iwannabesedated
28.06.14, 22:55
... zawartości miski :)
Jak już napisałam, moja cioteczna siostra zdiagnozowała pleniący się fenomen religizacji nawyków spożywczych. Mianowicie wegetarianizm łączy się u osobników z pewnym zespołem przekonań, wszystkożerność to całkiem inny zespół przekonań, są też wyznawcy bezgluta, akolici żarcia organicznego, przeciwnicy GMO, anty-cukrowcy, anty-utrwalaczowcy, do wyboru do koloru, przeciwnicy spożywania alkoholu, sera krowiego, tytoniu, Coca-coli - oraz ich zagorzali zwolennicy.
Do każdej zawartości miski jest doczepiona obfita ideologia, oczywiście jedynie słuszna, właściwy zespół zachowań, mają też odrębne ideologie żywieniowe swoje sklepy, swoje sekcje specjalne w marketach, etc.
Jak to z ideologią, każdy jest doń przywiązany całą swoją duszą oraz ciałem i gotów bronić własną piersią obfitą lub chudą.
Już trochę pisaliście o swoich preferencjach na Pierdulonie odnośnie jadactwa wędlin i kiełbas, ale bardzo proszę tutaj o zdeponowanie swoich osobistych koników spożywczych, czyli co należy jeść, czego nie należy oraz dlaczego, co jest do jedzenia słuszne, a co nie jest słuszne. Jakaś taka lista absolutnych no-no-sów, czyli "tego do ust nie wezmę" też jest mile widziana.