tapatik Re: Masaż nasz codzienny 04.04.15, 21:12 <i> Niedawno rozbroił mnie taksówkarz. Facio grubo ponad 60 lat <i> Ale rozebrał mnie na śrubki <i> Ja pełen szacun dla starszego pana, a on do mnie per "ty" i dialog: <taksówkarz> Wiesz, co jest najgorsze? <ja> No nie wiem <taksówkarz> Najgorsze to mieć ładną żonę <ja> Dlaczego? <taksówkarz> Bo facet idzie do roboty a inni ruchają jego kobietę. <ja> No ale sorki, przecież nie wszystkie kobiety są takie. <taksówkarz> Nie pierdol kurwa!!! Od 32 lat dupczę mężatki i wiem co gadam!!! <i> Tak gostka poniosło, że myślałem iż zaparkujemy w drogerii... Odpowiedz Link
tapatik Dlaczego Kalata nie zostanie prezesem ZUS 15.04.15, 11:19 Co się działo w komisji podczas konkursu na prezesa ZUS, i dlaczego ten wątek nadal pozostanie aktualny. - Kalata ?! Co to za nazwisko, miał być kuzyn Romana przecież. Co jest grane? - No nie zdał na pisemnym! - Jak to k!%#a nie zdał na pisemnym, pytania przecież miał dzień wcześniej. - No nie wiem, mówił, że w wikipedii nie znalazł połowy odpowiedzi i do tego mu internet nawalał na egzaminie. - Ja p!!?$?#e przez tego barana musimy powtórzyć cały proces. - Ale następnym razem to on napisze pytania, może wtedy zda. Odpowiedz Link
tapatik 10 powodów, dla których... 27.04.15, 11:10 10 powodów, dla których mężczyźni wolą broń, niż kobiety 10. Możesz wymienić starą .44 na nową .22. 9. Możesz mieć jedną w domu, a drugą zabierać ze sobą na wyjazdy. 8. Jeśli podoba Ci się broń kolegi i powiesz mu o tym, pewnie pozwoli Ci z niej postrzelać. 7. Twoja używana na co dzień broń nie ma Ci za złe, że masz zapasową. 6. Broń pozostanie przy Tobie, nawet jeśli Ci zabraknie amunicji. 5. Broń nie zajmuje dużo miejsca w szafie. 4. Broń funkcjonuje normalnie każdego dnia miesiąca. 3. Broń nie pyta „czy te nowe okładziny sprawiają, że wyglądam grubo?”. 2. Broń nie marudzi, gdy po używaniu jej idziesz spać. Ale najważniejszy jest następujący powód: 1. Do broni można kupić tłumik. Przy czym punkt 1. w Polsce jest dyskusyjny… Odpowiedz Link
tapatik Re: Momy pikny kraj 06.05.15, 11:32 U ginekologa: - Ostrożnie, jestem dziewicą! - Ja tu żadnego dziewictwa nie widzę... - To może od tamponu straciłam. - Pani powie temu swojemu tamponowi, że jest pani w ciąży. Jak podaje dzisiaj jedyna, prawdomówna telewizja: Magdalena Ogórek pochyliła się nad problemem młodych ludzi. Stojący z tyłu byli najbardziej usatysfakcjonowani... Oglądałem faceta na scenie, który zahipnotyzował 10 innych mężczyzn. Kiedy ci już znaleźli się w transie, to on przypadkowo upuścił mikrofon i krzyknął: "FUCK ME!" To co stało się potem na zawsze zostanie już w mojej pamięci... Nie wiedziałem, że człowiek może krzyczeć tak głośno ... Punkt widzenia kobiety: "Jeśli myślisz, że zaciągniesz mnie do łóżka czarując swoją seksowną gadką, pięknym ciałem, drogim szampanem, diamentowymi kolczykami, weekendem w Paryżu, znajomością Kamasutry... to masz absolutną rację." Punkt widzenia faceta: "Jeśli myślisz, że zaciągniesz mnie do łóżka... to masz absolutną rację." Rozmawiają dwie astronautki z NASA. - Wiesz, ostatnio chciałam sobie zrobić słit focię teleskopem Hubble'a. - No i co wyszło, poka! - Nic, czarna dziura chyba... Facet w sklepie wybiera damskie stringi: - Te nie, za odważne, niczego nie zakrywają. Te też nie, te nie, te nie... O. Te! Te mają choć kawałek tkaniny. - Panie, to jest metka. Jestem najgorszym facetem na świecie i czuję się z tym okropnie. Mam najpiękniejszą, najcudowniejszą dziewczynę na świecie i zdradzam ją z żoną. Odpowiedz Link
tapatik Prawa kociej fizyki 12.05.15, 22:13 Prawa kociej fizyki 1. Prawo Kociej Inercji Kot będzie dążył do pozostania w spoczynku, jeśli nie będzie na niego działać żadna zewnętrzna siła (jak na przykład otwieranie puszki z kocim jedzeniem lub przebiegająca mysz). 2. Prawo Kociego Ruchu Kot będzie się poruszał po linii prostej, chyba że zaistniał dobry powód do zmiany kierunku. 3. Prawo Kociego Magnetyzmu Czarne ubrania przyciągają kocią sierść wprost proporcjonalnie do nasycenia czerni w materiałach, z jakich są zrobione. 4. Prawo Kociej Termodynamiki Ciepło przepływa z cieplejszego do chłodniejszego ciała, za wyjątkiem kota, gdzie całe ciepło przepływa do kota. 5. Prawo Kociego Przeciągania Kot wyciągnie się na długość proporcjonalną do długości drzemki, z której się właśnie przebudził. 6. Prawo Kociego Snu Koty śpią z ludźmi, gdy tylko jest to możliwe, w pozycji tak niewygodnej dla ludzi, jak to tylko możliwe dla kota. 7. Prawo Kociej Długości Kot może wydłużyć swoje ciało tak, by dosięgnąć do dowolnej krawędzi, która kryje cokolwiek ciekawego. 8. Prawo Kociego Przyspieszenia Kot zwiększa swą prędkość ze stałym przyspieszeniem, aż będzie gotów, by się zatrzymać. 9. Prawo Obecności przy Stole Kot będzie uczestniczył przy wszystkich posiłkach, jeśli tylko będzie podawane coś smacznego. 10. Prawo Oporności na Polecenia Koci opór jest wprost proporcjonalny do ludzkiej chęci zmuszenia kota do czegokolwiek. 11. Pierwsze Prawo Zachowania Energii Koty wiedzą, że energia nie może zostać stworzona lub zniszczona, tak więc zużywają tak mało energii, jak to tylko możliwe. 12. Drugie Prawo Zachowania Energii Koty wiedzą również, że energia może być zachowana tylko poprzez długie drzemki. 13. Prawo Obserwacji Lodówki Jeśli kot wystarczająco długo obserwuje lodówkę, w końcu pojawi się jakiś ktoś, który wyciągnie coś dobrego do jedzenia. 14. Prawo Przyciągania Elektrycznego Kocyka Włącz elektryczny kocyk, a kot wskoczy na niego z prędkością zmierzającą do prędkości światła. 15. Prawo Losowego Poszukiwania Wygody Kot zawsze będzie poszukiwał i zwykle przejmował od Ciebie najbardziej wygodne miejsce w dowolnym pomieszczeniu. 16. Prawo Zajętości Pudełek i Toreb Wszystkie torby i pudełka w dowolnym pomieszczeniu będą zawierać w środku kota w najbliższej możliwej nanosekundzie. 17. Prawo Kociego Zakłopotania Kocia irytacja zwiększa się wprost proporcjonalnie do jego zakłopotania i ilości ludzkiego śmiechu. 18. Prawo Konsumpcji Mleka Kot wypije tyle mleka, ile sam waży, podniesione do kwadratu, tylko po to, by pokazać, że potrafi. 19. Prawo Wymiany Mebli Kocia chęć do porysowania mebli jest wprost proporcjonalna do ich ceny. 20. Prawo Kociego Lądowania Kot zawsze wyląduje w najbardziej miękkim miejscu, jak tylko jest to możliwe. 21. Prawo Wyporności Płynów Kot zanurzony w mleku wyprze tyle, ile sam zajmuje, minus ilość spożytego mleka. 22. Prawo Kociego Zaciekawienia Poziom kociego zaciekawienia jest odwrotnie proporcjonalny do ludzkich starań w próbach zwrócenia jego uwagi. 23. Prawo Odrzucenia Pigułki Każda pigułka dana kotu ma wystarczającą energię potencjalną, by osiągnąć pierwszą prędkość kosmiczną. 24. Prawo Kociej Kompozycji Kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii. 25. Prawo Kociej Nieoznaczoności Iloczyn niepewności jednoczesnego poznania aspektów charakteru i zachowania kota jest tym większy, im większą ilość jedzenia spożywa. 26. Prawo Drzwi Kot zawsze znajduje się po niewłaściwej stronie zamkniętych drzwi. 27. Prawo Dobrego Smaku W wielkiej kupie dokumentów kot zawsze znajdzie ten jeden najważniejszy, jak istotna umowa czy akt własności mieszkania, i zacznie go jeść. Akurat ten. 28. Prawo Kociej Wredności Kot zawsze używa swojej wrodzonej wredności i załatwia sie tam, dokąd trudno dotrzeć. 29. Zasada działania kociego perpetuum mobile Przeprowadzono prace nad wykorzystaniem Kota jako nieskończonego źródła energii. Kot po przyczepieniu do jego grzbietu kanapki z masłem po zrzuceniu z wysokości powinien wirować (z racji tego ze kanapka zawsze spadam masłem na dół, a kot na 4 łapy). Wyniki badań zostały utajnione przez Podpierdolimy I Słońce z racji ich potencjalnego zagrożenia dla IV Rzeczpospolitej. 30. Zasada przyrostu i użycia pazura Liczba pazurów zwiększa się wprost proporcjonalnie do wzrostu liczby kocich łap. Jeśli Kot ma schowane pazury, znaczy to, że nie zamierza ich użyć. Jeśli kot pazury ma wysunięte, oznacza to, że zamierza. Długość pazura zwiększa się wraz z długością firanki. 31. Zasada kociej frustracji (prawo Murphy'ego) Gdy tylko kot położy się na twoich kolanach, wyglądając na bezgranicznie szczęśliwego, zaraz poczujesz, że musisz iść do łazienki. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 22.05.15, 14:31 Wiecie skąd wzięło się tai chi? Siedział mistrz i przyglądał się jak walczy waż z żurawiem... A wiecie jak powstała joga? Siedział mistrz i przyglądał się jak pies liże sobie jaja... Odpowiedz Link
tapatik Kiosk 23.05.15, 22:45 Pierwszy dziadek wszedł do kiosku bardzo wolno, bo wsparty o dwie laski. Kiedy zamknął w końcu drzwi, głośno obwieścił: - Przyszłem po świerszczyki dla dużych chłopców! Puścił oko i obleśnie się uśmiechnął. Wskazałam mu dwie półeczki. - Ale ja nie chcę filmów. Takie bez filmów, proszę. - Będą tu, na końcu po lewej. Dziadek odstawił obie laski i balansując sięgnął po wszystkie trzy. I zaczął je wyciągać z folii. - Proszę pana, proszę nie wyciągać gazet z folii, bo mi później zwrotu nie przyjmą. - Co?! Ty... (tu Dziadek popłynął nie tyle wulgarnie, co z ułańską fantazją łącząc w jednej obeldze Żydów, masonów, komunistów, pederastów i moją skromną osobę. Nie przytoczę, nie potrafiłam zapamiętać. Dość, że stałam z otwartą buzią). Skąd ja mam wiedzieć, co jest w środku?! - Jak to co? - odezwał się inny klient. - Gołe baby. Bierz pan i spier*alaj. Dziadek, zaskoczony obcesowością i bezpośredniością odpowiedzi zapłacił za te rozpakowane, i z gazetami pod pachą, wsparty o laski, wykuśtykał. xxxxx Drugi dziadek przeszedł od razu do sprawy: - Bo ja, proszę pani, zbieram różne wydawnictwa, w których się pokazują medaliki. I się dowiedziałem, że w Fakcie jest teraz taki krzyżyk świętego Franciszka. Ma go pani jeszcze? - Owszem, mam. Dziadek ubrał okulary, długo się krzyżykowi przyglądał i komentował, że święty Franciszek to ze zwierzętami rozmawiał, święta Klara to świętą została, bo to jego na nią wpływ itp. Zapłacił, pożegnał się mówiąc "Szczęść Boże". Kiedy wychodził, dostał drzwiami od młodego chłopaka, na co zareagował: - Jak leziesz, ch*ju! xxxxx Gazety giną. Nie często, jedna, dwie w miesiącu. Specyficzne takie, bo ślizgacze. I to te tańsze, bo bez płyt. Znaczy mamy konesera o raczej skromnych potrzebach. Drogą eliminacji odrzuciłam tych oto stałych klientów: 1. Głowa rodziny, ojciec trzech córek w wieku 5-10-15. Przychodzi co niedziela po Nasz Dziennik i przy okazji zagląda na najwyższą półkę. Kiedy do kiosku wchodzi inny klient, szybko odkłada gazetkę i z udawanym zainteresowaniem wertuje czasopisma motoryzacyjne wyłożone półkę niżej. Już sama taka akcja przyprawia go o drżenie rąk, nie sądzę, by potrafił coś ukraść bez ataku serca. 2. Psychol. Jest wielki, sapie, nosi spodnie na szelkach zaciągnięte wysoko za pępek. Ogląda okładki. Kiedy zbytnio się podnieci, zaczyna głośno, bardzo głośno liczyć do 30, łapie się za krocze i wychodzi. Nigdy niczego nie kupił i nie sądzę, by były mu potrzebne inne podniety poza samymi okładkami. 3. Dziadek i Babcia. Bliżej siedemdziesiątki, sympatyczni, dyskutują, dopytują i bez skrępowania kupują, pod warunkiem, że do gazety dołączona jest płyta. Po co mieliby kraść? 4. Badylarz. Typ wredny i rozwiedziony. Kiedyś przyniósł ślizgacza do reklamacji, bo na okładce był dziewczyna, której zdjęć nie znalazł w środku. Ten to ma cały rytuał wybierania: zakłada okulary i wertuje tytuły, głośno komentuje, nierzadko prosi o pomoc w wyborze przypadkowych ludzi, często wprawiając ich tym w zakłopotanie. Na pewno by nie ukradł. 5. Młody. Ma te osiemnaście lat, ale do półki ze ślizgaczami musi stawać na paluszkach. Czemu się papierowymi lalkami interesuje, Bóg raczy wiedzieć. Może się kreuje na oldschool? Przypuszczam, że gdyby chciał coś zawinąć, zwaliłby sobie półkę na łeb. Więcej stałych klientów, amatorów golizny nie mam. Tak myślałam. Stoję przy lottomacie, bo kumulacja, ludzi dużo. Wchodzi elegancik w garniturze, z walizką, przylizany i podchodzi do górnej półeczki. Uśmiecha się do mnie, więc skinęłam głową i wróciłam wzrokiem do lotka - co się będę facetowi przyglądać, jak miłości w życiu szuka? Nagle zamieszanie, coś mu wypadło z rąk, za dużo tego wziął, a że gazetki w foliach, ślizgają się, kolejne spadają na ziemię. Facet próbuje szybko je zebrać, upycha na półkę. Ludzie udają, że nie patrzą, niektórzy naprawdę nie patrzą, zgorszeni czy zawstydzeni - nie wiem. Gość żegna się i prędko wychodzi. I wtedy odezwał się z kolejki menel, śmierdzący taki, brudny i bezzębny w te słowa: - Pani zapamięta tego pana. - Dlaczego? - Bo on pani regularnie gazety zajebuje. xxxxx Pani da skarpetki. Męskie, białe. - Nie mam skarpet. - No męskie, mówię. - Ale ja nie mam skarpet, proszę pana. - No jak, widzę rajstopy pani ma. - Mam. Ale skarpet nie mam. - Dyssskryminacja! Baba se może kupić i założyć, a ja? Nic, niczego nie założę. Dyssskryminacja! To teraz mi pani powie, co ma pani takiego, dla równowagi, że sobie ja, że sobie mężczyzna może założyć, a kobieta nie? - Prezerwatywy. xxxxx - Kartki świąteczne, sześć sztuk proszę. I znaczki. - Znaczki już panu daję, a kartki Pan wybierze, są na stojaczku. - Pierdolę stojaczki, pani da byle jakie, to dla koleżanek żony. - Uuuu! Nieładnie tak. A czym panu podpadły? - Stare małpy, babę mi do Rodziny Radia Maryja wciągnęły! Cisza. - To ja może podam te kartki... xxxxx Trzęsą mu się ręce, nie potrafię powiedzieć, czy to wina wieku czy specyfiku, który wchłonął jakiś czas temu, a którego opar drażni mi nos. Obsługuję więc na wdechu i staram się uwinąć. - Żarówkę poproszę. Tylko taką do pokoju, nie do kuchni. - Nie mam żarówek, proszę pana. - A baterie masz?! - Tak. - To na chuj ci one, jak nie masz żarówek?! xxxxx Moherowa babcia. - Niech mnie pani rozmieni te 20 zł. - Nie mogę, mam mało drobnych. - No przecież tyle na tacę nie dam. - To może niech pani z tacy weźmie resztę? Kobieta się przeżegnała. - Pani to chyba w kościele dawno nie była. By mi ludzie rękę odgryźli! Odpowiedz Link
tapatik Re: Kiosk 23.05.15, 22:47 Ksiądz. - Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. - Dzień dobry. - Aaa - cha! I wyszedł. xxxxx W sobotę wieczorem wszedł zapruty w pestkę. Stał, jak na kutrze rybackim w czasie sztormu. Nie znam się na skali Beauforta, ale sztorm był potężny! Podszedł do blatu i mrużąc jedno oko (na zmianę to prawe, to lewe) skreślił sześć liczb. Podał, sypnął monetą, zawinął blankiet i wyszedł. Wrócił w niedzielę po południu. - Dzień dobry! Trójkę mam! Trójczynę! Nie poznałam go od razu, ale po chwili mnie oświeciło. - Dzień dobry! Świetna wiadomość. - Ja to skreślam zawsze te same liczby, ale wczoraj byłem trochę... zmęczony i skreśliłem jakieś inne. I trójkę mam! Trójczynę! Cieszył się tą trójczyną, jak student po teoretycznie oblanym egzaminie. Mam nadzieję, że mu ta metoda nie wejdzie w krew. xxxxx Zwyczajny Janusz. Najzwyczajniejszy człowiek, który wszedł wprost z ulicy zwabiony magicznymi 23 milionami w totolotkowej kumulacji. - Dzień dobry. - Dzień dobry. Czy pani jest dziewicą? - Słucham? - Nie przesłyszała się pani: pytałem, czy jest pani dziewicą. - Toooo... prywatna sprawa, nie muszę panu odpowiadać, ale odpowiem, jak mi pan powie, czemu pan pyta. Gość nie wyglądał na zainteresowanego moją osobą w jakiś szczególny sposób, a pytanie zadał, jakby mnie pytał o godzinę. - Kiedyś mi wróżka wywróżyła, że zostanę milionerem z ręki dziewicy. I mnie dzisiaj olśniło! Idę tędy, patrzę na panią, taka młoda... Dodał człowiek dwa do dwóch i się człowiek zapytał. No i jak? - Niestety, to nie o mnie ta wróżka mówiła. - No nic, może innym razem. I już wychodząc obraca się i pyta: - A kto tu z panią jeszcze pracuje? - Szef. I też nie jest dziewicą. xxxxx - Tata, ja chcę te cukierki! - Które? - Te o! - wskazuje palcem na prezerwatywy. - To nie są cukierki. - Jak nie są?! Mama takie ma! - Mama? Gdzie? - W torebce, jak szukałam chusteczek to znalazłam. I mi nie chciała dać! - Takie? Na pewno? - Tak. Takie z panią. Kupisz mi? - Takich ci nie kupię. Wybierz inne. Unikałam jego wzroku tak długo, jak się dało. Kiedy płacił, trzęsły mu się ręce, twarz miał czerwoną, a zęby zaciśnięte. Córeczka wyszła niezadowolona z paczką mentosów, przekonana, że "te z panią" na pewno są smaczniejsze. Odpowiedz Link
tapatik Bo to było tak 25.05.15, 22:37 Przy jakiejś popijawie na smutno na Złotej, kiedy już wszyscy normalni kandydaci na kandydatów (Senyszyn, Kołodko, Cimoszewicz) odmówili startu ktoś zagryzł ogórka i powiedział: - No to jak ku... nikt nie chce to jedziemy po całości i dajemy kogokolwiek, co będzie to będzie! - No to kogo? - A jeden pies! Nawet naszą sekretarkę! Biesiadnicy się zaśmiali i wypili kolejną kolejkę. - Ta brunetka taka? - Ona się przefarbowała na blond. Taka Barbie teraz jest. - A 35 ma? - Leszek, ma? - Nie wiem czy ma 35, ale obiecuję wam, że ma 15. - padła odpowiedź. Pokój wypełnił się radosnym rechotem. Leszek jak coś powie to boki zrywać! Ktoś polał następną kolejkę. - Nie no tak z twarzy to ładna jest. Jakby ją trochę popokazywała i jakieś spódniczki czy coś to 5% i tak dostanie. Kobiety na nią zagłosują i jeszcze wyjdzie, że my tacy postępowi i w ogóle, że daliśmy babę. - Zauważył weteran lewicy. - To może wypalić. Jeśli będzie jedyną babą to ma te wszystkie feministki i w ogóle za sobą a że młoda to jeszcze młodych. Nasi młodzi poganiają z plakatami i szlus, nawet 10% się z tego wykręci. - Zauważył inny. - No to ma to 35? - Zapytał trzeci, najtrzeźwiejszy w tym gronie, bo się spóźnił. - Nie wiem, ale się dowiem. - Wziął na siebie ciężar przygotowań do kampanii prezydenckiej Leszek. - Memory... find... Madzia. - Wymrukał patrząc na swojego dużego smartfona. Rozległo się pikanie. - Madzia... cześć, tu Leszek. Słuchaj, jest taka sprawa. Bierzemy cię pod uwagę jako kandydatkę na prezydenta. Co? No tak, cię. Znaczy ciebie. Nie dziękuj, wiesz, że stawiamy na młodych. No ale tego... jest takie pytanko tutaj... ja wiem, że normalnie nie tego, ale formalnie muszę spytać... ile masz lat. Znaczy nie, nie tego ile masz lat. Chodzi o to, że jest próg. Nie, nie 5 procent. 5 procent jest do Sejmu. 35. Nie, nie procent tylko lat. Ty znaczy czy masz. Z czego? Jak z czego? - Z Konstytucji. - Podpowiedział spóźniony, bo był domyślny. - Z Konstytucji Madzia. To masz? - Na twarzy Leszka zagościł uśmiech. - No to buziaczki Madzia. Damy ci znać jak tego. - Rozłączył się i spojrzał na przyjaciół z triumfem w oczach. - MA! - Rzucił krótko. Odpowiedz Link
tapatik Złote myśli 26.05.15, 11:55 No dobrze, niektóre tylko pozłacane : 1. Nie dyskutuj z gościem, który ma nad tobą pół litra przewagi... 2. Jeśli się boisz utyć, wypij przed jedzeniem setkę. To usunie uczucie strachu. 3. Życie jest jak bieg na sto metrów - będziesz się spieszyć, prędzej znajdziesz się na mecie. 4. Życie to chytra sztuka. Kiedy masz wszystkie karty w ręku, zaczyna grać z tobą w szachy. 5. Jak mawiają daltoniści: Życie jest jak tęcza: raz białe, raz czarne. 6. Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór. 7. Regulacje są dla idiotów. Geniusze potrafią żyć w chaosie. 8. Najlepsze w dwuznacznej propozycji jest to, że oznacza tylko jedno. 9. Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę. 10. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze miałem sklerozę. 11. Nie dostaniesz drugiej szansy, by zrobić dobre pierwsze wrażenie. 12. Człowiek 30% swego życie przesypia; przez pozostałe 70% marzy, żeby się wreszcie wyspać. 13. Kobieto! Akceptuj mężczyzn takimi, jacy są. Innych nie ma. 14. Im większe piersi, tym trudniej zapamiętać twarz. 15. Damskie majteczki może nie są najlepszą rzeczą pod słońcem, ale jest im do tego bardzo blisko. 16. Prawdziwy dżentelmen przestaje chrapać, gdy śni mu się dama. 17. Komplement powiedziany kobiecie na trzeźwo liczy się podwójnie. 18. Z kobietami źle. Ale bez nich jeszcze gorzej. Ale z drugiej strony - z kobietami dobrze, bez nich jeszcze lepiej. 18. Matematyka jest jak kobieta. Trzeba ją umieć wykorzystać, a nie zrozumieć. 19. Brak łączności duchowej z kobietami mężczyźni kompensują sobie łącznością fizyczną. 20. Kobiety zawsze mówią to, co myślą, tylko nieco częściej. 21. Kobiety, żeby nie znudzić się mężczyznom, zmieniają ubranie. 22. Mężczyźni, żeby nie znudzić się kobietom, zmieniają kobiety. 23. Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia. 24. Blondynka jest przeciwieństwem psa. Pies wszystko rozumie, ale nie może nic powiedzieć. 25. Statystycznie kobiety żyją dłużej od mężczyzn - bo nie mają żon ! Jak pijemy: - Anorektyk - nie zagryza. - Egzorcysta - pije duszkiem. - Grabarz - pije na umór. - Higienistka - pije tylko czystą. - Ichtiolog - pije pod śledzika. - Kamerzysta - pije, aż mu się film urwie. - Ksiądz - pije na amen. - Laborant - pije, aż zobaczy białe myszki. - Lekarz - pije na zdrowie. - Matematyk - pije na potęgę. - Ornitolog - pije na sępa. - Pediatra - po maluchu. - Perfekcjonista - raz, a dobrze. - Pilot - nawala się jak messerschmit. - Syndyk - pije do upadłego. - Tenisista - pije setami. - Wampir - daje w szyję. - Wędkarz - zalewa robaka. - Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich - piją, tańczą i haftują. Według najnowszych badań przeprowadzonych przez międzynarodowych psychologów są dwie główne przyczyny, dla których mężczyźni spędzają wieczory w knajpie: 1) Nie mają kobiety 2) Mają kobietę Proszę nie dotykać. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 19.06.15, 11:11 - Spaceruję z dziewczyną tylko w nocy. - Dlaczego? - Bo wtedy restauracje są zamknięte i nie muszę wydawać kasy. - Jesteś genialny. - A ona myśli, że romantyczny. Pierwsze 40 lat dzieciństwa jest dla faceta najtrudniejsze. Potem jakoś leci. - I jak tam się czujesz w roli opiekunki? - Spoko, oglądamy film. - Jaki? - Jak ziomek zabija swojego brata i próbuje stuknąć mu panienkę. - Ten dzieciak nie ma czasem 6 lat? Co wy oglądacie? - Króla Lwa. Odpowiedz Link
tapatik Będzie romantycznie 24.07.15, 09:04 Ile trzeba kobiet, żeby zmienić żarówkę? Żadnej, będą siedziały po ciemku i narzekały na facetów. Ilu potrzeba facetów do wymiany żarówki? Żadnego, będą siedzieć i pić aż się zrobi jasno. W restauracji zamówiłem rybę po grecku. Kelner przyniósł mi wędkę. SMS żony do męża: " Odbierz dzieciaka z przedszkola. P.S. On sam ciebie rozpozna" Chuck Norris wyciągnął 70 euro z bankomatu w Grecji. Małżeństwa głuchoniemych mają łatwo: mąż zamyka oczy i niech żona sobie marudzi, ile wlezie. - Przepraszam! Mogła by Pani tu nie palić? Moje dzieci bawią się w piaskownicy! - Ale... to właśnie one mnie poczęstowały! Zostawiliśmy z żoną synka na chwilę samego, no i dorwał się do naszej prywatnej szuflady, i zniszczył roczny zapas prezerwatyw. Trochę się na brzdąca wkurzyłem, ale żona powiedziała, że 3-paki Durexa są w promocji po 9.99, więc nie będę małemu awantury za straconą dychę robił. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 27.07.15, 20:05 Po 25 latach jeżdżenia Harleyem facet doszedł do wniosku, że zobaczył już kawał świata i uznał, że czas osiąść gdzieś na stałe. Kupił więc kawałek ziemi w Vermont, tak daleko od innych ludzi, jak to tylko możliwe. Z listonoszem widział się raz na tydzień, a po zakupy jeździł raz na miesiąc. Poza tym była tylko natura i on. Po mniej więcej pół roku takiego życia słyszy stukanie do drzwi. Idzie, otwiera i widzi wielkiego, brodatego tubylca. - Cześć - mówi tubylec. - Jestem Enoch, twój sąsiad, mieszkający jakieś cztery mile w tamtym kierunku. Za jakieś dwa dni, wieczorem, urządzam małe przyjęcie. Miałbyś ochotę przyjść? - Jasne, po pół roku na tym odludziu, będzie fajnie. Enoch pożegnał się i już miał iść, ale odwraca się i mówi: - Słuchaj, jesteś tu nowy, więc chyba powinienem cię ostrzec, że będziemy tam ostro pili. - Nie ma problemu, 25 lat jeździłem Harleyem. Myślę, że dam sobie radę. Enoch już ma odchodzić, ale jeszcze odwraca się i mówi: - Powinienem cię też ostrzec, że nie było jeszcze imprezy bez bijatyki. - Z dwudziestopięcioletnim doświadczeniem jako motocyklista myślę, że dam sobie radę. Enoch odwraca się i już ma iść, ale przypomina sobie jeszcze coś i mówi: - Muszę ci też powiedzieć, że te przyjęcia to istna orgia seksu. Widziałem już tam rzeczy, o których mi się nawet nie śniło. - Po 25 latach jeżdżenia Harleyem i pół roku na tym odludziu jestem więcej niż gotów, zwłaszcza na to. Aha, Enoch, zanim zapomnę. Jak powinienem się ubrać na to przyjęcie? - Ubierz się jak chcesz. I tak będziemy tylko my dwaj... Odpowiedz Link
m.a.l.a_syrenka Re: Masaż nasz codzienny 02.08.15, 11:57 Kula została posłana do ludzi - ma branie Odpowiedz Link
tapatik Z Archiwum X 13.10.15, 09:17 24 stycznia 2016 roku ma zadebiutować nowy sezon znanego serialu "Z archiwum X", w którym ponownie zobaczymy Anderson i Duchownego. Internautom udało się zdobyć fragment nowego zwiastunu, pokazujący mroczny klimat, dynamiczna akcję, potworną postać i doprowadza do łez. Dla tych co się nie boją - włączamy głośniki i idziemy po chusteczki. Zwiastun przeznaczony jest wybitnie dla dorosłych widzów. Odpowiedz Link
tapatik Jak zdobyć kobietę 20.10.15, 09:28 Znalezione w sieci. Niektóre metody są bardzo łatwe, inne bardziej skomplikowane, ale wszystkie są skuteczne! Dajemy gwarancję! 1. Na szczeniaczka – super skuteczność! Metoda wydaje się dość prosta, ale trzeba zadbać o szczegóły. Najpierw zrób miejsce w komórce, garażu, piwnicy, co tam masz. Wejdź na portal z ogłoszeniami i poszukaj ładnego szczeniaczka w Twojej okolicy. Najwykwintniej będzie jeśli znajdziesz małego labradora. Masz psiaka? Idź do parku na drugim końcu miasta i zaplącz się w smycz, usiądź na ławce, udawaj nieporadnego. Bankowo zaczepi Cię jakaś dziewczyna i powie „Jaki śliczny! Można pogłaskać?”. Zgódź się. Zajęta psiakiem w ogóle nie zauważy, że za jej plecami nasączasz szmatkę chloroformem… i jebs do piwnicy. Skuteczność oceniam na 90%, gdybym za pierwszym razem nie nachylał się nad buteleczką to byłoby 100% 2. Na przystojniaka – potrzebna dobra miejscówka. Do tej metody potrzebne są w miarę kompletne zęby. Poćwicz przed lustrem uśmiechy i uwodzicielskie spojrzenia. Gotowy? Idziemy na miasto. Względnie dobra będzie alejka w parku blisko której da się zaparkować. Podchodzisz do dziewczyny i nieporadnie pytasz o drogę uśmiechając się serdecznie. Dziewczyna oczarowana Twoim uśmiechem w ogóle nie zwraca uwagi na paralizator, który wyciągasz z kieszeni… i do piwnicy. Skuteczność oceniam na 80%, jeśli chcesz ją zwiększyć, pamiętaj o tym, że przed chwyceniem dziewczyny trzeba przestać ją paraliżować. 3. Na wygraną w totka – trzeba uważać. Kup kupon totka. Wieczorem obejrzyj losowanie i naucz się na pamięć numerów. Weź swój kupon i idź do knajpy. Otwórz drzwi z kopa i wykrzycz numery machając kuponem! Dodaj „Haha! WYGRAAAAŁEM! Pijemy!”. Nic się nie martw, i tak nikt nie sprawdzi numerów na Twoim kuponie, bo przecież nie dasz nikomu „zwycięskiego” kuponu. Jesteś już okrążony dziewczynami? No. To wychodzisz z jedną na papierosa. Chloroform. I do piwnicy. Skuteczność powinna być wysoka, ale odradzam tę metodę osobom mającym słabość do alkoholu i mały portfel. Po ostatnim razie 5 dni odpracowywałem na zmywaku. Przegapiłem moment w którym jakiś koleś buchnął mi kupon i zabrał dziewczyny. 4. Na „Zmierzch” – nie dla wrażliwych. Dupy kochają ten cały Zmierzch! Masz dość ogłuszania dziewczyn? Przy tej metodzie nie będziesz się musiał martwić, że laska będzie się wyrywać. Będziesz mógł też wybierać w laskach do woli. Weź łom. Wysmaruj się srebrnym brokatem i jak prawdziwy wampir w nocy przy świetle księżyca włam się do miejskiej kostnicy. Pamiętaj tylko, że w tej metodzie nie bierzemy dziewczyny do samochodu i nie wieziemy do piwnicy. No chyba, że masz samochód chłodnię. Samochód chłodnia to odpowiedź na wiele pytań. Skuteczność takich łowów oscyluje w okolicach 75%, musisz tylko wyczuć kiedy są dostawy towaru. Pomoże Ci w tym lokalna gazeta. Dokładnie dział z nekrologami. Podpowiem, że warto zwrócić uwagę na roczniki. 5. Na Woodstock – bardzo prosta. Idziesz na Woodstock i wyciągasz dziewczynę z kałuży, jak ją sobie umyjesz to jest Twoja. Skuteczność 100%. Chyba, że nie lubisz dziewczyn o imieniu np. Mariusz, to wtedy około 50%. 6. Na Wokulskiego – dla zamożnych. Jako kupiec przechadzasz się po targu w Stambule i po prostu kupujesz sobie jakąś dziewczynę – uważaj, bo będą Ci próbowali wcisnąć lewy towar. Zrób przegląd przed kupnem. W 100% dochodzi do zawarcia umowy kupna/sprzedaży. Musisz tylko uważać, żeby Ciebie ktoś nie sprzedał. Potem ku*wa ciężko do domu wrócić… nie żeby coś. Kolega mi opowiadał na proktologii. 7. Na Instagram – poznaj tajne hasło. Jest taka instagramowa tajna metoda porozumienia. Najpierw przeglądasz hashtag #instamodel, potem piszesz do wybranki tajemne hasło. Zapisz dobrze, żeby się nie pomylić. Hasło brzmi: „Koprofilia?„. W odpowiedzi dostaniesz zaszyfrowaną wiadomość, oceni jak bardzo by się z Tobą chciała spotkać, używając $WAG-skali od 0 do 50.000$WAG. Im mniej w niej Swagu, tym większe masz szanse żeby się z nią umówić. Nie wiem jaka skuteczność, kolega z Arabii Saudyjskiej mówił że bardzo duża. 8. Na auto-stop – trzeba z wyczuciem. Jedziesz autem po chodniku a ona krzyczy STOP! Musisz dobrać prędkość, bo jeśli stukniesz ją zbyt mocno to będzie Ci leciała przez ręce i zostanie Ci co najwyżej metoda „Na Zmierzch”, a jak zbyt wolno to będziesz musiał poprawiać chloroformem. Skuteczność 50%, jeśli stosujesz równocześnie metodę „Na Zmierzch” i chloroform / paralizator to nawet 90%. 9. Na pocieszyciela – dla wytrwałych. Bądź przy niej w trudnych momentach i pozwalaj sobie smarkać w rękaw, drugim rękawem wycieraj jej łzy. To laska, która zawsze jest uśmiechnięta? Nie szkodzi, kobieta zawsze znajdzie powód do żali, weź łom i nocą wymorduj jej rodzinę. Nie wiem jaka skuteczność, nie próbowałem… płaczące kobiety to nie na moje nerwy. 10. Na Josefa – dla prawdziwych koneserów. Metoda jest czasochłonna, ale daje dobre efekty. Znajdujesz jakąś babeczkę, najlepiej jakąś taką przedmenopauzalną, żeby jeszcze dała radę urodzić, ale żeby wolno biegała. Ślub (opcja), dziecko. Normalka. Teraz jest trudne, bo musisz jakoś pozbyć się ww babeczki. A potem to już hodujesz swoją wymarzoną dziewczynę w piwnicy. Jestem w połowie, więc na razie nie powiem jaka skuteczność. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 21.10.15, 14:45 Stoję w kolejce, przede mną jakaś para, przed nimi jakaś laska, wcześniej wężyk starych bab. Laska się obraca i zauważa ją ta z pary. I się zaczyna. - Ewa!? - Klaudia?! O jaaa, Zajebiście się tak spotkać. W mięsnym, hihihi - Zajebiście! Dawno się nie widziałyśmy. Kiedy ostatnio? U Marcina na melanżu? Naprawdę zajebiście hihihi. - U Maćka i Magdy się widziałyśmy chyba - Nie byłam wtedy, nad morzem byłam, z Moniką pojechaliśmy do Marty i jej tego nowego ich odwiedzić - No ale i tak zajebiście no. - No. Zajebiście wyglądasz! Byłaś u fryzjera? Zajebiście! - No byłam, dzięki, dzięki. Wiem, zajebiście. Hi hi. Gość z pary milczy. Stoi. Lampi się w kiełbasy. Chyba je liczy. Medytuje w mięsnym. - Byłam u fryzjera i wyobraź sobie, że jak wracałam autem, to mi wszyscy kierowcy migali światłami. Masakra, mówię ci. Dobry stylista to podstawa. Nie dowierzam. Zerkam do kolesia od kiełbas. On też chyba nie dowierza. Odpłynął do odległej mięsnej krainy, wzrok wbity gdzieś w ostatni rząd z polędwicami. I nie odrywając wzroku od wędlin, robotycznym głosem mówi: - A światła miałaś włączone? - Co? - Czy miałaś światła mijania włączone w samochodzie? - Hihihi nie wiem, od fryzjera wracałam. Skąd Ty go wytrzasnęłaś Klaudia? Hihihi. Wtedy spotkałem wzrok kolesia. Pustka. Zabrała mu duszę. Odwrócił się w ciszy, znowu do kiełbas. Szkoda człowieka. Odpowiedz Link
tapatik Z pamiętnika terrorysty 26.10.15, 09:11 Z pamiętnika terrorysty - obywatela Rosji: Poniedziałek Porwaliśmy samolot na lotnisku Szeremietiewo w Moskwie, pasażerowie jako zakładnicy. Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku. Wtorek. Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami. Pasażerowie wyciągnęli zapasy. Napiliśmy się z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami. Środa Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem, pilotami i pasażerami. Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów. Wypuściliśmy, a co tam. Czwartek Pasażerowie wrócili z zapasami wódki. Balanga do rana. Wypuściliśmy drugą połowę pasażerów i pilotów. Piątek Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili masę znajomych. Impreza do rana. Sobota Do samolotu wpadł specnaz. Z wódką. Balanga do poniedziałku. Poniedziałek Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie z gorzałą. Jest milicja, są desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze. Wtorek Nie mamy sił. Chcemy się poddać i uwolnić samolot. Specnaz się nie zgadza. Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódką. Środa Pertraktujemy. Pasażerowie zgadzają się nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 27.10.15, 10:50 Jaka jest różnica między europejskim optymistą, pesymistą i realistą? - Optymista uczy się angielskiego (w innej wersji - chińskiego). - Pesymista uczy się arabskiego. - A realista siedzi w domu i czyści Kałasznikowa. Odpowiedz Link
tapatik Czego chcą kobiety... 30.10.15, 11:59 - Dzień dobry. Czy może mi pani pokroić boczek na paski o szerokości 1 cm? - Niestety nie, mam tu tylko milimetry - To czy może mi pani pokroić na paski 10 mm? - Oczywiście Tu mówi wasz Kapitan, mój drugi pilot twierdzi, że nie damy rady zrobić beczki. Proszę o zapięcie pasów, pięć dolców piechotą nie chodzi. Zadzwoniłem dzisiaj do służb odśnieżania i utrzymania dróg, z informacją, że niedługo zima. Niech mi tylko powiedzą potem, jak spadnie pierwszy śnieg, że to zaskoczyło! Przynoszę pączki do pracy. Bo jeśli ja nie mogę być szczupła to wy, k*rwa, też nie. Idą Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem, targają wódkę. W pewnym momencie Prosiaczek pyta: - Kubusiu, a zagrychę to my wzięliśmy? - Wzięliśmy, wzięliśmy... Tylko ona jeszcze o tym nie wie. - Brytyjscy naukowcy odkryli nowy sposób na poczęcie. - A co im w starym nie pasowało?! Są dni kiedy nic mi nie wychodzi. Czego bym się nie tknął. Same porażki. Każdy inny facet by się załamał. Ale ja mam na to sposób. Idę do apteki i kupuję test ciążowy bo kiedy świat się wali zawsze mogę powiedzieć - Hej, przynajmniej nie jestem w ciąży! Ale są dni kiedy gdy sikam na tester, drżą mi ręce... Obama mocno uderzył w Rosję. Jutro do Gabinetu Owalnego dostarczą nowy globus w miejsce zniszczonego. Prezerwatywy z folii bąbelkowej - przyjemnie, bezpiecznie, z efektami specjalnymi! - Spać mi się chce.... - W następnym życiu się wyśpimy. - To samo mi mówiłeś w poprzednim życiu. Skąd się wzięła akupunktura? Otóż początkowo chińscy lekarze używali igieł, kiedy już wszelkie inne sposoby na wyciśnięcie z pacjentów honorarium za leczenie zawodziły... To uczucie niezręczności, gdy przyprowadziłeś do przedszkola worek ze śmieciami... 90% kobiet uważa, że ich wąsy są całkowicie niewidoczne. Legenda mówi, że kiedyś żył facet, który zrozumiał kobiety. Niestety, zanim powiedział, o co chodzi, umarł ze śmiechu. - Panie Waldziak! - Co jest Zenek? - No bo ja... znaczy się... bo ja Waszą córkę... to znaczy... - Oj Zenek. Jak Ci się Halina spodobała, to żeń się z nią! - Nie. Chodzi o to, że ja ją właśnie traktorem przejechałem... Nowy superbohater. Człowiek-człowiek. Kiedyś był zwyczajnym człowiekiem, ale potem ugryzł go inny człowiek i nasz superbohater stał się przez to jeszcze bardziej ludzki. Blondynka ma tylko dwie ręce. Tym samym może sobie zrobić tylko jedno selfie, jak sobie robi selfie. - Chodź ze mną. Pokażę Ci świat pełen cudów i tajemnic! - Idziemy do lodówki?? - Tak. Ile potrzeba feministek wegetarianek do zjedzenia jednego kotleta schabowego? Jak nikt nie widzi, to jedna wystarczy. Ona: Wiesz, czego chcę? On: Wszystkiego! Ona: To po pierwsze... Odpowiedz Link
tapatik Wojskowy, i nie wojskowy. 07.11.15, 22:22 Poranek w jednostce. Kapitan urządza apel: - Kolejnooooo ODLICZ! - RAZ! - DWA! - Tszszszszyyyyy.... - Żołnierzu, co jest z wami?! - Byemmm wszorajjjj u siełżanta Kowalskieho..... Na drugi dzień sytuacja się powtarza: - Kolejnooooo ODLICZ! - RAZ! - Dwwaaa..... - Żołnierzu, a wam co dzisiaj?! - Byemmm wszorajjjj u siełżanta Kowalskieho..... - Nie no, ja sobie muszę poważnie porozmawiać z sierżantem Kowalskim! Kolejny poranek: - Choleeeejjnooo odliszszsz..... Służba w rosyjskiej armii jest całkowicie dobrowolna. Chcesz - idziesz. Nie chcesz - sami po ciebie przyjdą. ZSRR, przełom lat 60. i 70. Ćwiczenia wojsk rakietowych na bezkresnych stepach Kazachstanu. Wszyscy mieszkali w namiotach. Jeden z namiotów stał w takim oddaleniu i ukryciu, że nikomu po tym kazachskim stepie w to upalne lato nie chciało się tam chodzić. Mieszkało w nim kilku poruczników, którym według rozpiski przysługiwał spirytus. Ponieważ żyli w przekonaniu, że nikt na tym odludziu do nich nie przyjdzie, spirytus stał sobie w karafce na stoliku turystycznym. A jednak ktoś do nich zaszedł. Marszałek, dowódca wojsk rakietowych. Był na inspekcji sprawdzić, w jakich warunkach mieszkają i ćwiczą żołnierze, czy im niczego nie brakuje. Wzrok marszałka padł na karafkę stojąca na stoliku. Zdjął czapkę, wytarł pot z czoła (upalne lato na kazachskim stepie) i poprosił o szklankę wody... To była prośba nie do odrzucenia. Jeden z poruczników drżącą ręką nalał odrobinę z karafki do szklanki. Marszałek sceptycznie popatrzył na poruczników; co to, wody im żal czy jak? Porucznik odczytał spojrzenie i z rezygnacją dopełnił szklankę, a następnie podał 200 g spirytusu marszałkowi. Możecie sobie wyobrazić, co czuje człowiek, który jest przekonany, że pije wodę, a tam - zaskoczka - czysty spirytus. Ale czy możecie sobie wyobrazić reakcję takiego człowieka? Marszałek wypił do dna bez zmrużenia oka. Odstawił szklankę, podziękował i wyszedł z namiotu. Jego świta nawet się nie połapała, że szef wypił coś mocniejszego od wody. Porucznicy popatrzyli po sobie i zaczęli rozmyślać, co teraz z nimi będzie... Następnego dnia do ich namiotu ze zwierzęcą wściekłością wparował major, a za nim, zdyszani, czterej żołnierze targający.... - Wy wiecie, jak mi wczoraj głównodowodzący za was łeb zmył?! Że ciepły spirytus pijecie! Kazał wam dostarczyć lodówkę! Jakim cudem poziome oznakowanie drogi wykonane przez profesjonalistów z użyciem specjalistycznych materiałów schodzi po paru miesiącach, a jak jakiś debil napisał na asfalcie, że kocha Jolkę, to to się już trzeci rok trzyma? Najpierw gasisz światło w czasie seksu, a potem obrażasz się, że cię na ulicy nie rozpoznałem... Przyszedł na randkę z sadzonką, cegłą i bez prezerwatywy - żeby wiedziała, że ma poważne zamiary. - Ci Żydzi chyba jeszcze tylko powietrzem nie handlują! - Gdzie tam. Wczoraj widziałem jednego. Puste baloniki sprzedawał po dychu, nadmuchane - za piętnaście. Przechodziłem sobie nie tak dawno temu koło dworca, pogrążony w swoich myślach. A tu z boku wyskoczyła Cyganka i dawaj trajkotać: - Daj, miły, daj papierosa, a ja całą prawdę ci opowiem. Jak żyć, jak wrogów rozpoznać, jak przyjaciół przyciągnąć... Wszystko powiem, niczego nie zataję. Absolutnie nie myśląc wyciągnąłem machinalnie paczkę, poczęstowałem papierosem. A ona kontynuuje: - Widzę, że nie powodzi ci się w życiu, ale będzie lepiej, jeśli mnie posłuchasz. Będzie dostatek i miłość, będzie kariera i szacunek... Bezustanny potok słów nawet mnie niespecjalnie drażnił. Naprawdę! Dopóki nie rozbrzmiała TA fraza: - Weź pieniążki, połóż mi na sukni, ja powróżę, poczaruję i wszystko będzie, jak zechcesz. Jesteś dobry, uczciwy, papierosa nie pożałowałeś i los ciebie też nie pożałuje. I tu coś się we mnie przełączyło. Aż ty! - pomyślałem. Kasy ci się zachciało! Zrobiłem straszne oczy, rozejrzałem się wokół, nachyliłem się nad jej twarzą i cicho, złowieszczo powiedziałem: - Imienia Chrystusa nie usłyszysz, jego oblicza nie zobaczysz! Oczy bielmem zarosną, a w uszach szatan wyć będzie. Tylko szatana zobaczysz, to co powie - zrobisz. Jak powie - umrzesz. Będziesz w mroku chodzić, nie widzieć światła, nie widzieć świata. Będziesz dzieci swoje na ofiarę rogatemu z radością oddawać. Będziesz ślepa i głucha. Będziesz brudna i biedna. Będziesz w piekle płonąć! Nie zaznasz szczęścia. Nie zaznasz miłości. Będzie tak, jako rzekłem! Potem jeszcze coś zamruczałem, aby straszniej było. Ręką zamaszysty gest zrobiłem. Odwróciłem się i poszedłem w swoją stronę. Cyganka gały wybałuszyła i patrzy za mną. A potem nagle za mną biegnie i woła: - Stój! Podejdź! Zdejmij klątwę! No zdejmij, miły! Wszystko zrobię! No, uwierzyła - myślę sobie. Stoję, milczę, patrzę na nią posępnie... - Pieniędzy dać? Masz! Weź! - i wciska mi 1000 rubli. Wziąłem pieniądze i mówię: - Znikaj stąd, robacznico! Żebym ja ciebie nie widział tu więcej. Zobaczę jeszcze raz - to ty następnego dnia oślepniesz! Jak ona uciekała... Czelabińscy naukowcy odkryli epicentrum trzęsienia ziemi. Epicentrum zostało aresztowane i już zeznaje. W Czelabińsku spłonął basen. Jakoś mnie to nie dziwi. Odpowiedz Link
tapatik Interview 10.11.15, 13:17 Zadzwoniła do mnie jakaś kobieta i pełnym miodu głosem oświadczyła, że mi gratuluje. Że drugi etap to już wysokie progi i w ogóle, że teraz dobrze by było, żebym potwierdził świetne wrażenie z pierwszego etapu. Nie miałem pojęcia o co chodzi, ale jakoś tak odruchowo w to wszedłem i radośnie potwierdziłem chęć uczestnictwa w tymże. Po odłożeniu słuchawki przeskanowałem przestrzeń między uszami i coś sobie przypomniałem. Jakiś ponadroktemu wysłałem aplikację do Wielkiej Firmy na Bardzo Ważne Stanowisko czyli kreatywny kopik – trochę artysta a trochę rzeźbiarz. Taki od słów rzeźbiarz. Wtedy myślałem, że przyda się wsparcie przed skokiem na własną działalność i chętnie zmierzę się z wyzwaniem, jakie stawiają wielkie, poważne projekty ogromnego przedsiębiorstwa. Tyle, że to było wtedy. Teraz to nie było mi do niczego potrzebne. No ale od dawna chciałem pójść na rozmowę w sprawie pracy mając rzeczoną pracę w nosie. I na końcu wyjść jak na westernie. Tak dupą zarzucając śmiesznie. No to fru. Wbiłem, w jednorzędówce zapiętej na ostatni guzik, do szklanego wieżowca w centrum pięć minut przed czasem i przedefilowałem przez wszystkie bramki, zasieki, blokady, czytniki z łagodnym uśmiechem profesjonalisty, który wie co do czego służy i nie boi się burzy, bo jest już duży. Na tysiącosiemsetpięćdziesiątym piętrze rozpościerało się królestwo, którego bram – szklanych drzwi wielkości wrót od stodoły ze wsi potiomkinowskiej – strzegła ekstra dupa z profesjonalnym uśmiechem i plakietką na cyckach miseczka deplus. – Witam, Jolanta Rybak – wyciągnęła rękę na powitanie. – Pan Bartek, prawda? – Witam. Owszem – potwierdziłem ściskając jej rybią dłoń. – Dobrze, że pan już jest, zaraz przekażę szefowi haeru i będziecie mogli panowie porozmawiać. Napije się pan czegoś? – deplus profesjonalnie zafalowały. Zastanowiłem się przez moment na co miałbym ochotę. Tak najbardziej. – Może być herbata. – podjąłem po chwili. – Z owoców lychee. Z miodem. Dziękuję. – Yyyyy, dobrze, zaraz sprawdzę – wybrnęła Jolanta i wpuściwszy mnie do gabinetu za szkłem, pomknęła w swoich szpilkach z czerwoną podeszwą wgłąb biura. Gabinet był wielkości stadionu, z widokiem na panoramę miasta ze szczególnym uwzględnieniem centrum. Stanął mi. Po kilku chwilach do gabinetu wszedł pyzaty-ale-chudy okularnik we wszystkim za ciasnym. Portki, kamizelka, marynarka – wszystko to opięte i za małe. Trochę jakby się w Smyku ubierał. Do tego chyba nie oddychał. – Cześć, Andrzej Wrachło – przedstawił się konkretnie i zasiadł za biurkiem. Wyglądał jak Kraśko czy coś w tym stylu. Usiadłem naprzeciwko i zainteresowałem się widokiem za oknem, podczas gdy Andrzej Wrachło wnikliwie studiował moje si wi. – Taaaaak… – zagaił po dłuższej chwili. I tak brwiami do góry falę zrobił. Ekstra. Niezły trick. Przestałem się dziwić, skąd miał tę robotę Wjechała herbata. Czarna. Bez miodu. Ej, no kurwa. – Masz widzę doświadczenie w budowaniu zespołów, tak? – haerowiec na bezdechu przeładował działo. Chwilowo moją uwagę pochłaniał brak łyżeczki, więc trochę Andrzej Wrachło zszedł na drugi plan. Rozejrzałem się po okolicy. Wszystko sterylne, płaskie, przezroczyste i nigdzie nie było łyżeczki. – O, a tu widzę, że w zainteresowaniach masz wpisane graffiti. Opowiesz coś więcej? Siorbnąłem. Bez miodu i bez łyżeczki to jednak słabo. – Latam nocami po bocznicach na bombingu, macham wrzut i spieprzam przed sokistami. – wyjaśniłem konkretnie. – Drabinkę w zeszłym tygodniu zgubiłem – Co?! Jak to?! – fala z brwi zrobiła rundę honorową. – Normalnie, rozkładaną taką, czasem nasyp nie wystarcza, musisz na czymś stanąć. – Ale jak to przed sokistami? – Andrzej dziwił się jak posłanka Hojarska pytaniom na maturze. – No jak złapią to przesrane, łomot albo sanie, to zależy. – Sanie? – Sankcje. Jak sprawę założą. Wiesz, mienie publiczne i te wszystkie rzeczy. Widząc okrągłe oczy szefa haeru postanowiłem sprytnie wykorzystać okazję. – Masz łyżeczkę? – Co? – Andrzej ciągle mentalnie siedział na bocznicy z sokistami. – Łyżeczkę. Nie zamieszało mi się – wskazałem brodą na herbatę. – Co się… Aaaaa, no tak, jasne – załapał, podniósł się zza biurka i wyjrzał na korytarz. Coś tam poszeptał i dziarsko wrócił za biurko. Chwilę się pokokosił wpasowywując w funkcję. Usłyszałem klik i Andrzej Wrachło zaskoczył na stanowisko. – Na czym to my… – podjął wątek. – A właśnie. Zainteresowania. Coś jeszcze, czego tu – postukał w si wi – nie ma? Zmarszczyłem czoło. – Ludki strugam. Z kory takie. – wykonałem nieokreślony gest rękami. – Co, przepraszam, robisz? – Kozikiem strugam ludki. Oczy, uszy, nos, no wiesz, twarz. – starałem się objaśnić możliwie najdokładniej – I dalej korpusik, nóżki, butki takie, podstawka. Różne – podsumowałem triumfująco. Deplus przymocowane do Jolanty przyprowadziły łyżeczkę. Elegancko. Zdjąłem marynarkę i spod niej wychylił się królik siedzący na sedesie, którego miałem na koszulce. Andrzej sapnął. Trochę go sytuacja zaczęła przerastać. Opanował się jednak dość szybko, sieknął łyka kawy z profesjonalnie niedbałym ruchem metką-do-mnie nad białym rozentalem i ruszył dalej. W sensie, że zasypał mnie pytaniami. A to, a śmo, a kiedy, a wtedy, w którym roku, skąd, którędy. W międzypytania Andrzej Wrachło wtykał ociekające złotem/kadzidłem/mirrą peany na cześć Wielkiej Firmy, które, w założeniu, miały mnie zmotywować do zaciekłej walki o oferowane stanowisko. Tymczasem ja na wszystkie pytania odpowiadałem z wdziękiem opóźnionego w rozwoju pracownika Centrali Rybnej w Opocznie po szesnastogodzinnym dyżurze. Raczej nie wiem, nie mam pojęcia, obawiam się, że nie doczytałem, wolałbym się nie wypowiadać bo nie było mnie wtedy w Polsce, brałem leki przeciwzakrzepowe i mocno po nich świrowałem i tak dalej w tym stylu. W pewnym momencie bieguny rozmowy niepostrzeżenie się odwróciły i zacząłem odnosić wrażenie, że Andrzej coraz bardziej usiłuje mnie przekonać do oferowanego stanowiska, a ja wyrażam wolę wręcz przeciwną, co chwila podkreślając swoją jaskrawą niekompetencję. W odpowiedzi na to szef haeru, czując, że mu się wymykam, dostał jakiegoś amoku i postanowił ze wszystkich sił mnie jednak posiąść. Czyli, że pomogą mi przy organizacji kredytu i w ogóle załatwią formalności w banku. Plus darmowa benzyna. Dobra, dość. – Andrzej – próbowałem mu wejść słowo. I dadzą mi specjalny pakiet socjalny. Albo kartę Benefitu. Albo to i to. Chyba, że już mam, no to wtedy to nie. – Andrzej! – ponowiłem próbę. I że będę mógł mieć małego drapieżnika. Takiego do dwóch kilo. – ANDRZEJ! – huknąłem. Jakbym zaciągnął ręczny. Andrzeja wyjebało na łuku. Urwał w pół zdania i spojrzał na mnie pytająco. Wreszcie złapaliśmy kontakt. – Masz za małe ciuchy – powiedziałem patrząc mu w oczy. – Słucham? – haerowski błysk konsternacji. Bezcenne. – Nie słuchasz. Nie ma lychee. I miodu nie ma. Masz za małe ciuchy. To biurko jest za duże. Te wszystkie bramki, czipy, czytniki, karty mnie wkurwiają, a Jolka, ta przy wejściu, ma rybi uścisk. Nigdzie nie ma zjeżdżalni. Spójrz na mnie. W moim świecie jest koszulka ze srającym królikiem, browarek przy trzepaku, czasem jakaś rozróba i brudne paznokcie. A ty masz manikiur, zegarek wart sześć pensji i tę filiżankę rozentala. Nie spina się, łapiesz? Pierdolnąłbym kwitami po miesiącu. Podniosłem się z krzesła i rozejrzałem dookoła. – Fajny gabinet – powiedziałem kierując się ku drzwiom i zarzucając dupą – No i ten widok… Czad. Odpowiedz Link
tapatik Pies czy żona? 25.11.15, 12:55 KILKA POWODÓW dla których lepiej jest mieć psa niż żonę: 1. Im później wracasz do domu, tym bardziej pies cieszy się z twojego powrotu. 2. Pies nawet nie zwróci uwagi, jeżeli nazwiesz go imieniem innego psa. 3. Pies lubi, kiedy zostawiasz swoje ubrania na podłodze. 4. Rodzice psa nie przychodzą do was w odwiedziny. 5. Na psa nigdy nie musisz czekać zawsze jest gotowy do wyjścia. 6. Pies uważa, że jesteś całkiem zabawny gdy jesteś pijany. 7. Pies lubi polowania i łowienie ryb. 8. Pies nigdy nie obudzi cię w nocy z pytaniem, czy jak umrze to weźmiesz sobie nowego psa. 9. Jeśli pies wyczuje od ciebie zapach innego psa, nie wkurzy się a tylko go to zaciekawi. 11. Gdy pies odejdzie, nie zabierze Ci połowy twoich rzeczy. Aby przetestować tę teorię zamknij żonę i psa na parę godzin w garażu. Potem otwórz i zobacz, kto się bardziej ucieszy na Twój widok. Odpowiedz Link
tapatik Polityczny 30.11.15, 09:07 Po ostatnich atakach Unia chce zaostrzyć przepisy dotyczące posiadania broni przez cywili. Czyli - terroryści użyli nielegalnej broni maszynowej, więc zabrońmy praworządnym cywilom legalnego posiadania broni samopowtarzalnej (samopowtarzalna nie strzela seriami), oraz wszystkiego co nawet nie strzela, ale przypomina broń wojskową. Odpowiednich przepisów jeszcze nie ma, ale francuskie sklepy z zabawkami już wycofują z oferty pistolety i karabiny. Jeden ze sportowców wystosował następującego maila do komisarz B.: "Szanowna Pani Komisarz, zwracam się z uprzejmą prośbą o przekazanie informacji z jakiego klubu sportowego byli zamachowcy, którzy dokonali masakry w Paryżu. Z Pani inicjatyw wnioskuję, że terroryści byli sportowcami zarejestrowanymi legalnie na terenie EU i w ten sposób weszli w posiadanie broni. Po otrzymaniu informacji skontaktuję się z moim klubem sportowym w celu przesłania oficjalnej noty poprzez PZSS (Polski Związek Strzelectwa Sportowego) do odpowiednika, jak domniemam, we Francji w celu zaprzestania wydawania legalnie pozwoleń na broń sportową z przeznaczeniem na cele terrorystyczne. Jako sportowiec, który posiada broń sportową do celów sportowych, jak również kolekcjonerskich i szkoleniowych jestem zbulwersowany faktem, że koledzy sportowcy z Francji ( a być może również Belgii oraz Syrii) wykorzystują swoją legalnie zakupioną broń w celu do tego nie przeznaczonym. Ubolewam również nad faktem, że Pani instytucja ma ograniczony wpływ na Syryjską Federację Strzelectwa Sportowego, która w ostatnich latach bardzo się rozbudowała. Niestety wewnętrzne napięcia i brak regulacji wpłynął na wyodrębnienie się kilku wzajemnie zwalczających się frakcji w wyżej wymienionej. Daje się zaobserwować przyjazdy kolegów sportowców z chęcią wystąpienia na zawodach europejskich. Niestety ich zezwolenia są nie honorowane w EU co jak widać nie przeszkodziło w wyładowaniu frustracji na bezbronnych mieszkańcach Paryża. Jeśli natomiast terroryści nie posiadali zezwoleń na broń sportową lub kolekcjonerską proszę o zrewidowanie swoich poglądów co do zaostrzania regulacji prawnych związanych z bronią SPORTOWĄ POSIADANĄ LEGALNIE i zakazanie TERRORYZMU lub innych tego typu fanaberii. Z wyrazami głębokiego szacunku" Ministerstwo Obrony Rosji wydało rozkaz zniszczenia wszystkich potencjalnie niebezpiecznych tureckich celów latających. Rosyjska inspekcja sanitarna posłusznie zutylizowała partię tureckich kurczaków. Widać pierwsze efekty bojkotu Turcji przez rosyjskich turystów. W Antalayi fabryka ręczników hotelowych ma tak przepełnione magazyny, że składa wniosek o upadłość. W Rosji zamknięto wszystkie łaźnie tureckie. Przychodzi baba do lekarza: - Chciałabym się zapisać na operację. - Wolne terminy są za rok. - Ale ja nie wiem czy dożyję. - To zapiszę Panią ołówkiem i najwyżej wymażę. Odpowiedz Link
zed-is-dead Re: Polityczny 07.12.15, 11:25 Sposób dla rządu na rozwiązanie problemu: Tona węgla kosztuje w granicach 600 zł. Dać 0,83 tony na każde dziecko. Odpowiedz Link
tygrysgreen Re: Masaż nasz codzienny 04.12.15, 15:12 Oczekiwania kobiet wobec mezczyzn: ORYGINALNA LISTA (w wieku 25 lat) 1. Przystojny 2. Uroczy 3. Finansowo ustawiony 4. Uważnie słuchający 5. Bystry 6. Dobrze zbudowany 7. Gustownie ubrany 8. Obdarowujący kosztownymi "drobiazgami" 9. Pełny zaskakujących przemyśleń 10. Pomysłowy, romantyczny kochanek LISTA POPRAWIONA (w wieku 40 lat) 1. Miły wygląd (brak zakoli itp.) 2. Otwiera drzwi samochodu, przysuwa krzesła 3. Ma dość pieniędzy na miłe obiady 4. Słucha więcej niż mówi 5. Śmieje się z moich żartów 6. Nosi torby z zakupami 7. Ceni stały związek 8. Docenia dobry domowy posiłek 9. Pamięta o urodzinach i rocznicach 10. Romantyczny, upojny wieczór co najmniej raz w tygodniu LISTA PONOWNIE POPRAWIONA (w wieku 50 lat) 1. Niezbyt brzydki (łysa głowa - OK) 2. Nie ruszy samochodem aż nie wsiądę 3. Ciężko pracuje - ale czasami zabierze na okazjonalny obiad 4. Kiwa głową kiedy mówię do niego 5. Czasami opowiada dowcipy, które już opowiadał 6. Jest w stanie poprzesuwać meble. 7. Brzuch nie wystaje spod t-shirt 8. Wie, że nie kupuje się szampana, który zamiast korka ma zakręcany kapsel 9. Pamięta o opuszczeniu deski w toalecie 10. Goli się dokładnie w czasie weekend LISTA PONOWNIE POPRAWIONA (w wieku 60 lat) 1. Ufortyfikowane wieże włosów w nosie i uszach utrzymuje w porządku 2. Nie beka i nie drapie się publicznie 3. Nie pożycza pieniędzy zbyt często 4. Nie zasypia kiedy wietrzę sypialnię 5. Nie opowiada zbyt często tego samego dowcipu 6. Jest w stanie dobrze wygnieść swój kształt w tapczanie podczas weekendu 7. Potrafi dobrać skarpetki do ubioru i nosi świeżą bieliznę 8. Docenia dobry obiad przed TV 9. Pamięta twoje imię - okazyjnie 10. Zazwyczaj goli się na weekendy LISTA PONOWNIE POPRAWIONA (w wieku 70 lat) 1. Nie straszy małych dzieci 2. Pamięta gdzie jest łazienka 3. Nie żąda za dużo pieniędzy na utrzymanie 4. Chrapie lekko... ale tylko podczas snu 5. Pamięta dlaczego się śmiał 6. Gdy jest sam w domu, potrafi czasami sam wstać 7. Zwykle nosi jakieś ubrania 8. Lubi miękkie jedzenie 9. Pamięta gdzie zostawił swoje zęby 10. Pamięta, że to jest weekend LISTA PONOWNIE POPRAWIONA (w wieku 80 lat) 1. Oddycha 2. Trafia do toalety Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 06.12.15, 20:36 Oczekiwania mężczyzn wobec kobiet: 1 Ma cycki. Odpowiedz Link
mavika_88 Re: Masaż nasz codzienny 08.12.15, 20:53 > i jeszcze: > ma cycki. i jeszcze... tak w temacie piersi i zbliżających się świąt Rodzina siedzi przy obiedzie. Syn pyta ojca: - Tato, ile jest rodzajów biustów? Ojciec, nieco zaskoczony, odpowiada: - Cóż, właściwie trzy, zależnie od wieku kobiety: jak ma 20 lat są jak melony, okrągłe i twarde. Jak ma 30-40 lat są jak gruszki - wciąż ładne, ale nieco wydłużone, a po 50-tce są jak cebule... - Cebule? - dziwi się syn. - Tak, patrzysz i płaczesz. Wkurzyło to nieco żonę i córkę, która zapytała matkę: - Mamo, a ile jest rodzajów ptaszków? Mama uśmiechnęła się i odpowiedziała: - Też trzy, zależnie od wieku faceta - u dwudziestolatka jest jak dąb - twardy i potężny. Jak facet ma 30-40 lat, jest jak brzoza - elastyczny, ale niezawodny, a po 50-tce jest jak choinka na Boże Narodzenie - Jak choinka? - dziwi się córka. - Tak, drzewko jest martwe, a bombki wiszą tylko dla ozdoby... : z rana dzisiaj bana skromnego złapałam. Nawet świątecznie się zrobiło ^^ i o cyckach było Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 07.12.15, 09:31 Pamiętam jak w 10 klasie zaszalałam i umówiłam się z trzema chłopakami na randkę w tym samym dniu. Oczywiście z pewnym odstępem czasowym. Pierwszy się spóźnił. Drugi przyszedł na czas, a trzeci za wcześnie. Patrzyłam potem przez wizjer jak pili wódkę i bratali się na schodach... Katowice, Silesia City Center. Zadowolony jakiś czas temu wybieram się na zakupy. Łażę, szukam, właściwie sam nie wiem czego, po czym w oczy rzuca mi się jakaś reklama, a na niej dobrze ubrany chłopak w kardiganie. No a że mnie matka natura obdarzyła dość... Androgenicznym typem urody i bujną, zwykle rozczochraną grzywką, to tego typu ciuchy po prostu mi pasują. Ale do rzeczy: Przechadzam się jedną z alejek centrum handlowego i poluję na sklep, w którym podobny mógłbym kupić. Jeden, drugi, trzeci - nigdzie nie ma. W końcu trafiam do Top Secret. Podbijam do uroczej pani ekspedientki, która trzepocząc rzęsami pyta mnie w czym może pomóc. Tak więc odpowiadam jej, że szukam kardigana, najlepiej w kolorze szarym. Pani myśli chwilę, odwraca się do swojej koleżanki, która w tej chwili rozkłada jakieś ubrania na wieszakach, i krzyczy do niej, z niespotykaną siłą w głosie, jak na tak malutką i wątłą kobietę: - KASIAAAAAA! MAMY NA STANIE JESZCZE TE SWETERKI DLA PEDAŁÓW?! Nie mieli. Komentarz znaleziony pod dowcipem: Facet w rurkach, chodzi sam po galerii, typ urody Anija Rubik z włosami jak Szopen wchodzi do sklepu i pyta o kardigana...w 99% gej Oczywiście można się oburzać że kasjerka powiedziała to na głos ale błagam, dziwić się nie na czemu. ps. Sprawdziłem co to jest ten kardigan i faktycznie kasjerka miała racje. Odpowiedz Link
tygrysgreen Re: Masaż nasz codzienny 07.12.15, 14:16 Co to jest do kurki nędzy kardigan? Odpowiedz Link