku? Zapewne, byłoby to z większym pożytekiem dla
              ogółu :D

              ___________________________

              Twoja matka była chomikiem.
    • mynia_pynia Re: mieszkac u niego. 15.08.06, 21:08
      rozumiem że to są jaja jakieś, bo na pewno nie małżeństwo i życie.
    • lenka30a Re: mieszkac u niego. 16.08.06, 12:36
      to ściema, prawda???
      Nie wierzę, że można być tak....
      kobieto, Twój mąż Cię nie szanuje, a Ty chyba siebie też nie!
      Zabierz dziecko i uciekaj gdzie pieprz rośnie, zwłaszcza, że masz pracę=środki
      na własne utrzymanie.
    • agata206 Re: mieszkac u niego. 17.08.06, 09:45
      brr.. brak slow! co to za maz? i jego chore pomysly? ja bym takiego pogonila...
    • triss_merigold6 Jaja? 17.08.06, 22:33
      Kobieto nie chrzań.
      - znam uczelniane klimaty, kase można trzepać aż miło to raz
      - odstaw od pomocy ciotki (ich problem, że są samotne nie Twój) to dwa
      - wynajmij mieszkanie SAMA i wynoś się z dzieckiem natychmiast to trzy

      Jesteś w idiotycznym układzie z pasożytami naokoło.Skoro dla męża guru jest
      praca i spokój nade wszystko to idealnie będzie jak zamieszka sam, bez żony i
      dziecka. Tobie ten pan jest niepotrzebny. Ciotki do przytułku.
    • kasiulka25 Re: mieszkac u niego. 19.08.06, 20:44
      Straszne to co piszesz..:(

      najbardziej optymalne rozwiązanie (chyba)
      siadasz z ciotkami i mowisz, że nie jestes w stanie im dluzej pomagac finansowo
      w takim stopniu jak dotychczas. Mieszkania (50 i 60) sprzedajecie i kupujecie
      kawalerki lub zamieniacie na kawalerki. Jesli będą burkać - uzasadnij że
      mniejsze mieszkania to mniejsze koszty a tym samym mniejsze dla ciebie obciązenie.

      Mamy mieszkania nie ruszaj, spłacaj kredyt, skoro to własnosciowe.

      Męża....hmm, nie piszesz czy go kochasz, czy nie, czy chciałabys sie wyniesc czy
      nie. Kupic mieszkania sama, nawet malutkiego, raczej nie kupisz (zeby mezus łapy
      na nim nie polozył musialabys sobie zalatwić rozdzielnosc majatkowa). Hmmm.
      WYnajem bez sensu, bo kase ladujesz komus. A mieszkanie spoldzielcze/lokaotrskie
      (nie wiem jak to sie nazywa, chodzi mi o takie gdzie wlascicielem jest
      spoldzielnia a ty najemcą)?? A może udaj się do expandera i zapytaj czy w twojej
      sytacji masz szanse na kredyt mieszkaniowy. Ratuje cie nawet 30mkw kawalerka,
      bedziesz u siebie, swiety spokoj, albo sprzatniesz albo nie i nikt ci glowy nie
      bedzie suszyl.

      tesciowa olej. Nie ma zadnego prawa i podstaw żądać od ciebie splaty mieszkania
      meza (a ty musialabys na glowe upasc zeby to zrobic - bo to doslownie pieniadze
      wyrzucone w bloto, skoro maz kupil PRZED slubem to to mieszkanie jest jego
      ODREBNA wlasnoscia i nie wchodzi do majatku wspolnego malzenstwa)

      nie daj sie i dzialaj poki jeszcze masz siłę.
      pozdrawiam
      • an20 Re: mieszkac u niego. 21.08.06, 21:21
        sytuacja jak dla mnie dziwna, ale widocznie tak jest. Ja bym tylko zwrocila
        uwage na to: ze teraz roznie bywa z praca, masz ja i dobrze zarabiasz i niech to
        trwa jak najdluzej, ale rowniez niespodziewanie moze sie skonczyc i.... co
        wtedy? Piszesz, ze maz zarabai malo, utrzyma Ciebie i dziecko i Twoja rodzine?
        nie sadze zeby byl takim filantropem, skoro jak piszesz wydaje sie bardzo
        egoistyczny. Moim zdaniem powinnas zmniejszyc koszty utrzymanai swojej rodziny -
        propozycja kolezanki Kasiulka25 jest rozsadna i warto z niej skorzystac - a poza
        tym odkladac kase na swoje konto. Nie zawsze bedzie dobrze musisz miec
        zabezpieczenie dla siebie i dziecka. A ciotki no coz powinny zadbac o siebie
        wczesniej, jezeli maja male emerytury to powinny sprzedac swoje mieszkania i
        kupic mniejsze na ktore SAME beda placily. Skoro nie staraja sie byc samodzielne
        to niech nie zatruwaja zycia innym i dopasuja sie do sytuacji panujacej.
        • mkusiciel Re: mieszkac u niego. 22.08.06, 13:38
          Czytam i czytam i nie wierze że czytam prawdziwą historię.
          Ale z drugiej strony łatwo radzić gdy nie jest się w takiej sytuacji. Ale
          musisz podjęć jakąś decyzję bezwzględnie nie oddawaj dziecka jeśli Ci na nim
          zależy bo to nie będzie już Twoje dziecko, a z drugiej strony jeśli Twoja mama
          jest w starszym wieku czy ma tyle siły żeby zająć się malutkim dzieckiem 24 h?
          Ja rozumiem że masz wyrzuty sumienia i czujesz się zobowiązana w stosunku do
          swojej rodziny wiem też że niektóre starsze osoby stają się bardzo zgorzkniałe
          i nie da im się wytłumaczyć pewnych spraw ale musisz skończyć finansować ciotki
          nie masz innej możliwości musisz pomyśleć przede wszystkim o dziecku bo jeśli
          ty o nim nie pomyślisz to nikt inny tego nie zrobi. Jeśli chodzi o męża to albo
          go kochasz albo chcesz okazać mu wdzięczność za to że kiedyś jak pisałaś Ci
          pomógł lub z całym szacunkiem upadłaś na głowę. Jak może na każdym kroku
          wypominać Ci że to jego mieszkanie znam wiele takich małżeństw i jakoś nikt do
          nikogo takich tekstów nie rzuca. Ten facet nie nadaje się na męża i ojca
          zresztą jak pisałaś najważniejsza jest praca a dziecka nie chciał i bardzo mu
          przeszkadza. Ja wiem że trudno jest podjąć decyzję o odejściu że zawsze martwi
          się tym że sobie nie poradzi ale naprawdę rozważ to kto komu bardziej pomaga.
          Ty nie znasz innego życia bo jak piszesz nie miałaś ojca Twoja rodzina też jest
          egoistyczna jak Twój mąż ale wierz mi tak nie wygląda małżeństwo nie musisz być
          wdzięczna za wszytko mężowi pomyśl czy on Tobie jest za coś wdzięczny? przecież
          Ty dla niego też wiele robisz. Naprawdę nie wyobrażam sobie takiego związki
          całej tej sytuacji to jest czysto materialistyczny układ co będzie kiedy
          zabraknie pieniędzy? - czego Ci nie życzę czy Tobie wtedy ktoś pomoże?
          Dziewczyno zacznij myśleć o dziecku i sobie a nie uszczęśliwiaj wszystkich
          dookoła. Pamiętaj też że dziecko rośnie i staje się coraz bardziej ruchliwe
          wtedy dopiero potrafi przeszkadzać. Pozdrowienia i przemyśl naprawdę tą
          sytuację tak dalej nie możesz żyć.
          • kachaa17 Re: mieszkac u niego. 23.08.06, 14:50
            hmm. Ja też mieszkam w mieszkaniu, które mąz miał zanim wzielismy ślub ale
            nigdy, przenigdy nie powiedział mi, że to jego mieszkanie, więc ja nie mam nic
            do gadania. To co opisujesz to nie jest normalna sytuacja. Jesteś
            wykorzystywana przez wiele osób
            męża - bo wmawia ci, że wiele mu zawdzięczasz - to, ze cię przyjał pod swój
            dach -straszne, to jest, ze tak mówi
            siostry i rodziców - nie masz obowiązków ich utrzymywać, tym bardziej jeśli
            sama nie masz dobrej sytuacji finansowej.
            Z drugiej strony piszesz, że zarabiasz więcej niz mąż, więc to chyba raczej on
            zawdzięcza ci utrzymanie. Jeśli rozpatrywać to w ogóle w kategoriach
            zawdzieczania. Myślę, że masz niskie poczucie własnej wartości i dajesz sobie
            wmówić takie rzeczy jakie ludzią tylko chcą ci mówić. Powinnas sobie
            powiedzieć, że zasługujesz na cos więcej, na szacunek i miłosć a nie
            wypominanie co to zawdzięczasz swemu mężowi
    • mamurzyca Re: mieszkac u niego. 23.08.06, 15:49
      a ja mysle ze ktos sobie szuka materialu na telenowele.. nie wiedzialam ze w
      tych czasach mozna jeszcze tak rozumowac, widac sufrazystki jeszcze by sie
      przydaly..bo feministki nie daja rady..
      KOBIETO WEZ SIE ZA SIEBIE, NIE JAKIES CIOTKI, I NIE NIANCZ FACETA!kto to
      widzial gabinet- zamykany na klucz..- w tak malym mieszkaniu!! no i oczywiscie
      olej tesciowa, przeciez mieszkanie kupila synowi nie tobie wiec niech sie
      odczepi a synek niech jej sam zaplaci!
      auuu wogole nie rozumiem, przeciez piszez ze jestes wyksztalcona, nie chowalas
      sie w lesie to skad takie pozwolenie na chory uklad?????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka