oleg3
13.01.03, 12:21
Nikt nie czyta Rzepy? Redakcja GW już pracuje nad odpowiedzią.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030113/publicystyka/publicystyka_a
_2.html
Cały zeszły tydzień rozmawialiśmy z ludźmi, którzy mogą coś wiedzieć o aferze
Rywina. Spotkaliśmy się z kilkudziesięcioma prezesami firm, politykami,
lobbystami. W nieoficjalnych rozmowach, po wyłączeniu magnetofonu,
słyszeliśmy najbardziej fantastyczne scenariusze. Wielu wpływowych ludzi
rządzących światem mediów i polityki, których nigdy nie posądzilibyśmy o
spiskowe teorie, było przekonanych, że całą historię "zmontowały służby
specjalne".
Według jednych propozycja Rywina była prowokacją mającą skompromitować Agorę,
a nawet doprowadzić do "wrogiego przejęcia" tej spółki, gdyby wycena jej
akcji dramatycznie spadła.
Inni sądzili, że ujawnienie afery sprzed pół roku to akcja wymierzona w szefa
rządu. Niektórzy wskazywali Pałac Prezydencki jako ośrodek zainteresowany
całą sprawą i prorokowali, że skończy się ona dymisją premiera. Jeszcze inni
twierdzili, że tej historii nie da się poskładać w logiczną całość, ponieważ
jest zbiegiem przypadków i nieracjonalnych zachowań jej uczestników.
Przedstawiamy wersje głównych bohaterów afery i to, co udało nam się do tej
pory ustalić. Niczego nie przesądzamy i nikogo nie oskarżamy.
Nikt nie ma wątpliwości, że jest to największa afera ostatnich lat, która
wstrząśnie nie tylko światem polityki i biznesu. Twórcy "Pianisty" obawiają
się, że już przepadły szanse na zdobycie Oskara, skoro jego producent jest
zamieszany w głośną historię korupcyjną.
Jeden z poważnych przedsiębiorców nie dawał nam żadnych szans: "Niczego się
nie dowiecie. Sprawa rozegrała się między czterema, pięcioma osobami. To jest
historia, która może zmieść z powierzchni całą klasę polityczną".
Wersja Lwa
Lew Rywin, główny bohater afery, nie chciał z nami rozmawiać. - Po
konsultacjach z prawnikami zdecydowałem, że zacznę mówić dopiero w
prokuraturze - powiedział nam przez telefon.
Udało nam się jednak dotrzeć do ludzi, którzy cały czas mają bliski kontakt z
Rywinem. Linia obrony, jaką im przedstawił, jest następująca: cała historia
wydarzyła się w gronie znajomych, których już wcześniej łączyły zarówno
interesy, jak i zażyłość towarzyska. Dlatego Rywin czuje się przez nich
oszukany. Zwłaszcza że, jak uważał, sprawa miała pozostać w tajemnicy, bo
tak - jego zdaniem - ustalono w trakcie konfrontacji u premiera, w której
brali udział: on, Adam Michnik i Leszek Miller.
Rywin - jak twierdzą nasi rozmówcy - nie zaprzecza faktom opisanym
przez "Gazetę Wyborczą", jednak inaczej je interpretuje. Twierdzi, że
pieniądze, których żądał, miały być zapłatą za 98 procent udziałów w jego
spółce producenckiej Heritage Films, jakie Agora miałaby odkupić (Heritage
produkowała m.in. "Pianistę", "Listę Schindlera", "Króla Olch", "13
posterunek").
Według Rywina inicjatywa lobbingu na rzecz Agory w sprawie noweli ustawy o
radiofonii i telewizji wyszła od Andrzeja Zarębskiego i Wandy Rapaczyńskiej.
Zarębski to były rzecznik prasowy rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego i były
członek KRRiTV, dziś lobbysta pracujący dla prywatnych mediów. Rapaczyńska
zaś stoi na czele spółki Agora (m.in. "Gazeta Wyborcza" i kilkanaście
rozgłośni radiowych).
Rywin mówi ponadto, że część rozmowy z Michnikiem odbyła się na tarasie w
redakcji "Gazety" i nie była nagrana, o czym sama "Gazeta" w
artykule "Przychodzi Rywin do Michnika" nie pisze.
Tyle Rywin.
O tym, że inicjatywa spotkania wyszła również od Zarębskiego Rywin mówił
podczas spotkania z Michnikiem. Jak ustaliliśmy, tego fragmentu nie ma jednak
w stenogramie opublikowanym przez "Gazetę", chociaż autor tekstu Paweł
Smoleński, zaznacza wyraźnie w nagłówku: "Spisuję bez skrótów".
Oryginał dźwiękowego nagrania fragmentu rozmowy Michnik - Rywin ściągnęliśmy
ze strony internetowej "Gazety". Rywin mówi tam nie tylko "o grupie, która ma
w ręku władzę". Wytłuszczonym drukiem podajemy to, co w "Gazecie" się nie
pojawiło.
Rywin: - Jest grupa, która powiedziała mnie: "Słuchaj, chodzą po mieście
takie te, że ty im się przyglądasz, że ty chciałbyś ewentualnie z Adamem
porozmawiać, jak on chce ten Polsat kupić". Ja: "Czy to są żarty, czy nie,
ale jeśli chodzi o mnie, nie ma żadnego problemu". Oni: "Chcielibyśmy ciebie
wykorzystać, żebyś przekazał pewien message...". To się złożyło tak, że
zawołał mnie Zarębski też i Wandę... I ta grupa po prostu z jednej strony
gwarantuje ci ustawę i gwarantuje ci akceptację zakupu (...)
Wanda Rapaczyńska nie potrafiła nam wyjaśnić, dlaczego wypadło zdanie o niej
i o Zarębskim. Odesłała nas do autora tekstu Pawła Smoleńskiego.
Smoleński: - Niech pan przeczyta mi to zdanie. Na ile jest ono istotne?
"Rz": - Jest istotne, ponieważ napisał pan na górze, że tekst jest bez
skrótów...
Smoleński: - Jest napisane bez skrótów, ale przecież gdybym zostawił
wszystkie "ochy", "achy" i westchnienia, byłoby to nie do zniesienia.
Po przytoczeniu wyciętego zdania Smoleński mówi: - Tutaj nie ma żadnego
zabiegu czyszczącego. Było to potrzebne do rozjaśnienia całej historii.
"Rz": - Ale, jak to? Rywin przecież mówi, że zawołał go Zarębski.
Smoleński: - Dokładnie ta sama informacja jest w rozmowie z Zarębskim.
Jednak w publikacji "Gazety" nazwisko Zarębskiego pojawia się w nieco innych
okolicznościach - pada dopiero w czasie konfrontacji u premiera, gdy Rywin
wycofuje się z tego, że działał w imieniu Leszka Millera.
[...]
Dwa magnetofony Michnika
W całej historii jest jeszcze dużo pytań i wątpliwości:
- Skąd wzięła się suma 350 mln dolarów, którą Rywin wymienia jako cenę za
Polsat. Jeszcze rok temu Polsat wyceniano na co najmniej miliard dolarów. Z
powodu recesji i kiepskiej sytuacji na rynku mediów dziś prawdopodobnie jest
znacznie niższa, ale i tak kwota podana przez Rywina budzi zdziwienie
medialnych ekspertów. Druga na naszym rynku wielka prywatna stacja
telewizyjna, która ma jednak mniejszy od Polsatu zasięg, czyli TVN, wyceniona
została - podczas niedawnej transakcji z koncernem SBS - na 465 mln dolarów.
- Dziwi też wysokość domniemanej łapówki, jakiej domagał się Rywin - 17,5 mln
dolarów. Biznesmeni i lobbyści, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że to
gigantyczna stawka, bo zwyczajowe "prowizje" przy podobnych przedsięwzięciach
mogą sięgać pół, ewentualnie miliona dolarów. Wprawdzie Rywin ma obecnie
kłopoty finansowe i pojawiają się opinie, że starał się o pieniądze dla
siebie, a powołując się na wpływy wzmacniał tylko swoją ofertę. Sam mówił
Agorze, że pieniądze mają trafić do SLD. Wysokość żądanej łapówki może
wskazywać, że zamierzał się jednak z kimś podzielić. Większość naszych
rozmówców uważa, iż Rywin nie działał sam.
- Czy Rywin planował przekazać większość pieniędzy z łapówki na
doinwestowanie lewicowego koncernu?
- Dlaczego Rywin podczas rozmów z Rapaczyńską i Michnikiem domagał się, by
Agora na piśmie odpowiedziała na jego ofertę? Taki dokument oznaczałby, że
Agora podjęła grę z Rywinem. Niezależnie od treści mógłby posłużyć do
skompromitowania spółki.
- Dlaczego Rywin powiązał swą ofertę z kupnem Polsatu przez Agorę? Możliwość
takiej transakcji żyła głównie w mediach. W rzeczywistości właściciele
Polsatu sondowali tylko rynek, ale nie planowali sprzedaży stacji.
- Czy i jaką rolę odegrały w tej sprawie kontakty Rywina z ludźmi ze służb
specjalnych, o których wcześniej pisała prasa?
- Jak prokuratura oceni dowody i zeznania w tej sprawie? Nieoczekiwanie po
piątkowym przesłuchaniu premiera, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej
powiedział dla TVN24, że magnetofon cyfrowy, na którym Michnik nagrywał
rozmowę z Rywinem, jest wątpliwym dowodem, ponieważ nie można jednoznacznie
stwierdzić, czy cyfrowe nagranie nie było montowane. Udało nam się
potwierdzić, że Michnik nagrywał Rywina na dwa magnetofony; "Gazeta" napisała
tylko o jednym.