Dodaj do ulubionych

Głodne sarny

08.03.05, 13:46
Dzisiaj 3 sarny przyszły aż w pobliże domów w poszukiwaniu czegoś do
jedzenia.
Tu gdzie mieszkam (pod Rzeszowem) żyją na polach stadka saren, które jak już
wspominałam, odwiedzają czasem nasz stary sad. Dzisiaj przed chwilą były
właśnie 3 sarny u sąsiada na ogrodzie, bo jest nieogrodzony i rosną stare
jabłonie. Grzebały intensywnie pod drzewami w poszukiwaniu jakichś jabłek i
nawet nie bały się bliskości domów i samochodów. Teraz przeszły do sadu.
Czasem zanosimy tam ziarno i odpadki z kuchni bażantom, ale sarny nie wiadomo
co by mogły jeść. Kapustę zostawiają, pewnie lubia owies i siano, ale tych
rzeczy akurat nie mamy. Jakiś myśliwy z kółka łowieckiego też tam coś
przywozi, ale niewiele. Zaraz pójdziemy coś tam im zanieść, to może
skorzystają.
Jest tyle śniegu, że rzeczywiście niewesoło jest ze zdobywaniem pożywienia.
Wscześniej jakoś sobie radziły same.
J.
Obserwuj wątek
    • melissa_9 Re: Głodne sarny 08.03.05, 15:51
      cd.
      Zaniosłam do sadu trochę warzyw i jabłek, pszenicę i trochę chleba. Nie brałam
      psa i bardzo dobrze, bo były tam 4 sarny. Nawet nie uciekały daleko, były
      trochę ciekawe czy nie niosę im czegoś do jedzenia, więc wolały zaczekać.
      Pokazałam im, że im coś wysypuję i jak poszłam stamtąd, to zaczęły się tam
      zbliżać. Szkoda tych zwierząt, pewnie trochę głodują. Taki czas jest dla nich
      najtrudniejszy. Śniegu dużo, i ciągle sypie i wieje.
      • uwazna Re: Głodne sarny 09.03.05, 08:28
        Taki śnieżny przednówek to ciężka próba dla zwierząt. Leśnicy twierdzą, że
        sarny są bardzo wybredne w jedzeniu i rzadko korzystają z paśników, jeśli tylko
        mają szansę zdobyć pokarm na własną, powiedzmy, "rękę". Skoro zwierzaki
        podchodzą pod sam dom, to znaczy, że są bardzo wygłodzone. Twoje zabiegi to
        piękny gest. Może właśnie dzięki Tobie ta grupa saren dotrwa do odwilży. smile
      • naxalite problem: czym karmić? 09.03.05, 08:37
        też mamy problem, czym karmić sarny. Próbowalismy siana, owsa, kapusty, marchwi,
        kukurydzy i granulatu. Z tego wszystkiego jadły tylko owies, w jednym miejscu
        skubneły troszke siana. Napisz, prosze, czy coś u Ciebie w ogole jadły i czy
        wyraznie coś preferowały; będę wdzieczna, bo pomoze nam to w badaniach.
        (W Bieszczadach zakarmiaja sarny kiszonką, taka jak dla bydła; jedzą dosc
        chętnie, tylko skąd teraz wziac kiszonkę?)
        • melissa_9 Re: problem: czym karmić? 09.03.05, 19:54
          Wcześniej trochę poczytałam o żywieniu bażantów i saren i starałam się zanosić
          im to, co mogłyby jeść.
          Wczoraj zaniosłam trochę chleba, połówki ziemniaków, obierki z ziemniaków,
          kawałki marchwi i buraków ćwikłowych i pszenicę. Dzisiaj sprawdziłam co
          zniknęło i nie było chleba, kawałków ziemniaków i pszenicy oczywiście, bo ona
          zawsze znika, nawet jak nie ma tam saren. Zostawiły marchewkę, obierki z
          ziemniaków, buraki ćw. też jakieś zostały, kawałków kapusty też nie lubią bo
          już wcześniej to sprawdziłam. Kapusta zawsze zostaje, marchewka też.
          Podejrzewam że może jadły pszenicę, ziemniaki i chleb, bo nie było tam wtedy
          gawronów które zawsze mogą coś zjeść.
          Wygląda na to, że są wybredne, bo wcześniej sąsiad też zanosił odpadki z kuchni
          i nie były szybko zjadane, a wiem że sarny tam zachodziły. Jak się zaniesie
          jabłka, to zawsze znikają, może sarny też je jedzą.
          Tam przychodzą też bażanty i czasem trudno wyczuć, które zwierzęta co jadły.
          Dzisiaj u nas są straszne śnieżyce, więc saren nie było w ciagu dnia, pewnie
          oszczędzają siły (?) albo odwiedzają inne miejsca.
          A takiej kiszonki też w dzisiajszych czasach nie mamy, podobno dawniej się to u
          nas robiło dla krów (to było z liści buraczanych).

          Dziękuję za Twoje obserwacje żywieniowe. Przydadzą się.
    • mjot1 Re: Głodne sarny 09.03.05, 20:19
      Ornitolog przeciętnemu zjadaczowi chleba kojarzy się zapewne jako osobnik
      pałętający się z głową zadartą w niebo lub przynajmniej gapiący się po drzewach.
      A ptaki to przecie nie tylko apartamenta na najwyższych piętrach, lecz również
      parter czy wręcz nawet suterena. I nie mam tu wcale na myśli jakiegoś
      egzotycznego nielota.
      Ot choćby bażant czy kuropatwa przeważnie szwendające się na piechotę.
      Czy znany nam powszechnie kos, którego kojarzymy z piękną melodią graną
      na „matowym” flecie i jako czarną sylwetkę na czubku drzewa. A przecie jego
      teren to parter właśnie.
      Czy wspaniały dzięcioł czarny, który pasjami lubi igraszki w mrowiskach i
      potrafi poczynić w nich okropne spustoszenia.
      Chwała więc Melissie, że nie tylko z głową w obłokach wędruje, lecz że właśnie
      z uwagą spogląda pod nogi.
      Bo szczególnie w okresie zimy z różańca tropów niczym z pisma węzełkowego
      wyczytać można fantastyczne a nieraz i tragiczne opowieści pisane przez Matkę
      Naturę.

      Wracając do saren.
      Sarna jak powszechnie wiadomo jest roślinożercą smile
      Odżywia się trawą, młodymi pędami drzew i krzewów, ziołami, krzakami borówek,
      grzybami, owocami dębów i buków, kasztanami, zjadają wrzos, chętnie żerują w
      maliniakach i jeżynach.
      Często można spotkać w buczynach i pod dębami rozkopany śnieg i poprzewracane
      liście. To nie dziki jakby się na pierwszy rzut oka zdawało ślady wyraźnie
      mówią, że to sarny właśnie.
      Z moich obserwacji wynika, że siano w paśnikach pozostaje raczej nienaruszone,
      lecz gdy dostaną nagromadzone uprzednio łodygi malin to koło paśnika robi się
      ruch.
      Co im dać, gdy powyższych przysmaków nie mamy?
      Nie jestem fachowcem jednak myślę, że mogą to być właśnie wspomniane kiszonki a
      również wszelakie warzywa zawsze coś sobie w nich znajdą oraz buraki pastewne i
      zwykłe ziemniaki oraz topinambur (pogadaj z myśliwym). Z chlebem ostrożnie
      jeżeli to w niewielkich ilościach.

      Obecnie faktycznie dla zwierza dzikiego nastał czas niezwykle trudny. Warstwa
      śniegu z poprzednich opadów już stanowi skorupę niezwykle trudną do pokonania a
      przykryta dodatkowo kilkudziesięcioma centymetrami nowego śniegu jest już
      przeszkodą niemalże nie do przebrnięcia.
      Dodajmy do tego trudność w przemieszczeniu się, krawędzie zmarzniętego śniegu
      potrafią ciąć ich kończynki niczym nożem.
      Miejmy to proszę na uwadze i gdy ruszamy w teren starajmy się omijać miejsca
      ich postoju i nie wchodzić im w drogę. Obecnie każda kaloria jest na wagę życia
      a szczególnie ta zmarnowana na ucieczkę przed nami czy naszym ukochanym
      psiakiem.

      Najniższe ukłony!
      Szacunkiem dla Melissy zgięty M.J.
      • melissa_9 Re: Głodne sarny 10.03.05, 16:57
        Mjocie, jestem trochę pod wrażeniem Twojego postu i pochwał pod moim adresem :-
        ). Cieszę się, że i Ty podzieliłeś się swoją wiedzą na poruszony przeze mnie
        temat.
        Myślę, że sarny i bez mojej pomocy poradzą sobie, bo i tak wędrują po dużych
        przestrzeniach i nie tylko nasz sad odwiedzają w tej sprawie. A ten sad stoi
        dla nich otworem, mogą sobie szukać czego chcą i obgryzać co chcą, jeśli tylko
        coś przypadnie im do gustu. Pędów malin w sadzie dostatek, ale teraz nie nadaja
        się oczywiście do konsumpcji, a nie posiadam suszonych.
        W sadzie pod jabłoniami jest rozgrzebany śnieg, bo sarny szukały starych
        jabłek. Gdzieniegdzie widać ich legowiska. Przydaje im się więc takie miejsce.
        Dzisiaj też zaniosłam ziarno i kawałki warzyw. Nawet drugi sąsiad (który nie
        dokarmiał) rano zaniósł ziarno, bo coś go ruszyło.
        A ciekawe czy by jadły kasztany, o których wspomniałeś. Sprawdzę to. Buczyn u
        nas nie ma, dębów bardzo mało.
        Po polach biegają też zające i lisy, muszą intensywnie szukać pożywienia i
        pewnie czasem coś znajdą. Lisy nie są lubiane przez myśliwych bo są uważane za
        szkodniki. Ja dopiero tej zimy widzę tyle lisów, wcześniej nigdy nie udało mi
        się ani jednego zobaczyć.
        Mamy w kurniku kurę, która zdycha powoli ze starości. Mam ochotę ją zanieść
        lisom na pola jak zdechnie. Tylko muszę trochę zaczekać.
        A z psami to faktycznie jest teraz problem, spacery z psem są fajne, ale teraz
        to się kończy zawsze pościgiem za sarnami, zającami, lisami, płoszeniem
        bażantów i oczywiście chodzi o to żeby wreszcie coś upolować. Ale wiadomo,że
        psy już takie są. Teraz ograniczam mojemu psy spacery na pola.

        Przepraszam wszystkich, że to nie było tylko o ptakach, ale jakoś tak to się
        wszystko ze sobą wiąże, że tak wyszło.
        Pozdrowienia !
        J.
    • melissa_9 Re: Głodne sarny 13.03.05, 16:44
      cd.
      Wygląda na to, że sarny lubią ziemniaki, bo zawsze na drugi dzień wszystko jest
      zjedzone. Znika też oczywiście marchewka i buraki ćwikłowe (pastewnych nie
      mam), jabłka i pszenica. W sadzie pojawia się też zając, a warzywa na pewno
      lubi. Sarny przychodzą tam na noc, bo na to wskazują różne ślady które po nich
      zostają.
      Czyli jednak dokarmianie komuś się przydaje.
      J.
    • melissa_9 Re: Głodne sarny 15.03.05, 19:07
      I jeszcze coś na temat saren. Ale już niedługo pewnie sprawa będzie nieaktualna
      (wiosna). Głosy na temat dokarmiania są jak zwykle podzielone.
      J.

      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2601093.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka