Stara szkoła

23.02.05, 23:40
Witam wszystkie Mamy.Chciałam się podzielić moją obserwacją.28 lutego moja
córka będzie miała szyte podniebienie (twarde i miękkie) w wieku 16 m-cy.Gdy
Zosia się urodziła zamiast podniebienia była wielka dziura (wyrostki
zębodołowe całe)i nie wyobrażałam sobie jak można to zszyć skoro tam nic nie
ma.Teraz widzę sens późniejszego zamykania podniebienia.Na Zosi podniebieniu
narosła tkanka (naskórek) i faktycznie wygląda to jak rozszczep,a nie
ubytek.Sądzę,że w tej sytuacji zamknięcie podniebienia,fizycznie będzie
łatwiejsze.Mam pytanie, czy któraś z Was spotkała się z taką opinią?
Wiem,że każdy przypadek jest inny i tym samym postępowanie musi się różnić.My
wybraliśmy starą szkołę.Czas i efekty pokażą,czy decyzja była słuszna.
Serdecznie pozdrawiam.
Strasznie się denerwuję.
    • dorcia-78 Re: Stara szkoła 23.02.05, 23:59
      Aha,i jeszcze coś.Do końca nie rozumiem tego całego podziału na nową i starą
      szkołę.Nie jestem fachowcem,ale myślę,że wszystko ma swoje dobre i złe strony i
      ważne ,żeby o nich głośno mówić.Drogie Mamy, napiszcie proszę jakie placówki
      propagują starą,a jakie nową metodę.Niewątpliwie nowa metoda jest
      rewelacyjna,ale czy ma jakieś minusy?Dlaczego inne placówki pozostaję przy
      starej,jakie są plusy?
      • mimarzena Re: Stara szkoła 24.02.05, 09:02
        Witaj. Trochę dziwny ten Twój "wybór", skoro ni wiesz czym się różnią "szkoły"
        operacji.
        Operacje "nowej szkoły" przeprowadzane są wyłącznie w Instytucie Matki i Dziecka
        w Warszawie. To metoda wypracowana przez lata głównie przez Panią prof.
        Dudkiewicz. Jest ceniona w świecie, ale nie w Polsce. Jej nowatorstwo polega na
        tym, że dzieci operowane są w większości przypadków jednoetapowo przed pierwszym
        rokiem życia, nawet w 4-5 miesiącu. Daje to doskonałe warunki do rozwoju mowy -
        może zaświadczyć przykład mojej córki i wiele innych. Przed pierwszym rokiem
        życia (7-8)miesiąc dziecko rozpoczyna "pracę" z logopedą (głównie masaże
        usprawniające mięśnie).
        Minusów nie znam.
        "Stara szkoła" to kilka operacji (najpierw warga, potem podniebienie). Warga ok
        6 miesiąca, podniebienie w 2-3 roku życia. Podczas, gdy dzieci zoperowane we
        wczesnym niemowlęctwie już mówią zdania, dzieci operowane starą metodą dopiero
        zaczynają mówić swoje pierwsze słowa (koszmarne opóźnienie). Jeżeli nabyły
        wcześniej złych nawyków (mowa nosowa), to czeka je żmudna praca z logopedą.
        Plusy? Nie znam.
        To moje skrajnie subiektywne zdanie.
        Pozdrawiam, Marzena
        • dorcia-78 Re: Do Marzeny 24.02.05, 15:07
          Sceptycznie podchodzę to tego całego zamieszania wokół "szkół".Podkreślam,że
          każdy przypadek jest inny.Zosia ma rozszczepione tylko podniebienie.Nie ma
          gwarancji,że gdyby miała zszyte wcześniej teraz by pięknie mówiła.Wcześniejszą
          operację wykluczała również niedorozwinięta rzuchwa,"uciekający jezyczek"
          (podejrzenie sekwencji Pierre Robina).Wiem,że nowa metoda koryguje te "usterki"
          w naszym przypadku to raczej był zbieg okoliczności.Mała bródka (urosła) po
          tatusiu,a problemy z języczkiem (minęły w wieku 3 m-cy) po mamusi,a rozszczep
          (być moze) na skutek silnego stresu związanego z dwoma pogrzebami.Obyło się bez
          refluksu żołądkowego,zapalenia ucha,oskrzeli,płuc.Waga urodzeniowa
          3220g.Prawidłowo się rozwija,była pod kontrolą na wszelki wypadek specjalistów
          (ocena rozwoju).Słyszałam,że wcześniejsza operacja to większe ryzyko powstania
          przetok.A tak naprawdę niczego nie można być pewnym.Moje spostrzeżenie to
          fakt ,że podniebienie UROSŁO i napewno ŁATWIEJ je będzie teraz ZSZYĆ.Dzieci nie
          mają rozszczepów a mówią niepoprawnie.Jestem przygotowana na pracę z logopedą.
          Trochę się rozpisałam,ale po to,żebyś miała jasność sytuacji.Moja decyzja może
          być trafna,albo nie ,napewno nie dzwina.Czas pokaże...
          Pozdrawiam.
          • mimarzena Re: Do Marzeny 24.02.05, 20:14
            Bez urazy. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś podejmuje decyzję, to dokładnie wie, co
            wybiera i dlaczego, a co odrzuca. Czy byłaś u chirurga z "nowej szkoły" i on
            odradził Ci wcześniejszą operację? Jeżeli tak, to w porządku, a jeżeli byłaś
            tylko w "starej szkole", to szkoda.
            Moja Iza również miała rozszczepione "tylko" podniebienie, zapadający się język
            w szczelinę rozszczepu i cofniętą bródkę. Podobnie jak u Was bródka urosła, a
            język przestał się zapadać. Być może jej rozszczep był mniejszy (całe miękkie i
            część twardego), ale sytuacja podobna. Szycie podniebienia nie polega na
            połączeniu brzegów rozszczepu. Moja córka miała 2 lub 3 rzędy szwów (nie
            pamiętam dokładnie)- generalnie buzię pełną nici.
            Oczywiście, że nie ma gwarancji, że operacja się uda. W starej szkole też nie
            masz gwarancji, a na dodatek mniej czasu na ewentualne poprawki.
            Wybacz mój ton wypowiedzi, nie chcę Cię urazić, ani krytykować Twojego wyboru,
            jeżeli był to wybór w pełni świadomy. Być może niewłaściwie odczytałam Twój post.
            Pozdrawiam
            • dorcia-78 Re: Do Marzeny 24.02.05, 21:49
              Jesteśmy zgodne,że gwarancji nigdy nie ma.Póki co to nie żałuję mojej decyzji
              (jestem dobrej myśli).Cieszę się,że udało nam sie uniknąć zapalenia ucha i
              innych sensacji.Proszę napisz mi coś o swojej córci,jak z mową,bródką.Gdyby
              była możliwość to poproszę o fotki.nowakdorota@wp.pl
              Serdecznie pozdrawiam.
              Dorota
              • mimarzena Re: Do Marzeny 24.02.05, 22:20
                Fotki wysłane.
                Pozdrawiam
      • ankalenka Re: Stara szkoła 24.02.05, 09:40
        Dorcia, tak jak piszesz, każde dziecko jest indywidualnym przypadkiem i decyzja
        o leczeniu może być podjęta tylko po konsultacji. Nie wiem co w przypadku takim
        jak Twoja córeczka zaleciłaby pani prof.
        Z tego co udało mi się dowiedzieć głównym problemem podnoszonym przez
        praktykujących starą szkołę jest to że blizna rośnie inaczej niż tkanka zdrowa
        i powoduje ściąganie podniebienia więc nie ma ono szans uzyskania sprawności
        koniecznej do prawidłowego rozwoju mowy. Osoby operujące starą szkołą to w
        większości przypadków starsi lekarze płci męskiej. Spróbuj takiemu wytłumaczyć
        że metoda opracowana przez kobietę (!) jest lepsza (dla przykładu spróbuj
        wytłumaczyć swojemu teściowi że coś co robi od 40 lat po swojemu, można zrobić
        lepiej). Zaprą się i są głusi na argumenty.
        A argumenty pani prof są naprawdę mocne: ponad 20 letnie wyniki operacji
        zebrane, pogrupowane po typach rozszczepów, operującym chirurgu, leczeniu
        ortodontycznym, zdjęcia, nagrania mowy i ostatnio nawet nagrania video twarzy
        podczas mowy - żeby wychwycić ewentualne nieprawidłowości pracy mięśni i nie
        peszyć dziecka komentarzami.
        Ja mam taki charakter, że nie wierzę jak ktoś mi mówi że coś się robi w ten
        sposób, bo tak się zawsze robiło. (dygresja: jak ktoś wam mówi że piana z
        białek nie ubije się na sztywno w misce w której jest choć trochę wody to nie
        prawda - sprawdziłam).
        Potrzebuję argumentów. Argument w postaci ładnych dzieci mówiących jak każdy
        zwykły człowiek przemawia do mnie bardziej niż puste słowa o gorszym czy
        lepszym rośnięciu blizny.
        Wiem, że jest kilka ośrodków w Polsce które stosują metodę jednoetapową, ale
        nie pamiętam które to są. Za 2 tyg widzę się z panią profesor przy okazji
        operacji Lenki. Jak będę miała głowę i nie zapomnę z wrażenia, to zapytam które
        to są.
        A co do minusów nowej metody to nie wiem. Póki co nie spotkałam kogoś z niej
        niezadowolonego. Wydaje mi się że pani profesor wyznaczyła nowy standard
        postępowania, który w pokoleniu naszych dzieci jest dyskusyjny, ale przy
        naszych wnukach będzie powszechny. Myślę, że jak wszystko na tym świecie, nie
        jest to sposób doskonały, napewno ulega i będzie ulegał dalszym modyfikacjom
        ale wszelkie argumenty w obecnej chwili przemawiają na jego korzyść.
        Pierwsze dzieci operowane tą metodą osiągnęły już wiek dorosły, więc są już
        wartościową bazą porównanwczą.

        pozdrawiam,
        Anka.
        • dorcia-78 Re: Do Ani 24.02.05, 15:50
          Konkretna z Ciebie kobieta :).Argumenty,że faceci są oporni przemawiają do
          mnie.Miałam też inną teze :"jeżeli nie wiadomo o co chodzi,chodzi o pieniędze"
          Mam nadzieję,że w tych wszystkich podziałach zwycięży dobro dzieci.Zastanawiam
          się,jak długo będzie istnieć "stara szkoła".Jedni odchodzą na emerytury,szkolą
          się nowi chirurdzy.Co musi się stać,żeby nowy standard operowania był
          powszechnie stosowanym....
          Pozdrawiam.Jeszcze jedna prośba,proszę prześlij mi jeszcze raz zdjęcia Lenki.
          Dorota
          • ankalenka Re: Do Doroty 24.02.05, 16:18
            podaj adres, to wyślę..
            pozdrawiam,
            Anka.
    • j.pszona Re: Stara szkoła 24.02.05, 10:16
      Podniebienie mojej córki szyte medodą "starej szkoły" w wieku 2 lat jest ładne i
      ruchome (a rozszczep był duży:warga, wyrosek, podniebienie miękkie i częściowo
      twarde), córka mówi prawidłowo, nie nosuje, ale ćwiczyłyśmy ponad 3 lata, będzie
      natomiast problem ortodontyczny (częsty przy metodach tej szkoły), tzn. mało
      miejsca na zęby stałe, co mnie bardzo martwi; poza tym ogólnie nie jest źle,
      niemniej jednak teraz z perspektywy kilku lat stwierdzam, że wybrałabym
      jednoetapówkę, bo jedna operacja, a nie dwie, mniej stersów dla dziecka, bo jest
      mniejsze, niestety w 99 roku nie miałam pojęcia o tym, że operuje się
      jednoetapowo...
      • asia.mama.marcelego Re: Stara szkoła 24.02.05, 13:48
        Teraz większośc ośrodków operujących "starą szkołą" skraca terminy w jakich
        operują dziecko, czasami o 2 miesiące, ale niekiedy nawet o rok.
      • dorcia-78 Re: Stara szkoła 24.02.05, 15:51
      • dorcia-78 Re: Do:j.pszona 24.02.05, 15:53
        Proszę napisz,o ile pamiętasz,w jakim czasie po operacji córka zaczęła mówić i
        jakie to były słowa.I czy miała przetoki.
        Pozdrawiam
        Dorota
        • j.pszona Re: Do:j.pszona 24.02.05, 16:35
          Dokładnie nie pamiętam, ale dość szybko, dużo mówiła już wcześniej przed
          zabiegiem np. k,g m,n,h,l, samogłoski, więc zamiast tata było "kaka", przy
          wspólpracy logopedy i naszych codziennych ćwiczeń nauczyła się kolejnych głosek:
          p, b, t, d, f, w, na szczęście nie było nosowania (córka ma trzeci migdał), ale
          były za to szmery krtaniowe, których długo nie mogliśmy sie pozbyć, w wieku 3
          lat mówiła już na tyle dobrze i wyraźnie (ale nie idealnie), że odważyłam się ja
          posłać do przedszkola, a ja wreszcie mogłam iść do pracy; dość długo ćwiczyłyśmy
          s,z, c, dz, ś, ź, ć, dź, potem łatwiej przyszło sz, ż, cz, dż, i nie ma już
          szmerów krtaniowych - same przeszły, przetok na szczęście też nie miała...
          Dużo zależy od rozszczepu, a u Karoliny był duży, więc jeśli twoja córka ma też
          duży rozszczep- to pozostaje ci tylko znależć dobrego logopedę i dużo, dużo ćwiczyć,
          pozdrawiam Jola
          • dorcia-78 Re: Do:j.pszona 24.02.05, 16:56
            Dzięki za informację.Zosia w tej chwili mówi:mama (na tatę też tylko z innym
            akcentem),daj (nie wyraźnie brzmi jak "aj"),nie ma,naśladuje kaczkę,pieska i
            trochę kotka.dosyć wyraźnie mówi p,f.I co mnie bardzo cieszy potrafi
            cmokać.Słyszałam,że to jedno z ćwiczeń logopedycznych.A jak to jest z tym
            migdałkiem?Czy to ten "języczek"?Zosia miała duży rozszczep (wyrostki całe),ale
            jakby jej "zarósł" tkanką.Wygląda ładnie.Czy oprócz dobrego szycia są jakies
            metody uniknięcia przetok?
            • j.pszona Re: Do:j.pszona 24.02.05, 17:19
              Z tego co piszesz wynika, ze nie jest źle i może Zosia będzie uczyła się w
              znacznie szybszym tempie niż Karolina; na początku zaczyna się właśnie od
              dmuchania i picia przez rurki, cmokania, parskania, całusków i wielu innych
              podobnych ćwiczeń;
              trzeci migdał to nie jest ten " języczek", języczek zeszywa się podczas zagiegu,
              zaś migdał jest całkiem z tyłu, pomiędzy ścianą gardła, a podniebieniem, i nie
              jest widoczny jak zagląda się do buzi, ja dowiedziałam sie, że Karolina go ma
              podczas wizyty u laryngologa, potem potwierdziła to foniatra;
              u nas też trochę tkanki narosło, a z przetokami podobno miałyśmy szczęcie, przez
              dłuższy czas nawet nie wiedziałam co to są przetoki...
    • dorcia-78 Re: nowakdorota@wp.pl DZIĘKI 24.02.05, 16:35
Pełna wersja