jutka1 Sobota 13.03.21, 11:52 Szaro, zimno, i ciągle wieje silny wiatr. Przenikliwy chłód. Sprzątam kuchnię; jak skończę to się umoszczę i będę czytać. Pieczenie kurczaka odkładam na jutro - dzisiaj mi się nie chce. W tle ciągle Radio Nowy Świat na przemian z FIP-em. W kuchni lecą z telefonu. Jakoś przy tym i sprzątanie idzie mi sprawniej. :-) Poza tym nic takiego. Miłego dnia. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota 13.03.21, 16:17 Radio Nowy Świat grało nam do sniadania Potem się zebraliśmy w sobie i pojechaliśmy do As ony. 3km, autobusem miejskim Słonecznie, lekkie naście. Podeptalismy w górę i w dół, tudzież większość starych uliczek Kupiliy mi butki, zwyczajne polsportowe do chodzenia. Zauważyłam, że albo więcej laze, albo jakość spada. Bywało, że buty codzienne wytrzymywały mi do 3sezonow, teraz ledwo jeden i cały bieżnik zjechany. M został sterroryzowany do kupna sobie swetra/kurtki z mieszanki merynosów i akrylu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 13.03.21, 23:36 roseanne napisała: > Kupiliy mi butki, zwyczajne polsportowe do chodzenia. > Zauważyłam, że albo więcej laze, albo jakość spada. > Bywało, że buty codzienne wytrzymywały mi do 3sezonow, teraz ledwo jeden i cały > bieżnik zjechany. ********** Myślę, że i jedno, i drugie. Jakość większości rzeczy spadła. Mam różne-takie, kupione 20 lat temu, trzymają się. Reszta, te nowsze, po jednym-dwu sezonach - bajbaj. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota 14.03.21, 14:55 No zobaczymy, ile nowe wytrzymaja Dziś wieje potwornie od samego rana. Spakowalismy się,zjedliśmy pizze na ławce. Zanim skończyliśmy była już zimna. A teraz w pociągu, już drugi Podobno zagorami wróciła zima... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 14.03.21, 18:15 Oj. Powrotu zimy współczuję. Tutaj niedziela średnia na jeża. Najpierw koszmarne sny, potem zmęczenie, potem ogólny niechciej. W ramach potrzeby "comfort food" wdała mi się zchciewajka w postaci "egg salad sandwich". Właśnie zrobiłam, przegryza się w lodówce, za jakieś pół godziny będzie na kolację. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota 14.03.21, 18:55 ha, ciekawe, ze za mna tez salatka jaeczno szczypiorkowa chodzi wspolczuje klopotow ze snem po derodze padal snieg, teraz deszcz... mniej zal wracac do montrealskiej brejki Odpowiedz Link
xurek koniec niedzieli 14.03.21, 20:55 pogodowo bylo wszystko: rano slonce, potem silny wiatr i snieg a teraz pada deszcz. Krotko mowiac: ohyda. Kulinarnie od wczoraj mam jakies dziwne pomysly: wczoraj na obiad salatka z rauki, glowki salaty "baby", mlodego szpinaku, do tego ser kozi na cieplo, ziarenka pinii i slonecznika, pomidor i truskawki oraz croutons z ciemnego chleba. Bardzo smaczne. Na kolacje zas zrobilam zapiekane malze nowozelandzkie ze szparagami i frytkami - wyszly cos miedzy ledwozjadalne a ohydne. Postanowilam bowiem ugotowac szparagi w tym samym wywarze co te malze, w ktorym jest min. nac selera, co zrobilo ze szparagow cos bardzo niesmacznego. Po wyciagnieciu szparagow i przed wlozeniem malz dodalam jeszcze szczypte estragonu, ktory to kompletnie zniesmaczyl te malze. Zapiekanie w masle z czosnkiem i parmezanem nieco im pomoglo, ale staly sie za tluste i palila mine po nich zgaga. Jedyne, co bylo "normalne", to frytki :). Dzis na obiad powtorka z salatki z dodatkiem gotowanego jajka i avocado, a wieczorem zupa tom-kha-gai, wszystko wyszlo smacznie. Poza tym upieklam 4 chleby z orzechami i dwie bagietki. Bagietki to premiera, maja byc do jutrzejszej cesar - salat. Wyszly zupelnie bez smaku, mam wrazenie, ze jest zdecydowanie zbyt malo soli i sa zbyt suche, chociaz robilam wedlug przepisu. Na croutons sie nadadza, ale szalu nie ma. Teraz mi sie marzy kapiel w pachnacej soli przy swiecach i z lampka wina. Zaraz ja sobie zapodam. Poza tym mama znalazla mi kota, zaliczka juz wplacona, kotka nazywa sie Finka, ale Mlodemu imie sie nie podoba, wiec pewnie ja przemianuje. Finka ma przybyc do Szwajcarii koncem kwietnia, jezeli wszystko pojdzie zgodnie z planem. Nie jest chartreux, tylko british short hair blue cream :). A po naszemu szara z malymi bezowymi plamkami. Mlodemu rasa spodobala sie z postury bardziej niz chartreux, dla mnie kot wyglada bardzo "robust" :). Ale jest sloki i ponoc ma bardzo spokojny charatker. To dobrze, bo mamy w rodzinie wystarczajaca ilosc trouble makers. Na zdjeciu 1 Finka wczoraj a na zdjeciu 2 siostra z poprzedniego miotu w wieku 4 miesiecy dla pokazania, jak wygladala bedzie Finka przy odbiorze. Szukajac odpowiedniego kota mama przeslala mi mni. zdjecie scottish fold, kota z klapciatymi uszami. Jak dla mnie okropienstwo, widzialam po raz pierwszy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: koniec niedzieli 14.03.21, 23:24 Xurku, to lekcja na przyszłość, że szparagi zawsze osobno i małże też osobno. :-) Reszta potraw brzmi super, chleb też. A co do bgietek - z czasem dojdziesz do proporcji etc. - a teraz przerobisz na croutons i po sprawie. Kotek b. ładny. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: koniec niedzieli 15.03.21, 10:24 kocinka slodka, jak duzy ten gatunek wyrasta? tu o 7 -2, tera kilka powyzej zera , mokro,grudki lodu i marznacy deszcz na zmiane robie pranie i powoli robie spis inwentarza- co spakowac, co zostawic. w zasadzie prawie pelna garderobe letnia juz tu mam, nawet nie byla zniesiona ze strychu, lol Odpowiedz Link
xurek Re: koniec niedzieli 15.03.21, 11:11 BSH nalezy do duzych ras kotow, kotki waza do 6 kg, kocury do 8 kg. Sa tez zywotne, srednia dlugosc zycia BSH wynosi 17 lat. W niemieckim opisie zarowno wyglad jak i charakter opisane sa jako "stabil" (wyraz czyta sie sztabil) :). Bardzo mi sie ten opis podoba :). Odpowiedz Link
ania_2000 Re: koniec niedzieli 16.03.21, 21:53 Kot super - ale kuleczka :) na gotowanie szparagow w wodzie po malzach, to ja bym nie wpadla haha - no nie wyobrazam sobie raczej tego smaku. Odpowiedz Link
xurek Re: koniec niedzieli 16.03.21, 21:57 na odwrot. nsjoierw szparagi a potem malze. ale i tak do kitu: nac selera to zabojstwo dla szparagow Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 15.03.21, 13:28 Szaro i zimno. Przynajmniej wiatr odpuścił. Dzisiaj sprawdzam "ostatnim okiem" zlecenie i przed końcem dnia wyślę, będzie z głowy. Potem pranie, jakieś mini-sprzątanie - czyli ogarnianie małego świata wokół. Jednym słowem: nic takiego. I tyszpiknie. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek 16.03.21, 09:30 Tutaj tez szaro buro i zimno. Zimno oczywiscie wzgledne ale musialam zalozyc rano kurtke. Zblizamy sie do dnia finalizacji zakupu domu (22 marca- oficjalny zakup) . Patrzylam ostatnio na dane; bylo 18-tu starajacych sie o wynajem. Obecnie patrze na dwa podania. Nie wiem kiedy oraz kiedy sie stalo, ze moze byc taka bryndza na rynku wynajmu. Niemniej; Samotna kobitka z super praca oraz dwojka dzieci vs para pracujaca. Wybieranie doprowadzilo mnie chyba do bolu zoladka oraz plecow..hahah Nie jest to smieszne. W okolicy nie ma nic na wynajem. Jest to najgorszy okres pod tym wzgledem od kiedykolwiek pamietam w Australii. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek 16.03.21, 09:59 Malo pisze bo jest to okres intensywnej pracy w ogrodzie. Podcinam kazdego dnia o ile nie pada. Po pracy zostaje malo checi...na cokolwiek. Mam tez bardzo duzo pracy od klientow. Mialam tez powazna sprzeczke z moja dobra kumpela. Ta ostatnia jest w powaznych tarapatach finansowych. Gdzie, co dostanie od naszego rzadu jako rekompensata za to, ze nie nie moze obecnie pracowac. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, pada deszcz 16.03.21, 09:40 Pogoda jak w tytule. Brrr i błeee. Daję sobie dzisiaj dzień wolny. Co miałam zrobić dzisiaj - może poczekać do jutra. Podziałam trochę w kuchni, poczytam, odpocznę. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek wtorek 16.03.21, 09:57 Szaroburo i zimno, ale chwilowo nie wieje i nie pada. Dzieki Bogu, bo na skutek sztormow z ostatniego tygodnia spadlo z dachu kilka dachowek a wiele sie poprzesuwalo, wiec mamy wlasnie dekarzy, ktorzy dach naprawiaja i mam nadzieje, ze uda im sie skonczyc, zanim znow lunie badz zawieje. Pracuja od 8-mej, mowia, ze maja na 6 do 8 godzin, wiec w sumie caly dzien wliczajac przerwe. Szkody pokrywa ubezpieczenie, wiec sie nie martwie. Z powodu dekarzy nie moglam pojechac do Zurychu, wiec siedze w domu juz caly tydzien i powoli dostaje swira. Ale jutro i w czwartek planuje prace z biura. Psychicznie czuje sie coraz gorzej, jakis taki totalny marazm i dezorientacja. Moje "struktury socjalne" rozpadaja sie na skutek lockdown, podrozowania, ktore bylo dla mnie wazne, przy wciaz zmieniajacych sie zasadach zupelnie sie odechciewa, czuje sie oderwana od rodziny, od pracy, od znajomych, od "normalnych zajec", nie mam pojecia, na jak dlugo starczy mi jeszcze psychicznych sil by podolac tej paranoi. Poza tym na obiad planuje szparagi z kurczakiem, na kolacje jakas salatke z kozim serem, czekaja mnie dzisiaj co najmniej 2 telekonferencje i duzo pracy. Odpowiedz Link
roseanne Re: wtorek 16.03.21, 11:12 tu tez szaro i wilgotnie dobrze, ze mialam w torebce rekawiczki wrocilam , przebralam sie i widze ,ze za oknem mieszanina deszczu ze sniegiem wspolczuje klopotow okolodomowych bylam sie stestowac w lokalnym instytucie przyuniwersyteckim, coz za nieprzyjemnosc, prawie , jak wymaz z innych rejonow ciala... wynik ma byc jutro zakupilam podrobke, zugertorte- ,podrobka, bo wersja supermarketowa, ale dobre do 2 kwietnia, wiec w sam raz w Locarno spotkalam , pierwszy raz w zyciu gorgonzole kozia, bezglutenowe gniotki (gnocci) sa w supermarkecie, wiec mi M wczoraj na kolacje zrobil danie wykwintne w tymze supermarkecie , Migros, znalazlam tez kozia raclette, schowana niepozornie w kacie polki, wiec jutro , jeszcze przed wyjazdem bedzie Odpowiedz Link
jutka1 Re: wtorek 16.03.21, 12:23 Rose, kiedy wylatujesz? Xurku, bummer z tymi dachówkami. Znam ten ból, przed położeniem nowego dachu. Dobrze, że ubezpieczenie pokrywa koszty. Odpowiedz Link
jutka1 Re: wtorek 16.03.21, 14:25 roseanne napisała: > czwartek rano *********** Strasznie szybko zleciało. A u nas pada śnieg z deszczem... :-( Odpowiedz Link
roseanne Re: wtorek 16.03.21, 17:20 ostatnio za szybko to ucieka, zwlaszcza, jesli musze przez jakis czas byc tu sama mam nadzieje, ze nastepny turnus bedzie na mniej wariackich papierach. Licze, ze mnie do lata zaszczepia Odpowiedz Link
xurek mam pytanie 16.03.21, 19:09 znalazlam taka stronke z obrazami: www.afremov.com na ktorej sa obrazy, ktore mi sie podobaja a ceny sa bardzo niskie. chcialabym nabyc 2 albo 3 obrazy, ale nie jestem pewna, czy to nie jest jakies oszustwo. co myslicie? czy ma ktos pomysl, jak sprawdzic wiarygodnosc tej stronki oraz "oryginalnosc" tych obrazow? Odpowiedz Link
ania_2000 Re: mam pytanie 16.03.21, 21:47 Strona wyglada ok - na oko, ale to wiesz jak to jest z tym okiem. - tylko wiesz, ze shipping do Europy jest $65? Zobacz tutaj fineartamerica.com/profiles/leonid-afremov ta strona jest na 100% legit, a tez maja prace tego artysty. Odpowiedz Link
ertes Re: mam pytanie 17.03.21, 00:20 www.trustpilot.com/review/afremov.com www.sitejabber.com/reviews/afremov.com www.amazon.com/s?k=leonid+afremov+canvas&gclid=Cj0KCQjwrsGCBhD1ARIsALILBYoszMYMZrAGBUYsUVy2QalJpbRtO2hdFDG5adLgzeIr18iB0gRBdEEaAt5nEALw_wcB&hvadid=241639322545&hvdev=c&hvlocphy=9031532&hvnetw=g&hvqmt=b&hvrand=3306549618848535510&hvtargid=kwd-25342819527&hydadcr=18920_10212615&tag=googhydr-20&ref=pd_sl_6dbgd6gtwm_b Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Afremov: druki na plotnie, posmarowane farba 17.03.21, 04:46 xurek napisała: > znalazlam taka stronke z obrazami: www.afremov.com na ktorej sa obrazy, ktore mi sie podobaja a ceny sa bardzo niskie. chcialabym nabyc 2 albo 3 obrazy, ale nie jestem pewna, czy to nie jest jakies oszustwo. co myslicie? czy ma ktos pomysl, jak sprawdzic wiarygodnosc tej stronki oraz "oryginalnosc" tych obrazow? To sa druki na plotnie, posmarowane tu i owdzie farba olejna. Produkcja seryjna, domyslam sie ze oryginaly zrobil Afremov a produkcja zajmuja sie krewni i znajomi, dodajac farby na zadrukowane plotna. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Real mnie wciagnal i nie puszcza 17.03.21, 05:10 Wpadam tylko na krotko, bo przygotowuje sie do finalu projektu ogrodowego w weekend. Przepraszam ze nie pisalam, ale wciagnal mnie real, a gdy w pierwszym tygodniu marca bylam na wakacjach w Jervis Bay, to stamtad nie moglam sie przebic na forum przez blokade antyspamowa. W skrocie od polowy lutego poza tym ze jem, gotuje, zajmuje sie kurami i krolikami, przygotowuje ogrod na nadchodzacy weekend, chodze na joge i zaprawiam plony dzialo sie troche innych rzeczy, hustawka z dolu do gory i z powrotem: * zmarl moj brat cioteczny, utalentowany dentysta - 64 lata. Szok. * ekipa krajowego programu telewizyjnego spedzila dwa dni filmujac rozne kawalki uzywajac ogrodu jako tla * zmarl sasiad mojej Mamy - 92 lata, od dwoch lat w lozku, no ale wciaz smutno, znalam tych sasiadow od 1977 roku * zaprawilam dwa kubly dzikich jablek i ususzylam 120 owocow * chirurg powiedzial ze najlepiej amputowac stope, ktora coraz gorzej dziala. Moja lekarka i podolog malo nie dostali zawalu po uslyszeniu tego * w Czechach zmarla matka mojej synowej, miala okolo 70tki, synowa zrozpaczona, syn tez, bo tesciowa mieszkala z nimi przez lata, pomagajac zajmowac sie dziecmi. Nawet nie mogli poleciec na pogrzeb :( * Buszmen porabal mi cale drzewo opalowe * sezon grzybowy dobrze sie zaczal * drugi chirurg sugeruje operacje prostowania kregoslupa z pretami po obu jego stronach * na budowie obok po kilku dniach strasznego smrodu okazalo sie ze budowlancy nielegalnie polozyli fundamenty na glownej rurze sciekowej, zbierajacej nieczystosci z domow na wzgorzu nade mna i teraz budowa jest wstrzymana, firma wodociagowa Sydney Water bedzie sie procesowac z firma budowlana * zmarl maz mojej licealnej przyjaciolki, rok temu gdy sie z nia spotkalam mial raka ale dobre rokowania * zaczal sie psuc stary zbiornik grzejacy wode, wymiana uszczelki pomogla, ale trzeba w koncu kupic nowy * moja Mama dostala druga doze szczepionki i czuje sie dobrze * leje od niedzieli i podobno do nastepnego wtorku To tyle. Nie wiem, kiedy sie znowu wynurze. Oby Wasze zycie bylo mile i spokojne, bo musi byc jakas rownowaga po tym, co sie u mnie dzieje.... Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Real mnie wciagnal i nie puszcza 17.03.21, 08:31 Luizo, Twoje wiadomości mnie przytłoczyły. Co dopiero Ciebie, mogę sobie tylko wyobrażać. Trzymaj się. PS. Grzyby przepiękne. Odpowiedz Link
xurek Re: Real mnie wciagnal i nie puszcza 17.03.21, 09:57 O Jezu, jakies nagle nagromadzenie zgodnow, z pewnoscia bardzo przygnebiajace. Ale aspekty ogrodowe sa bardzo pozytywne, wiec tego sie trzymaj :). Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Real mnie wciagnal i nie puszcza 17.03.21, 10:23 xurek napisała: > O Jezu, jakies nagle nagromadzenie zgodnow, z pewnoscia bardzo przygnebiajace. > Ale aspekty ogrodowe sa bardzo pozytywne, wiec tego sie trzymaj :). jutka1 napisała: > Luizo, Twoje wiadomości mnie przytłoczyły. Co dopiero Ciebie, mogę sobie tylko wyobrażać. > Trzymaj się. > PS. Grzyby przepiękne. Jestem przygnebiona i smiercia tylu osob (a szczegolnie drugiej babci moich wnukow, to byla bardzo serdeczna, ciepla kobieta, mimo ze dzielila nas bariera jezykowa), i wiadomosciami z frontu chirurgicznego. Ogrod ratuje mnie psychicznie, ale nie wiem na ile ewentualne procedury chirurgiczne wplyna na moja zdolnosc prowadzenia go. Moze nie bedzie tak zle... wizyta u nastepnego specjalisty 31 marca, do trzech razy sztuka, mam nadzieje ze mi powie cos pozytywnego. Ewentualne operacje mialyby miejsce pod koniec maja, jak sie skonczy sezon grzybowy, ogrod bedzie obsadzony i zimny sezon w pelni. Corka zaproponowala ze sie do mnie wprowadzi na czas gdy bede niezdolna do chodzenia. . Ech... Odpowiedz Link
roseanne Re: Real mnie wciagnal i nie puszcza 17.03.21, 13:59 niewesole nowiny, no ale poczekaj na speca nr 3 grzyby piekne Odpowiedz Link
xurek sroda prawie zimowa 17.03.21, 07:51 wiosna byla i sie skonczyla 😊. na wiejskim zamkowym wzgorzu reszty sniegu, ktory juz stopnial w centrum wsi. dobrze, ze dach wczoraj uszczelnili, ale czekaja nas wieksze inwestycje, bo powoli zaczyna sie sypac. w autobusie do miasta razem ze mna 3 osoby. ciesze sie na dzien w Zurychu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: sroda prawie zimowa 17.03.21, 08:14 U mnie też biało. Wczoraj śnieg z deszczem, a w nocy npadało śniegu - i ciągle śnieży. Trochę mam dzisiaj do zrobienia. Wideokonferencja, wypisywanie rachunków i innych exceli, jakieś małe zlecenie. Miałam jechać do bankomatu, ale przełożę, bo mogę się czasowo nie wyrobić. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: sroda prawie zimowa 17.03.21, 10:58 Tu deszcze ze sniegiem Skończyłam walczyć z walizka wlasnie 22,8kg Przygotowana na kwarantannę w hotelu jestem 2 butelki wina, korkociąg, paczka muesli i małe mleko ryżowe Również amaretti i paluszki bezglutki Wynik testu właśnie dostałam, oczywiście negatywny Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach - Odc. 463 17.03.21, 09:25 Mam do zakomunikowanie tylko tyle, ze w polowie wrzesnia znow zostane babcia, tym razem bedzie to wnuczek :-) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach - Odc. 463 17.03.21, 09:55 wow, gratulacje, ile wtedy bedzie miala wnuczka? Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach - Odc. 463 17.03.21, 11:14 xurek napisała: > wow, gratulacje, ile wtedy bedzie miala wnuczka? > 23 miesiace Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 463 17.03.21, 11:40 Gratulacje Mario, dla rodziców in spe i Tobie również gratuluje radosnej nowiny. :-) 2 lata to fajna różnica wieku. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach - Odc. 463 17.03.21, 10:55 Gratulacje i zdrowia dla powiększającej się rodziny Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 463 18.03.21, 10:56 Gratulacje dla Marii za bycie podwojna babcia. Swietne zdjecia zamku, ktory Xurek wlepie o roznych porach roku roku. Bardzo umponujaca budowla. Luiza - w ogrodzie. Cala reszta tez ma sie chyba podbnie i mam nadzieje swietnie. Koncowka dopinania spraw finasowych w zwiazku z zakupem domu. Takie drobne jak; dlczego Pan maz ma tylko jedno imie na pewnych dokumentach oraz dwa w paszporcie. Bank potrzebuje oczywiscie dwa tylko kilka lat temu urzad wydajacy prawo jazdy nie chcial wpisac dwoch bo zbyt malo miejsca...bol glowy...sortujemy. Do domu wprowadzi sie rodzina, ktora wyemigrowala z Viktorii. Po rozmowie z agentem, kto jest najwiekszym 'underdog' wyszlo na nich. Maja trojke dzieci w szkolach w oklicy gdzie kobieta nie moze pracowac w pelnym wymiarze dopoki nie znajdzie domu w poblizu szkoly. Na minusie mieli podrapane drzwi przez psa oraz kilka wplat troche poza terminem. Bardzo trudne czasy. Jak mozna zdyskwalifikowac kogos za podrapane drzwi przez psa? Nie wiem moze sie duzo zmienilo i ja nie mam pojecia. Odbieramy dom w poniedzialek i musimy zrobic pare prac przed 26-tym. W ogrodzie mnostwo. Przerabiam znowu liscie moringi, wschodzi las tumeryku. Sa nowe kisci bananow do zbioru. Zostala znowu czesc bazylii, gdzie przerobilam na pesto juz wszystko. Acerola czyli wisnia produkuje i ja kompotuje. Groszki oszalaly. Mam na mysli dlugie azjatyckie - snake beans - sa w pelni. Mnostwo mowych sadzonek w inspekcie. Bardzo zajety czas tutaj. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pozegnanie La Niny 18.03.21, 11:07 La Nina zega sie z nami na calego, od popoludnia leje jak z cebra, co chwile przechodza rzesiste deszcze. Dzisiaj pracujac w ogrodzie przemoklam do skory w kurtce i spodniach przeciwdeszczowych. Od 9 rano spadlo na razie 5 cm deszczu, jutro ma byc podobnie a w sobote dwa razy tyle, czyli jakis 10 cm opadow. A w ten weekend miala byc kulminacja projektu ogrodowego... w zeszlym roku zalatwil nas COVID, w tym roku o malo projekt nie padl gdy Facebook pozamykal media (i przy okazji sporo stron spolecznosciowych, bo tak napisali algorytm) a teraz ma katastrofalnie padac, wiec chyba w sobote odwolamy i zostanie tylko niedziela. Trudno. Zaby skacza po ogrodzie oraz nawoluja sie ze stawkow i duzych misek z woda. Jest w sumie cieplo, w dzien byly 23 stopnie, ma sie ocieplic przez nastepne kilka dni. Ide przygotowac plakaty do drukowania i laminowania. Radosnej wiosny zycze, sama szykujac sie z zapalem do jesieni. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
roseanne Re: Pozegnanie La Niny 18.03.21, 23:04 zaba cudna lot byl spokojny, obsluga super mila lpasazerow sztuk 19, mniej niz w pazdziernki, ale znow dziwnie zgrupowani wszyscy prawie w 4 rzedach przesiadlam sie wiec jeszcze przed startem na ziemi tez sprawnie na moja wzmianke, ze mam wiecej alkoholu, niz przepisowa butelka pogranicznik sie tylko usmiechnal w nosie mi poszmyrali, dali pudelko na nastepny test - 10 dzien kwarantanny, do zrobienia samemu , pod czujnym okiem teleporady w hotelu mi powiedzieli, ze nie sa wstanie mi zapewnic wyzywienia zgodnie z ograniczeniami i wzwiazku z tym oplata dodatkowa bedzie odjeta i mam sie zatroszczyc o papu sama, najlepiej uber eats albo takie tam co tez uczynilam - szczesliwie nawet podstawowa spozywke mozna juz tak tez zamowic, wiec mam co trzeba, by 3 dni przetrwac co do dylematow Kana co do wlasciwej formy imienia / nazwiska na dokumentach mam to samo w polskich mam dwa imiona i dwa nazwiska w kanadyjskich mam jedno imie i dwa nazwiska, o co i tak musialam mocno walczyc, bo Qc uznaje tylko nazwisko panienskie w przypadku pan Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Podrozowanie staje sie latwiejsze :) 19.03.21, 04:14 roseanne napisała: > zaba cudna Ta zaba to Peron Tree Frog, zmienia kolor jak kameleon, tylko wolniej. Znalazlam ja na kremowych kafelkach przed wejsciem do domu i wsadzilam do beczki, 15 minut pozniej miala swoj normalny, brazowawy kolor. > lot byl spokojny, obsluga super mila > > lpasazerow sztuk 19, mniej niz w pazdziernki, ale znow dziwnie zgrupowani wszyscy prawie w 4 rzedach przesiadlam sie wiec jeszcze przed startem > > na ziemi tez sprawnie na moja wzmianke, ze mam wiecej alkoholu, niz przepisowa butelka pogranicznik sie tylko usmiechnal > > w nosie mi poszmyrali, dali pudelko na nastepny test - 10 dzien kwarantanny, do zrobienia samemu , pod czujnym okiem teleporady > > w hotelu mi powiedzieli, ze nie sa wstanie mi zapewnic wyzywienia zgodnie z ograniczeniami i wzwiazku z tym oplata dodatkowa bedzie odjeta i mam sie zatroszczyc o papu sama, najlepiej uber eats albo takie tam > > co tez uczynilam - szczesliwie nawet podstawowa spozywke mozna juz tak > tez zamowic, wiec mam co trzeba, by 3 dni przetrwac Ekstra Rose ze tak szybko i sprawnie poszlo tym razem. Podrozujacy i ich obsluga juz sie przyzwyczaili do nowej normalnosci i jest na pewno latwiej i mniej nerwowo. Mosc sie po swojej stronie swiata, zdrowia i pieknej wiosny zycze :) Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
xurek Re: Pozegnanie La Niny 19.03.21, 11:22 Super, ze podroz przebiegla bezproblemowo i ze problem zarelka rowniez pozytywnie rozwianazy. Problem "nazewnictwa osobniczego" jest chyba wszedzie: Niemcy z mojego nazwiska ...-ska zrobili zanwisko ....ski, poniewaz musze sie nazywac jak moj ojciec. Wiec potem walczylam z PL, by zmienic ...ska na ...ski, teraz wszystkie dokumenty na ....ski, ale Polacy dziwnie na mnie patrza :). Imoina wszedzie mam dwa. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Pozegnanie La Niny 18.03.21, 23:08 Tutaj w koncu wyszlo slonce. Widze przez okno biura blekitne niebo. Zaraz biegne do pracy i juz sie ciesze nadchodzacych lykendem. Zycze udanego. Odpowiedz Link
kan_z_oz Piatek 19.03.21, 06:39 Zupelnie przestawiony i zero wyszlo z planowania. Tego ostatniego robie coraz mniej bo im wiecej sie czlowek spina tym wiecej przeszkod zycie wrzuca pod nogi. Zaczelo sie rano gdzie przed drzwimi wejsciowymi nieobecnych wlascicieli siedzial duzy pies, ktory zaczal warczec gdy sie zbilzylam. Spakowalam graty i wrocilam o 8:30 rano. Pare godzin pozniej dzwonila kobieta zdesperowana aby jednak dom wysprzatac. Jak?? Przed 11-ta zadzwonil prawnik, ze sprzedajacy prosza o przedluzenie terminu bo nie maja wciaz finasow. Maja miec 29-tego. Natychmiastowo nalezalo powiadomic agencje wynajmujaca, ze ludzie musza czekac tydzien dluzej lub zrezygnowac. Zeszlam do ogrodu aby spedzic troche czasu. Bardzo wydajne dwie godziny. Pszczoly wyczyniaja cuda znowu wiszac kulami na polkach. Probujemy wybrac miod ale potrzebujemy pol dnia solidnej pogody bez opadow. Tego nie bylo tutaj od tygodni. Lunch w domu sie nie udal pomimo, ze mamy caly gar paelli. Obok trwaja zawziete prace remotowe. Dzisiaj odchodzi cyklinowanie, prace na koparce w ogrodzie oraz betoniarka z 6 pojazdami zaparkowanymi wszedzie gdzie sie da. Wyemigrowalismy do restauracji na lunch, gdzie mamy wciaz duzy kredyt kuponowy z pracy Pana Meza. Obecnie Pan maz konczy dzien zajeciami z pracy; jak mieszac gin. Takie male biznesy tutaj obecnie bardzo dobrze funkcjonuja. Wszystko na necie. Pudelko przeszlo kilka dni wczesniej. Byly bar-guy, swietny pomysl. Mial 35 osob. Bardzo mily piatek. Odpowiedz Link
xurek Re: Piatek 19.03.21, 11:23 Przed 11-ta zadzwonil prawnik, ze sprzedajacy prosza o przedluzenie terminu bo nie maja wciaz finasow. Nie rozumiem, przeciez to Wy im placice a nie na odwrot? Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 19.03.21, 12:07 Nie wiem, kiedy ten tydzień zleciał. Mrugnięcie oka i znowu piątek. Hmmm. Za oknem szaro i zimno, nie pada, nie wieje. Niezbyt przyjemnie, bo przenikliwa wilgoć w powietrzu. Trochę popracowalam, ale okazało się, że to może poczekać do poniedziałku-wtorku - no to przerwałam pracę i mam oficjalnie wolne, zaczynam weekend. Jutro rano przyjeżdża pan arborysta; jak już przyjedzie, to ja z kolei pojadę do bankomatu i na male zakupy. Rose, cieszę się, że bez problemu doleciałaś i rozwiązałaś problem wyżywienia w hotelu. Jak długo musisz tam być? Nie mam weny kulinarnej nic a nic. :-( Albo nie mam pomysłu, albo mi nie wychodzi jak trzeba, albo jeszcze coś. Ostatnio upiekłam uda kurze z rosołu "na orientalnie" - masakra. Wyrzucić musiałam. Buszuję więc po zamrażarce, ale tam już coraz bardziej przetrzebione. Jasny gwint... No nic. Miłego weekendu Wam życzę. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 19.03.21, 13:01 Oficjalnie hotel jest do odebrania wyniku testu z lotniska. Jednocześnie trzeba w hotelu podpisać, że się płaci za 3 noce niezależnie od tego kiedy wynik Ten już dostałam... Negatywny oczywiście. Ale odezwał się we mnie krakowski centuś Zapłaciłam, z góry, zorganizowałam sobie żywność. Nie dam im w prezencie 300$ !!!! Akurat przemęczę jetlaga, bez męczenia przedswitowymi hałasami Małej. Na Pohybel S... Jak głosi stare zawołanie kransoludow, wg Sapkowskiego. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 19.03.21, 13:23 roseanne napisała: > Na Pohybel S... Jak głosi stare zawołanie kransoludow, wg Sapkowskiego. He he , napis na sihillu Zoltana :) MiIo ze nie tylko ja na forum czytam nieodpowiednia literature :) Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 19.03.21, 15:48 luiza-w-ogrodzie napisała: > > He he , napis na sihillu Zoltana :) MiIo ze nie tylko ja na forum czytam nieodp > owiednia literature :) > > literatura od pierwszych dni wydan ksiazkowych -w podrozy poslubnej wyrywalismy sobie z rak i pilnowalismy z zegarkiem w reku kto ile moze przeczytac zastanawialam sie ostatnio, po kolejnym obgladnieciu serialu co mi nie pasi i uznalam ,ze brakujemi zartow jak to haselko albo nazwy kopalnii albo opis przygotowan do uczty Odpowiedz Link
ania_2000 Re: TGIF 19.03.21, 21:38 Gratulacje dla Marii z okazji nowego wnuczecia:) Piekne zdjecie zamku z szadzia - u Xurka i dobrze ze sie odezwala Luiza - u ktorej smutno i troche problemow ze zdrowiem. I witam Rose po naszej stronie wielkiej wody. Nie wiem czy w sumie ci nie zazdroszcze troche tej kwarantanny - lezenie w przyjemnych warunkach - no i chyba maja tam Netflix, etc?;) Jutko, jak ja nie mam weny kulinarnej to pieke pizze. Albo makaron spaghetti z meaballs. Albo robie sobie kanapke z serem philadelphia i pomidorem - moze pomoglam?;) A do nas przychodzi Wiosna! W nocy zimno - ale dni sa juz cieple. Wogole po tym jak czas sie zmienil i przez to dzien stal sie dluzszy - wszystko wyglada lepiej. Magnolia moja juz ma paczki kwiatowe. Tulipany wschodza - a zonkile juz sa. W pracy w przyszlym tygodniu bedzie luz - sporo osob dodatkowo bierze wolne - bo jest tzw "spring break" . I rzeczywiscie - czas leci szybko... Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 19.03.21, 21:58 ania_2000 napisała: > Jutko, jak ja nie mam weny kulinarnej to pieke pizze. Albo makaron spaghetti z > meaballs. Albo robie sobie kanapke z serem philadelphia i pomidorem - moze pomoglam?;) ********* Aniu, dzieki :-) Pizza i wszystko, co związane z robieniem ciasta z mąki - nierealne. Skład chemiczny mojej skóry plus robienie ciast = katastrofa. NIGDY mi sie nie udało NIC. Stąd też nie robię pierogów, nie wyrabiam ciast, odpada focaccia, pizza, cokolwiek. :-( Mrożona pizza w PL to masakra. Nienienienienie. Pasta z pulpetami? To najpierw te meatballs trzeba zrobić, i muszą wyjść OK. Hmmm. Ostatnio (przez jakieś 6 miesięcy) testowałam różne sosy pesto z "delikatesów wrocławskich", w końcu znalazłam odpowiedni - na mój smak oczywiście. No to poprosiłam pana ze sklepiku, żeby mi przywiózł linguine. NIE MA. Muszę zamówić online. A chleb z Philadephia i pomidorem czasem stosuję, ale częściej z serem podobnym ale kozim: Naturek. Chyba w weekend zrobię sałatkę jarzynową, ingrediencje mam. Pod warunkiem, że głos wewnętrzny mi nie zakrzyczy "niekcemisiem". Ogólnie kulinarny marazm. :-( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Rose, odpowiedzialam na watku o ksiazkach 19.03.21, 23:17 Rose, odpowiedzialam na watku o ksiazkach, zeby nie przejmowac Pierdul :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Weekend katastrofalnych powodzi 20.03.21, 05:11 Ponad rok temu katastrofalne pozary, teraz wschodnie wybrzeze ma katastrofalne deszcze a farmerzy w glebi ladu kleske myszy i szczurow. Dodawszy COVID, we wschodniej Australii w ciagu roku zaliczylismy ogien, zaraze, powodz, plage szczurow.... do pelni Apokalipsy brakuje tylko glodu i wojny. Wielki deszcz rozciaga sie na mniej wiecej 500 kilometrow wzdluz wybrzeza, z Sydney w samym jego srodku, ale najgorzej jest na polnoc od metropolii. Od wczoraj ewakuowani sa ludzie znad lagunowego jeziora Macquarie. Wszedzie w Sydney podnosza sie rzeki i strumienie a lada chwila zacznie sie uwalnianie wody z przepelnionych tam, w tym wielkiej tamy Warragamba zaopatrujacej 80% Sydnejczyow w wode pitna. Woda z niej poplynie rzeka Nepean/Hawkesbury, ktora juz jest w stanie powodziowym i zalala niektore mosty. O zalanych ulicach, domach, zatkanych odplywach z parkow etc nawet nie wspominam, bo sa ich setki. Na wybrzezu fale do pieciu metrow, znowu podmyja wydmy i domy. Mowi sie ze to powodz typu "raz na 100 lat". Poniewaz cale lato bylo deszczowe, gdy nadeszla fala wielkich ulew, woda nie wsiaka w nasaczona ziemie tylko splywa po wierzchu. U mnie wczoraj spadlo ponad 60 mm, od wczorajszego wieczora nazbieralo sie okolo 100 mm, pada dalej i bedzie padalo do srody. W sumie od piatku do srody mysle ze tu spadnie kolo 300 mm. A sa miejscowosci gdzie tyle i wiecej - ponad 400 mm - spadlo dzisiaj w ciagu pol dnia! Ulewa nadwerezyla glowny ceglany chodnik, wiec jest nierowny i cegly sie ruszaja. Woda wyplukala spod niego piasek i zaprawe , po czym naniosla je do studzienki odplywowej w trawniku powyzej tylnego wejscia do domu. Juz trzy razy odtykalam studzienke, zeby woda zbierajaca sie na trawniku nie wlewala sie do pralni i kuchni, splywajac wodospadem po schodach. Sprawdzam sytuacje co pol godziny, dwie pary kaloszy i dwie kurtki sa juz przemoczone, teraz jak wychodze na dwor to ide gola i na boso bo nie ma sensu co chwile moczyc nastepnych ciuchow, wytre sie recznikiem i tyle. Buszmen sie cieszy bo u niego w gorach wodospady beda pieknie wygladac :) Ja sie ciesze, bo ogrod bedzie przyzwoicie podlany przed sadzeniem zimowych warzyw :) Szkoda tylko ze tyle dobrej wody sie zmarnowalo, musialam odlaczylam zbiorniki na deszczowke od pompy bo sa pelne. Ide sprawdzic studzienke... Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Weekend katastrofalnych powodzi 20.03.21, 06:09 Takie odpady byly kiedys w mnie jako narmalna 'pora mokra'. W tym sezonie mzy, kropi, rosi, oraz przelewa przez 2 minuty. W sumie nie brakuje mi opadow z 2013 roku typu "Oswald". Po takich ulewach w moim ogrodzie zgnily wszystkie wsadzone warzywa. Zmiany klimatyczne, ktore niepokoja. 400mm w jeden dzien moze zniesc malo miejsc i absolutlnie zadna miejska kanalizacja. Xurku, ludzi sprzedaja dom, kupuja wiekszy i w zwiazku z tym potrzebuje pozyczke, z ktora bank sie spoznia. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Weekend katastrofalnych powodzi 20.03.21, 06:44 Po opadach 200mm w ciagu jednej godziny musielismy cos zaprojektowac aby odprowadzic wode skutecznie na boki i wokol chalupy. 200mm w ciagu jednej godziny to jest sciana wody lejaca sie bez opamietania na glowy gdzie nawet jest trudno wyjsc za zewnatrz. Moim ulubionym wynalazkiem ze zwgedu na latwosc wykonania oraz koszt jest 'odplyw czyli dolek 30mm x 30mm wypelniony cietym kamieniem' dziala swietnie woda wchodzi w dolek i wychodzi tam gdzie potrzeba. Mamy miedzy podjazd na samochody oraz zbiornik wodny. Kamien nie moze byc mniejszy niz 30mm. Czesc wody idzie w dol, czesc wokol chodnika; jest okolo 50mm rynna. Dalej wchodzi na beton pod chalupa wykonany na koryto rzeki; nastepnie do rynny w dol. Tak wyglada czesc schodow wyczyszczona wczoraj w porownaniu z ta nie czyszczona od zeszlego roku. Co przypomina ile mamy wciaz do zrobienia czyli nigdy nie konczaca sie praca. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Weekend katastrofalnych powodzi 20.03.21, 12:50 Wode z tamy zaczeli spuszczac o trzeciej po poludniu, zapowiadaja ekstremalne opady do wtorku w Sydney a gdzie indziej do srody. Zaczal wiac silny, porywisty wiatr, ktory zacznie przewracac duze drzewa bo korzenie ich nie utrzymaja w sliskiej, mokrej ziemi. Jutro siedze w domu.... Odpowiedz Link
jutka1 Sobota - biało i mroźno 20.03.21, 08:11 Cały wieczór wczoraj śnieżyło. Jest biało, ładnie. Tylko już wiosny się chce... Za godzinę-półtorej otworzę bramę wjazdową dla pana arborysty, a potem "do miasta". Niekcemalemuszem. AU współczuję ulew. Bummer. Miłej soboty! Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota - biało i mroźno 20.03.21, 08:25 Tutaj minus dwa stopnie, ale przepiekne slonce, wiec w poludnie sie ociepli. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota - biało i mroźno 20.03.21, 10:51 jetlag trzyma, jak zwykle, padam o 8, budze sie najpozniej 4... jeszcze kilka dni potrwa za oknem ciemno, podobno wczoraj bylo mroznie a przyszly tydzien ma byc cieply, nawet powyzej 10 - moze posiedze na balkonie? - balkon i wlasny ogrodek sa dozwolone w czasie kwarantanny glownie czytam lub gram w cywilizacje na netflix hotelowy internet za slaby, wykrzacza sie co kilka minut, nawet wczesnym porankiem jako, ze kilka lat temu zrezygnowalam calkowicie z telewizji zapomnialam , jaki chlam tam jest - nic wartego obgladniecia, glownie reality shows. Jedyne , jakie lubie to "RuPaul drag race" i "nail it", te mam na netfliku Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota - biało i mroźno 20.03.21, 13:43 Rose, jeszcz kilka dni i dojdziesz do siebie po jetlagu. Pan arborysta pojechał. Kawał dobrej roboty zrobił, i przód domu nabrał wyglądu. Podciął, podwiązał i poprzeplatał na pergolach wszystkie wisterie; ogolił wierzbę, przyciął "do ziemi" winobluszcz przy płocie, podciął krzak róży i forsycję. Prace "za domem" czyli w ogrodzie, odłożyć poradził do przekwitnięcia drzew owocowych. Teraz już jest za późno. Przy okazji podetnie resztę krzewów i niektóre drzewa. 5 minut po jego wyjeździe zaczęła sie śnieżyca. :-) Ciągle sypie... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota - biało i mroźno 21.03.21, 04:37 Zazdroszcze arborysty. Wczoraj zaczelam podcinac wokol rynny odprowadzajacej wode. Nie dalo rady dokonczyc. Dzisiaj sie juz tutaj solidnie zanioslo i przelewa regularnie. Na dzien dzisiejszy bez tropikalnych opadow. Zerkelam na Warragambe, ktora jest glownym zbiornikiem wody dla Sydney - wielkosci 4x zatoka sydnejska. Przelewa sie od wczorajszego popoludnia w takim wymiarze. W drodze kotlina Penrith z gesta zabudowa. www.youtube.com/watch?v=PwGfSycgYMM Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, c.d. zimy... 21.03.21, 11:46 Pierwszy dzień wiosny. Niby. Wczoraj przez 3+ godziny - śnieżyca, napadało ze 3 cm śniegu. Rano zaczęło topnieć, a tutaj patrzę za okno - znowu pada śnieg. Brrr. Przygotowałam front rpbót i ingrediencje na pieczoną fetę Roseanne. To będzie mój lunch ( a reszta na jutro). Poza tym, oprócz poczytania - nic nie muszę. I będę spędzać niedzielę odpowiednio do tego faktu. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, c.d. zimy... 21.03.21, 13:05 Skończyłam kwarantannę hotelowa, czekam na transport. Hotel ma mi oddac prawie połowę kosztów, zobaczymy... Słonecznie jest, ma być nascie Dzieciątko obiecało zrobić obiadek.. I moja ukochana wanna na mnie czeka, o!! Jak ja się lubię plawic w piance... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, c.d. zimy... 21.03.21, 13:23 Znowu sypie, wielkimi płatami... :-/ Gratulacje przejścia przez sagę hotelową. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Rose... 21.03.21, 14:13 Bardzo wielkie dzięki za przepis na pieczoną fetę! Dawno, bardzo dawno nic mi aż tak nie smakowalo. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Rose... 22.03.21, 05:10 Pogoda dla kaczek sie kontynuuje. Glowna droga ma juz niezle dziury. Troche taki slalom przy zlej widocznosci. Umylismy podjazd pod cisnieniem bo zielenial. Slizgawka. Pan maz czysci rynny korzystajac z przerwy w opadach. Poludnie stanu dostalo ostro, w szczegolnosci nisko polozona czesc przy kanalach. Czesc mojego wybrzeza w kierunku Brisbane tez. Siedzenie w domu i tyle. Odpowiedz Link
kan_z_oz Powodz 22.03.21, 09:42 Patrze na wiadomosci. Nie wyglada wesolo. Tereny zalane znam doskonale bo mieszkalismy w polnocno-zachodnim Sydney oraz pracowalismy. Spedzilismy troche czasu borykajac sie z tymi okresowymi powodziamy dojezdzajac do pracy. Usmialam sie gdy zobaczylam, ze moja stara droga do szkoly z 1997 roku jest wciaz tak samo zalewana. Nie jest do smiechu oczywiscie tym zalanym. Zawsze tez bylo wiadomo, ze niecka Penrith bedzie zalana wraz z przyleglosciami i jest tylko kwestia czasu kiedy. 1 na 100 lat powodz, gdzie rozbudowa poszla, bo biurokraci zaczeli zminiac tereny na 1 na 50 lat, lub 1 na 20 lat powodzie. Podobna sytuacja na calym wschodnim wybrzezu Australii. Tam gdzie byly laki zostawiona na zalewy powstaly osiedla. Ogromnie frustrujace aby ogladac wszystkie znane i drogie mi miejscowosci bedace zalewane, palone lub suszone brakiem opadow. Odpowiedz Link
xurek pracowity poniedzialek 22.03.21, 10:37 dzisiaj finalizacja jednej z glownych baz planistycznych na nastepny rok. jutro finalizacja negocjacji glownego medium. poczatkiem nastepnego tygodnia finalizacja reszty bazy planistycznej a potem wgranie do systemow i seria kontroli, czy sie wszystko zgadza. a potem bedzie laaabaaa :). zawitalam wiec w Zurychu wczesnym porankiem, wykonalam ostatnie polerowanie plikow, sprawdzilam, czy cala konferencyjna technika dziala i teraz mam pol godziny na przygotowanie sie mentalnie do konferencji z krytycznym board of management klienta. pogoda szarobura, ale bezdzeszczowo i dosc cieplo. poza tym nic nowego..... Odpowiedz Link
roseanne Re: pracowity poniedzialek 22.03.21, 11:52 trzymam kciuki za powodzenie projektow, choc pewnie juz troche pozno... obudzilam sie o 5, progres! a moze po prostu ciszej? zamiast ciezarowek cwirkanie wrobelkow od switu - jak tu nie lubic mojego zakatka? z tylu halda sniegu wielgachna, ponad metr na calosci, z przodu troche mniej knuje, gdzie tu by kupic hiacynty w doniczce, - jakos ostatnio wiekszosc roslin domowych slabnie, pora powymieniac,a mi sie chce wiosny - rozbestwil mnie ten pobyt w Zurychu z laczkami za oknem i tanimi cietymi kwiatami, wiec na okraglo byly obecne Odpowiedz Link
roseanne Wtorkowy poranek pełen emocji 23.03.21, 14:40 Z samego rana telefon omówił mi współpracy. Działał tylko chrom, zegarek, kalkulator kamera, ale ta nie do konca Wszystkie wazne komunikatory, plus Gmail mroziło i wywalało. Zajęło mi 3 godziny na przeanalizowanie i wymazywanie najnowszych updates.. Ki grzyb, by aż tyle funkcji padło?! Najbardziej strach mnie ogarną, że telefon, jako taki też dotknięty paraliżem, a mi tu oficerowie rządowi z wydziału walki, zdrowia i prewencji wydzwaniają... Jak nie odbiorę telefonu to pomyślą, że się migam i wsadza do ciupy albo naliza cholernie wysoki mandat Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Deszcze trwaja, ale slonce wroci w srode 22.03.21, 12:29 Praktycznie od czwartkowego wieczoru caly czas pada, tyle ze w sobote bylo u mnie katatrofalnie a cala reszta to byly po prostu ulewy :) Jutro ma byc ostatni dzien deszczu w Sydney (u mnie do 90 mm), caly tysiackilometrowy front opadow przesuwa sie na poludnie przynoszac powodzie na poludniowe wybrzeze, na tereny zupelnie zniszczone pozarami rok temu :( Na polnoc od Sydney powodzie, zachodnie Sydney nad rzeka Hawkesbury zalane. Biuro meteorologiczne wlasnie wydalo oswiadczenie, ze ostrzezenia i alerty powodziowe objely okolo 10 milionow osob na terenie wiekszym niz Alaska. Wojsko zostalo oddelegowane do pomocy. Ogladalam strone z informacja o zamknietych drogach i mostach, niestety droga dojazdowa na grzybobrania jest zamknieta bo sie osunelo zbocze. W czwartek zadzwonie do gminy zeby sprawdzic czy otworzyli, a jesli nie, to bede musiala zabrac grzybiarzy w inna strone, wiec przy okazji sprawdze ten inny las, bo dawno tam nie bylam. Oby nie zmylo prowadzacych przez niego nieutwardzonych drog. Byle do pojutrza, bo srode i czwartek ma byc u mnie slonecznie i 29 stopni w cieniu wiec ogrod troche podeschnie a ja posieje groch i bob oraz posadze kapuste i brokuly. Kurnik tez trzeba bedzie odswiezyc, bo deszcz zmoczyl sciolke na podlodze. Nic to, zrobie kompost :) A na razie organizuje rzeczy w domu i upajam sie zapachem i smakiem owocow: akke (zwana u nas feijoa albo pineapple guava) dostalam od znajomej a australijskie limonki mam swoje, wyjatkowo pieknie wyrosly. Pozdrawiam, nieco podmokla Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
roseanne Re: Deszcze trwaja, ale slonce wroci w srode 22.03.21, 12:47 zastraszajace sa te wasze anomalie , wiekoscia i coraz czestszym wystepowaniem dobra guave to bym chetnie zjadla, taka cytrynke zreszta tez, uwielbiam cytryny - w mojej rodzinie, od strony ojc , plus moje dzieci cytrynki jada sie jak pomarancze Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Deszcze trwaja, ale slonce wroci w srode 22.03.21, 23:31 Rose, anomalia coraz wieksze co dzieje sie od lat. Co sie robi z terenami 0-10m.n.p.m to; bez komentarza. cale wybrze usrane taka deweloperka. Plany dla tej zalanej niecki to zbudowac wieksza zapore i wsadzic nastepne 130 tys ludzi jak najszybciej. Zapora nic nie da bo zbiera wode z calych gor Blekitnych oraz obszaru, ze gdzies musi zostac zmieszczona jak zacznie schodzic w dol. alternatywa to mur betonowy na 10 metrow - tak to zrobilo Tokyo. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nie anomalie tylko nowa norma klimatyczna 23.03.21, 10:22 roseanne napisała: > zastraszajace sa te wasze anomalie , wiekoscia i coraz czestszym wystepowaniem Niestety, Rose, to nie sa anomalie, tyko nowa norma. Modele pogodowe oparte na ponad stu latach obserwacji sa do wyrzucenia, gdy ocieplajacy sie klimat produkuje katastrofalne pozary i rownie katastrofalne opady. Australia jest plaskim kontynentem, z jednym duzym systemem rzecznym, niskim pasmem gorskim i lasami, wszystko to wlasciwie tylko wzdluz wschodniego i poludniowo-wschodniego wybrzeza, wiec jak na pustej kartce widac tu wyraznie i w duzej skali skutki globalnego ocieplenia. Ubocznym i niemilym efektem takich opadow jest to ze pajaki, mrowki, weze oraz szczury i myszy pchaja sie do domow, lodzi i aut. Ratownicy na lodziach i pontonach musza z nich wyrzucac jadowite weze i pajaki... Na moim pagorku tylko nadwerezylo ceglany chodnik w ogrodzie, ale znajomym zalalo ogrody, zabudowania gospodarcze i samochody. Po powodzi, ktora razem z woda niesie scieki, chemikalia rolnicze, paliwo, oleje i zwierzece zwloki wiekszosc ziem uprawnych czy ogrodowych nie nadaje sie do uprawy zywnosci, nie mowiac juz o tym, ze urodzajna ziemia zostala splukana przez powodz. Ciekawe, co przyniesie reszta tego roku. Bo mozna sie wszystkiego spodziewac. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
roseanne Re: Nie anomalie tylko nowa norma klimatyczna 23.03.21, 10:35 Nie neguje, ze zmiany klimatyczne. Zjawiska jednak porazaja. Perspektywa ograniczenia powierzchni produkujacej zywnosc zatrwazajaca,- tego sie nie da przeskoczyc Tu cieplo i slonecznie bylo. Snieg topnieje, lokalni rolnicy ogrodkowce boja sie, ze sniegu bylo za mlo w sezonie i bedzie susza. Kwarantanna trwa. Do konca marca. Poficerowie rzadowi od walki z wirusem dzwonili juz dwa razy. Troche odczucie, ze to ludzie lapanki. Maja tekst isie go trzymaja, a jak im sie kolejnosc pytan zaburzy , to sie gubia. Odpowiedz Link
roseanne Re: Nie anomalie tylko nowa norma klimatyczna 23.03.21, 11:01 Btw, hotel mi oddal 125. 25 za transport z lotniska 100 mialo pokryc koszt 9 posilkow... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Nie anomalie tylko nowa norma klimatyczna 23.03.21, 11:48 Na polnocnej polkuli chyba tego nie widac tak jak na poludniowej. Nie oznacza, ze nie ma tylko w zupelnie innej skali. Skala tutaj to obecnie oprocz duzych zmian to lokalne gdzie komus moze zaorac caly dom, gdzie sasiad przetrwa bez uszkodzen. Lokalne tornada, deszczowe bomby, wiatr lamiacy wszystko w drodze. Jesli dotrze na polnoc to sorry ale Armageddon. Odpowiedz Link
kan_z_oz Cyrk na gorze 24.03.21, 01:37 Rzad nam sie powoli sypie. Ucichlo przy powodziach - troche. Zaczelo sie od ujawnienia, ze jeden z doradcow rzadowych jest serialnym gwalcicielem. Oczywiscie cala gora liberalow o tym doskonale wiedziala, tylko pudrowala, przesuwajac facia w inne role. Nie jestem zaskoczona bo lejberzysci slyna tutaj z lapowkarstwa za to liberalowie pod przykrywka wartosci rodzinnych i chrzescijanskich kryja stada zboczenczow.haha Jedna z ministrow, ktora gwatlu w swoim biurze na jej kanapie nie zlosila do policji obecnie chora na serca - urlop platny na kilka miesiecy. Nastepny oskarzony o historyczne gwalt leczacy depresja pracujacy na pol etatu z pelna wyplata. Zdjecia i nagrania wypuszczone do prasy byly w takiej ilosci i jakosci, ze reporter odmowil ujawnienia nazwisk, opisu scen ogolnie podajac, ze bija pornosy i odbywaja sie glownie w miejscach przeznaczonych do modlenia oraz biurkach 'female MP-s'. Dzisiaj wylecial jeden z 'aktorow' scen, ktorego przelozona opisala jak 'kochajacego swoja prace', 'dobrego pracownika'. Jest ich cala masa - podobno. Sprzatacze i ochrona nie wytrzymala...kraj sie pali, tonie, balagan a w Kanberze 'bunga bal'. Tak sie chyba skonczyl Rzym za Nerona. Pogoda dopisuje i to jest calkowity plus. Poza tym 'hump day'...haha. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Hojnosc hotelowa :) 26.03.21, 06:48 roseanne napisała: > Btw, hotel mi oddal 125. > 25 za transport z lotniska > 100 mialo pokryc koszt 9 posilkow... Za te 100 dolcow tobys sie dopiero naucztowala... No ale dobrze ze przynajmniej cos oddali, choc pewnie spodziewalas sie wiecej. Najwazniejsze ze juz jestes u siebie. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
xurek sroda 24.03.21, 09:01 ostre slonce, ale minusowe temperatury. ma byc slonecznie caly dzien, wczesnym popoludniem temperatura ma sie podniesc do 12 stopni. pracuje dzisiaj z domu, ale na ostrym dyzuze, 4 telekonferencje plus kupa rzeczy do zrobienia, wiec pewnie nie bedzie czasu nawet na spacer. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: sroda 24.03.21, 10:00 Slonce swiecilo caly dzien. Wilgotosc okrutna bo wszystko paruje. W domu pracuje obecnie klimatyzacja. Dzieki za popsucie starej przy remoncie. Glowne drogi zupelnie rozmyte. Dziury wszedzie od malych, wiekszych do na pol metra na glownej drodze. Slalom sie kontynuje co w moim samochodzie z najmniejszymi mozliwymi kolami jest bardzo upierdliwe. Pan maz mial rozmowe z naszymi sasiadami remontujacymi dom od dwoch miesiecy. Dom bedzie wynajety - co nas malo obchodzi - chociaz byla to niespodzianka. Trawa obecnie siegajaca duzo wyzej niz moj pas??? Po solidnych negocjacjach trawa zostala skoszona. Zlozylismy tez skarge na dwie sasiednie dzialki gdzie chwasty sa powyzej 2 metrow. Urzad wysle list, z 28 terminem po czym sam wykosi i doliczy do oplat. Jestesmy w sferze pozarowej. Lokalna brygada pozarowa prosi o latwy dostep, koszenie oraz redukowanie materialu latwopalnego. Lokalny urzed prosi o koszenie aby ulatwic stazakom oraz mieszkajacym gdzie mnoza sie myszy, pajaki, kleszcze oraz chwasty inwazyjne. Jestem nastawiona bardzo optymistycznie. W przypadku braku odpowiedzi urzad wejdzie, zatrudni i wyczysci. Zrobilam wczoraj paste vindaloo. Tego dania nigdy nie moglam strawic ze wzgledu na pikantnosc. Obecna receptura i pasta jest bardzo ok. Kurczak ugotowany w tej pascie przez Pana meza wciaz nie tegos. Nie wiem co zrobil bo wrocilam pozno. Jak przetestuje to podam na kuchni. Mam tez dosyc dobrze dopracowana recepure na ziemniaki i groszkiem w wydaniu hinduskim. Musze wciaz sprawdzic skladniki ale wydaje mi sie, ze mozna latwo zaadoptowac gdzie dostep do roznych ziol moze byc trudny. Tyle u nas. Odpowiedz Link
xurek Re: sroda 24.03.21, 18:45 sa takie dni, ze nie cierpie mojej pracy. dzisiaj jest jeden z nich. czy jezeli klientka dzwoni do mnie 11 razy, rowniez w przerwie i rowniez po 18-tej to zaliacza sie to pod stalking :)? 10 minut przerwy i dalsza czesc ostrego dyzuru. Odpowiedz Link
maria421 Re: sroda 24.03.21, 18:50 Dzisiaj byla piekna wiosenna pogoda, zasadzilam bratki i przygotowalam taras do stanu uzytecznosci. Dobrze mi zrobila praca na swiezym powietrzu. Odpowiedz Link
roseanne Re: sroda 24.03.21, 19:09 hmm. brak respektu dla godzin pracy nie jest w dobrym tonie, no chyba, ze wypadek lub sytuacja podbramkowa wspolczuje nahalnosci wiosennie, czekam na dostawe wiktualow odeslalam zamowione ciuszki - jak mozna paskudny poliester podszewkowy, wysylac jako satyne? mial byc kolo czerwonego wina, byl skory z burakow... mam nadzieje, ze zwroca kase Odpowiedz Link
jutka1 Re: sroda 24.03.21, 22:44 W niedzielę wieczorem zdechł mój laptop. Wczoraj rano dostarczyłam do komp-szpitala. Nie wiem, czy wskrzeszą. Mam nadzieję :-( Nie pisałam, bo pecet po powodzi wciąż nie wiadomo w jakim stanie, a ja miałam milion rzeczy na głowie. Plus była jakaś globalna awaria Androida, i smartfony wariowały. O pozytywne fale w intencji mojego laptopa poproszę. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: sroda 24.03.21, 23:16 milo widziec :) tak telefony tu tez wariowaly... pozytywne fale zawsze :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pozytywne fale w intencji laptopa Jutki 26.03.21, 06:46 jutka1 napisała: > W niedzielę wieczorem zdechł mój laptop. > Wczoraj rano dostarczyłam do komp-szpitala. > Nie wiem, czy wskrzeszą. Mam nadzieję :-( Oj, niedobrze, bez kompa to jak bez dwoch nog i reki... Jak poszlo? Wskrzesili? Masz na wszelki wypadek zapasowy dysk zewnetrzny na backupy? Wiem, ze tego nie lubisz, ale mozna tez uzyc Dropbox czy Google Drive do najwazniejszych rzeczy zeby nie zginely. > Nie pisałam, bo pecet po powodzi wciąż nie wiadomo w jakim stanie, a ja miałam milion rzeczy na głowie. Plus była jakaś globalna awaria Androida, i smartfony wariowały. Globalna chyba nie, bo moj Android w porzadku. No ale Australia jest na takim zadupu, ze pewnie dlatego do nas nie doszlo :) > O pozytywne fale w intencji mojego laptopa poproszę. :-) Faluje, choc z opoznieniem. Daj znac co sie wyklulo. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sa takie dni, ze nie cierpie mojej pracy... 26.03.21, 06:50 xurek napisała: > sa takie dni, ze nie cierpie mojej pracy. dzisiaj jest jeden z nich. czy jezeli klientka dzwoni do mnie 11 razy, rowniez w przerwie i rowniez po 18-tej to zaliacza sie to pod stalking :)? > > 10 minut przerwy i dalsza czesc ostrego dyzuru. Probowalas nie odbierac telefonu od tej namolnej baby czy jest to bardziej nieprofesjonalne niz jej stalking? Mam nadzieje ze dzisiaj jest lepiej, czego serdecznie Tobie zycze. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Grzyby wodne :) 25.03.21, 13:20 Pojechalam dzisiaj za Gory Blekitne sprawdzic co z grzybami, bo na weekend mialam dwie grupy chetnych. Po pierwsze, glowna droga przez lasy grzybowe jest calkowicie zamknieta bo sie obsunela a objazd do innych lasow dodaje godzine jazdy do dwugodzinnej podrozy z domu. Po drugie, grzyby owszem sa, ale wszystkie zgnile. Nic to, po takich deszczach spodziewam sie ze za trzy tygodnie beda nowe. Napisalam ponad trzydziesci emajli do wszystkich zapisanych na grzybobrania dajac im mozliwosc przeniesienia sie na inna date, albo wymiany biletu na kupon na grzybobranie w 2022 i jako ostatnia mozliwosc, skasowanie rezerwacji i zwrot pieniedzy. Ci, ktorzy juz odpisali, przeniesli sie na inne terminy :) Poza tym wczoraj mialam dwa warsztaty (jeden w poludnie a drugi wieczorem), dzisiaj tez wieczorny warsztat, az jestem zachrypnieta. A potem upuscilam sobie ciezki sloik na kostke. Rozmawiajac z Mama trzymalam na kostce mrozonke :) i probowalam zrobic jej zakupy przez internet, ale ta firma ktora przejela siec supermarketow Piotr i Pawel ma koszmarny portal i zrezygnowalam. Zrobie zakupy jak w Polsce bedzie polnoc :) A poza tym przede mna piec dni wolnego, nie bedzie padac, w planach mam duzo spania, joge, basen i prace ogrodowe (zaczne od sprzatania kurnika a potem juz bedzie z gorki). Jest dobrze, czego i Wam zycze :) oddalajac sie kulawym krokiem w strone lazienki a potem lozka Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Grzyby wodne :) 25.03.21, 22:26 Piatek i swieci slonce. Popludniu kosmetyczka. Nie moge sie doczekac. Rodzina partnerki syna odcieta po powodziach. Oznacza to wielkie klopoty z zaopatrzeniem, serwisem itp. Lodka przez zalany most - jedyna droga. Do tego nalezy korzystac z pomocy. Droga gorska zamknieta po obsunieciu sie stoku. U mnie dziury, dziurki i jedna znajoma wyrwa w asfalcie takiej wielkosci, ze nie chcialabym jechac za tym kto w to wpadnie. Nie wiem kiedy naprawia bo tak naprawde to tutaj tylko solidnie przelalo. Zaczna sie znowu cyrki z ubezpieczalnia. Ludzie w terenach zidentyfikowanych jako powodziowe maja od lat tak wysokie premium, ze nie stac ich na wykupienie ubezpieczenia powodziowego. Chodzi o to, ktore wylewa z rzeki, strumienia lub oceanu. Ubezpieczenie na wode, ktora pada i nastepnie sie wlewa do domu jeszcze dziala. Reszta to 10K-30K na rok...haha Obecna kolalicja rozmontowala ustawe i od lat ubepieczalnia liczy wedle ryzyka z danych obszarow. zmieniono po powodziach w Brisbane, gdzies okolo 2013roku. W ogole to tutaj ubezpieczalnia korzysta z planow urzedow oraz raportow dotyczacych zmian klimatycznych od prawie 20 lat liczac odpowiednio. Sa wiec obszary gdzie nie da rady na pozar, cyklony, powodzie. Liczba ludzi poza mozliwoscia ubezpieczenia domu rosnie w oczach. Sa tez coraz bardziej wkurzeni. Domyslam sie, ze jesli rzad czegos nie zrobi to przestana zwracac za wszystkie kleski zywiolowe, bo np; dlaczego komus wyplacic za grad wielkosci pilek golfowych w regionie gdzie taki sie zdarzyl 2 razy w ciagu 10 lat??? lub za zalanie chalupy z terenu tez dwu krotne w ciagu tego samego okresu czasu. Czekam na sezon suchy i mam nadzieje, ze zmusimy leniwych sasiadow do zredukowania hazardu pozarowego u siebie oraz wyciecie drogi dla strazakow na dole. Sasiad z dolu jest zdeterminowany po walce o przetrwanie w 2019. Bardzo trudno idzie to tutaj na mojej ulicy. Podejscie? Don't care. Bardzo to meczace i chetnie sie pisze na jakas bezludna oaze - gdzies. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF oraz TG-comp-is-back :-))) 26.03.21, 13:11 Yello !!! :-D Laptop wrócił ze szpitala, naprawiony i wyzdrowniały. :-D Yippieee. Za oknem słońce, trochę chłodnawo, ale już czuć wiosnę. Wierzby okoliczne tak jakby zaczynają się pokrywać seledynową mgiełką, bazie przekwitać zaczęły, czekam na forsycje, No i piątek, i wolny weekend. Super. :-))) Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF oraz TG-comp-is-back :-))) 26.03.21, 13:29 witamy serdecznie rekonwalescencyjnego laptoka tu bylo mocno wiosennie , ale sie skonczylo - dzis leje i temperatury maja wrocic do jednocyfrowych jakos , jak leje to mniej nudno :) corus przyniosla mi wczoraj kilka hiacyntow doniczkowych, wiec mam wiosne w domu Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF oraz TG-comp-is-back :-))) 27.03.21, 00:00 roseanne napisała: > witamy serdecznie rekonwalescencyjnego laptoka ********** Rekonwalescent wita i macha myszką na powitanie. :-))) Kuracja laptoka kosztowała mnie całe PLN 50,00. :-D A przyjaciel z FR opowiadał mi kilka dni temu, że jak "zdechł" jego komputer, to pan z punktu naprawy stwierdził od razu: "Ile ma lat? 5? To zdechł, i trzeba kupić nowy, za poradę XX euro, dziękuję". Tjaaa... Następne ileś(set?) euro skasował za odzyskanie danych z dysku. I pamiętam też, jak do moich polskich sąsiadów w Paryżu przyjechał pan spec, bo pralka się zepsuła. Po godzinie ochów i achów i merde'ów i non-non-non-ów powiedział, że pralki naprawić się nie da i skasował ich na prawie 200 euro za przyjazd i robociznę. Pralka miała jakieś 5 lat. A wiem to, bo byłam świadkiem całej tej wizyty. :-) Narzekam na Polskę, ale jedno muszę przyznać - jeszcze nie wyginęło naprawianie sprzętów, i stawki potrafią być nie z tych niemożliwych. ALE. Odszczekam powyższe jeśli będzie trzeba, jak peceta po-powodziowego dam do naprawy. Dysk stał na podłodze, głupia ja... Pszepani, więcej nie będę. :-) Odpowiedz Link