trin
23.05.03, 23:48
Wkurzylam sie.
Forum to (jak i kazdy hyde park) jest tak pelne obelg i nietoleracji ze w
sumie to dziwic nie powinno, ale jednak dziwi - dlaczego
wielbiciele "Matrixa" wyzywaja tych ktorym sie ten film nie podoba i vice
versa? Ktos kto smie napisac ze jest nie zafascynowany filmem spotka sie z
wypowiedziami w stylu "Trzeba miec naprawde malo zakretow w korze mozgowej,
aby NIC z tego nie zatrybic". Dla tych ktorym sie nie podoba Matrixomani to
jest infantylni debile lapiacy kazda odpowiednio zareklamowana papke
("dlaczego ludziom siŕ tak podobaj¦ bzdurne filmy gdzie goťcie lataj¦ w
powietrzu i ¦api¦ kulki w locie. Debilizm kontratakuje?"). Pal licho
tolerancja, szacunek dla innych pogladow i tym podobne bajdurzenie - takie
podejscie jest wyrazem skrajnej glupoty. Czy do k... nedzy tak trudno pojac
ze:
1) jezeli ktos nie jest wielbicielem (czy chocby sympatykiem) sf to
niekoniecznie przemawia do niego wizja post-apokaliptycznego swiata, nie musi
widziec wiele w bajeczce o kompach co swiat przejely, rozumiec ze pod warstwa
kopano-cyfrowa moze kryc sie cos wiecej; nie kazdy (fan sf czy nie) musi byc
milosnikiem takiej formy przekazywania tresci
2) jezeli TY nie widzisz czegos to nie znaczy ze KTOS INNY tego nie widzi;
jezli TY poszedles na film z powodu reklamy nie znaczy ze KTOS INNY tez tylko
dlatego; jezeli nastolatkowie grupowo wala do kin to jeszcze nie oznacza
koniecznie (choc zgoda, czesto) ze film nie jest wart funta klakow.
Osobiscie uwazam ze takie skrajne emocje zwiazane z Matrixem sa wynikiem
prostego faktu ze jest to jeden z filmow w ktorych kazdy zobaczy cos innego w
zaleznosci od tego na co sie nastawia, czego szuka, w czym "siedzi".
Pozdrawiam,
Trin (wciaz naiwnie majaca nadzieje na rzeczowa dyskusje o filmie)
-