Tyś to jest dziwna - opinia taka mojej osoby. Powód? Bo nie zazdroszczę kasy, super wakacji, wielkiej hacjendy. Mam ile mam i nie narzekam. O tym balkonie jeno marzę, ale to już było.

Robota może przynosić satysfakcję nie tylko finansową, ja mówię. Naprawdę to takie dziwne? Naprawdę wszystkim innym chodzi o kasę? Naprawdę warto się zarzynać w robocie, której się nienawidzi, żeby raz w roku przez dwa tygodnie robić sobie zdjęcia w ekskluzywnym hotelu? Się pytam, bo może rzeczywiście dziwoląg ze mnie?