Dodaj do ulubionych

PRZEMOC, AGRESJA, JA

25.06.07, 10:58
Witam wszystkich!!! Nawet nie wiem od czego zacząć pisać. Nie wiem jak zacząć
kolejny dzień. Wiem natomiast, że będzie on smutny. Moja córeczka śpi,
dlatego mam tropchę czasu żeby napisać. Traktuję to pisanie trochę jako
terapię. Potrzebuje wypowiedzieć to wszystko. Wyrzygać tutaj na forum całą,
swoją frustrację i ból. Wiem, że nie jeden powie, że jestem głupia i słaba. I
może będzie miał rację...Piszę bo chcę znaleźć mądrość i siłę by móc żyć z
człowiekiem agresywnym, lub się z nim rozstać.
Dzisiejsza noc i poranek to był dla mnie koszmar. Mała nie spała prawie
całą noc. Co chwilę musiałam do niej wstawać. Mój mąż śpi ze stoperami w
uszach. Wstałam "nie w humorze". Trudno się dziwić, gdy praktycznie nie
spałam. Zaczęłam robić śniadanie. Grzanki. Moje półtoraroczne dziecko biegało
wtym czasie wokół rozgrzanego piekarnika, a mój mąż, który do wyjścia miał
jeszcze 1,5h beztrosko się na to patrzył. Tak mam nerwicę to nie ulega
wątpliwości. Wyjmując grzanki, krzyknęłam żeby zajął się dzieckiem, pomógł
mi. I w tym momencie chwycił mnie za kark. Trzymając w ręce rozgrzaną blachę
ze śniadaniem bałam się ruszyć, zeby się nie poparzyć. Ściskając z całej siły
moją szyję zaczą cedzić, ze zaraz mi coś zrobi. Łzy popłynęły same.
Bezsilność i ogromna niewyobrażalna złość. Zapytałam czy wie co zrobił.
Zapytałam dlaczego to zrobił? Pierwszy raz nie wytrzymałam i zapytałam, czy
chce sprawdzić jak to boli? Pusty śmiech. Złapałm go za kark i ścisnęłam.
Jego pięść wylądowała na mojej twarzy, a potem już tylko wyzwiska. Jestem:
Suką, kurwą, szmatą. Podczas całego zajścia ani razu nie użyłam wulgaryzmu i
wyzwiska w stosunku do niego. Zawsze tak jest, ten sam scenariusz powtarza
się w nieskończoność. Wyzwiska, agresja słowna, siła. Pierwszy raz uderzył
mnie wten sposób. Mam w sobie ogromny splontany kołtun żalu, złości, bólu.
Dlaczego tak jest? Czuję się niepotrzebna. Myślę, że on mnie nie
kocha...Wszystko dzieje się zawsze z mojej winy. To że mnie wyzywa jest z
mojej winy. To że nie panuje nad sobą również. Niejednokrotnie usłyszałam, że
zasłużyłam sobie na takie traktowanie. Tłumaczy, że gdybym nie zachowywała
się w dany sposób nie wyzywałby mnie i nie podnosił ręki. Tyle tylko, że
polegałoby to na totalnym poddaniu się woli pana i wykonywaniu poleceń.
Bezkrytycznym tolerowaniu jego wad i wyskoków. Ja tak nie potrafię i nie na
tym polega dla mnie partnerstwo. Jestem mu potrzebna, by opiekować się jego
dzieckiem, sprzątać, prasować. Jestem mu potrzebna takrze w łóżku. każdy mój
dzień skupia się na dziecku, na nim, na domu. Nie mam siły walczyć. Bo tak
naprawdę nie wiem o co. O to by ratować naszą rodzinę, czy o to by ratować
siebie i dziecko. Nie mam ochoty na seks z nim. Coraz wyraźniej czuję, że
nasza bajka nie wypali. Boję się trochę rozstania. Boję się, że nie dam sobie
rady, szczególnie finansowo. Gdzie będę mieszkać? On nigdy się nie
wyprowadzi, nawet gdy będzie jeszcze gorzej. Już dzisiaj powiedział mi, żebym
się wynosiła. narazie nie ruszam się. ale wolę uciec z własnego domu niż
pozwolić by moja córka widziała to gówno. Nie chcę by kiedyś powiedziała do
mnie - ty suko. Nie chcę żeby myślała że takie relacje w małżeństwie to
standard. Z drugiej strony wiem jak bardzo kocha ojca, i wiem też, że mój mąż
bardzo ją kocha. Mam wrażenie, ze to co kiedyś czuł do mnie przelał
całkowicie na malutką. A ja zostałam gdzieś daleko. Nie wiem czy go kocham? A
jeśli tak to co?
Kochałam go bardzo, bardzo mocno...ale miłość można zabić. Ile można znosić
poniżanie, brak wsparcia, pomocy w najprostszych domowych sprawach. Czy można
tolerować przemoc. Wiem, ze nie jestem ideałem. Łatwo się denerwuję, krzyczę,
gdy sytuacja mnie przerasta. I zawsze ale to zawsze noszę w sobie poczucie
winy za wszystkie nasze kłótnie...Dlaczego?Pomóżcie
Obserwuj wątek
    • gatonegro1 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 11:31
      Chcę jeszcze dodać, że ten sam problem poruszyłam na forum już wcześniej.
      Bardzo dziękuję wszystkim, któży mi wtedy odpowiedzieli. Jak widać jeszcze przy
      nim tkwię. Jak widać mimo usilnych starań nic nie uległo zmianie. Chociaż ja
      wiem? Zmianie uległam ja!!! Boję się, lecz jestem coraz bliżej decyzji o
      odejściu. najgorsze jest to, ze szukam w sobie winy. On cały czas twierdzi, że
      wina leży po mojej stronie. Wbija mi to do łba.
      • mimarika i ja mam ochotę Ci wlać-za to,że jesteś z nim !!!! 25.06.07, 20:54
    • annubis74 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 12:00
      nie zastanawiaj się czy jeszcze kocha, czy kocha dziecko
      spakuj walizki jeszcze dziś i uciekaj, składając przy okazji doniesienie o
      przemocy ze strony meża przyda Ci sie przy okazji rozwodu
      jeśli dom jest Twoj to wymień zamki i nie wpuszczaj faceta do mieszkania
      ale też złóż zawiadomienie o przemocy z jego strony
      skontaktuj sie z PCPR (powiatowe centrum pomocy rodzinie)
      Twoje dziecko nie powinno patrzeć jak tatus traktuje mamusie jak worek
      treningowy
      poza tym tym razem walnął Cie w twarz następnym razem może cie zabić
      zadbaj o siebie i swoje ziecko - dasz rade, człowiek ma wiecej sił niż mu sie
      czasem wydaje
    • mrowka05052007 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 12:49
      nie zastanawiałabym się ani chwili!
      Wystarczyłoby tylko raz, gdyby mąż podniósł na mnie rękę - gdzie tam - gdyby
      chociaz mnie wyzwał w ten sposób! Od razu spakowałabym swoje rzeczy!
      • moniskap Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 13:17
        Zgadam sie z przedmuwcami,chcesz zeby potem dziecko na to wszystko
        patrzylo.Wydaje mi sie ze moze byc tylko gorzej.Nie daj sobie wmowic ze to twoja
        wina,on potrzebuje pomocy specjalisty.Znecanie psychiczne i fizyczne to
        przestepstwo karane wiezieniem.Uciekaj jak najszybciej.

        fotoforum.gazeta.pl/5,2,moniskap.html
    • librea Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 13:14
      a nad czym Ty sie jeszcze zastanaiwasz, chyba że Ci pasuje taka rola lalki do
      bicia. dziwi mnie że się nie szanujesz i nie szanujesz swojego dziecka. gdyby
      facet podniósł na mnie rękę nie stałby ani sekundy obok mnie. nikt nie ma prawa
      Cie poniżać, podnosić na Ciebie głosu, ani wyzywać Cię - czy zdajesz sobie z
      tego sprawę, czy wolisz udawać że to taka wspaniała trudna miłość.
      • onion11 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 14:24
        Powinnas zdac sobie sprawe z tego, ze to jest wina Twojego meza i ze on
        postepuje zle i popelnia zbrodnie nazywana "przemoc w rodzinie", za co grozi
        kara wiezienia. Ratuj siebie i dziecko, poki jeszcze nie jest za pozno, poki
        nie trafilas na oddzial intensywnej opieki medycznej. Nikt nie ma prawa Cie bic
        i ponizac.
    • sosena Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 15:35
      Nie łatwo jest napisać cokolwiek, bo każdy człowiek jest inny, kazdy inaczej
      przezywa swoją sytuację, każdy inaczej do niej podchodzi. Po tym co
      przeczytałam nie miałabym żadnych zahamowań, żeby się spakowac i zostawic to
      bagno. Nie wierzę w to, ze ten człowiek Cię kocha. Skoro podnosi rękę, to nie
      ma na co czekac. Na pewno masz kogos , kto Ci pomoze- rodzice, rodzenstwo,
      znajomi. Nie pozwol zmarnowac zycia sobie i swojej córce. Jezeli chcesz, zeby
      mała miała kontakt z ojcem, to niech ja odwiedza w jakims neutralnym miejscu.
      Moim zdaniem powinnas odejsc, ale co zrobisz to juz Twoja decyzja... Trzymam
      kciuki i pozdrawiam.
      • anula36 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 19:31
        tlumaczy sie jak klasyczny sprawca przemocy domowej.
        poszukaj grupy wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie - sa przy osrodkach interwencji kryzysowej, poradniach rodzinnych.
        Zobaczysz ze nie jestes sama i nie jestes winna temu co sie dzieje.
    • gatonegro1 dziwny przypadek mojego męża wieczorową porą 25.06.07, 20:36
      Wieczorową porą mój mąż poinformował mnie przez telefon, że wynajął sobie
      mieszkanie i jutro przychodzi po rzeczy. Czuję się jak zbity pies i wiem
      niestety, wiem, że jest to na pokaz. To kolejny sposób by wzbudzić we mnie
      poczucie winy. To sposób bym dręczyła się pytaniami odnośnie swojego
      postępowania, żebym szukała winy w sobie i uwierzyła, że zasłużyłam na takie
      traktowanie...Żebym prosiła go o wybaczenie. On nie ma za co wynająć
      mieszkania. To wiem na 100%, chyba, ze nocuje u znajomych. I to moich
      znajomych. Cholera, ciężko mi. Nie wiem zupełnie w którą stronę iść. Co zrobić,
      gdy przyjdzie jutro po te rzeczy? Czy rozmawiać z nim? Czy wyjść z domu? czy
      płakać, czy się cieszyć. Może za dużo chcę wiedzieć naraz. Podobno "ludzie
      wydają się bardzo piękni gdy od nas odchodzą" w tym przypadku pojęcie piękna
      nie istnieje. chyba zwiędnę:)
      • trusia29 Re: dziwny przypadek mojego męża wieczorową porą 25.06.07, 20:57
        dziewczyny, jesli facet bije to wina lezy w nim, człowiek nie ma prawa bić
        innego człowieka! moze odejść, rozwieżć się, ale nie bic! wiem co mówie, bylam
        ofiara przemocy domowej w pierwszym małżeństwie, ale otrzasnełam sie bradzo
        szybko (darowałam tyklko jeden raz - za drugim sprawa znalazła się na policji),
        było ciezko, ale dałam radę i mam wreszcie spokój, czego i wam zycże!
      • moniskap Re: dziwny przypadek mojego męża wieczorową porą 25.06.07, 21:13
        Ja na twoim miejscu byla bym w domu ja przyjdzie po swoje rzeczy ale nie
        sama.Popros kogos zeby byl z toba,tak na wszelki wypadek.Ja bym sie cieszyla ze
        odchodzi ,kat,,Z takim kims nie da sie zyc,nie pozwol mu wiecej do was
        wrocic.Dasz sobie rade bez niego,ciesz sie zyciem,spokojem i odsapnij od
        niego.Wystap o rozwod,zglos jego postepowanie na policji.daj znac jak jutro juz
        pujdzie ze swoimi rzeczami. powodzenia.
      • horpyna4 Re: dziwny przypadek mojego męża wieczorową porą 25.06.07, 21:46
        Zmień zamki.
      • caysee Re: dziwny przypadek mojego męża wieczorową porą 25.06.07, 22:18
        Gatonegro1, jak to co robic? Pomoc sie pakowac :) Niech sie tak spakuje, zeby
        nie mial po co wracac.

        A tak z innej beczki, to troche mi ciezko uwierzyc, ze wszystko co zle to tylko
        jego wina. Nic nie usprawiedliwia przemocy fizycznej, ale jakos sobie nie moge
        wyobrazic, zeby facet rzucil sie na ciebie TYLKO DLATEGO, ze krzyknelas ze ma
        sie dzieckiem zajac. Ja bym podejrzewala, ze to spietrzone emocje go do tego
        doprowadzily, co oczywiscie nie zmienia faktu, ze jego reakcja przekresla go
        jako partnera.
        • turzyca Re: dziwny przypadek mojego męża wieczorową porą 26.06.07, 01:02
          A ja jestem w stanie uwierzyc.

          W zlym zwiazku w ktoryms momencie napiecie jest stale tak wysokie, ze do wybuchu
          potrzebny jest bardzo niewielki impuls. Co gorsze wybuch nie rozladowuje
          dotychczasowego napiecia, ono spada tylko ponizej pewnej wartosci.
          Czy tylko maz gatonegro jest winny trudno oczywiscie wyrokowac tylko na
          podstawie jej opowiesci, ale sa rzeczy, ktorych ludzie na pewnym poziomie nie
          robia. Przemoc fizyczna i slowna sie do nich zalicza. Z ludzmi ponizej tego
          poziomu nie powinno sie zadawac, a juz na pewno wiazac. I z tego co widze
          ilekroc ktos te zasade lamie, tylekroc konczy sie malo sympatycznie.
        • annubis74 Re: dziwny przypadek mojego męża wieczorową porą 26.06.07, 10:11
          zgadzam sie z caysee, pomóc sie pakować
          ale jednoczesnie poszukać pomocy psychologa, który wytłumaczy Ci że to nie
          twoja wina że facet Cię leje.
      • agnieszka7813 koszmar 27.06.07, 15:58
        ja jestem pewna ze nie odejdziesz. I nauczysz swojej cory takiej strasznej
        biernosci i w przyszlosci tez bedzie miala zadatek na bita kobiete. Faceci
        wiedza jaka kobiete moga uderzyc, niektore po czyms takim zareaguja normalnie
        czyli rozwod a inne siedza i czekaja na kolejne bicie. jestes tego przykladem
        wspolczuje tobie ale rownoczesnie wzbudzasz moja zlosc ze pozwalasz na to by
        twoje dziecko to widzialo. Sama go spakuj zanim nawet przyjdzie. I modl sie o
        siebie i twoje dziecko
    • turzyca Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.06.07, 21:49
      wszystkie rady powyzej + obdukcja i zalozenie watku tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087 - Ci ludzie byli w podobnej
      sytuacji, beda umieli Ci poradzic.

      A sama moge Cie tylko przez siec przytulic i poglaskac. Nie daj sie zniszczyc.
    • audrey2 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 26.06.07, 23:21
      Gatonegor, już pewnie po, prawda? Żałuję, ze nie trafiłam na Twoj wątek
      wcześniej...Uważam, że on przede wszystkim nie powinien widziec, ze masz jakies
      wątpliwości, ze sie obwiniasz martwisz, bo tym sie karmi. W związku z tym,
      jeśli to Ci pomaga, to wyjdź z domu na czas jego wyprowadzki.
      Tak naprawdę robi Ci wielką przysługę. Zawsze pamiętaj, ze to ten, który bije
      jest winny, nie TY!!
    • joans0077 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 27.06.07, 21:10
      Witam!
      Jesli zdecydujesz sie złozyć doniesienie o przestępstwie znęcania to wnies również o zastosowanie dozoru Policji z zobowiazaniem do opuszczenia przez męża zajmowanego mieszkania. Jednocześnie wystąp do Sadu Rodzinnego o alimenty dla siebie i dziecka. Jest to lepsze dla kobiet niesamodzielnych finansowo bo bedziesz miala wzgledny spokoj od męża i kasę na życie. Równocześnie rozważ złożenie pozwu o rozwod do Sadu Okręgowgo to kosztuje niestety 600 zł, ale mozesz wnosic o zwolnienie z kosztów, w szczególności gdy nie pracujesz!
      Droga jest ciężka ale jak chcesz życ NORMALNIE to musisz być konsekwentna i wytrwała!
      prawnik
    • agata781 Przepraszam że napisze to wprost... 28.06.07, 19:27
      ...Ale rusz tyłek i spraw sobie i swojej córce godne życie a nie śmietnik!
      Popatrz na nią i zastanow sie czy chcesz jej spieprzyć życie juz na starcie?Wiem
      że napewno nie chcesz od niej kiedyś usłyszeć"dzięki mamo że spieprzyłaś mi
      życiorys"!Jeśli nie masz siły zrobić tego dla siebie to ZRÓB TO DLA NIEJ!!!
      • pendecha Re: Przepraszam że napisze to wprost... 29.06.07, 04:44
        Racja,zamiast biadolic zostaw go i zajmij sie swoim zyciem.
    • klaudia_88 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 01.07.07, 00:18
      Na pewno nie jesteś niczemu winna to musisz sobie uświadomić przede wszystkim!
      Poza tym zasługujesz na coś lepszego i twoje dziecko też. Jeśli raz Cię uderzył
      zrobi to znów. Mój mąż wie, że nie ma prawa nawet wyciągnąć palca w moją stronę
      gdy się kółcimy. Popchnął mnie raz i tak go sprałam, że wstydził się wyjść z
      domu, po prostu brałam co miałam pod ręką. Nie polecam brania ze mnie
      przykładu, ale jedno jest pewne skończ ten toksyczny związek, bo on jest tylko
      śmieciem.
    • elza78 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 01.07.07, 19:35
      jak takie cos czytam to sie normalnie gotuje, jak wszystko jest z twojej winy
      to z twojej winy niech smiec wypieprza...
      to smiec nie facet kobieto czego sie go trzymasz jakbys pana boga za nogi
      zlapala...
      nie trzymaj sie gowna szkoda zycia nie warto na niego splunac nawet...
      won i tyle
    • 2502julka Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 07.07.07, 23:51
      to kawal kutasa zawsze Cie bedzie bil i nic go niezmieni...ja mam dziecko 16
      mies i moj ostatni mnie uderzyl tak ze mam ooodbite nerki bylam u lekarza i
      glowa o ziemie wczesniej tez mnie bil ale nie az tak i wiem ze bedzie
      gorzej...i zerwalam....ojejku ale co sie dzialo podczas 5 dni zanim sie
      wyprowadzil...plakal, spazmowal wieszal sie klekal blagal przysiegal na obtrazy
      swietye ze to sie zmieni mowil ze beze mnie jest nikim nie chodzil juz do
      pracy i wzbudzal we mnie poczucie winy i chcial litosci...ale nie ma ja nie mam
      zamiaru wychowac dziecka w chorej sytuacji...niech spada
      • yvona73pol Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 10.07.07, 02:38
        oby tak nie bylo, ale....
        obawiam sie, ze za jakis czas gato znow sie pojwai z kolejnymi "rewelacjami"...
        i szybko ucieknie jak teraz, bo nikt jej nie poglaskal po glowce....
        wiem, ze nie jest lekko sie wyrwac z tego kregu, ale... powyzszy post pokazuje
        ze mozna.... a biernosc i inercja to najgorsza rzecz, jaka mozna sobie
        zafundowac... i jeszcze to slawetne "jakos to bedzie", "nie mam innego wyjscia"
        i tak dalej....
        • elza78 Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 10.07.07, 23:29
          yvona ja wiem z esytuacja jest chora, ale powiedz mi jakie wyjscie daje
          kobiecie w takiej sytuacji polskie prawo - nawet gnoja z domu wymeldowac nie
          moze to ogolna skucha po calej linii czesto takie sprawy koncza sie tak z eon
          dostaje wyrok za znecanie mieszka dalej z babka puki ta go we snie nie zabije,
          wtedy ona dostaje 25 za "premedytacje" :))
          MROK
          • babcia_kasi Re: PRZEMOC, AGRESJA, JA 25.07.07, 23:02
            Masz do czynienia z klasyczną przemocą.Nie słuchaj porad osób, które nic o tej przypadłości nie wiedzą.
            Oto opis z forum "Przemoc w rodzinie":
            "Fazy cyklu przemocy

            Bywają chwile, gdy kobieta jest na tyle zrozpaczona, że zaczyna się
            przygotowywać wewnętrznie do wyrwania z pułapki i odejścia.
            Sprawca przemocy zwykle wyczuwa tę gotowość i reaguje chwilową zmianą
            postępowania. Okazuje czułość, kupuje prezenty, staje się
            pobłażliwy, czasem przeprasza. W miejsce lęku i rozpaczy u kobiety pojawia
            się nadzieja, że wszystko się zmieni, więc rezygnuje
            z ucieczki i postanawia starać się o utrzymanie związku.

            Analiza związków, w których kobiety były maltretowane, ujawnia, że w
            pierwszych latach rozwijania się przemocy występuje często
            specyficzny cykl przemocy składający się z trzech powtarzających się faz.

            W fazie pierwszej narasta napięcie i agresywność sprawcy. Każdy drobiazg
            wywołuje jego irytację, za byle co robi awanturę,
            zaczyna więcej pić, prowokuje kłótnie i staje się coraz bardziej
            niebezpieczny. Kobieta stara się opanować sytuację i oddalić
            zagrożenie. Często pojawiają się u niej różne dolegliwości fizyczne, bóle
            żołądka i głowy, bezsenność i utrata apetytu. Wpada w
            apatię lub ogarnia ją silny niepokój. Czasem nie mogąc wytrzymać tego
            oczekiwania sama prowokuje spięcie, aby wreszcie "mieć to
            za sobą".

            Następuje druga faza gwałtownej przemocy. Z mało istotnych powodów dochodzi
            do ataku agresji i rozładowania złości. Kobieta
            doznaje zranień fizycznych i psychicznych, znajduje się w stanie szoku. Stara
            się uspokoić sprawcę i ochronić siebie. Odczuwa
            przerażenie, złość, bezradność i wstyd, traci ochotę do życia.

            W trzeciej fazie, nazywanej fazą miodowego miesiąca, wszystko się zmienia.
            Gdy partner wyładował już swą złość i zaczyna sobie
            zdawać sprawę z tego co zrobił, nagle staje się inną osobą. Stara się znaleźć
            jakieś wytłumaczenie i usprawiedliwienie. Przeżywa
            poczucie winy, okazuje skruchę, przeprasza i obiecuje, że to się już nie
            powtórzy. Zaczyna okazywać ciepło i miłość. Staje się
            znowu podobny do mężczyzny, jakiego kobieta pokochała i z jakim się związała.
            Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby
            nigdy nie było żadnej przemocy. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo
            zakochana para. Kobieta zaczyna wierzyć, że partner
            się zmienił i że przemoc była jedynie wyjątkowym incydentem, który już nigdy
            się nie powtórzy. Czuje się znowu kochana,
            spełniają się jej marzenia o miłości i szczęśliwym związku.

            Ale faza "miodowego miesiąca" przemija i wkrótce rozpoczyna się faza
            narastania napięcia. Wszystko zaczyna się od nowa. Jednak
            przemoc w następnym cyklu na ogół jest bardziej gwałtowna i dłuższa.
            Doświadczenia miodowej fazy demobilizują ofiarę i utrwalają
            u sprawcy poczucie bezkarności oraz nadzieję, że następnym razem znowu sobie
            jakoś poradzi i uzyska przebaczenie. Następne fazy
            miodowe są już krótsze i mniej miodowe.>>
            -------------------------------------------------------------------------
    • palmalka PRZEPIS: co zrobic z damskim bokserem?? 26.07.07, 08:32
      Te... A masz Ty w domu patelnie, pas albo cos innego, grubego i ciezkiego?? a
      dala bozia dwie raczki?? Piszesz ze bardzo go kochasz... to z tej milosci
      przywal mu tez, bo on tak Ci chyba swoja milosc okazuje, nie??
      Wiesz Slonce, mnie maz chcial, zaznaczam chcial, uderzyc raz, jeden jedyny raz,
      byl podpity i strasznie agresywny. Coz mam dwie raczki i mase fajnych rzeczy w
      domu. Koniec koncow maz mial przegryzione ucho, podbite oko i posiniaczone cale
      cialo. Nigdy wiecej do takiej sceny nie doszlo, NIGDY. Od tamtej pory jak musi
      sie wyladowac to wychodzi z domu, biegnie poki nie padnie.
      Tak wiec Myszko, nie pisz prosze ze jestes taka bezbronna i slaba, nie smieje
      sie z Ciebie ani nie chce pograzac ale tak po prawdzie to bite kobiety sa same
      sobie winne bo te śmiecie, ich mezowie, czuja sie bezkarni. Bija kobiety bo sa
      tchorzami, nigdy nie wyladowaliby sie na innym mezczyznie ze strachu ze moga
      oberwac, a Ty Mala, nie jestes gorsza od meza, i tez mu mozesz tak przypier...
      zeby wkoncu zaczal sie bac i Ciebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka