Dodaj do ulubionych

Ja radzicie sobie z obiadami?

09.05.07, 14:38
Bo ja już wysiadam!
Wracamy do domu zwykle o 18, czasem później. Padam z nóg, a tu jeszcze obiad?
Próbowałam gotować coś na dwa, trzy dni. Ale to też nie do konca się
sprawdza. Próbuję robic jakieś szybkie potrawy, typu makaron z sosem, jakieś
duszone warzywa z mrożonki, placki ziemniaczane, naleśniki...
Jak wy to robicie? szykujecie potrawy np. zupy i mrozicie? bo kotlety to
łatwo...
Obserwuj wątek
    • brak.polskich.liter Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 14:46
      Ja gotowac lubie i potrafie, moj facet takoz. Gotowanie mnie luzuje i odpreza,
      zwlaszcza po 8-10 godzinach pracy. Facet to kucharz-hobbista. Na ogol w drodze
      z pracy do domu zahaczamy o sklep, kupujemy cos na obiad, po czym wspolnie
      gotujemy. Przy lampce wina i pogaduchach to naprawde fajna sprawa.
      Jesli danego dnia zadnemu z nas nie chce sie akurat gotowac, bo bywa i tak,
      jemy na miescie albo zamawiamy cos na wynos. Albo nie jemy obiadu, tylko np.
      kanapke czy salatke. I tez jest kul.
      • oxygen100 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 21:01
        ja podobnie jak brak.polskich.liter.
        lubimy kuchnie srodziemnomorska bo jest zdrowa. rzadko robie typowo polskie
        obiady
    • librea Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 14:59
      u nas gtujemy wymiennie, tzn. zależy które z nas wróci wcześniej, czasem staram
      się coś ugotować na dwa dni. a jak nam się niechce to wtedy pozostaje spagetti
      albo wyjście na miasto. choć moja znajoma gotuje zupę na cły tydzień i trzyma
      ją w lodówce. powiem szczerze, że to nie dla mnie. wolę coś na świeżo upichcić.
      chyba po tygodniu nie mogłabym patrzeć na taką zupę:-)
      • sol_bianca Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 15:04
        librea napisała:

        > u nas gtujemy wymiennie, tzn. zależy które z nas wróci wcześniej, czasem staram
        >
        > się coś ugotować na dwa dni. a jak nam się niechce to wtedy pozostaje spagetti
        > albo wyjście na miasto.

        u nas tak samo. poza tym, ze gotuje ZAZWYCZAJ na dwa dni.
    • ewelita Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 15:01
      No tak. Mój M zajmuje sie dostarczaniem pożywienia a ja jego przygotowywaniem.
      Zazdroszczę odprężenia przy gotowaniu. Mnie to niestety nie odpręża, dlatego
      wolę zrobić coś szybko.
      Mój M jest przyzwyczajony przez mamę do obiadów w domu i czasem marudzi, ze nie
      ma. Wtedy mobilizuję się i robię coś na kilka dni, a potem...
      Już w zastanawiam się, czy nie poświęcic jakiegoś dnia i nie narobić gołąbków,
      bigosów, krokietów itp i nie wrzucić do zamrażarnika, a potem tylko odgrzewać w
      potrzebie...?
      • librea Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 15:02
        a może wystarczy zachęcić męża do tego aby i on brał udziałw gotowaniu,
        przecież to nie tylko Twój obowiązek.
        • ewelita Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 15:07
          On mi pomaga, pokroi warzywa, obiera ziemniaki, zrobi naleśniki, itp. Problem
          w tym, że my zazwyczaj razem wracamy tak pózno. Jedzenie na mieście? czasem z
          lenistwa wpadamy na pierogi, ale wolę unikac jadłodajni.
          Wiem, ze to nie tylko moj obowiązek. Uznaliśmy, że on robi zakupy ( jeździ
          samochodem, poza tym ja nie lubię)a ja pichcę coś z tego. Podaję mu zazwyczaj
          listę co kupić, czasem on kupi skladniki do czegoś, na co ma ochotę.
          Problem w tym - albo mierna ze mnie kucharka, albo wyczerpały mi się pomysły na
          szybkie dania :-)
          • umber82 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 15:12
            no przecież nie musisz mieć w głowie 1000 pomysłów na obiad:) kup go :) a tak
            na poważnie jest tyle extra ksiażek kucharskich z szybkimi i fajnymi daniami :)
            może przejdz się do empiku głowa cię rozboli od ilości :) zaczniesz
            eksperymentować - może polubisz gotowanie bo to zawsze bedzie coś nowego i mąż
            też będzie zadowolony;)
            staraj sie nie robić z tego ciezaru i problemu a zobaczysz że dasz/dacie rade:)
    • umber82 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 15:03
      Ja to jestem raczej z tych wyzwolonych - nie gotujących ;)
      ale jak juz musze to ugotuje, z reguły w weekendy bo w tyg za późno tak się
      obżerać po 19:00, więc jemy różnego rodzaju sałatki :) które robimy wspólnie.

    • minerwamcg Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 15:22
      Ja wracam do domu o 20.00, więc razem jemy tylko kolacje... Obiady gotuję
      wieczór poprzedniego dnia albo rano przed wyjściem do pracy. Nie przeszkadza mi
      to, bo lubię gotować, aczkolwiek nie gardzę ani gotowymi półproduktami, ani
      mrożonkami.
      Pracą przy gotowaniu się nie dzielimy :) Po pierwsze, nikomu nie odstąpię
      takiej frajdy, po drugie - podział nastąpił dawno, jest sztywny, święty i
      niewzruszony: ja gotuję, moje Szczęście zmywa. Nienawidzę myć garów, więc taki
      układ mi cudownie odpowiada :)))
    • caysee Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 18:20
      My obydwoje jemy 3 daniowe obiady w pracy, jednak moj maz ma dobry apetyt (albo
      tasiemca...), ze musi jesc jeszcze drugi obiad w domu, bo inaczej by chodl. Poki
      nie pracowalam, gotowalam normalnie obiady w domu, potem jak zaczelam pracowac,
      jakos dalej po pracy gotowalismy na zmiane w miare normalne potrawy, ale potem
      jakos coraz bardziej zaczelismy przechodzic na jedzenie gotowe, albo pol gotowe
      (mrozonki, pierogi, spaghetti i takie tam). Zwykle w niedziele gotujemy tez
      wieksza porcje, wiec starcza na poniedzialek, a nieraz robie jakies jedzenie,
      ktore da sie zamrozic (np. leczo).

      Pytanie: dla ciebie placki ziemniaczane to szybka potrawa?! Przeciez tarcie, a
      potem smazenie trwa bardzo dlugo. Masz jakis sposob? (ja uwielbiam placki ale
      rzadko je robie, bo uwazam, ze sa dosc upierdliwe w robieniu).
      • mikrusek2007 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 19:45
        Polecam kanał kuchania.tv - można całkiem się przekonać do gotowania.
        Ja czasem coś robię z ichniejszych przepisów, ale zawsze mam w zamrażarce jakieś
        poporcjowane piersi kurczaka, które zawsze można pokroić, podsmażyć i dodać
        jakiś sos ze słoiczka albo mrożonkę + ryż. Trwa to pół godziny i pycha jest.

        caysee napisała:
        > Pytanie: dla ciebie placki ziemniaczane to szybka potrawa?! Przeciez tarcie, a
        > potem smazenie trwa bardzo dlugo.

        Smażenia nie da się skrócić, fakt, ale to tarcie...
        Ja wyciskam ziemniaki w wyciskarce do soków, potem mieszam sok z miąższem,
        dodaję jajko, mąkę, sól, pieprz i wuala - na patelnię.
        • caysee Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 21:07
          Mikrusek!

          O tym patencie nie slyszalam! Czy mowiac o wyciskarce do sokow masz na mysli
          sokowirowke? Tzn. tak jakby sie marchewke wyciskalo?
          • mikrusek2007 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 10.05.07, 14:02
            caysee napisała:

            > Mikrusek!
            >
            > O tym patencie nie slyszalam! Czy mowiac o wyciskarce do sokow masz na mysli
            > sokowirowke? Tzn. tak jakby sie marchewke wyciskalo?

            Tak :-)
      • ewelita Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 10.05.07, 09:35
        Pytanie: dla ciebie placki ziemniaczane to szybka potrawa?! Przeciez tarcie, a
        > potem smazenie trwa bardzo dlugo. Masz jakis sposob? (ja uwielbiam placki ale
        > rzadko je robie, bo uwazam, ze sa dosc upierdliwe w robieniu

        Ha, ha. Szybka, mężczyzna obiera ziemniaki, wrzucamy je do robota, który w
        kilka minut je trze a potem ja je smażę no i jemy je niejako "z patelni", czyli
        to co gotowe na talerzyk i do buzi :-)
      • ewelita Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 10.05.07, 09:42
        My mamy w bloku pierogarnię/naleśnikarnię i niedługo pizzerię :-) Przyznam sie,
        że jeszzce tam nie byłam ( mieszkamy tu od marca). Nie chciałabym żywić się
        fastfoodami, parę lat temu tak robiłam i na dobre mi to nie wyszlo ( a raczej
        weszło w biodra)
        Otóz dla mnie 18/19 to późna pora, bo zanim zrobię obiad, to zasiadamy do niego
        o 20, dla mnie to o wiele za późno.
    • agnrek Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 18:24
      Ja wracam o 18.00 i gotuję obiad, wyprowadzam i karmię psa. To wcale nie jest
      jakaś upiorna godzina, żeby nie dało się obiadu ugotować. Mąż wraca przed 19.00,
      czasem później.
    • kawka74 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 20:25
      gdyby nie makarony wszelkiego rodzaju, niechybnie już byłabym rozwódką z powodów
      kulinarnych
      wariacje makaronowe ratują mój związek, placki ziemniaczane już przerastają moje
      możliwości (nie mam cierpliwości do tarcia ziemniaków, no, nie mam i już)
      gdyby nie to, że mąż częstokroć wraca z pracy później niż ja, nie weszłabym do
      kuchni wcale
      • kawka74 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 20:26
        PS. nienawidzę gotować
        PS.2 szczęśliwie po drugiej stronie ulicy mam doskonały sklep z pierogami,
        surówkami, kotletami i naleśnikami :)
        • lenchen Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 20:32
          W ogóle sobie nie radzę. Obiady jem w pracy, wracam do domu często koło 19.00 i nie wyobrażam sobie, żeby jeszcze gotować! Lodówka świeci pustkami odkąd zaczęłam studia, czyli od 8 lat. Gotowanie nie sprawia mi zbyt dużej przyjemności, wolę wykorzystać ten czas na np. czytanie gazety czy nałożenie maseczki.
          • wielorak Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 20:43
            ja robię obiady sporadycznie tzn. zdarzy się że robię w wekeend
            w tygodniu wracamy z pracy po 18tej i nie mam ochoty spędzać tego czasu w kuchni,
            jedziemy na pizze, knyszę albo jemy kanapki albo nic nie jemy (jak sie nie chce)
            Mój M mi nie marudzi (jeszcze)
            ale mam wyrzuty sumienia i nie podoba mi się to że nie robię obiadów
            to niezdrowne
            • vincentyna Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 09.05.07, 22:09
              Pracuje w domu wiec w okolicy 15.00 jem jakies warzywo z sztuka miesa.Moj chlop
              wraca ok 19.00 i robi sobie obiad : duuuzo ziemniakow i mieso w panierce. Nie
              jemy razem bo:
              -mamy zupenie inne potrzeby zywieniowe, ja bym wazyla 120 kg gdybym jadla z nim,
              on po moich warzywach jest po 5 min. znow glodny
              -mamy inna pore, ja nie jem po 19.00 a on wlasnie wtedy zasiada do stolu

              Od zawsze gotowalismy oddzielnie, to dla nas naturalne.
              Tylko w weekendy gotujemy razem, jemy ok 17.00 i cos takiego co obu nam
              podchodzi (krewetki, losos, befsztyki, nadziewane papryki itp.)
              • malgoszac my jadamy na miescie 09.05.07, 23:16
                bo nikt nie ma czasu na gotowanie
    • ewelita Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 10.05.07, 09:44

      My mamy w bloku pierogarnię/naleśnikarnię i niedługo pizzerię :-) Przyznam sie,
      że jeszzce tam nie byłam ( mieszkamy tu od marca). Nie chciałabym żywić się
      fastfoodami, parę lat temu tak robiłam i na dobre mi to nie wyszlo ( a raczej
      weszło w biodra)
      Otóz dla mnie 18/19 to późna pora, bo zanim zrobię obiad, to zasiadamy do niego
      o 20, dla mnie to o wiele za późno.
    • zosiaczek25 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 10.05.07, 09:51
      Nie mam z tym wiekszych problemow. Zajecia na uczelni mam trzy razy w tygodniu i
      tylko w poniedzialki wracam kolo 18.00 i musze jeszcze zrobic zakupy (bo po
      weekendzie lodowka pusta a moj n wraca z pracy o 20.00, wiec tez nie ma na to
      czasu) i dopiero wziac sie za kolacje. Czasem mnie tylko to wszystko wkurza-
      studia, zlecenia, obowiazki domowe, rozne sprawy urzedowe do zalatwienia. Czasem
      jestem psychicznie wykonczona. Bo musze to wszystko robic sama. Ale wiem, ze
      tylko ja moge to zrobic. Moj narzeczony w tygodniu nie ma na to czasu, wiec nie
      mam innego wyjscia. Na szczescie on wykazuje zrozumienie i gdy ma wolne, to
      wykonuje prace domowe razem ze mna. A ja, gdy mam juz totalnie wszystkiego
      powyzej uszu, zastrajkuje sobie czasem- nie posprzatam, zamowie pizze.
      • diegosia Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 10.05.07, 10:37
        My oboje czesto spotykamy sie w domu dopiero w okolicach godziny 20 (maz wraca z
        pracy, ja z uczelni/pracy), ale zawsze gotujemy jeszcze razem. Czasem jemy
        dopiero o 21, 21.30, ale jakos to nam nie przeszkadza. Gotujemy wspolnie, w
        tygodniu zwykle cos prostego, lekkiego z kuchni srodziemnomorskiej, do tego wino
        i wlasciwie tak spedzamy kazdy wieczor.
    • stara_dominikowa Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 10.05.07, 14:55
      żremy w robocie. gotowanie raz w tygodniu dla rozrywki.
    • dyderko Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 11.05.07, 12:47
      Ja mam cudownego partnera, który nie dość że zje cokolwiek mu dam i pochwali
      nawet straszliwe świństwo (złapałam go na tym) to jeszcze pomoże w gotowaniu (
      z tym ze jemu nie można kazać zrobić jakiegoś byle co, jemu trzeba podsunąć
      zrobienie czegoś wymagającego pewnego wysiłku i talentu (a potem oczywiście
      bardzo chwalić), nie wymaga on obiadów dwudaniowych, właściwie tylko drugie
      albo zupa z dużą zawartością różnych sycących rzeczy mu wystarcza, a na dodatek
      rozumie że nie mam czasu i nawet kupne mrożonki na stole go nie przerażają, tak
      więc moja sytuacja jest na samym wejściu bardzo dobra.
      Jak gotuję to gotuję „dla kompanii wojska”, potem część z tego jemy ze dwa-trzy
      dni a resztę (oczywiście jak jest świeżutka) pakuję w jednodniowe porcje i
      pakuję do zamrażalnika (wszelkie fasolki, bigosy, flaczki, sosy z mięsem,
      łazanki z mięsem itp. – krokiety i gołąbki przekraczają pracochłonnością moją
      dobrą wolę). Poza tym często ziemniaki w wielkiej ilości gotuję i te co zostaną
      na drugi dzień odsmażam z gotowymi mrożonymi warzywami i jakimkolwiek mięsem w
      kawałkach (polecam udziec z indyka, odmienny w smaku od piersi z kurczaka, a
      dusi czy smaży się równie szybko). Sosy z ryżem czy makaronem są też szybkim i
      łatwym wyjściem...
    • kaatrin Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 16.05.07, 03:48
      Ja rzadko gotuje, bo przewaznie wracam do domu kolo 19 z pracy i idziemy na
      basen lub na spacer, wracajac kupujemy cos na wynos. Dwa razy w tygodniu mam
      tez wieczorem studia, wiec wracam o 22. Przewaznie w te wieczory maz czeka na
      mnie z ciepla kolacja i lampka wina... wtedy wiem czemu mezczyzni tak ten swiat
      ustawili. Nie ma nic lepszego jak domowy obiadek, ktory ktos dla ciebie
      przygotowal...
      Dzisiaj bedzie kurczak tikka masala z indyjskiej restauracji naprzeciwko -
      palce lizac, a jedna porcja wystarcza na nas dwoje..
    • danioklops Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 16.05.07, 12:09
      Przeraziłyscie mnie!!!!! Nie gotuje , nie lubie , nie umiem, jesli juz nawet
      mam ochote zrobić tego typu niespodzianke to....za cholere nie mam pomysłu,
      ksiazki kuchenne przerazaja mnie składnikami, jesli czegokolwiek zapomne lub
      pomyle moze nie wyjsc dobre. dodatkowo sama jadłabym najchetniej bez przerwy
      warzywa sery i naczosy a chłop czasem chciałby mięso szarpnac, nie chciałabym
      bardzo aby weszło w krew ze wszystko co pyszne to przywiezione od mamusiów :)
      Łudzę sie , ze jak bedzie dzizia jakas w naszym domu to się miesko i obiadki
      pojawią a póki co wkurza mnie moja niezdarność i brak kreatywności , niechec do
      eksperymentowania w tej materii....
    • maya28 Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 16.05.07, 21:41
      Obiady jadamy w pracy, w porze obiadowej. Nie wyobrażam sobie o 19tej
      dwudaniowego obiadu! Wieczorem jemy kolacje, jakis makaron, pieczona ryba, sery
      z oliwkami i winko? mazarella z pomidorem? Czasami robie cos na 2 dni, czasami
      jemy na miescie kolacje. Za to uwielbiam gotowac jak mam czas. Wtedy szaleje w
      kuchni. Ale po pracy to nie ma o tym mowy. Szybka kolacja, nawet na cieplo
      robie w max 30 min, cos prostego. Np filet z lososia z maslem i koperkiem
      zawijam w sreberko i na 20 min do piekarnika + brokuły. Szybko zdrowo i
      smacznie.
    • anetina Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 16.05.07, 22:05
      a ja rano robię
      albo póżniej po pracy szybciutko zupę

      no niestety moje chłopaki, a szczególnie Mały jest mięsożerny i zupożerny -
      najlepiej na każdy posiłek dnia
    • veevaa Re: Ja radzicie sobie z obiadami? 17.05.07, 09:37
      wpadam do comu i gotuje. albo czekam na meza i gotujemy razem. albo on
      przychodzi wczesniej (jak wczoraj) i ja przychodze na gotowy obiad. kotlety
      robie seria i zamrazam. do nich jakis ryz, czy kasza.
      albo makaron z sosem, szybka potrawa.
      tylko ze jak patrze na moje tempo gotowania i tempo mamy i tesciowej, to ja to
      robie z piec razy szybciej...
      • istota mmm placki ziemniaczane 18.05.07, 14:41
        ale mnie zainspirowalyscie, zrobie sobie dzisiaj placki ziemniaczane z pysznym
        sosem grzybowym
        odkrylam kiedys ze robot kuchenny moze zetrzec za mnie ziemniaki. To mnie
        zawsze zniechecalo do robienia plackow, a tak jest szybko, lekko i przyjemnie
        • cynamonowapuma Re: mmm placki ziemniaczane 18.05.07, 18:40
          Moj facet nie przepada za salatkami, plackai,nalesnikami itp, wiec staram sie
          zeby jakis element miesny zawsze sie znalazl ;)

          Ja jako szybkie dania polecam:
          1) cos zamiast ziemniakow + kotlet czyli np kalafior, brokuły, mrozonka warzyw,
          kuskus, kasza gruczana lub ryz(milion opcji) do tego kotlety (szybko sie roi),
          ewentualnie dla odmiany jakis sos z torebki.
          2) piers pokrojona w kawaleczki + mrozonka warzyw pochinsku(rewelacja) lub jakis
          sloik z sosem do potraw z kurczakiem
          3) oprocz tego oczywiscie zrobienie kilku roznych dan w ilosciach hurtowych,
          zamrozenie ich i : 4 dni w tygodniu obiad wczesniej zrobiony odmrozony, 2 dni
          zupa, raz zamowiona pizza.
          4) wciagniecie meza do gotowania ;) zeby docenial ile trzeba siedziec zeby
          wymyslic cos innego, smacznego i ze nie zawsze ma sie na to ochote, bo pracujesz
          tak samo jak on wiec moim zdaniem rola kobiety jako kucharki jest jakims
          nieporozumieniem ;)
          5)polecam wybranie sie na zakupy raz na jakis czas do hiprmarkeu, co jakis czas
          wchodza fajne nowosci typu mrozonki, sosy, itp. np Kupjesz torebke sosu na
          ktorej jest napisane co musisz dokupic zeby powstal obiad :)
          6)wszelkie spagetti, zapiekanki z ziemniakow, mrozone frytki, kurczak z rozna ;)
          itp w wersji awaryjnej tez musza wystarczyc :)

          Pozdrawiam
          przyjemnego gotowania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka