kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 388 15.08.18, 12:42 Piekna pogoda sie dalej utrzymuje. W najblizszych dniach zadnych opadow meteo nie przewiduje. Szkoda, bo ogrod potrzebuje troche wody. Mam w ciagu ostatnich dni takie male dziwne wydarzenia. Jeden ze stalych klientow, ktory od zawsze byl nieslychanie wolny z uiszczaniem oplat doszedl do zenitu. Zastanawiam sie czy sie go nie pozbyc, bo naprawde coraz bardziej mnie to denerwuje. Nie chce mi sie nikogo scigac za naprawde bardzo mala robotke. Szkoda mi czasu. Dwa dni temu odezwala sie osoba z ktora nie mielismy kontaktu od lat 3-ch. Pan maz oddzwonil bo bardziej znajoma jego niz moja. Rozmowa byla w sumie normalna tylko, ze dzisiaj przyslala mi txt na komorke;" jestem bogiem i ja was wszystkich blogoslawie". W pierwszym odruchu mialam odpisac - X nie pieprz, nie jestes bogiem tylko czlowiekiem. Za zyczenia blogoslawiace dziekuje i tak samo blogoslawie ciebie jak pozostale 7 miliardow na tej planecie, ktore tak samo blogoslawi ciebie jak i mnie. Po przedyskutowaniu z Panem mezem jednak doszlismy do wniosku, ze cos musi byc solidnie nie tak. Lepiej wiec zostawic. Nie wiem, zemsta zielonych?? Saga z siasiadem od skrzynki sie kontynuuje. Wczoraj rozladowujac ostatnie kloce drewna w ciemnosciach, nagle sie wylonil by sprawdzic co robimy. Kuzwa. Gestapo sasiedzkie czy co? Zaczal przyjazna pogawedka na temat, ze musi wciaz czekac na decyzje urzedu w sprawie landscapingu i skrzynki. Zdziwil sie tez bardzo, ze rozladowujemy drewno a nie kamienie. Nie rozumiem dlaczego kogos moze interesowac kto rozladowuje i co na swojej dzialce...haha A poza tym to pralka juz chyba do wymiany. Sprezyny stabilizujace bemben zupelnie juz siadly i nie chce mi sie szukac majstra. Chyba bedzie trzeba zjechac na dol i kupic nowa. Wsiadl tez dzisiaj prad na cale popoludnie. Wczoraj udalo mi sie w koncu zmienic nagranie na komorce mowiace, ze wciaz jestem na wakacjach. Zajelo mi pare dni i udalo mi sie zmienic dopiero po interwencji telko. Byle wiec do konca tygodnia...haha Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 388 15.08.18, 14:48 kan_z_oz napisała: > Saga z siasiadem od skrzynki sie kontynuuje. Wczoraj rozladowujac ostatnie kloce drewna w > ciemnosciach, nagle sie wylonil by sprawdzic co robimy. Kuzwa. Gesta po sasiedzkie czy co? > Zaczal przyjazna pogawedka na temat, ze musi wciaz czekac na decyzje urzedu w sprawie > landscapingu i skrzynki. Zdziwil sie tez bardzo, ze rozladowujemy drewno a nie kamienie. > Nie rozumiem dlaczego kogos moze interesowac kto rozladowuje i co na swojej dzialce... > haha *********** Gdyby to były kamienie, to by najpierw zapytał, czy macie pozwolenie i jeśli tak, jak długo czekaliście. Jeśli krócej od niego, to by pobiegł do administracji z awanturą. Jeśli byście odpowiedzieli tak nie przekonująco, to by zrobił donos na Was do władz lokalnych. Tak ja to widzę. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 388 15.08.18, 17:33 Niestety, znam ten typ czlowieka. Taki zaczyna mila konwersacje i stara sie jak najwiecej z czlowieka wyciagnac. A to tylko w nadziei ze choc jedna z tych wyciagnietych informacji przyda sie aby komus dokopac. Strasznie taki typ jest niebezpieczny, bo latwo nabrac sie na jego przyjazny ton konwersacji i juz sie siedzi jak sliwka w kompocie. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 388 16.08.18, 07:59 Rolnicy zaczynaja wydawac ostrzezenia o podwyzkach warzyw i owocow. Zaplecze zielone dla Brisbane ma obecnie tez juz susze. Wszystko bedzie drozsze. Zaplecze dla Melbourne i Sydney jest od tak dawna ususzone, ze pewnie glowne dostawy dla wielkich supermarketow to tylko import. Nowa Poludniowa Walia ma kupe pozarow w tej chwili. Wiekszosc na wybrzezu. Centrum nie moze sie palic bo tam juz i tak nie ma nic do spalenia. Patrze, na male miasteczka doskonale mi znane z lat pobytu w Gorach Snieznych walczace o przetrwanie. Smutne to. Obrzeza samego Sydney to jedna wielka pulapka gdzie nabudowano tysiace domow nie spelniajacych zadnych wymogow przeciwpozarowych czy przeciw silnym wiatrom. To jeszcze gorsze niz bush. Wcisniete latwopalne liche chalupki na malenkie dzialeczki. Jak to sie stalo...i urzedy do tego dopuscily?? U mnie 5 tygodni bez kropli opadow. Mam wciaz trzy pelne zapasowe zbiorniki gospodarcze i czwarty w 1/3 kolo domu. Zaczynamy podlewac czesc roslin z pierwszego. Wody pitnej w glownym wciaz duzo. Nie stosuje wiec jeszcze zadnych ograniczen. Zbiorniki zapasowe kupuja nam nastepne 3-4 tygodnie. Moge przepompowac ta wode do glownego. Takie gospodarowanie woda z systemem zbiornikow moze wygladac na skomplikowany system. W rzeczywistosci jest to bardzo proste. Lepsze moim zdaniem niz kanalizacja. Nalezy sie tylko przestawic. W pelni tez mozna zaczac doceniac proste rzeczy jak woda oraz jakosc takowej gdy miejski systemy zaczyna docierac do dna. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 388 16.08.18, 08:38 dobrze, ze masz zbiorniki. Jednak widac posiadanie domostwa w miejscu, gdzie mozesz gospodarowac deszczowka ma duze plusy. tu wszystko jest odprowadzane bezposrednio do kanalizacji, beczek nie ma gdzie postawic... w czasie wiekiej ulewy studzienki wybija i zalewa ulice, dolne kondygnacje - czesto mieszkalne katastrofalna ta sytuacja wodna Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 388 16.08.18, 08:45 w naszych wiadomosciach widzialam wczoraj jaka sytuacja jest na wsi. Zamiast paszy na polach stoja suche badyle. Rolnicy karmia swoje bydlo zapasami ktore byly przygotowane na zime. Rzad zastanawia sie nad pomoca, ale nie pieniezna tylko w naturaliach. No i juz wiadomo ze wszystko podrozeje. Nawet opal, bo olej transportowany tania droga wodna musza przeniesc na drozsze srodki transportowe, bo niska woda uniemozliwia statkom/barkom poruszanie sie po Renie i nie tylko. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 16.08.18, 12:19 Upały na razie odpuściły, jest miłe 23 stopnie, trochę chmur i lekki wiatr, bardzo przyjemnie. Powoli pozbywam się zmęczenia i dochodzę do siebie, szkoda tylko, że nie mam dodatkowego tygodnia urlopu. Ale 2 tygodnie też piechotą nie chodzi, więc nie jojczę. :-))) Przetworów c.d. Dzisiaj robię "sałatkę letnią": ogórki, cebula, marchew, papryka. Kupiłam składniki na jakieś 8 słoiczków. Dorobię w weekend następne osiem. Jutro będę robić konfiturę z brzoskwiń i czerwonych mirabelek, potem powidła. Potem będę obrabiać pomidory na przecier. I chyba na tym zakończę do października. We wrześniu zrobię bigos z ostatniej zeszłorocznej kapusty kiszonej, a w październiku zakiszę nową. Czasem myślę "że też mi się chce, i po co mi to", ale wolę coś, co sama zrobię od pełnego chemii czegoś ze sklepu. :-) Dzień mam ogrodowo-kuchenny, i tyszpiknie. :-) Miłego! :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek 16.08.18, 13:29 no tak, pelnia sezonu, a ja nic... no ale mnie nie ma kapuste przestalam kisic, "Wolski" mi smakuje i jest to latwo dostepna - znaczy w MTL obawiam sie , ze zlaalam jakiegos wirusa, glowa mnie boli, gardlo , miesnie, tylko goraczki nie ma , na szczescie tydzien do nasstepnego lotu , sie zdaze wykurowac Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek 16.08.18, 13:39 Tu tez calkiem przyjemna pogoda. Podziwiam Cie, Jutka, ze Ci sie chce robic przetwory. Mnie nawet nie chce sie chciec :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 16.08.18, 14:00 maria421 napisała: > Tu tez calkiem przyjemna pogoda. Podziwiam Cie, Jutka, ze Ci sie chce robic przetwory. Mnie nawet nie chce sie chciec :-) ********* Ogórki i kapustę kiszę - bo mi najlepiej smakują. Sałatka letnia - bo babcia i mama robiły, i przypomina mi dom rodzinny. Konfitury, powidła - bo mam własne owoce, po co mają się marnować. Przeciery - bo w kupnych jest pół tablicy Mendelejewa. :-D Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek 16.08.18, 15:48 Jutka, tez podziwiam, ze Ci sie chce i zazdroszcze pozniejszej konsumpcji. Ja w tym roku nie zrobie nic, bo nie mam sily, ale w tamtym tez robilam dzem i chutnej i zaprawialam warzywa. Kapusty czy ogorkow jeszcze nigdy nie zrobilam. Podobnie jak Rose zlapalam jakiegos bakcyla, tez bol glowy, gardla i gnatow, ale przynajmniej nigdzie leciec nie musze. Dobrze, ze upal chwilowo zelzal, to zrobie sobie kapiel w odpowiednich olejkach i sie wykuruje. Mam od 4 lat drzewo figowe w ogrodku, jak dotak mialo chyba jedna fige w tamtym roku, nie pamietam, czy w ogole dojrzala. A w tym roku jest obsypane. Tak samo jak morwa. Natura potrzebuje po prostu czasu. Chcialabym juz ist do domu, ale trzeba jeszcze przekiblowac 1.5 godziny :( Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek 16.08.18, 15:53 figi, morele - znacznie tansze i swiezsze, niz to , co mam dostepne w CA, wiec sie objadam, jak glupia 4E za kg fig na rynku, w sklepie ok 7 1,5 E za kg moreli swiezej morwy nie jadlam dawno dzieki za dobre slowo :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 16.08.18, 16:33 Xurku, sasiadowi ogrodkowemu "okocila" sie figa. W troche trudnym miejscu, ale mam ja sobie wykopac i do mnie przesadzic. Narazie jem jego owoce. Z przesadzeniemn czekam na wrzesien, bo teraz jest za goraco. Dzis znowu 33 stopnie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 16.08.18, 17:04 Drzewek figowych serio zazdroszczę. Może sobie wiosna posadzę też. Uwielbiam. Morwę też uwielbiam. W Paryżu wyczaiłam "bezpańskie" drzewo po drodze do/z pracy, i jadłam prosto z drzewa. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Piątek 17.08.18, 11:18 Nie piszę dzisiaj "TGIF", bo to ostatni piątek urlopowy, więc wiadomo... Pogoda jak drut. Słońce, ma być 25 C. Obiad u mamy, reszta dnia w ogrodzie. Tyle w telegraficznym skrócie. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Piątek 17.08.18, 13:02 Rose, dbaj o siebie. Nie mam zadnych specyficznych rad bo ogolnie czas prodrozy to dla mnie walka o przetrwnie. Traktuje wiec od lat wakacje jako 'prace'. Obecnie wiec odpoczywam. Mam dwie morwy. Z dlugimi owocami i z normalnymi. Wciaz mlode drzewka. Trudno powiedziec co wyjdzie. Robic przetwory. Wymieniac sie z sasiadami plonami. Rozgladac sie wkolo co rosnie a co zdycha. Szukac ludzi ktorzy uprawiaja. Ida zdecydowanie ciekawe czasy. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, pochmurno 18.08.18, 09:43 Pogoda na świecie: jak w tytule. Maks dzisiaj: 25 C, deszczu nie zapowiadają. I dobrze, bo pod wieczór idę na lokalny festyn, więc deszcz byłby raczej kłopotem. :-) Prac ogrodowych c.d. - trzeba zgrabić i wywieźć taczką spady jabłek, chcę też podciąć lawendę. Węgierki jeszcze się nie nadają do zebrania; na oko, potrzebują kilka dni, 4-5. Monitoruję codziennie. Mirabelki też jeszcze dojrzewają. Zaraz pójdę do sklepiku na zakupy, a po powrocie przeniosę się do ogrodu. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, pochmurno 18.08.18, 09:51 poranek pochmurny, ale ma sie rozjasnic od poniedzialku wracaja 30tki na termometr chyba mma alergie na te papuzki, co sie nimi opiekuje - poza powyzej opisanymi objawami zaczely mnie swdziec oczy i zatoki puchnac - spray antyhistamiowy pomaga, byle do czwartku Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, pochmurno 18.08.18, 11:20 roseanne napisała: > chyba mma alergie na te papuzki, co sie nimi opiekuje - poza powyzej opisanymi objawami zaczely mnie swdziec oczy i zatoki puchnac - spray antyhistamiowy pomaga, byle do czwartku ********* O matko. Bidulu. :-((( Pójdź może do pharmacie? Na pewno Ci coś dobrego doradzą. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, pochmurno 18.08.18, 11:39 Rose, papuzki? Gdzies mi ucieklo, ze sie opiekujesz. O matko boska co one wyczyniaja? Sobotni wieczor u mnie...mrumru. Praca Pana meza nad murem sie posunela powaznie do przodu. Rozladowywalam dzisiaj mulch na grzadke kolo bananow. Wczoraj byla praca do pozna. Jutro znowu to samo. Nowy unit B&B juz prawie gotowy do wynajecia. W miedzyczasie musze zamiesic zdjecie cytryn. Tak wygladaja zakupione w sklepie i tak te od klienta. Nie musze mowic jak te od klienta smakuja... Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, pochmurno 18.08.18, 13:34 jestem w Marsylii, 3 tydzien mam drmowe lokum w zamian za opieke nad dwiema papuzkami falistymi i kwiatkami w srodku i na balkonie papuzki cwierkola lub dra sie nieslychanie , przez wiekszosc dnia. Jedna z nich ma klopoty z przekarmieniem i watroba, bardzo traci piora i np kuper od spodu ma lysy.. - podobnno byly u veta przed moim przylotem odkurzac musze co 2 dni, bo puch lata.. Odpowiedz Link
minniemouse Re: Sobota, pochmurno 22.08.18, 06:26 U mnie nadzwyczajnie obrodziły jabłka w tym roku - az wszystkie trzy sztuki na jabłonce! :D :D :D Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, pochmurno 23.08.18, 12:57 minniemouse napisała: > U mnie nadzwyczajnie obrodziły jabłka w tym roku - az wszystkie trzy sztuki > na jabłonce! :D :D :D ************* :-))) Mogę Ci podesłać, bo u mnie z 200 kilo będzie. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, pochmurno 18.08.18, 13:36 mam ze soba moj najnowszy spray, sterydowy myslac, ze tu nie ma takich samych chwastow przerwalam na poltora tygodnia... - nie musze stosowac na okraglo, tylko " na rzadanie" i widac wystarczylo powinno pomoc w ciagu 48 godzin Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, pochmurno 18.08.18, 18:15 kanie, takie cytryny jak u Twojego klienta, przywiozlam sobie pare razy z Wloch. Prosto z drzewa. To absolutna rewelacja, nie ma porownania do tych kupnych. Rose, te Twoje papuzki sa dziwne, bo wiem od innych posiadaczy ze sie na noc klatke czyms zakrywa, zeby wiedzialy ze jest noc. A Ty nie zakrywasz. Moze sa przez to takie aktywne i przy okazji trzucaja puch wokol siebie. U mnie juz dojrzala wiekszosc jablek: slodko-kwasne, soczyste, pyszne. Poza tym bylysmy dzis znowu caly dzien na basenie z ta roznica, ze zadnej z nas nie chcialo sie wejsc do wody:) Na szczescie bylo tylko 30 stopni i lekki wiaterek. W cieniu chwilami wrecz chlodno. Jutro wycieczka piesza, oby tgez nie bylo upalu. I u mnie od poniedzialku ma byc caly tydzien powyzej 30. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, pochmurno 18.08.18, 18:59 papuzki nie sa moje, nie nauczone do wchodzenia do klatki, jak sie robi ciemno to sie robi ciemno wlascicielka mieszkania nie uzywa glownego swiatla w pokoju, gdzie sa papuzki, tylko malenka punktowa lampke nad biurkiem,a ja mam popstepopwac tak samo, w koncu jestem gosciem, zasad zmieniac nie bede pomiedzy 9 wieczorem i 7 rano sa cicho spedzilam wlasnie prawie 2 godziny w morzu cytryny Kana piekne, mialam kiedys z Kalifornii, celnicy kanadyjscy pozwolili mi wwiezc Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, słońce, 28 C 19.08.18, 08:51 Będzie piękny dzień. :-) Wzięło mnie wczoraj na rosół, więc kupiłam ingrediencje i nastawiłam na pyrkolenie. Ale to nie na dzisiejszy obiad, dzisiaj jadę w góry z Mańkiem do takiej małej knajpki na placki ziemniaczane. Robią znakomite. Od jutra powrót do kieratu. :-( No nic, nie jojczyć. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela, słońce, 28 C 19.08.18, 11:55 Niedziela u mnie byla pracujaca. Urzadzilismy z Panem mezem juz w calosci nowe B&B dla klienta. Dzisiaj weszly ostatnie dodatki. Jutro wolne i nie odpowiadam na zadne telefony. Wrocila zima. Jest bardzo nieprzyjemnie na zewnatrz. Palimy wiec znowu w kominku. Widzialam dzisiaj w miasteczku przepiekne orchidee. Chyba sobie kupie cos bo nie moge sie oprzec. Wlepie oczywiscie zdjecie jesli sie zdecyduje. Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, słońce, 28 C 20.08.18, 17:11 prze wiekszosc dnia forum mi oglaszalo, ze ma proxy problem i nie chcialo otworzyc inne prywatne forum , w ktorym pisuje, zostalo zaspamowane przez jakiegos koreanskiego boota, z obserwcaji oslej lawki i fof nie to jedno... znalazlam bardzo smaczna , nowo otwarta restauracyjke nigeryjska - ryba smazona w calosci, na chrupko, bez maki - swietna! = Black Friday, nazwa restauracji i imie wlasciciela.. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, słońce, 28 C 20.08.18, 18:30 roseanne napisała: > prze wiekszosc dnia forum mi oglaszalo, ze ma proxy problem i nie chcialo otworzyc ************ Miałam to samo. Wszyscy mieli. Ogólna awaria Wróciły upały. 32 C. Ufff.... Rano tylko wyszłam do sklepiku, a dzień spędziłam przy zamkniętych oknach i zasunietych zasłonach. Pierwszy dzień pracy po urlopie. Ufff. Ciężko było, ale przeżyłam. :-) Z tego gorąca nic mi się nie chce. :-/ Błeee... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, słońce, 28 C 20.08.18, 18:46 U nas dzis tylko 29 stopni. Ale i tak bylam zdechnieta, bo po pierwsze kilka powaznych spraw dzis zalatwilam, a po drugie jestem obolala po wczorajszej przygodowej wycieczce. Caly tydzien pelen spraw, bo za tydzien jade do Polski i musze rozne rzeczy zapiac na ostatni guzik czy jak sie to mowi. Ale dobrze ze mi niewiele czasu zostalo, bo jak mam duzo czasu to sie do roboty zabrac nie potrafie:) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niedziela, słońce, 28 C 20.08.18, 19:19 Nic nowego. Kolejny weekend w VT. Wiedzielismy, ze moze padac, wiec wzielismy najmniejszy namiot z naszych trzech, by jakby co, latwo to osuszyc. Jednak ten najmniejszy namiot jest tez najstarszy, z 15 lat ma to biedaczysko, ja go niemniej bardzo lubie. Jest latwiutki w obsludze, przytulny, i pelen wspomnien. W piatek wieczorkiem przy ognisku zaczelo padac, usunelismy sie pod rozwiniety tarp i bylo w porzadalu. Przed polnoca zwinelismy wszystkie wiktualy do samochodu, bo bylismy ostrzezeni, ze niedzwiedz sie pokazal. Zasnelismy, jak zwykle w VT, jak pacholeta. W srodku nocy jednak obudzil nas halas. Nie, nie niedzwiedz, jeno ulewa rozmiarow biblijnych normalnie! Grzmoty, blyski, i plachty wody z nieba. Nie tylko jednak halas tej burzy nas obudzil, gdyz okazalo sie, ze nasz namiot-staruszek przemaka... Nie jakos dramatycznie, jednak czesc szmat w torbach nabralo nieco wody, Brazowi nakapalo na zaspany pysk. W strugach zarzucilismy na namiot kolejny tarp/tropik i wiecej szkody juz nie bylo. Jeno suszenie szmat o poranku. Niemniej, sen w namiocie pod deszczem to najlepszy sen w swiecie! Pod warunkiem, ze nie przemaka. Zdecydowalismy wyrzucic namiot. Po sentymentalnych naradach zdecydowalismy jednak go jeszcze reanimowac. Przy nastepnym biwaku go zimpregnujemy (co to wogole za slowo po polskiemu?! :))) ) dwiema warstwami impregnotora. Niech nam jeszcze podycha :) Ach! W piatek wieczorem, jeszcze przed deszczem, po raz pierwszy tego lata wdzialem dlugie portki i lekki sweter... W niedziele jednak juz zarzylo apiat'. I to jak! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, słońce, 28 C 20.08.18, 19:35 oj, tym dobrym spaniem w deszczu pod namiotem przypomniales mi te czasy, gdy chodzilysmy z siostra regularnie po Beskidach i spalysmy prawie zawsze w stodolach, taki to byl piekny zwyczaj. I to wspomnienie deszczu jak sie spi w suchej, pachnacej siankiem stodole... Pieknie bylo. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, słońce, 28 C 20.08.18, 19:43 prawda ze tu tej funkcji brakuje? :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela, słońce, 28 C 21.08.18, 00:29 Juz kupe czasu nie bylismy pod namiotem. Mieszkajac w Sydney szukalismy kazdej okazji aby wybyc i sie gdzies pod grusza przespac. Obecnie mieszkajac pod grusza jakos nam sie nie chce. Susza poza tym. U mnie na zielona wciaz, wybrzeze natomiast juz pol pustynne. W nocy palilo sie w dolinie. Daleko ale sprawdzalam pare razy nie bedac pewna czy isc spac czy co? Rano sie juz tylko tlilo. Za to cale wybrzez NSW ma pozary. Od granicy z Victoria az po granice z moim stanem. Gdzie tu nawet pod ten namiot? W glab szaro i im dalej tym mniej wody. Az serce sciska. Co ci ludzie zrobia nie mowiac o zwierzetach. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, ochłodzenie 21.08.18, 16:43 Ochłodziło się, jest bardzo przyjemnie, trochę ponad 20 C. Bez wilgoci w powietrzu, lekki wiatr. Cudo. Od świtu haruję, ale zrobiłam sobie przerwę na wycieczkę do sklepiku i zakup schabu, a potem na usmażenie (i spożycie jednego z) kotletów schabowych. Zaraz wysyłam, co napłodziłam, pardon, dzisiaj i idę do ogrodu zbierać mirabelki. I może śliwki już dojrzały? Rośliny też podleję, dzisiaj nie muszę czekać do wieczora. Miłego dnia/wieczoru :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, ochłodzenie 21.08.18, 18:35 Tu sie ochlodzi po moim wyjezdzie Jutro bede sie pakowac i cudowac, by sie w limicie wagi zmiescic🤣 Przezornie spakowalam szmaciana torbe podrozna na ramie, laptopowa sie tam mies i i czesc szmatek moze dorzucic. W Zurychu mala czesc walizki zostaje - sery, oliwki, moje dzemy Pierwszy weekend zamki- Vaug? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, ochłodzenie 21.08.18, 20:34 Zebrałam ze dwa kilo (na oko) czerwonych mirabelek, i spędziłam upojne 2.5 godziny drelując. :-/ Cóż, czego się nie robi dla ulubionej (jednej z) konfitury. :-) Dodałam cukru pudru i sok z 1 cytryny, i niech się przez noc pomacerują. Jutro rano nastawię na mały ogień, popyrkoli 35-40 minut, i rozłożę do słoiczków. Jakieś 4-5 słoików powinno wyjść. Węgierki jeszcze kompletnie twarde. Ale teraz już trzeba będzie sprawdzać 2 razy dziennie i zerwać, jak tylko zaczną mięknąć - inaczej mi osy zeżrą. Podróżuj bezpiecznie, Rose, i pozdrów ode mnie Szacownego Małżonka. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, ochłodzenie 21.08.18, 20:49 dziekuje, pozdrowie, ale to dopiero w czwartek mirabelek to bym zjadla... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, ochłodzenie 21.08.18, 21:07 roseanne napisała: > dziekuje, pozdrowie, ale to dopiero w czwartek ********* A, rzeczywiście. To pozdrów w czwartek. :-))) > mirabelek to bym zjadla... ********** Szkoda, że nie mogę Ci wysłać... Z tym drzewkiem z czerwoną mirabelką to śmieszna sprawa. Taki kącik przy domu od strony garażu, gdzie posadziłam różne drzewa i krzewy (po remoncie domu to był pusty plac), pod moje rozliczne nieobecności parysko-warszawskie bujnie się rozwinął (żeby nie rzec: zarósł niemożebnie). Do zeszłego lata nie miałam czasu ani głowy tam przerzedzić, dopiero ponad rok temu było wielkie podcinanie. Nawet to drzewko widziałam, ale nie byłam pewna, co to, skąd się wzięło i "z czym to się je". Widziałam, że kwitło, ale żadnych owoców nie było. I rok temu patrzę, a tam są jakieś czerwone owoce. Ostrożnie spróbowałam, a to mirabelki! Jednym słowem - to jest samosiejka, na oko ma z 7-8 lat, i do zeszłego roku nie owocowała, pewnie dlatego, że nie miała wystarczająco światła. A teraz: proszę! :-D Drugą taką samosiejkę mam w postaci wiśni, która wyrosła w samym środku wielkiego krzaka. Ma doskonałe owoce, więc wiosną krzak zostanie podcięty do minimum, żeby zrobić wiśni miejsce. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek, ochłodzenie 23.08.18, 12:58 Zazdroszcze mirabelek oraz drzew owocowych samosiejek. Moje morwy maja coraz wiecej owocow. Mlode wciaz drzewka wiec nawet jakby doszly to bedzie niewiele. Zaczely sie pojawiac chmury. Dobry znak. Moze jednak cos spadnie w ciagu nastepnych dni. Potrzeba juz bardzo. 8 tygodni bez kropli deszczu robi swoje. Podlewanie to nie to samo. Z samosiejkami mam podobne doswiadczenia w dzikiej czesci ogrodu. Co jakis czas wychodzi cos z ziemi. Wrzuce zdjecia przez weekend takowych cudow bo to nieslychanie ciekawe. Z pracy. Sandy znalazla prace. Bede wiec z nia pracowala lub nie w zaleznosci od jej rozkladu. Mnie pasuje. Przestawilam sie juz na prace bez. Jesli jest w stanie cos zrobic to plus. Ciesze sie, bo ona sie cieszy i zycze jak najlepiej. Wciaz nie moge sie nadziwic. Praca w 7 dniowym rozkladzie z glownymi dniami w poniedzialek i wtorek. W te ostatnie dwa dni tylko dwie godziny dziennie z dojazdem 30min w jedna strone. Co jakis czas 4 we wtorek. Moze byc zawolana w kazdej chwili w sobote i/lub niedziele na jakis czas. Caly rozklad moze sie zmienic z malym uprzedzeniem. Placa w dni powszednie powaznie w dol. W weekendy podwojona wiec powinno wyjsc tylko troche lepiej. Nie mam pojecia bladego dlaczego ktos moglyby sie zgodzic na tak niekorzystne warunki. Ciekawe - nie? Oplacilam transfery z lotniska do zakwaterowania na wakacje swiateczne. Hurrra. Bedzie wiec troche nart na polnocnej wyspie w Japonii. Mam tez chec sprobowac lokalnych atrakcji oraz spedzic bardzo dobrze swieta BN. Jest tego tyle, ze postanowilam wybrac po przybyciu na miejsce. Japonczycy sa tak dobrze zorganizowani i pomocni, ze nie powinno byc zadnych problemow. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, 34 C ... :-/// 23.08.18, 13:52 Nie odpuszcza, nie odpuszcza... :-( Znowu siedzę przy zasłoniętych oknach, zamknietych okiennicach. Jutro ma być to samo, plus burze (czyli jeszcze większa duchota). Zaczynam mieć dość, no ileż można. Poza tym na froncie domowym, działalności przetwórczej c.d. Przedwczoraj i wczoraj: konfitura z czerwonych mirabelek. Dzisiaj: druga część "sałatki letniej". Na horyzoncie: powidła śliwkowe. Ufff. Zawodowo urwanie głowy, ale to normalne. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek, 34 C ... :-/// 23.08.18, 16:39 u nas wczoraj byl urkop a wieczorem przewlekla i rzesita burza po ktorej sie wreszcze nieco ochlodzilo. Dzisiaj jest przyjemnie, jutro i pojutrze ma ponoc lac i temperatura ma spasc do 18, az sie wierzyc nie chce. Ja moich kilka pozostalych po gradobiciu mirabelek sukcesywnie zjadam z drzewa, mam za to zatrzesienie pomidorow, na szczescie mamy w hotelu duzo gosci, wiec je zdjadaja. Pan maz drugi tydzien w PL, zastepuje go moja kuzynka, wiec w domu mowimy od prawie dwoch tygodni tylko po polsku, bardzo to dla mnie niecodzienne. Od kilku dni mamy rowniez liczna grupe Slowakow w hotelu, wiec jest chwilowo bardzo Slowiansko. Gotujemy tez znacznie bardziej "po polsku" niz mam to na codzien w zwyczaju: mialysmy mizerie na slaska modle (czyli z cukrem), slaskie kluski, karminadle, duszone zeberka, panckraut, jutro moze zrobimy placki ziemniaczane a potem sie zobaczy, co nam sie jeszcze przypomni. Dzisiaj nie gotujemy, idziemy na pizze "na wies". Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, 34 C ... :-/// 23.08.18, 17:01 Co to jest panckraut, Xurku?? Poza tym przypomnialas mi jak spedzilismy kiedys ze znajomymi caly wieczor "kluconc" sie czy prawidlowo mowi sie karbinadle, kardinadle czy karminadle. Ja bylam za kardinadle:) Nie wiedzialam ze mizeria z cukrem (i cytryna) to slaskie, innej nie lubie. Moim niemieckim znajomym ta wersja tez smakuje. Jak mam to dodaje rowniez koperek. Piszesz o licznej grupie Slowakow i nie moge sobie przypomniec ile macie pokoi? Jem na okraglo pomidory i na surowo i w roznych innych postaciach. Na jutro przygotowalam sobie kupne Zucchini, wlasna papryke i peperoni oraz pomidory. Plus cebula i czosneczek naturalnie i jak sie poddusza, to dodam owczy serek. Uwielbiam. Fajnie masz z kuzynka, takie babskie gospodarstwo. Ale urlopu nie masz, prawda? Poza tym fajnie jest, bo dopiero niedawno Maryska polecala a Chris potwierdzil ze dobre, serial niemiecko-luxemburski Bad Banks, a dzisiaj wlasnie widze w programie, ze beda powtarzac. Az zadzwonilam do Maryski zeby sie upewnic ze to jest to:) Ciesze sie bo gra moj ukochany aktor, Tobias Moretti ktorego kocham nad zycie mimo iz niedawno stwierdzilam ze nie jest duzy, a ja wole wysokich mezczyzn. Ale mu to wybaczam, bo nie tylko swietnie wyglada, ale i swietnie gra. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, 34 C ... :-/// 23.08.18, 17:23 W Opolskiem mówiło się "karbinadle", o ile mnie pamięć nie myli. :-) W ostatniej chwili "złapałam" węgierki, zebrałam ze 3 kilo. Rano były jeszcze twardawe, a godzinę temu już dojrzałe. Zrywałam ciepłe od słońca. Stygną na dole, potem je przełożę do szuflady w lodówce na parterze (która służy za "piwnicę" na ogórki kiszone :-D ), a za powidła zabiorę się w niedzielę, bo a) jutro nie mam czasu, i b) w sobotę rano jadę na cały dzień do Czech na wycieczkę krajoznawczo-kulturalną. :-) W planie zwiedzanie klasztoru w Broumovie, obiad, popołudniowa kawa z ciastem (na ok. 20 osób) u przyjaciół, a wieczorem koncert smyczkowy wizytującego z Pragi (chyba) kwintetu. Weekend ma być deszczowy i chłodny, 18-19 C. Bardzo mi to odpowiada. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, 34 C ... :-/// 23.08.18, 17:14 Do mizerii zawsze dodajemy trochę cukru. Plus kwaśną śmietanę, czasem koperek - jak Ewa. Fajnie masz z kuzynką; rozmumiem, że się lubicie - inaczej byś jej na 2 tygodnie nie zapraszała. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek, 34 C ... :-/// 24.08.18, 05:47 Weszlam poczytac gazete i mnie zemdlilo. Nowy PM Australii to Pan, ktorego tak samo sobie cenie jak kaczke lub Trumpa. Ratuuunku, za co? Pogoda tylko dopisuje. Dzisiaj prawie letnio. Dobrze, ze kupilam sobie nowa orchidee. Bede siedzial i sie nia delektowala. A jak Pan maz wroci z pracy i sie dowie kto jest nowym PM od dzisiaj to chyba sie dzisiaj zalkoholizujemy. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF! :-D 24.08.18, 07:12 Sprawdziłam prognozy na dziś: chłodniej! :-) 25 C, deszcze, może burze. No ale 25 stopni to nie 35, jak wczoraj, fuj. Mam dość zajęty dzień, stąd też wstałam wcześniej, żeby zdążyć ze wszystkim i nie musieć pracować w weekend. Miłego piątku :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF! :-D 24.08.18, 08:27 Wczoraj jeszcze bylo upalnie, ale to juz byl z pewnoscia ostatni goracy dzien lata. Dzisiaj chlodno i pochmurno, ma padac i niech pada, bo deszcz jest potrzebny. Mizerie robie z jogurtem, koperkiem i octem winnym. Zadnego cukru. Ewa, jak Ci sie podobaly pierwsze dwa odcinki "Bad Banks"? Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF! :-D 24.08.18, 08:47 Mario, dzieki za Empfehlung:) Bardzo mnie wciagnelo. Przy okazji stwierdzilam jak strasznie jest w takiej "firmie" pracowac, pod ciagla presja, codziennie sie na nowo wykazywac itd. Na szczescie nie przezylam czegos takiego, ale ciekawie jest zobaczyc to od srodka. Mojego Moretti ostrzygli straszliwie, dobrze ze nie jest stale na wizji:) Natomiast Desiree Nosbusch jest przepiekna kobieta. Wiele lat jej nie widzialam, ogladalam glownie jak bylka mloda, piekna i nieslychanie zdolna. Nagle jest dorosla. I dalej nieslychanie piekna. Jeszcze raz dzieki Mario ze zwrocilas nam uwage na ta mini-serie. A poza tym u mnie wczoraj byla burza jak sie patrzy, lalo solidnie i dzisiaj tylko 20 stopni. Podobno taka temperatura oczekuje mnie w przyszlym tygodniu w Polsce, wiec ide dzis w teren przyzwyczajac sie. Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF! :-D 24.08.18, 10:16 Ewa, film z pewnoscia przerysowany, normalna praca w bankach inwestycyjnych bylyby zbyt nudna dla filmu :-) Niektore sceny krecono na najwyzszym pietrze kancelarii w ktorej pracuje moj ziec, na przeciwko wiezowcow Deutsche Bank. Desiree Nosbusch faktycznie piekna w tym filmie. Ciesze sie ze Ci sie serial podoba. Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF! :-D 25.08.18, 23:03 Desiree zaiste zjawiskowa, taka "rasowa pieknosc", jak sie kiedys mowilo. Juz w pierwszej swojej scenie magnetyzuje, choc role ma malo sympatyczna. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF! :-D 24.08.18, 09:58 Zurych przywital mnie deszczem. Przylecialam liniami austryjackimi, smiglowcem, gdzie wejscie nie bylo przez tzw rekaw lub podjezdzajace schodki, schodki tu byly czescia samolotu, a w czasie wsiadania grali walce Sztrausa . Wielce przyjemna przygoda. Jedynie ale, ze schowki nad glowa o polowe nizsze niz tradycyjne, mi to nie przeszkadzalo, ale wiekszosc pasazerow musialo oddac walizeczki. Wieczorem przyjecie u kolegi M, na Oerlikon, 12 pietro, piekny apartament z oknami na 3 strony swiata. Obejrzelismy piekny zachod slona a potem przewalila sie burza, ktora jeszcze pomrukiwala, jak wracalismy, a lalo do rana. Teraz przerwa, ale zapowiadaja deszcz caly dzien, temp do 22. Pzdrowienia przekazalam i odwracam, znaczy on tez pozdrawia Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF! :-D 24.08.18, 10:11 Hehe, takim samolocikiem lecialam raz do Warszawy. Tez musialam oddac nawet bagaz podreczny, ale najsmieszniejsze bylo to, ze nawet ja: 154 cm wzrostu, puknelam sie w te poleczki glowa:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF! :-D 24.08.18, 11:08 roseanne napisała: > Pzdrowienia przekazalam i odwracam, znaczy on tez pozdrawia ************ Dziękuję. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Ratunku 24.08.18, 12:08 Potrzebuje pomocy na przetworzenie duzej ilosci pomidorow. Wiem, ze byly gdzies przepisy. Co robic? Ogolnie dziekuje za pomoc w kwestii smrodu w lodowce. Kawa zalatwila sprawe i nie bylo juz potrzeby na inne dodatkowe srodki, ktore pamietam jakby co. No wiec, co robic z urodzajem pomidorowym, ktorym znajomy karmi swinie??? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Ratunku 24.08.18, 12:27 Potrzebujemy tez pomocy w kwestii wyrobow. Mamy znajomego, ktory wyrzuca obecnie wszystkie odpady z chodowli swin do smieci. Mamy miejsce na przyjazd dobrego masaza bedacego w stanie produkowac kaszane, salcesony i inne. Odpowiedz Link
roseanne Re: Ratunku 24.08.18, 13:15 na wyroby wedliniarskie przepisow inie mam , w latach dzieciestwa byly tylko kroliki - wszystkie podroby i mieso z kawalko posledniejszych byly obracane w pasztet i sloikowane ja pasztet ieke , dziele i mroze pomidory - czasami mroze surowe w kostkach i potem takie dodaje do zup, curry itd czasami tez, jak pomidory sa naprawde mocno dojzale - kroje wzdluz, wykladam na geboka plache do pieczenia, na to czosnek w plasterkach i bazylia, cale galazki, a co skrapiam oliwa i posypuje sola i pieke az sie pomidora da rozdziabac widelem sie to studzi, wyjmuje bazyliowe patyki, liscie zostawiajac w poidorach 0 calosc do zblendowania potem albo sloik , albo woreczek i zamrazarka - gotowy sos do makaronu, pozzy, doddoania pod pieczen, Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ratunku 24.08.18, 15:34 Rose, fajny przepis, spróbuję. Kanie, możecie zrobić przecier pomidorowy, i używać zimą do zup, sosów, bigosu etc. Na pewno lepszy od "pureed tomatoes" z marketu. A proste to jak budowa cepa. Kroisz pomidory w kostkę, wykrawasz białą szypułkę, wrzucasz do blendera (ze skórką, spoko) i blendujesz na gładko. Wrzucasz do garnka, troszkę solisz, malutko. Doprowadzasz do wrzenia i pyrkolisz na wolnym ogniu do pożądanej gęstości. Ja daję jedynie 15-30 minut. Na koniec zmiejszasz ogień i mieszasz, żeby pozbyć się piany z wierzchu (piana=banieczki powietrza=możliwość zepsucia sie potem). Gorący przelewasz do słoików do samego brzegu słoika (jak namniej powietrza), mocno zakręcasz, i słoiki do góry dnem do wystygnięcia. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Ratunku 25.08.18, 07:21 O dzieki. Jedziemy w przyszly tydzien na pomidory. Rose, musze kupic w takim razie zamrazarke bo do obecnej w lodowce nie da rady. Pan maz do tego przytaszczyl uwedzony udziec swinski. Chyba wystarczy na pol roku. Odpowiedz Link
maria421 Sobota, chlodno 25.08.18, 08:52 Wchodze dzisiaj na GW, przegladam wiadomosci i wiedze okreslenie "wnetrzarski gigant". Okazuje sie ze Google zna slowo "wnetrzarski", czyli ze funkcjonuje ono juz od jakiegos czasu. Czyli to ja nie nadazam za zmianami w moim jezyku ojczystym. Milej soboty :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, chlodno 25.08.18, 09:09 Ba! ja tez nie nadazam i co wazniejsze: nie mam ochoty nadazac. Nie podoba mi sie wiele nowoslow i tyle. Niech sobie bede niedouczona. Przypomina mi to ze jak pierwszy raz spotkalam sie ze slowem "klimatyczny" to nie wiedzialam o co chodzi. Na forum wloskim ktos zapytal jaki klimat jest gdzies tam we Wloszech. Odpowiedzialam, ze srodziemnomorski.... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota, chlodno 25.08.18, 23:17 Identycznie bylo u mnie z tym klimatem. Gdy bylismy w Grecji, ktos z Polski mnie pytal "jaki tam klimat?", troche mnie zdziwilo pytanie, bo osoba edukowana i powinna sie w strefach klimatycznych orientowac. I jak idiota jej opisalem z grubsza i pokrotce klimat srodziemnomorski :))) Ona parsknela smiechem, jednak zrozumiala od razu skad nieporozumienie i sama przyznala, ze musi uwazac na swoj jezor polski w rozmowach z takimi jak ja... ;))) Inna raza, ktos mi w Warszawie mowi "wyslij mi strzalke"... ze co, kogo? sie pytam... Tez ze smiechem zaskoczyli, ze ze mna trzeba uwazac. Ludzie z ktorymi spedzilem mlodosc, z ktorymi poslugiwalismy sie dokladnie tym samym jezykiem, zargonami, skrotami myslowymi, powiedzonkami... Ze 4 dekady temu!... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, chlodno 26.08.18, 00:37 chris-joe napisał: > Inna raza, ktos mi w Warszawie mowi "wyslij mi strzalke"... Nie wiem, czy chodzi o to samo, ale tutaj się mówi "puść mi głuchego", czyli zadzwoń jednym dzwonkiem, a ja oddzwonię. To jest to samo? Melduję najbliwszemu forumowi, że dzień i wieczór w Czechach były boskie. Jutro zaś zaczynam smażenie powideł z węgierek (5 kilo i 3-4 dni smażenia), troche popracuję (niestety), i trochę ogarnę "dom i zagrodę". Deszcz ma padać. Dajcie niebiosa. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota, chlodno 26.08.18, 07:17 Dokladnie o to wlasnie chodzilo. Do tego -jak widac- dochodza regionalizmy... ;))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota, chlodno 26.08.18, 07:23 (Nawiasem): Niemcy, z pewnoscia, moga tu nam podrzucic caly slownik dwoch Niemczyzn z 40-o lecia podzialu... Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, chlodno 26.08.18, 09:50 chris-joe napisał: > (Nawiasem): Niemcy, z pewnoscia, moga tu nam podrzucic caly slownik dwoch Niemc > zyzn z 40-o lecia podzialu... Niemczyzn jest wiecej niz dwie, i nie dotyczy to tylko starego podzialu na RFN i NRD. Ja rozpoznaje akcent saski, bawarski, berlinski, nawet heski z poludnia (Frankfurt) i polnocy (Kassel), wiem ze jak bede chciala kupic bulke w Monachium to nie bedzie to Brötchen tylko Semmel, ze jak w Hesji chce kupic paczka, to bedzie to Berliner, ale w Berlinie Pfannkuchen. W czasie mojego dlugiego zycia w Niemczech powstaly nowe slowa, najpopularniejsze to chyba Handy (telefon komorkowy) . To jednak za malo zebym mogla dostrzec roznice miedzy jezykiem uzywanym dawniej i teraz, tak jak dostrzegam to w jezyku polskim. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, chlodno 26.08.18, 10:13 bo z tym jezykliem na miejscu jest tak, ze zyjac z nim na codzien, nie zauwazasz zmian ktore wchodza w uzycie. Do tego w moim przypadku jest tak, ze mam wylacznie z doroslymi kontakt, a to glownie mlodzi uzywaja tych nowoslow. Kanie, Twoj "ogrod" jest niesamowity. Ale tez wyobrazam sobie, ze jakbys zaniechala na pare tygodni karczowania itd, to bys przez gaszcz (gonszcz) nie trafila do domu:) Podziwiam Was za to, co robicie. Przeciez wiekszosci musieliscie sie uczyc od zera! Szacun - jakby powiedzial "dzisiejszy" Polak:) Odpowiedz Link
minniemouse Re: Ratunku 26.08.18, 01:13 a jak sie robi sun dried tomatoes? wie ktos moze? Odpowiedz Link
kan_z_oz Co wyrasta 26.08.18, 09:13 przypadkiem na dzialce. Wyrasta niemalze wszystko co upadnie na ziemie. Z kaktusa san pedro (na zdjeciu ponizej) odpadl okolo 5 lat temu fragment w czasie huraganu. Stoczyl sie w dol gdzie przelezal pare lat miedzy chwastami. Pan maz zaczal chwasty kosic. Wyrosl maly lasek kaktusowy. Obsadzilam trawami, ktore docelowo i w bardzo dobrym ukladzie rozrastaja sie do kep o wysokosci okolo 1.5 metra lub wiecej. San pedro ma bardzo dlugie i niebezpieczne kolce. Nie bardzo wiec chcemy kosic trawe kolo niego. Jest to tez najwiekszy kaktus jak widzialam w zyciu. Murek betonowy na gornym zdjeciu ma 1.3 metra. Kwitnie w styczniu lub lutym. Ma tysiace bialych kwiatow, ktore otwieraja sie o swicie i zamykaja wczesnym ranem przy slonecznej pogodzie. Pszczoly maja absolutnego chopla na punkcie nektaru. Mamy wiec je wszystkie gdzies juz okolo 4-5 piatej rano brzyczace jak oszalale. Plot z sasiadem to stara siatka druciana. chcielismy wymienic by postawic cos solidniejszego na cale 'chwastowisko', ktora uwielbia sie wspinac i z jakiegos powodu rosnie miedzy naszymi dzialkami bez problemu. Te zielone palmowate liscie wychodza mi w tej czesci wszedzie. Potrafia nawet miedzy kamieniami, ktore spelniaja w tym miejscu funkcje kanalu na deszczowke. W czasie renowacji cala ta czesc byla oczyszczona az do golej siatki. Tak wyglada po 10 miesiacach. Te paprotki to wszystko samosiejki. W niektorych miejscach wychodza z krzakow ponad moja glowe. Nasturcja. Na kupie kamieni i gliny. Wyrywam z innych miejsc ogrodu. Normalnie wyglada duzo lepiej ale bez deszczu od 8 tygodni... Paprocie samosiejki. Nie mam pojecia co to jest. Pojawilo sie w pewnym momencie. Kwitnie produkujac male lodygi z bialymi kwiatkami. Wyglada bardzo ozdobnie z kwatami lub bez. mam obecnie w kilku miejscach. Kawa. Az mnie sciska gdy wyrywam zdrowe sadzonki takowej i wsadzam do kubla. Co z tym robic? Ten staghorn ma srednice ponad 2 metrow. Wychodza mi na dzialce prawie na kazdym drzewie lub murze. Byle w cieniu i sporo wody. Zastanawiam sie czasami czy to drzewo o bardzo miekkim drewnie jest wciaz w stanie goscic tych wszystkich przybyszy. Jeden, nieco mniejszy sciela mi firma elektryczna i Pan maz z bratem przy mojej pomocy mielismy wielki problem by udzwignac i zniesc w dol. Nie wiem ile kosztuje taki okaz... Nie mam pojecia znowu co to. Wyskoczylo tylko ostatnio. Jakas 30 cm trawa z lodyga gdzie zaczynaja sie pojawiac paki. Rodzime pnacza, zaczynaja wracac w roznych czesciach dzialki. Te rodzime pnacza buduja system wspierajacy drzewa lasu podzwrotnikowego. Zaczynaja wychodzic w roznych miejscach gdzie nie koniecznie sa mile widziane. Narazie wszystko trzymam. Kordylie; w roznych kolorach i wszedzie. Dzikie irysy w sadzie, ktore wyrywam. Maja pomaranczowe male kwiaty. Na zdjeciu wyrastaja mi akurat pod grochem golebim, ktory trzymam dla papug. Groch glebi czyli tradycyjny groch uzywany do gotowania potrawy hinduskiej dhal. Kwitnacy. Mam sporo. Nie mam znowu pojecia skad sie wziely te kwiatki. To wyszlo po usunieciu chwastow ze starego zmurszalego pnia lezacego na ziemi. Wyroslo na ponad 2 metrowa rosline, ktora uwielbiaja ogryzac jakies owady. Nie mam pojecia co robic oraz czy robic. W tym moim ogrodzie czuje sie jak kompletny analfabeta. Usuwam wiec tylko chwasty oczywiste uczac sie co wychodzi bo to tylko mala czesc na zdjeciach. Jest to dla mnie najwieksza radosc jaka przychodzi mi obecnie przezywac. Nie moge sie nadziwic hojnosci zielonych oraz tego ile daje natura. Odpowiedz Link
roseanne Re: Co wyrasta 26.08.18, 09:35 Piekna dzikosc 😉 Roslina z ciemniejszymi plamkami, o owalnych lisciach to marsntha, czy tez praying plant, mam w domu kilka okazow, rosnie chetnie polcieniu Ostatnie wyglada na bananowce, ale xzy na peno to nie dam sie pociac. Obejrzalam wczoraj zamek w Gryuere, czy jak sie to pisze, miasteczko do ktorego wstep jest tylko pieszo, capiace serem. Dzis Montreax, po drugiej stronie jeziora juz Francja. Zdecydowanie chlodniej. W czasie jazdy z Zurychu wczoraj temp spadala do 11C. Mam nadzieje, ze dzis bedzie mniej lac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co wyrasta 26.08.18, 09:37 O matko. Ogród Edenu. Cudnie. :-) Jedna z tych roślin, o których nie wiesz "co to", to maranta: maranciaki.pl/maranta.htm Mam ją w doniczce, a w tym roku nawet mi zakwitła. Odpowiedz Link
minniemouse Re: Co wyrasta 29.08.18, 00:00 na tym ostatnim zdjeciu te wielkie zielone liscie wugladaja mi znajomo. takie lisce ale w mniejszy wydaniu ma moja Zantedeschia Aethiopica czyli etiopska Calla Lily. może to cos z tej rodziny? Minnie Odpowiedz Link
minniemouse Re: Co wyrasta 29.08.18, 00:03 moz ebyc pod nazwa Arum Lily. czy to kiedykolwiek kwitlo? Odpowiedz Link
minniemouse Re: Co wyrasta 29.08.18, 00:11 Chyba znalazlam - w/g wszelkich danych to chyba jest Taro plant greenharvest.com.au/Plants/Information/Taro.html Odpowiedz Link
minniemouse Re: Co wyrasta 29.08.18, 00:12 www.abc.net.au/gardening/plant-finder/taro/9672170 Odpowiedz Link
minniemouse Re: Co wyrasta 30.08.18, 03:21 2. te biale kwaitki sa u ciebie bardzo niewyrazne - czy mozesz pstrykac wyrazniejsza fotke lub porownac z tym zdjeciem CALLICOMA SERRATIFOLIA - jakby liscie sie zgadzaly, podluzne, postrzępione, lodygi rozowawe.. Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 26.08.18, 11:58 Miałam dzisiaj trochę popracować, ale - parafrazując klasyka - "pieprzę, nie robię". :-) Za to zabieram się za przerobienie pięciu kilo węgierek na powidła. Zrobię tym razem z orzechami włoskimi i ciupinką gorzkiej belgijskiej czekolady. Dzisiaj większość dnia i jeszcze 2 wieczory będą pyrkolić. Poza tym mam fajną książkę, więc się nad nią pochylę. :-) Fajna niedziela, a wczorajszy dzień w Czechach też fajny. Jednym słowem - dobry weekend. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek poniedzialek 27.08.18, 13:11 Kanie, Twoj ogrod to zupelnie inny kaliber i swiat niz europejskie ogrody. imponujaca roznorodnosc i rozmach. wklejaj jak najwiecej zdjec, ciesza oczy i dusze. wszystkie nieznane ci rosliny widzialam w nigeryjskich tropikach, ale tez nie wiem, jak sie nazywaja :). zazdroszcze przebywania w takim ogrodzie ale nie zazdroszcze roboty. mam nadzieje, ze na dlugo starczy Wam sil, by mierzyc sie z tak rozbuchana natura. Ale jak to mowia dal bozia zajaczki, to da i laczke :). ja tez spedzilam wspaniala niedziele w Lucernie ze Kuzynka 1. Pogoda byla rewelacyjna, sloneczne 25 stopni. Lucerna piekna jak zawsze ale zdecydowanie za duzo chinskich bezkulturnych turystow plujacych na ziemie, rozpychajacych sie lokciam, szturchajacych innych przechodniow, dracych sie do siebie z dwoch stron szerokiej ulicy, klujacych innych przechodniow wciaz wyciagnietymi do gory patykami i zatknieta na koncu komorka. W sklepie z ekskluzywnymi zegarkami dla azjatyckich turystow otwartym 24 / 7 odkrylam ze obsluga juz prawie w 100% azjatycka i ze Roleks pobil nowy rekord: tym razem najdrozszy w cenie 259'000 CHF (takiego jeszcze nie widzialam). Siedzialysmy z Kunyzka 1 w nadrzecznej knajpce przy piwie (o dziwo w tych knajpkach calkowity brak chinskich turystow) i przeliczaly zegarek na wszystkomozliwe. Wyszlo nam, ze jest drozszy niz wszystkie moje nadmorskie bungalowy, ze moja kuzynka kupilaby sobie 4 swoje domy i jeszcze by jej zostalo, ze moja siostrzenica w Nigerii przy swojej obecnej pensji potrzebuje 103 lat pracy by na niego zarobic, ze mialybysmy za niego ponad 35'000 piw w tej wcale nie taniej knajpce, ze moglybysmy sobie kupic ponad 1'000 par drogich butow itd itp. W czwartek wieczorem przyjezdza Kuzynka 2, na poniedzialek planujemy "dzien serpentyn", przejedziemy od Thun do Lucerny lokalna droga przez Sustenpass i zaliczymy kotline Aary, lodowa grote i jezeli starczy czasu i dopisze pogoda kapiel w Vierwaldstättersee. Rose, daj znac jezeli macie ochote nas odwiedzic albo masz ochote na wspolny lunch w Zurychu przed powrotem do domu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: poniedzialek 27.08.18, 14:30 Zazdroszczę, Xurku, ale zazdroszczę z perspektywy kogoś, kto zaczął dziś drugi pourlopowy tydzień w pracy, i ciągle w szoku, pracuje-pracuje-pracuje. A w przerwach od pracy mieszam powidła z węgierek. Dzisiaj był drugi dzień pyrkolenia. Jutro dodam orzechy, gorzką czekoladę i chilli (do mn.w. 1/3 produkcji), znowu kilka godzin popyrkolę, i mam nadzieję, że będą już wystarczająco gęste. Za oknem słońce, przyjemne 22 C, prawie bezwietrznie. Miłej reszty dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: poniedzialek 27.08.18, 14:33 tym razem chyba tylko lunch/ kawa. M poplanowal wszystkie weekendy w piatek o switaniu lece do Warszawy, powrot w niedziele wieczorem obejrzelismy dokladnie dwa zamki, zupelnie nie po kolei sugerowanej przez przewodniki, tylko ot tak, gdzie nam pasowalo po drodze z okien samochodu wypatrzyam minimum 4 inne, dzis odpoczywam Odpowiedz Link
xurek Re: poniedzialek 27.08.18, 16:27 na lunch pasuje mi jutro i czwartek w tym tygodniu i wtorek w przyszlym tygodniu, potem bede we Frankfurcie a potem to Ty juz chyba wracasz do siebie :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: poniedzialek 28.08.18, 00:33 Dal pan bog zajaczki i dwie raczki. Wyrwane, wypracowane wlasnie takowymi od zera. A wlascicie od 6 toreb, ktore tutaj w ramach calego majatku ze soba przywiezlismy. Jest zdrowie i to sobie cenimy. Dzisiaj bedziemy wekowac ta noge swinska. Przelezala juz w lodowce oraz w pokojowej temperaturze. Popludniu zostanie wymasowana, zasloikowana i zacznie sie pasteryzowanie. Zobaczymy co wyjdzie? Odpowiedz Link
jutka1 Re: poniedzialek 28.08.18, 15:56 minniemouse napisała: > nozka ze sloika :D ************** Hahaha, Minnnie, dooobreee! :-D Odpowiedz Link
maria421 Wtorek 28.08.18, 13:23 Pogoda nawet niezla, ale mam podly nastroj i wszystko mnie wkurza. Wam milego dnia zycze Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 28.08.18, 15:55 maria421 napisała: > Pogoda nawet niezla, ale mam podly nastroj i wszystko mnie wkurza. ********* A wiesz, Marysiu, że też coś dzisiaj mam do kitu naSRUJ. Może coś w gwiazdach? Pogoda średnia, chłodno (nawet nie 20 C), pochmurno, ale - niestety - bezdeszczowo. Od rana zaiwaniam, jak mały traktorek: nie dość, że mam sporo pracy i termin, to w przerwach musiałam mieszać powidła. No, ale to ostatnie już za mną. Dzisiaj dodałam orzechy włoskie, ciemną czekoladę i chilli; popyrkoliło, odparowało, i przełożyłam do słoiczków. Stygną do góry dnem na blacie. Na tym oficjalnie zaprzestaję obróbki owoców, do przyszlego lata. Jeszcze tylko przecier pomidorowy mi został, ale to już jest pikuś: jest o wiele mniej czaso- i pracochłonny. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 28.08.18, 22:26 W Montrealu znowu?/nadal? piekarnik. Odczuwalna dzis ponad 40C. Mialo lunac, chyba obeszlo bokiem i nie lunelo mimo parzacego wichru. Zbliza sie dlugi Labor Day weekend, Vermont juz oczywiscie zabukowany. Tym razem jedziemy calym turnusem: 7 osob doroslych i chyba dwa podlotki. Zas tydzien pozniej: tydzien na Kubie! :) Odpowiedz Link
ertes Re: Wtorek 29.08.18, 03:12 My jezdzimy kompaniami haha Ostatnio czyli 2 tygodnie temu bylo nas 52. Mysle ze ten nadchodzacy weekend pobijemy. Wstepnie policzylem 58 hehhaha Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 29.08.18, 07:45 Ertes, korzystam z tego ze sie pojawiles zeby doniesc ze moje dzieciaki sa super zadowolone z kazdego etapu podrozy, najmniej z pobytu w San Francisco gdzie bylo tylko 15 stopni. Teraz sa w Marina del Rey, w piatek wieczorem odlatuja do domu. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 29.08.18, 08:22 Szybko to Mario zlecialo. Mialam wlasnie spytac jak im poszlo. Spadlo troche deszczu w ciagu ostatnich dni. Najlepsza wiadomosc od paru tygodni. Podlalo ogrod dosyc solidnie. Pszczoly oszalaly. W weekend znowu wybieranie miodu. Tym razem z nowego ula. Kilka lat temu gdy ustalalismy nowu ul zajelo im ponad 3 miesiace aby rozbudowac kolonie i z ula mozna bylo wybrac miod. W tym roku tylko 3 tygodnie. Oszalalo tez miasteczko - mowiac o turystyce. Do tego B&B, ktorym sie opiekuje probuje robic proste zakupy jak m.in kosmetyki, ktore wlascicielka zwykle kupuje. Okazuje sie, ze sa one notorycznie wykupowane. Raz udalo mi trafic szampon ale juz nie bylo odzywki. Innym razem byla tylko jedna i jedyna butelka mydla do rak a potrzebowalam kilka. Dzisiaj dopiero kupilam krem do rak, ktorego nie widzialam od 3 tygodni. Dzisiaj tez sekcja z pieczywem wygladala jak polki w sklepach PRL-u juz o 12:30. Zostalam wiec zmuszona do zakupu jakiejs buly bo mojego pieczywa ani jakiegos rozsadnego juz nie bylo. Kurcze, nawet do czwartku nie dociaga juz zaopatrzenie. Sklep lokalny rozrosl sie w ciagu lat 5 chyba juz 3 krotnie. Wzmogl sie tez ruch i obecnie siedze w korku juz kazdego dnia probujac przejechac w czasie lunchu. Nie jest to oczywscie zaden wielki korek miejski ale lokalni sa w szoku. Ja tez...haha Bawcie sie dobrze i odpoczywajcie w dlugi weekend Odpowiedz Link
ertes Re: Wtorek 29.08.18, 17:55 Fajnie ze zadowoleni. San Francisco w lecie jest bardzo zimne i z reguly zachmurzone. Natomiast w glab ladu gdzie jest slynne Silicon Valley moga juz byc upaly po 30+. Jesli nie byli to ja polecam Laguna Beach. Jedno z najladniejszych miast na poludnie od LA no i przede wszystkiem moje sasiedztwo. Super miejsce na spacer, obiad czy kolacje. Ocean w tym roku jest wyjatkowo cieply: do 26C czyli prawie Hawaje. Jesli nie byli oczywiscie. Udalo im sie z Yosemite jak widzialem gdyz pozar ugaszono jeszcze jak ja tam bylem. Ale ogolnie bylo lepiej niz myslalem jesli chodzi o zadymienie. Tylko pierwsze dwa dni troszke bylo czuc. Potem juz bylo czysciutko wiec mam nadzieje ze rowniez i im ta wycieczka sie udala. Zreszta akurat jak przyjechali to sie przyjemnie ochlodzilo. Znaczy relatywnie gdyz najbardziej to czuc blizej Pacyfiku. Im dalej tym cieplej. Ciesze sie ze im sie podoba. ie ma to jak wakacje po ktorych zostaja same dobre wspomnienia. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 29.08.18, 18:11 Zdaje sie ze w Laguna Beach byli po drodze do San Diego, w pierwszych dniach pobytu. Byli tez w La Jolla gdzie fotografowali lwy morskie. Wszystko pieknie i z pewnoscia beda mieli wspaniale wspomnienia. Odpowiedz Link