Do dziewczyn po cc?

01.06.05, 18:57
za tydzien mam cc, znieczulenie przewodowe, napiszcie prosze te dziewczyny
ktore to przezyły jak to jest przed cc, w trakcie i po. Bardzo prosze o
relacje jak to u was było bo ja kompletnie nic nie wiem, czasem to moze
lepiej ale....
    • amino100 Re: Do dziewczyn po cc? 01.06.05, 21:08
      ja rodzilam przez cc ale nie bardzo rozumiem co to znieczulenie przewodowe, ja
      mialam ogolne czyli narkoza (spalam) slyszalam tez o miejscowym czyli w
      kregoslup ale przewodowe to nie wiem o co chodzi.
      • kasiamo Re: Do dziewczyn po cc? 01.06.05, 21:47
        Przewodowe to własnie w kregosłup.
    • dancia2 Re: Do dziewczyn po cc? 02.06.05, 12:56
      Przy cc na zimno czyli takimplanowanym przed cc jest ogólny luz. Dzień
      wsześniej zjesz tylko lekką kolację. Rano niewolno Cinic jeść ani pić. Ja
      jeszcze rano zrobiłam sobie lewatywę ale nie wszedzie tego wymagają. Do
      szpitala dotarłam ok. 8,30 cc planowane bylo na 10.Po wypełnieniupapierków
      związanych z przyjęciem do szpitala zaprowadzono mnie do sali gdzie przebrano
      mnie w koszulę i podpięto mi kroplówkę.Po godzinie przyszła położna która
      zaprowadziła mnie na salę operacyjną. Tam długi wywiad z anestezjologiem w
      końcu kazał się zgiąć zniczulił, wbił zastzyg i ledwo zdążyłam się położyć bo
      staciłam czucie od pasa w dół. Przyszedł ginekolog,założono parawan i zaczeli
      mnie ciąć. W tym czasie do żyły wtłoczono mi tonę lekarstw ikroplówek. Po 5
      minutach ciekawego szarpania wyjęto małą z brzucha.Jak tylko ją umyli i zbadali
      przyniesiono mi ją do pocałowania.Po kolejnych 20 minutach bylam zaszyta i
      jechałam na salę.Po 2 godzinach znieczulenie ustąpiło i musiałam poprosić o
      środki przeciw bólowe.Brałam je jeszcze przez dwa dni. W ciągu tego dnia i
      następnego brałam tonę kroplówek. Na natępny dzień rano czylipo16 godzinach
      wstałam z łóżka i z pomocą połóżnej poszłam pod prysznic. Od tej pory można
      było się ruszać.Pierwszy posiłek w formie sucharów dostałam w drugi dzień na
      kolację. Trzeciego dnia rano wyjęto mi cewnik więc mogłam swobodnie porószać
      się po korytarzu.Tego samego dnia mogłam wyjść do domu,ale mała złapała
      żółtaczkę więc wyszłam dopiero na czwarty dzień. Po powrocie do domu było
      ok.Owszem szwy i ranę czułam ale mogłam już chodzić i obracać się na łóżku.Na 7
      dzień pojechałam do szpitala na wyjęcie szwów i wtedy nic mnie ciągło i czułam
      się wspaniale.
      Jeżeli masz jakieś pytanie to pisz na adres gazetowy lub gg 6830572
    • mazuba Re: Do dziewczyn po cc? 02.06.05, 21:38

      hej
      ja mialam cc 8 tygodni temu w znieczuleniu miejscowym, ale nie bylo to cc "na
      zimno". Wczesniej probowalam sama rodzic (po oksytocynie i przebiciu pecherza)
      4 godziny.
      Tata dzidzi byl caly czas przy mnie. Cale cc trwalo ok. 15 min, dzidzie od razu
      dostalam do reki. Nic nie czulam. Wczesniej zalozono mi cewnik, ale bylam po
      dwoch dawkach zzo wiec nie czulam tego zakladania. zaraz po operacji mi go
      wyjeto. OK. 6 godzin po cc kazano mi wstac i zrobic siusiu (to jest troche
      trudne i trwa dosyc dlugo, ja meczylam sie chyba z poltorej godziny). Na drugi
      dzien od rana zajmowalam sie dzidiza- dostawalam czopki przeciwbolowe.
      Na 5 dobe zdjeto szew i wypuszczono do domu. Ogolnie to nic strasznego i jesli
      jest na zimno to pewnie jeszcze wiekszy komfort. Pierwszy tydzien w domu byl
      ciezki (juz bez srodkow przeciwbolowych). Wstawaniei noszenie dziecka to duzy
      bol i wysilek. Ja mialam dodatkowo problemy z siusianiem i wyproznianiem
      (mysle , ze dobrze zaopatrzyc sie w czopki glicerynowe), ale wszystko minelo
      jak reka odjal. Moja blizna jest bardzo cienka i dluga, w tej chwili nic mnie
      nie boli, oprocz tego, ze brzuch dookola blizny jest jeszcze jakby troche
      znieczulony ( pytalam lekarza: to martwica tkanek czy cos takiego, i oczywiscie
      przejdzie z czasem).
      Nie boj sie, swiadomosc, ze twoje dziecko sie nie meczy przychodzac na swiat i
      ze niczego mu nie zgnieciesz nieumiejetnym lub zbyt dlugim rodzeniem przynosi
      ulge. Ja nie zaluje, ze w pore zrobiono mi cc (modlilam sie o nie) i jesli bede
      miala wybor przy drugim dzidziusiu to to powtorze.
      Bardzo pomogla mi obecnosc partnera.
      Powodzenia i zdrowego dzidziusia zycze.
      pozdr
      magda
      • estusia Re: Do dziewczyn po cc? 03.06.05, 09:53
        hej, cc miałam 5mscy temu, znieczulenie zo, jeszcze w tej samej dobie
        siedziałam, w czasie zabiegu byłam przytomna, ale nie az tak by moc małego
        wziąśc (prosiłam jeszcze o jaska bo sie bardzo bałam smile, a teraz żałuję)
        jak dla mnie same plusy
    • tuskas Re: Do dziewczyn po cc? 03.06.05, 14:38
      ja zaczęłam rodzić naturalnie. O 19.20 odeszły mi wody, koło 21 zaczęły się
      skurcze, ok.12 podjęto decyzję o cc, o 1.20 (po podaniu od groma kroplówek,
      leków i po znieczuleniu dokręgosłupowym) Zuzia pojawiła się na świecie.
      Jeśli chodzi o znieczulenie - właściwie nie czułam, jak mi robili. Skurcze mi
      chyba zahamowali jakimiś środkami, więc wszystko było potem łatwiejsze. Chwile
      po znieczuleniu usłyszałam płacz mojej Córeczki. To był najpiękniejszy moment.
      Rodziłam w św. Zofii w Warszawie, więc mój Mąż mógł być przy mnie. To jednak
      bardzo duże ułatwienie i ulga.
      Najgorsza u mnie była reakcja na leki - strasznie się trzęsłam. Na stole
      operacyjnym musieli mi przytrzymywać rękę, gdy mierzone było ciśnienie. I to
      trzęsienie się utrzymywało się do rana (rodziłam pod koniec kwietnia, ale za
      oknem już było całkiem jasno, kiedy przestałam się trząść). Wpompowywali we
      mnie tony kroplówek. Okropne jest to, że nie można przez jeszcze długi czas nic
      pić. Podawali mi tylko sól fizjologiczną do zwilżania ust.
      Wstałam około 14 (godzinę wcześniej wyjęli mi cewnik), ale przekręcać się na
      łóżku zaczęłam chyba około 11. Około 15 poszłam pod prysznic. W ciągu 12 godzin
      trzeba oddać mocz (w św. Zofii ilość jest monitorowana - siusia się do
      specjalnych pojemników).
      Ja przeszłam cc chyba wyjątkowo lekko, gdyż tego samego dnia już sama
      pielęgnowałam moją Dzidzię, chociaż nie powinnam jej nosić (ważyła 4270, a nie
      można nosić rzeczy cięższych niż 1 kg...). Ale nic mi sie nie stało, dzisiaj
      czuję się bardzo dobrze. Na początku nie można się w ogóle śmiać, kichać,
      płakać - bardzo boli. Teraz boli mnie, gdy się denerwuję.
      Przez miesiąc nie można napinać mięśni brzucha (dlatego sama będziesz musiała
      wstawać z łóżka, bez pomocy kogoś - wtedy się napina bardziej mięśnie...),
      wykonywać wielu ćwiczeń, a także nosić ciężarów. ja byłam zaskoczona po
      powrocie do domu (w 5. dobie, bo czekałyśmy na wyniki badań, normalnie wychodzi
      się w 4 dobie), gdy umyłam lustro i baaaaardzo się zmęczyłam...
      Czasem, jeśli cc jest planowana, są problemy z laktacją i karmieniem dziecka.
      Najczęściej udaje się wszystko naprowadzić na dobry tor smile)
      Pozdrawiam i trzymam kciuki!!
Pełna wersja