Dodaj do ulubionych

co byscie zrobily na moim miejscu?

20.06.08, 15:00
wkleilam ten watek tez na 'problemy w malzenstwie' wiec przepraszam jak ktos
czyta 2go raz

witam! pisze pierwszy raz, choc czasem Was podczytuje. nie wiem, co mam zrobic
w zaistnialej sytuacji. jestesmy ze soba 3 lata, 2 miesiace malzenstwem, wiec
dosc krociutko. oprocz tego jestem w 8msc ciazy i choc nie byla ona planowana
to obydwoje jestesmy bardzo szczesliwi z tego powodu. no i teraz zaczyna sie
problem. moj m jest bardzo cieplym mezczyzna na co dzien, pomaga mi, troszczy
sie, czuje sie kochana, mamy wiele wspolnych pasji, super prace za granica, no
i zdawaloby sie wszystko powinno byc w najlepszym porzadku, a nie jest! otoz
jak moj m przekroczy pewna dawke alkoholu przestaje byc mi bliskim
czlowiekiem, zachowuje sie bardzo irracjonalnie, nie mowie tu o pobiciu czy
wyzywaniu, raczej do tego nie bylby zdolny, ale jak sie bawi to zaczyna myslec
tylko o sobie i nie potrafi przestac pic, czesto nie dzwoni, ze bedzie
pozniej, nie obchodzi go ze sie martwie a po drugie nie zycze sobie tez tak
poznych powrotow meza do domu! wlasciwie tylko o to sie klocimy. zdarza mu sie
to tak raz, czasem dwa razy w tygodniu wyjsc po pracy ze znajomymi i zapomniec
o calym swiecie. czasem wraca o 2 lub 3, ja robie awanture na drugi dzien, bo
wyznaje zasade, ze nie ma co klocic sie z pijanym, on przeprasza, obiecuje
poprawe, jakis czas jest spokoj a potem znowu wszystko wraca jak bylo
poprzednio. wczoraj przeszedl samego siebie! wyszlismy z jego znajomymi po
pracy, wieczor bardzo mily tylko zaczelam zwracac uwage m, zeby troche
wystpowal z alkoholem, bo wiem jak to sie skonczy. wlasciwie kolo 9 chcialam
stamtad wyjsc, bo wiecie jak taka ciaza moze meczyc. zaproponowalam, zeby
zostal, ja pojade do domu, a on niech dokonczy impreze tylko, zeby wrocil o
rozsadnej porze i stanie. on poprosil mnie, zebym zostala, bo jak to bedzie
wygldac, ze ja wychodze sama. no wiec zostalam, ale widzac jak jego konsumpcja
alkoholu postepuje gdzies kolo 11 powiedzialam, ze chce isc do domu, no i to
juz byl ten etap upicia sie m, kiedy nie zwaza na nic. oczywiscie on nie
chcial, bo swietnie sie bawil! i wyobrazacie sobie, nie zwazajac na moj stan
musialam sama wracac do domu. pozegnalam sie z wszystkimi, bo ich lubie i
znam, byli bardzo zdziwieni tym, ze nie wychodzi ze mna, ale ja tak jak
powiedzialam nie dyskutuje z pijanym i nie zamierzam sie tu klocic na oczach
wszystkich. m zazucil mi, ze robie niezla scene wychodzac juz teraz nie
czekajac na niego, no ale przeciez to juz byla najwyzsza pora i najbardziej
boli mnie to, ze jest takim egoista, nie zwazajacym na moj stan.
podsumowywujac zyje z dwoma roznymi osobami i juz nie daje rady. nie wrocil na
noc, w pracy go nie ma, telefon wylaczony a ja sie martwie, czy cos mu sie nie
stalo. dlatego, ze te sytuacje powtarzaja sie co jakis czas postanowilam sie
rozstac z nim. juz nie wierze w obiecanki poprawy, bo jezeli nawet teraz jak
ja jestem w 8 msc ciazy przedklada alkohol i swoje glupie rozrywki ponad nas
to chyba to nic dobrego nie rokuje. nie zamierzam robic scen, nie chce sie
denerwowac, przetrwam do porodu, no i jak tylko dojde troche do siebie
zamierzam swoje zycie uporzadkowac. nawet nie wiem czego od was oczekuje?
widze, ze m ma problem z alkoholem, co on uwaza za bzdure i w ten sposob
niszczy nasz zwiazek kompletnie. uwierzcie mi, ze moj spokoj juz teraz wypywa
z tego, ze wiem, ze awantury, placz, tlumaczenia, grozby nic nie pomagaja.
sama nie wiem, co mam zrobic.
Obserwuj wątek
    • monia76 Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 20.06.08, 15:32
      jak często zdarzają się takie sytuacje? i co się działo, kiedy on
      wypił za dużo w przeszłości, kiedy jeszcze nie byłaś w ciąży? na
      czym polegało to, że się zmieniał pod wpływej alkoholu?
      • jo_k_2 Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 20.06.08, 15:49
        no wlasnie ostatnio zdarzaja sie za czesto. jak napisalam raz, dwa razy w
        tygodniu. zazwyczaj wraca gdzies o 2-3 w nocy ale dzis nie wrocil. musze
        powiedziec, ze moj m jest rozrywkowa osoba, towarzyska i ja nie mialabym nic
        przeciwko wyjsciu na mecz czy pogadaniu,ale nie do takich poznych godzin no i
        ze wraca do domu w takim stanie, ze w przeciagu 2 ostetnich tygodni juz 2 razy
        nie byl w pracy! czasem sie awanturuje jak wroci, ale ja go ignoruje, za to na
        drugi dzien uslyszy co powinien. po prostu jak wypije staje sie
        nieodpowiedzialnym gowniarzem, to ze ma dziecko w drodze i tak mnie potrafi
        zdenerwowac, to ze nie pojdzie do pracy to sa sytuacje ktore mnie przerazaja.
        pytalas jak bylo wczesniej, tez bylo ciezko go wyciagnac z imprezy az wszyscy
        nie wyjda, wiadomo, ze wtedy moglam bawic sie dluzej, dzis sytuacja sie
        zmienila, a on do niej nie dorosl! ja mysle, ze za duzo, za szybko pije na
        imprezach a potem nie pamieta jak skonczyl wieczor. nie jestem naiwna, ze
        calkowicie odstawi alkohol a jak napisalam w obiecanki kontrolowania sie juz nie
        wierze
        • ula_1981 jo_k_2 20.06.08, 16:38
          mój mąż również jak pójdzie z kolegami to nie ma umiaru w piciu, do domu też
          wraca późno i pijany jak szkop. Na początku robiłam mu od razu awantury ale od
          jakiegoś czasu robię tak jak Ty, czyli "z pijanym nie ma co dyskutować". Z tym,
          że to u mojego męża zdarza się o wiele rzadziej niż u Twojego, bo raz na miesiąc
          lub raz na dwa a nawet trzy miesiące. No ale się zdarza ... i też nie potrafię
          sobie wtedy z tym poradzić, bo też przeprasza jak Twój a potem historia się
          powtarza. Mój mąż jak już jest wstawiony to nie interesuje się mną, tym co do
          niego mówię. Nie liczy się z moim zdaniem, wręcz jest negatywnie nastawiony do
          mojej osoby. Po pijanemu traci panowanie nad sobą, bywa agresywny nawet w
          stosunku do mnie. A na następny dzień, nie pamięta ostatnich chwil, co wyrabiał,
          co mówił itd. Ostatnio bardzo mocno przesadził, na drugi dzień nic nie pamiętał
          ... ale widząc moje zdenerwowanie i nadąsanie, że zrobiłam mu awanturę, spytał
          mnie co takiego narozrabiał, a jak mu opowiedziałam to złapał się za głowę, był
          w szoku, nie dowierzał że potrafił tak się zachować. Sam nawet mówił, że w takim
          razie nie będzie już więcej pił. No ale cóż, trochę czasu minęło i obietnica już
          nie jest taka ważna, bo sięgnął po alkohol. Przykre to bo doskonale wie jak mnie
          ostatnim razem po spożyciu dużej dawki alkoholu potraktował. Czego ja się wtedy
          na wysłuchiwałam. Pierwszy raz w życiu bałam się go.
          • monia76 czytam i oczom nie wierzę 20.06.08, 16:50
          • zosiaczek25 "gdzie ci mezczyzni...?" 24.06.08, 09:10
            Rece mi opadaja. Co wy, kobiety, widzicie w takich zalejmordach? Nie ma juz
            normalnych facetow na swiecie? Ktorzy nie pija? Nie pala? Nie bija? Tylko moj
            taki byl? Czy wy po prostu celowo takich szukacie?
        • monia76 Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 20.06.08, 16:43
          bardzo Ci współczuję, że musisz takie rzeczy przeżywać w ciąży, ale
          nie sądzę, żeby było lepiej po urodzeniu dziecka.
          powiem Ci co ja bym zrobiła. ponieważ sytuacja jest poważna,
          strzeliłabym konkursowego focha, wyprowadziła się do rodziców i dała
          czas panu mężowi na przemyślenie sprawy. jeśli nie postawisz sprawy
          na ostrzu noża, wątpię, żeby on radośnie porzucił kawalerskie życie
          i stał się wzorowym mężem i ojcem. musisz być teraz szczególnie
          twarda, to ostatni moment na jego otrzeźwienie. nie dawaj mu drugich
          szans i nie daj w nic wmanewrować, bo za kilka miesięcy będziesz tu
          pisała, że mąż Cię wykorzystuje i nie liczy się z Tobą. chroń siebie
          i dziecko.
          • jo_k_2 Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 20.06.08, 17:14
            no wlasnie to nie takie proste, bo jak wspomnialam mieszkamy za granica a
            rodzice w polsce. trudno jest sie wyprowadzac w tak zaawansowanej ciazy, ale
            uwierz mi tym razem nie odpuszcze, wiem, ze jemu bardzo na mnie zalezy i na
            dziecku rowniez tylko po alkoholu zupelnie glupieje. najbardziej go boli jak sie
            do niego nie oddzywam, dlatego tez nie bede wrzeszczec ani plakac juz wiecej,
            calkowicie oziebie stosunek do niego, przestane sie burzyc na te jego wyjscia z
            krotkim oswiadczeniem, ze ma sie zwrocic do poradni leczenia uzaleznien. jak
            nie, wyprowadze sie.uwierzcie, ze ja coraz powazniej widze ten problem i wiem,
            ze jak sobie teraz nie poradze to bedzie juz tylko gorzej
            • 18_lipcowa1 jok 20.06.08, 19:22
              wiem, ze jemu bardzo na mnie zalezy i na
              > dziecku rowniez tylko po alkoholu zupelnie glupieje.



              Nie, nie zalezy mu na Tobie. Gdyby mu zalezalo to nie robilby tego
              co robi. Nie oszukuj sie. Facet jest alkoholikiem, a alkoholikowi
              zalezy jedynie na wodce.
              Wyslij go na szybkie leczenie, terapie, musi totalnie zmienic styl
              zycia i juz nigdy nie tykac alkoholu. Jesli tego nie zrobi - znaczy
              ze nie chce, ze ma w dupie. A wtedy pozostaje Ci albo zmarnowac
              sobie zycie z takim odpadem - no i dziecku, albo zwinac zagle,
              odejsc i za jakis czas ulozyc sobie zycie z kim innym.
    • 18_lipcowa1 na terapie pana wyslala a jak nie to 20.06.08, 19:17
      rozwiodlabym sie
      nie widze siebie z roli zony alkoholika.
    • carmela_soprano Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 21.06.08, 12:59
      Idź na terapię dla rodzin osób uzależnionych. W każdym większym mieście
      znajdziesz taką grupę terapeutyczną. Tam ci wyjaśnią, jak rozpoznać alkoholika i
      jak postępować, żeby przy nim (lub bez niego) nie oszaleć.
      • jo_k_2 Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 23.06.08, 13:50
        dzieki za wszystkie rady. taki maly update: weekend nie odbyl sie bez sceny furii z mojej strony po czym zostawilam mu dwa dni na przemyslenie tego, co uslyszal i robi. to jest bardzo inteligentny facet i doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze mam racje. wczoraj wieczorem pogadalimy, na dzien dzisiejszy mam obiecane, ze poniewaz nie wie, kiedy jest jego punkt krytyczny, kiedy nalezy powiedziec dosc, ze juz wiecej pic nie bedzie wogole. pozyjemy, zobaczymy... on doskonale wie, ze ja jestem bardzo slowna i zawzieta i na tyle niezalezna, ze zrobie wszystko, co powiedzialam, jak nie przestanie tak sie zachowywac. zadaje sobie tylko jedno pytanie, czy konieczne jest wyslac go na terapie czy poczekac i sprawdzic jego silna wole na razie? nie mam az takiego doswiadczenia z uzaleznieniami. to nie jest tak, ze to dzieje sie ciagle juz od kilku lat, ale po raz drugi ma taki ciag ponad miesieczny, gdzie tak jak pisalam raz, dwa razy w tygodniu tak sie zalatwi. ten wczesniejszy byl jakis niecaly rok temu. co myslicie?
        • enith Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 23.06.08, 19:58
          Myślę, że (niestety) na obietnicach się skończy. Twój partner jest nałogowym alkoholikiem, o czym ewidentnie świadczą te przypadki "zalewania się do upadłego" raz czy dwa w TYGODNIU!! Obietnica niepicia nie wystarczy, w tak zaawansowanym nałogu powinno się iść na zorganizowane leczenie (on dla uzależnionych, a ty dla współuzależnionych). Prawda jest taka, że w momencie, gdy on złamie swoją obietnicę (czyli znowu się upije), ty powinnaś spakować albo siebie, albo jego i zakończyć tę farsę, choćby nie wiem, jak cię kusiło, by dać mu kolejną szansę. Z każdą kolejną szansą utwierdzasz go tylko w przekonaniu, że może upijać się dowoli, bo ty, poza tym, że mu robisz awantury, nie ośmielisz się odejść. Po co więc ma zrywać z nałogiem?
        • 18_lipcowa1 Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 23.06.08, 21:17
          ten wczesniejszy byl jakis niecaly rok temu. co myslicie?


          na terapie.
    • zosiaczek25 Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 24.06.08, 08:59
      Hmm... Co ja bym zrobila? Wiedzac od poczatku, ze facet lubi zalewac robaka,
      dopoki nie padnie pod stol? Nie bylabym z nim trzy lata, nie dalabym mu zrobic
      sobie dziecka i na pewno nie wyszlabym za niego za maz. Kopa bym mu dala juz na
      wstepie. Moze jestem dziwna, ale mi nie imponuja faceci, ktorzy pija na umor.
      Dla mnie to wcale nie meskie.
    • she-78 Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 01.07.08, 15:41
      nie pije sam, prawda? mysle, ze jesli gdzies tam jednak chcesz z nim
      byc, to wykorzystaj pomoc znajomych i osob z waszego bliskiego
      otoczenia. mysle ze jesli jakis facet po mesku z nim pogada (wejdzie
      mu na ambicje - a kazdy facet takową ma), a do tego towarzystwo
      pomoze (wczesniejsze zakonczenie imprezy, odmowienie zaproszenia,
      albo wrecz nie polewanie mu), to powinno odniesc skutek. a wydaje mi
      sie, ze osoby z waszego otoczenia powinny zrozumiec Twoj stan,
      problemy i obawy, i pomoc...
      zycze powodzenia
    • mama_mateusza_i_niny Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 04.07.08, 17:34
      Mogę polecić ci pomysł który u mnie zadziałał.Mój m może nie miał
      takich wyskoków zbyt często,i przeważnie w domu(mieliśmy już małe
      dziecko),ale miałam serdecznie dość kiedy zostawałam sama z jego
      kolegami,a on pijany szedł spać.
      Któregoś poranka po imprezie zrelacjonowałam mu jak to jego "kolega"
      chciał się do mnie przytulać.Nigdy więcej nie upił się tak żeby film
      się urwał.
      • panistrusia Re: co byscie zrobily na moim miejscu? 15.07.08, 01:56
        Dziewczyno, Tobie nie należy gratulować sprytu, Tobie należy współczuć...
        Niestety współuzależnienie jest równie silne jak sam alkoholizm...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka