jezykowa wyzszosc

10.01.04, 14:33

fenomen ,ktory zauwazylem juz dawno a ktory nie ma nic wspolnego z
szowinizmem. zapraszam do dyskusji wszystkich ,ktorzy sa dluzej za granica
i na codzien spotykaja inne " nacje ".oczywiscie inni tez moga sie wypowiadac
pelna demokracja.Po tej preambule przejde do meritum sprawy.
otoz twierdze,ze polacy maja przez nature im darowana unikalna szanse
uczenia sie jezyka obcego -poprawnie w fonetyce.A blizej chodzi mi o tzw
prawidlowa melodie i opanowanie niuansow regionalnych itp. wymienia
nacje ,ktore nie maja szans na pozbycie sie swoich wrodzonych " inwalidztw
mowy " Czesi,wegrzy,rosjanie,niemcy,francuzi,wszelakie arabskie
dialekty,chinczyki i inne azjaty,anglosasi i afrykanczyki wsiakie.aby nie
spowodowac fali przykladow o murzynach mowiacych " normalnie po polsku"
lub chinczyka z akcentem NY.che wyjasnic ,ze mam na mysli ludzi doroslych,lub
wieku juz po przedszkolnym.Wiadomo ,ze dzieci nie maja zadnych z tym
problemow. Ale jak ktos slyszal czecha lub wegra lub ruskiego mowiacego np
po niemiecku pojmie o czym pisze.No to " go ahed " jak mowia polacy po
zagranicznemu.
    • ani-ta Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 14:47
      hmm
      sama nie wiem;)
      z jednej strony angielski rosjan jest... fantastyczny;) wszystko rozumiem;)))
      gorzej z anglikami;))) oni ponoc maja klopoty;)
      z drugiej strony niemiec po angielsku mowi dokladnie tak jak ja... czyli reszta
      sluchaczy albo popada w skrajna depresje albo lezy i wyje ze smiechu;)
      o azjatach ostatnio cos czytalam... a juz wiem... w korei poludniowej ponoc
      dzieciom podcinaja wiazadelka jezykowe zeby wyrazniej po angielsku mowily.

      a u nas...
      moge sie wypowiadac tylko na temat dwoch jezykow...
      rosyjski... jest tylko bardziej melodyjny... i przy dobrym nauczycielu
      (kladacym duzy nacisk na poprawne akcentowanie) mozna go opanowac wrecz
      perfekcyjnie... tylko i wylacznie ze wzgledu na podobienstwo naszych jezykow;)
      natomiast z niemieckim... mialam szczescie (znowu) do bycia w szkole jezykowej,
      wyposazonej w laboratoria w ktorych TYLKO i wylacznie cwiczylismy poprawnosc
      wymowy, poznawalismy dialekty itp..
      z drugiej strony na studiach trafilam na taka lingwistke, ktora nie miala ani
      kropli akcentu i mowila KOSZMARNIE!
      wszystko wiec zalezy od tego czy komus i nam sie chce opanowac mowe... i w
      jakim stopniu;)
      mysle, rowniez, ze jest to kwestia ambicji/kompleksow... chcielibysie wtopic
      sie w krajobraaz... i nie dac sie zidentyfikowac po mowie... raczej tylko
      przypadkiem nadmienic, ze my to zza Odry... i wtedy uslyszec "no co ty!!! wcale
      tego nie widac/nie slychac!":))

      ot tak mi sie pomyslalo;))

      a czy jest to wyjatkowe dla nas?
      to chyba kwestia ambicji jednostek;))

      aaaaa
      przypomnialo mi sie... mamusia obdzyndzalala delikwenta (lat 5-6) na stoku po
      niemiecku... noszzzzz... pol stoku wylo;))) mamusia robila blad na bledzie...
      przy okazji popisujac sie jak najbardziej nadwislanska wymowa... po czym...
      zamawiala wino grzane w barku... nie mogac sobie polskiego przypomniec;)))))
      ale za to jakie FAJNE narty miala!:)))))))))))))))

      a.:))
    • maria421 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 15:48
      Pamietam profesora W.O., jednego z wybitniejszych polskich anglistow lat 70-
      tych, speca od literatura angielskiej. Mowil po angielsku z fatalnym akcentem,
      jezeli w ogole o jakimkolwiek akcencie mozny bylo mowic. "Th" nie istnialo.
      A do historii przeszlo jego "Miss X, COrrect your English", z akcentem na
      pierwsza sylabe w "correct" .

      Rosjanie mowiacy po niemiecku to poezja. Jak sie poslucha ze cos
      jest "intjerjesant" albo ze ktos sobie siedzi "auf der Tjerasse" to serce
      czlowiekowi miodem splywa.

      Francuzi mowiacy po niemiecku klada akcent oczywiscie zawsze na ostatnia sylabe.
      No i nie wymawiaja "h". Wychodzi to mniej wiecej tak "Isz bIN na auSE geganGEN".

      Wlosi mowiacy w obcych jezykach to tez rozkosz dla ucha. Oprocz tego, ze nie
      wymawiaja "h" jak Francuzi, nie potrafia wymawiac zbitek spolgloskowych, nie
      potrafia konczyc slowa na spolgloske, nie potrafia wymawiac angielskich
      dyftongow.
      Pamietam kiedys kolejarza w Rzymie, ktory mi mowil, ze pociag, ktorym mialam
      jechac do Mediolanu jest "onli ferste klasse" (to mialo byc po angielsku).
      Slyszalam tez, ze oni jada do "Annover" (Hannover), maja "szo gerl" (show
      girl), sa "singol" (single) itp.

      Ale to sie da jeszcze zrozumiec. Najgorzej z ludzmi z dalekiego Wschodu. W
      czasie mojego ostatniego pobytu w szpitalu mialam do czynienia z pielegniarka
      (Korea? Wietnam?), ktorej niemiecki dla mnie byl zupelnie niezrozumialy.
      • don2 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 16:07

        ok ,to jest jedna strona medalu.Akurat mniej mi o to chodzilo.
        ja mam na mysli ludzi " perfect " mowiacych gramatycznie,uzywajacych
        poprawnego jezyka,niejednokrotnie bogatszego od " tubylcow " ale zawsze
        majacych swoj " wrodzony " akcent itp.Np placzliwy czeski,specyficzny wegierski
        itp.jezeli chodzi o rosjan to moge tylko napisac to co znam z autopsji .
        Uprzejmie prosze mi wyjasnic jak mozna mowic dobrze po angielsku jezeli:
        nauczyciel konczyl " anglistyke " w " instytucie jezykoe" w ktorym zaden z
        profesorow i lektorow juz od niepamietnych czasow nie mial zywego kontaktu z
        krajem jezyka wykladanego? to co biedny studenta ma robic.juz to sie i tam
        zmienilo.
        • ani-ta Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 16:21
          don:))
          wiesz co skojarzylam?

          jak sobie radza ci biedni profesorowie od laciny?:))


          pamietam naszego dyrektora liceum... ktory ciagle cos tam opowiadal o strunach
          glosowych, ktore sie ksztaltuja i twardnieja po 17 roku zycia (albo cos kolo
          tego) i mobilizowal nas do pracy w laboratorium jezykowym:)))
          i pamietam wyjazdy do niemiec... jeden wyjazd dawal mi tyle co minimum rok
          zmudnego powtarzania slowek w lab.:) ale chcialam!!! bardzo chcialam mowic tak
          jak "oni":)

          ja tam wierze wlasnie w te ambicje/kompleksy... chcemy mowic poprawnie to
          chowamy honor do kieszeni kazemy sie poprawiac:)
          ja Martine nauczylam "chrzaszcza"... Niemka wymawiala go PERFEKCYJNIE:)
          ona wyrobila mi porzadny odruch wymawiania "ue" i "oe"... i moje fuer nigdy nie
          nie brzmialo jak "fjur":))

          policzylam sobie... 5lat... porzadnej nauki jezyka z obecnoscia tego jezyka w
          zyciu codziennym... i moim zdaniem mozna probowac sie "wtopic". takie jest moje
          zdanie:)
          i nie mowcie mi, ze mozna krocej... nie da sie;) mozna zyc spokojnie, z
          wystarczajaca znajomoscia... ale wlasnie praca nad akcentem... dla mnie akurat
          tyle powinna trwac;)

          a.:)
          • don2 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 16:35

            potwierdzasz moja opinie? 5 lat? moze i tak.zalezy od zdolnosci i srodowiska.
            Ale na forum mamy pewnie i nie takie Orly.:)))))))))))))))
            wczoraj sluchalem wegierskiego pisarza( pisze po szwedzku glownie )
            Mowi perfekt po wegiersku szwedzkimi slowami,lub po szwedzku ze zniewalajacym
            wegierskim akcentem :))
            • ani-ta Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 16:49
              don 5lat to duzo;)
              pod warunkiem, ze bedziesz mial mozliwosc skupienia sie tylko i wylacznie na
              pracy nad jezykiem;) z dostepem oczywiscie do dobrego nauczyciela;)

              ja nie mowie o pracy, rodzinie, zyciu codziennymi... a miedzy tym wszystkim
              nauce jezyka...
              tylko o pracy nad poprawnoscia:)

              tylko komu z nas bedzie sie teraz tak chcialo?:))

              ja swoja szanse gdzies kiedys zmarnowalam... a teraz o juz "po ptokach":))

              a.:)

        • tos.ka Re: jezykowa wyzszosc 11.01.04, 17:09
          a ja wiem o co Ci chodzi-
          pracuje z jedna poka- mowiaca bez aakcentu (alez...bledami, niewielkimi- ale
          zawsze z bledami:))))).
          zdarzylo mi sie kilkakrotnie spotkac- ale tylko polki (na polaka nie trafilam)-
          rowniez mowiace bez akcentu.
          kiedys, gdy jako studentka pracowalam w knajpie i w zwiazku z tym mowilamna
          okraglo po niemiecku- tez ponoc te pare liczebnikow i nazw potraw (do ktorych
          ograniczala sie moja znaomsc niemieckiego:)))))) wypowiadalam "bez akcentu"
          (juz mi to minelo:)).
          znacznie czescije spotykalam natomiast jugoslawian- obojga plci, bedacych
          czesto nawet tylko kilka lat w niemczech- i np tylko po kursach dla uchodzcow a
          mowiacych praktycznie bez akcentu.

          cos jest w tym co mowi don-
          to pewnie ta gimnastyka apapratu mowy na naszych "szczerzujach":))))
          pozdrawiam
          t.

          ps mowie z akcenztem i bledami.
          pal licho akcent...ale bledy......


    • sabba pamietam 10.01.04, 16:38
      jak przyjechalam po raz pierwszy do niemiec, po dlugich i wyczerpujacych kursach
      niemieckiego na ktorych dobrze dawalam sobie rade, ze bardzo sie dziwilam
      dlaczego mi pracodawcy, choc mowie glosno i wyraznie i prawidlowo gramatycznie,
      mnie nie rozumieja i musze dwa razy powtarzac cale zdania. Po pewnym czasei
      zrozumialam roznice i przypominajac sobie ow kurs niemieckiego az mnie zoladek
      boal jak slyszalam moja nauczycielka...zero akcentu niemieckiego...albo moze ona
      nas tego specjalnie nie uczyla bo skoncentrowala sie na gramatyce? Wydaje mi sie
      ze gramatyka czy tez akcent nie jest wazniejszy niz plynnosc w mowieniu...wydaje
      mi sie ze to zrozumiale ze azjaci maja ciezkie probnlemy z takim niemieckim czy
      angielskim no bo ichniejszy jezyk (wymowa) na zupelnie innych prawach
      funkcjonuje. Ja na pewno echa polskiego akcentu posiadam, z tym ze nie zawsze
      przyporzadkowany on jest polskiemu...czesto francuzkiemu lub wlsokiemu...co mnie
      dziwi, bo te porownania zdarzaly sie czesto...
      Moja kolezanka polka ktora liceum robila w RPA, w szkole niemieckiej uczyla sie
      wymowy i akcentu przed lustrem...bo nie chciala wypasc gorzej przy rodowitych
      niemcach...no i dobrze sie nauczyla...
      • sabba no i 10.01.04, 16:50
        jeszcze dodam, ze ta zdolnosc poprawnego mowienia nie zalezy od nacji tzn
        posrednio...bedac na uniwerku widzialam ze studneci sypendiaci z krajow europy
        wschodnij po niemiecku mowili perfekt, a studneci z zachodniej, papalali jak
        najeci ale za to z bledami strasznymi. MOzna bylo rozpoznac gdzie kladzie sie
        nacisk na gramatyke a gdzie raczej na bogactwo slownictwa tudziez "luz" w
        konwersacji. No i srodowisko czyni swoje: uczelnia, praca, stycznosc z jezykiem
        ojczystym sprawia ze albo sie ten jezyk obcy szybciej wchlania albo tez kurczowo
        ojczystego trzyma. Znajomy Grek wlascisiel knajpy jest od 15 lat w de ale
        poniewaz jego zycie zamyka sie w kanjpie, w domu gdzie rodzina tylko po grecku a
        koledzy to tez grecy, wobec czego jego niemiecki jest zalopsny...po tylu latach
        mimi iz zalatwia w urzedach rozne rzeczy i z niemcami porozumiec sie
        umie....natomiast znajoma rumunka ma kontaktow z ojczystym raczej rzadko, poza
        tym ma ambicje i chciala sie "wtopic" w srodowisko i nie odbiegac od
        normy...wiec sie starala...swiadomie unikajac kontaktu z ojczystym...i to tez
        widac, ze postepy sa, choc jest tutaj zaledwie lat 7....
        • ani-ta Re: no i... 10.01.04, 16:53
          ...sie zgadzamy:)
          to jest sprawa i praca indywidualna;)

          oczywiscie... plus posiadanie lub brak zdolnosci;))

          a.:))
        • don2 Re: no i 10.01.04, 16:53

          znana i stosowana metoda nauki jezyka i intrgracji.zerwanie kontaktow z
          rodakami.nawet znam takiego ,ktory do zony pisywal karteczki po szwedzku i
          rozmawiali tylko w tym jezyku.Kazda mwtoda jest dobra o ile jest skuteczna.
          • ani-ta Re: no i... skret:) 10.01.04, 16:56
            stary kawal ale jary:))

            pewne malzenstwo mialo tzw. ciche dni.
            maz jednak musial pewnego dnia wstac wczesniej, wiec dla pewnosci, ze wstanie
            napisal kartke do zony: "badz laskawa obudzic mnie o 5rano!"
            nastepnego dnia obudzil sie o10tej... i zobaczyl kartke przy lozku:
            "stary! wstawaj! juz 5!!!!"

            a.:))
    • basia553 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 16:51
      Jestem wyjatkiem potwierdzajacym regule: na kurs angielskiego zapisywalam sie 3
      razy (!!!) i nigdy nie przeszlam poza 2-3 miesiace, Jetzyk ten jest dla mnie
      prawdziwym Zungenbrecher (lamaczem jezyka), nigdy, nigdy w zyciu sie go nie
      naucze. Ale nie chcialam sie tu wlasciwie obnazac, znowu moja wrodzona
      skromnosc i szczerosc mnie poniosly:)))) Chcialam tylko opowiedziec o moim
      koledze z Goethe Institut, ktöry biedaczek möwil zdania w rodzaju "Err Artmann
      wohnt im Otel" czyli Herr Hartmann wohnt im Hotel.
      A jak Wielki Szef z Francji byl u nas sluzbowo i rozmawial z kims przez
      telefon, to dopiero po godzinie zauwazylismy, ze to ma byc angielski. Brzmial
      jak francuski znad Sekwany.
      P.S. Zastanawiam sie, czy po kazdym zarcie musze dodawac usmiech, aby nie bylo
      nieporozumien? Bo mi to Niemcöw przypomina, ktörzy ZAWSZE möwiac cos pöl zartem
      dodaja to swoje "Spass muss sein" inaczej dochodzi do nieporozumien.
      • don2 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 16:55
        basia553 napisała:

        > Jestem wyjatkiem potwierdzajacym regule: na kurs angielskiego zapisywalam sie
        3
        >
        > razy (!!!) i nigdy nie przeszlam poza 2-3 miesiace, Jetzyk ten jest dla mnie
        > prawdziwym Zungenbrecher (lamaczem jezyka), nigdy, nigdy w zyciu sie go nie
        > naucze. Ale nie chcialam sie tu wlasciwie obnazac, znowu moja wrodzona
        > skromnosc i szczerosc mnie poniosly:)))) Chcialam tylko opowiedziec o moim
        > koledze z Goethe Institut, ktöry biedaczek möwil zdania w rodzaju "Err
        Artmann
        > wohnt im Otel" czyli Herr Hartmann wohnt im Hotel.
        > A jak Wielki Szef z Francji byl u nas sluzbowo i rozmawial z kims przez
        > telefon, to dopiero po godzinie zauwazylismy, ze to ma byc angielski. Brzmial
        > jak francuski znad Sekwany.
        > P.S. Zastanawiam sie, czy po kazdym zarcie musze dodawac usmiech, aby nie
        bylo
        > nieporozumien? Bo mi to Niemcöw przypomina, ktörzy ZAWSZE möwiac cos pöl
        zartem
        >
        > dodaja to swoje "Spass muss sein" inaczej dochodzi do nieporozumien.

        <<<<<<<<<<<<<<<<<<<
        muss sein ! aber........:)))))))))))))))))
    • chris-joe Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 18:33
      nie potrafie obiektywnie ocenic akcentu polskiego w angielskim, bo rozumiem ten
      akcent "od srodka", wiem jak dziala, wiem jak sobie przetlumaczyc pewne
      fonetyczne "nieczystosci", frazeologiczne dziwactwa tlumaczone z polskiego.

      To musialby ocenic rodowity kanadyjczyk-amerykanin-anglik-australijczyk.

      Czesi, zgadzam sie z donem, mowia "placzliwie" (bardzo mnie rozsmieszyla ta
      metafora :)), czyli przedluzaja i onduluja samogloski w najdziwaczniejszy
      sposob.

      Moja wegierska psiapsiola mowiaca doskonalym angielskim (wymowa, frazeologia,
      akcent, melodia) nigdy nie bedzie w stanie zrozumiec konceptu angielskiego "w"
      no matter how much she Vants to. To samo jednak dotyczy Czechow i Holendrow.
      Zreszta akcent wegierski i holenderski w angielskim jest bardzo zblizony.

      Latynosi zkolei (skolei? z kolei?) nie pojma nigdy enigmy angielskiego "y" i
      ich "you" na zawsze juz pozostanie "dziu", a "yeah"- "dzia".

      Niemcy sa prawie niezrozumialni w angielskim, Francuzom wychodzi nieco lepiej,
      ale ich wymowa takze czesto wymaga duzego skupienia.

      Japonczycy, jakkolwiek by sie starali, zawsze beda wykrzykiwac po angielsku i
      wyrazac szalone i dramatyczne zdziwienie, nawet gdy mowa o tym, ze wlasnie
      zaczelo padac.

      Nieco z innej beczki: nie znosze angielskiego w wydaniu Wlochow (mowie o
      Wlochach tu urodzonych, pochodzacych z biednych Wloch pld.))- brzmia zawsze jak
      cwaniaki ostatniego rzedu i z kazdym rozmawiaja jak z najglupszym frajerem.
      Podobnie Grecy, choc nie az tak zle.

      Polacy natomiast nigdy nie przeskocza barykady "th" (wspomniala o tym luiza:
      think= synk albo zync albo tynk), ani angielskiego "o"- ogromna ich wiekszosc
      swe polskie pochodzenie rownowazy z polerowaniem (Polish=pouulysz,
      polish=polysz). Wielu ma takze klopot w rozroznianiu angielskiej gloski "i"
      (prawidlowo wymawiana jako krotkie "y": np. pink=pynk, gdzie nosowe "n" jest
      niemal nieme) a "ee" jako dlugie polskie "i" (np. week).
      Wogole plynne angielskie samogloski sprawiaja Polakom klopoty- dla przykladu
      rzadko ktory Polak wymowi angielska gotowke poprawnie, "cash" prawie zawsze
      wymawiane jest jak "kasz" z krotkim polskim "a".
      Podobnie z angielskim "sh" (znow np."cash"), ktore w Ameryce Pln. wymawiane
      jest miekko, prawie jak polskie "s z kropka". And I could go on and on and
      on...

      Miedzy nami mowiac (sie chwalac...:))- mi sie udalo i moj angielski jest prawie
      nie zwracajacy uwagi. Tzn. cos tam dzwieczy, ale w Ontario uwazaja, ze jestem
      z BC, w US, ze z Kanady, moze moi rodzice byli emigrantami, ale nie wierza, gdy
      mowie, ze przyjechalem do Kanady w wieku 25 lat.

      Moj francuski zas to zuuuupelnie inna historia :(((


      • starypierdola Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 18:38
        Wiekszoscia pierdoly ....

        Przychodzi corka ze szkoly i mowi: "Mamy nowa dziewczyne. Ma fatalny akcent!"
        Pytam "skad przyjechala"? myslac ze moze jakas bieda z Polski.
        Corka na to "Z Londynu!".

        Zaraz mi sie "dobrze" zrobilo. Tez mam fatalny akcent .... kolumbijski!

        SP
        • don2 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 18:58

          sudacos como sudacos ! :)))))))))))
          • basia553 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 19:00
            do d... z Waszym ciaglym hiszpanskim!!!
            • don2 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 19:03
              Que mujer !!! revoltosa llena de fuego y passiones :))))))
              • basia553 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 19:03
                chyba Cie znienawidze!
                • don2 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 19:08
                  basia553 napisała:

                  > chyba Cie znienawidze!

                  za komplement?
                  • basia553 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 19:19
                    ooooooooooo, jak komplement to prosze o przetlumaczenie! Ostatnio bywam rzadko
                    komplementowana i brak mi tego bardzo!
              • don2 Re: jezykowa wyzszosc 10.01.04, 19:07
                Chris musisz jednak przyznac,ze mam racje z mozliwosciami jezykowymi.
                jednak zauwazylem ,ze nasi forumowicze malo spotykaja " innostrancow "
                kiedys jak mi italiano zlozyl zamowienie po angielsku,to poprosilem by raczej
                po wlosku powtorzyl ,bo mu kilo gwozdzi przyniose a nie obiad.
      • bella-donna Re: jezykowa wyzszosc 11.01.04, 17:36
        chris-joe napisał:
        >Miedzy nami mowiac (sie chwalac...:))- mi sie udalo i moj angielski jest prawie
        >nie zwracajacy uwagi. Tzn. cos tam dzwieczy, ale w Ontario uwazaja, ze jestem
        >z BC, w US, ze z Kanady, moze moi rodzice byli emigrantami, ale nie wierza, gdy
        >mowie, ze przyjechalem do Kanady w wieku 25 lat.
        >Moj francuski zas to zuuuupelnie inna historia :(((

        Ja nie zgodzilabym sie z Toba. Mowisz dobrze po angielsku i dlatego mysla, ze
        jestes z Kanady lub z USA , w zaleznosci od tego w jakim kraju przebywasz,
        ale ten akcet jest jednak wylapywany.
        Przewaznie emigranci nie dbaja o nauke jezyka, wiec dlatego sa zdziwieni
        Twoim pochodzeniem.
        • maja92 Re: jezykowa wyzszosc 12.01.04, 10:37
          To wszystko zalezy od tolerancji Twojego rozmowcy.

          W Irlandii mieszka 3.5 mln Irlandczykow i kazdy tysiac ma inny akcent i wymowe.
          W samym Dublinie jest 7 dialektow i (Brad Pit udajacy Irlanczyka we filmach)
          Prawdziwy Dub akcent jest czasami niezrozumialy nawet dla krajana z poludnia.
          Ja ciagle musze sie wsluchwac, gdy rozmawiam z kims z Ulsteru.

          Z tego co ja zaobserwowalam w mojej pracy (60 % obcokrajowcow) Szwedzi i
          Finowie maja najbardziej neutralny akcent - prawie niewyczuwalny. Holendrzy,
          Belgowie i Niemcy to jeden sztywny akcent. Francuzi wszystko mowia przez rrrr.
          I Hiszpanie - im dalej z poludnia Hiszpani tym bardziej "czuc" ich akcent.
          Moj bylu szef byl Wlochem (zmienilam dzial pare miesiecy temu)- zona Irlandka
          od 11 lat, mieszka w Dublinie od 8 a co trzecie slowo to wloskie jak do ciebie
          mowi - makabra - kompletne niehlujstwo.

          A i ciezko sie slucha akcentow z Manchester'u i Liverpool'u - jakby Anglicy,
          ale kompletnie nieangielscy.
          • don2 Re: jezykowa wyzszosc 12.01.04, 10:58
            Dziecko drogie ,tys choc raz w zyciu slyszala Fina ? Akcent maja niezniszczalny
            i kazdy to wie.A jaki akcent " czujesz w hiszpanii? a ty rozrozniasz naprawde
            Hiszpanskie jezyki regionalne? Twoj byly szef " byl " wlochem? a teraz zamienil
            sie w kogo? Ciezko sie slucha akcentow z Manchester itd....a to czemu.Twoj
            czule ucho przywykle do akcentu Golomyi Dolnej cierpi? A nie przesadzasz
            troche ? Nie chce byc zlosliwym,ale takie klapcius klapcius zaczyna mi isc na
            nerwy.By cie pocieszyc to uwazam Twoj akcent za idealny.Choc im dalej z
            poludnia Polski to Papuas bardziej czuje ich akcent.I pzdrawiam od anglikow z
            manchester ,ktorzy sa zupelnie nie angielscy-Oni by bardzo chcieli wiedziec co
            to znaczy byc Angielski.Czy pani z Polski moze to wyjasnic? Don. PS nie gniewaj
            sie ale bzdur napisalas ,ze nawet tak tolerancyjny jak ja .....
            • basia553 DONIE!!! 12.01.04, 11:09
              "Don tolerancyjny" - czy wolno sie smiac?
              • grazyna4600 Re: DONIE!!! 12.01.04, 11:18
                :))))))))))))))))))
            • maja92 Re: jezykowa wyzszosc Dona nadem mna 12.01.04, 11:15
              Czy mialo byc o naszych doswiadczeniach z akcentami czy nie? Jak sie nie
              podobaj Ci moje - to sie nie wywyzszaj. Ile razy jestes na wyspach, aby
              rozroznic czy ktos jest z Cavan czy z Bornemouth? Jak to wiesz?
              Nie pisalam nigdzie, ze moj akcent jest wspanialy.
              TOLERANCJA Donie - wiem, ze to malo polska cecha, ale Ty jako czlowiek dlugo na
              obczyznie powinienes juz ja posiadac.

              Jezeli mowisz do mnie dziecko - to juz jestes starszym panem na emeryturze jak
              moj Tatko :-))) Malo z zycia pamieta.

              Wczoraj sie zestarzalam o rok wiec uwazaj! Jestem upset na punkcie wieku!!
              • maedel Maju:) 12.01.04, 11:32
                Maju, przyjmij spóźnione, ale szczere zyczenia urodzinowe. Szaropolskim
                zwaczajem odśpiewuję na twoją cześć "Sto lat, sto lat!" :)))

                Maedel.

                • maedel Re: Maju:) 12.01.04, 11:33
                  Sorrki za literówkę. Oczywiście miało być : staropolskim zwyczajem.:)))
              • don2 Re: jezykowa wyzszosc Dona nadem mna 12.01.04, 11:36

                Lo Boze,tos Ty nic nie zrozumiala ? No na drugi roz to juz nie bede pisol.Bo
                i tak nie pojelas.Tatko zdrow? A jak doma? .A taki jezyk do ciebie przemawia?.
              • basia553 Urodzinowa Maju, 12.01.04, 11:48
                nie bylas wczoraj w Klubie, wödki nie postawilas, ale niech Ci bedzie mimo tego:
                sto lat i wiele radosci nie tylko z Tasmanskim (jak widzisz, jestem jego fanka!)
                • maja92 Re: Basiu, Maedel 12.01.04, 12:10
                  Dziekuje bardzo za zyczenia.
                  Wodki nie postawilam w Klubie, poniewaz moje chlopaki tak mi zorganizowali
                  dzien, ze to komputera nie bylo czasu dojsc.

                  Zaraz sie poprawie i do Klubu polece..
    • basia553 Re: jezykowa wyzszosc 11.01.04, 17:23
      Dla mnie dziwnym zjawiskiem sa Turki. Otöz ci znani mi tutaj gadaja jak..
      Turki, strasznie! natomiast w Turcji stwierdzilam ze ci co maja zyczenie,
      potrzebe, czy co tam, potrafia swietnie möwic obcymi jezykami.
      Mialam zawsze zwyczaj w tego rodzaju krajach - aby odczepic sie od przekupniöw,
      rzucac po polsku "nie rozumiem". W Turcji mi ten numer nie przeszedl, bo
      natychmiast nawiazywala sie rozmowa po polsku! Röwniez po niemiecku möwia
      ci przekupnie swietnie!
    • a.polonia Re: jezykowa wyzszosc 12.01.04, 23:57
      no prosze, a jednak dowiaduje sie ze MOZNA!
      a mnie bardzo MADRE PANIE tluka do glowy, ze nigdy nie pozbede sie wschodnio-
      europejskiego akcentu i intonacji...
      • don2 Re: jezykowa wyzszosc 12.01.04, 23:59

        A te panie to rez wschodnioeuropejskie?
        • a.polonia Re: jezykowa wyzszosc 13.01.04, 00:05
          nie, te panie to holenderskie
          grr
          Pola
          przed
          egzaminem z fonetyki wlasnie
    • ertes Re: jezykowa wyzszosc 13.01.04, 00:07
      Jestem purfekt: nie mam akcentu.
      • ani-ta zadnego?:) ntxt 13.01.04, 00:09
        • ertes Re: zadnego?:) ntxt 13.01.04, 00:13
          No moze troszke warszawski... ale ten i tak jest purfekt wiec zadnego.
    • xurek Sie nie zgadzam. 13.01.04, 10:40
      Nie mam wrazenia, ze Polacy sa „fonetycznie“ bardziej utalentowani niz inne
      nacje.
      Bardzo wielu Polakow mowiacych po niemiecku nie jest w stanie poprawnie
      wymowic „ü“, ani krotkiego nosowego „n“ (n.p. lange), ani dlugiego „o“ ani „ö“
      ani „ä“ ani „ch“ ani „r“.
      Mnie jest ich latwiej zrozumiec niz inne obce wymowy, gdzyz to, co wymawiaja
      zle robia w taki sposob jak gdyby mowili po polsku.
      Polacy mowiacy po francusku rowniez maja problemy z „u“ i z „r“ i z niektorymi
      rodzajami „e“. Tez to czesto slysze i bezblednie rozpoznaje.
      Po angielsku nie mowia „th“ i czesto zbyt „otwarcie“ wymawiaja samogloski.

      Z czym sie zgadzam to to, iz polska (bledna) wymowa jest zazwyczaj znacznie
      zrozumialsza dla autochtonow niz np. wymowa Azjatow, ktora we wszystkich
      jezykach, w ktorych ich slyszalam jest zazwyczaj katastrofalna i prawie
      niezrozumiala. Afrykanie sa troche lepsi, ale tez trudno ich zrozumiec. Nie
      widze natomiast wiekszych roznic w zrozumialosci obcego akcentu Polaka czy
      Czecha czy Rosjanina czy Wlocha. Akcenty te sa inne i nawiazuja do jezykow
      ojczystych, tym niemniej sa zrozumiale.

      Dlatego wydaje mi sie, ze problem lezy w stopniu podobienstwa / niepodobienstwa
      jezyka ojczystego i nauczonego. Chinczyk pewnie lepiej mowi po koreansku czy
      japonsku niz Europejczyk. Mnie moj kumpel Wietnamczyk wciaz usilowal nauczyc
      trzech wietnamskich „a“, w ktorych ja nie slyszalam zadnej roznicy ......

      Co jednak zauwazylam to to, ze dbalosc o poprawnosc i bogactwo jezyka jest
      u „bylych demoludow“ rzeczywiscie znacznie wieksza niz u wiekszosci innych
      nacji. Nie wiem, czy bierze sie to z checi wtopienia w nowe spoleczenstwo czy
      tez z wpojonej w ojczyznie „wiekszej wartosci“ jakosciowo dobrego mowienia.

      I ciekawostka na temat Piranhii: Piranha mowi po angielsku „bez akcentu“.
      Znaczysie nasi znajomi Amerykanie / Kanadyjczycy / Anglicy twierdza, iz nie
      mowi akcentem zadnego z tych krajow ale ze zupelnie nie byliby w stanie
      gdziekolwiek go zaklasyfikowac. Jest to pewnie wynik tego, iz Piranha nie
      slyszy zadnego “stalego akcentu” uczac sie angielskiego.
      Ciekawe jest rowniez jego zrozumienie roznych akcentow. Piranha doskonale
      rozumie dla mnie czesciowo zupelnie nierzozumialych Afrykanow :)), rozumie
      Amerykanow, Kanadyjczykow i Australijczykow (przynajmniej tych dotad
      spotkanych), Anglikow pyta czesto po trzy razy co powiedzieli a po pierwszej
      rozmowie ze Szkotem Piranha rozdziawila jape i przeszla na Schwyzerdütsch
      widocznie uwazajac, iz gosc wcale nie mowi po angielsku :)). Schwyzerdütsch
      Piranhii jest absolutnie “autochtoniczny”, Hochdeutsch wprawia go w oslupienie
      i ciagle upewnianie sie u mnie po polsku, czy ten ktos powiedzial to czy tamto,
      odpowiada konsektwentnie w Schwyzerdütsch, po polsku Piranhia uzywa harczacego
      szwajcarskiego “h” zamiast polskiej miekkiej zgloski.

      Xurek
      • basia553 Re: Sie nie zgadzam. 13.01.04, 11:18
        Juz dawno chcialam zapytac Xurku: jakim jezykiem rozmawiacie w domu na codzien?
        Czyli w jakim jezyku GLÖWNIE wychowuje sie Piranha?
        • xurek Jezyk glowny Piranhii & & #35 8211; do Basi 13.01.04, 12:26
          Piranha nie ma glownego jezyka, tudziez ow ciagle podlega zmianie. My ze soba w
          domu rozmawiamy po angielsku, ale ja do niego nawet w obecnosci meza
          konsekwentnie mowie po polsku, wiec czesto mamy “komunikacje dwutorowa”. Przez
          pierwsze dwa lata swego zycia Piranha byla zdecydowanie glownie-
          angielskojezyczna, bo wychowywal go gl. Daddy, ktory najpierw robil z nim
          biznesy, potem nie pracowal a potem zabieral go ze soba do pracy na czesc etatu
          w angielskojezycznej szkole, poza tym chodzil do angielskiej Spielgruppe i mial
          samych angielskojezycznych kolegow (glowni do Amerykanin, Kanadyjka i
          Australijka plus tak mowiacy rodzice). Po niemiecku nie mowil wcale. Od roku
          Piranha chodzi do szwajcarskiego przedszkola. Do sierpnia chodzil tam 3 x
          tygodniowo na trzy godziny, od wrzesnia cztery pelne dni. Powoli
          Schwyzerdüdtsch staje sie jego jezykiem glownym, aczkolwiek wciaz jeszcze
          czesto bawi sie sam ze soba “po angielsku”. Zmienili sie tez jego najlepsi
          koledzy – preferuje zdecydowanie dzieci ze swojego przedszkola i coreczke
          Behemota. Poza tym bywaja chwile takie jak wakacje w Polsce badz przyjazd
          dziadkow w czasie, kiedy przedszkole jest zamkniete kiedy to Piranha robi sie
          na moment glownie-polskojezyczna. Od przyszlego roku szkolnego podzielimy
          przedszkole Piranhii na dwa dni szwajcarskie / dwa dni international school.
          Zobaczymy, co wtedy bedzie jezykiem glownym :)).

          Xurek
          • basia553 Re: Jezyk glowny Piranhii & & & #35 35 8211; do 13.01.04, 12:41
            Ale to Dziecko ma jezykowy galimatias w glowie. Ciekawe, ze takie Dzieci
            jakos maja znakomita orientacje z kim jak i kiedy rozmawiac.
            Ciekawe tez, jaki jezyk wybierze calkiem, calkiem na koncu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja