Dodaj do ulubionych

rodzice zimowych rozszczepków- pytanie

08.01.06, 13:13
Witam:)
5 stycznia na świat przyszła nasza córeczka- Karolinka. Dwustronny rozszczep
wargi (prawostronny całkowity), podniebienia, wyrostek zębodołowy i problemy
ze słuchem w prawym uszku. Jest prześliczna- czarnulka, która będzie mieć
brązowe oczy (taką mam nadzieję). Dziecko cudo ;)
No, właśnie. Przyszła na świat zimową porą, więc automatycznie pojawił się
problem spacerków. Nie pytam tu o takie rzeczy jak: kiedy pierwszy raz wyjść
na podwórko, jak ubierać itp. Interesuje mnie tylko, czy jakoś specjalnie
chroni się usta dziecka- może trzeba dodatkowo zasłaniać pieluszką same
wargi? Nie wiem. Po prostu nie wiem. Jak wy radziliście sobie z tym
problemem? A może sprawę wyolbrzymiam? Proszę, nie denerwujcie się, że nie
uzyłam wyszukiwarki, ale sami wiecie, jak to jest, gdy w domu pojawia się
maluszek i człowiek na nic nie ma czasu.
Obserwuj wątek
    • u.too Re: rodzice zimowych rozszczepków- pytanie 08.01.06, 21:06
      z powodu rozszczepu szybciej wysycha śluzówka i łatwiej się zaziębić a
      przykrywanie pieluszką też chyba nie jest najlepsze bo skrapla się powietrze
      wydychane z buzi i pielucha jest mokra. W mroźne dni my nie wychodzimy,
      najwyżej werandujemy przy otwartym oknie. Przy ładnej pogodzie jak pozostałe
      dzieci. Pozdrowienia dla Karolinki.
    • kaskazuza Re: rodzice zimowych rozszczepków- pytanie 09.01.06, 10:55
      Zu urodziła się w październiku, więc w sumie też spacerki pierwsze takie
      bardziej zimowe były, dodatkowo z opisu wyglada, że miała taki sam rozszczep jak
      Twoja córeczka.
      Ja nic nie zasłaniałam tylko smarowałam tłusta maścia wszystkie te kawałki,
      które były narażone na mróz: wargę i wyrostek zębodołowy. W domu też
      natłuszczałam, bo pierzchły.
      POwodzenia i miłych spacerów!
    • kopfschmerz Re: rodzice zimowych rozszczepków- pytanie 09.01.06, 14:58
      ja niestety nie wiem bo nasza dzidzia jest z kwietnia, ale pozdrawiamy goraco i zyczymy powodzenia.
      • mamnia Re: rodzice zimowych rozszczepków- pytanie 10.01.06, 20:42
        Witam:)
        Serdecznie dziękuję za wasze odpowiedzi. Na razie najwięcej problemów sprawia
        nam jej karmienie. Co prawda nieźle radzi sobie z piciem mleka, ale te
        zaksztuszenia i dźwięki, jakie wtedy wydaje- makabra.
        • u.too podobnie, ale są różnice 11.01.06, 09:30
          nasza dzidzia jak na dziecko z niemalże połową podniebienia z jedzeniem radzi
          sobie doskonale, czasami tylko np. kawałek biszkopta podrażnia gardło i prawie
          wymiotuje. Po narodzinach - żadnych problemów. Problemy zaczęły się gdy mogła
          się już swobodnie ruszać. Koszmar, kilka razy było naprawdę niebezpiecznie,
          mała była zupełnie fioletowa. Pogotowie by nawet nie zdążyło przyjechać.
          Podniesienie do góry tylko pogarszało sprawę. Sprawdzało się jedynie karmienie
          zupełnie na płasko, pomimo,że zdawaliśmy sobie sprawę,że to fatalne dla uszu.
          Wybór - albo uszy, albo zachłyśnięcie. Przed operacją z tego powodu robiono nam
          ph-metrię, ale refluks zdecydowanie wykluczony. W sumie to podziwiam dzieci,
          które podniebienie mają operowane późno. Pomimo,że nie każde dziecko ma takie
          problemy, to napewno nie pozostaje to bez wpływu na zaksztuszanie. Chyba bym
          sie wykończyła z nerwów patrząc na to np. przez 2 lata. Teraz ma 15 msc. i
          jeśli się uda to będzie miała w lutym przedłużone podniebienie. Pomimo,że
          rozszczep wyglądał mało skomplikowany w trakcie operacji okazało się,że
          podniebienie jest niewiarygodnie krótkie. Przypominam sobie, że mama jakiegoś
          chłopczyka pisała, że też miał faryngoplastykę bardzo wcześnie. Takich dzieci
          pewnie jest więcej.
          • mamnia Re: podobnie, ale są różnice 11.01.06, 12:54
            Witam:)
            U.too czy mogę napisać do Ciebie na priva? Co robiłaś, kiedy córeczka się
            dusiła i robiła fioletowa? My ją karmimy niemalże w pionie, póki co nie
            zauważyłam, żeby mleko wylewało się noskiem czy uszkami. W razie zachłyśnięcia
            położna radziła oprzeć o ramię i klepać po pleckach lub opuścić główką w dół (i
            też poklepać).
            • u.too mamnia, masz wiadomość 11.01.06, 22:39
              robiłam dokładnie jak piszesz, ale działało dopiero, gdy to ola odpuściła.
              Karmiona była małymi porcjami, a mleko chlustało buzią, nie noskiem. Nie od
              razu , ale po odbiciu, po jakimś czasie. wystarczyło zgięcie nożek. Później
              doszłam do wniosku, że mała jest panicznie przestarszona, napina mięśnie i jest
              efekt kuli śnieżnej. pierwszy raz taka historia wydarzyła ok 3 msc. życia, a
              później coraz częściej.
              wysłałam 2 adres z którego korzystam codziennie, pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka