Dodaj do ulubionych

problem a amstaffem

04.09.10, 16:50
witam mam pytanko brat ma psa amstaffa mieszanca3lata pies niestety ale przejawia agresje w stosunku do mnie zostalam ugryziona juz dwa razy i pies przymierza sie dalej niszczy w domu rzeczy ja i moje brat20letni nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci z tego powodu sie wogole nie odzywamy.Niedlugo do domu zawita malenstwo boje sie o dziecko skoro ten pies do mnie wykazuje agresje slyszalam ze ta rasa psow nie nadaje sie do kazdego domu i musi miec twrda reke niestety brat uwazam nie chowa psa nalezycie tymbardziej ze nie jest odpowiedzialny za czyny psa.Uwazam ze pies powinen miec innych wlascicieli i pod wzgledem wychowania i mojego bezpieczenstwa z dzieckiem.Nie rozumiem czemu on sie na mnie rzuca mimo ze dawalam mu jesc moze dlatego ze jestem osoba najslabsza psychicznie pozatym nie daje sobie wejsc na glowe.A pies ma duzo pozwalane niestety.Jakie rozwiazanie byloby najlepszym ?
Obserwuj wątek
    • lidka1999 Re: problem a amstaffem 04.09.10, 16:52
      Uwazam ze pies nie jest tutaj winny tu jest winny wlascieciel czyli moj brat i jego winie za brak odpowiedzialnosci i wychowania.Szkoda ze co niektorzy nie przemysla decyzji tylko biora bez sensu a pozniej niestety zdarzaja sie pogryzienia.
      • jedynystarocie1 Re: problem a amstaffem 05.09.10, 10:05
        Witam
        też mam Amstafa (suczka) ale nie mam z tym psem problemów.
        Przynajmniej w stosunku do ludzi.Ale kotu to nie przepuści.
        Natomiast jeżeli chodzi o przypadek ,który opisujesz,to ten pies powinien być
        uśpiony.
        Jeżeli raz ugryzł to gryzł będzie dalej.Niestety tak pewnie został wychowany
        przez młodego brata.
        Pozdrawiam.
    • sspidersky Re: problem a amstaffem 04.08.11, 23:26
      Najpierw psa sie resocjalizuje, uczy, a nie daje uspic! Jezus, ze tacy ludzie jeszcze po ziemii chodza. To nie psa wina, ze byl nauczony zyc samopas, mogl robic co chcial... Nie wie, czy to dobrze, czy zle ze ugryzl. Bratu miche obic, szczeniak wezmie psa dla szpanu, bo amstaff, bo kumple beda widziec, a potem sa skutki. paranoja.
      • monisiachr Re: problem a amstaffem 06.08.11, 13:20
        Witam. Też mam amstafa od 6lat. Wbrew opiniom nie są to psy z natury agresywne. Ale to już mieszanka i niestety czasem ciężko nad nimi zapanować. Moje dzieci były w wieku szkolnym jak go mąż przyniósl a mimo to były problemy. Ten drań terroryzował całą rodzine zwłaszcza młodsza córka miała przechlapane bo jak trochę podskoczył na wadze to i pewniej się poczuł. Ciągle wisiał na niej rozrywając odzież, wersalka też była jego. Musiałam coś zmienić bo wuczuł że mu ustępujemy i kłócił się uciekając za róg. Bicie w pewnym momencie przestało spełniać role i zauważyłam . że budzi agresje. Konsekwencja troche uratowała sytuacje. W porę to zastosowałam i częściowo się udało. Do ludzi nie jest agresywny bo wbrew byłemu mężowi nie odsunęłam go od głaskania przez obcych. Ale nie daj boże psa w okolicy!! Nauczony spać z dziewczynkami w łóżku i żadną siłą go nikt nie ściągnie. Jest złośliwy bo ma swoje "ja". i jak dla mnie głupi. Nie dało rady go nic nauczyć bo się odwraca i udaje że nie do niego mówię. Jednak życie mi dało takiego kopa że teraz mam problem. Mąż się ulotnił więc ja zostałam drugim właścicielem. Co roczne przeprowadzki też wpłynęły na jego psychikę. Dwa lata temu urodziłam dziecko i dopiero uświadomiłam sobie jakiego mam psa i co dalej ? ryzykować . Nie mam zamiaru przekonać się co będzie jak się spotka z dzieckiem. To tylko zwierze i przez swoje zaniedbanie lub nieodpowiedzialnośc mogłoby dojść do tragedii. Więc odizolowałam psa od dziecka i zamknięty jest w drugim pokoju. Nestor jest z natury łagodny chyba ale jak do niego nie zaklne donośnie to nie rozumie. Na zewnątrz nie wykazuje większego zainteresowania małym ale w domu on Był panem i nie ręcze czy nie zrobiłby małemu krzywdy. Wolę zapobiegać niż potem leczyć o ile byłoby co i kogo.. Nie ma możliwości go oddać bo nikt nie weżmie amstafa 6letniego. I tak latam od psa do dziecka..Czasem chłopcy z osiedla pomogą go wyprowadzic. Na dzień dzisiejszy ja już chronie psa przed dzieckiem bo niestety ale to dziecko nie wie do czego służy pies. Sama mam ochotę go ugryżć jak mnie bije i drze się..a co mówić pies....
        • sspidersky Re: problem a amstaffem 07.08.11, 23:37
          monisiachr napisała:

          > Witam. Też mam amstafa od 6lat. Wbrew opiniom nie są to psy z natury agresywne.
          > Ale to już mieszanka i niestety czasem ciężko nad nimi zapanować. Moje dzieci
          > były w wieku szkolnym jak go mąż przyniósl a mimo to były problemy. Ten drań te
          > rroryzował całą rodzine zwłaszcza młodsza córka miała przechlapane bo jak troch
          > ę podskoczył na wadze to i pewniej się poczuł. Ciągle wisiał na niej rozrywając
          > odzież, wersalka też była jego. Musiałam coś zmienić bo wuczuł że mu ustępujem
          > y i kłócił się uciekając za róg. Bicie w pewnym momencie przestało spełniać rol
          > e i zauważyłam . że budzi agresje. Konsekwencja troche uratowała sytuacje. W po
          > rę to zastosowałam i częściowo się udało. Do ludzi nie jest agresywny bo wbrew
          > byłemu mężowi nie odsunęłam go od głaskania przez obcych. Ale nie daj boże psa
          > w okolicy!! Nauczony spać z dziewczynkami w łóżku i żadną siłą go nikt nie ścią
          > gnie. Jest złośliwy bo ma swoje "ja". i jak dla mnie głupi. Nie dało rady go ni
          > c nauczyć bo się odwraca i udaje że nie do niego mówię. Jednak życie mi dało ta
          > kiego kopa że teraz mam problem. Mąż się ulotnił więc ja zostałam drugim właści
          > cielem. Co roczne przeprowadzki też wpłynęły na jego psychikę. Dwa lata temu ur
          > odziłam dziecko i dopiero uświadomiłam sobie jakiego mam psa i co dalej ? ryzyk
          > ować . Nie mam zamiaru przekonać się co będzie jak się spotka z dzieckiem. To t
          > ylko zwierze i przez swoje zaniedbanie lub nieodpowiedzialnośc mogłoby dojść do
          > tragedii. Więc odizolowałam psa od dziecka i zamknięty jest w drugim pokoju. N
          > estor jest z natury łagodny chyba ale jak do niego nie zaklne donośnie to nie r
          > ozumie. Na zewnątrz nie wykazuje większego zainteresowania małym ale w domu on
          > Był panem i nie ręcze czy nie zrobiłby małemu krzywdy. Wolę zapobiegać niż pote
          > m leczyć o ile byłoby co i kogo.. Nie ma możliwości go oddać bo nikt nie weżmie
          > amstafa 6letniego. I tak latam od psa do dziecka..Czasem chłopcy z osiedla pom
          > ogą go wyprowadzic. Na dzień dzisiejszy ja już chronie psa przed dzieckiem bo n
          > iestety ale to dziecko nie wie do czego służy pies. Sama mam ochotę go ugryżć j
          > ak mnie bije i drze się..a co mówić pies....




          Co za brednie!!! Co Ty kobieto za bzdury wypisujesz?! Bicie nie pomoglo, robil sie agresywny? A cos Ty myslala durna babo, ze bedzie sie do Ciebie lasil, przestraszy sie, schowa ogon pod zad? To jest pies z charakterem. To wy go tak wychowaliscie, nie on sam!! To wy pozwoliliscie mu robic to, co robi!! Nigdy w zyciu nie widzialam tak nieodpowiedzialnych ludzi, ktorzy nie dosc, ze leja i dra morde na psa, to w dodatku nie robiac z tym nic, ze pies rozszarpuje odziez ich dzieci!!!!
          Co znaczy, ze wyciagnac sie go z lozka nie da? Jak nie komendy, to KONSEKWENCJA!!
          Siedzisz tak dlugo, az pies zejdzie. Niewazne, czy po 10 minutach, czy po godzinie. Jesli nie wiesz, co znaczy byc konsekwentna, to teraz masz tego skutki. Amstaffy maja bardzo silny charakter, a Twoj pies najwyrazniej silniejszy od Ciebie. Jeszcze jedno - wspomnisz moje slowa, jak Twoje dzieci zaczna cpac, robic co chca i jeszcze Ciebie napierdalac - bo nie wierze, ze ktos kto nie potrafi konsekwentnie prowadzic psa, poradzi sobie z dziecmi.
          paranoja.
          • monis-iachr Re: problem a amstaffem 15.08.11, 15:01
            Witam. Mam pytanie -dlaczego pan tak wszystkich tu atakuje?? Czyżby był Pan najmądrzejszy?? Nie napisałam słowa że mam problem z jego wychowaniem i że robi co chce i że jest bity. Pisalam o szczeniaku który robił co chciał bo takie miał prawo do zabawy. Nie ma psa który nic w domu nie pogryzie. To była walka żeby zrozumiał co mu wolno i wyznaczanie granic. I jak każdy szczeniak próbował wypróbować nas. Nie uważam że wygrał. Ja żądze w domu a nie pies. Jest silny dominujący samiec ale jego terytorium kończy się obecnie wokół jego pokoju. Zadnego dziecka nie ugryzł bo już by go nie było. Podszczypywał tylko ale musiał ustąpić. Pisałam o konsekwencji wobec niego i udało się. Nie rozumiem Pańskiego ataku na mnie. Nie zakładam mu kagańca nawet bo nie ma takiej potrzeby i każdy nawet dziecko do niego podchodzi na osiedlu i nie ma problemu żeby się dziwnie zachował. Wiem jakiego mam psa i nie jestem samobójcą. Jakbym sobie nie radziła to bym szukała pomocy. Pisałam że agresja rodzi agresje a był jeszcze szczeniakiem dlatego nie pozwoliłam go postukiwać bo ta rasa nie sygnalizuje bólu i efekty wychowania były by katastroficzne. Natomiast sporo przeszedł w swoim życiu myślę bo miał pana który nagle znikną mu z oczu po roku. Potem przeprowadzki co roku. Młodsza córka na której próbował wymusić dominacje stała się jego panią i tylko z nią wychodził bawił się. Potem pojawiło się małe dziecko więc psa izolowałam. Mimo iż go znam to nie jestem w stanie przewidzieć jak zareaguje na nowego członka rodziny. Dlatego w skrócie napisałam że odizolowałam go od dziecka. Nie wyobrażam sobie żeby dwu latek został sam z amstafem w pokoju. Na dworzu owszem podchodzi do niego wącha i liże ale w domu nie. To nie są psy dla dzieci i tyle. W ubiegłym roku w czerwcu na zakończenie roku pijany kierowca spowodował wypadek i zabił moją córeczkę Kingunie. Miała 17 lat. Świat się nam zawalił...Myśli pan że pies tego nie czuje??!! Spał z nią bawił się, karmiła go...Na dzien dzisiejszy nie ma większej agresji w nim choć tęskni na pewno. Być może w pana oczach nie umiem się z psami obchodzić ale ja mu palcem pokaże drzwi i spuszcza łeb i wychodzi. Patrzy na moją reakcje, zagłąda w oczy i wie w jakim stanie jestem i kiedy może zaczepić do zabawy lub kładzie łeb żeby go głaskać.Więc proszę nie wysuwać błędnych wniosków po kilku słowach i nie oceniać ludzi pochopnie. Nadal uważam że żadnego psa nie powinno być przy dziecku- nie tylko amstafa!! A do tragedii dochodzi przez zaniedbania ludzi.. Pozdrawiam
    • adaxs Re: problem a amstaffem 10.12.12, 12:26
      ta sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji ze strony zwierzęcego psychologa ( jeżeli zależy Wam na zatrzymaniu psa) Są dwa powody reakcji psa.. Pierwszy, bardziej prawdopodobny, nienależyte wychowanie psa ze strony właściciela, bądź drugi, pies nie jest zrównoważony. 3 letni pies bojowy ma juz wpojone zasady oraz wie co może a czego nie. W związku z brakiem doświadczenia ze strony Twojego brata i jego lekkomyślności pies ustalając hierarchie ( naturalny cykl u psów bojowych) uznał Ciebie jako słabe ogniwo w stadzie, co za czym idzie zostałaś przez psa wyeliminowana z hierarchii. W tym momencie nie ma szans wyprostowania tego bez intensywnej pracy zarówno z psem jak i z nieodpowiedzialnym włascicielem, bez pomocy osób trzecich. W związku z tym że w mieszkaniu ma sie pojawić dziecko istnieje duże prawdopodobieństwo że maluch może być zaatakowany przez zazdrość psa. Proponuje oddanie psa osobą które mają znaczne doświadczenie w prowadzeniu tej rasy, a bratu proponuje kupic yorka badź jamnika jak za przeproszeniem jełop nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Jeżeli brat nie pozwoli na usunięcie psa, proponuje nie dopuścić do sytuacji w której dziecko będzie bez opieki przebywało z psem. W tym miejscu chcę podkreślić iż to nie są psy z natury wykazujące agresję w stosunku do ludzi, to my, nie potrafiąc z nimi postępować krzywimy im psychikę i póżniej są tego bardzo przykre efekty.. Sprawdź aktualne szczepienia psa w związku z pogryzieniem. Sprawę proponuje zgłosić do TONZ- aby nie doszło do tragedii. pozdrawiam.
    • balbina11 Re: problem a amstaffem 05.11.13, 13:19
      Faktycznie, bez pomocy kogoś kto ma głowę na karku może być nieciekawie. Ttb są psami, które dobrze prowadzone, świetnie dogadują się z dziećmi. Sama mam mieszańca ze schroniska. Miał rok jak do nas trafił i próbował wywalczyć pozycję w stadzie. Bez bicia i krzyków, konsekwentnie udało nam się psa ułożyć. Nie jestem silną babą, a dobrze sobie z nim radzę, to mój maleńki nynuś. Konsekwencja i spokój, to psy skierowane na pracę z człowiekiem. Dzieci mogą mu grzebać rączkami w misce jak je, wisieć na nim, zabierać mu zabawki, ale zawsze pod naszą kontrolą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka