Gość: EUROMIR IP: *.telia.com 21.09.03, 19:36 SERDECZNIE ZAPRASZAM. Wejscie tylko w strojach wieczorowych. Podochoconych mlodziencow prosze o pozostanie w domu. Euromir Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
miriamfirst_ Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 19:49 No tak. Możesz napisać, co chcesz, a ... miłość ci i tak wszystko wybaczy. Czy to nie nadzwyczajna asekuracja? Miriam Odpowiedz Link Zgłoś
miriamfirst_ Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 19:54 Panie Euromirze, proszę wybaczyć formę, nie nazwałam pana - Panem. Z francuska zacznę: wybaczcie panie, silvuple. Miriam ps. Czarny kostium i perły. Tradycyjne Chanel 5. Batystowa chusteczka w dłoni na łzy wzruszenia z okazji samego faktu słuchania Pańskich słów. Rękawiczki chic. I zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EUROMIR Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo IP: *.telia.com 21.09.03, 20:05 Szanowni Koledzy, Szanowne Kolezanki, Mlodziezy, wyklad dzisiejszy poswiecam najpiekniejszemu z uczuc, ktore na codzien gosci w naszych cialach - uczuciu milosci. Bedzie tez o zakochaniu, jako uczuciu podlejszym, a jednak niezbednym chocby z racji zachowania gatunku. Zakochanie nieslusznie, glownie przez poetow, ustawione zostalo na tym samym piedestale co milosc prawdziwa. W niniejszym wykladzie (nieco pobieznie niestety) chcialbym abysmy obu uczuciom sie przyjrzeli, chocby w celu na przyszlosc latwiejszego ich rozroznienia. Prosze o uwage a pozniej sluszne uwagi. O MILOSCI I ZAKOCHANIU Z natury rzeczy trudno poddajace sie chlodnymu, racjonalnemu zdefiniowaniu wyzsze uczucia - ktorymi darzymy osoby zwiazane z nami najblizszym zwiazkiem krwi, a wiec matke, ojca, rodzenstwo, swoje dzieci - nazywamy miloscia. Zazwyczaj nie rozrozniamy naszych milosci w tej sferze, nie klasyfikujemy ich inaczej ze wzgledu na ukierunkowanie, sile i intensywnosc. Milosc , ktora czujemy w stosunku do naszego dziecka, a milosc odczuwana w stosunku do matki, czy ojca, to z reguly uczucia o podobnym nasileniu, gdzie arcywysoki stopien koncentracji pozytywnych, a blizniaczych emocji nie sluzy, wrecz stoi na przeszkodzie dokonania przez nas pomiaru jego sily, uczucia jakiegokolwiek wartosciowania. Czasami zdarza sie nam jednak byc postawionymi wobec hipotetycznych rozwazan, pytan abstrakcyjnych, ktore nakazuja nam dokonac pomiaru - zmierzyc na skali sile naszego uczucia wobec kochanych przez nas osob. Musimy odpowiedziec wowczas (na przyklad) na takie pytanie ; - czy bardziej kochamy swoje dziecko, czy tez stara matke? Po chwili mocowania sie z problemem stwierdzamy zdziwieni, iz nie umiemy uczciwie odpowiedziec na tak postawiona kwestie. Stwierdzamy zatem, iz zmierzenie sily milosci instrumentem naszego rozumu jest niemozliwe. Postawieni przed tak niemozliwym wyborem konstatujemy wiec, iz nasz intelekt nie stanowi tu zadnej pomocy, bedac jednak zmuszonymi do udzielenia odpowiedzi, poslugujemy sie najczesciej rodzajem sprytnej racjonalnosci, ktora na ogol, glosem starego Pana Boga, podpowiada nam, iz to mlodosc, skoro przed nia jest przyszlosc, zasluguje na nieco wieksze poparcie. Zapewne dlatego, iz jezyk nasz duzo ubozszy jest od naszej psychiki i sfer uczuciowych, zwyklismy wrazenia podobne milosci – a wiec pozadanie, erotycznosc, instynkt zachowania gatunku - klasyfikowac podobnie do opisanej powyzej milosci orginalnej. Nazywamy je niestety rowniez, choc blednie miloscia. To co jest w istocie tylko zakochaniem, najczesciej uczuciem eterycznym i szybko przemijajacym (potwierdza me slowa zapewne doswiadczeni uczestnicy wykladu) - pod wplywem chuci zaliczamy falszywie do uczuc wyzszych i szlachetnych. Zubozajac tem nasza moralnosc i psychike w stopniu, ktory moze pozniej uczynic z nas lacno osoby bezduszne, pozbawione wewnetrznego ladu i poczucia naturalnej hierarchi wartosci otaczajacego nas swiata. Euromir Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 20:59 Panie Euromirze, otóż nie jestem pewna czy ma Pan rację , gdy twierdzi Pan , że ''... miłość to najpiękniejsze z uczuć, które na codzień gości w naszych ciałach''. Chyba że jest to miłość taka, jak ją opisał święty Paweł w Liście do Koryntian... Ideał szlachetny miłości. Odczytywany jest ten tekst chętnie podczas ceremonii ślubu kościelnego. A jednak miłość miłości nierówna. Bywa tak, że miłość jest uczuciem zgoła niepięknym; potrafi być zaborcza, zazdrosna, upokarzająca .... Zakochanie jest może łatwiejsze. Mniej daje , ale i mniej wymaga. Mniej boli. Prawdę mówiąc nie jestem biegła w tych kwestiach (- Skoro nie jest Pani biegła, to po co zabiera Pani głos ? - żachnie się Autor ) A co do miłości i zakochania.... Przypomniał mi się wiersz Wisławy Szymborskiej , chyba przez Pana niezbyt cenionej poetki ? Więc go tutaj wklejam Miłość szczęśliwa Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne, czy to poważne, czy to pożyteczne - co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata? Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi, pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani, że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic; światło pada znikąd - dlaczego właśnie na tych, a nie innych? Czy to obraża sprawiedliwość? Tak. Czy narusza troskliwie piętrzone zasady. Strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca. Spójrzcie na tych szczęśliwych: gdyby się chociaż maskowali trochę, udawali zgnębienie krzepiąc nim przyjaciół! Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie. Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór. A te ich ceremonie, ceregiele, wymyślne obowiązki względem siebie - wygląda to na zmowę za plecami ludzkości! Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło, gdyby ich przykład dał się naśladować. Na co liczyć, by mogły religie, poezje, o czym by pamiętano, czego zaniechano, kto by chciał zostać w kręgu. Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne? Takt i rozsądek każą milczeć o niej jak o skandalu z wysokich sfer Życia. Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy. Przenigdy nie zdołałyby zaludnić ziemi, zdarza się przecież rzadko. Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać. Pozdrawiam Pana a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EUROMIR Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo IP: *.telia.com 21.09.03, 21:48 Droga Pani Ado, wirsz (!) (Wislawy) Szymborskiej jak zawsze tak samo sprawny, jak nudny. To nie jest poetka, ktora potrafi mowic ciekawie. Jest tez - sadze - jak wiekszosc jej formacji - wtorna, nieautentyczna w spostrzezeniach i przewidywalna w swej pachnacej niewywietrzonymi pierzynami zapyzialej mieszczanskosci. Ciekawa Pani uwaga o swietym Pawle.To piekny tekst. To wspaniale mysli. A propos Pani stwierdzenia, ze milosc milosci nierowna. Przecie mniej wiecej to na wykladzie glosilem ! Choc to zdaje sie nieprawda. Kiedy : "miłość jest uczuciem zgoła niepięknym; potrafi być zaborcza, zazdrosna, upokarzająca ...." ... przestaje byc miloscia. Przepoczwarza sie w jakosc zupelnie nowa, czasem nawet poznac to po odmienionej zewnetrznej formie. Pozdrawiam Pania : Euromir Odpowiedz Link Zgłoś
pulbek Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 22:16 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > wirsz (!) (Wislawy) Szymborskiej jak zawsze tak samo sprawny, jak nudny. To > nie jest poetka, ktora potrafi mowic ciekawie. Jest tez - sadze - jak > wiekszosc jej formacji - wtorna, nieautentyczna w spostrzezeniach i > przewidywalna w swej pachnacej niewywietrzonymi pierzynami zapyzialej > mieszczanskosci. Nie znam sie na formacjach. Kto jeszcze nalezy do formacji Szymborskiej? Bo moj ulubiony poeta ponoc jest Szymborskiej dlugoletnim przyjacielem i nie wiem, czy przypadkiem nie jest przez to wtorny. A co do milosci, do rzeczywiscie jest zastanawiajace, jak we wspolczesnych jezykach zanikly starozytne rozroznienia miedzy eros, agape, philia i caritas. Dlaczego przestaly byc potrzebne? Ciekawy temat. Uprzedzajac ciosy w proznie: zanikly, zdaje sie, przed pojawieniem sie tego lewackiego zbrodniarza Kartezjusza. Pulbek. Odpowiedz Link Zgłoś
pollak Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 22:54 pulbek napisał: > A co do milosci, do rzeczywiscie jest zastanawiajace, jak we wspolczesnych > jezykach zanikly starozytne rozroznienia miedzy eros, agape, philia i caritas. O ile pamiętam to taka gra słów była w J 21:15-17 (agape i philia) Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 22:28 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > Droga Pani Ado, > > wirsz (!) (Wislawy) Szymborskiej jak zawsze tak samo sprawny, jak nudny. To nie > > jest poetka, ktora potrafi mowic ciekawie. Jest tez - sadze - jak wiekszosc jej > > formacji - wtorna, nieautentyczna w spostrzezeniach i przewidywalna w swej > pachnacej niewywietrzonymi pierzynami zapyzialej mieszczanskosci. > No cóż, Panie Euromirze nie będę polemizowała z pańską oceną wiersza Wisławy Szymborskiej. To poetka, którą kocham. Miłość, widzi Pan a. Odpowiedz Link Zgłoś
pollak Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 22:00 ada08 napisała: > Chyba że jest to miłość taka, jak ją opisał święty Paweł w Liście do > Koryntian... Heh... też pomyślałem sobie o tym fragmencie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perła święty Paweł w Liście do Koryntian... IP: *.zin.lublin.pl 21.09.03, 22:29 pollak napisał: > ada08 napisała: > > > Chyba że jest to miłość taka, jak ją opisał święty Paweł w Liście do > > Koryntian... > > Heh... też pomyślałem sobie o tym fragmencie. Miłość jest cierpliwa, jest łagodna. Miłość nie zazdrości, nie przechwala się, nie unosi się pychą, nie zachowuje się nietaktownie, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z nieprawości, a raduje się z triumfu prawdy. Miłość wszystko znosi, każdemu wierzy, każdemu ufa, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje. (Paweł z Tarsu) Odpowiedz Link Zgłoś
institoris1 nie na temat 22.09.03, 01:14 Gość portalu: Perła napisał(a): > Miłość jest cierpliwa, > jest łagodna. > Miłość nie zazdrości, > nie przechwala się, > nie unosi się pychą, > nie zachowuje się nietaktownie, > nie szuka swego, > nie unosi się gniewem, > nie pamięta złego, > nie cieszy się z nieprawości, > a raduje się z triumfu prawdy. > Miłość wszystko znosi, > każdemu wierzy, > każdemu ufa, > wszystko przetrzyma. > Miłość nigdy nie ustaje. > > (Paweł z Tarsu) To chyba najbardziej zagadkowy fragment w calym NT. Pawel, doglebi przekonany, ze on sam doczeka nadejscia Jezusa za swojego doczesnego zycia, goraczkowo starajacy sie zmisjonowac cale cesarstwo jeszcze przed nadejsciem Chrystusa, ten sam Pawel pisze ponadczasowa pochwale milosci. Milosc jest wazniejsza niz oczekiwanie konca, wazniejsza niz wiara i nadzieja. W Pawla teologii wiara i tylko wiara w Chrystusa jest warunkiem zbawienia. W 1Kor.13 pisze on: " Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym." Gdzie tu logika pytam sie? Doprawdy zadziwiajace... i. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Biskup Rzymu jest czczony przed Bogiem W Trojcy Je 22.09.03, 08:55 institoris1 napisał: > a miłości bym nie miał, byłbym niczym." > Gdzie tu logika pytam sie? Doprawdy zadziwiajace... Zadziwiajace, ja ateista lepiej rozumiem przeslanie Chrystusa niz "wierny". To pokazuje, ze protestanci chyba maja racje. Biskup Rzymu jest czczony przed Bogiem W Trojcy Jedynym. To nie jest kosciol chrystusowy. Odpowiedz Link Zgłoś
pollak Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 21:58 1 Kor 13:1-13 (lub w okolicy) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 22:58 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > Z natury rzeczy trudno poddajace sie chlodnymu, racjonalnemu zdefiniowaniu > wyzsze uczucia - ktorymi darzymy osoby zwiazane z nami najblizszym zwiazkiem > krwi, a wiec matke, ojca, rodzenstwo, swoje dzieci - nazywamy miloscia. Szanowny Panie Euromirze Nie rozumiem dlaczego nie umieścił Pan wśród osób , które darzymy miłoscia osoby najwazniejszej , czyli żony(męża) nie wnikając w stan prawny ich zwiazku. Przeciez miłość do współmałzonka jest najważniejsza i niewykluczająca pozostałe, ba ona powinna je jeszcze podsycać.To współmałzonek jest osobą najwazniejszą pomimo braku więzów krwi.Rodzice odejdą ,dzieci idą swoją drogą i tylko ta miłosć moze dać szczęście. A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EUROMIR SEDNO SAME MOJEGO WYKLADU IP: *.telia.com 22.09.03, 09:13 Szanowny Panie Andrzeju, pisze Pan, iz nie rozumie czemu : "nie umieścił Pan wśród osób , które darzymy miłoscia osoby najwazniejszej , czyli żony(męża) nie wnikając w stan prawny ich zwiazku. Przeciez miłość do współmałzonka jest najważniejsza i niewykluczająca pozostałe ba ona powinna je jeszcze podsycać.To współmałzonek jest osobą najwazniejszą pomimo braku więzów krwi.Rodzice odejdą ,dzieci idą swoją drogą i tylko ta miłosć moze dać szczęście." Powyzsze Panskie slowa dowodza niezbicie, iz nie zrozumial Pan nic, z tego co chcialem przekazac w mym odczycie. Zona, nasza samicza w lozku towarzyszka, nizastapiona dzieki swym funkcjom prokreacyjnym, jest dla nas zawsze czlowiekiem jak najbardziej obcym. Nie zwiazani z nia wiezami krwi odczuwac w stosunku do niej mozemy jedynie pozadanie, gdy jeszcze mloda, pozniej zas, w zycia jesieni - przywiazanie i przyjazn, ktora niechybnie owocem jest dlugotrwalego ze soba na codzien partnerskiego przestawania. Uczucie, ktore Pan zywi do zony nazywa Pan miloscia mylac je oczywiscie z zakochaniem. Otoz wedlug mnie milosci "krwi" - czyli milosci do matki, milosci do dziecka, ustawic nie sposob na tym samym poziomie, co milosci do wspolmalzonka. Czy zaprawde nie dostrzega Pan tu zadnej roznicy? Ostatnich slow Panskiej cytaty komentowac nie zamierzam. Czemu ? Gdyz sila egoizmu, ktora z nich bije potrafila przewrocic postawniejsze ode mnie postaci. Pozdrawiam : Euromir Odpowiedz Link Zgłoś
pulbek Wow! To zaczyna byc ciekawe 22.09.03, 09:52 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > Uczucie, ktore Pan zywi do zony nazywa Pan miloscia mylac je oczywiscie z > zakochaniem. > > Otoz wedlug mnie milosci "krwi" - czyli milosci do matki, milosci do dziecka, > ustawic nie sposob na tym samym poziomie, co milosci do wspolmalzonka. > Czy zaprawde nie dostrzega Pan tu zadnej roznicy? Dopiero teraz widze, do czego Pan zmierzal, Panie Euromirze. A wiec to o wykluczenie malzenstw z relacji miłośnych Panu idzie. Stoi Pan tu w jednym szeregu z behawiorystami i obroncami teorii samolubnego genu, ktorzy takze twierdza, ze malzonek, po dokonaniu prokreacji, jako nosiciel innych genow, staje sie balastem i co najwyzej wspolnikiem w inwestycji biznesowej zwanej dziecmi. Mam nadzieje, ze jest Pan tego swiadom. Ale ja nie o tym. Ja glownie o tym, ze swojej tezy Pan po prostu nie uzasadnil. Trudno polemizowac z argumentami, ktorych nie ma, prawda? Przedstawil Pan po prostu swoj poglad. Jedynym Pana "argumentem" jest nawolywanie do introspekcji. Otoz, Panie Euromirze, moja introspekcja prowadzi mnie do wnioskow przeciwnych. Tak wiec, jak Pan widzi, "argument" nie okazal sie wystarczajacy. Pulbek. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 To to za ateistyczna dyskusja o MILOSCI? 22.09.03, 10:27 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > Otoz wedlug mnie milosci "krwi" - czyli milosci do matki, milosci do dziecka, > ustawic nie sposob na tym samym poziomie, co milosci do wspolmalzonka. A gdzie "Milosc" do Jezusa Chrystusa w Trojcy Jedynego i Przenajswietszej Panienki Zawsze Dziewicy Maryji Krolowej Polski? Co to za ateistyczna dyskusja o MILOSCI? Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg o egoiźmie 22.09.03, 10:45 Szanowny Panie Euromirze Może zacznę od ostatniego Panskiego zdania > Ostatnich slow Panskiej cytaty komentowac nie zamierzam. > Czemu ? > Gdyz sila egoizmu, ktora z nich bije potrafila przewrocic postawniejsze ode > mnie postaci. które przeczytałem ,jak mniemam,w odpowiedzi na moje stwierdzenie: "Rodzice odejdą ,dzieci idą swoją drogą i tylko ta miłosć moze dać szczęście." Panie Euromirze.To jest stwierdzenie faktu oczywistego, a nie opisanie drogi dojscia do szczęścia.Przeciez to takie oczywiste ,przeciez taka jest kolej rzeczy.Czy chce Pan wystepowac przeciw naturze? Pisze Pan o sile egoizmu bijacej z mojego zdania.Powiem Panu,ze to właśnie Pańskie podejście do zagadnienia miłości jest czysto egoistyczne.Miłośc do własnych rodziców i własnych dzieci wynika z pokrewieństwa.Wynika z faktu ,że jesteśmy zbudowani z genów rodziców i nasze dzieci sa cząstką nas.Jest to miłość siebie samego - egoizm w najczystszej postaci.Jakże często cieszymy się odkrywając cechy swoich rodzicach we własnym postepowaniu, a jakże często doszukujemy się własnych cech w naszych pociechach.Czyz nie podkreslamy pozytywnego zachowania sie własnych dzieci odziedziczeniem tej cechy właśnie po nas?Cóz to za miłość skoro ona po prostu jest i będzie. Pisze Pan ,że żona jest obcym cżłowiekiem.Przeciez jest Pan cżłowiekiem wierzącym,to jak to się ma do słów które padają w czasie Sakramentu Małżęństwa: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2, 24). Jak to moze byc dla Pana obcy człowiek?Rozumiem dla jakiegoś ateisty,ale dla Pana? Pisze Pan ,że uczucie do żony jest zakochaniem napedzanym pożądaniem: > Zona, nasza samicza w lozku towarzyszka, nizastapiona dzieki swym funkcjom > prokreacyjnym, jest dla nas zawsze czlowiekiem jak najbardziej obcym. Nie > zwiazani z nia wiezami krwi odczuwac w stosunku do niej mozemy jedynie > pozadanie, gdy jeszcze mloda, pozniej zas, w zycia jesieni - przywiazanie i > przyjazn, ktora niechybnie owocem jest dlugotrwalego ze soba na codzien > partnerskiego przestawania. Otóz nie Panie Euromirze.Uczucie do własnej żony to jest miłość,tylko nie wszyscy dorośli aby móc ją osiągnąć.Miłość małżeńska to nie tylko prokreacja, bo jezeli w ten sposób podejdziemy do zagadnienia ,to po 'wyfrunięciu' pociech pozostaje małżonkom albo sie rozejśc , z racji wypełnienia ich funkcji,albo być ze sobą z przyzwyczajenia,czego Panu szczerze nie życzę. Pozdrawiam Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 biochemia i religia 22.09.03, 08:48 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > O MILOSCI I ZAKOCHANIU Naukowcy winia za zakochanie i milosc dwie rozne substancje biochemiczne. Oczywiscie przyjemniej jest dyskutowac o czyms bardziej tajemniczym i nieuchwytnym. Pan Euromir tak woli. Ja przy swiecach milo przatulony takze ak wole. Ale forum to inne klimaty. > pod wplywem chuci zaliczamy falszywie do uczuc wyzszych i > szlachetnych. Panie Euromirze powinien Pan codziennie dziekowac Swemu Panu Bogu, ze ludzkosc istnieje dzieki tej chuci, w ktora wyposazyla nas natura zapewne wbrew Woli Boskiej. Gdyby ludzkosc wymarla z powodu dominacji rozumu (moralnosci ???) nad chucia to nie mialby Pan okazji pisac tych slow. A skutki stosowania rozumu w swiecie liberalnych bedzie mial pan juz niedlugo poznac gdy zalamia sie systemy emerytalne. Liberalowie juz zaczynaja sie bronic bo nie dochodzi do nich, ze za produkcje przyszlych konsumentow trzeba bedzie placic tak jak za kazda inna produkcie. To prawa rynku dzialaja. > Zubozajac tem nasza moralnosc i psychike w stopniu, ktory moze > pozniej uczynic z nas lacno osoby bezduszne, pozbawione wewnetrznego ladu i > poczucia naturalnej hierarchi wartosci otaczajacego nas swiata. Przyzwyczailem sie juz do wysluchiwania obelg pod adresem ateistow. Na nic wiecej Pana nie stac Panie Euromirze? "Ubogi duchem" Rycho7 (takze domniemany germanofil i syjonistozerca) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EUROMIR RANICKI NIEMIECKIM KOMPLEKSEM INTELEKTUALNYM IP: *.telia.com 22.09.03, 10:07 Drogi Panie Rychu, jak Pan widzi wyrozniam Pana w tytule postu nie tylko duza litera, ale i milym przymiotnikiem, co nie kazdemu jest dane. Oczywiscie nie bez powodu. Otoz cenie sobie bardzo Panskie (tak rzadkie tu) poczucie humoru. I choc jego finezja pelna jest, czesto niemieckiej (malociezkiej) fantazji, to doceniam solidnosc z jak wprawia Pan kazdy dowcip w ruch. Nie jest to oczywiscie, ani zjawisko nowe, ani oryginalne. Wynika z niemieckiej mentalnosci, a ta z czestego przebywania miedzy przedstawicielami tej nacji. Fenomen szczegolnie jaskrawo widoczny po wojnie, kiedy Niemcy jakby przysiedli intelektualnie. Dobrym na to przykladem wspolczesny, powojenny, niemiecki film, teatr i malarstwo. Praktycznie nie istnieja/istnialy (po wojnie) jako gatunki wyzszej sztuki. I nie mysle tu tylko o poziomie prezentowanego warsztatu. Nie wylaczajac Brechta. Oczywiscie wspolczEsny intelektualno-artystyczny regres niemiecki mozna wytlumaczyc stratami, ktorych ten biedny narod doznal w zwiazku z przegrana wojna. Budzi jednak w takim razie zdziwienie zestawienie wspomnianych jakosci z burzliwym w okresie powojennym rozwojem gospodarki tego kraju, rozwojem wymagajacym przecie nie tylko dyscypliny i pracowitosci. Ostatnio czesto zastanawiam sie nad powolnym, przeze mnie wyraznie obserwowanym upodobnianiem sie niemieckiej mentalnosci do mentalnosci zydowskiej. Zydzi mieli zawsze kompleks nizszosci w stosunku do Niemcow (pisala o tym bodajze Hannah Arendt). Zawsze starali sie ich nasladowac, a wszystko niemieckie im imponowalo. W duzym stopniu pozostalo tak do dzisiaj. Tem niemniej widac tez obecnie trend prowadzacy w odwrotnym kierunku. Jakies szczegolne, niewytlumaczalne zauroczenie niemieckie zydowskoscia. Na poziomie mentalnym. Prosze zwrocic uwage na szczegolna role, ktora w niemieckim spoleczenstwie odgrywaja smieszne, operetkowe postaci typu Marcela Reicha-Ranickiego. Erudyty slabienkiej przecie klasy. Marcel nieco poskrobany szybko puszcza farbe i ukazuje dosc przecietne (poza bezczelnoscia) kwalitety. To te kwalitety Niemcy dzis chetnie kupuja. O czym mialo by to swiadczyc ? Jesli nie powierzchownosci, slabosci dzisiejszego niemieckiego zycia intelektualnego. Zreszta niech Pan popatrzy - jak wygladaja dzis Niemcy na tle Europy? Coz godnego uwagi sie tam dzieje ? Nic. Albo prawie nic. Dlatego Panie Rychu, chce ostrzec Pana. Mieszkajac w Niemczech trzeba bardzo uwazac. Najbardziej ,aby do Niemiec nie dac sie przykleic (pseudo) intelektualnie. Sciezki tamtejszego zycia umyslowego prowadza ostatnio jedynie na manowce, albo w ostepy bezkrytycznego anytyklerykalizmu, ktorego zabojcze slady obserwuje niestety coraz czesciej w Panskiej publicystycznej na FA dzialalnosci. Pozdrawiam Pana serdecznie : Euromir Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie widze dla siebie ratunku 22.09.03, 10:23 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > Sciezki tamtejszego zycia umyslowego prowadza ostatnio jedynie > na manowce, albo w ostepy bezkrytycznego anytyklerykalizmu, ktorego zabojcze > slady obserwuje niestety coraz czesciej w Panskiej publicystycznej na FA > dzialalnosci. W pol roku po biezmowaniu zerwalem z kosciolem katolickim. Mialem wtedy chyba ze 12 lat. Przyczyna wyraznie lezala po stronie kleru, dokladniej jego glupoty. Jakichs komunistycznych lub innych naciskow w ogole nie pamietam. A Pan mi tu wyskakuje z mialkoscia niemieckiego zycia intelektualnego. W porownianiu z "rozhukanym" intelektualizmem katolikow? Z mojej praktyki wiem, ze sobie Pan dworuje. Wole sluchac kardynala Lehmana niz Panskich faworytow. Jego manowce zycia intelektualnego bardziej mi sie kojarza z otwartoscia Arian niz ze stanem kontreformacyjnej Polski. Widze, ze strasznie Pan cierpi przesladowania w protestanckiej Szwecji. Chetnie zloze na pana papiery w Kongregacji Beatyfikacyjnej. Rozumiem, ze usilowal Pan uniknac dyskusji. Pan ja wywolal. Ja nie zaczynam, wiec jestem nazywany wojujacym ateista. Po katolicku wojujacy to ten co odpowiada spokojnie na zaczepki. A do realizowania milosierdzia sluzy mizerykordia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perła krótko o miłości jest IP: *.zin.lublin.pl 21.09.03, 22:33 Miłość to krótki okres, w którym jakiś bliźni odmiennej płci jest o nas tego samego mniemania, co my. Odpowiedz Link Zgłoś
miriamfirst_ Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 21.09.03, 22:34 Milość (nie Miłość właśnie) Milość jest... [tu prosze wpisać, czym jest] Miriam Odpowiedz Link Zgłoś
miriamfirst_ dajcie już spokój o tej.. miłości 21.09.03, 22:59 Przereklamowana sprawa! Odpowiedz Link Zgłoś
miriamfirst_ Re: dajcie już spokój o tej.. miłości 21.09.03, 23:03 miriamfirst_ napisała: > > Przereklamowana sprawa! Wyjąwszy miłość Perłową, w co wierze. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: dajcie już spokój o tej.. miłości 21.09.03, 23:04 miriamfirst_ napisała: > miriamfirst_ napisała: > > > > > Przereklamowana sprawa! > > > Wyjąwszy miłość Perłową, w co wierze. A czego się spodziewałaś? Miłosci wszystkich? Ciesz się z tej jednej A. Odpowiedz Link Zgłoś
monopol Re: dajcie już spokój o tej.. miłości 21.09.03, 23:15 andrzejg napisał: > A czego się spodziewałaś? > Miłosci wszystkich? > Ciesz się z tej jednej Jedna lepsza od milionów. Stalina podobno cały naród kochał. Saddama też. Odpowiedz Link Zgłoś
uriel1 przystopowało mnie 21.09.03, 23:26 I za to dziękuję. Zachciało mi sie zatrzymać na chwilę i coś sobie przypomnieć. Dziękuje p. Euromierze. Taka piosenka mi łazi po głowie. Yanina Iwański ostatnio to śpiewa w radyjkach wszelkiej maści "...kiedy kochałaś, to nie mówiłas "nie"... Takie niby nic, a jednak się zastanawiam, kiedy kobiety zaczynają mówić "nie". Odpowiedz Link Zgłoś
pollak Re: przystopowało mnie 21.09.03, 23:28 uriel1 napisała: > Takie niby nic, a jednak się zastanawiam, kiedy kobiety zaczynają mówić "nie". Czasem mówią 'nie', kiedy mają na myśli 'tak' (sprawdzone) Odpowiedz Link Zgłoś
uriel1 Pollak'u zlituj sie... 21.09.03, 23:30 ja tu o zlożoności stosunków damsko-męskich, a Ty o pokrętnej naturze kobiecej. A fee...... Odpowiedz Link Zgłoś
pollak Re: Pollak'u zlituj sie... 21.09.03, 23:36 uriel1 napisała: > ja tu o zlożoności stosunków damsko-męskich, a Ty o pokrętnej naturze > kobiecej. A fee...... Ale to może mieć wpływ na wszelkiego rodzaju stosunki damsko-męskie. Odpowiedz Link Zgłoś
uriel1 Re: Pollak'u zlituj sie... 21.09.03, 23:40 Pod warunkiem, że 1/ reagujesz na kobiece "nie", 2/ rozumiesz co konkretnie mówiąca ma na myśli, Zresztą nie wdaje się w dyskurs na ten temat, bo cienias jestem jeśli chodzi o kobiałki... Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: dajcie już spokój o tej.. miłości 21.09.03, 23:03 miriamfirst_ napisała: > > Przereklamowana sprawa! Nie wierzysz w miłość? A. Odpowiedz Link Zgłoś
miriamfirst_ Re: dajcie już spokój o tej.. miłości 21.09.03, 23:06 Za dużo pytań) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perła Re: dajcie już spokój o tej.. miłości IP: *.zin.lublin.pl 21.09.03, 23:04 miriamfirst_ napisała: > > Przereklamowana sprawa! Nie to chwal, co kochasz, ale to kochaj, co chwały godne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havermayer Miłość to są bzdury IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 23:10 kosmicznej wręcz natury. Są tylko hormony, fermony, szlachetne - aczkolwiek fałszywe wyobrażenia (głównie o nas samych)no i przyzwyczajenie. Odpowiedz Link Zgłoś
monopol Wszystko mozna uprościć 21.09.03, 23:18 Gość portalu: havermayer napisał(a): > kosmicznej wręcz natury. > Są tylko hormony, fermony, szlachetne - aczkolwiek fałszywe wyobrażenia (główni > e > o nas samych)no i przyzwyczajenie. Są tylko atomy... Ale to nudne cholernie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havermayer Wszystko mozna skomplikować IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 23:38 żeby w gąszczu dorabianych znaczeń, idei, potrzeb, zatracić świadomość nagości. Nielepiej od razu zrezygnować z tekstyliów na rzecz wyzwalającego naturyzmu? Odpowiedz Link Zgłoś
monopol Ogołocenie ze znaczeń... 21.09.03, 23:51 ...doprowadziłoby nas do zezwierzęcenia. W Twoim świecie naturyzmu istotą stałyby się pierwotne instynkty. Brakuje tam miejsca na człowieczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havermayer A niech to wszyscy diabli! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 00:08 i tak wszystko chyli się ku upadkowi, podtrzymywanie dotychczasowego paradygmatu sprawia, niedosyt, bolesne poczucie niedopasowania. Wielkie idee umarły, wypaliły się, zamieniły w gówno, niektórzy próbują przepakowywać to w jakieś atrakcyjne sreberka, ale na próżno. Patriotyzm, honor, Bóg, miłość, Ojczyzna, duma - odpowiedzialność wobec nich umarły. Nie donkiszotyzujących Euromirów nam trzeba, tylko więcej przedstawicieli samolubnych genów, których jest już dużo ale których potrzeba więcej! Odpowiedz Link Zgłoś
monopol Czucie i wiara więcej mówią do mnie 22.09.03, 00:35 Dawkinsowki neodarwinizm oferuje nam zafałszowany obraz świata. Miłość w tym świecie polega na chemii. Jest istotna dlatego jedynie, bo przetrwać musi ten potworny egoista - samolubny gen. Miłość w tym świecie jest tylko środkiem do osiągnięcia celu. Tymczasem piękniejszy jest świat, w którym miłość sama jest celem. On został stworzony dla człowieka właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
miriamfirst_ Re: Czucie i wiara... 22.09.03, 01:15 Nikt nie jest w stanie tak dotkliwie nas zranić, jak ukochana przez nas osoba. Truizm? Być może, ale bolesny. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 od 35 tysiecy lat 22.09.03, 09:05 Gość portalu: havermayer napisał(a): > i tak wszystko chyli się ku upadkowi Od 35 tysiecy lat. Tyle podobno istnieje gatunek homo sapiens. Kazde starzejace sie pokolenie mowi to samo. A postep bierze sie z ignorowania zrzedzenia staruchow. Takze tych na Stolicy Piotrowej. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 na kleczkach? 22.09.03, 09:01 monopol napisał: > Brakuje tam miejsca na człowieczeństwo. > Człowieczeństwo na kleczkach? Tylko takie znasz czlowieczenstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: girlfriend wszyscy Szanowni Dyskutanci są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.03, 23:47 kindly welcome na Forum Psychologia, hihi nic innego tam nie robimy - flirty i rozważania ogólnofilozoficzne w powyższym temacie (fakt, ze aktualnościowym przecież też) round the clock, haha ))) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: WYKLAD O MILOSCI I ZAKOCHANIU. GODZ 20 oo 22.09.03, 08:57 mała dziewczynka w wielkiej potrzebie wchodzi do szaletu publicznego i co widzi na ścianie" oczywiście napis " miłość to jest takie uczucie co zaczyna się na ustach, a kończy na d..." d_ Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 kobieta ma w nosie tzw. cialo lemieszowe 22.09.03, 09:08 d_nutka napisała: > " miłość to jest takie uczucie co zaczyna się na ustach, a kończy na d..." Prawidlowo odnosnie ww. zakochania. Zaczyna sie na ustach poniewaz kobieta ma w nosie tzw. cialo lemieszowe, ktore pozwala jej prawidlowo wybrac partnera seksualnego. A konczy sie tam gdzie jest to skuteczne. Kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Pollak, Uriel: jak to jest z tym "tak" 22.09.03, 09:16 Troszeczkę nie na temat, ale skoro ta kwestia się tutaj pojawiła, to warto ją wyjaśnić do końca. Wszystko wyjaśnia natępujący dowcip (z brodą, ale dobry): Pytanie: Jaka jest różnica między dyplomatą a damą? Odpowiedź: Dyplomata, jesli mówi "tak", to znaczy to "może". Jeśli mówi "może", to znaczy to "nie". A jeśli mówi "nie", znaczy to, że nie jest on dyplomatą. Zaś dama, jeśli mówi "Nie", to znaczy to "może". Jeśli mówi "może", to znaczy to "tak". A jeśli mówi "tak", znaczy to, że nie jest ona damą. Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: Pollak, Uriel: jak to jest z tym "tak" 22.09.03, 09:51 cs137 napisała: > Zaś dama, jeśli mówi "Nie", to znaczy to "może". Jeśli mówi "może", to znaczy > to "tak". A jeśli mówi "tak", znaczy to, że nie jest ona damą. ceesie czy ty przypadkiem w latach sześćiesiątych(druga ich połowa) byłeś już po spotkaniu z niedamą? bo ten dowcip od roku 68 jest przedawniony teraz damy rozpoznajemy w/g innych kryteriów nie dupnych co najwyżej jak o d. Maryni mowa to jeszcze jakoś można podłączyć co niektórą damę pod stare kryteria z epoki... cholera muszę znaleźć odpowiednią nazwę może ktoś ma pomysł? na dającą niedając coś mi to polityką zaczyna już być bo nasi politycy dają niedając jednocześnie ot sztuka czy uczyli się tego w buduarach dam? d_ Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 W czasie slubu oboje mowia TAK 22.09.03, 10:36 d_nutka napisała: > czy ty przypadkiem w latach sześćiesiątych(druga ich połowa) byłeś już po > spotkaniu z niedamą? W czasie slubu oboje mowia TAK. Zgadlas, z wieku Cs137 wynika, ze juz byl po. Jako fizyk atomowy musial szybko sie zwijac aby potem nie psuc sobie kariery ochrona organow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havermayer NIE CIERPIĘ ATEISTÓW, QRWA JAK JA ICH NIENAWIDZĘ IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 23:08 te wszystkie doki kagany krzysie, rysie, zapierdoliłbym skurwysynów. I odpierdol się od Papy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havermayer Przepraszam, trochę mnie poniosło IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 23:16 uprzejmie prosi się o powstrzymanie od komentarzy Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Wyszlo szydlo z worka 23.09.03, 11:11 Gość portalu: havermayer napisał(a): > uprzejmie prosi się o powstrzymanie od komentarzy Wyszlo szydlo z worka. Prosze nie dostrzegac. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 tak wlasnie odbieram "wiernych" 23.09.03, 11:10 Gość portalu: havermayer napisał(a): > I odpierdol się od Papy. Biskup Rzymi jest zwyklym uzurpatorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA IP: *.dc.dc.cox.net 23.09.03, 02:42 oraz pamiec zdeterminowana glownie dzialaniem paru neuroprzekaznikow - glownie dopaminy, fenyletylaminy (substancji podobnej do amfetaminy), oraz oksytocyny. Dopamina i oksytocyna sa konieczne dla kazdego rodzaju milosci, a dla zakochania dodatkowo konieczna jest fenyletylamina. Uwazam, ze milosc do partnera/meza/zony moze (choc nie musi) byc tak samo silna jak milosc do rodzica, czy dziecka. Prawda jest bowiem, ze ludzie sie rozwodza z zonami/mezami, ale nie dziecmi. To archaiczne ale wysublimowane uczucie, bez ktorego zycie naszego gatunku byloby niemozliwe. Zdarza sie tez, ze ludzie rozwijaja wielka milosc do Boga, albo jakiejs idei. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Re: MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA 23.09.03, 03:19 Emily, czy jestes biologiem molekularnym? Czy moze masz jakies zwiazki z NIH? Nie wiem, czy dobrze zgaduje, ale "dc" w twoim IP moze taka mozliwosc sugerowac. Chyba w tytule swego postu bardzo dobrze ujelas sedno sprawy. Tylko pewnie sporo jeszcze uplynie wody w Potomacu, zanim zrozumiemy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA IP: *.proxy.aol.com 23.09.03, 03:53 cieplo ceesiu... to co napisalam to super radykalne uproszczenie sprawy naturalnie, to taki biochemiczny alfabet milosci Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Re: MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA 23.09.03, 07:44 Gość portalu: Emily napisał(a): > cieplo ceesiu... to co napisalam to super radykalne uproszczenie sprawy > naturalnie, to taki biochemiczny alfabet milosci Ciepło, że jesteś biologiem molekularnym, czy, że jesteś w D.C. i masz konszachty z NIH? Oczywiście, można być biologiem molekularnym w D.C. w dwudziestu siedmiu innych instytucjach, niz NIH! Patrzyłem na Twoje dawne posty, kiedyś przysyłałaś z Wrocławia, a teraz najwyraźniej z USA. Wszystko to razem mogłoby sugerować np., że jesteś naukowczynią, która tu sciągnęła w ramach współpracy. Twoja estyma dla laciny mogłaby tez sugerowac nauki medyczne z silnym biochemicznym i neurofizjologicznym komponentem. NIH by tu dobrze pasował. Ja jestem arcybiskupem, jak Ci mówiłem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily do ceesia IP: *.dc.dc.cox.net 23.09.03, 12:32 dziwne, bo nigdy nie wysylalam nic z Wroclawia, zawsze z USA, choc z troche innego adresu. moze to byl moj sobowtor. Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA 23.09.03, 06:46 cs137 napisała: > Emily, czy jestes biologiem molekularnym? Czy moze masz jakies zwiazki z NIH? > Nie wiem, czy dobrze zgaduje, ale "dc" w twoim IP moze taka mozliwosc > sugerowac. > > Chyba w tytule swego postu bardzo dobrze ujelas sedno sprawy. Tylko pewnie > sporo jeszcze uplynie wody w Potomacu, zanim zrozumiemy Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 D_nutko: 23.09.03, 07:19 Zanim ja odpowiem Ci na pytanie dotyczace magii, Ty musisz mi odpowiedziec na pytanie, czy jesteś muggle, czy nie. Jeżeli nie rozumiesz pytania, to odsyłam do "Harry Pottera". Pozdrowienia, Cees Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: D_nutko: 23.09.03, 07:45 cs137 napisała: > Zanim ja odpowiem Ci na pytanie dotyczace magii, Ty musisz mi odpowiedziec na > pytanie, czy jesteś muggle, czy nie. > > Jeżeli nie rozumiesz pytania, to odsyłam do "Harry Pottera". > > Pozdrowienia, Cees ceesie mnie magia pociąga, ale nie Hary Pottera ja lubię magię życia! (nie pomylić z maggi) d_nutka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA IP: *.dc.dc.cox.net 23.09.03, 12:35 D-nutko, gdyby nie bylo Magii, nikt by sobie nie chcial zawracac tym glowy. a chemia powoduje ze milosc dziala jak narkotyk, ktory uzaleznia. natura jest perfidna zemu nas zmusic do pewnych rzeczy - czyli rozmnazania i opiekowania sie potomstwem oraz rodzina. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA 23.09.03, 12:43 więc KOCHAJMY SIĘ MAGICZNIE NIE CHEMICZNIE )) d_ ale.... czyż nie żal? bez chemii? bez neuronów co poruszają jak im tam jest , no te człowieki czy meny po ichniemu d_ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA IP: *.dc.dc.cox.net 24.09.03, 01:34 Alez nie mozna dnutko kochac sie niechemicznie. Magia milosci to ten cosik, ktory decyduje, ze wybor objektu pada wlasnie na tego lub ta, a nie innego. to prawdopodobnie efekt tajemniczej gry umysloduszy, ktora wlacza cala game uswiadomionych i nieuswiadomionych elementow kognitywnych, wzrokowych (estetycznych), czasem feromonalnych. A chemia milosci jest konieczna dla zaistnienia tego uczucia - sine qua non Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: MILOSC TO Magia + NEUROCHEMIA 24.09.03, 07:29 Gość portalu: Emily napisał(a): > Alez nie mozna dnutko kochac sie niechemicznie. Magia milosci to ten cosik, > ktory decyduje, ze wybor objektu pada wlasnie na tego lub ta, a nie innego. to > prawdopodobnie efekt tajemniczej gry umysloduszy, ktora wlacza cala game > uswiadomionych i nieuswiadomionych elementow kognitywnych, wzrokowych > (estetycznych), czasem feromonalnych. A chemia milosci jest konieczna dla > zaistnienia tego uczucia - sine qua non podoba mi się taka definicja miłości Emily d_ Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 kobieca nieodpornosc na zachety Safony 24.09.03, 07:57 d_nutka napisała: > podoba mi się taka definicja miłości Emily Rozumiem kobieca nieodpornosc na zachety Safony. Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: kobieca nieodpornosc na zachety Safony 24.09.03, 08:06 rycho7 napisał: > d_nutka napisała: > > > podoba mi się taka definicja miłości Emily > > Rozumiem kobieca nieodpornosc na zachety Safony. Rycho ty mało co rozumiesz z tego co ja piszę zadaj pytanie-to odpowiem znowu użyłeś swojej "sztuczki" kiedy nikt nic nie wie to Rycho wie najlepiej i nie zatrzyma tej wiedzy dla siebie, bo od czego jest forum i znajomość literek przez Rycha i innych pozdrów swoją koleżankę Gini pod jakim loginem teraz pisze? czy nie przypadkiem Józia? d_ Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 slepa kobieca nieodpornosc na zachety Safony 25.09.03, 08:40 d_nutka napisała: > ty mało co rozumiesz z tego co ja piszę Nie ja jeden, bo bardzo sie o to starasz. Mianowicie starasz sie pisac niezrozumiale, w sposob pozorujacy zawoalowanie i intelektualizm. Ja przestalem sie juz tym przejmowac i nawet nie probuje sie domyslac o co Ci chodzi. A musze tracic czas? > zadaj pytanie-to odpowiem To juz przecwiczylismy ze skutkiem negatywnym. Odpowiesz jak zechcesz. Zazwyczaj nie chcesz. > znowu użyłeś swojej "sztuczki" Zazartowalem. Jezeli nie zrozumialas, to zasugerowalem zwiazki lesbijskie w najdelikatniejszej formie. W koncu przyblizenie kogos do Safony moze byc jedynie nobilitacja. Tak chcialem aby to bylo odczytane. Moze sie nie udalo. > kiedy nikt nic nie wie to Rycho wie najlepiej i nie zatrzyma tej wiedzy dla > siebie Doprawdy nie wiedzialem o Twoich zamilowaniach lesbijskich i sadze, ze nadal nie wiem. Chyba sie zapedzilas w slepa uliczke. > pozdrów swoją koleżankę Gini A gdzie jest na urlopie? > czy nie przypadkiem Józia? Macie teraz Jozia. Nie odpowiadali Wam inni to teraz dostosujcie sie do jego poziomu. Ja z nim nie mam problemow bo nie czytuje. A dla syjonistycznych prowokatorow Jozio to dar niebios. Zapewne sami go wymysliliscie i to jeden z Was. Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Emily: miałaś aż dwie sobowtórki tutaj, okazuje.. 24.09.03, 08:59 się, jedną z Wrocławia, a drugą ze Szczecina. Tylko nie na FA, a na innych forach. Ale ja, zobaczywszy wrocławski IP, błednie wydedukowałem, że niedawno przyjechałaś z Wrocławia. A tak się Tobą zainteresowałem, bo zauważyłem, że bardzo mądrze piszesz. Co jest niezwykle cenne w przypadku ludzi z USA. Niestet, większość z nich to okropne oszołomy (jak np. niżej podpisany), lub osoby o mentalności prosto z Jackowa/Greenpointu. Mądrych i rozsądnych tez jest pewna liczba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily do cs137 IP: *.dc.dc.cox.net 25.09.03, 05:06 Napisales: Pytałem Cie, czy jesteś biologiem molekularnym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys52 Tylko miedzy chlapakami prawdziwa milosc ... :O)) IP: *.proxy.aol.com 23.09.03, 16:16 ...zaistniec moze - milosc bezinteresowna, milosc czysta. . Tylko dlaczego tak sie z tym krygujesz Euromirze. Owszem, wyglada to uroczo, no ale nie przesadzaj... Wiecej luzu chlopie, to juz XXI wiek - masz pelne zrozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 ale jeden musi byc w sukience 23.09.03, 16:57 Gość portalu: Krzys52 napisał(a): > milosc czysta. , inaczej nie wypada, nie po bozemu. Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: ale jeden musi byc w sukience 23.09.03, 18:35 Facecje wypisujecie, Panowie Obawiam się, że Pan Euromir, przeczytawszy ten wątek zaniecha, zniesmaczony, wygłaszania odczytów. Na wszelki wypadek przypominam, Panie Euromirze, że niektórzy z nas (w tym ja), potraktowali pański odczyt poważnie (w miarę swoich możliwości) Prosze się nie zniechęcać a. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: ale jeden musi byc w sukience 23.09.03, 18:39 ada08 napisała: > > Na wszelki wypadek przypominam, Panie Euromirze, że niektórzy > z nas (w tym ja), potraktowali pański odczyt poważnie (w miarę > swoich możliwości) > Bo do miłości należy podchodzić poważnie do zakochania możemy frywolnie, a przyzwyczajenie jest niesłychanie nudne) A. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 przyzwyczajenie 23.09.03, 19:03 andrzejg napisał: > a przyzwyczajenie jest niesłychanie nudne) Szczegolnie przyzwyczajenie do stalej zmiany partnerek. Nudza sie co raz szybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: ale jeden musi byc w sukience 23.09.03, 18:59 ada08 napisała: > Facecje wypisujecie, Panowie Sadzisz, ze sukienka ministranta bylaby powazniejsza? Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: ale jeden musi byc w sukience 23.09.03, 19:31 rycho7 napisał: > ada08 napisała: > > > Facecje wypisujecie, Panowie > > Sadzisz, ze sukienka ministranta bylaby powazniejsza? Ministrant nosi komżę, a nie sukienkę Swoją drogą, ciekawe masz skojarzenia. Jakiś niedosyt ? a. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 obserwacje paetzowskiej rzeczywistosci 25.09.03, 08:44 ada08 napisała: > Ministrant nosi komżę, a nie sukienkę Ja sie nie wyznaje w tych nazwach damskich strojow. Dla mnie kazdy material zszyty w rure (klosz) to sukienka. Wy macie na to tysiace nazw. Drenaz portfela. > Swoją drogą, ciekawe masz skojarzenia. Raczej obserwacje paetzowskiej rzeczywistosci. Ty z tych z zamknietymi oczami. > Jakiś niedosyt ? Ty jakas mlodka? Chlop ma zawsze niedosyt. Nawet gdy juz nie moze. Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: obserwacje paetzowskiej rzeczywistosci 25.09.03, 17:33 rycho7 napisał: > > Ja sie nie wyznaje w tych nazwach damskich strojow. Dla mnie kazdy material > zszyty w rure (klosz) to sukienka. Wy macie na to tysiace nazw. Drenaz portfela )) Rura to nie klosz. Klosz pochodzi od slowa 'cloche' - dzwon. Jest pełen klosz (spódnica w kształcie koła z otworem w środku), jest półklosz (spódnica w kształcie dzwonu), jest też coś w rodzaju ćwierćklosza (spódnica - trapez). Obecnie jednak dominują linie dowolne, asymetryczne, różne długości i szerokości, różny, by tak rzec, stopień ukloszowienia Nie będę się wiecej na ten temat rozpisywała, bo nie chcę Ci robić zamętu w głowie, mam jednak nadzieję, ze przybliżyłam Ci nieco tematykę garderoby damskiej Gdybyś miał jakieś pytania - chętnie odpowiem a. > . > > > Swoją drogą, ciekawe masz skojarzenia. > > Raczej obserwacje paetzowskiej rzeczywistosci. Ty z tych z zamknietymi oczami. > > > Jakiś niedosyt ? > > Ty jakas mlodka? Chlop ma zawsze niedosyt. Nawet gdy juz nie moze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EUROMIR A MOZE BYSMY TAK NAJMILSZA WPADLI NA DZIEN DO TOMA IP: *.telia.com 24.09.03, 12:05 Mila Pani Ado, zniesmaczyc mnie latwo. To prawda. Jam pieknoduch i delikatess. Jednakze podejmujac trud pracy organicznej, tu na FA, swietnie zdawalem sobie sprawe z oczekujacych mnie trudow i wyrzeczen. Tedy bedac przygotowany na zlosliwosci, impertynencje, chamstwo i smrod rzadko pranych krzysiowych onuc - nie poddam sie latwo. Przygotowuje ostatnio nowy cykl odczytow, ktory zamierzam wyglaszac w warszawskim plenerze. Zalatwilem juz sobie w tym celu postument - klatke na jablka (o wzmocnionej konstrukcji). Stojac na niej bede wyglaszac mowy (jesli mnie wpuszcza) na dziedzincu UW (od strony Biblioteki), albo usadowie sie przed pomnikiem Adama M.(na Krakowskim P.). Ostatnio bawie sie mysla - gloszac prawdy o filosemitach, czy aby nie zalozyc tak pasujacej do tematu... no, wlasnie... sukienki. Kielnia (wolnomularska) moglbym wowczas wygladzac jej faldy, a cyrklem upinac wlosy, jak to w zwyczaju poetrissy maja. O watek niedbam. Stad wyrzuty sumienia. Nie dbam, gdyz zajety jestem ponad miare zawodowa, literacka praca. Oczywiscie przejsciowo. Pozdrawiam Pania : Euromir Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: A MOZE BYSMY TAK NAJMILSZA WPADLI NA DZIEN DO 24.09.03, 18:22 Do Tomaszowa na dzień z odczytem wybiera się Pan zmierzchem złotym ? Rozumiem, to taka rozgrzewka przed spotkaniem z warszawską publicznością. Skrzynka w Tomaszowie powinna być wszakze nie po jabłkach, tylko po winogronach (zielonych). Powodzenia życzę Może kiedyś i do mojego miasta wpadnie Pan z prelekcją ... Wszak to u nas napisał Gałczyński 'Satyrę na bożą krówkę' oraz inne wiersze. Nie gorsi-śmy od tomaszowian Pozdrawiam a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EUROMIR Re: A MOZE ... DO CIECHANOWA IP: *.telia.com 25.09.03, 12:19 Mila Pani Ado, czemu odpowiada Pani na jednoznaczna moja propozycje (literackimi) zagmatwanymi zagadkami? Czy znajomosc przeze mnie waznych, istotnych faktow dotyczacych historii polskiej literatury Pani kontroluje? Jesli tak - to musze przyznac sie do indolencji. Faktycznie nie wiem - w jakim to miescie (Grodzisk, Ciechanow?), Galczynski napisal "Satyre na boza krowke" i wiele innych pomniejszych, a nie wymienionych przez Pania (z pewnoscia przepysznych) utworow. Prosze o podpowiedz. Pozdrawiam donosnie i od serca : Euromir Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Krakauerwurst 25.09.03, 14:08 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > Galczynski napisal "Satyre na boza krowke" Czy stary pijus Galczynski pisal cos poza Krakowem? Odpowiedz Link Zgłoś
felicia Znawcy:))) 25.09.03, 16:52 rycho7 napisał: > Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > > > Galczynski napisal "Satyre na boza krowke" > > Czy stary pijus Galczynski pisal cos poza Krakowem? Panie Rychu, muszę sprostować. Z n ó w się mija Pan z prawdą: 1. Stary? Gdy zmarł miał lat 48. 2. Pijus? Nie tylko, to za mało powiedziane. Oto jak i co o sobie pisze: Niechaj tam inni księgi piszą. Nawet niechaj im sława dźwięczy jak wieża studzwonna, ja ksiąg pisać nie umiem, a nie dbam o sławę - serwus, madonna. Przecie nie dla mnie spokój ksiąg lśniących wysoko i wiosna też nie dla mnie, słońce i ruń wonna, tylko noc, noc deszczowa i wiatr, i alkohol - serwus, madonna. Byli inni przede mną. Przyjdą inni po mnie, albowiem życie wiekuiste, a śmierć płonna. Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie - serwus, madonna. To ty jesteś, przybrana w złociste kaczeńce, kwiaty mego dzieciństwa, ty cicha i wonna - że rosa brud obmyje z rąk, splatam ci wieńce - serwus, madonna. Nie gardź wiankiem poety, łotra i łobuza; znają mnie redaktorzy, zna policja konna, a tyś jest matka moja, kochanka i muza - serwus, madonna. A więc i pijus, i łotr, i łobuz. 3. Pisał. Na przykład w Brukseli, w Paryżu, a przedtem w Altengrabow (wiesz Pan, na jakich wlkacjach tam "odpoczywał"?), ale najwięcej - w Warszawie, w Aninie również, jak i w Praniach. W Szczecinie też. Co erudycji Pana Euromira podsuwam nieśmiało Felicia Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: A MOZE ... DO CIECHANOWA 25.09.03, 17:23 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > > czemu odpowiada Pani na jednoznaczna moja propozycje (literackimi) zagmatwanymi > > zagadkami? Czy znajomosc przeze mnie waznych, istotnych faktow dotyczacych > historii polskiej literatury Pani kontroluje? > Jesli tak - to musze przyznac sie do indolencji. Faktycznie nie wiem - w jakim > to miescie (Grodzisk, Ciechanow?), Galczynski napisal "Satyre na boza krowke" (...) Prosze o podpowiedz. Panie Euromirze, jak to odpowiadam: ''.. (literackimi) zagmatwanymi zagadkami...'' ? Toć sam Pan przecie składając mi tę, przyzna Pan, obcesową propozycję posłużył się pierwszym wersem znanego wiersza Tuwima ''Tomaszów'', a wierszu tym występują i ''zmierzch złoty'' i ''zielone winogrona''.... Oczywiście odpowiedź moja była nieco wykrętna, zaproszenia pańskiego przyjąć bowiem nie chciałam, nie ukrywam tego. Tomaszów to nie jest miejsce zachęcające; do tego stopnia, że nie dalej jak kilka dni temu pewien 20-letni obywatel tego miasta wdarł się był z bronią (małe ''b'' nieprzypadkowe) do gmachu warszawskiej telewizji, sterroryzował strażnika i zażądał dostępu do studia celem wykrzyczenia przed całą Polską swego buntu przeciwko nudzie i beznadziei panującej w jego rodzinnym mieście; do występu wszakże nie doszło, bo go obezwładniono. Sam pan widzi, dokąd mnie Pan zapraszał.... Przy okazji, istotnie, przeprowadziłam test kontrolny z pańskiej znajomości literatury polskiej, test, który jak wypadł - sam Pan widzi. Konstanty I.Gałczyński Satyra na bożą krówkę Po cholerę toto żyje? Trudno powiedzieć, czy ma szyję, a bez szyi komu się przyda? Pachnie toto jak dno beczki, jakieś nóżki, jakieś kropeczki- ohyda Człowiek zajęty niesłychanie, a toto proszę, lezie po ścianie i rozprasza uwagę człowieka; bo człowiek chciałby się skoncentrować, a ot, bożą krówkę obserwować musi, a czas ucieka. A secundo, szanowne panie, jakim prawem w zimie na ścianie?! Co innego latem, gdy kwitnie ogórek! Bo latem to co innego: każdy owad może tentego i w ogóle. Więc upraszam entomologów, czyli badaczów owadzich nogów, by się na tę sprawę rzucili z szałem. I właśnie dlatego w Szczecinie, gdzie mi czas pracowicie płynie, satyrę na bożą krówkę napisałem. Pozdrawiam Pana a. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie pozostanie niezapamietane 25.09.03, 08:46 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > O watek niedbam. Mocno zniecheca to do Euromira. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EUROMIR A JA IDU SZAGAJU PA MASKWIE IP: *.telia.com 25.09.03, 12:04 Mily Panie Rychu, widze, ze mocna mnie Pan juz od kilku dni darzy niechecia. Gdyz cos malozzzlosliwego o Panu napisalem. (W zartach.) Niech Pan sie rozpogodzi. Zlosci do mnie nie czuje. (Eto tolko szutka). A jesli jednak Pana urazilem - przepraszam. W ramach przeprosin z przyjemnoscia zaprosze Pana na (jednego i drugiego) sznapsa. W przyszlym tygodniu we Frankfurcie (nad Menem). Bede tam od srody do niedzieli. Pozniej lece do Polski. Pozdrawiam Pana : Euromir Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: A JA IDU SZAGAJU PA MASKWIE 25.09.03, 14:05 Gość portalu: EUROMIR napisał(a): > Gdyz cos malozzzlosliwego o Panu napisalem. (W zartach.) Przepraszam nie zauwazylem. Jestem widocznie gruboskorny, nie taki delikatess jak Pan. > (Eto tolko szutka) (Ili siemietaznyj?). > W ramach przeprosin z przyjemnoscia zaprosze Pana na (jednego i drugiego) > sznapsa. W przyszlym tygodniu we Frankfurcie (nad Menem). Bede tam od srody do > niedzieli. Pozniej lece do Polski. Dziekuje. Odpowiem na pirva. Ja jeszcze do Sztokholmu nie dojechalem. Inaczej drogi prowadzily. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys52 Powinienem Cie wyzwac Euromirze - od najgorszych IP: *.proxy.aol.com 25.09.03, 09:24 Tedy bedac przygotowany na zlosliwosci, impertynencje, chamstwo i smrod rzadko pranych krzysiowych onuc - nie poddam sie latwo. .. :: Moje uwagi byly jak najbardziej merytoryczne - wszak o milosci w nich mowa. A Ty co?! Zachowujesz sie jak jakis caly wypachniony szarym mydlem (od prania) lumpenprolet. Ja nie wypowiadalem sie na temat Twojej bielizny lecz milosci. Ostatnio jestesmy swiadkami wychodzenia z szaf par homoseksualnych, ktore, jak oni sami twierdza, laczy sztandarowe uczucie tego watku. O co sie wiec nadymasz i usilujesz obrazic mnie? O milosci mowie Euromirze, a milosci nie ma sie co wstydzic. Skoro poruszasz tak duze zagadnienie to postaraj sie nie byc hipokryta i udawac, ze nie ma ludzi kochajacych inaczej. Czy ja Ciebie biore na spytki jak to "inaczej" wyglada? Wiesz, to wiedz dla siebie. A podzielisz sie z nami ekspertyza gdy sam bedziesz mial na to ochote. Ciekawe dlaczego brudna bielizna na mysl Ci od razu przyszla. Pomimo obecnosci dam....Ciekawe... A co do onuc, no coz - z wojska je mam. Smierdzace czy nie, ale na stopie z prawidlowym podbiciem. Platfusow nie przyjmowali. . Pozdrawiam serdecznie K.P. . PS...Poddawac mi sie nie musisz, bo - co tu duzo mowic - Ty mnie wcale nie krecisz, Euromirze. Odpowiedz Link Zgłoś