jutka1 28.02.15, 17:39 Otwieram. Zaraz skopiuję dzisiejsze wpisy. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jutka1 Dzisiejsze wpisy 28.02.15, 17:44 Sobota, szaro jutka1 28.02.15, 09:17 Za oknem jest szaro, 4C i mgła. Brrrrr. Niech już będzie wiosna. :-/ No, ale przynajmniej nie muszę dziś pracować. :-) Miłej soboty :-) Re: Sobota, szaro blues28 28.02.15, 11:32 Moja sobota bardzo aktywna. Na razie domowo, lata juz druga pralka, bo grzech nie wykorzystac pogody. Niech sie pieknie suszy w wiosennym powietrzu i sloñcu. Jak forumowi mieszkañcy Pólnocy juz wykoncypowali, u mnie coraz cieplej. Zatem ranek poswiecony byl pastowaniu i polerowaniu botków (zumazumarum mam 7 par, zwykle nosze trzy) przed odlozeniem je na pólke bucia i wyjeciem z tejze pantofelków. Kozuszek takze zostal odwieszony (jeszcze zima wróci, wiec do czyszczenia zaniose w kwietniu), a z szafy wyjelam lekka kurtke. Bylam juz na zakupach spozywczych i jest po prostu pieknie!! Jak pralka skoñczy meki, rozwiesze druga partie i udam sie po gazety oraz na spacer inspekcyjny coby podpatrzec czy jakie listki albo kwiecie sie nie przebija na swiat? Zas wieczorem do teatru. Sztuka "Kolekcjoner" na podstawie ksiazki Johna Fowlesa ma bardzo dobre recenzje. Zobaczymy! A ja przy okazji zainauguruje krwisto-czerwone, zamszowe szpilki :-) Milego weekendu, kochani :-) Sobota, koniec lutego luiza-w-ogrodzie 28.02.15, 12:12 Od dwoch tygodni wakacjuje z kuzynkami, oprowadzam i generalnie dobrze sie bawimy. Wlasnie wrocilam z Jervis Bay (zdjecia ponizej to kilka z ponad tysiaca tam wytrzaskanych i jeszcze nie przejrzanych). Dzisjaj byly w poblizu uroczystosci z okazji Chinskiego Nowego Roku a po przyjsciu z nich kuzynki zaprawily mi kilkanascie sloikow kiszonych ogorkow. fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/uoS87wHqIBFMGZmYKB.jpg fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/vOamYoqSWe2eTRfGiB.jpg fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/8IzTyYVoiEa2sE3dMB.jpg Nie mam czasu na czytanie i pisanie tutaj, wybaczcie. Za to w duchu ostatnich wpisow foruma oznajmiam, ze jutro musze isc na plaze, potem pojechac w Gory Blekitne, zas w przyszlym tygodniu musze byc na Nowej Zelandii a za dwa tygodnie na Uluru. Nie ma zmilowania! Re: Sobota, szaro jutka1 28.02.15, 12:15 Premiera krwistoczerwonych szpilek brzmi cudnie! Wspaniałego wieczoru Ci życzę. :-) U mnie zmiana planów, przyjaciółka zamieniła jutrzejszą kawę na dzisiejszy obiad, więc pójdziemy do mojej ulubionej knajpki na sąsiedniej ulicy. W drodze powrotnej zrobię zakupy na kolację. :-) Sobota, slonecznie maria421 28.02.15, 12:49 Piekne slonce, choc rano na dachach i trawnikach szron lezal. Bylam na zakupach, pralka pierze drugie pranie, pierwsze kreci sie w suszarce, po poludniu ma wpasc przyjaciolka. Milej soboty! Re: Sobota, szaro roseanne 28.02.15, 12:59 wstyd sie przyznac, ale teatrze dawno nie bylam pogoda, -15, dodatkowy opis twierdzi, ze czyste niebo pozwoli na obserwacje zorzy polarnej w niektorych regionach jeszcze nie widzialam, mimu nastu lat tutaj u sasiadki pietro wyzej bylo wlamanie wieczorem, o czym dowiedzialam sie dzis z mail od m, ktory to jest poza krajem, ciekawe, nikt z sasiadow nie zapukal nawet, ani nie zadzwonil choc z iistu wynikalo, ze miedzy soba rozmawiali, znaczy pozostali sasiedzi, a jest nas zaledwie 4 mieszkania w kostce, wlamanie pod nieobecnosc voyageowiczki, Re: Sobota, szaro jutka1 28.02.15, 17:04 No to ktoś musiał obserwować jej mieszkanie. :-/ Temat mi bliski, niestety. :-( Po obiedzie z przyjaciółką poszłyśmy do Hali Mirowskiej, a właściwie na targowisko na zewnątrz samej hali. Jestem zachwycona. :-) Po drodze zrobiłam zakupy na dzisiejszą kolację, przyszłam, rozpakowałam, siedzę i nagle jest mi ZIMNO. Dreszcze, zimno i sfrąkniałość jakowaś. Aaa... Kolację przełożyłam do czasu, aż będę się dobrze czuć, wzięłam tonę witamin i innych tam rutinoscorbinów, i moszczę się pod pledem. :-/ Od tana myślę o Niemcowie. :-( Ech. "od Rana" miało być ntxt jutka1 28.02.15, 17:14 Re: Sobota, koniec lutego jutka1 28.02.15, 17:18 Pamiętam Jervis Bay :-D Baw się dobrze, Luizo! :-) Re: Sobota, koniec lutego ewa553 28.02.15, 17:32 Kto to jest Niemcow??? Re: Sobota, koniec lutego felinecaline 28.02.15, 17:36 Jak nazwosko nie wskazuje bynajmniej - Rosjanin. I nie jest a bym - dziennikarzem opozycjonista, wczoraj zginal z rak zamachowca a z czyjej inicjatywy? Domysl sie. Re: Sobota, koniec lutego felinecaline 28.02.15, 17:37 Errata: nazwisko. Nie jest a byl. Re: Sobota, koniec lutego jutka1 28.02.15, 17:38 Odpowiedz Szef opozycyjnej partii, główna postać opozycji w Rosji. Ciekawi mnie: czy o jego morderstwie nic w Niemczech nie słychać? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Dzisiejsze wpisy 28.02.15, 17:54 o Niemcowie nie slyszalam, nie czytalam. Byc moze przynajmniej w obliczu tego morderstwa cos mowia>7pisza, ale: od trzech dni nie czytalam gazet, nie ogladalam wiadomosci. Dzis jestem wczesniej w domu, gazeta przygotowana do przeczytania. Dziekuje Wam za wyjasnienia. Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy 28.02.15, 19:04 Mord na Niemcowie jest na pierwszych stronach niemieckich gazet jak i jest jedna z najwazniejszych wiadomosci w dziennikach radiowych i telewizyjnych, obok alarmu terrorystycznego w Bremie. Glupi, zwariowany swiat. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Dzisiejsze wpisy 01.03.15, 04:27 Rosja sie stacza w przerazajacym stopniu i tempie. Nawiasem, u nas, na portalu CBC na przyklad, podobnie jak na polskich portalach, sekcje komentarzy pod artykulami dotyczacymi Rosji, czy tez wojny na Ukrainie, sa kompletnie przejete przez moskiewskie drony. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejsze wpisy 01.03.15, 08:43 Wiele się ostatnio pisze o metodach rosyjskiej wojny propagandowej, i opłacane (sowicie) drony to jedna z metod. :-/ Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejsze wpisy 01.03.15, 08:38 Basiu, nie ma obowiązku przecież. :-))) A ciekawiło mnie, co i ile o tym mówili w Niemczech. Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy 01.03.15, 08:57 jutka1 napisała: > Basiu, nie ma obowiązku przecież. :-))) A ciekawiło mnie, co i ile o tym mówil > i w Niemczech. > Tu jeden przyklad, tytul zrozumiesz nawet nie znajac niemieckiego : www.spiegel.de/politik/ausland/nemzow-mord-die-propaganda-der-russischen-hardliner-a-1021097.html Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy 01.03.15, 09:55 Niedawno, chyba w zeszlym tygodniu, telewizja niemiecka nadala film dokumentalny o Putinie. Pokazywali rozne zdjecia jeszcze z czasow kiedy byl oficerem KGB w NRD, wypowiedzi ludzi ktorzy go wtedy znali. Pozniej jego kariere w Leningradzie i w Moskwie. Rozni znawcy tematu sa zgodni co do jednego- Putinowi zalezy na wladzy, to jest jego naczelny cel. Wszyscy mowia, ze Putin jest nieprzewidywalny, ze trudno jest zgadnac jaki bedzie jego nastepny krok. Mowia, ze on sam dostosowuje swoje dzialanie do tego, jak mu sytuacja na to pozwala. Jezeli tak znawcy mowia, to chyba tak jest. Tak wiec Putin bedzie nam jeszcze dlugo sen z oczu spedzal. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 295 :-) 28.02.15, 19:15 W Gazecie Wyborczej tez pisza o Bremie : wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17499143.html#MTstream Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 01.03.15, 08:21 Chmury się przerzedziły i nawet od czasu do czasu widać słońce, ale za to ochłodziło się: -2C. Brrr. Źle spałam przez poty i gorączkę, a rano jak zwykle sąsiedzi z góry szurali meblami, więc nie odespałam nocy. Czuję się niezbyt. :-( Tak więc siedzę w domu i się kuruję. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 01.03.15, 08:33 Biedna Jutka, kuruj sie i wracaj szybko do zdrowia. Moja corka tez spedza weekend w lozku kurujac przeziebienie. Tutaj ponuro, silny wiatr, nieprzyjemnie. Oby do wiosny! Milego dnia:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 01.03.15, 12:12 Przeczytałam w necie, że w przyszły weekend mają wreszcie oddać do użytku druga linię metra. Bardzo, ale to bardzo, już na to czekam. Stację metra mam prawie pod domem, więc bardzo mi się skróci czas dojazdu do i z pracy. Kciuki trzymam, żeby tym razem dotrzymali terminu. Wracam na kanapę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Jutus, 01.03.15, 11:54 nie to zebym sie wielce tlumaczyla, ale faktycznie w tym tygodniu8 mialam taki zapierdol nie tylko z Bazarem, ze w piatek jadac do pracy pytalam Edde czy jeszcze mamy demokracje czy juz monarchie, tak dalece bylam niedoinformowana. Ja mam wprawdzie stale sporo obowiazkow, ale jednak od czasu gdy nie pracuje zawodowo, mam inne tempo i kazde dodatkowe i to niemale zadania komplikuja moje codzienne dzialanie:)) Gdybys wiedziala jak sie dzisiaj delektowalam dlugim spaniem i przebudzeniem bez budzika! Na dodatek nade mna mieszka Pan Singel, ktory nieczesto bywa w domu, czasy mlodosci i buntu programowego ma za soba, a wiec zadnej muzyki wiecej, a byly czasy gdy mury sie trzesly:)) Takich sasiadow Wam wszystkim zycze! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutus, 01.03.15, 12:06 A propos sąsiadów, to ostatnio sobie pomyślałam, że jeśli jeszcze przyjdzie mi w życiu zmieniać mieszkanie (czyt.: przeprowadzać się do innego mieszkania), to na ostatnie piętro, bez sąsiadów nad głową. Po czym pomyślałam, że wtedy pewnie bym miała powodzie od cieknącego dachu, czycuś, hahaha. :-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Jutus, 01.03.15, 13:30 Jutka, to by zalezalo gdzie takie mieszkanie na najwyzszym pietrze mialo by byc. Najlepiej w klimacie takim, gdzie snieg nie pada i na dachach nie zalega, ani gdzie nie ma wielkich opadow deszczu. No, np. jakies Monte Carlo czy cos w tym stylu. Ewa, wlasciwie to lepiej sie czlowiek czuje jak jest tak zajety ze nie ma czasu sie doinformowac. Mnie jest zawsze lepiej kiedy nie mam czasu na gazety i telewizje i nie musze sie denerwowac tym, co sie na swiecie dzieje. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutus, 01.03.15, 14:07 "Monte Carlo czy coś w tym stylu" by mi bardzo pasowało :-))))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jutus, 01.03.15, 15:24 Ja bardzo lubię moich sąsiadów z góry, chociaż czasem hałasują. Szczególnie jak odwiedzają ich "wnusie", chyba rozmiarów małych słoni. Albo jak babcia Ewa ma zły dzień i opierdala obu dziadków. Dwanaście lat, to się człek zżył. Dzisiaj dzień niemal wiosenny, słońca nawet trochę wylazło. Przyjemnie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutus, 01.03.15, 15:34 Masz sąsiadkę-bigamistkę mieszkającą w komunie?! :-)))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Jutus, 01.03.15, 15:34 dokladnie. Nie wiesz przeciez Dorociu co mogloby sie na ich miejsce wprowadzic! Moj cichy singel nie zawsze byl taki. Wprowadzil sie z zona i malym dzieckiem. Pil i rozrabial. Nawet jak dziewczynka miala juz pare lat i slyszalam w nocy jak ja po mieszkaniu gonil, trzaskajac drzwiami i przewracajac meble i wrzeszczac na placzace dziecko "stul pysk", to wtedy nie wytrzymalam i zadzwonilam po policje. Ale zona wziela dziecko i sie wyprowadzila, on jeszcze conieco popijal i puszczal muzyka na caly regulator. Potem sprowadzil sobie facetke nie powiem jakiej narodowosci, ktora miala strasznego dzieciaka, ktory zostal postrachem pozostalych dzieci w okolicy. I stale konsultowali sie beztelefonowo: ona wrzeszczac z balkonu (5.pietro), on swoim schrypnietym glosem (ten dzieciak a nie pijaczek) z dworu. Potem oni sie tez wyprowadzili i pan z gory - ktorego narodowosci tez nie powiem, ustatkowal sie. A poniewaz jest stosunkowo mlody i zapewnil mnie kiedys w rozmowie ze sie nie wyprowadzi, mam przed soba wylacznie mile sasiedzko lata. Odpowiedz Link
ewa553 wiosna 01.03.15, 16:05 nikt dzisiaj jeszcze nie wspomnial, ze mamy wlasnie poczatek wiosny kalendarzowej! U nas zreszta zapowiedziano straszny deszcz, a tymczasem po poludniu wyszlo sliczne slonce i wlasnie zamiast zajmowac sie znienawidzona biurokracja, ochedozylam nieco balkony. Poobcinalam przede wszystkim zeschniete hortensje, bo maja juz spore liscie. Nie obcinam ich jesienia bo wole przez zime suche kwiaty jak suche badyle. Podlalam rowniez wszelakie zieleniny i moge wiosne oglosic za otwarta!! Odpowiedz Link
blues28 Re: wiosna 01.03.15, 16:14 Basienku, wiosna jest za trzy tygodnie dlatego nikt o niej nie wspomina :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: wiosna 01.03.15, 16:57 W temacie wiosny...W moje urodziny dzwonila do mnie znajoma (dla mnie prawie ciotka, choc nie jestesmy spokrewnione) , pani swietnie noszaca swoje ponad 80 lat. Rozmawialysmy o przemijaniu czasu i ona powiedziala cos w tym stylu "Widzisz, co roku jesienia natura zasycha, obumiera, ale kazdej wiosny sie odradza. A czlowiek, jak raz zacznie usychac, to nie ma szans na wiosne" . Na co ja ze najwazniejsze zeby byl " w sercu maj" :-) Odpowiedz Link
blues28 Niedziela 01.03.15, 16:10 Ludzie kochane, jak jest pieknie!. Slonce, +19 stopni, przepraszajac unizenie za sypanie soli na skrawawione serca, donosze, ze jutro ma byc +20 Ludzi ogarnal szal, wszystko co zywe wysypalo sie na ulice, obsiadlo lawki i tarasiki. A mój przydomowy migdalowiec dostal rózowych paczków. Lada moment zakwitnie :-) Bylysmy w centrum na brunchu, i choc jestem tam bardzo czesto nigdy nie trafilam na to miejsce.. Nazywa sie La Central, wystrój caly w drewnie, duzo donic z zielonym, bardzo urokliwa kawiarnio – ksiegarnia! Mozesz kupic ksiazke, mozesz tylko wziac i pokartkowac, mozesz z ksiegarenki przejsc do dzialu z upominkami, a mozesz udac sie do salki kawiarnianej aby spozyc pyszne, róznorodne tosty (ja z foie gras i z lososiem) albo jajka a la benedictine (nie gustuje ale ponoc sa rewelacyjne) i dostac znakomita kawe. Co poniektórzy zaczynali brunch od Bloody Mary zeby zlapac równowage po trudach wczorajszej nocy. Wracajac do domu niespiesznym krokiem zazywalam sloñca i muzyki, bo na kazdym rogu grajki uliczne umilaly spacerowiczom niedzielne popoludnie. Jedna grupka najwyrazniej byla porwana z polskiego, wiejskiego wesela bo ostro pogrywala „Wisniowy Sad”. Nie ten z chóru Aleksandrowa, ale ten spiewany przez Koterbska czy inna gwiazde dalekiej przeszlosci ...i kwiaty jak w bukiecie tulily sie do siebie, szeptaly cos w sekrecie tobie i mnie.... Rzucilam pieniazek, bo jakze inaczej, ale nie indagowalam skad sa, bo grali w natchnieniu :-) Acha, Stokrotnego grajka w okularach Armaniego nie stwierdzilam! Chorym zycze rychlego powrotu do zdrowia. Polowa mojej rodziny cherla i kicha równiez. Widac, tamtejsza pogoda sprzyja przeziebieniom. Zlym sasiadom na pohybel!! Ja mam bardzo przyzwoitego, ale byl sie remontowal ponad trzy miesiace to poziom sympatii ulegal fluktuacjom. O Niemcowie mysle od wczoraj, ale tylko straszne konkluzje przychodza mi do glowy :-( Putin zas z botoxowa maska sklada kondolencje matce zamordowanego. Boszszsz :-( A u mnie, policja zatrzymala na przesluchanie osmiu najemników, którzy walczyli na Ukrainie zasilajac szeregi separatystów pro-rosyjskich. Strach myslec ilu najemników na zoldzie Putina wykrwawia Ukraine :-(( Biore sie za prasowanie, bo wszystko wyschlo na deseczke. A potem domowe spa z olejkiem lawendowym. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 01.03.15, 16:24 Zazdraszczam pogody i przeżyć niedzielnych. :-) A eggs benedict z krwawą Mary zdarzało mi się na niedzielny brunch spożywać kilka razy, a co. Ale to było bardzo dawno, w Waszyngtonie czyli w innym kraju i na innym kontynencie, a moje koleżanki były jeszcze dziewicami, więc inna bajka i się nie liczy. HAHAHAHAHA!!!.... :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 01.03.15, 16:44 Bluesie, czy o tym mowisz?: www.cafecentralmadrid.com/ jezeli tak, to bardzo zachecajaco wyglada . Odpowiedz Link
blues28 Re: Niedziela 01.03.15, 17:44 Nie Mario, to jest Cafe Central, szacowna, stuletnia instytucja na placu Bilbao. Ja bylam w bistro La Central;-) Jutro wrzuce linka, bo teraz pisze z telefonu. Komp odciety, a ja udaje sie do mojego spa;-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Niedziela 01.03.15, 18:51 Blues, nie mydlij oczu forumowi. Gdzie jest zdjęcie krwistoczerwonych szpilek??? Gdzie jest recenzja z premiery krwistoczerwonych szpilek??? Nie chachmęcić i nie ściemniać jakimiś opowieściami tutaj. Form rząda prawdy o tym co ważne! Odpowiedz Link
blues28 Re: Niedziela 01.03.15, 20:52 Nieno! Zara! Moje superszpilki wystawione na widok publiczny? Bez zadnej prywatnosci?? No nie wiem, nie wiem. Musze to przemyslec. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 02.03.15, 08:06 Mam niechcieja. W nocy miałam męczące, dziwne sny. Ciągle nie czuję się w 100% na chodzie, a nie mogę zostać w domu. Mam niechcieja. Mam niechcieja. Mam niechcieja. Błeee. Mil(sz)ego dnia Wam życzę. :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek 02.03.15, 08:36 No cóz,zdarza sie (niechciej), zwlaszcza, ze dzis poniedzialek. Nigdy nie lubilam poniedzialków :-) Ja równiez zle spalam, ale to dlatego ze noc za ciepla byla, nakrycia zbyt zimowe, wiec boksowalam sie z koldra na prawo i lewo. Ale juz radosnie zamienie sweter na biala bawelniana bluzke i marynarke. Zaraz wybieram sie na akupunkture. To jest w Alcobendas, czyli obrazowo jakby w Falenicy albo Piasecznie. Dojazd rano niedogodny, bo ta trasa jedzie rzeka samochodów, jako ze tam przeniosla swoje siedziby wielka liczba firm, zamieniajac tym faktem dojazd w pulapke na myszy. Po sesji akupunktury, która na ogól wprowadza mnie w stan lekkosci ducha i ciala, spotkam sie z dawno niewidziana psiapsióla. Bidna, szlejac na nartach, wybila sobie rzepke kolanowa, uszwankowala powaznie jakies wiazadelka (ligamentos cruzados) i w ogóle zalatwila noge na amen. Miesiac okulach, miesiac rehabilitacji, a teraz zaczyna sie ruszac. A skoro mieszka w tym miasteczku, to okazja znakomita zeby sie spotkac, pogadac i zjesc mily lunchyk. Acha, Mario to wczorajsze bistro to jest to: www.google.es/maps/uv?hl=es&pb=!1s0xd42287c4f954839:0x9755ec3a784d5a04!2m5!2m2!1i80!2i80!3m1!2i100!3m1!7e1!4splus.google.com/100285110018757242532/photos?hl%3Des%26socfid%3Dweb:lu:kp:placepageimage%26socpid%3D1!5sbistro+la+central+madrid+-+Buscar+con+Google&sa=X&ei=Qf3zVI3aKoL7Uu2DhJgJ&ved=0CIMBEKIqMAs Kliknij Fotos i na dole otworzy Ci sie calamasa zdjec :-) Milego poniedzialku! Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 02.03.15, 08:42 Bluesie, to jest bistro-ksiegarnia-bilbioteka czy co? Fajnie wyglada i dania tez apetyczne. W ogole to ja lubie stare wnetrzna, te stare drzwi i mury , posadzki... To jest wlasnie to, czego jest na peczki we Wloszech, a mysle ze tez w Hiszpanii. Pogoda piekna , slonce swieci, dzisiaj sie pakuje, jutro jade. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 02.03.15, 14:05 Może po prostu zmęczenie to jest Pytonie, a nie niechciej? Bluesowi zazdraszczam jak nie wiem co wspaniałej aury i możliwości wzucia bluzki zamiast swetera... U mnie udawało, że jest wiosennie, a od godziny zawisło buro-grafitowe niebo bardzo nisko i jest ciemno. Mnie też nękały jakieś sny, seriami. I też noc taka sobie, a w zasadzie - do dupy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 02.03.15, 18:35 Może zmęczenie połączone z resztką przeziębienia. Tak czy siak, jak zwał tak zwał, wyszłam z pracy wcześniej jak na mnie, bo o 17:45. Już nie mogłam, głowa mnie zaczęła boleć. Jutro pracuję z domu i mam zamiar to cholerstwo doleczyć, żeby nie wiem co. I żeby jeszcze dołożyć do jojczenia, to jestem nieprzysiadalna. Błeee. :-/ Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek - Snieg 03.03.15, 13:44 Ale widok - surrealny .... Dziwowisko. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, słońce 03.03.15, 08:23 Za oknem jest słonecznie, choc zimno: 2C. Ale dobrze, że słońce się pokazało. Od razu inaczej się patrzy na świat. Pracuję dziś z domu. Mam do przeczytania spory i trudny technicznie dokument, jakąś umowę do przygotowania, kilka telefonów, odpowiedzi na maile. Starczy na wypełnienie dnia po brzegi. Tak jakby trochę lepiej się czuję, więc mam nadzieję, że dzisiejszy dzień bez wychodzenia z domu pomoże w dojściu do siebie. Miłego dnia - a Marii miłej podróży! Buon viaggio! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 09:53 I u mnie bajeczne slonce, 11 stopni. Ertes, snieg na plazy (Twojej) powalil mnie. Myslalam ze dawno juz nie wiesz jak snieg wyglada. Dzis jestem w poludnie umowiona z "chlopakiem", moze uda nam sie posiedziec w poludnie na zewnatrz kawiarni? A poza tym kolacja o 18-tej w lokalu ktory bardzo lubie i ktory nazywa sie Lawenda. Fajnie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 10:47 Nasze słonce najwyraźniej przewędrowało do Ciebie, bo tutaj już nimo. :-( Niesamowite to zdjęcie śniegu na plaży, rzeczywiście. Zresztą już osobno dałam - monosylabą ;-) - wyraz memu zdumieniu. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 12:08 Donosze uroczyscie, ze przeczolgalismy sie do jednocyfrowych minusow; wczoraj -4! Dobra, dzis z rana -16, ale wraz z dniem wespniemy sie do -5. I teraz wlasnie dopadlo mnie przeziebienie. Kurcze, glupio tak, przetrwawszy bez uszczerbku zime tysiaclecia, sie rozpasc w marcu... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 12:51 Klasyka, C-J, klasyka. Marzec to właśnie pora zachorowań i przeziębień. Współczuję, tez właśnie wychodząca z przeziębienia czy grypy, czy co to tam było. Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 13:43 Widze, ze forum zalega przeziebieniowo :-( Nic to, rutinoscorbin czy aspiryne brac, herbate z cytryna i malinami ew imbirem pic i pod kocem lezakowac! Prawda jest, ze siarczyste mrozy wybijaja zarazki wszelakie a jak nieco odelzy to zaczynaja sie katary i grypy. Snieg u Ertesa jest zjawiskiem chyba rzadszym niz u mnie, no i co robia te jablonie i storczyki? No co??. A tymczasem u mnie +15. Wstawszy przed switem coby zdazyc na taki przeglad techniczny, otworzylam okna na przestrzal i razem z porannym powietrzem wpadly do domu ptasie trele. Ale jakie! Te stworzenia wyspiewywaly swa ptasia dusze w calkowitym zapamietaniu i natchnieniu. Cudo :-) Taki pozytywny kop od samego rana :-) Potem szlam miastem spowitym mgla i roszonym minimzawka. Gratisowa dawka nawilzania cery, za co na ogól place niemalo w moim gabinecie kosmetycznym. Jakies takie ladne i mile to przedwiosnie u mnie :-) A i ogrzewania wlaczac nie trzeba. Wlasnie przed chwila mialam telefon "na ciocie”. Jakis mlodzian rzucil najpierw "czesc ciocia” a potem niby zarciki "no, zgadnij, kto dzwon”? Niestety, nie ze mna te numery Bruner, przyparte do muru chlopcze zaczelo sie piskorzyc, platac w zeznaniach, a potem szybko sie rozlaczylo. No cóz. Nie pierwszy to raz ani ostatni. Ciekawe ile osób sie nabiera na tarapaty finansowe "siostrzenca" i co tchu sle pieniadze na Berdyczów. Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 15:05 po wczorajszych zamieciach, gdzie chwilami widocznosc byla na 30 metrow dzis piekna niebieszczyzna i slonce ptaszki pitola dosc niesmialo, ale jednak objadam sie pomaranczami, ktore mi brac przywiozla wspomagajaca, gdym byla slomiana wdowa przez dwa tygodnie - brac ma obiecana kawe dziekczynna, ktora sie pewnie na runde drinkow w rio zamieni dzis ide na mecz pilki kopanej, na stadionie olimpijskim na kolacje kalmary faszerowane feta, w stylu greckim 16 days to go :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 15:37 Rose, możesz proszę wrzucić przepis na kulinarny? O te kalmary nadziewane mi chodzi. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 15:28 U mnie niebywałe zawirowania pogodowe. Wczoraj jakiś burzo-huragan, ściana deszczu plus mało mi świerku srebrnego sprzed tarasu na moich własnych oczach z korzeniami nie wyrwało. Mało brakowało.... Dziś w przeciągu chyba półtorej godziny pogoda przeszła do słonecznej, po walący jak groch grad, deszcz, słońce, śnieg, słońće i terz znowu nisko wiszą gradowe szare chmurzy. Samopoczucie towarzyszące - pod psem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słońce 03.03.15, 15:38 Obserwowałam to samo przez okno. Teraz już nie śnieży, nie pada, zobaczymy co dalej. Odpowiedz Link
iwannabesedated p.s. 03.03.15, 15:42 Te kalmary z fetą... to dobre? Nie jest feta za mocna w smaku do kalmarów? Ciekawe. Apropos przyłapania na przemycie, to Ojciec się przyznał, tyle, że nie samolotem, a samochodem, i nie glukozę tylko kokosczerpel z NRD, no i nie złapali, więc i kaucji wpłacać nie było potrzeby. Reszta się zgadza. Na cholerę kokosczerpel? Bo czapy już wtedy za przestępstwa gospodarcze, w tym spekulację i przemyt, nie dawali, ale sadzano chętnie do pierdla na długo, więc ryzyko ogromne. Ba, no tak, kokosczerpel do robienia kokosanek w cukierni Dziadka. Ryzyko no owszem, jak zawsze, więc teraz by nie przemycał cholernego kokosczerpela tylko diamenty. Ano tak. A sracze zepsute, wszystkie pięć. Odpowiedz Link
roseanne Re: p.s. 03.03.15, 15:47 do tego jeszcze idzie marynata z majerankiem i czosnkiem, robilam kilka razy i moim zdaniem swietne Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: p.s. 03.03.15, 16:06 Podziwiać, podziwiać... Ja tam nie potrafić przyrządzić kalmarów, żeby nie były gumowate. A już przegrzebki w moim wykonaniu się nadają wyłącznie jako odboje do drzwi :( Odpowiedz Link
blues28 Re: p.s. 03.03.15, 16:53 Ja tez podziwiam! Nie umiem, nie potrafie, nie przymierzam sie do zyjat morskich z wyjatkiem ryb. Kalamary lubie bardzo, tu sa ogromnie popularne i jest masa miejsc zeby je zjesc bez babrania sie w domj. Albo taka osmiornica czyli pulpo. Tu podaja pulpo a la gallega, no palce lizac. A w domu to by mi te zyjatka chyba uciekaly po kuchni! Rose, toz to mniej niz 3 tygodnie do D-day:-) Bedziemy kibicowac, ale tez bedzie Was brakowalo na forumie! Wychodzi na to, ze Kanadyjcy musza do Rio:-) Odpowiedz Link
roseanne Re: p.s. 03.03.15, 17:17 osmiornice uwielbiam pajami, w kazdej formie, byle bez maki i jest to dla mnie wyzwanie do przeskoczenia, jeszcze sie nie odwazylam przygotowac w domu kalmary maja prosta regule - albo smazyc/ grilowac moment - styl grecki np albo piec/ dusic dlugo- styl wloski nie wiem, czy musza, ale skoro mozna? :-) podobno w niektorych miejscach zarezerwowanych bedzie net, wiec moze sie ktores z nas odezwie Odpowiedz Link
chris-joe Re: p.s. 03.03.15, 21:10 Tez odliczam do wyjazdu pierwszego rzutu turnusu (Rose i Braz), jak pojedziecie, to zaczne odliczac na nowo od 7 w dol :) A co to sa przebierki, czy cos podobnego o czym Wanna pisala? To sa clams, moze? Odpowiedz Link
jutka1 Re: p.s. 03.03.15, 21:17 Przegrzebki :-) - czyli scallops, czyli coquilles St. Jacques :-))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: p.s. 03.03.15, 21:57 Patrz pani, nigdy nie slyszalem po polsku. No ale w 1986 raczej rzadko podawano w Zodiaku ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: p.s. 03.03.15, 17:27 Uwielbiam ośmiornice. Ale zrobić nie potrafię ni hu hu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: p.s. 03.03.15, 17:25 Poproszę dobrą duszę, żeby mi przypomniał swój przepis na przegrzebki - kiedyś razem robiliśmy z mrożonych, i były palce lizać! Jak się dowiem, to zapodam - takoż na forumie, jak i na stole. Możemy wtedy razem zrobić. :-))) Odpowiedz Link
blues28 Re: p.s. 03.03.15, 17:53 Osmiornica a la gellega jest bez maki ale z gruba sola i papryka mielona ostra. Towarzyszy temu ziemniak tez z gruba sola i papryka :-) Mniam!! A zeby pulpo byl kruchy i miekki, to sie toto obgotowuje, wyjmuje, dlugo, bardzo dlugo wali tluczkiem i znowu gotuje. Przepisu na malze Sw Jakuba nie mam ! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: p.s. 03.03.15, 22:13 A na ośmiornicę dał mi przepis kucharz z lanserskiej knajpy na przystani w Holandii. Opiec lub obsmażyć i do szybkowara. W towarzystwie warzyw, białego wina, i jakiegoś niesprecyzowanego "czerwonego sosu". Ki fjut ten "czewony sos" - kucharz nie wiedział. Przychodzi gotowy do knajpy i jest. Specjalny jest to sos do ośmiornicy właśnie, ewentualnie do kociołka z owocami morza. Do prywatnego pichcenia - w sklepie gotowy sprzedają. Można zastąpić w ostateczności pastą pomidorową, z obrzydzeniem powiedział kucharz, ale kudy tam... To już kompletnie nie to samo. No i masz. Go figure... Odpowiedz Link
jutka1 Re: p.s. 03.03.15, 22:29 No z takim przepisem to można się pójść paść najwyżej hahaha :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: p.s. 03.03.15, 22:57 Przepraszam, clou polega na szybkowarze. Czyli generalnie się osiąga szybko i łatwo to, co przez walenie ośmiornicy tłuczkiem. A sos można sobie wymyślić, co do zaś tajemniczego czerwonego sosu to się przeprowadzi śledzwto... :D Odpowiedz Link
roseanne Re: p.s. 03.03.15, 23:12 hm, czerwony sos? w portugalskich kanjpkach byl olejowy wyciag w ostrej czerwonej papryki - moze w tym kierunku? szybkowara nie posiadam, odwrotnosc owszem Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: p.s. 03.03.15, 23:33 Tak właśnie podejrzewam, że to pasta z ostrej papryki, pomidorów plus pewnie jakieś zioła, może pietruszka? czosnek? Potrawa po dodaniu sosu nabiera bowiem specyficznego smaku, jest lekko pikantna, jedyna w swoim rodzaju, no boska po prostu, kucharz opowiadając bezwiednie przybierał taką minę, że jak bym była żoną kucharza, to bym była o ten sos zazdrosna. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: p.s. 03.03.15, 23:51 E, ja ciągle czegoś nie rozumieć, chyba coraz bardziej... Nie wiedzieć, czy się martwić, czy cieszyć. Tydzień temu mnie zaprosił jakiś do znajomych chłop na fejsbuku. Znajomy kumpeli, jakaś wymiana była na jej wątku. Ponieważ ostatnio znowu wywaliłam kilka osób, to pomyślałam, co mi tam, przyjmę. Pan jakieś prowadzi warsztaty metodą Hellingera, ja tego typu typy klasyfikuję od razu do kategorii "wieszczący oszołom", ale napisał coś z sensem, więc pomyślałam - na próbę - co mi tam. To, śmo, coś tam grzecznościowo pod jakimś wątkiem jego napisałam, inni zajalajkowali, potem nie zaglądałam. Onegdaj patrzę ja, a tam pan mi pisze, że (sic!) mam tu poziom trzymać, i mi ostrzeżenia (sic! sic!!) udziela! HAHAHA Zaraz mnie się ta anegdota Fed przypomina, gdzie do stolika siedzącej w kawiarni Nowy Świat jej matki z przyjaciółką (chyba) podszedł menel i tak im rzekł: "Podobasz mi się, kurwa. Ja Cię proszę, nie spierdol tego!" Pana oczywiście natychmiast wywaliłam, ale się pogrążyłam w bezrozumieniu. Jaki proces myślowy prowadzi kogoś do najpierw zapraszania kompletnie obcej osoby do znajomych (no powiedzmy cele merkantylne, pan stara się wyhaczyć ludzi na swoje warsztaty), no ale na chuj ich potem sztorcować jak barany? Tak, że kwestia przepisu z zagadnieniem czerwonego sosu, to przy tym pikuś. Odpowiedz Link
minniemouse Re: p.s. 04.03.15, 10:51 jakie osmiornice, przegrzebki kuzwa. ja ostatnio parowki spieprzylam jak gotowalam. Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Środa 04.03.15, 08:49 Rano padał śnieg, meteo gada, że w ciągu dnia też będzie śnieżyć od czasu do czasu. A ponieważ zaraz topnieje, więc jest szaro-buro-brązowo i mokro, i błeee. Źle spałam. Idę się pindrować, i biegnę do pracy. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 04.03.15, 10:08 Dalej cieplo, 11 stopni, ale jakies podejrzane chmurki przyslaniaja raz po raz niebko. Ale natankowalam wczoraj tyle slonca i radosnych chwil, ze nie moge narzekac, w koncu dopiero marzec. Co do kulinarnych rozmow Waszych wczorajszych: sa rzeczy ktorych ani mysle przyrzadzac w domu. Po co sa restauracje? W restauracjach nie zamawiam rzeczy ktore sama goruje i vice wersal. Wychodze na tym dobrze, nie spieprzam dobrych rzeczy, nie zapaskudzam kuchni jedzac potem nieudaczniki kulinarne. Wczoraj w Lawqendzie jadlam jakies pysznosci prowansalskie na winie czerwonym i bylam bardzo z wyboru kontenta. Ubawila mnie przygoda matki Fedorowej, tacy menele zdarzaja sie tylko u Hlaski czy Glowackiego. Pyszne. Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 04.03.15, 15:13 zapowiedzialam wczoraj wypad na mecz, wiec... wyszlismy z domu ze sporym zapasem, metro staaaalo na kazdej stacji (normalne w tym przedziale czasu powinny przejechac ze 3 pociagi) ludu na mecz walilo ile sie da - koncowy wynik 38000 + kibicow dodatkowo pora, gdy ciagle ludek wraca z pracy i wykladow w polowie trasy nikt juz ani nie wysiadal, ani nie mogl sie wcisnac - brakowalo tylko ludzika w bialych rekawiczkach do dopychania - jak zaobserwowane w filmach o tokijskim metro :) jako, ze u nas prawie poczatek trasy to mielismy jeszccze gdzie przycupnac, ja niby mam prawo so "specjalnego miejsca" z racji laski i temblaka ale i tak zostalam kilka razy podeptana, tudziez oberwalam lokciem bez leb szturmujacy tlum nie zelzal w przejsciu ze stacji na stadion, w ktoryms momencie nie wytrzymalam i zdzielilam laska po goleniach jakiegos wrzeszczacego pryszczatego, jak sie na mnie pchal - zero reakcji... mecz glownie nudny, karny z czapy i goscie przechodzili chyba wlosko-polski kurs pilkarski osuwania sie na glebe, zazolcilo sie od kartek, jak od kaczencow na wiosennej lace zezloszczeni i znudzeni przebiegiem meczu wyszlismy na 3 minuty przed koncem juz w metro okazalo sie, ze sprawiedliwosci stalo sie zadosc i w czasie dodatkowym nasi wkopali wyrownujacego gola, i awansowali - M przezywal niestosownosc swojej decyzji (o wyjsciu) jeszcze dzis przy sniadaniu poza tym sporo swiezego sniegu napadalo przez noc, ma dzis dojechac do +!, wiec bloto po pas sie zapowiada apropos metody na ciocie, to odpukac, od lata zadna "siostrzenica ania" sie nie odzywala Kota nocy urzadzala polowanie na listowie ananasa- wyskubane poroznoszone po calej podlodze zastalam a teraz szykowanie sie na tortury= fizjo Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa 04.03.15, 15:53 Haha, Rose, podziwiam upór w dotarciu na stadion i wytrwanie na nim prawie caly mecz (zima!). A moze to byl hokej i pod dachem? Ja z hokeja to glównie pamietam jak naparzaja sie kijami! Dojazd bohaterski. Najbardziej podobal mi sie akapit z laska i pryszczatym :-)) Good for you :-) A u mnie wiosna, panie sierzancie. Dzis bylam w centrum na póznym sniadaniu w przemilym gronie. Sniadalismy do pierwszej :-) A potem wlóczylam sie to tu to tam, bo Gran Via w pelnym sloñcu jest cudowna, marynarka rozpieta, fular zdjety. Na sobote i niedziele zapowiadaja +21. Moze krótki rekaw trza bedzie odziac? Ja sie zgadzam z Ewa. W domu posilki proste acz z dobrych gatunkowa rzeczy (sorry, ja nie umiem z gówna bicza ukrecic ani zrobic cos z niczego, z czego ponoc slyna gobre gospodynie). A anegdota Fedowej maci przednia :-) Tak, to tylko u s.p.Hlaski bywalo. A tu Wam wkleje pulpo a la gallega z galicyjskiej knajpki niedaleko mej domy: Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 04.03.15, 16:03 mecz pilki kopanej, na stadionie olimpijskim, czyli zadaszony Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa 04.03.15, 16:09 Zadaszony, ale nie ogrzewany, nie? Przy Waszych temperaturach, brrr :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 04.03.15, 18:36 nie wiem , czy ogrzewany :) masa ludzka pewnie wystarczajaco podgrzala - 2/3 mozliwosci budynku, plus swiatla siedzialam w dlugim rekawie i swetrze, sporo w okryciach zimowych zwierzchnich fizjo, jak zwykle tortury, na granicy lez, ale skoro pomaga, to tak trzeba, jeszcze dwie sesje przed wyjazdem, w tym jedna infiltracja osmiorniczka wyglada przesmakowicie, troche przypomina danko w plazy meksykanskiej ( mala porcja byla), glownie wlasnie olejowo paprykowy sos wspomniane wyzej piri piri jest portugalskie, duzo papryky, troche ostrosci, troche pomidorow - mniej octu i mocy niz meksykanskie lub amerykanskie ostre sosy - lubie zmieszac z majonezem do frytek np chiiiba jest juz na plusie dzis, potoki wody i kaluze oceaniczne Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 04.03.15, 19:27 Rose, strasznie mnie rozbawiła historia dojazdu na stadion, a laska w pryszczatego: mniodzio! :-) Ośmiornica po galicyjsku wygląda smakowicie. :-) Bluesie, zazdroszczę pogody, zazdroszczę okrutnie. Tutaj dzisiaj jakaś masakra była: ziąb, raz deszcz raz śnieg, i duło jak w kieleckiem na przystanku. A że musiałam się dzisiaj przemieszczać między kilkoma budynkami, więc możecie sobie wyobrazić, jakie słownictwo wysyczywało się spomiędzy moich zaciśniętych zębów. Grrr. No nic, najważniejsze, że dotarłam do domu, gdzie jest ciepło i miło. Niom. :-) Co do tematu gotowania lub nie, i czego i kiedy, to jorstruli preferuje gotować potrawy niezbyt skomplikowane, ale najchętniej z dobrych produktów. Oczywiście, każdy ma inną definicję "niezbyt skomplikowanego". ;-) A w knajpach, rzeczywiście, zamawiam rzeczy, których albo nie umiem przygotować, albo mi się nie chce bo zbyt dużo roboty. Tutaj mam trochę problem: bardzo lubie zupy - i gotować, i jeść - a lodówka jest zbyt mała, żeby garnek z zupą do niej zmieścić. A zupy nie umiem ugotować mało, zawsze wychodzi GAR. W ŻD mam dużą zamrażarkę i takąż lodówkę, więc bez problemu. Tutaj, niestety, jest mała lodóweczka typu co to razem zamrażareczką (zam.) się mieszczą pod blatem, więc doopa. :-( Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 04.03.15, 19:33 moze sie zmieszcza sloje? wlac gorac i zakrecic, czesto samo sie zamknie- zassa i trzyma czesto tak robie, a potem mloda albo zabiera na wyklady, albo sobie odgrzewa na kolacje Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 04.03.15, 19:43 Aaaaaaa... wiesz, że to jest myśl! :-) Dzięki Rose! Jak długo taki słój wytrzyma w lodówce? Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 04.03.15, 19:50 jak zassa zakretke to spokojnie i 2 tygodnie - na wiecej mloda nie pozwala :) jak nie zassie to do 3 dni Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa 04.03.15, 20:14 Bardzo kulinarny zrobil sie pierdulon:-) Malej lodowki wspolczuje szczerze! Ja bez porzadnej lodowy jak bez reki. Bo zupy tez lubie, goguje czesto i zawsze w duzym garze. No nie bede dziabala warzyw na jednorazowa zupke! Pigody to js Wam szczerze wspolczuje. Bo jak sie przesiadlam na pantofelki, to o botkach nawet slyszec nie chce. Ani o kozuchu. Zdjecie cieplego omrycia i cieplego obuwia jest jak uwolnienie. Rose, ja mam sesje fizjoterapii na szyje i ramiona. Obiecywalam sobie luz blues (nomen omen:-), a to moze wcale nie taki miodzio? Nigdy wczesniej nie mialam fizjo wiec nie wiem. Ty cos piszesz o torturach. Moze mnie beda fusic i wgniatac w lezanke? I zamiast przystojnego masazysty jakis babochlop bedzie sie nade mna znecal? Bede donosic :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa 04.03.15, 20:17 Pardon za pisanie jak pijana, ale telefon maly a ja nie wlozylam okularow. Sumituje sie!! Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 04.03.15, 20:30 moja terapeutka to przeswietna i bardzo mila dziewczyna, z Gwatemli rodem, szkolona tu bardzo delikatna i wyrozumiala, no ale rehabilitacja tzw frozen shoulder, czyli unieruchomionego stawu barkowego ( bo sie po stanie zapalnym skleil) jest dluga i bolesna, bo to trzeba na sile rozciagac, kawaleczek po kawaleczku, plus zastrzyki bezposrednio do stawu tak, ze calsc nie przypomina ani troche masazu relaksujacego taka np rehabilicaja nogi, po gipsie, na pekniecie kosci srodstopia, byla pestka przy tym Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa 04.03.15, 20:52 A mnie się bardzo gogowanie, fuszenie w leżankę oraz omrycia podobają :) Tak samo jak robienie rzeczy pajami, co to onegdaj Rose zapodała. No i moje własne wiszące groźnie chmurzy. Natomiast zamieszczanie tutaj pulpy gallego to świństwo. Ową "pulpę" pierwszy raz jadłam w knajpie TapaTapa w Barcelonie. Jak przynieśli, to myślałam, że to taka paprykowana słonina co onegdaj w sklepach w PL sprzedawano. A jak skosztowałam to... odleciałam. Od tej pory owa "pulpa" jest moim bzikiem kulinarnym, a zamieszczane zdjęcia powodują chęć pożarcia monitora. Wybryki Rose z laską w zatłoczonej kolejce mnie o konwulsje śmiechu przyprawiły :) Pewnie, korzystać trzeba, jak można, oraz gdy uniknięcie konsekwencji jest prawdopodobne. Lu go po goleniach, niech wie! A co! Tutaj po dwóch dniach pogody kapryśnie zmiennej, się ustabilizowało na dość paskudnie. Mnie chyba jakieś podziębienie nadgryza, bo się czuję przemarznięta, płaczliwa i zmęczona, zażyję więc aspiryną, gorącą herbatę i pójdę fusić Nabokova. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 05.03.15, 07:35 Ojej, widzę, że podziębienia i przeziębienia się rozprzestrzeniają. :-( Kuruj się, Stokrotko! Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 05.03.15, 08:10 Pogoda za oknem jakaś taka ni to ni sio. Nawet nie bardzo wiadomo, w co się odziać. Znowu niezbyt dobrze spałam, ze stresu zawodowego, i znowu już na samym początku dnia jestem zmęczona i nieprzysiadalna. Jasny szlag. :-/ No nic. Dam radę. Ryjem do przodu. Miłego dnia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 05.03.15, 10:08 Wlasnie dzwonila znajoma z Katowic i mowi ze u niej snieg spadl. Patrze wiec rozleniwiona przez okno i ciesze sie klebiacymi chmurami, wielkimi polaciami nieba niebieskiego i jedenasdtoma stopniami ktore zapodaje moj termometr. Wyjsc musze dopiero po poludniu, wiec moge sie delektowac sloncem bez narazenia na lodowaty wiatr, ktory tam na zewnatrz z cala pewnoscia wieje.. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 05.03.15, 19:12 Tutaj dzisiaj też padał śnieg. Wielki, mokry, przetykany deszczem i wiatrem. Na szczęście byłam pod dachem. Cieszę się, że skończył się dzień, a jeszcze bardziej cieszę się, że jutro już piątek, a potem weekend. O. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 05.03.15, 20:22 Po wczorajszym malutkim plusie stoczylismy sie nazad do -15. Noca ma byc bardzo luto (-23). Za to od poniedzialku mamy sie juz wygodnie usadowic na niskoplusowych pozycjach. Tak nam dopomoz bog. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek 05.03.15, 20:28 Dzisiaj pełnia. Dokładnie o 19.07. Poza tym dzień taki sobie. Późnym popołudniem dość przyjemny zmierzch. Poszłam więc z psem na spacer wokół jeziorka. Bardzo przyjemnie spotkanie z panią z dwoma dalmatynami. Jedna dość młoda i rozbrykana sunia i drugi stateczny pan, prowadzony na smyczy. Okazało się, niedawno wzięty ze schroniska, dalmatynopodobny mieszaniec - niewidomy. Serducho grzeją tacy ludzie, co biorą ze schroniska leciwego, niewidomego psa. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 05.03.15, 20:43 Yes, indeed, Wanna, grzeja. Dzis rano obserwowalem kobitke z dwoma psami na smyczy obchodzaca osiedle. I musze przyznac, jako kociarz, ze czynilem to z niejaka zazdroscia. Bardzo mi imponuje u psow nieustanne porozumiewanie sie z opiekunem, miny, spojrzenia, usmiechy, fochy, manifestowana radosc ze spaceru, zerkanie na opiekunke, obwachanie czegos waznego, po czym radosny dobieg do pani. Bo koty jakie sa, kazdy wie ;) Odpowiedz Link
jutka1 To chyba zamknę... 06.03.15, 08:17 ... bo zaraz setka, a z pracy nie forumuję. Idę otworzyć nowego pierdulona. :-) Odpowiedz Link